Dodaj do ulubionych

Co on narobił.... pomóżcie mi

14.07.07, 16:33
Na wstępie powiem, ze jestem jedną z forumowiczek, ale nie chcę pisać pod
swoim stałym nickiem.
Pojechałam wczoraj do siostry z córką 17-mcy, (siostra jest sama z dzieckiem
bo mąż wyjechał) i chciałysmy spedzić miły babski wieczór.
Męża nie ciągnęłam bo sądziłam, ze się z nami wynudzi, a po za tym dłużej
pracował.
Wieczorem dostałam kilka czułych smsów, że nas bardzo kocha, że ogląda jakiś
mecz i pije piwko.
Z rana wróciłam, bo mąż był umówiony samochodem do warsztatu, ale odwołał bo
powiedział ze zle sie czuje.
Przyjechałam, to nie moglismy sie nagadac, a mój mąż chodził za mną i cały
czas sie przymilał.
Wstawiłam pranie, no i nagle zwróciło moją uwagę w brudach prześcieradło..
Zapytałam co ono tam robi, usłyszałam, ze juz jest nieswieze i trzeba zmienić
pościel. Zauważyłam coś co mnie przeraziło , i w ciągu kliku sekund
zastanowiłam się co działo się w nocy.
Przescieradło miało ślady krwi i ogólnie było nieczyste (wiecie co mam na
myśli). Wpadłam w panikę i zapytałam co to znaczy, mąż w koncu się przyznał,
ze był kolega i pili wódkę, a ja dopytywałam kto był jeszcze i co robił, ze
posciel jest w takim stanie. Trochę sie zamotał, ale w koncu prosił bym
spokojnie wysłuchała, i opowiedział, ze kolega zadzwonił sobie po jakąś
koleżankę, a ten (Mąż) pozwolił im uprawiac sex.
Rozumiecie Seks w moim łóżku. Obcych ludzi. A może wcale nie obcych, moze to
mój mąż robił.
Zbladł okropnie i kiedy nazwałam go zdrajdzą i powiedziałam, ze nie wierzę w
tą historyjkę (bo kto by uwierzył), kazałam mu się wynosić.
Przysięgał mi, ze nigdy by mnie nie zdradził i nie posuł naszego szczesliwego
8 letniego malzenstwa. Caly czas przysiegal, ze zle zrobil ze pozwolil na cos
takiego koledze. (Dodam, ze kolego ten jest żonaty i znam i bardzo lubie jego
zonę). Sprowadziłam go telefonicznie (tego kolesia i kazaałam opowiedzioec mu
co wczoraj zaszło). To ten wymyslił ze bylo z nimi tylko jakiś kolega z
którym się pobił i z tąd ta krew. I co ja mam teraz zrobić?????
Jak ja mam dalej życ, skoro mu nie wierzę. Jak mam i czy w ogóle wchodzi w
grę jakiekolwiek wybaczenie?
No i co z koleżanką, jeśli to prawda co mąż powiedział to ona została
zdradzona. Czy to ja? Co ja mam robić? Jestem zrozpaczona? Moja córka
przepłakała pół dnia razem ze mną.
Mąż cały czas błaga zebym mu uwierzyła i twierdzi ze tamten mi sie nie
przyzna, bo boii się że wydam żonie.
Jestem w kropce, czy mój związek się rozpadł? Czy fakt pozostawienia go w
domu sprawił jakbym "spusciła psa ze smyczy".
Sam fakt, ze była w moim domu obca baba i gziła się w moim łóżku przyprawia
mnie o mdłośći.
Dziewczyny, proszę nie traktujcie mojego wątku jako trollowanie czy cos tam
innego, proszę te najwięcej ironizujące forumowiczki, nie zróbcie sobie z
tego tematu do żartów czy śmiechu.
Ja naprawdę jestem załamana, czuję jakby świat mi się zawalił. Nie wyobrażam
sobie życi bez mojego męża, ale tez sobie nie wyobrażam jak ja mam mu
uwierzyc teraz, czy zaufać. Pomocy, doradzcie, napiszcie cokolwiek. Nie mam
siły się zająć córką bo zapiera mi dech i nie mogę się otrząsnąć. Komu mam
się wyżalić, przecież to aż wstyd. Wy mi pozostałyście.....
Obserwuj wątek
    • syriana Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 16:40
      ło rany
      ktoś kręci, to pewne

      nie wiem co doradzić (bo pewnie analiza śladów DNA z prześcieradła nie wchodzi w
      grę), więc tylko współczuję sytuacji i pocieszam, że będzie dobrze
      • fergie1975 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 19.07.07, 23:14
        jak najbardziej wchodzi, można takie rzeczy zrobić prywatnie.
        ale jak przescieradlo uprane to juz "po ptokach".
    • diin Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 16:42
      o cholera... okropne...
      nie wiem co Ci radzić...
      wpółczuje i mam nadzieję że to wszystko jakoś pozytywnie się skończy - życzę Ci
      tego z całego serducha...
      • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 16:49
        Ja nie dam rady, serce mi pęka...
        • niya Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 16:53

          powiedz mężowi aby ustalił z kolegą jedną wersję bo wasze małżeństwo jest
          zagrożone, poinformuj jego kolegę, że albo przyzna się do tego co się naprawdę
          wydarzyło i będziesz milczeć, albo wciągniesz w tę zagadkę i jego żonę, wiem,że
          to brzydki pomysł, ale w tej sytuacji musisz być pewna swojej sytuacji prawda?
          bardzo Ci współczuję
          • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 16:58
            Mąz mi powiedział ze nie myslał ze on się nie przyzna, ale tak było, jesli to
            on tak się podle zachował to tego nie zrobi, boii się o swój związek.
            Nie wiem juz co robic
            • niya Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:00
              nie rozumiem będzie wciąż szedł w zaparte? nawet jak już jego żona się dowie? Ty
              najlepiej znasz swojego męża i możesz się domyślać czy byłby do tego zdolny czy
              nie prawda? jeśli była to dziewczyna z agencji, poproś o telefon, namiary i sama
              jej zapytaj, ona nie wsypie kolegi jego żonie a Ty dowiesz się prawdy który
              naprawdę z jej usług korzystał
              • niya Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:03
                sorki, doczytałam, że to koleżanka a nie z agencji, no to spróbuj do niej
                dotrzeć, musi być jakiś sposób, aby poznać prawdę
              • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:06
                Podobno to byla jego kolezanka ze szkoly bardzo zapatrzona w niego , czy
                zakochana (tak mówi mój mąż). Mówi tez ze on na ten czas wyszedł z domu, i
                zdenerwowal sie na niego widzac ten nieporzadek. Meza wydawało mi sie ze znam i
                dlatego mu ufałam, teraz juz nie wiem co myslec. Pewnie nigdy sie prawdy nie
                dowiem, bo jak....
                • niya Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:09

                  widać musisz obu postawić pod ścianą i tyle, innego sposobu nie widzę, kolega to
                  zwykła świnia skoro ryzykuje małżeństwo kolegi dla swojego wybryku....
                  zupełnie nie wiem co Ci poradzić, pomyśl o tym na spokojnie, jestem pewna, że
                  musi być sposób aby oni doszli do porozumienia i jednej prawdy a Ty uspokoiła
                  nerwy i dowiedziała się prawdy.
                  Pogadaj z tym kolegą, powiedz mu, że nie powiesz żonie itd., ale musisz znać prawdę
                  • katesmith Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:23
                    no jeśli "dobra" koleżanka i "zakochana" to może niech przyjdzie i porozmawia z
                    Tobą. W końcu to poważna sprawa a nie zabawa.
        • czarna.porzeczka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 18.07.07, 15:23
          Twoj zwiazek zalezy tylko i wylacznie od Ciebie teraz.
          Mysle ze musisz sobie wykalkulowac czy jestes w stanie zyc ze swiadomoscia
          zdrady, bo dla mnie sprawa jest oczywista.
          I przypuszczam ze prawda jest taka, ze panowie zgarzali paly, a nastepnie
          wspolnie wychedozyli dame z agencji i teraz sciemniaja i trzesa portkami. Co
          wiecej - poinformowalabym kolezanke bez zmruzenia oka.
          I obaj na badania.

          A Tobie bardzo wspolczuje i pozdrawiam.
    • katesmith Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:05
      Fakt, to taka sprawa i tak daleko zaszło, że nie można tego zostawić tak sobie,
      jakoś to będzie i tajemnica męża i kolegi.
      • twojasasiadka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:11
        współczuję sytuacji...
        wydaje mi się,że od męża prawdy się nie dowiesz-powiedz mi jaki by miał interes
        w tym,żeby się przyznać do zdrady??
        przypadkowo znalazłaś prześcieradło.Niewiarygodne dla mnie jest
        stwierdzenie ,że mąż nawet się nie spodziewał że do tego dojdzie i że oni to
        zrobili,kiedy akurat on wyszedł na chwilę...śmieszne.
        Każdy zdrajca kłamie,żeby tylko swój tyłek uratować.Jedyne wyjście żeby dojść
        do prawdy to naciskanie jego kumpla(on też będzie pewnie kłamał-więc patrz na
        niespójności w ich "zeznaniach").Najlepiej by było żebyś dotarła do tej
        kobiety.Choć mam niejasne przeczucia,że to mogła być zwykła dziwka z agencji i
        panowie oboje urzedowali z nią...sorry,ale jestem raczej podejrzliwa
        • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:13
          Wzięłam to pod uwagę, moze nawet były dwie... skąd mam tego się dowiedzieć...
    • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:10
      Jeszcze jedno, jak ten kolega mial przyjsc wyjasnic, to maz pisal smsa,
      zaczełam sie wsciekac co on tam pisze i mi pokazał: Tekst brzmiał : "Proszę
      powiedz prawdę jak przyjdziesz"
      Czy to może swiadczyc o męża niewinności, czy poprostu dał mu do zrozumienia,
      zeby tamten wziął to na siebie...?
      • syriana Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:16
        stawiałabym na wersję męża, ale różnie może być..
        on pewnie też jest nieźle zdenerwowany i może jeszcze kilkoma szczegółami
        ubarwić historię

        musisz wyjaśnić to teraz, jak jeszcze jest gorąco i obaj panowie trzęsą portkami
        przed konsekwencjami

        przychylam się do rady Niyi - myśl przede wszystkim o swoim interesie teraz, o
        swoim związku
        nawet za cenę poinformowania o wszystkim żony kolegi, nastawienia obu "macho"
        przeciwko sobie, dotarcia do tej dziewczyny
        • malenkajalenka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:25
          Ja mam takie wrażenie, że wersja Twojego męża jest prawdziwa, nie wiem
          dlaczego... niech Ci sam udowodni że to nie on, tylko kolega. Współczuję sad
          • monia145 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:32
            Ale jak ma to zrobić?wink
            Kolega będzie pewnie szedł w zaparte, bo na małżeństwie, nawet byle jakim,
            bardziej mu pewnie zależy, niż na mężu autorki i jego rodzinie...

            Do autoki- jesli czujesz, że to kolega męża kręci, przyciśnij go. Zaszantazuj,
            postrasz, cokolwiek....a po wszystkim, jeśli jednak potwierdzi się wersja męża,
            zerwijcie z nim kontakty, bo ktoś, kto naraża innego na takie nieprzyjemności-
            jest tchórzem i nic niewartym człowiekiem.

            Nie zazdroszczę sytuacji- wiem tylko, że gdyby mój facet pozwolił, aby moje
            łóżko stało się areną zdrady, miałby przechlapane...

            Mimo wszystko wyjasnienia tej sytuacji życzę, jakakolwiek by nie była....
            • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:38
              Powiedziałam wlasnie mezowi, ze ma mi udowodnic, niewiem jak swoja niwinnosc. A
              on ze pomysli, ale z tego co zauwazyl to on sie nie przyzna (ten kolega) i jak
              powiedzialam za wasza rade ze powiem kolezance co sie domyslam, to powiedział,
              ze chce rozwalic ich zwiazek. wiem ze z tego bedzie piekło, juz to wiem..
              • monia145 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:43
                A Ty mu powiedz, że nich się martwi o swój związek, bo gdyby nie jego
                wspaniałomyślność to kumpel musiałby szukać hotelu na godziny a nie gzić się w
                Waszym łóżkuwink
                Jak widać dobroczynność bokiem wychodzi, niekiedy...
              • katharsisss Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 17:46
                Ja bym powiedziała koleżance, związek to rozwalił sobie sam kolega ta zdradą a
                nie ty mówiąc jej o tym. Rany jak ja nie cierpię takich typków co to niby
                przykładny mąż, a za plecami żony panienka z agencji i jazda. Postaw się na
                miejscu tej dziewczyny, piszesz, że to Twoja koleżanka. Gdyby mnie chłopak
                zdradził z jakąś panienką i moja koleżanka by o tym wiedziała to naprawdę
                chciałabym, żeby mi powiedziała.
                • wjw2 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:35
                  > zdradził z jakąś panienką i moja koleżanka by o tym wiedziała to naprawdę
                  > chciałabym, żeby mi powiedziała.


                  Wiesz, różnie to bywa. Może koleżanka to z tych, co mężowi wierzy i może
                  oskarżyć autorkę wątku o próbę rozbicia jej związku....
                  Sytuacja jest bardzo trudna, próbowałabym ją rozwiązać w gronie
                  zainteresowanych (mąż, kolega i zdradzona)
                • jusienka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:48
                  >Gdyby mnie chłopak
                  > zdradził z jakąś panienką i moja koleżanka by o tym wiedziała to naprawdę
                  > chciałabym, żeby mi powiedziała.

                  Moja od ponad 10 lat przyjaciolka okazalo sie, ze nie chciala wiedziec... Nie
                  rozmawia ze mna juz pol roku. Jej maz zapewnial mnie, ze ona o wszystkim wie
                  molestujac mnie na kazdym kroku. Coz, nie wiedziala surprised]
              • rybionek Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 18.07.07, 16:30
                to powiedział,
                > ze chce rozwalić ich związek. wiem ze z tego będzie piekło, już to wiem..
                no i niech będzie piekło, ty tego piekła nie zgotowałaś. Ale powiem ci, ze
                czytając te właśnie twoje słowa to ja czuję, ze to jednak twój mąż jest
                winien-sorry, ale pomyśl...Dlaczego atakuje cię, ze chcesz znajomym związek
                rozwalić. Dlatego, że ten sms, którego pisał był zwykłym grypsem do kumpla o
                krycie i teraz się boi, ze gdy dziewczyna się dowie to kolega za chęć pomocy
                będzie miał małżeństwo w takim stanie jak wasze na dzień dzisiejszy. A poza tym
                śmierdzi mi to, ze jak przyjechałaś był tak strasznie miły. Tak często sie
                zachowują faceci jak mają poczucie winy lub chcą uśpić czujność. Myśl o sobie.
                Zagroź koledze, ze powiesz co sie działo i jeśli to twój mąż jest winny kolega
                powie ci prawdę. Jeśli dalej nic z tego powiedz koleżance o tych rewelacjach.
                Nie miej skrupułów. Ale ja coś czuję, ze to twój mąż kręci.sadKolega wyrwany z
                kontekstu nie zajarzył do końca co ma ściemniać
    • diin Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 18:20
      wiesz? w pierwszej chcwili gdy to przeczytałam, pomyślałam że to Twój mąż się
      zabawił (przepraszam za bezpośredniość) a teraz próbuje się ratować zwalając to
      na kolegę. wszystko mi przemawiało przeciwko niemu
      1. wieczorkiem czułe smsy (i to po 8 latach małżeństwa)
      2. potem taki milutki
      z drugiej strony wiem że faceci mają wodę z mózgu ale czy wciskałby
      prześcieradło do brudów zachlapane krwią i spermą licząc na to że nie zauważysz?
      Gdyby był winny od razu sam by je uprał..
      Coś tu nie pasuje
      Myślę że i jeden i drugi pan kłamią...
      tyle że ja jestem z tych zdradzonych więc teraz we wszystkim zdrady się
      upatruję.
      Myślę że powinnaś powiedzieć tej koleżance, ale z srugiej strony jej mąż pewnie
      w sekrecie jej wyzna że chce kryć Twojego męża i zrobi sie koło...
      Kur..... beznadziejna sytuacja...
      ja nie chcę Cię podburzać ale pamiętaj - facet nawet złapany na gorącym uczynku
      nigdy Ci się nie przyzna....
      • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 18:28
        smsy czułe i miłe czesto sobie wysyłamy, jak dzieli nas odległosc. A rano
        powiedział o tej pannie, kiedy tamten jak przyszedł powiedział ze w ogóle
        zadnej panny nie było...
        • nnikt Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 18:48

          Powiem Ci jak to wygląda od strony "kochanki"
          Od jakiegoś czasu spotykam się z mężczyzną ma 2 dzieci, żonę.. Znamy sie od
          trzech lat - zawsze żalił mi się że nie układa im się i coś między
          nami "zaiskrzyło"
          mamy jasny układ - łączy nas tylko sex ( i on i ja mamy rodziny)
          czasami gdy jesteśmy razem słyszę jak z nią rozmawia.. jest czuły delikatny..
          przyjemny.. myślę sobie wtedy że na miejscu jego żony w życiu nie domyśliłabym
          się że ma kochankę.
          Okłamuje ją bezczelnie. Twierdzi że ma wyjazd służbowy - zakłada garnitur
          wsiada w samochód, w połowie drogi przebiera się w normalne ciuchy spotykamy
          się gdzieś gdzie nie ma nikogo...
          Ostatnio zmuszał sie do seksu z nią bo zaczęła podpytywać dlaczego od jakiegoś
          czasu w ogóle się nie kochają (jakby jej to przeszkadzało bo ponoć zawsze głowa
          ją boli)
          Czasami opowiada mi jakie wykręty jej wymyśla... jak tłumaczy swoje zachowania
          np: chowanie się w łazience dosyć często po to żeby do mnie zadzwonić.
          Jak tego słucham to utwierdzam się w przekonaniu że faceci są mistrzami
          kłamstwa. Za plecami śmieje się z niej. Np dzwoni do mnie i mówi: "wiesz?
          wzięła mój samochód ale gdyby wiedziała co tam dzisiaj wyprawialiśmy..."
          to żałosne, ale faceci właśnie tacy są..
          Zawsze odkręcą kota ogonem..
          a z drugiej strony wiem - on bardzo kocha swoją żonę i nie odejdzie od niej.
          ale jak sam twierdzi potrzebuje czasem czegoś "świeżego" innego, potrzebuje
          prawdziwej czułości i szaleństwa które daję mu ja..
          dziwne prawda???? kocha ale zdradza, kłamie i dalej kocha...
          • babka71 [...] 14.07.07, 23:39
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 18:48
      Mąż idzie w zaparte. Powiedział, że już nie ma sił mi wyjaśniać i tłumaczyć i
      jak mu nie wierzę to już nic nie porADZI. pOWIEDZIAŁ ZE ŻAŁUJE, ZE NA TO
      POZWOLIŁ KOLEŻCE
    • marta76 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 18:58
      ja bym doprowadziła do konfrontacji ..tzn kazała przyjśc tej koleżance i
      koledze...trudno jeżeli męzowi to się nie uda załatwić powiedz,żeby .sie gonił
      i ciekawe,czy on by tak lekko zareagował gdybys to Ty była na jego
      miejscu.Swoją drogą niezły hardcord krew,koleżanka dziewica,czy może jakas
      przemoc była.
    • twojasasiadka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:00
      no wiesz-to chyba jasne,że on się nie przyzna do niczego.Prawdy dowiesz się
      tylko na własną rękę.Jeśli bardzo Ci zalezy na dowiedzeniu się jak to było to
      zadzwoń do kumpeli (żony tego koleżki) i powiedz jej, co wiesz i że chcesz
      dociec jak było.Gwarantuję Ci,że wtedy obie dowiecie się prawdy-bo obaj panowie
      zaczną się nawzajem sypać.Rozumiesz? w tej sytuacji to jedyne wyjście żeby
      dowiedziec się który co robił.
      No i odpowiedz sobie na pytanie,co zrobisz jak się dowiesz,że mąż aktywnie w
      tym sexie uczestniczył?czy to dla Ciebie powód do rozstania? musisz to
      przemyśleć.
      • syriana Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:02
        a ten kolega, rozmawiałaś z nim..?

        posadź obu na kanapie i niech opowiadają jak było
        tamtego zaszantażuj, że powiesz jego żonie
      • twojasasiadka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:03
        no..marta ma rację-ciekawe jak on by się zachowywał na Twoim miejscu?wink
        faceci sa mistrzami w odkręcaniu kota ogonem i wrabianiem w poczucie winy.
        On biedny już Ci się natłumaczył i dalej nie będzie? to może własnie spytaj go
        co by zrobił gdyby on odnalazł prześcieradło od spermy?..no i jak pisałam wyżej-
        chcesz dociec prawdy to szybko informuj koleżankę o tym co zaszło
        • twojasasiadka syriano... 14.07.07, 19:04
          myślisz że jak weźmie obu panow sama na rozmowę to się dowie prawdy?wink
          wolne żarty-przeciez to koledzy, to jasne że ten drugi wtedy weźmie wszystko na
          siebie,mając gwarancję że dziewczyna żonie nic nie powie-to takie proste
          • syriana Re: syriano... 14.07.07, 19:07
            dlaczego proste?

            i skąd ta gwarancja, że nie powie żonie, no coś Ty!
            dla mnie jasne jest, że teraz obaj mają stracha, który jednak może się szybko
            skończyć jak zobaczą, że sprawa się rozmywa

            moim zdaniem właśnie taka konfrontacja obu panów, ustawienie ich na przeciw
            siebie i pokazanie, że każdy ma wiele do stracenia, może dać efekt
            • twojasasiadka Re: syriano... 14.07.07, 19:13
              syriano w takiej sytuacji-kiedy wracam do domu i zastaję obślizglą pościel nie
              miałabym już skrupółówsmile nie dałabym wiary wyjasnieniom męża, i nie
              skonfrontowałabym ich obu(pewnie śmiali by się wtedy za mną za plecami).Pewnie
              oboje mają coś tam za uszami, nawet jeśli jej mąż dosłownie nie przeleciał owej
              panienki to może sobie siedział i patrzył? podotykał? itp itd
              Jeśli oboje coś zmajstrowali to na pewno niczego się nie dowie od nich, nawet
              jeśli "zaszantażuje" że powie tamtej żonce.Panowie zwyczajnie uzgodnią wersje
              między sobą i tyle się tej "prawdy" dziewczyna dowie od nich.
              Jak już pisałam-jeśli mi bardzo by zależało na poznaniu prawdy o tamtej nocy to
              spotkałabym się(zadzwoniła) do tej drugiej żony-wtedy syriano masz dopietro
              gwarancje że żadne układy między panami nie będa już miały miejsca.jeden będzie
              sypał drugiego
              • syriana Re: syriano... 14.07.07, 19:24
                no widzisz
                ja bym sobie pogawędkę z drugą żoną zostawiła w roli asa w rękawie

                a teraz starałabym się brzydko pograć oboma facetami, nastawić ich przeciw sobie
                posłuchać obu naraz i starać się wyłapać wszystkie szczegóły i nieścisłości obu
                wersji
                • mawo84 Syriana - jakie nieścisłości? 14.07.07, 22:13
                  przecież ten kolega twierdzi, że nie było tam żadnej panny a krew jest, bo pobił
                  się z jeszcze innym kolesiem którego tam ściągnęli.. czy to nie jest
                  wystarczająca "nieścisłość" w ich wersjach ..?
              • rybionek Re: syriano... 18.07.07, 16:50
                zgadzam się na 100%!!!Ciekawe co by mówili gdyby obie żony wzięły obu mężów w
                jedno miejsce i zrobiły przesłuchanie? Który by wymiękł? I to jest najlepszy
                sposób. A może się okaże, że kolega siedział potulnie w domu w tym czasie? A to
                już baaaaardzo dużo wyjaśni. Dlaczego dziewczyna ma się męczyć sama ze sprawą?!
                I zwariować od domysłów? Ma przecież malutkie dziecko, które czuje, ze coś jest
                nie tak. Pędziorem do koleżanki i obu na dywanik. A może tamten właśnie z żonką
                w domu był? A tego sie dziewczyna nie dowie jak będzie siedziała cicho. Jeśli
                kolega jest winny to dlaczego jej małżeństwo ma sie rozpaść? Wbijaj w kolegę,
                twoje małżeństwo wisi na włosku i musisz dojść prawdy, bo sie rozsypie i
                zostanie gorycz, niesmak a w tym wszystkim wasze dziecko
    • magda210682 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:10
      Dowiedz sie na własna reke, zrob wszystko. Mowie ci to jest wazne dla obu stron.
      Moj maz do dzisiaj nie wie ze ja wiem o jego bzykaniach z kobietami.Do wszystkiego doszłam sama- wyciagnełam od ludzi...
      I nie odbiez mnie ze stawiam krzyzyk nad twoim mezem.
    • czajkax2 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:16
      Makabryczne to co piszesz. ja na 100% poinformowałbym o faktach koleżankę(żone
      tego kolegi). gdyby to moja koleżanka znała takie sekrety o moim męzu to
      chcialbym wiedziec. Nie chcialabym byc okłamywana.

      Druga sprawa ze dopiero wtedy masz szanse dowiedziec sie czy wersja twego męża
      jest prawdziwa.

      wspólczuje sytuacji. Nie daj sie i działaj póki sprawa świeża,bo potem już po
      ptakach.
    • mamamichasia1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:41
      Zamiast się martwić i płakać razem z dzieckiem - sprawdź biling z domowego
      telefonu i komórki męża.
      Ja byłabym ciekawa do kogo dzwonił w ten kawalerski wieczór.
      Tylko nie domagaj się tego od męża, poszukaj sama.
      Zaufanie jest dobre ale kontrola jest lepsza.

      • zdradzona222 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 22:19
        Z tym bilingiem, to dokładnie tak zrobię
    • jusienka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 19:49
      bardzo Ci wspolczuje tej sytuacji
      • semijo Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 20:36
        A ja myślę, że twój mąz mówi prawdę. Wbrew pozorom na korzyść dziala to, ze
        wersje się niezgadzaly. A dlaczego...po pierwsze gdyby twój mąz zdradzil na
        pewno chcial by to zatuszowac i ustalil z kolegą jakąs wersję. Pewnie pojawil
        by się motyw jakiegoś kolegi, którego kiedyś znal, a który przyjechal z daleka
        i nie ma jego adresu itp. Po drugie fakt że powiedzial że to kolega świadczy o
        tym, że mówil prawdę. Nie zwalilby winę na kogoś kogo możesz sprawdzić i na
        kogoś kto jest jego kumplem. Gdyby zdradzil na bank pojawila by się jakaś osoba
        trzecia. Tak wiec reasumujac myślę żę mąż mówi prawdę. Zbyt durno to wszystko
        brzmi jak na klamstwo.
    • mynia_pynia Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 20:21
      Męża na badania, na kiły i inne świństwa, na wirusa Hiv i następny seks za 7
      miesięcy, po drugim wyniku.
      • mama_frania Popieram przedmówczynię :) 14.07.07, 21:40
        Popieram- badania na wszystko i dopiero z wynikami do łóżka smile
    • zdradzona222 Po wielu godzinach................. 14.07.07, 22:29
      Jestesmy po niesłychanej rozmowie, wyobrazcie sobie, ze koles miał czelność
      przyjechac pod blok gdy byłam z córką na spacerze i mnie przepraszał. Ale
      niestety efekt jest taki, ze on zaprzecza ze była jaka kolwiek dziewczyna i
      mężowi popukał w głowę, że pieprzy głupoty. A mój mąż wprost przy mnie
      powiedział żeby się przyznał, że wszystko mi powiedział, a tamten szedł w
      zaparte. Jestem pewna, że przy konwersacji z żoną koleżki, tak samo by się
      zapierał, albo by w koncu zwalił jeden na drugiego i i tak byśmy się nie
      dowiedziały.
      Gdy wróciłam ze spaceru (w między czasie wyszedł mąż i łaził za mną), ze łzami
      w oczach błagał mnie żebym pozwoliła mu się objąć i przepraszał, ze dopóścił do
      takiej sytuacji, w której mógł by mnie stracić. Przysięgal, ze nic by nie
      zrobił, ze nie umiałby i dokładnie powiedział słowa, że o syfa nie trudno, a
      nigdy by mnie na to nie naraził.
      Sama już nie wiem, skrucha jest olbrzymia, w życiu mnie za nic tak nie
      przepraszał ( to też dziwne), ale w życiu nie mieliśmy takiej sytuacji.

      I co wy na to???
      Dziękuje, za to ze jestescie takie kochane i pomocne, wykorzystałam kilka myśli
      waszych
      Pozdrawiam
      • gacusia1 Re: Po wielu godzinach................. 14.07.07, 23:14
        Wiesz,moze i czasem lepiej nie wiedziec czegos tak do konca???Moze to po prostu
        znak,ze masz byc czujna?Moze bidak faktycznie winny tylko udostepnienia wyrka?
        (wrrrr...!!!!)Twoja decyzja i Twoje malzenstwo(chyba nie takie najgorsze)
        dlatego nie chce nic radzic,poza byciem ostrozna na przyszlosc. Powodzenia!!!
        Zycze Ci,aby kiedys wyjasnilo sie,ze to koles mial panienke w Waszym domu a nie
        Twoj maz.Trzymaj sie cieplo!!!
      • ania.silenter Re: Po wielu godzinach................. 14.07.07, 23:19
        Powiedziałabym żonie kolegi - niech się przebada na okoliczność HIV. I mężowi
        każ to zrobić. Co za dureń!
      • coco.a Re: Po wielu godzinach................. 14.07.07, 23:24
        Hmm... ja mojemu mężowi ufam do tego stopnia, że gdybym zastała w domu podobną
        sytuację, wnerwiła by mnie jedynie głupota męża przejawiająca się w
        zorganizowaniu takiej imprezy dla kolegi.
        Jeśli nie miałaś wcześniej powodów do niepokoju - po prostu zaufaj.
        A koleżance powiedziałabym na 100% wink.
    • jusienka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 14.07.07, 23:38
      Problem za problemem...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=65900893&v=2&s=0
    • gagunia Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 08:43
      najgorsze co mozesz zrobic w tej sytuacji, to sluchac opinii forumowych bab (bez
      urazy, sama tez jestem forumowa baba).

      powiem jedno: to jest twoj maz, jestescie razem wiele lat i to ty znasz go
      najlepiej. wyjdz wiec na spacer, zaczerpnij powietrza i sie zastanow czy warto
      mu zaufac.

    • cyborgus Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 21:28
      ze sposobu w jaki to wszystko opisalas, jakos mam wrazenie ze Twoj maz jest
      niewinny, i wpadl jak sliwka w kompot, robiac taka "przysluge" kumplowi.
      A na pewno zalezy mu na to Tobie - wydaje mi sie, ze to jest dosc wazny
      argument za tym aby dac mu szanse. Moze usiasc na spokojnie, i jeszcze raz
      porozmwaiac, ale bez emocji? Jezeli wciaz ci zalezy na tym zwiazku, to walcz. I
      to wcale nie jest oznaka twojej slabosci, wrecz przeciwnie.

      Mam wrazenie,ze wplatywanie zony kolegi tobie wiele nie da - ten pan jest
      zdecydowany zakrywac swoja d..e nawet kosztem kolegi, i bezczelnie przy nim.
      Wiec bedzie to robil, i ani Ty, ani ona, nigdy nie bedziecie pewne co sie
      stalo. Ale jezeli kobiete lubisz, i uwazasz, ze powinna wiedziec, mozesz jej
      powiedziec. jest jedno ryzyko - maz ja przekona, ze to twoj narozrabial, i
      potem ty bedziesz wszystkiemu winna z probowanie rozwalenia ich malzenstwa.

      Ja wierze w dawanie drugiej szansy (niekoniecznie trzeciej). Nie masz zbyt
      wielu opcji - rozwod, albo dac mu szanse, zalozyc ze mowil prawde. zawsze
      bedzie ziarno watpliwosci, jak to naprawde bylo. Jesli jestes w stanie to
      zaakceptowac, to byc moze wygrasz. A z latami, gdy jego zachowanie upewni ci w
      tym, ze nadal cie kocha, adoruje, itp, to wsadzisz to wspomnienie do wora z
      rupieciami, i nie bedzie juz mialo takiego znaczenia.

      Ale starac sie musicie oboje - nie mozesz wyciagac tej sprawy przy kazdej
      klotni, bo to tez rozwali malzenstwo. jezeli jest winny - ucieknie bo nie
      bedzie mial ochoty ciagle czuc sie winny, a jezeli jest niewinny - to nie
      bedzie chcial byc wiecznie oskarzany o cos czego nie zrobil.

      Trudna masz sytuacje, nie zazdroszcze i zycze podjecia madrej decyzji.
      • szszpk1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 11:21

        > Ja wierze w dawanie drugiej szansy (niekoniecznie trzeciej). Nie masz zbyt
        > wielu opcji - rozwod, albo dac mu szanse, zalozyc ze mowil prawde. zawsze
        > bedzie ziarno watpliwosci, jak to naprawde bylo. Jesli jestes w stanie to
        > zaakceptowac, to byc moze wygrasz. A z latami, gdy jego zachowanie upewni ci w
        > tym, ze nadal cie kocha, adoruje, itp, to wsadzisz to wspomnienie do wora z
        > rupieciami, i nie bedzie juz mialo takiego znaczenia.
        >

        Zgadzam sie z dawaniem szansy, ale jednak dla wlasnego bezpieczenstwa i zdrowia
        oraz - co wazniejsze - dziecka, kazalabym mu sie przebadac. Wytlumaczylabym, ze
        jesli dopuscil w ogole do takiej sytuacji, to teraz jako dojrzaly, dorosly,
        odpowiedzialny facet musi dla mnie i dla dziecka zrobic te wszystkie badania i
        kropka (z powtornym wynikiem gdzie trzeba). A ja mu w zamian za to dam ta szanse...
    • lucerka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 21:52
      Ja nie wierzylabym skrusze i lzom meza po znalezieniu tak jednoznacznego dowodu
      zdrady. Jedna z forumowiczek dobrze Ci poradzila: w billingu jest odpowiedz czy
      jego wersja jest prawdziwa.
      • czaszka00 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 22:56
        ale głupi ten twój mąż ja już bym inną ściemę wymyśliła
        np że krew z nosa mi poleciała hmm ;P
        • tereska1986 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 23:09
          Nie czytałam wszystkiego tylko twoje wypowiedzi "zdradzona" i wiesz co zastanow sie czy ty chcialabys oczywiscie gdybys byla zona tego kolegi dowiedziec sie o tym czy nie. Ja wolalabym wiedziec a skoro "kolega nie potrafi byc lojalny wobec zony to ja bylabym lojalna wobec kolezanki, a malo tego mezowi swojemu powiedzialabym ze jak chce zebym mu uwierzyla to niech on rozmawia z ta kolezanka i wszystko jej opowie.
      • yazmine Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 18.07.07, 16:55
        No niekoniecznie..... Niestety sad Mógł dzwonić kolega ze swojej komórki.
        Biling moze "coś" powiedzieć, ale nie wyjaśni sytuacji na 100%. No chyba,że
        bedzie informacja, ze dzwonił po panienki....
        Współczuję sytuacji.... Gdybym była na Twoim miejscu, chciałabym wyjaśnić to do
        końca.... Lepsza straszna prawda, niż kłamstwo!!!
        Pozdrawiam i życzę, żeby to mąż okazał się fair smile
    • mamamonika Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 15.07.07, 23:32
      Swoją drogą faceci to proste i goopie stworzenia - każda kobieta zrobiłaby
      pranie natychmiast wink
      A sytuacji nie zazdroszczę, palant i tyle, niezależnie czy on miał ta panienkę,
      czy tylko pożyczył łóżka żonatemu kumplowi. Blee. Nic go nie usprawiedliwia. Za
      drugim razem to on może być pożyczającym niestety.
    • zionka Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 00:10
      wspolczuje
      a mnie zastanawia jedna rzecz - skad krew? przeciez podczas seksu oprocz
      pierwszego razu raczej nie zdarza sie krew.
      pomyslalam wiec o jeszcze innej opcji,,,
      • nieistotne74 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 06:48
        mnie też ta krew zastanawia... od razu pomyślałam ze nie było żadnej kobiety...
        tylko mąż zdradzonej z kolegą...
        • beaga1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 10:23
          no właśnie, mi też się tak skojarzyło, zwłaszcza że mam znajomą która po 2
          latach małżeństwa niechcący odkryła, że mąż ją zdradza ze swoim kolegą, a
          twierdziła, że w jej małżeństwie wszystko układa się super, nawet sex...
          Nie wiem jaki charakter ma twój mąż, ale mój by się w końcu wkurzył, gdybym go
          bezpodstawnie oskarżała o zdradę i pewnie sam w końcu na mnie obraził za brak
          zaufania, natomiast gdyby łaził za mną i skomlał i przepraszał "za kolegę",
          udowadniał jak bardzo mnie kocha, wiedziałabym, że kłamie i ma coś na sumieniu
          • dragon_fruit Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 22.07.07, 21:56
            mi tez sie wydaje, ze kolesie ze sobą sie zabawili
            • dyzurna Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 22.07.07, 21:59
              dragon hello hello dawno Cie nie widzialam jak tam Milenka big_grin
              • dragon_fruit Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 22.07.07, 22:16
                cześć! a Milena przesypia noce! smile
    • agnieszkan_34 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 00:54
      Moim skromnym zdaniem mąż mówi prawdę. Ale bilingi sprawdź dokładnie. Upewnisz
      się , ostrożności nigdy za dość. I jeżeli bilingi pokażą jego niewinność, możesz
      go objechać tylko za to , że śmiał udostępnić "chatę" koledze. Ale faceci tacy
      już są
    • lola211 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 09:08
      Bylo nie prac przescieradla, zebrac slady biologiczne i poddac je badaniu DNA.

      Gdyby maz chcial cie zdradzic w waszym domu i w dodatku zostawil dowod na to,
      to musial by byc idiota.Sama ocen, czy jest w stanie tak głupio zagrac?
      Stawiam na to, ze mowi prawde.Nalezy mu sie zdrowy ochrzan za udostepnianie
      mieszkania dla kolesia i tej laski.Ale rozpad zwiazku? Nie, to nie jest IMo
      powod do tego.

      Jednego nie rozumiem- dlaczego Twoje dziecko plakalo?
      • ipola Zdradzona, koniecznie przeczytaj 16.07.07, 10:07
        Jeśli nigdy nie dał ci powodów do podejrzeń i wiesz, że cię kocha, to uwierz
        mu. Byłam w podobnej sytuacji parę miesięcy temu, podejrzewałam męża o zdradę,
        absurdalność sytuacji nie pozwalała mi uwierzyć w jego niewinność. Rozstaliśmy
        się na jakiś czas. Teraz jesteśmy razem. Czas pokazał, że był niewinny. Byłam o
        krok od rozwodu. Zaufaj mu. Pewnie będę nielicznym wyjątkiem udzielając ci
        takiej rady, ale pomyśl o tym.
        • papryczka_ag Re: Zdradzona, koniecznie przeczytaj 16.07.07, 10:15
          A moim zdaniem tam nie było żadnej baby tylko oni dwaj. Sorry ale za duzo w tym
          wszystkim ściemniania i nieścisłości.


          Męża przede wszystkim na badania, do łóżka nie wcześniej niż za kilka miesięcy.
          Sprawdź billing.

          Co do zmuszania męża do zorganizowania rozmowy z tą koleżanką - bzdura. Jakbym
          była sprytnym facetem to bym komukolwiek choćby i pracownicy agencyjnej
          zapłaciła za wciśnięcie ci byle bajeczki.
          • twojasasiadka co do krwi.. 16.07.07, 10:21
            nie wiem co Was tak dziwi-przecież laska mogła mieć okres
            • zionka Re: co do krwi.. 16.07.07, 12:11
              oj, raczej podczas okresu u kogos w domu, nie z mezem - chyba raczej nie,
              moim zdaniem sa dwie opcje - albo maz mowi prawde i wplatal sie w glupią
              sprawe, albo byl blisko w tym kolega.
    • papryczka_ag Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 10:29
      Poza watkiem podejrzeniowym - chyba bym chłopa z domu wywaliła.

      Zrobił ci z domu burdel i tyle. Nie wiem jak dorosły facet jest w stanie w taki
      sposób pomagac przyjacielowi. Ten chyba jest dorosły i jak chce się gzić, to
      niech za hotel zapłaci.

      Twój mąż nie szanuje własnego domu i nie szanuje Ciebie. Takie jest moje
      zdanie. niezależnie od tego czy kłamie czy nie.
      • szszpk1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 11:03
        Zamow bilingi komorek i tel. domowych meza i kolegi, a potem sprobuj wedlug daty
        zlokalizowac ewentualny numer - potem go poszukasz w ksiazkach, necie,
        informacji tel. i moze okazs sie czy byla to np. agencja. Czegos sie zawsze
        dowiesz, a to najwazniejsze w twojej sytuacji. Tylko zeby zdobyc bilingi kolegi
        musisz chyba pojsc osobiscie do biura obslugi i albo powiedziec prawde, albo cos
        nazmyslac np. ze dzialasz w imieniu jego zalamanej zony ktora jest tak
        sparalizowana wiadomoscia ze sama nie moze, itp. I informuj nas...
        • papryczka_ag Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 11:06
          A ja bym po prostu żonie kolegi powiedziała i niech sama jego billingi
          sprawdza. Będziecie obie wiedziały gdzie i kto dzwonił.
          Obaj kłamia i obaj powinni sie z tym zmierzyć. A jak żona nie uwierzy, to jej
          problem. Trzy dni ja pomęczy i ściągnie ten billing.
          • szszpk1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 11:16
            Tak pomyslalam, ze billingi zdobyc, zeby wiedziec ktory klamal, ale w zasadzie i
            tak one nie do kona rozwiaza sytuacje, bo nawet jesli bedzie juz jasne kto
            dzwonil i czy to byla kolezanka czy agencja, to i tak nie bedzie przeciez
            wiadomo, czy obaj sie nie zabawiali... Najlepiej to by bylo to przescieradlo
            przebadac, ale rozumiem, ze juz wyprane...?
        • kraxa ktos tu dal sie poniesc wyobrazni ;-PPP 17.07.07, 15:18
          szszpk1 napisała:

          > Zamow bilingi komorek i tel. domowych meza i kolegi,

          I co, mzoe potem komisje sledcza w tej psrawie??? Jak moze zamowic bilingi z
          domu kolegi i dla jego komorki??? w ferworze przypuszczen dobrze jest sie
          jednak czasem puknac w czolo ;-PPP
          • papryczka_ag Re: ktos tu dal sie poniesc wyobrazni ;-PPP 17.07.07, 15:28
            Ja sądzę, że był to skrót myślowy smile
            dlatego doradzam powiadomić żonę kolegi.
      • siasiunia1 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 16.07.07, 21:56
        papryczka ma racje.
        a co do podejrzeń to chlop nawet przylapany w lozku na gorącym uczynku na drugi
        dzien bedzie wmawial ze to bylo przewidzenie..
        Trzymaj się mocno. Naprawdę Ci bardzo współczuje.. sad
    • mama-nesika Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 17.07.07, 13:21
      dawno nic tu nie pisalam, ale ten post jest tak
      przejmujący...
      Zgadzam się z osoba która napisała, że zrobił
      z domu burdel i tyle. Że nie szanuje ani Ciebie,
      ani Waszego domu.
      Wiem, jestesmy ludźmi, robimy czasem głupie rzeczy
      ale nawet jesli mąż Cie nie zdradził, to i tak
      zachował się beznadziejnie...
      z tego co się orientuję, nikt nie zauwazył
      chyba jeszcze, że nawet ta "niewinność"
      męża obrazuje- niestety - jego stosunek do wierności.
      czy osoba, dla której małżeństwo jest wartością
      "da przyzwolenie" na zdradę?
      sama sobie odpowiedz...
      • lola211 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 17.07.07, 15:46
        Bardzo podniosle.
        Niemniej jednak ni kazdy do malzenstwa podchodzi jak do swiatyni, z nalezyta
        czcia.
        Nie ma co robic widel z igły.
        Poza tym- faceci w swoim gronie zachowuja sie inaczej, w ich meskim swiecie
        pomoc koledze w potrzebie jest czyms dosc oczywistym.Facet moze nalezy do malo
        asertwnych, wiec ulegl prosbom i zebral za to po lbie.Co nie znaczy ze sam do
        zdrady jest zdolny.
        • mama-nesika Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 18.07.07, 12:29
          pewnie masz rację, nie ma co generalizować...
          chodzi mi jednak o to, ze pierwsza nasza mysl
          jest taka, ze może on jednak nie zdradził,
          więc wszystko jest ok...
          Ale gdyby tak odwrócic te sytuacje, to nie znam faceta,
          ktory zareagowałby spokojnie, na wiadomośc, że
          podczas gdy on był gdzies z dzieckiem, żona urządziła
          sobie z koleżanka babski wieczór na który wpadł
          jakichś znajomy, którego zona niemal nie zna, a i
          kolezanka zna słabo...
          A gdyby do tego doszły historie typu
          "zabrudzone przescieradło" i "to koleżanka z nim spała
          a nie ja"- nie liczyłabym na wyrozumiałośc faceta...

          lola211 napisała:

          > Bardzo podniosle.
          > Niemniej jednak ni kazdy do malzenstwa podchodzi jak do swiatyni, z nalezyta
          > czcia.

          pewnie, ze nie kazdy. Wydaje mi sie jednak,że
          skoro autorka wątku zdecydowała sie na podzielenie
          się z nami swoja historią,
          to jednak podchodzi do małżeństwa jak do swiątyni...
          • kasiakosiba14 Re: Co on narobił.... pomóżcie mi 18.07.07, 15:37
            mnie też się wydaje,że panowie zabawiali się ze sobą tak to wnioskuję z tego co
            napisałaś,niezależnie jednak od tego jaka jest prawda twój mąż zachował się jak
            świnia,myślę,że w tej sytuacji najlepiej by było gdyby udało ci się dowiedzieć
            prawdy niezależnie od metody którą się posłużysz lepsza jest najgorsza prawda
            bo wtedy przynajmniej wiesz na czym stoisz, niż ciągła niepewność jak nie uda
            ci się dojść jak było naprawdę pewnie już nigdy nie zaufasz mężowi i staniesz
            się podejrzliwa,a to jest zabójstwo dla związku.pozdrawiam i życzę abywszystko
            dobrze się skończyło.jeśli możesz to napisz co dalej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka