aleksandra_wer 18.05.07, 12:59 Co dla was oznacza bezsilność wobec alkoholu? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
addicted11 Re: Bezsilność? 18.05.07, 14:59 aleksandra_wer napisała: > Co dla was oznacza bezsilność wobec alkoholu? Oznacza to z definicji sytuacje, gdy nie chce pic a pije. Ale trzebaby zapytac- czy naprawde nie chce? Moze chce pic? Czesty przyklad to ktos, kto obiecuje, ze juz nigdy sie nia napije a potem nie wypelna obietnicy i pije. Ale ja wiem czy to bezsilnosc? Przeciez od momentu obiecywania do momentu picia rozne mysli przechodza przez glowe i w koncu pojawia sie- wskutek jakis automanipulacji- chec na picie. A jak chce pic no to jak jestem bezsilny? Drugi przyklad o gdy ktos nigdy nie potrafi zatrzymac sie na pierwszym kieliszku. To wydaje mi sie lepsza definicja. ze gdy wypijesz 1, to nie dasz juz rady nie wypic nastepnego- chociaz swiat by sie walil idziesz i pijesz kolejne i kolejne az sie zwalisz. Niektorzy rozciagaja to na sytuacje, ze gdy wypije w poniedzialek jedno a w piatek drugie to tez jest bezsilnosc- tak jakby to byl ten sam ciag. To dla mnie nieporozumienie, bo bezsilnosc ma charakter fizjologiczny. Gdy wchodzi w gre niedotrzymywanie obietnic, zmienianie zdania, poddawanie sie impulsom to dla mnie jest duzo szersza sprawa niz "bezsilnosc". Dla mnie wiec bezsilnosc to wlasnie ta druga definicja- choci tak jej nie rozumiem, bo chyba nie znam osoby, ktora nigdy przenigdy nie ptrafilaby wypic tylko jednego. Znam pelno osob, ktore niemal zawsze jak cos pija to pija do upadlego. Znam wiele osob, ktore pija wiecej niz zaplanowaly- ale czy to bezsilnosc? To jest normalny mechanizm, ze jak czlowiek sie upije to chce jeszcze wiecej- wielu ludzi tak ma. A "calkowicie" bezsilnych to nie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: Bezsilność? 18.05.07, 15:04 poprawka- calkowicie bezsilnych ( tto znaczy takich ktorzy o sobie mowia wtaki sposob) poznalem na mityngach, terapii i na tym forum. Nie znam mialo znaczac- nie znam z "normalnego" zycia. Chociaz tak dokladnie to znalem jednego goscia, ktory od dawna tak o sobie mawial, ze nie umie wypic jednego i faktycznie z reguly ostro pil. Ale pamietam jak jeden raz wypil tylko 2 piwa:( Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Bezsilność? 18.05.07, 15:09 EEE, daj tu, na forum, opinię swoją. a tak naprawdę - że czujesz głód... nie wiem, bo dawno nie piłam:)jednak pamiętam... Tego nie da sie zracjonalizować Coś potwornego. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: Bezsilność? 18.05.07, 15:21 e4ska napisała: > EEE, daj tu, na forum, opinię swoją. > a tak naprawdę - że czujesz głód... nie wiem, bo dawno nie piłam:)jednak > pamiętam... > Tego nie da sie zracjonalizować > > Coś potwornego. Nie do konca sie zgodze, glod to glod a bezsilnosc to bezsilnosc. Ale na pewno to sie silnei zazebia i na pewno trudno to wyjasnic. Zapewne trzeba czuc. Ja czuje bezsilnosc wobec swojego charakteru- na przyklad ciagle sobie obiecuje, ze juz nie bede pisal na tym forum a jaka sila mnie pcha i pisze, nie wiem co to jest, moze glod pisania:) Dla mnie przykladem z zycia wobec bezsilnosci wobec alkoholu byla sytuacja, gdy czulem sie zdenerwowany w pewnych sytuacjach i po prostu musialem sie napic dla uspokojenia nerwow- wcale nie mialem ochoty na te 2 piwa przed impreza, wrecz nienawidzilem tego, ale czulem sie bezsilny wobec swojego ciala, ktore mnie nie slucha i reaguje silnym pobudzeniem fizjologicznym i musze je przytlumic. Moze jednak i rozumiem ta bezsilnosc lepiej niz mi sie wydaje:) Odpowiedz Link Zgłoś
baasil Re: Bezsilność? 18.05.07, 20:23 bezsilność=poddanie się,pogodzenie z tym,że utraciłem bezpowrotnie możliwość kontroli nad swoim piciem,tzn.nie jestem w stanie pić "normalnie",przewidzieć,co się stanie po wypiciu,nawet najmniejszej dawki alkoholu(a w zasadzie to wiem-popłynąłbym,predzej czy później)-dlatego już nie walczę o odzyskanie tejże kontroli,co usiłowałem przez lata robić,pogrążając się coraz bardziej.w moim przypadku nawet strach przed śmiercią nie był w stanie powstrzymać mnie przed piciem(to też był jeden z licznych ,w moim przypadku dowodów na utrarę kontroli nad piciem-i życiem,w zasadzie,ale jeszcze nie decydującym by się poddać.musiałem jeszcze zaryć wielokrotnie ryjem w glebę,by uznać swoją bezsilność. (trzeba umrzeć,by się narodzić-dziś jestem wolny) Odpowiedz Link Zgłoś