krawiasty
28.06.05, 21:31
Dostałem dziś lekcję kultury na drodze. Jadę sobie na warszawskiej Pradze
środkowym pasem. Tłok. Nagle z lewego pasa wjeżdża mi przed maskę opel corsa.
Trąbię i ostro hamuję, żeby nie wjechać corsie klinem w prawy bok. Widzę, że
z corsy ktoś wygraża mi pięścią. Na najbliższych światłach ustawiam się obok
corsy, otwieram okno i SPOKOJNIE mówię do siedzącej za kierownica pani w
średnim wieku: "proszę pani, ledwie udało mi się uniknąć skasowania całego
boku pani samochodu". A pani na to: "a nie widziałeś kierunku?". Ja: "nie
widziałem, daje słowo". Pani: "to patrz uważnie". Ja: "proszę pani, gdybym
nie zahamował i wjechał pani w bok, to jak pani sądzi, czyją wine uznałaby
policja?". Pani: "no, moją i trudno". Ja: "czyli trzeba jechać ostrożniej".
Pani: "uważać też trzeba i się lepiej rozglądać, k..., więcej kultury ty
ch... jeden". Na tym pani zakończyła dialog i odjechała.