bob75rob1 27.07.07, 10:52 którzy zaginęli w sobotę w Samarii. Od soboty wieczorem nie dawali znaku życia, wczoraj ich odnaleziono. Jest nam na wyspie bardzo smutno. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: winiolka Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.chello.pl 27.07.07, 10:55 smutno:-( ale czy wiadomo co mogło być powodem smierci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polaków IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.07, 17:04 Znałam Dankę to była osoba nad wyraz poważna i konkretna. Nie była wielką traperką, ale też nie panienką wybierającą się na wycieczkę w klapchach. W Samarii byłam 20 lat temu jak jeszcze nie był to kombinat turystyczny, ale już wtedy było tam trochę ludzi.Zgubić się tam faktycznie trudno chyba, że będzie to splot niefortunnych zdarzeń i beztroska ludzi. Do tej pory nie mogę zrozumieć jak to się mogło stać i uwierzyć jak do tego mogło dojść w cywilizowanym kraju, przy dostępie do komórek i trzeba było interweniować z Polski aby wogóle zaczęło się coś dziać w sprawie poszukiwań. Dlaczego helikopter poleciał dopiero następnego dnia po odnalezieniu Marka, jak było wiadomo, że liczy się kazda minuta. To dla mnie nie pojęte. Poniżej linki do dwóch artykułów ze Słowa Polskiego. wiadomosci.wp.pl/kat,12471,statp,cG93aWF6YW5l,wid,9063001,wiadomosc.html?ticaid=14374 wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=12471&wid=9076159&rfbawp=1186071699.181&ticaid=14362 Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Nie Samaria a Tripiti - to fakty... 03.08.07, 19:02 Wielka tragedia, wiele pytan bez odpowiedzi. Faktem jest,ze NIGDY nie weszli do wąwozu Samarii... Obok wejscia do Samrii, ale znacznie obok... jest wejscie waskie do arcytrudnego wawozu Tripiti. Ma on wile rozgalezien, jest nie oznaczony, i po dosc krotkim czasie zaczyna sie robic bardzo trudny. Normalnie - specjalnie - wybieraja sie tam wyposazone grupy, koniecznie z kompasami lub gpsami. Nie dowiemy sie, w jaki sposob oddzielili sie od grupy i dlaczego nie weszli z innymi prosto z autokaru do Samarii. To zwykle przypomina takie stadne przepedzanie turystow - szybko, szybko, prosimy do wejscia... liczenie, bilety- czasem odwrotnie - bilety, liczenie. Tu walsnie na poczatku samym musialo sie stac to wlasnie - moze szukali toalety, moze cos... nie wiadomo. Ale z minimum informacji o Samarii, o tym ze jest wejscie kontrolowane, ze tlumy ludzi zasuwaja wokół Ciebie zawsze, że sa przystanki, laweczki, zrodelka - ...z takim minimum info nie powinno sie pomylic wejsc!!! Teoretycznie, niestety - jak widac - nie powinno sie dac. Teraz pewnie skonczy sie oznakowaniem wyraznym wejscia do Tripiti. Dramat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga.m1986 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.szczecin.mm.pl 27.07.07, 10:58 Przepraszam, że pytam, ale nic nie slyszalam o tej sprawie. Chyba robili tam cos innego niz zwykli turysci (wspinali sie czy cos w tym stylu???), jednym slowem jak zgineli?. Nadmienie tylko,że nie bylam jeszcze w Samarii. Czy to znaczy, że mam się tego wawozu bać? To koszmarna wiadomosc. Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Niestety nie udało się uratować dwójki Polaków 27.07.07, 11:08 Chodzi o to, że poszli z normalną wycieczką jak setki innych turystów i nikt nie wie co się stało. Było to rodzeństwo w wieku 40 i 35 lat, odnaleziono ich 7 godzin drogi od ujścia wąwozu. Kontaktowały się z nami na bieżąco osoby, które przyjechały z Polski by ich szukać i właśnie zadzwonili, że można zakończyć poszukiwania. Ponoć Pan jeszcze żył jak Go znaleziono, ale niestety dzisiaj zmarł. To straszna historia i przestroga by nie oddzielać się od grupy, a dla rezydentów czy przewodników by akcję poszukiwawczą rozpocząć tak szybko jak tylko możliwe. Nie można bagatelizować takich spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 11:16 :( Czytałam wczoraj w nocy, że wycieczka miała miejsce w sobotę a dopiero w poniedziałek poinformowano policję, że zaginęli - rzeczywiście tak? Może odszukam i wkleję informację o tym wypadku z jednego portalu Pozdrawiam. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotolotek Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.noname.net.icm.edu.pl 27.07.07, 11:17 ale od czego umarli, z wyczerpania?? Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 11:19 :( Tutaj wczoraj czytałam: greekportal.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 11:39 Zakładam, że tak. Pani, która zadzwoniła nie była w stanie rozmawiać, ja po tej informacji w sumie też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 11:36 Niestety tak to wyglądało. Weszli w sobotę, nie wyszli ze wszystkimi. Takie sytuacje się zdarzają. Kilka razy spotkaliśmy się z turystami, którzy mówili, że wyszli z wąwozu za późno i na własną rękę musieli wrócić do hotelu. To są osoby dorosłe, a prom nie może czekać. Jednak powiadomienie policji po tak długim czasie jest niedopuszczalne. Powinny być wypracowane rozwiązania takich sytuacji, np. gdy ktoś nie zdążył na prom powinnien powiadomić o tym rezydenta lub hotel do którejś określonej godziny. Jeśli nie ma sygnału należy rozpocząć poszukiwania. Nastał okres koszmarnych upałów, nie można wytrzymać w takich warunkach bez słodkiej wody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotolotek Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.noname.net.icm.edu.pl 27.07.07, 11:44 omatko..:(( chyba sobie odpuszcze te Samarie.. Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 12:37 Samaria nie jest tak straszna, tylko są pewne reguły, których należy przestrzegać. Tam nie można się zgubić, o tej porze roku są tam tysiące ludzi, są punkty sanitarne, źródełka z wodą pitną. To naprawdę śliczny wąwóz, chodzi tylko o zdrowy rozsądek, zarówno ze strony turystów jak i organizatorów wycieczek. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 13:08 bob75rob1 napisała: > Samaria nie jest tak straszna (..) Tak, Samaria nie jest straszna, nie jest trudna, na pewno piękna, ale kiedy panują upały wszystko jest znacznie trudniejsze niż w innych warunkach. Sama nie wiem doprawdy jak tam można się zgubić - tylko świadome zejście z wytyczonego szlaku - inaczej nie sposób przecież. Z uwagi na Samarię właśnie wybrałam się w 2000 roku na Kretę w połowie września. Wydawało mi się, że taki czas.. Niestety, upały były tak niesamowite, że kiedy któregoś dnia obejrzałam Gortynę, Faistos i dalej Matale zwyczajni było mi niedobrze i chciało mi się wymiotować [a upały znoszę nad wyraz dobrze, znacznie lepiej niż przeciętne ludziki). Czas mijał, wakacje zbliżały się ku końcowi a ja odkładałam tę Samarię, bo i jak tam dojść - bałam się po prostu, zwyczajnie się bałam i tyle. Wiedząc, że wrócę do kraju niespełniona (wszak tak pięknie jest realizować nasze marzenia) ostatniego dnia zdecydowałam - idę. Na poczatku nie było źle, zwłaszcza, że nawet drzewa przy schodzeniu po schodkach w dół rzucały trochę cienia... Koszmar zaczął się potem kiedy słońce tuż nad głową, po obu stronach wysokie skały i zero ruchu powietrza, po prostu nic.. Powietrze stało, grama wiatru. I to potężne słońce, przed którym nie dało się skryć - ono dokładnie na środku. Do tego kurz, mnóstwo kurzu, który unosił się spod stóp innych wędrowców i zwyczajnie zatykał - mimo, że połowa września sporo ludzi tam wędrowało. Kraniki owszem - życiodajna woda bo ta w plecaku gotowała się biegiem a tam taka zimna, niczym zbawienie. Padłam, zwyczajnie padłam na polance Christos coś - nie pamiętam teraz dokładnej nazwy. Wpadłam w taki podły nastrój, że położyłam się na ziemi i wprost zaczęłam mówić osobie, z którą byłam, że dalej nie idę, że nic mnie już nie interesuje, marzyłam o tym, zeby móc tak zostać...Nawet ta donoszona mi zimna woda nic nie pomagała - kiedy tak leżałam świat wirował mi dokoła.. Zebrałam się w sobie po mniej więcej pół godzinie, może trochę więcej.. Resztki świadomości: przeciez nikt mnie nie będzie stad znosił! Powlokłam siędalej ale już nic mnie nie radowało - i na tzw Żelazne Wrota nie reagowałam już prawidłowo... Było mi dokładnie wszystko jedno. Do dziś pamiętam tę wielką radość kiedy ujrzałam w oddali Morze Libijskie - niczym, Staś z „W pustyni i w puszczy” zaczęłam skakać do góry z jakimiś nowymi siłami krzycząc: „Będę żyć” . Następnego dnia przeczytałam w greckiej prasie, że tego dnia kiedy przechodziłam Samarię padł wrześniowy rekord ciepła na Krecie: 38 stopni. Przyznaję się też do jednej głupoty - nie miałam niczego na głowie bo po prostu nie cierpię mieć :( B. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka1 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 12:39 Bardzo smutna sprawa, ale dla mnie trochę niezrozumiała. Do wąwozu wchodzi się albo z góry i idzie w dół lub też w wersji "dla leniuchów" wchodzi się od dołu i idzie 4 km do góry i wraca. W dolnej części wąwozu (przez jakies 4-5 km) jest przecież świeża woda i do tego źródlana, która płynie z góry. Są też miejsca zacienione. Fakt, że jak byliśmy w 2001 roku w maju to już wtedy słońce nieludzko piekło, więc należało mieć nakrycie na głowie i ramionach. Może oni mieli jakieś problemy zdrowotne (serce???). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rataska Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.zicom.pl 27.07.07, 13:33 cos w tym calym zdarzeniu nie podoba mi sie, bylam w samarii w ten poniedzialek, i przy wyjsciu z samarii kazdy musi oddac czesc biletu ktory otrzymal przy wejsciu, w ten sposob zliczane sa osoby w celu sprawdzenia czy rzeczywiscie nikt sie nie zapodizal, w momencie gdy liczba sie nie zgadza straznicy przechodza przez wąwóz i sprawdzaja go, tak wiec jak moglo dojsc to tego aby zagineli? ponadto jesli byli z wycieczka zorganizowana to wowczas rezydenci czekaja na turystow w porcie w umowionej tawernie i rozdaja wczesniej zakupione bilety na prom co jest podwojna kontrola liczby ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 14:12 Oddać bilet, Ratasko? Jestem pewna, że mam swój w domu, wklejony zresztą do specjalnego zeszytu. O ile dobrze pamiętam jest kontrola biletów na dole, ale tylko go okazujesz celem skontrolowania (wczesniej nikt nie kontroluje)... No, może coś się zmieniło - lata mineły jak tam byłam Pozdrawiam. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rataska Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.zicom.pl 27.07.07, 22:32 droga bebiak napisalm czesc biletu, bilet wyglada tak ze okolo 1/3 biletu to kupon ktory mozna oderwac i to wlasnie jego odrywa straznik tuz przy wyjsciu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katinaki Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 15:11 wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=9061073&rfbawp=1185541871.996 :(( Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 15:49 "Dwoje polskich turystów znaleziono martwych na Krecie, a jeden turysta francuski został poważnie ranny. Prawdopodobnie zmarli z gorąca - poinformowała grecka policja w mieście Chania. Jak powiedział rzecznik ambasady RP w Atenach Sławomir Misiak, rodzeństwo z Górnego Śląska - 37-letniego mężczyznę i 40- letnią kobietę - uznano za zaginionych już w sobotę i od tego czasu trwała akcja ratunkowa. Mężczyznę znaleziono wczoraj nieprzytomnego, w stanie skrajnego wyczerpania. Zmarł kilka godzin po przewiezieniu do szpitala. Na martwą kobietę natrafiono dzisiaj. Turyści odłączyli się w sobotę od grupy w parku narodowym Wąwóz Samaria. Jest to bardzo uczęszczany szlak na południowym zachodzie Krety. Jak podkreślił Misiak, znaleziono ich w bardzo niedostępnym miejscu, gdzie zapewne nie było zasięgu telefonu komórkowego. Rzecznik powiedział, że temperatura w niektórych rejonach Grecji jeszcze w środę przekraczała 40 stopni C, ale do piątku spadła już o sześć stopni. Jak dodał Misiak, w sprawie śmierci polskiego rodzeństwa będzie prowadzone dochodzenie. Również na Krecie 22-letnia Francuzka została poważnie ranna w głowę podczas zwiedzania wąwozu Zaros na południowy zachód od Iraklionu na Krecie. Nie podano w jaki sposób doszło do zranienia." wiadomosci.onet.pl/1579444,12,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 27.07.07, 17:04 Niestety wygląda na to, że odbili z głównego zejścia (w stronę Paleochory) i trafili do drugiego wąwozu, znacznie trudniejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: triss Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 18:01 jestem w szoku :( ale naprawde nie pojmuje, jak dwoje całkiem dorosłych ludzi moze swiadomie odbic z trasy i zrobic cos takiego [??!!] aby nie moc powrocic na główny szlak, wszystko jedno czy na czas, czy nie [wtedy wracaja na własna reke do hoteli] , nie moc odpoczac w cieniu, znalezc zrodła wody, błąkać się w wąwozie samaria?! :(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ocenyhoteli.pl Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: 80.54.0.* 27.07.07, 18:53 Zapewne byli przekonani o swoich umiejętnościach. Potem najprawdopodobniej było już za późno na cokolwiek lub stracili orientację... O ile tam nie miało miejsca coś "niezwykłego", to po prostu popełnili błąd, który kosztował ich życie. Tak czasem bywa w dorosłym świecie... Pozdrawiam Marcin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotolotek Re: koszmar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 11:16 jak sie tylko o tym dowiedzialam, to od razu przypomnial mi sie "Piknik Pod Wiszaca Skala"... pamietacie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzidziuś Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.gdynia.mm.pl 28.07.07, 15:14 Ludzie ,przecież nawet małe dzieci przechodzą tą trasą bez kłopotu.Pewnie szukali przygód ,a za głupotę się płaci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.c9.msk.pl 28.07.07, 15:30 Na wp piszą ,że znaleziono ich kilkadziesiąt km od wąwozu w niedostępnych górach.Nie wiadomo jak się tam znależli.Akcja poszukiwawcza była intensywna ,nawet sprawdzono morze przy plaży na którą się wychodzi ,a wąwoz przeczesano kilkakrotnie.Zagadka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jork Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 22:41 Masz racje. Na pewno byli fajnymi ludzmi, każdy z nas zrobił coś głupiego, nie każdy musiał zaplacić taką cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 29.07.07, 20:46 Bardzo dużo dziwnych pytań nasuwa mi się na myśl. Wiele z nich zapewne pozostanie bez odpowiedzi i choć to przykre, to wydaje mi się, że główną przyczyną tej tragedii była jednak lekkomyślność rodzeństwa z Wrocławia. Oczywiście, że żal każdego ludzkiego istnienia, zwłaszcza kiedy kończy się ono w taki sposób, ale niech ten przypadek będzie przestrogą dla innych. Wszędzie potrzebny jest zdrowy rozsądek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.multimo.gtsenergis.pl 03.08.07, 20:20 Jak czytam te Wasze wypowiedzi to mi Was żal, byłam w tym czasie na Krecie i dwoje znajomych było w wąwozie Samaria na wycieczce kiedy zaginęło rodzeństwo, wyglada to tak przewodnik wprowadza wycieczkę samą do wąwozu i idzie za nią za 1/2 godziny a Wy radzcie sobie sami, moi znajomi zboczyli ze szlaku dobrze że ktos to zauważył i ich zawołał bo nie wiadomo jak by sie to zakończyło, do tego odpowiednie obuwie to jest tez wazna sprawa,dlaczego o tym nie mówia jak się wykupuje ta wycieczkę, ale co pieniądze sa najważniejsze, nie wiadomo czy rodzeństwo wiedziało o tych wszystkich rzeczach, ja tez miałam wielka ochote na ta wycieczkę dobrze że mam mężą który patrzy realnie na te sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 03.08.07, 23:56 Gość portalu: Sylwia napisał(a): > Jak czytam te Wasze wypowiedzi to mi Was żal,... No nareszcie komuś jest mnie żal i to jak wnioskuję z wypowiedzi jest to żal ze współczuciem, bo widocznie i ja i inni na tym forum są jacyś tacy bezkrytyczni. Kupują te bilety i lezą gdzieś tam, tak jak poszli Danka i Marek (? - nie mylę imion?). On poszedł bez żony, na którą pewnie bardziej zważałby niż na siostrę. Ona poszła bez męża, na którego mogłaby liczyć i do tego w kasie im nie powiedzieli, że mają ubrać na tę wycieczkę buty. Szanowna Pani Sylwio! Wszyscy znajomi nieżyjącej siostry podkreślają, że była osobą bardzo rozważną. Nie wierzę w to, że nie zasięgnęła języka o warunkach i stopniu trudności wyprawy, zwłaszcza, że (o czym się nie mówi!) jej brat był epileptykiem. Nie wiem czy miało to jakikolwiek związek z ich tragicznym końcem, ale pytanie pozostaje. Nie wiemy jak to się stało, że rodzeństwo nie weszło do właściwego wejścia, co dla tych, którzy tam byli, to wiedzą, że jest to raczej trudne. Nawet zakładając, że grupa im gdzieś zniknęła z pola widzenia po tym jak np. byli w toalecie, nie powinni mieć problemów ze znalezieniem właściwego wejścia. > wyglada to tak przewodnik wprowadza wycieczkę samą do wąwozu i idzie za nią za > 1/2 godziny a Wy radzcie sobie sami To co miałby niby robić? prowadzić każdego za rączkę czy może raczej nieść na plecach? Zwróćcie tylko uwagę jak taka wycieczka jest organizowana. Autokar jedzie najpierw pomiędzy różnymi hotelami i zbiera różnych ludzi, którzy widzą się często pierwszy raz a tym bardziej pierwszy raz widzi ich przewodnik. I co? Jest w stanie rozpoznać pięćdziesiąt gęb, które widział wcześniej w autokarze raczej bez czapki i okularów p.słonecznych i często ubranycj inaczej, bo jak wchodzą do wąwozu to często z siebie coś zdejmują i okazuje się, że pani, która była w zielonej koszuli z długim rękawem jest teraz w czerwonym T-shircie. Na coś takiego może zaradzić jedynie :"mąż, który realnie patrzy na te sprawy" A co z tymi, którzy wchodzą do wąwozu bez przewodnika? Otóż Pani Sylwio byłem tam w ubiegłym roku, bez grupowego wyjazdu z biurem podróży, bez przewodnika, który pokazałby mi gdzie jest wejście do wąwozu i w końcu bez męża, który realnie patrzy na te sprawy. Toaletę musiałem sobie znaleźć sam, bilet musiałem sobie kupić sam, sam musiałem być sobie przewodnikiem i nikt mi w kasie nie mówił jakie powinienem mieć buty. Wygląda na to, że nie miałem prawa wrócić - a wróciłem! I tu, na tym forum jest bardz dużo takich, którzy w taki sam sposób zorganizowali sobie zwiedzanie Samarii i oni też wrócili. Wydaje mi się, że do pewnych rzeczy trzeba się chociaż odrobinę przygotować, mieć szacunek dla sił natury, zachować rozwagę i nawet na urlopie MYŚLEĆ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdziwiona Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.07, 02:03 Skąd w ludziach tyle jadu i nienawiści ? Ot Polska właśnie. Myślałam, że takie komentarze można przeczytać tylko na onecie lub wp, że tutaj tacy ludzie nie zaglądają Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Do Zdziwionej... 04.08.07, 07:38 A który to komentarz wg Ciebie jest taki "pełen jadu i nienawiści". Odpowiedź jest podczepiona do mojego posta - więc czyżby mój? Jeśli tak, to przeczytaj go może jeszcze raz i pomyśl choć przez chwilę nad tym co tam jest napisane a potem napisz precyzyjniej co wg Ciebie jest takie jadowite i nienawistne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.multimo.gtsenergis.pl 04.08.07, 07:57 amigo50 czytaj uwaznie co napisałam, byłam tam i wiem jak wygląda organizacja tych wycieczek, dla rezydenta wazne sa tylko pieniadze, nie mówi nic o warunkach jakie tam sa, wielu ludzi idzie wogóle nie przygotowanych, liczy na piekne widoki i jak myśle takie są a o warunkach zero wiadomości. Żal jest mi rodzeńswa nie znałam ich nie wiem czy wiedzieli jakie warunki tam panują, uważam że powinno sie więcej mówic na ten temat. Jeszcze raz piszę, że bardzo mi żal rodzeństa, a w szczególności ich rodzin, wiem jak to jest stracić kogos bliskiego kogo sie kochało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AD Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 20:46 Zgadzam się z Tobą amigo w 100 procentach. Do wąwozu Samaria weszłam z grupą Polaków dwa dni później - nikt z nas nie przypuszczał nawet, że w tym momencie rozgrywa się dramat dwójki młodych ludzi. Nasz rezydent wszedł do wąwozu 2 godziny później - na szlaku 2 razy się spotkaliśmy, po drodze mijaliśmy kilka razy strażników. Przypuszczam, że weszłabym do tego wąwozu nawet gdybym wcześniej wiedziała jak to się skończyło dla dwójki Polaków. Założyłam sobie, że chcę go zobaczyć na własne oczy i zmierzyć się z tą trasą. Jednak,ten przepiękny wąwóz, najdłuższy w Europie, z którym zmierzenie się było moim marzeniem stracił dla mnie urok w jednej chwili - kiedy pomyślałam co musieli przeżywać Ci ludzie w nim uwięzieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radek Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.fut-core.lama.pl 03.08.07, 20:38 A gdzie był pilot tej grupy? Policzył ludzi po powrocie do autokaru? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aśka Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.07, 22:56 przeczytaj artykuły - było wiadomo, że ich nie ma już przy wsiadaniu na prom, a zawiadomiono policję dopiero w niedzielę albo w poniedziałek po południu - są różne wersje rezydenta i greckiej policji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rataska Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.zicom.pl 04.08.07, 18:43 amigo zgadzam sie z toba w 100 procentach!! ludziska oskarzacie rezydentow, a co wy jestescie dziecmi kilkuletnimi i jedziecie na kolonie gdzie pani bedzie was za raczki prowadzic i sprawdzac czy przypadkiem macie zawiazane buty???? troche rozumu i jezyka w buzi a takie przypadki zdarzać sie nie beda, zreszta co do odpowiedniego obuwia to bylam swiadkiem jak pewna pani damulka przeszla wawoz w butach na waskiej koturnie,z takiej glupoty to tylko smiac sie mozna bo takim ludziom chyba pomoc juz sie nie da, a jesli decydujecie sie na spacer po najdluzszym wawozie w Europie i to w lecie gdzie temperatura wynosi okolo 40 stopni to chyba nikt wam nie bronil spytac rezydentki o to czy owo, nie wierze ze odmowila odpowiedzi na wasze pytania, Odpowiedz Link Zgłoś
bob75rob1 Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 05.08.07, 01:46 To oczywiste, ale również to, że przewodnik powinnien wchodzić ostatni, upewniwszy się, że cała grupa jest na dobrej trasie. Po drugie, jeśli nie jest pewien, że ich widział na trasie przejścia (czyli już w wąwozie) to niech tak nie twierdzi, bo cała akcja ratunkowa skupiła się na przeczesywaniu wąwozu, a nie wzięto pod uwagę faktu, że mogli udać się szlakiem wiodącym do przełęczy Gigilos i dalej do wąwozu Tripiti. Byłam w wąwozie niejednokrotnie i zawsze na własną rękę, ale przynajmniej wiedziałam jedno, że wąwozem schodzi się w dół, więc nie należy wspinać się szlakiem E4, którym podążyli. Nie wiadomo dlaczego akurat tam się skierowali, być może zatrzymali się w sklepie robiąc ostatnie zakupy, grupa znikęła w dole, a jedyne osoby, jakie w danym momencie zobaczyli, był to ktoś idący do resturacji, znajdującej się właśnie na trasie E4. Wałkowaliśmy ten temat wielokrotnie z tutejszymi przewodnikami i wciąż jest to zakwostka. Wczoraj pojechaliśmy znów do Samarii i zrobiłam zdjęcia obu wejściom i teraz nie jestem już taka w 100% pewna, że pomyłka jest niemożliwa. Pozdrawiam ze słonecznej Krety, M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.07, 12:58 i o to właśnie chodzi lepiej nie udzielić żadnej informacji niż wprowadzać w błąd, bo można narobić wiele szkody w tym przypadku ztragicznym finałem. Jeśli chodzi o wcześniejsze wypowiedzi myślę, że od przewodnika czy pilota należy oczekiwać, żeby myślał za uczestników i przewidywał różne sytuacje za to mu m. in. płacą. Na wycieczkę nie jedzie dla sportu i jako wolontariusz. Ja zwykle organizuję sobie wyjazdy sama, bo więcej zobacze, te rzeczy które mnie interesują i w swoim tempie. Wtedy mam wszystko dopięte na ostatni guzik - mapy, przewodniki opracowanie trasy, rozeznanie w możliwościach noclegowych itp. Widziłam sporo wię myślę, że nie jestem niedzielnym turystą. Dwa razy byłam na wyjazdach zorganizowanych i wtedy czułam się zwolniona z myślenia, ktoś wykonał za mnie pracę którą zwykle wykonuję sama i ja za to zapłaciłam. A ludzie na wycieczkach zorganizowanych są bardzo różni ( wiem ba krótko pracowałam jako pilot wycieczek zagranicznych i byłam przewodnikiem górskim) bywa, że są to ludzie, którzy pierwszy raz są za granicą, nie znają języka lub pierwszy raz są w górach i nie przyszło im do głowy, a nikt im nie powiedzieł, że trzeba mieć odpowiednie obuwie - a na wycieczkę chcą pojechać , bo inni jadą albo chcą się pochwalić znajomym, albo po prostu życiowe sieroty, które boją się wystawić samodzielnie nos poza swoją dzielnicę i dla tego jadą na wycieczkę zorganizowaną. Pilot jest od tego, żeby takimi osobami się zaopiekować, pomyśleć za nich, a jeśli jest to trudna wycieczka a ludzie są nieodpowiednio ubrani ( np klapki na obcasach w górach itp), czy pijani wycieczkowicze ( takie rzeczy też się zdarzają) trzeba poprostu odmówić zabrania takich osób - jest to bezpieczniejsze dla nich i dla pozostałej grupy i nie dochodzi do tragedii.Kiedyś przewodnicy i piloci byli ostro szkoleni później trzeba było zdać egzamin wewnętrzny i państwowy - nie były to łatwe egazminy i wymagały szerokiej wiedzy z różnych dziedzin. Dzisiaj w dobie masowej turystyki, gdy potrzeba bardzo wielu pilotów myślę, że mniejszą uwagę zwraca się na wyszkolenie i niestety dochodzi do różnych przykrych sytuacj - byle nie tak tragicznych jak ta w okolicach Samarii. Odpowiedz Link Zgłoś
amigo50 Re: Niestety nie udało się uratować dwójki Polakó 05.08.07, 21:50 W dużej mierze zgadzam się z tym co napisała Aga. Jest w tym jednak pewien drobny niuans. Piszesz Ago, że zajmowałaś się pilotowaniem wycieczek zagranicznych. Jako pilot byłaś z grupą przez długi okres czasu, miałaś możliwość przekazania pewnych informacji przed jakimś szczególnym fragmentem wycieczki, miałaś szanse przekazania informacji dotyczących stroju (w tym o obuwiu, o konieczności zabrania czegoś do zakrycia ramion przy wejściach do obiektów sakralnych, o konieczności włożenia przez panów długich spodni itp). Kiedy jednak jesteś przewodnikiem sytuacja się zmienia, bo nie masz przeważnie szans na wcześniejszy kontakt z grupą. W tym wypadku takie informacje muszą pochodzić z innego źródła. Co ma wg Ciebie zrobić przewodnik przy wejściu do Samarii kiedy ma w grupie np panią na koturnach? Zostawić przed wejściem? Kto odpowiada za nią jeśli ona i tak do tego wąwozu wejdzie już poza grupą? Mimo wszystko uważam, że fakt przebywania na urlopie nie zwalnia z obowiązku myślenia i żaden pilot czy przewodnik nie jest w stanie myśleć za wszystkich uczestników wycieczki. Nie chcę wskazywać co ma być tym źródłem informacji, bo w zależności od sposobu organizowania swoich imprez organizator może stosować różne rozwiązania. Ja, kiedy organizuję rejs, staram się dotrzeć do jego uczestników z informacjami, które uważam, że mogą być przydatne dla nich grubo wcześniej, jeszcze wtedy kiedy są w Polsce. Kiedy są na kei to już jest za późno. Wiem też, że nie zostawię na kei nikogo, ale to może tak dlatego, że nie jestem żadną profesjonalną firmą i nie biorę z tego tytułu żadnych pieniędzy. Ot, staram się żeby tym, którzy ze mną płyną było łatwiej,...bo wtedy i mnie będzie łatwiej. :-)) Nie schodźmy jednak na inne tematy. W tym wypadku raczej nic nie wskazuje na to, że to jakaś niewłaściwa część odzieży była przyczyną tragedii. Obawiam się, że ktoś tu się poczuł zwolniony z obowiązku myślenia. Tym, którzy uważają podobnie jak ja - dziękuję za poparcie. Tym, którzy myślą inaczej pozostawiam swobodę takiego wyboru i w polemiki wdawał się nie będę. Oby jednak taki wybór nie był przyczyną kolejnej tragedii. Odpowiedz Link Zgłoś