Dodaj do ulubionych

Karowa - jak z przyjęciami do porodu??

06.03.04, 12:26
Witam
Chcę rodzić w szpitalu na Karowej. Wiem że cały czas jest tam remont. Czy któraś z Was wie jak jest naprawdę z przyjmowaniem kobiet do porodu? Czy odsyłają prawie wszystkich do innych szpitali z wyjątkiem przypadków typu cukrzyce ciążowe itp?. Mam termin na 9 maja i zaczynam się denerwować. Proszę o garść sprawdzonych informacji najlepiej od dziewczyn które niedawno tam rodziły.
Ewa i 31 tyg maleństwo
Obserwuj wątek
    • matizka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 06.03.04, 12:32
      Ja właśnie zaczęłam szkołę rodzenia na Karowej i położna b. cieszyła się, że
      wybraliśmy właśnie ten szpital. "Mam nadzieję, że skoro wybraliście państwo tę
      szkołę to i ten szpital" - takie słowa chyba nie mogą znaczyć, że wszystkich
      odsyłają (zwłaszcza, że do szkoły rodzenia chodzą zazwyczaj dziewczyny bez
      dużych komplikacji).

      A poza tym chciała nam pokazać salę do porodów rodzinnych , jeśli będzie wolna.
      I była. Więc może te plotki są przesadzone.

      Jeśli chodzi o remont to podobno miał się zakończyć do końca marca, ale już
      widać, że się nie wyrobią, więc może przez kwiecień zdążą!


      Pozdrawiam,

      M.
      • hubcia Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 06.03.04, 12:34
        dzieki za ino, jak dowiesz się czegoś więcej to napisz jeszcze parę słów w przyszłości.
        ewa
        • marcyszka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 06.03.04, 13:57
          Hej,
          Ja skończyłam szkołe rodzienia na Karowej w ostatniej "turze".
          Nie chcieli się deklarować z terminem - do kiedy zdążą, bo ktoś mógłby go uznać
          za wiążący. Ale jak podpytywałam na boku to się dowiedziałam, że powinni zdążyć
          przed moim terminem (30.04). To by Cię urządzało prawda?

          Oczywiście też czekam na świeże info...
          • oligo1 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 06.03.04, 15:08
            Byłam na karowej 3 marca obejrzeć oddział i dopytać o wszystko. Poinformowano
            mnie,że remont potrwa jeszcze ze 2 miesiące. Więc przed moim terminem (22. 04)
            raczej nie skończą sad, a i jeszcze,że moja cukrzyca ciążowa (jestem pod opieką
            tamtejszej poradni) też niczego nie zmienia. Wogóle tego dnia mieli jakiś
            problem i prawie nikogo nie przyjmowali. Zaczęłam nastawiać się na inny szpital.
            pozdr
            • elzetka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 07.03.04, 20:20
              No właśnie ja też zamierzam rodzić na Karowej, a mam termin na 7.04 i tak
              myślałam, ze się nie wyrobią z tym remontem. Najświerzsze informacje będę miała
              18.03 i obiecuję, że się odezwę. a tym czasem czekam na relacje kobiet, które
              właśnie tam urodziły, jak to jest z tymi przyjęciami?...
          • maniel Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 24.03.04, 16:58
            No właśnie kiedy skończy się ten remont. Wczoraj moja gin, która pracuje co
            prawda na Starynkiewicza, stwierdział, że się już dawno skończył. W ogóle to
            jest jakis nawał na porodówkach. Na Żelaznej po 20 porodów dziennie, kobiety po
            porodzie leżą na wszystkich oddziałach, a na Starynkiewicza na korytarzach.
            Zastanawiam się do którego szpitala się udać i czy najpierw zadzwonić, czy są
            miejsca?
    • bruksia Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 07.03.04, 22:05
      nadal źle, moja siostra rodziła 6.05 i ... została odesłana. Mimo iż tam
      przygotowywała się do porodu i była umówiona. Jej ciąża była już po terminie
      więc przez tydzień chodziła na K na badanie, powiedziano że jak nie urodzi do
      soboty to ją kładą i wywołuju. Więc jej zgłoszenie nie było "zaskoczeniem" i do
      piero w tedy poinformowano ją że musi jechać gdzie indziej. Beeeznadziejaaa,
      nie rozumiem czemu dziewczyny tak szaleją za Karową i Żelazną by narażać się na
      takie nerwy.
      • aneta.wis Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 08.03.04, 02:19
        Witam przyszłe mamy...
        wprawdzie nie jestem w ciąży...ale jakiś czas temu rodziłam tam synka
        (zainteresowanie porodem w tamtejszym szpitalu też było nie małe - w
        dniu "mojego" porodu było ich aż 19 -ście!!!! )Na pytanie mojej poprzedniczki
        " czy warto....????" odpowiem, że w/g mnie TAK!!! szpital posiada super sprzęt
        do badań i nie tylko, dla maluszków ( czego niestety naprawdę brakuje w
        większosci szpitalach) opieka lekarzy i położnych też jest super.
        Oczywiście - ile mam tyle opinii!!!
        Mogę popytać o bardziej szczegółowe informacje - mamy tam siostrę męża,
        wprawdzie nie pracuje na porodówce, ale zawsze to bliżej źródła...ale z
        wykształcenia jest połozną.
    • ala011 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 08.03.04, 10:41
      Sorry ja chodze na karowej i wlasnie slyszalam ze juz nie przyjmuja pacjetek bo
      za duzo chetnych,ale jezeli bedziesz mila do nich skierowanie od lekarza
      prowadzoncego to masz wieksze szanse.

      Pozdrawiam i zycze szczesliwego rozwiazania Ala
    • carri Moze porod do wodzy po remoncie? 10.03.04, 15:33
      Czy po remoncie bedzie mozna rodzic do wody na Karowej? Slyszalam, ze taka
      mozliwosc jest tylko w Wolominie.
    • ruda73 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 31.03.04, 21:49
      Ja też chciałam rodzić na Karowej.... ale zmieniłam zdanie 2 tygodnie temu. 3
      tygodnie temu byłam tam "z wizytą". No i wszystko było pięknie. Niestety
      tydzień później, w 32 tygodniu ciąży dostałam skurczy i pojechałam na izbę
      przyjęć. Stałam prawie 15 minut przy okienku zwijając się z bólu, aż ktoś ze
      mną porozmawia. No i nie zapytano mnie co się dzieje, tylko "poproszę
      dokumenty". To już mnie zestresowało. A potem się okazalo, że niestety chyba
      rodzę. No i oczywiście nie ma miejsc, więc trzeba mnie gdzieś przewieź. 32
      tydzień ciąży, to zdecydowanie za wcześnie, więc chyba to nikogo nie zdziwi, że
      dostałam lekkiej histerii, bo skoro mam rodzić przed terminem, to chciałabym
      żeby się ktoś dzieciaczkiem fachowo zajął. Na moją sugestię, że może na
      Starynkiewicza lub Wołoską Pani doktor odpowiedziała, że muszę pojechać do
      szpitala 3 kategorii, gdziej jest OIOM dla noworodków i wyszła. Po godzinie
      oświadczyła, że żaden szpital mnie nie chce, tylko Praski. Nie mam absolutnie
      nic przeciwko szpitalowi Praskiemu. Byłam bardzo zadowolona z opieki. Na
      szczęście udało się poród zatrzymać. ALE... po przyjeździe do Praskiego okazało
      się, że to jest szpital 1 kategorii i co prawda respirator mają, ale jeżeli
      urodzę, to i tak dziecko wróci na Karową... No i co byście o tym pomyślały? A
      poza tym - musiałam podpisać oficjalną odmowę na przyjęcie do szpitala. Tylko
      dlaczego podczas trwania skurczu, kiedy człowiek czuje się tak, że podpisałby
      absolutnie wszystko? Nigdy już nie pojadę na Karową. Szkoda moich nerwów.
      Polecam za to Szpital Praski. Nie wygląda pięknie ale obsługa jest miła i
      fachowa.

      Pozdrawiam
    • aog Re: ja była w ciąży zagrożonej 01.04.04, 12:05
      z pessarem, cukrzycą, "wyleżanej" itd
      przez cały okres ciąży byłam pod opieką lekarzy z Karowej i cały czas
      zapewniano mnie, że gdy przyjadę do porodu to będę miała "pierszeństwo"
      ponieważ jestem ich pacjentką !!!
      i co się okazało gdy przyjechałam ze skierowaniem od LEKARZA PROWADZĄCEGO Z
      KAROWEJ w dniu wyznaczonym:
      przesiedziałam ponad 3 godziny w poczekalni, dyżurująca pani doktor mnie
      zbadała i stwierdziła, że jestem "do położenia w szpitalu" ale nie ma wolnego
      łóżka dla mnie !!!! (próbowałam powołać się na doktor prowadzącą z poradni
      cukrzycowej ale wywołałam tylko uśmiech na twarzy położnychi lekarki)
      co prawda grzecznie mnie spytano czy mam już wybrany inny szpital czy mają mnie
      skierować do praskiego - tak jak inne przyszłe mamy (na oko było nas tam ze 30)
      i czy chcę karetkę czy pojadę sama !!!
      Zdecydowanie odradzam ten szpital wszystkim ciężarnym, które nie mają lekarza
      prowadzącego z Karowej do któego chodzą oczywiście prywatnie !!!!
      Bez dobrych znajomości drzwi tego szpitala są dla was zamknięte.

      pozdrawiam

      • jaque Re: ja była w ciąży zagrożonej 01.04.04, 19:31
        Nie bardzo rozumiem o co masz pretensje - jeśli nie było miejsc to lekarze mieli
        wyrzucić inną rodzącą z porodówki, żeby Cię przyjąć???
        Wybierając na miejsce porodu tak oblegany szpital jak Karowa trzeba zdawać sobie
        sprawę z tego, że z przyjęciem mogą być kłopoty. Owszem, lekarz prowadzący z
        Karowej, ukończona tam szkoła rodzenia, umówiona położna - to teoretycznie daje
        pierwszeństwo w przyjęciu do szpitala. Ale tylko teoretycznie - bo przecież
        nikogo juz przyjętego nie wyrzucą, nawet jeśli przyjedzie ciężarna córka
        ordynatora! Zależało mi bardzo na porodzie na Karowej dlatego chodziłam do
        lekarza stamtąd (prywatnie, a jakże), skończyłam szkołę rodzenia, miałam
        umówionąa położną, braliśmy nawet udział w programie badawczym prowadzonym na
        Karowej. Mimo to zdawałam sobie sprawę że z przyjęciem mogą byc kłopoty i
        byliśmy przygotowani na wariant awaryjny (Solec i Żelazna).
        Nam akurat się udało - jak wszystko się zaczęło trafiliśmy na pustą izbę przyjęć
        (5 rano w niedzielę) i było kilka miejsc wolnych - tego samego wszystkim
        planującym tam poród życzę. Ale żeby oszczędzić sobie ewentualnego stresu w już
        i tak nerwowej sytuacji, naprawdę radzę przygotować sobie inne opcje.
        • aog Re: ja była w ciąży zagrożonej-jaque 02.04.04, 14:41
          trochę mnie rozbawiłaś tą córką ordynatora.
          Serio jesteś taka "sprawiedliwa" a może wychowałaś się w komunie?
          Odpowiadam na twoje pytanie:
          Otóż, pretensję mam, ponieważ jestem wściekła za sposób w jaki zostałam
          potraktowana w dniu przyjęcia - mogli przecież wywiesić kartkę na izbie
          przyjęć: SZPITAL PRZEPEŁNIONY
          po cholerę grzałam tam ławkę przez 3 godziny !!!
          Zła jestem też na tamtejszych lekarzy po diabła wystawiają skierowanie do tego
          szpitala i robią nadzieję skoro znają sytuację,
          poza tym- wyraźnie zadawałam pytanie co będzie gdy szpital będzie przepełniony?
          Za każdym razem słyszałam ma pani pierszeństwo jako nasza pacjentką – mogłam
          się czuć uspokojoną, prawda?
          I jeszcze jedna rzecz, która zagotowała mnie najmocniej widziałam jak
          przyjmowane są dziewczyny "od tyłu" - więc powtórzę po raz kolejny dla
          szaraków, z ulicy Karowa jest ciągle przepełniona
          no, ale może po tym słynnym remoncie coś się zmieni tyle, że ja nie chcę się
          już o tym przekonywać na własnej obolałej pupie

          pozdrawiam

          • jaque Re: ja była w ciąży zagrożonej-jaque 03.04.04, 21:21
            Napisałaś dużo ale wciąż nie wiem czego tak naprawdę oczekiwałaś - naprawdę
            chciałaś żeby zrobli miejsce dla Ciebie wyrzucając już przyjętą pacjentkę?
            Bo nie wierzę że tak wkurzasz się o brak kartki na drzwiach (mogłaś przecież
            zadzwonić do szpitala przed wyjściem z domu i spytać czy są miejsca) czy o
            długie siedzenie w izbie przyjęć (nie wierzę że nie informowali od razu że są
            problemy z miejscami).
            Jeśli chodzi o przyjmowanie "od tyłu" - znając realia Karowej jakoś trudno mi to
            sobie wyobrazić. Oczywiście, wszystko jest możliwe, ale znając ten szpital myślę
            że były to raczej umówione cesarki albo dziewczyny w poważniejszym niż Twój
            stanie - choć oczywiście mogę być tylko naiwna (czyt.: sprawiedliwa lub
            wychowana w komunie smile.

            Pozdrawiam
            M.

            Aha, nie myśl że jestem etatową fanką szpitala na Karowej - porody co prawda
            polecam, ale opieki nad już urodzonymi maluszkami zdecydowanie nie (wypisali
            mojego syna bez żadnych badań z żółtaczką fizjologiczną, po kilku dniach już w
            innym szpitalu okazało się że ta żółtaczka była tylko jednym z objawów
            zaawansowanej sepsy a do zakażenia parszywą bakterią doszło prawdopodobnie
            właśnie na Karowej...).
            • dziuba07 Re: ja była w ciąży zagrożonej-jaque 24.04.04, 20:22
              Moje maluchy rodzila na Karowej, jak sie pozniej okazalo jedno mialo w ukladzie
              moczowym Klebsielle, drugie paleczke ropy blekitnej.
              Ale to bylo jeszcze przed remontem.
              Opinia o szpitalu, wiekszosc personelu - maksymalnie nadeci, robia laske, a
              lezenie w ich szpitalu powinno byc dla rodzacej zaszczytem, na patologii obchody
              profesorskie sa po prostu smieszne.
              Wyluzujcie dziewczyny, zadnych cudow tam nie oferuja, wazne jest, zeby rodzic z
              jakas zaufana polozna i jak najszybciej do domu.
              Uwaga! Tam nie bylo (nie wiem jak teraz) salki do opieki nad dziecmi mam po cc.
              Koszt wynajecia poloznej (przez fundacje) na noc, zeby moc dojsc do siebie b.duzy!
              • beata1976 Re: ja była w ciąży zagrożonej-jaque 14.04.05, 11:41
                popieram - rodziałm na karowej i wiem, że tak naprawdę to im zalezy tylko na
                tym, alby cicho leżeć (!!!! nawet 12 godzin z KTG!!!) i nie zawracać położnym
                głowy, bo nie nie maja czasu ani ochoty biegac do rodzącej. Ona ma urodzić i
                już. A po porodzie to rzeczywiście maja cie już gdzieś - bo na prosbę mojego
                męża żeby pomogła mi któraś z pielęgniarek przewinąć dziecko (1 godz. po 13
                godzinnym porodzie)usłyszał, że mam zrobic to sama, a jak juz naprawde sobie
                nie poradzę, to ewentualnie mi pomoga. Przystawiać do piersi też nauczyły mnie
                następnego dnia po porodzie. Teraz szykuje się do kolejnej ciąży z innym
                l;ekarzem i w innym szpitalu.
    • betakub Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 01.04.04, 16:41
      Faktycznie, nie jest latwo z przyjeciami, ale tez mozna miec szczescie, na
      ktore trzeba liczyc. Jesli nie chcesz byc w stresie i narazac sie na odeslanie
      to lepiej zrezygnowac z tego szpitala. Kilka dni temu skonczylam uczeszczac na
      zajecia szkoly rodz.w tym szpitalu. Chcialabym znalezc sie na Karowej w czasie
      swojego porodu, bo jestem pod wrazeniem pediatry. I mam nadzieje, ze faktycznie
      tak podchodza do dzieciaczkow i dbaja tez o matki.Maja tez rewelacyjny sprzet.
      Choc czasem wydawalo mi sie, ze to nieco snobistyczna placowka, ale co tam.
      Najwazniejsze jest moje dziecko. Nie mam tam lekarza i nikogo znajomego. Licze
      na farta w polowie czerwca. Remont sie skonczyl. Czasem bywa tak, ze sa i po
      trzy miejsca wolne. Kwestia indywidualnego wyboru, psychiki, itp. Ja bede
      probowala, jesli mi sie nie uda, bede musiala pojechac do innego szpitala. I
      taka opcje sobie przygotowalam. Pozdrawiam.
      • malwes Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 01.04.04, 20:52
        Witajcie,
        Ja rodziłam na Karowej 27 stycznia. Większość część ciąży przeleżałam u nich na
        patologii, ciąża była bardzo zagrożona. Byłam pod opieką lekarza z Karowej,
        chodziłam prywatnie i do poradni.
        Nie miałam problemów z przyjęciem do porodu - w zasadzie stawiłam się jak
        kazali. Ale faktycznie, dziewczyny, oni nie wymyślają sobie tych odesłań -
        spędziłam na porodowym w zasadzie ponad dobę. Przez pierwszą noc pod testem
        oxy - część porodowego zamieniona jest w patologię ciąży. Naprawdę nie ma
        miejsc - na położniczym warunki nie były najlepsze - remont pełną parą. Teraz
        położniczy został całkowicie zamknięty i kobiety po porodzie leżą na patologi
        II, która będzie remontowana na końcu. Wyjaśnię tylko, że remont dotyczy tylko
        jednej, starej części szpitala gdzie są oddziały: patologia II, noworodki,
        położniczy. Reszta oddziałów, w tym porodowy, już dawno był odnawiany i jest
        bardzo ładny. Tu się nic nie zmienia.
        Leżąc miesiącami w tym szpitalu też się przekonałam, że z miejscami jest
        naprawdę ciężko. Choć mi mówiono, że nie zostanę odesłana, bo też i "planowo" z
        tymi komplikacjami żaden inny szpital nie chciałby mnie do porodu (poza IMIdZ),
        to i tak liczyłam się odsyłką - przecież nie zrzucą z fotela innej rodzącej,
        żeby mnie położyć. Jak leżalam w szpitalu to jedna dziewczyna rodziła za
        drzwiami na korytarzu, na dziale obserwacyjnym. Fakt, że przyjechała późno, ale
        poza awaryjną porodóweczką na obserwacjyjnym nie było naprawdę miejsc. Jak
        urodziłam synka, mimo opłaconych wszystkich "super ponadstandardów" nie byłam
        2h na porodówce tylko wyziwźli mnie na korytarz bo przyszła nowa rodząca - było
        mi przykro ale z drugiej strony ona miała rodzić na korytarzu?
        Fakt, że czas oczekiwania na izbie przyjęć i zachowania części lekarzy i
        położnych bywają czasem skandaliczne. Inna rzecz, że tam do porodów zgłasza się
        wiele kobiet w zdrowej, fizjologicznej ciąży a ten szpital nastawiony jest w
        zasadzie tylko na patologię. Nic więc dziwnego, że tak odsyłają bo "zdrowa
        ciąża" może się bezpiecznie zakończyć w każdym szpitalu a bardzo zagrożona
        matka może gdzieś indziej nie uzyskać pomocy.... choć jest to trochę mylne bo
        opieka nad noworodkiem, ze strony pediatrów, była w moim odczuciu żałosna i
        tylko dzięki lekarzom z innego szpitala, mój synek wyszedł z ciężkich powikłań.
        Pozdrawiam
        • marcyszka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 13.04.04, 19:23
          Czy ktoś wie jak teraz wygląda ten problem?
          Czy skończyli już remont? - Zostało mi już tylko dwa tygodnie smile

          Czy zdarzyło się, że odesłali pacjentkę z ich programu badawczego???
          Pozdrawiam
          • matizka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 13.04.04, 22:12
            Hej, nie chcę Cię martwić, ale byłam dzisiaj na Solcu (odebrac wypis - też z
            problemami ciązowymi zostałam odesłana z Karowej) i pani z "rejestracji"
            stwierdziła, że dziennie mają 5-6 porodów odesłanych z karowej; że głównie
            dzięki tym odesłaniom maja taki ruch.

            Ja mam termin na początek czerwca i coraz bardziej się zastanawiam czy w ogóle
            próbować.

            A swoją drogą to jak masz termin na za 2 tygodnie to może ci się przytrafić
            podczas tego szczytu europejskiego - wtedy podobno da sie dojechać do szpitala
            tylko Wisłostradą lub z Pragi.

            Pozdrawiam i powodzenia,

            M.
    • marysia251 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 16.04.04, 12:09
      witajcie przyszłe mamusie
      własnie dowiedziałam się, że na Karowej już nie prowadzą badań -, tj. tego
      programu badawczego, jak zanieczyszczenia wplywają na plodność. Sama myślałam,
      że wezmę w nim udział a tu okazało się, że nie. Dzwoniłam zapytać o szkołę
      rodzenia, zajęcia nowe będą zaczynały się w maju. Cały czas się zastanawiam,
      którą położną wybrać, mam do wyboru 3 nazwiska: p. Anna Gorsiak, p. Iga
      Kłosińska, p. Małgorzata Knaś, nie wiem z którą się umówić. Może coś poradzicie?

      pozdrawiam
      Marysia
      • aga_b Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 16.04.04, 14:07
        co do poloznych, ktore wymienilas to slyszalam ze wszystkie sa b. dobre. Mi
        moja kolezanka b. polecala Malgosie Knas, chodzilam do niej na szkole rodzenia.
        Zajecia takie troche srednie - glownie na bazie odpowiedzi na pytania, ale p.
        Malgosia rzeczywiscie b. zyczliwa i fajna kobieta.

        Wczoraj od 15:00 odsylali wszystkich - brak miejsc (bylam na Izbie Przyjec
        zrobic KTG - jestem juz tydzien po terminie). Jedna z poloznych powiedziala, ze
        jest tak malo miejsc do pologu, ze z czesci sal porodowych (tych fajnych,
        nowoczesnych) zrobili 3-osobowe sale poporodowe i tam leza mamusie z dzidziami.
        Nie ma sie co ludzic, jak sie nie ma lekarza i to prywatnie na Karowej lub
        oplaconej poloznej to raczej odsylaja. Mimo iz mam wlasnie takiego lekarza
        prowadzacego, to i tak wczoraj by mnie nie przyjeli bo fizycznie juz nie bylo
        miejsc...
        • matizka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 22.04.04, 08:43
          A jak to jest teraz?

          Rodził tam ktoś ostatnio w ogóle?

          M.
          • mal_gosia2 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 23.04.04, 09:38
            Wiesz, ja akurat nie rodziłam, ale kilka dni temu wylądowałam na izbie przyjęć
            z krwotokiem. Słyszałam, jak położne z nocnej zmiany mówiły tej porannej
            zmianie, że miały ciężką noc bo przyjęli 15 rodzących. Więc wydaje mi się, że
            raczej nie ma problemów z przyjęciami do porodów. Ja byłam od 6 rano i izba
            przyjęć była juz pusta.
            Małgosia
            • marcyszka Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 24.04.04, 19:57
              Ja mam jeszcze 6 dni do terminu, ale we wtorek nie wytrzymałam i podjechałam na
              Karową, żeby wybadać sytuację. Byłam około 17.00 i położna powiedziała, że
              codziennie przyjmują kilka pacjentek, ale również codziennie odsyłają. Akurat o
              tej porze nie było miejsc i gdybym zaczęła rodzić to musiałabym szukać miejsca
              gdzie indziej.
              Wczoraj - 23.04 byłam wieczorem ze skierowaniem od lekarza do porodu. Na
              szczęście okazało się, że był to fałszywy alarm, bo znowu nie było miejsc.
              Mocno się zastanawiam nad alternatywnym szpitalem.
              Pozdrawiam
              Marcyszka
    • hubcia Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 04.05.04, 18:14
      Czesc

      Co słychać na Karowej. Proszę o najświeższe dane. Czy ciągle problem z przyjeciem rodzących?

      ewa
    • anika78 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 13.05.04, 14:21
      Podnoszę wątek.
      Planuję rodzić na Karowej, termin mam na 11.06, obecnie chodzę tam do szkoły
      rodzenia.
      Każda świerza informacja jest dla mnie ważna!
      Może, któraś z Was w ostatnich dniach/tygodniach tam rodziła i może coś
      powiedzieć?

      Pozdrawiam,
      Ania i 35 tyg Jacuś
      • pyzior1 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 13.05.04, 19:25
        Witam,

        problem przyjęć na Karową w dalszym ciągu istnieje. Ja zostałam przyjęta "za
        drugim podejsciem" ale ze względu na cukrzycę ciążową i nadciśnienie. Z tego co
        wiem nawet skierowanie od lekarza z Karowej nie jest przepustką jeśli ciąża
        przebiegała bez powikłań. Przy mnie odwieziono na sygnale do innego szpitala
        kobietę której odeszły wody.

        Całe szczęście że mam juz pobyt w szpitalu (1 dzień na patologii i 2 dni na
        oddziale połozniczym) za sobą i z dzidziusiem jesteśmy w domu. Ze szpitala
        wypisują po 2 dobach a spakować każą się szybciutko bo już kolejna kobietka
        czeka na łózko.

        A tak między nami, to czy jest sens zabijać się o Karową - jest kilka sal
        odremonotwanych poporodowych dla ok. 10 kobiet, pozostałe leżą na patologii,
        gdzie warunki niestety należą ledwo ledwo do średnich. Jedyne co dobre to super
        sale porodowe, ale w skurczach kolorowe ściany i inne bajery nie mają znaczenia
        a po 2 godzinach i tak przewożą nas na inne sale.

        • anaskala Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 27.05.04, 13:00
          ja co prawda rodizłam w styczniu (remnot trwał), miałam skierowanie od lekarza
          prowadzącego z Karowej i miałam opłaconą super położną -p.Anetę.
          bez problemów zostałam przyjęta, moja połozna zeszła po mnie do izby przyjęc i
          wszystkim się zajęła.
          opłacało sie zapłacić bo nie denerwowałam się, nie czekałam itp itd. wszytskie
          badania miałam wykoanane od razu, a decyzje o cesarce podjeli po godzinie
          pobytu w szpitalu, a po 2 miałam syna na rekachwink)))
          połozna odwiedzała mnie pożniej na sali, tam tez był przesympatyczny i
          kompetentny lekarz dr.Słowik, 2 razy dziennie synka badali pediatrzy - i to
          chyba jest najwazniejsze, ze on miał b. dobra opiekę.lekarze odpowiadali na
          wstystkie pytania.razem ze mna lezaly mamay wczesniaczkow (najmniejszy 800 g),
          odwiedziały swoje dziecie kiedy chciały, a jak nie mogły się ruszyc to noszono
          ich mleko dla dzieci.

          fakt- przy mnie, jak chodizlam na ktg odesłano 2 kobiety z kwitkiem, mało
          sympatycznie, wiec sadze ze tak naprawde wszystko zalezy od kasy - tak to jest
          w naszych szpitalach;-((

          pozdarwiam wszystkie ciezarne.

          mama 4 meisieczne Kubywink)
          oc
          • aania79 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 27.05.04, 16:16
            Hej dziewczyny, ja tylko tak wpadłam tu na chwilke, by podzielic sie moimi
            doswiadczeniami o porodzie na Karowej. Rodzilam w marcu, tez byly okropne hece
            z przyjeciami, ale mnie przyjeto, bo po pierwsze mialam cukrzyce (mam zreszta
            nadal juz od 15 lat) a po drugie mialam karte Medicover.Chcialam wam napisac,
            ze opieka tam rzeczywiscie miła, posiiadaja profesjonalny sprzet dla noworodkow
            itp.Szpital ma tylko jedna wade. Sa zwolennikami porodow naturalnych. Mi wody
            odeszly o godz 18, rozwarcie nie postepowalo (bylo caly czas na 1 cm).Wyłam z
            bólu do 3 w nocy błagając o cesarke.Nie dostałam znieczulenia, bo mozna dopiero
            od 3 cm.Ból byl nie doopisania, ale nadal nie odjeli decyzji o cesarce.W koncu
            umowilam sie z polozna, ze wpisze mi w karcie ze mam 3 cm rozwarcie, dadza mi
            znieczulenie, a ona potem swoimi palcami "zrobi " mi te 3 cm (masowanie
            szyjki).Oczywiscie nikomu nie moglam sie przyznac.Gdy przyszedl anestezjolog
            sprawdzil w karcie, ze sa 3 cm i dal mi znieczulenie zewnatrzoponowe. Co za
            ulga!!!!!!Polozna "zrobila" mi 3 cm. Czekali dalej.Rozwarcie nie
            postepowalo.Lezalam na sali do godz 9 rano.Wtedy byl obchód. Przyszedł pan prof
            (zwolennik porodow naturalnych) i kazal rodzic dalej.TAAAA....Oczywiscie co 1,5
            godziny dostawalam kolejne dawki znieczulenia, bo bym nie dala rady...W koncu
            zaznajomiony lekarz przyszedl do mnie zobaczyl w jakim jestem stanie i zrobil
            tak , iz zrobili mi cesarke ( tzn przewrocili mnie na plecy by na chwile spadlo
            tetno dziecka i mogli wpisac w karcie przyczyne cesarki).Polecam Karowa dla
            kobiet majacych warunki by rodzic naturalnie (ja ich nie mialam a i tak
            zwlekali).
            Po drugie jesli ktoras z was rodzila wczesniej przez cesarke to przy drugim
            porodzie nie dadza wam znieczulenie.Taka maja zasade na Karowej.
            W SW. Zofii daja ( wiem bo moja siostra tam rodzila).
            Lekarze i polozne na Karowej naprawde godni polecenia, ale te dwie zasady
            wielkiego Boga Karowej- prof Czajkowskiego sa bardzo twarde i nieugiete.Prof
            Czajkowski poza tym jest bardzo milym, sympatycznym i z pewnoscia bardzo dobrym
            specjalista.
            Pozdrawiam
            Ania
            • nika2005 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 28.05.04, 14:01
              iakNo cóż z porodem różnie bywa. W rodzinie mojej był przypadek niedawno, iż po
              odejściu wód płodowych długo czekali, aż dziecko się samo urodzi. Po wielu
              godzinach, gdy dizecko utknęło w kanale rodnym zdecydowano cesarka. Dziecko
              urodziło się przyduszone, do tej pory jest na rechabilitacji - zwiekszone
              napięcie mięśniowe.
              A dziewczyna - złapała bakterię - miesiąc w szpitalu, bez dziecka - warunków by
              mogli być razem żadnych; opieka dla niej - żadna i prawdę powiedziawszy miała
              wielkie szczęście że z tego wyszła. Sama rodziłam na karowej, znam też osoby
              które tam rodziły i zawsze polecałam ten szpital. ten jeden przypadek sprawił
              że już inaczej na to patrzę. nie ma idealnych miejsc, wszędzie mozna złapać
              bakterię i wszędzie znajdzie się lekarz któy przetrzyma zbyt długo rodzącą. To
              fakt. Ja miałam jak najlepsze wrażenia i dałabym się pokroić za lekarzy i
              opieke w tym szpitalu. Teraz sama nie wiem. Taki pech.Nika
              • agap26 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 28.05.04, 19:25
                Choroba jasna! Mialam ustawioną położna na Karowej a tu sie dowiaduje, ze moj
                termin porodu wypada w jej okres urlopowy! Dziewczyny proszę doradżcie położną,
                ktoras z Was coś pisała o Anecie - proszę o nazwisko!

                Poza tym słyszałam że jeden z lekarzy nie jest godny polecenia i lepiej na niego
                uważac. Nie chce pisac tu o szczegółach i rzucac nazwiskami, jesli ktoras chce
                wiecej informacji prosze o kontakt na agap26@gazeta.pl

                A z przyjeciami - dalej odsyłają! Bylam tam ponad tydzien temu i taką informację
                uzyskałam od samych polożnych.

                Pozdr
                Aga
                • pyzior1 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 01.06.04, 23:16
                  Polecam połozną Agniezkę Mucha 0506 186 921. Nawet udało się jej namówić męża
                  na poród rodzinny - a ja miałam trudności przez 9 miesięcy.

                  Pozdrawiam

                  • agamamaoli Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 02.06.04, 09:39
                    Tak tak ja rodziłam z p Agnieszką Muchą - nie byłam umówiona - była bardzo w
                    porządku, nie mam żadnych zastrzeżeń.
                    Pozdrawiam Aga mama Oli
            • malwes Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 29.05.04, 09:15
              aania79 napisała:

              > Po drugie jesli ktoras z was rodzila wczesniej przez cesarke to przy drugim
              > porodzie nie dadza wam znieczulenie.Taka maja zasade na Karowej.
              >
              Hej - to nie jest prawda - jak najbardziej dają i jedno(cesarka) z drugim
              (drugi poród) nie ma nic wspólnego.
              • aania79 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 31.05.04, 09:42
                Pewnie prawda jest gdzies po srodku.Moja koleżanka błagała o znieczulenie
                rodząc drugie dziecko (pierwsze rodziła przez cesarke).Powiedzielli jej ze nie
                stety, ale nie dadzą...Może zależy od lekarza?
            • aog Re: o rany ...... 02.06.04, 10:23
              Ania, to ja chyba zaczynam się cieszyć, że mnie tam nie przyjęli !!!
              Boże, twój poród to jedna wielka męka.
              Ale dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś o tym dziewczynom
              pozdr.
              aog
      • joasia78 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 19.07.04, 15:59
        Witaj
        Mam wielką prośbę. Otóż ja też planuję rodzić na Karowej i chcę się zapisać do
        szkoły rodzenia. Mam prośbę, czy możesz mi napisać czy jesteś z niej
        zadowolona, czy uczestnictwo w zajęciach daje szanse (a może gwarantuje) na
        przyjęcie do szpitala i ogólnie jakie są Twoje reakcje na zajęcia i jak
        przebiegają. Acha i jeszcze jedno - ile wynosi opłata za zajęcia?
        Z góry dziękuję za wszelkie informacje i pozdrawiam.
        • kasia011 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 21.07.04, 16:44
          Joasiu, ja bralam udzial w szkole rodzenia na Karowej, jestesmy z mezem bardzo
          zadowoleni, aczkolwiek malo mowia o tym jak zajmowac sie dzieckiem i o tym co
          sie dzieje po porodzie z Toba i z malenstwem, takze jak masz mozliwosc to ich o
          to przycisnij, bedzie Ci potem latwiej, nasze zajecia prowadzila polozna Aneta
          Balcerzak, z ktora to tez rodzilismy nasze malenstwo, szczerze ja polecam,
          jesli planujesz wykupic sobie taka opcje, jesli chodzi o ceny to: 400zl zajecia
          (miala byc znizka 50 zl za porod rodzinny, ale jak sie okazalo przy placeniu to
          niestety zostalo to wycofane, ponoc - warte sprawdzenia), 400 zl porod
          rodzinny, 1000 polozna, wszystko platne po porodzie do kasy szpitala (poza
          szkola rodzenia oczywiscie), czy szkola rodzenia ulatwia "wejscie" do szpitala
          nie wiem, bo mnie nikt nie pytal czy bralam w niej udzial a sama z emocji
          zwiazanych z porodem zapomnialam powiedziec, ale mam wrazenie ze polozna jak
          najbardziej ulatwia ta kwestie...
          pozdrawiam,
          K
          • joasia78 Re: Karowa - szkoła rodzenia 22.07.04, 08:29
            Kasiu - dziękuję za odpowiedź, ale i tak nici z tej szkoly sad(
            Otóż dzwoniłam tam ze 2 dni temu i dowiedziałam ię że już nie zdążę chodzić do
            tej szkoły (termin mam na 21.09) bo teraz to zapisują dziewczyny, które będą
            rodzić w październiku/listopadzie. Nieźle, tylko co ja mam teraz zrobić?
            Dziewczyny jeśli będziecie rodzić w terminie październik i dalej to radzę
            szybko dzwonić.
            Tylko co ja mam teraz zrobić?
            • cysia.b Re: Karowa - szkoła rodzenia 22.07.04, 09:39
              A daczego nie chcą Cię zapisać? Ja chodziłam do szkoły rodzenia na Karową w listopadzie, a rodziłam w styczniu nikt mi nie robił trudnosci. Oni chyba nie ustalaja
              górnej granicy "wieku" ciąży. Może spróbuj zadzwonić jeszcze raz, przecież termin masz dopiero za dwa miesiące.
              Powodzenia
              Cysia
              • joasia78 Re: Karowa - szkoła rodzenia 22.07.04, 13:34
                Pani Anna Gorsiak (o ile nie przekręciłam) powiedziała, że jakieś zajęcia
                trwają już, a na takie co to będę dopiero rozpoczynać to nie załapię się, bo
                zaczną się pewnie w sierpniu, więc nie zdążę. Nie wiem czemu ale tak.
                Troszkę mnie tym zbiła z tropu i jak mnie zatkało to nie wiedziałam o co się
                jeszcze mogę dopytać, przecież nie robią tego za darmo tylko się płaci, więc
                jeśli jest tyle chętnych to może zrobiliby dodatkowe zajęcia.
                Ale nic - będę jeszcze próbować.
                A może wiecie coś na temat Pani Alfredy Szczekan (albo jakoś tak podobnie) -
                jest też połozną na Karowej i moja gin poleciła mi do niej zadzwonić, że ona
                też prowadzi jakąś szkołę.
                Napiszcie jeśli coś wiecie o tej pani, a może też chodziłyście do "jej" szkoły?
                Pozdrowionka
                • cysia.b Re: Karowa - szkoła rodzenia 22.07.04, 13:41
                  Nie przekręciłas nazwiska. Pani Ania Gorsiak to położna z którą rodziłam i baaaardzo ją polecam. Z Alfredą Szczekan miałam stycznosć tylko raz - pobierała mnie i
                  mojemu mężowi krew i byla wtedy b. miła. Ale nie chodziłam do jej szkoły, więc na ten temat nic nie wiem
                  pozdrawiam
                  cysia
                  • joasia78 Re: Karowa - szkoła rodzenia 22.07.04, 14:47
                    To pocieszjące usłyszeć na jej temat coś miłego smile) bo czytałam tu już różne
                    opinie - no ale to chyba normalne.
                    Mam jeszcze pytanie: czy imię jest mylące, czy może jest to jakaś pani starszej
                    daty (i poglądów)?
                    Pozdrawiam
                    • cysia.b Re: Karowa - szkoła rodzenia 23.07.04, 10:37
                      Też się zdziwiłam, ale to nie jest starsza pani. (chyba, że ją z kims pomyliłam, ale wydaje mi się, ze nie)
                      • aise Re: Karowa - szkoła rodzenia 24.07.04, 20:14
                        to nie jest starsza panismile)
          • bardon Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsiok? 03.08.04, 11:07
            Witam,
            ja mam termin na pocz. wrzesnia. Czy dalej są problemy przyjęciami na
            Karowej????? Prosze o najnowsze informacje. I jeszcze jedno. Czy ktoś moze dać
            swoje opinie na temat p.Anny Gorsiok? Czekam na dobre i złe opinie z porodu.
            Dziękuję,
            Bardona
            • cysia.b Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 03.08.04, 15:30
              Ja rodziłam z panią Anią Gorsiak w styczniu tego roku i bardzo ją polecam. Kompetenta, fachowa i sympatyczna osoba. Dzięki niej urodziłam siłami natury zdrową
              córeczkę, chociaż dyżurny lekarz chciał już zakładać Vacuum. (dziecko było owinięte pępowiną) Poród wspominam bardzo dobrze, a rodziłam bez znieczulenia. (mój
              wybór).
              Pozdrawiam
              Cysia
              • delfinlex Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 08.12.04, 19:02
                Witam!!
                Czy ktoś mógłby podzielić się w miarę jak najaktualniejszymi info o przyjęciach
                i sytuacji na Karowej? Mam termin na wigilię, ale już dzisiaj w nocy mieliśmy z
                mężem wycieczkę na izbę - miałam skurcze, regularnie przez blisko 3 godziny.
                Ale nic poza tym, więc po badaniu KTG odesłano mnie do domku. Tej nocy było
                akurat spokojnie, więc gdyby się zaczęło, to zostałabym przyjęta.
                Czy obecnie umówiona położna faktycznie może cokolwiek ułatwić ???Ja na
                szczęście zdążyłam dzisiaj na wcześniej umówione spotkanie z moją położną i mam
                nadzieję, że już więcej fałszywych alarmów nie będzie, a jak tak, to może Ona
                mi pomoże.
                Pozdrawaiam serdecznie i czekam na wszelkie informacje smile
                • agiea Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 10.12.04, 12:18
                  rodzialam na karowej i mialam po prostu szczescie. wody odeszly mi o 2 w nocy (o
                  16.oo bylam na KTG bo czulam slabsze ruchy dziecka, co swiadczylo o zblizajacym
                  sie porodzie o czym dowiedzialam sie pozniej. wtedy nie bylo miejsc). pojechalam
                  na karowa mimo to, by znalezli mi miejsce w innym szpitalu. co sie okazalo, z
                  godzine przede mna odprawiono z kwitkiem corke ordynatora i pacjentke profesora.
                  a ja i kobieta za mna zostalysmy przyjete.
                  co do poloznej, szansa ze ci pomoze jest w momencie kiedy jestes po terminie i
                  cisza, a jak juz rodzisz to modl sie o wolne miejsce.
                  polecam szpital
                  • beta77 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 20.12.04, 15:33
                    Witam,
                    Ja mam co prawda termin na maja 2005, i od jakiegoś czasu zaczęłam chodzić do
                    lekarza z tego szpitala, na początku ciąży nie myślałam o rodzeniu na Karowej,
                    mama zapisała mnie prywatnie do lekarza z karowej bo miałam problemy zdrowotne
                    i mój poprzedni lekarz zamiast mi pomóc to jeszcze bardziej namieszał, i lecząc
                    infekcje dróg moczowych u mnie doprowadził do tego że dostałam zapalenia
                    woreczka zółciowego i wątroby z podrażnieniem żołądka i jelit. Ten mój nowy
                    lekarz z karowej bardzo mi pomógł i dzięki niemu wracam do zdrowia. I chyba
                    przez niego zaczęłam myśleć o Karowej, szczególnie że on się zachowuje tak że
                    daje mi do zrozumienia, że nie będzie żadnych problemów z przyjęciem, zachowuje
                    się tak jakby to było już przesądzone, ale szczerze mówiąc po tym co
                    przeczytałam to zaczęłam się bać, szczególnie że ja nie zamierzam chodzić do
                    szkoły rodzenia (bo nie znoszę zajęć grupowych) a na położną raczej nas nie
                    stać.
                    • beta77 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 04.04.05, 16:05
                      Podnoszę ten wątek, może ktoś ma coś nowego do dodania, być moze wrazenia z
                      własnego porodu?
                      pozdrawiam
                      Beata
                      • m_k_k Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?A. Gorsi 05.04.05, 15:45
                        Rodziłam na Karowej 18 stycznia 2005, czyli dośc niedawno. Mam bardzo dobre
                        wspomnienia. Niezbyt pozytywnie wspominam wprawdzie wizyty w punkcie
                        konsultacyjnym - poród się opóźniał, więc byłam tam częstym gościem. Lekarki w
                        większości nie wydały mi się szczególnie kompetentne (oczywiście z kilkoma
                        wyjątkami), zdawkowo odpowiadały na pytania. Raz jena z nich powiedziała że
                        zapis KTG jest niezbyt dobry, ale na moje pytanie o przyczynę nie umiała nic
                        wyjaśnic, a co więcej w karcie KTG zapisała że wynik był dobry. Na wszelki
                        wypadek poszłam więc na to samo badanie do przychodni prywatnej i okazało się
                        że wszystko jest OK.

                        Jeśli chodzi o sam poród to naprawdę nie mogę narzekac. Z przyjęciem nie było
                        problemu, mimo że akurat w tym czasie była nawał porodów i ledwo nadążali
                        sprzątac sale porodowe po poprzednich porodach. Mieliśmy wprawdzie umówioną
                        położną, ale przy przyjęciu nikt o to nie pytał, dopiero jak przeszliśmy już na
                        blok porodowy. Jeśli macie takie możliwości finansowe, to gorąco polecam
                        indywidualną opiekę położnej, naprawdę warto, nam bardzo dużo pomogła jej
                        obecnośc przez cały czas porodu. Byliśmy też bardzo zadowoleni z warunków
                        panujących w szpitalu - czysto mimo że przewijała się tam cała masa pacjentek
                        akurat w tym okresie, gdy my rodziliśmy. Bardzo miłe położne - leżałyśmy z
                        córeczką tydzień więc miałyśmy okazję poznac prawie wszystkie, nie było
                        problemu w razie gdyby któraś pacjentka potrzebowała pomocy. Niemile zaskoczyli
                        mnie lekarze ginekolodzy na codziennych obchodach - byli wyjątowo mało
                        zaangażowani i zainteresowani, czasami ograniczało się to do spytania czy
                        wszystkie czują się dobrze. Ale cóż, może dlatego że rzeczywiście żadna nie
                        miała problemów i powikłań po porodzie.

                        Ogólnie ten szpital oceniam bardzo dobrze - wcześniej go nie znałam, do szkoły
                        rodzenia chodziliśmy na Żelazną. Przy przyjęciu nie było żadnego problemu,
                        nawet nie wspomnieli o możliwości odesłania gdzie indziej, mimo że były ogromne
                        kłopoty z wolnymi miejscami. Pod względem kosztowym też nienajgorzej -
                        zwłaszcza w porównaniu z Żelazną. Gorąco polecam ten szpital i naszą położną -
                        Panią Anię Gorsiak!
    • julka72 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 11.04.05, 10:09
      Podnoszę wątek - może jakaś świeża mama coś dorzuci od siebie?
    • nadka1 Re: Karowa - jak z przyjęciami do porodu?? 14.04.05, 14:27
      Ja rodziłam na Karowej w listopadzie 2004,miałam planowaną cesarkę ale i tak
      odbyła się ona 4 dni po terminie,był taki nawał porodów.Wiem że jak ktoś
      przyjerzdżał na izbe przyjęć to go odsyłali.Leżałam przez "chwilę"na patologii
      ciąży-super opieka.Takiego personelu jak na tym oddziale to ze świecą szukać!
      Później też nie nażekałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka