Dodaj do ulubionych

Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!!

23.10.06, 21:12
Zacytuję fragment podręcznika dla gimnazjów:
(...)Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience,
przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę
naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach
żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc
wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki
pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często
mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i
katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam
pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni
i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej
rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest
czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i
śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas
mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji,
ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej
rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu,
albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci
wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z
przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś
wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na
pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie
będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach
obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców
przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu,
poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do
pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam
talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu
sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się
wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze
spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych
istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w
obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija
kolejny szczęśliwy dzień mojego życia.(...)

To fragment z "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i
szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z
Twoich podatków.<http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897>

Słyszymy o zaprzeczaniu teorii ewolucji, o kuriozalnym wykładzie "profesora" Giertycha o członkach
mamutów we wzwodzie, o stawianiu biblijnych bajek ponad rzetelną wiedzą o świecie... Dokąd zdąża
ten nieszczęsny kraj, który już raz się "samorozwiązał"? Czy mamy w milczeniu godzić się na
ogłupianie własnych dzieci w imię interesów kościoła katolickiego? O tempora...
Obserwuj wątek
    • Gość: he he znamy to - staliśmy nad przepaścią, a teraz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:17
      zrobiliśmy wielki krok naprzód... :)))
    • Gość: e Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:21
      ten tekst własciwie potępia przedstawiony sposób myślenia,
      czy to cie boli?
      • babaqba Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 23.10.06, 21:23
        Gość portalu: e napisał(a):

        > ten tekst własciwie potępia przedstawiony sposób myślenia,

        Zacytuj fragment "potępiający". Czekam.

        > czy to cie boli?

        Masz jakieś alternatywne rozumienie świata i spraw. Jakie masz wykształcenie?
        • Gość: hkjhh Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 22:11
          > Zacytuj fragment "potępiający".
          ...robię na drutach sweterki i
          śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg
          pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem
          Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo
          mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. ...

          Właściwie cały tekst jest wyśmiewaniem pruderi i drobnomieszczaństwa, niestety
          tutaj nazywanego katolicyzmem.
          Katolicyzm nie ma nic wspólnego z fałszem promowanym w kilku miejscach tego
          tekstu.
          • Gość: grefjh Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 22:13
            Katolicyzm nie ma nic wspólnego z fałszem promowanym w kilku miejscach tego
            tekstu.
            Raczej nie powinien mieć.
            Czytając bowiem wypowiedzi najwyższych dostojnikó kościelnych w Polsce, widać ,
            ze niestety jest inaczej.
          • ravendom Re: to wcale nie musi byc ironia :/ 27.10.06, 16:57
            Jak jeszcze chodziłem do szkoły to kiedyś na lekcje religii przyszedł do nas
            jakis nowy ksiądz. Opowiadał o roli kobiety i męższyczyzny w małżeństwie i
            wyglądało to podobnie jak w opisanym fragmemcie. Niestety wielu księży i inncyh
            katolickich talibów własnie tak widzi model rodziny.
    • 666kgb Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 23.10.06, 21:36
      Na szczescie moje śmieje sie z tego bełkotu razem ze mną, i jest szczęśliwe, bo
      to JA pokazuję mu właściwą drogę, nie pseudo_szkoła.
      Rób tak jak ja.
      Reszta to bajka.
    • camel_3d Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 23.10.06, 22:21
      ale czad:)

      no ok..rozumiem, ze w sumie rola meskiego czlonka rodziny jest utrzymac
      rodzine, rola kobiety zajac sie potomstwem itp. calkiem naturalny podzial.
      ale te teksty o mamusi, dziubdziusiu, plycie z papezem, jakos mi religijnych
      psycholi przypominaja..brrrrrrr
      • Gość: logik Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.chello.pl 26.10.06, 00:23
        no ok..rozumiem, ze w sumie rola meskiego czlonka rodziny jest utrzymac
        > rodzine

        Nie, rolą męskiego członka jest puścić plemnika, a dalej ciążą niech się martwi
        zapłodniony brzuch, zwany kobietą.
    • fan.giertycha Nie rozumiem o co chodzi. Tak powino być w każdej 23.10.06, 22:42
      rodzinie, bardzo dobra książka.
    • genoveva Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 23.10.06, 23:42
      Przecież tego testu nie można go traktować poważnie, jest to karykatura
      anachronicznego pojmowania rodziny i roli kobiety. Ten tekst ośmiesza taki
      sposób myślenia.
      Czasy nadeszły niewesołe, niech młodzież też ma trochę uciechy analizując taką
      perełkę ;)

      PS. Pytanie do kobiet, które nie umieją haftować. Czy czujecie się z tego
      powodu niespełnione życiowo ? :D
      • Gość: mundra Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.chello.pl 23.10.06, 23:52
        > PS. Pytanie do kobiet, które nie umieją haftować. Czy czujecie się z tego
        > powodu niespełnione życiowo ? :D

        Wystarczą dwie lampki wina + kawa + papierosy. Po tej mieszance zawsze haftuję.
        Ale czy to można nazwać spełnieniem?
        • renebenay Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 00:17
          Godzine temu byl u mnie znajomy Francuz(praktykojacy katolik) ktoremu pisalem
          list po polsku i wlasnie przetlumaczylem mu te fory.Powiedzial mi ze,Polacy
          maja dwie mozliwosci,albo wyjechac z Kraju albo zaczac palic koscioly.
          • Gość: chwila Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.chello.pl 24.10.06, 08:41
            A po cholerę palić kościoły? Niektóre są piękne...
            Nie lepiej żyć w zgodzie z samym sobą, realizować swoje marzenia, plany na
            przyszłość, założyć rodzinę, kochać i być kochanym?
            Podnosić swoje kwalifikacje, mieć grupkę sprawdzonych, wiernych przyjaciół.
            Czy jesteśmy tak słabi, że nie możemy osiągać sukcesów bez burzenia kościołów?


            • Gość: :)))) Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.acn.waw.pl 24.10.06, 10:29
              Gość portalu: chwila napisał(a):

              > A po cholerę palić kościoły? Niektóre są piękne...
              > Nie lepiej żyć w zgodzie z samym sobą, realizować swoje marzenia, plany na
              > przyszłość, założyć rodzinę, kochać i być kochanym?
              > Podnosić swoje kwalifikacje, mieć grupkę sprawdzonych, wiernych przyjaciół.
              > Czy jesteśmy tak słabi, że nie możemy osiągać sukcesów bez burzenia kościołów?

              Kościół aktywnie walczy z nowoczesnym i świadomym społeczeństwem. Pogarsza tkankę społeczną
              wokół nas pielęgnując zachowania rodem ze średniowiecza, dostarczając nieprawdziwych wyjaśnień,
              szczując i manipulując (najpełniejszym przykładem jest odłam rydzyka). Realizowanie swoich marzeń i
              planów na przyszłość w takim otoczeniu jest utrudnione. Przykładowo: w demokracji tacy "realizujący
              siebie" ludzie zawsze zostaną przegłosowani przez wiernych, głosujących za socjalem, zahamowaniem
              rozwoju cywilizacyjnego i izolacją Polski.

              Jeśli Tobie nie przeszkadza, że mimo wytężonej pracy pozostaniesz stosunkowo ubogi, bowiem musisz
              podzielić się z nierobotnymi i lewymi rencistami a także zafundować ze swoich podatków świątynię
              panu Glempowi i indoktrynację religijną w przedszkolach i szkołach, to jestem nieco zdziwiony taką
              postawą.
              • Gość: chwila Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.chello.pl 24.10.06, 11:06
                Odpowiadasz na :

                > Jeśli Tobie nie przeszkadza, że mimo wytężonej pracy pozostaniesz stosunkowo
                > ubogi, bowiem musisz
                > podzielić się z nierobotnymi i lewymi rencistami a także zafundować ze swoich
                > podatków świątynię
                > panu Glempowi i indoktrynację religijną w przedszkolach i szkołach, to jestem
                > nieco zdziwiony taką postawą.

                Przeszkadza mi wiele rzeczy, fanatyzm, ignorancja i nieudolność władz, popaprana
                polityka finansowa, społeczna, wszechpotężna korupcja, i cała lista mniej lub
                bardziej irytujących spraw życia codziennego.
                Powiem więcej, nie tylko przeszkadza, ale też wyprowadza z równowagi!
                Ponieważ jednak przyszło mi żyć tu i teraz i żeby nie oszaleć, realizuję mniej
                lub bardziej konsekwentnie swój model życia. W jego scenariuszu znalazły się
                takie pojęcia jak tolerancja, szacunek, miłość, rodzina, realizacja pasji życiowych.
                Stworzyłam sobie taki mikrokosmos, tak jak to uczynił w przeszłości mój
                pradziadek, przedwojenny finansista, przesiębiorca, któremu komuniści odebrali
                cały majątek a jego samego zesłali na Syberię.
    • Gość: Ela Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.ec.kalisz.pl 24.10.06, 08:04
      Nic dziwnego, ze po takim obowiązku małżeńskim facet leci do burdelu.
    • Gość: Janek To pewnie Echo opisała dzień swojego życia IP: *.acn.waw.pl 24.10.06, 08:23
      I niech wszyscy ateiści jej zazdroszczą!!!
    • Gość: camel nie rozumiem o co wam chodzi.... IP: 81.19.200.* 24.10.06, 08:31
      dlaczego uwazacie, ze kobieta ktora nie tyra od 9 do 20 w biurze, albo
      w "biedronce", ´lub kobieta, ktora dla kariery zawodowej jest w stanie
      poswiecic wszystko, a potem biega od psychoanalityka do psychoanalityka jest
      szczesliwasza od kobiety, ktorej maz ja utrzymuje ja, dzieci i dom, a ona
      zajmuje sie dziecmi, dba o nie, dba o dom i rodzine...
      sory ale czegos nie lapie. znam kilka rodzin gezdie kobiety anie pracuje a
      zajmuje sie jedynie domem. i nie wygladaja na nieszczesliwe.
      • genoveva Re: nie rozumiem o co wam chodzi.... 24.10.06, 11:24
        No wiesz, po pierwsze ludzie bardzo się różnią między sobą, mają odmienne
        ambicje i pragnienia, nie istnieje również jedyny słuszny model życia, w którym
        wszyscy będą szczęśliwi, chociaż taki model znacznie uprościłby życie ;) Nie
        wątpię, że znasz kilka kobiet, które są szczęśliwe zajmując się domem, jednak
        gdyby przymusić wszystkie kobiety do takiego życia, ręczę Ci, że znalazłoby się
        kilka bardzo nieszczęśliwych (np. ja).

        Druga sprawa to przykłady, które przedstawiasz jako alternatywę dla całkowitego
        poświęcenia się rodzinie. Istnieje trochę więcej opcji niż harówa od świtu do
        nocy u jakiegoś wyzyskiwacza, czy kariera wykluczająca prywatność. Właśnie z
        tych pośrednich rozwiązań korzysta większość kobiet, dzięki czemu mogą się
        spełnić zawodowo nie rezygnując z życia rodzinnego.
        • marysia_b Re: nie rozumiem o co wam chodzi.... 24.10.06, 19:21
          genoveva napisała:

          >Właśnie z tych pośrednich rozwiązań korzysta większość kobiet, dzięki czemu
          mogą >się spełnić zawodowo nie rezygnując z życia rodzinnego.

          Mozesz wyrazic to mniej *sloganowo* a bardziej *praktycznie*?
    • Gość: Kruk Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.aster.pl 24.10.06, 08:32
      Mnie ciekawi kontekst.
      Czy w tym podręczniku są jeszcze inne, również pozytywnie oceniane, modele
      życia? Czy tylko ta jedna błoga historyjka, której ironia jest ewidentna nawet
      dla dzieci, które ledwie posiadły zdolność czytania?
      Co do opisanego modelu rodziny: Jak ktoś to lubi - to czemu nie? Czemu na siłę
      zmuszać taką kobietę do innej roli, skoro w tej jej dobrze? Inna rzecz, że to
      chyba nie jest całkiem świadoma katoliczka, bo Kościół już od dawna nie ma
      negatywnego stosunku do ekscytującego seksu w małżeństwie - patrz ostatnie
      nauki Benedykta XVI.
      Rzecz w tym, żeby to nie był jedyny przedstawiany model, żeby pojawił się też
      jakiś model skrajnie odmiennny - może równie ironicznie opisany, żeby dzieciaki
      się pośmiały - i w efekcie budowały własne życie w oparciu o szczegółowe
      wybory, a nie o globalne przyjęcie modelu A czy modelu B!
      • mg2005 Prowokacja ?... ))) 24.10.06, 08:50
        Cytowany tekst to przecież prymitywna propaganda "anty", nie "pro".
        Tylko kompletny głupek może tego nie zauważyć... ))
    • asskela Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 08:55
      Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaks
      > u, a ja zmywam talerze i garnki

      ciekawe, że dla pana i władcy z tv już nie płynnie jad i bezeceństwo
      zatruwające wspaniałą atmosferę ich katolickiej rodziny."

      no oczywiście poza tym, że całość jest przeurocza...
    • Gość: gada Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.uznam.net.pl 24.10.06, 09:29
      Ten tekst to prymitywna propaganda, nie wiem kto moze byc tak nierozgarniety
      zeby nie dac sie nabrac.
      • asskela Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 10:52
        Dziekan i Prodziekani
        DZIEKAN

        ktoś na takim stanowisku chyba nie popełnia tego typu żartów ksiażkowych...

        PRODZIEKAN UKSW

        PROF. UKSW DR HAB. MARIA RYŚ
        przyjmuje ...

    • ann_alice Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 10:16
      Nie rozumiem, jak niektórzy mogą atakować autorkę w/w postu, przecież nie ona
      napisała ten podręcznik.
      Hmmm, hmmm, muszę go obejrzeć na własne oczy, bo trochę nie mogę uwierzyć, że
      coś takiego można dać dzieciom do czytania...Po prostu średniowiecze. Choć
      dziwi mnie ten "zgrzyt" - mamuśka nie ogląda TV - bo płynie z niego jad,
      ale "dziubdziusiowi" to już nie przeszkadza", no chyba, że ogląda tylko mecze i
      transmisje z mszy św.
      Paranoja.
      • genoveva Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 11:34
        ann_alice napisała:

        > Choć
        > dziwi mnie ten "zgrzyt" - mamuśka nie ogląda TV - bo płynie z niego jad,
        > ale "dziubdziusiowi" to już nie przeszkadza", no chyba, że ogląda tylko mecze
        i
        >
        > transmisje z mszy św.
        > Paranoja.

        Dziubdziuś jako mężczyzna jest bardziej odporny na jad sączący się z telewizji,
        nawet ten zakamuflowany w relacjach sportowych ;)
    • mniemanologia Niepotrzebnie się wkurzacie :) 24.10.06, 11:08
      Nie znamy kontekstu tego tekstu, może jest on zamieszczony obok innych,
      alternatywnych przykładów szczęśliwych kobiet, może jest to fragment
      ćwiczenia "Wskaż w poniższym tekście fragmenty, w których opisywane życie i
      światopogląd różni się od życia i światopoglądu kobiety, która jest zajadłą
      feministką-lesbijką"?
    • crax To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 11:26
      Wystarczy wejść na podany przez autorkę link: www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897 i przeczytać sobie opis.

      Dla leniwych wklejam ;)

      OPIS:
      Podręcznik dla uczniów wszystkich rodzajów szkół ponadgimnazjalnych. Jest pozycją rekomendowaną przez Zespół Opiniodawczo- -Doradczy MEN, powołany do określenia zasad wprowadzenia przedmiotu "wiedza o życiu seksualnym człowieka". Książka ta jest zalecana uczniom wszystkich typów szkół ponadpodstawowych jako służąca realizacji określonych zadań szkoły: – kształtowania postaw prorodzinnych, prozdrowotnych i prospołecznych; – uświadomienia roli rodziny w życiu człowieka; – jako pomoc w kształtowaniu pozytywnego stosunku do wartości nadrzędnych, takich jak: miłość, małżeństwo, rodzina oraz przyjaźń, akceptacja i szacunek w relacjach międzyludzkich; - jako pomoc w kształtowaniu dojrzałości psychoseksualnej, która wiąże się z podejmowaniem dojrzałych i odpowiedzialnych decyzji, właściwym przygotowaniem do przyszłych ról małżeńskich i rodzinnych. Książka ma charakter interdyscyplinarny. Przekazuje wiedzę psychologiczną, medyczną, prawną, dotyczącą płciowości, małżeństwa i rodziny.

      ROTFL!! Jeżeli to coś jest "wiedzą psychologiczną, medyczną, prawną, dotyczącą płciowości, małżeństwa i rodziny" to ja bardzo dziękuję.
      • 0golone_jajka Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 11:35
        No dobra, poręcznik jest, strona jest, ale kto da gwarancję że to AUTENTYCZNY fragment tego podręcznika?
        • asskela Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 11:36
          nikt, nakład wyczerpany ....
          • crax Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 11:45
            A dziwisz się, że wyczerpany? Też bym sobie ją kupił :)
        • nowabiala1 Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 11:48
          Oczywiscie ze prowokacja, jak mozna watpić !!
          • anik227 Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 12:23
            a ja nieumiem hawtowac:(((((((((((((((((((((
            :P
            gdyby mojemu dziecku ktos takie pierdoły wpajał:)
            łomatko:)
      • mg2005 Re: To NIE jest prowokacja... 24.10.06, 18:44
        crax napisał:


        > ROTFL!! Jeżeli to coś jest "wiedzą psychologiczną, medyczną, prawną,
        dotyczącą
        płciowości, małżeństwa i rodziny" to ja bardzo dziękuję.
        >


        crax, Ty też uwierzyłeś ?... A twierdzisz, że tylko katolicy nie potrafią
        myśleć samodzielnie... )))

        Nawet ,jeśli ten tekst rzeczywiście znajduje się w tej książce, to na pewno w
        odpowiednim kontekście.
    • obraza.uczuc.religijnych Prawda i ubogacenie. 24.10.06, 14:30

    • facet123 Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 14:58
      Ja kiedyś napotkałem w sieci ten tekst jako PARODIĘ katolickiego podręcznika
      przygotowującego do życia w rodzinie. Czy taki tekst napewno znajduje się we
      wspomnianym podręczniku? Coś mi się wydaje, że komuś coś się pomieszało, choć we
      tym podręczniku bzdury pewnie są podobnego kalibru.
      • mmk9 Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 16:07
        Oczywiście, ze to jest parodia, bardzo złośliwa, insynuujaca, że KK odrzuca
        przyjemnosc z seksu oraz że jeszcze zaleca "kalendarzyk". Nie sadzę, zeby mogly
        tam byc "bzdury podobnego kalibru". Tak w ogóle to lubię rożne parodie, ale
        podawanie czegoś ewidentnie zmyslonego jako fragmentu konkretnej książki,
        wymienionej z tytulu i autora wydaje sie jakby zbyt dużym nadużyciem. Nie
        sadzicie ?
        • paskudek1 Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 24.10.06, 18:53
          Wanda Elżbieta Papis/ Busola życia: ćwiczenia dla młodzieży i rodziców.-
          Wydawnictwo Busola; Warszawa 1998. Wychowanie do zycia w rodzinie, autorski
          program Życie i Miłość nagrodzony w konkurcie MEN w 1993 roku.
          s. 67 - choć w biologii i medycynie ludzkie komórki rozrodcze zostały nazwane
          tak samo jak u zwierząt - plemnikiem i komórką jajową - jednak maja one inne
          znaczenie, inny sens - niż zwierzęce. Ponieważ jak wcześniej stweirdziliśmy,
          byty w całej linii życia nie zmieniają swojej istoty (natury), więc już w
          momencie połączenia się tych komórek zwanym w języku biologii i medycyny
          zapłodnieniem - zostaje poczęta OSOBA obdarzona godnością. Od początku więc -
          ja jako komórka z kompletem cech dziedzicznych (biol. embrion) - jestem OSOBĄ
          obdarzoną(ym) godnością
          to jeden fragmencik, bynajmniej nie fikcyjny, mam tę książkę w zbiorach
          bibliotecznych. Swoją drogą zygota z godnością, jak to pięknie brzmi:)
          s. 109 w dziale Płodność - dar czy zagrożenie?
          Dar całkowity obejmuje więc całą osobę, z jej znamienie płciowości i płodności.
          Płodność zaś głównie dotyczy zbliżeń małżeńskich (aktów seksualnych)
          a delaj
          chcę ciebie, pragnę ciebie ale - pozbawionej(ego) płodności (...)
          Postawa taka prowadzi do techniki pozbawiania się płodności, ubezpładniania
          aktów małżeńskich, zwanej antykoncepcją. (..)
          Ubezpłodnienie (antykoncepcja) aktów małżeńskich jest zawłaszczeniem dziedziny
          źródła życia przez usiłowanie wyeliminowania z niego najistotniejszego
          podmiotu - DAWCY ISTNIENIA. W przypadku działań poronnych jest zabiciem potomka
          we wczesnej fazie jego rozwoju
          s. 114 mój ulubiony tekścik
          W przypadku zawodności antykoncepcji często decydują się na zabicie poczętego
          dziecka (aborcję) traktując je jako wroga - produkt uboczny ich działania
          seksualnego.
          Ubezpłodnienie się jest wyrazem lęku przed płodnością i traktowaniem jej jak
          choroby, zagrożenia
          Nie wiem czy ten podręcznik jest gdzieś wykorzystywany na lekcjach ale nie
          życzyłabym sobie żeby moje dizecko uczyło sie takich bredni.
        • facet123 Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! 27.10.06, 12:52
          Tak. uważam, że to nadużycie.
          Nie trzeba posuwać się do takich manipulacji - wystarczy zacytowac autentyczne
          fragmenty z tego rodzaju podręczników żeby je ośmieszyć (co zrobiono w jednym
          poście powyżej)
    • maniek.27 Giertych nie zna stosunku KK do ewolucji. Zob.link 25.10.06, 15:15
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3701998.html
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3696503.html
    • jevii co umieją dzieci... 25.10.06, 22:23
      ...www.streemo.pl/Portal/ImageView.aspx?MediaId=423
      • Gość: *** Re: co umieją dzieci... IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 00:39
        No, no... posunął się świat do przodu :) Żałuję, że nie jestem nastolatkiem w dzisiejszych czasach :)

        koń
    • Gość: malina Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 17:08
      hahaaaa ten tekst pewnie znalazł się w tym podreczniku wale jako forma parodii
    • Gość: e-ftalo Re: Czego są "nauczane" nasze dzieci? Zgroza!!! IP: 195.205.230.* 28.10.06, 16:11
      Jestem oburzony ty fragmentem podręcznika i powinien być natychmiast wycofany
      ze szkół.Tu nie tylko sa pomieszne pojecia katolicyzmu i uczciwości,ale
      wklejone czyjes prywatne pogądy na temat obyczajów w rodzinie.Nie wiem czy
      gimnazjalista ma brać przykład z tego,czy śmiać się,albo czytać to ziewając
      to.Ja w wieku 15 lat śmiałbym się i darował sobię taką lekturę.
      A jeśli chodzi o samą formę to mam wrażenie że to ma być czytanka dla
      pierwszoklasistów szkoły podstawowej.Gimnazjaliści nie są głupi i nie sądzę aby
      czytali ten tekst poważnie,raczej z przekorą.

      Mam kontakt z młodzieżą i nigdy się nie spotkałem aby ktokolwiek z nich
      identyfikował się z poglądami azcytowanymi w tym podręczniku,a więc jest coś na
      rzeczy
      Takie pierdoły nie mają żadnego odniesienia we współczesnej Polsce i śmierdzą
      propaganda(np tekst o jadzie z telewizji-no sorry ale takie coś mogę sobie
      walnąć na forum a nie w podręczniku).
      I niestety znowu przekonuję się do głoszenia jakich potwornych bzdur zmuszani
      są nauczyciele,ile muszą przecierpieć aby móc wykonywać swoją pracę i muszą
      działać wbrew swoim ideom.
      Ja nigdy się nie ugiąłem i dlatego nie zostałem nauczycielem.
      Bo nie wierzę aby normalny człowiek mógł ze spokojem zmuszać dziecko do
      czytania takich podręczników.

      Jestem katolikiem i słucham katolickich rozgłośni,czasopism ale czegoś takiego
      jeszcze nie słyszałem,tak więc proszę nie identyfikować choroby psychicznej
      autorki Marii Ryś z Kościołem katolickim w Polsce

      Z kolei cytat paskudka jest tak bardzo nienaturalnie rozbudowanym zdaniem jeśli
      chodzi o zgadnienie antykoncepcji,że ani gimnazjalista ani dorosły człowiek(no
      chyba że lekarz medycyny) może czytać takie rzeczy.Po prostu absurd.
      Reforma edukacji zrobiła śmietnik ze szkół,cieszę się że swoją podstawówkę
      ukończyłem 10 lat temu w normalnej szkole i normalnych podręczników i nie muszę
      się równać z kretynami z dzisiejszych gimnazjów.

      Apel do pisarzy i autorów podręczników:
      Przestańcie siać propagandę i opisywać bajeczki oderwane od rzeczywistości w
      książkach które mają służyć jako podręczniki szkolne.

      Apel do rodziców:
      Bacznie przyglądajcie się treściom które czytają wasze dzieci i w razie czego
      zakazujcie korzystania z tego,odsyłają do wiarygodnych źródeł

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka