zdradzona222
14.07.07, 16:33
Na wstępie powiem, ze jestem jedną z forumowiczek, ale nie chcę pisać pod
swoim stałym nickiem.
Pojechałam wczoraj do siostry z córką 17-mcy, (siostra jest sama z dzieckiem
bo mąż wyjechał) i chciałysmy spedzić miły babski wieczór.
Męża nie ciągnęłam bo sądziłam, ze się z nami wynudzi, a po za tym dłużej
pracował.
Wieczorem dostałam kilka czułych smsów, że nas bardzo kocha, że ogląda jakiś
mecz i pije piwko.
Z rana wróciłam, bo mąż był umówiony samochodem do warsztatu, ale odwołał bo
powiedział ze zle sie czuje.
Przyjechałam, to nie moglismy sie nagadac, a mój mąż chodził za mną i cały
czas sie przymilał.
Wstawiłam pranie, no i nagle zwróciło moją uwagę w brudach prześcieradło..
Zapytałam co ono tam robi, usłyszałam, ze juz jest nieswieze i trzeba zmienić
pościel. Zauważyłam coś co mnie przeraziło , i w ciągu kliku sekund
zastanowiłam się co działo się w nocy.
Przescieradło miało ślady krwi i ogólnie było nieczyste (wiecie co mam na
myśli). Wpadłam w panikę i zapytałam co to znaczy, mąż w koncu się przyznał,
ze był kolega i pili wódkę, a ja dopytywałam kto był jeszcze i co robił, ze
posciel jest w takim stanie. Trochę sie zamotał, ale w koncu prosił bym
spokojnie wysłuchała, i opowiedział, ze kolega zadzwonił sobie po jakąś
koleżankę, a ten (Mąż) pozwolił im uprawiac sex.
Rozumiecie Seks w moim łóżku. Obcych ludzi. A może wcale nie obcych, moze to
mój mąż robił.
Zbladł okropnie i kiedy nazwałam go zdrajdzą i powiedziałam, ze nie wierzę w
tą historyjkę (bo kto by uwierzył), kazałam mu się wynosić.
Przysięgał mi, ze nigdy by mnie nie zdradził i nie posuł naszego szczesliwego
8 letniego malzenstwa. Caly czas przysiegal, ze zle zrobil ze pozwolil na cos
takiego koledze. (Dodam, ze kolego ten jest żonaty i znam i bardzo lubie jego
zonę). Sprowadziłam go telefonicznie (tego kolesia i kazaałam opowiedzioec mu
co wczoraj zaszło). To ten wymyslił ze bylo z nimi tylko jakiś kolega z
którym się pobił i z tąd ta krew. I co ja mam teraz zrobić?????
Jak ja mam dalej życ, skoro mu nie wierzę. Jak mam i czy w ogóle wchodzi w
grę jakiekolwiek wybaczenie?
No i co z koleżanką, jeśli to prawda co mąż powiedział to ona została
zdradzona. Czy to ja? Co ja mam robić? Jestem zrozpaczona? Moja córka
przepłakała pół dnia razem ze mną.
Mąż cały czas błaga zebym mu uwierzyła i twierdzi ze tamten mi sie nie
przyzna, bo boii się że wydam żonie.
Jestem w kropce, czy mój związek się rozpadł? Czy fakt pozostawienia go w
domu sprawił jakbym "spusciła psa ze smyczy".
Sam fakt, ze była w moim domu obca baba i gziła się w moim łóżku przyprawia
mnie o mdłośći.
Dziewczyny, proszę nie traktujcie mojego wątku jako trollowanie czy cos tam
innego, proszę te najwięcej ironizujące forumowiczki, nie zróbcie sobie z
tego tematu do żartów czy śmiechu.
Ja naprawdę jestem załamana, czuję jakby świat mi się zawalił. Nie wyobrażam
sobie życi bez mojego męża, ale tez sobie nie wyobrażam jak ja mam mu
uwierzyc teraz, czy zaufać. Pomocy, doradzcie, napiszcie cokolwiek. Nie mam
siły się zająć córką bo zapiera mi dech i nie mogę się otrząsnąć. Komu mam
się wyżalić, przecież to aż wstyd. Wy mi pozostałyście.....