Dodaj do ulubionych

Lekcja kultuty na drodze

28.06.05, 21:31
Dostałem dziś lekcję kultury na drodze. Jadę sobie na warszawskiej Pradze
środkowym pasem. Tłok. Nagle z lewego pasa wjeżdża mi przed maskę opel corsa.
Trąbię i ostro hamuję, żeby nie wjechać corsie klinem w prawy bok. Widzę, że
z corsy ktoś wygraża mi pięścią. Na najbliższych światłach ustawiam się obok
corsy, otwieram okno i SPOKOJNIE mówię do siedzącej za kierownica pani w
średnim wieku: "proszę pani, ledwie udało mi się uniknąć skasowania całego
boku pani samochodu". A pani na to: "a nie widziałeś kierunku?". Ja: "nie
widziałem, daje słowo". Pani: "to patrz uważnie". Ja: "proszę pani, gdybym
nie zahamował i wjechał pani w bok, to jak pani sądzi, czyją wine uznałaby
policja?". Pani: "no, moją i trudno". Ja: "czyli trzeba jechać ostrożniej".
Pani: "uważać też trzeba i się lepiej rozglądać, k..., więcej kultury ty
ch... jeden". Na tym pani zakończyła dialog i odjechała.
Obserwuj wątek
    • krawiasty Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 21:32
      • paul_78 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 21:40
        Widzisz, niczego się nie nauczyła. Założę się, że lepiej dotarłaby do niej
        lekcja, gdyby wysiadł dresiarz, strzelił jej w pysk i zapytał "jak stara k...
        jeździsz?". Bydląt nie nauczysz kulturą, tylko batem.
        • radioaktywny Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 21:45
          Wcale mnie nie zdziwilo to zdarzenie. Duzo jezdze po miescie i kilka razy
          dziennie uciekam na boki przed zmieniajacymi pasy bez patrzenia w lusterka.
          Ostatnio wsiadajac do samochodu czuje sie jak idacy na wojne.
          Na taka sytuacje ma niska kultura kierowcow, niewielkie umiejetnosci, mala
          wyobraznia, fatalne drogi i coraz wiecej na nich pojazdow.
          Pozdrawiam
        • krawiasty Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 21:45
          paul_78 napisał:

          > Widzisz, niczego się nie nauczyła. Założę się, że lepiej dotarłaby do niej
          > lekcja, gdyby wysiadł dresiarz, strzelił jej w pysk i zapytał "jak stara k...
          > jeździsz?".

          Pewnie tak... Inna opcja, jaka przyszła mi do głowy, to "nadstawić się" tej
          kobiecie, tak by spowodowała stłuczkę i zadzwonić po policję. Może przez
          portfel dałoby się trafić do mózgu?...
          • typson Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 22:18
            > Pewnie tak... Inna opcja, jaka przyszła mi do głowy, to "nadstawić się" tej
            > kobiecie, tak by spowodowała stłuczkę i zadzwonić po policję. Może przez
            > portfel dałoby się trafić do mózgu?...


            ;-) problem z nadstawianiem sie polega na tym, ze zawsze gdy nadazy sie
            "sposobnosc" to nie ma czasu ani warunkow na takie zabawy
          • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 28.06.05, 23:33
            > Pewnie tak... Inna opcja, jaka przyszła mi do głowy, to "nadstawić się" tej
            > kobiecie, tak by spowodowała stłuczkę i zadzwonić po policję. Może przez
            > portfel dałoby się trafić do mózgu?...

            Po co?
            Same problemy tylko i stracony czas.
            Zupelnie bez sensu imo, ja to bym nawet nie dyskutowal na swiatlach bo i po co?
            • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 00:45
              jasne,po co dyskutowac, lepiej skulic uszy po sobie i jeszcze podziekowac ze mu
              droge zajechala....
              • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 01:01
                A ty masz tylko te dwie opcje, albo dyskutowac albo skulic uszy, bo mnie sie na
                przyklad nie chce kogos tam edukowac i takie sytuacje po prostu ignoruje co to
                ma wspolnego z kuleniem uszu?
                • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 01:16
                  ignorancja chamstwa=przyzwolenie na nie, masz racje lepiej udawac , ze nic sie
                  nie stalo..
                  • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 01:52
                    > ignorancja chamstwa=przyzwolenie na nie, masz racje lepiej udawac , ze nic
                    sie
                    > nie stalo..

                    Kolezanko mila, ignorancja to nie to samo co ignorowanie to raz, dwa faktycznie
                    nic sie nie stalo wiec o co ten krzyk. Pogrozila sobie pani lapka i co? Mam z
                    tego powodu sie denerwowac, jak pies na ciebie szczeka to sie tez odgryzasz, bo
                    ja ignoruje.

                    Taka dosyc podobna sytuacja mnie jakis tydzien temu spotkala, jade sobie
                    autkiem za jakas pania w zakratkowanym mikrowanie francuskiej produkcji. Na
                    swiatlach za pania stanalem w sporej odleglosci ale pani sie stoczyl samochod i
                    ta odleglosc sie niebezpiecznie zmniejszyla. Jak jej sie zaczal staczac drugi
                    raz to zatrabilem bo mam ladny nie obdarty jeszcze z zadnej strony samochod i
                    chcialbym zeby tak mozliwie dlugo zostalo. Po czym pani sie odwrocila i zaczela
                    cos tam wykrzykiwac i wymachiwac rekami, na tyle przy tym glupia byla ze
                    myslala ze ja slysze. A nie bylo takiej mozliwosci juz pomijajac fakt ze
                    sluchalem muzyki, ale oboje mielismy zamkniete okna. A ze sluchalem mojego
                    ulubionego kawalka PF - Time to nie bylo wogole mowy o przerywaniu tego utworu
                    tylko po to zeby jakiesj pani cos tam tlumaczyc, tak wiec z pewnym rozbawieniem
                    obserwowalem jej zachowanie po czym jej machnalem rekami zeby jechala bo jej
                    sie swiatlo zmienilon na zielone. Ty bys pewnie wyskoczyla z auta i zaczela ja
                    okladac torebka badz walic drzwiami od jej wlasnego auta (taka sytuacje tez
                    mialem okazje zaobserwowac z nieukrywana przyjemnoscia)
                    • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 09:03
                      radomir996 napisał:
                      >dwa faktycznie
                      > nic sie nie stalo wiec o co ten krzyk.
                      Jasne nic sie nie stalo, baba zajechal mu droge, a potem gosica jeszcze
                      zbluzgala no masz racje -luzik, spoko, normalna reakcja.

                      >Ty bys pewnie wyskoczyla z auta i zaczela ja
                      > okladac torebka badz walic drzwiami od jej wlasnego auta

                      nie znasz mnie wiec moze nie probuj antycypowac bo cos ci marnie wychodzi.

                      Jak na razie baba , ktora mi otarla bok usłyszala niewybredna wiazanke , a ze
                      sie zaczela fantowac, ze to nie jej wina itd, wiec 112 i panowie mundorowi jej
                      wytlumaczyli kto mial pierwszesntwo i czyja byla wina, gdyby babsko zareagowalo
                      inaczje czyli:przepraszam, nie wiem jak to sie stalo to moja reakcja tez bylaby
                      inna, a tak pani mandat zaplacila i znizki stracila, a ja na tym jeszcze
                      wyszlam finansowo do przodu.

                      Od slow do rekoczynow u mnie daleko.
                      • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 09:42
                        radomir996 napisał:
                        > >dwa faktycznie
                        > > nic sie nie stalo wiec o co ten krzyk.
                        > Jasne nic sie nie stalo, baba zajechal mu droge, a potem gosica jeszcze
                        > zbluzgala no masz racje -luzik, spoko, normalna reakcja.

                        Chyba sie nie zrozumiemy, sprobuje jeszcze raz, samo zajechanie drogi to nic
                        specjalnego tak dlugo jak nie doszlo do kolizji, mnie sie tez zdaza komus
                        czasem zajechac (zadko ale w koncu kazdy popelnia bledy)

                        Po o sie z kobieta wdawal w dyskusje albo miala troche oleju w glowie i sama
                        zrozumiala ze popelnila blad albo jest za glupia zeby zrozumiec to z czyjas
                        pomoca, wdal sie facet w dyskusjie i efekty ma takie ze go zwyzywala.

                        > Jak na razie baba , ktora mi otarla bok usłyszala niewybredna wiazanke , a ze

                        To tylko o tobie swiadczy ze nie potrafisz takich spraw rozwiazywac w
                        cywilizowany sposob tylko od razu rzucasz niewybredna wiazanke jak jakis menel
                        spod smietnika.
                        Tym sie widac roznimy i dlatego raczej sie nie zrozumiemy.

                        A przy okazji, jak rozumiem poruszasz sie podobnie jak ja po Katowicach, mam
                        taka prosbe jak ci niechcacy zajade droge to nie rzucaj mi wiazanek bo tego nie
                        lubie.

                        Pozdrawiam
                        • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 13:21
                          z twojej wypowiedzi wnioskuje , ze czesciej zajezdzasz innymdroge niz cie sie
                          wydaje.
                          To, ze babsko mu "tylko" zajechalo droge to wg ciebie nic, normalna sprawa?no z
                          takim podejsciem to faktycznie mam nadzieje, ze sie na drogach K-c ani okolicy
                          nie spotkamy.

                          > Po o sie z kobieta wdawal w dyskusje albo miala troche oleju w glowie i sama
                          > zrozumiala ze popelnila blad albo jest za glupia zeby zrozumiec to z czyjas
                          > pomoca, wdal sie facet w dyskusjie i efekty ma takie ze go zwyzywala.
                          oto sie zapytaj autora a nie mnie, wg mnie dobrze zrobil, a ty jak zwykle
                          bronisz tylko kogo a raczej co? babska glupote? moze troche mniej tolerancji
                          dla bezmyslnosci.

                          > To tylko o tobie swiadczy ze nie potrafisz takich spraw rozwiazywac w
                          > cywilizowany sposob tylko od razu rzucasz niewybredna wiazanke

                          a co niby twoim zdaniem mialam zrobic?wysiasc i powiedziec : o jak ladnie pani
                          srebrny lakier wyglada na moim bordo??dziekuje-postoje.W dodatku laska zaczela
                          sie fantowac ze nie jej wina, daj spokoj.Zostala tak potraktowana jak na to
                          zasluzyla.

                          > A przy okazji, jak rozumiem poruszasz sie podobnie jak ja po Katowicach, mam
                          > taka prosbe jak ci niechcacy zajade droge to nie rzucaj mi wiazanek bo tego
                          nie lubie.

                          To patrz jak jezdzisz, jak komus droge zajedziesz to przepros, a wiazanki i tak
                          nie uslyszysz bo mam szyby pozamykane .
                          • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 18:16
                            > z twojej wypowiedzi wnioskuje , ze czesciej zajezdzasz innymdroge niz cie sie
                            > wydaje.

                            Nie sadze, ale wolno ci msylec co tam sobie chcesz, wlacznie z tym ze potrafisz
                            wyciagac logiczne wnioski, w co watpie.

                            > To, ze babsko mu "tylko" zajechalo droge to wg ciebie nic, normalna sprawa?no
                            z
                            > takim podejsciem to faktycznie mam nadzieje, ze sie na drogach K-c ani
                            okolicy
                            > nie spotkamy.

                            Tupnij jeszcze nozka mistrzyni kierownicy.

                            > a co niby twoim zdaniem mialam zrobic?wysiasc i powiedziec : o jak ladnie
                            pani
                            > srebrny lakier wyglada na moim bordo??

                            Jak nie potrafisz normalnie takich spraw rozwiazywac to jak juz ci powiedzialem
                            swiadczy tylko o tobie. To jest niestety troche przykre, ze nie widzisz innych
                            metod komunikacji poza stekiem wyzwisk, jedno ci tylko powiem, nie licz na
                            przeprosiny jak sama sie nie potrafisz zachowac w cywilizowany sposob, bo nie
                            mam zwyczaju prowadzic dyskusji ponizej pewnego poziomu i ludzi prymitywnych po
                            prostu ignoruje.
                            • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 18:58
                              > Tupnij jeszcze nozka mistrzyni kierownicy.

                              jak mniemam znasz to z autopsji? bravo.

                              oczywiscie wg ciebie spowodowanie stluczki/kolizji czy drobnego starcia na
                              drodze jest szczytem kultury to ok, zyj sobie w takim przeswiadczeniu Panie
                              Idealny.
                              wybacz stary ale nie bede panience dziekowac za kuku skoro na dzien dobry
                              uslyszalam ze to ja powinnam blizej prawej strony jechac to ona by sie
                              zmiescila (akurat lewy pas sie konczyl przed wiaduktem a ona sie do tego nie
                              dostosowala), zatem chyba mozna zrozumiec moje "zdenerwowanie" jak ktos od razu
                              sie wykreca , i odwraca kotem ogonem.Ja nie potrzebuje zeby lala mnie
                              przepraszala-dostala mandat i utrata znizek i to jest kara wystarczajaca.Moze
                              sie czegos nauczy-stosowania chociazby do znakow poziomych.
                              • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 20:09
                                > > Tupnij jeszcze nozka mistrzyni kierownicy.
                                >
                                > jak mniemam znasz to z autopsji? bravo.

                                Mam nieodparte wrazenie ze znowu uzywasz slownictwa ktorego nie rozumiesz, ale
                                ok, zalozmy ze wiesz co to znaczy znac cos z autopsji, wiec owszem masz racje,
                                wielokrotnie na wlasne oczy widze takie wlasnie zachowanie rozkapryszonych
                                ksiezniczek ktorym korona z glowy spada bo musza przyhamowac i wpadaja w jakies
                                nerwice.

                                > oczywiscie wg ciebie spowodowanie stluczki/kolizji czy drobnego starcia na
                                > drodze jest szczytem kultury to ok, zyj sobie w takim przeswiadczeniu Panie
                                > Idealny.

                                Czy ty naprawde nie rozumiesz o czym ja pisze?
                                Ok, sprobuje poraz ostatni.

                                Kolizje zadko sa wynikiem chamstwa, naogol sa wynikiem bledu, ma to z kultura
                                malo wspolnego.
                                To raz, dwa jak juz sie taka sytuacja zdazy to nie jest to moim zdaniem powod
                                do chamskiego zachowania. Mialem wiele mniej lub bardziej przykrych incydentow
                                z winy cudzej lub swojej, i na szczescie ani sam sie chamsko nie zachowalem w
                                takim przypadku ani nie pamietam zebym trafil na jakas histeryczke czy innego
                                buraka ktory od drzwi zacznie rzucac wiazanka wyzwisk.
                                Spowodowanie jakiegos incydentu na drodze to nie jest oznaka chamstwa lub braku
                                kultury, za to jak sie czlowiek w takiej sytuacji zachowa i ja rozwiaze wlasnie
                                jest.

                                Dotarlo?

                                > zyj sobie w takim przeswiadczeniu Panie
                                > Idealny.

