Dodaj do ulubionych

Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta krowa)..

IP: *.chello.pl 01.09.05, 21:39
TVN24 robi wodę z mózgu - nauczyciele zarabiaja grosze.
Od 1000,- zł do 1500,- zł na rękę.
Ha, ha...
ALE NA WSZELKI WYPADEK ANNA JEDRZEJOWSKA NIE WSPOMINA O:
1. Tzw pensum (a co to takiego... tego nie ma nigdzie na świecie) to jest
obowiązek do przepracowania przez nauczycielke w szkole aż... 18 godzin
tygodniowo (nie mówmy: "nauczyciel" tylko "nauczycielka" wszak to zababiona w
98 % wygodna babska synekura, o czym niżej) Ja jako inżynier pracuję
tygodniowo 42 godzin za 1300,- zł na rękę, czyli za takie "pensum" dostaję (w
przeciwieństwie do nauczycielek) zł polskich ok 325,- czyli 4 razy mniej niż
te święte krowy.
2. Oczywiście nauczycielki kłamią że pracują więcej bo muszą się przygotować
do lekcji. Ha, ha... W SP nr xy (podam jak ktoś chce) znajoma nauczycielka
przechwalała się że mają fajnego dyrektora bo tak ułożył plan lekcji (program
komputerowy do układania planu lekcji) że nauczycielki maja całe 3 dni w
tygodniu WOLNE!
3. Ponieważ nauczycielki mają full wolnego czasu w tygodniu przeto doprabiaja
dodatkowo za pomocą:
3a/ tzw korki, jedna nauczycielka nadaje "klienta małego" drugiej koleżance
czyli korepetycje płatne od 15-50 zł/godz). Jaki jest mechanizm "nadawania "
mogę opisać.
3b/ praca w innych prywatnych szkołach w wolnym czasie jw.
4. Te urlopy (ile dni w roku - 60 czy 90?), rok płatnego urlopu "dla
poratowania zdrowia" ha, ha..., wiek emerytalny (dopiero wtedy zaczyna się
prawdziwa praca (korki i prywatne szkoły)
5. Mające przestępczy charakter działania nauczycielek:
5a/ "Sugestia" jakie podręczniki ma dziatwa co roku kupowac (korupcja krzyczaca)
5b/ Komiwojażerka wycieczkowa nauczycielek (korupcja przez biura podróży).
6. W klasie 20 i mniej uczniów - skandal, jak ja uczyłem się w szkole było nas
42 uczniów, ale nauczycielka żadna nigdy nie powiedziała dzieciom że (cyt)
"drogie dzieci za takie pieniądze ja mogę was tylko pilnować"
7. Nauczycielki w III RP to typowe środowisko postkomuinistyczne (jedyny
liczący się zwiazek zawodowy to SLDowska prowiniencja, od nich mają rozbuchaną
tzw kartę nauczyciela itd) Jedyny strajk nauczycieli w historii II i III RP
(od 1945 roku do dziś) to za Stelmachowskiego, gdy chciał zwolnic połowę a
reszcie nauczycielek dać więcej. Młode nauczycielki były za, ale stare l....y
nie, a to one rządzą w szkołach.
Nauczyscielki w PRLu nigdy nie zastrajkowały zawsze były za komuną za przywileje.
8. W każdej szkole w miastach pow 50 tys mieszkańców jest za duzo nauczycielek.
9. Naprawa tego szamba to zwolnić połowę, a od reszry wymagać, wymagać.
Zamiast 18 godzin - 35 godzin, zarobki 80 % podnieść i wymagać , wymagać,
wymagać. Poziom od razu w górę strzela (presja bezrobotnych nauczycieiek
świętych krów).
Teraz czekam na odzew oburzonych pań. Ale obiecuję że ujawnię na podstawie
jakiej konkretnie szkoły podstawowej to piszę.
Obserwuj wątek
    • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 01.09.05, 23:08
      To ja sie pytam, czemu nie zostalas nauczycielka? Czy nie uwazasz, ze to wrecz
      nierozsadne z Twojej strony, ze nie wykorzystalas takiej okazji? Wystarczylo
      dostac sie na studia, 5 lat poimprezowac, i potem bylabys ustawiona do konca
      zycia.

      --------------------------------
      Szybka nauka (testy, egzaminy) - <a href=www.ebelfer.pl
      target='_blank'>www.ebelfer.pl</a>
      Aplikacje on-line - <a href=www.laventhar.pl
      target='_blank'>www.laventhar.pl</a>
      • stako Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 14.09.05, 07:34
        Też tak kiedyś myślałem na temat nauczycieli, ich małego pensum i długich
        wakacji. Ale od kiedy (13 lat temu) żona szukając pracy (jest inżynierem)
        zatrudniła się w szkole, kiedy oglądam jej codzienne polekcyjne domowe zmagania
        ze sprawami szkolnymi, zmieniłem zdanie o 180°. Tak naprawdę praktycznie nie ma
        dnia, aby nie spędzała kilku godzin dziennie na przygotowywaniu materiałów do
        zajęć, ocenianiu lub przygotowywaniu sprawdzianów, podsumowywaniu dziennika
        (jest wychowawczynią), kontaktach (z prywatnego telefonu) z rodzicami,
        opracowywaniu przeróżnych planów rozwoju, wymagań dla uczniów (wszak wszystko
        musi być na piśmie), prowadzeniu i nieustannym uaktualnianiu szkolnej strony
        internetowej, zebraniach z rodzicami i radach nauczycielskich, szkoleniach
        itd.

        Gdy zbierała i opracowywała "teczkę" z materiałami do dyplomowania, przez 6
        miesięcy dzień w dzień pracowała do późnego wieczora. Od roku studiuje
        podyplomowo: co drugi weekend po 6-8 godzin zajęć, a do tego "zadania domowe"
        i przygotowanie się do egzaminów.

        No i w pracy zero luzu - cały czas "na baczność" - albo jest na lekcji przed
        gromadą uczniów, albo dyżuruje na przerwie pilnując w hałasie i rozgardiaszu
        rozbrykanych uczniów. Nie ma czasu ani na kawkę ani na gazetkę, ani na ploty z
        koleżankami, jak w niejednej pracy. No a jak w jej klasie trafią się (a jest to
        prawie norma) narkomani lub inni wykolejeńcy z "niewydolnych wychowawczo"
        rodzin, to już kolejna kołomyja - spotkania z pedagogiem, kuratorem sądowym,
        policją, praca nad uczniem i nieustanne szarpaniny z rodzicami.

        Zarabia po tych 13 latach tyle, ile sekretarka w mojej państwowej firmie.

        Pewnie, że są różni ludzie i można podać wiele przykładów olewackiego stosunku
        nauczycieli do swojej pracy, ale w każdej zbiorowości znajdą się i tacy, i
        solidni. Więc proponuję NIE FEROWAĆ POCHOPNYCH SĄDÓW.
        • Gość: ex święta krowa Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 10:50
          Dziękuje stako za sensowną wypowiedź "nie-nauczyciela'..może niektórzy w końcu
          sie opamiętaja w wypowiadaniu sądów na ten temat..
        • franny Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 15.09.05, 00:55
          Stako, obecnie sa takie czasy, ze wielu z nas pracuje po godzinach i nie
          dostaje za to dodatkowego wynagrodzenia. To sa ekspedientki w supermarketach,
          ksiegowi sleczacy w domu godzinami nad komputerem, inzynierowie, architekci,
          marketingowcy przygotowujacy rozmaite projekty, oferty itp w domu albo
          odbywajacy sluzbowe spotkania po godzinach, robotnicy, ktorym szef mowi, ze nie
          wyjda dopoki nie zakoncza swojej roboty, i wiele innych zawodow ktore NIE SA
          GORSZE od zawodu nauczyciela.
          Nabierz wiec prosze dystansu! Czasy posadek od 8.00 do 15.00 sie skonczyly!
          Pozdrawiam.
          • Gość: sabinka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.pro-internet.pl 15.09.05, 18:20
            Tak, franny, tylko sęk w tym, ze kasjerka ogranicza się do bezmyślnego
            przerzucania towaru na taśmie i odczytania ceny - nawet przy wydawaniu reszty
            nie musi mysleć, bo kasa jej pokazuje ile ma wydać. A praca nauczyciela to
            praca nieustannego napięcia, a nie urzędowego, jak sie to mówi, pierdzenia w
            stołek.

            W KAŻDEJ przcy możesz sobie zrobic przewrę, wyjść na kawę, do toalety... Tutaj -
            nie bardzo.

            Jasne, że są nauczyciele, którzy generalnie wszystko zlewają. Sama miałam
            takiego geografa, który miał cztery zeszyty i dyktował z pamięci, lekcja po
            lekcji. Kuło się potem na blaszkę i dostawało piątkę. Ok. Ale on był jeden.

            Generalnie możan powiedzieć tak: jak się starasz, to masz przerąbane. Bo
            faktycznie, trzeba przedstawiać różne programy rozwoju dla klasy, dla ucznia,
            programy nauczania, co się będzie robic na każdej lekcji w ciągu roku, jakieś
            wyliczania, procenty itp.

            Ja bym miała taką propozycję: Nauczyciel pracuje 18 godzin normalnie w klasie
            na lekcjach, a potem ma kilka godzin - tak by wyrobic 8 godzin dziennie - na
            pracę w szkole, w swoim własnym gabinecie. Wtedy nikt by się nie czepiał, a
            nauczyciele by nie narzekali na pracę po 50 godzin dziennie.
        • randybvain Za dluga praca? 15.09.05, 18:26
          Ale fakt, ze twoja zona musi poswiecac pracy swoj prywatny czas oznacza tylko
          tyle, ze ktos zle organizuje prace.
    • Gość: uni Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.gdynia.mm.pl 01.09.05, 23:11
      To rzuć dupku swoją śmierdzącą posadkę i zatrudnij się w jakiejś szkole. Ciekaw
      jestem dlaczego tego nie zrobisz? Takich frustratów jak Ty jest pełno. Gęba
      cała w pretensjach ale palcem nie kiwną aby cokolwiek zmienić. Truteń!
      • Gość: dociekliwy rodzic Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.chello.pl 02.09.05, 01:17
        A więc trafiłem conajmniuej jedną nauczycielkę! "No to zatrudnij się"... Ha,
        ha... W żadnej szkole zadnego wolnego etatu (miasto 250 tys mieszkańców). Baby
        trzymają sie zębami i nogami... Sami fachowcy od korków...
        Wolny etat do szkoły? Chyba tylko germanista albo nauczyciel szwedzkiego ha, ha...
        Ale dobrze że dyskusja sie rozwija. Przy bluzgającej setnej odpowiedzi ujawnie
        szkołę i miasto... Będą szczegóły... A więc obrażone nauczycielki - do
        klawiaturki. Wszak wiele z was jest cienkimi "przyuczonymi" "profesorkami" od
        informatyki: "Wy tu dzieci pograjcie sobie a ja zaraz wrócę..." A wiec do
        dzieła... Wolne epitety dla mnie to: "zakompleksiony", "żona ci nie dała",
        "frustrat", "złosliwy niedoceniony w pracy", "niedouczony prymityw", "rodzic
        słabego ucznie (debila)" itp. Ha, ha... Ale merytorycznie, merytorycznie
        podejmijcie temat obrażone "królowe z przedmieścia" co tylko rozglądacie sie za
        korkami i nie możecie doczekać się "Dnia nauczyciela"... Która dostanie wiecej
        kwiatów... Żałosna babska rywalizacja...
        • Gość: uni Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.apnuk.com 02.09.05, 08:19
          Trafiłeś - kulą w płot. Ani baba, ani nauczycielka, ani rodzic. Zawsze tak Ci
          się udaje?
      • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 01:29
        Za każdym razem jak pojawia się temat nauczycieli i ktoś odważy się skrytykowac
        tą grupę zawodową, to natychmiast pojawiają się posty rozjuszonych krzykaczy
        mówiących zawsze to samo: że trzeba się było uczyć żeby zostać nauczycielem i
        mieć tak dobrze. Drodzy krzykacze: nie każdy musi być nauczycielem, nie każdy
        chce, nie każdy kto nie jest nauczycielem jest niewykształconym prostakiem
        zazdroszczącym luksusu 2-miesięcznych wakacji (+ ferie itp). Ale każdy z nas ma
        prawo obserwować i krytykować jeżeli coś mu się nie podoba. Praca nauczycieli
        jest dla nas tak ważnym zagadnieniem bo ci ludzie pracują dla naszych dzieci. A
        na niczym nam przecież bardziej nie zależy, niż na dobru naszych pociech. Ja
        też jestem oburzona stosunkiem większości nauczycieli do zawodu i tą komfortową
        otoczką, która zapewnia im poczucie absolutnego bezpieczeństwa. 18 godzinne
        pensum jest jakimś totalnym absurdem. A jeszcze większym absurdem jest mówienie
        o dodatkowych wielu godzinach spędzanych na sprawdzaniu prac i przygotowywaniu
        się do zajęć. Owszem, nauczyciele muszą w ostatnich latach poświęcic nieco
        czasu na roboty papierkowe, ale jest to związane z awansem zawodowym, a więc
        podnoszeniem swojego wynagrodzenia. Jak mi powiedziała znajoma nauczycielka -
        przez 4 miesiące po godzince dziennie i już ma dyplomowanego. A jeżeli
        konieczne jest pensum tak obniżone bo praca męcząca, to dlaczego najbardziej
        pokrzywdzeni czują się ci nauczyciele, którzy właśnie mają "gołe" pensum?
        Dlaczego tak walczą o nadgodziny, skoro tacy zmęczeni są? Czyli za dodatkową
        forsę można się jeszcze pomęczyć? Forska, forsa, forsa... do tego sprowadza się
        praca nauczyciela. Nadgodziny, zastępstwa, korepetycje. Nie ma się co dziwić,
        że w środowisku nauczycielkim jest taki "rozkoszny" klimacik, skoro każdy
        zagląda koledze (a właściciwie koleżance) do portfela i liczy jej nadgodziny i
        dodatek motywacyjny. A gdzie zadrość o efekty pracy, olimpiady wygrane przez
        uczniów, sympatię dzieciaków? To są niestety sprawy drugoplanowe. Przyjrzyjcie
        się zbliżającemu się Dniu Edukacji Narodowej, jak to nauczyciele walczą o dzień
        wolny od pracy, skoro żaden akt prawny tego im nie daje. I przeważnie dostają,
        bo im się należy (diabli wiedzą dlaczego). I najzabawniejsze jest to, że jest
        to jedyna grupa zawodowa w Posce mogąca być spokojna o swoje etaciki a jednak
        zawsze jęcząca, zawsze narzekająca, zawsze czująca się pokrzywdzona.
        • Gość: kc Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 212.244.198.* 15.09.05, 14:40
          >Za każdym razem jak pojawia się temat nauczycieli i ktoś odważy się
          skrytykowac tą grupę zawodową, to natychmiast pojawiają się posty rozjuszonych
          krzykaczy mówiących zawsze to samo: że trzeba się było uczyć żeby zostać
          nauczycielem i mieć tak dobrze. Drodzy krzykacze: nie każdy musi być
          nauczycielem, nie każdy chce, nie każdy kto nie jest nauczycielem jest
          niewykształconym prostakiem zazdroszczącym luksusu 2-miesięcznych wakacji (+
          ferie itp). >
          przepraszam ale co do tych 2 miesięcznych ferii to chyba się wypowiadasz nie
          mając o tym zielonego pojęcia. akurat nie jestem nauczycielem "tylko" mężem
          nauczycielki - nie pamiętam kiedy mieliśmy ferie świąteczne a wakacje to tylko
          fikcja - do 20 lipac są spotkania , rady , poprawki itp od połowy sierpnia
          znowu wszystko od nowa , spotaknia, rady i inne takie bzdury. dodatkowo
          dochodzi opracowanie i przygotowanie materiałów do rozpoczęcia roku, i cała
          inna wymyślona przez ministerstwo papierowe bzdury ipt. itd.

          >Ale każdy z nas ma prawo obserwować i krytykować jeżeli coś mu się nie podoba.
          >

          zgadza się każdy ma takie prawo.

          >Praca nauczycieli jest dla nas tak ważnym zagadnieniem bo ci ludzie pracują
          dla naszych dzieci. A na niczym nam przecież bardziej nie zależy, niż na dobru
          naszych pociech.

          święta racja

          >Ja też jestem oburzona stosunkiem większości nauczycieli do zawodu i tą
          komfortową otoczką, która zapewnia im poczucie absolutnego bezpieczeństwa.

          ja nic o takiej otoczce nie wiem, wiem tylko o ciągle czepiającym się dryektorze


          >18 godzinne pensum jest jakimś totalnym absurdem.

          to się tak tylko nazywa , ale w szkole wcale tak dyrektor nie mów- "obowiązuje
          40 godzinny tydzień pracy - 18 godzin jest przeznaczonych na zajęcia
          dydaktyczne - reszta to zajęcia pozalekcyjne - kółka, spotkania z rodzicami i
          cała ta papierologia związana z rozwojem nauczyciela. (kiedyś było pewnie to
          spokojniej , ale po zmaianie ustawy i nowych stoniach kariery nauczyciela jest
          paskudnie)


          >A jeszcze większym absurdem jest mówienie o dodatkowych wielu godzinach
          spędzanych na sprawdzaniu prac i przygotowywaniu się do zajęć.

          tak???? to dlaczego moja żona ma do przygotowania tyle materiału i siedzi
          godzinami przy komputerze i ciągle opracowuje materiały niekiedy do 2 w nocy?
          na zajęcia jeździ na 7 kończy ok 16 - za okienka nikt nie płaci - nie zawsze
          jest ruwnież możliwe upchnięcie jakiejś lekcji.

          >Owszem, nauczyciele muszą w ostatnich latach poświęcic nieco czasu na roboty
          papierkowe, ale jest to związane z awansem zawodowym, a więc podnoszeniem
          swojego wynagrodzenia.

          HEHEHEHEHE HEHEHEHEHEHE - awansem zawodowym - HEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEH
          ojjj ale się roześmiałem - ale nik ci nie powiedział , że za ten awans zawodowy
          ja sam muszę wykładać pieniądze - bo szkoła nie raczy dofinansować
          obowiązkowych okresowych szkoleń (nauczyciel jest zobowiązany do przejścia
          kolku szkoleń w jakimś okersie, ale nik nie powiedizał że szkołą musi za nie
          zapłacić). moja żona ostatno awansowała - o stopień wyżej - dostała 100 zł
          podwyżki - czyli 950 zł na ręke.


          >Jak mi powiedziała znajoma nauczycielka - przez 4 miesiące po godzince
          dziennie i już ma dyplomowanego.

          buahhahahahahaha - czy ona na pewno jest nauczycielką - hahahahaha
          na dyplomowanego - to wiem nawet ja to się kilka lat stara - dodatkowo wszystko
          jest zakończone egzaminami - trzeba się wykazać osiągnięciam itp itd.

          >A jeżeli konieczne jest pensum tak obniżone bo praca męcząca, to dlaczego
          najbardziej pokrzywdzeni czują się ci nauczyciele, którzy właśnie mają "gołe"
          pensum? Dlaczego tak walczą o nadgodziny, skoro tacy zmęczeni są? Czyli za
          dodatkową forsę można się jeszcze pomęczyć? Forska, forsa, forsa... do tego
          sprowadza się praca nauczyciela. Nadgodziny, zastępstwa, korepetycje.

          > bo nie ma co do garnka włożyć - a ty się nie uganiasz mimo wszystko za
          jakimiś dodatkowymi fundyszami??


          >ne ma się co dziwić, że w środowisku nauczycielkim jest taki "rozkoszny"
          klimacik, skoro każdy zagląda koledze (a właściciwie koleżance) do portfela i
          liczy jej nadgodziny i dodatek motywacyjny.

          bo liczą od 1 do 30 jak przeżyć.

          >gdzie zadrość o efekty pracy, olimpiady wygrane przez uczniów, sympatię
          dzieciaków? To są niestety sprawy drugoplanowe. Przyjrzyjcie
          się zbliżającemu się Dniu Edukacji Narodowej, jak to nauczyciele walczą o dzień
          wolny od pracy, skoro żaden akt prawny tego im nie daje. I przeważnie dostają,
          bo im się należy (diabli wiedzą dlaczego). I najzabawniejsze jest to, że jest
          to jedyna grupa zawodowa w Posce mogąca być spokojna o swoje etaciki a jednak
          zawsze jęcząca, zawsze narzekająca, zawsze czująca się pokrzywdzona.

          znowu niedoinformowanie - są straszne redukcje etatów są likwidowane i łączone
          szkoły - nikt o tym nie mówi , ale sporo nauczycieli trafa bez niczego na bruk,
          ktoś im pomoże nie są już niepotrzebni ,kopa w tyłek i krzyżyk na droge.

          może znajoma ma jakieś chody, zę 4 miesiące i ma dyplomowanego, a może pracuje
          tam od kilku ładnych lat i wreszczie jeszcze 4 miesiące....
    • Gość: dociekliwy rodzic Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.chello.pl 02.09.05, 01:30
      O, tutaj jeszcze coś na temat ha, ha... Samo zycie. Oj przydałoby się "wybrac
      luzy " świętym krowom w publicznych szkołach podstawowych...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=28082410&a=28299194
      • kalinowski11 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 06:43
        Moja mama spędzała w szkole bardzo dużo czasu , przez 30 lat była nauczycielką ...
        713 pln emerytury . Tak oto mają wspaniale nauczyciele . Pozdrawiam .
        • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 08:01
          To jakie miała kwalifikacje i wynagrodzenie gdy pracowała, skoro ci emerytowani
          nauczyciele których znam nie mają mniej niż 1000zł. I niektórzy z nich mieli
          tylko SN. To też oczywiście nie są kokosy, ale taka jest w Polsce rzeczywistość
          i takie są w Polsce dochody. Bądźmy relistami i porównujmy dochody grup
          zawodowych między sobą, ale w granicach naszych realiów a nie w odniesieniu do
          odpowiedników poza granicami Polski.
          • kalinowski11 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 10:23
            Studium Nauczycielskie , przeszła na emeryturę w 1995 roku .
            • Gość: Ilona Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.com.pl 02.09.05, 11:07
              Wczoraj moje dziecko podjęło naukę w liceum. W 1 klasie. Mimo, że ja ukończyłam
              liceum dawno temu zauważyłam,że niewiele się zmieniło od tamtych czasów. Nie
              było powitań tylko od razu straszenie, że już oni(czyt. nauczycielki) oddzielą
              ziarno od plew. Ludzie byłam przerażona nic a nic nie zmieniło się od 20 lat w
              mentalności tych kobietek. A gdzie szkoła przyjazna uczniowi? Przecież takie
              były założenia reformy. Przeprowadziłam nawet mały test - chciałam zobaczyć ile
              tych zaciętych, niedostępnych pań odwzajemni uśmiech mojej córki. Wyobrażcie
              sobie tylko jedna, młodziutka i chyba równie zagubiona jak większość
              pierwszoklasistów. HORROR.
              • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 11:43
                Brawo, brawo!!!!! Brawo rodzic i Alicja! Jakis czas temu również mój post
                dotyczący nauczycieli został oszkalowany na tym forum. Oczywiście także brak
                merytorycznych odpowiedzi. Jeden wielki jazgot ze strony, jak sądzę
                nauczycielek.Nie sądzę aby one pracowały ciężej ode mnie a wynagrodzenie
                otrzymują nieporównywalnie większe. Swoją pracę wykonują na odpieprz a wiem co
                mówię bo córka chodzi do gimnazjum i znam obyczaje panujące w tej szkole. Co do
                moich przedmówców: drodzy moi tak się w życiu składa, że w wieku, kiedy należy
                wybraćx szkołę średnią czy kierunek studiów młody człowiek jest jeszcze na tyle
                młody, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, gdzie należy w przyszłości pracować
                aby się nie napracować. Pozdrawiam wszystkie święte krowy, trzymające się
                rękami i nogami swoich posadek a jednocześnie notorycznie niezadowolone.
                szanowne panie jeżeli komuś nie odpowiada to co robi zawodowo - należy się
                przebranżowić i przestać się nad sobą użalaźć.
                • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 11:47
                  A oto mój poprzedni post: Czy naprawdę w naszym kraju musi dochodzić do takich
                  paranoi, że nauczyciele
                  wykorzystują każdą nadarzającą się sposobność aby nie pracować? NP. dziś z
                  okazji Dnia Dziecka w Gimnazjum lekcja trwa 30 minut, każda przerwa po 20.
                  Niech nikt nie mówi, że to dla dzieci. Piątek po Bożym Ciele - wolny, długi
                  majowy weekend - wolny. Natomiast wiele ćwiczeń (książek) mojego syna nawet
                  nie tknięta do przerobienia przez nauczyciela a jeżeli nawet to przerobione
                  do połowy. Te ćwiczenia, które rzekomo były tak bardzo uczniom potrzebne i
                  kosztowały całkiem niemało. Oczywiście teraz ich nie sprzedam, bo przecież
                  nauczyciele znowu zadecydują że inne są lepsze i następne klasy już z nich
                  nie będą korzystać.A wracając do Dnia Dziecka - to może zamkijmy dziś żłobki
                  i przedszkola, dajmy dzieciom luz, bo przecież to ich święto. Proszę
                  Państwa:nasze dzieci są coraz bardziej niedouczone i sądzę że nie ma tu czasu
                  na tyle wolnego. A tak na marginesie to ciekawe jest, że kiedy chodziłam do
                  szkoły nauczyciele moi narzekali na swoją ciężką pracę i o dziwo teraz
                  po "nastu" latach nadal w szkole pracują, choć dawno mogliby pójść na
                  emeryturę, blokują tym samym miejsca młodym.Ciekawa jestem waszych opinii,
                  czy zgadzacie się z takim pobłażaniem i przymykaniem oka na ich pracę. Ja
                  uważam że nauczyciele odwalają chałturę. Nie uważam żeby ich praca była
                  cięższa od mojej czy wynagrodzenie niższe. Ludzie nie dajmy się zwariować.
                  • grazuchna Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 13:03
                    Moja córka chodzi do bardzo dorego (ponoć) liceum w Gdyni, uczy się świetnie ,
                    lubi szkołę tyle tylko, że na swoje nieszczęście jej wychowawczynią jest pani,
                    która nie lubi młodzieży (mądrej, wrażliwej, asertywnej niekiedy wyrażającej
                    swoje poglądy dość emocjonalnie)lubi natomiast młodych ludzi w stylu tak proszę
                    pani, oczywiście proszę pani (byle w wypowiedzi nie pojawił się zwrot nie proszę
                    pani). Pani ta lubi również rodziców w stylu " bardzo jesteśmy pani wdzięczni,
                    nie wiemy jak pani dziękować itd."). Młodzież jej nie cierpi (wystarczy
                    komukolwiek z uczniów tej szkoły podać nazwisko "tej pani" i opinia o niej jest
                    jedna "chora kobieta". Poza tym pani profesor jest nietykalna jet
                    n.dyplomowanym, członkiem takiej i takiej komisji, kimś tam w kuratorium i
                    jeszcze całe mnóstwo innych dodatków, tyle tylko, że nikt ( z góry) nie
                    zauważył, że nie powinna uczyć w szkole. Przepraszam za emocje, ale ja w
                    swoim,życiu spotkałam wspaniałych pedagogów, zarówno w szkole jak i na studiach
                    i szkoda mi, żę moje dziecko swoja szkołę będzie kojarzyło ze swoją wychowawczynią.
                  • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 13:07
                    No to trzeba bylo zostac nauczycielami! Byscie mieli super wakacje, bezstresowa
                    prace, kupe wolnego czasu i nieograniczone mozliwosci zarobku dodatkowego. No
                    ale oczywiscie nie zostaliscie nimi, aby nie wykorzytywac tak perfidnie
                    pozostalej czesci spoleczenstwa. I chwala Wam za to, bo bym chyba ze strachu
                    umarl, gdybym poslal swoje dzieci pod opieke takich nauczycieli.

                    Jak nic w tym watku wychodza nasze wspaniale cechy narodowe. Nic wiecej nie
                    trzeba.

                    Paweł Różyński
                    --------------------------------
                    Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                    Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                    • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 14:43
                      laventhar a Ty masz dzieci? Bo albo nie masz dzieci albo jesteś też członkiem
                      grupy świętych krów. jak to jest z Tobą?
                      • Gość: of_kurs_na_born Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.gdynia.mm.pl 02.09.05, 15:46
                        Gość portalu: Beza napisał(a):
                        > laventhar a Ty masz dzieci? Bo albo nie masz dzieci albo jesteś też członkiem
                        > grupy świętych krów. jak to jest z Tobą?
                        Zadaj sobie pytanie raczej jak to jest z Wami, bo na razie widać tylko
                        wypowiedzi sfrustrowanych rodziców. Przydałby się Wam kochani psychoanalityk bo
                        prawdopodobnie już przekazujecie swoje frustracje swoim dzieciom. A tak na
                        marginesie: nie mam nic wspólnego ze szkolnictwem. Ja swoich nauczycieli
                        wspominam przyjemnie chociaż byli i tacy i tacy. Jak w każdej grupie zawodowej.
                        Równie dobrze można byłoby założyć wątek o inżynierach do d..., lekarzach,
                        informatykach czy fryzjerach, ale to przecież Wam pary nie upuści, Wy musicie
                        mieć jakiegoś wroga bo przecież bez tego żyć nie można. Prawda?
                      • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 16:20
                        Nie mam dzieci poki co i nie jestem swieta krowa. Ale sam bardzo dlugo uczylem
                        (jako korepetytor), mam mame nauczycielke i wiem, ze uczenie to nie jest wcale
                        taka latwa praca i nigdy nie konczy sie na po zakonczeniu czasu pracy (zarowno
                        w szkole jak i po zakonczeniu prywatnej lekcji). Owszem, sa nauczyciele, ktorzy
                        nie podchodza profesjonalnie do swoich obowiazkow i klepia te same teksty na
                        lekcjach od 40 lat. Ale jednak, na szczescie, coraz wiecej takich, ktorzy
                        realizuja sie w tym, ze ucza innych i pomagaja im osiagac sukces zyciowy
                        poprzez zapewnienie wysokiego poziomu ksztalcenia.

                        A tak przy okazji - to w szkolach jest wiele wakatow, czkekajacych na mlodych i
                        dobrze przygotowanych nauczycieli. Tylko sie uczyc i zostac nauczycielem.

                        --------------------------------
                        Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                        Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                        • Gość: Mały Książę Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 18:13
                          "A tak przy okazji - to w szkolach jest wiele wakatow, czkekajacych na mlodych
                          i
                          dobrze przygotowanych nauczycieli. Tylko sie uczyc i zostac nauczycielem."

                          Bardzo cię proszę powiedz w których to szkołach tak czekają na dobrze
                          przygotowanych nauczycieli????? Wszędzie, gdzie szukałam pracy po studiach
                          filologii odprawiano mnie z kwitkiem, bo stare matrony zasiedziały swoje
                          stanowiska i dla młodych nie ma miejsca. O inżynierach też można stworzyć
                          wątek, ale jest ta wielka różnica że oni nie użalają się tak strasznie nad
                          swoim losem. Żenada
                          • Gość: Mały Książę Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 18:16
                            A nie mówcie też że praca nauczyciela nie kończy się po lekcjach w szkole, bo
                            znam wielu, którzy pracują w szkole swoje minimum 4 godz. dziennie tylko po to
                            aby mieć opłacony ZUS a potem biegną szybciutko do "prawdziwej i dochodowej"
                            pracy, bo prowadzą poprostu inną działalność gospodarczą. W mojej rodzinie są
                            trzy takie osoby. Tego nie widzicie?
                          • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 19:04
                            No filologia to akurat najgorszy kierunek. Przykro mi. Trzeba bylo zostac
                            nauczycielem nauczania poczatkowego, przedszkolnego lub jezykow obcych. Szkoly
                            w mniejszych miejscowosciach oferuja tym specjalizacjom dobre warunki - nie
                            tylko zatrudnienie, ale rowniez czesto mieszkanie wspolfinansowane przez gmine.

                            I wcale nie trzeba tu jakis wielkich znajomości. Jedynie determinacji i duzo
                            chodzenia. A wtedy mozna cos zawalczyc.

                            Paweł Różyński
                            --------------------------------
                            Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                            Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                            • Gość: Mały Książę Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 19:11
                              laventhar ależ ja właśnie skończyłam filologię angielską.
                              • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 02.09.05, 20:46
                                No to dzialaj! Dzwon po gminach, szkolach, badz natretny. A w koncu sie uda.

                                --------------------------------
                                Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                                Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                              • Gość: świeta krowa Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 19:32
                                W mojej szkole w Lęborku jest etat!
                          • Gość: nauczyciel Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:24
                            najpierw dorównaj tym starym świetym krowom po wzgledem fachowości; młodość nie
                            jest gwarancją otrzymania pracy
                  • Gość: ewa Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.amg.gda.pl 12.09.05, 13:15
                    Nie wylewajmy dziecka z kąpielą!
                    W mojej karierze matki dwójki dzieci w wieku szkolnym spotkałam także
                    wspaniałych nauczycieli - poświęcających dodatkowy czas na nieodpłatne
                    przygotowanie uczniów do egzaminu.
                    Niestety, to wyjątek.
                    Zgadzam się, że pensum 18 godzin w tygodniu to skandal. Między bajki włóżmy
                    opowieści o 40 godz tygodniowo spędzanych na innych pracach niż zajęcia
                    lekcyjne. Przez 4 lata (do momentu zmiany nauczyciela) moje dziecko nie
                    napisało ani jednego wypracowania z języka polskiego!!! Pewnie dlatego, że
                    nauczyciel musiałby je sprawdzić. Zdziwienie budzi nauczanie chemii bez
                    przeprowadzania nawet najprostszych doświadczeń, choćby metodą pokazową. Nikt
                    też nie sprawdza zeszytów.
                    Przez 3 lata nauczania początkowego nie było dyktand ani kartkówek choćby z
                    tabliczki mnożenia! Efekt - połowa klasy nie umie pisać ani liczyć i nie jest
                    to wina dysleksji.
                    Może jednak zamiast narzekać należy poszukać rozwiązań i wybrać tych którzy je
                    zrealizują w nowym parlamencie?!
                    Widzę bardzo proste rozwiązanie:
                    ZOBOWIĄZAĆ NAUCZYCIELI DO SPĘDZANIA W SZKOLE WSZYSTKICH GODZIN PRACY (TZN
                    40/TYDZIEŃ) TAK JAK POZOSTALI PRACOWNICY. I tak pozostaną uprzywilejowani
                    długimi wakacjami i feriami zimowymi! Należy również określić liczbę dni nauki
                    tzn, dni w których odbywają się 45 min lekcje (obecnie skandalicznie dużo dni
                    stanowią wycieczki do kina, muzeum itp. Nie podoba mi się także tegoroczne
                    rozplanowanie roku szkolnego; należałoby się zastanowić nad pogrupowaniem
                    pojedyńczych wolnych dni w bloki np tygodniowe. Taki system pozwoliłby na
                    łatwiejsze zorganizowanie zarówno czasu wolnego dzieciom jak i opieki nad nimi,
                    uczniom pozwoliłby na "złapanie oddechu")
                    Gwarantuję, że w zaproponowanym prze mnie systemie pracy dydaktycznej
                    natychmiast powstaną liczne koła zainteresowań, lekcje wyrównawcze, szkolne
                    pracownie internetowe i biblioteki otworzą podwoje conajmniej do 17.00.
                    Wzrośnie liczba sprawdzianów i automatycznie jak burza poprawią się efekty
                    nauczania. A wtedy możemy pomyśleć o podwyżkach.
                    Jako podatnicy jesteśmy poniekąd pracodawcami nauczycieli. Mamy prawo, a nawet
                    OBOWIĄZEK wymagać lepszego nauczania w imię lepszej przyszłości WSZYSTKICH
                    POLSKICH DZIECI.
                    • Gość: nauczyciel Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:31
                      czy mówi ci cos termin "posziedzenie rady pedagogicznej", wywiadówka spotkanie
                      z rodzicami ?jak czesto jestes bezradny wobec sojej dwójki, trójki dzieci?
                      ile dieci do teatru idzie tylko z nauczycielem? do której godziny w nocy trzeba
                      pilnować wasze dzieci podczs wycieczek aby się nie zapiły albo nie zacpały?
                      rodzice nie mają pojęcia co robią ich dzieci
                      • Gość: ewa Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.amg.gda.pl 14.09.05, 11:02
                        Bez przesady!
                        Wycieczki szkolne są obecnie rzadkością. Kiedy uczęszczałąm do szkoły
                        jeżdziliśmu przynajmniej 1x do roku na 2-3 dni.
                        Jedno z moich dzieci (obecnie klasa 4) nie było w ogóle na wycieczce, drugie od
                        2 lat. ponieważ wszystko co młodzież zorganizuje (liceum) nie odpowiada
                        nauczycielowi.
                        Każde wyjście do kina może być zrealizowane - poza pensum, przypominam 18
                        godz/tydzień!!!!!
                        Jak dotychczas wyjścia szkolne do kina u mojego młodszego wyglądają tak:
                        byliśmy w kinie 4-5 godzin lekcyjnych (wliczając dojazd), a mieliśmy mieć
                        cztery lekcje. Wobec tego dziś macie o godzinę mniej zajęć!!
                        Wywiadówki są 2 x na semestr i trwają średnio 45 min. W dni rady pedagogicznej
                        lekcje i przerwy są skrócone!!!
                        Nie śmiesz "bo mi zajady popękają"
                        • Gość: bl Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 212.244.198.* 15.09.05, 14:58
                          >Bez przesady!
                          >Wycieczki szkolne są obecnie rzadkością. Kiedy uczęszczałąm do szkoły
                          jeżdziliśmu przynajmniej 1x do roku na 2-3 dni.

                          kiedyś były inne czasy - teraz to uczniowie mają kosy w kieszeni , połowa to
                          dilerzy , albo bandyci - je się nauczycielą nie dziwię , że nie jadą na
                          wycieczki - bałbym się. dodatkowa za wszystko co się zdarzy podczas wycieczki
                          odpowiada nauczyciel - idzie po prostu do pierdla.


                          >Jedno z moich dzieci (obecnie klasa 4) nie było w ogóle na wycieczce, drugie
                          od 2 lat. ponieważ wszystko co młodzież zorganizuje (liceum) nie odpowiada
                          nauczycielowi.

                          a jakie mieli wymagania - pokoje koedukacyjne, piwko , papierosy


                          >Każde wyjście do kina może być zrealizowane - poza pensum, przypominam 18
                          godz/tydzień!!!!!

                          widać , że kontakt z nauczycielem masz tylko na wywiadówkach - jak sie z łaską
                          pojawisz - 18 godzin to schowaj pod poduszkę jako bajkę...

                          >Jak dotychczas wyjścia szkolne do kina u mojego młodszego wyglądają tak:
                          byliśmy w kinie 4-5 godzin lekcyjnych (wliczając dojazd), a mieliśmy mieć
                          cztery lekcje. Wobec tego dziś macie o godzinę mniej zajęć!!

                          pytanie - czy pociecha Twoja zgodziłaby się pójść z klasą do kina po godzinach
                          lekcyjnych?

                          >Wywiadówki są 2 x na semestr i trwają średnio 45 min.

                          A przychodzisz? Ilu rodziców je olewa? O wyniki nauczania możesz się dowiedzieć
                          w każej chwili , trezba tylko przyjść lub zatelefonować do szkoły, wykazać
                          jakieś zainteresowanie, a nie czekać na wywiadówkę.


                          > W dni rady pedagogicznej lekcje i przerwy są skrócone!!!

                          dziwisz się trwają 4 - 5 godzin czyli jak nauczyciele zaczną o 14 to kończą 19 -
                          20 - a to wszystko "gratis" bo im się tak chce i podoba - nie mają co z wolym
                          czasem robić.
            • Gość: dociekliwy rodzic Do "kalinowski11" IP: *.chello.pl 03.09.05, 00:35
              Ale twój przypadek pokazuje że także po SNie zdarzają się wyjątki i wartościowe
              Nauczycielki. Potwierdza to twoja społeczna funkcja opiekuna tego forum
              "kalinowski11" w utrzymaniu porządku i likwidacji wandali w rodzaju "gyor".
              Pozdrawiam.
    • Gość: Gosc Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.intersc.com.pl / 217.153.161.* 02.09.05, 16:13
      Dupa a nie inzynier,wez sie frajerze do roboty to wiecej zarobisz, a tak to sie
      obijasz przez 6 godzin dziennie. Zakladam,ze w pozostale jednak pracujesz.Nie
      znam inzyniera,a mam ich sporo w rodzinie i wsrod znajomych, ktorzy zarabialby
      tyle o ty.A nauczycielkom nie zazdrosc,to ciezka praca.
      • Gość: dociekliwy rodzic Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.chello.pl 02.09.05, 18:25
        No widzicie Państwo. Tak jak przypuszczałem. Świętym krowom badź pociotkom czy
        kuzynom "swiętych krów" puszczają nerwy, nic merytorycznie tylko bluzganie.
        Merytorycznie odpowiedają tylko rodzice mający takie same doswiadczenia ze
        świętymi krowami jak ja.
        No to teraz pogłębiam temat.
        A więc:
        1. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ub stulecia (gdy rozpoczynałem
        studia), do zawodu nauczyciela funkcjonowała tzw negatywna selekcja. To znaczy,
        że jeśli ktoś nie dostał się np na politechnikę czy np prawo na uniwersytecie,
        to "kiblował z braku laku" w jakimś SNie (Studium Nauczycielskie) lub co
        najwyżej WSP (Wyższa Szkoła Pedagogiczna) gdzie najgorszy głąb bez problemu...
        Po roku "kiblowania" student(ka) powtórnie próbował szczęścia na jakąś
        politechnikę czy wymarzony wydział uniwersytecki. Tak więc - selekcja negatywna.
        Jak bylo w latach osiemdziesiątych juz nie wiem, bo wówczas pracowałem ciężko
        (jako inżynier) i dobrze zarabiałem na polskich trawlerach uprzemysłowionych na
        drugiej półkuli. W latach dziewięćdziesiatych wróciłem "na ląd" stąd niższe
        zarobki ale nie narzekam. Po prostu robię to co lubię. Nie tylko forsa stanowi o
        zadowoleniu z pracy zawodowej, co "świete krowy" i tak nie rozumieją z przyczyn
        które wykładam poniżej w punkcie 2. Chociaż moja żona mi podpowiada, że w
        przypadku "świętych krów" nie tylko forsa się liczy ale full wolnego czasu,
        szybka emeryturka i te przywileje które opisują inni uczestnicy wątku...
        2. GRAZUCHNA pisze (nie bluzga i bardzo merytorycznie odpowiada bo nie jest
        "świetą krową") cytuję "Przepraszam za emocje, ale ja w swoim, życiu spotkałam
        wspaniałych pedagogów..."
        I tutaj dochodzimy do warstwy głębszej, a mianowicie powołanie do zawodu. Otóz
        drogie "święte krowy", zaraz wam wyjaśnię co to za dziwoląg to "powołanie do
        zawodu" ! Mnie wychowały (lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte) nauczyciele i
        nauczycielki przedwojenne (wykształcone przed II Wojna Światową, tak tak).
        Nazwiska? Pani Kuleta, Pan Piatek, Pani Staśkiewicz (to ta staruszka którą
        oszukał Wachowski, kapciowy od Wałęsy...), Pani Fogt.... A szkoła do była
        siódemka w Gdyni na Grabówku... Pani Kuleta, wychowawczyni naszej klasy, jak
        szła na emeryturę w klasie VI, staruszka biedaczka popłakała się, nie chciała
        iść, ale już miała pare lat przekroczony wiek emerytalny. No i gdy kończyliśmy
        następną VII klasę to sama, z własnej inicjatywy BEZPŁATNIE zapraszała po
        lekcjach grono słabszych (w/g jej rozeznania) uczniów do siebie do domu na tzw
        komplety dokształcające przed egzaminem do liceum czy technikum. BEZPŁATNIE,
        SAMA Z WŁASNEJ INICJATYWY, W SWOIM CZASIE WOLNYM! Kilkoro dzieci z klasy
        chodziło na te komplety. Dla dzisiejszych "świętych krów" brzmi to jak bajeczka
        o Jasiu i Małgosi... Kto chce niech wierzy w to co napisałem. Nasza
        wychowawczyni ś. p. pani Kuleta dziś leży pochowana na cmentarzu Witomińskim i
        ciagle Ją wspominamy na naszych "jubileuszowych spędach" i kwiaty składamy na
        mogile. Aha, jeszcze jedno, uczniów w klasie było nas wtedy 42 lub 43.
        3. Niech no teraz sobie współcześni uczniowie odpowiedzą na taki quiz, ilu
        mianowicie spotkali takich Pań Kuletowych w swoim współczenym zetknięciu ze
        szkołą podstawową na przykład?
        4. A na deser mam rzecz straszliwą, ha, ha... Otóż opisywani nauczyciele i
        nauczycielki nie stronili w stosunku do nas, uczniów od kar cielesnych !!! I
        bardzo to wszyscy dobrze wspominamy. Oczywiscie nikt z nas wówczas nie smiał
        poskarżyć się rodzicom że np od Pani Fogt od matematyki dostał linijką po łapach
        bo w domu "z automatu" by była "poprawka" ale nie linijką tylko pasem...
        I teraz ułatwię obronę bluzgającym "świętym krowom". Napiszcie że to skandal, że
        nareszcie mamy lepszych nauczycieli, bo postępowych i tolerancyjnych, w życiu
        nie uderzą łobuza bo łobuz ma prawo, bo przeżywa "ból istnienia" (to jest cytat
        tych ogłupiałych "świętych krów" ha, ha...
        A na wywiadówce u mojego syna wychowawczyni, śmiejąc się dobrotliwie opowiadała
        że niektórzy uczniowie (fajne urwisy - to jej słowa) podnoszą niektórym
        nauczycielkom sukienki do góry, tak wesoło jest ale nikt się nie obraża. HA...
        HA... HA... To 3 x HA to mój komentarz...
        No to "dosypałem koksu do pieca", co?
        Czekam na wypowiedzi rozwścieczonych "świętych krów" i ich pociotków...
        • Gość: nauczyciel Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:38
          powiedz co ty w życiu zrobiłeś BEZPŁATNIE? Niewiele prawda? I Jako przykład
          podajesz staruszkę która uczyła was za darmo? Zadna przca nie hanbi prócz
          społecznej tak mawiał mój znajomy? Masz dziecko w szkole? Spróbuj zmienić jej
          oblicz. na pewno jestrada rodziców.Ale do tego trzeba coś zrobić, dać z siebie,
          ale dla ciebie to za dużu sadzącpo twoich zarobkach
        • franny Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 15.09.05, 00:07
          Dociekliwy Rodzicu, niestety dopiero przed chwila trafilam na te dyskusje. Nikt
          nigdy lepiej nie zwerbalizowal tego co mysle o tej grupie zawodowej. Podobnie
          jak Ty mam liczna rodzine i kilku nauczycieli w niej. Pochodze z malego
          miasteczka w ktorym bylo po jednej szkole kazdego typu. Nie wspominam
          prehistorii, gdyz mam 28 lat. w mojej SP bylo 1400 uczniow. Po 40 osob w
          klasie. Nauczyciele - ogolnie mili - ale to jedyna dobra rzecz jaka moge o nich
          napisac. Niekompetencja, kumoterstwo, samouwielbienie, bigoteria - ogolnie
          zneurotyzowany, zaklamany babiniec. Fizyki uczyl - wuefista. (syn dyrektorki).
          Jak sam mawial- jedyne co go laczy z fizyka, to Kultura FIZYCZNA:)) Ale to
          jakos dalo sie przezyc. Kazdy sie dostal w sumie do takiej szkoly jakiej chcial
          (oczywiscie w skali miasteczka) Ilosc miejsc w Zespole Szkol uwzgledniala
          liczebnosc podstawowki. Ja poszlam do LO. I przezylam Déjà vu. Znowu mile babki
          z ktorymi mozna wypic kawe i zjesc ciastko. I znowu niekompetencja, zazenowanie
          poziomem wiedzy i atmosfera "cieplego, ale wlasnego smrodku". Intrygi,
          wciaganie uczniow w wlasne konflikty, jawne animozje, kumoterstwo.. itp - i to
          wszystko jawnie. Ja uczeszczalam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym.
          Myslalam ze ten profil ulatwi mi dostanie sie na medycyne.. Jakze naiwna bylam -
          nie mowie, ze nauczyciele nie chcieli nam pomoc - ich po prostu przerazal
          inteligentny, oczytany uczen. Babki mnie lubily, chcialy pomoc, ale to bylo
          zenujace, jesli "Pani Profesor" od nauk przyrodniczych od 20 lat nie miala w
          reku zadnej ksiazki lub czasopisma. Nie oczekiwalam, ze te pancie spedzaja noce
          w internecie w poszukiwaniu postepu w naukach biomedycznych, ze czytuja
          regularnie "Nature" lub "Science", ale wypada wiedziec, ze genetyka od czasow
          Mendla dokonala jakiegos postepu. A o muszcze owocowej i groszku pachnacym to
          mozna opowiadac w podstawowce.. W efekcie na WYBRANE studia dostaly sie 2 osoby
          z mojej klasy. Reszta zadowolila sie naborem wrzesniowym na zasadzie: niewazne
          gdzie i niewazne co - byle studiowac. Duza czesc z nich zalapala sie wlasnie do
          Wyzszych Szkol Pedagogicznych.. - 10 lat temu tych nowoTWOROW bylo wiecej. Ja
          nie zawdzieczam mojemu LO nic - caly rok jezdzilam na kursy przygotowawcze do
          studiow do Gdanska. Gdy doszlo do matury z biologii - moja prace oceniono 10
          dni pozniej. POWOD: nauczyciele biologii tej szkoly nie byli w stanie ocenic
          tego co napisalam, gdyz... braklo im wiedzy!!!!! Musieli konsultowac z
          metodykami z Kuratorium i pewnie z jakas literatura. Mieli pecha, ze wybralam
          temat z genetyki, ktora obecnie (nawet na poziomie szkoly sredniej) wykracza
          poza ich 20-letnie notatki z zeszytow o zzolknietych kartkach. A korzystalam
          tylko z materialow dla kandydatow na studia..
          Nic tylko plakac.. I ci sami ludzie ucza moje mlodsze rodzenstwo i dzieci
          znajomych. Zalosne.
          Pozdrawiam, Franny

    • gauche hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam 02.09.05, 18:20
      zabraklo? Podajcie dokladniejsze namiary.Szkoly.Nazwiska.
      Tak anonimowo, to sobie kazdy o kazdym moze pisac.
      • Gość: alicja Re: hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 18:44
        A ja myślę, że podawanie dokładnych namiarów na szkoły nie ma najmniejszego
        sensu. Mam dwoje dzieci, które przeszły już przez wszystkie etapy edukacji
        szkolnej (obecnie studiują) i miałam do czynnienia z kilkoma szkołami. To co,
        mam podać wszystkie????!!!! Chociaż... przepraszam, jedno z moich dzieci uczyło
        się przez kilka lat w bardzo dobrej prywatnej szkole i to właśnie kontakt z tą
        szkoła, jej dyrekcją i nauczycielami otworzył mi oczy. Po prostu nie
        wiedziałam, że może być tak dobrze: że można tak poważnie traktować swoją
        pracę, lubić i chcieć pomagać uczniom, interesować się nimi. Nie wiem ile
        nauczyciele zarabiali w tej szkole, ale czesne było całkiem przyjazne dla
        kieszeni rodzica. A podawanie namiarów na szkoły i nauczycieli jest kompletnie
        bez sensu. Każdy z moich znajomych mających dzieci w różnych szkołach mógłby
        cuda opowiedzieć o sfrustrowanych, pokrzykujących paniach, nietkniętych cały
        rok ćwiczeniach kupowanych za duże pieniądze, skróconych lekcjach, braku opieki
        na przerwach, spóźnianiu się na lekcje (dot. nauczycieli, nie uczniów),
        wywiadówek, naktórych nie można dowiedzieć się niczego o swoim dziecku tylko
        usłyszeć stek narzekań na fatalne wychowanie i ofert korepetycji dla własnych
        uczniów lub uczniów koleżanki. A że zdarzają się odstępstwa od tych reguł i
        czasami spotykamy fajnych nauczycieli, takich "z innej bajki" - to prawda, ale
        z bólem musze powiedzieć, że są to niestety wyjątki. A kwestii pensum - uważam
        je za demoralizujące. Znam kilku nauczycieli mających naprawdę absorbującą
        dodatkową pracę i wiem, że po odbębnieniu pensum i paru ponadwymiarowych godzin
        tygodniowo rzucają się w wir prawdziwego zarabiania pieniędzy. Acha, a czy w
        szkołach waszych dzieci tzw rady pedagogiczne też odbywają się w godzinach
        pracy, tzn po skróconych lekcjach, czy po południu? A w Dzień Edukacji -
        pracują, czy szkoła zamknięta?
        • Gość: wlodek Re: hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 22:22
          Chociaż... przepraszam, jedno z moich dzieci uczyło
          >
          > się przez kilka lat w bardzo dobrej prywatnej szkole i to właśnie kontakt z tą
          > szkoła, jej dyrekcją i nauczycielami otworzył mi oczy. Po prostu nie
          > wiedziałam, że może być tak dobrze: że można tak poważnie traktować swoją
          > pracę, lubić i chcieć pomagać uczniom, interesować się nimi. Nie wiem ile
          > nauczyciele zarabiali w tej szkole, ale czesne było całkiem przyjazne dla
          > kieszeni rodzica. A podawanie namiarów na szkoły i nauczycieli jest kompletnie
          > bez sensu.
          ---------
          dwa razy to napsialas, a moze bys tak wyjasnila, dlaczego, he?
          Moze choc ten pozytywny przyklad podaj...
          • Gość: alicja Re: hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 22:55
            Prywatna szkoła, o kórej piszę mieści się w Wielkopolsce. I już. Powinno Ci
            wystarczyć. Zresztą ty widzę masz takie belferskie podejście: "dokładnie,
            konkretnie, udowodnij, nie uogólniaj" itd. A my tu piszemy nie o konkretnej
            szkole, tylko na przykładzie własnych doświadczeń i obserwacji opisujemy
            zjawiska powszechne i nagminne. Wskazanie jeden szkoły nie ma sensu, bo dotyczy
            to wszystkich szkół, z którymi się stykamy. Mam teraz dzwonić do znajomych i
            pytać o numery szkół do których chodzą ich dzieci?! Naucz się patrzeć na
            zjawiska trochę dalej niż sięga czubek twojego nosa. A swoją drogą czy znasz
            nauczyciela zadowolonego ze swej profesji, nie biadolącego na ciężką pracę,
            mizerne wynagrodzenie, paskudne, niewychowane dzieci? Nigdy nie słyszałeś,
            że "to rodzic ma wychowywać a szkoła uczyć" (stały tekst bezradnych pedagogów,
            którzy już nie pamiętają co to jest wychowanie (wszak nawet Kutarorium Oświaty
            już nie nazywa się Kuratorium Oświaty i Wychowania)? Naprawdę wierzysz w to, że
            nauczyciel pracuje 18 godzin w szkole (czyli średnio 3-4 godz. dziennie) a
            pozostałe 22 (bo faktyczny wymiar to 40 godzin), czyli średnio 4-5 godzin
            dziennie przygotowuje się do lekcji i sprawdza prace uczniów? Naprawdę nie
            znasz nauczycieli, którzy biją się o nadgodziny, na potęgę udzielają
            korepetycji własnym uczniom lub prowadadzą własne interesy (bo mają kupę
            wolnego czasu)? Naprawdę uważasz, że te zjawiska trzeba koniecznie przypisać do
            konkretnej szkoły, aby stały się wiarygodne?
            Jestem pewna, że musisz być nauczycielem. Bo jeżeli nie to musisz być
            zwyczajnie ślepy i głuchy na to co się dzieje dookoła.
            • Gość: włodek Re: hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 17:19
              to i ciebei spytam, a zrobiłas cos, aby tak nie było?
              czy tylko wylewasz swe frustracje, bo córka / synek dostali akurat dwóje, albo
              uwage za zachowanie...?
              Znam nauczycieli zadowolonych ze swej profesji. Uczyli mnie w III LO w Gdańsku.
              • Gość: Daber Re: hej "rodzic" i grazuchna- śmiało, odwagi wam IP: 57.66.193.* 15.09.05, 10:46
                No do gratuluje bo to elitarne liceum, gdzie oprócz przedmiotów nauczyciele
                uczą np gry w brydża. Nie sądze jednak żeby to bylo zawarte na liscie
                obowiązków nauczyciela. To co się dzieje w innych szkolach to masakra. Myk myk
                i do domu - no chyba ze jest wizytacja. Wtedy lekcja zmienia sie nie do
                poznania. Dziwne, prawda ??
      • Gość: dociekliwy rodzic Do "gauche" IP: *.chello.pl 02.09.05, 18:52
        gauche napisał:

        > zabraklo? Podajcie dokladniejsze namiary.Szkoly.Nazwiska.
        > Tak anonimowo, to sobie kazdy o kazdym moze pisac.
        Szanowna(y) obrońco (czynio) "swiętych krów"!
        Spoko. Juz podać wszystko? "Za darmo boli gardło..." (cytat zgadnij kogo z
        zawodu ha, ha...) Nie ma tak lekko. W powyższej wypowiedzi podałem konkrety na
        wzorowych Nauczycieli (z duzej litery pisane) - SP nr 7 na Grabówku, Pani
        Kudelska była dyrektorką wówczas tej Szkoły. A resztę detali (o współczenych
        "świętych krowach" podam, ale wtedy, gdy ilość odpowiedzi osiagnie 100 (słownie
        sto) ha, ha... Ale nie denerwuj sie, idzie dobrze, ponad 20 dziennie, za kilka
        dni pęknie setka i napiszę jaka to "szkoła" podstawowa iba- jaki dyrektor w tej
        szkole (do dziś pradopodonie ten sam, bardzo "poprawny politycznie", będą
        bardziej smakowite kąski "pedagogiczne' zapewniam, tylko ciagnijcie cierpliwie
        wątek...)
        • Gość: Beza Re: Do "gauche" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 21:53
          Brawo dociekliwy rodzic! Ja też wówczas ujawnię, które szkoły mam na myśli
          (chociaż jak rozmawiam ze znajomymi to we wszystkich szkołach jest to samo
          bagno). Acha i jeszcze jedno:znam osobiście takie nauczycielki, co to wzięły
          rok urlopu zdrowotnego dla podreperowania zdrowia (struny głosowe)i szły
          pracować "głosem" do innych firm w innych miejscowościach. Pracowały jako
          prelegentki i telemarketerki. Nasuwa się więc pytanie:CHORE ONE BYŁY CZY TEŻ
          NIE???? Hmmm....inne grupy zawodowe natychmiast po przekroczeniu 31 dni
          zwolnienia L-4 są kontrolowane przez ZUS, ale nie święte krowy..........
        • Gość: wlodek Re: Do "gauche" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 22:19
          Z tego belkotu wynika tylko,ze masz jakies anse do P 7 w Gdyni.OK.
          Szkoda,ze twoi rodzice nie interweniowali w szkole podczas gdys pobieral nauke,
          moze by co wyroslo sensownego i pisac umiejacego...?
          Gauche ma racje. I na tym forum i na innych, jak ktos ma ochote skrytykowac
          jakas instytucje/ osoby to nie peka i wali po nazwisku.
          I slusznie. Ale tu szkolni krytykanci raczej tacy tchorzliwi. A WY CO
          zrobilscie,a by poprawic sytuacje w szkolach swoich dzieci, he?????????????
          Frustracje tylko swoje wywlacie tutaj. A skrzyknijcie jakas Rade Rodzicow czy
          cos..., poczytajcie, jakie macie prawa, idzcie do wladz...
          Ale nie,,,tego nie zrobicie , bo doopy trzeba by ruszyc...
          No to dalej sobie tu wywlekajcie...potem i tak pojdziecie do szkol waszyxch
          dzieci iz falszywym usmieszkiem bedziecie sie podlizywac belfrom.
          Obciach i zenada, tfu!

          • gyor do rodzica, dociekliwego 02.09.05, 22:39
            co ty kochany mozesz wiedziec
            inne nacje to dopiero maja dobrze
            i tak np za oceanem maja tylko 3 (TRZY TRZY TRZY, dotarlo??) lekcje dziennie, a
            zarabiaja ... 6-7000 (dolarow) miesiecznie

            no i co ty, glabie, na to?

            nauczyciele, walczcie o lepsze pensje!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: Daber Re: do rodzica, dociekliwego IP: 57.66.193.* 15.09.05, 11:09
              Za oceanem do dostaja takie pieniądze bo:

              1. 7000$ za 3 godziny pracy przez miesiąć :) do 270 dolarów za godzine :),
              krótko mówiąc bajka (z tych dla niesprawnych umyslowo).

              2a. Jesli mówisz o szkolach publicznych to:
              - Nie wiem czy w Polsce jest realne otrzymanie postrzalu w czasie prowadzenia
              lekcji.
              2b. Jesli mówisz o szkolach elitarnych, gdzie uczą się dzieci prezesów
              światowych korporacji to:
              - możliwe, ale jestem przekonany, że nauczyciele w takiej szkole są najlepsi z
              najlepszych. O wymaganej znajomości etykiety nie wspomnę. (piszą to przypominam
              sobie panią z chemii gotujacej wode na herbate na palniku acetylenowym).

              Jeśli pracujesz za marne grosze, to znaczy ze własnie tyle jest warta twoja
              praca. Jesli uważasz że należy Ci się więcej odejdz z pracy i znajdz lepszą,
              (ale to się wiąże z ryzykiem, prawda?? bo mogą zacząć nagle czegoś wymagać) A
              prace ocenia sie po efektach, a nie po tym jak się ktoś stara i ile czasu
              spędza w domu na sprawdzaniu kartówek.

              A efekty są raczej marne i trudno z tym polemizować.
          • Gość: dociekliwy rodzic Re: Do "wlodek" - ha, czyli następnej "świętej kr" IP: *.chello.pl 02.09.05, 22:42
            No to mamy jeszcze jedną wsciekłą "świętą krowę" ha, ha...
            Jak próbowałem sie przeciwstawić? A opiszę, opiszę, tylko później, później, bo z
            opisu mogłyby "święte krówki" za wcześnie wywnioskować jakiej szkoły
            "podstawowej" to dotyczy. I jakiego potem "liceum". Mogę dodac tylko że nie III
            LO które sam kończyłem. Cierpliwości.
            A na zakończenie dodam, że nie trafiłaś "święta krówko", nie mam zastrzeżeń do
            SP 7 (a dokładnie dawnej SP 7). Tam mnie wychowano w latach pięćdziesiątych i
            sześćdziesiątych, nie wiem jak tam teraz się dzieje, przypuszczam ze nie odstaje
            niestety od tej habniebnej "średniej" traktowania zawodu przez dzisiejsze
            "święte krowy". Opiszę jakiej SP dotyczą znane mi dokładnie "kwiatki" dopiero po
            100 wypowiedzi. Dotyczą one zgoła gdzie indziej położonej SP. Dla ułatwienia
            podaję że bliżej, bliżej śródmieścia... No zgaduj "swięta krówko" ha, ha, albo
            poczekaj do setnej wypowiedzi... Cierpliwości. Musisz przeczytać na tym wątku
            jeszcze wiele wiele merytorycznych wypowiedzi w miażdżącej wiekszości
            potwierdzające opisywane przeze mnie szambo... Oraz kilkanaście bluzgań zupełnie
            niemerytorycznych, ogólnikowych, nie odnoszących się (broń Boże) do żadnego z
            konkretnie opisanych w punktach problemów z moich wypowiedzi, tak jak twoja
            niemerytoryczna, zdawkowa i ogólnikowa wypowiedż typu "wlodek". A tak w ogóle,
            to ty "włosek" jesteś "nauczycielką" czy "nauczycielem", a może "dyrektorem"
            jednej z tych licznych dzisiejszych tzw "szkół podstawowych"? (zbyt licznych? -
            nowy ciekawy pomysł osuszenia tego bagna... teraz są "zespoły" czyli jakieś
            lepsze dodatkowe etaty, co?)
            • natalia.brzeska zgadzam sie z dociekliwym rodzicem 02.09.05, 23:09
              Jestem nauczycielka i po czesci zgadzam sie z tym, co napisal "dociekliwy
              rodzic".
              jakies 90% nauczycieli z ktorymi pracowalam NIC nie robilo. Doslownie nic.
              Naczuczyciel wlancza telewizor i wychodzi. Klasa robi co chce. Tak jak juz ktos
              wczesniej napisal, podreczniki nietkniete. Nauczyciele notorycznie spozniaja
              sie na lekcje, koncza przed dzwonkiem.

              Rywalizacja okropna. "stare matrony" (jak ktos wczesniej nazwal) boja sie
              mlodych. Wymyslaja niestworzone historie, aby tylko pokazac "mlode" w zlym
              swietle. Dyrekcja gnebi mlodych, rowniez wymysla co sie tylko da, aby "dowalic"
              kolejnej, pelnej zapalu, mlodej nauczycielce. Mobbing niestety nie ominal
              szkole.

              Jednak, sa nauczyciele, ktorzy chcieli nimi zostac. Ja jestem takim
              nauczycielem. Nie jestem osoba, ktora nigdzie sie nie dostala na studia, czy
              nie mogla dostac pracy. Ukonczylam kilka kierunkow, jednak CHCIALAM uczyc. I
              tak, ja bylam ta nauczycielka, ktora w wolnym czasie pomagala uczniom. To ja
              bylam nauczycielka, ktorej uczniowie plakali, gdy odchodzilam. Ja jestem ta
              nauczycielka, ktora ciagle dostaje listy, mejle od uczniow piszacych jak to im
              mnie brakuje, jaka to bylam swietna nauczycielka. Nauczycielka, jakiej nigdy
              wczesniej nie mieli i nie mysleli, ze taki wlasnie moze byc nauczyciel.


              • Gość: alicja Re: zgadzam sie z dociekliwym rodzicem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 23:13
                Twoja odpowiedź, Natalio, dodała mi otuchy. Ja też spotkałam takich nauczycieli
                jak. Niestety, były to pojedyncze przypadki, często mimo dobrych chęci i
                zapału, niewiele mogące zdziałać w tych skostniałych maglach, jakimi są nasze
                szkoły.
                • natalia.brzeska Re: zgadzam sie z dociekliwym rodzicem 02.09.05, 23:16
                  Dokladnie: "niewiele mogace zdzialac"....
            • Gość: dociekliwy rodzic Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.chello.pl 02.09.05, 23:09

              Cytuję: "no i co ty, glabie, na to?"
              Ta "swięta krowa" - "gyor" co za nick, no no... chyba nauczycielka informatyki
              (czyli przyuczona "pani od WF-u", ha, ha), bo widzę że nie potrafi biedaczyna na
              klawiaturce polskich znaków wydobyć... Już mówię. Litera + prawy alt! Ale
              wcześniej trzeba w panelu sterowania ustawić polskie znaki jako klawiatura
              programisty.
              6-7000 dolarów... No to jedź szybko bidulko do Stanów, będziesz bogata ha, ha...
              Tylko z angielskim pewnie u ciebie kiepsko, jesli z polskim masz problemy (vide
              twoja wypowiedź i mój komentarz "above" (to po angielsku bidulko)
              No tak, teraz wiemy czemu taki wrzask robią "swięte krowy" o pieniądze, jak
              takie "amerykańskie wiadomości" krążą w kręgach "pedagogicznych" ha, ha...
              No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Mamy juz 33 wypowiedzi.
              Jak w takim tempie pójdzie to w niedzielę wieczorem będą szczegóły ode mnie...
              Pisać, pisać...
              • Gość: miko Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.milomlyn.sdi.tpnet.pl 03.09.05, 14:11
                " Obyś cudze dzieci uczył"
              • Gość: Gość... Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.intersc.com.pl / 217.153.161.* 03.09.05, 14:54
                Nie mam nic wspólnego ze szkolnictwem,wykształcenie,kilka języków,pensja dużo
                wyższa od'dociekliwego rodzica',jestem kobietą.Przypadkowo weszłam na forum i
                poraził mnie styl tego pana:cynizm,zarozumialstwo,uogólnianie i wtłaczanie
                wszystkich nauczycieli do jednego wora.Zna angielski,cha,cha,chodził do
                szkoły ,więc już wszystko wie.Resztę poznał w przysłowiowym maglu.To tak jak z
                tymi steerotypami-poznałem jednego Hiszpana i wiem już o nich wszystko,nie
                poznałem żadnego-również.Paella,flamenco,corrida...Nauczyciel-baba,niedouk po
                SN-ie,leń,po prostu głupol.Znudzony forumowicz,po ośmiu godzinach pracy
                {sic!},siada do komputera i pisze bzdety.Może nawet w czasie pracy,bo nie ma co
                się wysilać za 1300zl.Trzyma forumowiczów w napięciu,a raczej tak mu się
                wydaje.Kompleksy wyłażą,kompleksy,trzeba więc się dowartościować obrazając
                innych, najlepiej anonimowo. Jeszcze raz zaznaczam,ze nie mam nic wspólnego ze
                szkolnictwem,a z większości nauczycieli i wykładowców moich i moich dzieci
                byłam zadowolona.Dzieki nim wszyscy gladko znależliśmy się na studiach w Polsce
                jak i poza nia.
                Napisałam dlatego,bo nie cierpię zarozumialców i cyników,za maską których czai
                się zakompleksiony dupek.
              • Gość: Gość Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.intersc.com.pl / 217.153.161.* 03.09.05, 16:16
                .....stereotypami..... poprawiam się,zanim inżynierek za 1300,- się doczepi
              • Gość: smutny Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 18:42
                Nic nowego.
                Bełkot, nieznajomość tematu, brak odpowiedzialności za słowa i wreszcie
                anonimowość.
                Typowy przykład "polskiego piekiełka" gdzie brak profesjonalizmu w dyskusjach
                jest normą.
                Dyskusja najczęściej polega na opluwaniu przeciwnika czyli działanie "ad
                personam" a nie do tematu.

                Większość zarzutów zgłaszanych pod adresem nauczycieli w tej dyskusji da się
                obalić.

                Wybaczcie mi ale zajmę się tylko osławionymi 18 godzinami etatu.

                1. Rzadko który nauczyciel z własnej woli ma 18 godzin a szczgólnie młody
                nauczyciel ( za około 700 zł netto trudno wyżyc rozpoczynając dorosłe życie).

                2. Praca nauczyciela to spektakl 1 aktora na scenie dla przeciętnie około 30
                widzów i to wymagających.
                Znajdźcie mi aktora który codziennie przez 5 dni w tygodniu bez uszczerbku dla
                zdrowia będzie brał udział nonstop w 4 godzinnych spektaklach
                ( dokładnie 3,6 godziny -> cc daje 3,6*5= 18 godzin w tygodniu ).

                Skończmy więc z tym bełkotem "o tylko 18 godzinach pracy nauczyciela"
                powtarzanym przez osoby nie rozumiejące dlaczego wprowadzono limit 18 godzin
                pracy w tygodniu. ( Przypominam , że stało się to między innymi dzięki ruchowi
                związkowemu "Solidarność").

                Po prostu przy około 4 godzinach lekcji dziennie można sprawnie i dobrze czyli
                na odpowiednim poziomie nauczać a chyba o to mojemu adwersarzowi chodzi.

                Sfrustrowanemu zaś rodzicowi proponuję eksperyment: zaproś 30 znajomych na
                tydzień do siebie i przez 5 dni w tygodniu codziennie zagraj przed nimi 3,6
                godziny dziennie spektakl ( codziennie premierę)a potem będziesz mógł ocenić
                czy 18 godzin lekcji w tygodniu to dużo czy mało.

                Ps. Po 20 latach pracy w Polsce pensja nauczyciela za etat (18 godzin w
                tygodniu)i to mianowanego , po studiach często z 2 fakultetem rośnie do
                zawrotnej kwoty około 1300 zł.
                Zawstydź się więc człowieku i nie wysyłaj bzdurnych tekstów w przestrzeń
                Internetu i tak już dość zaśmieconą.
                • Gość: anka .................................................. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 22:33
                  Brawo brawo brawo SMUTNY!!!
                • Gość: alicja Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 00:32
                  Gwoli ścisłości: to nie są 4 spektakle godzinne. Średnio 3,6 godziny dziennie
                  lekcyjnej wynikającej z pensum daje 2,7 godziny zegarowej. Lekcja trwa bowiem
                  45 minut jak powszechnie wiadomo. Walnęłeś się więc o prawie godzinkę. Tak więc
                  naprawdę nauczyciel pracuje 2,7 godziny dziennie. Problem polega na tym, że on
                  wcale nie jest tym zmęczony i koniecznie chce pracowac więcej i więcej. Jeżeli
                  nie ma innej pracy na boku, do której ochoczo pędzi po odrobieniu obowiązkowego
                  pensum to walczy jak lew (lwica raczej) o nadgodziny i zastępstwa. Czyli co?
                  Zmęczony jest tym pensum czy nie, bo nie rozumiem.
                  A nauczyciel z 20 letnim stażem to z zasady nauczyciel dyplomowany. No, chyba,
                  że coś zawalił. A pensja zasadnicza brutto dyplomowanego według tabeli to ponad
                  2000 zł. Plus motywacyjny (niech będzie 5% - chyba, że znowu coś zawalił)+
                  wysługa lat + we wsiach i małych miejscowościach dodatek wiejski i
                  mieszkaniowy. No, to nijak nie wychodzi 1300 na rękę. Jeżeli Twoja żona jest
                  nauczycielem i mówi, że tyle zarabia - nie wierz jej. A jeżeli ty jesteś
                  nauczycielem - nam możesz mówić prawdę, nie jesteśmy Twoją żoną.
                  • Gość: Beza Re: Do "gyor" czyli jeszcze jedna trafiona... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.05, 08:21
                    Brawo Alicja!!! A ci wszyscy zmęczeni nauczyciele, którzy zamiast w wakacje
                    wypoczywać zasuwają ochoczo do pracy na koloniach i obozach wypoczynkowych jako
                    opiekunowie? Wyjeżdżają niejednokrotnie z mężami. Odpoczywają, a jakże a opiekę
                    mają w głębokim poważaniu. A we wrześniu nadal narzekając na zmęczenie a raczej
                    zużycie materiału wracają do pracy w szkole.Smutna prawda.
            • Gość: włodek To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 11:04
              kompów z netem???????
              I co? skuteczna terapia?
              Czlowieku. W tym roku zdalem mature, w dobrym panstwowym ogolniaku w
              Gdansku.Zdałem na medycyne! [moze zrobie specjalizacje z psychiatrii-po takich
              forumowych doswiadczeniach...?]
              Nim cos napiszesz, zastanów sie, OK?
              pytam sie takich chorych frustratów jak ty; co żescie zrobili sami, aby złą
              sytuacje waszych dzieci poprawic? Co? Konkretnie. Pzoa wywalaniem swych emocji
              na forach?
              Moze odpowiesz?

              • Gość: Beza Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.05, 16:42
                "co rzeście zrobili....." Te święte krowy nie nauczyły Cię nie używać tego typu
                sformułowań? Włodek!One są niepoprawne.Buahahaha. Acha i przy swoim braku
                szacunku dla pacjentów przebywających na Srebrzysku lepiej nie rób
                specjalizacji z psychiatrii
                • Gość: Beza Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.05, 16:43
                  "ŻEŚCIE" - poprawiam na wypadek gdyby przyszły sfrustrowany doktorek się
                  przyczepił
                  • Gość: włodek Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 17:24
                    Oj chyba zrobię tę specjalizację... pacjentow NIGDY nie zabraknie.
                    W miare rozwoju netu- bedzie ich coraz wiecej.
                    Wyobraz sobie oszołomku, ze jestem naładowany pozywtyna energia, w zwiazku ze
                    swietnie zdana matura i wstepem na AM.
                    Niedawno wróciłemn z wspanialych wakacji w GB, Francji i Wloszech.
                    Polskie fora niestety pelne sa takich frustratow i nieudacznikow, jak ty i ten
                    inicjator watku.
                    A na dzialeczke dziadku, na spacerek z wnusiem, ładna pogoda.
                    Zreszta.....
                    powiem jak Bogus Linda
                    "nie chce mi sie z toba rozmawiac"
                    Zegnam,. Bez odbioru.
                    • Gość: wice Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.pro-internet.pl 04.09.05, 18:33
                      Czytam...wszystkie wypowiedzi...i nawet mnie one już nie irytują. Jutro idę do
                      pracy...do szkoły...! NIE MA IDEALNEJ SZKOŁY! NIE MA IDEALNYCH NAUCZYCIELI!
                      Jest szara polska rzeczywistość...roszczeniowi rodzice, naciski ze strony
                      Kuratorium i Miasta, PRAWA uczniów, brak pieniędzy...nie, nie dla nauczycieli,
                      ale na chociażby pomoce naukowe. Ale spotkam jutro też młodych ludzi: fajnych,
                      mądrych, dociekliwych i czasami zabawnych - moich uczniów! a może wpadną też
                      absolwenci? Zazwyczaj uśmiechnięci...:) W mojej szkole spotkam też
                      kompetentnych nauczycieli, z powołania... Ps.1. Są lekarze konowały, prawnicy
                      bez fantazji, łapówkarze, posły - osły, są też nauczyciele bez powołania -
                      dorobkiewicze - jesteśmy w Polsce...Ps.2. pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych
                      i nie tylko !
                      • Gość: kokosanka Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 19:42
                        Najlepiej mają chyba nauczyielki w podstawówce,mój syn nic sie nie nauczył w
                        klasach 1-3 pani nie umiała wytłumaczyć tematu szczególnie matematyki,ćwiczenia
                        niby sprawdzone a ptaszki postawione przy błędnych wynikach.
                        W dodatku syn sie popłakał gdy tłumaczyłam mu,że świnki morskie nie żyją w
                        lasach w Polsce /tak tłumaczyła pani/.
                        Najgorsze było to,że ja musiałam z nim siedzieć w domu i uczyć go praktycznie
                        wszystkiego
                        • Gość: Beza Kokosanko, u mnie było to samo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.05, 21:49
                          Nauczycielka matematyki nie nauczyła dzieci logicznego myślenia, nie wymagała
                          znajomości tabliczki mnożenia. Tak naprawdę niczego nie wymagała. A teraz córka
                          ma 15 lat i to niestety skutkuje. Płatne korepetycje tylko częściowo załatwiły
                          sprawę. A dla informacji Włodka: mam 36 lat i ja też w mojej edukacji trafiłam
                          na wspaniałych nauczycieli, szkoda że teraz takich jest tak mało. Pozdrawiam
                          pana Włodka mądralskiego
                        • Gość: nauczyciel Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.sm-rozstaje.pl 15.09.05, 22:32
                          I co łatwo było?
                      • Gość: autorka Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.pro-internet.pl 04.09.05, 22:28
                        fajnie, taa. spotykasz też kompetentnych. ale tylko spotykasz, bo większość to świętokrowie, beton. dożywotnie posady bez weryfikowania kompetencji. niestety. między innymi dlatego nie mogę (bo to nie zależy ode mnie) znaleźć pracy jako pedagog szkolny (w 3mieście). a wierz mi, że mam świetne referencje i wiedzę z kilku dyscyplin pomocniczych (pedagogika jest interdyscyplinarna). są jednak miejsca (poza szkołami), w kt. liczą się kompetencje, cv - nie znajomości. te miejsca są zarazem przyjazne pracownikom :). dzięki tym miejscom nie jestem sfrustrowana, ba - rozwijam się zawodowo. nie traktuj tego postu jako ataku na siebie :). on jest wymierzony w system świętokrowia, hehe
                        • wisia2 Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d 05.09.05, 11:45
                          Gość portalu: autorka napisał(a):

                          > fajnie, taa. spotykasz też kompetentnych. ale tylko spotykasz, bo większość
                          to
                          > świętokrowie, beton. dożywotnie posady bez weryfikowania kompetencji.
                          niestety.
                          Mój syn był przez cztery lata uczniem SP 24 w Gdańsku a przez trzy lata SP 34 w
                          Gdyni. Wszyscy nauczyciele syna to ludzie wykonujący swój zawód z pasją,
                          dziękuję im za to. W Gdańsku syn miał przez cztery lata j.niemiecki a w Gdyni
                          angielski. Nauczycielka angielskiego nieodpłatnie przez cała piątą klasę
                          wyrównywała z nim poziom. Wychowawca - wicedyrektor pomagał mu odnaleźć się w
                          nowym środowisku. Drzwi jego gabinetu zawsze stoją otworem dla uczniów i
                          rodziców. Teraz syn jest uczniem gimnazjum i nic nie wskazuje na to, aby tam
                          panowało świętokrowie. Swą opinią krzywdzisz...
                          • Gość: Mały Książę Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 11:50
                            Szkoła podstawowa trwa 6 lat.
                            • wisia2 Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d 05.09.05, 11:54
                              Oczywiście masz rację, w Gdyni uczył się dwa lata. Przepraszam za pomyłkę,
                              która nie umiejsz zasług nauczycieli z tej szkoły. Był to trudny okres w moim
                              życiu a dzięki nim syn emocjonalnie sobie poradził.
                              • wisia2 Re: To teraz na Srebrzysku pacjenci maja dostep d 05.09.05, 12:00
                                wisia2 napisała:

                                Oczywiście
                                > nie umniejsza.
                                Za tę literówkę też przepraszam.

    • Gość: Mały Książę Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 11:22
      I co? Nikt się więcej nie wypowie? Święte krowy! Brak Wam odwagi?
      • laventhar Kompleksy 05.09.05, 12:02
        Ty tu chyba leczysz jakies kompleksy ze szkoly. Moim zdaniem lepiej by Tobie
        pomogl psycholog.

        --------------------------------
        Szybka nauka - www.ebelfer.pl
        Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
    • Gość: gość Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.organika.pl 05.09.05, 12:12
      ciekawe jest to że jak do pracy idzie młody nauczyciel pełen wigoru i pomysłów
      to po roku i tak ta "sekta" zrobi mu wode z mózgu i jego wigor.. pomysły...
      zacięcie do pracy bierze w deche...

      mam znajomą która od 2 lat uczy WF (18 godz tygodniowo) więc się nie
      przepracowuje.... i po roku już narzekała że ona po pracy jest zmęczona tak
      bardzo że już nic nie może innego robić.... ale cholera bierze mnie jak widze
      jak o 8.00 leci do pracy a o 10.30 już wraca bo skończyła lekcje...

      hmm... ona to pracy do domu chyba nie zabiera... bo sprawdzianów nie musi
      sprawdzać ani się do lekcji przygotowywać !

      moje zdanie jest takie że powinno panować równouprawnienie - niech pracują tyle
      godzin co każdy to wtedy mogą narzekać że mają ciężką pracę i są zmęczeni :-)
      • Gość: Frustracje??? Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 12:42
        Tak, trudno się nie frustrować, gdy słyszy się, jak strasznie nauczyciele
        narzekają... Jaką ciężką pracę mają... Jak bardzo męcząca i odpowiedzialna jest
        ich praca... Fakt - najprościej odpowiedzieć "trzeba było się uczyć i zostać
        nauczycielem". Jasne. Tak odpowie każdy belfer lub każdy, kto ma w rodzinie
        belfra. I oczywiście dużo prawdy jest w tym, że zdarzają się nauczyciele z
        powołania, wykonujący swój zawód z pasją... I tym nie umniejszam ich
        niewątpliwych zasług. Żal jednak mi ściska żołądek i żółć się wylewa, gdy ta
        gorsza część społeczności nauczycielskiej grzeszy narzekając na ilość tej
        ciężkiej harówki jaką wykonuje. Nie, nie jestem nauczycielem. Nigdy nie byłam i
        nigdy nie będę bo nie mam predyspozycji. Mam za to wiele predyspozycji do
        innego zawodu, który wykonuję i robię to z pasją, za niezbyt wielkie pieniądze.
        A skąd frustracje moje i innych przeciwników "świętych krów"...? Być może stąd,
        że jako osoba wykształcona, znająca języki itd itp zarabiam co najmniej dwa
        razy mniej, pracując dwa razy więcej... Mój tydzień pracy wynosi co najmniej 40
        godzin a urlopu w roku mam 26 dni. Megadługie weekendy mam tylko wtedy, gdy
        dostanę urlop i wakacje w wakacje miewam niezwykle rzadko... Pewnie dlatego, że
        pracuję w prywatnej firmie... Nauczyciele dostają pensję z moich podatków - z
        moich cięzko zarobionych pieniędzy. Z moich ciężko wypracowanych 40 - nie 18 -
        godzin tygodniowo.
        • Gość: Mika Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 13:00
          Do mojego wpisu powyżej chciałam coś dodać... Moim pracodawcą jest moja firma -
          to ona mi płaci za moją pracę, tak...? Skoro nauczyciele są opłacani z moich
          podatków, to mogę to chyba interpretować w ten sposób, że jestem dla nich
          pracodawcą...? A skoro jestem ich pracodawcą to mam prawo żądać, by swoją pracę
          wykonywali w sposób zadowalający...? To ja w takim razie żądam...!!! Jak im się
          nie podoba to niech spieprzają... Z całym szacunkiem...
          • kalinowski11 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 05.09.05, 14:01
            Gość portalu: Mika napisał(a):

            > Jak im się nie podoba to niech spieprzają... Z całym szacunkiem...

            Z całym szacunkiem ... Twój nauczyciel faktycznie nie był najlepszy , albo
            rodzice zapomnieli Cię nauczyć dobrych manier . Pozdrawiam .
          • Gość: kc Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 212.244.198.* 15.09.05, 15:22
            A robisz to? na forum to możesz sobie napicac co chcesz, ale trzeba w realu
            ruszyć 4 litery i coś zrobić. Zrobiłeś coś w tm kierunku?? Czy tylko burczysz
            pod nosem bo nie masz ikry, albo nie wiesz co zrobić? Krzyczeć każdy (no może)
            potrafi zrobić już niewielu.
          • Gość: nauczyciel Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.sm-rozstaje.pl 15.09.05, 22:38
            To pofatyguj się do szkoły, zapoznaj z przwem oświatowym i wymagaj od
            nauczycieli a nie żądasz z kanapy czy zza bikurka swojej firmy. nauczyciele też
            płacą podatki nie wiesz tego?
    • Gość: monikaa13 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 14:53
      pewnie jest tak w nie jednej szkole, ale jak niby jest tak fajnie to się chętne
      zamienię, mam klasy 30 osobowe, dzieci do mnie na k... itp. zero szcunku,
      wyśmiewają cie na korytarzu straszą, rysuja samochód, straszą twoje dzieci,
      dzwonią do ciebie z groźbami, wkłądaja kartofle do rur wydechowych, podkłądają
      gwoździe pod koła, ale cóż ty możezs na to poradzic, olewają cie totalnie, ale
      mamyu dobrze, zapraszam do szkoły, proszę pouczuc i wtedy sie wypowiadac.
      Za 25 zł wychowawstwo, nie zazdroszczę nikomu, chętnie bym jeszzce dołożyła
      zeby ktoś wziął.
      A pracy nie mamy 18, rzadko kiedy tak się zdarza najczęściej 25 godzin,
      rozumiem że nie jest to 40 ale naprawdę nikt by tego nie wytrzymał, no i do
      tego dochodzą spotkanai z rodzicami, rady, dyskoteki, przygotowanie
      scenariuszy, rozkładów, konferencje itp. i to wszytsko za 1000zł, więcej
      jeszzce na oczy nie widziałam, nie ma czego zzazdrościc
      • Gość: Mały Książę SDo Monikaa13 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 14:57
        Macie tyle na ile sobie pozwoliliście. Nie jesteście autorytetem dla młodzieży.
        Ciekawe dlaczego?Masz jakąś swoją wersję?
      • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 16:25
        To chyba prowokacja, jak myślicie? W końcu żaden nauczyciel nie może być tak
        głupi, by wypisywać takie bzdury. A poza tym, co by o nich nie mówić, z reguły
        są w miarę przyzwoicie wykształceni, więc przynajmniej pisać poprawnie powinni
        umieć...
      • natalia.brzeska Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 05.09.05, 16:53
        "dzieci do mnie na k... itp. zero szcunku,
        wyśmiewają cie na korytarzu straszą, rysuja samochód, straszą twoje dzieci,
        dzwonią do ciebie z groźbami, wkłądaja kartofle do rur wydechowych, podkłądają
        gwoździe pod koła, ale cóż ty możezs na to poradzic, olewają cie totalnie"
        (monikaa13)

        Skoro tak Cie traktuja to sobie sama na to zasluzylas!

        Tez jestem nauczycielka i widze jak uczniowie traktuja mnie, a jak innych
        nauczycieli. Jak traktujesz ucznia jak g... to nie oczekuj, ze Ciebie bedzie
        traktowal z szacunkiem!
        • Gość: Mały Książę Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 20:11
          Nadal nikt nie przedstawił logicznego i wyczerpującego powodu, dlaczego
          nauczyciele mają taką "trudną" pracę i należy im współczuć. Hej
          obrońcy "świętych krów" potraficie jedynie ubliżać i zarzucać frustracje? A
          może tak dialog na argumenty?
          • Gość: nauczycielka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 22:15
            Ja pracuję 40 godzin. Może nie w szkole jako takiej ale poza nią, często w
            soboty, niedziele-na kursach(obowiązkowych), konkursach, wycieczkach szkolnych.
            Oprócz tego dochodzą dyskoteki raz w miesiącu (3h), rady pedagogiczne,
            spotkania z rodzicami trwające czasem do nocy, obowiązkowe konsultacje dla
            rodziców, uczniów, sprawdzanie prac, przygotowywanie się do zajęc. Co do
            dziennego wymiaru pracy to nie żadne 3 godziny, tylko więcej bo nie
            zapominajcie, że są jeszcze dyżury, gdzie natężenie hałasu jest ogromne.
            No i ostatnia sentencja-że uczniowie i rodzice traktują Cię jak osobę
            świadczącą conajmniej jakąś usługę. A to jest państwówka-jesli chcecie sobie
            drodzy rodzice żądac nie wiadomo czego to zapiszcie swoje pociechy do szkół
            prywtatnych za którą zapłacicie. Ja też płacę podatki-na całą resztę
            społeczeństwa i nie płaczę, że muszę płacic za wizytę u lekarza laryngologa bo
            najbliższa wizyta jest za pół roku.

            Pozdrawiam rodziców, którzy pokazują "właściwy wzorzec". Chowacie w swoich
            domach egoistów, którzy uważają, że im wszystko wolno i wszystko się należy. A
            realia zycia są bardzo bolesne!!!
            • Gość: Mika Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 09:12
              No i ostatnia sentencja-że uczniowie i rodzice traktują Cię jak osobę
              > świadczącą conajmniej jakąś usługę. A to jest państwówka-jesli chcecie sobie
              > drodzy rodzice żądac nie wiadomo czego to zapiszcie swoje pociechy do szkół
              > prywtatnych za którą zapłacicie.

              Droga nauczycielko.... Wybacz, że to napiszę, ale czytam to i nóż mi się w
              kieszeni otwiera... Państwowa praca to jest coś innego niż praca u
              prywaciarza...? Czy fakt bycia nauczycielem upoważnia kogokolwiek do trwonienia
              publicznych - moich między innymi - pieniędzy...? Naprawdę tak uważasz...?
              Uważasz, że mogę więcej wymagać od nauczyciela prywatnej szkoły tylko dlatego,
              że zapłaciłam za nią gotówką z portfela...? A jak uważasz - czy MOJE podatki, z
              których utrzymywana jest Twoja między innymi posada to są jakieś inne
              pieniądze...? A jak myślisz, skąd one się wzięły...? Otóż uświadomię Cię, droga
              nauczycielko: one również pochodzą z mojego portfela... Płacę podatki tak samo
              jak wszyscy. Po Twoim tonie poznaję, że pracujesz w państwowej szkole -
              rozgoryczenie wylewające się z Twojego postu nie pozwala sądzić nic innego. I
              jest bardzo, ale to ardzo typowe dla "świętej krowy"....
              • Gość: qqq Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.chello.pl 09.09.05, 00:58
                A to jest państwówka,,,,


                TY ŚMIERDZĄCA KROWO !!!!!
                POWINNAŚ DOSTAĆ MŁOTKIEM W ŁEB !
                ZŁODZIEJKO PODATKÓW !
        • Gość: monikaa13 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 15:53
          z tym się zupełnie nie zgodzę i jestem dla uczniów naprawdę miła, jestem
          spokojną osobą i traktuję każdego z szacunkiem, ale co mam zrobic moz ejeszcze
          takiego kolesia pogąłsakc po główce, żeby tylko czasem na niego nie nakrzyczec,
          nie iwem z czego to wynika poprostu mnie tak traktują i tyle
    • Gość: piotr Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.idea.pl 06.09.05, 01:02
      Bardzo trudno ustosunkować się do artykulu, który przeczytalem przed chwilą.
      Oburzenie? Ale na co? Na treść? Na glupotę piszącego? Na nieznajoność
      problemów? Nie mam pojęcia. Jestem (bądź bylem) nauczycielem od 1989 roku -
      dość dlugo, by ocenić sytuację środowiska i zmiany zachodzące w systemie
      oświatowym (na co nie mamy wplywu), w naszych dzieciach - porównajmy siebie
      (mam 41 lat) z naszymi pociechami (na to mamy wplyw). My - rodzice i nasze
      matki i ojcowie. Inne światy, inne wartości, kultury. Chyba plytsze ,co jest
      tylko i wylącznie naszą zaslugą, a nie nauczycieli! Autor listu porusza
      patologiczne sytuacje w oświacie (gdzie ich nie ma?). Pensum to historia - nie
      znam nauczyciela, który pracuje 18 godzin tygodniowo wypelniając swoją "misję" -
      mając etat (18 godzin) proszę dodać minimum drugie tyle. A praca jest
      rzeczywiście ciężka - powstaly licea profilowane (w miejsce zawodówek) gdzie
      nauczyciele muszą przygotować dzieci do zdania egzaminu dojrzalości (a uczeń
      kończący gimnazjum ma średną oceń w trzeciej klasie tejże szkoly 2,5) -
      są "rzeczy" nie do pokonania, z którymi musimy sobie dawać radę. A to my
      jesteśmy rodzicami i to my wychowujemy nasze dzieci - nie szkola i ludzie w
      niej pracujący! A jaka jeat rzeczywistość naszej mlodzieży każdy chyba widzi!
      Dzięki Bogu nie wszystko jest prawdą w tym artykule (jeżeli się mylę, proszę
      zglosić te przestępstwa w prokuraturze), ale jest tu kilka "problemów" dzięki
      którym nie pracuję już w oświacie państwowej (zarabiam obecnie okolo 9000
      zlotych miesięcznie)- i jest wyjście dla naszych dzieci - alternatywa w
      ksztalceniu. Ale na wszystko potrzebny jest czas, nikt nie jest w stanie
      powiedzieć ile czasu zajmuje stworzenie tradycji, demokracji i świadomości.
      Podobnie jest z wychowaniem i ksztalceniem naszych dzieci. A z obelgami w
      tosunku do nauczycieli proszęskończyć - zbyt dużo ogólników, oszczerstw,
      pretensji, a zbyt malo krytyki w stosunku do samego siebie. Do dociekliwego
      rodzica: jestem mężczyzną!



      • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 01:43
        Szanowny Były Nauczycielu,
        odszedłeś z oświaty (przynajmniej państwowej - jak piszesz) bo nie było to
        Twoje powołanie czy ze względów finansowych? Jeżeli czułeś, że nie jest to
        zawód dla Ciebie - chwała Ci za to. Najstraszniejsze bowiem jest to, że wielu
        nauczycieli pozostaje w szkole bo nie ma na siebie innego pomysłu, a nie
        dlatego, że praca nauczyciela jest ich powołaniem. Jeżeli ze względów
        finansowych - też dobrze. Mam nadzieję, że robisz to co lubisz i nie żałujesz
        decyzji. Ważne bowiem jest zadowolenie z wykonywanej pracy a jeżeli jest ono
        jeszcze poparte satysfakcją finansową to wogóle bajka! Ale, że życie bajką z
        zasady nie bywa, fajnie jest chociaż cieszyć się z tego co się robi.Problem
        jest w tym, że wielu nauczycieli nie lubi tego co robi, nie lubi uczniów, nie
        radzi sobie z problemami wychowawczymi (patrz posty niektórych nauczycieli),
        czuje się ciężko pokrzywdzona przez los pracą w szkole. Więc pytam: po jakiego
        diabła oni w tych szkołach siedzą?! Przecież nie wierzę, żeby inteligentny
        człowiek nie potrafił wymyslić innego sposobu na życie dającego satysfakcję. Po
        co się męczyć? Może jak zwolnią miejsca, przyjdą inni którzy chcą to robić.
        Co do realizacji pensum... Cóż, ja widzę wielu nauczycieli opuszczających
        szkołę ok. godz. 11, 12 i mających potem najwyraźniej dużo czasu dla siebie (to
        mała miejscowość, znamy się prawie wszyscy). Nie wiem skąd wziąłeś drugie tyle
        czasu na zajęcia. Chyba, że mówisz o zajęciach dodatkowych: kółka zainteresowań
        (płatne), korepetycje...
        Co do przygotowania uczniów do matury, to chyba nie najlepsza reklama dla
        nauczycieli. Szczególnie jeśli mowa o liceach profilowanych, gdzie jak pokazała
        tegoroczna matura - poziom nauczania jest najsłabszy. I okazalo się faktycznie,
        że dla szkoły i nauczycieli przygotowanie do matury było barierą nie do
        pokonania - dokładnie tak jak piszesz. Tylko, że ja winą za to obarczałabym
        jednak szkołe i nauczycieli, nie uczniów: naprawdę, przygotowanie ucznia do
        zdania matury na poziomie podstawowym nie jest chyba zadaniem nie do wykonania.
        Ten problem to jest WASZ PROBLEM - NAUCZYCIELI. To wy macie problem z
        dostosowaniem się do reformy, nowej rzeczywistości, dogadaniem się z młodzieżą.
        A co do alternatywy - jak pisałam - ja z niej skorzystałam. I może dlatego
        właśnie wyraźniej widzę to co niedobre w państwowej oświacie.
        A jeśli chodzi o wychowanie - zgadza się - my wychowujemy. Tylko niech łaskawie
        szkoła nie psuje naszej pracy. Ile mnie kosztowało trudu tłumaczenie dzieciom
        głupich, złośliwych zachowań nauczycieli, tłumaczeń, że Pani była zdenerwowana,
        że się pomyliła, że się wszystko wyjasni, że Pani na pewno chciała dobrze! A w
        duchu zębami zgrzytałam. A moje kilkukrotne interwencje kończyły się z zasady
        niefortunnie dla dzieci: komentarze nie na poziomie (typu "zawołaj mamę, jak ci
        się nie podba"), słabsze oceny. W końcu zrozumiałam, że okres szkolny dziecka,
        to jest czas, który rodzic musi przeczekać z zaciśniętymi zebami. Ufff, jak
        dobrze, że już to mam za sobą!
        I jedno pytanie - o jaką to krytykę samego siebie chodzi, bo nie rozumiem? Jak
        krytykuję źle upieczony chleb albo pracę lekarza czy urzędnika, to tez mam
        najpierw przeprowadzić samokrytykę? No kurczę, tego to nie pojmuje!
        • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 06.09.05, 09:03
          Obsmialem sie jak norka z tego:
          "Tylko, że ja winą za to obarczałabym jednak szkołe i nauczycieli, nie uczniów:
          naprawdę, przygotowanie ucznia do zdania matury na poziomie podstawowym nie
          jest chyba zadaniem nie do wykonania".

          Ty chyba zyjesz w jakims innym kraju!. A moze poprostu z domu nie wychodzisz?

          Uczniowie lic.prof. znalezli sie tam dlatego, ze byli najslabsi w gimnazjum, a
          reforma Buzka zalozyla sobie, ze 80% ludzi ma miec wyksztalcenie srednie. A
          tymczasem reforma nie byla w stanie zmienic ludzi. I znaczna czesc z tych 80%
          na wyksztalcenie srednie nie zasluguje. A obnizanie wymagan maturalnych wobec
          ludzi z lic.prof. (co proponuja politycy, ktorzy chca aby w naszym kraju
          rzeczywiscie bylo te 80% ludzi z matura) dewaluuje wartosc tego egzaminu. Nasi
          politycy uczynili z matury cos, co nie posiada zadnej wartosci. Bo co to za
          egzamin, ktory MUSI zdac 80% ludzi?

          A zwalanie winy na nauczycieli lic.prof., to jest jak zwalanie winy na lekarza
          onkologii, ktory ma wieksza liczbe zgonow od lekarza alergologa.

          Dlaczego politycy nie rozumieja, ze poziom edukacji i swiadomosci spoleczenstwa
          nie podniesie sie w momencie obnizenia wymagac na poszczegolne stopnie
          wyksztalcenia. Juz teraz przeraza mnie liczba magistrow, ktorzy nawet matury
          nie powinni dostac.

          Druga sprawa - to nie problem nauczyciela, ze uczen nie chce sie uczyc. Owszem,
          nauczyciel powinien robic wszystko, aby zachecic do rozwijania swoich
          zainteresowan. Ale na milosc boska - jak ktos woli palic trawke, grac w pilke
          czy w gry komputerowe zamiast czytac lektury, to nie wincie nauczycieli tylko
          rodzicow albo samych uczniow. A tymczasem to nauczyciel musi nie mocno
          tlumaczyc z tego, ze komus postawi ocene niedostateczna i nie da promocji do
          nastepnej klasy. Taki nauczyciel jest na pierwszym miejscu do zwolnienia przy
          redukcji etatow, bo zaden dyrektor nie chce trzymac kogos, kto "zaniza" poziom
          szkoly. A uczen to oczywiscie swieta krowa.

          --------------------------------
          Szybka nauka - www.ebelfer.pl
          Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
          • Gość: bez satysfakcji Dociekliwy rodzic i alicja mają rację, niestety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 13:58
            I założę się, że nie podają całej listy przewinień, wad, zarzutów i
            nauczycielskich wpadek oraz błędnych systemowych rozwiązań, ale uwierz mi
            leventhar(choć oczywiście nie musisz), że gdyby zechcieli ją rozwinąć, a
            dołączyliby się inni forumowicze, nie tylko skóra by ścierpła, ale również i
            włosy stanęły na głowie co potrafią wyprawiać nauczycielki i nauczyciele w
            polskich szkołach. Oczywiście rodzice też.
            Mam 34 lata, dwójkę dzieci i liczną rodzinę pierwotną, w której jest chyba już
            ze 4-ech nauczycieli(w tym jeden akademicki)oraz obserwuję zachowania
            nauczycieli, będących moimi pacjentami, znajomymi(bliskimi) czy sąsiadami.
            Czasem jestem zdruzgotana poziomem ich wiedzy, zaniepokojona zaburzeniami
            osobowosci,które u nich występują, ale najbardziej przeraża mnie brak wyobraźni
            i powalająca na kolana niekompetencja przy jednoczesnym samozadowoleniu
            przechodzącym w samouwielbienie.
            W swoim życiu spotkałam już nauczycieli- alkoholików, złodziei, narcyzów,
            kompletnych leni i ignorantów, niedouczonych mitomanów, jednego pedofila i
            całą galerię histeryczek, dewotek czy bigotów.Naturalnie spotykałam kilku
            pedagogów czy nauczycieli -profesjonalistów z powołaniem, ale tacy od pokolen
            są perełkami w naszym systemie oświaty. Zresztą krzywa Gaussa więcej powie o
            rozkładzie tychże w jakieś większej próbie nauczycieli.
            Ergo: myślę, że większość nauczycieli to zwykli , normalni przciętniacy, którzy
            na ogół pozostają nieszkodliwi dla dzieci, dopóki są kontrolowani przez mądrych
            przełożonych i rodziców.
            • ra_cha Re: Dociekliwy rodzic i alicja mają rację, nieste 07.09.05, 17:06
              Naturalnie spotykałam kilku
              > pedagogów czy nauczycieli -profesjonalistów z powołaniem, ale tacy od pokolen
              > są perełkami w naszym systemie oświaty. Zresztą krzywa Gaussa więcej powie o
              > rozkładzie tychże w jakieś większej próbie nauczycieli.

              mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, iż krzywa Gaussa w tym samym stopniu
              dotyczy nauczycieli, jak i przedstawicieli innych zawodów? no i gratuluję Ci
              pozycji we właściwym punkcie tejże krzywej - z Twej wypowiedzi tryska olbrzymia
              radość i samozadowolenie
          • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 16:32
            Śmiej się na zdrowie jak ci lepiej od tego będzie. Tylko, że ja wychodze z domu
            i żyje w tym kraju. 3 lata temu jak powstawały licea profilowane "pogubiono
            gdzieś" technika. Powstało ich bardzo mało. W niektórych powiatach, mimo
            wniosków dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych - ani jedno. Taka była tendencja.
            Uczniowie, którzy wcześniej wybieraliby technika, zdecydowali się na licea
            profilowane (już w rok później techników było znacznie więcej). I naprawdę, nie
            wmawiaj mi, że to byli ci słabsi, że bardzo dobrzy idą tylko do ogólniaków. To
            nieprawda. Tak się składa, że od lat analizuję dalszą droge edukacyjną uczniów
            po gimnazjum (wcześniej po podstawówce) i uwierz mi - bardzo wielu uczniów
            bardzo dobrych i dobrych idzie do techników i liceów profilowanych. Tylko tym
            razem zostali wpuszczeni "w maliny". Licea okazały się na bardzo marnym
            poziomie a matury nie zdali także ci, którzy nie palili trawki, czytali
            lektury, mieli dobre i bardzo dobre oceny. Znam ucznia, który w gimnazjum
            wygrywał konkursy matematyczne, wybrał liceum o profilu ekonomicznym, bo takie
            ma plany zawodowe i nigdy nie miał z matematyką problemów. Oblał. Takich
            przykładów moge przytoczyć wiele. Wydaje mi się, że prawda może być całkiem
            inna: ci uczniowie trafili na nauczycieli, którzy do tej pory uczyli zawódówki
            i przygotowanie uczniów do matury przerosło ich możliwości.
            A co do ocen niedost.: znam szkoły, gdzie za nieuctwo karze się surowo. Więcej
            znam jednak takich, które w uczniu widzą pieniążek, który za nim idzie. Im
            uczniów mniej, tym mniejszy pieniążek z subwencji, tym biedniejsza szkoła, tym
            mniej klas, mniej nauczycieli (zwolnienia, brrrr!!!). Więc lepiej go trzymac i
            narzekać sobie, tak ogólnie, na poziom obecnej młodzieży.
            Każdy pracujący człowiek jak coś spaprze, to szuka winy po swojej stronie.
            Nauczyciel ma komfortową sytuację - pokazuje na swojego ucznia i mówi: to nie
            moja wina tylko jego. Dziecinada i infantylizm.
            • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 06.09.05, 20:40
              No ale uogolnianie pewnych Twoich przekonan na wszystkich nauczycieli jest
              nieopowazne. Ile sie slyszy o ksiezach pijanych, ktorzy zabijaja ludzi na
              drogach. To tak samo, jak ja bym uogolnil to na wszystkich ksiezy.

              A co do subwencji - to jest ona uzalezniona od osiagniec uczniow - wiec
              dyrektorom oplaca sie cisnac nauczycieli, aby Ci angazowali sie w pracy i mieli
              sukcesy. Poza tym dobry nauczyciel, to swietna reklama dla niego jesli chodzi o
              korepetycje. Nikt nie chodzi do kiepskiego nauczyciela na korki (chyba, ze jest
              juz kompletnie glupi - ale to juz wtedy choroba i tylko lekarz moze mu pomoc).

              Ja na swojej drodze spotkalem sie z wieloma kiepskimi nauczycielami, ktorzy
              mineli sie z powolaniem. Ale spotkalem tez swietnych, dla ktorych praca to
              przyjemnosc. Ale im gorsza szkola (tzn. nizszy prog przyjmowania po testach
              gimnazjalnych), tym gorsza motywacja nauczycieli. To taka pentla.

              --------------------------------
              Szybka nauka - www.ebelfer.pl
              Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
              • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 21:15
                Subwencja jest uzależniona wyłącznie od ilości uczniów (ew. doliczne są
                dodatkowe pieniądze na uczniów niepełnosprawnych, klasy sportowe, integracyjne
                itp). Osiągnięcia uczniów nie są brane po uwagę wogóle. Może w dotacji
                naliczanej przez organ prowadzący coś się dodaje, gdy szkoła ma jakieś
                szczególne zasługi, ale szczerze mówiąc nie słyszałam o czymś takim. Rozumiem,
                że dodaje się na zajęcia pozalekcyjne, pomoce naukowe, na dodatkowe podziały na
                grupy bo na to subwencja nie starcza. Ale to jest raczej norma.
                • laventhar Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 06.09.05, 21:47
                  Wszystkie czolowe trojmiejskie licea (a znam ich kilka bardzo dobrze) dostaje
                  dodatkowa kase walsnie na zajecia pozalekcyjne, sprzet, itp. Wlasnie dlatego,
                  ze nauczyciele maja sukcesy w nauce uczniow. A dodatkowo nauczyciele dostaja
                  nagrody za skuteczne przygotowanie uczniow do olimpiad i konkursow.

                  --------------------------------
                  Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                  Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                • Gość: * Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 10:48
                • Gość: * Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 11:31
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16464&w=28525905
        • Gość: Piotr do Alicji IP: *.idea.pl 06.09.05, 23:30
          W dalszym ciągu wykonuję swój ukochany zawód - z ogromną satysfakcją, z
          zachwycającą mlodzieżą, za dużo większe pieniądze. A jeżeli chodzi o krytyczne
          spojrzenie na siebie - każdy czlowiek bez względu na wykonywany zawód powinien
          uświadomić sobie, że również pelni określone funkcje i popelnia blędy - ale tak
          naprawdę nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Zacznijmy od siebie.
          A tak na marginesie - mam czworo dzieci: najstarsze dziecko studiuje (tu się
          dzieje!!!), doje dzieci chodzą do czwartej klasy szkoly podstawowej (też jest
          badzo "ciekawie") a najmlodsze ma dopiero cztery lata i jest wolne od oświaty -
          ale wszystko jeszcze przed nim. Więc jest o co walczyć.
          • Gość: Takijeden. Re: do Alicji IP: 158.75.241.* 07.09.05, 04:06
            (...)Lepszy jest kęs suchego chleba w pokoju, niżeli pełen dom nabitego bydła
            ze swarem.(...) (S.)
            Lepiej podyskutujcie o współpracy: rodzice-szkoła-władza (ta prawdziwie święta
            krowa).
            • Gość: Beza Do Takijeden IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:28
              Tak naprawdę, to ani kierownictwo szkoły,ani nauczyciele nie chcą wspóŁpracować
              z rodzicami.Rodzic to w szkole zło konieczne.
              Od lat walczę ze szkołami mojego syna o prawo wglądu w ocenione klasówki.
              Teoretycznie rodzic to prawo posiada, tzn. może udać się do szkoły do każdej
              nauczycielki z osobna i poprosić o okazanie klasówki dziecka, żeby przekonać
              się co dziecko umiało, a czego nie umiało i co musi nadrobić. Jeśli tygodniowo
              w klasie jest kilka klasówek (kartkówek) warto sobie wyobrazić to czasowo.
              Klasówki nie są wydawane do domu, stanowią dokumentację dla wizytatorów.
              Stosunki nauczyciel-wizytator są najważniejsze i domagając się wydawania
              klasówek (kopii klasówek ?)do domu robię zamach na te święte stosunki.
              Doprawdy mam wrażenie że tak napradę nikomu nie zależy aby po klasówce dziecko
              nadrobiło braki, a ja domagając się swoich praw jestem uciążliwa. Uczniowie i
              rodzice w szkole przeszkadzają.
              • Gość: ktoś Re: Do Takijeden IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:43
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23289
              • Gość: Takijeden. do Bezy IP: 158.75.241.* 08.09.05, 05:35
                Może w Twoim przypadku tak jest,generalnie jednak nie.
    • Gość: ktoś Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:56
      Re: współpraca?
      Autor: barbara662
      Data: 03.09.05, 13:54 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Rodzaj współpracy nauczyciela z rodzicami: Wychowawczyni oświadcza 2-ego
      września dzieciom,że jest jej w klasie potrzebne biurko ,bo to,które jest już
      jest do niczego.
      No cóż współpraca nauczycieli z rodzicami jest szalenie interesująca.


      • Gość: bez satysfakcji Alicjo-dzięki za dyskurs oświatowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:45
        na wysokim poziomie merytorycznym.Trudno się z Tobą nie zgodzić.
        Jeśli o mnie chodzi-staram się nie uogólniać, proszę nie manipulować moją
        wypowiedzią:uważam po prostu, że jak to już ktoś przede mną napisał, do zawodu
        nauczyciela w Polsce trafiają głównie kobiety z selekcji negatywnej(w dużo
        mniejszym odsetku faceci też) i wiem na przykładzie rodzinnym(ale nie tylko!)
        ile w tym jest prawdy.Oczywiście jak w każdym zawodzie zdarzają się tragiczne i
        koszmarne skrajności choć wydaje mi się, że jeśli chodzi o księży(też w jakimś
        sensie nauczycieli)to jest mniej tych skrajności niż w innych profesjach-nie
        uwłaczając służbie duszpasterskiej.
    • Gość: Lech W. Nauczyciele? jacy nauczyciele? IP: *.chello.pl 07.09.05, 16:54
      na początek: "Nauczyciele z łódzkiego, dolnośląskiego, mazowieckiego,
      opolskiego i zachodniopomorskiego coraz głośniej skarżą się, że przez maturę
      będą musieli dodatkowo przyjść do pracy. A w tym czasie wielu z nich chciałoby
      wyjechać. Niektórzy pedagodzy już zapowiadają, że odmówią poprawiania prac
      maturalnych." - bez komentarza.

      Myślę, że słowo Nauczyciel, można pisać przez małe "n" i przez duże "N".
      Niestety Nauczycieli wśród nauczycieli jest zaledwie garstka. Mam takie
      pytanie: Czy jeżeli w klasie są 2 oceny niedostateczne, 12 ocen
      dopuszczających, 7 dostatecznych, kilka czwórek i dwie piątki, to czy można
      mówić o tym, że nauczyciel jest Nauczycielem?! Jeżeli z ponad 20 osób potrafi
      on nauczyć tylko 5 na oceny dobre i b.dobre (niestety to również nie do końca
      prawda bo te osoby chodzą na korki) to nie można nazwać tego człowieka
      Nauczycielem! Nie wiem czy ktoś sobie zdaje sprawę, ale te 15 dzieciaków cierpi
      przez tego człowieka! Cierpią nasze dzieci! Pensja nauczyciela to jedna sprawa,
      ale druga, o wiele ważniejsza to ODPOWIEDZIALNOŚĆ, która ciąży na nauczycielu!
      Polscy nauczyciele - śmiem twierdzić, że w 80% nie znają takiego słowa jak
      ODPOWIEDZIALNOŚĆ, albo źle wybrali zawód. Powinno być prawo, które takich
      nauczycieli zwalniałoby z pracy natychmiastowo! Mówią, że nauczycieli
      weryfikuje się, przy maturze i że jeżeli w klasie 90% uczniów zdało maturę to
      znaczy, że nauczyciel jest dobry - gó.. prawda! - większość uczniów sama
      przygotowuje sie do egzaminu i ma głęboko w dupie nauczyciela, który nie
      potrafi ich tak na prawdę do niego przygotować!

      Dyskutujecie i dyskutujecie... a czy coś z tego wyniknie? Panie DOCIEKLIWY
      RODZICU, jeżeli masz pan zamiar coś z tym zrobić podaj pan swój email, chcę
      prywatnie porozmawiać o realnych możliwościach zmian.
    • Gość: Germanista Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.osowagora.pl 07.09.05, 17:28
      Skoro tak fajnie, to sie dziwie, ze autorzy ataku na nauczycieli jeszcze nie
      pracuja w szkole. Niech sprobuja z jeden roczek i pogadamy - panowie
      inzynierowie produkujacy buble np. w formie polatanych drog, nadajacych sie na
      zlom Polonezow, rozlatujacych sie krzywych domow (moge pokazac pokoj, gdzie
      jedna sciana jest o 10 cm nizsza od przeciwnej. Ja bym roboty `w szkole(np. w
      gimnazjum nie podjal sie za trzy pensje nauczyciela.
      • Gość: Mały Książę Germanisto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 18:38
        Jeżeli czytałbyś wszystkie wpisy to wiedziałbyś że nie wszyscy czują powołanie
        do bycia nauczycielem, czują natomiast powołanie do wykonywania zupełnie innego
        zawodu (i robią to świetnie) i niekoniecznie wszyscy maja wykształcenie
        inżynierskie.Chyba nie zrozumiałeś tematu. Porównywaniwe twoich krzywych ścian
        do naszych dzieci, których uczą nieodpowiedzialne osoby uważam za nie na
        miejscu. Pozdrawiam
      • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 19:06
        Germanisto! Bądź konsekwentny w swej wypowiedzi: jeżeli krytykujesz inżyniera,
        który budował twój dom (chyba raczej murarza:)), to sam sobie zaprojektuj i
        zbuduj następnym razem. Taki przecież jest twój tok myślenia. Tym sposobem nie
        będziemy mogli skrytykowac fatalnego lekarza (sam się wylecz), nieuprzejmej
        ekspedientki (sam sobie postój za ladą), kucharza w knajpie, który ugotuje nam
        niedobry obiad (sam sobie ugotuj). Przecież właśnie o to nam chodzi, żeby
        wszyscy byli na swoim miejscu i żeby starali się wykonywać swoją robotę jak
        najlepiej. Moja Babcia takie dyskusje podsumowywała prozaicznie: "nie trzeba
        być kucharzem, żeby wiedzieć czy zupa jest smaczna".
    • matkot_ak Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 07.09.05, 18:26
      skończyłam, właśnie drugi rok studiów-specjaln0ść nauczycielska. nie wiem jakim
      będę nauczycielem, chciałabym być jak najlepszym. nie wszyscy nauczycielke są
      tacy, jak piszecie. owszem są takie "świętye krowy" i jest ich całkiem dużo.
      moj rodzice są nauczycielami, nie biegną do domu jak część nauczycieli zaraz po
      lekcjach, są w domu ok 16, czasem później. jak byłam młodsza, to myślałam że
      wszyscuy nauczyciele przygotowują się przed każdą lekcją-jak moi rodzice,
      sprawdziany przygotowują sami, a nie kseruja z ogólnie dostępnych ksiązek. moi
      rodzice zawsze mięli więcej czasu dla swoich uczniów niz dola mnie, ale dałam
      sobiue rade i chcę byc taka jak oni.
      po reformie moja mama pracowala w szkole w której większość stanowiły święte
      krowy, ta praca kosztowała ją tyle nerwów i zdrowia, że zmieniła pracę.od 1
      września pracuje w innej szkole(moje liceum) i jest zadowolona, bo tam prawie
      wszyscy nauczyciele, robią to co najlepsze dla uczniów- wiem bo mnie uczyli.
      mam nasdzieje że takich nauczycieli będzie coraz więcej.
    • Gość: nauczycielka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 19:20
      Pana list jest typową opinią ludzi, którzy twierdzą,że ONI mają lepiej. Przede
      wszystkim język! I informacje o zawodzie ze słyszenia. Moge Panu z całą
      odpowiedzialnością odpowiedzieć, że nauczyciel ( nie tylko nauczycielka, bo w
      mojej szkole pracuje bardzo wielu mężczyzn, w tym inżynierów) pracuje o wiele
      więcej godzin tygodniowo, niż zapisane pensum. Ja też uważam, że ten zapis jest
      sztuczny, bo ujawnione powinne być rzeczywiste godziny pracy nauczyciela,
      stworzenie bazy w szkole, gdzie można by było przygotować wszystkie niezbędne
      plany , programy, sprawozdania,prowadzić rozmowy z uczniami, rodzicami itd.18
      godzin to tylko zajecia dydaktyczne, a resztę pracy trzeba wykonać, chociaż
      nikt nie mówi kiedy i za ile. Sam przydział oficjalnych czynności dodatkowych
      zakłada pracę społeczną nie mieszczącą się w pensum. Przy takich komentarzach,
      jak Pańskie pragnęłabym, by znalazł Pan zatrudnienie w szkole, choćby dorywczo,
      by dorobić, jak Pan twierdzi marnej pensji inżyniera. Zakładam, ze posiada Pan
      studia wyższe ( chociaż sposob Pana wypowiedzi świadczy o brakach w edukacji-
      stąd moje wątpliwości),prosze wieć zapisać się na kurs pedagogiczny, niestety
      za własne pieniądze, jak wszystkie szkolenia w tym zawodzie ( konieczne nie
      dające żadnej możliwości awansu materialnego)i spróbować skorzystać z
      atrakcyjności nauczycielskiego rzemiosła. I wtedy mozemy porozmawiać. Pracuję w
      zawodzie 28 lat, jestem więc wg.Pana starą k..., ale proszę mi wierzyć, że
      wciąż chcę rzetelnie nauczać młodzież , a wtedy, gdy Pan zdobędzie własne
      doświadczenie, a nie informacje na zasadzie jedna baba drugiej babie , chętnie
      porozmawiam o rzekomym nieróbstwie nauczycieli.Proszę zatem rozwijać się
      przekwalifikowując na atrakcyjny zawód nauczycielski.
      • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 19:54
        Litości! Znowu post typu: zaszyli ci w brzuchu skalpel, zamiast się skarżyć,
        trzeba się było zaszyć samemu.
        Nauczycielko szanowna: przyjmij do wiadomości, że w większości zawodów obecnie
        nie stoi się w miejscu. Większość z nas inwestuje w siebie, ucząc się języków
        lub innych dodatkowych umiejętności, poszerzając dotychczasowe kwalifikacje,
        kupując za własne pieniążki literaturę fachową. Większość z nas pracując
        teoretycznie po 8 godzin dziennie de facto spędza w pracy znacznie więcej czasu
        lub zabiera pracę do domu (lub przynajmniej "łazi" mu ta praca po głowie dzień
        i noc). Taka jest po prostu dzisiejsza rzeczywistość.
        A w kwestii szkoleń: przecież w każdej szkole są wydzielone w budżecie środki
        na doskonalenie zawodowe nauczycieli. Jeżeli więc chce się Pani doskonalić w
        dziedzinie, która może być przydatna w Pani obecnym miejscu pracy - z pewnością
        może Pani liczyć na taką pomoc. Przynajmniej wszyscy moi znajomi nauczyciele
        korzystają z takiej możliwości.
        A co języka którym piszemy nasze posty... Wielce szanowna Pani Nauczycielko: w
        języku, którego używa założyciel tego wątku nie widzę niczego co świadczyć może
        o braku wykształcenia. Takiego języka z reguły używamy pisząc na forum. Rzadko
        sama używam tak oficjalnych form jak w tej chwili. Pisząc posty w tym wątku,
        celowo nie pozwalam sobie na więcej luzu, aby żaden nauczyciel nie miał
        możliwości właśnie takiego podsumowania jak to Pani uczyniła. Ale radzę
        przeczytać wypowiedzi niektórych występujących tu nauczycieli. Ciekawe, co ma
        Pani do powiedzenia na temat ich wykształcenia?
        • Gość: anka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 20:31
          Ja tylko wrącę jedno zdanie odnośnie wykonywania swojego zawodu.
          Każdy wykonuje swoja pracę jak umie i jak mu sie chce-jeden się stara, drugi
          nie. W każdym zawodzie tak jest.A czy pensja 1000zł nauczyciela kontraktowego
          to jest szczyt marzeń? Mówi się jaka płaca taka praca. Niektórzy nauczyciele
          bardzo to sobie biorą do serca inni się z tego śmieją. Mnie wkurza to, że
          dostaję taką małą pensję i jeszcze nazywają mnie "świętą krową".I uważam, że za
          taką kasę średno jest się utrzymac dlatego nauczyciele dorabiają korkami etc.To
          chyba zrozumiałe, że walczymy o egzystencję.
          I jeszcze jedno - czuję niesmak w stosunku do Pana inżynierka, który w swojej
          pracy na pewno siedzi sobie w pupą na krześle, popija kawkę,odwali robotę i
          idzie do domu, gdzie już nic go nie obchodzi. Jak nam Pan tak zazdrości to
          zapraszamy do grona nauczycieli, szczególnie w czasie wystawiania ocen,
          miliarda popraw i rad pedagogicznych.
          • Gość: alicja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 20:48
            Gwoli ścisłości, przysłowie brzmi: jaka praca taka płaca. Twoja trawestacja
            jest bardzo wygodna i bardzo dużo wyjaśnia...
            • Gość: mama Re: święte krowy - święta racja IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 10.09.05, 11:11
              Przeszłam z moimi dziećmi wszystkie etapy szkół przed i po reformie.
              Z moich doświadczeń ( mam 5 dzieci, w tym dwójka obecnych licealistów - uff),
              wynika, ze reforma zatrzymała się w gimnazjum. W liceach trudno przeciera sobie
              szlak. Największy problem to zasiedziała kadra i ich mentalność. Jeśli w
              gimnazjum panuje jaki taki ożywczy duch , to w liceum "wszystko po staremu"-
              choć są wyjątki, gdzie rzeczywiście coś się dzieje. ( moje dzieci chodzą do
              różnych szkół). A nowa matura bezwzględnie ujawniła wszystkie braki.
              Rzeczywiście nauczyciele, którzy nie lubią swojej pracy robią sobie i uczniom
              ogromną krzywdę. A jest ona ogromna dlatego, że dotyczy młodego człowieka.
              Ja również nie jeden raz tłumaczyłam swemu dziecku - słuchaj ta pani ,(pan)
              nie powinna uczyć, zrozum to, bądż człowiekiem . I najczęściej to skutkowało.
              Należy traktować z szacunkiem każdego człowieka. A zawód nauczyciela dlatego
              jest trudny i odpowiedzialny, ponieważ jest to praca z młodym człowiekiem,
              który ponadto spędza w szkole pół swojego dnia. Z tym, że dziecko ma obowiązek
              chodzić do szkoły, a dla nauczyciela jest to jego świadomy wybór - nie zawsze
              jednak udany. Nie będę pisała o historyjkach szkolnych, a byłoby czego
              posłuchać.
              Mój wniosek n/t relacji nauczyciel - uczeń jest następujący: - jeśli nauczyciel
              cieszy się autorytetem. co jest chyba najtrudniejsze do uzyskania, nie ma
              problemu z dyscypliną, atmosferą w klasie i jest ogólnie lubiany i szanowany.
              Jeżeli jest przeciwnie - wiadomo, właściwie nic nie pomoże. Nie ma recepty -
              jak uzyskać autorytet, albo się go ma , albo nie. Jak ktoś lubi swoją pracę,
              dobrze ją wykonuje i ma z tego satysfakcję - to duży sukces. Czego serdecznie
              życzę i nauczycielom i rodzicom.
          • Gość: anka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 21:16
            Nie piszę o sobie Alicjo!To powiedzenie napisałam prawidłowo i dotyczy
            wszystkich grup zawodowych (niestety)
            • Gość: Lech W. Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.chello.pl 08.09.05, 15:38
              Miliony popraw... To tylko gwóźdź do twojej trumny pani nauczycielko. Gdybyście
              jasno, zrozumiale, interesująco i efektywnie nauczali, czyli wykonywali swoją
              pracę jak należy, to nie byłoby miliona popraw! a rady pedagogiczne nie
              odbywają się codziennnie! A po drugie są tym samym czym dla pracowników innych
              zawodów spotkania z przełożonym.
              • Gość: kc Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 212.244.198.* 15.09.05, 15:47
                wyjątkowo mała znajomośc tematu. Poucz trochę w liceum profilowanym czy nawet w
                technikum 3 klasy (90 osób) x 3 przedmioty x1 sprawdzian w tygodniu - sprawdz
                to..
        • Gość: mama Re: Jak się ma nauczyciel na- Alicja ma rację IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 11.09.05, 10:21
    • fanka7 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 07.09.05, 21:45
      Gość portalu: dociekliwy rodzic napisał(a):

      > TVN24 robi wodę z mózgu - nauczyciele zarabiaja grosze.
      > Od 1000,- zł do 1500,- zł na rękę.

      niekoniecznie, bo stażysta wyciagnie ok 900pln!!!ale wyższy stopniem ma
      RZECZYWIŚCIE TYLE

      > Ha, ha...
      > ALE NA WSZELKI WYPADEK ANNA JEDRZEJOWSKA NIE WSPOMINA O:
      > 1. Tzw pensum (a co to takiego... tego nie ma nigdzie na świecie) to jest
      > obowiązek do przepracowania przez nauczycielke w szkole aż... 18 godzin
      > tygodniowo (nie mówmy: "nauczyciel" tylko "nauczycielka" wszak to zababiona w
      > 98 % wygodna babska synekura, o czym niżej) Ja jako inżynier pracuję
      > tygodniowo 42 godzin za 1300,- zł na rękę, czyli za takie "pensum" dostaję (w
      > przeciwieństwie do nauczycielek) zł polskich ok 325,- czyli 4 razy mniej niż
      > te święte krowy.

      wiesz co !!! też jestem inżynierem i nigdy nie planowałam pracy w szkole i
      musiałam się dokształcać na kursie pedagogicznym, ponieważ inaczej chyba nie
      potrafiłabym uczyć w szkole;-)...

      > 2. Oczywiście nauczycielki kłamią że pracują więcej bo muszą się przygotować
      > do lekcji.

      !!!!!!!Wcale nie kłamią i UWIERZ MI , że zawsze się przygotowuję!!!!!!!

      Ha, ha... W SP nr xy (podam jak ktoś chce) znajoma nauczycielka
      > przechwalała się że mają fajnego dyrektora bo tak ułożył plan lekcji (program
      > komputerowy do układania planu lekcji) że nauczycielki maja całe 3 dni w
      > tygodniu WOLNE!

      to nie tak!!!!!!!!ja siedzę w szkole 5 dni mimo małej liczby godzin i mam
      okienka międzylekcyjne , tak,że w sumie dużo czasu spĘdzam w szkole!!!!!!!!

      > 3. Ponieważ nauczycielki mają full wolnego czasu w tygodniu przeto doprabiaja
      > dodatkowo za pomocą:
      > 3a/ tzw korki, jedna nauczycielka nadaje "klienta małego" drugiej koleżance
      > czyli korepetycje płatne od 15-50 zł/godz). Jaki jest mechanizm "nadawania "
      > mogę opisać.
      > 3b/ praca w innych prywatnych szkołach w wolnym czasie jw.
      > 4. Te urlopy (ile dni w roku - 60 czy 90?), rok płatnego urlopu "dla
      > poratowania zdrowia" ha, ha..., wiek emerytalny (dopiero wtedy zaczyna się
      > prawdziwa praca (korki i prywatne szkoły)

      I tu masz rację- w końcu to praca w państwowej firmie...

      > 5. Mające przestępczy charakter działania nauczycielek:
      > 5a/ "Sugestia" jakie podręczniki ma dziatwa co roku kupowac (korupcja
      krzyczaca

      Przepraszam bardzo-proszę nie osądzać wszystkich. Ja sama się dostosowałam do
      ksiażek używanych w szkole od lat by zaoszczędzić niepotrzebnego obciażenia
      finansowego rodzicom!!!!!!!!

      > )
      > 5b/ Komiwojażerka wycieczkowa nauczycielek (korupcja przez biura podróży).
      > 6. W klasie 20 i mniej uczniów - skandal, jak ja uczyłem się w szkole było nas
      > 42 uczniów, ale nauczycielka żadna nigdy nie powiedziała dzieciom że (cyt)
      > "drogie dzieci za takie pieniądze ja mogę was tylko pilnować"

      WIDAĆ MASZ PECHA:-(

      > 7. Nauczycielki w III RP to typowe środowisko postkomuinistyczne (jedyny
      > liczący się zwiazek zawodowy to SLDowska prowiniencja, od nich mają rozbuchaną
      > tzw kartę nauczyciela itd) Jedyny strajk nauczycieli w historii II i III RP
      > (od 1945 roku do dziś) to za Stelmachowskiego, gdy chciał zwolnic połowę a
      > reszcie nauczycielek dać więcej. Młode nauczycielki były za, ale stare l....y
      > nie, a to one rządzą w szkołach.
      > Nauczyscielki w PRLu nigdy nie zastrajkowały zawsze były za komuną za
      przywilej
      > e.
      > 8. W każdej szkole w miastach pow 50 tys mieszkańców jest za duzo
      nauczycielek.
      > 9. Naprawa tego szamba to zwolnić połowę, a od reszry wymagać, wymagać.
      > Zamiast 18 godzin - 35 godzin, zarobki 80 % podnieść i wymagać , wymagać,
      > wymagać. Poziom od razu w górę strzela (presja bezrobotnych nauczycieiek
      > świętych krów).
      TO NAWET DOBRY POMYSŁ JESTEM ZA:-).JAK MASZ WTYKI W MENIS-ie TO PROSZĘ
      NAMAWIAJ ICH ŻEBY WPROWADZILI TO W ŻYCIE!!!!!!!!

      > Teraz czekam na odzew oburzonych pań. Ale obiecuję że ujawnię na podstawie
      > jakiej konkretnie szkoły podstawowej to piszę.

      A SWOJĄ DROGĄ TO TROCHĘ RACJI MASZ-SAMA OBSERWUJĄC NIEKTÓRE OSOBY WIDZĘ, ŻE
      BRAK IM POKORY, A ZAROZUMIALSTWO SIĘGNĘŁO ZENITU...CÓŻ TAK JEST CHYBA W KAŻDEJ
      BRANŻY.POZDRAWIAM :-).
      • Gość: Takijeden. Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 158.75.241.* 08.09.05, 05:24
        Zamiast tyle napadac na te "święte krowy" i ganiac je po tym suchym pastwisku,
        lepiej chyba: "starac się o godziwe wynagrodzenie dla nauczycieli",by "nie
        weszli do podlejszego stanu"...."Stan nauczycielski najpiękniejszy jest" bo
        daje społeczeństwu (...)ludzi. (za A.F.M.)
        • Gość: bez satysfakcji Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 09:08
          szkoła ma ustawowy obowiązek edukacyjno-oświatowy wobec najmłodszych OBYWATELI
          tego uroczego kraju i na jakiś czas przejmuje obowiązki
          rodziców.Chociaż...Spotkałam księdza-redemptorystę, który oświadczył rodzicom
          że swoje dzieciaki otrzymali od Pana Boga i Kościoła w leasing.Widzisz jak
          język wychowawców się skomercjalizował? Coraz bardziej przygnębiające jest dla
          mnie to, że niematerialne, trudne do wypracowania wartosci społeczeństwo
          ekonomizuje. Przekonaj się o tym po pierwszym zebraniu Rady Rodziców czy
          zwykłej wywiadówce w szkole.A dziecko nie jest niczyją własnością.Moją jako
          matki też nie.
          • Gość: Takijeden. Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: 158.75.241.* 08.09.05, 16:14
            bez satysfakcji: powiem, że rodzice bardzo często zaniedbują swoje dzieci tak
            bardzo,że szkoła, a nawet kościół nie są w stanie "wyprowadzic je na ludzi".
            • Gość: ja Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.chello.pl 09.09.05, 00:59
              PRYWATYZOWAC !!!!

              WTEDY TE KROWY SAME ZDECHNĄ !
              • Gość: gerwazy Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.chello.pl 09.09.05, 01:03
                W szkole na JAsieniu nauczyciele są ok,
                tylko dyrektorka to tragedia tej szkoły..

                ale faktycznie dzieci co chwila mają skrócone lekcje albo wolne...
                To jakaś paranoja.
                Jakim prawem ???
                Co chwile rady itp

                Moze wogóle wywalić bachory ze szkoły żeby nie przeszkadzały PANIOM
                NAUCZYCIELKOM !!!!

                • Gość: anka Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 17:40
                  Do tego dąży oświata...żeby zbiurokratyzowac pracę nauczyciela i dodatkowo dac
                  im milion dodatkowch rzeczy do zrobienia nie zwiążanych z nauczaniem.
                  I to nie jest nasza wina-nauczycieli tylko ministerstwa, że ciągle gadają o
                  bzdurach, a nie o tym co najważnniejsze- o nauczaniu!!!
                • Gość: zbyt_wymagajaca Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.ue.eti.pg.gda.pl 14.09.05, 11:20
                  Bardzo sie zgadzam. Moje dziecko chodzi do tej szkoly. Na zebraniu Komitetu
                  Rodzicielskiego osmielilam sie zwrocic uwage na liczbe dni wolnych, lekcji
                  skroconych itp. Powiedzialam, ze szkola jest po to, zeby opiekowac sie i
                  dziecmi. Zgromadzone na zebraniu mamy wraz z pania dyrektor zakrzyczaly mnie, ze
                  sama sie moge zajmowac swoim dzieckiem, a te wszystkie wolne dni i godziny to,
                  cytuje, "bardzo mily zwyczaj".

                  • Gość: matka2ki Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 12:07
                    Od kilku dobrych lat obserwuję na przykładzie wywiadówek i zebrań Rad/Komitetów
                    niesłychany wzrost indywidualizmu i egoizmu w społeczeństwie.
                    Czasem "namacalnie" wychodzi to właśnie w szkole w kolejności:rodzic- dziecko-
                    nauczyciel, ale czasem też przed rodzicem mozna wstawić Mamonę,a są to
                    zachowania typu:"ja nie mam problemów z zachowanem mojej Zosi"(pomimo, że ta
                    Zosia przezywa kolegów gejami, a na nauczycielkę zdarza jej sie
                    powiedzieć"dziwka"-słyszałam pod jedną z gdyńskich szkół) albo:"ponieważ mnie
                    stać na wycieczkę do aquaparku, to niech wszystkie dzieci jadą, a jeśli kogoś
                    nie stać to niech pożyczy od rodziny", tudzież: "z moim dzieckiem lekcje
                    odrabia chrzestna, więc nie przeszkadza mi poziom trudności i ilość zadanych
                    prac domowych" i mogłabym tak jeszcze długo...Co bardziej krzykliwy rodzic,
                    dziecko, czy nauczyciel stara się przeforsować jakiś swój pomysł, wykorzystujac
                    innych dla realizacji jakiś własnych potrzeb.Czasem żenujące to jest jak
                    nauczyciele z trudem i niechętnie zgadzają się z zachciankami kilkuosobowego
                    lobby zamożniejszych/lub egzaltowanych rodziców, ale jednak nie maja
                    siły/przebicia by otwarcie zapowiedzieć, że społeczny, państwowy to wcale nie
                    znaczy mój/a/e.
                    "bardzo mily zwyczaj"-też słyszałam na zebraniu rodziców(może byłyśmy w tej
                    samej szkole?),ale jak dodałam, że szkoła jest przede wszystkim od nauczania
                    dzieci, a nie serwowania im różnych przyjemności, to wszyscy, włącznie z
                    wychowawczynią byli strasznie zaskoczeni...I tak to juz w Polsce jest:że
                    większość rzeczy i spraw, usług nie służy zgodnie ze swoim naturalnym
                    przeznaczeniem tylko jakimś nie do końca poznanym celom..choć nie jestem
                    wyznawcą spiskowej teorii dziejów.
                    • Gość: zbyt_wymagajaca Re: Ludzi to "dają" społeczeństwu rodzice IP: *.ue.eti.pg.gda.pl 14.09.05, 12:52
                      Wlasnie o to chodzi, ze szkola ma uczyc dzieci nie tylko wykladanych
                      przedmiotow, ale rowniez systematycznej pracy, odpowiedzialnosci i innych takich
                      "niedzisiejszych" wartosci.
                      Zgadzam sie, ze rodzice maja wielki wplyw na dzieci. Obserwuje wiele dzieci,
                      ktorymi rodzice wcale sie nie interesuja. Ale z drugiej strony nie moze byc tak,
                      ze szkola ma demoralizujacy wplyw na dzieci. W klasie mojego dziecka nagminnie
                      ponad polowa klasy nie ma odrobionej pracy domowej i nie przynosi wymaganych
                      przez nauczyciela rzeczy i co? I nic!
                      Nie zauwazylam natomiast wplywu kilku "krzykaczy" na wiekszosc cichych, biednych
                      rodzicow. Moze to jednak specyfika klasy mojego dziecka, w ktorej rodzice maja
                      wszystko w nosie. Najbardziej sa szczesliwi, jak nikt im glowy nie zawraca.
    • Gość: ex "święta krowa" Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 10.09.05, 17:45
      Witam wszystkich wzburzonych i dociekliwych rodziców, uczniów i innych
      wypowiadających sie na tym forum.Od razu się przyznam, że przez pewien okres
      moje życie związane było ze szkolnictwem. Miałam okazję się przekonać,jak to
      jest, byc nauczycielem.
      Miałam szczęście, bo trafiłam do szkoły, gdzie nie było tzw. strych matron i
      dyrekcji gnębiącej młodych nauczycieli. Wprost przeciwnie, atmosfera pracy była
      super.
      Wszystkim, którzy wyliczają nauczycielom ile godzin dziennie pracują i ile mają
      urlopu i ile zarabiają pragnę powiedzieć jak to wyglądało w moim przypadku.
      Skończyłam germanistykę - w pierwszym roku pracy w szkole mialam 24 lekcje
      tygodniowo, a wiec w miesiącu 96. Za tą pracę otrzymywałam na rękę ok 850 pln.
      Oprócz lekcji obowiązkowych prowadziłam 3 razy w tygodniu lekcje dodatkowe -
      społecznie, raz w miesiącu dyskoteka szkolna - społecznie,biwaki, które odbywają
      się w sobotę i niedzielę - społecznie, zebrania z rodzicami, które trwają
      minimum 2 godziny, do tego dochodzą rady pedagogiczne, szkolenia, których się
      wymaga od nauczycieli. Są jeszcze dyżury, podczas których właściwie nie wiadomo
      w którą stronę się odwrócić, nie mała gromada osób do upilnowania, nie
      wspominając o hałasie.
      Gdy taki nauczyciel przychodzi do domu, to z torby wyciąga stertę kartkówek,
      sprawdzianów i innych papierków. Przy wychowawstwie dochodzi prowadzenie
      dziennika, kontakty z rodzicami, którzy bez skrępowania potrafią dzwonić za pięć
      22, albo w niedzielę. Na dobrą sprawę, nie ma chwii, żeby nauczyciel nie myślał
      o pracy. W szkołach dyrekcja stawia coraz większe wymagania wobec nauczycieli.
      To jest oczywiście dobre zjawisko, bo przecież kształcimy przyszłe elity, ale
      niech zwiększenie wymagań i obowiązków idzie w parze z większymi pensjami. Wcale
      się nie dziwie nauczycielom, którzy po godzinach pracy dorabiają. Ciekawa jestem
      ile osób z tu wypowiadających się potrafiłoby się utrzymać za 800 złotych??
      Na forum zostało poruszonych wiele problemów i trudno byłoby ustosunkować się do
      wszystkich. Dociekliwy rodzic mówi o wyborze podręczników. Wybacz Drogi Autorze,
      ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której uczniowe sami sobie wybierają
      podręcznik. W końcu to nauczyciel jest metodykiem a nie rodzice i ich dzieci. W
      szkole, w której pracowałam głównym kryterium wyboru podręcznika była jego cena,
      po to żeby każdy uczeń mógł sobie na niego pozwolić. Uwierz mi, że nieźle trzeba
      się nagimnastykować, żeby znaleźć w miarę tani i dobry podręcznik. A uczniowie
      potem i tak go nie noszą do szkoły. Ciekawa jestem co to za szkoła, w której
      jest 20 osób w klasie, bo tam gdzie pracowałam jest zazwyczaj 30-32 uczniów.
      Co do urlopów i dni wolnych. Wakacje trwają dwa miesiące, owszem, ale dla
      uczniół. Nauczyciele zazwyczaj przychodzą już do pracy w połowie sierpnia,
      prowadzą egzaminy poprawkowe dla tych, którzy dostali oceny niedostateczne na
      koniec roku, piszą wszelakiego rodzaju plany na nowy rok szkolny i nie mówię tu
      o planie lekcji ale np. o programach wychowawczych, dydaktycznych itp.
      Z tym awansem zawodwym też nie jest tak fajnie, jak niektórzy sądzą. Wskaż mi
      grupę zawodową, która musi udowadniać, że coś robi, aby awansować i dostać
      podwyżkę. Każdy nauczyciel zbiera tony zaświadczeń, potwierdzeń i tym podobnych,
      żeby potem przedstawić odpowiednim władzom. Wskaz mi grupę zawodową, której po
      strajku nie wypłacono pensji. Ostatnio górnicy zablokowali stolicę i wywalczyli
      swoje. Nauczyciele zastrajkowali swego czasu i władze poleciały im po wypłątach.
      Nie dziwię się więc, że odechciało im się strajkować. Argumentów
      potwierdzających trudy i złe strony tej pracy jest wiele i mogłabym tłumaczyc
      godiznami, ale ktoś kto nie miał z tym do czynienia i tak tego nie zrozumie,
      niestety.
      Ja odeszłam ze szkoły, bo to nie praca dla mnie. Nie żałuję, mimo tych
      wszystkich "przywilejów", o których tu się dyskutuje. Oczywiście, zdarzają się
      nauczyciele niedoskonali. Takich ludzi, którzy niekompetentnie i źle wykonuja
      swoją pracę znajdziesz w każdej grupie zawodowej.
      Kończąc mogę powiedzieć tylko jedno:

      "Obyś cudze dzieci uczył"

      pozdrawiam
    • Gość: dzieckonauczycieli Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 10.09.05, 18:19
      Po przeczytaniu tego tekstu musze powiedzieć, że jestem oburzona. Mam 28 lat i
      mam rodziców nauczycieli, którzy nadal pracują w takich instytucjach jak
      "szkoła". Matka jest nauczycielem w ZSO, a ojciec w Gimnazjum i Szkole
      Podstawowej. Nigdy przez cały ten okres moi rodzice nie mieli dnia wolnego od
      szkoły, chyba że soboty i niedziele jak każdy obywatel w tym kraju. Nigdy nie
      pracowali po 18 godzin w tygodniu lecz po 30 a nawet 35, nie mówiąc o tym ile
      czasu wolnego poświęcali w domu na prace papierkowe (sprawdzanie prac domowych,
      klasówek, przygotowania do lekcji itp. papierzyska). Właśnie wróciłam od
      rodziców i owy nauczyciel wrócił do domu o godzinie 16, a wyszedł o 7 rano do
      pracy. Czy zastanowili się państwo po co ? Po to aby wasze dzieci nie włóczyły
      się po ulicach paląc papierosy i ćpając.Ojciec był na rajdzie rowerowym z 30
      osobową klasą, a mama jechała do Gdańska. Sobota przecież dzień wolny od pracy
      prawda? Niektórzy rodzice wymagają cudów, że szkoła wychowa. To absurd. To że
      rodzice w dzisiejszych czasach zabiegani są i nie mają czasu na wychowanie
      obarczają tym szkołę. Chyba zachodzi pomyłka.
      Proszę poprosić nauczyciela, aby pozwolił rodzicom przyjść na lekcję i proszę
      posiedzieć w klasie gdzie jest 28 minimum uczniów a max 34. Gwarantuję, że po
      tych 45 min wyjdzie z innym nastawieniem i szcunkiem dla tej profesji.
      Gdzie dzwonią rodzice, kiedy ich dziecko nie przyjdzie do domu po godzinie 24?
      Do wychowawcy, a on co leci na złamanie karku i własnym samochodem objeżdza
      okolicę w poszukiwaniach ich pociechy.
      Proszę państwa proszę choć na tydzień przyjść do szkoły pouczyć albo na 20 min
      przerwę i postać na holu w tym hałasie za te jak stwierdził "dociekliwy rodzić"
      1000-1500 zł na rękę. Uwierzcie mi, że moi rodzice pracując w 2 szkołach każde z
      nich zarabia 1500 zł (za te 32 godziny tygodniowo) Więc ile dostaje stażysta,
      nauczyciel kontraktowy? Powiem stażysta 750 zł za 18 h tydgodniowo, kontraktowy
      1000 zł, itp.
      Nie każdy może udzielać korepetycji chyba,że nie ma rodziny i masę wolnego
      czasu, a nie mówiąc już o chętnych. Przecież też nie każdego rodzica na to stać.
      Wielu to naprawdę wielu belfrów poświęca swój czas na zajęcia dodatkowe za które
      nie dostaje pieniędzy. O tym "dociekliwy rodzic" nie wie?
      Chętnie cofnęłabym czas aby moi rodzice byli po godzinie 16 w domu i poświęcili
      mi swój wolny czas, a nie tym uczniom,dla których nie tylko byli pedagogami, ale
      i drugimi rodzicami. Do dziś absolwenci odwiedzają ich w domu, a mają już nawet
      po 30 lat i dziękują im za to że wpajali im wartości które dziś przekazują
      własnym dzieciom. Więc powiem krótko by być nauczycielem trzeba się urodzić z
      tym "powałaniem". Ja nie jestem nauczycielem tylko ekonomistą, ale Bogu
      dziękuję, że mam rodziców nauczycieli i to właśnie takich.
      • Gość: Asia ex święta krowa i ty to to samo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.05, 22:57
        Piszecie z jednego komputera, a z opisu nie sądzę abyście były matką i córką
        • Gość: ex swięta krowa Re: ex święta krowa i ty to to samo. IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 12.09.05, 00:00
          Owszem, piszemy z jednego komputera, bo razem mieszkamy i dysponujemy tylko
          jednym kompurem. I tak sie akurat złożyło, że jedna z nas jest dzieckiem
          nauczycieli, a druga była nauczycielką i obie dość dobrze wiemy, czym zawód
          nauczyciela "pachnie"...
    • Gość: niecia Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 02:56
      Proponuję zwolnić wszystkich nauczycieli i ogłosić konkurs - kryteria niech
      określą rodzice i/lub inni żywotnie zainteresowani problemami edukacji.
      Niezadowolonym z nauczycieli proponuję kwalifikację według wyglądu -
      czyli "ładna - nieładna" (trzymam się konwencji - nauczyciel to nauczycielka :-
      ).
      Zawsze to milej jeśli na wywiadówce widzi się ładną buzię. A przecież wszyscy
      wiemy, że (czego dowodzi dyskusja na forum sprowokowana próbą uboju "świętych
      krów") nauczycielki to nic dobrego - niech więc chociaż będą młode i ładne...
      Może zróbmy test na inteligencję? No tak, ale wobec sugerowanej "selekcji
      negatywnej" byłoby to dość niebezpieczne... Może wyszłoby na pograniczu
      normy... Bo przecież nauczyciele (czyli nauczycielki) to ci, którzy nie dostali
      się na politechniki, nie wiedzieli co mają dalej w życiu robić, nie chcieli
      rowów kopać ani stemplować listów na poczcie - powzięli więc postanowienie o
      byciu nauczycielem... Lepiej jednak nie stosować tego kryterium - bo to chyba
      niebezpieczne wiedzieć, że dzieci uczyły/uczą/będą uczyć przygłupy...
      A może wrażliwość społeczna - nauczycielka "dobra ciocia" vs "wredna wymagająca
      suka"? "Ciocia" ukocha, "suka" nauczy... Głosujmy przez SMSy.
      Proponuję więc nie posyłać dzieci do szkoły - wygląda na to, że
      większość "forumowiczów" byłoby najlepszymi nauczycielami swoich (co tam, idźmy
      na całość - cudzych też!!!) dzieci.
      Albo - rozpalić grila (pogoda w Trójmieście służy) i upiec "święte krowy" i dać
      im te 35 (a nich tam - 40!) godzin tygodniowo. Przypilnować, postawić
      elektrycznego pastucha w drzwiach klasy i niech odbijają kartę i notują wyjścia
      do toalety (o papierosie, z oczywistych względów, nie wspomnę!). A już
      szczególnie należy sprawdzać czy czytają te wypracowania, słupki, klasówki i
      myślą co też durnego będą robiły (te "święte krowy") na następnej lekcji (bo
      przecież o semestrze nie mamy co marzyć - tak daleko ich umysł nie sięga).
      Będzie wreszcie sprawiedliwie - w końcu tak pracujemy wszyscy.
      Będę szczera - ja tak w swoim zawodzie nie pracuję. Gdy jest coś do zrobienia
      to robię, nie liczę godzin - kryterium jest wykonana praca. Mało tego - szanuję
      pracę nauczycieli I NIE TYLKO. Szanuję pracę innych. Nie czuję się w żaden
      sposób uprawniona by mówić jak to dobrze / ciężko jest być architektem,
      grabarzem, sprzątaczką, urzędniczką - nie wiem jak to jest. Mogę sobie
      wyobrażać jak fajnie jest być bibliotekarzem albo sprzedawcą lodów - chyba mają
      dobrze? Komu zazdrościcie lekkiej, przyjemnej, dochodowej pracy? Głosowania
      przez SMSy chyba jednak nie będzie.
      Nie chciałam być ubezwłasnowolnionym rodzicem - starałam się mieć wpływ na
      szkołę. I chyba miałam. Mojego dziecka nikt w szkole (poza nią też!) kraść nie
      nauczył. Studiuje na politechnice (dygresja "na boku" - nie wiem czemu utarło
      się, że to coś lepszego niż uniwersytet? czemu tzw. studia techniczne to coś
      lepszego niż tzw. humanistyczne? na matematykę i fizykę na oba typy uczelni
      dostaje się właściwie każdy chętny...) . Mądra z domu, w szkole szlif. "Korków"
      nie było. Szóstki na maturze i certyfikat advance.
      Mnie uczyli powojenni nauczyciele - chyba też nieźle.
      Nie będę tworzyć peanów na cześć nauczycieli. Byli i są (i wbrew pomysłom
      innych - będą). Jedni lepsi, inni mniej. Jak wszyscy.
      A może uderzymy w wyższe tony - coś o etosie?
      Poczytajmy o nauczycielach w prasie kolorowej i czarno-białej - że ta grupa
      zawodowa jest: spauperyzowana, sfrustrowana, niedouczona, babska (toż to
      zgroza! kobiety uczą! a może zapropnujmy mężczyźnie, tradycyjnie głowie rodziny
      mającej na utrzymaniu dziatki, zarobki na poziomie 1500 złotych? szybko
      odejdzie /i odchodzi/ z nauczycielstwa...).
      Tak czy inaczej - dociekliwy rodzicu - wynajmij starannie dobranego
      guwernera/guwernerów, zapłać naprawdę niewielką (i naprawdę absurdalną)karę za
      nierealizowanie obowiązku szkolnego i kształć dzieci z dala od grupy
      zawodowej "nauczyciele" (czyli nauczycielki).
      Proponuję poważnie - będziesz miał wpływ na czas pracy, komptencje, poziom
      nauczania. Na pewno będziesz mógł wymagać, wymagać, wymagać... I będziesz
      płacił według osiągnięć.
      Albo zajmij się tworzeniem szkoły społecznej.
      Albo bądź członkiem rady rodziców - spróbuj mieć wpływ...
      Albo spędzaj więcej czasu ze swoim/cudzym dzieckiem/dziećmi i ucz świata.
      W razie niepowodzenia zawsze zostają tajne komplety...
      P.S.
      "Święte krowy" chyba nie mają zawodu - są wszędzie...
    • Gość: aaan Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.cable.ubr06.dals.blueyonder.co.uk 11.09.05, 12:20
      Wszystkim, ktorzy tak zazdroszcza nauczycielom ich "cieplych posadek" zycze
      spedzenia jednego lub dwoch dni jako nauczyciel wlasnie, zaloze sie, ze szybko
      zmieniliby zdanie...
      pozdrawiam
      • Gość: mama Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 12.09.05, 07:55
        Nie chodzi o zazdrość. Chodzi o to aby wykonywać rzetelnie swoją pracę a nie na
        siłę i z przymusu, krzywdząc tym samym siebie i tych z którymi się pracuje.
        Dyskusja w stylu - przyjdżcie i posiedżcie jeden dzień, godzinę w szkole -
        zobaczycie jak to dobrze, nie ma sensu, bo nie o to tu chodzi. Jeżeli się nie
        nadajesz i tego nie lubisz - to odejż!!!!
        Poza tym każdy pracujący człowiek może być zwolniony, praktycznie od zaraz
        jeżeli pracodawca nie jest z niego zadowolony(np. jeżeli nie wykonuje swoich
        obowiązków ze starannością). Niech mi ktoś wyjaśni proszę, dlaczego w przypadku
        nauczyciela nie jest to takie proste a wręcz niemożliwe. Czy to jest normalne???
    • Gość: nikita Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.range81-132.btcentralplus.com 12.09.05, 11:10
      Mysle, ze pani Kuleta Swietej Pamieci w grobie sie przewraca, bo widac jej
      prywatne lekcje, nawet za darmo dociekliwemu gosciowi nic nie daly. Mozna to
      samo powiedziec z kultura i bez plucia jadem (chyba slinianki bola od takiej
      ilosci, co?)
      Z tego, co wnioskuje, swoja opinie opierasz na podstawie obserwacji jednej
      szkoly, co wg mnie jest malo obiektywne, zrob wywiad srodowiskowy, poszukaj,
      popytaj, no wiesz... tak jak na pewno pani Kuleta Swietej Pamieci uczyla,
      poszukaj dobra a nie samego zlego. Sa tez dobre szkoly, dobrze przygotowani
      merytorycznie nauczyciele a nie sami zli i malo wartosciowi.
      No i wyzwij mnie teraz od pociotkow, starych ciotek, swietych krow i innych
      sfrustrowanych bab, bo jak narazie to Tobie skonczyly sie argumenty i tylko
      inwektywami obrzucasz. Wymysl cos nowego.
    • aniald1 Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 12.09.05, 15:46
      Panie "dociekliwy rodzic" po przeczytaniu Twoich wypocin tylko jedno przychodzi
      mi do głowy: beznadziejny z Ciebie inżynier skoro tak mało zarabiasz. A
      środowiska nauczycielskiego nie znasz więc nie zabieraj głosu.
      • Gość: jfku Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 12.09.05, 17:22
        panie rodzic powiem krotko
        spieprzaj dziadzie
    • Gość: kamila Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 16:14
      Pan Inżynier (czy też magister?) wydaje się być wyjątkowo sfrustrowaną osobą i
      dobrze, że z taką pasją ubliżania jest tym inżynierem, a nie nauczycielem,
      która ma dawać przykład dzieciom. Pan obraża w tym liście i wyzywa ciężko
      pracujące osoby. I to jakie wyzwiska - co to za uczelnię Pan kończył? Proponuję
      pracować więcej Panu Inżynierowi to może jemu skoczy to pensum, które porównuje
      do poborów pracowników oświaty. Chyba miał pan straszne doswiadczenia w tej
      swojej 45 osobowej klasie? Może terapia???
    • Gość: Anna, nauczycielka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 23:41
      Naprawdę mamy tak dobrze? Naprawdę nic nie robimy?
      Nie będę pisać o godzinach spędzonych na sprawdzaniu prac domowych (a mam ich
      sporo, jestem nauczycielką języka włoskiego), sprawdzianów, klasówek; nie będę
      o tym pisać, bo piali o tym inni nauczyciele w tym wątku.
      Chciałabym zapytać, gdzie są rodzice dzieci które uczymy?! Dlaczego cały
      obowiązek wychowawczy składają w nasze ręcę? Dlaczego jedynym zajęciem dzieci
      po szkole jest oglądanie telewizji? Co robią rodzice? Brak czasu? Cóż,
      widocznie tak jak my, nauczyciele, dorabiają po godzinach do swoich pensji.
      Dzieci w domu nie czytają książek, prace domowe odrabiają "na kolanie",
      wypracowania ściągnięte z internetu... Czy to my mamy popołudniami pilnować aby
      dziecko powtórzyło lekcję??!!
      Bez współpracy, bez elementarnego zainteresowania rodziców edukacją swoich
      dzieci, nawet najlepszy nauczyciel nie zdoła wykształcić dziecka.
      Nie dziwcie się drodzy państwo, że dziecko jest niedouczone, skoro w domu nie
      ma kultury czytania, skoro rodzic pyta "jak w szkole", dziecko
      odpowiada "spoko" i na tym kończy się rozmowa.
      Ręce opadają, kiedy uczeń odpowiada, że nie przeczytał lektury, ale przecież
      oglądał film. Ręce opadają, kiedy widzę jaki jest zasób słów dziecka; kiedy
      abym mogła nauczyć je włoskiego słowa, muszę objaśnić mu znaczenie słowa
      polskiego.
      Ręce opadają, drodzy rodzice.
      • franny Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 15.09.05, 01:05
        Anna, co mam Ci napisac? Ja jestem lekarzem, od rana do 13-14.00 operuje ludzi,
        potem zajmuje sie pacjentami, ich rodzinami, wypelniam STOSY papierow, koduje
        procedury medyczne i rozpoznania, robie wypisy i przyjecia, zalatwiam
        dziesiatki konsultacji i badan, przeniesien na inne oddzialy, obdzwaniam ZUSy i
        Kasy Chorych (NFZ), dzwonie do rodzin pacjentow, ktorzy nie chca zajac sie
        swoimi chorymi krewnymi, interweniuje do roznych instytucji w sprawie
        zaniedbanych dzieci, pisze obserwacje i zlecam dziesiatki badan, za ktore
        odpowiadam! Wracam wieczorem do domu i doczytuje w Medline i innej literaturze
        na temat moich chorych i lekow, siedze w internecie i jezdze na wlasny koszt na
        kursy specjalizacyjne lub inne. Te inne sa oczywiscie w ramach mojego urlopu. I
        dostaje 1400 zl!! Mimo to, wykonuje swoja prace sumiennie i do konca. Nie mam
        obecnie obowiazku dydaktycznego, ale moi koledzy, za kilkaset zl wiecej
        ksztalca w klinice studentow medycyny, a zapewniam, ze sa to zajecia do ktorych
        trzeba sie bardziej przygotowac niz do lekcji np. biologii w szkole. Pomine tez
        kwestie dyzurow po ktorych pracuje kolejnych 10 h - niekiedy bez chwili snu.

        Ja tez sobie zadaje podobne pytania jak Ty. Gdzie sa dzieci moich starych,
        chorych pacjentow, dlaczego niektorzy nie byli od 20 lat u lekarza, i dlaczego
        zglaszaja sie tak pozno, mimo objawow choroby od kilku lat. Dlaczego gdy jezdze
        karetka zastaje ludzi niedomytych, smierdzacych (niekoniecznie biednych)??? Mi
        tez rece opadaja, mimo to edukuje kazdego kto na to pozwoli. I zawsze gdy musze
        zabiegam o pacjenta do konca, takze w sferze socjalno-materialnej (wnioski do
        domow opieki spolecznej, do hospicjow, do MOPSu o zapomoge, do pogotowia
        opiekunczego, do NFZ o extra-refundacje leku....itp, itd)
        • Gość: matka2ki Och!Franiu-kombatancie!Mało nie padłam z wrażenia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 13:04
          Ach gdzieżesz, wyjaw proszę, pracują tacy zbawcy świata w białych kitlach?
          Pracowałam w kilku szpitalach w Polsce i jako żyję nie spotkałam takiego
          twardziela- chirurga jak Ty. Chyba że piszesz o szpitalu w Leśnej Górze.Ale
          ciszej, bo niektórzy jeszcze naprawdę uwierzą, że w nadwiślańskim kraju można
          się położyć do takiego szpitala, w którym lekarz leczy, operuje,
          pielęgnuje,wypisuje,przyjmuje, informuje, przenosi, wnosi, prosi, dzwoni,
          konsultuje, bada, obserwuje i godzinowo zleca, zaleca, wnioskuje, interweniuje
          i jeszcze za to odpowiada(ach coś Ty-naprawdę???bo jakoś nie zauważyłam ani
          jako pacjentka, ani jako pielęgniarka, ani jako matka pacjenta)i wszystko od
          rana(czemu nie napisałeś od jakiego rana?A co spóźniasz się do pracy?)AŻ do 13-
          14:00...Ho-ho toż to prawie jak orka albo wyrąbywanie lasu...
          • franny Re: Och!Franiu-kombatancie!Mało nie padłam z wraż 15.09.05, 13:18
            Nie spozniam sie do pracy - poza tym czesto sie w niej juz rano budze. Nie
            doczytalas do konca - do 13-14.00 napisalam o pracy na bloku OP, potem praca na
            oddziale. Ale to bez znaczenia dla tematu - chcialam tylko napisac, ze wiele
            grup zawodowych (vide poprzedni moj post) pracuje ciezko, dlugo, za marna kase
            i bez placonych nadgodzin.
            Pozdrawiam.
            • Gość: matka2ki Re: Och!Franiu-kombatancie!Mało nie padłam z wraż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:10
              Ależ to ma znaczenie dla tematu ciężko zapracowana pani doktor, bowiem wielu
              nauczycieli w kraju porównuje swoją pracę do pracy lekarza.
              Coś szybko w ramach ciężkiej pracy na oddziale odpisałaś na post...
              Poza tym dość mocno przekoloryzowałaś trud swojej pracy i wiesz co?Ściemniasz
              troszku mając nadzieję, że niedouczeni internauci nie orientują się w temacie
              pracy na OP, oddziałach zabiegowych lub leczenia zachowawczego, ponieważ wielu
              pracownikom w Polsce WYDAJE się, że są conajmniej wybrańcami Opatrzności jeśli
              nie zbawcami maluczkich. Ach!Jak ja lubię to partyzanckie kombatanctwo
              okraszone kobiecą skłonością do przesady i maryjną martyrologią poświęcania się
              dla ludu...Ale wiesz? To taki nasz obronny mit, bo bez niego nie da się żyć na
              trzeźwo.
              • franny Re: Och!Franiu-kombatancie!Mało nie padłam z wraż 15.09.05, 17:26
                Dlaczego Ty ziejesz takim jadem? Jesli to Twoj sposob na kontakt z ludzmi, to
                nic dziwnego, ze jestes wiecznie niezadowolona, takze z pracy.
                Kobieto, troche pogody ducha! Usmiechnij sie czasem do zycia (i do pacjenta) -
                a zobaczysz, ze ludzie nie sa tacy do doopy!
                A Propos zapracowania - jestem na urlopie (mimo to spedzam czas pracowicie -
                koncze doktorat:)

                Do reszty nawet sie nie ustosunkuje, powinien to zrobic psychoterapeuta. Szkoda
                mi czasu na czytanie pseuintelektualnego belkotu jakiejs sfrustrowanej i
                niespelnionej paranoiczki. Obledem zieje z kazdej linijki Twojego tekstu.
                Powodzenia i do widzenia. Bez odzewu - wyjezdzam na 2 tyg. cieszyc sie zyciem!!






                • Gość: matka2ki Przy okazji wywal medialny bełkocik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 03:30
                  ze swojej głowy i nie imputuj nikomu czegoś czego nie napisał.
                  Może i jestem sfrustrowana, ale paranoiczka to zwykły brak szacunku i dość
                  często spotykana agresja u ludzi, którym trudno przyznać się do błędu czy
                  pomyłki. I nie projektuj mi tu swoich własnych emocji, bo ci aureolka znad
                  główki umknie.
                  Na urlopie życzę więcej szczerości w relacjach z ludźmi, a w szczególności do
                  pacjentów.I mam nadzieję, że przynajmniej w stosunku do nich nie stawiasz tak
                  szybkich diagnoz na temat ich zdrowia psychicznego, bo obawiam się,że szybko od
                  ciebie uciekają.
                  A pracuje mi się niezgorzej, bo pomimo wszystkiego lubię ludzi, pokonywanie
                  słabości, męża i dzieciaki.
      • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 08:27
        Ależ przecież to wy pozwoliliście na używanie ściąg na lekcjach, streszczeń
        lektur. Nie, nie oficjalnie oczywiście ale za cichym przyzwoleniem. Kiedys to
        byloby nie do pomyslenia. Pytasz co dzieci robią po lekcjach? Naśladują między
        innymi wasze zachowania. Prowadzanie się pod reke na przerwach, ignorancja
        wobec uczniów, brak kompetencji - to są wg, Was wzorce do naśladowania? A co z
        podważaniem autorytetu rodziców przez was? przykład:Twój ojciec to kłamca
        możecie obaj podać sobie ręce. Nie wy drodzy pedagodzy jestescie od tego żeby
        to oceniać. Myslę, że rodzice tych dzieci nie dorabiają po pracy ale poprostu w
        tej pracy tyle czasu spędzają. Nie mamy bowiem w przeciwieństwie do was "miłego
        przywileju" posiadania tak wielu dni wolnych, skróconych godzin pracy, etc.
        Zbliża się dzien nauczyciela, znowu uczniom powiecie, ze zamiast kwiatów lepiej
        żeby przynieśli czekoladę bo kwiaty szybko zwiędną? Oczywiście wolne w szkole
        będzie, bo jakby. Ostatnia scenka z ulicy w Gdańsku: grupa szkolna na wycieczce
        prowadzona przez 2 opiekunów. Dzieci (6-10 lat) rozbiegane po całej szerokości
        chodnika, ludzie nie mają jak ich wyminąć, z przeciwka człowiek na wózku
        inwalidzkim co słyszy?:"Patrzcie on popie.. na tym wózku ja Reksio w
        dobranocce". Jaka reakcja nauczyciela?(młoda kobietka tuląca się w objęciach
        jakiegoś faceta. :"Krzysiu, Reksio to nie dobranocka, tylko zwykła bajka.". I
        co na to powiecie? INCYDENT? Nie, bo takich przypadków mogłabym przytoczyć
        wiele. A ta nauczycielka obsciskująca się z jakimś facetem w obecności dzieci w
        godzinach pracy?.....SZOK\! A później dziwimy się i razi nas zachowanie młodych
        par na ulicy.Przemyslcie to sobie.
        • Gość: Anna Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 08:55
          Widzę że Pan/Pani ma rzeczywiście wyrobione zdanie o nas, nauczycielach. Cóż,
          pracuję w Gdańsku, w tym Gdańsku gzie nauczycielka obsciskuje się z mężczyną
          przy uczniach (fuj, może to był jej mąż?...)
          Drogi/-a internauto/-tko w mojej szkole, jak i w wielu innych nie ma
          przyzwolenia na korzystanie z bryków, streszczeń i temu podobnych wynalazków. I
          nie wiem skąd mój rozmówca bierze te ekstremalne wypowiedzi nauczycieli. W moim
          środowisku wymagamy sami od siebie pewnego poziomu i z tego co widzę, niewiele
          osób schodzi poniżej wymagań. W moim środowisku kolokwializmy są nie do
          przyjęcia.
          I jeszcze jedno, Pan/-i chyba nie do końca zrozumiał/-a treść mojego listu,
          gdyż odpisuje mi całkiem nie na temat. Czyżby zaniedbania edukacyjne i problem
          ze zrozumieniem przeczytanego tekstu??
          • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:17
            Szanowna pani "święta krowo" braków edukacyjnych nie posiadam, skończyłam
            studia wyższe z wynikiem lepszym od niejednego nauczyciela (mam ich kilku w
            rodzinie). Mój post nie był odpowiedzią na pani wypowiedź (nie wiem skąd takie
            przypuszczenie - pewnie jest pani rozczarowana brakiem odpowiedzi. Pani atak w
            moim kierunku tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że nas rodziców próbujecie
            traktować w dokładnie taki sposób jak waszych uczniów. Jeżeli chodzi o
            wymagania w stosunku do siebie to być może w waszym środowisku są one uznawane
            za wysokie, ale niekoniecznie poza nim. Świadczy o tym choćby pani wypowiedź
            mająca być chyba usprawiedliwieniem dla poczynań tej opiekunki na wycieczce.
            Nawet jeżeli to byl jej mąż (a fuj) to wyraźnie napisałam, że to było
            obściskiwanie się a nie np. przytulanie, co i tak dla mnie byłoby karygodnym
            zachowaniem w obecności dzieci w czasie godzin pracy. Ja w pracy za takie
            zachowanie zostałabym wezwana na rozmowę do przełożonego. zapytam jeszcze, czy
            poza ubliżaniem potrafi pani w jakiś sposób skomentować opisaną przeze mnie
            sytuację? Jak się pani wydaje czy zachowanie tej nauczycielki w stosunku chocby
            tylko do tego niepełnosprawnego było poniżej stawianych wymagać, czy też
            uznajecie to za normę? A zdanie o was nauczycielach i owszem - mam wyrobione.
            czy któryś z was potrafi mnie przekonać że się mylę? Acha i jeszcze
            jedno:jestem kobietą i to wynikało z treści mojego posta. Nie wiem więc skąd u
            pani ta niepewność, czy moze ma pani zaniedbania edukacyjne i problem ze
            zrozumieniem przezcytanego tekstu? Duzo zdrówka życzę
            • Gość: Ta Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.man.torun.pl 15.09.05, 16:20
              Taką mamy Rzeczpospolitą, jakie było ich młodzieży wychowanie (za jednym
              facetem z e. Odrodzenia),w ostatnich 60 latach.Widac to było ostatnio w Mielcu
              itd...Ale, np. znam takiego jednego frajera nauczyciela, który pracuje w
              szkole, w domu,i dodatkowo 2 godziny dziennie w autobusach w drodze do szkoły
              ("dopieszcza wychowanie"). Bo, młodzież jak to młodzież, jak zawsze, jezeli
              może to pomija normę obyczajową i prawną, i w obecności biernych dorosłych
              (rodziców)stosuje odważnie; ku..,hu..,pi.., plu..,itd. A dyrekcje, jak to
              dyrekcje przesiadły się do pięknych aut, oraz zamknęły się w gabinetach pisząc
              mozolnie obszerne programy.
            • Gość: Anna Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 22:43
              > Szanowna pani "święta krowo" braków edukacyjnych nie posiadam, skończyłam
              > studia wyższe z wynikiem lepszym od niejednego nauczyciela (mam ich kilku w
              > rodzinie).
              Cóż, wykształcenie jak widać nie zawsze idzie w parze z dobrym wychowaniem. Nie
              wiem skąd zwrot "święta krowo", skoro mnie Pani nawet nie zna.

              >Mój post nie był odpowiedzią na pani wypowiedź (nie wiem skąd takie
              przypuszczenie - pewnie jest pani rozczarowana brakiem odpowiedzi.
              Stąd takie przypuszczenie, że kliknęła Panie aby go napisać w
              zakładkę "odpowiedz" i Pani post pojawił się jako odpowiedź na mój.

              >Jak się pani wydaje czy zachowanie tej nauczycielki w stosunku chocby
              > tylko do tego niepełnosprawnego było poniżej stawianych wymagać, czy też
              > uznajecie to za normę?
              Jak napisałam, nie wiem skąd Pani bierze te ekstremalne przykłady. Ja w takiej
              sytuacji zwróciłabym uwagę nauczycielce i nie przeszłabym obojętnie.

              >A zdanie o was nauczycielach i owszem - mam wyrobione.
              czy któryś z was potrafi mnie przekonać że się mylę?
              Ja nie mam zamiaru. Powiem Pani jedno, nie wolno generalizować. Ciekawi mnie
              natomiast ogromna aktywność uczestników tego forum w godzinach, które w polsce
              dla większości osób pracujących są godzinami pracy. I to zżymanie się, że
              nauczyciele nic nie robią. No cóż, przynajmniej nie udają przez 45 minut,że
              pracują i nie chowają okienek w komputerze, kiedy się zbliża przełożony.

              Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro
              Autor: Gość: Beza IP: *.internetdsl.tpnet.pl
              Data: 15.09.05, 08:27 + dodaj do ulubionych wątków
              --------------------------------------------------------------------------------
              Ależ przecież to wy pozwoliliście na używanie ściąg na lekcjach, streszczeń
              lektur. Nie, nie oficjalnie oczywiście ale za cichym przyzwoleniem. Kiedys to
              byloby nie do pomyslenia. Pytasz co dzieci robią po lekcjach? Naśladują między
              innymi wasze zachowania. Prowadzanie się pod reke na przerwach, ignorancja
              wobec uczniów, brak kompetencji - to są wg, Was wzorce do naśladowania? A co z
              podważaniem autorytetu rodziców przez was? przykład:Twój ojciec to kłamca
              możecie obaj podać sobie ręce. Nie wy drodzy pedagodzy jestescie od tego żeby
              to oceniać. Myslę, że rodzice tych dzieci nie dorabiają po pracy ale poprostu w
              tej pracy tyle czasu spędzają. Nie mamy bowiem w przeciwieństwie do was "miłego
              przywileju" posiadania tak wielu dni wolnych, skróconych godzin pracy, etc.
              Zbliża się dzien nauczyciela, znowu uczniom powiecie, ze zamiast kwiatów lepiej
              żeby przynieśli czekoladę bo kwiaty szybko zwiędną? Oczywiście wolne w szkole
              będzie, bo jakby. Ostatnia scenka z ulicy w Gdańsku: grupa szkolna na wycieczce
              prowadzona przez 2 opiekunów. Dzieci (6-10 lat) rozbiegane po całej szerokości
              chodnika, ludzie nie mają jak ich wyminąć, z przeciwka człowiek na wózku
              inwalidzkim co słyszy?:"Patrzcie on popie.. na tym wózku ja Reksio w
              dobranocce". Jaka reakcja nauczyciela?(młoda kobietka tuląca się w objęciach
              jakiegoś faceta. :"Krzysiu, Reksio to nie dobranocka, tylko zwykła bajka.". I
              co na to powiecie? INCYDENT? Nie, bo takich przypadków mogłabym przytoczyć
              wiele. A ta nauczycielka obsciskująca się z jakimś facetem w obecności dzieci w
              godzinach pracy?.....SZOK\! A później dziwimy się i razi nas zachowanie młodych
              par na ulicy.Przemyslcie to sobie.

              > Acha i jeszcze
              jedno:jestem kobietą i to wynikało z treści mojego posta. Nie wiem więc skąd u
              pani ta niepewność, czy moze ma pani zaniedbania edukacyjne i problem ze
              zrozumieniem przezcytanego tekstu?

              Wygląda na to, że jednak nie wynikało z treści Pani listu, jakiej płci jest
              piszący...:) No ata nauczycielka "tuląca się w objęciach" czy "obściskująca"?
              Bo to , proszę Pani, nie jest to samo.

              >Duzo zdrówka życzę
              A ja mniej zgryźliwości, więcej pogody ducha i przemyślanych, sensownych
              wypowiedzi.

              • Gość: Beza Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 08:32
                > Jak napisałam, nie wiem skąd Pani bierze te ekstremalne przykłady. Ja w
                takiej
                > sytuacji zwróciłabym uwagę nauczycielce i nie przeszłabym obojętnie.
                >
                Przeszłaby pani obojętnie??????????????????? Wobec takiego zdarzenia???????????
                Rzeczywiście typowo kształcąca postawa. Pani pytanie skąd biorę takie przyklady
                jest conajmniej nie na miejscu: napisałam wyraźnie, że zdarzenie miało miejsce
                na ulicach Gdańska. Ekstremalne? Być może dla niektórych z Was jest to
                naturalne zachowanie, skoro Pani tez przeszłaby obojętnie. Żadnej merytorycznej
                odpowiedzi nie otrzymałam natomiast od Pani na temat samego
                zdarzenia.

                Ciekawi mnie
                > natomiast ogromna aktywność uczestników tego forum w godzinach, które w
                polsce
                > dla większości osób pracujących są godzinami pracy. I to zżymanie się, że
                > nauczyciele nic nie robią. No cóż, przynajmniej nie udają przez 45 minut,że
                > pracują i nie chowają okienek w komputerze, kiedy się zbliża przełożony.
                Skoro tak bardzo panią ciekawi - wystarczylo zapytać, po co się męczyć? Już
                odpowiadam, oczywiście za siebie: jestem w domu, ponieważ wykorzystuje urlop
                wypoczynkowy. A to że nie macie komputerów na biurkach (to byście dopiero mieli
                raj)wcale nie oznacza że przez 45 minut ciężko
                pracujecie.
                Ale przede wszystkim chyba zasadniczo odbiegliśmy od treści listu: proszę
                zamiast oceniac stan mojego ducha - merytorycznie wypowiedzieć się na temat
                sytuacji panującej w szkołach. Bo chyba po to zaczęła Pani czytać ten wątek?
                Chyba że brakuje Pani argumentów........no coż, nie pierwszy to raz. Cieplutko
                pozdrawiam,oczywiście bez zgryźliwości (nie rozumiem skąd takie
                przypuszczenie,czyżby mania prześladowcza?)
                • Gość: ex "swieta krowa" Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 09:43
                  skoro Twoim zdaniem nauczyciel przez 45 minut nic nie robi, albo nie pracuje
                  ciezko, to zapraszam do jakiejkolwiek szkoly..przeprowadz chociaz dwie lekcje,
                  z uczniami, ktorzy sa odporni na wiedze, bo takich teraz niestety wiekszosc,
                  potem udaj sie na dyzur na dlugiej przerwie, a wtedy moze wypowiadaj sie na
                  temat pracy nauczycieli...
                  pozdrawiam
                • Gość: Anna Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 21:28
                  > Jak napisałam, nie wiem skąd Pani bierze te ekstremalne przykłady. Ja w
                  takiej
                  > sytuacji zwróciłabym uwagę nauczycielce i nie przeszłabym obojętnie.
                  >
                  Przeszłaby pani obojętnie??????????????????? Wobec takiego zdarzenia???????????
                  Rzeczywiście typowo kształcąca postawa.

                  Czy Pani na pewno potrafi czytać???

                  >Pani pytanie skąd biorę takie przyklady
                  jest conajmniej nie na miejscu: napisałam wyraźnie, że zdarzenie miało miejsce
                  na ulicach Gdańska. Ekstremalne? Być może dla niektórych z Was jest to
                  naturalne zachowanie, skoro Pani tez przeszłaby obojętnie. Żadnej merytorycznej
                  odpowiedzi nie otrzymałam natomiast od Pani na temat samego
                  zdarzenia.

                  Skomentowałam pisząc, że jest to dla mnie zachowanie ekstremalne, napisalam, że
                  zwróciłabym uwagę nauczycielce i że NIE przeszłabym obojętnie.
                  Jak Pani zresztą widziała, skomentowałam większość Pani wypowiedzi, pani
                  natomiast nie przyznała, że z treści listu NIE mogłam wywnioskować Pani płci.
                  A co do naszej pracy, cóż, broni się sama. I przeżywamy chwile radości, kiedy
                  uczeń przez nas przygotowany jest lauretatem olimpiady. I duma mnie rozpiera,
                  kiedy moi uczniowie z moim mężem PŁYNNIE rozmawiają po włosku. I cieszę się,
                  kiedy zdają egzaminy wstępne na studia. I kiedy dzwonią i opowiadają jak im na
                  tych studiach się powodzi.
                  Tak proszę Pani, moja praca broni się sama, a zakały naszego zawodu bronić
                  muszą się same, ja nie widzę takiej potrzeby. Nie odpowiadam za poczynania
                  innych. Piszę w moim imieniu, piszę to, co ja widzę. Może to naiwność, może
                  zbyt wielka wiara w ludzi. Może.
                  Miłej nocy.
      • randybvain Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro 15.09.05, 18:31
        Naprawdę mamy tak dobrze? Naprawdę nic nie robimy?
        Nie będę pisać o godzinach spędzonych na sprawdzaniu prac domowych (a mam ich
        sporo, jestem nauczycielką języka włoskiego), sprawdzianów, klasówek; nie będę
        o tym pisać, bo piali o tym inni nauczyciele w tym wątku.

        >>Brak organizacji = praca w czasie prywatnym. To nie jest heroizm, tylko
        glupota. Po pracy masz sie relaksowac, a nie pracowac.

        Chciałabym zapytać, gdzie są rodzice dzieci które uczymy?! Dlaczego cały
        obowiązek wychowawczy składają w nasze ręcę?

        >>Mysle, ze na tym polega specyfika tego zawodu.

        Dlaczego jedynym zajęciem dzieci
        po szkole jest oglądanie telewizji? Co robią rodzice? Brak czasu? Cóż,
        widocznie tak jak my, nauczyciele, dorabiają po godzinach do swoich pensji.
        Dzieci w domu nie czytają książek, prace domowe odrabiają "na kolanie",
        wypracowania ściągnięte z internetu... Czy to my mamy popołudniami pilnować aby
        dziecko powtórzyło lekcję??!!

        >> Nie.

        Bez współpracy, bez elementarnego zainteresowania rodziców edukacją swoich
        dzieci, nawet najlepszy nauczyciel nie zdoła wykształcić dziecka.
        Nie dziwcie się drodzy państwo, że dziecko jest niedouczone, skoro w domu nie
        ma kultury czytania, skoro rodzic pyta "jak w szkole", dziecko
        odpowiada "spoko" i na tym kończy się rozmowa.
        Ręce opadają, kiedy uczeń odpowiada, że nie przeczytał lektury, ale przecież
        oglądał film. Ręce opadają, kiedy widzę jaki jest zasób słów dziecka; kiedy
        abym mogła nauczyć je włoskiego słowa, muszę objaśnić mu znaczenie słowa
        polskiego.

        >> Czy to zle, ze dzieki wlasnie tobie, a nie pani od polskiego dziecko cos
        zrozumialo?
        >>Wystarczy, ze nauczyciele nie beda naciagac ocen w takich przypadkach, jak
        wymienilas. Jesli uczen nie spelnia wymagan, nie powinien zdac
    • Gość: Ja Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internet.v.pl 16.09.05, 13:34
      To ma być donos na własną żonę, nauczycielkę, czy na sąsiadkę. Bezinteresowna
      zawiść przez ciebie przemawia. Gdzie byłeś jak przyjmowali na studia
      pedagogiczne? Poszedłeś w inżyniery, bo tak tato kazali? To do kogo te
      pretensje.
      • Gość: anka Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 22:43
        Beza czego Ty chcesz od nauczycieli?Co Ci się nie podoba w ich pracy?Najlepiej
        wymień swoje argumenty w podpunktach bo gadac to Ty lubisz dużo ale nie na
        temat!

        I ciekawi mnie jaką Ty pracę wykonujesz?
        • Gość: ankaaa Re: Jak się ma nauczyciel na posadzie (święta kro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:01
          Czy ten wątek umarł śmiercia naturalną?
          Czy może głupio odpisywac naszemu założycielowi???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka