apaszka26
03.01.06, 01:53
nie wiem tez od czego zaczac napisze pokrotce:pewna rodzina wyjechala
zagranice:matka,ojciec,syn,rodzice tegoz chlopaka nie znali jezyka wiec syn
wzial na siebie wszystkie problemy typu:zalatwianie spraw w
urzedach,tlumaczenie rozmow z innymi ludzmi itp,syn ma 21 lat,nie wiem na co
rodzice tego chlopaka liczyli wyjezdzajac zagranice i nie znajac jezyka,dodam
ze chlopak ten mial \"nieciekawe zycie\"z nimiw Polsce,byl zle
traktowany,surowo wychowywany bez uczuc,jego zwiazek kilkuletni z dziewczyna
byl nie brany powaznie,wysmiewany,ponizany.Mial brata ktory zawsze byl
tym\"lepszym\"tym ktoremu sie wszystko nalezalo.Chlopak pracowal dniami i
nocami aby tylko nie byc w domu z nimi bo tam byly tylko klotnie i przykrosci!
mimo tego wszystkiego chlopak ten nazwijmy go Marek po niecalym roku
zagranica pojechal po swoja milosc do kraju gdzie owa dziewczyna zostala,on
wyjechal aby sie dorobic do pracy gdyz w kraju nigdy nie mial pracy byl
siwzo\"po szkole\"tam pracowal bardzo ciezko,rodzice mowili mu nie
raz\'zapomnij
o tej dziewczynie poszukaj sobie tu innej,po co po nia wracasz?,pech pechem
wszystko potoczylo sie tak ze przyjechali tam do jego rodzicow\"na
miesiac\"wspolnego mieszkania.to byl horror dla nich a zwlaszcza dla tej
dziewczyny ktopra juz wtedy byla jego zona.Mieszkali w wynajetym
domu,wszystko byl nie tak jak bylo ustalone na poczatku-przed przyjazdem,za
mieszkanie za to ze tam mieszkal Marek z zona mieli sie odplacic zona-
prowadzeniem domu a Marek pracami przy tym domu i wszelkimi naprawami z
ojcem i matka, kiedy przyszlo co do czego to sie okazal ze ojciec tego
chlopaka woli impprezy rodzinne niz zrobienie czegos przy domu co bylo w
umowie z wlascicielem domu,owszem robil cos tam ale to bylo nic,syn pracowal
w nocy a w dzien nie dane bylo mu sie nacieszyc snem.to byl horror!byly
klotnie o rzeczy banalne:wlasciciel mowil\"prosze zostawic swiatlo na ganku w
nocy,dom ma byc oswietlony,no to ten chlopak oswietlal-nie chcial miec
problemow z wlascicielem a ojciec tegoz chlopaka doskakiwal do kontaktow i
wylaczal,wlasciciel kiedys przyjechal zobaczyl ze bylo nie oswietlone no i
mial pretensje oczywiscie oberwalo sie chlopakowi nie ojcu bo ten przeciez
nie znal jezyka!i tak bylo z innymi sprawami tego domu tez,i tak wiele
razy,bylam swiatkiem tego wszystkiego.zastanawiam sie co to za rodzice ktorzy
pozwolili tak traktowac swoje dziecko?wiedzieli dobrze przed wprowadzeniem
sie do tegoz domu(rodzina zyjaca na miejscu odradzala) ze z tym wlascicielem
sa i beda klopoty bo:niesumienny,konfliktowy itd..po prostu obrywal po tylku
syn bo ich najczesciej nie bylo w domu,bo nie rozumieli jezyka...mam wiec
pytanie co wy byscie zrobili na miejscu tego mlodego chlopaka?