witek.bis
03.03.07, 07:38
"Marek Kuchciński unika rozmów o swojej młodości w środowisku przemyskich
hipisów i narkomanów.
"Czy Marek K. włamał się do apteki?" - tak zaczyna się jeden z wątków na
jednym z forów o Przemyślu. Wieść, że szef klubu parlamentarnego Prawa i
Sprawiedliwości ma na koncie jakąś narkomańską przeszłość, jest bowiem w
Przemyślu tajemnicą poliszynela. Wszyscy też wiedzą o jego bliskiej znajomości
z Edmundem Gorzelanym - hipisem i narkomanem karanym za przestępstwa
kryminalne - która trwa do dziś.
[...]
"Przyszedł do mnie i powiedział, że chce się do hipisów zapisać na członka" -
opowiadał dziennikarzom "Mundek". Takim wstępem dzisiejszy poseł zdobył sobie
pierwszy pseudonim - Członek."
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=33920
Czyżby w klubie parlamentarnym PiS skończyły się krople Inoziemcowa? Czy stąd
ta nerwowość i ogólne zamieszanie? Byle tylko wytrzymali do wiosny. Wiosną,
kiedy na łąkach członka Kuchcińskiego wyrośnie wreszcie trawa, do klubu PiS
powróci spokój i ogólny błogostan.