Gość: Forumowicz
IP: *.sieradz.mediaclub.pl
18.09.04, 21:33
Bohaterowie:
Betka 5 model 1990-1995 przyciemniana z małolatem (max 25 wiosen) i jakimś
łomotem, Avensis I combi i moje TDI 90 KM .
Klient w betce zgonił mnie i Toykę z lewego pasa światłami. Pod światłami
staliśmy: on gazując na lewym, na prawym Toyka i ja za nią. W facecie z Toyki
chyba krew zagrała, bo wyszedł spod świateł pierwszy (bez pisku i innych tego
typu bajerów). Dupek z betki się zagapił, ale ruszył razem ze mną. A że umiem
operować sprzęgłem i szybko przerzucać biegi, a on tylko kręcić silnik do
hałasu kosiarki, to po jakiś 300 m miał przód auta na moich tylnych drzwiach.
Aż moja żona się przestraszyła wycia i huku betki(co sądzi o umiejętnościach
jego kierowcy - to mimo jej wieku, wykształcenia i stanowiska nie nadaje się
do powtórzenia:-)). Avensis miał ze 20 m przewagi nad nami, a ja nie
zakręciłem silnika powyżej 3000 obr.
I garść techniki z katalogu:
betka 518 z tamtych roczników: 115 KM i 11.5 do setki
betka 520 z tamtych roczników: 150 KM i 10.6 do setki
TDI : 90 KM i 13,2 do setki
Na usprawiedliwienie łysego - rejestracja wskazuje, że swoje autko ma
conajwyżej 3 miesiące, a ja swoje tłukę od 3 lat.
Piszę to, aby pokazać, że nie sama moc się liczy, a wszystkie papierowe dane
nie na wiele się zdają, jeżeli kierowca jest do d..... I wybaczcie - nie będę
odpowiadał na zaczepki zafascynowanych betkami i bluzgających dzieci. Szkoda
czasu....
Pozdrowienia dla wszystkich myślących za kółkiem (nie tylko klawiaturą)....:-)