                                Wiec ci tlumacze ze nikt nie jest idealny i popelniam takie same bledy jak
                                inni, moze rzadziej bo juz swoje na drodze przezylem. Nie jest to jednak powod
                                do chamskich odzywek, troche tolerancji dla ludzkiej ulomnosci.

                                > zatem chyba mozna zrozumiec moje "zdenerwowanie" jak ktos od razu
                                > sie wykreca , i odwraca kotem ogonem.Ja nie potrzebuje zeby lala mnie
                                > przepraszala-dostala mandat i utrata znizek i to jest kara wystarczajaca.Moze
                                > sie czegos nauczy-stosowania chociazby do znakow poziomych.

                                Mieszasz, napisalas wyraznie:

                                > Jak na razie baba , ktora mi otarla bok usłyszala niewybredna wiazanke , a ze
                                > sie zaczela fantowac, ze to nie jej wina itd, wiec 112 i panowie mundorowi
                                > jej wytlumaczyli kto mial pierwszesntwo

                                1. stluczka
                                2. wyzwiska z twojej strony
                                3. odmowa przyjecia odpowiedzialnosci za kolizje drugiej strony
                                4. zadzwonilas na 112

                                wiec nie odwracaj kota ogonem.

                                Tak na marginesie spadla by ci korona z glowy jakbys jednak jej troche miejsca
                                zrobila zebyscie sie obie zmiescily? No ale "ja jestem na prawie" a chlop
                                zywemu nie popusci nie? Masz jakies kompleksy ze msuialas jej cos udowadniac?
                                Penwie byla ladniejsza od ciebie, mlodsza i w lepszym samochodzie hehe.
                                • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 21:39
                                  radomir996 napisał:

                                  > > jak mniemam znasz to z autopsji? bravo.

                                  > Mam nieodparte wrazenie ze znowu uzywasz slownictwa ktorego nie rozumiesz,
                                  dobrze wytlumacze cie lopatlogicznie skoro nie rozumiesz :piszac ze znasz to z
                                  autopsji mialam na mysli iz ta nozka tupiesz ty a nie ze widziales kogos kto
                                  tak robil.Wiec nie odwracaj kota ogonem.

                                  > wielokrotnie na wlasne oczy widze takie wlasnie zachowanie rozkapryszonych
                                  > ksiezniczek ktorym korona z glowy spada bo musza przyhamowac i wpadaja w
                                  jakies nerwice.

                                  to masz synku pecha.

                                  > > oczywiscie wg ciebie spowodowanie stluczki/kolizji czy drobnego starcia n
                                  > a drodze jest szczytem kultury to ok, zyj sobie w takim przeswiadczeniu
                                  Panie Idealny.

                                  > Czy ty naprawde nie rozumiesz o czym ja pisze?

                                  rozumiem lepiej niz cie sie wydaje, ale nie bede cie wyprowadzac z bledu.


                                  > Ok, sprobuje poraz ostatni.
                                  >
                                  > Kolizje zadko sa wynikiem chamstwa, naogol sa wynikiem bledu, ma to z kultura
                                  > malo wspolnego.

                                  a wg mnie w duzej mierze sa spowodowane bezmyslnoscia i egoizmem pod
                                  tytulem : "ja pan/pani i wladca jade wiec z drogi "


                                  > To raz, dwa jak juz sie taka sytuacja zdazy to nie jest to moim zdaniem powod
                                  > do chamskiego zachowania.

                                  moze i nie jest, widocznie ty jestes anielsko spokojnym czlowiekem , a wiele
                                  osob reaguje nerwami i to raczej nie powinno dziwic.

                                  > wiec nie odwracaj kota ogonem.

                                  ja mma inne zdanie, nie bylo cie tam wiec....

                                  >
                                  > Tak na marginesie spadla by ci korona z glowy jakbys jednak jej troche
                                  miejsca zrobila zebyscie sie obie zmiescily? No ale "ja jestem na prawie" a
                                  chlop zywemu nie popusci nie? Masz jakies kompleksy ze msuialas jej cos
                                  udowadniac?

                                  Czy ty na glowe upadles???Owszem pod tym wiaduktem mieszcza sie 2 auta, ale
                                  mniejsze ,wiec nie ma bata zebysmy sie obie zmiescily, ja jezdze tamtedy
                                  codziennie, panienka byla w goscinie wiec jak nie wie to niech sie do znakow
                                  stosuje to raz, dwa tak sie sklada ze po prostu jej nie widzialam w lusterku ,
                                  do glowy by mi nie przyszlo ze ktos bedzie jechal obok, a nawet jesli to chyba
                                  skoro jego pas sie konczyl to jego OBOWIAZKIEKM jest tak jechac by nikomu kuku
                                  nie zrobic.


                                  > Penwie byla ladniejsza od ciebie, mlodsza i w lepszym samochodzie hehe.

                                  PUDLO , byla starsza, co do jej urody sie nie wypowiem-zapytaj mundurowych,
                                  nawet jesli ladniejsza to jak widac ze "ladna buzia" ale w glowce
                                  pustawo.Jechala lanosem , ja nubira.

