mimi3001
31.01.06, 12:09
Własnie mam chwlilkę bo Ala śpi najedzona dlatego podzielę się się moimi
przeżyciami z porodu rodzinnego!
Wszystko zaczęło się o 6.30 rano w środę 25.01.Obudził mnie dziwny ból
brzucha jak na okres, w toalecie okazało się , że to czop mi odchodzi i po
jakiś 30 minutach zaczęły się skurcze srednio co 5 min. Zdążyliśmy zjeść
śniadanie i podjechać do sklepu po wodę i dalej kierunek Pomorzany. Na izbie
przyjęć okazało się, że mam już rozwarcie na 3,5 cm i po przygotowaniu, tzn.
tylko lewatywa, bo ogoliłam sie sama w domku pojechałam wprost na porodówkę.
Bardzo chciałam być na sali z prysznicem i byłam, ale tak na prawdę nie
skorzystałam z niego, bo już skurcze ostro bolały i nie miałam siły już iśc
pod prysznic i korzystać z piłki, worka sako itp. Ekipa przy porodzie
super,położna zaglądała co chwilę i informowała co mam robić i co się dzieje.
Co jakiś czas przychodziła lekarka i sprawdzała co tam słychać w środku. Nie
będę ukrywać, że bolało, ale do przeżycia. Ostry ból zaczął się przy bólach
partych, ale trzy parcia i o 15 urodziłam! Mój niemąż bardzo mi pomagał,
pilnował jak oddycham i przytrzymywał mi głowę, bez tego wsparcia nie było by
łatwo. Póżniej miałam duże kłopoty z karmieniem, najpierw mała nie umiała
ssać,a to mleka nie było, a to źle przystawiałam do piesi. Tylko dzięki
pomocy pilegniarek i położnych z noworodkowego teaz normalnie karmię piersią,
bo już miałam taki kryzyz, że myslałam o rezygnacji z karmienia
naturalnego.Tak na prawdę żadna szkoła rodzenia nie nauczy tego czego
nauczłam się od personelu szpitalinego.
Czyli jednym słowem nie było tak źle! Polecam szpital na Pomorzanach z
czystym sumieniem, bo mimo, że nikogo tam nie znałam i nie miałam ołaconej
położnej traktowali nas bardzo profesjonalnie i z sercem. TRZYMAM KCIUKI ZA
WSZYSTKIE SZCZECIŃSKIE CIĘŻARÓWKI!