margala
04.02.06, 12:55
"ROBIN SKYNNER: Poza wszystkim polityka to sztuka wykorzystywania możliwości,
nieprawdaż? Nikt nie może mieć takich samych poglądów, więc trzeba wzajemnie
szanować siebie i swoją odmienność, a jeżeli się nie da - próbować dojść do
rozsądnego kompromisu.
JOHN CLEESE: Jednak prawdziwi ekstremiści mają z tym trudności, tak? Wydaje
się, że nie są w stanie zobaczyć w swoich przeciwnikach politycznych po prostu
ludzi, którzy z jakiś powodów wyznają inne poglądy. Wygląda na to, że
rzeczywiście widzą w nich wcielenie zła.
RS: Tak, bo widzisz, osoby tego typu muszą używać swoich oponentów w
charakterze kubłów na odpadki, do których mogą zwalać wszystkie niemożliwe do
zaakceptowania fragmenty samych siebie. to tak jak z kozłem ofiarnym w chorej
rodzinie - muszą nienawidzić przeciwników politycznych, żeby zachować własne
zdrowie psychiczne. [...] Intensywne zaangażowanie w sprawy polityczne to
zwykle sposób na to, żeby się nie zajmować bolesnymi konfliktami wewnętrznymi,
wyprzeć się ich.
JC: Co by się stało, gdyby zaczęli uważniej przysłuchiwać się opiniom swoich
oponentów?
RS: Mogłoby to być dla nich bardzo groźne w skutkach, ponieważ wówczas
musieliby zacząć przyznawać się do własnych błędów czy słabości. Kurtyna
mogłaby się unieść w górę, a wtedy musieliby dostrzec u siebie samych te
straszne rzeczy, które przypisywali drugiej stronie. Więc kiedy tylko
powstanie takie zagrożenie, szybko aranżują sytuację tak, żeby wygłosić
płomienne przemówienie oskarżające innych o to, że marzą im się rzeki krwi lub
faszystowska dyktatura w kraju. I dzięki temu mogą na trochę dłużej zażegnać
niebezpieczeństwo załamania."
Fragment pochodzi z książki "Żyć w rodzinie i przetrwać" i co prawda dotyczy
brytyjskiej sceny politycznej ale uważam, że pasuje również do opisu
niektórych zjawisk na Forum Kraj.
Myślę, że to ciekawy przyczynek do dyskusji.