                                  The end of story.


                                  • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 22:48
                                    Mnie sie naprawde nei chce zgadywac co ty mialas na mysli, pisz precyzyjnie to
                                    nie bedziesz musiala sie tlumaczyc o co ci chodzilo.

                                    > to masz synku pecha.

                                    Nie mow do mnie synku bo akurat zgaduje ze jestem od ciebie o rok starszy.

                                    > rozumiem lepiej niz cie sie wydaje, ale nie bede cie wyprowadzac z bledu.

                                    Wiec to zdanie jest wewnetrznie sprzeczne, bo albo twierdzisz ze rozumiesz i
                                    mnie wyprowadzasz z bledu albo mnie z tego bledu nie wyprowadzasz, mieszasz
                                    kobieto strasznie.

                                    > moze i nie jest, widocznie ty jestes anielsko spokojnym czlowiekem , a wiele
                                    > osob reaguje nerwami i to raczej nie powinno dziwic.

                                    Nie jestem, i jak sie chwile zastanowilem to nawet stwierdzilem ze kilka razy
                                    na drodze zachowalem sie chamsko lub agresywnie w odpowiedzi na pewne
                                    zachowania innych ludzi, nie jestmem z tego dumny i generalnie staram sie
                                    unikac eskalacji agresji na drodze bo to do niczego nie prowadzi.
                                    W sumie mialem ci nie odpisywac ale chcialem jeszcze zwrocic uwage na jedna
                                    sprawe, czesto na drodze obserwuje zachowanie w stylu, "jestem na prawie i nie
                                    popuszcze", chodzi mi o to ze ktos tam na przyklad zle ocenil sytuacje na
                                    drodze podjal sie wyprzedzania gdy sie okazuje ze warunki nie pozwalaja na to
                                    bez wymuszenia jakichs tam unikow ze strony innych kierowcow. Albo liczy na
                                    pomoc innych i kazdy normalny czlowiek cos tam zrobi zeby pomoc rozladowac
                                    sytuacje a taki klient zaczyna migac swiatlami i jeszcze przyspiesza zeby potem
                                    w ostatniej chwili jakies nerwowe ruchy zaczac wykonywac bo jak ktos sie wkopie
                                    w taka sytuacje to co ma zrobic, zniknac z tej drogi? Zaliczyc celny strzal w
                                    drzewo na poboczu czy jak? Wiec co to da ze ktos zacznie mu swiatlami migac i
                                    cos tam udowadniac.
                                    Duzo ostatnio jezdze po kraju i czesto na przyklad na drodze Lodz - Wloclawek
                                    widac jak sobie kierowcy pomagaja, zjezdzaja na pobocza zeby umozliwic innym
                                    wyprzedzanie, ale zawsze sie przynajmniej jeden taki buc trafi ktory nie
                                    popusci i albo w ostatniej chwili jakos nerwowo reaguje albo zmusza innych
                                    uzytkownikow drogi do ratowania sytuacji. Draznia mnie tacy ludzie mocno.
                                    • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 08:13
                                      wybacz nie wydaje mi sie zebym pisala nieprecyzyjnie, skoro czytasz to co bys
                                      chcial przeczytac to nie moja wina a jesli nie rozumiesz, to wroc sie do szkoly
                                      podstawowej-tam ucza czytac ze zrozumieniem.

                                      nawet jak jestes rok starszy to co? jakos tej twojej madrosci zyciowej nie
                                      widac.

                                      Sam mieszasz bardziej niz ci sie wydaje wiec moze zakoncz ocene mojej osoby, bo
                                      temat watku byl inny.

                                      >widac jak sobie kierowcy pomagaja, zjezdzaja na pobocza zeby umozliwic innym
                                      > wyprzedzanie,

                                      tak sie sklada, ze staram sie tak jezdzic aby nie zmuszac nikogo do hamowania,
                                      do zmiany toru/kierunku jazdy, nie zajezdzac i nie blokowac na parkingu, a jak
                                      jest szerokie pobocze to tez czesto gesto zjezdzam na bok, wiec nie tylko ty
                                      jeden tak jezdzisz.


                                      • radomir996 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 09:46
                                        > wybacz nie wydaje mi sie zebym pisala nieprecyzyjnie

                                        Wybaczam, szczegolnie ze jest to tylko twoja opinia, mocno odosobniona zreszta.

                                        > to wroc sie do szkoly podstawowej-tam ucza czytac ze zrozumieniem.

                                        Moze i wroce do jakiejs szkoly, nie bedzie to jednak napewno szkola podstawowa,
                                        posiadanie umiejetnosci czytania ze zrozumieniem udowodnilem uzyskujac dyplom
                                        magistra jednej z bardziej renomowanych panstwowych uczelni w Katowicach, a ty
                                        poznalas juz roznice miedzy ignorancja a ignorowaniem, i wiesz jakie jest
                                        znaczenie slowa autopsja?

                                        Pozdrawiam i pozwole ci miec ostatnie slowo w tej dyskusji bo widze ze bez tego
                                        nie mogla bys spac w nocy.
                                        • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 10:42
                                          > Wybaczam, szczegolnie ze jest to tylko twoja opinia, mocno odosobniona zreszta

                                          jak na razie jestes ododsobniony.

                                          Bardzo dobrze, ze pochwaliles sie posiadanym wyksztalceniem-jakze to cenna
                                          informacja dla nas tu wszystkich forumowiczow, doprawdy, tylko nie wiem w jakim
                                          celu ja podales??Obawiam sie, ze osob z podobnym wyksztalceniem jest tu wiecej
                                          niz ci sie wydaje zatem....


                                          Daruj sobie zlosliwosci bo ci chlopie nie wychodzi, i tak sie sklada ze
                                          rozumiem znaczenie slow , ktorych uzywam w przeciwienstwie do ciebie.

                                          I proponuje aby na tym etapie zakonczyc te godna politowania pseudodyskusje
                                          Panie Idealny.
                                          • mobile5 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 14:48
                                            iberia29 napisała:
                                            > Daruj sobie zlosliwosci bo ci chlopie nie wychodzi, i tak sie sklada ze
                                            > rozumiem znaczenie slow , ktorych uzywam w przeciwienstwie do ciebie.

                                            Przykro mi, ale to stwierdzenie nie jest prawdziwe.:-(
                                            • niknejm Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 14:58
                                              mobile5 napisał:

                                              > > iberia29 napisała:
                                              > > Daruj sobie zlosliwosci bo ci chlopie nie wychodzi, i tak sie sklada ze
                                              > > rozumiem znaczenie slow , ktorych uzywam w przeciwienstwie do ciebie.
                                              >
                                              > Przykro mi, ale to stwierdzenie nie jest prawdziwe.:-(

                                              To znaczy, że iberia używa słów, ale nie używa swego rozmówcy? ;-))
                                              Zwróćcie uwagę na interpunkcję, ludzie...

                                              Pzdr
                                              Niknejm
                                              • mobile5 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 15:02
                                                Nie używa rozmówcy, bo mu nie wychodzi.:-)
                                              • iberia29 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 19:13
                                                nie czepiaj sie tam gdzie nie masz o co, a poza tym jak widac nie od dzis nie
                                                uzywam polskich liter ani nie przykladam specjalnej wagi do interpunkcji-moze
                                                panowie polonisci zmiencie forum, skoro was to tak bardzo razi.
                                                • typson Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 19:20
                                                  brak polskich liter zmniejsza czytelnosc, a zla interpunkcja zmienia sens
                                                  wypowiedzi.
                                                  • mobile5 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 30.06.05, 19:48
                                                    typson napisał:
                                                    a zla interpunkcja zmienia sens
                                                    > wypowiedzi.

                                                    W tym przypadku ma to małe znaczenie.:-)
                                                  • niknejm Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 01.07.05, 10:46
                                                    typson napisał:

                                                    > brak polskich liter zmniejsza czytelnosc, a zla interpunkcja zmienia sens
                                                    > wypowiedzi.

                                                    Anegdota z XIXw. Ponoć jeden z powstańców (nie wiem którego powstnia,
                                                    przyjmijmy, że chodzi o Powstanie Styczniowe), uratował życie dzięki komuś, kto
                                                    cwanie pozmieniał interpunkcję w rozkazie carskim.
                                                    Było (w tłumaczeniu):
                                                    Rozstrzelać, nie wolno ułaskawić

                                                    Po zmianie(w tłumaczeniu):
                                                    Rozstrzelać nie wolno, ułaskawić

                                                    Różnica niby drobna, ale... ;-))

                                                    Pzdr
                                                    Niknejm
              • mobile5 Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 16:01
                iberia29 napisała:

                > jasne,po co dyskutowac, lepiej skulic uszy po sobie i jeszcze podziekowac ze
                mu
                >
                > droge zajechala....
                Słyszałaś o nadstawianiu drugiego policzka?
          • emes-nju Re: Oczywiście kulturRy, a nie kultuTy... 29.06.05, 10:16
            krawiasty napisał:

            > paul_78 napisał:
            >
            > > Widzisz, niczego się nie nauczyła. Założę się, że lepiej dotarłaby do niej
            > > lekcja, gdyby wysiadł dresiarz, strzelił jej w pysk i zapytał "jak stara
            > > k... jeździsz?".
            >
            > Pewnie tak... Inna opcja, jaka przyszła mi do głowy, to "nadstawić się" tej
            > kobiecie, tak by spowodowała stłuczkę i zadzwonić po policję. Może przez
            > portfel dałoby się trafić do mózgu?...


            A jestes pewien, ze to nie byl samochod sluzbowy? Wtedy portfel boli wlasciciela, a nie ta pania.

            Wyjde teraz na meska szowinistyczna swinska swinie, ale zachowanie tej pani sugeruje, ze jedyny portfel zamieszany w zdarzenie ma bliskie powiazanie z ta pania tylko w jedna strone - od tego portfela (prawdopodobnie meskiego, ale kto wie...) do tej pani. Ktos, kto sam zarobil na auto i jego eksploatacje na ogol nie wzrusza ramionami na info, ze wlasnie niewiele brakowalo do kraksy...
    • derduch Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 00:59
      Z tymi wypadkami to wcale nie jest tak łatwo!
      Sam tocze się od mniej niz pół roku Avensisem, wiem sa lepsze, gorsze, tańsze
      itp, itd :-: Przelazłem na to szczęście z ToledoII 1,8(tez nowe kupiłem w
      salonie, obecnie u mojej Pani na stanie)
      Wypadków nie szukam, ku uciesze moich licznych kumpli którzy twierdzą że "z tego
      japońca to na spoko 30 koła za lekutko mozna wyjąć", jestem widać debilem co i
      Widowsa ma z licencja, przepraszam, tak juz mam :-(
      Teraz konkrety:
      Mój przyjaciel, taki "od serca" kupił miesiąc po mnie A4, tez srebrną 2.0
      nóweczke w Piasecznie (nazwisko i f-ma znana dealerwoi :-P) i podobnie jak ja ma
      ciągle jakies uniki, poprostu zal mu bić takie cacko.
      I teraz: Ja, co nie szukam, mój kumpel co tez wzbarania sie przed stłuczką,
      średnio 3-4 razy dziennie musimy spier... niczać przed szalonymi downami.
      A inny mój kolo(Jacek pozdrawiam!) Też Toyotą, tyko starszą aż prosi sie o
      dzwona i nic mu sie nie trafia :-)
      Jak to wytłumaczyc?
      PS. Odpowiedzi czytam dziś do 7.30, potem lece do Turka chlać przez dwa tygodnie.
      Pozdrawiam pijaków!
      • radomir996 Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 01:05
        > ciągle jakies uniki, poprostu zal mu bić takie cacko.

        I slusznie, co bys ewentualnie nie "zarobil" to potem stracisz przy
        odsprzedazy, a przy tym stracony czas i nerwy.

        BTW tez mam winde z licencja i unikam wypadkow.

        • derduch Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 01:10
          Znakiem tego jestes taki sam dureń jak ja :-)))

          Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieje że za jakiś czas nie będziemy postrzegani
          jako Microsoft filantrop, lecz jako normalni uczciwi ludzie.
          • radomir996 Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 01:54
            derduch napisał:

            > Znakiem tego jestes taki sam dureń jak ja :-)))
            >
            > Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieje że za jakiś czas nie będziemy postrzegani
            > jako Microsoft filantrop, lecz jako normalni uczciwi ludzie.

            Staram sie, nie zawsze wychodzi ale mam dobre intencje ;)

            Pozdrawiam
    • callafior Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 15:50
      no przecież "dziurawi kierowcy" są takimi wspaniałymi, ostrożnymi, uprzejmymi i
      kulturalnymi szoferami...
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • dresik_z_bejsbolem Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 15:51
        Rozwalilbym tej ku.wie przednia szybe!
    • rapid130 Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 16:22
      > Dostałem dziś lekcję kultury na drodze. (...) Na najbliższych światłach
      ustawiam się obok > corsy, otwieram okno i SPOKOJNIE mówię do siedzącej za
      kierownica pani w > średnim wieku: "proszę pani, ledwie udało mi się uniknąć
      skasowania całego
      > boku pani samochodu". A pani na to: "a nie widziałeś kierunku?". Ja: "nie
      > widziałem, daje słowo". Pani: "to patrz uważnie". Ja: "proszę pani, gdybym
      > nie zahamował i wjechał pani w bok, to jak pani sądzi, czyją wine uznałaby
      > policja?". Pani: "no, moją i trudno". Ja: "czyli trzeba jechać ostrożniej".
      > Pani: "uważać też trzeba i się lepiej rozglądać, k..., więcej kultury ty
      > ch... jeden". Na tym pani zakończyła dialog i odjechała.

      I to jest właśnie nasz własny polski dramat.
      Nie to, że ludzie popełniają błędy za kierownicą, bo robi je każdy.
      Dramat w tym, że ludzie popełniają błędy, ale nie mają tego świadomości!
      Są pewni, że oni "nie nagrzeszyli".

      Ostatnio obmrugałem długimi gościa, który wymusił pierwszeństwo. Skręcałem w
      lewo na zielonym świetle (sygnalizator kierunkowy), a on wjeżdżał w tą samą
      ulicę, tyle że z przeciwka, skręcając w prawo na zielonej strzałce. I miał tak
      zdumioną minę, że na 100 % nie wiedział dlaczego został zbesztany. Oczywiście i
      tak beztrosko, z rozpędu wjechał przede mnie, że aż musiałem się zatrzymać.

      Przypuszczam, że i ten facet, i ta "kulturalna" paniusa ostatni raz kodeks
      mieli w ręku lata świetlne wstecz, przy okazji zdawania egzaminu na prawo jazdy.

      I na pewno sarkają 30 razy dziennie, że wszyscy dookoła nich nie potrafią
      jeździć. Specjaliści od kawałka mysiego ogonka, rwał ich nać!
      • niknejm Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 16:30
        Nagminne jest też zawracanie na sygnalizatorach kierunkowych z kierunkiem ruchu
        tylko w lewo (sygnalizator S-3). Wielu ludzi to robi, a 95% z nich nawet nie
        wie, że tak nie wolno!

        Pzdr
        Niknejm
        • gniewko_syn_ryba Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 19:42
          A jak nagminnie robi to... policja !!! ;)
          • typson Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 23:03
            kiedys zapodalem nawet taki temat i tez sporo osob bylo zdziwionych ;)

            W sumie to to zawracanie czasem jest zabronione a czasem nie (w zaleznosci od
            oznakowania poziomego)
            • niknejm Re: Lekcja kultuty na drodze 30.06.05, 08:45
              typson napisał:

              > kiedys zapodalem nawet taki temat i tez sporo osob bylo zdziwionych ;)
              > W sumie to to zawracanie czasem jest zabronione a czasem nie (w zaleznosci od
              > oznakowania poziomego)

              Prawda. Ale jeszcze nigdy nie widziałem na drodze sytuacji, gdzie byłby
              sygnalizator S-3, a na nawierzchni nie byłoby wymalowanych strzałek.
              Szczególnym debilizmem odznaczają się ludzie zawracający na Targowej w W-wie
              (skrzyżowanie z Ząbkowską). Przecina się tam kilka kierunków ruchu i
              Ci 'zawracacze' regularnie powodują tam korek, bo inżynierowie ruchu nie
              przewidzieli, że ludzie będą tam masowo zawracać ;-)

              Pzdr
              Niknejm
              • niknejm Jeszcze jedna nagminna sytuacja... 30.06.05, 08:48
                ...wyjazd z drogi wewnętrznej lub posesji (np. oddzielonej płotem ze
                szlabanem). Klient ładuje się na ciebie, bo myśli, że ma... pierwszeństwo z
                prawej. :-O

                Pzdr
                Niknejm
      • krawiasty Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 17:22
        > I to jest właśnie nasz własny polski dramat.
        > Nie to, że ludzie popełniają błędy za kierownicą, bo robi je każdy.
        > Dramat w tym, że ludzie popełniają błędy, ale nie mają tego świadomości!
        > Są pewni, że oni "nie nagrzeszyli".

        Właśnie, rapid... Ja osobiście dwa razy w życiu doprowadziłem do sytuacji, w
        której inny kierowca ratował nas obu przed poważną stłuczką (przez gapiostwo
        wjechałem z podporządkowanej i w obu sytuacjach musieli mnie ominąć lekkim
        łukiem, aby nie skasować mojego przodu). Obie te sytuacje zakończyły się tym,
        że ci kierowcy zatrzymali się i puszczali mi wiązki z użyciem słów powszechnie
        uważanych za obelżywe. W każdym przypadku jedynym słowem jakiego użyłem
        w "dyskusji" z nimi było: przepraszam. Po prostu wiedziałem, że zawiniłem, więc
        wypadało tylko przeprosić, nawet jeżeli oni nazwali mnie "głupim k...sem, który
        chce kogoś zabić". Rozumiem, że spowodowałem ogromny stres, który ich do tego
        doprowadził, więc siedziałem cicho.
    • fuiio Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 16:35
      Proponuje zanabyc droga kupna odemnie w przystępnej cenie forda rangera (91rok z
      klimą 8kpln ) i jusz nie będziesz musiał hamowac.pzdr
    • uny Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 22:11
      ooo ja też kiedyś miałem ciekawe zdarzenie na drodze, z tym że to ja dawałem
      lekcje.
      mianowicie śmigam sobie spokojniutko do domku a tu mi nagle coś się pcha przed
      machę. ja po hamulcach i trąbke sprawdzam czy działa. widać działał bo facet
      zaczął machać łapami. zrównaliśmy się na światłach. szybki w dół i część
      dalsza. facet do mnie z ryjem, że mu drogę zajeżdzam . jak ktoś do mnie z
      pysiem to z regóły nie zdzierżam i odpowiadam tym samym. Nabzdyczyłem
      (adrenalinka) się jak indor i wylałem z siebie jakąś nielichą wiązanke,
      międzysłowami informując pana kto tu ma pierwszeństwo i dlaczego. musząc
      zaczerpnąć tchu na chwilę przerwałem i w momencie kiedy szykowałem się do
      kontynuowania mojego wywodu na temat adwersarza i jego znajomości przepisów,
      pan bardzo grzecznie mnie przeprosił i powiedział ze to rzeczywiście jego wina
      i jest mu przykro z powodu całej tej sytuacji. mnie przysłowiowa "kopara
      opadła" i udało mi się wydusić tylko ....no!.... Pojechaliśmy każdy w swoją
      stronę z tym że ja zostałem z moim nabzdyczeniem przez 2 godziny. zagotowałem
      się i nie udało mi się upuścić troszkę pary.
      Wniosek, nie denerwować się. jeśli coś pójdzie nie tak to trzeba przeprosić i
      jechać w swoją stronę dalej.
      pzdr
      • typson Re: Lekcja kultuty na drodze 29.06.05, 23:05
        czyli klasc na wszystko przyslowiową ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka