Dodaj do ulubionych

Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!!

01.06.10, 13:12
W ten wyjątkowy dzień - DZIEŃ DZIECKA witam w kolejnej części naszego
wątku smile
mam nadzieję, że wszystkie nasze mamusie, i staraczki się zameldują i nikogo
ze stalego grona nie zabraknie, a może i ktoś nowy dołaczy? smile
Obserwuj wątek
    • iga.77 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 01.06.10, 14:12
      To ja sie melduje na swiezutkim watku! Wszystkim naszym staraczkowym
      Maluszkom zycze wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka, a tobie
      Ognista - najwspamialszej niespodzianki pod sloncem! Daj znac, czy
      twoje przeczucia byly trafnesmile
      Joasiu, przykro mi, ze wam sie nie uklada z mezem, na pewno
      przezywasz teraz ciezkie chwile i czuje ten smutek z reszta czytajac
      twoj post.... Ale tak jak dziewczyny pisza - kazda para przechodzi
      kryzysy, czasem ciezsze i bardziej bolesne, czasem mniej. Pamietaj,
      ze to co nas nie zabija - wzmacnia. I to sie odnosi takze do
      zwiazkow. Mam nadzieje, ze znajdziecie sposob na rozwiazanie
      problemow. Kazda para ma swoje, czasem jest to rozmowa, czasem
      chwilowe oderwanie od codziennych problemow i jakis wspolny wypad
      (chociaz czasem to trudne do zorganizowania). Mysle, ze szczera, ale
      spokojna i ostrozna rozmowa wiele moze naprawic. Mam nadzieje, ze
      znajdziecie w sobie to co was polaczylo i namietnosc wroci. Ale nie
      przejmuj sie zbytnio na zapas i nie mysl od razu o separacji.
      Ucieczka nie rozwiaze problemu. Badz cierpliwa, delikatna i staraj
      sie znalezc dobry moment do rozmowy, a wszystko sie jakos ulozy.
      Zycze ci tego. Pozdrawiam serdecznie ciebie i Twoich chlopakowsmile
      • nowi-jka Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 02.06.10, 14:50
        rozpoczynam trzeci miesiac starań
        mój drugi cykl trwał tylko 21 dni - cos sie zaczyna dziać niedobrego ze takie
        zmiany w długosci cyklu bo nic niezwykłego sie nie wydarzyło zeby nagle si e
        tak skrócił
        • 0_joasia79 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 02.06.10, 16:32
          To i ja się melduję... Różnie bywa z moją obecnością tutaj i wynika to z
          przeróżnych powodów... Raz nie mam siły już i tracę nadzieję a raz fajowo się
          czuję czytając jakie postępy czynią już Wasze pociechy. Mam nadzieję że kiedyś
          będzie mi dane doświadczyć tego co wy odczuwacie nosząc pod serduszkiem maleńką
          istotkę i napiszę Wam to z wielki szczęściem wyrytym na twarzy i w moim
          serduchu... Wszystkim nam starającym się życzę przede wszystkim cierpliwości w
          dążeniu "CELU" wytrwałości !!!
    • patite Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 02.06.10, 23:19
      dziewczynki ja tak szybko bo późno już dzisiaj strasznie.
      Cały czas w dwupaku, ale jeden niedzielny fałszywy alarm
      zaliczyłam smile Skurcze nieregularne męczą mnie coraz częściej, no ale
      do terminu tydzień więc w końcu coś się rozkręci!
      Wszystkie najważniejsze rzeczy udało mi się podomykać, badania
      wszystkie zrobione, wyniki w porządku. Czekam na nowe mebelki dla
      juniora, ale koszyk do spania i komoda (czyli to co najważniejsze)
      mam już odpalone!
      Doleczam to okropne przeziębienie, które mnie dopadło półtora
      tygodnia temu. Jest już dużo lepiej, ale umordowałam się koszmarnie.
      W weekend zaliczyłam babski wyjazd i powiem Wam, że cieszę się że
      się zdecydowałam tam być. Było fantastycznie, był to panieński
      weekend mojej przyjaciółki, która za troszke ponad miesiąc bierze
      ślub. Uśmiałam się strasznie, wypoczęłam, nawet się opaliłam!

      Ściskam Was dzisiaj mocno, oby wszystkie wasze smutki szybko minęły!
      Zamelduję się wkrótce! śpijcie dobrze!
      • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 04.06.10, 09:13
        Ja rowniez sie melduje na nowej czesci. Dziewczyny bardzo wam dziekuje za slowa
        otuchy. Nie wiem co to do konca bylo ciagla ryczalam i wszystko mnie draznilo. A
        2 dni pozniej dostalam @, czyzby napiecie przedmiesiaczkowe plus oczywiscie
        nasze problemy. Ale pogadalismy sobie szczerze z M i jest super. Ja glupia
        myslalam ze facet to taki domyslny jest i dojdzie do tego co jest nie tak. Jest
        milo nie naciska przytula rozmawia, zupelnie jakby na nowo sie o mnie staral.
        Patie czekamy z niecierpliwoscia na rozwiazanie, oby poszlo szybciutko i bez
        problemow.
        A zapomnialam Wam napisac ze jestem na diecie! Zaczelam diete dr Dukana. NIe
        wytrwalam zbyt dlugo na niej scisle. Choc staram sie ta wiedze wprowadzac w
        zycie. Moj m stwierdzil ze nie ma sensu sie katowac (bo gotuje dla domownikow i
        ciezko bylo nie probowac, albo calkiem nie jesc)Odrzucilam chlebek, makarony,
        ryze i ziemniaki. Poza tym gotuje duzo zdrowiej, bez tluszczu. Jemy duzo ryb,
        nabialu i juz mam 5 kg mniej smileZobaczymy jak bedzie dalej.
        Czesto mysle o Naszych Staraczkach i trzymam kciuki za dobre wiesci.
        Lece na sniadanko. Caluje mocno. Asia
        • vivianna_82 Piątek weekendu poczatek :) 04.06.10, 09:54

          Asiu, cieszę się że z M już lepiej smile że rozmowa odniosła skutki - tak trzymać!
          a co do diety dr Dukana - schudłam dobre 8 kilo... na więcej już mi wytrwałości
          nie starczyło, bo mój B schudł 13 i już przeszedł na 3 faze, wiec ja razem z
          nim... w sumie chcialam jeszcze ze 2 kilo, no ale i tak jest dobrze smile dietka
          super jest!!! i masz rację, że uczy dobrych nawyków żywieniowych i to jest chyba
          najważniejsze smile

          u nas dziś w końcu słonko wyszło! ale niestety nie mam czasu za bardzo na
          korzystanie z tej pogody, bo w poniedziałek jedziemy na wczasy więc muszę już
          wszystko szykować, a do tego B znów ma jakieś powodziowe dyżury indifferent więc nie
          pomoże mi z Julą, a ona lubi poprzeszkadzac wink albo jak się ją zostawi samą
          sobie, to tworzy masakryczny bałagan.....ale jakoś damy radę smile

          miłego dnia i weekendu dziewczynki!
          • aleksa51 Re: Piątek weekendu poczatek :) 04.06.10, 11:31
            Ja też jestem!

            Huczusiu piękne gwiazdeczki!

            Joasiu ja też znam takie gorsze chwile i wiem, że związek z facetem wymaga
            wiecznego tłumaczenia tego samego...ja mam takiego z trudniejszych w obsłudze
            więc rozumiem co mogłaś czuć.

            Nowijka mam nadzieję, że pod koniec cyklu przeczytamy dobre wieści...może nie
            tylko od ciebie?

            Basek jesteś? Widzę, że czasem na gg jesteś. Jak się miewasz?

            Ognista czy już jesteś z bąbelkiem w domu?

            U mnie norma czyli Madzia ma zapalenie oskrzeli. Pojechaliśmy dziś do pediatry i
            nasłuchałam się od pielęgniarki jak to Madzia nie nadaje się do przedszkola
            itd...Lekarz sieknął antybiotyk twierdząc, że w lutym brała ostatnio...nie
            uwierzył mi, że w kwietniu lub maju. Nie wykupiłam - poczekam kilka dni. No i
            muszę jej przerwać podawanie szczepionki na odporność sad sad
            Nelutek n a r a z i e się trzyma.
            A ja musiałam się zapisać na wizytę do gina bo wczoraj przez większą część dnia
            bolała mnie pierś w miejscu gdzie mam pieprzyk o nieregularnej powierzchni...w
            poniedziałek po południu wizyta. Zapisałam się prywatnie do gin, która
            prowadziła moje ciąże bo ona ma w gabinecie sprzęty USG i pamiętam, że wisiały u
            niej jakieś dyplomy z zakresu USG piersi. Poczekamy, zobaczymy.

            Ciekawe co u imadoki??
            • jedynybasek5 sobótka 05.06.10, 16:54
              Witam i melduję, że jestem jeszcze nierozpakowana smile Zaczynam
              właśnie doceniać deszczowy i chłodny maj. Ostatnie kilka dni u nas
              upalne, więc nogi puchną i ogólnie nie lekko wink pocieszam się, że
              jeszcze kilka dni tylko.
              Joasia, czytałam o mężu Twoim i miałam nadzieję, że Wam się ułoży ,
              dobrze że już jest ok smile Nie chciałam się nic "wymędrzać" ani dawać
              rad, bo u nas tak bezkłotliwie mija wszystko, że nie mam żadnego
              doświadczenia wink Dziewczyny dłużej w związkach, więc i poradzić
              mogły wink
              Pozdrawiam serdecznie, mam ochotę napisać dopiero po rozwiązaniu,
              ale nie wiem czy wytrzymam wink
              • aleksa51 niedziella ;) 06.06.10, 12:57
                Witam!
                Wy pewnie wszystkie na spacerach. A ja z chorowitkiem w domu. Magdzie zapewne
                zeszło na płuca ale ta noc już była spokojniejsza, w miarę ładnie odksztusza
                więc nadal nie daję antybiotyku, a podaję do końca szczepionkę. Czy dobrze
                robię? Jak bym w to nie wierzyła to bym tak nie robiła. Dała mi Madzia popalić.
                Dawno nie była podczas choroby aż tak marudna.
                Ja zamiast spacerować buszuję po necie (bo w pracy ostatnio nie mam na to czasu-
                spieszę się do dzieci) w poszukiwaniu co jeszcze mogę egzekfować dla dziewczyn w
                związku z diagnozą- zespół zaburzeń odporności. Pani pediatra niechcący
                wspomniała o szczepieniu na pneumokoki, a ja teraz wyszperałam, że jeszcze na
                ospę muszą nam zrefundować. Jak wszystkiego trzeba pilnować samemu...Do tego
                postanowiłam jeszcze im kupić szczepienia na meningokoki, a niech jużmająfull
                wypas, a co! W końcu się pracuje to miżna kasą poszastać wink
                A co u was?
                Nowijka czy ty też masz problem ze zdrowiem dziecka? Bo ja czasem buszukęteż po
                forum "Zdrowie małego dziecka" i wydaje mi się, że trafiłam na twój wątek.
                Basek nie wytrzymuj i pisz codziennie (chyba, że dziś rodzisz to napisz po
                rozwiązaniu wink )
                Ognista zapewne jest już po i tuli dzidziłka smile smile
                A jak reszta dziewczyn i tych oczekujących na rozwiązanie i tych oczekujących na
                oczekiwanie?
                • goska797 Re: niedziella ;) 06.06.10, 15:39
                  Witajcie!
                  I ja się melduję. Właśnie wróciliśmy z Mazur. Pogoda super.
                  W skrócie powiem, że pierwsze 2 dni mały dał mi popalić i już się bałam, że coś
                  złego się dzieje. Potem ruchy znacznie spokojniejsze. Najgorsze, że ułożył się
                  tak, iż czuję ucisk na dół podbrzusza, a czasami coś mnie mocno zakuje.
                  Oczywiście już mam wizję że może szyjka się skracasmile jutro wizyta u gin to
                  zobaczymy.
                  Resztę opisze pózniej.
                  • jedynybasek5 Re: niedziella ;) 06.06.10, 20:07
                    Aleksa big_grin na spacerach- dobre sobie big_grin kiszę się w domku,
                    wyskoczyliśmy tylko na nieduże zakupki i zadyszka wink Dziś chyba
                    zaczęłam pozbywać się czopa śluzowego więc trzymajcie kciuki coby
                    niedługo córa była już z nami!!!
                    • vivianna_82 Re: niedziella ;) 06.06.10, 22:04
                      przez pomyłkę napisalam w starej części przed chwilą wink

                      dziewczynki, nie macie żadnych wieści od Ognistej i Patite?

                      Basiu, mi też czop zaczął odchodzić w niedzielę, większy kawalek w poniedziałek,
                      we wtorek po południu zaczęły się skurcze i w nocy z wtorku na środę przyszła na
                      świat Jula...
                      może i u Ciebie będzie podobnie? smile

                      ja jutro wyjeżdżam na 2 tygodnie na wakacje. Komputer niby mamy ze sobą wziąć,
                      coby było gdzie fotki zrzucać, ale nie wiem jak będzie z dostępem do netu...
                      jak wrócę, to pewnie już dużo nowych maluszków u nas będzie....

                      pozdrawiam Was serdecznie i do zaś!!!!
                      • jedynybasek5 Re: niedziella ;) 07.06.10, 14:25
                        Vivianna - mam nadzieję, że u mnie będzie podobnie wink A jak na teraz-
                        całą noc bolał mnie brzuch- jak na miesiączkę. Nie mogłam spać.
                        Boli mnie do teraz, ale już nie tak często. Pytałam położnej w mojej
                        przychodni czy to tak ma być. Tak, to normalne i czas od odejścia
                        czopa do porodu- ok. 2 tygodnie (mam nadzieję, że nie!!!!!!!! )Teraz
                        chodzę taka lekko śnięta, nic za bardzo nie mogę zrobić bo duchota
                        jak nie wiem, cała mokra zaraz jestem. Czekam czy coś dalej będzie
                        się działo. Mam nadzieję, że zaniedługo córa zdecyduje się w końcu
                        przejść na drugą stronę mocywink
                        Vivianna, udanych wakacji smile
                        Resztę dziewczyn pozdrawiam serdecznie , od razu sorki, że tak tylko
                        o sobie, ale nie jestem w stanie myśleć o niczym innym smile
                        • ognista998 Re: niedziella ;) 07.06.10, 17:45
                          hejwink a ja wróciłam dziś ze szpitala. jeszcze tydzień będę na lekach na
                          podtrzymanie a potem jak będę miała taki objawy jakie miałam to kierunek -
                          porodówkawink a to terminu niecałe 4 tygodnie...

                          jeszcze wpadne i poczytam co u was wieczorkiemwink
                          • norwegiana późny poniedziłek 07.06.10, 23:45
                            Witam dziewczyny widze że Patite się nie odzywa ??
                            ognista ze szpitala wróciła
                            jedynybasek na finiszu
                            dzieje sięsmile
                            a ja przetrwałam 1300km za kólkiem na drugi dzień jak mnie
                            adrenalina puściła to nie mogłam zapanować nad swoimi powiekami no a
                            dalej też mieliśmy niezły maraton ale ieszkanko wynajęłam swoje
                            polskie i cieszę się z tego teraz byle do środy i ruszam na plotki i
                            kawke z reniąsmile nie moge sie doczekać
                            gosia ja będę w okolicach warszawy i właśnie siezastanawiamy z M czy
                            nie wpaść na mazury dobrze że wypoczęłaś troszkę mam nadzieję że i
                            mnie się udasmile
                            pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki wiadomo za kogosmile
                            • norwegiana Re: późny poniedziłek 07.06.10, 23:50
                              zapomniałam sie pochwalić że byłam na połówkowym synek na 100%
                              widziałam na własne oczy w 3d smile zdrowy chłopak wszysko w normie smile
                              córcia była z nami cudownie było to przeżywać razem i widzieć jej
                              radośćsmile
                            • patite Re: późny poniedziłek 07.06.10, 23:52
                              jestem jestem!
                              byłam dzisiaj na kotroli, młody dobija do 4kg, cały dzień mam
                              skurcze ale mało bolesne i nieregularne, więc ćwiczebne jeszcze.
                              Lekarz kazał się postarać je rozkręcić, żebyśmy się już za tydzień
                              nie spotkali. Polazłam więc z mężem do kina, może go jeszcze na
                              jakiś szybki numerek namówię tongue_out
                              śpijcie dzisiaj dobrze, odezwę się jutro!!!
                              • huczusia Re: późny poniedziłek 08.06.10, 08:16
                                Ognista, Patite, myślałam, że już tulicie maluchy smile
                                Ognista, ale to dobrze niech jeszcze sobie Młody poczeka smile

                                Basiu, Ty tez już prawie - ja coś czuję, ze wyprzedzisz i Patite i Ognistą wink

                                Norwegiana, cieszę się, że podróż minęła spokojnie, odpoczywaj i nabieraj
                                sił. Koniecznie pozdrów Renatę smile
                                I jeszcze raz gratuluję Synka big_grin
                                • aleksa51 wczesny wtorek 08.06.10, 09:59
                                  Ognista mam nadzieję, że dociągniesz w dwupaku do pełnych 37 tygodni. Odpoczywaj
                                  sobie. Trzymam kciuki.

                                  Patite, Basek za was też trzymam kciuki o szybkie rozwiązanie (swoją drogą
                                  ciekawe skąd wzięło się określenie "rozwiązanie")

                                  Norwegiana gratuluję synka! Też bym chciała synka do mojego "zestawu" ale może
                                  kiedyś...

                                  Wczoraj byłam na USG piersi- nie ma żadnych zmian. Ulga.
                                  W całym mieście nie mogę kupić cienkich skarpetek dla dziewczyn w białym,
                                  różowym i czerwonym kolorze - to chyba jakaś zmowa wink
                                  Dzisiaj siedzę w domu i muszę zabrać się za sukienkę Madzi z racji tego, że w
                                  sobotę idziemy na wesele. Kupiliśmy jej białą sukieneczkę na bal księżniczek w
                                  styczniu ale była szyta najtańszym kosztem i taka nie do końca wykończona.
                                  Żeby nie wyglądała jak dziecko komunijne dokupiłam różową wstążkę i różowe
                                  kwiatki do naszycia i zaraz biorę się za robotę.
                                  Ja sama już pożyczyłam sobie kreację, bo uważam, że stratą pieniędzy byłoby
                                  kupować nową suknie biorąc pod uwagę, że raczej nie zakładam tej samej kreacji
                                  ponownie. Ponieważ suknia ma spory dekold musiałam dokupić jeszcze biustonosz, w
                                  którym jest więcej push up-a niż biustonosza tongue_out i szczuć będę.
                                  Wczoraj jak leciałam do banku spotkałam mojego dawnego trenera z siłowni.
                                  Powiedział mi, że ostatnio wspominali mnie na siłowni że "to była dziewczyna" (z
                                  takąnutką zachwytu). Aż się miło zrobiło.
                                  Zauważyłam, że odkąd pracuję i zdarza mi się w trakcie pracy wyskoczyć na miasto
                                  w sprawach urzędowych to spotykam znajomych i mam okazję chwilę pogadać - tego
                                  mi przez ostatnie lata brakowało.
                                  Cóż, znowu wyszło o mnie ale przecież nie wiem co u was wszystkich. Więc i wy o
                                  sobie naskrobcie wink
                                  • iga.77 Re: wczesny wtorek 08.06.10, 13:54
                                    Hej, jeszcze nie ma maluszkow? No, napiecie widze, ze rosnie.
                                    Trzymam za was kciuki, Patite, Ognista i Basiu!
                                    Norwegiana, fajnie, ze podroz udana, sprawy pozalatwiane i takie
                                    pozytywne przezycia na USG. Super, ze bedziesz miala parkesmile
                                    Joasiu, ciesze sie, ze miedzy toba i mezem wszystko juz super. Oby
                                    tak zostalo.
                                    Aleksa, zarazdna z ciebie kobitka. Madzia na pewno bedzie slicznie
                                    wygladala w tej sukience. A teraz, wedle zyczenia, ja o sobiewink:
                                    Wlasnie mija drugi dzien mojego drugiego semestru w tej szkole.
                                    strasnzie jestem dzisiaj spiaca, chyba pogoda sie bedzie zmieniac....
                                    Ferie minely strasznie szybko - najpierw przez kilka dni mialam
                                    kolezanke, ktora nie trafila na dobra pogode niestety, ale i tak
                                    bylo milo. Potem byl kolega z zona i 4letnim synkiem. Mieli
                                    szczescie, bo przez caly ich pobyt bylo cieplutko i slonecznie,
                                    wlasciwie upalnie. Pozwiedzali troszke, mielismy tez czas na
                                    wieczorne nasiadowki. Szybko czas minal i teraz licze tygodnie do
                                    wakacji. Zostalo 5 i 1/2 big_grin
                                    Ciagle mam gdzies w tle glowy, ze czeka mnie jeszcze w tym roku in
                                    vitro, ale jakos nie mysle o tym zbyt intensywnie. Do 19 lipca
                                    jeszcze kawalek, a wtedy dopiero bede znala wiecej szczegolow.....
                                    • ognista998 Re: wczesny wtorek 08.06.10, 17:07
                                      patite ale ci zazdroszczęwink u mnie szlaban na seks a tak mi się chcecrying
                                      aleksa cieszę się że wszystko okwink
                                      norwegiana gratuluję synka i mieszkanka. tera nic ino się cieszyćwink
                                      iga mam nadzieję że uda się będę jak zawsze 3mać kciuki

                                      a u mnie okwink jak narazie świetnie znoszę upaływink nic mnie nie boli ani nie
                                      puchnie, jutro przyjdzie do mnie położna. pochłaniają mnie ostatnie zakupy dla
                                      Małego/ pzdr was;*
                                      • patite późny wtorek 08.06.10, 21:19
                                        numerek był a młody dalej w środku siedzi tongue_out
                                        dzisiaj leniwie przeleżałam większość dnia na sofie, ale za to mąż
                                        upolował truskawki i lody big_grin robi nam jeszcze na kolację pyszne
                                        zapiekanki, no cóż trzeba się dopieszczać w tych ostatnich dniach!
                                        Dziewczyny cieszę się, że u Was wszystko w porządku, za Baska i
                                        Ognistą trzymam kciuki tak mocno jak za siebie.
                                        Iga fajnie że nowa praca daje dużo radości, trzymam kciuki za
                                        sierpień!
                                        Aleksa oby dziewczynki jak najmniej chorowały, a życie pozadomowe
                                        kwitło!
                                        Joasia fajnie że kryzys z mężem zażegnany, ja też mam problem z
                                        jasnym formułowaniem emocji i potrzeb i wychodzą kwasy.
                                        Viviana miłego urlopowania!
                                        Norwegianie jeszcze raz gratuluję synka, zdrowego, ciesz się pobytem
                                        w rodzinnych stronach dziewczyno, oby Ci pogoda dopisała!
                                        Gosia u Ciebie to już też bliżej niż dalej, wrzuć na luz, starego
                                        dopieść i trzymaj sie cieplutko!
                                        • goska797 Re: czwartek 10.06.10, 14:23
                                          Coś zapadła cisza...
                                          Ciekawe jak Ognista, Basia?

                                          Ja dzisiaj umieram. Na termometrze mam 35 stopni. Zdecydowanie dla mnie za
                                          gorąco. Troszkę mnie dzisiaj niepokoi brak aktywności małego, ale może i on ma
                                          dość upałów. Zobaczymy co będzie wieczorem.

                                          Dzisiaj idziemy na drugie zajęcia do szkoły rodzenia. Ostatnio mówiliśmy o
                                          wyprawce. Okazało się, że dobrze, iż nie kupowaliśmy rzeczy bo kilka zakupów
                                          byłoby zbędnych.
                                          • jedynybasek5 :D 10.06.10, 15:37
                                            Wszem i wobec ogłaszam smile że dnia 8.6.2010 roku przyszła na świat
                                            Milenka- 3180 g i 56 cm. Poród sn, wszystko ok, 10 Apgar, jesteśmy
                                            już w domku i uczymy się siebie smile Napiszę coś więcej kiedy
                                            indziej smile
                                            Teraz reszta niech się rozpakowujesmile
                                            • joannaa22 gratulacje!!! 10.06.10, 16:32
                                              Basek wielkie GRATULACJE!!!
                                              Zycze szczescia i szybkiego powrotu do pelni sil, a dla Milenki szczesliwego,
                                              radosnego i przede wszystkim zdrowego dziecinstwa.
                                              Jeny kochany jak strasznie mi zlecialy Wasze ciaze. Strasznie mi glupio bo tak
                                              jakos systematycznie i coraz bardziej zaniedbywalam nasze forum. Musze isc podac
                                              mojemu synowi obiadzik. Pozdrawiam wszystkie.
                                              • ognista998 Re: gratulacje!!! 10.06.10, 18:45
                                                basek gratulujęwinkwinkwink dużo zdrówka dla ciebie i małej. teraz ja następna w
                                                kolejce i patitewink
                                                • huczusia Re: gratulacje!!! 10.06.10, 19:39
                                                  Basiu !
                                                  Serdeczne gratulacje smilesmile
                                                  Dużo zdrówka i szczęścia życzymy całej Waszej Trójce big_grin
                                                  Witaj na Świecie Mała Mi smile

                                                  P.S.
                                                  Miałam nosa, że jednak pierwsza urodzi Basia big_grin
                                                • iga.77 Re: gratulacje!!! 10.06.10, 19:46
                                                  Serdeczne gratulacje, Basiu!!! Niech Milenka rosnie zdrowo i
                                                  przynosi ci wiele radosci!
                                                  Napisz cos wiecej o porodzie i pierwszych waszych wspolnych chwilach
                                                  jak znajdziesz czas. Pozdrowienia dla Waszej Trojki!
                                                  Huczusiu, mialas racje, ze Basia wyprzedzi Ognista i Patitewink
                                                  Czekamy na kolejne wiesci o przyjsciu na swiat Waszych Maluchow.
                                                  • 0_joasia79 Re: ja też ja też... 10.06.10, 22:24
                                                    pędzę żeby pogratulować Baskowi! super... wiem że nie powinnam bo to 5 minut Basi ale muszę wiem że dla wszystkich Was które przeżyły to cudowne uczucie jest normalną myśl że będę w ciąży i urodzę sobie dzidziusia dla mnie to trochę niewyobrażalne niestety i czuję że jakoś nie w zasięgu ręki że się tak wyrażę... Pewnego ranka niedawno robiąc sobie i mężowi śniadanie do pracy pomyślałam że wszystkie kobiety w około mnie mają dzieciaczki i nie wiedzą jak to jest marzyć o dziecku. Mają problemy z owymi dziećmi a mnie się wydaję że to wszystko takie błahe że ja dałabym radę a nie jest mi dane posiadanie tego daru... Coraz częściej łapię się na tym że jest jak jest i nawet powoli przywykam... Może za szybko się poddaję... nie wiem w każdym bądź razie trzymajcie za nas te niemogące mocno kciukaski. Bardzo proszę...
                                                  • joannaa22 Re: ja też ja też... 11.06.10, 08:43
                                                    Aleksa wiem ze masz duze doswiadczenie jesli chodzi o domowe leczenie dzieci.
                                                    Zrobilam Tomkowi syrop z czosnku cytryny i miodu, ale to jest strasznie ostre.
                                                    Czy myslisz ze moge mu podawac i w jakich dawkach? Syrop zrobilam tak: 1,5
                                                    cytryny 1 gl czosnku 3 lyzki miodu i pol szklanki wody. Podpowiedz cos prosze.
                                                    Joasia ja czescto sobie mysle o Was staraczkach. Ciagle duchowo trzymam te
                                                    kciuki. Prawda nie wiem jak to jest tak bardzo pragnac dziecka, bo ja Olka
                                                    mialam majac 18 lat. Ale o Tomaszka walczylismy. Nie za dlugo ale ja juz po 6
                                                    miesiacach staran machnelam reka i mowilam ze bedziemy mieli tylko jedno
                                                    dziecko. W miedzyczasi 2 poronienia i chyba tak trzebabylo odpuscic. Sciskam Cie
                                                    wirtualnie.
                                                    U nas pogoda brzydka, ciemno pochmorno i popaduje. Ale ogladalam prognoze dla
                                                    Polski i chyba niezazdroszcze. Ja mam dzis wolne od prasowan dla ludzi za to
                                                    musze nadrobic zaleglosci w moim prasowaniu. Tomasza widzial wczoraj lekarz bo
                                                    ma kaszel szczekajacy i zaropiale oczka. Alez sie wscieklam kiedy lekarz
                                                    powiedziala ze ta wizyta jest tylko emergency bo nie chcieli nas zarejestrowac
                                                    to ja zawsze wywalcze. Dlatego wlasnie mam 5 minut i ona przepisala kropelki i
                                                    sprawdzila uszy nic wiecej. Nawet nie zajrzala w gardlo. Powiedziala ze uszy
                                                    troche czerwone ale jeszcze poczeka z leczeniem, a ja pytam na co? Oj mowie wam
                                                    ci niektorzy lekarze sa tacy beznadziejni. A Tomasza lekarz nigdy nie ma
                                                    numerkow i nie ma szans sie do niego dostac w ten sam dzien. dobra lece pod
                                                    prysznic i sniadanko. Pozdrawiam i zycze milego dnia. Asia
                                                  • patite Basek 11.06.10, 09:16
                                                    gratulacje!!! Zazdroszczę ci bardzo, fajnie jest tulić maluszka!
                                                    ja dzisiaj się melduje oficjalnie przeterminowana, mój syn podobnie
                                                    jak pierwszy nie spieszy sie do nas uncertain
                                                  • goska797 Re: Basek 11.06.10, 10:00
                                                    Basiu serdecznie Ci gratuluje.smileBardzo szybko się uwinęłaś.
                                                    Joasiu doskonale Cie rozumiem jak to jest. Pamiętam te dwuletnie starania i brak
                                                    nadziei. Frustracje, ze innym się udaje. Ja jednak z własnego doświadczenia
                                                    widzę, że z czasem to się zmienia. Człowiek godzi się z sytuacją, a wtedy może
                                                    dojść do takich niespodzianek jak u nassmileDlatego Joasiu nie poddawaj się,
                                                    chodźcie na wizyty do lekarzy, przyjmuj leki, a zobaczysz, że i Wam się uda.
                                                    Wiem, że teraz to może wydawać Ci się beznadziejnym gadaniem z mojej strony.

                                                    Musze jakoś w przyszłym tygodniu wcisnąć się do swojej lekarz aby wydała mi
                                                    zaświadczenie do szkoły rodzenia czy mogę uczestniczyć w ćwiczeniach. Nie wiem
                                                    tylko czy mi zezwoli ze względu na to moje ciśnienie. Niby teraz jest wzorcowe
                                                    ale sama nie wiem.
                                                  • ognista998 Re: Basek 11.06.10, 14:16
                                                    joasia nie poddawaj się. czasem przychodzą chwile zwątpienia ale to normalne.
                                                    próbuj dalej
                                                    patite ty już po terminie?? jesu,,,jak ten czas leci.....

                                                    a ja się lenię ile wleziewink w domu mam fajnie, ojciec gotuje, mąż mi pomaga w
                                                    reszcie (prasowanie porządki zakupy) a ja jestem tylko kierownikiemwink Mały mi
                                                    też się leni na ten upał...
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 14.06.10, 11:12
                                                    Wreszcie jeden dzień chłodniejszy. Po upałach piątkowych i sobotnich spuchły mi
                                                    stopy. Generalnie jakoś od piątku mam lenia i nic mi się nie chce. Strasznie
                                                    szybko się meczę. Myślałam, że do końca będę się super czuła. Oh naiwnośćsmileMały
                                                    strasznie kpie i to po całym brzuchu. Czasami mam wrażenie, że zaraz urodzę. Do
                                                    tego znowu zwiększyły mi się upławy. Wczoraj urodziła moja koleżanka. Napisała,
                                                    że czuje się okropnie, nie może siedzieć a i wstać problem bo jej słabo. Przez
                                                    to zaczęłam się zastanawiać jak będzie na tym porodzie. Czy dam rade?

                                                  • aleksa51 Re: poniedziałek 14.06.10, 14:06
                                                    Cześć! Przepraszam za kilkudniową nieobecność...niestety zabieganie i kiepski
                                                    net w domu...

                                                    Basek cieszę sięogromnie. Podejrzałam sobie ciebie z Milenkąna NK w sobotę.
                                                    Prześliczna kruszyneczka! A jak teraz się macie?

                                                    Joasia ja cały czas trzymam kciuki za ciebie i resztę staraczek. Pamiętam o was
                                                    i włączając gazetowe forum mam zawsze nadzieję, że dziś właśnie przeczytam, że
                                                    którejś z was się udało.

                                                    Joanna teraz to pewnie moja rada zbędna ale napiszęna przyszłość, że spokojnie
                                                    2xdziennie po 5 ml możesz dawać, jak dasz 3x to też nic mu się nie stanie.
                                                    Możesz do herbatki dodawaćmu cynamon- szczypta na szklankę (zabójca bakterii).

                                                    Zmykam poodkurzać zanim będęszła po Madzię, bo potem jeszcze wywietrzyć trzeba.
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 15.06.10, 11:44
                                                    hej hej ja na chwilkę, bo moja mała terrorystka zaraz się obudzi big_grin
                                                    wszystko u nas dobrze, poza bólem krocza jeszcze i piersi, ostatnio
                                                    byłam kilka dni na paracetamolu bo tak pogryzła mi sutki, że nie
                                                    byłam w stanie nawet wziąc jej na ręce (stąd terrosrystka wink) ale
                                                    już troszkę podgojone i wydaje mi się, że ładniej chwyta, więc nie
                                                    powinno być już aż takiego problemu. Co do porodu wink bolało , no jak
                                                    to poród, ale rodziłam tylko 6 h, oby Wam udało się też
                                                    tak "szybko". Wszystko jest do przeżycia okazuje się smilePołożne były
                                                    super, Mąż był cały czas przy mnie, przecinał pępowinę, robił
                                                    zdjęcia kiedy jeszcze córcia była na moim brzuszku, ogólnie- warunki
                                                    w szpitalu tragedia ale personel naprawdę do rany przyłóż. Córcia
                                                    Aniołeczek taki mały- potrafi spać po 5h w nocy, w dzień po 3-4.
                                                    Najada się i znów lulu. Od oliwki wyskoczyła jej tylko wysypka na
                                                    brzuszku, ale połozna kazała kąpac w wodzie z dodtakiem wywaru z
                                                    kory dębu. Mam nadzieję, że pomoże mojej kruszynce. Dzisiaj czeka
                                                    nas werandowanie, czekam tylko aż się dziecię obudzi. Wiecie, tak
                                                    stoję nad łóżeczkiem i beczę jak patrzę na tą malutką twarzyczkę,
                                                    nawet teraz mi się oczy "pocą" jak piszę wink
                                                    Dziewczyny starające się, wierzę gorąco, że uda wam się. Każda z was
                                                    zasługuje na takie szczęście.
                                                  • huczusia Wtorek 15.06.10, 14:04
                                                    Basiu, cudownie czyta się Twojego posta smile
                                                    Jeszcze raz gratuluję big_grin
                                                    Piersi za chwilkę się przyzwyczają do karmienia i już nie będzie bolało.
                                                    Życzę Ci, żeby Maleńka była cały czas taka grzeczna i mądra smile
                                                  • norwegiana wtorek 15.06.10, 17:04
                                                    jedynybasek serdeczne gratulacje dla ciebie!!!i Małej Mi smile no i dla
                                                    męża również piekny to czas
                                                    ...Moja Pysia niedawno skończyła 2 latkasmile
                                                    droga do Pl mineła nawet nieźle ale zmęczona byłam okrutnie po...
                                                    potem maraton tu ... jak zwykle
                                                    byliśmy u Renaty i to był czas relaksu chociaż pogoda mogłaby być
                                                    lepsza ale nie moźna mieć wszystkiego smile
                                                    a teraz dopadła nas angina ropna wrrrrrrrrr zła jestem bo dziś
                                                    mieliśmy wyruszać do rodzinki i na mazury...
                                                    no i na to że muszę brać antybiotyk jestem zła sadmartwię się o synka
                                                    mam nadzieję że wszystko będzie ok i że szybko dojdziemy do siebie
                                                    pozdrawiam wszystkie bez wyjątkusmile
                                                  • goska797 Re: środa 16.06.10, 15:17
                                                    Jak tam Dziewczynki u Was?

                                                    Ja dzisiaj mam spadek formy. Jakoś zrobiło mi się ciężko i jakoś psychicznie nie
                                                    za dobrze. Chyba wczoraj za dużo osłuchałam się na szkole rodzenia o porodzie i
                                                    połogu. Do tego miałam problemy z zaparciami. Dzisiaj mnie puściło, ale chyba
                                                    miałam jakiś krwiaczek czy żylak mi się zrobił przy ujściu odbytu bo zabolało i
                                                    pojawiła się krew. (przepraszam za dosłowność)
                                                    Staram się myśleć optymistycznie, ale jakiś taki lęk mnie dopadł żeby nie
                                                    urodzić przed terminem. Mały strasznie mnie kopie, do tego męczy zgaga.
                                                    Wczoraj zamówiliśmy też wózek. Kurier też dostarczył łóżeczko dla malucha.
                                                    Dzisiaj dostałam poczta 3 pary body w rozm 56. Kurcze jakie maleńkie te ubrankasmile
                                                    W sobotę jadę do bratowej bo ma dla nas ubranka. Zorientujemy się co trzeba
                                                    będzie dokupić, ale chyba teraz zacznę już kupować w rozm 62.
                                                    Powiem Wam szczerze, że jestem przerażona tą wyprawką.
                                                  • iga.77 Re: środa 16.06.10, 20:12
                                                    Hej, Basiu - pieknie opisujesz wasze poznawanie sie - to musza byc
                                                    cudowne chwile.

                                                    Gosiu, twoje przygotowywania tez brzmia dla mnie bardzo ekscytujaco
                                                    choc piszesz, ze cie to troche przerazawink

                                                    Norwegiana, przykro mi z powodu tej anginy, mam nadzieje, ze nie
                                                    zepsuje wam doszczetnie urlopusmile

                                                    Joasiu, mam podobnie jak i ty - pewne problemy kobiet z dziecmi
                                                    wydaja mi sie takie blache i czasem marze, zeby takie problemy
                                                    miec.....i nie moge sobie juz wyobrazic uczucia jakie maja kobiety
                                                    dla ktorych to , ze beda w ciazy i urodza dziecko jest takie
                                                    naturalne i oczywiste. Wlasnie dzisiaj gadalam z kolezanka, ktora w
                                                    sierpniu wychodzi za maz i chce od razu miec dziecko i tak o tym
                                                    mowi jakby planowana wyjscie do pubu. No, ale oczywiscie zaloze sie,
                                                    ze jeszcze w tym roku bedzie w ciazy, bo jednak w wiekszosci
                                                    przypadkow, cale szczescie, starajacym sie udaje.

                                                    My, niestety, jestesmy w tej mniejszosci. I tak jak ty, przywyklam
                                                    do mysli, ze mozemy byc bezdzietna para. Ulatwia mi to fakt, ze mpoj
                                                    P nie napiera na mnie, mowi, ze jak nie bedzie dziecka to tez bedzie
                                                    szczesliwy. Ja mysle podobnie jak on i dzieki temu wiem, ze
                                                    cokolwiek sie stanie bedzie dobrze miedzy nami. W naszym zwiazku to
                                                    on byl tym, ktory mnie namowill na dziecko, bo ja kiedys nie
                                                    planowalam miec dzieci. Zmienilo sie to dopiero jak poznalam P i
                                                    poczulam, ze to jest wlasnie Ten Jedyny i zaczelam sobie go
                                                    wyobrazac jako ojca moich dzieci. Ale po tych naszych przygodach z
                                                    nieplodnoscia stwierdzilam, ze dziecko nie moze byc naszym jedynym
                                                    celem, bo zwariowalabym. Bez wzgledu na wszystko, zyc trzeba i
                                                    cieszyc sie tym zyciem, bo jest jednosmile
                                                  • joannaa22 Re: środa 16.06.10, 20:19
                                                    Czesc kobietki.
                                                    U nas mamy szpital w domu. Tomasz ma angine ale bez goraczki i nawet niezle to
                                                    przechodzi. Dzis moj maz zwolnil sie z pracy bo chory i od razu kopniak w dupsko
                                                    aby do lekarza poszedl. Oczywiscie jemu lekarze nie potrzebniwink Postawilam go
                                                    przed faktem dokonanym bo sama zarejestrowalam go i co tez angina, oboje na
                                                    antybiotyku. W sobote spodziewamy sie gosci z Polski, beda z dzieckiem dlatego
                                                    musimy sie wykurowac aby ich nie zarazic. Jedno dobre tego antybiotyku u Tomasza
                                                    ze duuuuzo lepiej spi a i ja sie wysypiam.
                                                    Goska kazda ma chwile gorsze w ciazy. Mnie sakramencko zgaga meczyla i na prawde
                                                    nie zazdroszcze. Nie sluchaj za duzo ludzi opowiadajacych o porodach bo to wcale
                                                    dobrze nie robi. Skup sie na tym w jaki sposob mozesz sama sobie pomoc w
                                                    trakcie porodu, jak ulzyc sobie w bolu. A jesli moge doradzic co do wyprawki to
                                                    nie kupuj za duzo ubranek w rozmiarze 56, bo moj Tomus nosil takie przez 2 dni.
                                                    Minimalizuj ciuszki bo nawet nie wiesz jak szybko z nich wyrosnie malenstwo.
                                                    3maj sie kochana i glowa do gory.
                                                    U nas piekne sloneczko i nawet cieplutko mamy dlatego pozdrawiam Was slonecznie
                                                    i cieplo. Asia
                                                  • ognista998 Re: środa 16.06.10, 20:30
                                                    a ja siedzę na torbie i czekamn na pierwsze skurczewink mama w domu, wszystko się
                                                    pomału układa. wcześniej nie układało mi się z dalszą rodziną, ale teraz widzę,
                                                    że też niecierpliwie czekają na Małego i już chcę mniue odwiedzać choć jeszcze
                                                    nie urodziłamwink to takie miłewink

                                                    iga bardzo dobra postawa podziwiam cię
                                                    joannaa dużol zdrówka dla ciebie i domowników
                                                    goska spokojnie mnie przerażała ta wyprawka ale dasz se radywink fajnie mieć w
                                                    ręku takie malutkie śpioszki albo skarpetusie i pomyśle sobie że na ziedugo
                                                    będziesz ubierać w nie maluszkawink
                                                  • joannaa22 czwartek 18.06.10, 11:40
                                                    Ale tu cisza ostatnio.
                                                    Dziewczyny ja znow mialam jakis kryzys nerwowy. Tomek strasznie marudzil cale
                                                    popoludnie wiecznie plakal o wszystko. Ja juz nie wytrzymalam i zaczelam na
                                                    niego krzyczec!!! Wiem okropna jestem. W koncu posadzilam go na dywan takiego
                                                    ryczacego, zrobilam mu mleko ni wyszlam z domu na pl godziny. Chyba bylo mi to
                                                    potrzebne, a on byl w takim szoku ze jak przyszlam to nie rzucal sie od razu na
                                                    rece, jak to zawsze robil, tylko patrzyl badawczo. Chyba sie mnie przestraszyl;-(
                                                    Piszcie co u Was jak wasze starania, dzieci i w ogole bo cisza zapadla. Mnie
                                                    pewnie nie bedzie co dziennie bo mamy od jutra gosci z Polski. Pozdrawiam
                                                    serdecznie.
                                                  • goska797 Re: czwartek 18.06.10, 12:08
                                                    A ja dzisiaj umieram. Wstałam i było dobrze, wyspana, super się czułam. Zjadłam
                                                    śniadanie i za chwile zaczęło się. Najpierw ucisk na żołądek a za chwile
                                                    boleści, wymioty, biegunka. Nie wiem czy to mały mi ucisnął żołądek czy może
                                                    pomidor zaszkodził. W każdym razie teraz jest już lepiej, ale nadal czuje ten
                                                    żołądek. Wzięłam nospe i czekam.
                                                    Myślicie, że to może mieć wpływ na małego? Bo kiedy mnie męczyły te dolegliwości
                                                    to strasznie mnie kopał.
                                                    Swoją drogą stw, że nie wiem jak wytrzymam poród skoro miałam dość z powodu
                                                    głupiego żołądka.
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 18.06.10, 12:29
                                                    Joanna, nic się nie przejmuj smile Ja mam ochotę cos takiego zrobić po
                                                    niecałych 10 dniach z Małą czasami big_grin Ostatnio beczałam razem z nią,
                                                    bo chciała być non stop przy piersi, jak ją dostawiałam to wypluwała
                                                    albo gryzła, albo cała się spinała i drapała mnie pazurkami. A byłam
                                                    zmęczona jak nie wiem, bo nocka też nieprzespana była. Tak, że nie
                                                    jesteś wyjątkiem smile
                                                    Gosia, Twój maluszek najpewniej czuł zwiększone ruchy układu
                                                    pokarmowego, na pewno nic mu nie jest! Gdyby takie coś miało
                                                    szkodzić dzidzi, to sam poród byłby niemożliwy. Co do wytrzymałości
                                                    na poród- myślałam tak jak Ty big_grin Jak tylko mocniej mnie brzuch
                                                    zabolał, to myslałam kurczę, a tu poród trzeba przeżyć! Ale... Nie
                                                    taki diabeł straszny, zobaczysz smile
                                                  • patite witamy się! 19.06.10, 18:17
                                                    17 czerwca o 10:55 mój syn Cyprian został wypchnięty na świat smile waga 4250 i
                                                    58cm, poród naturalny i całkiem szybki, położna pomogła, mąż się spisał na
                                                    medal. Nie cięli, nie szyli ale w szpitalu tego dnia była taśma, dziewczyny
                                                    rodziły na IP, ja w sumie od 5cm rozwarcia do 8cm też na IP smile jestem
                                                    szczęśliwa, pisze ze szpitala więc krótko.
                                                    buziaki dziewczyny!!!
                                                  • iga.77 Re: witamy się! 19.06.10, 18:55
                                                    Petite! Serdeczne gratulacje! Witamy malego Cypriana na swiecie i
                                                    wsrod staraczkowytch maluchowsmile
                                                    Wiesz, to niesamowite, bo wlasnie w czwartek, 17-go, okolo godziny
                                                    10-tej czyli w Polsce 11, pomyslalam sobie o tobie i
                                                    Ognistej: "ciekawe co tam u nich, czy juz urodzily?" A zapamietalam,
                                                    ze to byla 10-ta, bo nie mielismy lekcji tylko spotkania z rodzicami
                                                    i akurat na kolejnych rodzicow czekalam.......Telepatia, czy co? wink

                                                    Super, ze tak wszystko sprawnie poszlo, jak juz bedziesz w domu to
                                                    napisz cos wiecej z przebiegu porodu. Jestem strasznie ciekawasmile
                                                    Goska pewnie tez, bo sie troche dyga - Goska, uratuje cie tylko
                                                    pozytywne nastawienie. Na prawde, nie sluchaj opowiesci
                                                    niekttorych "zyczliwych" kobiet, ktore cie strasza. Na pewno sobie
                                                    poradzisz i wszystko bedzie dobrzesmile
                                                    Pozdrawiam weekendowo i wracam do pracy (goni mnie mnostwo roznych
                                                    terminow - ta papierkowa robota mnie kiedys wykonczy!)
                                                  • goska797 Re: witamy się! 19.06.10, 21:21
                                                    Petite serdecznie gratuluje!smile
                                                    Matko nie wiedziałam, że wyszłam na takiego tchórza!!!!smile
                                                  • aleksa51 Re: witamy się! 20.06.10, 11:19
                                                    Gratuluję z całego serca! Dużo zdrówka dla was i szybkiego powrotu do formy. Jak
                                                    przyjedziecie do domu i będziesz miała chwilkęto napisz nam coś więcej!

                                                    Ja chodzę dziś jak nieprzytomna. Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka i okazuje
                                                    się, że to przez nią spadłam na listę oczekujących w żłobku. Ona zapisała tam
                                                    swoją córkępółrora roku temu ale potem nie potwierdzała tego co miesiąc bo się
                                                    rozmyśliła, przypomniała sobie na sam koniec maja. I pani kierowniczka żłobka
                                                    uznała jej ten zapis. Do tego dochody jej samej prkekaczają kilkakrotnie dochody
                                                    moje i mojego męża- a jeszcze jej mąż zarabia około drugie tyle co ona...i
                                                    prywatne przedszkole chciało przyjąć ich dziecko ale ona stwierdziła, że po co
                                                    ma ją do przedszkola dowozić (5 minut i ma własne auto) skoro do żłobka ma kilka
                                                    kroków!
                                                    No załamka znać taką sytuację! I teraz czekam, że może łaskawie ktoś
                                                    sięrozmyśli- a miała mała iśćod sierpnia- przecież już miałam objecane. A jak
                                                    teraz sięnikt nie rozmyśli to muszęczekać2 miesiące dłużej!! Wnerwiona jestem i
                                                    łażępo tym domu zapominając gdzie i po co szłam...przepraszam, że w takiej
                                                    chwili piszę o sobie ale jak z siebie tego nie wyrzucęto chyba wybuchnę!
                                                  • ognista998 Re: witamy się! 20.06.10, 13:39
                                                    patite gratulujęwink jeszcze ja zostałam 2 in 1;P
                                                  • jedynybasek5 Re: witamy się! 20.06.10, 18:31
                                                    Gratulacje smile pisz co u Ciebie jak będziesz w domku smile no i jak tam
                                                    poród wink
                                                  • jedynybasek5 Re: witamy się! 21.06.10, 10:51
                                                    A to znowu ja big_grin
                                                    Dziś pierwszy dzień w domu bez Mężula uncertain bałam się, ale na razie nie
                                                    jest tak źle wink malutka śpi, chociaż nie bez problemów- ma zatkany
                                                    nosek i się biedactwo strasznie męczy- sapie, krztusi się, aż się
                                                    serce kraje. Położna dziś wpadnie, pokaże mi jak używać aspiratora.
                                                    problem w tym, że to nie taki wodnisty katar, tylko gdzieś tam
                                                    głębiej nosek zatkany. Bu.
                                                    A ja wracam pomału do zycia, rozleniwił mnie czas z Mężem, bo robił
                                                    za mnie dosłownie wszystko. Ja tylko karmiłam, a i przez to czułam
                                                    się zmęczona. Jak primaballerina jakaś wink A dzisiaj już wypróbowałam
                                                    reakcję ( a raczej jej brak) małej na odkurzacz wink spała sobie
                                                    słodko.
                                                    Aleksa, ale masz pecha z tym żłobkiem sad Nie ma co.
                                                    No cóż dziewczyny, moje dziecię się rozbudza powoli, więc czas
                                                    odwiedzić mleczarnię hehe. trzymajcie się ciepło!!
                                                  • huczusia Re: witamy się! 21.06.10, 12:57
                                                    Patite !
                                                    GRATULACJE ! Duży chłopczyk, ten Wasz Cyprian big_grin
                                                    Dużo zdrówka i szczęścia życzymy smile

                                                    Ognista - teraz Twoja kolej smile Ale nie musisz się spieszyć wink

                                                    Iga ! Ty czarownico smile Masz tę intuicję smile

                                                    Aleksa niezły klops z tym żłobkiem, może jednaj się uda ?
                                                    A powiedz mi jak tam Twoja Nelusia
                                                    z nocnikiem już się zaprzyjaźniła ?
                                                    Bo u nas jeszcze nic nie ruszyło, ale się powolutku przymierzamy.

                                                    Gosia nie bój się porodu, nie taki diabeł straszny smile A poza tym jak
                                                    przytulisz maleństwo do siebie - to tylko to będzie ważne.

                                                    Basiu wiedziałam, że będziesz super mamą smile Ucałuj Mała Mi w mały
                                                    noseczek od Cioci, żeby katarek szybko przeszedł smile

                                                    U mnie wszystko OK, Lena rośnie jak na drożdżach i gada jak najęta smile
                                                    Ala też coraz "mądrzejsza" niedługo jako będzie mądrzejsze od kury wink
                                                    Buziaki dla Was smile
                                                  • jedynybasek5 Re: witamy się! 21.06.10, 14:21
                                                    Kurczę zapomniałam, rzućcie okiem na 3 część staraczek. jest tam
                                                    wiad. od Imadoki...
                                                  • iga.77 znow poniedzialek... 21.06.10, 18:58
                                                    Widzialam wiadomosc od Imadoki. Serce sie kraje..... Imadoki! Mam
                                                    nadzieje,ze jednak bedziesz zagladala do nas. I nie pozbywaj sie
                                                    nadziei do konca, bo wielu parom powiedziano, zeby zapomnieli o
                                                    dziecku, a jednak im wyszlo....Nigdy nic nie wiadomo.
                                                    Przykro mi czytac o tym, ze masz juz dosc, bo przypomina mi to o
                                                    naszym problemie i tez zaczynam wtedy myslec : moze nie warto? Moze
                                                    tez powinnam sie poddac?
                                                    A najbardziej przykra sprawa to to, ze z mezem sie nie dogadujecie.
                                                    Mam nadzieje, ze jak ten najwiekszy bol minie to jakos sobie
                                                    poukladacie wasze sprawy. Ja rozumiem twojego meza i jego reakcje -
                                                    czuje sie w tej sytuacji bezradny i bezuzyteczny jako mezczyzna.
                                                    Zycze Wam, zeby milosc zwyciezyla!
                                                  • joannaa22 No i juz wtorek 22.06.10, 17:06
                                                    Witajcie dziewczyny. Ja rowniez czytalam wiadomosc Imadoki. Plakac sie chce i
                                                    nie wiem co madrego napisac. Vhyba tylko to aby moze zeczywiscie sie poddac i
                                                    nie starac sie wcale. Zyc i starac sie cieszyc zyciem. Wiele par wlasnie w
                                                    takich momentach niespodziewanie doczekuje sie dzieci. Nie wiem co radzic jesli
                                                    chodzi o meza bo u nas tez czesto kryzysy. Bardzo mocno 3mam za Wasze malzenstwo
                                                    kciuki i bardzo serdecznie pozdrawiam.
                                                    U nas sodoma i gomora. Goscie przyjechali i taki rozgardiasz ze czasem jestem
                                                    baaaardzo zmeczona. Nie zrozumcie mnie zle ale wole przyjmowac gosci na max 3
                                                    dni. Tomus boi sie naszego malego goscia i mozecie sobie wyobrazic jak meczy
                                                    mnie ciagle noszenie go na rekach i proby oswajania ich do siebie. Teraz spi a
                                                    ja skonczylam prasowac i siedze ciesze sie cisza i spokojem. Moge cokolwiek do
                                                    Was napisac. Mamy straszliwie goraco dlatego chyba tez tacy marudni sa. Oj
                                                    nagadalam sie ide dopic kawke i zdjac pranie. Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • jedynybasek5 i już czwartek ;) 24.06.10, 10:03
                                                    Cześć dziewczynki smile Coś tu cicho ostatnio. Ja korzystam z chwili
                                                    czasu bo Mała Mi śpi. Martwie się bo strasznie charczy przez sen, w
                                                    nocy to już w ogóle- jakby się dusiła - chwilkę śpi spokojnie a
                                                    potem się wije i wydaj dziwne odgłosy, aż ciary przechodzą. Lekarka
                                                    mówi, że to luźna krtań i ona z tego wyrośnie, ale ona tego nie
                                                    słyszy co noc...Miały może wasze dzieciaczki coś takiego? Moja mama
                                                    mówi, że jak byłam malutka to też tak miałam, mam nadzieję, że tak
                                                    jest i to nie jest nic poważniejszego.
                                                    U mnie Teściowa jest to mam fajnie, bo obiadki zrobione wink Chociaż
                                                    zdążyła mnie już troszkę zdenerwować. Malutka bardzo lubi długo
                                                    ssać, a T. doszła do wniosku, że to dlatego, że mam słaby pokarm.
                                                    Dopiero wczoraj rozmawiałam z bratową M., do której mam zaufanie, i
                                                    ona stwierdziła, że dzidzia do 1,5 miesiąca życia ma pełne prawo
                                                    wisieć na cycu ile jej się podoba i nie jest to kwestia pokarmu. No
                                                    a T. swoje- że przecież nic w domu nie zdążę zrobić jak ona tak się
                                                    przyzwyczai itd. Ehhh wink Dobrze chociaż że T. dobrze gotuje heheh.
                                                    A, z mniej przyjemnych konsekwencji porodu, mam okrutne hemoroidy.
                                                    Sorki, że tak wprost wink ale zna któraś jakieś dobre leki na to
                                                    cholerstwo? Dziś lecę do apteki!!!
                                                  • huczusia Re: i już czwartek ;) 24.06.10, 13:52
                                                    Basiu !
                                                    Ja po porodzie też miałam tę "cudowną" przypadłość, na tyłku nie mogłam siedzieć smile
                                                    Smarowałam Balsamem Szostakowskiego, nie wiem czy to balsam pomógł czy nie, ale
                                                    dość się wchłonęły i nie ma po nich śladu , tylko trochę to trwało sad
                                                  • arabeska5 Re: i już czwartek ;) 25.06.10, 16:09
                                                    Witajcie po bardzo długiej przerwie. Zaglądam tutaj po kilku miesiącach
                                                    nieobecności i od razu czytam takie dobre wieści. Patite i Jedynybasek przesyłam
                                                    Wam ogromne gratulacje i życzę zdrówka Waszym dzieciaczkom i Wam jak najwięcej
                                                    przespanych nocy wink

                                                    Basiu, widzę, że nazwałaś swoją córeczkę tak samo jak ja jedną ze swoich. Ładne
                                                    imię wink
                                                    Uspokoję Cię odnośnie wydawania dziwnych dźwięków przez dziecko, podobnie było u
                                                    mojej Julitki. Moja mała oddychała tak jakby była przeziębiona i miała zapchany
                                                    nosek, ale wielu lekarzy ją badało i wszyscy zgodnie twierdzili, że z płucami
                                                    jest ok, a jedynie jest to wiotkość krtani, czyli jej niedojrzałość i po kilku
                                                    miesiącach ustąpi i tak też się stało.

                                                    A teraz może pokrótce co u mnie...
                                                    Moje dziewczynki mają 7,5 miesiąca, czas bardzo szybko leci. Jestem ogromnie
                                                    szczęśliwą mamą, bo dziewczynki świetnie się rozwijają i co najważniejsze są
                                                    zdrowe. Julitka wyprzedza dzieci w swoim wieku o jakieś 2 miesiące, bo już nawet
                                                    próbuje raczkować i z tej pozycji staje już na stópkach na kilka sekund
                                                    podpierając się rączkami, jest niezwykle zwinna, bo szczuplutka, waży troszkę
                                                    ponad 8 kg. A Milenka na razie przekręca się z plecków na brzuszek i odwrotnie,
                                                    waży 9 kg i ma bardzo rozwinięty aparat mowy wink bo już sylabizuje mama, baba i
                                                    ostatni hit to tata wink

                                                    Wciąż jestem na urlopie macierzyńskim, więc mam dla nich dużo czasu i uwielbiam
                                                    je obydwie obserwować, mogę to robić godzinami, to jak oglądanie pasjonującego
                                                    filmu wink Tylko, że w ten sposób czasami w domu niewiele zrobione wink ale na
                                                    szczęście mój mąż bardzo często pracuje w domu, więc go troszkę wykorzystuję wink

                                                    Nie ukrywam, że oprócz cudownych chwil mamy też i trudne momenty, bo dziewczynki
                                                    bywają absorbujące, a na czas kiedy zajmą się sobą wzajemnie i będą wspólnie
                                                    bawiły muszę jeszcze troszkę poczekać. Także pracy jest przy nich sporo i
                                                    niewiele pozostaje wolnego czasu na własne przyjemności. Na szczęście córki
                                                    chodzą spać ok. 20.00 i wtedy mamy fajrant wink

                                                    Niestety muszę już kończyć, ale obiecuję częściej u Was bywać.

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie i oczekującym mamom życzę łatwego rozwiązania.
                                                  • ognista998 Re: i już czwartek ;) 25.06.10, 18:33
                                                    arabeska miło się czytałowink)
                                                    basek fajnie że se radziszwink
                                                    innym dużo zdrówka
                                                    imadoki szkoda że nie masz gg czytałam tego posta, chciałam ci coś napisać ale
                                                    wolałabym prywatnie. tu żadne słowo pocieszenia mi nie wyjdzie bo wyjdzie jak
                                                    banał......

                                                    a ja...obolała strasznie......nie śpię...chyba mi się zaczęła infekcja
                                                    uszu......obydwu......qrde jakby mogła to by se łeb odcięła do lewdo idzie
                                                    wyrobić. u laryngologa pocałowałam klamkę a tu weekend przede mną;/ weekend
                                                    męczarni;/
                                                  • norwegiana piątek tygodnia koniec i poczatek:) 25.06.10, 19:20
                                                    PATITE GRATULACJE!!! kawał chlopa urodziłaśsmile
                                                    jedynybasek nieźle sobie radzisz jak jeszcze znajdujesz czas dla
                                                    nassmile a tym że mała wisi przy cycku sie nie przejmuj moja też
                                                    wisiała grunt żeby na wadze przybierała a różnych mądrości to się
                                                    jeszcze nasłuchasz i nie tylko od teściowej tra sie uodpornić i
                                                    robić wg swojego uznaniasmile

                                                    imadoki napisałam do Ciebie na pocztę... głowa do góry
                                                    ognista mnie też jeszcze nie przeszło i dali mi drugi antybiotyk
                                                    najgorzej u mnie z nosem gardłem i kaszlem a ty kochana do szpitala
                                                    nie mozesz zajżeć zamiast sie męczyć przez wekend?
                                                    ... a ja wróciłam spod warszawy posiedziałam na wsi z krówkami i
                                                    świnkami Pyśka miała raj i ozdrowiała a ja jeszcze chora ale już mi
                                                    lepiej niż było widziałam się chwilkę z psiapsiółą. No i jeszcze
                                                    tydzień i koniec urlopusad
                                                    brzuchol mi rośnie na maxa mam juz chyba taki jak z Pyśką przed
                                                    porodem juzzzzzzzzzzu czy mój syn bedzie 2 razy większy ???? haha
                                                    jeszcze mnie czeka badanie krzywej cukrowej ochydztwo z glukozą do
                                                    apicia bleeee no ale cóż jak trza to trzasmile
                                                    pozdrawiam was wszystkie
                                                  • ognista998 Re: piątek tygodnia koniec i poczatek:) 26.06.10, 14:16
                                                    norwegiana dasz se radę idzie to wypićwink ja bym wolała do szpitala ale w celu
                                                    wypchnięcia Małego i tylko towink ale Mały się zasiedział...
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 28.06.10, 14:26
                                                    Jakaś cisza nastałasmile
                                                    Ognista ja już myślałam, że Ty już posmile
                                                    Ja Dziewczyny czuje sie tak sobie. Doskwiera mi ból w pachwinach, czasami
                                                    podbrzusza. Do tego jakies kłucie w spojenie łonowe. Nie mogę sie wyspać w nocy
                                                    bo drętwieje mi a to jeden bok , a to drugi. Czasami zaparcia, które trwaja po 2
                                                    dni, a zaraz potem non stop siedzę w wc. Koszmar.
                                                    Ostatnio na szkole rodzenia bylismy na sali porodowej. Takie sobie wrażenie na
                                                    mnie zrobiła. Gorąco było jak weszło sporo osób i zrobiło mi się mocno słabo.
                                                    Rozbolał mnie brzuch, zimny pot. Babak, która prowadzi szkołe st, ze chyba sie
                                                    wystarszyłam na samą myśl porodu. Po mnie jednak wymiękły inne laski.
                                                    Mamy już prawie wszytsko dla małego. Ja musze dokupić wkłady poporodwe i
                                                    staniki. Powiedzcie mi w szpitalu ponoc każą leżeć w łózku bez żadnej bielizny,
                                                    aby rana sie goiła. Czy wobec tego są jakies specjalne podkłady żeby nie brudzić
                                                    przescieradła w szpitalu? Nie zawsze chętnie wymieniają to pościel? Jak sobie
                                                    poradzić z tym problemem?
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 28.06.10, 16:22
                                                    Gosia, u mnie nie nakazywali czy w bieliźnie czy bez, dawali sami
                                                    duże podpaski, i dodatkowo na prześcieradle leżała taka
                                                    nieprzemakalna ceratka żeby nie pobrudzić. Taka jakby cieniutka i
                                                    wieeelka podpaska wink
                                                  • ognista998 Re: poniedziałek 28.06.10, 16:53
                                                    eee....gdzie tam po;/
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 28.06.10, 17:05
                                                    Dzięki Basiu za informacje. Kupię jakieś wkłady poporodowe bo majtki jednorazowe
                                                    juz mam.
                                                    Ognista może to juz nie długosmile
                                                    Zapomniałam Wam powiedzieć, że moja teściowa st, że brzuch mi juz opadł. Tak
                                                    mnie tym zestresowała, że szkoda gadać.
                                                    Mi się wydaje, że zawsze miałam nisko brzuch, a nie jak niektóre kobiety, że pod
                                                    biustem już się zaczynał.
                                                    Mówię Wam najgorzej jak kilka osób wyraża swoje osądy. Teraz ciągle mi gadają,
                                                    że nie dociągnę do tego sierpnia.
                                                  • patite Re: poniedziałek 28.06.10, 20:12
                                                    dziewczyny, przepraszam zaniedbałam was okrutnie!
                                                    ale doby mi na wszystko nie starcza smile młody jest super, w zasadzie
                                                    ładnie je i śpi, ma tylko czasem problem z kupą, nastęka się 20
                                                    minut zanim zrobi. Mogę mu jakoś pomóc?
                                                    Ja szybko doszłam do siebie, ale męża w domu nie było prawie cały
                                                    tydzień i środa/czwartek miałam spadek nastroju. W piątek się
                                                    pocieszyłam zakupami szybkimi, bo młodemu odciągnęłam mleko do butli
                                                    i tatuś się wykazał. sobotę spędzilismy u teściów, trzeba było
                                                    młodzież rodzinie zaprezentować. Niedzielę w parku, bo pogoda
                                                    piękna. Młody wygląda jakby miał z miesiąc, nikt nie wierzy jak
                                                    mówię że póltora tygodnia, on się nawet już uśmiecha do mnie i
                                                    patrzy tymi swoimi wielkimi oczami. Genialny jest, aż sie chce mieć
                                                    trzecie tongue_out Na n-k są moje foty, szukacje patrycja dławichowska.

                                                    Od czwartku zostanę z dwójka sama, bo przedszkole się kończy, a na
                                                    dyżur za późno się zapisaliśmy, może coś się jeszcze zwolni ale to
                                                    dopiero będzie wiadomo na koniec tygodnia. dlatego korzystam jeszcze
                                                    i robię rzeczy, których już z dwójką nie da rady zrobić.

                                                    Gosia ja sobie kupiłam do szpitala takie fajne siatkowe majty do
                                                    trzymanie podkładów, i podkłady na łóżko właśnie, daję ci linki na
                                                    allegro:
                                                    www.allegro.pl/item1083193634_oryginalne_wielorazowe_majtki_poporodowe_hartmann.html
                                                    www.allegro.pl/item1083194184_jednorazowe_podklady_do_przewijania_60x60.html
                                                    www.allegro.pl/item1011218491_hartmann_wkladki_podklady_anatomiczne_poporodowe.html
                                                    te ostatnie dużo lepsze od tych belli, lepiej sie gaci trzymają smile
                                                    moja teściowa mi na miesiąc przed porodem wmawiała, że brzuch mi
                                                    opadł, a urodziłam tydzień po terminie. Głowa do góry, te wszystkie
                                                    bóle są normalne.

                                                    Ognista za Ciebie mocno trzymam kciuki, twój syn na pewno wybierze
                                                    sobie najlepszą datę na urodziny.

                                                    basek, fajnie masz że T. Ci gotuje - ja skazana jestem na
                                                    głodówkę wink jak mam czas to coś sobie wrzucę na ruszt, ale
                                                    przeważnie żywię się czym popadnie big_grin Uzależniłam się natomiast od
                                                    Inki!

                                                    Pokoik juniora już prawie gotowy, umyłam dzisiaj mebelki,
                                                    powkładałam ubranka, jeszcze jutro troszkę ogarnę, potrzeba nam
                                                    jeszcze dekoracji ale to w swoim czasie!

                                                    Norwegiana zdrówka, ognista Tobie też.
                                                    Arabeska fajnie, że dziewczynki ci się tak super rozwijają, ja przy
                                                    drugim też mam taką radość z bycia z nim sam na sam w domu.

                                                    Ściskam Was wszystkie mocno i spadam pomóc młodemu zrobić kupę, bo
                                                    znów stęka sad całusy!!!
                                                  • norwegiana Wku...ona jestem!!! 28.06.10, 20:14
                                                    wrrrrrrrrrrrrrrrrr
                                                    mam na sprzedanie auta jeszcze 3 dni wczoraj gość się zdecydowała
                                                    dziś zaliczkę przyniósł a popołudniu zadzwonił że rezygnuje jaka ja
                                                    jestem wkur..... no i teraz żałuje że nie napisałam że zaliczka
                                                    bezzwrotna jakby co wrrrrrrrrrrrrr........
                                                    musiałam się wygadać !!!
                                                    cisnienie duże bo zakupy przed wyjazdem i biegania i jeszcze ten
                                                    samochód och...
                                                    ognista czekam na wieści
                                                    ja dziś tak krótko bo warcząca jestem
                                                  • norwegiana już mi troche przeszło 28.06.10, 22:12
                                                    ...oddałam tę zaliczkę i juz mi trochę przeszło może się jeszcze uda
                                                    sprzedać to auto a dla tych ludzi to taka zaliczka to cała pensja i
                                                    nie można sie tak złościć ...złagodniałam bo gościowi było naprawdę
                                                    głupio...
                                                    gosiu to czy bedziesz w bieliźnie czy bez w szpitalu zależy od
                                                    Ciebie przecież to ty decydujesz o sobie smile ale faktycznie wskazane
                                                    jest wietrzyć krocze po porodzie bo lepiej sie goji ja uzywałam
                                                    takich majtek poporodowych z siateczki wygodne i przewiewne a jeśli
                                                    chodzi o pościel w szpitalu jak ci sie pobrudzi napewno bez problemu
                                                    wymienią nie stresuj się
                                                    witam nową staraczkę smile
                                                    ognista byłaś u laryngologa? jak się czujesz?
                                                    patite gratulacje śliczny syneczek a właściwie dwóch syneczkówsmile
                                                    wszystkich pozdrawiam już nieco łagodniejsza jasmile
                                                  • vivianna_82 Re: już mi troche przeszło 29.06.10, 15:42
                                                    Witajcie dziewczynki!
                                                    Już tydzien temu wróciliśmy z wakacji, było REWELACYJNIE!!! az nie chciało się
                                                    wracać, miejsce miłe, pogoda dopisała, wygrzaliśmy się porzadnie, Jula nauczyla
                                                    się pływac w samych dmuchanych rękawkach bez naszej pomocy smile jestem z niej
                                                    dumna jak nie wiem big_grin poznaliśmy fajnych ludzi też z mała córeczką i z naszego
                                                    miasta, więc mam nadzieję na utrzymanie znajomości smile spotykamy sie w sobotę...
                                                    no ale trzeba było powrócić do rzeczywistości. Nie mogłam się ogarnąć po tym
                                                    powrocie, gora prania, jakieś sprzątanie, a na weekend bylismy u rodziców. Teraz
                                                    znow sprzątam, bo doprowadzam do używalności nasze balkony. Mamy 2 duże i w
                                                    ciągu dnia można sobie na nich fajnie siedzieć, no ale musi być w miarę czysto
                                                    wink przy okazji myje okna, piorę firanki, takie jakieś duże porządki mi z tego
                                                    wyszły i czas leci....

                                                    GRATULUJĘ OGROMNIE Nowym Mamusiom!!!!!
                                                    Patite - słodki maluszek, prześliczny smile
                                                    Basek - a gdzie można Twoje fotki zobaczyć? smile

                                                    trzymam kciuki za pozostałe brzuchatki i witam też nowa staraczkę smile oby było
                                                    tak jak za pierwszym razem. No i żeby pozostałym staraczkom weterankom naszym
                                                    kochanym tez się udało!!!
                                                    szkoda, że Imadoki nas opuścila sad przykre, że się jej w prywatnym życiu nie
                                                    układa... ale mam nadzieję, że może to postanowienie rozstania z nami pomoże jej
                                                    się oderwać od róznych myśli i może "coś" zaskoczy i się uda? oby...

                                                    a ja oczekuję z niecierpliwością na zostanie ciocią smile moja przyjaciółka jest w
                                                    ostatnich dniach ciąży smile już się nie mogę doczekać, zresztą ona też, jest
                                                    gotowa, dzidzia też, szyjka ponoć krótka, nastawiała sie na zeszłosobotnią
                                                    pelnię księżyca, ale cisza....nie wiedziałam, że tak to będę przeżywać,
                                                    najchętniej dzwoniłabym do niej kilka razy dziennie czy coś się dzieje wink

                                                    no a pogoda w końcu letnia się zrobiła co nie smile
                                                    a w radiu własnie leci "do lata, do lata, do lata piechotą będę szła, a-a-a-a-a
                                                    je-je-je u-u-uuuu" wink
                                                  • jedynybasek5 Re: już mi troche przeszło 29.06.10, 18:57
                                                    dziewczyny jakby któraś była ciekawa to jest link do naszej klasy-

                                                    nk.pl/#profile/28909428/gallery
                                                    To tak na szybko, bo córa się przebudza pomału, a dopiero się
                                                    najdała i zasnęła wink aha, też ma 20 minutowe spinanie przed kupką uncertain
                                                    bidulka, ale przynajmniej już z kolkami trochę lepiej
    • madziulla.w Melduję się i ja :) nowa!!! 28.06.10, 19:26
      Witam wszystki starające się smile Czasem podglądam, podczytuję i mocno
      mocno trzymam kciuki zqa Was wszystkie...

      Prawdopodobnie zaczniemy starania od sierpnia może od września ale
      już teraz chcialam się przywitać...

      Będzie to nasze drugie dziecko. Pierwsze roczek skończy w lipcu.
      Synek jest bardzo bardzo pogodnym i mądrym dzieciakiem. Z pierwszym
      udało się nam "od strzała" więc nie wiem co to oczekiwanie na 2
      kreski u nas poprostu nagle się pojawiły smile Mam nadzieję że i teraz
      tak będzie!!!
      • ognista998 Re: Melduję się i ja :) nowa!!! 29.06.10, 19:51
        patite strasznie mnie twój post ucieszył;P tak jak basiwink lubię czytać jak sobie
        radzicie z maluszkami. norwegiana szkoda, ale dobrze że ci przeszło. witam nową
        staraczkęwink) mam nadzieję że i tym razem też będzie za 1 razemwink ja też mam
        Małego "z kopa"wink

        a u mnie to samo co było. uszy mi dały spokój na razie. wzięłam Apap by się nie
        męczyć i na razie jest ok. myślę se że to jakieś nerwobóle byly, wyniki mam
        dobre więc nie ma infekcji. Mały dał se siana. nawet skurczy przepowiadających
        nie mawink co by się nie naszalała i nie naseksiła i nie wymoczyła w wannie,
        ledwie spocznę to dupę mi wystawi do głaskania i tyle;P
        • goska797 Re: niedziela 04.07.10, 16:54
          Jakas cisza nastała na drutachsmile

          Ognista jak sytuacja u Ciebie? A co u pozostałych Dziewczyn?
          Mi dzisiaj znowu wmawiali, że brzuch mi opadł. Mówię Wam nie mogę tego słuchać.
          Zaczynam 35 tydz i dobrze jakby młody jeszcze tam posiedział.
          Mi się wydaje ze troszkę też jest niżej bo juz nie kopie mnie po żebrach.Z
          drugiej jednak strony od poczatku miałam brzuch nisko.
          Czekam od tygodnia na 2 przesyłki z rzeczami do szpitala. Dobrze jakby juz
          dotarły byłaby spokojniejsza.
          • norwegiana wtorek 06.07.10, 19:16
            hello dziewczyny ognista pewnie już maleństwo tuli skoro sie nie
            odzywasmile
            a reszta co tak milczy??? wypoczywacie dziewczyny?
            ja juz po urlopie wróciłam na swoje śmieci udało mi się pozałatwiać
            to co chciałam w PL ale tam sie chyba odpoczać nie dasmile dlatego tu
            wypocznęsmile wyprawka dla synka przywieziona pozostało pranie i
            prasowanie ale sie nie spieszę bo mam jeszcze czaswink
            synek kopie coraz mocniej coraz częściej cudowne uczuciesmile
            Pyśka dziś drugą noc bez smoka będzie mam nadzieję że wstanie
            później niż dziś bo pobudka była o 4.40 z pieluchą też dałyśm rade
            przed narodzinami braciszka chociaż wpadki się zdażają wiadomo ale
            wszystko na dobrej drodze
            a co u Was pozdrawiam serdecznie
            • joannaa22 Re: wtorek 07.07.10, 08:26
              Czesc dziewczyny. Znowu sie nie odzywalam jakis czas. Dochodzilam do siebie po
              wizycie gosci z Polski. Co prawda juz tydzien jak ich nie ma ale bylo dosc
              ciezko, bo strasznie goraco dlatego nie moglismy za duzo wychodzic bo dzieci
              raczej nie lubia goraczek. Jestem okropna najpierw zapraszam a pozniej narzekam.
              Moj Tomus jakos ich nie mogl zaakceptowac a co za tym idzie ciagle wisial mi na
              biodrze.
              Pozniej odezwe sie jeszcze do Was jak poczytam co slychac. Pozdrawiam wszystkie.
              Asia

              https://www.suwaczek.pl/cache/724bba9ced.png
              • jedynybasek5 Re: wtorek 07.07.10, 12:50
                Witam witam smile Znów korzystam z chwilki wink Mam teraz luuuzik, bo
                przyjechała moja mama, więc mam posprzątane, ugotowane, a ja mam
                czas tylko dla Milenki. Jak dobrze smile Widzę, że tutaj wakacyjnie,
                mały ruch smile Ognista pewnie już po, tylko czekać aż zacznie pisać
                tylko w "wolnej chwili" tak jak ja smile Bo moje dziecię bardzo
                polubiło zasypianko na rękach smilePoczekam jeszcze trochę, a potem
                zacznę kurację oduczającą , bo rzeczywiście nic nie zrobię. Z
                gorszych wiadomości- dziadek w szpitalu. Znów o mały włos i
                skończyłoby się źle. Dobrze, że akurat kończyłam karmić córcię i
                usłyszałam, że coś złego się dzieje. Ale już wszystko dobrze,
                chociaż musi zostać w szpitalu jeszcze jakiś czas.
                Jajoanna- goście , żeby nie wiem jak mili- zawsze są trochę męczący.
                No wyjątek- moja mamuśka- sama sobie zrobi jedzenie picie i jeszcze
                dla nas wink Tak jak Teściowa wink
                • iga.77 piatek - juz prawie weekend! 09.07.10, 10:17
                  Witajcie Kochane! Milo sie czyta o waszych poczynaniach z
                  dzieciaczkamismile Tylko jakos tak malo sie odzywacie. Nie bylo mnie
                  przez jakis czas i myslalam, ze sie nie wyrobie z czytaniem....a tu
                  pusto!
                  Z tymi goscmi to ja mam tak samo - ciesze sie jak sa, ale czesem
                  meczace jest to, ze niektorzy licza na to, ze beda obslugiwani i
                  karmieni na nasz koszt. Szczegolnie mnie to dtazni jesli siedza 2
                  czy 3 tygodnie, a tak sie juz zdarzalo. I mam tak samo jak ty BAsiu,
                  ze lubie jak sa u nas moi rodzice, bo wtedy wiem, ze nie bede
                  musiala nad nimi skakac jak kelnerka, sprzataczka i jeszcze pani
                  przewodnik i animator w jednej osobiewink
                  Te ostatnie tygodnie szkoly sa dosc intensywne - nie mialam ani
                  jednej normalnej lekcji, ale ciagle sie cos dzieje. Na poczatku
                  tygodnia bylam z dzieciakami na kampingu - bylo super choc dosc
                  meczaco - wrocilam podrapana, brudna i padnieta, ale warto bylo.
                  zaliczylam moj pierwszy w tym rpku porzadny kontakt z natura no i
                  spedzilam pelen wrazen czas z moimi dzieciakami i innymi
                  nauczycielami. Te dwa dni wypelnione byly atrakcjami, ale nie obylo
                  sie bez przygod, bo jeden z moich uczniow mial atak epilepsji i
                  wyladowal w szpitalu. Poza tym wszyscy wrocili zadowoleni.
                  Poznalam tez juz moja nowa klase, ktora bede miala od wrzesnia.
                  Rownie to ekscytujace co stresujace, ale wiem, ze po pierwszym
                  ciezkim roku bedzie latwiejsmile
                  Po powrocie z kampingu mielismy dzien sportu, czeka nas jeszcze
                  francuski festiwal, summer party i wypad do parku - to juz w
                  przyszlym i ostatnim tygodniu semestru! Juz sie nie moge doczekac i
                  juz teraz czuje sie wakacyjnie. W nastepny poniedzialek, ten za
                  tydzien, ide na wizyte w sprawie in vitro. Zobaczymy co mi
                  powiedza......Uciekam, bo zabieram dzieciaki na plywanie i musze
                  jeszcze cos wciagnac przed wyjsciem.Papa! Piszcie dziewczyny!
                  • goska797 Re: piatek - juz prawie weekend! 09.07.10, 16:20
                    Iga trzymam kciuki za pomyślną decyzje w sprawie in vitro.
                    Ja dzisiaj jestem po wizycie u gin. Kończymy 35 t i tak wyszłam z mieszanymi
                    uczuciami. Oczywiście waga w górę +3 kg czyli w sumie 10. (swoją droga nie
                    sadziłam, ze przy 94 kg będę wyglądała jak człowiek i wszyscy st, ze gdyby nie
                    piłka z przodu to świetna figurasmileOkazało się, że nasz Mateusz jest już główką
                    nisko i osadził się w kanale rodnym. Tak myślałam, ze przesunął sie trochę bo
                    czasami czuje jego ruchy tak nisko, że mam wrażenie, iż wypadnie. Szyjka ponoć
                    jest zamknięta i zwarta, 1,5 cm długości. Lekarz następną wizytę wyznaczyła mi
                    na 27 lipca. Pobierze ostatnie badania wtedy. Trochę się boje czy nie za późno?
                    Ona jednak uważa, że jak termin na 15 sierpnia to damy radę.
                    Myślicie, że ta szyjka nie jest już za krótka? Trochę sie martwię, że mały za
                    bardzo sie wyrywa na świat.

                    • jedynybasek5 upał:( 11.07.10, 20:04
                      Dziewczyny jak dajecie sobie radę z maluchami i upałami?? Kurczę u
                      nas 30 stopni w domu, malutka się męczy, my też. Dzisiaj chcieliśmy
                      kupić wentylator, wszystkie wykupione. Horror jakiś.
                      • patite Re: upał:( 12.07.10, 00:28
                        u nas w domu na szczęście da się żyć. mamy dobrą izolację i mamy
                        wentylator, kupiony 4 lata temu jak w I ciązy byłam. Młody tylko
                        częściej cyca życzy. Mam gości i padam dzisiaj po weselu, więc jutro
                        Wam więcej napisze.
                        • norwegiana a u mnie bez upałów:) 12.07.10, 11:00
                          a u mnie bez upałówsmile więc zapraszam serdeczniesmile
                          gosiu nie martw się Twój synek napewno wybierze najodpowiedniejszą
                          dla siebie porę na narodziny
                          iga trzymam kciuki za invitro
                          jedynybasek no iełatwo w takie upały wszystkim ale musicie jakoś
                          przetrwać smile
                          patite podziwiam Cie taki okruszek w domu a Ty wesela gościesmile

                          u mnie odsmokowywanie juz tydzień czasu i o ile obyło się bez
                          większych ryków i krzyków to są problemy z zasypianiem Pyśka nie
                          umie zasnąć w dzień sama tak jak to było w łóżeczku i wieczorkiem
                          też wogóle pół tygodnia wstawała mi o 4 rano masakra muszę poukładać
                          jakoś to spanie bo nie będę miała siły urodzić smile może mi coś
                          podpowiecie?
                          pozdrawiam Was
                          • ognista998 Re: a u mnie bez upałów:) 12.07.10, 19:43
                            witjajciewink)
                            ja już z Małym. ważył 3610 g 57 cm 10 w sk. agpar, urodziłam go 7.07. o 19.40wink)
                            poród miałam bardzo sybki - 3godzinki i go wypchnęłamwink) 2 faza - trwała 10
                            minwink i bóle były do zniesienia, myślałam, że będzie gorzej bolałówink wybrałam
                            poród rodzinny i jestem BARDZO ZADOWOLONA dzięki mężowi był on w połowie rozkoszą;P
                            daliśmy mu na imię Tomuśwink jest strasznym głodomoremwink)
                            • norwegiana Re: a u mnie bez upałów:) 12.07.10, 20:39
                              ognista gratuluję!!! ucałuj Tomeczka i gratuluj mężowi fajnie że
                              razem przeżyliście ten wspaniały moment ja też rodziłam Pysię w
                              asyscie męza i synka też zamierzam rodzić w towarzystwiesmile
                              cieszę się że wszystko ok i że tak szybko poszłosmile
                              GRATULUJĘ JESZCZE RAZ!!!
                              • huczusia Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 09:21
                                Gratulacje !
                                Życzę dużo szczęścia , zdrowia i siły dla Waszej Trójki.
                                Witaj na Świecie Tomaszu smile
                                Jak dobrze, ze wszystko poszło szybko i sprawnie - to na pewno dzięki Mężowi big_grin
                                Jemu też złóż gratulacje smile
                                • goska797 Re: Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 11:56
                                  Również się przyłączamsmile
                                  Oj żeby u nas tak szybciutko poszłosmile
                                  Ja sobie spakowałam rzeczy do szpitala bo czuje, ze za długo nie pociągniemy.
                                  Mam jakieś bóle jak na okres i wrażenie że brzuch całkiem opadł.
                                  • huczusia Re: Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 14:12
                                    Gosia, trzymaj się smile
                                    • goska797 Re: Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 14:17
                                      Dzięki Huczusia ale musimy jeszcze wytrzymać. Moja lekarz uważa, ze do 27 lipca
                                      damy rade i wtedy zrobi ostatnie badania. Tak sie zastanawiam czy nie iśc do
                                      niej wcześniej. Może te moje bóle to normalna sprawa.
                                      • huczusia Re: Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 15:05
                                        Gosiu, jak Cię coś niepokoi to zadzwoń i zapytaj,
                                        jeśli masz taką możliwość. Po co masz się niepotrzebnie denerwować ?
                                        • patite Re: Ognista - Gratulacje :) 13.07.10, 15:55
                                          Ogromne gratulacje!!
                                          Tomuś ślicznie brzmi, całkiem dorodny i najważniejsze, że tak szybko
                                          i sprawnie Ci poszło. Ja też rodziłam 2 razy z mężem i nie wyobrażam
                                          sobie inaczej smile
                                          Upały mnie zmęczyły tragicznie nie mam na nic siły...
                                          • ognista998 Re: Ognista - Gratulacje :) 14.07.10, 16:43
                                            bardzo dziękuję wamwink czasu mam mało wiec będę tu rzadko ale będęwink Mały jest
                                            strasznym głodomortemwinkcyc mu nie wystarcza i dokarmiam go flaszkąwink w nocy
                                            nawet daje pospać, jest w miarę grzeczny, czasem daje popalić jak mu coś co zjem
                                            nie spasuje no i upały też mu dokuczają. ja wrócilam już do figury sprzed
                                            ciażywink chodzę po domu w starych miniówkachwink tylko cycki mam 2 razy większe niż
                                            głowa Tomusiawink Mąż zakochany w symu, we mnie jeszcze bardziej i wszystko sie w
                                            miarę układawink tym co jeszcze nie urodziły życzę bezprolbemowych porodówwink

                                            jak znowu wpadnę to dokładniej was poczytam, pa;*
                                            • jedynybasek5 Re: Ognista - Gratulacje :) 15.07.10, 14:17
                                              Gratulacje Ognista smilezazdroszczę figury wink
                                              ja ostatnio byłam u gina prywatnie. Porobiły mi się jakieś ziarniny
                                              przy bliźnie po cięciu. Dostałam jakiś środek wysuszający.
                                              Najgorsze, że w środku też mam coś takiego, i nie wiem, czy mężul
                                              sięgnie, żeby to wysmarować środkiem. A boję się, że będzie bolało
                                              przy stosunku sad Niby to sie może samo zagoić, ale znając moje
                                              szczęście, to wątpię. czytałam, że się to wypala, wycina czy co tam.
                                              Bu. Córcia rośnie jak na drożdżach, nie wiem czy pisałam, w 3
                                              tygodnie przybrała 1250.
                                              Aha, w szpitalu nie powiedzieli mi, że pękła mi szyjka macicy przy
                                              porodzie, dowiedziałam się dopiero u gin, jak ściągnęła mi jeden
                                              szew który gdzieś tam się rozpuscić nie chciał i ropiał. A ja się
                                              zastanawiałam, czemu tak mnie boli wszystko po porodzie !
                                              Dobra kończę, zaraz mama wróci z wnuśką ze spaceru wink
                                              • iga.77 Re: Ognista - Gratulacje :) 15.07.10, 17:50
                                                Gratulacje dla Waszej Trojki, Ognista! Swietnie sie spisalas! Niech
                                                sie Tomek dobrze chowa i przynosi Wam wiele radoscismile To dobrze, ze
                                                taki z niego glodomorek - bedzie mial z czego rosnac i sie rozwijacsmile

                                                Basiu, mam nadzieje, ze si wszytko sie samo bez pomocy pogoi i juz
                                                se meczyc nie bedziesz. Ucaluj Milenkesmile

                                                Goska, trzymaj sie, wizyta juz niedlugo.

                                                Ja dzisiaj sie dobrze bawilam, bo mielismy w szkole francuski
                                                festiwal i duzo sie ciekawych rzeczy dzialo - gownie konkursy i
                                                specjalne stoiska np uczen musial zaplacic za mozliwosc obrzucenia
                                                nauczyciela mokrymi gabkami, byly tez roznego rodzaju loterie itp.
                                                Sama tez troche nagrod wylosowalam i wracalam z pracy obladowana
                                                jakbym z wesolego miasteczka wracalasmile W dodatku mialam twarz
                                                wymalowana (bylam tygrysemwink) Teraz szybko sie musze przebrac i lece
                                                na kawke z kolezanka...a jutro - dyskoteka! Musze sie przebrac w
                                                stylu lat 70tych/80tych, bo organizujemy w szkole dyskoteke dla
                                                pracowikow. Bedzie dj i mam nadzieje, ze sporo alkoholu, bo mam
                                                ochote na odrobine szalenstwawink

                                                Sciskam was wirtualnie i zycze milego konca tygodnia!
                                                • aleksa51 Re: Ognista - Gratulacje :) 17.07.10, 13:10
                                                  I ja nareszcie mogę pogratulować z całego serca! Ognista Tomuś to ładne imię-
                                                  niech rośnie zdrowy! Miałaś szczęście, że poród był lekki. Pewnie masz gdzieś
                                                  tam chody....
                                                  Basek Milenka ślicznie przybywa. My w upały staramy się nie wychodziś- w tak
                                                  upalny dzień jak dziś mamy w domu 27 stopni.
                                                  Norwegiana ja nie mam wprawy w odstawianui smoka takiemu większemu dziecku. Moja
                                                  Madzia sama nie chciała smoka jak miała 3 miesiące bo zastąpiła go palcami...i
                                                  do tej pory je dydla sad a Noelce odstawiłam smoka około 10tego miesiąca (i wtedy
                                                  wreszcie nauczyła się prawidłowo ssać pierś i skończył się ból brodawek.
                                                  Poprostu pewnego dnia obydwa smoczki spadły za łóżeczko, a ja postanowiłam ich
                                                  nie wysięgać (po kilku dniach zanurkowałam i wywaliłam je do kosza). Nelusia
                                                  może więcej popłakiwała- ale taki jej charakter do tej pory że lubi pomiunczeć.
                                                  Ja nie miałam kiedy ostatnio napisać do was, nie miałam kiedy zajrzeć bo te
                                                  ostatnie 2 tygodnie teściowa jeździła na rehabilitacje więc ja brałam maluchy i
                                                  jechałam rano zostawiając Madzię w przedszkolu, potem Nelusię u mojej babci-
                                                  wtedy ja pędem do biura cokolwiek nadgonić i około 13 już musiałam lecieć na
                                                  autobus, żeby zdążyć o 14 odebrać Madzię, potem po Nelusię i do domu. Nie zawsze
                                                  był M żeby nas podwieźć więc często jeździłyśmy autobusami. Do tego net mi już w
                                                  domu praktycznie nie działał więc w poniedziałek dałam komputer do oczyszczenia
                                                  i odebrałam dopiero dziś. Opłacało się bo tak jak teraz- w sobotnie południe
                                                  nigdy net mi nie chciał działać.
                                                  W międzyczasie zadzwoniła do mnie ta znajoma, która zajęła mi miejsce w żłobku,
                                                  że rezygnuje. Umówiłyśmy się, że obje pójdziemy tam tego samego dnia. Ona była
                                                  około 10:30, zrezygnować, a ja dotarłam po 1,5 godziny. Pani kierowniczka
                                                  powiedziała mi że nic się nie zmieniło. Na moje pytanie czy nikt nie zrezygnował
                                                  odpowiedziała, że nie i dalej zapewniała, że znajdzie miejsce jak nie we
                                                  wrześniu to w październiku lub listopadzie bla bla bla...Powiedziałam, że
                                                  koleżanka mówiła mi, że zrezygnowała i wyciągnęłam przy niej telefon i
                                                  zadzwoniłam do koleżanki z pytaniem czy była już faktycznie w żłobku z
                                                  rezygnacją. Ona potwierdziła. Więc kierowniczka zaczęła ściemniać, że nie było
                                                  jej tylko ją ktoś zastępował, że to tylko telefoniczna rezygnacja była, że karta
                                                  nie zdana jest...więc wzięłam znów telefon, koleżanka powiedziała, że była
                                                  osobiście i poinformowano ją, że już wszystko załatwione. Wzięła kartę i za
                                                  chwilę była w żłobku u kierowniczki. Ona zdała kartę, ą ja weszłam od razu po
                                                  niej...i cóż babka już nie miała czego wymyśleć i musiała mi tę kartęwydać...i
                                                  takim oto cudem od września mamy miejsce. Ale nóż się w kieszeni otwiera na samą
                                                  myśl jak to babsko kłamało i zwodziło - przecież objecywała, że jestem pierwsza
                                                  jak miejsce się zwolni, pewnie było do przyjęcia dziecko znajomych...
                                                  Poza tym mamy jeszcze inne stresy ale zanudzać was nie będę bo kto by taki długi
                                                  post przeczytał.
                                                  Goska jak tam Mateuszek?
                                                  • goska797 Re: sobota 17.07.10, 15:59
                                                    Aleksa straszne przeszkody robili Ci w żłobku. Dobrze, że nie odpuściłaś.

                                                    Mateuszek chyba dobrze. W ciągu dnia mało sie odzywa, ale wieczorem nadrabia.
                                                    Ostatnio przestałam miec problemy ze snem. Nie wiem czy przez upał czy fakt, ze
                                                    M przeniósł się do drugiego pokoju bo za bardzo się wierciłamsmile
                                                    Z powodu tych swoich leków ( ze szyjka ma 15 mm i mały nisko leży) spakowałam
                                                    sobie torbe do szpitala. W poniedziałek mam zamiar zrobić badanie moczu i
                                                    morfologie. W środę mam ostatnie usg. Za tydzień w poniedziałek badanie na
                                                    paciorkowce. Moze damy rade i dotrwamy. Czasami mam bóle podbrzusza ale ustępują
                                                    jak poleżę a jak nie daje rady to biorę no-spe.
                                                    Dzisiaj miałam sen, ze byłam rodzic bo mi kazali, a mały wcale nie miał zamiaru
                                                    wyjść. Niby został na równo miesiąc do terminu.

                                                  • ognista998 Re: sobota 17.07.10, 17:54
                                                    basek mam nadzieje że sie zagoi, ja podmywam się szarym mydłem i już prawie nic
                                                    nie boli
                                                    goska jeszcze 1 miechwink jak sobie radzisz w te upały? mam nadzieje że dajesz
                                                    radę, mi to od samego porody śnią się straszne koszmary.....mimo że dość dużo
                                                    spię i łatwo zasypiam, to mnie męczą...nie wiem czy to hormony czy cuś.....

                                                    a u mnie całkiem nieźle, Tomuś od trzech nocy przesypia całe, marudzi tylko jak
                                                    jest głodny, nawet pełna pieluszka mu nie przeszkadza byle miał stały dopływ
                                                    mleka, nie znosi kąpieli. ładnei mi sie chowa, myślałam, że bęzie bardziej
                                                    problemowy a tu całkiem nieźle jest. mam czas nawet zadbać o siebie i zawsze
                                                    chodzę po domu eleagnacka wykapana w świeżych ubraniach (mini i stanik;P) i z
                                                    umytymi i uczesanymi włosami, mam czas i dla siebie i dla męża i dla Tomkawink nie
                                                    wiem jak mi się to udało...
                                                    pzdr i zajrzę jak znajdę chwilkę;*
                                                  • norwegiana Poniedziałkowo 19.07.10, 08:27
                                                    ognista super że na wszystko znajdujesz czas i ochotę oby tak
                                                    dalejsmile jak tam Twoja Mama zareagowała na wnusia? i jak jej
                                                    samopoczucie?
                                                    jedynybasek mam nadzieję że już się zagoiłaś ja sie podmywałam
                                                    Tantum rosa po porodzie oczywiście bez irygacji i było ok. Milenka
                                                    ładnie przybierasmile no i upał w Wam troche odpuscił więc pewnie Wam
                                                    troszkę lepiej a jak tam dziadek wrócił ze szpitala?
                                                    aleksa zabrałam sie juz raz za to odsmokowywanie rok temu ale Mała
                                                    dostała 40 stopni gorączki i oddałam a potem Mąż mi mówił że nie ma
                                                    co się spieszyć ale nadeszła pora chociaż sie zastanawiałam czy jest
                                                    sens jak się zaraz braciszek pojawia ale zawsze będzie coś.No i juz
                                                    po wszystkim trwało koło tygodnia traumy nie było chociaż tego sie
                                                    spodziewałam smile smoka zabrała wróżka powiesiła na smoczkowym drzewie
                                                    pokazałam jej w kompiesmile i przyniosła prezent zamiast niego koło
                                                    tygodnia wspominała o nim ale już przestała.Jedyną niedogodnościa
                                                    jest to że trudno jej się samej wyciszyć do spania mam nadzieję że
                                                    prze porodem sie tego nauczy i będzie zasypiała sama jak dawniejsmile
                                                    Pysia nie chciała smoka po urodzeniu ale ją zmusiłam dla własnej
                                                    wygody bo po 3 tyg zostałam z nią sama a ona miała odruch sania na
                                                    maxa a w domu wszystko trzeba było zrobić smile za to teraz się
                                                    zastanawiam czy Synkowi dawać smoka ale wszystko wyjdzie w praniusmile

                                                    Gosiu mam nadzieję że u Was wszysko ok i że dotrzymacie do kiedy
                                                    trzeba tak żebyś Ty czuła sie bezpiecznie trzymam za Was kciukismile
                                                    Ja niestety przecholowałam ostatnio czuję sie dobrze dlatego
                                                    zabrałam sie za porządki a że lubię zmiany zrobiłam przemeblowanie u
                                                    Córy w pokoju nic nie nosiłam tylko przesuwałam no i wszystko było
                                                    ok do piątku rana wstałam i okazało się że pokrwawiłam na szczęście
                                                    mały dawał znaki więc byłam spokojniejsza ale wylądowałam w szpitalu
                                                    zrobili mi usg łożysko ok nie odkleja się ani nie jest przodujące no
                                                    i mam odpoczywać przynajmniej tydzień potem powolutku chyba zacznę
                                                    powoli prać i prasować dla małego ale narazie przymusowe lenistwosmile

                                                    ależ się dziś rozpisałamsmile pozdrawiam Was wszystkiesmile
                                                  • iga.77 Re: Poniedziałkowo 19.07.10, 09:00
                                                    Aleksa, alez mialas przygod z tym przedszkolem! Ale dobrze, ze sie
                                                    wszystko dobrze skonczylo i macie miejsce na wrzesiensmile
                                                    Goska, norwegiana, teraz wy sie szykujecie powolismile Strasznie ten
                                                    czas leci. Ludzie zaciazaja, rodza i znow zaciazaja...a ja ciagle w
                                                    punkcie wyjscia. Dziwne to zycie jest. Jedna moja kolezanka ze
                                                    starej szkoly zdarzyla juz 3 dzieci urodzic od momentu kiedy
                                                    zaczelam sie starac. Ale wiecie co? Pogodzilam sie z tym i mimo
                                                    czasem takiego filozoficznego nastroju to juz nie czuje frustracji
                                                    czy zlosci. Chyba przeszlam kolejny etap porazki, hahasmile Wiem juz,
                                                    ze bezdzietnosc nie oznacza dla mnie tragedii.
                                                    No, ale mam tez ciagle nadzieje, ze moze in vitro nam pomoze (bez
                                                    specjalnego cisnienia). Dziasiaj ide na wstepna wizyte. iekawe kiedy
                                                    zacznie sie to wszystko i jak dlugo bedzie trwalo.
                                                    Moje wakacje sie juz zaczely!!! Hurra - od hucznej imprezy
                                                    piatkowej, o ktorej wam pisala. Super bylo, wybawilam sie tak, ze w
                                                    sobote mnie nogi bolaly hahaha. No, a za 10 dni lece do Polski.
                                                    Fajnie bedzie, odwiedze rodznke, posiedze troche ze znajomymi, moze
                                                    wyrwe sie gdzies nad jakies jeziorko - bo nie chce spedzic calych
                                                    wakacji w miescie.Musze cos zaplanowac - teraz mam na to czas, ach,
                                                    blogie lenistwo! smile Pozdrawiam wakacyjnie!
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałkowo 19.07.10, 11:52
                                                    Iga powodzenia!!!
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałkowo 19.07.10, 12:47
                                                    iga ja też życze powodzenia z całych siłsmile no i udanych wakacjismile
                                                    aleksa zapomniałam dopisać w poprzednim poście że z tym przedszkolem
                                                    to przesada tak kłamac prosto w oczy komuś skoro się obiecało ale
                                                    bardzo dobrze że sie nie dałaś zbyć brawo za postawę!!!
                                                  • iga.77 Re: wtorkowo 20.07.10, 08:56
                                                    Dziekuje Basiu i Norwegiano za kciuki. Przydadza sie. Bylismy
                                                    wczoraj na tej wizycie, ale czuje niedosyt. Wlasciwie nie wiem po co
                                                    nas tam fatygowali. Przyszlismy to sie okazalo, ze jakas pomylka i
                                                    umowili nas nie z ta osoba co trzeba i musielismy czekac dodatkowo
                                                    godzine na konsultacje. A te "konsultacje" polegaly na tym, ze nam
                                                    pani wytlumaczyla na czym polega zabieg in vitro, z czym sie wiaze
                                                    ryzyko itp., po czym kazala podpisac papieryy. Wiecie co, dla mnie
                                                    to strata czasu, bo te papiery moglismy podpisac na kolejnej
                                                    wizycie, na ktorej cos konkretnego beda juz robic. A tak to znowu
                                                    stracilam 6 godzin dnia w upale, w dusznych autobusach, w dodatku
                                                    dostalam wczoraj okresu i to jakos tak wyjatkowo bolesnego, bylo mi
                                                    niedobrze, krecilo sie w glowie i jeszcze opryszczki dostalam z tego
                                                    wszystkiego (oslabienie jakies czy co?)
                                                    No, ale wiem mniej wiecej jak to bedzie wygladalo. Caly zabieg na
                                                    pewno nie wydarzy sie w sierpniu niestey, bo juz nie zdazymy. Leki
                                                    bede brala od kolejnego cyklu wiec za miesiac dopiero.....najpierw
                                                    wyciszajace, bede brala antykoncepcyjne, a potem beda wywolywali
                                                    jajeczkowanie, monitoring, potem pobranie jajeczek, zaplodnienie i
                                                    wprowadzenie zarodkow. Cala filozofia. Troche jak u krow, co nie?
                                                    No, ale czego sie nie robi......No i postanowilismy, ze jak tym
                                                    razem sie nie uda to zaoszczedzimy na jeszcze jedna probe juz
                                                    prywatnie, a potem damy sobie spokoj. Nie ma sensu calej energii
                                                    poswiecac na mrzonki. Musimy przeciez zyc, a rozwijac sie i dbac o
                                                    siebie trzeba, czy dzieci sa czy ich nie ma.
                                                  • iga.77 Re: wtorkowo 20.07.10, 09:03
                                                    Acha, zapomnialam dodac, ze jedna moja znajoma, dowiedzialam sie
                                                    niedawno, jest w ciazy z blizniakami, wlasnie po in vitro. Bedzie
                                                    miala dwoch chlopcowsmile Wprowadzono jej cztery zarodki! Mi beda
                                                    wprowadzac 2.
                                                  • aleksa51 Re: wtorkowo 20.07.10, 10:27
                                                    W każdym razie my trzymamy kciuki najmocniej na świecie, żeby jednak się udało.
                                                    Dlaczego u ciebie mają wprowadzać dwa zarodki? Czy wiąże się to z tym, że to
                                                    pierwsza próba?

                                                    Ja dziś z księżniczkami w domu. Czekamy na dawno odkładaną wizytę mojej kumpeli
                                                    z trójeczką jej córeczek. Moje szkraby jeszcze nie wiedzą co się święci bo by
                                                    Madzia mnie pytaniami zamęczyła : Kiedy przyjadą? A długo to?...i tak co 3-5
                                                    sekund wink
                                                    A co u was? Goska wydaje mi się, że dociągniesz bliżej terminu - może 38
                                                    tydzień. W końcu i tak już jest w miarę bezpiecznie. Ale zawsze lepiej ukończyć
                                                    te 37 tygodni bo dziecię donoszone i nie śmiga się przez pierwszy rok od
                                                    specjalisty do specjalisty na kontrole.
                                                    Ognista w głowę zachodzę jak można mieć ochotę po porodzie na chodzenie w mini i
                                                    mieć czas jeszcze dla siebie...ja już tych czasów nie pamiętam, a ciebie podziwiam.
                                                  • goska797 Re: wtorkowo 20.07.10, 15:07
                                                    Iga wiem, ze te procedury sa beznadziejne i strasznie człowieka wkurzają.
                                                    Pamiętam jak mnie denerwowała ta paperologia przed inseminacją, miałam poczucie,
                                                    ze traci się czas i pieniądze.
                                                    Aleksa staram sie dużo leżeć i nie szaleć żeby wytrzymać.
                                                    Dzisiaj zauważyłam, ze opadł mi brzuch. Mam nadzieje, ze zdążę zrobic te badanie
                                                    na paciorkowce.Słyszałam, ze można tym dziecko zarazić. Myślicie ze w szpitalu
                                                    by jeszcze je zrobili gdybym nie zdązyła? Dla spokoju ducha poszłam dziś na
                                                    krew, jutro oddam mocz i robimy usg.
                                                  • iga.77 Re: wtorkowo 20.07.10, 17:17
                                                    Trzymaj sie Goska! Jeszcze troche wytrzymajwink

                                                    Aleksa, mielismy do wyboru : albo jeden albo dwa zarodki.
                                                    Zastanawialam sie chwile, bo boje sie ciazy mnogiej (wieksze ryzyko
                                                    poronienia, problemy z nadcisnieniem, wczesny porod itp itd), ale z
                                                    drugiej strony wiem, ze zwiekszone sa wtedy szanse zajscia. Ale 3
                                                    czy 4 zarodkow to bym sobie wprowadzic nie dala na pewno. W mojej
                                                    klinice tego nie robia, bo nie chca ryzykowac. Trojaczki sa uwazane
                                                    juz za blad w sztuce lekarskiej. Wiecie, bliznieta to fajna sprawa i
                                                    cieszylabym sie, gdyby byly zdrowe i juz z nami, ale boje sie ciazy
                                                    blizniaczej i wolalabym jednak pojedyncza....smile
                                                  • aleksa51 środa 21.07.10, 06:51
                                                    Iga mam nadzieję, że będzie tak jak sobie wymarzyliście!!

                                                    Ja spać dziś nie mogę i chodzęjak po 5 kawach. W tym miesiącu (nie)
                                                    zabezpieczyliśmy się stosunkiem przerywanym podczas szczytu płodności...dwa dni
                                                    temu kupiłam test. Jako, że @ ma być w sobotęmiałam zrobić wczoraj rano test ale
                                                    nie wytrzymałam i zrobiłam przedwczoraj po południu. Wyszedł oczywiście
                                                    negatywny bo to dopiero ósmy dzień po owu. Chciałam od razy spalić test ale nie
                                                    miałam żaru w piecu wieć schowałam na razie, żeby nie dostał się w "niepowołane
                                                    ręce". Wczoraj chciałam spalić a tam nie cień cienia ale blada druga kreska.
                                                    Wiem, że po czasie tak długim nie należy odczytywać ale nigdy na negatywnym
                                                    teście tak nie miałam (a negatywnych w swoim życiu sięnaoglądałam że ho ho!).
                                                    Wogóle szyjka podniosła się i rozpulchniła już przedwczoraj, a przecież @ się
                                                    nie spóźnia.
                                                    Jakie macie wy doświadczenie z negatywnymi testami? Ja dziś jak zdążę kupię
                                                    kolejny i zrobię jutro rano- albo dwa bo może znów jeden zmarnuję dzisiaj i na
                                                    rano nie będzie. Bo z BETą u mnie w mieście lipa- wożą chyba do łodzi i na wynik
                                                    trzeba trochę poczekać, a przecież to badanie i tak trzebaby powtórzyć, żeby
                                                    sprawdzić przyrost...
                                                    No, upuściłam trochę pary i idę towarzycho budzić.
                                                  • goska797 Re: środa 21.07.10, 11:08
                                                    Aleksa u mnie negatywny był zawsze negatywny. Nie zależnie od tego jak długo się
                                                    w niego wpatrywałam. Niby piszą żeby po takim czasie nie sugerować się wynikiem.
                                                    Chyba nie zostaje nic innego jak zakupić jeszcze jeden i powtórzyć.
                                                  • aleksa51 Re: środa 21.07.10, 11:24
                                                    Kupię 2 bo pewnie nie wytrzymam i zmarnuję jeden dziś ;P
                                                    A z dobrych wieści to dostanę prace interwencyjne u mojej mamy i nie muszę na
                                                    razie martwić się o składki i zatrudnienie!!!
                                                  • huczusia Re: środa 21.07.10, 13:00
                                                    Cześć smile
                                                    Ja już na urlopie wink W sobotę jedziemy na Kaszuby smile

                                                    A teraz siedzę w domku, młoda śpi - młodzież (Ala i bratanek M. Mateusz) poszli do kina więc mam luz smile
                                                    I czytam sobie co u Was.

                                                    Iga trzymam mocno za Was kciuki przez cały czas.

                                                    Gosia, trzymaj się i koniecznie daj znać co tam po USG smile

                                                    Aleksa, ja też bym zrobiła kolejny test. Moje negatywne były ciągle negatywne big_grin Więc kto wie czy nie będzie jakiejś niespodzianki u Was smile

                                                    Ognista - jestem pełna podziwu dla Ciebie i Tomusia, że tak pięknie się dogadujecie od pierwszych chwil smile
                                                    No i mini zaraz po porodzie shock WOW ! Super !

                                                    Basiu ! Wielki buziak dla Małej Mi big_grin
                                                    Mam nadzieję, że Twoje ranki szybko się zagoją.

                                                    Norwegiana, Ty walczysz (a właściwie wygrałaś) ze smoczkiem, a my walczymy z nocnikiem big_grin
                                                    Na razie z dość kiepskim skutkiem suspicious Jedno tylko jest dobre, Lenka ma długie przerwy między siusianiem więc prania nie ma tak dużo wink
                                                    Dzisiaj był mały sukcesik - zmoczyła odrobinę majteczki i woła:
                                                    - Mama mama !
                                                    - Siusiu ? - pytam się
                                                    - Nie, śpodenki mokle smile
                                                    Usiadła na nocnik i zrobiła resztę już na nocniczku big_grin
                                                    Zobaczymy jak będzie dalej smile
                                                  • norwegiana Re: środa 21.07.10, 13:02
                                                    aleksa 51 piszesz żeby u igi było tak jak sobie tego wymarzyli ja
                                                    sie do tego dołączam i Tobie życzę tego samegosmile żeby było tak jak
                                                    Ty chcesz no i czekam na wieści... fajnie że będziesz miała tę
                                                    pracęsmile
                                                  • aleksa51 czwartek 22.07.10, 06:07
                                                    Norwegiana ja w sumie nie wiem jak bym chciała, żeby było u mnie...dużo za i
                                                    przeciw.
                                                    Test dziś wyszedł ujemny ale ja mu jakoś nie wierzę. Często sprawdzam szyjkę
                                                    (nie często w ciągu dnia tylko często w cyklach dla rozpoznawania faz cyklu) i
                                                    wiem, że zachowuje się nienormalnie jak na tę fazę. @ ma być w sobotę czyli 13
                                                    dni od owu co wiem dzięki comiesięcznym obserwacją i bólą owulacyjnym. Może
                                                    jeszcze szarpnę sięna ten czulszy test- 10 bo to on pierwszym razem - 8 dni po
                                                    owu po czasie pokazał bladą drugąkreskę; a wczoraj kupowałam test gdzie indziej
                                                    i kupiłam mniej czuły- 25.
                                                    I dzisiaj znowu z tej niepewności od 5 nie śpię.
                                                  • goska797 Re: czwartek 22.07.10, 07:39
                                                    Aleksa wiem że Ty doświadczona mama i o ciąży pewnie wiesz już wszystko ale tak
                                                    myślę, że może poczekaj do piątku?
                                                    Wiem, że to trudne ale z drugiej strony na inny wynik testu jest jeszcze za
                                                    wcześnie skoro @ ma być w sobotę.
                                                    Jeśli Cię to pocieszy ja też pół nocy nie spałam. Mały dał mi czadu i chyba
                                                    trochę nerwy. Wczoraj byliśmy na usg. Z Mateuszem wszystko w najlepszym
                                                    porządku. Okazało się, że waży juz 3660 g, a głowa wymiarowo wypada jak na 41
                                                    tc. Przeraziłam się bo to będzie duży chłopak, a ja dopiero w 37 tyg.
                                                    Wygląda na to, że lada dzień wyjdzie albo urodzę kolosa.
                                                    W tej sytuacji martwię się tym wymazem na paciorkowce. Wizyta we wtorek
                                                    dopiero.Jak czytałam to ważne badanie bo jeśli ma się te paciorkowce to trzeba
                                                    podać w czasie porodu antybiotyk żeby dziecko się nie zaraziło. Myślicie, że w
                                                    razie jakbym zaczęła rodzic to w szpitalu zrobią jeszcze te badanie?
                                                    Normalnie oszaleje.
                                                  • iga.77 Re: czwartek 22.07.10, 08:53
                                                    Goska, nie szalej i nie panikuj, wszystko bedzie dobrze. Jesli
                                                    Mateusz sie prosi na swiat wczesniej to urodzisz wczesniej i tyle,
                                                    najwazniejsze, ze juz jest na tyle wyrosniety, ze nic mu nie
                                                    zaszkodzi. Z dwojga zlego, lepiej troszke wczesniej urodzic niz
                                                    meczyc sie dlugo po terminie. Przynajmniej mi sie tak wydaje. Ja tez
                                                    urodzilam sie 3 tygodnie przed terminemsmile A badaniami tez sie nie
                                                    martw. Zaufaj lekarzom.
                                                    Aleksa, a ty tez spokojnie poczekaj do terminu miesiaczki albo nawet
                                                    dalej. Nic dziwnego, ze test jest negatywny, jest jeszcze za
                                                    wczesnie. Ja jestem chyba mistrzem czekania, bo przez te kilka lat
                                                    staran ani razu nie zrobilam testu ciazowego. Uwierzycie?
                                                  • huczusia Re: czwartek 22.07.10, 12:13
                                                    Gosia, Iga ma rację.
                                                    Spokojnie, najważniejsze, że Mateusz jest zdrowy i przygotowany do porodu smile
                                                    Paciorkowcami się tak bardzo nie martw, ja w ogóle nie miałam tego badania
                                                    robionego. W razie czego zbadają i Ciebie i Mateusza po porodzie i w razie
                                                    konieczności podadzą antybiotyk.
                                                    Ale paciorkowce nie zdarzają się znowu tak często.
                                                    A co do wagi - to moją Alusię 2 tyg przed porodem ocenili na 4500 shock
                                                    Urodziła się 11 dni po terminie 3670 big_grin
                                                    Będzie dobrze smile

                                                    Aleksa, tak jak dziewczyny piszą poczekaj spokojnie 2 dni wtedy będziesz
                                                    wiedziała, że testy są bardziej wiarygodne.

                                                    Iga - faktycznie jesteś mistrzynią cierpliwości smile
                                                    To pewnie dlatego jesteś nauczycielką big_grin
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 22.07.10, 12:14
                                                    Gosia nic się nie martw, będzie dobrze, aha i nie wystrasz się, jak
                                                    na gbs wyjdzie Ci, że masz jakąś gardenelle coś tam, ja myslałam ,
                                                    że jestem dodatnia, a to nie o tę "zarazę " chodziło wink Aleksa, ale
                                                    by było smile trzeci bąbel w domu big_grin Jeśli jesteś w ciąży to na pewno
                                                    dacie sobie jakoś radę, zobaczysz.
                                                    Moje dziecię niedawno usnęło, niespokojna jakaś. Od wczoraj
                                                    zaczęliśmy ją układac w nocy na brzuszku, nie charczy, śpi
                                                    spokojnie, nie odkrywa się. Posłuchaliśmy pewnego starego bardzo
                                                    dobrego pediatry ( niestety niedawno zmarło mu się) , że to
                                                    najlepsza i najzdrowsza pozycja dla dziecka, nawet w nocy. I że
                                                    prędzej się zachłyśnie pokarmem leżąc na pleckach ( bo nasz szkrab
                                                    na boczku nie uleży) niż udusi na brzuchu.A my mieliśmy już dość
                                                    słuchania charczeń, rzężeń, itp. Pierwsza "cicha" noc od dawna. Rano
                                                    tylko próbowała się przekręcić na plecki- chyba się znudziło wink
                                                    A ja- kurczę krwawię znów. ostatnio miałam taką ropno - krwistą
                                                    wydzielinę, ale okazało się, że to szew na szyjce, zdjęli i było ok.
                                                    A teraz typowo jak na okres. Do lekarza dopiero na poniedziałek,
                                                    możliwe, że to @? Jak tam u was dziewczyny było? Miałam nadzieję, że
                                                    dokąd będę karmić to będę miała z tym spokój a tu taka
                                                    niespodziewajka.
                                                  • patite Re: czwartek 22.07.10, 15:16
                                                    cześć dziewczynki, pozbyłam się już prawie gości, dzisiaj wieczorem
                                                    tylko impreza ostatnia u nas na tarasie, więc idę zaraz sprzątać.
                                                    Junior nadal jest cudowny, grzeczny, ładnie przybiera, jest silny i
                                                    motorycznie dobrze rozwinięty. Śpi ładnie, rzadko płacze troszke go
                                                    męczą upały.
                                                    Starszy miał anginę i dostał antybiotyk, kiblował ponad tydzień w
                                                    domu myślałam że oszaleję. Teraz zawiozłam go do babci, a od 1 wraca
                                                    do przedszkola.

                                                    Gosia, trzymam kciuki za Mateo. Upał pewnie ci dokucza, pamiętam że
                                                    sama się z pierwszym męczyłam 4 lata temu całe lato...
                                                    Iga z niecierpliwością czekamy razem z Tobą na in vitro.
                                                    Aleksa co za babsztyl w tym żłobku, wrrrrrr no ale dobrze, że
                                                    trzymałaś rękę na pulsie.
                                                    Norwegiana weź się dziewczyno nie wygłupiaj i poodpoczywaj jednak wink
                                                    Basek współczuję dolegliwości, my juz pierwszy seks po porodzie
                                                    zaliczyliśmy a do lekarza dopiero idę za tydzień big_grin No ale ja nie
                                                    byłam zszywana, więc u mnie szybko się zagoiło. Okres dostałam
                                                    dopiero 2 miesiące po całkowitym odstawieniu starszaka. A teraz
                                                    zobaczymy jak będzie.
                                                    znikam babeczki, ciągle jestem w niedoczasie ale mam nadzieję, że w
                                                    końcu zajrzę na dłużej.
                                                    AAAA ognista fajnie, ze młody żarty a Ty dzięki temu szczupła i
                                                    piękna, czego nie mogę powiedziec o sobie. Waga stoi niestety i nie
                                                    obejdzie się bez diety i ćwiczeń, dalej w nic się nie mieszczę.
                                                    Musiałam na sales sporo rzeczy kupic, żeby nie łazić jak fleja w
                                                    jednej koszulce uncertain do dupy z tym...
                                                  • goska797 Re: czwartek 22.07.10, 15:26
                                                    A ja się Dziewczynki wkurzyłam i poszłam dziś do gina. Niech sama oceni co i
                                                    jak. Nie chciałam się denerwować cały weekend.
                                                    Oczywiście kobiety mało mnie nie zlinczowały bo nie byłam zapisana ale trudno -
                                                    uparłam się, ze wejdę i koniec.
                                                    Oczywiście stwierdziła, ze Mateusz duży. Zrobiła mi to badanie na paciorkowce.
                                                    Zbadała szyjkę i niby st, ze wszystko dobrze. Dała mi tez skierowanie do
                                                    szpitala jakby postanowił wyjść wcześniej niż przed wtorkiem. We wtorek mamy
                                                    planowaną wizytę to dowiem się więcej, ale już mi lżej na sercu.
                                                    Kurcze Wy tu piszecie o powrocie do sexu. My z M postanowilismy ze jak do 1 nic
                                                    się nie ruszy to olewamy zakaz juz bo nie wyrobimysmile
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 22.07.10, 16:53
                                                    kurczę ale Wam zazdroszczę przytulanek smile Ja na razie nawet ochoty
                                                    jakiejś wielkiej nie mogę z siebie wykrzesać, chociaż i tak jest
                                                    lepiej niż na początku, bo zaraz po porodzie na myśl o seksie to mi
                                                    się płakać chciało. I to nie dlatego że poród bleble , tylko
                                                    całkowity brak mojej ochoty. Rozmawiałam z Misiem moim, to mi
                                                    powiedział , że nie jest ze mną dla seksu wink od razu mi się lżej
                                                    zrobiło, i ochota jakby troszkę wróciła smile
                                                    Piszcie co z tym układaniem berbecia na brzuszku
                                                  • 0_joasia79 Re: czwartek 22.07.10, 17:14
                                                    Witam!
                                                    Mało piszę ale czytam na bieżąco. Iga jak ja bym chciała mieć takie4 podejście
                                                    jak Ty. Pewnie czasem zdarza się klapa jak u każdego. Ja mam ostatnio bardzo zły
                                                    czas. Ciągle chce mi się ryczeć chodzę do tyłu dosłownie. W pracy w ostatnim
                                                    czasie zdarzyło mi się kilka razy pomylić... jakiś koszmar...
                                                    Nigdy niczego nie planowałam-serio, ale myślałam że po ślubie troszkę poczekamy
                                                    z dzieciaczkiem żeby pożyć dla siebie. Od skończenia szkoły cały czas pracowałam
                                                    w międzyczasie ucząc się zaocznie. Wszystkie moje koleżanki chodziły na
                                                    macierzyńskie i zaczęłam ja odczuwać silny instynkt macierzyński-mam go nadal
                                                    ale co z nim zrobić? jak się przestawić na inne tory? Niektórzy mówią że jak się
                                                    czegoś bardzo pragnie to wtedy nie wychodzi a ja nie umiem przystopować. Ciągle
                                                    myślę o dziecku. Obsesja jakaś. Zaczynam się zastanawiać czy nie wpadam w jakąś
                                                    depresję!?
                                                    Leczenie mojego męża się nie powiodło-po hormonach wyniki ani drgnęły za to są
                                                    super na in vitro ale ja nie jestem jeszcze gotowa..
                                                    Przepraszam że zjawiam się tak rzadko i wypłakuję się Wam ale z nikim nie mam
                                                    ochoty o tym gadać...
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • iga.77 Re: czwartek 22.07.10, 19:58
                                                    Joasiu, ciesze sie, ze napisalas, bo juz chcialam narzekac, ze nie ma
                                                    tu ze mna zadnych staraczek.....Kochana, kazdy ma doly i ja tez nie
                                                    jestem wyjatkiem. Mialam zly okres wczesna wiosna, bylo mi zle, taki
                                                    maly kryzys przeszlam. Praca mnie wyczerpywala, nie mialam czasu dla
                                                    siebie i swoich przyjemnosci i strasznie mnie dolowala mysl, ze moge
                                                    nigdy nie zostac matka. Ale potem zmienilam prace, i znow odzylam,
                                                    uwierzylam w siebie i swoje mozliwosci. Dalo mi to takiego ogolnego
                                                    kopa, polechtalo moja proznosc. Mam osatnio wiecej energii, chce mi
                                                    sie robic rzeczy, ktore kilka miesiecy temu mnie meczyly. Mialam
                                                    momenty, ze zaniedbywalam prace domowe, nie chcialo mi sie gotowac,
                                                    teraz znowu daje mi to frajde i znow mysle o prostych przyjemnosciach
                                                    zycia. Swierdzilam (nie z dnia na dzien, to byl proces), ze
                                                    zamartwianie sie niczego nie zmienii i , patrzac w przeszlosc, doszlam
                                                    do wniosku, ze dziecko dla mnie nie oznacza jakiegos ostatecznego
                                                    szczescia. Tzn baaaaardzo pragne je miec, ale moge byc szczesliwa bez
                                                    dziecka. Moze dlatego latwiej mi bylo dosc do takiego wniosku, ze, w
                                                    przeciwienstwie do wiekszosci dziewczyn na tym forum, moje instynkty
                                                    macierzynskie narodzly sie stosunkowo niedawno. Jakbys spytala mnie 5
                                                    lat temu czy chce miec dzieci to bez zastanowienie odpowiedzialabym -
                                                    nie. I teraz tez mysle, ze na tyle lubie swoje zycie, ze grzeszylabym
                                                    nie czujac wdziecznosci za to co mam.
                                                    I wiesz co, nie staraj sie nie marzyc o dziecku. To bzdura, ze jak
                                                    czegos bardzo chcesz to jest trudniej. Przeciez wszystkie dziewczyny
                                                    na tym forum chca dziecka i wiekszosci to marzenie sie spelnia, nawet
                                                    po kilka razy. Ja wciaz marze o dziecku, ale nie moge powiedziec, ze
                                                    obsesyjnie. Jak chce ci sie plakac to placz, masz prawo, ale po
                                                    wyplakaniu sie podnies glowe i walcz dalej... Rob co mozesz, ale na
                                                    spokojnie, bez frustracji. Z reszta mysle, ze spokoj przychodzi sam w
                                                    pewnym momencie. Zycze ci tego spokojusmile
                                                    Pisz jak najczesciej, na mnie to forum dziala jak terapia. Troche
                                                    dlatego, ze widze radosc matek i to jest cudowne, troche dlatego, ze
                                                    wiem, ze ze swoimi rozsterkami nie jestem sama. Z reszta powszechnie
                                                    wiadomo, ze spisanie mysli dziala terapeutycznie, a to forum to troche
                                                    jak pisanie pamietnika i o tyle od niego lepsze, ze masz wsparcie
                                                    Dziewczynsmile Poki co tez wyzalam sie jedynie tutaj (i czasem mojemu
                                                    biednemu P, ktory tez jest bardzo cierpliwywink) i nie wiem czy
                                                    kiedykolwiek zdobede sie na to, zeby zwierzyc sie komus z tego
                                                    problemu. Mysle, ze jesli ktos nie przeszedl sam przez to samo to nie
                                                    zrozumie. Dlatego nie chce mowic o tym rodzinie i znajomym. Poki co
                                                    cieszy mnie to , ze troche przycichlo w temacie naszego
                                                    potomstwa.Mysle, ze niedlugo wezmiemy slub to beda mieli o czym gadac
                                                    przez koleny rokwink
                                                  • 0_joasia79 Re: czwartek 22.07.10, 21:13
                                                    Dziękuję !
                                                  • aleksa51 niedziela 25.07.10, 06:53
                                                    Iga bardzo przystępnie napisałaś- ja mając dwójkębąbli jestem w stanie zrozumieć
                                                    co czujesz...no tak mniej więcej, bo jak piszesz - zrozumie dokładnie ten co to
                                                    przeżył.
                                                    Cały czas jednak trzymam za was kciuki.
                                                    Nie zrobiłaś żadnego testu? Mistrzyni cierpliwości!! Ja w tym momencie
                                                    skompromituję się w waszych oczach...ale co tam : Przyznaję bez bicia, że w tym
                                                    cyklu zrobiłam do tej pory 7 testów. Wszystkie ujemne. Te firmy Acon ultraczułe
                                                    po kilku godzinach się zabarwiały - pierwszy trochę, a następny zrobiony za
                                                    kilka dni dostał już wyraźną drugą kreskę (chociaż jaśniejszą od kontrolnej) ale
                                                    też po kilku godzinach. Czyli przyjąć należy, że wszystkie są ujemne. Objawy
                                                    szyjki mówią co innego. Wczoraj też @ się nie zjawiła, a zawsze pojawia się w 13
                                                    dniu po owu. Czekam dalej nic nadal nie wiedząc.
                                                    A co u was?
                                                  • ognista998 Re: niedziela 25.07.10, 20:20
                                                    iga - świetna [postawa, aleksa, cieszyłabyś sie z ciąży?? obu wam chcę
                                                    pogratulowaćwink

                                                    u mnie ok, tylko pogoda nie dopisuje na spacery a ja źle znoszę siedzenie w
                                                    domu;/ Mały zdrowy, daje pospać w nocy, teraz pracie na samym cycu jedzie , bo
                                                    mleka przybyło i butlę tylko na noc dostaje, z czego bardzo zadowolona jestem bo
                                                    mleko matki najlepszewink ja już też wróciłam do formy, dolegliwości zw, z szyciem
                                                    krocza ustąpiły u czuę się normalnie jak przed ciążawink już nie mogę doczekaćsię
                                                    pierwszego seksu;P

                                                    patite mam nadzieję że szybko wrócisz do figury, jak z kartmien iem u ciebie??

                                                    nie przeczytałam wszystkich postów, ale nadrobięwink i tych co pominęłam to
                                                    napiszę im nast. razem. pzdr
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 26.07.10, 06:37
                                                    skoro nikt nie pisze to ja coś przed pracą nabazgram.
                                                    W sobotę @ nie nadeszła. Wczoraj za to około 10 rano sprawdzałam szyjkę i
                                                    zauważyłam, że jest krew. Sama byłam zaskoczona jak mi się przykro zrobiło.
                                                    Pogadałam z M, że musimy się zdecydować albo staramy się o dziecko zwiększając
                                                    szanse na poczęcie chłopca albo się zabezpieczamy, żeby nikt potem do nikogo nie
                                                    miał pretensji, żebym ja nie miała co miesiąc takiego stresu itd. Przyjął sprawę
                                                    do przemyślenia. Tymczasem latam co chwilę do kibelka i sprawdzam jak tam mój
                                                    okres...ani kropelka tej krwi do tej pory nie wypłynęła na zewnątrz...jestem
                                                    głupsza niż byłam. Nie wiem nic nadal. Zgłupiałam czy czekać, czy inwestować w
                                                    kolejny test (ósmy w tym miesiącu), czy szukać na mojej "prowincji" lab gdzie
                                                    zrobią betę. Ale z kolei nie wiem jak ma się hcg wykrywalne w moczu do tego beta
                                                    hcg wykrywalnego w krwi.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 26.07.10, 17:01
                                                    Aleksa, no ja tam trzymam kciuki wink
                                                    Byłam dziś u lekarza. No i co! @ mam sad z jednej strony dobrze, bo
                                                    to znaczy , że wszystko ok., a z drugiej- miałam nadzieję, że
                                                    jeszcze trochę wolnego będę miała od tegoż ustrojstwa. Dowiedziałam
                                                    się jeszcze od pana doktora szanownego, że najlepiej byłoby
                                                    mi "zamontować" wink wkładkę domaciczną bo niedługo hormony sprawią,
                                                    że będę biegać za mężem w wiadomym celu, no a skoro mam już okres to
                                                    i dni płodne...Cudo takie kosztuje oczywiście... ok. 600 zł. Tzn.
                                                    międZy 600 a 1200. Póki co jestem umówiona na poniedziałek na
                                                    wyleczenie nadżerki i tych ziarniaków o których pisałam ostatnio.
                                                    Koszt- 250 . Masakra. Już chyba wiem na co będzie becikowe...
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałek 26.07.10, 17:45
                                                    joasia trzymam za Ciebie kciuki i za ige oczywiście smile
                                                    miałam kiedyś taką klientkę starsza kobita która starała się o
                                                    dziecko 10lat opowiadała mi jak się czuła i co przeżywała kiedy
                                                    wokół wszyscy pytali kiedy u nich dzici się pojawią i jak wszyscy
                                                    znajomi rodzina naokoło już mieli pociechy.Udało jej się doczekać
                                                    trójki potomstwa a teraz jest już szczęśliwą Babcią życze Wam
                                                    dziewczyny aby wasze staranie zostały uwieńczone sukcesem w
                                                    niedalekim czasie
                                                    aleksa takie my kobiety juz jesteśmy niby się bałaś ale jak się krwe
                                                    pojawiła to pzykro Ci byłosmile pisz czy to miesiączka czy się ktoś tam
                                                    u Ciebie zagnieżdżasmile poczekaj mimo że trudno czekać sprawa się
                                                    rozwiąże w najbliższym czasiesmile
                                                    U mnie syndrom wicia gniazda ciągle sprzątam i sprzątam układam ale
                                                    mebli juz nie przesówamsmile czuję się ok tylko żeby te krocze
                                                    przestało boleć ciężko mi czasem jak się zasiedzę lub zależęsmile
                                                    podnieśc nogi np jak ubieram spodnie albo z boku na bok się
                                                    przewrócić dokucza mi to ale cóż jeszcze przynajmniej 8 tygodni
                                                    muszę przetrwać potem już mogę rodzić zresztą jakoś tak jestem
                                                    przekonana od jakiegoś czasu że urodzę wcześniej koło połowy
                                                    wrześniasmile
                                                    Sobotę wybraliśmy się do wiekszego miasta na zakupy a wieczorkiem
                                                    spotkaliśmy sie z przyjaciółmi i wyszedł z tego taki nieplanowany
                                                    grill, cieplutko było i ze u nas jasno przez pół nocy to wróciliśmy
                                                    do domku koło 1 było symatycznie a w niedzielę zrobiłam mężuciowi
                                                    dzień leniuch i zabrałam sie z Pysią nad fiord na plażę i tego mi
                                                    było trzeba posiedziałam sobie nad wodą Mała się pochlapała
                                                    wybiegała tak się doładowałam że jak wróciłam to całą chatę
                                                    wysprzątałam a dziś też ładnie Corcia od rana w basenie szalała a ja
                                                    się tak krzątałam i krzątałam a teraz mam chwilkę relaksu więc sobie
                                                    tak do Was zajżałam i postanowiłam napisaćsmile
                                                    ognista fajnie że juz się pogoiłaś i produkcja się rozkręciłasmile
                                                    jedynybasek mam nadzieję że się szybko wyleczysz i nie pochłonie to
                                                    becikowegosmile co do wkładek i tabletek to ja jakoś niespecjalnie
                                                    przekonana chociaż tabletki kiedys brałam i to nawet przez dłuższy
                                                    czas ale tez będę musiała coś pomyśleć jak juz urodzę i miesiączka
                                                    się pojawi mam nadzieję że nie tak szybko jak u ciebie smile
                                                    huczusia a co u Ciebie ?
                                                    gosia milczysz od czwatku?? jak się czujesz?
                                                    patite a ty jak sobie radzisz jako podwójan mama i wogóle jaka jest
                                                    różnica między chłopakami?
                                                  • aleksa51 Wtorek 27.07.10, 08:27
                                                    Hej! Ja dziś zostałam z dziećmi w domu bo Madzie cóś gardło zaczęłó boleć -
                                                    funduję jej terapię naturalną tzn pryskam co chwilę gardło ściągniętym mlekiem -
                                                    po całym dniu takiego częstego pryskania gardło naprawione. Poza tym nie chciało
                                                    mi się dziś rano tłuc autobusami z nią bo M pojechał do pracy więc by nas nie
                                                    podwiózł, a ja mam lenia.
                                                    Wczoraj krew zaczęła ściekać po trochu, nie jakoś zabójczo dużo ale zawsze, dziś
                                                    nadal cieknie...a ja nadal czuję się jak w ciąży! Np wczoraj w nocy miałam przez
                                                    sen 2x orgazm, dzisiaj 1x nad ranem po czym wyraźnie czułam napiętą macicę. Sama
                                                    nie wiem już co to jest : ciąża, ciąża urojona czy poronienie.
                                                    Głupie babsko w tym momencie ze mnie. Ale, jak zauważyłyście, za kilka dni się
                                                    wszystko wyjaśni - bo jak mnie krew pożądnie nie zaleje to będęzmuszona zrobić
                                                    2x betę z krwi.

                                                    Faktycznie, gdzie Goska?
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 27.07.10, 16:44
                                                    aleksa a mi się marzy choć 1 orgazm......jestem na takim głodzie że masakra;/
                                                    3mam kciuki, zrób tę betę jak najszybciej....

                                                    ja mam jeszcze 3 tygodnie połogu i już mam go dość......czekam aż się skończy i
                                                    wracam do do porannego joggingu....bardzo mi tego brakuje;/ mam już za sobą
                                                    gimnastykę z hantelkami pompki, przysiady i po paru chwilach ćwiczeń od razu
                                                    lepiejwink szybko wróciłam do kondycji. Tomuś ostatnio marudzi. najlepiej by mu
                                                    było 24.7 przy cycu..possie 2 minuty, przyśnie i lewdo usiądę albo odejdę na
                                                    moment marudzi znowu....i widzę że on zamiast jeść to "pieści" się z tymi
                                                    cycami;/ jak odciągnę do butelki to zje i dopiero wtedy jest chwila spokoju, ja
                                                    widzę że on bardziej rozrywkowo traktuje te cyce niz żeby się najeść, ale i tak
                                                    zadolowona jestem, że udałó mi się ograniczyć sztuczny pokarm to 1 flaszki na
                                                    noc. tak to była zawsze po cycu flaszka, ale widzę ,ze starcza mu moje mlekowink
                                                    pogoda mi nie dopisuje i mało wychodzę na spacery, albo za gorąco albo za zimno,
                                                    a źle znoszę ciągłe siedzienie w domu, no i źle znoszę ciągle to samo żarcie;/ z
                                                    jednej strony nie chcę żeby miał kolki, ale z drugiej strony boję się wprowadzać
                                                    nowe pokarmy i efekt jest taki, że szybko chudnę. nie ma już żadnej rzeczy
                                                    sprzed ciaży ew którą nie wchodzę i nikt nie daje mi wiary że Mały jutro kończy
                                                    3 tygodznie a ja wgl nie wyglądam jakbym rodziła;/

                                                    norwegiana jak masz instynkt wicia gniazda to możę już niedługowink a goska może
                                                    już na porodówcewink czekam by pogratulować;P basek ja też już myślę nad jakąś
                                                    anty- ale jedno wiem na pewno ZADNYCH pigułek bo to dziś nie zapomnę jak mnie
                                                    pigułki o mało do grobu nie doprowadziły;/ do wkładki też nie jestem przekonana
                                                    bo to ciało obce w środku;/ jak odwiedzę gina to pogadam o jakichś innych
                                                    formach anty dla siebie
                                                  • goska797 Re: Wtorek 28.07.10, 17:51
                                                    Jeszcze jestem. Po wczorajszej wizycie u gina wiem ze to jednak chyba nie długo.
                                                    Szyjka juz krótka i rozwarcie na 1 cm.Lekarz st, ze do 9 na pewno urodzę. Po
                                                    wczoraszjym badaniu starsznie mnie boli spojenie łonowe. Nie moge w nocy spać ze
                                                    starchu i mały daje popalić.
                                                    Do tego doapdała mnie jakas wysypka na brzuchu i udach. Nie moge sobie z tym
                                                    poradzić, jakby pokrzywy mnie poparzyły. To chyba po oliwce. W aptece poleciły
                                                    spróbować Alatanu.
                                                    Chciałąbym tak szybko wrócić do formy jak Ty Ognista. Póki co nie radze sobie ze
                                                    stresem związanym z porodem.
                                                  • aleksa51 czwartek 29.07.10, 07:29
                                                    Goska nie ma co na zapas roztrząsać - będzie poród to będziesz rodziła, a teraz
                                                    nie wiesz jaki cię czeka więc sięnie zadręczaj. Odpocznij jeszcze trochę.
                                                    Ognista ty jak zwykle zaskakujesz pozytywnie. Odnośnie karmienia szczersze
                                                    polecam forum forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html oraz
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
                                                    nauczyłam siętam wiele i nie robiłam podstawowych błędów typu dokarmianie
                                                    butelkom bo mam za mało mleka. Polecem też poczytanie przyszłym mamom, żeby już
                                                    w szpitalu były wyedukowane bo personel medyczny...wstyd jaką mają na ten temat
                                                    wiedzę, a raczej niewiedzę...

                                                    Napisałam wczoraj do was ale potem nie mogłam wysłać i przepadło. Przedwczoraj
                                                    mnie zalała krew pożądnie i przestałam mieć odczucia ciążowe. Wczoraj już było
                                                    spokojniej i zaczęły się wieczorem objawy, które u mnie towarzyszą pierwszemu
                                                    dniu @ - szyjka sięopuściła do dołu, rozbolała mnie głowa i pokazały sięzmiany
                                                    skórne na twarzy. Co ciekawe - jak Nelusia wczoraj ciągnęła mleko to dwa razy
                                                    przerwała wcześnie pocie i powiedziała Fe.
                                                    A te moje bidule chore- Magda ma jakiegoś wirusa od gardła, a Noelka ma biegunkę
                                                    i wczoraj zagorączkowała. Dzwoniłam do poradni bo przedwczoraj mała miała drugą
                                                    dawkę szczepienia na pneumokoki ale pielęgniarka powiedziała, że biegunka nie po
                                                    tym. Więc odstawiłam leki i zaczęłam stosować na wirusa BSM - już noc była ok.
                                                    Zaraz zmykam trzymać dzieci za głowy ;P
                                                  • iga.77 Re: czwartek 29.07.10, 11:10
                                                    Hej dziewczyny! Pisze do was z Wroclawia. Wczoraj przyjechalamsmile
                                                    Goska, juz niedlugo bedzie po wszystkim i bedziesz tulic dzidziusia.
                                                    Badz cierpliwasmile
                                                    Aleksa, zycze zdrowka twoim dziewczynom.
                                                    Ognista, tobie zycze orgazmow. Moze zabawcie sie z mezem tak bez
                                                    penetracji? wiesz, sa rozne sposoby na orgazmwink
                                                    Norwegiana, chcialabym kiedys opowiadac takie historie jak twoja
                                                    znajoma, z dystansem i spokojem, patrzac na rosnace wnukismile
                                                    Bylismy we wtorek w klinice. Wszystko zacznie sie od przyszlego
                                                    cyklu, czyli tak jak myslalam nie bedzie sierpniowego ivf, bo
                                                    dopiero w polowie sierpnia dostane @. Bede brala tabletki, potem dwa
                                                    rodzaje zastrzykow, potem pobiora mi jajeczka, a potem transfer
                                                    zarodka. Jest to tzw krotki protokol. Bedzie to chyba trwalo kilka
                                                    tygodni, weic podejrzewam, ze trasfer bedzie we wrzesniu.
                                                    A teraz urlopujemy sobie, wlasnie za chwilke wychodzimy do rodzicow
                                                    mojego P, bo jego mlodsza siostra ma dzis imieninysmile
                                                    Zycze wam przyjemnego czwartku!
                                                  • norwegiana Re: czwartek 29.07.10, 11:28
                                                    iga tego Ci właśnie z całago serca życzę joannie i wszystkim
                                                    staraczkom

                                                    a Tobie dodatkowo miłego urlopowaniasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 29.07.10, 12:09
                                                    Kurczę dziewczyny, we wtorek idę z Milenką do szpitalasad. Malutka
                                                    ostatnio podniosła nam się sama z leżącej pozycji prawie na 90
                                                    stopni. Zaraz się opuściła, ale zaniepokoiło nas to i zadzqwoniliśmy
                                                    do takiej bardzo dobrej neurolog dziecięcej i neonatolog. Ona
                                                    popytała jeszcze czy dzidzia ulewa, czy wymiotuje, czy się wykręca
                                                    przy jedzeniu. Odpowiedzi na te pytania to wszystkie "tak". Więc
                                                    pani dr powiedziała, że gdyby to była jej wnuczka, to chciałaby dać
                                                    ją na obserwację do szpitala. Na razie zalecenie to dawać mniej
                                                    jeść, bo być może to z powodu przejedzenia się, i że max. czas
                                                    srwania jednego karmienia to ok. 20 min. I potem powinno być 2 h
                                                    przerwy co najmniej. Ale dziewczyny, jak to zrobić, kiedy dziecię
                                                    lubi jeść na raty, je 5 minut, potem nie chce, biorę na ręce, nie
                                                    zasypia tylko płacze i po 15 minutach znów je, bo całe łapki pcha do
                                                    buzi. Smoczka dopiero dziś zaczęła troszeczkę ssać, ale to pomogło
                                                    na 10 minut, potem znów płacz. Było mi ciężko, ale zostawiłam ją
                                                    płaczącą, po kilku minutach wzięłam, przewinęłam, uspokoiła się
                                                    troszkę, dałam do łóżeczka i teraz śpi, ale to chyba bardziej ze
                                                    zmęczenia płaczem. Wszyscy mówią, że nie powinno się robić takiego
                                                    czegoś, ale jak mama pojedzie, ja będę z malutką sama to nie dam
                                                    rady nic kompletnie zrobić, nawet obiadu, jeśli córcia po każdym
                                                    karmieniu będzie wymagała 2 h noszenia. szczególnie, jeśli karmienie
                                                    ma mieć okreslony czas i nie zaśnie przy cycu. A muszę to
                                                    wypróbować, bo mam ją obserwować do niedzieli z taką " dietą". Boję
                                                    się , żeby nie miała wzmozonego napięcia mięśniowego, bo jak
                                                    czytałam objawy to kilka się zgadza... Ale nie chcę też na siłę
                                                    wymyslać. DZiewczyny, pocieszcie.
                                                  • norwegiana Re: czwartek 29.07.10, 14:35
                                                    jedynybasek czemu dopiero we wtorek do tego szpitala zamiast jutro
                                                    lub w poniedziałek? Skoro ta dr.powiedziała że trzeba jej dawać
                                                    mniej jeść i w taki sposób to pozostaje ci tylko smoczek Moja Pysia
                                                    tez nie chciała smoka i zmusiłam ją do niego bo by mi na cycu
                                                    wisiała całą dobe.
                                                    Ty jesteś Mamą i napewno robisz wszystko co dobre dla Twojego
                                                    dziecka więc nie miej wyrzutów sumienia. Pocieszam i przytulam
                                                    wirtualnie.
                                                  • norwegiana czwartkowo zaniepokojona 29.07.10, 11:25
                                                    ognista niestety musisz być cierpliwa zanim ugasisz swój ogień
                                                    pożądaniasmile zleci a podobno wyczekane lepiej smakuje haha

                                                    gosia który to u Ciebie tydzień? nie mogłam znaleźć ostatniej listy
                                                    żeby sprawdzić ale to chyba juz bezpieczny termin dla Was?
                                                    Ja dziś zaczełam 31tydzień 2 tyg temu krwawiłam teraz co jakiś czas
                                                    a teraz zdarza się śluz z krwią no i zaczełam się martwić bo wygląda
                                                    to tak jakby mi czop po kawałku odchodził jutro ide do położnej ale
                                                    tu mi nikt nie sprawdzi czy mam jakieś rozwarcie pewnie usłyszę że
                                                    myślą że wszystko będzie ok do polski się już nie wybiorę bo myślę
                                                    że to za późno w razie czego tu mam wszystko dla malucha no i
                                                    musiałabym z Pysia lecieć. Nie wiem co mam robić zazwyczaj zdaję się
                                                    na moją intuicje i tak jak wcześniej byłam przekonana że będzie ok
                                                    teraz czuję niepokój i zastanawiam sie co robic zapytam o wizytę u
                                                    ginekologa chociaż może lepiej zeby mi tam niczego nie naruszyli
                                                    przy badaniu ginekologcznym sae wątpliwości mnie dosięgają.

                                                    gosia dobrze że cię tam przebadają i przynajmniej wiesz co jest
                                                    grane i czego możesz się spodziewać spij i odpoczywaj z rozwarciem 1
                                                    cm można chodzić jeszcze jakis czas napewno ci to lekarz powiedziała
                                                    a poród cóż nieunikniony odwołać sie nie dasmile nic strasznego trzymam
                                                    za Was kciuki
                                                    aleksa a juz myślałam że może synek u Ciebie będziesmile czy mogłabyś
                                                    mi zalinkować coś godnego polecenia o tej metodzie BSM?

                                                  • ognista998 Re: czwartkowo zaniepokojona 29.07.10, 15:07
                                                    aleksa dzięki za radę, fakt nie jestem zbyt dfobrze wyedukowana w
                                                    dziedzinie karmienia, ale tyle wiem, że obeszłoby się bez butelki
                                                    gdyby nie nadgorliwość personelu. nie od razu miałam Małego przy
                                                    sobie a oni dokarmiali go bez mojej wiedzy i nie przynosili mi go na
                                                    każde żądanie do piersi. dopiero w drugiej dobie mogłam go mieć przy
                                                    sobie cały czas u karmić go kiedy chce. ich wytłumaczeniem było, że
                                                    dużźo wymiotował po urodzeniu dlatego musiał być pod okiem personelu
                                                    a nie każdy interesował sie tym by mi go przynieść.....no i mi
                                                    zapieprzyli to karmienie, bo gdyby go nie dokarmiali bez mojej
                                                    wiedzy dałby rady na samym cycu;/ ale i tak daję sobie rady z tym
                                                    kamrmken iem i nienarzekam. inne matki nie mają tego co ja, bo
                                                    niekiedy nie mogą wgo karmić piesrią i muszą dawać tylko butle.
                                                    ważne że prawidłowo przybiera na wadze i nic mu nie jestwink no a poza
                                                    tym też nie odrazu się wie wszystko jak w życiuwink

                                                    basek nie wiem co ci doradzić ale mam nadzieję że z małą będzie
                                                    wszystko ok, jak cię coś niepokoi to zawieź do szpitala natychmiast
                                                    i nie czekaj...

                                                    goska 3mam kciuki zas poród nie ma czego się bać jest do przeżyciawink


                                                    norwegiana również 3mam kciuki jesreś już w ostatnim trymestrzewink


                                                    u mnie bezstresowo...Mały grzeczny, ze mną też oki ino problem z
                                                    brakiem seksu;P ale to jest juz u mnie normalka....pzdr;*
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartkowo zaniepokojona 29.07.10, 17:20
                                                    Dziewczyny, mam (chyba) dobre wieści smile dzwoniłam dziś do takiej
                                                    super kobitki- doradcy laktacyjnego. Z tego co jej opisywałam przez
                                                    tel. to wszystkie te rzeczy, które zaniepokoiły neurolog mogą być
                                                    spowodowane zbyt szybkim wypływem pokarmu u mnie, co z kolei
                                                    powoduje wymioty, a to zapalenie krtani, które teraz prawdopodobnie
                                                    ma, i dlatego się tak pręży, wygina, i ten jej podskok do pozycji
                                                    siedzącej to odruch wymiotny. Jutro będzie u mnie, pokaże mi jak
                                                    karmic, żeby zniwelować wypływ. Jestem dobrej mysli i może ominie
                                                    nas szpital smile
                                                  • aleksa51 Re: czwartkowo zaniepokojona 29.07.10, 19:48
                                                    Norwegiana ja bym na twoim miejscu wybrała się jednak do gina. Wiem, że tam mają
                                                    inne podejście ale w końcu coś się dzieje. A USG ci chociaż ta położna zrobiła?
                                                    Co do BSM - www.samoleczeniebsm.pl/ ale żeby zapoznać się z metodą i
                                                    zasadami jej stosowania trzeba przeczytać książkę Piotra Lewandowskiego
                                                    "Samoleczenie metodą BSM". Polecam wszystkim. Dowiedziałam się dzisiaj, że
                                                    wnuczek sąsiadów od niedzieli męczy się z biegunką i tak jak nelusia jeden dzień
                                                    miał gorączkę - moja córa dziś ani razu kupska nie robiła (jeszcze). Tylko nie
                                                    wiem czy lekarka słusznie zdjagnozowała u madzi infekcjęwirusową, bo po całym
                                                    dniu BSM jeszcze się nie poprawia...ale zobaczymy do jutra.
                                                    Jutro mam sporo bieganiny po urzędach, lekarzach itd- bo załatwiam koniec stażu
                                                    i początek zatrudnienia.

                                                    Basek bardzo mądrze zrobiłaś dzwoniąc do doradcy laktacyjnego. Lekarz
                                                    jakiejkolwiek specjalności zapewne tak by was wyprowadził, że skończyłabyś
                                                    karmienie piersią i to z wielkim poczuciem winy, że dziecku szkodziłaś...tacy
                                                    oni wszyscy w temacie wykształceni...nawet taki super lekarz wychwalany pod
                                                    niebiosa tak potrafi - niestety. Ale dzielna babka jesteś, a jeśli to pani
                                                    Monika przyjedzie to już wogóle jestem o was spokojna wink

                                                    Goska już coraz bliżej i utulisz Mateuszka! A tym rozwarciem sięnie przejmuj.
                                                    Nawet lepiej, że jak poród sięzacznie to już będziesz miała tyle "roboty" za
                                                    sobą, bo zanim np czterocentymetrowa szyjka by się zgładziła i rozwarła do tego
                                                    centymetra to mogłabyś zdążyć się już nacierpieć.

                                                    Iga mocno trzymam kciuki i życzę udanych wakacji!!

                                                    Ciekawe jak tam Joanna22? Czytasz nas? Co u ciebie??
                                                  • aleksa51 Piątek 30.07.10, 11:56
                                                    Viv a ty gdzie się podziewasz?? Ostatnio miesiąc temu pisałaś!!
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 30.07.10, 14:09
                                                    Aleksa, będzie u mnie pani Sylwia, ale z rozmów
                                                    telefonicznych wnioskuję, że jest naprawdę doradcą "z powołania".
                                                    Jak Milcia miała z tydzień i tak mnie pogryzła że wymiotowała moją
                                                    krwią, to tylko dzięki niej udało mi się jakoś z tego wybrnąć i
                                                    dalej karmić. Wczoraj też długo rozmawiałyśmy ( pomimo, że nie miała
                                                    czasu) i już dzisiaj po zmianie pozycji do karmienia, widzę, że
                                                    malutka jest spokojniejsza, mniej płacze, więcej śpi, nie wyrywa się
                                                    tak przy ssaniu. Jeszcze pewnie będzie coś do korekty, ale to
                                                    wieczorem smile
                                                    Norwegiana, ja też bym na Twoim miejscu postarała się o USG.
                                                    Zawsze to spokojniejsza głowa.
                                                    Gosia przed porodem miałam takie same obawy jak Ty. Ale nie
                                                    taki diabeł straszny smile Wiadomo, każda kobieta rodzi inaczej, ale
                                                    jak już się zacznie to cały strach odejdzie, zobaczysz, będziesz się
                                                    skupiała tylko na rodzeniu. Ja mam niski próg bólu, zawsze myślałam,
                                                    że poród to będzie trauma jakaś i że będę błagać o znieczulenie
                                                    tudzież cesarkę. A tu nic nawet mi takiego nie przyszło do głowy. A
                                                    Mąż chce być z Tobą na porodówce? Jeśli tak to korzystaj skwapliwie,
                                                    z opowiadań mojego Miśka wynika, że jest to przeżycie nie do
                                                    zapomnienia do końca życia- zobaczyć jak rodzi się własne dziecko.
                                                    To taka nagroda za to, że my kobiety mamy przywilej nosić dziecko 9
                                                    miesięcy, Tata za to może oddzielić dziecię od mamy przecinając
                                                    pępowinę... Chociaż tak naprawdę dziecko z matką jest przez całe
                                                    życie związane taką niewidzialną pępowinką smile Ale nie każdy musi
                                                    chcieć być przy porodzie i to też rozumiem. Dobra , nafilozofowałam
                                                    się, a teraz idę zobaczyć bo mój Mizingowiec chyba się budzi wink
                                                  • arabeska5 Re: Piątek 30.07.10, 21:47
                                                    Witajcie Dziewczyny, tyle sie u Was dzieje...
                                                    Po pierwsze gratuluję Ognistej zdrowego synka oraz mega szybkiego powrotu do formy.
                                                    Norwegiana, ja na Twoim miejscu tez wybrałabym się do lekarza, lepiej dmuchać na zimne. Ja gdy miałam jakies podejrzenia to albo jeździłam do swojego gina albo na izbę przyjęć do szpitala.
                                                    Gosia, nie zadreczaj sie myślami o porodzie - wiem ze łatwo mowic, ale każda z nas to przeżyła, zreszta nie ma już odwrotu wink
                                                    Iga, trzymam mocno kciuki za Twoje in vitro. Mam nadzieję, ze udane i zycze dobrych wakacji.
                                                    A my jestesmy juz po wakacjach. Spedzilismy 2 tyg nad morzem. Dziewczynki byly spokojne, po prostu wzorowo sie zachowywaly. W tym czasie jedna z córek nauczyla sie juz stawac na nożki, wiem ze za wczesnie, wiec staram sie puszczac ją jak najczesciej na podloge bo tam tylko raczkuje, choc zdarza jej sie stawac przy bujaczku. A druga córka dopiero nauczyla sie pełzać. Niedługo rozejda mi sie jak robaczki wink
                                                    Koncze bo juz pozno a moje córki pozwalaja mi pospac max do 7, jak dobrze pojdzie.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • norwegiana Re: Piątek 30.07.10, 23:38
                                                    melduje sie po wizycie wczoraj mi odwołali wizyte u położnej ale po
                                                    rozmowie tel i wysłuchaniu moich niepokojów dziś miałam wizyte u
                                                    ginekologa zrobił mi usg przez powłoki brzuszne łożysko sprawdzone
                                                    jest ok i dopochwowo też żeby sprawdzić czy nie ma rozwarcia
                                                    wszystko wskazuje na to że jest ok ale na pytania dlaczego krwawiłam
                                                    i skąd ten sluz z krwia powiedziała mi że czasem tak jest a ból
                                                    krocza ponieważ dziecko jest duże i wywiera nacisk na różne organy
                                                    po za tym każda ciąża inna. Trochę się uspokoiłam a za tydzień mam
                                                    wizyte u położnej bo dziś nie było mierzenia brzucha ani ciśnienia
                                                    ani ważenia itp oby do 38 tygodnia czyli jeszcze 7 tyg
                                                    dzięki dziewczyny za odzew
                                                    arabeska Ty to masz ręce pełne robotysmile fajnie ze sie odezwałaśsmile
                                                    zaglądaj częściej o le córeczki pozwolą
                                                    jedynybasek oby się wszystko unormowało i skończyło na poradni
                                                    laktacyjnej
                                                  • aleksa51 sobota! 31.07.10, 07:22
                                                    Norwegiana cieszę się, że łożysko całe. Wytrzymasz...wystarczy nawet te 37
                                                    tygodni bo to już ciąża donoszona. Odpoczywaj tylko.

                                                    Basek widzę, że będzie dobrze. Trzeba kożystać z fachowej pomocy, bo jednak
                                                    lekarze guzik się znają na karmieniu, podobnie jak większość położnych, a
                                                    doradczyni laktacyjna to co innego. Fajnie, że już lepiej. Zamelduj jak po
                                                    wizycie pani Sylwi.
                                                    Podejrzałam sobie wczoraj w biegu zdjęcia Milusi. Jak dla mnie to ona już na 3
                                                    miechy spokojnie wygląda- na tym zdjęciu z babcią wink Śliczniucha!
                                                    Arabeska cieszęsię, że napisałaś! A odnośnie tego stawania- przecież dziecka nie
                                                    przywiążesz, jak staje o własnych siłach to ok (ważne by nie stawiaćna siłę
                                                    dziecka, które jeszcze nie jest gotowe). Pewnie będziesz musiała mieć stalowe
                                                    nerwy żeby wysłuchiwać, że jedna córka robi coś za wcześnie, a druga
                                                    czegośjeszcze nie robi - ale to tylko głupie gadanie ludzi - bo wiesz, że każde
                                                    dziecko rozwija się w swoim rytmie.

                                                    Ja musiałam jeszcze wczoraj po powrocie z pracy zapakować dziewczynki w autobus
                                                    i jechać z Madziądo lekarza, bo to gardło cały czas niemiłosiernie jej
                                                    dokuczało. Lekarka pozwoliła poczekać jeszcze ze 2-3 dni i dała receptęna
                                                    antybiotyk jakby nie przechodziło.
                                                    A do południa w urzędzie pracy się zagotowałam. Jak zdawałam z ostatniego
                                                    miesiąca listę obecności to babka pyta dlaczego wolne dni za lipiec wybrałam w
                                                    środku miesiąca a nie na końcu. Ja wielkie oczy - przecież we wszystkich
                                                    regulaminach jest, że pracodawca ma mi udzielić te dwa dni za ostatni miesiąc
                                                    przed zakończeniem stażu- nigdzie nie pisze, że to mają być dwa ostatnie dni.
                                                    Pani mi na to, że ludzie dzwonią i się pytają, a ona w takim razie nie może mi
                                                    dać do wypłaty całego stypendium- musi odliczyć za te 2 dni. Po powrocie do
                                                    biura policzyłam że to około 50 zł. Sprawdziłam umowy i na nich nie pisze, żeby
                                                    dzwonić, dowiadywać sięitp - jest zrozumiale napisane, że w tym ostatnim
                                                    miesiącu za ten miesiąc mam wziąść wolne. Pani z innego pokoju, która podpisuje
                                                    umowy o stażnie zna takiego przepisu, więc w poniedziałek ruszam na bitwę...za
                                                    50 zł to kupić mogę dziecku buty!
                                                  • arabeska5 Re: sobota! 31.07.10, 07:44
                                                    Ja tez juz nie spię od 6.30 sad
                                                    Norwegiana, super ze z dzieckiem wszystko w porzadku. Dobrze ze bylas na wizycie grunt to spokój.
                                                    Aleksa, Ty to sie najeździsz do tych lekarzy, ale przy malych dzieciach to normalne. Obys nie musiala wykupywac tej recepty. A urzednikom nie ma co darowac tych pieniedzy, zwlaszcza gdy są niedouczeni.
                                                    Co do roznic w rozwoju to ja juz swoje przeszlam i niestety to ja panikowalam, a lekarze i znajomi mnie uspokajali. Teraz juz wiem ze nie ma podstaw, ale jak sie ma w domu bliźnięta i na dodatek jedno wyprzedzajace rówiesników o jakies 2 mies to trudno rodzicowi nie porównywac, zwlaszcza takiemu niedoswiadczonemu jak ja wink
                                                    pozdrawiam i zycze milego weekendu.
                                                  • goska797 Re: sobota! 31.07.10, 18:35
                                                    Arabeska super, ze sie odezwałaśsmile już myslałam co tam u Ciebie sie ciekawego
                                                    dzieje.
                                                    Norwegiana dobrze, ze sprawdziłas i wszystko jest ok. Wiem jaka dla Ciebie
                                                    musiała to być stresująca sytuacja.
                                                    Ja jeszcze w domu. Dzisiaj w nocy myślałam, ze juz pojedziemy. Mateusz tak mnie
                                                    uderzał głową w szyjkę, ze myślałam, iż za moment wyskoczy. Nie spałam pół nocy
                                                    tak szalał, zresztą do tej pory szaleje.
                                                    Pojechalismy dzisiaj do tesciów na wieś bo juz miałam dosc siedzenia w domu i
                                                    czekania. W sumie kończymy 38 t wiec koniec leżenia. Przez to leżenie i uważanie
                                                    (jak kazała lekarz) jestem bez formy. Słabo mi się robiło.
                                                    Doszłam do wniosku, ze chyba jestem najwiekszym panikarzem na tym forumsmileMusicie
                                                    mi jednak wybaczyć po tej mojej drodze do macierzyństwa. Powiem Wam, ze jak
                                                    czytam jak Basia czy Ognista sobie radzi to jestem pełna podziwu. Póki co ja
                                                    martwie sie skąd będe wiedziała czego akurat mały potrzebuje? Mam nadzieje, ze
                                                    instynkt mi podpowie bo nie wiem czy w szpitalu ktoś mi pomoże. Mam wrażenie, że
                                                    bede skazana sama na siebie.
                                                    Wiecie moj M namawia mnie dzisiaj na ostatni sex. Biedny juz przerwy miał ze 2
                                                    miesiącesmile w sumie to i mi się juz sni w nocy, ale troche mam stracha, ze
                                                    wywołamy tym Mateuszasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: sobota! 01.08.10, 15:43
                                                    Dziewczyny mam mało czasu jak zwykle ostatnio, ale zdązyłam
                                                    przeczytać wasze posty smile Zyczę wam, żeby wszystko poszło po waszej
                                                    myśli, in vitro igi, ciąża norwegiany, choróbska Madzi i Nelusi też
                                                    żeby się skończyły.
                                                    U mnie ostatnio był ruch jak w ulu- mama jeszcze jest ( już prawie
                                                    miesiąc) i zostanie jeszcze kilka dni, bo jutro mam zabieg -
                                                    nadżerka i te ziarniny likwiduję. Nie wiem jak się będę potem czuła
                                                    bo to w znieczuleniu ogólnym podobno. od czwartku był też młodszy
                                                    Szwagier- niestety bez żony bo nie dostała urlopu, ale zakochał się
                                                    w Milci, widać było, że strasznie ciężko było mu wyjechać.
                                                    No i teraz najważniejsze dla mnie. pani Sylwia była u nas ponad 2 h,
                                                    Trochę skorygowałyśmy pozycję do karmienia, okazało się, że córcia
                                                    jest alergikiem. Na razie eliminujemy nabiał, czyli wszystko co
                                                    zawiera mleko/ serwatkę odpada, a to jest w większości normalnych
                                                    zjadliwych produktów, zostały mi więc te mniej zjadliwewink Jeśli to
                                                    nie zmieni objawów to za tydzień nabiał wraca a eliminujemy co
                                                    innego. Te "wymioty" to nie wymioty tylko takie ulewania. Wymioty
                                                    podobno byłyby wtedy, gdyby zmienił się obraz zdrowia Milci. A ona
                                                    pięknie przybiera, i ogólnie nie wygląda na chorą. Jeśli chodzi o
                                                    odruch Moro ( to wyrzucanie rączek do góry jakby się bała) to
                                                    wyobraźcie sobie przez przyspieszenie porodu oxytocyną. Byłam
                                                    wściekła jak się dowiedziałam, bo wiem, że urodziłabym bez tego,
                                                    tylko nowa zmiana położnych się spieszyła bo nowa pacjentka
                                                    przyjechała. gdybym wiedziała, że to może przynieść takie skutki to
                                                    bym się nigdy nie zgodziła, żebym miała rodzić o dzień dłużej.No ale
                                                    najważniejsze, że to raczej nic poważnego. gdyby dieta eliminacyjna
                                                    nie pomogła przy ulewaniach, to dostanę kontakt do poradni gdzie
                                                    można porobić wiele badań dziecku na NFZ. Ogólnie wizyta kosztowała
                                                    mnie 150 zł, choć pani Sylwia sama zaproponowała , że weźmie mniej.
                                                    Nie zgodziłam się, bo powiedziałam jej, że kiedy widzę, że komuś
                                                    zależy na zdrowiu mojego dziecka, to te pieniądze się należą. Na
                                                    drugi dzień Pani Sylwia dzwoniła dowiedzieć się, czy jest jakaś
                                                    poprawa. Byłam naprawdę mile zaskoczona. No, to chyba tyle, jak
                                                    będzie u mnie słychać coś nowego to się odezwę smile Pozdrawiam
                                                    wszystkie kobitki , trzymajcie się zdrowo!!
                                                  • ognista998 Re: sobota! 02.08.10, 19:46
                                                    goska ty się nie martw jest coś takiego jak instynkt macierzyńskiwink

                                                    ja parę godzin po porodzie, już wiedziałam jak przewijać i kąpać Małego....no i
                                                    moja 1 kąpiel to wyglądała tak, że kąpałam jak facxhowiec;P ale pierwsze 2
                                                    pieluszki zalożyłam tył na przód;P nie umiem tego wytłumaczyć ale pewne rzeczy
                                                    "się wie"....to jest jak biologia, natura i to samo przychodzi.....ja sie sama
                                                    sobie dziwię, że myślałam że się nie nadam na matkę a tu każdy mi mówi "ty nic
                                                    ino być dzieci mogła rodzic", dlatego nie matwr się po porodzie wspomnisz moje
                                                    słowawink

                                                    doszłam do ładu z tym karmieniem i radzimy sobie całkienm nieźle.....nazywają
                                                    mnie w domu "mleczna kraina";P;P;p i sama się dziwię, że tyle pokarmu mam, a
                                                    Tomuś je i przybiera na wadze jak Smokwink lekarz nie mógl się go nachwalić, a
                                                    poza tym widzę, że bardzo szybko się rozwija, jeszcze nie ma miesiąca, a wygląda
                                                    jak 2 albo 3 miesięczne niemowlę
                                                  • norwegiana spontaniczna wyprawa 02.08.10, 23:00
                                                    gosia przy drugim juz może tak nie bedziesz sie martwiła smile
                                                    wrzuć na luz wszystko zależy teraz do Mateuszka kiedy bedzie
                                                    gotowy smile
                                                    Jedynybasek mam nadzieję że jesteś juz po i wszystko ok no i
                                                    Maleńka że lepiej słuchaj ja też miałam oksytocynę i nic takiego nie
                                                    miałao miejsca więc nie jesteś w stanie i chyba nikt nie jest
                                                    określić w 100% przyczyny tak myślę
                                                    ognista super że jesteś mleczna krainąsmile i synek rośnie jak na
                                                    drożdzach

                                                    ...a ja dzis kupiłam bilet do Pl smile czuję się ok nic się nie dzieje
                                                    i stwierdziłam że mogę sobie pozwolić na takie szaleństwo smile
                                                    ztęsknimy się z mężusiem za soba smile babcie się wnuczką naciesza ja
                                                    się spotkam na spokojnie z psiapsiółami i rodzinką no i wracam w 35
                                                    tygodniu i zostanie mi naszykować torbę smile dzwoniłam dziś do swojego
                                                    ginekologa powiedział że moge lecieć no i umówiłam się do niego na
                                                    wizytę będę spokojniejsza.
                                                    trzymajcie kciuki za moją spontaniczna wyprawę smile
                                                  • aleksa51 Re: spontaniczna wyprawa 03.08.10, 06:41
                                                    To ja już zaciskam kciuki i trzymam... wink Świetnie, że siędobrze czujesz i
                                                    mądrze, że chcesz przed wycieczką odwiedzić gina. Zapewne naładujesz sobie
                                                    baterie podczas spotkania z rodziną i kumpelami.

                                                    Basia jak będziesz mogła to daj znać jak sięczujesz.

                                                    Apel do Vivianny - odezwij się!

                                                    Nowijka ty nadal jesteś z nami? Bo dawno nic nie piszesz. My tu bazgrolimy
                                                    skrupulatnie co słychać, a inni nic wink

                                                    Goska ja trzymam mocno kciuki. Wiem, że bardzo sięmartwisz i wiem, że to przez
                                                    to co przeszliście przed twoją ciążą. Ja też ciągle drżałam w ciąży o Madzię(po
                                                    roku starań) i nikt praktycznie z mojego otoczenia mnie nie rozumiał. Potem, jak
                                                    już sięurodziła przedwcześnie to wszyscy zachowywali się, jakby miała zacząć
                                                    istnieć po przyjeździe ze szpitala...Nikt chyba prucz mnie nie myślał, że ona z
                                                    tego szpitala może nie wyjść, że wogóle jest tam sama beze mnie włożona w
                                                    inkubator i zdezorientowana, kłuta igłami...

                                                    A z innych wieści - udało mi się załatwić w urzędzie pracy, że mi za urlop nie
                                                    potrącą. Do tego pisałam chyba wam kiedyś, że M składał reklamacjęmateriału
                                                    budowlanego- suporexu. Do tego jeszcze dołożyliśmy żądanie naprawienia szkody i
                                                    wczoraj wreszcie uzyskaliśmy pozytywną odpowiedź.
                                                    M miał jeszcze ciekawe zdarzenie w międzyczasie - facet przed nim przychamował,
                                                    M też szybko się zatrzymał bo wyjeżdżał z zakrętu i nie był rozpędzony. Facet
                                                    pokazał, żeby zjechać na bok, pokazuje potem wgniecenie i mówi, że M go stuknął.
                                                    Ale M nie czuł wcale. Zaproponował facetowi 100 zł, ale było mało i zaczął cośo
                                                    policji przebąkiwać. Dla M to wszystko było dziwne więc ustawił auto za jego
                                                    autem i okazało się, że wgniecenie jest około 30 cm wyżej niż zderzak w naszym
                                                    aucie. I teraz M zaproponował, że możnaby policję wezwać, a gośćjuż całkowicie
                                                    sięwycofał i zaczął, że może pod blokiem ktoś mu kopnął...niektórzy ludzie
                                                    potrafią siępo świńsku zachować. Założyćsięmogę, że facet przekasował sobie auto
                                                    przy cofaniu i szukał jelenia na pokrycie kosztów. Za 300zł to ja nakupię
                                                    dziewczynkom furęubranek, które będąpotrzebne od września, a facet chciał tak od
                                                    ręki, za nic. Szkoda słów na takiego barana.
                                                  • norwegiana Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 08:29
                                                    aleksa ludzie są podli dobrze że M Tw ój przytomny i przymierzył
                                                    samochody, no i że pozałatwiałaś pomyślnie inne sprawy
                                                    ja z giniem mogłam tylko tel porozmawiać i umówić sie w pl ale byłam
                                                    tu w piątek na usg które robi ginekolog powiedział że wszystko ok
                                                    zrobił mi przez powłoki brzszne i dopochwowo bo chciałam żeby
                                                    sprawdził co z moją szyjką a teraz przed lotem mam jeszcze wizytę u
                                                    położnej więc też się jej dopytam co i jak no i muszę wziąć
                                                    zaświadczenie do samolotu.
                                                    dziewczyny co tu tak cicho?
                                                    narazie zaczęłam prasować i sprawdzać ile czego mam w jakich
                                                    rozmiarachsmile bo jak wrócę będzie koniec 35tyg więc niewiele czasu
                                                    zostanie
                                                    lece z Pyśką pierwszy raz może mi podpowiecie czy tylko daje się
                                                    dziecku pić przy starcie i lądowaniu czy jeszcze coś powinnam zrobić
                                                    żeby małej sie uszy nie zatkały przy zmianie ciśnienia?

                                                    jedynybasek jak sie czujesz już po Twoim zabiegu?? jak Milenka?

                                                    gosia ja też trzymam kciuki za Was z Mateuszkiem. Jak się czujesz?
                                                  • iga.77 Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 08:32
                                                    Czesc dziewczyny! Ale ten czas leci, juz tydzien jestem w Polsce.....
                                                    Czas zapelniony na maksa, nie mam czasu obserwowac mijajacych dni.
                                                    Aleksa, szokujace jest jak ludzie potrafia oszukiwac i naciagac!
                                                    Dobrze, ze twoj maz byl ostrozny i sie nie nabral na te sztuczke.
                                                    Norwegiana, zycze ci przyjemnego pobytu w Polsce.
                                                    Ciekawe co u Vivianny, pewnie wakacjuje.
                                                    A mnie martwi jedna rzecz - jesli dostane okres wczesniej, tzn przed
                                                    26dc, co sie juz zdarzalo, to przepadnie mi ten cykl i bede musiala
                                                    czekac do nastepnego z rozpoczeciem wszystkiego. Bo w 1dc mam
                                                    dzwonic do szpitala i oni mi wysylaja leki, a jesli bede jeszcze w
                                                    Polsce to kicha, bo jak odbiore te lekarstwa? No, to takie moje male
                                                    zmartwienie, zeby za kolorowo nie bylowink
                                                  • vivianna_82 Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 10:31
                                                    Dzieczyny, jestem, jestem smile
                                                    Miło mi niezmiernie, ze o mnie nie zapomniałyście...

                                                    ostatni miesiąc miałam totalnie zabiegany. BYła w POlsce nasza rodzinka z
                                                    Hiszpanii i ja krążyłam tylko między swoim domem, a domem rodziców (120km dalej)
                                                    żeby nimi pobyć. W te i we wte dosłownie Wczoraj już pojechali, ja jestem w
                                                    domu, chłonę spokój i ciszę i nawet mi się nie chce posprzątać po gościach wink

                                                    W ciągu tego miesiąca przyplątał się w rodzince jakiś wirus. Zaczęło się że ja
                                                    miałam katar, potem mój młodszy kuzyn dostał fatalny kaszel, potem mój tato
                                                    katar, potem Jula kaszel i teraz mi z kataru zeszło na kaszel też... Jula w
                                                    zeszłym roku, też w sierpniu miała podobne przeziębiebie (a na jesień i w zimie
                                                    ani razu wink ) wic daję jej teraz ten sam syrop co wtedy miała przepisany, ale
                                                    dzisiaj chyba dla pewności wybiorę się z nią do lekarza. Tylko kurcze mojej
                                                    lekarki nie ma bo jest na urlopie, są jeszcze dwie - jedna stara, a druga dziwna
                                                    indifferent wybiorę chyba tę dziwną wink i zastanawiam się czy ze sobą nie pójść do lekarza
                                                    też, bo wczoraj jeszcze ten kaszel jakoś odkrztuszałam, a dziś rano się
                                                    obudziłam jakby z zablokowanym gardłem, nie mogę odkaszlnąć, momentami mi aż
                                                    gorzej oddychać, i głos mi ciężko wydobyć.. a muszę zadzwonić do koleżanki, bo
                                                    miałam dzisiaj jechać oglądać jej dzidziusia, no a w tej sytuacji, to chyba nie
                                                    bardzo... sad mała już a prawie miesiąc a ja jeszcze u nich nie byłam tylko w
                                                    szpitalu!!! a to moja najbliższa kumpela, aż mi głupio sad

                                                    wiecie że moja Jula jeszcze śpi - tzn już się chyba obudziła, bo chyba ją
                                                    słyszę, ale i tak nieźle pospała... zdążyłam nadrobić forumowe zalegosci u Was
                                                    smile co prawda staałam się podczytywać w międzyczasie, na pisanie czasu nie
                                                    starczyło, ale i tak się nazbierało trochę....

                                                    miło się czyta jak sobie radzicie z maluszkami. NIe wiem czy zdołałam już
                                                    wszystkim gratulować??? Basi już chyba gratulowałam, ale Ognistej chyba jeszcze
                                                    nie...? więc GRATULUJĘ i niech się dzidzia zdrowo chowa!!!
                                                    Gosiu - trzymam kciuki za Twój poród, nie boj się kochana, jaki by nie był i tak
                                                    szybko zapomnisz o bólu i będziesz się cieszyć Mateuszkiem smile
                                                    Norwegiana - miłej podróży życzę! te spontaniczne są chyba najfajniejsze?smile
                                                    Iga - trzymam kciuki za Twoje n vitro - o by przyniosło spodziewane efekty smile
                                                    Aleksa - niezłą Twój mąż miał przygodę... ale dobrze ze zdrowo pomyślał, bo jak
                                                    widać ludzie są beznadziejni...

                                                    ok, lecę do Juli zobaczyć co rozrabia...obiecuję że będę teraz zaglądać częśćiej smile
                                                  • huczusia Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 11:29
                                                    Cześć !
                                                    I ja byłam na wakacjach, pogoda co prawda w kratkę, ale dla nas była idealna smile
                                                    Jak chcecie to sobie pooglądajcie fotki:
                                                    mail.google.com/mail/?hl=pl&shva=1#inbox/12a3461142c9e9bb
                                                    Gosiu - jak samopoczucie, mam nadzieję, ze wszystko OK. A może już tulisz swoje
                                                    Maleństwo ?

                                                    Iga - fajnie, że jesteś w Polsce, szkoda, że daleko ode mnie, bo chętnie
                                                    umówiłabym się z Tobą na kawkę smileA długością cyklu nie martw się na zapas, mam
                                                    nadzieję, że wszystko się ułoży po Twojej myśli.

                                                    Norwegiana - odpoczywaj sobie w Polsce i nabieraj sił przed porodemsmile

                                                    Ognista - Ty to masz naprawdę ognisty temperament smile Ja 3 tygodnie po porodzie
                                                    myślałam o wielu rzeczach, ale na pewno jeszcze nie o seksie big_grin big_grin big_grin

                                                    Basieńko - daj znać jak się czujesz po zabiegu.

                                                    Aleksa - na niezłego wkrętacza trafiliście sad Dobrze, że mu się nie udało Was
                                                    wrobić. I fajnie, że udało Ci się załatwić wszystkie formalności, te Panie w
                                                    urzędach czasami nie znają w ogóle przepisów, albo interpretują je na niekorzyść
                                                    "petentów" - porażka.
                                                    I fajnie, że udało się załatwić żłobek dla Nelusi.

                                                    Arabesko - super, że się odezwałaś. Podziwiam Cię bardzo, że tak świetnie
                                                    radzisz sobie jako "podwójna mama". Ucałuj mocno Twoje Córeczki o forumowej
                                                    "cioteczki"

                                                    Viv, fajnie, że się odezwałaś smile Oby ten wirus szybko od Was poszedł precz smile

                                                    A My mamy sukces nocnikowy smile Lenka pięknie woła i robi.
                                                    Oczywiście zdarzają się jeszcze czasami małe wpadeczki, ale i tak mam bardzo
                                                    mądrą Córeczkę smile
                                                    Niestety chyba też właśnie przez nocnikowanie na świeżym powietrzu Lenka
                                                    nabawiła się zapalenia cewki moczowej - wczoraj było paskudnie crying , ale dzisiaj
                                                    już jest lepiej.
                                                  • huczusia Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 11:32
                                                    Link do fotek smile
                                                    picasaweb.google.com/huczusia/NowyFolder#
                                                  • goska797 Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 11:53
                                                    Witajcie!
                                                    Nie odzywam się ostatnio bo mam podły nastrój. Nie chcę tez Wam smęcić.
                                                    Nadal czekam az mały postanowi wyjść, ale póki co wszytsko mi minęło.
                                                    Jedynie co mnie męczy to jego ułozenie bo chyba się przekecił jakimś
                                                    cudem. Teraz nogi czuje z lewej strony (co bardzo boli), a do tej pory
                                                    czułam z prawej. Nie wiem moze na głowie sie przekecił.
                                                    Poza tym na maxa wkurzył mnie mój M robiąc awanturę, ze moja mama dzwoni
                                                    co drugi dzień i pyta jak sytuacja. Trudno żebym zabroniła własnej matce
                                                    dzwonić. Sam jednak nie widzi jak jego babcia się wtrąca i awanturuje o
                                                    chrzestnych.
                                                    Ostatnio w niedziele zrobiła nam awanture ze ona chce zebym chrzestnym był
                                                    jeden ze szwagrów. Wściekła sie jak jej pow, ze ja tez mam brata.
                                                    Stwierdziła, ze odciągam M od jego rodziny i faworyzuje swoją. Pomine
                                                    fakt, ze brata nie wiedziałam juz 1,5 miesiaca, a do mamy tez nie jeżdzę
                                                    bo mojego M trafia szlak. Myślałam, ze na tym skończy, ale nie. W
                                                    poniedziałek zadzwoniła do mojego M jak był w pracy dalej buntować.
                                                    Stwierdziła, ze na chrzciny nie przyjdzie. Denerwuje mnie, ze jak u nas
                                                    coś sie dzieje to zawsze musi sie wtrącać. Nie zajmie sie swoim synem czy
                                                    kimś innym z rodziny tylko moralizuje nas- normalnych, spokojnych ludzi.
                                                    Podobnie zachowywała sie po naszym ślubie. Wydaje mi się, ze jest
                                                    zazdrosna, albo się boi, ze mój M nie bedzie ganiał co tydzień na jej
                                                    zawołanie.
                                                    Ehhh musiałam sie wygadac.
                                                  • jedynybasek5 Re: spontaniczna wyprawa 04.08.10, 14:12
                                                    czesc dziewczyny. ja po zabiegu w porzdku. sorki za brak polskich
                                                    liter ale pisze jedna reka bo na ramieniu wisi corcia winkmoglabym
                                                    odlozyc ja do lozeczka ale chce jej wynagrodzic nocke, bo strasznie
                                                    marudzila i w zlosci za mocno ja zlapalam, az sie wystraszyla i
                                                    plakala. do teraz mam wyrzuty co ze mnie za matka uncertain
                                                  • aleksa51 Czwartek 05.08.10, 06:52
                                                    Huczusia świetne zdjęcia...i uśmiałam się trochę. Jak te nasze dziewczyny
                                                    urosły. A twoja Ala to chyba duża jest wśród rówieśników? Gratuluję też sukcesu
                                                    nocnikowego. U nas po małych sukcesach znów porażka - woła jak leje. Po kilku
                                                    plamach na łóżku wolałam założyć jej pieluchę. Odczekamy znów troszkęi
                                                    spróbujemy znów.

                                                    Basek uspokuj się. Nic się Milusi nie stało. Wie, że mamusia jąkocha jak nikt na
                                                    świecie. Każda mama może mieć gorszy dzień/noc. Ja nieraz się po nocach
                                                    nabluźnię jak np. piąty raz mnie budzą, a dodam, że z tych nieprzeklinających
                                                    jestem. Jesteś świetną mamą.

                                                    Goska z rodzinką tak bywa. Pamiętasz ile ja się o mojej teściowej napisałam? I
                                                    jeszcze mogłabym pisać i pisać...Ja mam taki charakter, że bym nie ustąpiła, bo
                                                    jak raz pokażesz, że można was zaszantarzować (czy ustąpicie dla świętego
                                                    spokoju) to babcia następnym razem też będzie chciała wam w domu rządzić.

                                                    Iga mam nadzieję, że @ przyjdzie w odpowiednim czasie. Ciesz się wakacjami! I
                                                    czasem napisz do nas.

                                                    My dziś jedziemy do Łodzi do CZMP do alergologa. Niestety ktoś nam namotał z
                                                    terminem wizyty i jak zadzwoniłam w poniedziałek to okazało się, że jest innego
                                                    dnia niż sądziłam i przez to M dziś w pracy. Mama jechać z nami nie może, więc
                                                    jedzie mój brat autem mamy. Nie lubięjeździć gdzieś z dziećmi z moimi braćmi bo
                                                    nie lubię ich jazdy (szybkie rozpędzanie, potem szybkie chamowanie), a do tego
                                                    ze wszystkim jestem sama, bo tacham torbę i obje dziewczyny prowadzę, no i jak
                                                    zechcę do kibelka to teżnie ma kto przypilnować. A chciałam jeszcze
                                                    załatwićkilka spraw tam na miejscu. Ciężko będzie. Na dodatek nie mam siły bo
                                                    wczoraj i przedwczoraj wrzucałam węgiel...łącznie na 3x wrzuciłam 2,5 tony.
                                                    Małżonek zlitował się wczoraj wcześniej wracając z budowy i wrzucająć pozostałe
                                                    2,5 tony. Ale i tak nie mam siły. Może zrekompensuje mi wszystko po południu
                                                    wizyta kumpeli- umówiłam się z nią, że przyjedzie ze swoją siostrą, która jest
                                                    plastycznie utalentowana i namalujemy coś na ścianie z Kubusia Puchatka przy
                                                    górnym łóżku piętrowym (żeby wreszcie przekonać Madziędo spania na górze, bo
                                                    chcę Noelkę przenieść z łóżeczka na dół piętrówki i wystawić łóżeczko z pokoju,
                                                    a wstawić segment).

                                                    Odzywajcie sięco u was??!!
                                                  • iga.77 Re: Czwartek 05.08.10, 14:14
                                                    Hej, tak sobie o was pomyslalam, bo wlasnie w gazecie widzialam
                                                    reklame targow mother and baby ( www.motherandbaby.pl/ ), tym
                                                    razem we wroclawiu, w ten weekend. Jesli ktoras z was blisko mieszka
                                                    to moze bedzie chciala sie wybrac?
                                                    Vivianna, fajnie poczytac co tam u ciebie i Julki slychac.
                                                    Huczusiu, zdjecia swietne. Slodkie te twoje male kobietki.
                                                    Basiu, dobrze, ze juz po wszystkim. Wypoczywaj.
                                                    Goska, mam nadzieje, ze nastroj masz juz lepszy. Wypoczywaj duzo i
                                                    naciesz sie spokojem przed narodzinami.
                                                    Ja dzisiaj spadam pod Milicz, do rodzinnego domu mojej psiapsioly,
                                                    polaze troche po lonie natury. A potem jeszcze planuje wyjechac do
                                                    Slawy, bo nie chce spedzic calego urlopu w miescie. Oby tylko pogoda
                                                    sie utrzymala, bo teraz jest idealnasmile Pozdrawiam!
                                                  • aleksa51 Piątek 06.08.10, 12:53
                                                    Hej! Kobietki nie słyszałyście czegoś konkretnego na temat becikowego? Mój M
                                                    usłyszał w pracy, że już projekt naszykowany żeby zabrać. Ja na razie nie mogę
                                                    znaleźć żadnego info. Szkoda by było bo jakby się mi dzidzia trafiła to
                                                    chciałabym wielofunkcyjny wózek kupić...a to kosztuje. Dajcie znać jak coś
                                                    wiecie. Ja jeszcze z M nie ustaliłam konkretów ale myślę, że jesteśmy bardziej
                                                    na TAK. W każdym razie mam jeszcze około tygodnia na podjęcie decyzji.

                                                    Ja sobie siedzę w biurze bom się z szefową nie widziała i nie dogadałam się co
                                                    więcej do zrobienia. Co mogłam to zrobiłam, korespondencję na pocztę zaniosłam.
                                                    I jeszcze w międzyczasie udało mi się do punktu krwiodawstwa wpaść po formularz.
                                                    Sama chciałam oddać krew i małżonka zaciągnąć - on ma 0- (ale boi się igieł i
                                                    nigdy nie ma czasu). A dowiedziałam się, że ja nie mogę oddać krwi bo karmię
                                                    piersią... trudno,może za kilka lat wink
                                                    W przyszłym tygodniu sama się będę w firmie panoszyć bo moi rodzice idą na
                                                    pielgrzymkę. Mam nadzieję, że klienci nie będą wymyślać mi trudnych rzeczy.
                                                    AAA: Wczoraj przecież byłam u tego alergologa. Była starsza, niemiła lekarka.
                                                    Spóźniła się 30 minut. Pierwszy pacjent był w gabinecie około 45 minut, drugi
                                                    około 30 minut, trzeci trochę krócej, a potem my. Na wejście pani zaczęła mnie
                                                    sztorcować bo chciała już wyjść z gabinetu, a ja leciałam z pokoiku dla matki i
                                                    dziecka po przewinięciu Nelusi- powiedziałam grzecznie, że chwileczkę bo jeszcze
                                                    my- ona że jaką chwileczkę, nie może czekać. Więc spytałam co jeśli dziecko kupę
                                                    zrobiło i przewijałam. Potem batalia o to, żeby napisała dla dzieci karteczki,
                                                    że zaleca szczepienie na ospę...szkoda pisać ile jej się natłumaczyłam. Chciała
                                                    mnie odsyłać do poradni szczepień (oczywiście zapisać się w kolejkę...a
                                                    szczepionki przepadną bo krótki termin ważności i ciężko te refundowane
                                                    zdobyć).itd. Potem szybko odwaliła badanie ogólne dzieci i nawet nie specjalnie
                                                    chciało jej się recepty pisać, bo ona już musi na obchód. Szybko coś wypisała i
                                                    przez to będę musiała jeszcze poprosić pediatrę, bo na jednej recepcie literka P
                                                    wygląda jak X prawie- a dla nas to około 50zł różnicy. W ogóle żenada ta wizyta.
                                                    Mam nadzieję, że nie trafię już na tą lekarkę
                                                    Wczoraj już zaczęło mi wychodzić zmęczenie. Ale dziś jeszcze nie odpocznę bo
                                                    muszę dokończyć malunek na ścianie - wczoraj przyjechała kumpela z siostrą i ta
                                                    siostra biedna siedziała na piętrówce 7 godzin i rysowała, malowała. Ja dziś
                                                    muszę domalować farbą kontury i paski tygryska. Potem szczelę jakąś fotkę to wam
                                                    zalinkuję bo cudo.

                                                    A co u was?
                                                  • vivianna_82 Re: Piątek 06.08.10, 14:57
                                                    Aleksa, chętnie zobaczę ten malunek smile
                                                    a o lekarce to nawet szkoda gadać... niestety zdarzają się tacy ludzie..
                                                    mojego męża kiedyś złapał atak korzonków w drodze do pracy. Nie wiem czy z 50 m
                                                    był od domu, a wracał z 15 minut... jak się chciał położyć do łóżka to go
                                                    musiałam rozbierać, bo sam nie dał rady wink zapisałam go do lekarza, było miejsce
                                                    na popołudnie tego samego dnia Już mu trochę lżej było, ale nadal bolało.
                                                    Opowiedział lekarzowi jak go boli gdzie i w ogóle, a lekarz do niego po prostu -
                                                    no dobrze...to ile pan chce zwolnienia? i B mówił, że miał taką minę jakby mu po
                                                    prostu nie wierzył w te korzonki, tylko ze on przyszedł wyżebrać wolne... nawet
                                                    mu nie bardzo chciał wypisać cokolwiek na te plecy...
                                                    ale teraz jesteśmy już w innej przychodni..na szczęście nie musimy zbyt często
                                                    korzystać z usług lekarzy, tylko z Julę chodzę, a pediatra super babeczka. I
                                                    panie w rejestracji pediatrycznej też miłe,więc nawet przyjemnie tam jest wink a
                                                    do alergologa to chodzimy prywatnie....

                                                    Gosiu - co u Ciebie? jeszcze w dwupaku? smile

                                                    my wczoraj obchodziliśmy 4 rocznice ślubu. Jak ten czas leci...już tyle się
                                                    zmieniło przez te 4 lata. Patrzyłam wczoraj na fotki i wydawało mi się że byłam
                                                    wtedy taka młoda wink

                                                    a dziś szperam po necie w poszukiwaniu jakichś fajnych pomysłów na wieczór
                                                    panieński mojej przyjaciółki. Może macie jakieś doświadczenie w tej materii i
                                                    podsuniecie mi jakieś pomysły? smile
                                                  • goska797 Re: Piątek 06.08.10, 20:00
                                                    Tak ja jeszcze w dwupaku. Niby dzisiaj pobolewa mnie troche brzuch i nosze go
                                                    juz bardzo nisko. Zadne koszulki go juz nie przykrywają.Mam tez wrazenie, ze
                                                    mały sie przekrecił bo do tej pory nogi czułam z prawej strony, a teraz z lewej.
                                                    Nie wiem, moze na głowie sie obróciłsmile
                                                    Czekamy. Niby do terminu jeszcze 10 dni, ale zdaniem lekarz na ostatniej wizycie
                                                    powinnam do poniedziałku urodzić. Już przestałam się bać, ale meczy mnie to
                                                    oczekiwanie i codzienne telefony z smsami czy "juz?"
                                                    Viv to najlepsze życzenia z okazji rocznicy. My w lipcu też obchodziliśmy 4.
                                                    Ostatnio oglądałam film i aż się zdziwiłam jak bardzo sie zestarzałamsmileZupełnie
                                                    inna osoba.
                                                    Aleksa to czekamy na dobrą decyzję.
                                                  • norwegiana jeszcze niedzielnie 08.08.10, 22:37
                                                    ... dziewczyny ja tylko na chwilkę spakowana jestem i rano wyruszam
                                                    trochę mi smutno Mężusia zostawiać i widzę że jemu też ale czasem
                                                    dobrze zatęsknić ...
                                                    jutro sprawie niespodziankę swojej Babuni i Mamie bo nie wiedzą że
                                                    przyjadę smile w środę idę do lekarza i w miarę możliwości będę sie
                                                    odzywać
                                                    gosia trzymam nadal mocno za Was kciuki smile
                                                    reszte serdecznie pozdrawiam i do napisania smile
                                                  • jedynybasek5 Re: jeszcze niedzielnie 09.08.10, 07:26
                                                    Au nas niewesoło uncertain Natrzaskało nam się wszystkiego na głowę, a może
                                                    bardziej Milci. Od początku- najpierw to charczenie, potem skaza
                                                    białkowa, teraz ostatnio od 16 zaczyna się nieprzerwany płacz do 21.
                                                    Ok, rozumiem , kolki. Do tego jeszcze ostatnio mała zrobiła kupkę na
                                                    półtwardo... Położna postraszyła mnie, że to mogą być problemy
                                                    metaboliczne, i trzeba sprawdzić. Do tego zaparcia małej- wczoraj
                                                    poszedł czopek glicerynowy, bo nie mogliśmy patrzeć jak się męczy.
                                                    Ja już nie wiem, za co takie dzieci muszą się tak męczyć...
                                                  • huczusia Re: jeszcze niedzielnie 09.08.10, 09:32
                                                    Biedna mała Mi sad
                                                    Trzymajcie się mocno. Oby jak najszybciej wszystko się unormowało.
                                                    Basiu ja wiem, że swoja dietę konsultowałaś z położną, ale może kolka i te
                                                    "zaparcia" u małej są właśnie wynikiem tej zmiany ?
                                                    Może mała potrzebuje czasu, żeby się przestawić ?
                                                    A może coś jeszcze jej nie odpowiada w twojej diecie ?
                                                    Moja babcia zawsze mówiła, ze na kłopoty z brzuszkiem dobrze jest brzuszek
                                                    ogrzewać i delikatnie masować.
                                                  • vivianna_82 Re: jeszcze niedzielnie 09.08.10, 13:04
                                                    ja też poleca masażyki przy każdej okazji, przy zmianie pieluszki, przytulankach
                                                    i w ogóle keidy się da smile
                                                    a z własnego doświadczenia też mogę na kolki polecić kropelki SAB SIMPLEX.
                                                    Poproś Basiu kogoś z rodzinki ze Szczytnej by Ci do Nachodu skoczył po nie wink bo
                                                    u nas w PL są niedostępne, a są naprawdę super. Ja wypróbowałam, polecałam w
                                                    swojej rodzinie kilku osobom i wszędzie też się super sprawdziły, kiedy żadne
                                                    polskie espumisany i inne specyfiki nie pomagały..
                                                    no a jeśli trzeba porobić też inne badania, no to trzeba... na pewno wszystko
                                                    się poukłada z czasem, niekiedy niestety trzeba się pomęczyć indifferent
                                                    jak sobie przypominam co my z Julą przechodziliśmy to też mi się serce kraje.
                                                    Wtedy tym żyłam i nie miałam czasu na rozczulanie, bo trzeba było działać.
                                                    Chodzi mi o skazę białkową, która przeszła w ostre azs, małej robiły się rany na
                                                    policzkach, wdał się gronkowiec, strasznie cierpiała i wyglądała też źle, ale
                                                    jakoś wyszliśmy na prostą...
                                                    u Was też wszystko się na pewno ułoży!

                                                    Norwegiana, to będą miały niespodziankę babcia i mama smile na pewno si nie
                                                    spodziewają smile miłego pobytu w PL!!!

                                                    a ktoś wie co u Gosi? spawdziły się rokowania gina? smile może już tuli swoją
                                                    dzidzię smile
                                                  • goska797 Re: wtorek 10.08.10, 11:59
                                                    Jestem jeszcze Dziewczynki.
                                                    Coraz bardziej zła i sfrustrowana. Wczoraj byłam na wizycie u gina.
                                                    Otóz szyjki w zasadzie juz nie mam, rozwarcie na 1,5 cm, a mały juz nie
                                                    chce wyjsc.
                                                    Do tego prawdopodobnie juz jest duzy bo moze miec nawet koło 4100.
                                                    Lekarz wiec wypisała mi skierowanie do szpitala by przyjeli mnie do
                                                    szpitala przed terminem bo duze dziecko, ja mam problemy z ciśnieniem.
                                                    Powiedziała mi ze nie ma sensu juz go dotuczać i gotowy jest do
                                                    wyjścia. Mamy dziś jechać na ktg. W szpitalu ocenia co z nami zrobić.
                                                    Bardzo bym nie chciała tam jednak dziś zostać. Boję się, że mnie położą
                                                    i będą czekac do poniedziałku.
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 11.08.10, 10:48
                                                    gosia, tzn., już na dniach... smile
                                                    Mamusie drogie, powiedzcie mi jak to było z waszymi dzieciaczkami.
                                                    Jak miały tak ze dwa miesiące to spały całymi dniami czy jak to u
                                                    Was było? Milcia ma czasem dni, np. wczoraj, że śpi w ciągu dnia 3
                                                    h, zasypia ok. 22, ale nie marudzi tylko chce się bawić, uśmiecha
                                                    się, chce, żeby ją nosić, takie tam wink Czy ona nie powinna więcej
                                                    spać??
                                                  • goska797 Re: wtorek 11.08.10, 12:06
                                                    Wczoraj mnie nie zostawili. W ogóle stwiedzili, że moja lekarz jest
                                                    nienormalna skoro chce żeby mnie przyjeli przed terminem skoro nic się
                                                    nie dzieje. Moje ciśnienie nie jest dla nich wysokim i wcale nie
                                                    oznacza nadcisnienia.
                                                    Zbadali mnie na fotelu. Myslałam ze umre. Lekarz na siłe próbowała coś
                                                    zrobić i chyba ruszyła czop sluzowy bo miała zakrwawioną rekawiczkę.
                                                    Potem st, ze dla niej to jeszcze mam czas. Myslałam, ze zemdleję jak
                                                    wstałam. Było mi słabo potem jeszcze godzinę.
                                                    W ogóle zaczełam sie bac porodu skoro nie mogę wytrzymać takiego
                                                    badania.
                                                    Nie wiem też czy jest sens jutro jechac na to ktg skoro takie mają
                                                    podejście do przedterminowych.
                                                  • norwegiana piątek 13.08.10, 10:36
                                                    Witam Dziewczyny!!!
                                                    ja już w polsce zrobiłam wielką niespodzianke Mamie Babuni i
                                                    Teściowej zebyście ich miny widziały haha podróż minęła lepiej niż
                                                    sie spodziewałam Pysia była super grzeczna smile
                                                    byłam u lekarza mam z przodu troszkę rozwartą szyjkę ale przy
                                                    drugiej ciąży to ponoć normalne no i szyjka ma 4 cm więc wszystko ok
                                                    tylko ten cholerny ból krocza jest coraz gorszy ale muszę dać radę smile
                                                    idę sobie dziś do fryzjera smile

                                                    jedynybasek współczuję wiem z polecenia mojej położnej że lacido
                                                    baby jest niezłe na kolki i woda koprowa ze spaniem to jest różnie
                                                    moja córa juz sobie oglądała śiat w tym czasie ale też duzo spała
                                                    ale znajomych szkrab to od urodzenia prawie czały czas na czuwaniu
                                                    wiec jak ze wszystkim sprawa indywidualnasmile
                                                    gosia ja bym na to ktg poszła co do tego badania to miałam tak samo
                                                    dzień przed terminem jak mnie badali bardzo nieprzyjemne uczucie i
                                                    tez pokrwawilam szyjka już raka wrazliwa ze tak sie dzieje
                                                    a co u reszty?
                                                  • aleksa51 Re: piątek 13.08.10, 11:34
                                                    Norwegiana domyślam się jakie miały miny, a potem zapewne wielka radość! Mam
                                                    nadzieję, że naładujesz baterie.

                                                    Co do tych badań to faktycznie lekarze mogliby to robić delikatniej. Mi od razu
                                                    przypomniał się masaż szyjki. Niemiłe wspomnienie.

                                                    Basiu wszystko w pożądku. Niemowle w wieku Milusi może już sporo nie spać- potem
                                                    ładniej śpi w nocy więc tak dla was lepiej - bo jakby np o 2 w nocy życzyła
                                                    sobie noszenia i zabaw to nie bylibyście zachwyceni.

                                                    Ja obrobiłam się w pracy i siedzęod środy z pannami w domu- Nelusia ma zapalenie
                                                    oskrzeli. Lekarz oczywiście chciał jej dać antybiotyk. Zapewniłam go, że 2x
                                                    ostatnie wyszła z zapalenia na samych wziewach. Ale powiedział, że zmiany
                                                    osłuchowo duże i trzeba. Receptę zatrzymałam, ale nie wykupiłam. Dzisiaj Nelusia
                                                    już ładnie odksztusza- wszystko przebiega według zwykłego schematu. Natomiast
                                                    zasmucił mnie stwierdzająć, że ona teżma nadwrażliwe oskrzela = astma
                                                    oskrzelowa. W sumie to mi to tylko uświadomił. Bo przecieżwiele dzieci wiele
                                                    razy miewa katar ale zaraz nie robi się z tego u nich zapalenie oskrzeli czy
                                                    płuc. Może lekarka włączy jej singular żeby w przyszłości nie musiała tylu
                                                    sterydów wziewnych brać co Madzia. Ale to znowu ja muszę ta tym jeździć i
                                                    wypytywać czy nie trzebaby przypadkiem?!

                                                    Wczoraj wyszedł mi dodatnio test owulacyjny więc na wieczór zapowiada
                                                    się"romantyczna robota". Poczytałam sobie artykuły o planowaniu płci i dziś mamy
                                                    największe szanse na chłopca. Potem najgorsze- 2 tygodnie niepewności. A jak
                                                    wiecie do cierpliwych nie nalerzę.
                                                  • huczusia Re: piątek 13.08.10, 13:18
                                                    Gosia smile To już niedługo ...
                                                    Na KTG lepiej idź, zawsze to lepiej być na bieżąco smile
                                                    I tak miło słuchać bicia małego serduszka big_grin

                                                    Basiu, dzieci są bardzo różne moja Ala bardzo mało spała w ciągu dnia, za to
                                                    lenka była śpiochem (niemowlęciem idealnym) tylko jadła i spała smile Nie ma reguły
                                                    niestety. Jeśli Twoja Mila w czasie czuwania, nie płacze, jest pogodna i
                                                    zadowolona z życia, to wszystko jest OK.

                                                    Norwegiana, ale zrobiłaś super niespodziankę rodzince smile
                                                    A po wizycie u fryzjera poprosimy o fotkę smile

                                                    Aleks - to widzę, że decyzja o trzecim dzieciątku już zapadła smile
                                                    Super - życzę owocnego wieczoru smile
                                                    I zdrowia dla dziewczynek.

                                                    U mnie wszystko OK.
                                                    Dzieci dorośleją w tempie ekspresowym wink
                                                    Lenka jest z dnia na dzień coraz mądrzejsza, a Ala to już w ogóle wink
                                                    Jajko mądrzejsze od kury smile
                                                  • ognista998 Re: piątek 13.08.10, 19:55
                                                    goska wio na porodówkęwink
                                                    aleksa pwodzenia w starankach
                                                    basek współczuję kolek - u mnie narazie spokój....

                                                    no a co u mnie....to samo co i co dzień.....cycek, przewijanie, butla usypianie,
                                                    w różnych wariantach każdego dnia. 19 idziemy się szczepić. u mnie też
                                                    "romantyczna robota" sodek anty- już zkupiony nie będę czekać przepisowo do
                                                    konca 6 tyg. połogu....uschnę z braku seksu.....

                                                    wgl nie spodziewałam się że macierzyńcwto da mi tyle radości...pamiętacie moje
                                                    początki rok temu na tym forum.....teraz nie żałujęwink
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 13.08.10, 21:05
                                                    cześć dziewczyny! ja dzisiaj po wizycie z małą w szpitalu. No i co
                                                    się okazało? wymioty spowodowane jednak przejedzeniem! miałam dowód
                                                    na własne oczy- zważyliśmy małą przed i po karmieniu- różnica- 240
                                                    g! to jakby wypiła szklanę mleka. mam jej skrócić czas karmienia do
                                                    15 minut, przerwy im dłuższe tym lepiej. Dzisiaj nie było
                                                    tragedii wink Ale jest tatuś do lulania i noszenia to mam luz. A w
                                                    poniedziałek znów sama z tym moim słodkim "ciężarkiem"wink .
                                                    Najważniejsze, że w brzuszku ok, miała usg i wszystko super. Trochę
                                                    mi ciężko ja jestem z nią sama, bo ona jak nie jest na rękach a nie
                                                    śpi to wymaga ciągłej uwagi, noszenia itp. Nie mam nawet kiedy
                                                    zjeść sad a spi w ciągu dnia naprawdę mało. Macie jakieś pomysły jak
                                                    by tu dwumiesięcznego oseska troszkę usamodzielnić? Pozwolić jej
                                                    płakać w łóżeczku...? szkoda mi jej by było, chociaż dziś pediatra
                                                    powiedziała, że nic jej się od tego nie stanie, ale nie mam
                                                    przekonania. No i ... być może córa nie ma skazy białkowej, tylko te
                                                    wymioty były od przejedzenia. Jesli chodzi o krostki- powiedzieli
                                                    mi, że tak dziecko może zareagować na dużo rzeczy i jeśli nie
                                                    roznosi się to na całe ciało, nie swędzi itp. to tego nie należy
                                                    traktować jako alergii. Wróciła mi nadzieja na normalne jedzonko big_grin
                                                    I oczywiście Milcia będzie miała łatwiej. A więc mam nauczkę, teraz
                                                    będę z takimi rzeczami chodzić do porządnego pediatry.
                                                    Ognista, życzę udanego weekendu wink
                                                    Ja na razie po anty idę 23, bo mam kontrol po usunięciu tej
                                                    nadżerki, no i dostałam znów @ po dwóch tyg. mam nadzieję, że to nie
                                                    przeszkodzi w gojeniu, bo mówił gin, że trzeba to usuwac zaraz po @,
                                                    żeby miało czas się zagoić. No ale nic nie poradzę.
                                                    To trzymajcie się dziewczyny , zdrówka wam i dzieciaczkom.
                                                  • vivianna_82 Re: piątek 13.08.10, 23:53
                                                    Basiu, oby teraz było lepiej smile
                                                    a macie może leżaczek-bujaczek? Jula też lubiła sporo czasu na rękach spędzać,
                                                    kiedy skończyła mniej więcej miesiąc kupiliśy jej leżaczek za pieniążki od
                                                    prababcismile tam dyndały zabaweczki, i ją to trochę inetersowało, z czasem
                                                    zaczynała po nie sięgać, chwytać, ależ to byla radość wink spróbujcie może z takim
                                                    czymś, może się małej spodoba i będziesz miała bardziej wolne ręce smile

                                                    NOrwegiana - i jak u fryzjera? smile

                                                    Ognista, Ty to jesteś ognista wink

                                                    Aleksa - wiesz, my też celowaliśmy w chłopca i jestem na 99% pewna, że Jula jest
                                                    z przytulanek w 12 dc kiedy miałam wszelie możliwe objawy owulacji wink


                                                    byłyśmy z Julą teraz kilka dni nad jeziorkiem z moimi rodzicami i babią. Mąż
                                                    został sam w domu i ciężko na nas pracował wink Jula została jeszcze na weekend
                                                    tam z dziadkami, a ja przyjechałam do męża, byliśmy dziś w kinie (duże dzieci -
                                                    polecam, kupa śmiechu smile ), jutro idziemy do znajomych,korzystamy z chwili luzu
                                                    smile a w niedzielę jadę po moją mała urwiskę smile mam nadzieję, że pogoda będzie
                                                    jutro, bo tam fajnie jest przy ładnej pogodzie - praktycznie od rana do wieczora
                                                    na dworze smile
                                                  • arabeska5 Re: piątek 14.08.10, 22:38
                                                    Witajcie,

                                                    Gosia, współczuję tego niemiłego badania, ale w szpitalach to niestety standard,
                                                    szczególnie lekarki są takie niedelikatne sad
                                                    Co do KTG to jednak warto chodzić, choć dla mnie to zawsze był strach i
                                                    niepewność czy znaleźli jedno serduszko czy dwa, a zdarzało im się, że dwie
                                                    sondy podpinali pod jedno serce., ale ja bardzo wnikliwie obserwowałam rejestr i
                                                    zawsze wzywałam położną, aby jeszcze raz szukała serduszek.

                                                    Ognista, Ty to masz temperament, nick mówi sam za siebie wink

                                                    Jedynybasek, dobrze, że u Twojej Mileczki to tylko przejedzenie. Zgadzam się z
                                                    Vivianną, leżaczki-bujaczki są naprawdę super. Dzięki nim miałam sporo wolnego
                                                    czasu gdy moje dziewczyny były w wieku Twojej córki. Spały tam, bawiły się, tam
                                                    też je karmiłam, na początku sporo czasu tam spędzały. Nawet teraz ich jeszcze
                                                    używam i wykorzystuję wibracje do usypiania maruderek wink Choć juz powoli
                                                    będziemy od nich odchodzić, bo dziś kupiliśmy krzesełka do karmienia.

                                                    Aleksa, życzę owocnych staranek i wymarzonego synka wink

                                                    Norwegiana, Ty to jesteś odważna dziewczyna, w tak zaawansowanej ciąży wybrałaś
                                                    się w podróż. Super, że niespodzianka się udała.

                                                    Pozdrawiam gorąco wink
                                                  • goska797 Re: piątek 15.08.10, 16:31
                                                    Ja nadal jestem w dwupaku. Dzisiaj na ktg trafiłam na inna, miła
                                                    lekarz. Chciała mnie zostawic w szpitalu by mierzyc mi ciśnienie bo
                                                    miałam 140/90. Za chwile jednak spadło i zadecydowała, ze nie ma sensu
                                                    mnie jeszcze trzymać, ale gdyby znowu było takie mam przyjeżdzać. Póki
                                                    co spadło do 128/75. Wszytsko przez nerwy. Jakas poddenerwowana byłam.
                                                    Jutro termin a nic sie nie dzieje. Kazała mi cierpliwie czekac i jutro
                                                    znowu stawic się na ktg.
                                                  • ognista998 Re: piątek 15.08.10, 18:58
                                                    witajcie! ja se wreszcie mogę trochę odetchnąćwink maż ma urlop i mamy więcej
                                                    czasu dla siebie....dziś odwiedziliśmy jego brata z żoną i dzieckiem i
                                                    poprosiliśmy go o bycie chrzetsnym. u mnie całą ciąze był problem z wyborem
                                                    chrzestnych bo mieliśmy trochę konfliktową sytuację z naszymi rodzinami ale jest
                                                    już okwink najgorszy był dla mnie tylko rodzinny obiad;/ sliniąc się patrzyłam
                                                    jak jedzą kotlety i zadowalałam się gotowaną nóżką;/ ale....zaciskam zęby, i jem
                                                    byle co bo przynajmniej na razie nie ma kolek. Mam strasznie kochną tą
                                                    dzidziłkę;P, tylko źle znosi upały, wtedy jak jest taka duchota toi potrafi całą
                                                    nockę marudzić i.......romanse musimy odkładać;P bardzo lubi usypiać się leżąc
                                                    na moich cycach jak na poduszkach;P a karmieniem nie mam narazie większych
                                                    problemów, już pogodziłam się z tym że musi być butla. mleko małowartośiowe i
                                                    rzadkie i co bym nie robiła opróżni cyce, i zgłodnieje zanim się na produkuje a
                                                    na butli potrafi spokojnie przespać całą nockęwink więc jak nie ma mleka to ma
                                                    rozrywkowo te cyce, a ja mu się czasem udaje najeść samym cycem to też gitwink te
                                                    jego śmieszne minki mnie po prostu rozwalają a imię mu jak najbardziej
                                                    dopasowaliśmy uwielbia pokazywać różne gesty paluszkami zwłaszcza przy cycu i
                                                    ciągle śmiejemy się z jego fakerków, albo gestu "ave satan" a czasem pokazuje na
                                                    paluszkach 2, to ja mu wtedy żę ma 2 cycewink taki z niego Tomcio-paluszekwinkw
                                                    czwartek idziemy na pierwsze szczepienie.

                                                    goska rozpakuj ty się wreszciewink
                                                    arabeska a czemu nic o sobie nie napisałaś??
                                                    norwegiana jak podróż, dobrze zniosłaś??

                                                    pzdr;*
                                                  • aleksa51 Re: piątek 16.08.10, 06:25
                                                    "mleko małowartośiowe i
                                                    rzadkie i co bym nie robiła opróżni cyce, i zgłodnieje zanim się na produkuje" -
                                                    Ognista nie ma czegoś takiego jak złe mleko matki. Są tylko powielane stereotypy
                                                    i przez to błędy w karmieniu. Z całego serca polecam ci jużlinkowane przeze mnie
                                                    fora - nie musisz sięna nich udzielać ale poczytaj sobie czasem
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html
                                                    Goska mam taką teorię, że jak całą ciążę chodziłaś do tej niemiłej lekarki to
                                                    tylko podczas wizyt skakało ci ciśnienie, ewentualnie podczas mierzenia z nerwów
                                                    wink My też czekamy na waszego Mateuszka. Wiem, że ci bardzo ciężko. Już
                                                    bliziutko. Trzymam za ciebie kciuki bo jeszcze pamiętam końcówkę ostatniej
                                                    ciąży. Może spróbuj czymś odwrócić swojąuwagę- zaplanuj sobie jakieś
                                                    czasochłonne zajęcie na kilka najbliższych dni.

                                                    Ja zmykam budzić dziewczyny, bo małża nie ma i muszęjechać autobusem- najpierw
                                                    przystanek przedszkole, a potem praca - szefowa pierwszy dzień po urlopie to
                                                    ktoś musi jej pomóc siępozbierać wink
                                                  • iga.77 Re: piątek 16.08.10, 09:17
                                                    Hej dziewczyny!

                                                    Ognista, fajnie sie czyta o twoim Tomciu. Fajny z niego chlopaksmile

                                                    Goska, zycze wytrwalosci, mialam nadzieje, ze jak wroce z Polski to
                                                    bedziesz juz rozpakowana.....A to podwyzszone cisnienie to
                                                    faktycznie moze syndrom bialego fartuchawink

                                                    Basiu, dobrze, ze Milenka ma sie lepiej. Mam nadzieje, ze rady
                                                    dziewczyn poskutkuja i jakos uda ci sie ja troche "usamodzielnic".
                                                    Co do zaparc to moge jeszcze cos dodac do tych masazy: otoz moja
                                                    tesciowa tak wlasnie pomagala malemu mojej szwagierki - malutki
                                                    lezal na pleckach, a ona mu ulozyla zgiente w kolanach nozki na
                                                    brzuszku (tak jakby w pozycji na kucki, tylko, ze on lezal). On sie
                                                    wtedy spinal i kupka wychodzila prosto na pieluszkesmile Oprocz tego
                                                    masaze oczywiscie.

                                                    Norwegiana, ale bylo radosci z twojej niespodzianki, co? Tez tak
                                                    kiedys zrobilam!smile A raz tez tak zrobilismy razem z P, tylko, ze on
                                                    wracal do Polski pierwszy raz od 8 lat, bo on wyjechal w 1998, a
                                                    kiedys nie mozna bylo tak kursowac, bo byly problemy z wyjazdem, i
                                                    jak go mama zobaczyla, to doznala szoku i powiedziala, zeby wiecej
                                                    jej takich niespodzianek nie robil! Dostal opieprz normalnie!smile

                                                    A ja juz w domku, teraz sie regeneruje po urlopiewink Cale szczescie
                                                    zostaly mi jeszcze 2 tygodnie zanim wroce do pracy.....Ale beda to
                                                    dosc zajete tygodnie, bo musze zaczac planowac na przyszly semestr.
                                                    Musze tez przygotowac swoja klase, wiec nie obedzie sie bez wizyty w
                                                    szkole....uech, nie chce mi sie!

                                                    Jutro przywoza mi leki do in vitro i jak tylko dostane okres to
                                                    zaczynam je brac. Napierw doustnie, potem dwa rodzaje zastrzykow.
                                                    Cale szczescie okres nie przyszedl jak jeszcze bylam w Polsce, ale
                                                    teraz to bym chciala dostac @ jak najszybciej, bo im szybciej zaczne
                                                    tym lepiej. Wolalabym to zalatwic jak jescze beda wakacje (taki byl
                                                    plan), bo nie chcialabym brac zbyt duzo wolnego z pracy. Tym
                                                    bardziej, ze dojazdy do tej naszej kliniki zajmuja caly
                                                    dzien.....Jak sobie pomysle o tych wizytach na usg i jezdzeniem tam
                                                    i z powrotem to mi sie niedobrze robi......Juz niech to sie skonczy!
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 16.08.10, 15:01
                                                    hej dziewczyny, Ognista, to prawda- nie ma małowartościowego mleka
                                                    matki. Jesli jest go mało, wtedy częściej karmisz i produkcja się
                                                    zwiększa zależnie do potrzeb wink My dziś po spacerku - Mała Mi spała
                                                    na brzuszku w gondoli ponad 1,5 h i jeszcze teraz z pół h w domu
                                                    kończy wink cudo. Może to jakiś sposób. spokojny spacer- pierwszy od
                                                    dawna. uffff. ludzie trochę się patrzą bo to dziwnie wygląda, ale
                                                    cóżsmile ważne , że jej i mnie jest dobrze! Kupiłam jej dziś taką
                                                    zabawkę do zawieszania przy budzie wózka, ciekawe czy się
                                                    zainteresuje. matę edukacyjną już zauważa pomału wink i te jej
                                                    mhrrrrrr- dziewczyny jak się nam fajnie rozmawia hihi mówię wam.
                                                    Kochany dzidziol z niej. Chyba dopiero teraz zaczynam się w niej
                                                    naprawdę zakochiwać wink
                                                    Iga, powodzenia- jak ten czas leci, niedawno było "tyle jeszcze
                                                    czasu do sierpnia" winkA tu zaczynasz już działać smile
                                                    Gosia, ty może urodzisz razem z moją sąsiadką wink a tak w ogóle, może
                                                    wrzuć link do nk jeśli masz jakieś brzuszkowe zdjęcia smile Pozdrawiam
                                                    serdecznie!
                                                    ps. zaczynam jeść nabiał i Milci nic nie jest big_grin hurrrrrrrrrrrraaaa!
                                                  • norwegiana wtorkowo 16.08.10, 21:55
                                                    cześć dziewczyny smile
                                                    nadrobiłam zaległości
                                                    vivianna u fryzjera ok obciachałam sie zdrowo a miałam zapuszczać włosy smile
                                                    huczusia fotkę moge wrzucić dopiero z domku bo tu taki komp stary że ledwo co
                                                    działasmile
                                                    arabeska zdaje się na swoją intuicję że będzie ok a czy to odwaga ??? co ma być
                                                    to będzie smile w 1 ciąży leciałam w podobnym terminie tyle że bez dwulatki u bokusmile
                                                    iga niestety urlop sie kiedyś kończy smile trzymam kciuki za powodzenie in vitro
                                                    gosia ja się nie dziwię że już czekasz na syneczka tu taka jakaś duchota że ja
                                                    podpuchłam na stopach i dłoniach i ciężej mi się tu poruszać a ty na zupełnym
                                                    finiszu masz jeszcze gorzej ... oby Twoje spotkanie z syneczkiem było kwestią
                                                    godzinsmile
                                                    ognista dałabyś rade i bez butli tak jak dziewczyny mówią mamine mleko bezcenne
                                                    ale skoro wygodniej ci z butlą na noc to przecież nic strasznego smile tym bardziej
                                                    ze macie chwile dla siebie jak mały śpi smile
                                                    aleksa51 trzymam kciuki za owocne starania i za syneczka tez sie naczytałam
                                                    sposobów na chłopakasmile i wyszło smile

                                                    ...a ja tu kulam się powolutku i jakoś cięzej niz w 1 ciąży ale nie jest źlesmile
                                                    buzka dla wszystkich
                                                  • huczusia Sto Lat Aleksa :) 17.08.10, 11:58
                                                    Jeśli się nie mylę to masz dzisiaj Alekso urodziny smile
                                                    Więc życzę Ci z całego serca wszystkiego co najlepsze, dużo szczęścia zdrowia, spełnienia marzeń i realizacji planów smile
                                                    Buziaki kiss
                                                    i kwiaty dla Ciebie smile
                                                    kwiatkwiatkwiatkwiatkwiatkwiatkwiat
                                                  • iga.77 Re: Sto Lat Aleksa :) 17.08.10, 14:49
                                                    O! To ja sie dolaczam do zyczen! Aleksa! Zycze tego wymarzonego
                                                    prezentu (wiesz jakiegowink), a oprocz tego zdrowka i dobrego humoru
                                                    zawsze!
                                                    Moja mama tez ma dzisiaj urodzinysmile

                                                    A ja wlasnie zrobilam sobie przerwe w planowaniu zajec na semstr
                                                    jesienny -zazwyczaj jest tak, ze musimy najpierw oddac taki zarys
                                                    tematyczny tego co bedzoiemy robic, potem plan rozpisany na caly
                                                    jeden semestr, potem na kolejne tygodnie, a jak juz to mamy to plany
                                                    na kazdy dzien, i wszystko musi byc zawarte w segregatorze, ktory
                                                    jest non stop to wladu. Ja chce miec porzadek w papierach i dlatego
                                                    zaczelam juz teraz to robic, bo wiem, ze jak zacznie sie rok szkolny
                                                    to wciaz bede narzekac na brak czasu. Jejku, jak ja tej papierologii
                                                    nienawidze. Ok, teraz przekasilam sobie troche, zaraz sobie pocwicze
                                                    pilates troche, bo mi kark zesztywnial od tej kreatynej roboty!
                                                    A wiecie,martwilam sie, ze po tej dwutygodniowej wizycie w POlsce,
                                                    gdzie, jak wiadomo, czlowiek przerywa jakiekolwiek wyrobione z
                                                    trudem rutyny, forma mi spadnie i bedzie ciezko nadrobic, ale nie
                                                    bylo tak zle - w pierwsze bieganko po przerwie zrobilam 12 kilosowsmile

                                                    A, no i dzisiaj przyszly moje lekarstwa....Caly karton tego! Tylko
                                                    problem w tym, ze posialam gdzies instrukcje obslugi tego
                                                    wszystkiego, ktora dostalam w szpitalu wiec bede musiala do nich
                                                    dzwonic...Gapa ze mnie. Wydawalo mi sie, ze bralam ze soba do
                                                    Polski, bo tam byl telefon kontaktowy i chcialam go miec przy sobie,
                                                    ale przeszukalam dokladnie bagaze i nic nie znalazlamuncertain No,
                                                    niewazne. Teraz tylko czekam na @, zeby rozpoczac kuracjesmile
                                                    Spadam sie troche porozciagac wiec! Zycze milego wtorku!
                                                  • goska797 Re: Sto Lat Aleksa :) 17.08.10, 21:13
                                                    Iga trzymam kciuku żeby się udało. Wiem ile nadziei pojawia się wraz z nowym
                                                    podejściem, nowym sposobem. Pamiętam ile ja sobie wyobrażałam po inseminacji.
                                                    A ja nadal czekam. W poniedziałek byłam na ktg, które nic nowego nie wykazało.
                                                    Lekarz, która oceniała ktg była beznadziejna. Zaprosiła mnie do gabinetu z dwoma
                                                    studentkami. Zbadała na fotelu, potem jedna ze studentek i stwierdziła, zebym
                                                    teraz przyszła za 4 dni bo nic sie nie dzieje. Nawet nie zdązyłam pokazać
                                                    skierowania od ginekolog i cokolwiek się dowiedzieć. Zero jakiegokolwiek
                                                    wyjasnienia.
                                                    Dzisiaj poszłam na wizyte do swojej lekarz. Skończyło mi sie zwolnienie ale
                                                    chciałam sie tez dowiedzieć co mam robić bo w szpitalu co lekarz to inna teoria.
                                                    Bardzo sie zdziwiła ich postepowaniem. Wypisała mi nowe skierowanie tym razem
                                                    juz do ordynatora. Stwierdziła, ze teraz musza mnie przyjac bo już minął termin.
                                                    Może nie beda jeszcze wywoływać ale przynajmniej dostane zwolnienie(nie bede
                                                    musiała juz brać macierzyńskiego) i będą monitorowac sytuacje.
                                                    Najbardziej mnie dziwi, ze w szpitalu tw ze mam szyjke nie gotową, a moja lekarz
                                                    tw, ze mam rozwarcie na 2 cm i tylko brakuje skurczów.
                                                    To sie rozpisałam.
                                                    Mam nadzieje ze trafie jutro na jakiegos normalnego lekarza, który sie chociaz
                                                    troche zainteresuje moja sytuacją. Taka była w niedziele ale nie chciała mnie
                                                    zatrzymac bo siedziałabym na darmo, a było przed terminem.
                                                  • aleksa51 Dementuję ;) 18.08.10, 06:27
                                                    Dziewczynki dziękuję za życzenia ale będę je sobie przechowywała do
                                                    października. Swoją drogą to, Huczusiu ,już w tym roku niezaprzeczalnie będziesz
                                                    osobą, która pierwsza złożyła mi życzenia urodzinowe wink tylko "troszkę" wcześniej.

                                                    Goska jak ma się nic nie dziać to myślę, że lepiej było do terminu być w domu
                                                    niż chociażby tydzień siedzieć bezczynnie w szpitalu, bo przecież przed terminem
                                                    i tak nie wywoływali by u ciebie porodu. W sumie bulwersujący jest przepis
                                                    nakazujący mamą po terminie porodu wykożystywać macieżyński - tak jakby one
                                                    specjalnie i złośliwie przeciągały ciążę, żeby ten biedny ZUS naciągać!! Od ilu
                                                    lat nikt się za ten beznadziejny przepis nie wziął??!

                                                    Iga poukładana z ciebie babka. Ja niedawno kupiłam segregator i koszulki i
                                                    uporządkowałam wszelkie dokumenty i rachunki w domu - lubię mieć w papierach
                                                    porządek taki jak w pracy.

                                                    A odnośnie pracy...mama wróciła po urlopie i już nie pracuje dla kontrachenta,
                                                    który zalega z kasą od kilku miesięcy więc teraz we dwie będziemy na firmie.
                                                    Musiałyśmy zrobić sobie dwa stanowiska pracy. Były od początku dwa biurka ale
                                                    jedno zawalone...wszystkim. Zrobiłyśmy drobną przestawkę (chociaż ledwo
                                                    dżwignełyśmy komodę) i duuże pożądki i gotowe! Teraz trzeba szukaćnowych
                                                    klientów a to nie takie proste. Chciałam, żeby mama już nie czekała i założyła
                                                    sprawętamtemu co nie płacił bo to ładnych kilka tysięcy się nazbierało, więc
                                                    byłoby na moje składki spokojnie, a tak pójdzie większość mojego stypędzium za
                                                    lipiec...ale moja mama czeka nie wiem na co. On i tak z własnej woli jej nie
                                                    zapłaci sad

                                                    Arabeska następnym razem napisz jeszcze co u was. Jesteś tu jedyną mamą mającą
                                                    bliźnięta więc to dla nas coś nowego i twoje doświadczenia są inne niż mam
                                                    "pojedynczych".

                                                    Basia jak u was?

                                                    Joanna22 zaglądasz tu jeszcze??

                                                    A co u was?
                                                  • huczusia Re: Dementuję ;) 18.08.10, 09:17
                                                    O widzisz smile
                                                    To w październiku się przypomnę hi hi hi hi big_grin

                                                    Gosia jeszcze tylko kilka dni i będziesz najszczęśliwszą mamą na Świecie smile

                                                    Iga - ja też nie lubię papierologii, ale jak sobie człowiek wszystko zaplanuje i
                                                    wcześniej poukłada to życie jest prostsze wink
                                                    I kobieto - zazdroszczę kondycji big_grin 12 km - o matko shock
                                                    Ja po 1 km miałbym kolkę a do 2 km mogłabym nie dobiec z powodu mocnej zadyszki smile
                                                    Trzymam kciuki za udaną terapię oby wszystko poszło po Waszej myśli.

                                                    Basiu - super, że Mała Mi jednak nie ma skazy białkowej i fajnie, ze szybko ją
                                                    zdiagnozowali. Teraz już będzie z górki wink

                                                    Norwegiana - odpoczywasz trochę w Polsce ? Czy wręcz przeciwnie ?

                                                    U mnie wszystko OK. Ala z dziadkami pojechała na parę dni na wieś (wieczorem
                                                    wracają) - bardzo za nią tęsknię.
                                                    A Lenka tak nam się rozgadała, że aż trudno uwierzyć. Dzisiaj rano oddaje mi
                                                    smoczka i mówi:
                                                    - "Mama pojuź monia na pułce. wink
                                                    Monio czekaj na półce, na noc, na Lenkę smile"

                                                    Usypia jeszcze ze smoczkiem , niestety, ale co tam trzeba mieć przecież jakieś
                                                    wady smile
                                                  • ognista998 Re: Dementuję ;) 18.08.10, 11:44
                                                    a Mały nie ma problemu ze smoczkiem.....daję go mu jak juz jest nakarmiony,
                                                    chwilę possie i usypia wypluwając go. niekiedy wgl go nie chce. bardzo mnie to
                                                    cieszy bo wiem jakie potem są problemy z tym smoczkiem. z mlekiem jakoś daję
                                                    sobie rade. liczbę butelek zredukowałam do niezbędnego minimum (noc, kiedy jest
                                                    bardzo głodny i jak idziemy na spacer, ale na spacerach jest bardzo grzeczny i z
                                                    reguły śpi. do karmienia mam bardzo umiarkowany stosunek. chcę max pół roku i
                                                    uważam że tyle starczy. i że to musi być obustronna przyjemność. jak bym nie
                                                    miała nic do roboty - owszem mogłabym do roku albo i więcej trzymać go przy
                                                    cycu. ale z drugiej strony jak matka ma mieć stres, że pokarm za rzadki, czy
                                                    jakieś inne problemy które ludzie mają przy karmieniu to już lepiej butla niż by
                                                    miał mój stres przejść na niego. więc jak karmię to zajmuję sie tylko nim,
                                                    zaglądam mu w oczka i cieszy mnie to z jaką radością on się dosysa do tego cyca
                                                    mimo że czasem trzeba tą butlę i niczym ,się nie stresuję i tak jest najlepiejwink
                                                    Synek jest szczęśliwy i ja i tak jest gitwink

                                                    mam pytanie do tych co już rodziły. kiedy po porodzie pojawia się pierwsza
                                                    "krwawa"? od kilku dni mam dziwne plamienia a mojego gina nie ma.....a to
                                                    krwawienie poporodowe już dawno się skończyło
                                                  • iga.77 czwartek 19.08.10, 09:20
                                                    Huczusiu, masz racje, ze dobrze jest miec wszystko poukladane i , ze
                                                    potem sie lepiej pracuje, ale w moim przypadku to w duzej mierze
                                                    strata czasu. cokolwiek nie robie, musze miec to udokumentowane, a w
                                                    moim zawodzie, ktory przeciez nie jet praca biurowa i nie na tym
                                                    powinien sie opierac - to jest naprawde wrzod na tylku. Lubie swoja
                                                    prace, lubie kreowanie projektow, wymyslanie nowych zajec, lubie to
                                                    uczucie, ze ode mnie wiele zalezy, lubie przede wszytkim praktyczna
                                                    prace z dziecmi, budowanie z mini wiezi, patrzenie na ich rozwoj i
                                                    lubie czuc satysfakcje, ze robie cos waznego i ze to co robie
                                                    skutkuje, ze cos sie w ich zyciu zmienia na lepsze....Ale: nie lubie
                                                    tego ciaglego monitorowania mojej pracy, tego, ze patrzy sie na mnie
                                                    przez lupe, analizuje kazdy krok, te ciagle "zadania", ulepszanie,
                                                    ocenianie, obserwacje - to wszystko mnie zwyczajnie stresuje. W
                                                    dodatku zalewaja nas praca papierkowa - planowanie to nic, ale
                                                    wypelnianie tych wszystkich formularzy! Ja, zeby zaplanowac
                                                    40minutowa lekcje, czasem slecze nad planowaniem 2-3 godziny
                                                    (wystarczy sobie to pomnozyc teraz przez 25, bo tyle mam alekcji w
                                                    tygodniu), bo musze przeciez planowac indywidualnie dla kazdego
                                                    ucznia, bo maja rozne potrzeby i sa na roznych poziomach. Nie
                                                    narzekam, ze musze to robic, bo to przeciez moja praca, narzekam
                                                    jedynie, ze musze to robc wg odgornie narzuconego schematu, ktory
                                                    nie zawszse jest logicznie poskladany. Nie wspomne juz o tym, ze
                                                    cokolwiek sie dzieje, jakis incydent czy cos - musze wszystko
                                                    spisywac, bez przerwy musze pisac raporty o uczniach, o ich
                                                    postepie, tym akademickim, ale tez tym dotyczacym ich specjalnych
                                                    potrzeb, musze stworzyc i co kilka tygodni uaktualniac, specjalne
                                                    profile z ich praca z roznych przedmiotow, gdzie jest ona
                                                    szczegolowo opisywana , musi byc udekumentowana, lacznie ze
                                                    zdjeciami i formalnymi ocenami. To wszystko zajmuje duuuzo czasu.
                                                    Wiec, na koniec, wychodzi na to, ze uczenie samo w sobie to tylko
                                                    ulamek tego co robie.....
                                                    No, chyba przydalby mi sie jakis zastrzyk optymizmu, bo cos czuje,
                                                    ze jade na rezerwiewink No, ale ciesze sie, ze moge sie komus
                                                    wyzalicsmile Wiecie, tak na codzien, to nie narzekam, bo przeciez
                                                    jestem wdzieczna , ze w ogole mam te prace i ze pracuje w takim
                                                    fajnym miejscu, gdzie atmosfera jest super, ludzie tez. No, ale
                                                    czasem tak sie czlowiek nastroi, ze widzi tylko negatywywink

                                                    Moze to tez dlatego, ze wczoraj dostalam @ i zadzwonilam do
                                                    szpitala. Powiedzieli mi, ze mam najpierw brac pigulki
                                                    antykoncepcyjne i za 3 tygodnie zrobic badanie krwi. Jestem zla, bo
                                                    myslalam, ze to wszystko szybciej sie odbedzie.....A to wyglada na
                                                    to, ze bede musiala duzo wolnego brac we wrzesniu, a ten caly
                                                    transfer to juz chyba bedzie w pazdzierniku! No, ale czekalam tak
                                                    dlugo to i poczekam ten kawalek.
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 19.08.10, 12:53
                                                    cześć dziewczyny smile Tak czytam sobie co piszecie, nie zawsze mam się
                                                    kiedy odezwać wink teraz Niunia śpi więc korzystam, bo te piękne
                                                    chwile niedługo miną wink pamiętacie co Wam pisałam zawsze o dziadku ?
                                                    Niedobry jest skubaniec, ale ostatnio ma u mnie ogromne plusy.
                                                    zaczął się interesować Milcią- jak płacze to przychodzi do niej,
                                                    głaszcze, mówi, a ona? potrafi z mega płaczu zacząć się śmiać do
                                                    niego wink ja nie miałabym szans. Zaraz ją nakarmię i polecimy na
                                                    spacerek. Pogoda w miarę- trochę słońca, trochę wiatru. Chociaż na
                                                    brzuszku w wóżku to jej nic nie przeszkadza. Wczoraj na początku
                                                    płakała, daliśmy ją na plecki- jeszcze bardziej. To na brzuszek i po
                                                    15 minutach padła na 2,5h wink trudno się mówi, nie mogę jej
                                                    przyzwyczaić do noszenia po mieście, a spacer z płaczącym dzieckiem
                                                    też do przyjemności nie należy. Ani dla niej ani dla mnie. O lecę,
                                                    bo już główka wystaje nad łóżeczko hihi
                                                  • patite Re: Dementuję ;) 19.08.10, 14:26
                                                    cześć dziewczynki, dawno tu nie zaglądalam, ale wakacjujemy się.
                                                    dodatkowo miałam też trochę pracy, więc czasu było mało na wszystko.
                                                    Młody skończył właśnie dwa miesiace, jest cudowny. śpi, je, robi
                                                    kupe albo śmieje się, próbuje też ze mną gadać. Jestem na diecie
                                                    bezmlecznej bo zauważyłam lekką nietolerancję. 3 tygodnie
                                                    restrykcyjnie przestrzegałam diety, teraz eksperymentalnie pojadłam
                                                    nabiału i znów lekkie pogorszenie. U nas to najbardziej ma związek z
                                                    kupą ale i małą wysypką na buzi.
                                                    Czytałam wszystkie wasze posty, więc jestem na bieżąco.
                                                    Gosia już lada moment będzie tulić swoje maleństwo, a Norwegiana
                                                    widzę w niezłej formie, skoro na urlop do Polski jeszcze się
                                                    szarpnęła.
                                                    Iga mam nadzieję, że cały proces potoczy się sprawnie i owocnie. Mam
                                                    koleżankę, która właśnie zaciążyła po pierwszej próbie. A druga
                                                    starała się o maleństwo 10 lat, przeszła kilka razy ivf, ale z
                                                    wielkim dystansem do kwestii macierzyństwa. Rodzi na dniach. Cieszę
                                                    się jej szczęściem i mam nadzieję, ze wkrótce i Twoim oraz innych
                                                    staraczek!
                                                    Basek, mam nadzieję że wasze problemy szybciutko się rozwiążą i
                                                    będziecie z małą cudownie się w sobie zakochiwać.
                                                    Aleksa, strasznie smutno mi czytać o chorobach dziewczynek sad U nas
                                                    starszak też ciągle zasmarkany, a teraz dodatkowo kaszel doszedł.
                                                    Musiałam zacząć podawać asmenol i inhalacje. No cóż lato sie kończy,
                                                    pyłki też, może jesień i zima przyniosą poprawę.
                                                    I trzymam kciuki za Waszą niespodziankę!
                                                    Ja mojego drugiego tak pokochałam, że też poważnie myślę o trzecim tongue_out
                                                    Ognista, fajnie że karmisz tak jak Ci wygodnie i jesteście obydwoje
                                                    zadowoleni. Ja karmię tylko cyckiem albo odciągniętym. Młody
                                                    modyfika niezbyt lubi, bo ze względu na alergię muszę podawać pepti.
                                                    Ale długo karmić nie będę bo już mnie to zaczyna męczyć. Mam pokarm
                                                    i młody ładnie je, ale psychicznie nie czuję się z karmieniem
                                                    dobrze...
                                                    u mnie ochota na seks jest i wszystko w tym temacie ok. Na razie
                                                    stosujemy gumki, ale w październiku montuje wkładkę.
                                                    Ognista ja pierwszy okres po porodzie dostałam doppiero po 9
                                                    miesiącach, ciekawe jak będzie teraz.
                                                    Viv Wasza księżniczka już taka duża, super że babcie chętnie się nią
                                                    zajmują. MAcie czas dla siebie. Myślisz o powrocie do pracy?
                                                    Arabeska podziwiam cię jak dajesz sobie radę z dziewczynkami, moja
                                                    mama zajmuje się parą chłopcow odkąd skończyli 3 miesiące, teraz
                                                    mają roczek i są nie do opanowania! Też się bardzo różnią między
                                                    sobą i charatkterem i sprawnością fizyczną. Jeden rozwija się
                                                    szybciej niż drugi.
                                                    Huczusia a jak Twoje wakacje?
                                                    Ściskam mocno Was babeczki.
                                                  • ognista998 Re: Dementuję ;) 19.08.10, 20:24
                                                    basek jak już wspomniałaś o dziadku to u mnie niegdyś był problem z mamą pisałam
                                                    o tym często. i teraz też mega pooprawa. Mały uwielbia babcię, a babcie jegowink i
                                                    okazuje mu dużo uczuć a poza tym ma.....wielkie cyce (nadwaga) i Mały uwielbia
                                                    się przytulać do niej

                                                    patite a czemu źle psychicznie czujesz sie z karmieniem?? u mnie widzę że
                                                    cyce....maleją i sztucznego mleka też je mniej na korzyść cycawink okres
                                                    poporodowy już mam;/ jako anty miaż żel plemnikobójczy, ale też myślę nad wkładkąwink

                                                    byłam dzis z Małym na pierwszym szczepieniu, aż mi żal dupę ściskał jak tam
                                                    zanosił sie od płaczu i nadal jest marudny, ma opuchniętą nóżkę i chyba
                                                    odchoruje tę szczepionkę. dziś nawet cyca nie chciał ani nic;/

                                                    a ja........składam papiery na drugi kierunek, który bardzo mi się podoba -
                                                    technik budowlany i jest w mojej szkole, będę przez rok ciągła 2 szkoły. po
                                                    ukończeniu będę mieć przed nazwiskiem...majsterwink

                                                    iga życzę sukcesu w staraniach zobaczysz jak bardzo będziesz się cieszyć jak ci
                                                    sie udawink
                                                  • iga.77 piatek 20.08.10, 09:07
                                                    Dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie morlanesmile Juz mi lepiej, dzis
                                                    marudzic nie bede. Bede sobie brala te antyki i znow bede zyc od
                                                    wizyty do wizyty, nie myslac za bardzo o tym wszystkim.
                                                    Patite, fajnie, ze sie odezwalas i milo sie czyta o twoich
                                                    szkrabach. Wy juz zaczynacie myslec o kolejnych maluszkach, a ja
                                                    wciaz sie mecze nad tym jednym. Wspominalam wam kiedys o kolezance,
                                                    ktora zaczela sie starac mniej wiecej w tym samym czasie co ja, a
                                                    teraz ma juz trojke dzieci? nie moge uwierzyc, ze ten czas tak
                                                    szybko leci, wydaje mi sie, ze normalnie ucieka przez palce. Tyle
                                                    czasu juz stracilam. A najgorsze jest to, ze chcialabym miec wiecej
                                                    niz jedno dziecko. Ale czy zdaze, to nie wiemsmile
                                                    Ognista, zycze przyjemnej nauki w tym roku szkolnymsmile Czy Tomek
                                                    czuje sie dzis lepiej?
                                                  • ognista998 Re: piatek 21.08.10, 18:57
                                                    iga zawsze możesz se pomarudzi8ć ile chcesz. wyobrażam sobie jak ci przykro z
                                                    tego powodu, niestety życie bywa ironiczne. daje i odbiera tym którym nie powinno.

                                                    lepiej się czuje znacznie spokojniejszy jest. ino nie znosi upałów, ale takie
                                                    marudzenie o wiele znośniejsze niż to "szczepienne"wink
                                                  • norwegiana sobota wieczór 21.08.10, 22:01
                                                    cześć dziewczyny smile
                                                    plażowałam się dziś bo tu w szczecinie piękna była dzis pogoda
                                                    nie wiem czemu ale wszyscy sie za mna oglądali hahahs pewnie
                                                    niektórych zgorszył widok wieloryba w dwuczęściowym stroju smile
                                                    patite forma coraz gorsza bo ledwo sie dokulałam do domusmile
                                                    młody naciska mi dół brzucha chodze jak kaczkasmilesiedziec
                                                    niewygodnie wszystko ciśnie bo to u mnie juz 34 tydzień takie uroki
                                                    ciąży no to sobie pomarudziłam
                                                    huczucia staram sie odpoczywać na tyle na ile to możliwe przy
                                                    dwulatkusmile
                                                    gosia a ty jak się czujesz?
                                                    iga trzymam kciuki za Was!!!

                                                    ja byłam na usg mały ułożony głowa w dół raczej szans na zmiane
                                                    pozycji juz nie ma smile waży koło 2200 teraz i niestety ma powiększona
                                                    miedniczke w nerce ide do swojej rodzinnej w srode wiec sie wypytam
                                                    na co trzeba zwrocic szczególna uwage i jakie badania zalecane po
                                                    porodzie
                                                    może znacie takie przypadki i wiecie cos na ten temat?
                                                  • goska797 Re: sobota wieczór 22.08.10, 19:01
                                                    W dniu 18.08 o godz 20:40 pojawił sie Mateusz. Waga 4280g, 61 cm
                                                    długości.
                                                    O 7 bylismy w szpitalu ze skurczami o godz 19 zapadła decyzja ze cc bo
                                                    od godziny 14 rozwarcie zatrzymało sie na 4 cm.
                                                    Szczególy opowiem innym razem.
                                                    Poratjcie mnie tylko jak zwiększyc lakatcje? Bo pokarmu mam mało i nie
                                                    wiem co robic?
                                                  • huczusia Gratulacje Gosiu !!!! 22.08.10, 20:24
                                                    Gosiu gratuluję Tobie i Twojemu Mężowi ! big_grin big_grin big_grin
                                                    Witaj na Świecie Mateuszku smile
                                                    Życzymy Wam dużo zdrówka, szczęścia i spokoju.

                                                    Nareszcie macie swoje wymarzone Maleństwo przy sobie smile
                                                    Swoją drogą duży z Niego facecik big_grin
                                                    A wiesz, że Mateuszek urodził się w imieniny mojej Lenki ?
                                                    Mogą robić wspólne imprezki wink

                                                    A co do karmienia to pewnie Aleksa będzie wiedziała najlepiej.
                                                    Z mojego doświadczenia najlepszym lekarstwem jest przystawiać, przystawiać
                                                    przystawiać jak najczęściej.
                                                    W pierwszych dniach pokarmu jest zwykle mało, a to dlatego, że maluch nie
                                                    potrzebuje dużo jest bardzo maleńki i maleńkie porcje w zupełności mu
                                                    wystarczają. W razie czego zajrzyj na forum karmiących są tam świetne
                                                    doradczynie i położne.
                                                    Jeszcze raz gratuluję smile
                                                  • vivianna_82 Re: sobota wieczór 22.08.10, 20:30
                                                    Gosiu - GRATULACJE!!!!! big_grin
                                                    podczytywałam po cichu ostatnio, bo jakaś zmęczona jestem i brak mi weny na
                                                    pisanie, ale tak myślałam,że chyba coś się zadziało, że Cię ie ma smile
                                                    jeszcze raz gratuluje!!!!
                                                    a na zwiększenie laktacji jedynym pewnym sposobem jest jak najczęstsze
                                                    przystawianie. Nie ma lepszego laktatora jak dzidzia smile on swoim ssaniem sam
                                                    rozkręci, a jak jeszcze mało, to możesz po każdym karmieniu sprobować jeszcze
                                                    podusić laktatorem parę kropelek chociaż... nigdy nie zaszkodzi.. pij dużo
                                                    płynów, wody. Są też w aptekach rózne herbatki wspomagające - czy pomaga, trudno
                                                    powiedzieć ;0 ale na pewno nie zaszkodzi.
                                                    Powodzenia!!!! ściskam Cię mocno! i pochwal się moze jakimiś fotkami w wolnej
                                                    chwili smile

                                                    a ja jak wspomniałam jestem ostatnio zmęczona. Ogólny jakiś spadek nastroju mam,
                                                    nie wiem, może to przez to że zaczęłam stosować plastry anty i to może one tak
                                                    działają?
                                                    a do tego u Juli rozkręca się chyba bunt dwulatka, jeststrasznie męcząca,
                                                    wszystko chce po swojemu, a jak nie to krzyk, płacz, złość... masakra jakaś...
                                                    z utęsknieniem czekam codziennie wieczora, kiedy to wbije godzina 20:30
                                                    (teraz!!! big_grin) czyli czas Juli kąpieli i potem już wszystko zmierza ku spaniu i
                                                    ciszy... smile no to lecę puszczać wodę!
                                                  • goska797 Re: sobota wieczór 22.08.10, 22:20
                                                    Bardzo Wam dziekuje!!!!
                                                    Chyba cos ruszyło z tym karmieniem. Problem tylko mam taki, ze mimo
                                                    odiciagania z boku piersi chyba robia mi sie zastoje. Sa twarde i
                                                    zaczerwienione miejsca i jakby grudki pod reka. Staram sie rozmasować
                                                    ale to na długo nie pomaga. Może jeszcze z tym któraś z Was mi poradzi?
                                                  • ognista998 Re: sobota wieczór 23.08.10, 14:00
                                                    gratulacjewink

                                                    przystawiaj synka ule wlezie choćby to miało być co 5 minut. synek lepiej
                                                    opróżni cyca niż najlepszy laktator. i pokarmu też przybędzie
                                                  • vivianna_82 Re: sobota wieczór 23.08.10, 19:22
                                                    Gosiu, na zastoje też najlepsze jest jak najczęstrze przystawianie i ewentalnie
                                                    poprawianie laktatorem smile jeśłi będzie Ci się robił prawdziwy zastój - to to
                                                    poczujesz, bo to jest bardzo nieprzyjemny ból...do którego może dojść nawet
                                                    gorączka i w ogóle pierś będzie taka "niedotykalska"...
                                                    eślisamo przystawianie nie pomoże, to kup sobie trochę świeżej kapusty, schłodź
                                                    ją, potem liścia podziubaj widelcem i włóż do stanika na tą bolącą pierś.
                                                    BAAAARDZO pomaga...

                                                    ja miałam zastoje 2 razy - raz zwalczyłam go bardzo szybko - właśnie laktatorem
                                                    i Julą - to było w dniu jej chrzcin, więc miałam dodatkowego stresa wink wcześniej
                                                    wstałam i tak maltretowałam pierś, że po południu już nic nie bolało. Ale drugi
                                                    raz, jak Jula już była starsza, to własnie bolało bardzo i gorączkę miałam, a to
                                                    było wieczorem, wiec kapuste dostałam dopiero na drugi dzienrano, ale na
                                                    szczęście też szybciutko pomogła...
                                                  • 0_joasia79 Gosia! 23.08.10, 22:43
                                                    Gosia moje gratulacje. Z Mateuszka fajny facecik jest. Pozdrawiam!
                                                    Jak znajdziesz chwilkę to napisz w której klinice robili Ci inseminację i czy
                                                    jesteś zadowolona z opieki lekarskiej (tak ogólnie). PROSZĘ!
                                                    Pozdrawiam WAS DZIEWCZYNY!
                                                  • aleksa51 Re: Gosia! 24.08.10, 07:02
                                                    Ja też z całego serca gratuluję! Cieszę się bardzo, że wreszcie macie swojego
                                                    Mateuszka "po tej stronie" i że chłopczyk zdrów! Szkoda, że tak od razu dotknęły
                                                    cię problemy z zastojem. Wczoraj sięnabazgrałam i wyszedł mi pokaźnych rozmiarów
                                                    post ale potem mi zeżarło...dodam tylko to czego dziewczyny nie napisały- jak
                                                    zaczyna sięzastój to sprawdzaj też przyciskając pierś tak aby pokarm trysnął i
                                                    patrz czy pod skórą nie widać w tym momencie na brodawce jakiś zgrubień- ja
                                                    kiedyśtak miałam, że coś mi zatkało jeden z kanalików na wierzchu i widziałam
                                                    porzy naciskaniu pod skórą powiększający się pęcherzyk - po naciśnięciu
                                                    chwilkęmalał. Postanowiłam przekłuć igłą ale okazało się, że wystarczyło tą igłą
                                                    usunąć to co blokowało (wyglądało jak jakiś naskórek) i wielka ulga.
                                                    A z laktatorem - nie myśl, że jak nie możesz nim nic albo prawie nic ściągnąć to
                                                    nie masz pokarmu. Dziecko ssie inaczej i wyciąga dużo więcej. Są kobiety, które
                                                    laktatorem nic nie ściągną, a dzieci normalnie wykarmiają. Mam jednak nadzieję,
                                                    że już po wszystkim i rady sięnie przydadzą. A gdyby jednak był konieczny
                                                    antybiotyk to upieraj się, żeby dali ci taki, który można przy karmieniu-
                                                    lekarze najczęściej idą na łatwiznę i każą nie karmić w czasie brania
                                                    antybiotyku zamiast dokrztałcać się jakie wolno podawać karmiącym.

                                                    Joasia fajnie, że dałaś znak życia wink

                                                    Iga podziwiam twoją cierpliwość!
                                                  • goska797 Re: Gosia! 24.08.10, 10:22
                                                    Z karmieniem chyba ruszyło. Mały zaczoł łapac o co w tym chodzi, a i
                                                    problem zastoju ruszył z miejsca. Nie wiem tylko ile trzymac go przy
                                                    piersi bo zaczyna jeść, potem przysypia ale nie da cycka wyjąć.Jak
                                                    wyjmę to za minute jest ryk, ze głodny.Mamy wiec problem zeby
                                                    stwierdzić kiedy sie najada. Dzisiaj miał tez problemy z brzuszkiem.
                                                    Nic nie pomagało. Podejrzewam, ze to przez fakt, iż czasami nie chce mu
                                                    sie odbić po jedzeniu. Duzo pracy przed nami.
                                                    Joasia my podchodziliśmy w Novum w Warszawie. Ogólnie byliśmy
                                                    zadowoleni. Troche długie kolejki do androloga. Niektórzy lekarze też
                                                    nie za rozmowni.
                                                    Z żalem st, ze nie mieszcze sie w spodnie sprzed ciąży. Myślałam, ze
                                                    jak zgubie brzuch to wejdą, a tu nic z tego. Brakuje mi troche by je
                                                    zapiąć. Nie wiem kości biodrowe mi sie rozeszły?
                                                  • jedynybasek5 Re: Gosia! 24.08.10, 11:15
                                                    Gosia ogromne gratulacje! Co do zastoju nic nie poradzę ale powiem
                                                    za to na temat spodni wink brzuszek zszedł ale jeszcze skóra musi się
                                                    skurczyć więc nie tak hop siup wink ja schudłam ponad 20 kg po
                                                    porodzie, ważę mniej niż przed ciążą, a spodnie z przed ubiorę ale
                                                    ledwo ledwo. tak więc widzisz. Nie martw się, pobiegasz trochę przy
                                                    małym to zejdzie Ci wszyściutko.
                                                  • norwegiana Gosia Gratulacje!!! 24.08.10, 21:44
                                                    Gosiu gratulacje dla Ciebie Mężusia i Mateuszka smile
                                                    co do zastoju to mnie położna kazała liście porozdzielać i pomrozić po jednym w
                                                    woreczkach foliowych jak potrzeba odmrozić sparzyć wrzątkiem potłuc włożyć do
                                                    stanika i się owinąć ręcznikiem poleżeć tak z 20 min no i przystawianie
                                                    oczywiście smile
                                                    no to ja następna w kolejcesmile
                                                  • aleksa51 Re: Gosia Gratulacje!!! 25.08.10, 06:32
                                                    Goska nie żartuj z tymi spodniami! Ognista to odosobniony przypadek wink
                                                    Sama macica obkurcza się jeszcze około 6 tygodni. Masz jeszcze zapewne więcej
                                                    płynów w organizmie. No i niestety biodra też mogły trochę zmienić położenie. Do
                                                    wagi z lat panieńskich schudłam dopiero po urodzeniu Nelusi - po jakimś roku bo
                                                    chudłam regularnie ale powolutku. A i tak sukienki z tamtych lat takie bardziej
                                                    dopasowane na biodrach za mocno się opinają - uroki macieżyństwa. Ale nie mam co
                                                    nażekać jak popatrzęna swoje koleżanki, rówieśniczki, które mają "więcej" niż
                                                    kiedy miałyśmy po 20 lat wink

                                                    Ja dziś zrobiłam test ciążowy i wyszedł ujemny. teraz czekam na @ - powinna
                                                    przyjść między dzisiaj a piątkiem. Przypuszczam, że ciąża jest dla mojego
                                                    organizmu za dużym obciążeniem w połączeniu z karmieniem piersią i dlatego mimo,
                                                    że zauważam moment implantacji itp to potem jednak organizm mówi "wysiadka".
                                                    Może jeszcze ten miesiąc sprubujemy, a jak się nie uda to dopiero latem
                                                    przyszłego roku...

                                                    Wczoraj jeszcze byłam w żłobku dopełnić formalności - kierowniczka musiała
                                                    wypełnić kartę zdrowia dziecka. Teraz jest z nią porozmawiać już o wiele milej.
                                                    A i przy mnie odbierała telefony od mam czekających na miejsce...jak sobie to
                                                    przypominam to flaki mi się przewracają.
                                                  • ognista998 Re: Gosia Gratulacje!!! 25.08.10, 19:44
                                                    aleksa może i dobrze podchodzisz do sprawy...nic na siłęwink

                                                    u mnie ok synek też okwink niestety z cyckiem nie ok;/ psrawie straciłamn pokarm.
                                                    nie wiem jak to się stało. nagle jak nożem uciął....moimi wysiłkami udało mi się
                                                    przywrócić laktację, ale z 6-7 karmień zostalo tylko 2-3 w porze nocnej mam
                                                    najwięcej mleka i nad ranem i koniec. bo nie robię w dzień nie wycisnę ani
                                                    kropli. nie wiem jak to się stało ale jednocześnie przyplątały mi się nadżerki
                                                    na żołądku, które paradoksalnie wywołała dieta;/ zbyt liche lekkostrawne
                                                    jedzenie + zbyt duży lęk przed nowymi pokarmami + niekończąca się niestrawność
                                                    razem z biegunką i nudnościami to chyba ma wpływ na mleko. nie wiem już co
                                                    robić, szkoda mi rezygnować z cycka, jeszcze bym pokarmiła.....
                                                  • aleksa51 Ognista! 26.08.10, 06:25
                                                    A po czym wnioskujesz, że tracisz pokarm? Po tym, że nie możesz go wycisnąć? Po
                                                    zmniejszonych piersiach? Bo po pewnym czasie laktacja sięnormuje i już piersi
                                                    nie są takie twarde, a mleko jest. Ono nie znika z dnia na dzień jeśli się
                                                    dziecia przystawia. Napisz coś więcej dlaczego tak sądzisz.

                                                    Ja faktycznie wczoraj zaczęłam plamić czyli początek @ - idealnie według
                                                    schematu rozpoznawalnego od kilku miesięcy. Od wczoraj też postanowiłam, że
                                                    zmniejszam karmienie do 2x dziennie i zobaczymy co będzie dalej. Do tego bardzo
                                                    zaczynam zwracać uwagęna odpowiednie odżywianie.
                                                  • patite Re: Ognista! 26.08.10, 12:17
                                                    Gosia gratulacje!!!
                                                    Ogromne, ściskam!
                                                  • ognista998 Re: Ognista! 26.08.10, 19:57
                                                    przystawiam, jednak leci mało pokarmu, prawie nic. może to jeden z tych
                                                    "kryzysów laktacyjnych" miałam już takie coś za sobą. szkoda, że nie ma u mnie
                                                    poradni laktacyjnej bo bym skorzystaławink daję cyca na każde żądanie zobaczymy co
                                                    dalej będzie
                                                  • aleksa51 Re: Ognista! 26.08.10, 20:32
                                                    "przystawiam, jednak leci mało pokarmu, prawie nic" Ale jak to rozpoznajesz
                                                    kiedy dziecko jest przyssane?? Na forum
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html jest u gury nr
                                                    telefonu do pani Moniki - skorzystaj to rozwieje twoje wątpliwości.

                                                    U mnie organizm sieje zmyłki. Drugi dzień plamię, a dziś zrobił mi sięna brzuchu
                                                    i w okolicy ud "atlas samochodowy"...Zobaczę jutro czy @ się rozkręci. Jak nie
                                                    to coś nie halo jest.
                                                  • aleksa51 Piątek 27.08.10, 06:40
                                                    Dziś Noelia ma drugie urodziny! Jak ten czas leci. Może dostanie braciszka??
                                                    Muszę znowu kupić test bo poplamiłam dwa dni i od wczoraj od wieczora nic. Do
                                                    tego te żyłki...I tak jedziemy obkupić ją do żłobka więc zapewne zahaczę o
                                                    aptekę. Zawsze jak przypuszczałam, że mogębyć w ciąży i @ nadchodziła to
                                                    wkręcałam sobie, że może na plamieniu się skończy. A jak wytłumaczyłam sobie tym
                                                    razem, że to z pewnością @ to ona gra ze mną w konia.

                                                    Goska Mati jest przecudny! Precyzyjna robota!! wink Chyba do mamusi podobny? W
                                                    każdym razie tatusia na zdjęciach nie oglądałam więc nie da rady ocenić.
                                                  • iga.77 Re: Piątek 27.08.10, 12:21
                                                    Sto lat dla Noelci! Aleksa, daj znac jak zatestujesz! robi sie
                                                    ciekawie tutajsmile
                                                    Gosiu! Gratulacje! Witamy Mateuszka, kolejnego staraczkowego
                                                    dzieciaczka! Szkoda, ze zaprzestalysmy tej listy maluchow i tygodni
                                                    ciazy itp. Renatka sie nie odzywa, ona zawsze tego pilnowala.
                                                    ja zajmuje sobie czas jak moge, do srody mam wciaz wakacje. We
                                                    wtorek bylismy z P na wycieczce rowerowej po New Forest, to taki
                                                    park narodowy tu w Anglii. Przecudnie bylo. Widoki niezapomniane no
                                                    i mielismy szczescie do pogody, bo potem przez dwa dni padalo.
                                                    Dzisiaj wybywamy do zoosmile
                                                    Za dwa tygodnie ide na pierwsze usg i jakos w tym samym czasie
                                                    zaczne stymulacje.
                                                    Pozdrawiam was i wasze dzieciaki!
                                                  • goska797 Re: Piątek 27.08.10, 18:39
                                                    Dziekuje w imieniu Mateusza. Nie skromnie powiem, ze obydwoje z M
                                                    jestesmy dumni z efektów swojej pracysmile
                                                    Ja sie zastanawiam czy nadal nie mam za mało pokarmu. Po nocy do godz
                                                    około 14 Mateusz non stop wisiałby mi na piersi. Nie mozna go spokojnie
                                                    położyć, czy uspac bo co podje, przysnie to za chwile sie budzi i znowu
                                                    krzyk o cycka. Tak wiec przystawiam go, on przysnie, niose go do
                                                    łózeczka a za chwile wszytsko od poczatku.
                                                    Po południu zaś jak go położe spać to budzi sie dopiero wieczorem.
                                                    Zgłupiałam zupełnie. Moze nalezy go butelka dokarmić skoro taki
                                                    łakomczuch? Co o tym myslicie?
                                                    A ja mam straszna ochote na sex. Czeka tylko az skonczy mi sie to
                                                    plamienie. Swja droga ile u Was trwały krwawienia poporodowe?
                                                  • ognista998 Re: Piątek 27.08.10, 19:45
                                                    aleksa wszystkiego najlepszego dla Noelki;P może będzie "prezencik".

                                                    goska ja krwawienie miałak ok 4 tyg. po porodzie ale to jest sprqawa
                                                    indywiduwalna.
                                                  • aleksa51 Sobota 28.08.10, 07:03
                                                    Goska niemowlaki tak mają, że wiszą na cycu- mają silny odruch ssania oraz
                                                    wielką potrzebę bliskości. Ja starałam się poprostu budzić Nelusię przy piersi,
                                                    żeby więcej pojadła- masowałam wewnętrzną stronę rączki, gładziłam po nóżkach,
                                                    po pleckach. Założę się, że synuś nie płacze z nienajedzenia.
                                                    Ja krwawiłam po porodach długo- około 6-8 tygodni, jeszcze dłużej goiły mi się
                                                    obrażenia wewnątrz. Ale ja jakiś ciężki przypadek jestem. Koleżanka mówiła mi,
                                                    że krwawiła 2 tygodnie. Co jedna to inaczej.

                                                    Dziękuję za życzenia dla Noelki. A w prezencie jednak zabawka. Na zakupach
                                                    rozbolał mnie brzuch i polała się krew. Przez kilka godzin strasznie bolało.
                                                    Ciągle jak boli to tylko po prawej stronie i w połączeniu z tymi widocznymi
                                                    żyłami boję się żebym nie miała jakiegoś gościa w jajowodzie. Nienormalne jest
                                                    dla mnie, że boli podczas @, bo już się z tego wiele miesięcy temu wyleczyłam -
                                                    boli mnie jedynie okolica krocza kiedy najbardziej krew się leje i to wszystko.
                                                    Jak skończy się @ to idę do gina, bo chociaż jakieś podstawowe badania muszę zrobić.

                                                    Ale dziecia zdążyłam obkupić. Teraz jeszcze muszę poczekać jak w hurtowni gatty
                                                    skończy się urlop i dokupię dla obydwóch rajstop. W hurtowni za markowe rajstopy
                                                    zapłacę 10-12 zł (grube), a na bazarze conajmniej 10 zł za lepsze bezmarkowe.
                                                    Dodam, że nie tyle chodzi mi o markę co o jakość. No i jeszcze Madzi muszę kupić
                                                    nowe buciki do przedszkola i jeszcze z jedne spodnie by się przydały, skarpety.
                                                    A podobno jak dzieci idą do szkoły to są wydatki.
                                                  • jedynybasek5 Re: Sobota 29.08.10, 20:43

                                                    wscieklamlodamatka.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?1
                                                    dla śmiechu wink
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 30.08.10, 06:42
                                                    Basek narazie doszłam do połowy strony - świetne!!

                                                    Ja dziś biorę za telefon i dzwonię do gina, żeby umówić się gdzie i kiedy mam do
                                                    niego przyjść. W sobotę wyleciały ze mnie jakieś tkanki wielkości kilku
                                                    milimetrów - nigdy czegoś takiego nie widziałam ale od skrzepu odróżniał je
                                                    kolor - nie były ani trochę czerwone, tylko jasne jak tkanki. Potem poczułam się
                                                    lepiej i krew przestała tryskać. Ale wczoraj wieczorem dostałam migrenę.
                                                    Zasnęłam z rękoma przyłożonymi do głowy. Do marudzącej w nocy Magdy wstawał M.
                                                    Dziś od rana wróciłam do świata żywych.
                                                    Z kolei jak wczoraj do południa wróciłam z wypadu na grzyby Madzia miała
                                                    gorączkę 38,5. Do tego żadnych innych dolegliwości. Obawiałam się, że
                                                    zainfekowała sobie rozciętą brodę ale nie miałam pewności. Więc zaaplikowałam
                                                    pół gripeksu i pojechaliśmy do ambulatorium. Lekarz powiedział, że raczej to
                                                    początek infekcji. Ale rana też nie goi się najładniej chociaż nie jest źródłem
                                                    gorączki. Oprucz gripexu kazał podać bactrim na wszelki wypadek. Potem
                                                    skoczyliśmy na Dni Tomaszowa po objecane balony dla dziewczyn. Tyle gratisówek
                                                    rozdawali, że nawet nie musieliśmy się wypieniężać.Ale musieliśmy dokonać
                                                    poważnego zakupu w postaci plastikowych bransoletek. Dziewczyny się wyhasały i
                                                    po powrocie do domu padły na moje szczęście. Jakimś heroicznym wysiłkiem
                                                    przebrałam i odtransportowałam do ich łóżek i sama o 19 zapakowałam się do łóżka
                                                    aby delektować się migreną. Dziś Madzi już nic nie dolega, więc niebawem się
                                                    zbieramy.
                                                  • norwegiana Witam wtorkowo 31.08.10, 12:01
                                                    dziewczyny ja już u siebie w domku koniec 35 tygodnia więc juz się
                                                    nigdzie nie wybieram smile w polsce było ok trochę odpoczełam troche
                                                    pobiegałamjak to w pl smile ściągnełam męża do siebie na ostatni
                                                    weekend w ramach prezentu urodzinowego i do pomocy w podróży smile
                                                    dziś odpoczywam po podróży i narazie nie mam co robić bo mężuś
                                                    wszystko porobił jak mnie nie było smile
                                                    byłam u rodzinnej w pl i uspokoiła mnie z tą nereczką małego trzeba
                                                    będzie zrobić usg nerek po porodzie i oby wszystko było ok teraz
                                                    zostało powoli pakować torbę do szpitala
                                                    mam zaległości w czytaniu muszę nadrobić co tam u was
                                                    pozdrawiam papa
                                                  • jedynybasek5 Re: Witam wtorkowo 01.09.10, 10:33
                                                    Norwegiana już niedługo smile W niedzielę urodziła moja sąsiadka-
                                                    córcia ważyła 3400 a taaaaaaaakie maleństwo . Aż trudno jest mi
                                                    uwierzyć, że moja też taka była, a nawet trochę mniejsza bo 3180.
                                                    teraz to już panna smile Uśmiechnięta panna w dodatku smile Nie ma nic
                                                    piękniejszego niż uśmiech małego dziecka. I jeszcze gaworzenie hihi
                                                    i też nigdy nie myslałam, że będzie mi się podobał dźwięk...
                                                    robienia kupki hehe . Mała Mi ma problemy z wypróżnieniem i często
                                                    boli ją przez to brzuszek więc jak już coś się uda zdziałać to
                                                    jestem uhahana jakby mi ktoś milion sprezentował wink
                                                    No i co, było sobie lato? Wczoraj na spacer wzięłam dla Milci śpiwór
                                                    bo tak było chłodno. Ale chyba wolę to niż te lipcowe upały.
                                                    Co tam jeszcze u Was, Gosia jak sobie radzicie z syneczkiem??
                                                    Ognista jak u Ciebie? Aleksa, byłaś już u gina?
                                                    Pozdrawiam cieplutko!!
                                                  • goska797 Re: Środa 01.09.10, 12:17
                                                    Dzisiaj kończymy 2 tygodnie. Mateusz jednego dnia jest aniołek i pół
                                                    dnia przesypia, a drugiego szaleje. Wczoraj mocno mnie umordował. W
                                                    dzień wcale nie spał a i o 23 nie miał zamiaru zasnąć.
                                                    Troche sie martwie o jego pępek. Do tej pory nie odpadł i z jednej
                                                    strony lekko sie zaczerwienił. W szpitalu kazali przemywac
                                                    octaniseptem. Połozna zaś st ze bedzie mu długo odpadał bo ma gruba
                                                    pepowine. Myslicie, zeby iść do lekarz niech obejrzy?
                                                  • jedynybasek5 Re: Środa 01.09.10, 13:10
                                                    Gosia, skądś to znam- jednego dnia luzik, dziecka nie ma, a drugieo,
                                                    ufff uncertain Co do pępka, może niech podejdzie do Ciebie jeszcze położna
                                                    z patronażu i obejrzy? Jak przedzwonisz na pewno podjedzie. U mnie
                                                    była kilka razy wink
                                                  • vivianna_82 Re: Środa 01.09.10, 14:51
                                                    czesc dziewczynki smile
                                                    Gosiu - mojej Juli to pępek akurat bardzo szybko odpadł, bo 2giego dnia w
                                                    szpitalu jeszcze... ale te 2 lata temu jeszcze kazali spirytusem 30% przemywać,
                                                    teraz ponoć nie można tego spirytusu nawet do szpitala przynosić wink
                                                    moja koleżanka niedawno rodziła i tez właśnie z tym pępuszkiem miała problem, bo
                                                    nie chciał odpaść i już się brzydki robił... a smarowała właśnie jakimś
                                                    specyfikiem, i skończyło się na tym, że musiała posmarować spirytusem i wtedy
                                                    bardzo szybko było po sprawie smile
                                                    k sobie w spożywczym małpeczkę spirytusu i rozrób go trochę (ja robiłam 1/3
                                                    spirytusu 2/3 wody) i posmaruj delikatnie patyczkiem do ucha, powinno szyciej
                                                    zadziałac....
                                                    a moja Jula dzis pierwszy raz była w mini-przedszkolu - 2 godz, zniosła
                                                    dzielnie... zobaczymy jutro wink
                                                  • norwegiana Re: Środa 01.09.10, 15:47
                                                    cześć dziewczyny
                                                    gosia ja tam mam spirytus już się chłodzi w lodówce dla Małegosmile
                                                    Pysi pępek odpadła na 5 dobe ale było mega gorąco i chyba takiej
                                                    grubej nie miała...
                                                    jedynybasek ja już chyba powoli torbę zecznę pakować dopiero co
                                                    odliczałam z Wami a tu juz moja kolej smile chciałabym urodzić w
                                                    połowie września czyli po 38 tyg smile
                                                    7go ide do położnej zrobią mi pewnie usg żeby zobaczyć jak maluch i
                                                    czy mogę tu u siebie rodzić.
                                                    Pyśka poczetowała się katarem od chrzesnego w pl mam nadzieję że
                                                    się ten katar w nic nie rozwinie panna juz z tej mojej córci nawija
                                                    jak stara i czeka na braciszka ciekawe jaka będzie jej reakcja na
                                                    niego i jak to będzie jak pójdę do szpitala obymnie w nocy nie
                                                    złapało bo muszę ją do koleżanki transportować na czas porodu.
                                                    pozdrawiam Was i lece obiadek kończyćsmile
                                                  • ognista998 Re: Środa 01.09.10, 18:31
                                                    to chyba ja się ino uchowałam takiego anioołka mam....prześpi całą nockę aż do.
                                                    4wink i ja mogę zrobić wszystko i pospać i poszaleć z mężemwink a w dzień rożnie. na
                                                    upały marudził zawsze a tak to normalnie wszystko w domu zrobię przy nimwink ino
                                                    zawsze mi robi niespodzianki i rzeźnia jest jak jestem sama z nim w domu. kiedyś
                                                    myślałam że będąc samemu z dzieckiem nie da się ugotować obiadu z 2 dań nastawić
                                                    prania, wziąźć prysznic - da sięwink ino trzeba mieć swoje metodywink

                                                    wczoraj mojej znajomej urodziła się....6 pociechawink córcia i Julia 52cm i 2750g.
                                                    ma już.....sekcję strażacką;P;P;P dzieci. jakbym miała z czego utrzymać i miała
                                                    bym takie bezprolbemowe dzieci jak mój synek to czemu nie;P;P;P;p;p u mojego
                                                    męża też była 6 w domuwink))
                                                  • aleksa51 Czwartek 02.09.10, 06:27
                                                    Hej! Ja nie mam ostatnio czasu napisać, bo rano się spieszę, a w pracy siedzimy
                                                    we dwie do jednego kompa, który potrzebny do...pracy.
                                                    Byłam u gina. Zlecił badania krwi - morfologię i betę, żeby dowiedzieć się czy
                                                    to poronienie. Krew wykazała, że nie ale była pobrana po tak długim czasie, a
                                                    moja intuicja i moje odczucia mówią co innego. Dostałam receptę na duphaston,
                                                    który miałam brać w razie gdyby okazało się, że poronienie - od dnia po owu.
                                                    Jakby nie wykazało nic badanie krwi to miałam przyjść znów w poniedziałek. Ale
                                                    jednak się wstrzymam. Przekonana jestem, że nie potrzeba mi monitoringu, że
                                                    zajdę w ciążę. Więc wstrzymam się jeszcze z tym z miesiąc lub dwa. Nie pali się.

                                                    Viv super, że Juli się podobało w przedszkolu. Moja Noelka była w żłobku 4
                                                    godziny i prawie nie jadła, płakała, ąż zasnęła opiekunce na ręcach. Dziśbędzie
                                                    cyrk żeby ją tam zostawić - też mam ją wcześniej odebrać.
                                                  • iga.77 Piatek 03.09.10, 09:37
                                                    No, norwegiana widze, ze sie juz szykujesz, teraz tobie bedziemy odliczac dni do porodu smile

                                                    Ja dzisiaj w domku, bo remontuja u nas podjazd w szkole i do poniedzialku bedzie zamknieta, wiec
                                                    mam dodatkowe kilka dni wakacjiwink No, ale mam troche roboty wiec bede sobie dzisiaj w domku
                                                    pracowac.
                                                    W srode ide na badanie krwi, w czwartek na usg i jakos pewnie za 10 dni czy cos zacznie sie
                                                    stymulacja.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piatek 03.09.10, 11:00
                                                    Hej dziewczyneczki drogie moje smile
                                                    Pochwalić się wpadłam- moje dziecię przespało dziś w nocy od 20.30 do 5.30 rano big_grin Uhahana
                                                    jestem i wyspana wink chociaż wiem, że to jednorazowy wyskok, z reguły budzi się o 3.30 - 4.00 , je,
                                                    godzinka usypiania na łapkach taty i do 7.30. Dziś też o 6.15 usneła i o 7.30 pobudka. taka jej stała
                                                    pora wink Co myslicie na temat spróbowania jabłuszka jakiegoś gerberowego? Chciałabym zacząć jej
                                                    cosik podawać , bo od października do szkoły, mleka odciągać nie chcę bo będę miała blisko do
                                                    domu, ale czasem jest tak, że się moje dziecię nie najada wbrew pozorom i po godzince krzyczy-
                                                    chciałabym wtedy, żeby Mąż mógł ją czymś "dopchać". Jestem w szkole tylko weekend, więc
                                                    laktacji mi to nie zaburzy, a jakby dobrze tolerowała to byłoby fajnie wink Co o tym myślicie? Dzisiaj
                                                    chciałam jej dać herbatki koperkowej z butdli to myslałam, że mnie zakrzyczy, ale jakoś jej chyba to
                                                    nie smakuje, bo np. słodki debridat to na litry by chciała pić, więc jabco może by posmakowało wink
                                                  • goska797 Re: Piatek 03.09.10, 12:46
                                                    A ja mam w domu terroryste smile W dzień jest ok bo ma cycka na zawołanie, na spacerach spi. Koszmar
                                                    zaczyna się koło 20. Nie chce zasnąć, non stop kolor byłby głodny. Czasami nie wiemy co mu jest. W
                                                    końcu zasypia koło 22 -23. Pobudke mam o 1 i pózniej albo 4 albo 5. Niby dobrze bo nie za często ale
                                                    pzy drugiej pobudce znowu mamy problem z zaśnięciem. Wczoraj to już byłam zła na niego bo
                                                    przespałam tylko 3 godziny. Dzisiaj jednak był łaskawszy dla mamy to i humor mi się poprawił.
                                                    Najgorsze, ze mój M nie moze mi pomóc bo cycka mu nie da. Znowu kiedy je z butelki to sie chyba nie
                                                    najada i tak woła o pierś. Generalnie jestem skazana na siebiesmile
                                                    BLizna po cieciu z jednej strony juz sie zagoiła, ale z drugiej nie chce. Jest jeszcze rózowa i boli. Czasami
                                                    jak nosze małego mam wrazenie, ze rozłazi mi sie w tym miejsu. Widac potzreba jeszcze czasu.
                                                    Miło by było gdyby tez ustało w końcu krwawienie poporodowe. Zawziełam sie i duzo spacerujemy tez
                                                    po to abym zmieściła sie w swoje spodnie z przed ciąży. Zostało mi sporo skóry na brzuchu i biodrach i
                                                    dlatego nie mogę się dopiąćsmile
                                                    Iga trzymam kciuki za stymulacjesmile
                                                    Aleksa myślę, ze szybko uda Ci sie zajść w kolejna ciążesmile
                                                  • aleksa51 Sobota 04.09.10, 06:39
                                                    Basek! cKobietko! To za wcześnie! Wstrzymaj się z urozmaicaniem diety. Tym
                                                    bardziej, że miałaś już u niej jakieśproblemy żołądkowe! Przewód pokarmowy
                                                    potrzebuje czasu żeby dojrzewać. Alergików nawet zalecająkarmić wyłącznie
                                                    piersią 8-10 miesięcy. (mojej Noelce bardzo wydłużenie tego wyłącznego karmienia
                                                    piersiąpomogło na nietolerancje pokarmowe). Mam jednak nadzieję, że mała nie
                                                    jest alergikiem. Ale i tak poczekaj do właściwego czasu. Stanowczo lepiej
                                                    sięjednak "poświęcić" i poodciągać w ciągu dnia po trochu np przed karmieniem,
                                                    żeby było łatwiej.

                                                    Goska może u was też są jakieś problemy z brzuszkiem. Dzieci tak bez przyczyny
                                                    nie terroryzują. Może jak tylko pępek się zagio to masuj chłopaka po kąpieli.
                                                    Można wybrać raki klasyczny masaż dla niemowląt, który zapewne już na płycie
                                                    dostałaś od położnej (jak nie to zapytaj czy ma taki) albo skróconą wersję tylko
                                                    na bóle brzucha. Jak uda mi się znaleźćlink do instruktażu to ci wkleję.

                                                    Nelusia była 2 dni w żłobku po 4 godziny. Płacze. Wczoraj nie była bo podłapała
                                                    wirusówkę od Madzi i gorączkować zaczęła. U Madzi będzie dłużej, bo już zeszło
                                                    na oskrzela (chociaż nie jest strasznie) i walczę u niej lekami, a u Noelci mam
                                                    nadzieję doleczyć ją do poniedziałku BSM-em.
                                                  • aleksa51 link do masażu 04.09.10, 06:46
                                                    www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79411,2449645.html
                                                  • vivianna_82 Re: link do masażu 04.09.10, 11:54
                                                    Basiu, zgadzam się a Aleksą w całej rozciągłości! to stanowczo za wcześnie na
                                                    dodatki inne niż mleko!!!
                                                    lepiej odciągać, a jeśłi malutka nie chce butli, to podawać jej np strzykawką.
                                                    Wiadomo, że to nie to samo co cycuś to którego mozna się przytulić, ale
                                                    przynajmniej głodna nie będzie...
                                                    a jesli karmisz tylko piersią i dobrze Ci to idzie to z jabłszkiem czy
                                                    czymkolwiek innym poczekać do skończenia 6 miesięcy! big_grin
                                                  • 0_joasia79 Re: WITAM! 04.09.10, 16:16
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Muszę się czymś pochwalić Wam nieco .... W tym tygodniu byliśmy z M w klinice
                                                    leczenia niepłodności.
                                                    Pan doktor jest optymistą, mówi że troszkę trzeba nam podkręcić śrubki i będzie
                                                    dobrze. Zlecił jeszcze kilka badań. Nie obejdzie się bez lekkiej pomocy trzeba
                                                    zrobić inseminację. No zobaczymy...
                                                    Za to żeby nie było za wesoło to dzisiaj byłam w pracy i przyszła na rozmowę
                                                    moja szefowa. Wiecie ja taka durna i naiwna jestem bo powiedziałam co jest
                                                    grane, że mamy z tym problem i że potrzebuję wolnego żeby pojechać do kliniki.
                                                    WYGLĄDAŁO NA TO ŻE ZROZUMIAŁA mnie jako osobę pragnącą mieć własne dziecko. Sama
                                                    ma kilkoro dzieci. W tamtym roku przechodziła poważne problemy zdrowotne.
                                                    Kobieta trochę przeszła i pomyślałam że powinnam powiedzieć prawdę to mnie
                                                    zrozumie.Wszystko ok. DO DZISIAJ.
                                                    Jak zatrudniali mnie w tamtym roku to nikt nie wspominał że jestem na
                                                    zastępstwo... no i po niedługim czasie się dowiedziałam ale na zapas się tym nie
                                                    zamierzałam martwić. Od końca czerwca zaczęto o tym mówić już dość głośno.
                                                    Wiedziałam że ma do końca sierpnia wychowawcze, ale wiem też że proponowano jej
                                                    żeby pracowała na czarno. Teraz wygląda na to że szefowa się przestraszyła że
                                                    może ją znowu jakaś pracownica zaskoczyć ciążą i nagle ja idę na kuroniówkę a
                                                    tamta wskakuje na swoje miejsce. Mówi że chce stworzyć nowe miejsce pracy ale to
                                                    trwa około 2 miesiące. Więc byłabym na kuroniu pracując na czarno. Ale mnie to
                                                    śmierdzi . Bo zaczęła coś mówić że jak stworzy nowe miejsce pracy (dotowane
                                                    przez urząd pracy) a ja zajdę w ciążę to znowu będzie musiała kogoś szukać na
                                                    moje miejsce. A to nie taka prosta sprawa. Bo żeby nie musieć zwracać dotacji to
                                                    musi być ciągłe zatrudnienie. I tak w kółko. Więc mam olbrzymie wątpliwości że
                                                    to stanowisko stworzy... Ale się wkurzyłam.
                                                    Może mi któraś z Was powiedzieć jak to jest będąc na kuroniu? jak zajdę w ciążę
                                                    jakie świadczenia mi się należą i przez ile czasu. Macierzyński chyba
                                                    przysługuje. Wychowawczy chyba wtedy jest niepłatny co? tak trochę chciałam to z
                                                    siebie wyrzucić... SORKI.
                                                  • iga.77 Re: WITAM! 04.09.10, 18:55
                                                    Joasiu, super, ze sie odezwalas! I ciesze sie, ze podjelas walke. Jestem z ciebie dumnasmile Zobaczysz, ze
                                                    wszystko sie da rozwiazac. Ja w to wierze.
                                                    Co do pracy/bezrobocia to ja ci niewiele poradze. Nie mieszkam w Polsce i niewiele wiem o tamtejszych
                                                    zasadach prawnych. Moge ci tylko powiedziec, ze ja mialam podobne rozterki. Jak zaczelam sie starac,
                                                    wiec jeszcze hen, w 2006, myslalam sobie, ze zostane w mojej tamtejszej pracy, bo mialam umowe na
                                                    stale i dobre warunki pracy, swiadczenia, macierzynski itp. Tyle, ze chcialam zmiany, bo nie szlam
                                                    nigdzie do przodu. Wytrzymalam tam jeszcze rok, ale ze nie zachodzilam w ciaze to zmienilam jednak
                                                    prace, tym bardziej, ze tam tez mialam kontrakt na stale. Praca bardziej rozwojowa, ale nie zgadalam
                                                    sie z szefostwem i zwolnilam sie po 3 miesiacach. Wyladowalam w kolejnej szkole, z lepszymi
                                                    pieniedzmi, no, ale szkola bardzo wymagajaca, bo w dzielnicy rozkladu moralno-spolecznego. Tam
                                                    pracowalam niecale dwa lata, choc bylo ciezko. Trzymalo mnie tam to, ze ciagle mialam nadzieje na
                                                    zaciazenie. No, ale po jakims czasie przestalam sie ludzic i stwierdzilam, ze nie moge tam tkwic i czekac
                                                    na cud. Trzeba isc do przodu, myslec troche o sobie i swoim zdrowiu psychicznymwink No i w lutym
                                                    znalazlam terazniejsza pracesmile Pracuje tu od kwietnia. Jestem zadowolona z charakteru pracy i z
                                                    atmosfery, ale niestety tez martwi mnie to, ze jak zajde w ciaze to zostane z reka w nocniku, bo
                                                    niestety tym razem umowa jest jedynie na rok, czyli na koniec marca mi sie konczy. Oczywiscie jesli w
                                                    ciazy nie bede to moge liczyc na przedluzenie, bo mam slowne potwierdzenie dyrektorki. Ale sytuacja
                                                    na pewno sie zmieni jesli in vitro sie uda. Zostane wtedy tez bez pracy i bez konretnego
                                                    macierzynskiego (dostane zapomoge, ale to ulamekk tego co dostalabtm pracujac).
                                                    Ale po tym co przeszlam walczac z nieplodnoscia to szczerze mowiac wisi mi to. Jesli bede w ciazy to
                                                    bede szczesliwa i nawet klopoty finansowe tego nie zepsuja (oczywiscie zuplenie biedni to nie
                                                    bedziemy, ale chodzi mi o znaczny spadek dochodow). W najgorszym przypadku zapozyczymy sie, a
                                                    jakis czas po porodzie wroce do pracy, nawet jesli bylaby to praca przez agencje, co do idealnych
                                                    sytuacji nie nalezy. Naprawde, Joasiu, rozumiem cie, ale mysle, ze jak ma byc to bedzie i jak juz
                                                    bedziesz w ciazy to znajdziesz w sobie sile, zeby sprostac problemom z praca. Glowa do gory!
                                                  • goska797 Re: WITAM! 05.09.10, 19:45
                                                    Nie warto sie przejmowac pracą. Pamiętacie? Ja dwa lata nie zmieniałam pracy bo liczyliśmy, że się uda.
                                                    Trzymała mnie umowa na czas nieokreslony. Nie wychodziły inseminacje, a frustracja rosła nie tylko
                                                    brakiem dziecka ale i pracą, która nie powodowała żadnego rozwoju zawodowego. W końcu zamykali
                                                    mi stanowisko pracy i musiałam w sierpniu - rok temu na gwałt znaleść nowe zajęcie. Znalazłam nowe
                                                    zajęcie na 4 miesiace z umową zlecenie. Od stycznia tego roku dostałam umowe o pracę na rok. W
                                                    grudniu zaś 2009 okazalo się, ze jestem w ciąży. W pracy wyszłam na oszukańca i naciągacza na
                                                    umowe. (wiedziałam, ze jestem w ciaży, a się nie przyznałam i firma poniosła straty dając mi stałą
                                                    umowę). Podejrzewam, ze od stycznia moge sobie szukac nowego zajęcia bo do firmy nie mam
                                                    powrotu. W sumie sama też nie chcę tam pracować.
                                                    W związku z tym Dziewczyny nie przejmujcie sie pracą. Życie pisze swoje scenariusze. Co ma być to
                                                    będzie.
                                                  • norwegiana wtorek 07.09.10, 20:33
                                                    ja dziś po wizycie u położnej dzis i u fastlege czekam do piątku na ostatnie usg żeby mi lekarz powiedział czy wybór gdzie rodzić należy do mnie czy jadę haugesund w związku z miedniczką małego
                                                    no i coraz częściej dopada mnie myśl jak to będzie jak się zacznie w nocy bo wtedy muszę córę transportować do kolezanki a chciałabym tego uniknąć bo będę miała stresa że ona tam płacze.....
                                                    ...zastanawiam się czy łóżeczko rozłożyć już czy zostawic to mężowi jak będę w szpitalu w sumie rozłożyłabym już bardziej żeby Pysia widziała że nadchodzą zmiany i żeby pod upchac jakieś rzeczy smile ale mieszkanko małe i może jeszcze poczekać dobrze że tylko takie dylematy mam haha chociaż dziś byłam wściekła nie wiadomo na co i dlaczego ...

                                                    co do pracy to tak jak dziewczyny piszą nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło....
                                                    iga powodzenia
                                                    joasia Tobie również i fajnie że się odzywasz
                                                    ognista jak Twój syneczek dalej spokojniutki?
                                                    jedynybasek co u Was?
                                                    gosia jak Mati?



                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 08.09.10, 10:36
                                                    A mnie zmartwiła rodzinna na wczorajszym szczepieniu. Milcia była strasznie zestresowana i zacisnęła tak mocno piąstki, że aż miała sine, no i lekarka podejrzewa wzmożone napięcie mięśni. Mam ją w domu obserwować, ale nie wiem na co mam zwracać uwagę! Czy to normalne, że dziecko np. podczas przewijania zaciska piąstki? Albo co powinno umieć 3 miesięczne dziecko? Chwytać zabawki w pozycji na brzuszku? czy w ogóle powinno potrafic pewnie trzymac np grzechotke?
                                                  • norwegiana środa 08.09.10, 12:28
                                                    jedynybasek moja córa z tego co pamiętam to tak koło 4 miesiąca zaczęła łapać zabawki a czy piąstki zaciskała to nie pamiętam. tu masz link do kalendarza 1 go roku może coś podczytasz nie stresuj się choć to nie łatwe pamietaj że to podejżenia a nie diagnoza no i masz na miejscu lekarzy i specjalistów nie to co u mnie ...
                                                    w każdym razie trzymam kciuki żeby wszystko było ok
                                                  • norwegiana Re: środa 08.09.10, 12:29
                                                    www.edziecko.pl/pierwszy_rok/0,79398.html
                                                  • 0_joasia79 Re: WITAM! 08.09.10, 16:20
                                                    Wczoraj miałam dziwne spotkanie. Otóż spotkałam się z siostrą mojej przyjaciółki i jest mi bardzo źle...
                                                    Otóż jest bardzo wierząca i jak dowiedziała się że nie mogę mieć dziecka to bardzo chciała się ze mną spotkać. Dodam że jest przyszłą mężatką (młodszą ode mnie). dziwnie się czuję bo całe nasze spotkanie przebiegało w dziwnej atmosferze. Bardzo się lubimy ale chyba do wczoraj. Najpierw zaczęła mi zadawać pytania odnośnie planowania naturalnego (czy wiem co i jak) jak zobaczyła że mam o tym pojęcie to poczułam jakby zaczęła mnie oceniać. Że dziecko jest darem od Boga i że może Pan Bóg nie chce nam dać dziecka że jak nie możemy Go mieć to nie znaczy że od razu musimy je wyprodukować...
                                                    Wiecie ja też jestem wierzącą osobą być może zbyt mało żeby podchodzić do tego w ten sposób.
                                                    Jaki macie do tego stosunek. jak Wam się wydaje, czy gdybyście nie mogły mieć naturalnie zdecydowałybyście się na inny sposób zapłodnienia?
                                                  • jedynybasek5 Re: WITAM! 08.09.10, 17:23
                                                    Zarejestrowałam Milcię do neurologa dziecięcego bo chcę mieć jasność. Nie będę czekać, aż samo się okaże czy coś jest nie tak. Do dr Kochanowskiej za dwa tygodnie. Wizyta 70 zł czyli w porządku. Co do wiary- oczywiście, że zdecydowałabym się na IV . Podpisałabym pakt z diabłem nawet, żeby mieć dziecko. Rób co uważasz za słuszne- nie patrz na Boga- ludzie mają na sumieniu większe grzechy i się nie przejmują. Takie moje zdanie , chociaż do strasznie wierzących nie należę. Nasza wiara średnio mi się podoba, i ogólnie uznaję życie w imię tego, żeby nikomu nie robić krzywdy, być dobrym człowiekiem, a czy będę przy tym chodzić do kościoła i składać ręce w modlitwie- dla mnie to już mniej ważne. Tak, że leć na in vitro i niczym się nie martw.
                                                  • vivianna_82 Re: WITAM! 08.09.10, 21:23
                                                    Joasiu, ja też jestem wierząca, raczej z tych bardziej wierzących niż mniej wink
                                                    za czasów szkoły średniej chodziłam na pielgrzymki, jeździłam na różne rekolekcje, trochę z tego wyniosłam, odcisnęło to ślad na mojej osobe niewątpliwy...
                                                    ale ze sprzeciwem kościoła wobec in vitro też jakoś nie mogę się pogodzić... gdybym nie mogła mieć naturalnie dzieci a miałabym możliwość IV to na pewno bym się zdecydowała...
                                                    myślę o tym w ten sposób - gdyby Bóg nie chciał, to nie dałby mądrości i talentu lekarzom, którzy to "wynaleźli" i którzy dzisiaj potrafią to wykorzystać... jeśli Bóg nie będzie chciał byście mieli dziecko, to i IV nie pomoże... ja na to w ten sposób patrzę... takie moje naciąganie trochę wink
                                                    ale np jeszcze "kilka" lat temu kościół był przeciwny oddawaniu organów po śmierci bliskiej osoby, a dziś sam do tego zachęca...kto wie czy za kilka lat i to się nie zmieni...?

                                                    napiszę kilka słów co u mnie wink
                                                    w weekend miałam w domu imprezkę, tzn wieczór panieński mojej przyjaciółki, której jestem świadkową. Impreza się super udała! Julę odwiozłam wcześniej do dziadków, B miał wychodne z kolegami (chociaż potem do nas dołaczyli wink ), m najpierw posiedziałyśmy w domu, wypiłyśmy kilka drinków, przyjaciółkę odwiedził najprawdziwszy masazysta (zamiast striptizera, hehe) a potem poszłyśmy na miasto, trochę się pobawiłyśmy na dyskotece, potem właśnie chłopacy do nas dołaczyli i razem bawiliśmy się do 4 nad ranem!!! zanim wróciłyśmy do domu i wszystkie dziewczyny się pokąpały to jak ja szłam spać robiło się już jasno wink
                                                    wybawiłam się naprawdę swietnie, nie sądziłam, ze po takiej przerwie będę się w stanie tak wybawić i wczuć smile a w klubach nie bywałam odkąd zaszłam w ciążę...
                                                    jedynym mankamentem tej imprezy było to, ze Jula u dziadków dostała wysokiej grączki i nie wiadomo było od czego. Miała nawet 39,6, chociaż moja mama mi mówiła tylko o trochę ponad 38 żeby mnie nie denerwować, cała prawdę dopiero potem. mama się strasznie denerwowała, bo już nie pamięta "jak to jest", ja tez miałam stresa... dziś już wiadomo, że to było przez wstrętnego zęba - piątka górna się wybiła, druga już prawie prawie... pocieszam się, że to ostatnie zęby już i proces ząbkowania lada chwila będzie za nami! big_grin
                                                    mam tylko nadzieję że ta druga piątka wyjdzie bez takich ekscesów, bo za tydzień wyjeżdżamy z B do Egiptu, a Jula przez 2 tygodnie będzie u rodziców...i tak będę umierać na pewno z tęsknoty (chociaż wiem, że potrzebujemy tego czasu we dwoje), a jeśli dojdą do tego jakieś problemy to już w ogóle...

                                                    do tego mam trochę przybity nastrój jeśli chodzi o lekarzy itp, bo przy kazji tej gorączki Juli okazało się że moja, tzn Juli pediatra - super babka, której zaufałam i w ogóle już nie pracuje w naszej przychodni sad nie wiem czy zatrudnią kogoś zamiast niej, ale dwie pozostałe które są teraz, nie wzbudzają mojego zaufania - jedna jest stara, druga jakaś dziwna, nasza była super!!! ecch... indifferent
                                                  • aleksa51 Re: WITAM! 09.09.10, 06:30
                                                    Hej! Basek myślę, że wyżucisz te 70zł w błoto...skąd ci pediatrzy biorą takie mądrości?! Dzieci w wieku Milci potrafią tak cały dzień piąstki zaciskać, że nawet podczas kąpieli nie ma jak im dłoni umyć - pamiętam bo kiedyśjak Madzia była mała sama to zauważyłam i rozmawiałam o tym z jakąś inną młodą mamą w poczekalni.

                                                    Joasiu ja mam podobnie z moją wiarą jak Viv. Przypomina mi sięanegdota o facecie, który modlił sięciągle o wygraną w totolotka. Bóg zniecierpliwiony wreszcie odezwał siędo niego mówiąc że wygra tylko niech wreszcie kupi ten kupon. Chyba nie muszę tłumaczyć...
                                                    Ja wykożystałabym IV i jednocześnie modliłabym się o powodzenie.

                                                    Nelusia nadal płacze w żłobku i nadal odbieram ją wcześniej. Za to wczoraj było zebranie w przedszkolu po którym portfel się odchudził wink Zmykam budzić dzieci.
                                                  • huczusia Re: WITAM! 09.09.10, 09:45
                                                    Cześć !
                                                    Joasiu - moje zdanie w sprawie IV jest dokładnie takie samo jak Viv.
                                                    Ban Bóg dał nam rozum i dał go również temu lekarzowi który IV wymyślił.
                                                    Ja też na pewno poddałabym się zabiegowi IV, gdyby nie udało na się "naturalne poczęcie".
                                                    A Twoja koleżanka nie ma chyba pojęcia jak to jest kiedy nie można mieć dziecka.
                                                    W teoretyzowaniu każdy z nas jest mistrzem Świata, a jak sami stykamy się z problemami nasze myślenie zmienia się diametralnie.

                                                    Basiu ja tez jestem zdania, że lekarz trochę przesadza, nie pamiętam jak to było u Ali, ale moja Lenka bardzo długo miała zaciśnięte piąstki, tak jak pisze Aleksa, nawet w kąpieli trudno było jej ta łapki umyć - mówiliśmy, że ma "łapuszki-śmierdziuszki" smile Ale idź na wizytę do neurologa lepiej porozmawiać z fachowcem i wszystko wyjaśnić.

                                                    Viv, ale fajnie, że wyjeżdżacie, mam nadzieję, że Julka będzie rozpuszczana przez dziadków, zdrowa i szczęśliwa smile

                                                    Aleksa - łączę się w "bólu" - wczoraj byłam na wywiadówce i mój portfel zaczął świecić pustką smile Ale co poradzić - taki los smile

                                                    Norwegiana - ile to jeszcze zostało do porodu ? Trzymaj się kochana cieplutko i odpoczywaj, jeśli możesz smile

                                                    U mnie wszystko w porządku. W pracy zamieszanie, ale to raczej norma,
                                                    Lenka rośnie - gada jak najęta, coś od wczoraj ma jakby lekką biegunkę. mam nadzieję, że to się nie rozwinie.
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie smile
                                                  • jedynybasek5 Re: WITAM! 09.09.10, 12:16
                                                    Dziewczyny, ja też jestem zdania, że wszystko ok., ale pójde dla swojego świętego spokoju. Marudziła też ta rodzinna, że jak Milcia jest na brzuszku to też ma łapki zaciśnięte i takimi się podpiera. Moje zdanie, że po prostu jest jej tak wygodniej, ale co tam. Pojedziemy, upewnimy się i tyle.
                                                    Zazdroszczę Viv imprezki smile U mnie szczyt szaleństwa to ostatnio lampka wina albo kilka łyków piwa, chcociaż czasem mam ochotę pół butli łyknąć bo słyszałam , że się dziecie uspokaja po wypiciu takiego " mlecznego" drinka wink Oczywiście nioe zrobię tego smile
                                                  • goska797 Re: WITAM! 09.09.10, 13:13
                                                    Ja sie zdecydowałam na inseminacje chociaz Kościół też jest przeciw. In vitro też by wchodziło w gre. Myślę, że jednak Bóg jest miłosierny skoro pomimo tych prób, nie jednokrotnego blużnierstwa ze "złosci, ze inni maja dzieci tylko nie ja" dał nam Mateusza.

                                                    Mateuszowi wczoraj wreszcie odpadł pepek. Trwało to równo 3 tygodnie. Poza tym dostał jakis czerwonych krostek na policzkach. Nie wiem, moze touczulenie, faktem jest, ze zejsc nie chca. Mały przestawił sie ze spaniem i teraz spi od 22-23 do 3-4, a potem pobudka po 6. Zasypiamy dalej do 8-9. Problemem jest zeby go uspac wieczorem. Nakarmiony, pielucha czysta a on płacze i nie wiadomo dlaczego.
                                                    Basia lekarze chyba przesadzaja. Mateusz tez zaciska piesci, szczególnie jak jest głodny. Mi tez kazali go zapisac do neurologa bo po cesarce, a połozna jak była st, ze szkoda kasy bo zdrów jak ryba.
                                                  • vivianna_82 Re: WITAM! 09.09.10, 14:32
                                                    Gosiu, jeśłi teraz się pojawiają krostki na buzi małego i nie chcą zejść, a ma on 3 tygodnie to istnieje spore prawdopodobieństwo że może to być skaza białkowa... ona właśnie się ukazuje ok 3 tygodnia życia dziecka - u nas tak było, ze ledwo Jula skończyła 3 tyg i ją wysypało...
                                                    odstaw kochana nabiał na jakiś czas - w każdej postaci i zobaczysz czy mu przejdzie... oczywiście to może trwac kilka dni, jak będzie miał już buzię bez krostek, to spróbuj wtedy zjeść np trochę sera i zobaczysz czy krostki znów się pojawią... jeśłi tak, no to bedziesz miała odpowiedź, czy to uczulenie i czy na mleko.... życzę Ci by to nie była skaza białkowa, ale lepiej się upewnić i sprawdzić od razu, zanim by się zrobiła większa...

                                                    a y dzisiaj byliśmy u alergologa i wygląda na to że skazę mamy już za sobą. Jula od dłuższego czasu nie reagowała na "odrobinki" mlecznych rzeczy które dostawała, ani na mleko HA, a raz przez pomyłkę mojego taty wtrąbiła cały kubek "dorosłego" jogurtu i też nic jej nie było smile po dokładnym wywiadzie, oględzinach i w ogóle doktorka powiedziała, że mamy ją traktować jak zdrową dwulatkę z cała dietą zdrowego dwulatka smile bardzo się z tego cieszę smile a kontrola tylko w razie potrzeby - wiec mamy nadzieję że takiej potrzeby nie będzie! big_grin
                                                  • 0_joasia79 Re: To znowu ja... 09.09.10, 16:11
                                                    Cześć Wam dziewuszki!
                                                    Czy któraś z Was wie może jaka jest norma progesteronu dla zdrowej owulującej kobiety w 22 dniu cyklu? Bo ja doczytałam że jestem robiąc to badanie byłam w fazie lutealnej (czyli po owulacji) tylko nie wiem czy mój wynik nie jest zbyt niski żeby do owulacji doszło... Jest to 12.33 ng/ml.
                                                    Dodam jeszcze że robiąc progesteron zrobiłam sobie grupę krwi ( bo niekt nie informował mnie jaką mam a ja wcześniej nie byłam ciekawa) i co? i to że mamy z M konflikt serologiczny... Jakbyśmy mieli jeszcze mało.... Taka niespodzianka kolejna od losu...
                                                  • vivianna_82 Re: To znowu ja... 09.09.10, 17:51
                                                    Joasiu, my też z B mamy konflikt serologiczny...
                                                    ja to w ogóle mam "nieszczęśliwą" grupę krwi, bo jedna z rzadszych - 0 rh "-", a mój B ma rh "+", jak jest na odwrót do ponoć jest ok...? tak coś mi się kojarzy...
                                                    w naszym przypadku to nie był problem przy zajściu w ciążę, tylko po urodzeniu Juli która ma grupe po tatusiu musialam dostac zatrzyk zeby przy kolejnym dziecku nie bylo porblemow gdyby tez mialo grupe po tacie....
                                                  • patite Re: To znowu ja... 11.09.10, 01:46
                                                    kurde napisałam tak dużo i wcięło mi cały post sad
                                                    dziewczynki to dzisiaj was ściskam, idę spać i jutro nasmaruję od nowa.
                                                    buuuuuuuuuuuuuuuu.
                                                  • iga.77 Re: To znowu ja... 11.09.10, 13:21
                                                    Joasiu, konflikt serologiczny wystepuje dopiero jak kobieta jest w ciazy i jej krew produkuje przeciwciala i zagrozenie jest dopiero przy porodzie, w pierwszej ciazy dziecko jest bezpieczne bez wzgledu na to jaka ma grupe krwi. Dopiero przy porodzie krew matki miesza sie z krwia dziecka.
                                                    A to, ze masz negatywne rh nie znaczy, ze konflikt wystapi, bo dziecko moze grupe krwi odziedziczyc po tobie. Wiec nie panikuj za wczasuwink
                                                    U nas jest jak u Vivianny: ja mam 0-, a moj P B+ smile Taki zestaw nie ma wplywu na plodnosc. Moja mama i tata tez tak mieli, a ja odziedziczylam grupe po mamie. Nie jest to dobra grupa, bo dosc rzadka i w razie problemow ciezko jest dostac krew do tranfuzji, bo mi mozna przetoczyc jedynie grupe 0-, ale za to ja moge oddac krew kazdemu i dlatego jestem dawcasmile

                                                    Dziewczyny, zaczelam stymulacje. Narazie wstrzykuje sobie gonal, za pare dni dojdzie do tego cetrotide. Bede sie szpikowac chemia na pelnym etacie! Ale co tam, za dwa tygodnie bedzie po wszystkim. O tyle dobrze, ze jestem bardzo zajeta w pracy. W dodatku zaczelam teraz roczny kurs tez zwiazany z praca - bede w zwiazku z tym czesciej obserwowana i analizowana. A jak juz wiecie nie cierpie tego i strasznie sie zawsze stresuje przy takich sztucznych sytuacjach. Ale przynajmniej nie bede myslala o ciazy. To mam jak w bankuwink
                                                    Pozdrawiam weekendowo
                                                  • 1maja1 Re: Iga 12.09.10, 22:52
                                                    Mam nadzieje, ze mnie pamietasz, pisalam kiedys na tym watku, ale opieka nad synem tak mnie pochlonela, ze nie mialam czasu na nic. Zagladalam tutaj od czasu do czasu, wiec mniej wiecej wiem co i jak, dlatego chcialam Ci napisac, ze trzymam za Ciebie ogromne kciuki za udane ivf. Wiesz, moja starsza siostra tez mieszka w Anglii, w tamtym roku podchodzila 3 razy do inseminacji, niestety nie udalo sie. W tym roku zdecydowali sie z mezem na in vitro i udalo sie! Szczescie jest podwojne, poniewaz bedzie miala dwojke dzieci, nie musze chyba opisywac jak szczesliwa jest moja siostra, no i my razem z nia. Wyobrazam sobie przez co teraz przechodzisz, nie jest to latwe, ale mam wielka nadzieje, ze zostanie Ci to wynagrodzone.
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • iga.77 Re: Iga 13.09.10, 18:09
                                                    Czesc Maja, pewnie, ze cie pamietam!!! Napisz cos o synku. Widzisz, tu na tym watku dziewczyny nie koniecznie sa staraczkami - wiekszosc to juz mamy i mimo to nas nie opuszczaja. Ty tez sie odzywaj czasami.
                                                    Dzieki za cieple slowa i za kciuki. Ja tez mialam 3 nieudane inseminacje, ale jakos od poczatku nie za bardzo w nie wierzylam. In vitro mam nadzieje, okaze sie skuteczne. Ale tez staram sie nie myslec obsesyjnie o tym.
                                                    Gratuluje siostrze i mam nadzieje, ze mnie tez takie szczescie spotka i zostane mamasmile
                                                    Jeszcze raz dziekuje ci, ze napisalas i pozdrawiam.
                                                    Pisz dalej!wink
                                                  • norwegiana poniedziałek 13.09.10, 18:46
                                                    joasia nie przejmuj się tym co mówią inni każdy ma swój punkt widzenia każdy sam za siebie odpowiada i powinien życ tak jak on uważ a za słuszne
                                                    patite czekam na postasmile
                                                    huczusia jak twoje dziewczynki?
                                                    aleksa jak sie czujesz?
                                                    jedynybasek byłaś już u tego neurologa?
                                                    iga wszystkie tu trzymamy kciuki i miło że stare forumowiczki tez smile ty to masz poparciesmile
                                                    gosia jak Mateusza uczulenie?

                                                    ...a u mnie dziewczyny byle do piątku bo zacznę 38 tydzień
                                                    byłam na usg mogę rodzić u siebiesmile a nie w haugesund a synkowi tu na miejscu po porodzie zrobią usg cieszę się z tego bo córcia będzie mnie mogła odwiedzić z mężem i nie trzeba jej nigdzie zostawiać itp.
                                                    czy wasze starszaki odwiedzały was w szpitalu?
                                                    teraz idę do położnej (faceta)w środę i zapytali mnie czy chciałabym porodówkę zobaczyć więc pooglądamsmile
                                                    pozdrawiam Was
                                                  • vivianna_82 wtorek 14.09.10, 13:02
                                                    cześć dziewczynki smile
                                                    ja tylko na chwilkę, bo ogarnęło mnie pakowanie na maxa wink
                                                    jutro lecimy do Egiptu na 2 tyg, Jula już jest u dziadków, a my we dwoje..... patrzę na pogodę za oknem i myślę, że już zaraz będę się opalać i pływać...... smile

                                                    Ia ja też trzymam mocno kciuki! na innym forum znajoma też przechodziła przez in votro. Na Węgrzech, pierwsze podejście się niestety nie udało, a zamrożone pozostałe zarodki niestety nie przetrwały rozmrożenia, więc do drugiego podejścia musiała wszystko przechodzić od nowa... i wygląda na to, że tym razem się dało! co prawda to sam początek, na razie pozytywny test, badanie beta i małe mdłości wskazują że jest ok, a w piątek idzie na usg smile bardzo się cieszą z mężem, bo starali się 5 lat!!! i tracili już nadzieję....
                                                    mam nadzieję, że TY też niedługo będziesz się cieszyć big_grin

                                                    pozdrawiam dziewczynki! nie wiem czy przez te 2 tyg będę miała możliwość zajrzenia, czy napisania, więc na wszelki wypadek piszę Wam - do zobaczenia za 2 tygodnie!!! nawet z hakiem, bo po powrocie od razu jedziemy na wesele mojej przyjaciółki smile
                                                  • aleksa51 środa 15.09.10, 10:00
                                                    Viv! udanych wakacji!!
                                                    Iga dobrze, że masz tyle zajęcia w tym czasie, bo inaczej dłużyłoby się niemiłosiernie i ciągle byś o tym myślała.
                                                    U mnie nie wiem jak będzie ze starankami. Jakieś półtora tygodnia temu miałam z M sprzeczkę i powiedział, że rezygnuje z kolejnego dziecka. Teraz muszę siędowiedzieć czy nadal tak myśli.
                                                    "Siedzę" z dziećmi od poniedziałku w domu bo chore. Na szczęście mogę kożystać ze zwolnienia na opiekę nad dzieckiem i szefowa mnie nie zwolni wink A wszystko zaczęło się w przedszkolu od kataru jakiegoś Franka, któremu mamusia w szatni wyczyściła nosek, wpuściła Nasivin i puściła między dzieci. Personel przedszkola na takie zdażenia wogóle nie reaguje. A Nelusia oczywiście się zaraziła, bo Madzia na nią kasłała, prychała, obśliniały te same przedmioty...Nelusia zaraża się głównie od Magdy, to nie ona znosi do domu
                                                    "zarazę" ale co lekarz mówi?! "ona się do żłobka nie nadaje" i oczywiście nie słucha tego co mówię. A to dzięki lekarzą m. in. mam taki problem z Madzią - jak przez 4 lata prawie na każdą infekcje i zaostrzenie astmy pisali jej antybiotyki...Dobrze, że jest internet i chociaż późno to wogóle zareagowałam. Chyba od maja lub czerwca antybiotyków nie brały. Nadal trapię sięco powinnam im na odbudowanie odporności podawać. Bo przecież lekarzą najłatwiej powiedzieć, żeby dzieci od ludzi odizolować...zapewne i tak by chorowały, może tylko odrobinę żadziej a może nie. Poza tym Madzia w przedszkolu sięintegruje. Ona jak miała około 8 miesięcy to zaczęła bać się ludzi, do tej pory bardzo się wstydzi. Przez zeszły rok w przedszkolu nawet nie uczestniczyła w zajęciach w przedszkolu tylko sięprzyglądała biernie. W tym roku zaczęła uczestniczyć, ale nadal wstydzi się i nie odpowie na zadane jakiekolwiek pytanie, nie porozmawia z nauczycielką...jakbym ją taką od razu do zerówki wysłała to kiepsko by było. Ale się rozpisałam.
                                                    Basek, goska! Popodglądałam wasze maluszki na NK. Rosną oboje jak na drożdżach. Zanim się obejrzycie zaczną chodzić i gadać. Ten czas tak ucieka.
                                                    1maja1 ja też cię pamiętam. Napisz więcej co u ciebie. A może jeszcze ktoś zagląda, a nie pisze??
                                                  • aleksa51 czwartek 16.09.10, 11:11
                                                    Hej! Czemu nic nie piszecie?
                                                    Ja wczoraj powiedziałam małżonkowi, że wstawię wózek do komisu i wogóle poprzebieram rzeczy po dzieciach i komuś oddam. Poparł. Za pół godziny zadzwonił i spytał czy jednak chcę dzidzia. Powiedział, żebym zostawiła te rzeczy. Teraz tylko czekam na owu. Strasznie mi się ten cykl wydłużył i boję się, że owu może nie być. Ale puki co są objawy płodności i robię testy owu. Brzuch mnie dziś pobolewa troszkę, więc może się zbliżać więc postanowiłam dla precyzji testy owu robić 2xdziennie- o 10:00 był ujemny, teraz zrobię około 18. Zobaczymy jak będzie.
                                                    Chyba zmienię taktykę leczenia moich dziewczyn. Zamasat tych drogich preparatów zacznę im podawać stale probiotyki (co w sumie też tanio nie wyjdzie) i zwykły rutinoscorbin. Tran też pewnie zostawię bo bardziej niż na jego działanie na odporność liczę na wpływ na lepszy rozwój mózgu. Sama nie wiem co robić, a lekarze...szkoda słów.

                                                    Napiszcie co u was
                                                  • goska797 Re: czwartek 16.09.10, 13:50
                                                    Oj dzieciaki rosna jak na drozdżach. W sobote Mateusz skończy miesiąc a mi się wydaje, że może z tydzień temu wyszłam ze szpitala.
                                                    W ogóle powiem Wam, że troche mam poczucie, że się nie sprawdziłam na tym porodzie. zła jestem, że przez 12 godzin nie robiło mi się rozwarcie i może za szybko się poddałam i napieralismy z M na cesarkę.
                                                    Mateusz ostatnio ma spore kolki. Non stop płacze. Nie pomagaja herbatki ani kropelki. Kiedy wreszcie mu przejdzie nadal płacze. W sumie to nie jestem już pewna czy tylko przez te kolki płacze czy przypadkiem nie wymusza na mnie bym non stop przy nim siedziała. Wstyd się przyznać ale boje się wychodzic do ludzi z własnym dzieckiem. Panicznie boje się jego płaczu w miejscu publicznym. Została mi jakas trauma po szpitalu gdzie leżałam w sali 6 osobowej i gdzie płacz jednego dziecka wywoływał panikę u matek, ze zaraz zacznie płakac i moje. Do tego wymowne spojrzenia by cos zrobić by moje dziecko przestało płakac. Teraz gdy zaczyna płakac mam wrażenie, że Mateusza słyszy cały blok. Czuję jakby ludzie na ulicy się za mna ogladali.
                                                    My z M mamy pierwszy raz po porodzie za sobą. Może po cesarce nie powinno byc zadnej róznicy ale ja jakoś mam wrażenie jakby po porodzie wszytsko mi sie wśrodku zmieniło. We wtorek idę na wizyte do gina. No i po 2 latach wrócilismy do gumek. Mówię Wam dziwne wrażeniesmile
                                                  • norwegiana Re: czwartek 16.09.10, 15:56
                                                    cześć dziewczyny
                                                    aleksa fajnie że się będziecie jednak starać smile trzymam kciuki
                                                    gosia nie patrz na to co sie ludziom podoba a co nie i wyjdź do ludzi smile zawsze się znajdzie ktoś komu cos nie pasuje i niekoniecznie chodzi tu o dziecko
                                                    ...ja dzis oglądałam porodówkę trochę inaczej niż w PL bardziej wygląda to na pokój do porodu niż salę jest duże łóżko i łóżko porodowe nie wygląda na ginekologiczne można rodzić wrożnych pozycjach na klęcząco leżąco siedząco , w tym pokoju jest też wanna narożna no i obok toaleta. Na wejście połozna mnie zapytała jak się czuję ja mówię że ok tylko chcę już urodzić smile czekam na pełnię haha bo ponoć wtedy najwięcej porodów smile
                                                    pozdrawiam odzywajcie się trochę
                                                  • iga.77 hura! Piatek! 17.09.10, 18:01
                                                    no, norwegiana, pelnia juz za tydzien....oby sie spelnilo twoje zyczeniwinkPokoj porodowy brzmi ciekawie choc wcale nie marze szczegolnie, zeby w takim sie znalezc chocby nie wiem jak przyjazny byl...wink Tutaj nie bylam na porodowce, ale kiedys jakis program ogladalam i bylo tez tak jak mowisz. Ludzkie warunki. Najbardziej podobaly mi sie te specjalne fotele do rodzenia w roznych pozycjach, bo wyobrazam sobie, ze jak przy porodzie plecy bola to chyba musi byc bardzo niewygodnie lezec na wznak...
                                                    Vivianna, przyjemnego wypoczynku ci zycze i czekam juz na relacjesmile
                                                    Petite, odezwij sie, co tam u ciebie?
                                                    Aleksa, zdrowia dla dziewczynek!
                                                    Ja sie nadal stymuluje. Dwa dni temu doszedl kolejny zastrzyk, tym razem zapobiegajacy pekaniu pecherzykom. Wyhodowalam ich 18, 10 po prawej i 8 po lewej. nie wiem czy to duzo czy malo. Niech tylko teraz wytrzymaja do punkcji.
                                                    Najbardziej z tego wszystkiego przeszkadza mi to ciagle zwalnianie sie z pracy. USG robia tylko do godz11:30. W tym tygodniu bylam dwa razy, w zeszlym dwa razy. W poniedzialek znowu ide i podejrzewam, ze jeszcze ze dwa razy w przyszlym tygodniu. Wkurzajace jest to, bo jestem stosunkowo nowa w tej pracy i nie za dobrze to wyglada (chociaz nic powiedziec nie moga, bo mam do tego prawo...). Jakos czuje sie winna choc nie wiem czemu. Moze dlatego, ze za kazdym razem jak mnie nie ma to ktos musi mnie zastapic, a to jest taki troche wrzod na tylku. Ja oczywiscie lekcje przygotowuje i takie wychodzenie tez mnie wiecej pracy kosztuje, bo musze szczegolowo rozpisac kazda lekcje, a tak to bym sobie darowala, bo przeciez wiem co robie. ogolnie teraz w pracy taki zapiernicz, ze sie ledwo ze wszystkim wyrabiam (nie na reke mi to zwalnianie, oj, nie). Uech, dobrze, ze to dosc krotko bedzie trwalo. Mysle, ze jakos za tydzien punkcja, potem transfer i po krzyku! Bede zdawala relacje na biezaco.
                                                  • goska797 Re: hura! Piatek! 17.09.10, 18:49
                                                    Iga co prawda nie wiem jakie sa procedury do in vitro ale pamietam, ze przy inseminacji ten pecherzyk 18 byłby super. Brali pod uwage ten jeden pecherzyk, bo drugi był za maly.
                                                    Rozumiem tez Twoje "wyrzuty sumienia" odnośnie pracy. Pamiętam, ze ja do inseminacji też jeżdziłam czesto na te usg i non stop musiałam zamieniac w pracy. Głupio się z tym czułam. Z perspektywy czasu wiem, że to myślenie bezsensu.
                                                  • jedynybasek5 Re: hura! Piatek! 18.09.10, 12:59
                                                    Hej dziewczynki, ja tak na szybko, póki jestem sama a Milcia spi. Mówię wam, dwie babcie w domu jednocześnie to za dużo. Szczególnie jeśli jedna nie przepada za drugą i oczywiście z tego co widzę teściowa za mną bo:
                                                    robiętylko jedno danie a syn z pracy wraca i taki biedny nienajedzony będzie ( oczywiście jak musiał mieszkać u dziadzia czyli jej tatusia w 0 stopniach bo ten pieca nie pozwalał uruchomić to ej nie żal syna było )
                                                    noszę Milcię i przez to NIC kompletnie nie robię, a dziecko to ogólnie powinno cały czas w łóżeczku samo spędzać i nie płakać na dodatek
                                                    Do mojej mamy ciągle " ja tego czy tamtego nie zrobię bo ty tu rządzisz"
                                                    jedzenia sobie sama nie weźmie, a ja skakać koło niej nie będę, moja mama sama może sobie zrobić kromala to i ona też, rączki ma
                                                    jak ostatnio zjechałam jej braciszka bo się wpierdziielał gdzie nie trzeba jak przyjechał to się potem żaliła, że nie mam prawa bo nie jestem rodziną ( otóż mam prawo bo to ja tu mieszkam i nie pozwolę sobie na głowe wejść; ale to też be bo przecież ja nie jestem u SIEBIE tylko u DZiadka)
                                                    ogólnie to moja mama ostatnio kupowała coś na obiad, a ona śmiała jeszcze powiedzieć " to kup jeszcze udko dla dziadka, bo na obiad mu trzeba ugotować". przecież to jej ojciec, jej facet ma firmę, ona pracuje i każe obcej osobie kupować coś na obiad własnemu ojcu! No wstyd. Moja mama też nie ideał, ale kiedy mówię, że nic by się nie stało gdyby Milcia była jedynaczką, to nie patrzy na mnie jak na idiotkę, tylko szanuje moje zdanie i Męża. A tu? COOO?! i taka rozpieszczona będzie?? Ja na to, że tak, wolę żeby była rozpieszczona i egoistyczna niż taka zahukana jak ja , że boję się nowych ludzi itp. Ojjjjej, nie wyobrażacie sobie tego świętego oburzenia. Ogólnie to co ja powiem na tak, to ona na nie i tak to jest. Teraz przyjechała bo dziadek wylądował w szpitalu. Dzwoniliśmy czy przyjedzie, to powiedziała, że nie, no to przyjechała pomóc moja mama żeby M. nie musiał brać urlopu. Ona nagle dochodzi do wniosku, że jednak przyjedzie i ciągle wypomina mojej mamie "no, bo ty tu dłużej będziesz to co ja mam do gadania", Bo gdzie dwie babki to już tłum itd. Nie wspomnę o tym że Milcię na rękach miała ze 3 razy. taka babunia. a potem płacze pół drogi do domu, że dwa zdjęcia ma tylko.
                                                  • norwegiana sobota 18.09.10, 15:52
                                                    basia współczuję serdecznie i nie dawaj sie bedziesz się z tym lepiej czuła smile
                                                    ... a moja teściowa chyba ie przyjedzie mój mężuś swierdził że nie da rady na takiej małej przestrzeni przez tyle czasu i ze damy rade sami troche mnie zaskoczył na plus bo właściwie to ja sobie teściówkę przepracowałam na urlopie i dla mnie mogłaby przyjechać smile

                                                    iga no to jeszcze chwila i u Ciebie kompletnie sie nie znam ale 18 pęchęrzyków to b.dużo jak na mój rozum
                                                    viviana właśnie odpoczywaj !!! swoją drogą sama bym się chętnie posmarzyła gdzieś

                                                    mogę Wam trochę pomarudzić CHCĘ JUŻ URODZIĆ !!! mimo mojego optymistycznego nastawienia jakoś jestem niespokojna i chciałabym mieć to już za sobą nie boję się bólu tylko jakiś niepokój o małego mnie czasem ogarnia nie wiem z czego to wynika czy z tego że przeczytałam że tu w NO dziewczyna przenosiła i straciła dziecko czy dlatego że ten szpital tu taki mały i do tego martwię się że nie zrozumiem co oni tam między soba będą po medycznemu gadać a jak lubię wiedzieć wszystko co dotyczymnie i maleństwa . No to się pożaliłam
                                                  • iga.77 Re: sobota 19.09.10, 17:07
                                                    Marudz sobie, Norwegiana, jesli tylko ma ci ulzyc. Zycze ci, zebys szybko urodzila, tak jak tego chceszsmileKto wie, moze juz za tydzien bedziesz tulila male bobosmile

                                                    No tak, 18 pecherzykow to chyba duzo. Nie wiem jaka jest optymalna ilosc. Podobno jak jest ich za duzo to nie dobrze, bo wtedy to sie odbija na ich jakosci. Ale wiem, ze kobiety czasem maja po 25 pecherzykow. Co do ich wielkosci to jeszcze sa nie gotowe, bo tak jak gosia mowi, musza miec srednice okolo 18, a w piatek najwiekszy mial 13, najmniejszy ponizej 10, wiec jeszcze chwile trzeba poczekac.

                                                    Wspolczuje ci Basiu tych przygod z tesciowa. Ja mam szczescie, ze moja mieszka daleko i nas wlasciwie wcale nie odwiedza, bo jak przyjezdza do Anglii to mieszka u siostry P. Byla u nas raz czy dwa jak jeszcze siostra mieszkala w Londynie, ale teraz w ogole nie przyjezdza. Ciesze sie z tego, chociaz nie jest najgorsza z tesciowych. Ale nadajemy niestety na innych czestotliwosciach i pewnie przy czestym obcowaniu byloby ciezko....

                                                    Ostatnio jestem ciagle strasznie zajeta i chwilami mam wrazenie, ze tone w tym wszystkim. Ciagle mam cos do zrobienia i nawet jak znajduje chwile na relaks (tak jak teraz) to i tak cos nade mna wisi i czasem lapie sie na tym, ze niby odpoczywam, ogladam jakis film, albo probuje zasnac, a nie moge przestac myslec o pracy, planowac w glowie, cos tam analizowac i przemysliwac. Straszne to jest, ale wiem, ze ten rok bedzie ciezki, a potem powinno byc lepiej. W koncu dostalam wiecej odpowiedzialnych zadan, w dodatku ten roczny kurs, wiec czego sie mam spodziewac. Wiadomo, ze maly stresik musi byc. Ale napewno bedzie coraz lepiej, nie coraz gorzej. Najwazniejsze, ze mam fajne dzieciaki w klasie i bycie z nimi daje mi ogromna frajde.

                                                    Wczoraj, zeby zapobiec obsesji zwiazanej z moja praca, spedzilismy z P caly dzien w centrum - pojechalismy do muzeum wojny,a potem zrobilismy sobie spacer. Przeszlismy tym mostem kolo parlamentu i potem dalej w kierunku palacu krolowej i zwrocilismy uwage na tlumy, smiglowce i zabarykadowane ulice. Pomyslelismy - pewnie krolowa wyjezdzala z palacu czy cus. Pytamy policjanta, a on: nie, nie krolowa, to papiez! A my nawet nic o tym nie widzielismy, oj gapy my! wink

                                                    Pozdrawiam Was pogodnie i piszcie jak mozecie!
                                                  • norwegiana niedziela 19.09.10, 21:01
                                                    dziękuję iga
                                                    ... my z Pysia miałyśmy samotną niedzielę bo mężuś w pracy
                                                    najpierw poleniuchowałyśmy bo Mała pospała do 9.45 smile potem śniadanko, toaleta itp. spacerek no i jak się wzięłam za sprzątanie (chociaż tak naprawdę to mieszkanko mam wyczyszczone na maxasmile) układanie w garderobie się kotłują fotelik dla małego jego torba z rzeczami na wyjście i prezentem dla siostry i rózne różniaste pierdoły jak się jedno ruszy to juz bałagan no i jak mój kochany rządzi w weekend w kuchni to jet sajgon fajnie bo gotuje i mam podane pod nosek ale muszę potem posprzątac po swojemu.
                                                    Synek spokojniejszy może się szykuje do wyjścia smile no i go mama dzis wykołysała więc pewnie dłużej sobie pospał
                                                    piszcie dziewczyny co u Was bo ja tak o prozie dnia codziennego smile pozdrawiam
                                                  • jedynybasek5 Re: niedziela 20.09.10, 11:25
                                                    Ufff teściowa pojechała wink Żal mi tylko M. bo bardzo się na niej zawiódł sad Ale myślę, że miał żal już o to, że go wysłała tu do dziadka, którego nie znał prawie wcale a ten jeszcze okazał się nienajcieplejszym człowiekiem. A takiemu 20 letniemu chłopakowi potrzeba trochę oparcia, szczególnie jak nagle znajdzie się sam w duzym mieście i bez rodziny, na dodatek nie z własnej woli. Ale cóż , takie życie. O dziadku nie mam zamiaru już psioczyć. Nienajlepszy ma charakter, ale teraz przed nim ciężkie chwile. Za tydzień dowie się, że ma raka złośliwego na jelicie. CZeka go przetoka, byc może chemia... On jeszcze nic nie wie, chociaż przypuszcza. Ja bym chyba tego nie ruszała na jego miejscu, ale to musi być jego decyzja. Ma 85 lat, nie wiem czy warto osłabiać się chemią. Cóż zobaczymy, pomimo , że masę razy byłam na niego wściekła, to mam nadzieję, że los mu oszczędzi bólu na te stare lata.
                                                    Milenka od dwóch dni wieczorem męczy się strasznie. Wczoraj płakaliśmy wszyscy razem z nią. Nie wiem , kolka chyba sad Ale już tak dawno nie miała, wieczorem była uśmiechnięta i zadowolona a tu bum. Dziś dostała już Colinox, zobaczymy, może pomoże. Ma już prawie 3.5 imiesiąca, z kolkami powinien byc spokój, a tu masz babo placek. Dziś rano spała ze mną ponad 2 h w łóżku bo nie mogła zasnąć w łóżeczku, tak się we mnie wkleiła, że nawet szyją nie mogłam ruszyć. Ale przynajmniej bidulka pospała troszkę. Dziewczyny jeszcze mam pytanie. Znacie może sposoby na zaparcia? Jakieś syropki czy coś. Być może wieczorem boli ją brzuszek bo nie może się wykupalić? Daję jej czopki glicerolowe, ale nie chcę zbyt często. Pozdrawiam was serdecznie, trzymajcie się ciepło.
                                                  • huczusia Poniedziałek 20.09.10, 12:51
                                                    Jejku ! Jak ten czas leci...
                                                    Nie mogę uwierzyć, że "Mała Mi" ma już 3,5 miesiąca shock

                                                    Norwegiana narzekaj sobie ile chcesz, ja mam nadzieje że Wasz Synek będzie tak uprzejmy, że już za chwilkę pojawi się po TEJ stronie brzucha big_grin

                                                    Aleksa, fajnie, że razem z M. chcecie trzecie dziecko smile Aj już się nie zdecyduję - za stara jestem i zbyt leniwa smile

                                                    Iga trzymam za Ciebie mocno kciuki i za Twoje pęcherzyki, żeby sobie zdrowo rosły wink

                                                    U mnie wszystko w porządku. Lenka zrobiła się taka gaduła, ze padamy przy niej ze śmiechu smile Ostatnio jej ulubione słówko to "mogę ?"
                                                    W sobotę nie chciała usnąć stała w łóżeczku i się wygłupiała, grzecznie, (a później mniej grzecznie) prosiłam, żeby się położyła - bez skutku. Wreszcie chyba zobaczyła, ze jestem trochę już wkurzona i pyta:
                                                    - A mogę siedzieć ??? wink
                                                  • iga.77 Re: Poniedziałek 20.09.10, 20:00
                                                    Dzieki wam dziewczyny za kciuki - przydadza siewink

                                                    Basiu, mam nadzieje, ze Milenka poczuje sie lepiej. Moze dziewczyny-mamy cos poradza, bo ja niestety nie wiele wiemna ten temat.
                                                    Huczusiu, Lenka brzmi slodko. Takie maluchy sa rozkoszne nawet jak brojawink

                                                    A co u mnie: Wyhodowalam juz 25 pecherzykow! Rozmiar od 10 do 19 wiec juz gotowe sa. Dzisiaj wieczorem biore zastrzyk na pekniecie i w srode idziemy na punkcje.

                                                    Trzymajcie sie cieplo!
                                                  • aleksa51 wtorek 21.09.10, 10:57
                                                    Witam!
                                                    Basek a masujesz małą? To naprawdę potrafi zdziałać cuda, dużo więcej niż farmaceutyki, z którymi trzeba być ostrożnym.

                                                    Iga piękny wynik - będzie z czego wybierać. A ile zarodków masz mieć wprowadzonych?

                                                    Ja jeszcze wczoraj wzięłam dziewczyny do kontroli bo z takimi glutami nie mogłam ich puścić między dzieci. Lekarz skomentował, że w tym sezonie doleczyć katar będzie ciężko (codzi o to, że jesień). Jutro prawdopodobnie skończymy z labą. Jutro też wieczorem mam się stawić na komisję do Łodzi z Madzią. Ciekawe czy też uznają, że nie wymaga więcej opieki niż dzieci w jej wieku?

                                                    U mnie nareszcie w sobotę wyszedł dodatnio test owulacyjny (jakbym testowała raz dziennie to bym przegapiła) czyli owulacja wypadła najprawdopodobniej w 26dc. Ale nie jestem dobrej myśli bo jakoś tak temperatura gwałtownie się nie podnosi - może o 0,2-0,3 stopnia. Chyba teraz przyjdzie nam dłużej poczekać na ciążę.
                                                  • goska797 Re: wtorek 21.09.10, 13:30
                                                    Napisałam wczoraj bardzo dużo i wszystko trafił szlak bo rozłączyło mi internet.

                                                    Aleksa podziwiam, że decydujecie się na 3 dziecko. Tyle pracy wymaga opieka nad jednym dzieckiem, co dopiero nad trójką. Ty jednak dasz sobie radę. Sama bym chciała mieć jeszcze jedno. Mój M namawia mnie by rozpocząć starania jak najszybciej bo nie wiadomo czy w ogóle będzie nam jeszcze dane. Ja póki co obawiam się, że nie dałabym rady z dwójką. Poza tym boje sie, że długa przerwa bez pracy mnie zdyskwalifikuje mnie z rynku.
                                                    Mateusz chyba zaczoł w miare regularnie spac. Jesli zasnie wczesnie wieczorem to pobudka o 24, 3 i 6 jesli pózno to o 3. My mamy problemy z tzw "bąkami". Strasznie sie pręży zanim sie odblokuje. Dajemy mu herbatke z kopru, która minimalnie pomaga. Zaparc nie ma wrecz przeciwnie. Potrafi zrobic kupę w momencie kiedy pielucha jest wymieniana bo już do niej narobił.
                                                    Ostatnio jednak boje się, ze chyba moja pierś mu już nie wystarcza. Ostatnio M się zajmował Mateuszem i podał mu butelke z moim odciagniętym pokarmem. Zjadł wszytsko i jeszcze było mało. W tym dniu przestały pojawiac się problemy ze snem i spał jak zabity. Nie wiem tylko czy to wina pokarmu czy może zasługa hustwaki, która dostalismy, a która przypadał mi do gustu.

                                                    Co do tesciowych. Moja teściowa i babcia M non stop mi mówia, ze za lekko go ubieram i że za mało mam pokarmu. Generalnie wychodzi na to, że wszytsko robię zle. Nie wspomne już o komentarzach, że brzuch to mi wolno spada.

                                                    Dzisiaj ide na kontrolę do ginekologa. Zobaczymy jak oceni moją sytuacje po porodzie.
                                                    Mam te cheć iść na solarium bo moja bladość aż poraża. Myslicie, że mozna?
                                                  • iga.77 sroda 22.09.10, 18:50
                                                    Gosiu, nie sluchaj tesciowej....niech ci to jednym uchem wlatuje, a drugim wylatuje. Znajac mnie to bym pewnie cos odfurknela, ze przestaly by mi sie wtracacwink Ale najlepiej ignorowac. Niech sobie gada, a ty rob swoje. To ty jestes Mama.
                                                    Aleksa, napisz jak tam po komisji. Jaka decyzja podjeta?
                                                    Ja juz po punkcji. Pobrano 25 jajeczek. Jeszcze nie wiem kiedy transfer - maja do mnie jutro dzwonic z informacja ile jajeczek sie zaplodnilo.
                                                    Podawac mi beda dwa zarodki. To jest maksymalna liczba jaka robia w tej klinice. Ale ja se nawet obawiam tych dwoch, bo co prawda zwieksza to szanse zajscia w ciaze, ale boje sie ciazy mnogiej, wolalabym uniknac tego. Oczywiscie nie wiadomo cxzy w ogle sie uda, wiec na razie staram sie nie myslec o tym. Dam wam znac jak sprawa postepuje.
                                                    Tryzmajcie sie cieplo (u was tez taka letnia pogoda?, u na teraz 23 stopnie i pieeeeknie!)
                                                  • norwegiana Re: sroda 22.09.10, 20:36
                                                    cześć dziewczyny!
                                                    iga wspaniale że tyle jajeczek czy ta punkcja bolała? dawaj znać myslę o Tobie codziennie.
                                                    gosia ja na takie rady i komentarze odpowiadałam ....jak Twoje dzieci byly male postepowalas tak jak ty chcialas i wiele sie zmienilo i wiele lat minelo teraz ja mam male dziecko i robie po swojemu i komentarze sie skonczyly bardzo szybko

                                                    a ja wróciłam właśnie od położnej bo jakoś podpuchłam bardziej i Mały jakiś spokojniejszy ale (w kanale jeszcze nie jest)więc żeby miec spokojną noc wybrałam się chociaz posłuchać czy puls dziecka prawidłowy no i okazało się że jest ok ja jestem spokojniejsza
                                                  • jedynybasek5 piątek 24.09.10, 08:55
                                                    Witam Was smile Iga trzymam kciuki za IV!
                                                    Gosia nie przejmuj się- ja też przestałam. Teściowa to teściowa- zawsze musi mieć jakieś "ale".
                                                    A my byliśmy wczoraj u neurolog. Od razu polecam- dr. Iwona Kochanowska jest naprawdę świetna. Godz. 19 to dla Milci godzina płaczu, a kobietka ma takie podejście, że mała się nawet uśmiechała, a trzeba było ją w pewnym momencie porządnie wystraszyć, żeby pokazała odruch Moro wink zero płaczu. Co najważniejsze- wszystko jest w najlepszym porządku, a Milcia jest ponad wiek rozwinięta i fizycznie i społecznie. Plus jeszcze Mąż dostał komplement, że rzadko zdarzają się tatusiowie mający taki kontakt z takim małym dzieckiem, że jest wyjątkiem i w ogóle w ogóle. Oczywiście strasznie zaprzeczał i twierdził, że to normalne. Ale ja dobrze wiem, że jest wyjątkowy smile
                                                  • norwegiana Re: piątek 24.09.10, 15:57
                                                    basiu musisz być dumna z mężusia to napewno mile połechtało jego ego smile i cudownie że z małą Mi wszystko ok napewno sie uspokoiłaś i dobrze ze poszłaś


                                                    ...dziś miałam dzień gotowania z moją małą pomagierką gotowałyśmy krupnik, kluski śląskie i rogaliki z jabłkiem z ciasta francuskiego córcia mi dzielnie pomagała ale jak ja się namęczyłam wiecie oczy dookoła głowy cała kuchnia w mące itp. ale radośc dziecka bezcenna jakoś mnie zaczynaja wyrzuty sumienia chwytac że nie bedę miała dla niej tyle czasu
                                                    ...i wógóle zastaniawiam się jak to będzie jak się mały pojawi po tej stronie brzuszka i jaki on będzie jak będzie wyglądał wogóle jakies takie rozmyslanki mnie wzięłysmile
                                                    mam tydzień i 6 dni do porodu ........a dopiero był styczeń
                                                  • iga.77 Re: piątek 24.09.10, 19:14
                                                    Basiu! To strasznie mile uslyszec takie slowa. Musicie byc wyjatkowa rodzinkasmile
                                                    Norwegiana, pelnia byla wczoraj, a ty ciagle w dwupaku???? ;P Napewno ciekawosc cie zzera co to bedzie z tego twojego malego berbeciasmile A taka sesja z Mala w kuchni to musi byc laba. Choc tak jak mowisz - oczy dookola glowy (ja zawsze swoim uczniom powtarzam, ze tylko nauczyciel ma oczy na karku, zeby nie rozrabiali jak sie odwrcewink) Ja z moja gromadka gotowalam tydzien temu - zrobilismy pizze, bylo przy tym smiechu co niemiara!
                                                    Pytasz, czy punkcja boli. Nie czulam nic podczas punkcji. Dostalam znieczulenie miejscowe, po ktorym jedynie wymiotowalam, ale to sie zdarza. Puscilam pieknego pawia na ulicy (dobrze , ze nie w autousie) jak wracalam do domu.....Ale na drugi dzien , czyli wczoraj, duzo lazilam, w pracy zostalam troche pozniej, bo do 17:30 (prowadzilam eco club, wiec caly czas fizyczne zajecia), i jak wrocilam do domu to dostalam jakis takich dosc ostrych skurczy. Trzyma mnie to do dzisiaj, ale juz slabiej. Lykam no-spe. Nie krwawie, ale mam plamienia, niezbyt intensywne, ale na tyle, ze musze uzywac wkladek. Nie wiem czy tam sie cos nie uszkodzilo. Te skurcze mnie troche zaniepokoily. Moze sie przeciazylam?
                                                    Jutro transfer. Zaplodnilo sie 15 jajeczek, wiec chyba dobrze. Teraz tylko martwie sie o prawidlowe zagniezdzenie, bo jak mam takie historie ze skurczami to moze nie byc dobrze......No, ale juz nic na to nie poradze. Dzisiaj tez zostalam po lekcjach dluzej, bo z kolei mialam film club. Ale do jutra wypoczywam. Moze skurcze odpuszcza.
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 25.09.10, 12:08
                                                    Pewnie, że miłe smile Ale pomimo, że pozornie wszystko jest w porządku to jednak... zawsze znajdzie się coś do ponarzekania. Chodzi głównie o mnie- nie mam "napędu", odkąd jest nas trójka. Z reguły robię tylko to co konieczne, i nie potrafię się zmusić do niczego ponadto. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nigdy nie należałam do specjalnie "pracowitych", ale obiad zawsze był, było posprzątane itd. Teraz też, ale bez żadnej radości z tego co robię. Taka jakaś chodzę, jak za mgłą. Jakbym sama siebie obserwowała z boku. Powiedziałabym, że to jesienna chandra, ale jesień nie zaczyna się w czerwcu... Baby blues chyba jakiś przeciągający się.
                                                  • iga.77 sobota 25.09.10, 18:07
                                                    Basiu, zycie ci sie troche poprzestawialo wiec zmeczona masz prawo byc.
                                                    Ja tylko na chwile wpadlam powiedziec, ze transfer przeniesiony zostal na poniedzialek. Podobno to dobre wiesci, bo wszystkie zarodki sa silne i sie dobrze rozwijaja. Niepocieszona jestem tylko z tego, ze znow wolne z pracy musze brac, a nawet nie mam jak uprzedzic szkole, zadzwonie dopiero rano w poniedzialek. A tak sie cieszylam, ze transfer wypadl w sobote! Bylam juz polowie drogi jak do mnie zadzwonili z laboratorium, a wiecie, mam 1,5h podrozy do szpitala. Oj, zeby tylko to wszystko warte bylo tych poswiecen, bo jak nie to sie wsciekne!
                                                  • norwegiana Re: sobota 25.09.10, 20:47
                                                    iga będzie będzie warte smile trzymam kciukale smile
                                                    jedynybasek czasem trzeba odpuścić przy małym dziecku czasem trzeba poleżeć a odkurzanie obiad może poczekać z tego co się orietuję do raba masz niedaleko więc męża mozna tak nakarmić a po przeciwnej stronie pyszne pierogi sprzedaja na rogusmile życze Ci Basiu poprawy nastrojusmile
                                                    ja własnie się dowiedziałam że po moim porodzie i 2 tygodniach wolnego mojego męzusia zostanę prawdopodobnie z dzieciaczkami sama bo on po 12 godzin w pracy będzie jak nie więcej więc juz się nastawiam że będę musiała niektóre rzeczy odpuścić ...
                                                    po pełni a ja dalej z brzuszkiemsmile ale już się nie nastawiam na poród wrześniowy co ma być to bedzie tylko się obawiam przenoszenia ale stwierdziłam że po tygodniu najdalaej jak nie będą mi chcieli pomóc to się zabarykaduje na oddziale i sama sobie oksytocynę podłączę haha no bo ja z tych co muszą mieć jakiś plan
                                                    wybaczcie ale to chyba jakaś ciążowa przypadłość że wam tak ie bzdury piszę smile
                                                  • aleksa51 niedziela 26.09.10, 06:49
                                                    Norwegiana jesteś usprawiedliwiona - końcowe tygodnie ciąży do lekkich nie należą, więc możesz narzekać ile chcesz. I tak nie jesteś marudna. Co do gotowania z dziećmi to ja jestem za mało cierpliwa.
                                                    W każdym razie odliczamy dni razem z tobą!

                                                    Iga! J€ż tak blisko. Super wynik - 15!!! Jeśli sięsuper rozwijają to większe szanse, bo przecież wiadomo, że często u wielu kobiet dochodzi do zapłodnienia i są poronienia w terminie @ bo najprawdopodobniej zarodek źle się rozwijał. Ja też trzymam kciuki, żeby warto było tyle w pracy opuszczać. Napisz nam po transferze jak było, bo jesteś tu (w tym wątku) pionierką w tym temacie.

                                                    Basek rano obudziły mnie dziewczyny - przyszły obje do nas do łóżka, a ja nie umiem spać jak sardynka więc o różnych rzeczach myślałam. Moje obydwie dziewczyny nie załatwiały się same. I dopiero przy Noelce udało mi się dojęć, że ma to związek z alergią. Nie udało mi się zakumać na co ta alergia. Ale u Nelusi od czwartego miesiąca podawałam najpierw kilka mililitrów soku jabłkowego (najpierw wyciskałam sama ze startego jabłka, potem kupowałam taki dla maluchów). Po jakimś czasie - też blisko tych 4 m-cy zaczęłam jej podawać po kilka łyżeczek papki z jabłka codziennie 1x dziennie. I tylko po tym codziennie się wypróżniała bez żadnych dodatkowych leków i czopków. Nie wiem czy u Mili zadziała ale może. Dodam, że poza tym jabłuszkiem diety nie rozszerzałam - tylko pierś.

                                                    Po komisji narazie czekam. Dość dokładni byli lekarz i psycholog. Lekarki u mnie w mieście na pierwszej komisji nie interesowała lekarki astma, inhalatory, bo stwierdziła, że na astmę nie przyznaje się grupy. W Łodzi bardzo interesowała ich ta astma i to, że inhalatory kupowałam. Lekarka była przejęta tym, że Madzia jest od 26 dni chora i nie zdrowieje. W każdym razie nie chcę się nastawiać. Powiedzieli, że wyślądecyzję w ciągu 2 tygodni.
                                                  • goska797 Re: niedziela 26.09.10, 19:22
                                                    Iga trzymam kciuki za jutrzejszy dzień!!! Teraz tylko niech dobrze się zagniezdżą. Wierzę, że bedzie dobrze.
                                                    Norwegina końcówka jest najgorsza. Z jednej strony człowiek jest już zmeczony ciążą, z drugiej ma obawy.
                                                    Basia ja się wypowiadac chyba nie bede bo dzisiaj mnie szlak trafia ale doskonale Cię rozumiem.
                                                    Od 3 dni chodze przeziębiona bo jakies świństwo przytargał mój M z pracy. Mateusz strasznie dzisiaj marudny. Cały dzień płacze a ja nie wiem co mu jest. Byliśmy dzisiaj u tesciowej i mojej mamy bo chciały go zobaczyć. Zadna z nich nie wzieły go chociaz na 5 minut żebym mogła odpocząć o d tych wrzasków. Jak jest spokojny to wszycy chcą nosić, jak ma gorszy dzień to musze liczyć tylko na siebie.
                                                    Najbardziej chyba rozczarowało mnie zachowanie mojej mamy. Kiedys powiedziałam żeby nie nosiła Mateusza non stop na rekach bo sie przyzwyczai. Tak ja to ruszyło, że dzisiaj nie wzieła go ani na sekundę wypominając mi tamte słowa. Prawdę mówiąc wypomniała mi też ze tydzień po porodzie zrobiłam jej zdaniem za mały obiad dla rodziny. W czasie tego obiadu już wytykała mi błędy. Dzisiaj zaś wychwalała moja bratową jaki zastawiony był stół wczoraj na ich pierwszej rocznicy ślubu, podczas której oswiadczyła, że jest w ciąży. Powiem Wam, że przykro mi z powodu zachowania mojej mamy. Nauczyłam się już, że nigdy nie jest zadowolona kiedy czegoś nie robię po jej myśli i nie omieszka mi tego powiedzieć lub robic bolesne uwagi. To jednak bym przebolała. Najbardziej boli mnie to, że tak potraktowała Mateusza. Nie wiem może faktycznie to moja wina. Nie powinnam się wtedy odzywać.
                                                    Chyba tez jestem zmeczona. Zajmuje się małym całe dnie, w nocy tez wstaję ja. Mój M nie wstaje bo w pracy jest nieprzytomny. Umówilismy się, ze za to w weekendy bede mogła odespac rano. efekty są takie, ze Mateusz budzi o 4-5 rano a mój M dziś wstał dopiero o 8. Oczywiście nie było mowy o moim odpoczynku. Troche jestem zawiedziona bo snu brakuje mi bardzo, szczególnie teraz w czasie przeziębienia.

                                                    Dzisiaj czuje sie jak wyrodna matka. Zła jestem na siebie, że mam dosyc własnego dziecka, na które tak bardzo długo czekałam a teraz żalę się Wam.
                                                    Do tego wszytskiego po wizycie kontrolnej u gin. wyszło, że mam zapalenie błony sluzowej macicy. Powikłanie po porodzie (do tej pory bowiem mam plamienia). Dostałam antybiotyki. Mam nadzieję, że poomogą. Co do wagi to 2 kg mniej niż przed ciążą. Mimo tego nadal mam problemy z dopięciem spodni, ale to chyba biodra mi sie rozeszły no i brzuch jeszcze został mimo rozpoczecia cwiczen.
                                                    Wybaccie za moje żale. Nie wiem, może Wy ocenicie moje postepowanie bo juz nie wiem czy jestem normalna.
                                                  • norwegiana Re: niedziela 26.09.10, 20:19
                                                    Iga przede wszystkim trzymam kciuki za Ciebie i Twoje jajeczka jutro i nie tylko do czasu kiedy się zagnieżdżą potem rozwiną i za to żeby przeczytać że masz już dość chodzenia w ciąży i żeby maleństwo wyskakiwało
                                                    Aleksa51 mam nadzieję że decyzja będzie pomyślna i dzięki za słowa otuchy
                                                    Gosia jesteś zmęczona masz do tego prawo i ja Cię rozumiem bardzo dobrze. Tak to jest że jak człowiek by chciał to dzieciaka nie wezmą a jak ma spać czy spokojnie leży to każdy chce…
                                                    Mamie wytłumacz że mówiłaś non stop a nie od czasu do czasu i w ogóle jestem zdania że o swoich żalach i jakiś niejasnościach warto rozmawiać na bieżąco człowiek nie nosi w sobie i już mu lepiej a jak ktoś nie zrozumie to trudno tylko warto rozmawiać na spokojnie bez agresji i wytykania tylko powiedzieć jak to z Twojego punktu widzenia wygląda.
                                                    Co do M skoro się umówiliście to po prostu budź M i mu powiedz że Mateusz płacze jeśli on nie słyszy wygospodaruj dla siebie czas bo potem będzie ciężej jak go przyzwyczaisz wyślij na spacer chłopaków a Ty pośpij.
                                                    … ja dziś z rodzinka kiełbachę piekliśmy na ognisku i rybkę i ziemniaki z ogniska piękna była pogoda nie powinnam narzekać ale zabrakło mi towarzystwa starych sprawdzonych przyjaciół jakoś tak smutno mi się zrobiło poczułam się ciut samotna
                                                    Zmęczona jestem, spać nie mogę, w tym tyg rozstępy mi się porobiły, wielka jestem spuchnięta i do tego nie wiem kiedy urodzę a jak urodzę co prawda M będzie miał 2 tyg wolnego ale potem zapowiada się że będzie musiał po 12 h pracować co mnie nie pocieszyło no i tak właśnie mi dziś nie wesoło.
                                                    Jutro idę do położnej może będzie lepszy dzień
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 27.09.10, 08:37
                                                    Goska! Spokojnie - ty zachowujesz się normalnie. Z mamą warto rozmawiać. A z doświadczenia wiem, że z teściową nie, bo jeszcze gorzej się obraz ale to ty musisz ocenić sytuację. Asertywnym trzeba być i móqwić jak ci sięnie podoba np noszenie synka przez którąś non stop kiedy tego nie potrzeba. Przynajmniej będziesz żyła w zgodzie ze sobą. A małżonkowi wytłumacz, że ty nie masz wolnego - tak jak on kiedy wychodzi z pracy, że ty opiekujesz sięmałym 24 godziny na dobę i nigdy nie masz wolnego...i że nie masz już siły. Ja mojemu muszęto regularnie uświadamiać nieraz- na jak on w niedzielę wybędzie na działkę, potem wpada i chce za 10 minut wyjść do kościoła. A ja czekam kiedy przyjedzie, żebym mogła spokojnie się wykąpać - umyć przetłuszczone włosy, skosić trawnik na nogach i pod pachami, spokojnie włosy wysuszyć. Co niedziela on o tym zapomina. Wczoraj w efekcie ubrałam mu dzieci (bo samemu mu było za ciężko) i sam z nimi poszedł, chociaż stawiał opór.

                                                    Norwegiana już bliziutko. I zrobiłaś mi smaka na kiełbachę z grila wink

                                                    Ja odwiozłam Noelcię do źłobka, Madziędo przedszkola odprowadziła teściowa. Teraz wróciłam do domciu na robienie pierogów. Nie mam do tego weny, ale potem by się pojadło...
                                                    Wczoraj za radą mojej cioci rozpuściłam w zimnej wodzie sół i łóg z Ciechocinka i władowałam to w nawilżacz powietrza. Robię w domu mikroklimat i mam nadzieję, że to pomoże moim dzieciom.
                                                    Rano też postanowiłam zatestować (dziś ósmy dzień po owu) z wykorzystaniem testu owu bo on najwcześniej wykrywa ciążę. Testowa wyszła bordowa. Teraz czekam jeszcze kilka dni czy @ sięnie zjawi. Dzisiaj zadzwonię do gina czy mam odstawić duphaston czy brać dalej.
                                                    Iga odezwij siępo transferze. Pewnie jak wrócisz to już wieczór będzie??
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 27.09.10, 10:59
                                                    Iga - ściskam mocno kciuki big_grin Jestem pewna, że będzie sukces kiss

                                                    Basiu, Gosiu - zmęczenie w Waszej sytuacji to zupełnie normalna rzecz. Nie wahajcie się prosić waszych M. o pomoc - Wy macie etat 24-godzinny, potrzebujecie chwili dla siebie, chociażby na małą drzemkę smile Radosna i pełna sił mama i zona to jest to czego Waszym dzieciaczkom i M. potrzeba najbardziej. Obiad, porządki - bez przesady smile Dobrze, ze nie widziałyście mojego mieszkania tak kilka tygodni po porodzie shock

                                                    Aleksa trzymam kciuki za Twoje dziewczyny, za pomyślne wieści z komisji i za "kreseczkę" big_grin

                                                    Norwegiana - końcówka ciąży to masakra smile Coś o tym wiem obydwie moje leniwe panny urodziły się "po" terminie. To cud, że nikt z mojego otoczenia nie zginął wink Plułam jadem na odległość zwłaszcza po usłyszeniu pytania : - Jeszcze nie urodziłaś ?
                                                    Życzę dużo siły i szybciutkiego, lekkiego porodu.

                                                    U nas "odpukać" wszystko OK. Lenka wczoraj pierwszy raz wieczorem usypiała bez "monia". Oddała swoje smoczki "dla dzidzi". Po kąpieli się lekko rozkleiła, ale dzielnie usnęła i w nocy było OK. Zobaczymy jak popołudniowe zasypianie suspicious
                                                    Zwłaszcza, że została z moją mamą smile Babcia będzie miała chrzest bojowy wink
                                                    Trzymajcie kciuki za moją dzielną Córeczkę (no dobra za babcię też) big_grin
                                                  • iga.77 Re: Poniedziałek 27.09.10, 17:49
                                                    Gosiu! dziewczyny maja racje. Nie mozesz sie winic za to, ze jestes zmeczpona i pragniesz chwili spokoju chociazby po to, zeby pospac. Taj jak radzi norwegiana i aleksa - facetowi musisz jak krowie na rowie. Chcesz cos od niego to wymagaj i badz konsekwentna. Obiecal, ze dluzej pospisz w weekend to tak ma byc! Sprzedaj mu kopniaka pod koldra to sie obudzi i uslyszy malegowink To zart oczywiscie, ale wiesz o co mi chodzi.
                                                    Norwegiana, zostaly jeszcze 3 dni wrzesnia!!! To juz zaraz!
                                                    Aleksa, marze o tym, zebysmy razem teraz zaciazyly i przezywalay ciaze w tym samym czasiesmile Czyz to nie byloby boskie?smile
                                                    A jak po transferze? no coz, mam mieszane uczucia. Sam transfer jest bezbolesny i trwa jakies 3 min (cos jak badanie cytologiczne). Jedyny dyskomfort to pelny pecherz.
                                                    Po 11 mialam transfer, po 13 bylam juz w pracy.
                                                    Ale najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze oboje z P postawieni bylismy przed trudna decyzja -lekarz i embriolog powiedzeli tak: "z 17(!) zaplodnionych jajeczek mamy 6 (z tych nerwow nie pamieatm czy to bylo 6 czy ile, ale to nie istotne) zarodkow. Zarodki sa w fazie "cos tam" czyli sa juz podzielone na setki komorek, nie jak to bywa w 2 czy 3 dniu po punkcji, gdzie kobietom podaje sie 2 lub 8komorkowce. Zarodki nie sa najlepszej jakosci, ale nie sa tez najgorszej. tak gdzies po srodku. Z tych kilku zarodkow, ktore sa trudno jest wybrac najlepszy, poniewaz wszystkie sa podobne do siebie. I teraz pytanie: Czy chcecie czekac do jutra jak sie zarodki jeszcze troche rozwina i wtedy bedzie mozna wybrac ten jeden najlepszy, czy podac dzisiaj dwa zarodki?"
                                                    Zajelo nam chyba z 15min debatowania, zeby podjac decyzje. W koncu zaglosowalismy. P wlozyl kawalek papierka w jedna dlon. Papierek - dzisiaj dwa zarodki. Bez papierka - jutro jeden zarodek. Trzy razy pod rzad wylosowalam, ze dzisiaj dwa. No i zostalismy. Podali mi dwa zarodki, ale nie wiadomo jak sie przyjma.. Zadecydowal los.Teraz juz wszystko w rekach natury.
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałek 27.09.10, 21:14
                                                    iga będzie dobrze teraz sie oszczędzaj tyłek zakryty bo to juz zaraz październik smile
                                                    aleksa51 no trzymam kciuki za chłopakasmile
                                                    huczusia daj znac jak u Was z tym smokiem u mnie po odsmokowaniu Pyśka jak jej nie zaprowadzę do łóżka to sie sama nie położy smile
                                                    gosia jeszcze jedno tak jak sobie na początku pozwolisz tak będziesz miała potem a kiedyś i ty wrócisz do pracy a obowiązków przy dziecku mniej nie będzie... często o tym zapominamy a potem narzekamy że nam nie pomagaja mężowie...itp itd
                                                    ja w związku z tym nie zamierzam oszczędzac mojego męża choć narzekać na nich nie mogę robi wszystko gotuje sprzata pierze przy dziecku wiele pomaga jedyną rzeczą której nie robił jest usypianie co właśnie przy synku sie zmieni smile przynajmniej taki mam plan smile
                                                    ...ja dzis nie bedę narzekać byłam u położnej zmierzyła ciśnienie brzuchol posłuchałyśmy serducha i to było na tyle trzeba czekać....
                                                    ognista co u Ciebie?
                                                    co z reszta dziewczyn????
                                                  • aleksa51 Wtorek 28.09.10, 05:58
                                                    Iga super by było gdyby udało nam się w tym miesiącu. Nawet podobny etap - bo u mnie powinno być niedaleko po implantacji (te kilka dni już około np 15 tc nie robi różnicy).
                                                    Trzymam za ciebie mocno kciuki. I wiem, że teraz dobrze będzie jeśli będziesz miała czas wypełniony po brzegi i nie będziesz miała zbyt wielu chwil na zadumę.

                                                    Pisałam wam może, że robię w domu dziewczynom Ciechocinek? Wcześniej przez tydzień stawiałam w pokoju garnek z parującą wodą z szlamem i ługiem ciechocińskim. Teraz poszłam o krok dalej i rozpuściłam te substancje w zimnej wodzie, potem wlałam w nawilżacz powietrza. Jaka mgła się robi w pokoju po kilku minutach! Jest tylko jeden feler - od wczoraj mnie od tego mikroklimatu mdli.
                                                  • huczusia Re: Wtorek 28.09.10, 08:45
                                                    Iga - kciuki zaciśnięte smile

                                                    Aleksa - jak mdli, to może ?????? big_grin

                                                    Norwegiana Lenka jest bardzo dzielna o smoczku prawie nie wspomina, tylko czasem się chwali, że oddała "monia" dzidzi". Fakt, ze trochę dłużej zasypia. Ponieważ buzia wolna, to opowiada wrażenia z całego dnia. ale ja tak lubię jej słuchać wieczorami, że bardzo się z tego cieszę. Mam dla tych moich dzieci tak mało czasu w ciągu dnia....
                                                    Jestem bardzo dumna z mojej małej Córeczki.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 28.09.10, 10:02
                                                    No dziewczyny, to może będziecie razem się toczyć niedługo wink
                                                    U mnie nastrój trochę lepszy, mam masę załatwiania różnych spraw, od MOPR- u po szkołę. Nie mam czasu mysleć o pierdołach wink Do tego Milusińska pokasłuje i kicha, no ale trudno, kiedyś musiała załapać zarazkę, szczególnie , że w domu szpital. Ale znaleźliśmy sposób na zaparcia- laktuloza. wczoraj dwa razy podałam, to na wieczór kupa i rano dzisiaj bez problemów. Zielona bo zielona, ale to raczej wina czegoś co ja zjadłam. No i nie wiem czy wam mówiłam, ale wiotkość krtani poszła baj baj- moje dziecię wreszcie przestało charczeć jak leży na pleckach. Ale i tak woli spać na brzuszku w nocy wink Co tam jeszcze z nowości. Aha, w walce z zaparciami postanowiłam ją dopoić trochę. Kupiłam jej rumianek bobovity, bo koperku nawet nie chce wąchać. Wyduldała 100 ml wink Wiem, że przy karmieniu piersią niby nie trzeba dopajać, ale ja mało piję, więc może i stąd te zaparcia. A jak ona czegoś łyknie to pewnie też nie zaszkodzi. No to chyba tyle . Ja jeszcze katarzę, kaszlę itp. ale czuję się pozatym ok. Na przeziębienie i tak nie mogę nic brać zbytnio więc trzeba przeczekać. Trzymajcie się ciepło bo pogoda "iście barowa". Made in England prawie.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 28.09.10, 16:52
                                                    Basiulek możesz brać coś na przeziębienie. Lekarze to nogi w tym temacie. Samemu trzeba wiedzieć i do tego nadaje się forum już linkowane o karmieniu piersią. Tak z pamięci to napiszę od razu, że można ferwex, Modafen.
                                                  • goska797 Re: Wtorek 29.09.10, 12:55
                                                    Iga i Aleksa trzymam za Was kciuki. Na pewno sie uda.

                                                    Wiem Dziewczyny, że macie racje. Pogadaliśmy z M i chyba dotarło do niego, że ja też jestem zmęczona. Póki co synek okazał się łaskawy i budzi sie koło 24-1, a pózniej 4-5 i idziemy dalej spać.
                                                    Wczoraj byliśmy u pediatry ponieważ Mateusz miał zatkany nosek mimo, że kataru na wierzchu jeszcze nie ma, ale wydawało mi się, że zaraził się od nas. Okazało się, że ma zaczerwienione gardło i coś w tym nosku jednak jest. Mamy stosowas sól morską (póki co nic nie wylatuje z tego noska, a i katar sie nie pojawił), syrop Clemastinum. Do tego pod noskiem mam smarować maścią Atecortin ale co do niej mam wątpliwości. Co ciekawe zakazała mi stosowania gruszki bo ponoc za mały.
                                                    Duzo bardziej zmartwiło mnie, że Mateusz leci ciałkiem zupełnie na prawa stronę. My sie staralismy go przekrecac na prawa ale widać nie dość dobrze skoro lekarz zauważyła, że cos jest nie tak. Nam też się wydaje, ze główka mu sie troszke spłaszcza w prawa strone. Ponocwiną jest ułozenie w brzuchu. Ze wzgledu na to, ze był duzy nie miał mozliwości ruchu i moze taka pozycje przybrał. Póki co czeka nas wizyta u neurologa. Mam go kłaść jak najczesciej na brzuchu i przekrecac na prawa.
                                                    wczoraj tez odbylismy wizyte u ortopedy. Okazało sie ze prawe biodro ok, ale nad lewym musimy pracowac bo nie wykształcone jeszcze. Zmartwiło mnie to bardzo. Mam świczyć z Mateuszem okrężne ruchy i duzo na brzuszku. Zwrócił również uwage na to preferowanie prawej strony ale jego zdaniem powinno mu minąć.
                                                    Czy któras z Was miała podobny problem?
                                                    Po tych wizytach jestem chora i sie przejmuje czy cofną sie te wszytskie nieprawidłowości.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 30.09.10, 08:53
                                                    Gosiu, to Mati budzi się teraz tak jak Mała Mi wink Bo zwiększyła sobie ostatnio liczbę przerw do 2 smile a tak fajnie było smile spało się bez przerw do 4-5. Z synkiem wybierzcie się jak najprędzej do dobrego neurologa dziecięcego, żeby rozwiać swoje wątpliwości. Myślę, że pediatra może mieć rację, a synuś jeszcze malutki to wyrośnie z tego smile
                                                  • aleksa51 Czwartek 30.09.10, 14:15
                                                    Goska! Moja Madzia tak przechylała główkę ja jedną stronę. Lekarz nam poradził przekręcenie łóżeczka- bo zawsze na nas i cały pokój patrzyła na jedną stronę. Pomogło i obyło się bez rehabilitacji.
                                                    Nie zdziw się jak małżonek dość niedługo zapomnie o waszej rozmowie - mój tak ma wink

                                                    Dziś byliśmy z pannami u alergologa. Lekarka była o niebo milsza niż tamta poprzednim razem. Pojechaliśmy też wcześniej, żeby nikogo przed nami nie było. Dzięki temu lekarka poświęciła im tyle czasu ile trzeba. W sumie i tak nic nowego się za specjalnie nie dowiedziałam. Ale tym razem wiem, że lekarz zrobił co należało, a nie zbył nas. No i nareszcie lekarka, która nie biadoliła, że się do żłobka i do przedszkola nie nadają. Powiedziała wręcz, że dzieci które nie chodzą w duże skupiska ludzi też potrafią bardzo chorować po wyjściu chociażby na plac zabaw czy do piaskownicy. I spytała mnie kiedy chcę z nimi znowu przyjechać - zwykle lekarz mówi że za 2 lub 3 miesiące itd. Ja stwierdziłam, że do czerwca przyjeżdżamy co półtora miesiąca i ich stan nie jest na tyle dobry, żeby robić dłuższą przerwę, więc przyjedziemy znów za 6 tygodni.
                                                  • norwegiana Re: Czwartek 30.09.10, 14:34
                                                    dziewczyny przyślijcie mi tu jakąś oksytocynę czy globulki na wywołanie smile
                                                    aleksa51 ty juz dla mnie jak lekarz tyle się z tymi dziewczynami nachodzisz i taka wiedze juz zdobyłaś że śmiało mogłabym rodzic przy Tobie smile jak się czujesz? trzymam nadal kciuki kiedy testowanie?
                                                    iga a Ty zabiegana ale to dobrzesmile ja tu nie mam co robić tylko czekam i czekam więc się pozastanawiam za Ciebie i alekse51smile
                                                    gosia ja tez jestem przekonana że jeszcze nie jedną taką rozmowę z M odbedziecie smile ale fajnie że zrozumiał no a Ty bądź konsekwentna to twoja droga do sukcesu w tej kwestiismile

                                                    wczoraj wieczorem juz myslałam że się cos zaczyna a tu klops sad z uporem maniaka wyglądam jakiegoś czopa w toalecie niestety bezskuteczniesmile
                                                    pogoda u mnie piekna słoneczko wymarzona na spacerek z wózeczkiem ale narazie drepczemy sobie z Pysią i też fajnie jest smile
                                                    no kochane jutro 1 PAŹDZIERNIK godzina 0 tuz tuz
                                                    miłego dnia
                                                  • goska797 Re: Czwartek 30.09.10, 16:05
                                                    Norwegina ja 2 dni przed porodem wypiłam po 2 łyzeczki oleju rycynowego. Nie wiem czy akurat on pomógł ale faktem jest, że u mnie zaczeło się od bólu brzucha i byłam przekonana, ze to po tym oleju i na 100 % nie urodze jeszcze. Wieczorem zaś byłam na bardzo długim spacerze.

                                                    Mam nadzieję, że cos do niego dotarło. Przynajmniej w weekend stara sie zająć. Widze jednak, ze pojawia się nowy problem w postacji nadmiernego zainteresowania przeze mnie małym , jak uważa mój M. Chodzi mu oczywiście o sex, a raczej jego brak. Moim zdaniem wszytsko mozna by było zrobić gdyby po przyjściu do domu zajął się młodym troche a nie siedział przed kompem i dalej pracował.(chociaz przyznam nosi go po karmieniu i wieczorem juz sam od czasu do czasu kąpie i przewija). Ja miałabym czas zająć się sobą, a nie wykonuje wszytsko biegiem kiedy przyśnie. Po takim maratonie chce mi sie tylko spać bo wiem, że w nocy to ja musze wstać. Sama widzę, że nie mamy wogle czasu dla siebie. Jak rozmawiamy to ostatnio tylko o Mateuszu. Co mu dolega? gdzie trzeba go zapisać itp?
                                                    Powiem Wam, że moze jestem nadopiekuńcza ale zmartwiłam sie tym biodrem i faworyzowaniem jednej strony przez Mateusza. Jak z nim ćwicze biodro to non stop sie zastanawiam czy dobrze to robię i czy tylko nie pogarszam sytuacji. Ehhh chyba beznadzejna ze mnie mama.
                                                    Jutro od rana musze walczyc z telefonem by zapisac Mateusza na kontrole do pediatry. Mam nadzieje, że to przeziebienie minęło.
                                                  • jedynybasek5 piątek 01.10.10, 17:13
                                                    No dziewczyny, tego to bym się nie spodziewała akurat. Od około dwóch tygodni, Milcia po każdym karmieniu przy unoszeniu do odbicia głośno płacze, piszczy i tak do 5-10 minut po karmieniu. Postanowiłam dziś jeden raz nakarmić ją MM i ściągnąć mleko, żeby zobaczyć ile go jest. Byłam w szoku. W ciągu 15 minut nie ściągnęłam nawet 40 ml. Wiem, że laktator ściąga wolniej niż dziecko, ale byłam naprawdę w szoku. Cały czas wydawało mi się, że mam duzo pokarmu, a tu ciach. A jak nakarmiłam Milenkę butlą, to spokojnie zasnęła, bez krzyku. No i to częstsze budzenie w nocy- być może to też dlatego, że nie najdała się wystarczająco. jak myślicie? Gdyby to był skok rozwojowy, to po 3h niekarmienia, mleka powinno być tym bardziej więcej, bo w ciągu tych dwóch tygodni płaczu dzidzia by sobie laktację na pewno zwiększyła. dziś wieczorem nakarmię ją piersią, w nocy też, ale już rano butlą i wieczorem będę chciała butlą , żeby sprawdzić, czy lepiej śpi. Co o tym myslicie w ogóle? Dlaczego tak się mogło stać z tym mleczkiem?
                                                  • iga.77 Re: piątek 01.10.10, 17:57
                                                    Dziewczyny, jeszcze raz dziekuje Wam wszystkim za wsparcie i trzymanie kciukow w mojej intencjiwink Fajt, jestem zabiegana. Ten tydzien i kolejne trzy takie beda. Mam mnostwo papierkowej roboty, bo zbliza sie czas raportow, portfoliow itp itd. Duzo slecze nad tym wszystkim. Wczoraj po pracy jeszcze do 22 siedzialam przy kompie i konczylam pare spraw. Ten weekend tez minie niestety pod znakiem sleczenia i wypocin. Meczace to, ale wiem, ze za 3 tygodnie ferie i sobie odpoczne. No a poza tym nie mam czasu na czekanie i rozmyslanie co tam sie dzieje w brzuchu. Po prostu postanowilam wylaczyc jakiekolwiek majaki do 11 pazdziernika.
                                                    Basiu, co do twojego pytania - niestety ja nie mam o tym pojecia i musisz poczekac na nasze doswiadczone mamy.
                                                    Norwegiana, niedlugo kolejna pelnia! Mam nadzieje, ze juz w kolejnym poscie bedziesz nam opowiadala o synkusmile
                                                    A gdzie Ognista wsiakla?
                                                  • iga.77 Re: piątek 01.10.10, 17:58
                                                    ...mial byc faKt, nie faJt!
                                                  • norwegiana Re: piątek 01.10.10, 21:30
                                                    właśnie nie mam pojęcia co z ognistą mam nadzieję że u niej wszystko ok
                                                    iga dobrze że masz troche pracy smile a najbliższa pełnia 23 października wtedy juz muszę być po bo to 16 dni po terminie
                                                    basiu zadzwoń do poradni laktacyjnej ja pamiętam raz chciałam na podróż ściągnąć i tez się męczyłam i mało ściągnełam ale Pysia mi się tak nigdy nie zachowywała jak Ty piszesz nie mam pojęcia co jestsad
                                                    gosiu niestety nie pomyslałam i nie zakupiłam sobie tego oleju smile
                                                    dziś nad ranem bolał mnie brzuch jak na @ ale nic się nie rozkręciło no to się zabrałam za wicie gniazda smile teraz mały "bryka" bo na brykanie to tam już naprawde nie ma miejsca a to jego stała pora smile
                                                    pozdrawiam was dziewczyny
                                                  • goska797 Re: piątek 02.10.10, 12:14
                                                    Basiu ja mam dosc czesto podobne problemy. Otóż Mateusz płacze własnie jak jest głodny albo męczą go wzdęcia. Czasami karmienie go jest mordęgą bo chciałby jeść a tu brzuszek nie daje. Wczesniej mieliśmy jednak problem z pokarmem. Pediatra poradziła więc próbowac go dalej przystwaiac i nie dokarmiac butelką. Do butelki się bowiem przyzwyczaja i nie bedzie ciągnąć piersi, a co z tym idzie nie pobudzi pokarmu. Malemu ponoc nic sie nie stało przez ten okres kiedy miał mniej pokarmu. Możesz dodatkowo piersi dalej pobudzac laktatorem. Co do ilości to moze za mało pijasz? Ja miałam mało pokarmu kiedy wypijałam około 1,5 l płynów dziennie. Kiedy zwiększyłam ilość to i pokarmu było znacznie więcej. Do tego pije herbatke laktacyjną ale nie jestem przekonana czy ona działa.
                                                    Znowu mamy problem ze spaniem w nocy. Mateusz budzi się koło 2 lub 3 i nie ma siły by usnoł do 5. Już było tak pięknie, a teraz mam wrażenie, że znowu pomylił mu się dzień z noca.
                                                    Co do rozmowy z M miałyście rację, ze za długo to nie potrwa ale opowiem Wam pózniej.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 04.10.10, 13:53
                                                    Basek odstaw ten laktator bo to nie jest wskaźnik ile masz pokarmu. Dzieć stymuluje brodawkępocierając ją chropowatym językiem- leci sygnał do mózgu i mleko sięprodukuje na bierząco. Laktator tego nie potrafi (czasem mleko może napłynąć w trakcie odciągania laktatorem ale tylko trochę go będzie) i ściągnie tylko to co już w piersi się zebrało. Wasze dzieciaki poprostu mająjakąś alergię lub nietolerancję pokarmową!!! Przechodziłam przez to i wmawianie sobie i wszystkim, że "moje dziecko nie ma alergii" nic nie da, a wręcz zrobi krzywdę. Alergen ciężko znaleźć- moje panny reagowały na marchewkę- Nelusia na gotowanąmarchewkę m.in.

                                                    Norwegiana trzymam za was kciuki- oby już!

                                                    Iga za ciebie też trzymam kciuki. Ja muszę próbować w kolejnym cyklu.

                                                    Ale w piątek dostałam pismo, że przyznali Madzi stopień niepełnosprawności. Teraz muszętylko ogarnąć kwitologię i powalczyć z opieszałościąurzędników w MOPS-ie żeby załatwić zasiłek pielęgnacyjny- ponoć "aż" 150zł. Teraz złożę do starostwa wniosek o komisję dla Nelusi.
                                                  • norwegiana Poniedziałek 04.10.10, 16:46
                                                    aleksa no to powodzenia w kolejnym cyklu smile
                                                    fajnie że załatwiłaś Madzi ale jeszcze cie ta nasza biurokracja czeka no i oby Nelusi tez się udało chociaż 150 zł tego pielęgnacyjnego załatwić ... a najlepiej y było żeby przestały Ci tak chorować
                                                    iga byle do 11 smile

                                                    a ja dalej siedze zamiast rodzić jeszcze 3 dni do terminu.................... jutro mam kolejną wizytę u położnej i nawet mi się nie chce iść bo po co?
                                                    leje dziś u mnie drugi już dzień jesiennie ciemno i tak ma być do piątku ale w PL słyszałam że pięknie więc korzystajcie dziewczyny z pogody pozdrawiam
                                                  • patite Re: Poniedziałek 05.10.10, 17:22
                                                    norwegiana, miałam nadzieję że nie przegapię Twojego porodu!
                                                    Cieszę się, że dotrwałaś do końca cała i zdrowa smile Cieszę się z Twojego synka prawie jak z własnego i tak samo nie mogłam doczekać się porodu. Żeby mieć już to za sobą.

                                                    Gosia Ty jesteś z Warszawy, może masz ochotę się spotkać. Ja jestem mobilna więc może przełamanie się w kwestii płaczu Mateusza przydałoby Ci się? A z moją mamą też mam różne jazdy więc doskonale Cię rozumiem. Męża trzeba ostro przemusztrować. Zapytaj go wprost jakim cudem masz mieć ochotę na sex jeśli padasz po każdej nieprzespanej nocy.

                                                    Aleksa ja Cię podziwiam Twoją walkę i determinację w leczeniu dziewczynek. Ja pewnie już dawno załamałabym ręce i płakała w kąciku. Nasz synek też ma astmę, za nami juz jesienny atak, prawie byłam już pod szpitalem (a zostałam sama z dwójką na 4 dni bo mąż wyjechał). Ani do sklepu, bo starszy z gorączką, kąpanie, usypianie i karmienie dwójki. Masakra. Ale jakoś tuba i ventolin pomogły. Starszy od kaszlu zaliczył też wymioty.
                                                    W sobotę wrócił mój mąż a ja odciągnęłam mleko, zostawiłam go z dwójka i zwiałam... musiałam sobie odbić.
                                                    Aleksa i Iga trzymam kciuki obyście nam tu obydwie z dobrą nowiną wyskoczyły smile
                                                    Bardzo Wam kibicuję. Iga wierzę, że kosmos wie co robi, jak będzie dwójeczka też będzie superowo! Rozmarzyłam się.

                                                    Ognistej też dawno nie było. Ja się z nieobecności powinnam też wytłumaczyć, ale wierzcie mi że jakoś ostatnio doby mi brakuje. Rozpisałam sobie listę zadań i staram się coś załatwiać, nie siedzieć w domu. Spotykam się ciągle z koleżankami bo mi to dobrze , że na głowę robi.
                                                    Zapisałam młodego na basen, jestesmy już po pierwszych zajęciach, podoba nam się bardzo. Musiałam też więcej czasu poświęcić starszakowi, bo pojawienie się brata troszkę go podbuzowało. Nie bezpośrednio, bo dla malego jest cudwony, ale innymi kanałami ta jego frustracja wyłaziła. Teraz staramy się z mężem pracować rodzinnie smile Na męża też ostatnio narzekać nie mogę.

                                                    Vivianka się urlopuje, super zazdroszczę jej wink może w październiku gdzieś skoczymy na weekend. A jak się trafi większa premia to wyciągnę starego na szoping za gramanicę big_grin

                                                    Męczę się nadal z moją wagą, niestety po drugim dziecku ciało już nie, zaczęłam się ograniczać i kilogram spadł, ale w jakimś kosmicznie wolnym tempie, więc od dzisiaj jestem na montiniaku.
                                                    Basek moja teściowa też ostatnio znowu ma fazę, bo mąż jej nagadał, ze dzieci rozpuszcza i lekko obrażona na nas. Ale trudno. Ma teraz pełne ręce roboty więc i tak nam za bardzo pomóc nie może. Najabrdziej to mi pomagają moje przyjaciółki, młodym się zajmą, zostaną jak trzeba. NO i moja mama. Zmieniła pracę i brakuje mi spacerów z nią. Ale za to gotuje mi więcej, ma więcej kasy i czasu dla siebie. Chciałabym jej jakoś pomóc ulżyć bo narzeka czasem, że życie sensu dla niej nie ma. Że tylko praca i nic więcej...

                                                    Wybaczcie, więc że nie pisałam czas jakiś.

                                                    A o młodym smile kluska straszna, miał skok rozwojowy, już się przekręca z pleców na brzuch. Duży jest i silny. Cały czas tylko na piersi. czasem dostanie bebilon pepti ale sporadycznie. wolę odciągać, ustaliłam z moją alergolog i pediatrą, że o rozszerzaniu diety pomyślimy po ostatnim szczepieniu. Gdzieś koło szóstego miesiąca. Troszkę mnie to martwi, bo już mnie męczy to karmienie ale póki nie pracuję to daję radę. Ja już wszystko jeść moge oprócz surowego mleka. I apetyt mi zmalał. W koszu się po mału nie mieści, zwykle ma jedną dłuższą przerwę w jedzeniu - sześć godzin w nocy, a potem się budzi co 3... ale itak go strasznie kocham tego łobuza bo ma rozbrający usmiech wink non stop w zasadzie cieszy japkę.

                                                  • norwegiana środa 06.10.10, 08:55
                                                    dzięki patite smile
                                                    ... ja po wizycie u połoznej powiedziałam jej że boję się że po terminie bedzie cos nie tak zaproponowała że może mi zrobić ktg i zrobiła
                                                    zapytałam o zbadanie szyjki i rozwarcia powiedziała że może sprawdzić ale to i tak nic nie zmieni a ja jakiś mam taki spadek nastroju że stwierdziłam że skoro to nic nie zmieni to nie....
                                                    nastepna wizyte mam w poniedziałąek i zrobią mi usg jeśli nie urodzę do tego czasu
                                                    no i pytałam usilnie co ona sądzi że kiedy urodzę niestety nie dała się namówić powiedziała mi tylko że jutro ma vakt i zapraszasmile i że to juz niedługo bo widzi że się zmieniłam na twarzy
                                                    to by było na tyle z mojej wizyty

                                                    ... no dziweczyny w nocy były skurcze mniej więcej co 15 min jakiś czas bo nie mierzyłam tylko starałam się spać smile zaczełam pokrwawiać po wczorajszych przytulankach smile troche czopa odeszło wieć czekam tylko na skurcze oby synek do jutra się urodził smile wtedy będzie punktualny jak siostrasmile
                                                  • patite Re: środa 06.10.10, 11:19
                                                    norwegiana wszystko będzie dobrze.
                                                    Ja tydzień po terminie w środę wieczorem zaczęłam sobie powtarzać: jutro rodzę, nie mam skurczy co prawda, ale jutro rodzę wink zjadłam pół kilo czereśni, dostałam rozstroju żołądka, masowałam brodawki czego nie nawidzę ale to przyspiesza big_grin a no i sex z mężem też zaliczyłam. a na rozluźnienie wypiłam pół kieliszka winka.
                                                    W czwartek o 10:50 mały był już przy moim cycku smile
                                                  • goska797 Re: środa 06.10.10, 16:30
                                                    Patite ja w zasadzie jestem z Warszawy chociaż obecnie mieszkam w Otwocku. Bardzo chetnie też się z Toba spotkam. Ostatnio byłysmy umówione z kolezankami i już 2 raz spotkanie nie wypaliło. Więcej nie mam zamiaru się ich prosić.
                                                    Dzisiaj wreszcie udało mi się przespać prawie cała noc. O 3 myślałam, ze czeka mnie długie chodzenie. Wstałam ale Mateusz przestał sie denerwować i dlaej spał. Nie wiedziałam czy go budzic czy nie na karmienie. Doszłam do wniosku, ze gdyby był bardzo łodny dawno zrobiłby alarm. Tak pospaliśmy do 5.
                                                    Wczoraj bylismy u neurologa. Faktycznie ma asymetryczność ułożeniowa. Czeka nas wizyta u rehabilitantki, która pokarze mi ćwiczenia. Termin dopiero na koniec pazdziernika. Nie wiem czy szukac kogoś innego czy czekac? Boje się ze im dłuzej czekamy tym dłuzej bedziemy odwracać te zmiany. Zdaniem neurlog asymetria moze byc spowodowana zbyt długim porodem zakończonym cesarką. Jej zadniem powinni odrazu ciąć.
                                                    Odebrałam tez wyniki krwi Mateusza i troche sie martwie bo RBC, HGB, HCT, MCHC ma troszke ponizej normy. Podwyzszone PLT, MCV i Limfocyty w rozmazie krwi.
                                                    Co do mojego M to odbylismy kolejna długa rozmowe w piatek. Niby zrozumiał, chciał ustalic plan ze weekend zajmuje sie małym ale juz po jego ułozeniu w poniedziałek mogłam mu udowodnic, iż planowanie nie ma sensu.
                                                  • patite Re: środa 07.10.10, 18:02
                                                    Gosia moi teściowe mieszkają w Otwocku smile
                                                    czy Ty jesteś mobilna?
                                                    no z planowaniem na zaś jest ciężko, u nas też nie zawsze się udaje.
                                                    Te ćwiczenia pomogą Mateuszowi się uspokoić, będzie lepiej spał moim zdaniem. No głowa do góry, z każdym dniem będzie lepiej.

                                                    norwegiana co u ciebie?
                                                  • norwegiana Re: środa 07.10.10, 19:39
                                                    patite juz nie sezon na czereśnie smile potęga podświadomości dziala cuda wiem o tymsmile
                                                    chyba muszę zacząć stosować smile
                                                    nadal śluz podbarwiony krwią nie wiem czy powinnam zadzwonic do położnej że juz 2 dzień ale skoro nie ma regularnych skurczy to chyba nie ma po co ...
                                                    ....jak ja nienawidzę czekać wrrrrrrrrrrrr
                                                    gosiu dobrze że zaczniecie ćwiczenia napewno będzie ok
                                                  • huczusia Re: środa 07.10.10, 22:02
                                                    Norwegiana smile Trzymaj się Kochana smile
                                                    Końcówka jest najgorsza, ale "nagroda" na mecie warta czekania big_grin
                                                  • iga.77 piatek! 08.10.10, 15:36
                                                    Norwegiana, wytrzymasz! jeszcze troche. Moze kolejny post juz napiszesz z malym na reku? kto to wie?
                                                    Ja tez t to mialam eraz bede miala weekend pod znakiem czekania, tylko takiego mnie przyjemnego, bo ty wiesz co cie czeka o oczekujesz tego zniecierpliwiona, ale pelna radosci, ja natomist nie wiem czy moje czekanie skonczy sie lzami szczescia czy lzami rozpaczy........Takim troche plusem bylo to, ze mialam szalenczo zajety tydzien i kompletnie nie myslalam o tym czy tam sie cos zagniezdza czy nie. Obawiam sie jedynie, ze duza dawka stresu zwiazanego z praca nie pomogla.....Mielismy dwudniowa inspekcje w szkole i spedzilam jedna cala noc nad papierami stresujac sie, ze nie zdaze ze wszstkim. Przez kolejny dzien tez nie wiele jadlam i malo pilam i przez te dwa dni bylam mega napieta, bo ciagle spodziewalam sie inspektorow i jak tylko sie otwieraly drzwi to myslalam, ze to oni i serce mi skakalo! No i oczywiscie inspektorzy przyszli na ostatniej mozliwej lekcji! Tylko, zebym bylam jak najdluzej zestresowana. Ale mam nadzieje, ze, jesli cos sie dzieje, to nie zaszkodzilam zarodkowi. No coz, bylo minelo - w weekend tez mam troche pracy, ale mam zamiar sie przede wszystkim relaksowacsmile A w poniedzialek beta!
                                                  • iga.77 Re: piatek! 08.10.10, 15:39
                                                    sorki za malo czytelna wypowiedz, ale klawiatura mi szwankuje, bo to komuter sluzbowy....
                                                  • norwegiana Re: piatek! 08.10.10, 17:16
                                                    wzięłam się po raz setny za sprzatanie i pomyłam wszystkie podłogi na kolanach
                                                    no i w ramach protestu rozłorzyłam małemu łóżeczko ubrałam pościel może coś do mojego mózgu dotrze i się coś ruszy .........nadal nic wrrrrrrr
                                                    dzieki dziweczyny że czekacie ze mnąsmile
                                                    iga byle do poniedziałku......... smile
                                                  • iga.77 Re: piatek! 08.10.10, 20:30
                                                    Norwegia, oby mozg podlapal aluzje! A ja zaskoczylam sama siebie i nie poczekalam do poniedzialku. Szkola dostala dobra ocene i poszlismy swietowac do pubu. Zamowilam malego guinnessa, bo to jest jedyny alkoholowy napoj, ktory lekarze polecaja kobietom w ciazy, ktore maja maly poziom zelaza we krwi. Pomyslalam, ze jezeli okaze sie, ze jestem w ciazy to musze uwazac i mimo leczniczego charakteru guinnessa poczulam sie troche winna po tym piwku. Poza tym jestesmy zaproszeni jutro na zakrapianego grilla konczacego sezon i chcialam zobaczyc, czy moge drinkowac czy nie.No i w drodze do domu kupilam test. Zrobilam i zobaczylam dwie kreski. Nie ciesze sie tak na maksa, bo chce poczekac na badanie krwi, ale....big_grin
                                                  • huczusia Re: piatek! 08.10.10, 22:43
                                                    Iga !!!! big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                                                    Ja tam już gratuluję (żeby nie zapeszać, to po cichutku) wink
                                                    Chyba nie usnę z wrażenia big_grin
                                                  • norwegiana piatek! 08.10.10, 23:21

                                                    juuuuuuuuuuuuhhhhhhhhhhuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                                                    HURA!!! HURA!!!HURA!!!
                                                    iga Gratulacje!!!!
                                                    nie miej wyrzutów sumienia z tym guinnessem
                                                    no ja tez czekam na Twoje badanie krwi i wogóle super smile

                                                    ja dziś na kolanach całą podłogę umyłam w całym domu
                                                    łóżeczko rozłożyłam
                                                    ciasto zrobiłam i pojechałam na zakupy
                                                    włosy zafarbowałam zrobiłam manicure z pedicure było gorzej smile
                                                    doprowadziłam się do porzadku
                                                    wchodze do pokoju i mówię do M ....no teraz moge rodzić a moja córcia mówi Tatuś jedziemy do szpitala
                                                    moje słonko kochanesmile rozczuliła mnie
                                                    a synek jak siedział tak siedzi za dobrze mu tam
                                                    ja już niedowierzam że on tak bez wspomagania wyjdzie sad


                                                    https://www.suwaczki.com/tickers/9ewndqk38evd895n.png
                                                  • patite Re: piatek! 09.10.10, 00:44
                                                    Iga a ja się właśnie popłakałam, serio!
                                                    mąż patrzy na mnie jak na debila bo nie wie co jest grane...
                                                    Jupiii!!!!!!!!!!!
                                                    Trzymam kciuki oby wszystko było dobrze. I za czerwcowego dzidziusia!
                                                    cMokk.
                                                  • aleksa51 Sobota 09.10.10, 10:54
                                                    Iga! Zajrzałam tutaj z myślą, że może już u ciebie coś wiadomo. Swietne wieści. Bardzo się cieszęi czekam na twoją betę. Napisz jak zrobisz i będziesz miała wynik. Pewnie tego samego dnia będziesz znała wynik??

                                                    Norwegiana, biedaku ty wink Umordujesz się nieźle, przy tym musisz się wkurzać. Staram się sobie wyobrazić co czujesz ale nigdy nie dotrwałam do terminu. Trzymam po prostu za was kciuki. A robienie takich pożądków w "ostatniej chwili" to bardzo dobry pomysł. Jak ubrałaś pościel dla synka to przynajmniej możesz być spokojna, że wszystko na jego przyjście gotowe!! Wiem, że to marna pociecha.

                                                    Ja siedziałam wczoraj z Noelką w domu bo nad ranem miała gorączkę. Potem jej przeszła i miała świetny humorek. Ale pokazał się katar. Te mieszanki soli, które wlewam w nawilżacz nie pozwalają żeby z katarku zrobił się mega katar ale niestety moim dzieciom do zapalenia oskrzeli wystarczy odrobinkę tego katarku. Za to co sekundęnie muszę gili obcierać.
                                                    Ponadto załamuję ręcęnad uporem mojej córki. Nie chce kożystać z nocniczka jak należy. Wie o co chodzi i jest gotowa, bo zdażały się dni kiedy wołała siku, szliśmy do nocnika i robiła co trzeba. A teraz nie. Jak już usiądzie to twierdzi, że nie ma siku, a za np 3 minuty leje tam gdzie stoi. Nawet dałam jej lalkę z nocnikiem, kupiłam książeczkęo misiu, który uczył się nocnikowania... dziś ze strachem dałam jej pobyć dodatkowe 4 minuty w zasikanym ubraniu - ale boję się żeby nie dostała infekcji. Nie ma chyba rady na tego uparciucha. Kupiłabym jej nowy nocnik jaki sobie wybierze ale nie sądzę, żeby przyniosło to pożądany efekt...
                                                    I jeszcze jedno wam napisze wasza szalona koleżanka. Otóż moją mamę ktoś wciągnął, żeby nadzorowała u nas w mieście kampanię wyborczą sztabu jednego z kandydatów na prezydenta miasta. Zadzwoniła do mnie pytając czy chcę być w komisji wyborczej. No cóż - zawsze dodatkowy grosz. Zapytała jeszcze czy może chcę kandydować na radną. Uznałam za żart. W efekcie po kilku dniach jestem wpisana na listę kandydujących. Szanse marne bo nie mam tu znajomych ale jakaś przygoda będzie. W poniedziałek muszę iść na zebranie.
                                                  • iga.77 Re: Sobota 09.10.10, 14:40
                                                    Huczusiu, Norwegiano, Petite, Aleksa - dziekuje za mile slowa i ciche gratulacje. Ja sie jeszcze nie potrafie tak do konca cieszyc.Poczekam na test z krwi i to na ktorys z kolei, zebym widziala, ze beta rosnie. Wtedy bede swietowac smile Ale ciezko jest mi sie skupic na czym kolwiek. Chcialabym, zeby byl juz poniedzialek. O 15 bede znala wynik. Mialam teraz popracowac, ale kompletnie nie mam weny. Chyba sie wybiore natego grilla, ale zadowole sie kielbaska, piwko sobie daruje. W dodatku chyba przez ten stres w pracy przeziebilam sie i mecze sie strasznie, zle mi sie oddycha i ogolnie jakos tak nie czuje sie za fajnie.
                                                    Aleksa, mysle, ze to moze byc fantastyczna przygoda. Z twoja determinacja w walce w problemami i zdolnosciami organizacyjnymi bedziesz radna! Powodzenia!
                                                  • goska797 Re: Sobota 09.10.10, 17:35
                                                    Iga to pocichu już serdecznie Ci gratuluję!smile nie masz pojęcia jak się cieszę. Myslę, że wynik beta to czysta formalność, ciekawe czy będzie na tyle duży aby można było spodziewac się dwójki.
                                                    Jak teraz czytam o tym Twoim teście, czekaniu na wynik badania krwi to przypomina mi się grudzień i moje zaskoczenie kiedy miał pojawic się Mateuszsmile Normalnie Ci zazdroszczę, że masz przed sobą tyle wspaniałych momentów. Aż na momenty za tym tęsknie.
                                                  • vivianna_82 Re: Sobota 09.10.10, 22:12
                                                    Witajcie dziewczynki! wróciłam wink

                                                    przede wszystkim - IGA... aż nie wiem co napisać!!! strasznie się cieszę! dzisiaj nadrabiałam wszystkie zaległosci odkąd pojechaliśmy na wczasy, wiec czytałam o punkcji, transferze i teraz o teście... "po drodze" m.in zdziwiłam się, że po transferze pojechałaś do pracy, bo tej mojej znajomej z innego forum - wspominałam już o niej - kazali się oszczędzać w dzień transferu raczej polegiwać... no ale może co kraj to obyczaj. Trzymam kciuki za mocy przyrost bety, teraz na pewno juz wszystko będzie jak należy!!! big_grin

                                                    Gosiu - czy to Ty pisałas coś o tym, że pediatra zabroniła używać gruszki? chodziło jej o grszkę samą w sobie, czy o odciąganie smarków ogólnie?
                                                    Bo jesli o odciąganie smarków, to dziwne troche, moim zdaniem - potwierdzonym przez moją pediatrę, smarki jak jest katar trzeba odciągać jak najczęściej, zeby do gardełka nie spływały... a co do gruszki... kupiłam będąc w ciąży bo frida wydawała mi się "mało estetyczna" w sensie - wciąganie buzią przez tą rurkę itp... jak przyszedł pierwszy Juli katar kazałam mężowi kupić, bo grszka nie dawała rady i... cud świata! byłam w szoku jak super wyczyszcza nosek w porównaniu do babrania się gruszką... oczywiście teraz już nie jest tak pięknie, bo Jula już dawno potrafi pokazać jak bardzo jej się to nie podoba, ale wtedy... wink

                                                    aj tak zboczyłam z temat, bo generalnie to się chciałam usprawiedliwić za moją dłgą nieobecność. Po wczasach pojechaliśmy na weekend do rodziców, m.in po Julę, ale także na wesele mojej przyjaciółki które było akurat w weekend od razu po naszym powrocie, a ja byłam świadkową smile więc zabawy ciąg dalszy był. Dopiero w tym tygodniu jakoś wracamy do normalności, ale nie jest łatwo... ja się kompletnie nie mogę ogarnąć, zmusić do porządków, co chwile mi coś wypada - np spotkanie z kumplem nie widzianym od skończenia studiów, a to jakieś zakupy a to coś tam... a w następną sobotę robimy urodzinki Juli (są w piątek), więc znów imprezka. Przewinie się przez dom tabun ludzi wink w sumie z nami będzie ok 15 osób dorosłych i 7 dzieci (ale 3 całkiem malutkich). W ogóle to będzie na zasadzie szwedzkiego stołu z przekąskami, bo nawet nie mam gdzie tylu osób posadzić... i generalnie mam nadzieję, że nie będą się chcieli za bardzo rozsiadać, co nie wink
                                                  • 0_joasia79 ReNiedziela! 10.10.10, 09:49

                                                    Witajcie dziewczynki!
                                                    Iga moja gratulacje. Strasznie się cieszę! Wreszcie nareszcie. No i pozostałam sama na placu boju...
                                                  • norwegiana Re: ReNiedziela! 10.10.10, 10:37
                                                    ... a ja nadal czekam sad .... to się chyba nigdy nie zacznie sad
                                                  • iga.77 Re: ReNiedziela! 10.10.10, 12:51
                                                    Norwegiana, mozesz byc pewna, ze sie zacznie! czasamii to trwa dluzej niz bysmy tego chcialy, ale nagroda warta czekaniasmile
                                                    jeszcze raz dziekuje wam za gratulacje (Vivianna, fajnie cie poczytac po takiej przerwie!), ale ja poki co czekam. I jestem tak w polowie podekscytowana, ale w polowie czuje niepokoj, bo nie chce jeszcze w to wszystko uwierzyc. Uwierze jak beta bedzie rosla. Mojemu P pokazalam test w piatek to sie ucieszyl, ale od tamtej pory nawet o tym nie rozmawiamy. Jakos nie dotarlo.
                                                    Joasiu, uwierz, ze nie jestes sama. Ja tez bylam tu jedyna, ktora przechodzila przez in vitro i wsrod tylu mam na tym watku zaznalam wiele wsparcia. Naprawde dziewczyny podnosilyscie mnie zawsze na duchu. Czytanie o waszych dzieciach ladowalo mnie pozytywnie, dawalo sily do walki. I, Joasiu, jest wsrod nas kilka mam ktore tez dlugo czekaly. Ja czekalam 4 lata. Gosia, Arabeska, tez musialy powalczyc o swoje. Nie poddawaj sie. Napisz co u ciebie. Myslalas juz o ivf?
                                                  • norwegiana Re: ReNiedziela! 10.10.10, 18:07
                                                    iga dziękuję tez czekam na tę Twoja betę z wielką nadzieją
                                                    joasia naprawdę nie jesteś sama chociaż zielona jestem w tych tematach to kibicuję Tobie mocno mocno
                                                    ognista co z Tobą?
                                                    jedynybasek ty tez umilkłaś jakieś problemi z Małą Mi?
                                                    viv fajnie że pourlopowałaś sobie z mężusiem i pobawiliście się na weselu smile


                                                    ...ja niby jestem spokojna i sobie odpuściłam czekanie i zniecierpliwienie tym czekaniem ale obawiam się czy z synkiem wszystko ok będzie nie boję się bólu porodu czy czegokolwiek innego juz nawet nie martwię się o starsza córcią jak ona zniesie to nasze rozstanie ale jakoś tak mi dziwnie
                                                    ...łóżeczko rozłożone wszystko gotowe a do mnie nie dociera że będę za chwilę miała maleńkiego syneczka mimo że właśnie o to czy z nim wszystko ok najbardziej się martwię
                                                    ja nie wiem co się ze mną dzieje sad
                                                  • huczusia Re: ReNiedziela! 10.10.10, 21:58
                                                    Noregiana - Biedaku Ty mój smile
                                                    Przypomina mi się moje czekanie... Mocno Cię przytulam kiss
                                                    I życzę duuuuuuużo siły na tę końcóweczkę.
                                                    Będzie dobrze.
                                                    kiss
                                                  • jedynybasek5 Re: ReNiedziela! 11.10.10, 09:54
                                                    Iga!!! Nie wiem co powiedzieć big_grin Na pewno beta rośnie jak na drożdżach big_grin Mi jak wyszły dwie kreski to gin powiedziała, że nie ma siły , że się test pomylił wink ale i tak zrobiłam jeszcze z 3 testy w domu wink które wyszły negatywnie tak a propos, ale jednak Milcia jest z nami wink
                                                    U mnie znów pusto wink mama po miesiącu znów pojechała do domku , a tak fanie było wink Milcia już całkowicie na butli co poskutkowało : zero kolek, zaparć, płaczu. Cieszy dzioba od rana do wieczora, tam pomarudzi chwilkę ale bez przesady, to jest dzidziol w końcu wink Pomału dochodzę do wniosku, że jednak pierś to nie zawsze najlepsze co można dać dziecku. Może gdyby była wcześniej na butli to oszczędzilibyśmy jej bólu. Mam nadzieję, że chociaż złapała trochę odporności przez te 4 miesiące.
                                                    Norwegiana, może już tulisz swoje maleństwo...? wink oby! Ja na szczęście też przedterminowa byłam .
                                                    Ciekawe co z Ognistą...
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 11.10.10, 11:06
                                                    Iga z niecierpliwościa czekam na betesmile ale to formalność i Basia ma racje. Ja tez nie wierzyłam w test bo słaba kreska wyszła a babki w laboratorium st, ze nie ma siły i Mateusz bedzie.
                                                    Joasia ja za Ciebie nadal trzymam kciuki i myślę, że równiez sie doczekasz. Za długa droge przeszłysmy TY, Iga, Arabeska, ja. Swoją drogą ciekawe co u Arabeski?
                                                    Viv zazdroszczę tego wyjazdu. My mieliśmy plan, ze jesli w tym roku nie bede w ciąży to jedziemy do Grecji. Plan upadł równie szybko jak powstał bo zaraz okazało się, że jestemw ciąży.
                                                    Basia ja nadal karmie piersia ale tez mam momentym ze mam chęć zrezygnowac. Teraz 3 dni były masakrą bo mały nie chciał ciągnąc. Nie mam pojecia dlaczego. Teraz wszytsko wróciło do normy.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 11.10.10, 13:00
                                                    Oj Gosia, ile ja miałam momentów zwątpienia w karmienie- kiedy Milcia tak płakała, że serce pękało, kiedy właśnie płakała po karmieniu, na początku kiedy mnie pogryzła. Ale wiem, że wartość karmienia jest ogromna. Cieszę się, że dotrwałam do 4 miesiąca. A Milcia stała się taka spokojna, że nawet nie zdążyłam wyjść z nią na spacer bo usnęła haha. Jak się obudzi to papu i w drogę. Pogoda niestety nie taka ładna jak wczoraj ale damy radę. A jak tam Mati? ile on już ma teraz? Jak nie chciał jeść o może go gardziołko bolało, nasza Milencja z kolei wcina wszystko ostatnio, jabłko z marchewką, tylko soczek jej nie idzie wink Kupiłam jej kaszkę ryżową i na drugie śniadanko wypija 180 ml takiej rzadziutkiej na mleku modyfikowanym. Ogólnie lubi dziecię jeść wink
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałek 11.10.10, 15:24
                                                    iga czekam na wieścismile

                                                    u mnie nic nowego w sobote usg
                                                  • patite Re: Poniedziałek 11.10.10, 17:26
                                                    nie doczekasz do usg smile
                                                    iga czekamy na wieści.
                                                    Basek też już mam dosyć czasem tego karmienia, więc czasami podaję butelkę, pociągnę jeszcze to karmienie do ostatniego szczepienia i potem zacznę rozszerzać dietę i wprowadzać butlę.
                                                    Gosia u nas też są dni kiedy młody je non stop i takie, kiedy przerwy ma 3-4 godzinne uncertain
                                                    i w dodatku w nocy nadal się budzi, w koszu ledwo się mieści i dziś muszę z mężem przedyskutować czy nie przenieść łóżeczka do naszej sypialni.
                                                    Tak dzisiaj zdecydowanie mam taki dzień gospodarczy, byłam już w urzędzie z rana, muszę załatwić wreszcie zakonczenie budowy, bo wstyd, 3 lata tu mieszkamy a nic w tym kierunku nie zrobiliśmy.
                                                    Młody mój się strasznie do siadania rwie, i krzyczy ciągle bo jeszcze za wcześnie dla niego, robi mostki . Nieobiektywna może jestem ale no taki ładny się zrobił. Czy da się zatrzymać czas? wink
                                                    a wkleję Wam fotę smile
                                                    https://img181.imageshack.us/img181/3259/p1080453.jpg
                                                  • iga.77 Re: Poniedziałek 11.10.10, 19:32
                                                    Patite! Ale twoj synek sliczy. Oczy ma twojesmile Uwielbiam chlopcow w takich "doroslych" sweterkach-miniaturkach. Do schrupania!
                                                    Norwegiana, tez mysle, ze nie doczekasz do tego usgsmile Juz sie tyle bidna naczekalas..... Niestety nie ma chyba naturalnych sposobow skutecznych w 100% wiec co tu robic pozostalo?
                                                    Chyba rozumiem twoj niepokoj, ale to normalne. Bedzie dobrze!
                                                    Moja ciaza zstala dzis potwierdzona. Ciesze sie ogromnie. Niesety nie podali mi dokladnej wartosci bety, tylko powiedzieli, ze test wyszedl pozytywnie. Czuje maly niedosyt informacji. Musze czekac 3 tygodnie do usg. Cale szczesciem ze tak wczesnie, bo normalnie tutaj sie robi pierwsze usg kolo 12 tyg. Ale wyjatek jest chyba w przypadku kliniki nieplodnosci. Pozostalo czekac.
                                                    Moj P jak mu powiedzialam, ze test zostal potwierdzony to zareagowal tak: "aaaaaaaahahhaahhahaaaaa, bedziemy mieli boba!!!!!" big_grin
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 11.10.10, 20:53
                                                    Iguś kiss kiss kiss kiss kiss
                                                    GRATULACJE !
                                                    Teraz głośne i radosne:
                                                    YUPI ! YUPI ! JEJ ! big_grin
                                                    Gratulacje dla Was Obojga smile
                                                    Życzę spokojnej i bezproblemowej ciąży.
                                                    A Ty Maleństwo Rośnij zdrowo.
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 11.10.10, 20:59
                                                    Patite Twój Synek jest śliczny smile
                                                    Ja też uwielbiam małych chłopców w takich "męskich" ubrankach.

                                                    Norwegiana - do soboty to już dawno będziesz tulić Maleństwo w ramionach smile

                                                    Basiu - super, że Mała Mi jest teraz taka pogodna, szczęśliwa i najedzona smile

                                                    Gosiu - może faktycznie Matuszka bolało gardło ? Albo może zjadłaś coś co mu nie smakowało ?

                                                    Viv - fajnie, że wróciłaś. Nie mogę uwierzyć, że nasze dziewczyny mają już prawie 2 lata shock

                                                    Aleksa - co u Ciebie ?
                                                    Ognista - gdzie jesteś ?
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałek 11.10.10, 20:57
                                                    smile iga rewelacja nawet nie wiesz jak się cieszę i czekam na Twoje ciążowe opowieści smile dbaj o siebie kochana ale pewnie wiesz że na poczatku kwas foliowysmile
                                                    no jeszcze joasia smile na każdego przychodzi czas
                                                    kurcze zaraz reni napisze smsa pewnie bedzie myslała ze urodzilam haha
                                                    obym nie doczekała soboty dziewczynki bo jak tak dalej pójdzie to czeka mnie poród w haugesund a to 120km od mojej miesciny a jedzie się 2,5 godziny takie są tu drogi
                                                    ależ mi się gęba smieje iga całuję Cie mocno mocno a maleństwo niech sie tam mości w brzuszku smile
                                                  • patite Re: Poniedziałek 11.10.10, 21:05
                                                    Iga jeszcze raz Gratulazione ogromne smile
                                                    ściskam, całuje brzuszek!
                                                  • norwegiana Re: Poniedziałek 11.10.10, 21:32
                                                    patite ale masz przystojniaka smile
                                                    huczusia zobaczymy z tą sobotą smile obym nie doczekała
                                                    iga SUPEROWO smile smile smile
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 11.10.10, 22:58
                                                    Iga jeszcze raz gratuluje z całego serca! Bardzo się cieszę.
                                                    Teraz czas na Joasię.
                                                    Nie wiem co się dzieje z tym karmieniem ale obstawiam, ze może dla Mateusza za wolno pokarm leci albo się nie najada. Dzisiaj znowu zaliczylismy wrzask. ŁapaŁ piers, pociągnął chwile a za moment wielki płacz. W nocy i rano nie mamy takich problemów. Dzisiaj jednak wymieklismy z M i dalismy mu butle. Najadł się i teraz grzecznie śpi. Nie wiem, może mam za mało tego pokarmu? Nie chciałabym karmic go juz butelką a boję się, że tak może być skoro tak sie wścieka.
                                                  • norwegiana wtorek 12.10.10, 09:32
                                                    melduję się po spokojnie przespanej nocy smile humor jakiś nawet lepszy smile
                                                    dzis mnie czeka małe sprzżtanie i może kruche ciasto z jabłuszkami zrobię ja ostatnie ciągle piekę aż mój męzuś sie dziwi ale to chyba dla zabicia czasusmile
                                                    miłego dnia dziewczyny
                                                    buźka
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 12.10.10, 09:52
                                                    Iguś Super super super big_grin Powiem teraz jak stara zona - A NIE MÓWIŁAM??! wink
                                                    Patite, ślicznego masz synuśka, w życiu bym nie powiedziała, że on taki młody smile
                                                    ale korzystając z okazji to może też pochwalę się troszkę wink

                                                    wgrajfoto.pl/pokaz/img1010/dsc_68785cd6.jpg--
                                                    https://www.suwaczek.pl/cache/2a23d81bdb.png
    • jedynybasek5 Re: wtorek 12.10.10, 09:59
      ups, chyba trochę za duże tongue_out nie wiem jak zmniejszyć haha
      • jedynybasek5 Re: wtorek 12.10.10, 10:00
        o, samo się zmniejszyło, sorki za spam smile
        • renatar-d Re: wtorek 12.10.10, 11:15
          Witajcie po długiej przerwie smile smile Melduję się smile
          Już kilka razy brałam się za pisanie posta, ale zawsze mi coś w trakcie przeszkodziło i sesja wygasała sad a nie miałam siły pisać od początkuwink Mam nadzieję, że taraz się udasmile
          Przede wszystkim IGA GRATULACJE, OGROMNIE SIĘ CIESZĘ I TRZYMAM KCIUKIsmile smile
          jaka szkoda że nie ma listy, byłabyś teraz jedynąsmilesmile aaa nie jeszcze norwegiana na górzesmile smile
          ale już niedługosmile Asiu dawaj smsa w drodze na porodówkęsmile a później posmilesmile
          Pati i Basiu śliczne macie bąbelki, moja Ola już taka duża, że zapomniałam kiedy byłą taka malutka.
          U mnie wszystko po staremu, mam dużo pracy, ale jestem mega szczęśliwasmile Dziewczynki zdrowe, do południa są obie w przedszkolu. Oleńka taki maluch a najgrzeczniejsza, je z dziećmi, myje ząbki tańczy i grzecznie siedzi w kółku jak pani prosismile w sierpniu nawet spałą razem z dziećmi na leżaczku, ale po jakiś dwóch tygodniach jej się znudziło i zamiast smać to latała po innych dzieciach i się do nich kładła, więc na drzemkę zawożę ją do mojej mamy. Teraz zaczęło mi się trochę więcej znowu dziać bo w weekendy doszła mi szkoła, ale to taka mała odskoczniasmile
          Nie czytałam wszystkich postów, a te co czytałam kiedyś to nie pamiętam co tam byłosad
          Ogólnie pozdrawiam was wszystkie, obiecuję się częściej odzywaćsmile Buziakismile
          • vivianna_82 Re: wtorek 12.10.10, 16:43
            Renata, sper że zajrzałaś i oby już tak zostało smile"
            Norwegiana - jak tam? ruszyło się coś?
            no właśnie - gdzie jest Ognista? moze ma któraś z Was jakiś z nią kontakt?
            Joasiu - i na Ciebie przyjdzie czas smile
            Iga, bardzo się cieszę z pozytywnego wyniku, ale tak musiało być przecież smile
            Basiu, Patite, śliczne Wasze szkrabki!!! Jej, kiedy Jula była taką małą żabką...? ja wlaśnie szykuj imprezkę na 2 urodziny smile jak ten czas szybko leci....
            W sobotę zejdą się goście i jeśli przyjdą wszyscy zaproszeni, to..... ja nie wiem jak damy rade wink ale z drugiej strony szkoda by było gdyby ktoś nie przyszedł...bo zaprosiliśmy tych co lubimy smile ale już teraz wiadomo, że musi być szwedzki stół bo nie damy usadzić wszystkich dorosłych, zostawiając do tego troch miejsca dla dzieci, których też kilkoro będzie, a to w końcu dziecięca imprezka, co nie? smile więc my dorośli możemy przekąsić sałatkę pokątem, a one niech się bawią smile
            • norwegiana Re: wtorek 12.10.10, 17:07
              viv sto lat dla córeczkismile
              czy coś się ruszyłosmile ja się ruszam smileposprzatałam za ciasto sie biorę smile pare skurczów dziennie to norma choć są coraz boleśniejsze nawet ich nie liczę bo za rzadko...
              Basiu czy ty nie miałaś długich włosków? Milenka słodka smile
              Renia Ty tu nie obiecuj tylko sie odzywaj smile
              • iga.77 Re: wtorek 12.10.10, 18:16
                Dziewczyny! dzieki za gratulacje!
                Norwegiana, ty, podobnie jak ja, powinnac dostac medal za cierpliwoscwink Tak, kwas foliowy to ja juz biore od 2006, jeszcze na 3miesiace przed staraniami zaczelam brac i juz mi w nawyk to weszlo, wiec zapas jest w organizmiesmile
                Renatko, fajnie, ze mimo napietego harmonogramu, odezwalas sie do nas. Pisz czesciej co slychac u ciebie.
                Joasiu, teraz ty musisz dolaczyc do mnie co bym sama nie byla na tej drodze, A! I Aleksa tez do nas dolaczy. Bedziemy sie razem toczyly do metysmile Ach, jak milo sobie tak pomarzyc - ja jeszcze wciaz nie moge w to uwierzyc!
                Aleksa, jak tam zebranie poniedzialkowe?
                Jej, Viv, ja pamietam fotke twojego pozytywnego testu z 14lutego, prawie 3 lata temu - a Jula juz taka duza!!!!! Pannica normalnie, juz nie dzidzius! Imprezka na pewno sie uda. Ja tez jakas mala imprezke chce zorganizowac na sobote, bo w poniedzialek moje urodziny, ale nie wiem czy nie wybiore sie po prostu z moim P na romantyczna kolacje, w koncu mamy co swietowac. Oj, o takim prezencie urodzinowym marzylam od dawnasmile
                • 0_joasia79 Re: wtorek 12.10.10, 21:33
                  Iga cieszę się że będziesz mieć "bąbelka" ściskam mocno i wysyłam moc ciepłych fluidów.
                  Z moim nastrojem teraz trochę do bani, lepiej by było gdybym nie pisała ale przynajmniej tutaj można bez skrępowania napisać o wszystkim...
                  Nie wiem jak to z nami będzie bo klinikę mamy od domu jakieś ponad 200 km. Pytałam lekarza czy z tymi wynikami nasienia jest szansa żeby inseminacja się powiodła. Chcieliśmy jeszcze próbować naturalnie ale lekarz powiedział że może kiedyś nam się uda ale kiedy...?
                  Na inseminację owszem lekarz żywo zareagował ( nie wiem czy kasa się dla niego liczy czy faktycznie jest aż tak źle z tym nasieniem). Powiedział żeby zrobić usg w 12-13 dniu cyklu. Tylko jak ja mam to zrobić kiedy 12-13 dzień wypada wtedy kiedy jego nie ma w klinice bo przyjmuje tylko w czwartki??? Sama nie wiem czy zrobić sobie w moim mieście- ogólnie organizacyjnie tego nie obejmuję. Moja praca to porażka, teraz zbliża się gorący czas i jak będę się tak zwalniała to wreszcie mi podziękują a w naszej mieścinie nie tak łatwo o godziwą pracę... Ależ jestem zmaltretowana psychicznie ostatnio mówię Wam...
                  • norwegiana Re: wtorek 13.10.10, 09:18
                    no dziewczyny trzymajcie kciuki od 7 skurcze co 10 co 6 min jade odwiezc core i do szpitala buziaki smile
                  • aleksa51 środek 13.10.10, 09:23
                    Hej!
                    To ja też, Iguś, oficjalnie gratuluję!!! Z całego serca cieszę się z wami!!!!! Faktycznie, że medal za cierpliwość i wytrwałość należy się jak nic. Niech maluszek rośnie zdrowo!

                    Goska cały czas tłumaczę ci, że Mati ma alergię pokarmową. Noelka tak samo reagowała. Troszkę possała potem przerywała i płakała prężąc się. Jedynie w nocy i na dżemce zjadała spokojnie. Pomogła moja dieta.

                    Joasiu zawsze do nas pisz jak ci coś na sercu leży. I powiedz sama - jeśli nie spróbujecie dalszego leczenia (czy to w postaci inseminacji czy innej) to co dalej? Czy już teraz jesteś w stanie pogodzić się z tym, że nie macie dzidzia? Odległość faktycznie duża, zapewne duże koszty. Tylko czy jeśli nie spróbujecie to nie będziesz sięzadręczała co by mogło być gdyby...

                    Norwegiana jestem z tobą myślami i podziwiam, że po terminie jeszcze tyle robisz. Inna kobieta pewnie nie dałaby rady.

                    Renatko właśnie dziś myślałam o tobie i o twoim przedszkolu. A tu taka niespodzianka- napisałaś do nas. Pisz częściej.

                    Ja jak zwykle podczas @ zaraziłam się od dziewczyn. Tym razem boli mnie gardło i nie mam siły. A obowiązki, nawet tylko te podstawowe, czekają i same się nie wypełnią. Na zebraniu za dużo się nie dowiedziałam. Odliczyło się mniej osób niż było zapowiedziane. Kolejne zebranie w piątek. Muszę przynieść zdjęcie i wypełnić dokumenty. Doszłam do wniosku, że najlepiej dla mnie byłoby dostać sięna listę z kimś bardzo popularnym. Nie wiem czy to się uda.
                    Już nie biadloę ty;lko idękilka minut poleżec, bo muszęzebrać siły przed wyjściem do sklepu.
                    • jedynybasek5 Re: środek 13.10.10, 10:47

                      hej dziewczyny, Norwegiana- trzymam kciuki big_grin
                      No a my w nocy mieliśmy maraton po przychodniach z Milcią. O 23 dostała 39,5 stopnia gorączki. Ale dziś już ok, chociaż wieczorem pewnie znów ją chwyci. Bidulka moja. A tak na marginesie- dziecię moje aniołem się stało- od dwóch tygodni nie wiem co to płacz wink Chyba, że spóżniam się z butlą wink obym nie przechwaliła wink
                      Któraś z dziewczyn pytała, czy obcięłam włosy. A tak smile miałam dłuuugie- prawie do pasa winkale nie miałam teraz czasu zadbać , a nawet nie przypuszczałam, że tak dobrze będę się czuć .
                      • aleksa51 Re: środek 13.10.10, 12:09
                        To ja trzymam kciuki norwegiana!! Teraz czekamy na dobre wieści wink

                        Basek ja też uważam, że ładnie wyglądasz.

                        Idę poleżakować bo dziewczyny bajkęoglądają i może zasną, więc trzeba kożystać.
                        W końcu zebrałam się, żeby zamówić na allegro testy owulacyjne. W aptece płacę za 5 sztuk niecałe 17zł więc kolosalna różnica. Tyle, że te z apteki mają czułość 10 (czegośtam) a z regóły te z allegro 25. Zobaczymy co to za wynalazek. @ się wreszcie kończy - a trochęmnie potrzymała- więc trzeba pomyśleć od kiedy testować, jeśli testy dotrą, oczywiście.
                        • goska797 Re: środek 13.10.10, 14:02
                          Norwegina trzymam kciuki i czekam na wesołe wieścismile
                          Aleksa może i mówiłaś ale ja jestem zakręcona i mi to umknęło. Myslałam zreszta zawsze, że to dotyczy tylko wysypki, która akutalnie nam zniknęła. Mam nadzieję, że jakoś to pokonamy i znowu bedziemy mogli normalnie karmić. Wydaje mi się jednak, ze to chyba wina butelki a raczej leków, które przez nia dostawał. Chyba teraz nie chce mu sie ssać.
                          Jutro idziemy na szczepienie az się tego boję.
                          Iga super prezent na urodzinysmile
                          Joasia pamietam jak rozmawiałysmy o tych dojazdach kiedys prywatnie. Ja bym na Twoim miejscu chodziła w Twoim miescie na monitoring i konsultowała to telefonicznie z klinika. Oni powiedza kiedy dobry moment i wtedy przyjezdzacie. Wiem, ze taką praktyke prowadza w klinice Novum. Mają pacjentów z całej Polski. Zdaję sobie sprawę, że to koszta dodatowe, ale może warto spróbować?
                          Renata ja do Ciebie kiedyś pisałam melka w sprawie przedszkola. Nie wiem czy może nie dotarł?
                          • renatar-d Norwegiana urodziła:) :) 13.10.10, 15:24
                            O godz 14 urodziła synka, waży 3950 smile i 53 cm długi. Mamusia i synek czują się dobrze. Wszystko poszło sprawnie tak jak powinnosmile Słyczałam jego słodki płacz smile smile GRATULACJE Asieńko, dzielna kobitka z ciebiesmile Buziaki

                            Gosiu ja kiedyś komuś pisałam o przedszkolu ale już nie pamiętam czy tobiesad Jak coś to pisz ale nie na gazetowego tylko na renatar-d@o2.pl
                            Pozdrawiam was wszystkie i zmykam do dzieciaczków bo dzisiaj PASOWANIEsmilesmile
                            • huczusia Gratulacje Norwegiana :) 13.10.10, 15:58
                              No i się doczekałaś big_grin
                              Mówiłam, ze do soboty już Mały będzie po tej stronie brzucha ?
                              Serdeczne gratulacje dla Całej Rodzinki smile
                              Zdrówka, szczęścia i miłości big_grin
                              • patite Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 00:04
                                a nie mówiłam!
                                chłopaki to grzebuły smile
                                Gratulacje moja droga!!
                                aleeeeeeee Ci zazdroszczę, to ciałko malutki i cieplutkie.
                                CMOKK!
                                • aleksa51 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 09:13
                                  I ja przyłączam się do ciepłych gratulacji!! Niech rośnie zdrowo!!
                                • jedynybasek5 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 09:45
                                  Ja również przesyłam ogromne gratulacje smile to jednak prawda, ze dziewczynki sie szybciejzbieraja do wyjscia. za to później odwrotnie wink
                                  ja dzis Milcię do lekarza zapisałam. dzis w nocy 39,7 goraczki. trzydniowka czy co? odkryłam tez zbawienne dzialanie fridy do noska wink nie byłam przekonana do tego, dopóki nie spróbowałam. A teraz nie rozstajemy się tongue_out Kurczę mam nadzieję, że u Milci to tylko trzydniówka, a nie coś poważniejszego. Myślałam już, że ząbkuje, ale gorączka nie byłaby taka wysoka. Kaszlu też nie ma, tylko ten nosek zapchany, mhmmm, aleksa, co o tym myślisz? Ty to już jak lekarz prawie wink
                                  • iga.77 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 11:23
                                    GRATULACJE NORWEGIANA!!!!!! W koncu sie doczekalas na syneczka!!! Ucaluj go od cioci Igi!!!! Wracaj tu do nas szybko i opowiadaj!
                                    Mam nadzieje, Basiu, ze Milcia sie poczuje lepiej i nie bedziesz musiala jej leczyc.
                                    Joasiu, mysle, ze inseminacja w waszym przypadku to dobry pomysl, bo inseminacje wlasnie robi sie przy slabych wynikach nasienia i wtedy jest skuteczna. Widzisz, w moim przypadku sie nie udalo 3 razy, bo przyczyna nieplodnosci byla inna. Jezeli mozesz to chodz na monitoring lakalnie i wtedy nie musisz sie zwalniac z pracy, bo mozesz sie umowic na popoludnie czy wieczor, a na sama inseminacje wezmiesz jeden dzien. Pamietaj, zeby sie nie poddawac bez walki, bez leczenia. Ja uwazam, ze jest jeszcze o wiele za wczesnie na zalamywanie sie w waszym przypdaku. Pomoc wam moze inseminacja, jest tez jeszcze ICSI, czyli macie przed soba jeszcze co najmniej dobrych kilka krokow do rozpatrzenia. Glowa do gory. Polecam tez gazetowe forum "nieplodnosc". Tam dziewczyny z duza wiedza w temacie na pewno podniosa cie na duchu, poza tym zobaczysz ile jest pozytywnych zakonczen takich historii jak waszasmile
    • ognista998 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 20:12
      witajciewink wpadam jak bomba i wypadam zaraz. wybaczcie długą nieobecność ale kiedy mogłam to zaglądałam i wiem co u kogo. gratki dla norwegianywink

      mało mam czasu i ten wątek będzie jedynym na jaki będę zaglądała regularnie na tym forum.

      widzę że sobie świetnie radzicie, dla tych co się starają - życzę sukcesu patite slicznego masz synusia - oglądałam fotkęwink

      a u mnie wszystko ok. Syn ek dobrze się chowa. ładnie rośnie. Szybko sie rozwija. nadal karmię piersią plus nowe pokarmy typu soczek, marcheweczka, jabłuszko - dzis dostał kaszkę kukurydzianą - chętnie próbuje nowe smaki i nawet sam mi próbuje zabrać łyżeczkęwink 7.10 skończył 3 miesiące i jak na ten wiek to ma ekspresowe tempo w rozwoju;P lubi noszenie i bardzo jest do mnie przywiązany, ciągle szuka kontaktu ze mną, gaworzy i uśmiecha się ledwo tylko na niego popatrzę. już kiedyś tu pisałam nie wiedziałam żę coraz bardziej będę się w nim zakochiwać z dnia na dzieńwink qrde.......nie wiem czy pamiętacie mnie sprzed ponad roku - nie ta sama osoba;P

      nie było mnie ze wzgl na brak czasu, szkoła masa roboty przy małym no i załatwianie mieszkania, pracy. udało mi się - końcem grudnia ide do roboty, nie na cały etat, ale ważne że wgl. miałam też problem z mamą - przeszła kolejne załamanie nerwowe, ale udało mi sie ją wyciągnać z tego dołka. bardzo się zmieniła i teraz zupełnie inaczej to wszystko wylgąda. uwielbia wnuka. nie przypuszczałam że mi się wszystko tak fajnie ułoży, nie wyglądał to tak.

      nie wiem kiedy do was zajrzę, ale zajrzę.

      aleksa - zazdroszczę staranek o trzecią dzidziłkę.......marzę o trójce ale niestety nie da się;/ aha........nastawienie "od jutra koniec cyca" - pozbawiło mnie flaszek. ale i tak flaszka jest kiedy jestem w szkole
      • vivianna_82 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 21:35
        Ognista, fajnie że zajrzałaś smile
        fajnie, że maluch zdrowo rośnie i się rozwija, ale.... czy to trochę nie za wcześnie na rozszerzanie diety? przy karmieniu piersią zaleca się dopiero po 6 miesiacu, a nawet przy butli, po 5tym....?
        • ognista998 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 22:01
          pytałam pediatry, nie ma żadnych przeciwzkazań. daję mu po trochu by spróbował czegoś nowego, choćby po parę łyżeczek. dając mu obserwuję czy mu coś dolega czy nie, jeśli nie smakuje nie zmuszam.

          jak na takiego malucha to wcale nie aż taki "maluch", przy ostatnim szczepieniu (właśnie 7.10) ważył 7.200 kg i mierzył 70 cm długości i jak na jego potrzeby żywieniowe to nie zaszkodzi. a po za tym muszę również i ja łykać tę samą wit. D, co mu podaję bo niestety ze wzlg na taki szybki wzrost ma lekki niedobór tej witaminy. kości nie nadążają za wzrostem.

          nie ma jednej miary na wszystkie dziecko każde jest innewink nie przekarmiam go i butla czy jakis inny pokarm nie jest "pocieszaczem". duży wpływ mają geny. ja w jego wieku też byłam takiej wagi, też byłam takim żarłokiem (fakt jest;P ) ale potem z wiekiem to "wygoniłam" i teraz jestem chudzielcem. jego ojciec (mój mąż) też jest ten sam typ co jawink myślę że w poźniejszym wieku pójdzie to na wzrost, ze mną był ten sam problem.
          • goska797 Re: Gratulacje Norwegiana :) 14.10.10, 22:30
            Norwegina gratulacje!!!!
            Ognista super, że się odezwałas. Zdzwiłam sie jak napisałas, ze juz dajesz inne produkty oprócz mleka. U mnie pediatra sugeruje karmic do pół roku. Cieszę się, ze u Ciebie wszystko ok.
            Dzisiaj bylismy na szczepieniu. Mateusz był bardzo dzielny i nawet nie zapłakal. To co sie jednak działo w przychodni to istny horror organizacyjny ale to już wam opowiem jutro. W każdym razie Mateusz waży 6900 i ma 62 cm. Ledwo sie zmieścił w siatce centylowejsmile Naszczęscie nie jest grubasemsmile Pielęgniarka st jednak, ze nie wygląda jak na dziecko które zaraz skonczy 8 tyg a starszego.
            • iga.77 Re: Gratulacje Norwegiana :) 15.10.10, 19:03
              Ognista, no w koncu dalas znak zycia! Fajnie, ze ci sie wszystko dobrze poukladalo, szczegolnie z mama. To bardzo wazne. No i fajnie, ze maly tak rosnie i ze ma apetyt. Masz pewnie racje, ze kazde dziecko jest inne i najwyrazniej twoj synek nalezy do tych zarloczkow co to poradza sobie z trawieniem roznych przysmakow.
              Dziewczyny, moje pierwsze usg za 3 tygodnie, a ja przez to mam rozne mysli. Lacznie z ta, ze to wszystko zbyt piekne, zeby bylo prawdziwe i sie okaze ze to ciaza biochemiczn, albo cos gorszego. Oczywiscie przez wiekszosc czasu staram sie myslec pozytywnie i w gruncie rzeczy sie ciesze i lapie sie na tym, ze usmiecham sie sama do siebie. Ale jednak czuje ten cien niepokoju.
              Wiecie, w nastepny weekend sa u nas targi dla ciezarnych i rodzicow (baby show) i chcialabym pojsc, popatrzec sobie. Nie chce niczego kupowac, bo to jeszcze o wiele za wczesnie,, ale chcialabym sie zorientowac w temacie. Organizuja tam rozne pokazy, warsztaty, np. jak udzielic pierwszej pomocy niemowlakowi itp. Ciekawe moze byc, ale nie wiem czy nie za wczesnie, bo przeciez jeszcze nie mam pewnosci, ze wszystko jest ok. Sek w tym, ze te targi sa tylko raz w roku.....Co wy myslicie? Poszlybyscie na moim miejscu?
              • huczusia Re: Gratulacje Norwegiana :) 15.10.10, 20:22
                Idź Iga, idź smile
                Naładuj się pozytywną energią big_grin
                Tym bardziej, że takie targi są raz w roku - ja bym poszła smile
                A takie myśli jak Ty teraz miała pewnie każda z nas.
                Ja to już w ogóle schizowałam, to chyba "normalne", że martwimy się o nasze Maleństwa.
                I boimy się czy wszystko będzie OK.

                Ale ja wierzę, że u Ciebie wszystko będzie dobrze.
                • goska797 Re: Gratulacje Norwegiana :) 15.10.10, 22:26
                  Iga to normalne uczucia. Przypomnij sobie mnie. Ja ciągle się bałam, że coś nie tak i żyłam od usg do usgsmile Chyba nie było większego panikarza na tym forum niż ja. Dziewczyny doprowadzały mnie do pionu, szczególnie Aleksa.
                  Miałam Wam opowiedziec o tym szczpieniu wczoraj. W przychodni zabrakło organizacji. Maluchy do roku czasu były zapisywane na konkretna godzinę. Dzieci starsze do 6 lat miały się stawić miedzy 11-12. Efekt tego był taki, że wszyscy pojawili się na jedna godzine. Koszmar. Strasznie się bałam, że Mateusz bedzie non stop płakał bo jeszcze nie był w tak duzym tłumie, a on cały czas się przesmiał. Najgorsze jednak są matki. Wiadomo każda chce dla swoego dziecka jak najlepiej i żeby najszybciej zostało przyjete, ale niektórym po prostu brak kultury. Nie ważne, że kobiety stoją z maluchami - trzeba się kłócić z pielęgniarką, że trzeba przyjąć najpierw jej dziecko 6 letnie.
                  Jutro Dziewczyny mam pierwsze wychodne od 2 miesięcy. Idziemy wreszcie na babskie ploty. Wiecie aż mi troche smutno zostawiac Mateuszasad
                  • patite Re: Gratulacje Norwegiana :) 16.10.10, 00:36
                    dostałam dzisiaj piękny prezent urodzinowy od mojej przyjaciółki.
                    Zrobiła test - dwie kreski smile będzie czerwcowe bejbi big_grin a jak będzie dziewczynka to ja oszaleję i będę ją zasypywać spineczkami smile
                    • aleksa51 Sobota 16.10.10, 08:55
                      Pati! Przyjmij również ode mnie najszczersze życzenia urodzinowe- spełnienia marzeń i osiągnięcia celów. Do tego dużo miłości i zrozumienia najbliższych!
                      Takie dobre wieści dostałaś w urodzinki!!

                      Iga nie sądzę żeby to była ciąża bio... bo przecież taka ulega poronieniu około terminu @ (z tego co wiem) a ty już jesteś trochę po terminie?? Możesz dla spokoju powtórzyć betę i zaznaczyć że ma być oznaczona ilościowo. Myślę, że u ciebie wszystko ok.

                      Goska ja mogłam cię stawiać do pionu bo sama przeszłam z Nelusią taką pełną obaw ciążę- bo po stracie. Też się trzensłam - zaczynałam się martwić jakieś 2 dni po USG do następnego. Trzy miesiące nie mówiliśmy nikomu o ciąży (tylko mojej przyjaciółce i mojej mamie, która się domyśliła). Rozumiem te lęki.

                      Sama też się zastanawiam czy to dobry czas dla mnie na ciążę bo przecież podłapuję ciągle infekcje od dzieci.

                      Basek jak tam malutka? Rozłożył ją pewnie wirus?? Przy wirusach z reguły pierwsze trzy dni jest gorączka i niewiele więcej, inne objawy pojawiają się potem. Mam nadzieję, że już jest lepiej.
                      My nadal się kurujemy.
                      • jedynybasek5 Re: Sobota 16.10.10, 09:34
                        No właśnie u nas : gorączki już nie ma, za to jest ten katar, którego nie da się odciągnąć, więc wkraplam nasivin. Do tego krostki za uszami, które zaczynają się roznosić, myślę, że to może być różyczka, zobaczymy, może pod wieczór polecimy do przychodni. Milcia za to uśmiechnięta, nie wygląda jakby coś jej dolegało. Wieczory tylko ma ciężkie po kąpieli, ale może po prostu wtedy zaczyna coś odczuwać. OOOOOOOOOOOO lecę właśnie czuję, że ktoś się skupalił wink
                        • jedynybasek5 Re: Sobota 16.10.10, 09:35
                          patite, ode mnie też wszystkiego naj naj naj big_grin
                          • huczusia Re: Sobota 16.10.10, 10:25
                            Patite Sto Lat w szczęściu i zdrowiu smile

                            Basiu, a nie jest to czasem klasyczna "trzydniówka" ?
                            Jeśli to "tylko" wysoka gorączka, a później wysypka - to może być "to"
                            Ale sprawdzić tego u lekarza nie zaszkodzi smile

                            Zdrówka życzę smile
                            • jedynybasek5 Re: Sobota 16.10.10, 11:04
                              No właśnie Huczusiu dzwoniłam do lekarza i wygląda, że masz rację smile mam podawać wapno i wit. C.
                              • iga.77 Re: Sobota 16.10.10, 12:46
                                Basiu, dobrze, ze to nic powaznego i ze Milenka ma dobry humorsmile
                                Patite! Urodzinowe sto lat! Niech sie spelniaja twoje marzenia i niemozliwe stanie sie prawdziwe!
                                Aleksa, masz racje z ta biochemiczna - to taka wczesna ciaza i mialabym okres gdyby to bylo to. Glupia jestemsmile Mam nadzieje, ze jest wszystko ok, ale nie chce sie jeszcze cieszyc na calego, zeby potem sie nie zalamac. Poczekam do pierwszego usg i wtedy bede sobie planowac, marzyc i radowac ta ciaza. A rodzicom powiemy w okolicach swiat, to bedzie jakos kolo 3 miesiaca wlasnie.
                                Na te targi poszlabym, ale znalazlam jeszcze jedne, ktore beda w lutym wiec jednak poczekam. W lutym wszystko bedzie pewniejsze i moze bede mogla juz jakies zakupy zrobic.
                                Cieplej soboty wam zycze, ja wracam do roboty. Nie moge sie w ogole skupic! A jeszcze bede miala obserwacje w poniedzialek, do ktorej sie musze przygotowac, plus stosik papierowej roboty do oddania w srode. A mi robota idzie jak krew z nosa......Niech juz bedzie piatek!!!!!big_grin
                                • norwegiana niedzielny wieczór :) 17.10.10, 22:08
                                  dzięki dziewczyny za trzymanie kciuków i gratulacjesmile
                                  patiite 100 lat urodzinowoniech się spełnią Twoje marzeniasmile
                                  iga Tobie również 100 Lat i 9 miesiecy pełnych radości zamiast obaw smile Ty chyab 18go masz urodzinki? o ile dobrze pamiętam smile

                                  My dziś wróciliśmy do domku smile Tak jak Renia pisała 13.10 o godz 14 urodziłam synka 3950g a długi 53(ale mysle na 56 muszę sama zmierzyć bo tu jakoś inaczej mierzą ale to bez znaczenia )
                                  tak jak pisałam zadzwoniłam po męża, dopakowałam Torbe spakowałam Pyśkę do cioci wytłumaczyłam jej co i jak , odstawiliśmy małą i jakoś po 10tej byliśmy w szpitalu wszystko ułożyło sie tak jak chciałam był dzień więc nie martwiłam się o córcię weszłam na oddział a tam moja położna do której całą ciąże chodziłam smile troche pochodziłam przebrałam sie i poprosiłam żeby mi sprawdziła rozwarcie a tam 8 cm smile ale synek duży głowę miał wysoko więc ciężej było mi go wyprzeć wszystko co przy mnie robiła położna było ze mną konsultowane położna pamiętała co sobie życzę a czego nie tylko jak widziała że II faza porodu już długo trwa to zadzwoniła do ginekologa czy jak usłyszałam że pyta o vacum to 3 parcia i synek był na świecie smile
                                  opieka w szpitalu jak w hotelu ja czuje się dobrze
                                  Eryk jest przesłodki zdrowy i jak narazie łatwy w obsłudze jak siostrasmile
                                  Córcia przyjęła go fantastycznie (tylko muszę uważać zeby go za mocno nie przytulała albo zeby sie o niego nie oparła) i podziękowała mi że go urodziłam........ brak mi słów na to szczęście chwilo trwaj mówi się w takich momentach smile
                                  ... w środę mamy usg w zwiążku z powiekszoną miedniczką syneczka wykrytą w ciąży ale jestem pełna nadzieji że już wszystko jest ok
                                  zmykam odpoczywać
                                  • huczusia Re: niedzielny wieczór :) 18.10.10, 10:21
                                    Norwegiana - gratulacje raz jeszcze big_grin
                                    Cudownie czytać takie posty - przepełnione szczęściem i radością.
                                    Powtarzam wiec za Tobą - Trwaj chwilo - jak najdłużej big_grin

                                    Buziaczki dla Was wszystkich smile
                                    • iga.77 poniedzialkowy wieczór :) 18.10.10, 17:42
                                      Norwegiana! Zycze ci zeby te cudowne chwile trwaly jak najdluzej i masz racje - ciesz sie nimi, bo dzieci tak szybko rosna i sie zmieniaja i przechodza kolejne etapy...A jak przeczytalam, ze wasz synek to Eryk to az mnie ciarki przeszly, bo to jest imie, ktore z moim P kiedys wybralismy na dla przyszlego synkabig_grin (ale to dawno bylo i jak sie zaczely problemy z poczeciem to jakos te plany o imionach przycichly - moze niedlugo wroca?). Bradzo mi sie podoba to imie, jest takie meskie, w koncu od Wikingow pochodziwink
                                      I masz racje - dzis moje urodziny, chyba najszczesliwsze od kilku lat, mimo tego, ze bylam dzis obserwowana i troche mi to stresiku zafundowalo, ale poza tym OK. Chcialabym tylko byc juz po tym pierwszym USG, bo nie wiem co tam sie dzieje. Bety nie za bardzo moge zrobic tak na zawolanie. Musialabym miec skierowanie od lekarza, a zanim dostane termin wizyty to i tak juz bedzie pora tego usgwink Gbybym chociaz jakies minimalne objawy ciazy miala, a tu nic. No, oczywiscie oprocz tego, ze okres nie przyszedlsmile
                                      • goska797 Re: poniedzialkowy wieczór :) 18.10.10, 18:28
                                        Iga najlepsze zyczenia urodzinowe!!!
                                        Wyobrażam sobie jakie musza być cudownesmile
                                        Dzisiaj mój Mateusz kończy 2 miesiące. Znowu wracam myslami do porodu, do momentu kiedy go pierwszy raz zobaczyłam. Uwielbiam jego usmiech. Zupełnie już zapomniałam jak wygladało moje zycie bez niego. Wraz z nim w moim życiu dokonało się wiele zmian. Stałam się osobą odważna, pewniejsza siebie. Wydaje mi się, że nie ma rzeczy niemozliwych jesli udało nam się powołac do zycia takiego łobuziakasmile
                                        Ciekawe jak problemy, które przed ciążą wydawały mi się problemami teraz są błahostakami.
                                        Spojrzenie na świat z innej perspektywy.
                                        • huczusia Re: poniedzialkowy wieczór :) 18.10.10, 21:30
                                          Iga !
                                          Wszystkiego naj naj najlepszego.
                                          Dużo zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń wink
                                          Chociaż najważniejsze marzenie właśnie się spełnia big_grin
                                        • norwegiana Re: poniedzialkowy wieczór :) 18.10.10, 22:31
                                          iga klamka juz zapadła może w Twoim brzuszku to właśnie mały Eryk smile bądź dobrej myśli bo to właśnie jest droga do sukcesu przez cały czas starań mimo lepszych i gorszych dni właśnie pozytywne myślenie Cie nie opuszczało ..... a o tym że sie niepokoisz przeczytamy jeszcze nie raz przez cały okres ciąży i po ciąży tak to juz jest smile
                                          gosia w takim razie wszystkiego naj i dla Matiego smile
                                          jedynybasek czy Milenka juz zdrowa?
                                          aleksa51 a jak Twoje dziewczynki smile trzymam kciuki
                                          ognista wkońcu sie odezwałaś smile super że wszystko ok smile
                                          ....a moja powiększona rodzinka dziś spędziła pierwszy dzięn razemsmile najbardziej zmęczony mój mężuś bo ja siedzę i karmię większość czasu a on pierze gotuje córcię zabawia mnie obsługuje itp. kochany jest smile
                                          dziewczyny jak się wkleja tu na forum zdjęcie?? chciałabym sie pochwalić Wam moimi skarbamismile ale nie wiem jak
                                          • patite Re: poniedzialkowy wieczór :) 19.10.10, 12:15
                                            Iga leciutko spóźnione sto lat. Oby do czerwca cało i zdrowo. Prezent piękny!
                                            mój malutki na antybiotyku, starszy go zaraził. Kaszle, smarcze, gorączkuje ale i tak japkę cieszy. Bidulek. Apetyt mu zmalał. oj zdrówka dla naszych maluszków.
                                            • iga.77 wtorek :) 19.10.10, 13:14
                                              Dziekuje wam kochane za zyczenia! Prezent mam super, to prawda - niech sie tylko utrzyma!
                                              Ja zycze zdrowka waszym maluchom. Taka teraz niestety pora roku nieciekawa - wszyscy musza chorobsko zaliczycsad
                                              • goska797 Re: wtorek :) 19.10.10, 13:55
                                                Iga a dlaczego miałby sie nie utzrymac? Głowa do góry!!!
                                                Patite zdrówka dla maluchów. Nie wiem czy pamietasz ale pytałam czy znasz "Sosenke" w Otwocku?
                                                Ja dzisiaj ide na kontrole do gina. Mam obawy ze nadal nie wszytsko jest ok i czeka mnie walka z nadżerką.
                                                • norwegiana Re: wtorek :) 19.10.10, 19:54
                                                  Dobrywieczór dziewczynki smile
                                                  ...ja po kolejnym wspaniałym dniu smile muszę wykrzyczeć że MAM CUDOWNEGO MĘŻA!!! chyba przez to karmienie tyle oksytocyny się wydziela ale pomaga mi baaaaardzo te moje kochanie smile
                                                  Dziś byliśmy na pierwszym spacerku było trochę słoneczka więc szkoda dnia na siedzenie w domku szczególnie że jesień i zaraz będzie padać i padać ...
                                                  jutro idziemy na szczepienie przeciw gruźlicy i usg nerek z syneczkiem więc będzie wyprawa.
                                                  a co tu tak cicho?? smile
                                                  • aleksa51 środa 20.10.10, 08:59
                                                    Iguś! Przepraszam, że tak późno! Wszystkiego co najlepsze i najsłodsze w życiu!

                                                    Norwegiana naprawdęmasz skarb w domu. Takiego faceta każda by chciała. Trzymam kciuki za pomyślne USG.

                                                    Patite nieraz tak bywa, że maluchowi trzeba już dać antybiotyk. Szkoda, że już musiał go wziąść. Moje dziewczyny przygody z antybiotykami zaczęły jeszcze wcześniej. Niech chłopcy zdrowieją!

                                                    U nas...dzieci nadal kaszlą chociaż już mało. My nadal chorzy. Ja nie miałam czasu się leczyć i w końcu wczoraj poszłam do lekarza bo zaczęło mnie boleć pod żebrami w okolicy lewego płuca. Lekarka nic nie wysłuchała ale dała na prześwietlenie. Dziś boli nadal jak kaszlę i jak się jakoś tak poruszę i w ogóle przy głębszych oddechach. Nie bardzo chce mi się wierzyć że to tylko ból mięśniowy więc dziś pojadę na to prześwietlenie.
                                                    Do tego czas ubiega mi również na zdobywaniu elektoratu. Odwiedzamy z M sąsiadów, niektórych ja poznaję, niektórych oboje poznajemy dopiero. Wszyscy objecują poparcie z malutkimi wyjątkami - np sąsiadka, która dzień w dzień przylatuje po kilka razy dziennie do teściowej wykręca się tyłkiem i odbąkuje, że ona na wybory nie chodzi, a jak M ją ciągnie dalej rozmowę to ona że jak pójdzie to nie wie, zobaczy...Poznaje się teraz jaki kto jest. Dziś mam kolejne zebranie. Trzeba już podjąć konkretne decyzje z kolejnością na listach itp bo rejestrowanie list odbywa siędo 22 w piątek więc malutko czasu.
                                                    Idę się dalej męczyć i już nie zanudzam.
                                                  • norwegiana środa 20.10.10, 17:36
                                                    aleksa51 tak mam skarb bo lepszego męża sobie nie mogłam wybrać ale dziś oboje wykończeni nabiegaliśmy się i się pogniewaliśmy co prawda niegroźnie takie krótkie spięcia smile Pysia wcześnie wstała mały dał popalic w nocy no i od rana do przychodni potem szpitala jeszcze sprzątnąć trza coś jeść też i rąk brakuje smile ........ale mały zaszczepiony miedniczki nerkowe ok więc smile super jeszcze w pl zrobię mu posiew z moczu może usg zobaczymy narazie czekam na papiery zeby wypełnić i akt urodzenia dostać potem czeka nas wycieczka do oslo żeby złożyc wiosek o paszport no i jak się wyrobimy to na święta do PL smile
                                                    ...dziś rano Eri ważył 4150g a ja mam cyce jak balonysmile
                                                  • ognista998 Re: wtorek :) 20.10.10, 16:38
                                                    witam, jak zwykle mało czasu na chwilęwink
                                                    iga gratuluję ciąży, reszcie życzę zdrówka, u mnie jak zwykle wszystko superwink

                                                    ...zbliżają sie moje urodziny....jesu...przeraża mnie że znowu o rok starszawink))))))

                                                    pa;8
                                                  • patite Re: wtorek :) 20.10.10, 23:13
                                                    Gosia znam Sosenkę!
                                                    jak tylko będę się wybierała do otwocka, dam ci znać.

                                                    młody lepiej.
                                                    buziaki.
                                                  • goska797 Re: wtorek :) 22.10.10, 15:56
                                                    Patite wobec tego czekam na infosmile
                                                    Ognista to chyba sie raze zestarzejemy. Z tego co pamiętam to miałas urodziny 2 czy 3 dni przede mna.
                                                    My dzisiaj zostalismy sami z Matim. M pojechał na szkolenie, wraca jutro.
                                                  • ognista998 Re: wtorek :) 22.10.10, 20:00
                                                    taa...Gosia pamiętamwink i ten sam rocznik jesteśmy o ile się nie mylę.......

                                                    nie wiem czy to jesienna deprecha czy hormony czy cuś.....im bliżem moich urodzin tym większego mam doła.......

                                                    ....a poza tym to ja chyba tu nie pasuję do waswink mam wrażenie, że wzalemnie lepiej się znacie niż ja was, macie swoje gg, konta na nk a ja zawsze stoję z bokuwink taki dzikus jestem straszny;P

                                                    ...smutn o mi ostatnio i zeżarli moje ostatnie czekoladowe antydepresanty....a w dodatku okres mi się spóźnia. i boję się iść do lekarza i boję się cokolwiek z tym zrobić;/ miałam mało skutecznego zazbezpieczacza....który z moim ognistym temperamentem mógł nie wystarczyć.....


                                                    jakaś taka do d* jestem ostatnio, może mi minie.....jutro jadę odwiedzić koleżankę, tą która niedawno urodziła swoją 6 pociechęwink to jest dziewczynka więc zawiozę jej trochę dziewczyńskich ciuszków, które dostałam jeszcze jak byłam w ciązy i nie znałam płcoi swojego dziecka.

                                                    synek dobrze się chowa.........

                                                    (goska jest taki kawał o starzeniu się: kiedy na świeczki wydajesz więcej niż na torta to znaczy że się starzejesz......a ja pirotechnik jestem i dużo wydaję na świeczkiwink)))
                                                    możę po urodzinach mi deprecha minie.......jak zapomnę ile ile lat kończę
                                                    pzdr;*
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek :) 22.10.10, 21:37
                                                    haha Ognista uśmiałam się wink Kobieto- gdzie Ci do starzenia się! A taka nowinka o której się kobiet nie informuje z racji promocji karmienia piersią ( którą popieram )- równowaga hormonalna po ciąży, dobre samopoczucie wraca czasem dopiero z chwilą zakończenia karmienia cycolem. Jestem tego żywym przykładem. czuję się bombowo wink
                                                    I znów pytanie z serii "obsługa techniczna dziecka" wink Czy wasze bąble ulewają po jedzeniu? Moja księżna potrafi wyciumkać i 210 ml i nie ulać, a po 180 chlustac na lewo i prawo. Różnie. Tak ma być? wcześniej to się wiązało z przejadaniem, potem niedojadała to i nie ulewała, zastanawiałam się, może dawać jej nutriton...? sama już nie wiem. Aha, przestawienie jej z bebilonu na gerbera nieudane- zaparcie. Wracamy do bebilonka naszego ulubionego ( i drogiego uncertain )
                                                  • goska797 Re: wtorek :) 22.10.10, 22:10
                                                    Basia nasz bak non stop ulewa. Nosimy go, odbija mu sie a i tak ulewa. Nie ma reguły. Nawet nie pomógl specyfik od lekarza przeciw ulewaniu.
                                                    Ognista chyba jestesmy jeden rocznik. Ja 11 kończe 27. Basiu Ty jestes młoda lasencja.
                                                    Co do okresu to przy karmieniu róznie z nim bywa co nie musi oznaczac ciazy. Wiadomo jednak, ze karmineie to żadne zabezpieczenie dlatego chyba jak sie nie pojawi czeka Cie Ognista test? Swoja drogą Wy juz macie miesiaczki, a ja cholera dopiero 2 tyg temu uporałam się z krwawieniem połogowym. Teraz lecze nadżerkę i dostałam głobulki i mam nadzieje, że wszytsko minie bo juz mam dość abstynencji bo jednak czułam dyskomfort.
                                                    Kurcze 6 dziecko!!!! Podziwiam i gratuluje płodnośći!
                                                    Ja jakoś w tym roku nie czuje sie staro - wręcz przeciwnie. TO chyba zasługa Mateusza. W tym roku urodzin nie bede obchodzic przez chrzciny młodego.
                                                    Poza tym mam wrazenie, ze moja nadmierna skóra na brzuchu zaczyna obrastac tłuszczem, a tak pieknie spadało. Od przyszłego tyg mam zamiar iść na areobic.
                                                  • ognista998 Re: wtorek :) 23.10.10, 17:41
                                                    no jak nie dostanę do poniedziałku to se kupię. przeraża mnie wizja drugiej pociechy kiedy jedna jeszcze 4 miechów nie skończyła.....
                                                    goska - masz rację z tym że Mateuszek cię odmładzawink przeciez ja też mam synka i to jest fajne patrzeć na swoją młodszą wersję i od razu humor się poprawiawink noo a poza tym jestem jeszcze szczuplejsza teraz niż przed ciążą i nikt mie nie daje tyle lat ile mam

                                                    basem z tym ulewaniem u mohego to jest tak, że jak jest przeżarty (nie zawsze jestem w 100% pewna że jest bardzo głodny) wtedy dużo ulewa, a kiedy jest bardzo głodny wtedy nicwink ale widzę że ostanio więcej pije jak je.

                                                    (eh......coś za szybko mi się zmieniaja te nastroje.......ja mam nadzieję że to tylko jesień)
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek :) 24.10.10, 14:51
                                                    Oj tam Ognista- jak urodzisz to synek będzie miał już 13 miesięcy big_grin
                                                    --

                                                    https://wgrajfoto.pl/pokazfoto/img1010/min_dsc_68785cd6.jpg
                                                  • goska797 Re: wtorek :) 24.10.10, 18:29
                                                    Ognista nie martw się najwyzej beda raz po rokusmile
                                                    Ja miałam w klasie rodzeństwo. Chłopak był ze stycznia, a dziewczyna z grudnia.
                                                    W każdym razie czekamy na wynik testu.

                                                    Dziś mój M tez wspomnial o drugim. Najchetniej by juz zaczał działac. Za to moja lekarz zalecała czekac dwa lata. ehhh to znowu dla mnie za długo ale ponoc po cesarce tak jest. Z drugiej strony dla nas dwa lata to czas cenny bo nie wiadomo czy drugie będziemy mieli szanse miec wiec szkoda czekać i lepiej zacząc działać.

                                                    Kurcze Ognista zazdroszczę. Ja waże tyle ile przed ciąża, ale widze że pupa schudła i nogi. Tragedia natomiast z brzuchem. Zaczęłam ćwiczyć bo nie mogę na niego patrzeć. Najchetniej zastosowałabym jakąs diete, ale przy karmieniu ciężko. Musze sie zmobilizowac i nie jeść po 18. Wszytsko przez M bo on wraca pózno a mi nie chce sie gotować 2 obiadów. Musze jednak cos zrobić i nie wcinac razem z nim.

                                                    Poza tym dzisiaj trafia mnie szlak w związku z chrzcianmi za 3 tyg. Moja mama się wtrąca, teściowa też juz pisze kogo jej zdaniem powinniśmy zaprosić. Koszmar ale nie będę Wam o tym truć.
                                                  • ognista998 Re: wtorek :) 24.10.10, 19:48
                                                    test już kupiony, zrobię jutro rano. ale nerwa mam jak nie wiem.....

                                                    ja mam już za sobą chrzciny i powiem ci że lepiej nier robić dla rodzinki tylko skromnie dla samych rodziców, i chrzestnych. robiłam dla całej rodziny i żałuję. bo w razie czego mogą zrobić pretensje o co chcąwink zresztą mało co wgl odwiedzam rodzinę bo mnie szlag trafia na ich radywink wolę koleżanki i znajome, a moi rodzice do niczego mi sie nie wtrącają.

                                                    jak będzie drugie to raz że wybiorę chrzestnych spoza rodziny a dwa że nie zrobię żadnego przyjęcia, tylko rodzice - czyli my i chrzestniwink i mam to w dupie że reszta się obrazi.

                                                  • goska797 Re: wtorek :) 24.10.10, 21:55
                                                    Ognista to czekam z niecierpliwością na informacjesmile
                                                    Oj ja dzisiaj nie mam cierpliwosci do małego przez te wtracanie się postronnych do chrzcin. Mam nadzieję, że w nocy pośpi do 4. Dobrze, że dzisiaj jest już M to sie nim zajmuje.
                                                  • vivianna_82 Re: wtorek :) 25.10.10, 16:07
                                                    cześć dziewczyny..
                                                    Wy tu piszecie o maluszkach, o ulewaniu i innych takich, a u mnie już taka panna... a rozrabia jak nie wiem wink
                                                    Ognista - i jak test???
                                                    wiesz, jeśli karmisz piersią, to brak okresu, czy wahania nie są niczym nienaturalnym, no ale test daje pewność smile ja okresu nie miałam ponad rok przy karmieniu piersią...

                                                    Basiu - jak Milenka? a czemu piszesz że 2 lata to dla Was za długo czekania na kolejne starania?

                                                    my już po imprezce urodzinowej Juli. BYło dużo ludzi - 15 dorosłych i 8 dzieci wink hałas i chaos kompletny, ale chyba si udało. Ja sama dobrze się bawiłam, a potem przychodziły do mnie wiadomości od gości że też dla nich było fajnie smile to mnie cieszy smile
                                                    tylko teściowa mi działała na nerwy okrutnie... wink

                                                    a w sobotę udało mi się wyrwać na 3 godzinki na ploty z dwoma koleżankami, ach jak mi tego brakowało! smile

                                                    --
                                                    Marta, mama Julii (15.10.2008)
                                                  • musso4 Re: wtorek :) 26.10.10, 12:39
                                                    Witam
                                                    jestem nowa na forumsmile staramy sie o drugie dziecko(7cs) pierwszy raz zapisałam sie na liste na listopadowe testowanie, dzięki wam łatwiej mi znosić niepowodzenia w staraniach smile
                                                  • ognista998 Re: wtorek :) 26.10.10, 15:27
                                                    negatywnywink
                                                    cieszę się, bo raz - szkoła, dwa - praca, wysiłkowa (jak zwyklewink no a poza tym chcę mieć więcej czasy dla syna i z drugim w drodze nie dałabym rady, mąż na okrągło robi i oszczędzanie się nie wchodziłoby w grę. mo,że prostu cykl mi się rozjebałwink ale wybieram się do lekarza by dociec skąd brak "ciotki"wink

                                                    nowej staraczce sukcesu życzęwink
                                                  • goska797 Re: wtorek :) 26.10.10, 18:39
                                                    Dlugo kazałaś czekac na infosmilejesli się cieszysz, że negatywny to fajnie. Widac jeszcze nie ten momentsmile
                                                    Witam nowa staraczkę!
                                                    My dzisiaj z Matim bylismy na pierwszej rehabilitacji. Powiem Wam, że patrzę z przerazeniem na rzeczy, które będa musiała mu robić. Ćwiczyć mamy metodą Voyty. Najgorsze, że musze mu wciskac kciuk miedzy żeberka i prostowac główkę, a młody musi podnieść nogi. Ma słabe mięśnie brzucha, do tego na głowie robi mu się patelnia z jednej strony i leci do tyłu, układa w literke C. eh....
                                                    Krzyczał starsznie - jakby go ze skóry odzierali. Nie wiedziałam nawet, że potrafi tak krzyczeć.
                                                    Serce się krajało ale ponoć ma mu pomóc. Inne dzieci przed nim też tak krzyczały. Pocieszała mnie jedna z matek, że w domu dziecko reaguje zupełnie inaczej.
                                                    Najgorsze, że NFZ juz nie refunduje w tym roku tych wizyt i muszę płacić z własnej kieszeni, ale to nie najważniejsze.
                                                    Do tego dziś dostałam melka od kadrowej, że nie przedłużą mu umowy i od nowego roku zostaję bez pracy. Wiedziałam, że tak bedzie ale wkurza mnie, że szefowa nawet nie chciała mi powiedziec tego w twarz. Świadectwo pracy też mi wyśla pocztą - generalnie nie chca mnie już oglądac. Troszkę mam przez ta robote dołka bo bez pracy bede się zle czuła, a poza tym Mateusza nie bedzie z kim zostawić i nie wiadomo jak szybko znalazłabym nową. Na nianie nie wiem czy bedzie nas i czy bedzie sie opłacało. Mój M st, że posiedzę z dzieckiem w domu.
                                                  • musso4 Re: wtorek :) 27.10.10, 09:36
                                                    dzięki za miłe przyjęcie
                                                    ja pracuje w domu od 3,5 lat z małą przerwą po urodzeniu dziecka, oczywiście teraz jak myszka jest z nami to tylko dorabiam popołudniu jak mąż wraca z pracy, jestem zadowolona nie muszę się użerać z pracodawcą i nie muszę oddawać dziecka komuś pod opiekęsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek :) 28.10.10, 13:16
                                                    Witam nową staraczkę smile Oby wątek okazał się szczęśliwy smile
                                                    Ja wczoraj obroniłam się na 4 big_grin Zaczęłam uczyć się do egzaminu ... przedwczoraj na spacerze z Milcią wink dobrze, że dużo pamiętam z wykładów. Tylko, że spóźniam się do ZUS-u z zaświadczeniem o nauce i zatrzymali mi rentę w tym miesiącu. Ale mam nadzieje, że faks , który wysłałam dojdzie i jakoś się to uda załatwić.
                                                  • huczusia Re: wtorek :) 28.10.10, 13:40
                                                    Basiu ! - GRATULACJE !!!!!
                                                    Ale z Ciebie zdolna Bestia smile Uczysz się w tempie ekspersowym smile

                                                    Iga ! Czy to nie dzisiaj miałaś mieć USG ?

                                                    Witam i ja nową staraczkę i życzę powodzenia wink
                                                  • norwegiana czwartek 28.10.10, 19:51
                                                    musso4 witam i życzę powodzenia w starankach smile
                                                    iga odzywaj się !!!
                                                    ognista ucz sie spełniaj zawodowo masz małego synka na drugiego bobasa będzie czas smile
                                                    gosia dobrze że zaczeliście rehabilitację a w domku pewnie Mateusz będzie spokojniej ćwiczył bo z Mamą a nie z jakąś obcą babką smile znajdziesz dogodna dla Was porę i pewnie wszystko szybciutko wróci do normy.

                                                    ...ja dzis miałam pracowity dzień z moimi maluchami Mężuś rano był w pracy szybciej wrócił ale dałam mu pospać bo poszedł na noc i nie wiem o której wróci jutro ale nawet nieźle sobie poradziłam mieszkanko sprzątnięte obiad robiony na raty ale był z szkrabami na spacer też się wybrałam bo to mój azyl Mały śpi do tej pory smile a Pysia juz padła więc jeszcze mnie tylko czeka kąpiel Młodego i relax smile
                                                  • iga.77 Re: czwartek 28.10.10, 21:48
                                                    Hej, ja rowniez witam nowa staraczke! Obys szybko zaciazylasmile
                                                    Moje usg dopiero za tydzien niestety. Ferie mam teraz i leniuchuje. Przyznam sie wam, ze czuje sie ciagle strasznie zmeczona i jestem 5 razy bardziej leniwa niz normalnie. W dodatku ta sennosc mnie dobija! Nigdy nie zdarzalo mi sie spac w ciagu dnia, a teraz ucinam sobie takie drzemki, bo normalnie po byle wysilku padam z nog......Wszystko mnie meczy! A najabrdzie czekanie na to usg. Juz bym chciala, zeby bylo po, bo ciagle sie czuje niepewnie.
                                                    Jutro jedziemy na caly dzien do siostry P poza Londyn, bo sa urodziny jej mlodszego synka. Konczy 3 lata. Pamietam, ze jak ona zaszla w ciaze to my sie juz staralismy. Ale ten czas leci!
                                                    Bedzie caly dom ludzi, ale na szczescie nie zostajemy na noc, bo bysmy sie gnietli jak sardynkiwink
                                                  • huczusia Re: czwartek 29.10.10, 08:16
                                                    Cześć smile
                                                    Iga - moja siostra obie swoje ciąże "przespała" mgła spać byle gdzie na fotelu, w autobusie, w pracy, nawet na stojąco smile
                                                    Czasem tak właśnie jest big_grin
                                                    A u nas też zbliżają się urodziny naszej "gwiazdeczki" już niedługo skończy 2 latka - ależ ten czas pędzi big_grin
                                                  • musso4 Re: czwartek 29.10.10, 13:25
                                                    hej
                                                    ja tak miałam na początku ciąży cały czas mogłam spać, ale to nic o wiele gorsza jest bezsenność, która mnie dopadła w III trymestrze, kładłam się wieczorem spałam do jakiejś 1 może 2, potem leżałam do jakiejś 5-6 i zasypiałam nad ranem na jakieś 3 godziny i tak co dzień smile a teraz dziecko mi nie chce w nocy spaćsmile
                                                  • aleksa51 sobota 30.10.10, 08:47
                                                    Witam i ja musso4!! Oby staranka jak najszybciej zaowocowały! Odzywaj się często!

                                                    Ja ostatnio zalatama. Też ciekam na rehabilitacje - z Madzią. Tyle, że my możemy sobie chodzić i chodzić tam w razie potrzeby do kończ przyszłego roku (bo na razie mamy do końca przyszłego roku orzeczenie o niepełnosprawności). Madzia jest dużo starsza od Matiego więc i zainteresować ją można czymś i bardzo podoba jej sięna rehabilitacji. Chociaż ze wszystkiego najbardziej podoba jej się świetlica na której jest mnustwo zabawek i duży basen z piłeczkami - tam akurat ona spędza mało czasu, ja tam na nią czekam z Noelką jak ćwiczy.
                                                    Wczoraj byłam z nimi w Łodzi w szpitalu Kopernika w poradni leczenia niedoborów immunologicznych. Wyniki badań i objawy sąniepokojące więc będą miały szczegółowe badania- mam przyjechać z nimi na oddział w czwartek. Dodatkowo Nelusia nie wyzdrowiała - poprzedniej nocy kasłała i okazało się, że już furczy nie tylko w oskrzelach ale i w płucach....szczepienie na ospę nam się w końcu przeterminuje! Do tego pani lekarka przepisała im i koniecznie kazała zaszczepić na meningokoki (jedna szczepionka 128zł!!). Powiedziała, żeby po ospie odczekać tylko 2 tygodnie - jak powiedziałam u nas w poradni pielęgniarce to oczywiście miała swoje ale i kazała czekać dłużej!Jak ja nie lubiętej przemądrzałej baby! Kazałaby mi się zwolnić z pracy i wogłoe sama by mi życie układała jak jej pasuje. Szkoda słów!
                                                    Zaczęło mnie już wkurzać czekanie na owulację i stwierdziłam, że w tym miesiącu już raczej nic z tego bo @ miałam na samym początku miesiąca, testuję już ze 2 tygodnie 2x dziennie i nic. A tu jak na złość wczoraj pokazały się objawy i zatestowałam wieczorem i test był dodatni. Piszę, że jak na złość, bo M dziś rano przed 6 jechał na 24 godziny do pracy sad
                                                    Zaryzykowaliśmy wczoraj i zobaczymy co z tego będzie. Może jeszcze jutro powtórzymy wink

                                                    Co do wyborów to czekam na kalendarzyki i foldery żeby zawinąć rękawy i roznosić. Dodam, że pokusiłam sięo pierwsze miejsce na liście, które gwarantuje dodatkowe głosy przypadkowych osób, które nie mają pojęcia na kogo głosują. Tu też zobaczymy co z tego będzie. Chciałabym, żeby już było po bo latanie co chwila na zebrania też mi nie słóży z powodu zbyt krutkiej doby.

                                                    Iga jakoś sięprzemęczysz, nie? To chyba nieduża cena za bycie mamą? Z resztą wyśpij siędobrze w ciąży. Co prawda słyszałam o długo śpiących niemowlakach ale... wink
                                                    Czekam z niecierpliwościąna twoje USG
                                                  • musso4 Re: sobota 30.10.10, 12:11
                                                    mi też wszyscy mówili ci co mają już dzieci, że niemowlaki do 3 miesięcy to prawie cały czas śpiąsmile szybko mnie moja księżniczka na ziemie sprowadziła po 3-4 tygodniach skończyło się jej spanie teraz ma rok i spi tylko raz dziennie 1-2 godziny i cały dzień szaleje a ja z niąsmile pobudka o 7:30 a wieczorem to tak koło 8-9 padasmile ale i tak ją kocham nad życie i czekam z utęsknieniem na kolejnego szkrabasmile
                                                  • aleksa51 Niedziela 31.10.10, 09:25
                                                    Już trzeci dzień testy LH wychodząmi dodatnie. Czyżby zaburzenia hormonalne? A może tańsze testy z allegro przekładają cenęna jakość?? Sama zgłupiałam. Bóle brzucha też miałam i przedwczoraj i wczoraj. Wczoraj po południu podskoczyła też PTC i dziś rano jest na tym samym poziomie ale im więcej info o tym wyszukuję tym mniej jestem pewna swoich wniosków. Chyba pofatyguję siędo apteki po te lepsze testy.
                                                  • goska797 Re: Niedziela 31.10.10, 15:12
                                                    Aleksa mi testy owulacyjne też potrafiły wychodzić dodatnio przez 3 dni. Dodam, że niektóre zgodnie z zaleceniem lekarzy robiłam co drugi dzień. Wszytsko zalezy od stężenia hormonu LH. Jeszcze żeby Cie upewnić, ze to nie jest dziwne to powiem, że często robilismy testy razem z wizytą usg by zobaczyć jak się mają pęcherzyki. Podejrzewam że gdybys dalej je robiła kreska byłaby blada albo zupełnie by zniknęła. Moim zdaniem nie masz co sie martwić.
                                                  • iga.77 Re: Niedziela 31.10.10, 15:56
                                                    Ja ci Aleksa nic nie podpowiem, bo testy owulacyjne stosowalam bardzo krotko - jakos mnie nie przekonaly. I jak testowalam to do pierwszego pozytywnego. Z reszta my zesmy regularnie "dzialali" i testy owu niczego by nie zmienily. Potem mnie jeszcze lekarka wzmocnila w przekonaniu, bo powiedziala, ze te testy sa malo skuteczne.
                                                    Nie mam dzis najlepszego samopoczucia, bo od wczoraj mam niepokojace plamienia. Najwczesniej jutro bede mogla zadzwonic i poradzic sie lekarza, chociaz pewnie kaza mi czekac do czwartku. Caly entuzjazm mi opadl normalnie. W dodatku dzis ostatni dzien ferii pazdziernikowych i jutro do pracy trzeba bedzie wstac crying
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 31.10.10, 18:24
                                                    a mi się to moje Smoczysko rozchorowało;/ jak nie przestanie kaszleć idę drugi raz do lekarza po antybiotyk. byłam już raz i nie widziałam żę leki dla dzieci takie drogie..... wzrostem i wagą to nie przypomina dziecka 4 miesięcznego ino półroczne, ale widocznie ma taką budowę....jak zacznie raczkować i chodzić to wygoni, tera jest z niego taka kluska;P zabawkami typu grzechotki nie za bardzo się interesuje. chwyci na chwilkę i puści zaraz ...ale przy cycku to chwyt ma dobrze rozwinięty.....sam se odpakowuje;P potrafi złapać się za koszulkę i miętosić tego cycka i wsadzić se go do gębusi.....a z tym spaniem to nie jest u wszystkich dzieci tak samo....śpi w nocy praktycznie do rana, ale w dzień wgl. wyprawia takie krótkie "3 sekundowe" spanka...ukołysam go, położę do łóżeczka ledwie wyjdę koniec spania...rzadko kiedy pośpi w dzień dłużej niż godzinę


                                                    przyszła wielka krwawa......zadowolona jestem, alem już zpomniała co to okres i nie mogę się przyzwyczaić;P jestem totalnie rozregulowana. ginekolog proponuje leczenie hormonalne, ale odwlecze się póki cycek jest (narazie biorę Azalię)

                                                    iga powodzenia 3mam kciuki za ciążę
                                                    basek gratuluję zdania egzaminu
                                                    aleksa a po co ci te testy owu.....moim zdanie to są o dupę rozbić...nie myśli kiedy jajeczko tylko szalej.....wink

                                                    jutro 1 listopada, pogoda super a mi al dupę ściska ze z Młodym nie mogę wyjść na pole;/
                                                  • goska797 Re: Niedziela 31.10.10, 22:33
                                                    Iga ja tez miałam na początku plamienia. Chyba to było w 5 tyg? Prawopodobnie wiazało sie to z niskim poziomem progesteronu. Dostałam leki, zwolnienie żeby poleżec i było ok. Rozumiem Cie jednak bo przezywałam starszne chwile wyłacznie z myślą, iż stracę to dziecko. Po fakcie okazało się, że moja bratowa cioteczna też miała tego typu sensacje, potem koleżanka i wychodzi na to, iż zdarza się to bardzo czesto.
                                                    Ja znowu pokłóciłam się z M o chrzciny. Pojechalismy do teściów i oni oczywiście mają swoja wizje. Mój M zas zamiast trzymac się naszej wersji zaczął zastanawiac się nad ich. Szlak mnie trafił bo już jestem zmęczona tematem.
                                                    Jak wkleić zdjęcie tutaj na forum? Chciałabym Wam pokazac Matiego. (póki co wklejam zdęcie na nk).
                                                  • musso4 Re: Niedziela 01.11.10, 09:00
                                                    goska797 to Ci współczuje z chrzcinami, u nas było tak ja ja powiedziałam i nikt nie odważył się sprzeciwićsmile w domu tylko my, chrzestni i dziadkismile rodzice często chcą ingerować w nasze życie jednak trzeba mieć swoje zdaniesmile odnośnie M to mój też czasami daje się manipulować swojej mamiesmile normasmile

                                                    można tu podawać linki na nk?? pokaże wam moją córcięsmile
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 01.11.10, 18:50
                                                    a ja się z mężem nikogo nie słuchałam ino sami zorganizowaliśmy chrzciny i nikt sie ie wtrącał....tylko impreować nie dałam rady bo strasznie wtedy chorowałam, do kościoła poszłam z temperaturą 38.5, ale już mam tob za sobąwink ja nie znoszę spędów rodzinnych, ale jak mus to muswink

                                                    dziś też przeżyłam najzazd rodziny, ale tym razem byli ci co na chrzcinach nie dopisali i ich akurat odwiewdzuny były mniej przyjemne od samych chrzcin;/

                                                    ja tu nie dam fotki, ani na nk, bo nie lubię się każdemu chwalić tym co mam nejcenniejsze. szczęście zachowuję dla siebie.

                                                    pzdr


                                                  • norwegiana poniedziałek 01.11.10, 19:28
                                                    cześć dziewczyny ja od czwartku sama na froncie Mężuś ruszył do pracy z grubej rury i od czwartku w domu był może z 15 godzin i głównie spał albo jadłsmile wymęczony na maxa
                                                    a ja radzę sobie nieźle właściwie wszystko w omku zrobione mam i dzieci na spacer zabieram chociaz u nas leje i leje ... więc jestem z siebie zadowolonasmile chociaż wolałabym żemy Mężuś był po 15 w domk ale może niedługo tak bedzie smile
                                                    ...dostałam akt urodzenia więc niebawem się wybierzemy do Oslo żeby paszport wyrobić apropo chrzcin to jak się wybierzemy na Boże Narodzenie do PL to i chrzciny będą za jednym zamachem ale beż żadnej większej imprezy tylko rodzice, chrzestni i my.
                                                    Eri miał wczoraj ciężkie popołudnie mam nadzieje że nie będzie kolek sad troche mi ulewa jak sie przeje a wisieć na cycusiu mógłby chyba cały czas smile właśnie się budzi więc kończę
                                                    czas na kąpielsmile
                                                    iga będzie dobrze czekam do usg smile
                                                  • musso4 wtorek 02.11.10, 10:30
                                                    byłam dzisiaj na szczepieniach tych na 13 miesięcy, samo szczepienie to nic chwila i po bólu ale to badanie macanie ważenie i mierzenie to masakra jak za każdym razem, darła się tak, że aż ja miałam łzy w oczachsad teraz dopiero 1 marca ostatnie szczepienie a pozniej dopiero na 4 lata, no w międzyczasie bilans dwulatka, może będzie mniej krzyczećsmile
                                                  • aleksa51 Re: poniedziałek 02.11.10, 10:33
                                                    Musso śmiało linkuj! My nieraz linkujemy - a nawet nie potrzebujemy bo mamy konto staraczek na NK i w większości możemy się podpatrywać.

                                                    Goska Mati faktycznie duży chłopak. Ale to już nikogo nie dziwi. Nawet słyszałam, że zmieniają siatki centylowe, bo dzieci teraz są większe, ważą więcej.
                                                    Z kolei moja sąsiadka pcha w dziecię mleko bez opamiętania i cieszy się, że na 4 miesiące on waży 10kg przy wzroście 75cm. Ja bym była ostrożna bo mam w rodzinie kuzyna, o którym wam pisałam. Jest w wieku Nelusi. Jest chory i bierze leki hormonalne i pewnie sterydowe też. Ma o wiele za dużą wagę. Do tej pory nie jest w stanie stać. A pamiętam jak jego babcia chwaliła się jego wagą jak był jeszcze niemowlęciem...

                                                    A ja już wam przypominam po co mi testy owulacyjne- otórz zwiększamy szanse na poczęcie syna, którego tak bardzo pragnął zawsze mój mąż. Kolejnego podejścia nie będzie bo na czwarte dziecię się nie zdecyduję. W tym miesiącu raczej lipa bo objawy nie współgrały ze skokiem LH. Wszystko było w cały świat. A i przytulanek ostatnie kilka dni nie było. Za miesiąc zaczniemy od nowa. Może już nie będzie takiego zamieszania i będzie więcej spokoju. Teraz muszę siędokurować. Pisałam wam, że po infekcji boli mnie z jednej strony pod żebrami? To już trwa 2 tygodnie. W niedzielę strasznie mi się pogorszyło. Na szczęście w nocy wpadłam na pomysł, że to może być od jakiegoś nerwu i zastosowałam kurację BSM ale w innym ułożeniu rąk niż zwykle. I już mi lepiej, ale nadal odkaszlnąć nie mogę bo to wielki ból.
                                                    Muszę po południu jechać z Nelusią do lekarza ją pokazać. Wcale jej nie jest lepiej ale wiadomo, że zapalenie płuc nie minie w tydzień. Tylko mi szkoda, że nie wszystkie badania jej w szpitalu we czwartek zrobią, bo przy chorobie wyniki nie są wiarygodne.
                                                    Ciężko mi sięogarnąć- w domu bałagan, w pracy sterta zaległości, czeka Madzi rehabilitacja, jutro do dentysty ( z Madzią i już się boję bo to pierwsze jej leczenie zębów). Tylko doba za krutka. I Nelusia po nocach spać nie daje.
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 02.11.10, 10:54
                                                    Cześć dziewczyny. Aleksa, czytam o Twoich problemach i współczuję sad niefart jakiś naprawdę. A u mnie- cofneli mi rentę za październik bo nie dosłałam zaświadczenia o nauce. A dostanę je dopiero pod koniec października. dzisiaj idę do szkoły- może mi jakieś zastępcze wypiszą.
                                                    Milcia Aniołem się stała. Jak nie zmęczona to siedzi w foteliku i cieszy dzióbek, a jak zmęczona to usypia sama tak jak teraz. Sama się muszę pilnować, żeby ją wyjąć i pogimnastykować na brzuszku, albo ponosić - teraz to czysta przyjemność smile Powiem Wam, że aż mi jej szkoda, że taka bidna grzeczniuśka big_grin Haha nie ma to jak PRAWDZIWY problem co nie? wink
                                                  • musso4 Re: poniedziałek 02.11.10, 11:03
                                                    moja córcia ma rok i ma 76 cm i 10,5 kg, szok ze takie duże może być 4-miesięczne dziecko

                                                    a to mój skarb największy
                                                    nk.pl/profile/3692601/gallery/album/2/103
                                                  • huczusia Re: poniedziałek 03.11.10, 09:15
                                                    Musso - śliczny ten Twój Skarb smile
                                                    Słodka dziewczynka.
                                                    Iga - co u Ciebie ? Kiedy USG ?
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 03.11.10, 09:56
                                                    Musso śliczna córeczka. Ale musi byc drobniusieńka smile Moja córcia ma teraz 5 miesięcy , mierzyliśmy i warzyliśmy ją jakieś 3 tyg. temu. Ma 70 cm i waży ok. 7 kg, no teraz pewnie z 7300. Przybrała trochę po przejściu na butlę, przedtem się przejadała, potem niedojadała bo miałam mało pokarmu więc przybierała wolniutko- ani jednej "słodkiej fałdki "wink teraz jest taka pampułka, zaczęłam jej dawać zupki ze słoiczka. Wcina i nic jej nie jest, niedługo zamierzam dać jej zupkę robioną przeze mnie, bo na tych kupnych jedzonkach można finansowo upadłość ogłosić wink napisz mi proszę jak wyglądało u Ciebie rozszerzanie diety? Kiedy zaczęłaś , czy dawałaś np. kaszkę na wieczór i rano, czy tylko mleko samo. Dla mnie to ciągle czarna magia.
                                                  • musso4 Re: poniedziałek 03.11.10, 11:29
                                                    wcale nie jest taka drobna, w sumie to od pół roku zaczęła mniej jeść, a jak miała 5 miesiecy to ważyła 7600 smile od urodzenia miała duży apetyt, prawie od samego początku na butli co poszłam do przychodni na szczepienia to cały czas słyszałam że za gruba ale puszczałam to mimo uszu, urosła i zrobiła się drobniejsza. ja zaczęłam wprowadzać w wieki 4 miesięcy pierwsze było surowe tarte jabłko, miny robiła za stosmile później gotowałam marchew z ziemniakiem i stopniowo co pare dni dodawałam pietruszkę pora i selera, z selerem trzeba uważać bo może uczulić. w wieku 5 miesięcy można juz dodawać mięso najlepiej cielęcine, do zupek tych bez mięsa dodawałam masło takie prawdziwe, zupek i obiadków ze słoiczka nie chciała jeść, tylko owoce i deserki to kupowałam jej jeszcze do 9 miesiąca. od pół roku nie trzeba już robic papek blenderem tylko wystarczy rozgnieść widelcem dziecko zaczyna uczyć się żuć, dawałam jej też biszkopty i chrupki kukurydziane. jeśli dziecko nie ma alergii to tak stopniowo wprowadza sie następne pokarmy, czytałam w necie co kiedy można, teraz ma rok i je to co my (oprócz grzybków orzechów i surowych jajek i mięsa) plus mleko w nocy bo w dzień nie ruszy. a i jescze od pół roku zaczęłam dawać danonki i kaszki mleczno ryżowe od 4 mies zamiast jednej butli, nie było reguły o której porze dnia, starałam sie tylko wprowadzać jedzene łyżeczką jak była wyspana i nie marudziła bo wtedy był płacz i z nauki nici:0
                                                    powodzenia życzę dla mnie na początku też była czarna magiasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 04.11.10, 09:34
                                                    IIIIIIIIIgaaaaaaaaaaaaaaaa wink co tam u Ciebie? Zaglądam zaglądam a Ty nic nie piszesz.
                                                    U nas ok, Milcia wcina zupale, wczoraj zjadła ok. 150 ml, na gramy ok. 180 będzie pewnie. teraz maltretuję ją na brzuszku na podłodze wink znaczy sama się tam "czołga" wink a ja mam chwilkę wink
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 04.11.10, 14:37
                                                    Dziewczyny, mam pytanie, głównie do mam 5- miesięczniaków . Powiedzcie mi - jak wspomagacie rozwój fizyczny dzieciaczków? Bo ja kładę małą na brzuszku, na pleckach, nigdy nie trwa to długo bo ona się denerwuje, ale tak 15 minut kilka razy dziennie się udaje. Czasem widzę, że rówieśnicy swobodnie przewracają się na boki - Milcia jeszcze nie, z siadaniem to wiem, że jeszcze wcześnie, chociaż czasem sadzam ją na chwilkę z podparciem. Nie mam żadnego wzorca, bo nigdy nie miałam styczności z takim maluchem. Tablice rozwoju też niewiele mi mówią. Wiem, że porównywanie osiągnięć to nie jest dobry pomysł, ale nie chciałabym np. swoim lenistwem ( bo jak grzecznie siedzi w foteliku to po co ją wyjmować) jej zaszkodzić sad Tak mi przyszło do głowy
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 04.11.10, 15:35
                                                    Basiu ciężko mi powiedziec jak sprawa sie ma jeśli chodzi o dzieciaczki w wieku Twojej Milci. Ja w każdym razie widzę, że nasz Mateusz spokojnie nie usiedzi. Non stop musi miec zajęcie inaczej sie nudzi. Kłade go więc na macie edukacyjnej, przekładam na brzuszek żeby ćwiczył ponieważ do tej pory nie lubił na nim leżeć. Do tego rehabilitantka zaleciła nam ćwiczenia 4 razy dziennie po których widzę, że brzuszek zaczął nabierać mieśni i nie jest już rozlany. Orócz tego sporo mu czytamy i rozmawiamy. Nie wiem może przesadzam ale mam wyrzuty sumienia kiedy siedzę np przed kompem zamiast zająć się dzieckiem.
                                                    Tak z innej beczki mam do Was pytanie. Otóz od wczoraj pojawiły sie u mnie plamienia, do tego boli mnie brzuch jak na okres myślicie, że juz mozliwe ze to miesiaczka lub jej symptomy?
                                                    Dopiero nie dawno skończyłam krwawienia połogowe dlatego sie dziwie.
                                                  • ognista998 Re: poniedziałek 04.11.10, 16:51
                                                    basek a po cóż ty czytasz te tABLICE ROZWOJU?? ja pediarta uwazą że wszystko jest ok to takie tablize można se wsadzić w dupęwink)

                                                    nie ma jednej tablicy na wszystkiew dzieci bo każde dziecko jest inne. jeśli coś jest nie tak lekarz na pewno zwróci na to uwagę.

                                                    najlepiej dostosować się do potrzeb dziecka i odczytywać je i spełniać. jeśli nie chce lezęć na brzuszku i sie wkurzas nie zmuszać go, przyjdzie czas, że polibi taką pozycję, jeśli trochę za późco podnosi główkę niz w talbicy roizwoju, pewnie zaraz nagdoni. nie ma jednej miary na dzieci.

                                                    ja np. zaczęłam chodzić bardzo późno (ok półtora roku miałam) ale mówić zaczałełam juzok 7 miesiąca z tego co mama mi opowiadała......a dla odmiany są dzieci, które pierwsze słowoi wypowiadaą dużo później ale pierwszy krok robią tuż przed roczkiem

                                                    baw się z nią, nie zmuszaj do jakiegoś ćwiecznia lbu pozycji któtej nie chce i weź.....wyrzuć te tablice;>
                                                  • iga.77 czwartek 04.11.10, 20:46
                                                    USG bylo dzisiaj. Mamy dwie dzidzie!!! big_grin Widzialam dwa bijace male serduszka! Juuupi!!! Powiem wam, ze bardzo mnie to uspokoilo (tzn nie to, ze dwie dzidzie, ale to, ze wszystko ok). Rosna sobie pomalutku, maja okolo 1,5cm dlugosci. Juz nie bede panikowac, chociaz wiem, ze roznie jeszcze moze byc, tym bardziej, ze to ciaza mnoga. Ale juz sie oficjalnie ciesze ta ciaza i obiecuje, ze bede juz myslala pozytywniesmile
                                                    Teraz mam troche roboty, bo jutro ciezki dzien w pracy, ale nie moge przestac myslec o tych maluchach w brzuchusmile Jak tu sie skupic nad czymkolwiek???Chyba dzisiaj nie bede spala;P
                                                  • norwegiana szczęśliwy czwartek :) 04.11.10, 21:27

                                                    Wiedziałam HURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    iga serdeczne gratulacje!!!!
                                                    ... no to teraz stawiam na małego Eryka smile z siostrą smile
                                                    dbaj o siebie śpij wypoczywaj i ciesz się smile i myśl pozytywniesmile przykazania na najbliższe miesiacesmile
                                                    oj jak ja się cieszę smile wink
                                                    ...jedyny basek jedyne co mogę Ci poradzić to nic na siłę i nie porównuj każde dziecko rozwija sie w swoim tempie ja moge polecić www.osesek.plmoże tam coś cekawego znajdziesz
                                                    ...co do wagi dzieci to Pysia ma 2,5 roku prawie i waży 14kg przy wzroście 94cm
                                                    a synek 4800g smile

                                                  • goska797 Re: szczęśliwy czwartek :) 04.11.10, 21:34
                                                    Gratulacje Iga!!! Warto było czekac by cieszyśc sie teraz podwójnym szczęsciem.smileTo jest nagroda za wszystkie smutki, chwile zwątpienia i łzy.
                                                  • huczusia Re: szczęśliwy czwartek :) 05.11.10, 08:48
                                                    Iga ! SUPER !!!!
                                                    Matko jak się cieszę smile Myśl pozytywnie kochana, bo wszystko będzie dobrze smile
                                                    Cioteczki z forum zaciskają kciuki za Waszą dwójeczkę kiss
                                                    No dobra raz w tygodniu możesz sobie 5 min po panikować wink
                                                    Dbaj o siebie smile

                                                    Basiu Ognista ma racje - wszystkie tabelki rozwoju powinno się wyrzucić. Chociaż przyznaję się bez bicia, że sama do nich zaglądałam wink Każde dziecko rozwija się inaczej.
                                                    Lenka wcale, ale to wcale (jako niemowlę) nie potrafiła przekręcić z pleców na brzuch. Trochę się martwiłam, ale pediatra mnie uspokajała, że widać po prostu nie nie umie, a NIE CHCE tego zrobić. Przestałam się martwić, a Lena jest super sprawnym dzieckiem, skacze, biega, tańczy i w niczym nie odstaje od rówieśników smile A co do leżenia na brzuchu, to też popieram Ognistą, jak Mała chce niech leży, ale jak ma być to dla niej najgorsza kara - to nic na siłę smile
                                                  • jedynybasek5 Re: szczęśliwy czwartek :) 05.11.10, 11:43
                                                    Iga!!! Gratulacje big_grin dwie dzidzie- ale Ci się wynagrodziło big_grin
                                                    Dziewczyny, co do moich wątpliwości- ja nie twierdzę, że jest coś nie tak, zastanawiałam się po prostu nad tym przewracaniem się na boczki. Ogólnie milencja jest do przodu z rozwojem, tak tylko mi przyszło do głowy, kiedy dzieciaczki zaczynają takie akrobacje wink Ona ostatnio właśnie bardzo polubiła leżenie na macie i na brzuszku i na pleckach, więc się nie martwię. po prostu przez jakiś czas chciała być tylko w foteliku albo na rękach i zastanawiałam się, czy dobrze robiłam "zgadzając " się na to.
                                                  • musso4 Re: szczęśliwy czwartek :) 05.11.10, 11:52
                                                    moja od urodzenia do pół roku tylko na rękach, nawet jak usnęła i chciałam ją odłożyć to od razu się budziłasmile jak zaczęła siedzieć około 6 miesięcy to trochę odetchnęłam, teraz chodzi to fajniesmile
                                                  • jedynybasek5 Re: szczęśliwy czwartek :) 05.11.10, 12:59
                                                    Akurat Mała Mi nasza ostatnio wcieleniem anielskości się stała. wczoraj zrobiliśmy eksperyment- nakarmiliśmy wieczorem i połozyliśmy ją do łóżeczka bez usypiania na rękach- zasnęła do rana big_grin
                                                  • iga.77 Re: szczęśliwy piatek :) 05.11.10, 14:02
                                                    Basiu, alez samodzielna ta Wasza Mala Mi wink Fajnie, bo mozecie troche odetchnac.

                                                    Dziewczyny, chcialam wam podziekowac za wasze wsparcie i za to, ze trzymalyscie za mnie kciuki i wierzylyscie w nasze powodzenie. Czasem pomarudzilam, a wy mnie zawsze podnosilyscie na duchu. A teraz cieszycie sie ze mna. Dziekuje wam za tosmile To dodaje skrzydel, naprawde!
                                                  • ognista998 ...gratki dla Igi i jej męża 05.11.10, 17:24
                                                    ...każdemu kto spodziewa się bliźniaków (a w życiu mało komu grastulowałam 2 dzidziłek na raz) zawsze powtarzam, że ma nie 100% tylko 200% faceta skoro zrobił 2 na razwink)

                                                    przy takich problemach jakie mieliście często bywają ciążę mnogie więc tym bardziej PODWÓJNE GRATKIwink)


                                                    mój też lubi noszonko i często tak usypia....albo usypia przy cycu. rzadko kiedy usypia sam, ale pomału do tego dojdziemywink a z tym przewracaniem się na brzuszek i podnoszeniem główki to podobnoe jak u huczusi. bardzo nie lubi tej pozycji i ledwie go tak ułożę dre japę, ale kiedy położę go na sobie to dźwiga się na podciągniętych rączkach i jest gitwink
                                                  • goska797 Re: ...gratki dla Igi i jej męża 05.11.10, 22:52
                                                    Iga i reszta Dziewczynek wybaczcie, że zmienię na chwilę temat ale juz sami nie wiemy z M co zrobić. Otóż od 3 dni Mateusz awanturuje się wieczorami. Cały dzień je z piersi a wieczorem koszmar. Daję mu, pociumka trochę i zaczyna sie prężyć, wyginać, robi się czerwony ze złości na buzi. Odczekam chwilkę podczas, której jest straszny płacz i znowu go przystawiam jednak sytuacja się powtarza. Widać, że jest głodny bo nadal szuka cycka. Wczoraj nie wytrzymaliśmy i zrobiliśmy mu butelkę mleka. Rzucił się na nią i pochłonął w trybie ekspresowym. Połozyliśmy do łóżeczka i zasnął. Rano wstał wesłoy, jadl ładnie az wybiła godz 18. Nastąpiła powtórka z rozrywki.
                                                    Nie wiem cz go brzuszek boli, że tak sie preży? Czy może ja mam za mało mleka i chodzi głodny? Boję się, że jak bedziemy dokarmiać go butelką to w końcu odrzuci moją piers i koniec karmienia. Może cos wymyślicie bo mi serce się kraje jak on tak płacze.

                                                    Do tego wszystkiego mam 3 dzień plamien. Nie wiem jakis sluz z krwią, do tego boli mnie podbrzusze. Sama nie wiem czy to może jkies poczatki okresu?
                                                  • patite Re: ...gratki dla Igi i jej męża 05.11.10, 23:18
                                                    Igusia, jak sie cieszę!
                                                    Super, fajnie że dwójeczka i oczywiście najważniejsze, że rosną pomalutku.
                                                    Dbaj o siebie, szybko zleci ten czas. Superowo.

                                                    Gosia, może mu nie leci od razu. U mnie też jest tak, że młody się denerwuje bo się przysysa a tu nie leci, trzeba troszkę pociągnąć na pusto i dopiero potem zaczyna mleko napływać. Spróbuj go przetrzymać. Ja już olewam, bo na butlę przestawiam, więc często jak jest afera z głodu to butlę daję i już. I tak mi nie zjada z butli więcej niż 120...

                                                    Norwegiana, fajnie że sobie radzicie. Mój też był takim cyculkiem.

                                                    No i mamy pierwszy ząb, lewa dolna jedynka smile
                                                  • jedynybasek5 Re: ...gratki dla Igi i jej męża 06.11.10, 11:30
                                                    nie mam pojęcia Gosiu czemu tak się dzieje. Kolki to już raczej nie powinny być. Może jest tak jak pisała Patite. Swoją drogą- gratulacje ząbka big_grin
                                                  • musso4 Re: ...gratki dla Igi i jej męża 07.11.10, 09:50
                                                    ja również przyłączam się do gratulacji, mój bliski kuzyn ma bliźniaki, chłopaka i dziewczynę, boskie są mają już 7 miesięcy, trzeba być przygotowanym na poród przed terminem, powodzeniasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: ...gratki dla Igi i jej męża 08.11.10, 09:06
                                                    Kurczę dziewczyny, mam zmartwienie. Wczoraj zauważyliśmy, że na jednym udzie Milcia ma wyraźną fałdkę a na drugim nie. Dzwoniłam do lekarza- nie powinno tak być. dobrze, że niedługo idziemy do ortopedy. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
                                                  • musso4 Re:fałdki 08.11.10, 09:48
                                                    wydaje mi się, że może to miec coś wspólnego ze stawami biodrowymi, najlepiej zrobić usg stawów biodrowych to bedzie wszystko jasne, ortopeda na pewno pomoże zanim dziecko zacznie chodzic to da się wyleczyć, moja mała miała lekką dysplazje to lekarka kazała szeroko pieluchować, pożniej zrobiłam usg i było już wszystko ok. To się czesto zdaża u dzieci, podobno częściej u dziewczynek
                                                  • jedynybasek5 Re:fałdki 08.11.10, 10:53
                                                    Trochę pocieszyła mnie opinia lekarza współpracującego z tym portalem. gdzieś już było zamieszczone pytanie z takim problemem i odpowiedź była taka, że dziecko po prostu wyrasta z fałdek. ale i tak na 16. XI jesteśmy zarejestrowane do ortopedy. zobaczymy, mam nadzieję, że jest wszystko w porządku.
                                                  • musso4 Re:noc 09.11.10, 14:48
                                                    nie zdążyłam przeczytać jeszcze całego wątku,więc mam pytanie, czy jest tu jakaś mama roczniaka??
                                                    moja córcia śpi niespokojnie, wtaje do niej częściej niż jak była mniejsza, mając 2 miesiące potrafiła przespać 8 godzin bez budzenia się, picia i mleka,a im starsza tym gorzej, je w nocy 2-3 butle a pomiędzy budzi się kilka razy, nieraz z płaczem, poza tym jest zdrowa, radosna i nic jej nie dolega
                                                    wstawanie mnie nie przeraża, chodzi mi tylko o jej spokój
                                                  • patite Re:noc 10.11.10, 00:56
                                                    mój starszy jak miał półtora roku zaczął się budzić z dzikim wrzaskiem w nocy, dużo pił.
                                                    ciężko go było uspokoić. przyczyn może być milion, u nas to była alergia. tylko ja o tym jeszcze wtedy nie wiedziałam.
                                                  • musso4 Re:noc 10.11.10, 08:25
                                                    dzięki, zawsze coś, ktoś mi jeszcze mówił, że może dalsze zęby, bo ma już 8. najbardziej to mnie wkur... lekarka, bo jak jej mówie że dziecko płacze bez konkretnej przyczyny, to mówi że dzieci tak mają. na szczęście mała nie choruje i chodzimy tylko na szczepienia.
                                                  • ognista998 Re:noc 10.11.10, 17:02
                                                    no i ma racjęwink) jak córeczce nic nie dolega to nie ma czym się martwićwink)

                                                    jak mój synek płacze bez konkretnek przyczyny, mimo że ma sucho, nie jest głodny ani nie chce mu się pić to biorę i kołysam go, pocieszam, zabawiam i zajmuję się nim zamiast wkurzać sie żę płacze.


                                                    przewrażliwiona matka, która lata z byle płaczem choc nic nie dolega to najbardziej przez ze mnie nielubiany gatunek mamwink

                                                    uważam że bardzo dobrę masz lekarkę, wiecej cieprliwości, możę ma taki okres tylko, czasami dziecki około roczku, 2, lub trzech, przechodzą taki bunt odpwoiedni to tego okresu rozwoju
                                                  • musso4 Re:noc 10.11.10, 19:59
                                                    do lekarza chodzę tylko na szczepienia, chodzi mi o to że czasem płacze przez godzinę w nocy mimo noszenia tulenia itp.
                                                  • jedynybasek5 Re:noc 11.11.10, 12:41
                                                    Ognista, jak rodziłam to dyzurna ginekolog powiedziała, że woli jeśli matka jest przewrażliwiona na punkcie dziecka niż jesli je zaniedbuje. Traktuję to jako usprawiedliwienie również dla siebie, bo zdarza mi się wyolbrzymiać niektóre problemy, ale dzięki temu wiem, że raczej niczego nie przeoczę. A instynkt matki jest bezcenny jak powiedział też lekarz na nocnym dyżurze, kiedy byliśmy z małą. Musso, a może dziecię się czegoś przestraszyło, oglądało jakąś baję czy coś, może ktoś obcy ją przestraszył na spacerze- Milkę wystraszyła sąsiadka to 10 razy ją odkładaliśmy do łóżeczka bo zasnąć nie chciała.
                                                  • jedynybasek5 Re:noc 11.11.10, 12:46
                                                    Aha Ognista, a propos buntu 2-3-4 latka, to sorry za szczerość ale my- mamy 5 miesięczniaków które są naszymi pierwszymi dziećmi g.... możemy wiedzieć, a teorie zasłyszane od sąsiadek zwykle mijają się z prawdą o jakieś 180 stopni, gazetki też są czasem pomocne, ale jeśli chodzi o palenie w piecu. Każde dziecko jest inne zresztą. Amen
                                                  • ognista998 Re:noc 11.11.10, 13:53
                                                    basem masz rację z tym ze lepiej dmuchac na zime. najlepsza postawa to umiar we wszystkim, dzieci są różne i żadna matka nie jest idealna. ale dobrze jest sobie zdawać sprawę z własnych błędów - ja też je popełniamwink ale nie lubię matek z gatunku "wszystko wiedzące" i czasem nawet, przy drugim ,trzecim dziecku jeszcze wiele rzeczy może nas zaskoczyć. ja gazetek nie czytam, bo mnie wkurza jak to jest tam wszystko pięknie napisane.

                                                    najlepiej polegać na własnym instynkcie i przeczuciu i ja nigdy nie słucham żadnych porad. ani sasiadek ani z forów. nie kazda rada kazdemu sie sprawdza

                                                    ja mam bardzo mało kolezanek matek ktore zachowuja zdrowy rozsadek stad takie moje zdanie a nie innewink
                                                  • aleksa51 Czwartek 11.11.10, 16:50
                                                    Wy tu gadu gadu a na NK pisze, że Goska ma dziś urodziny! Więc wszystkiego co najlepsze i najfantastyczniejsze! Zapewne twoje największe marzenie się spełniło ale może masz już inne wielkie marzenie, więc życzę ci jego spełnienia!

                                                    Ja musiałam pokiblować z dziewczynami w szpitalu od czwartku bo Nelusia miała zapalenie płuc przy przyjęciu, podobno przy tym duży skurcz i duszności (których wcale po niej nie było widać) W międzyczasie i Madzia coś podłapała. Wypisałam je w poniedziałek na własnąprośbę bo w sali z nami było jeszcze jedno dziecię, którego rodzice byli chorzy i bałam się, że małe jeszcze od nich załapią.

                                                    Teraz rozwieszanie plakatów, roznoszenie ulotek i kalendarzyków- czyli kampania pełną parą. Nie mam na wiele czasu. W domu bałagan, brak objadów, dawno nie byłam z Madzią na rehabilitacji...chcę żeby już było po wyborach!!!

                                                    Iga bardzo ucieszył mnie twój post! Niech rosną zdrowo!!!!!!!!
                                                  • iga.77 Re: Czwartek 12.11.10, 18:04

                                                    Goska! Wszystkiego najlepszego, najslodszego, najkolorowniejszego i najweselszego! Sto lat!

                                                    Aleksa, zajeta z ciebie babkasmile Powodzenia w wyborach! No i zdrowka dla Twoich Dziewczynek!
                                                  • ognista998 Re: Czwartek 13.11.10, 17:53
                                                    aleksa ty na radną startujesz?? to gratuluję
                                                    goska wszystkiego najlepszego z okazji kolejnej rocznicy urodzin

                                                    ja skończyłam 11wink w ramach prezentu zrobiłam sobie zabieg odmładzający, którym normalnie kosztuje ciężkie pieniądze, ale ja w ramach szkolenia miałam go za free;P i teraz zadowolona kobieta jestem.wink)

                                                    Młody zdrowo rośnie. 19 idziemy na szczepienie.
                                                  • musso4 Re: poniedziałek 15.11.10, 08:10
                                                    kupiłam mojej myszce szczoteczkę do zębów (do tej pory używałam silikonowej na palec) i pastę do zębów dla roczniaków, no i jest zachwycona daje umyć ząbkia później sama myje smile cieszę się bo myślałam że nauka bdania o zęby będzie trudniejszasmile

                                                    a tak z innej beczki znowu nie udało mi się zaciążyćsad chyba nie bębę miała już więcej dzieci sad
                                                  • huczusia Re: poniedziałek 15.11.10, 08:49
                                                    Gośka i Ognista
                                                    Sto lat, sto lat, sto lat sto lat niechaj żyją nam smile
                                                    W zdrowiu, szczęściu pomyślności niechaj żyją nam kiss

                                                    Aleksa za tydzień trzymamy kciuki smile
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 16.11.10, 12:00
                                                    Dziewczyny, spóźnione ale szczere sto lat wink
                                                    wpadłam się tylko pochwalić, że wychodzi nam prawa dolna jedynka wink na razie tylko taki czubeczek, ale to już coś wink
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 16.11.10, 14:04
                                                    o przepraszam lewa jedynka też już na wierzchu wink
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 16.11.10, 14:29
                                                    Bardzo dziekuje za życzenia. 11 stukneło 27 lat.
                                                    My juz po chrzcinach. Mateusz przespał Kościól, a w domu jak sie rozgadał z gośćmi ! szok! Kazdy był zdziwony, że taki kontaktowy ja na 3 miesieczne dziecko.
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 16.11.10, 18:10
                                                    Gosia, fajnie, że macie już za sobą chrzest. A propos kontaktowości wink Te nasze dzieciaczki to jakieś wyjątkowe są- Milencja też zawsze dziwiła lekarzy i położne, że taka "rozgadana". A do chrztu na własnych nóżkach pewnie będzie szła, bo dopiero w lato wink
                                                    Jesteśmy po wizycie u ortopedy. Wspomnieliśmy o tej niesymetrycznej fałdce, ale z USG wyszło, że wszystko jest super. Można ją już sadzać bo jest bardzo silna i sztywna wink Ogólnie jesteśmy strasznie zadowoleni.
                                                  • musso4 Re: środa 17.11.10, 13:29
                                                    dziewczyny które mają więcej niż jedno dziecko, czy aby zajśc w kolejną ciąże potrzebowałyście tyle samo czasu co w pierwszą? myślałam że za drugim razem będzie łatwiej, męczy mnie już to czekanie na kolejne dwie kreski, czasami myślę, że już nigdy nie udasad
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 17.11.10, 13:45
                                                    Musso, Nie myśl tyle wink Wiem, że cię nie pocieszę , ale moja mama na drugie czyli mnie czekała 10 lat bo wcześniej nie wychodziłoi jakby tak chciała myśleć o tym to bym ją teraz w psychiatryku odwiedzała wink Ile Już się staracie ? Zobaczysz, będzie dobrze i to w najmniej spodziewanym momencie. Skupialiśmy się 8 miesięcy, w 9 pojechaliśmy na weselicho, inne otoczenie, inna PORA DNIA ( myślę, że to ma duże znaczenie) i co? I jest Mała Mi wink
                                                  • musso4 Re: środa 17.11.10, 15:16
                                                    teraz 8cs za pierwszym razem zaskoczyłam po rokusmile
                                                  • goska797 Re: środa 17.11.10, 17:36
                                                    Musso ja czy Iga czy Joasia która jakos zamilkła mogłybysmy książkę napisać apropo cierpliwości i starań. Wiadomo my to inna historia ale myślę, że Basia dobrze Ci radzi.
                                                    Nam sie udało kiedy już zupłenie odpuściłam, kiedy mądra osoba odbyła ze mną rozmowę i po, której zrozumiałam, że niektórych rzeczy nie przeskoczę. W momencie kiedy zajęłam się pracą. Faktem jest, że medycyna nie dawała nam szans, ale myślę też, że za bardzo nakręciłam się przez te 2 lata czekając co miesiąc na cud.
                                                    Dlatego nie myśl tylko o tym czy wyjdzie czy nie.
                                                    My jutro z Mateuszkiem idziemy na szczepienie. Zobaczymy jak zniesie tym razem. Pewnie przeżyje kolejny szok w związku z jego waga i długościąsmile
                                                    Tak pomyślałam, że ciekawe co u Imadoki, która jakiś czas temu opuściła nas.
                                                  • musso4 Re: środa 17.11.10, 19:46
                                                    dzięki dziewczyny za miłe słowa i dobre rady, macie rację, że nie powinnam sie nakręcać, jednak ta myśl często przechodzi mi po głowie, mogę się chociaż tutaj wyżalić bo mój M to ma zupełnie inny stosunek do tego bardziej normalny niż ja tzn co będzie to będziesmile
                                                  • musso4 Re: czwartek 18.11.10, 09:11
                                                    wczoraj przyleciała moja szwagierka, mieszka obecnie w szkocji, w sobotę jadę z nią na poszukiwania sukni ślubnej smile nie mogę się już doczekaćsmile od razu mi się przypomina jak sama szukałamsmile wesele dopiero w sierpniu, ale może te przygotowania pomogą mi przestać obsesyjnie myśleć o staraniachsmile
                                                    jedynybasek5 zapomniałam pogratulować ząbków, pamiętam jak niedawno sama przeżywałam pierwsze ząbki, a teraz mała ma już 8 i bardzo grube dziąsła na kolejnesmile
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 18.11.10, 14:31
                                                    Nie ma za co, dzięki za gratulacje smile My dzisiaj też po szczepieniu, Milcia zniosła wzorowo, nawet nie zapłakała, waży już 8100 wink ale nie jest kluseczka tylko makaronik wink bo długa. Za miesiąc szczepimy na pneumokoki. 260 zł za jedną a jest 3 razy uncertain A jak u was z tymi pneumo? szczepicie?
                                                  • musso4 Re: czwartek 18.11.10, 14:57
                                                    ja nie szczepiłam ani na pneumokoki ani na rotawirusy, tylko te zwykłe szczepionki co są na NFZ zastąpiłam tymi 5w1 to wychodzi 7 wkłuć mniej w ciągu półtora rokusmile trzeba za to płacić ale czego się nie robi dla dzieckasmile
                                                  • goska797 Re: czwartek 18.11.10, 16:44
                                                    My tez dzisiaj po szczepieniu. Mateusz nie płakał, podobnie jak ostatnim razem. W ogóle w poczekalni wszytsko go interesowało włacznie z płaczem innych dzieci.
                                                    Wiecie ja już zwątpiłam. Za każdym razem po wizycie u pediatry cos nowego wychodzi. Teraz ponoć ma mocna spłaszczona główke. Fakt jest trochę wklesnieta z jednej strony. Staramy sie mu podkładac pod głowę poduszki by leżał na drugiej, kłaść na brzuchu ale tak średnio to wychodzi. Pediatra st, że może ma zaburzona gospodarke wapienno -fosforową. Mamy iśc do szpitala na badanie. Boje sie pomyślec co tam sie bedzie działo. Problem jest tez taki, że w tym szpitalu nie sa zbyt przychylni na skierowania z zewnatrz. Z drugiej strony nie wiem czy jest sens meczyc Mateusza kolejnymi wizytami. Sama nie wiem co robić.
                                                    Czasami mam wrażenie, że sie go juz czepiaja. Jest duzym, zdrowym, wesołym chłopcem a tu ciągle cos zdaniem lekarzy odbiega od normy. eh..
                                                    Dzisiaj ważymy 7850 i mamy 65 cm długości. Przed nami przyjmowali malucha o dzień starszego. Wyglądem wydawał się byc o połowe mniejszy od Mateusza.
                                                    Aha w kwestii szczepionki to my odpuszczamy te pneumokoki i rotawirusy.
                                                  • musso4 Re: czwartek 18.11.10, 19:27
                                                    jak dziecko zacznie samo siedzieć to główka się wyrówna, moja miała spłaszczoną z tyłu, po urodzeniu kładłam ja raz na prawy bok raz na lewy ale jak zaczęła się sama przekręcać to lubiła spać na wznak, a odnośnie czepiania się lekarza to coś wiem za każdym razem słyszałam że za dużo waży, no fakt jadła dużo i miała spore kaszanki ale jak zaczęła jeść inne rzeczy to mleko poszło w kąt i teraz nie jest za "gruba", a te komentarze lekarza odnośnie wagi dziecka puszczałam mimo uszusmile
                                                  • aleksa51 Piątek 19.11.10, 10:26
                                                    Basek ja nie kupowałam nigdy dodatkowych szczepionek. Ale teraz załatwiałam refundowane na pneumokoki i ospę z powodu zespołu zaburzeń odporności. No i lekarka kazała mi wykupić szczepionki na meningokoki.
                                                    Goska szpitalowanie z maluchem nie należy do przyjemnych ale może ugadaj się, że go przyjmą, pobiorą badania i puszczą was tego samego dnia na przepustkę- powiedz, że boisz się, że Mateuszek zarazi się od chorych dzieci w szpitalu. Ja chodzę na wszelkie badania z dziećmi, chociaż do tej pory nic u nich nie wykazały...szukamy dalej.

                                                    Musso mi też kolejny raz się nie udało zaciążyć. Nie mam czasu teraz się tym przejmować.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 19.11.10, 14:40
                                                    namawia mnie rodzinna na te pneumokoki. Ginekolog też mi powiedział, że tylko na podstawowe swoje dzieci szczepił i po co ja na dodatkowe szczepię, to mu powiedziałam, że nie przyszło mi do głowy, żeby o szczepienia się ginekologa zapytać wink
                                                  • musso4 Re: Piątek 19.11.10, 14:54
                                                    mi też pediatra mówiła o dodatkowych szepieniach, ale dodała też że takie maja zalecenia odgórne muszą informować o takiej możliwości i później podpisywałam papier że się zapoznałam i wiemsmile i mąż też bo akurat byliśmy razem
                                                  • norwegiana Sobota 20.11.10, 15:51
                                                    cześć dziewczyny .........sporo się nie odzywałam ale czytałam Was smile
                                                    gosia ja bym przebadała dla spokoju sumienia ...
                                                    aleksa jak tam dziewczynki ??? trzymam kciki za kolejny miesiąc
                                                    iga jak sie czujesz??? dotarło do Ciebie smile że nosisz pod serduszkiem szkraby?
                                                    jedynybasek gratuluje ząbków Milci smile
                                                    musso4 trzymam kciuki za starania nie trac nadzieji masz juz córcie wię napewno się uda smile

                                                    ....u mnie powolutku wiadomo jak z dziećmi raz gorszy raz lepszy dzień ale tych lepszych więcej smile doskwiera mi tylko mały metra ż mieszkania ale może to sie wkrótce zmieni ....nie zapeszam trzymajcie kciuki smile
                                                    Eri ma już 5 tygodni przybiera jak szalony ważyłam go w poniedziałek 5340g wyrasta z 62 a 68 za szerokie dla niego jakis taki długi w tłowiu jest smile no ale żółtaczkę ma nadal sad czekam na wyniki bilirubiny ....
                                                    co do szczepień to ja na pneumokoki zaszczepiłam rotawirusy nie ....
                                                    pozdrawiam Was wszystkie
                                                  • musso4 Re: Sobota 23.11.10, 09:33
                                                    aleksa jak po wyborach?
                                                    u mnie cały weekend zleciał na poszukiwaniu sukni ślubnej dla szwagierki, nic nie wybrałasmile ale jest jeszcze troche czasu
                                                    tatuś siedział z córeczką i w końcu przekonał się jak to jest "siedzieć w domu z dzieckiem i nic nie robić" he he, oczywiście ani obiadu ani posprzątane, bo mu czasu nie starczyłosmile
                                                    mała śpi trochę spokojniej w nocy smile
                                                  • musso4 Re: Sobota 23.11.10, 12:19
                                                    i coś nowegosmile
                                                    nk.pl/profile/3692601/gallery/album/2/104
                                                  • aleksa51 Wtorek 23.11.10, 13:44
                                                    Cóż...po wyborach gorzej niż przed czyli straciłam kasę i się nie dostałam. Pierdoła jestem i nie umiałam sobie głosów zorganizować. Sąsiedzi nie poszli głosować. Ja poszłam po południu i jako trzecia na liście (za moim mężem i teściową) kwitowałam podpisem odbiór kart do głosowania. Drugi raz kandydować nie będę, natomiast chętnie zgłoszę siędo komisji, żeby pilnować prawidłowego i sprawiedliwego przebiegu wyborów.
                                                    Dziewczyny są w przedszkolu i żłobku a ja w domu ogarniam. W niedzielę się wnerwiłam jak znów usłyszałam, że w domu brudno, że jak siedzę w domu to mogę przecież to posprzątać itd. Wzięłam sobie wolne na resztę dnia i wyszłam. Jednak musiałam wrócić przed wieczorem żeby zrobić z Madzią misia do przedszkola, bo M stwierdził, że on nie będzie robił i już.
                                                    Teraz muszę się jakoś ogarnąć i odnaleźć spowrotem w codzienności. Nie mam czasu i siły jeździć z Madzią na rehabilitacje. Wogóle zmęczona jestem.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 23.11.10, 14:02
                                                    Aleksa, znajdź dobre strony w tym , że się nie dostałaś. Będziesz miała więcej czasu dla siebie i dzieciaczków!
                                                    A ja dziś muszę czym prędzej lecieć do ginekologa, po tabletkę "72h po" , bo wczoraj trochę zaszaleliśmy. No dobra, trochę za bardzo ;/ . Nie jestem zwolenniczką takich metod , ale drugie dziecko dla nas teraz to byłoby niewykonalne, jeszcze dziadek chory, nie wiadomo jak to z nim będzie, z Milcią ciężko mu pomagać, a co jakby jeszcze drugi bąbel był. I od razu wołam o antykoncepcję, bo to masakra jakaś. Zła jestem na siebie, bo czuję się conajmniej jakbym chciała ciążę usunąćuncertain
                                                    ps. a śmiałam się z Ognistej... ten się śmieje... wink
                                                  • musso4 Re: Wtorek 23.11.10, 14:17
                                                    miałam taką sytuację jak mała miała chyba 5 tygodni, M mówił żeby iść po tą tabletkę, a ja że nie, że zobaczymy co będzie, nie chciałam od razu zachodzić ale jak przyszła @ to byłam rozczarowana że jednak nie jestem w ciążysad póżniej poszłam po anty na pół roku a jak się skończyły to do dziełasmile teraz trochę odpuściłam jak mi radziłyście, bo w sumie jak się w grudniu nie uda to nie będę musiała rezygnować z wesela szwagierki na koniec sierpniasmile
                                                  • aleksa51 Środek 24.11.10, 10:09
                                                    Ja myślałam, że wpadłam 2 miesiące po urodzeniu Nelutki. A teraz chcemy i ni ma na razie. Też wyluzowałam bo nie mam ostatnio czasu się przejmować. Dochodzę do wniosku, że jak nie będzie nam dane to nie ma tragedii bo i tak przy tych dwóch pannach łapy po łokcie urobione i wydatków masę...
                                                    Dziś odwieźliśmy dziewczyny i wróciliśmy do domu żeby zawalczyć z grzybem, który panoszy się po ścianach. Myśleliśmy, że jest go o wiele mniej. Odizolowaliśmy górę domu jak się dało i spryskaliśmy tam preparatem grzybobójczym. Teraz przed nami ze 3 dni wietrzenia. Na dole są jakieś śladowe ilości ale i tak trzeba będzie to dobić. Będę musiała sięzmusić i pojechać ma jakieś 3 dni z moimi babsztylkami do rodziców. Nie jest mi to na rękę, bo to już nie to samo co kiedyś. Nie ma człowiek swojego kąta i dodatkowo trzeba dużą torbę spakować na te 3 dni ale jak mus...
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 24.11.10, 11:15
                                                    No i po wszystkim. Wzięłam tabletkę, i przy okazji czegoś się dowiedziałam- ta tabletka nie dopuszcza tylko do zapłodnienia, gdyby zarodek był już zagnieżdżony to go na szczęście nie usunie. Ulżyło mi. Teraz czekam na @, kupiłam NUva Ring, zobaczymy co to za cudo, pigułek nie chciałam, bo zapominam często i miałabym ciągle stresa - wzięłam czy nie. No i zastanawiam się, czy to nie powoduje jakiegoś dużego dyskomfortu . Podobno jak się dobrze zaaplikuje to jest wszystko ok. Pozdrawiam !
                                                    ps. Wczoraj oglądałam reportaż, który chodzi za mną do dziś- o matce, która wrzuciła do pieca na CO ŻYWEGO noworodka. Do dziś mam ochotę jechać i kurwę obedrzeć ze skóry. ( sorry za słownictwo ale inaczej o takiej nie można, choćby nie wiem jaką chorobę psychiczną miała, a nie ma podobno).
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 24.11.10, 11:49
                                                    Aha dziewczyny, teraz Was podenerwuję big_grin A wiecie, że Milcia wstaje o 9:00 rano? A zasypia ok. 21:00? big_grin bez pobudek big_grin Rano tylko jak Mężuś idzie do pracy to na śpiocha ją zwijam do siebie big_grin
                                                  • musso4 Re: Wtorek 24.11.10, 11:58
                                                    to sie ciesz dziewczyno, moja też idzie spać koło 21 i spi do 8 w porywach do 9 tylko, że budzi się w nocy kilka razy, ale już się przyzwyczaiłamsmile też mnie to cieszy, bo jak słucham koleżanek że im dzieci wstają o 6 rano albo o 5 i już nie śpią to masakrasmile no i ostatnio śpi w dzien nawet 3 godziny a jak była młodsza to spała dwa razy po pół godziny albo po 20 minut nie zdążyłam usiąść spokojnie a tu już po spaniusmile
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 27.11.10, 15:44
                                                    Ło matko bosko, czyżby nasze forum powoli naturalną śmiercią... nieeeeeee chyba nieeee wink
                                                  • imadoki Re: Wtorek 28.11.10, 09:27
                                                    chyba umiera....Na forum na bocianie gdzie obecnie jestem nowy wątek trzeba zakładać co dwa tygodnie. w jednym wątku jest 150 stron i średnio ok 2000 postów. no ale my tam mamy inne problemy niż Wy tutaj... tak czy owak pozdrawiam serdecznie
                                                  • musso4 Re: Wtorek 29.11.10, 08:38
                                                    No faktycznie cisza nastała, ja prawie tydzień walczyłam z biegunką u małej, ale już przechodzi na szczęście, panuje wirusówka. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto wydawać tysiaka na szczepienie na rotawirusy, męża kuzyn szczepił a synek i tak zachorowałsad
                                                    Weekend upłynął wesoło, na imprezce u kuzyna. teraz czas zacząć przygotowania do świąt, sprzątaniesad prezentysmile choinkasmile w tym roku ubiorę wcześniej ze względu na córcie, w zeszłym miała tylko 2 miechy to tylko patrzyła na nią,a w tym podejrzewam, że bombki będą fruwaćsmile
                                                  • patite Re: Wtorek 29.11.10, 17:05
                                                    dzieci mamy to i czasu mniej smile
                                                    buziaki cieplutkie dziewczyny!
                                                  • norwegiana poniedziałek 29.11.10, 20:32
                                                    pate ma rację że jak dzieci są to czasu mniej no i faktycznie ciszej się zrobiło ale umrzeć nie może więc się zbierzmy dziewczyny bo
                                                    po pierwsze musimy tu kibicować idze do samiuśkiego porodu conajmniej
                                                    po drugie została jeszcze joasia i nasza nowa koleżanka no i aleksa smile
                                                    więc zapraszam do kompasmile
                                                    u mnie zimno -10 i przeszywające wiatrzysko spacerki tylko na godzinkę jak się uda wytrzymać brrrrrrrrrrrrrr
                                                    Eri dopiero kończy żółtaczkę musiałam go na chwilkę odstawić od piersi ale już dużo lepiej a po za tym już waży 6kg a mi ręce odpadną jak tak dajej będzie przybierał smile
                                                    Pysia szaleje zebrało jej się ostatnio na tańce i męczy tatusia smile
                                                    zmykam kąpać małego papa
                                                  • aleksa51 wtorek 30.11.10, 09:06
                                                    Norwegiana u nas też około -10. I moje dziewczyny lubią podczas teleturnieju Jaka To Melodia tańczyć z tatusiem - najlepiej żeby się z nimi kręcił aż do pierwszych mdłości.

                                                    Właśnie się zastanawiałam ile obecnie jest między nami staraczek.

                                                    My dziś w domku. Od piątku Madzia gorączkowała. Wczoraj wzięłam jądo lekarza i okazało się, że angina ropna. Więc siedzimy. Lekarz wypisał mi 10 dni zwolnienia... Wczoraj M zawoził Nelusię do żłobka, a ja zajmowałam sięMadzią. Ale dziś skoro świt pojechał do pracy na 24 godziny więc od razu wczoraj uprzedziłam w żłobku, że Nelutki dziś nie przywiozę. Jutro muszępokombinować. Zadzwoniędo M i jak stwierdzi, że fatalnie na drogach to będę musiała jutro autobusem z małą jechać, bo zanim M wróci ....a na taką zimnicę się nie chce.

                                                    Co do starań to nawet nie mam testów owu bo w tym miesiącu mam więcej wydatków niż pieniędzy na koncie. Będęmusiała zdać sięna swoje obserwacje, a to nie jest proste jeśli potrzeba precyzji. Ale cóż...wyzwanie trzeba podjąć wink Jednak nie łudzę się, że będzie gwiazdkowa niespodzianka, co nie znaczy, że bym nie chciała.

                                                    Kurcze, taka pogoda, że by dzieciaki wziąśćna spacer, a tu klapa. Nie wiecie jak przy anginie? Czy jak nie ma gorączki to nadal nie wolno wychodzić? Madzia aż piszczy, żeby po śniegu pohasać. I do tego przed chwilą paczkowy przywiózł jej nowy kombinezon. Swoją drogą te rozmiarówki są bardzo ciekawe- na metce 98 - kombinezon założony na Madzięma jeszcze trochę zapasu. A Madzia powoli wyrazta z rozmiaru 110. Nelusi wypadałoby kupić rozmiar 74wink

                                                    A i jeszcze się pochwalę, że nareszcie wpisali mnie do rejestru potencjalnych dawców szpiku! Procedurę rozpoczęłam jeszcze latem, a teraz już jestem zarejestrowana.

                                                    A co u was??
                                                  • musso4 Re: wtorek 30.11.10, 09:23
                                                    ja mam dużo pracy, robie usługowo przeszycia, w domu oczywiście, mąż wraca z pracy to ja startuję, kończę to M i mała już śpiąsmile ale cieszę się niezmiernie bo będziemy mogli pozwolić sobie na wypaśne prezenty na świątasmile
                                                    odnośnie biegunki polecam enterol 250 w saszetkach, drogi ale skuteczny, poleciła mi kuzynka, która jest pielęgniarką w Matce Polce, pracuje przy dzieciachsmile może komuś się przyda ta informacja
                                                  • musso4 Re: wtorek 30.11.10, 09:23
                                                    jeśli chodzi o pogodę to w ogrodzie mam zaspy po passmile
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 30.11.10, 11:56
                                                    Mi pewnie nie chciałoby się wyjść gdyby nie to, że akurat nie możemy...taka przekorna ta ludzka natura.
                                                    Ale i tak jak uda mi siępołożyć panny na dżemkę to muszę zasuwać żeby piec wyczyścić i z szopy węgla nanosić. Palimy teraz więcej bo okna porozszczelniane.
                                                    A Madzię znów spowrotem gorączka atakuje. Ja spokojnie czekam bo wiem że organizm walczy i reaguję dopiero powyżej 39 stopni, chociaż większość lekarzy karze obniżać powyżej 38. Niech powalczy. Planuję jeszcze kupić bańki szklane bezogniowe z pompką i będę dzieciaki zasysać ;P Ale muszę poczekać na odrobinę kaski bo teraz nie wiem już z czego zrezygnować - a same ważne rzeczy do kupienia. Mikołaj mógłby mi z 1000zł przynieść pod moją maleńką choinkę wink
                                                    A wy myślałyście już cosik o prezentach?
    • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.11.10, 12:23
      Imadoki niezły tłok musi być na tym bocianie! Ale dziewczyny są tak zżyte jak tu? W grudniu nasz wątek będzie miał 3 lata! Zdażają się czasami zastoje ale też bywa, że trzeba szybko czytać żeby nadążyć.

      Wiecie jaka ze mnie gapa?? Miałam wczoraj dzwonić do lekarki z tego szpitala w Łodzi, w którym ostatnio byłam z dziećmi. Miałam siędowiedzieć o wyniki podklas IGg...i co? W tym czasie byłam z Madziąu lekarza, potem długo nam zeszło z załatwieniem kilku spraw i przebiciem się przez śnieg...i całkiem zapomniałam. Przez godzinę dziśrano starałam się dodzwonić, a jak mi sięudało to już lekarka zeszła z dyżuru. Ale jutro od 8 ma być w pracy więc mam nadzieję, że mi sięuda z nią skontaktować

      Nie mam dziś na nic chęci...no, może kłamę troszkę... mam chęć się położyć i nic nie robić ;P

      Iga a u ciebie, a raczej u was wink co słychać? Jak się czujesz??
      • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.11.10, 12:34
        też jestem ciekawa co u Igi, bo niedawno przeżywałam bliźniaczą ciąże żony mojego bliskiego kuzyna (mój i jego tata byli bliźniakami, piszę byli bo mój tata nie żyje już 5 lat) urodziła się para teraz mają prawie 9 miesięcy he he
        moje słoneczko śpi więc troche buszuje w neciesmile
        • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.11.10, 13:36
          Ciekawe jaktam Iga? Szkoda, ze Imadoki nie skrobnęła co u niej.
          My siedzimy z Mateuszem w domu. Nie wiem moze przesdazam ale boję się z nim wyjść na dwór w taki ziąb. U nas -8 do tego całkiem nas zasypało. Mam plan wyjść w piatek bo ma byc tylko -2. Jak to jest z tymi spacerami u takich maluchów?
          Poza tym u nas bez zmian. Mateusz rozrabia. Nie znośny jest wieczorami. chyba załapał tez ze w dzień drzemki też obowiązująsmile
          Ja mam jakiesgos doła z powodu mysli, iż po nowym roku jestem bez kasy i pracy.
          • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 01.12.10, 10:03
            u mnie -11 brr, całą noc trzeba było w piecu palić żeby rury nie zamarzły, a to dopiero początek zimy, nawet moje koty 4 sztuki (3 z wybory, jeden przybłęda wykarmiony strzykawką) nie chcą na dwór wychodzićsmile czekam tylko czy w tym roku bocian przyjdzie pod choinkę czy tylko sam mikołaj he he
      • imadoki Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 01.12.10, 14:03
        Aleksa, tam po prostu są dziewczyny które mają problemy takie jak ja. Rozmawiamy nie o testach ovu ale o inseminacjach, in vitro, badaniach i podtrzymujemy się na duchu. Jak mnie wczoraj zwalili do wyra po HSG to zaraz dostałam sms'ka od koleżanki z forum która dopytywała się jak wynik, jak się czuje i jakie są rokowania bo "dziewczynom już kciuki zaczęły drętwieć od zaciskania". My wszystkie leczymy się u lekarzy z Polnej z Poznania. Ale na HSG to już bym się więcej nie zdecydowała. Najważniejsze że to już za mną. Jak stwierdził jeden z lekarzy, dr. D "nadzieja nie umiera nigdy". Pozdrawiam smile
        • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.12.10, 12:18
          Imadoki masz rację, że nieocenione jest wsparcie osób, które z własnego doświadczenia wiedzą przez co przechodzisz i co czujesz. szczerze mówiąc (a raczej pisząc) jak napiszesz jakiś skrut to muszę z wyszukiwarki kożystać, żeby wiedzieć co on oznacza. Dobrze, że są takie przeróżne fora na których można dzielić się doświadczeniami i uzyskiwać wsparcie.
          A jak wynik badania????????????!!! Dobrze już się czujesz?

          Ja dziśmiałam niezłą wycieczkę. M o 5 pojechał do pracy więc musiałam sama odtransportować Nelusię do żłobka, a Madzia nadal na antybiotyku chociaż czuje się już lepiej. Wykombinowałam i pojechałyśmy wszystkie najpierw odstawiając Nelusiędo żłobka, a potem pojechałyśmy z Madzią na rehabilitacje. Za 20 jedenasta wróciłam z Madzią do domu i miałam wrażenie, że to rano było cieplej. Jeszcze czeka nas wyprawa po odbiór Nelusi jeśli Madzia zechce ze mną pojechać - nie kupiłam jeszcze biletu miesięcznego, a madzia z opiekunem ze względu na orzeczoną niepełnosprawność ma gratisowe przejazdy. Ale właśnie śpi i jak nie będzie miała ochoty po dżemce na wypad autobusem to trudno.

          Dziś zażyczyła sobie, że chciałaby od Mikołaja dostać skrzydełka. Widziałam komplet w katalogu AVON - skrzydełka, diadem, różdżka i spudniczka "jedyne" 59,90zł. Biorąc pod uwagę, że moje dziewczyny muszą dostać to samo....
          • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.12.10, 12:38
            Imadoki współczuję tych badań, u mnie obeszło się bez jakichkolwiek badań, udało mi się zaskoczyć po roku od odstawienia antykoncepcji i cały czas mam nadzieje że teraz też się udasmile
            jeszcze nie wiem co kupić małej, sama mi nie powiesmile mi mój M już kupił biżuterię, niestety nie będzie niespodzianki bo sama ją zamówiła z avonu, bo jestem kk, a ja jemu mam zamiar kupić fotel do kompa z masażem, sama skorzystamsmile i jeszcze jakieś drobiazgi dla mamy i teściowej ooo i zapomniałam że mój M ma jeszcze dwóch chrześniaków, to około tysiączka poleci na prezenty, dobrze że święta tylko raz w rokusmile
            • imadoki Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.12.10, 14:29
              u mnie "zaskoczenie" nie jest możliwe z tego powodu iż "armia" mojego M to w zasadzie mały patrolik dogorywających żołnierzyków. Dlatego jedyne możliwe wyjście to inseminacja nasieniem dawcy. Przed inseminacją dostałam skierowanie na badanie drożności jajowodów żeby ostatecznie stwierdzić że wszystko jest w porządku. Na szczęście oba drożne ale co się nacierpiałam to moje. Niekiedy to nie boli, u mnie ból był straszny, wręcz powalający. Na szczęście krótkotrwały. Teraz 14.12. następna wizyta i decyzja czy ze stymulacja czy bez no i skierowanie na AID. Tylko w jakiś magiczny sposób muszę teraz @ przesunąć o kilka dni żeby w kolejnym cyklu przesunąć ja o 9 miesięcy. Jakoś muszę to wykombinować.
              • patite Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 06.12.10, 10:16
                Imadoki no to trzymam kciuki za przesunięcie kolejnego okresu! Z resztą trzymam za Ciebie te kciuki cały czas, nawet jak do nas nie piszesz wink

                U nas pomalutku, raz starszy troszkę podziębiony, teraz młodszy smarka. Ale to raczej na zębiska. Wczoraj po raz pierwszy udało mi sie wcisnąć mu cały słoik zupy jarzynowej. Staram się wyregulować mu jakoś pory posiłków, spania i ilości jedzenia. Z niego to taki nocny marek. Jest strasznie silny i kumaty, demoluje nam juz cały salon. Porusza się z prędkością światła. Zaraz zacznie raczkować. Dużo szczęścia nam daje, aż mi się nie chce wracać do pracy, a muszę bo z kasą się zaczyna słabo robić sad

                Przygotowania do świąt czas rozpocząć, Wigilia będzie u nas. Cieszę się, bo jakoś tak mi się wydaje, że atmosfera będzie. Dawno nie spędzałam Wigilii razem z mamą i tatą, ostatnie lata albo z jednym albo z drugim, a w tym roku wszyscy będziemy przy jednym stole.

                Udało mi się już prawie dojść do wagi sprzed ciąży, po nowym roku czas na intensywne ćwiczenia i rehabilitację na plecy, bo rano łzy w oczach mam.

                miłego dziewczynki!
                • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 06.12.10, 10:46
                  My przeżywamy z Mateuszem cięzkie dni. Mały uparcie chce siedzieć. Nie ważne, że głowa opada i nie ma siły jeszcze. Gdy go położymy jest straszny wrzask. Uparty jak cholera a nam głowa puchnie. Dzisiaj mój M st, że się cieszy, że idzie do pracy. wiecie na momenty brakuje mi cierpliwości. Ostatnio jakos mam wrażenie, że nie jestem dobrą matką. Są chwile gdybym chciała żeby zajął się moment sobą. Mateusz jednak towarzyski i nie ma szans żeby pobył sam.
                  Wczoraj moja przyjaciółka urodziła córeczkę w szpitalu na Infalnckiej. Bardzo sie cieszę, bo miała takie same problemy jak my z M. Udało się po inseminacji. Niunia jest drobniutka bo ma 2930 i 55 cm. Dumna jest bo urodziła naturalnie i bez znieczulenia.
                  Wiecie może to głupie ale jak słucham takich historii to mam do siebie pretensje że sie nie spisałam i nie urodziłam naturalnie. Myślę, że może trzeba było jeszcze poczekac kilka godzin i może by się udało. Tak mam wrażenie, że nie sprawdziłam się bo co to jest za poród kiedy akcja konczy sie na 5 cm i ani drgnie przez 14 godzin, a na koniec cięcie. Od dnai narodzin gdzies to we mnie jeszcze siedzi.
                  • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 06.12.10, 10:53
                    Jesli chodzi o moja wage to waże 7 kg mniej niż przed ciążą. Wszytskie spodnie ze mnie spadaja. Póki co walcze jeszcze z brzuchem bo skóra sie jeszcze nie wchłonęła i mam spore rozstępy.
                    • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 06.12.10, 12:28
                      zważyłam się w sobotę i od lata przytyłam 2 kg, mam cos takiego że zimą zawsze waże więcej, niby nic ale boję się teraz odchudzać, bo może jestem już w ciąży ( cicha nadzieja) musze poczekać na @ i wziąś się za siebiesmile
                      ja rodziłam naturalnie, wody 7 godzin wcześniej skurcze 4 godziny i sam poród 20 minut, nie pamiętałam tego, że tak długo, wydawało mi się że to krócej trwa, wyczytałam później w książeczce zdrowia dzieckasmile cieszę się że mi sie udało ale tylko dlatego, że przeraża mnie myśl że ktoś miał by mi przeciąć brzuch skalpelem brr, mam jakiś uraz do tego typu narzędzi nawet przy pobieraniu krwi mdleję
                      goska797 a odnośnie spłniania się jako matka to nie ma znaczenia jak się rodzi, nieraz nie ma innego wyjścia i trzeba ciąć, powinnaś przestać się przejmować, ja miałam taki problem z karmieniem, prawie od początku butla ( nie będę wnikac w szczegóły bo mogłabym książke napisać) czułam sie napiętnowana przez otoczenie aż w pewnym momencie złapałam doła i czułam sie gorszasad w pewnym momencie powiedziałam dość, może nie jestem ideałem ale ponoć ideałów nie masmile
                      • jedynybasek5 :(( 06.12.10, 18:10
                        Dziewczyny, u nas w domu smutek. Dziadek jest w śpiączce farmakologicznej- rak jelita, operacja wyłonienia jelita , zakażenie organizmu. Ma minimalne szanse na przeżycie. Do tego nie mogłam doprosic się pogotowia o zabranie go do szpitala- do tego usłyszałam takie teksty jak: w tym wieku już się ludzi nie ratuje, jest pani histeryczką, niech panią szlag trafi, zakłada pani dreptaki i leci do apteki po cośtam, jak powiedziałam, że mam półroczne chore dziecko i nie moge ot tak sobie wyjść z domu to powiedziała że ona też miała dzieci i sobie radziła. Dziś złożyłam skargę w pogotowiu, jeszcze powiadomołam kuriera szczecińskiego. nie daruję jej tego. Już tyle razy wszędzie to opisywałam, że nie mam teraz chęci ani siły ze szczegółami opowiadać... ale tak niesamowicie mi tego dziadka szkoda. pomimo naszych kłótni, chciałabym, żeby żył , mam nadzieję, że on to wie, bo żegnaliśmy się przed operacją to obydwoje płakaliśmy... Dziś w szpitalu otworzył oczy... takie mętne... nieświadome. Boże nie daj mu się męczyć
                        • goska797 Re: :(( 07.12.10, 07:30
                          Basiu bardzo mi przykro z powodu Twoego dziadka. Skandaliczne jest zachowanie niektórych lekarzy w szpitalu. Dobrze, że złożyłaś skarge. Pamietam jak zachowywali się gdy przyjmowano mojego tatę. Koszmar.
                          Dobrze, że pogodziliście się z dziadkiem. To zawsze lżej na duszy w momencie kiedy musiałby odejść. Pisze tak bo teraz chyba najważniejsze aby nie cierpiał. W tym stanie i ze względu na wiek może sie wszystko wydarzyć. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
                          Mateusz był wczoraj grzeczny jak aniołek. Chyba czuł, że mam kiepski dzień. Dzisiaj jedziemy do koleżanki której córeczka ma pół roku. Zobaczymy jak dzieciaki zareagują na siebie.
                          Przypomniało mi się, że w tym czasie mniej więcej rok temu robiłam test.
                          • musso4 Re: :(( 07.12.10, 09:01
                            jedynybasek5 mogę Ci tylko współczuć, a wierz mi wiem co czujesz, 5 lat temu zmarł mój tata, a w tym roku teść, obydwaj na raka, 53 i 54 lata. Lekarze wiedzą kiedy już nie można nic zrobić i wtedy wypisują pacjenta do domu niech sobie umiera i rób co chcesz, nikt mi nie powie że jest inaczejsad
                            • jedynybasek5 Re: :(( 07.12.10, 12:13
                              Dziewczyny, pojawił się cień nadziei- dziadek był wczoraj taki półświadomy, reagował na polecenia czyli wystawić język, takie tam. Najgorsze teraz jest to, że jelita nie pracują, serducho słabe, żołądek też nie bardzo. czas pokaże.
                              • jedynybasek5 Re: :(( 07.12.10, 16:10
                                Nie ma już cienia nadziei niestety. W nocy był wstrząs, teraz to tylko kwestia czasu
                                • patite Re: :(( 09.12.10, 02:06
                                  Basiu tak mi przykro... trzymajcie się mocno.
                                  Dobrze, że udało Wam się porozmawiać. Dobrze, że walczyłaś o swoje.
                                  Ściskam.

                                  Gosia czas tak szybko leci, mój mały zaraz skończy pół roczku.
                                  Czas pospać, zanim następne karmienie zaliczę smile
                                  Dobranoc dziewczyny.

                                  Musso kciuki za fasolę big_grin
                                  • musso4 Re: :(( 09.12.10, 09:04
                                    dzięki, ale znowu sie nie udało zaczynam już wątpićsad, wczoraj przyszła @, tak więc na święta nie bedzie bociana, może na wiosnę przyleci smile
                                    • jedynybasek5 Re: :(( 09.12.10, 16:42
                                      u nas karuzela, nagle dziadek zaczął się poprawiać. Dalej bardzo ciężko, ale... znów jest nadziejasmile
                                      • aleksa51 Re: :(( 10.12.10, 13:23
                                        Ja się wczoraj tyle nasmarowałam, wysłałam posta, a dzisiaj patrzę, że nie ma!

                                        Basek nie będę już odtwarzała tego co wczoraj pisałam ale poprostu życzę wam dużo siły!!!!

                                        Ja mam jeszcze tydzień do @.

                                        Z księżniczkami w domu, bo Jak Madzia skończyła anginęto zaczęła kasłać- już obje mają zmiany w oskrzelach. U Nelusi gorzej. Lekarz kazał dać jej znowu antybiotyk. Przywieźliśmy więc moją babcięi postawiła Noelce bańki. Od razu na drugi dzień rano zaczęa ładnie odksztuszać, więc jest duża nadzieja, że obędzie się bez antybiotyku.
                                        Nareszcie moja mała księżniczka sięprzełamała i kożysta skutecznie z nocnika. Myślałam, że zostanie w pieluchach jeszcze kilka lat....taka była zawzięta.
                                      • joannaa22 Witajcie 10.12.10, 14:04
                                        Witajcie dziewczyny!
                                        Macie jeszcze ochote mnie tu goscic? Nie mam nic usprawiedliwienie mojej tak dluuuugiej nieobecnosci. Po moim poronieniu w kwietniu jakos zatracilam sie w pracy i nic poza dziecmi i praca nie mialo znaczenia. Od miesiaca zaczelam prace wieczorami jako opiekunka osob starszych. Stwierdzilam ze nie bedziemy sie juz bardzo starac o dziecko bo nic z tego nie wychodzi. I poraz kolejny po takim stwierdzeniu BACH 2 kreski.
                                        Basek bardzo mi przykro ze twoj dziadek jest w tak ciezkim stanie.
                                        Pozdrawiam serdecznie.Asia
                                        • musso4 Re: Witajcie 10.12.10, 14:23
                                          a mi moja córcia podarła katrkę w kalendarzu, akurat tą w której zapisywałam kiedy @ i takie tam odnośnie cyklismile może to jakiś znak żeby dać sobie spokójsmile
                                          póki co idą świąta, prezenty częściowo kupionesmile chyba ubiorę w tym roku wcześniej choinkę dla Klaudii, będzie się cieszyć, w zeszłym roku to jeszcze nic nie rozumiałasmile
                                          joannaa22 gratuluję, do mnie bocian już nie przyleci na świętasmile
                                          • goska797 Re: Witajcie 10.12.10, 23:57
                                            Joasiu bardzo sie cieszę, że ponownie czekasz na maluszkasmile poiedz wiecej na kidy termin itd. Kurcze, poronienie bylo w kwietniu? mi sie wydaje ze jakos nie tak dawno, eh czas leci.

                                            Dzisiaj dostałam smsa od koleżanki, że jest w 10 tyg ciazy. O tyle super, że starali się 5 lat. Leczyli w klinikach i mieli podchodzic do in vitro. Tutaj niespodziankasmile
                                            Ja wczoraj byłam u gina. Wyleczyłam wreszcie nadżerkę po porodzie. Wszystko gra. Lekarz jednak zakazała mi przynajmniej do sierpnia nie zachodzic w ciąże. Myśłaby kto, że mogłoby nam sie udac.
                                            Dobra ide spać bo pewnie za 2 godz. pobudka.
                                            • aleksa51 Re: Witajcie 11.12.10, 13:45
                                              Joasiu ja jakiś czas temu pytałam bezskutecznie na forum co u ciebie słychać. Cieszę się bardzo!! I też proszę o szczegóły. To świeży teścik? który to tydzień?? Jak sięczujesz. No i jak twoi chłopcy się mają????

                                              Jeszcze jestem myślami przy drugiej naszej Joasi. Zaglądasz tu może??? Jak twoje starania i co słychać???

                                              Musso przeważnie zachodzi się jak się odpuści.

                                              My dziś mamy radochę. M dostał premię świąteczną i kupiliśmy dużą choinkę. Do tej pory ubieraliśmy liliputa, którego na pierwsze nasze święta kupiłam w sklepie "wszystko po 4 zł" - małżonkowi zawsze było na to szkoda pieniędzy, a ja nigdy nie miałam kasy...Po południu będzie wielkie ubieranie. Teraz M z Madzią pojechali na wystawę gołębi.
                                              Prezenty dla dziewczyn już zamówione - Madzia zażyczyła sobie od Mikołaja skrzydła wróżki, więc trzeba było zamówić doa obydwu to samo, żeby awantury uniknąć. Jeszcze trzeba coś dla ich kuzyństwa kupić- jedna dziewczynka i trzech chłopaków.
                                              Muszę cokolwiek ogarnąć dopuki nie ma gołębiarzy, a Nelutka śpi. Sama się śmieję do siebie bo mi się przypomina ten delikatny głosik krzyczący do siostry :"Dosić, Dosić Maciutku!!!" . Swoją drogąkłucą się te moje babsztylki niemiłosiernie.
                                              • jedynybasek5 Re: Witajcie 11.12.10, 17:11
                                                cześć dziewczyny, Joasiu Gratki ogromne smile
                                                U nas raz na wozie raz pod. Teściowa doprowadza mnie do szału, dziadek na OIOM-ie jeszcze, z zapaleniem płuc po narkozie, rurkach intubujących i takich tam, błądzi myślami, nie wie gdzie jest ale za pielęgniarkami się ogląda jak młody, śmieje się i z to akurat plus. Jakby tam miał leżeć w pełnej świadomości to ja dziękuję.
                                                Mileczka nasza dziecko kochane śpi codzień do 9, katar ma od 3 tyg., byliśmy u lekarza ale nic nie ma, zamówiliśmy nawilżacz powietrza, może pomoże. Jest chybanajradośniejszym dzieckiem na świecie, rozjaśnia nam ten czas, który teraz przechodzimy. No i cóż, święta za pasem, a ja mam umyte jedno okno i nic więcej nie porobione, z kasą cienko, miały być wesołe święta a tu o. Człowiek myśli,diabeł kreśli. ehhh mysleć mi się nie chce.
                                                • musso4 Re: Witajcie 12.12.10, 21:41
                                                  mi tylko pozostaje czekać na święta, prezenty już kupione, porządki zostały tylko takie drobne jak co dzień, tylko roboty mam full, ale to i dobrze bo po pierwsze będzie kasa a po drugie może zapomnę o staraniach(może, sama w to nie wierzęsmile) mimo że nie liczę dni nie mierze temperatury ani nie robię żadnych testów owu, to jakoś ciężko mi nie myśleć o fasolce i co miesiąc mam nadzieję, że się udaje aż do czasu gdy przychodzi @, nikt już nie chce słuchać mojego gadania więc się nie odzywam, tylko tu mogę się wyżalić i mieć nadzieję, że mnie nie opierniczycie, wiem marudzęsmile
                                                  • joannaa22 Re: Witajcie 13.12.10, 14:03
                                                    Witajcie kobietki.
                                                    Dzieki ze nie wywalilyscie mnie juz na dobre. Jesli chodzi o moja fasolke to termin z miesiaczki lekarz wyliczyl na poczatek sierpnia. To dopiero 5tygodni. najgorsze jest to ze w pazdzierniku przestalismy sie oficjalnie starac o dziecko. Poprostu stwierdzilismy ze moze kiedys sie zdarzy a teraz pojde do pracy. I tak tez zrobilam prace zaczelam 8 listopada a tu ciaza. Jutro ide do prawnika zapytac jak to bedzie z macierzynskim itd.
                                                    Musso moze rzeczywiscie warto buloby zajac sie czyms innym niz ciagle myslenie o dziecku. U nas to juz drugi raz zadzialalo.
                                                    Aleksa swietnie ze maz dostap premie i dziewczynki pewnie zachwycone choinka. My wlasnie wczoraj ustroilismy nasza. Troche wczesnie ale tu juz wszyscy maja.
                                                    Ja w tym roku nawet nie zrobilam generalnych porzadkow. Poprostu nie mam czasu. Co wieczor pracuje czasem w dzien prasuje dla innych i jeszcze ogarnac caly dom. Nie dam rady zrobic wielkich porzadkow. Dobra lece zobaczyc jak moj obiadzik i zabieram sie za kuchnie choc bierzace porzadki musza byc zrobione. Pozdrawiam Was serdecznie. Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: Witajcie 14.12.10, 11:22
                                                    Cześć dziewczyny, poczytałam chwilkę co u Was, ale mam tak w głwie mętlik, że nawet nie kojarzę co u kogo. Nie mam czasu na nic, pomimo, że jest teściowa ( z którą topór wojenny tymczasowo zakopany) to czasu mam jakby mniej a nie więcej. Nie mogę po prostu powiedzieć jej np. , żeby zajęła się Milą a ja zrobię to czy tamto bo ona zawsze ma jakieś ale. Że np. to ona posprząta a ja zostanę z Milcią. A ja chcę SAMA sprzątać swój dom. Tak jak mi się podoba, bo potem niczego nie znajdę. I do tego w ten weekend do szkoły jeszcze, jakby nie mogli już dać spokój, przecież każdy ma full roboty przed świętami. Dziadek dalej na OIOM-ie, trochę gorzj niż było, powiedzieli, że może leżeć tydzień a może i miesiąc. A ja już zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia za każdą kłótnię z nim. Wiem, że to bez sensu, bo przecież życie jst życiem- nie można każdej rozmowy traktować jak ostatniej i nie mieć swojego zdania... chyba. Muszę napisać do dziekanatu, może mi jakieś ulgi poczynią w związku z sytuacją... Sorki, że tak chaotycznie ale tak mi się dzisiaj wszystko miesza.
                                                  • aleksa51 Re: Witajcie 15.12.10, 09:07
                                                    Basek jesteś w trudnej sytuacji. Ale nie obwiniaj się. Przecież wasze relacje wynikają z zachowania i nastawienia obydwu stron - nie tylko z twojej.

                                                    Musso kolejny miesiąc przed wami. Radzę np kupić nowy ciuch idealnie dopasowany, drogi...

                                                    Mi mąż kupił spodnie- od kilku miesięcy nosiłam sięz tym zamiarem ale stwierdziłam, że może zajdę w ciążę i będę musiała kupić kolejne, ciążowe. Nareszcie odpuściłam. Do tego wybrałam tabletki od dermatologa na zapalenie skóry, które nęka mnie już prawie 2 lata. Dziś jest 12 dzień po owu i zrobiłam test ciążowy bo jak kupowałam testy owu w październiku to dostałam taki byle jaki test ciążowy gratis. I jest szansa na dobrą nowinęna święta- pokazał się bladzioch. Czekam dalej czy @ przyjdzie. Jak nie pojawi siędo soboty włącznie to będzie....
                                                  • musso4 Re: Witajcie 15.12.10, 11:34
                                                    To prawda, że kolejny miesiąc przed nami, ale mam teraz dużo pracy i nie mam czasu, siły ani ochoty na sekssad zresztą mój M chodzi wcześnie spać, a ja późno i on już śpi, może w nowym roku coś się zmieni, w styczniu przeważnie oboje mamy wolnesmile
                                                  • musso4 Re: Witajcie 15.12.10, 11:35
                                                    aleksa gratulować będę jak się potwierdzismile
                                                  • goska797 Re: Witajcie 16.12.10, 22:53
                                                    Podpisuje się pod zdaniem mussosmile Tak więc Aleksa trzymam kciuki. Swoją drogą podziwiam Cię, ze robisz test przed @. Ja bym chyba sie zapłakała gdyby przed @ wyszedł mi chocby cień kreseczki a za chwilę dostałabym krwawienia. Jeżeli robiłam test to czekałam zawsze 32 dc, mimo ze cykle były 24-29, ale wiadomo, że tych testów nie miałam okazji zbyt duzo robić. Chyba wolałabym nie wiedzieć. Podziwim tez, że jesteście tak zdecydowani na trzecie dziecko. Ja bym sie bala, ze nie dam rady, ale Ty jestes dla mnie wzorem.smileMam nadzieje, ze Cię nie uraziłam.
                                                    My wczoraj bylismy na badaniu usg przezciemiaczkowym i okazało się, że Mateusz ma te szczeliny miedzy płatami kosci na 4 mm a powinien miec na 3. Lekarz st, ze to pewnie zaburzenia gospodarki wapienno-fosforowej. Dodatkow pobrali mu krew i mocz aby potwierdzić. Wiem, ze to zwiazane z nadmiarem lub niedoborem wit. D. Wiecie może jak leczyc takie schorzenie?
                                                    Mam jeszcze pytanie dotyczace pracy. Moze któras z Was orietnuje sie w sprawach z urlopem macierzyńskim itp. Umowa zaraz mi sie konczy w pracy, a chciałabym wykorzystac jeszcze dodatkowe 2 tyg, które wprowadzono w tym roku. W robocie pow, ze mam to sobie załatwic z Zusem i ich to nie obchodzi. (wieicie, ze dopiero w zeszłym tyg złozyli moje dokumenty o urlop, które przyniosłam zaraz po porodzie i to po awanturze). Zadzwoniłam do Zusu i kazali mi złozyc podanie o urlop na 7 dni przed terminem ponownego, świadectwo pracy i jakies zaswiadczenie Z3a. Za cholere nie umiem go wypelnic. Poza tym jak moge dac im świadectow pracy skoro urlop mam do 4 a 31 grudnia konczy mi sie umowa?. Zreszta nie sadze by szybko spieszyli sie z jego wydaniem.

                                                    Jestem zielona. Nie wiem czy moge te 2 tyg wykorzystac pozniej i spokojnie poczekac na te świadectwo?
                                                    eh.. biurokracja mnie zabije.
                                                  • aleksa51 Re: Witajcie 17.12.10, 11:27
                                                    Goska świadectwo pracy muszą ci wydać niezwłocznie (według kodeksu pracy)- chyba najdłużej to 7 dni - wrzuć w google to będziesz wiedziała. Ale jak wcześniej wiedzą że nie popracujesz dalej to mogą sobie przyszykować. Zadzwoń wcześniej do kadrowej i powiedz, że będziesz musiała w ZUSie przedłożyć od razu następnego dnia to świadectwo.

                                                    Dzisiaj podjechaliśmy z dziećmi do lekarza bo krople do inhalacji mi się kończą a one nadal kaszlą. Okazało się, że u Nelusi już prawie nic nie słychać, za to u Madzi dużo. Ale lekarka, do której nie lubiłam nigdy jeździć wykazała się i pozwoliła dać jej jedynie lek przeciwzapalny do poniedziałku i zobaczymy czy zadziała, bo nie ma według niej cech infekcji bakteryjnej więc można jeszcze prubować bez antybiotyku. I okazało się, że te zmiany są po tej stronie, po której mocno zaciemniły sięślady po bańkach...coś w tym jest, że "wyciągają złąkrew" Niby wiem na czym polega ich działanie ale może jest w tym jeszcze coś więcej.

                                                    No i skoro już byliśmy w aptece to kupiłam na jutro test - z apteki a nie chiński z allegro.
                                                    A z tym zdecydowaniem to bardziej jest decyzja niż wielkie pragnienie - przy dziewczynach było inaczej. Nad tym czy dam radęsięnie zastanawiam bo nic mi to nie da. Najgorzej boję się, że i trzecie będzie tak chorować....
                                                  • goska797 Re: Witajcie 17.12.10, 12:50
                                                    Aleksa ja wiem, że jest tydzień na wystawienie świadectwa pracy ale firma karzak jak sie okazuje i pewnie sobie poczekam.
                                                    W ogóle rozmawiałam dziś z kobieta w Zusie. Powiedziala mi, ze wystarczy tylko podanie ale nie ma sensu zebym je przywoziła bo moj wspaniały pracodawca do dziś nie złożył żadnych dokumentów i nie beda wiedzieli o co chodzi. Radziła mi wysłac im te podanie niech złożą całość. Napisam wiec i wysłałam do nich poczta. Szlak mnie trafił bo żeby od wrzesnia nie miec czasu tego zawieść? Najchetniej zabrałabym te dokumenty i sama złożyła, ale nie po to czekałam tyle czasu bu teraz sama latac po urzędach z Mateuszem.
                                                    By jescze było zabawniej okazało się, że nadali nam zły numer Pesel młodego. Babka wpisała mi na akcie numer jakiegoś dziecka. Podejrzewam ze zanim przepisza te dokumenty w robocie to sobie poczekam.
                                                    A jeszcze Aleksa ja nadal trzymam kciuki. Sobota juz jutro.
                                                    Słuchajcie mam jeszcze pytanie bo Matuesz jutro konczy 4 miesiace i myslelismy wprowadzic mu cos wiecej oprócz melka. Jak to zrobić? rano dawac mu kleik, w trakcie dnia jabłko lub ziemniaka i na koniec znowu kelik? Zupełnie nie wiem jak to zorganizować.
                                                  • musso4 Re: Witajcie 17.12.10, 13:09
                                                    goska797 proponuję zacząć od jabłka, zetrzeć na tartce na papkę lub kupić w słoiczku, dać w pierwszy dzień 2-3 łyżeczki i tak przez kilka dni i obserwować czy nie ma uczulenia, potem możesz ugotować marchew z ziemniakiem i też zetrzeć na papkę dodać pół łyżeczki masła tylko prawdziwego nie margaryny, jak będzie tolerował to co kilka dni możesz dodawać kolejne warzywa typu pietruszka , por seler. Od piątego miesiąca do papki dodajesz mięso i śladowe ilości glutenu, czyli zwykłej kaszy manny, jak Cie coś jescze interesuję to mogę pisać, chyba że wolisz kupować gotowe w słoiczkach, moja akurat nie chciała tego jeść tylko owoce kupowałam jakiś czas w słoiczkach, dopuki nie spróbowała prawdziwychsmile
                                                  • musso4 Re: Witajcie 17.12.10, 13:00
                                                    Właśnie złożyłam wózek dla lalek, który kupiłam mojej księżniczce, prowadza po domu swoją spacerówkę, wiec chyba jej się spodobasmile śmieszne jest to że za zabawke zapłaciłam tyle co za spacerówkę dla dzieckasmile ale niech ma, zresztą i tak mnóstwo kasy wydaję na ciuchy i zabawki dla niej, w końcu komu mam kupować, moje 3 szafy ledwo się domykają o szafkach i komodzie nie wspomnęsmile
                                                    Moja córcia póki co nie choruje, miała tylko 2 razy katar i biegunkę, zobaczymy co będzie jak pójdzie do szkoły, chociaż ja jak byłam dzieckiem nie chorowałam, do tej pory nie choruję oprócz świnki różyczki i takie tam choroby co każdy przechodzi. Może odziedziczy po mnie odporność. Teraz się cieszę, ale w podstawówce zazdrościłam dzieciom, że chorują i nie muszą do szkoły chodzićsmile
                                                  • musso4 pech 17.12.10, 20:23
                                                    do świąt już prawie wszystko gotowe jak już pisałam wcześniej, a tu trach i teściowa złamała nogę, będą składać operacyjnie, bo poszła piszczel przy kolanie, jak złożą normalnie to nie będzie mogła zginać nogi w kolanie, kurczę zła jestem bo WLAZŁA na drabinę wieszać firanki i spadła, a mąż był rano u niej mogła powiedzieć to by założył. Teraz wszystko na naszej głowie bo męża siostra mieszka w szkocji, porażkasad
                                                  • jedynybasek5 Witam 19.12.10, 17:25
                                                    Cześć dziewczyny smile Widzę, że przygotowania do świąt idą pełną parą łącznie z powyłamywanymi nogami wink U mnie w tym roku będzie trochę więcej kurzu niż zwykle ale przestałam się przejmować. Kurcze, weszłam tu, niby tyle do napisania a nie wiem co. Dziadek dalej na oiomie, ma przerzuty, ogólnie jest bardzo źle, jesteśmy przygotowani na wszystko ale póki żyje to i my żyjemy normalnie. Nie mamy go zamiaru za życia pochować i już załobę nosić.
                                                    Milcia ma dwa dolne zęby już uhuhuhu na wierzchu, czekamy na górne bo idą już z dwa tygodnie. Zakatarzona jest jak nie wiem, co tez podobno z tym ząbkowaniem się wiąże. Nie mamy jeszcze ubranej choinki, może w tygodniu, zakupów też na święta nie porobiłam jeszcze, ale myślę, że ze wszystkim zdążę. Będziemy we trójkę. Mogłabym zadzwonić po moją mamę, na pewno by przyjechała, ale jakoś tak... w sumie nie wiem. No i tak to leci pomału. Jutro teściowa jedzie do domu...
                                                  • joannaa22 Re: Witam 20.12.10, 11:18
                                                    Czesc dziewczyny, Widze ze przygotowania na calego. Ja wczoraj lepilam pierogi z moim bratem i zrobilismy zakupy internetowo w polskim sklepie. Z naszych przygotowan to tyle. Okna mylismy 2 miesiace temu i nie mam zamiaru marznac, sadze ze sa ok. Dzis popiore posciele i wszystko inne z kosza zawioze do suszarki i tyle. Moze upieke jakis placuszek bo mam dzis urodzinki i wypadaloby jakas dobra kawka poczestowac. Tylko nie mam kiedy tak wlasciwie tej kawy wypic bo ide do pracy do 22. Moj brat blizniak jest juz w Polsce po dluuugiej drodze autem, wiec w tym roku osobno spedzimy urodzinki.
                                                    Aleksa jak twoj tescik? Jestem strasznie ciekawa.
                                                    mussol nie zazdroszcze teraz opieka nad kims po takim urazie nie bedzie latwa.
                                                    Basek u nas Tomus tez zawsze zakatarzony na calego jak zabkuje. Czasem nawet 2 tygodnie a jak tylko zabek sie pojawi to po katarze. Kazdy zna najlepiej swojego brzdaca i potrafi wyczuc czy to tylko katarek wywolany zabkowaniem czy juz cos przeziebieniowego. Jak masz watpliwosci to jec do lekarza niech ja obejrza.
                                                    Ja juz za soba poranne kryzysy zwiazane z mdlosciami. Ciekawe jak bedzie dalej. Pozdrawiam wszystkie kobitki serdecznie. Asia
                                                  • musso4 Re: Witam 20.12.10, 12:40
                                                    dzięki, wczoraj byłam w szpitalu umyć teściową, łącznie z głową, trochę się naszarpałam, personel medyczny nie interesuje się że pacjent przykuty do łóżka, przyniosą tylko basen i leki, a reszta to radź sobie sam, zresztą dla mnie to nie nowość, bo opiekowałam się tatą w szpitalu i babcią, zastanawiam się tylko co z ludzmi, którzy nie mają bliskichsad mąż mi pomógł dźwigać, zawsze coś, nie wiem jak długo będzie w szpitalu, chociaż dla mnie to lepiej, my mieszkamy na wsi ona w mieście, przy takich warunkach atmosferycznych to pół godziny jazdy w jedną stronę. Już się nawet zastanawiam czy nie wziąść jej później do siebie, mimo że mieszka z nami moja mama. Teściowa mieszka sama i będzie miała gips na całą nogę, porażka, szwagierka przyleci po świętach ale tylko na 3 dnisad pomocy zerosad dobrze że tu mogę się wyżalićsad
                                                    Wigilię prazwdopodobnie zrobię w domu, miało być u teściowejsmile a resztę świąt idziemy w goście, wczoraj rozłożyłam choinkę ale już nie zdążyłam ubrać, dzisiaj czekam na M żeby pościągał z szafy ozdoby, wolę nie wchodzić na drabinęsmile
                                                    Mam nadzieję że przyszły rok będzie lepszy, bo ten.. choroba i śmierć teścia, depresja męża po tym wszystkim, bezowocne starania o dziecko i teraz to, echsad
                                                    Koniec narzekań, biorę się za obiad i dalsze sprzątanie, bo po południu czeka praca zarobkowasmile pozdrawiamsmile
                                                  • aleksa51 Re: Witam 20.12.10, 12:42
                                                    Joasiu! W takim razie spełnienia marzeń i wszystkiego co najpiękniejsze. 100 lat dla Ciebie i brata!!!
                                                    Ja dziś pomyłam okna - nieźle się trzeba przy tym zmachac, a to tylko dół domu. Może jeszcze pojutrze wezmę się za górę ale tam to wyższa filozofia bo nie chodzimy tam, zamieszkujemy tylko dół, więc okna na górze myte sąraz na jakieś 2 lata... No i u nas dziś tempka bliska 0 więc nie zmarzłam. Teraz pewnie dopiero w sierpniu będęmogła okna umyć...
                                                  • goska797 Re: Witam 20.12.10, 16:06
                                                    Aleksa serdecnie gratuluje!!!!! może tym razem chłopczyk?smile
                                                    Ja Dziewczyny dalej walcze ze swoim pracodawca. Dzwoniłam do Zusu. Kobieta poradziła mi napisac podanie w którym prosze o wypłate zasiłku za okres od 17 sierpnia do 18 stycznia (wraz z tymi dwoma tyg). Prawdopodobnie beda scigac mojego pracodawce by dostarczył dokumenty. Jutro mój M jedzie złożyć.
                                                    Zastanwia mnie tylko czy jesli nie złoża do stycznia (kiedy konczy mi si umowa) to potem juz nie maja obowiązku i nic im nie moge zrobić? zostane z pusta kieszenia czy jednak Zus bedzie ich ścigał? Próbowałam sie jeszcze dzisiaj do nich dodzwonic i zapytac czy łaskawie to złoża ale nie raczyli odebrac telefonu. Boje sie po prostu ze w styczniu sie okarze ze nic mi sie nie nalezy.
                                                    Poza tym 2 tydzien nie moge sie wygrzebac z przeziebienia. Dostałam tydzien temu antyb bo niby angina. Gardło przeszło to teraz mam katar. Chyba mój organizm jest mega wykonczony.
                                                  • norwegiana Re: Witam 20.12.10, 20:49
                                                    Aleksa51 Gratulacje!!!! no to byle do sierpnia i trzymam kciuki za synkasmile
                                                    musso nie zazdroszczę to ci się porobiło przed świętami
                                                    jedynybasek tobie też nie zazdroszczę sytuacji
                                                    gosia walcz o swoje !!! nie odpuszczaj
                                                    czy ktos wie co z Igą??? mam nadzieję że poprostu nie ma czasu
                                                    ...u mnie powolutku to będą moje pierwsze świeta bez rodzinki bo do kraju sie nie wybraliśmy choinka stoi ale ja jakos nie czuję klimatu.
                                                    Waszystkim życze miłych zdrowych i wesołych świąt
                                                    pozdrawiam
                                                  • aleksa51 Re: Witam 21.12.10, 10:41
                                                    Goska nic ci nie przepadnie - napisz to podanie koniecznie. Będzie tak jak mówisz- wezwą pracodawce. Szkoda słów na takich idiotów. Ja nie wierzę, że od tamtej pory ani razu nikt do ZUSu nie jechał...ale szkoda gadać, trzeba działać. Dowiedz się jeszcze w ZUSie czy możesz np starać się o odsetki od tego pracodawcy albo czy wyciągną wobec niego jakieś konsekwencje, bo z pewnością nie postąpił terminowo narażając cię na straty i...nerwy.
                                                  • musso4 Re: Witam 21.12.10, 11:05
                                                    aleksa gratulujęsmile
                                                    goska współczuję użerania się z debilamismile
                                                    asia tobie też gratulujęsmile
                                                    ja się już pozbierałamsmile czasu się nie cofnie trzeba iść dalej do przodusmile moja córcia zaskakuje mnie coraz to nowymi umiejętnościamismile wczoraj zjadła kaszkę sama łyżeczką miski a ile radochy przy tymsmile po domu to już tak biega, że ledwo wyłapuje zakręty i cały czas się śmieje. umie już mówić mniam i tatasmile
                                                    święta tuż tużsmile
                                                  • goska797 Re: Witam 21.12.10, 11:25
                                                    Dzisiaj mój M złożył moje podanie do Zusu. Kobieta poinformowała, że będa wyciągac od nich papiery i konsekwencje. Jestem juz spokojna. Wczoraj jednak tak mnie wkurzyli, że napisałam im co myślę na ten temat.
                                                    Ja Dziewczyny od 2 tyg nie moge pozbyc sie przeziębienia. Brałam juz antybiotyk, gardło wyleczone ale katar sie ciagnie i nadal sie czuje nie wyrażnie. Mielismy dzisiaj iść z Mateuszem na spacer bo tylko -3 i słonecznie, ale się boje, ze rozłoży mnie na Świeta. Nie wiem, chyba mój organizm jest wyczerpany.
                                                    Ciekawe co słychac u Igi? Dawno tez nie odzywała się Joanna.
                                                  • huczusia Cześć :) 21.12.10, 11:49
                                                    Strasznie dawno tu nie byłam,
                                                    przepraszam, ale ostatnio w pracy taki młyn, że wysysa to za mnie wszystkie siły i cały entuzjazm...
                                                    Ale nic to najważniejsze, że w domu wszystko OK.
                                                    Rodzina udała mi się na medal wink

                                                    Aleksa, Asia wielkie gratulacja dla Was dziewczyny smile
                                                    Wszystkiego dobrego, życzę, spokojnej i bezproblemowej ciąży.
                                                    I zdrowych Maluchów smile

                                                    Basiu Tobie życzę spokoju, zdrowia dla dziadka.
                                                    I znalazłam dla ciebie śliczne kolczyki wink
                                                    www.pakamera.pl/kolczyki-decoupage-rozowa-mala-mi-nr401430.htm
                                                    Gosiu zdrowia dla Mateuszka i siły dla Ciebie, a swoją firmę potraktuj ostro dokładnie tak jak Oni Ciebie uncertain W razie czego postrasz PIP i jak się nie przestraszą to na prawdę powiadom PIP, może jak będą mieli kontrolę to się czegoś nauczą.

                                                    Norwegiana życzę Ci spokojnych, ciepłych i bardzo rodzinnych świąt na "obczyźnie"

                                                    Musso może będzie niespodzianka na Nowy Roczek ? A teraz ciesz się Córeczką i Świętami

                                                    Imadoki cieszę się, że się nie poddajecie. Trzymam kciuki nieustannie za Ciebie. I jestem pewna , że będzie dobrze.

                                                    Patite widziałam na forum wnętrzarskim pokoik Twojego synka - śliczny jest big_grin

                                                    Też jestem ciekawa co u Igi mam nadzieję, że się odezwie.

                                                    kiss kiss kiss
                                                    A u mnie jak już w pisałam w pracy młyn, za to w domu super, a gdyby nie totalny dołek (żeby nie powiedzieć krater) finansowy to byłoby super jeszcze bardziej.
                                                    Ale nie narzekam, pieniądze rzecz nabyta. Zdrowie i szczęście najważniejsze.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • musso4 Re: Cześć :) 23.12.10, 21:17
                                                    ufff, wkońcu usiadłam na chwilę, zakupy, gotowanie, sprzątanie, pieczenie, choinka, zwariować możnasmile teściowa jednak wychodzi ze szpitala na święta, więc nie dosyć że trzeba wszystko ugotować to jeszcze zawieść do niej, no ale święta w szpitalu to nic przyjemnego, na razie idzie do siebie, jak sobie nie będzie radzić o kulach to do nassmile pewnie jutro nie znajdę już czasu na to aby usiąść do kompa, więc życzę Wam Wesołych Świątsmile
    • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 24.12.10, 16:01
      Moje kochane koleżanki!!! Zyczę wam najpiękniejszych świąt na świecie! Aby każda z was doznała magii świąt takiej jak w dzieciństwie!!
      • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 09:32
        Hej! Jest tam ktoś???? Jak się macie? Jak minęły święta??
        • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 11:52
          Ja jestemsmile u mnie święta porażka, teściowa nie radzi sobie o kulach i ciągle o coś truje, dzisiaj wprowadza się do nas, z dwojga złego lepsze to, bo jeździć do niej codziennie to żadna przyjemność, nie dosyć że daleko to jeszcze zimasad zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję że wytrzymam nerwowosmile
          • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 12:06
            mUSSO TRZYMAJ SIĘ! jESTEŚMY Z TOBĄ! :p
            • iga.77 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 13:37
              No, dziewczyny, mozna powiedziec, ze wzielam urlop od Staraczek - tak dawno nie zagladalamsmile
              Oczywiscie nie nadaze za wszystkim teraz, ale jak znajde wiecej czasu to postaram sie przeczytac wszystkie posty.
              Przede wszystkim, to co zdolalam zauwazyc - GRATULACJE dla Aleksy i Joasi! Super, ze znow do nas zagladasz, bo czasto sie zastanawialam co u ciebie i chlopakowsmile
              Fajnie, ze sa tu inne Ciezarowki, zawsze to razniej, tym bardziej, ze wy juz doswiadczone Mamy jestescie.

              Musso - podziwiam cie za te poswiecenia. Dla mnie jestes twardzielka!

              U mnie wszystko ok. Nie pamietam kiedy pisalam ostatnio....23 grudnia bylam na usg i potwierdzono date urodzin wg pomiarow - 8 czerwca. Bo wg miesiaczki wychodzilo inaczej i wg transferu tez inaczej. Widzialam jak kopia i sie wierca i nawet ssa kciuki! Juz nie wygladaly jak obce tylko jak prawdziwe dzieci. Tyle, ze malutkiewink 21 stycznia bede znala plec.
              Swieta minely bardzo szybko i ciagle sie cos dzialo. Pelno ludzi wokol, ciagle ktos wpadal. Moi rodzice byli u nas, wlasnie dzis rano wrocili do wroclawia. Dzis pierwszy dzien kiedy moge tak na luzie odetchnac i troche sie ponudzic, chociaz popoludniu musze sie zabrac za robote do szkoly, bo musze zaczac pisac plany na przyszly semestr, chociaz do pracy dopiero za tydzien wracam.
              • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 15:09
                Iga! A jak rodzina przyjęła wieści o dzieciaczkach i kiedy im powiedzieliście??
                • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 16:23
                  O matko, Iga GRATULACJE!!! Ja nic nie wiedzialam. Alez sie ciesze i w dodatku blizniaki. Sciskam cie baaaardzo mocno wirtualnie.
                  U nas Swieta okropnie, tak jeszcze nie bylo i oby sie nigdy nie powtorzylo. Ja straszne przeziebienie z goraczka wlacznie, Tomus zapalenie oskrzeli, ktore po raz pierwszy nie rozpoznalam wczesniej. Dzialo sie wszystko tak strasznie szybko, ze az nie moglam uwierzyc. Wieczorem w czwartek mowilam do meza ze zrobie syrop z cebuli i czosnku bo chyba cos zaczyna sie dziac, a w nocy goraczka kaszel i rano lekarz i antybiotyk. Olek mial zapalenie ucha ale jakos lagodnie przechodzil oczywiscie tez antybiotyk.
                  Nic nie pisalam bo poprostu nie mialam sily. Jak Tomasz szedl spac to ja z nim nawet po 3 godziny spalismy. Niestety nikt nic nie chce mi przepisac na przeziebienie. Mam taki straszny kaszel ze musialam spac w salonie na kanapie bo wszystkich budzilam. Mam juz dosc a jeszcze teraz jakies rozwolnienie straszne mnie dopadlo. Mam nadzieje ze to jednorazowy wyskok, bo na 17 ta ide do pracy. Marudzi dzis strasznie. Lece czegos sie napic bo znowu jak piesek szczekam. Pozdrawiam
                  • iga.77 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 29.12.10, 16:47
                    Joasiu, zycze zdrowka calej rodzince. Ja przez cos podobnego przechodzilam jakos na przelomie listopada i grudnia. Masakra! Goraczka, kaszel, bylam strasznie wymeczona. Bralam antybiotyki dwa razy i tez mnie to martwilo ze wzgledu na ciaze, ale zapewniano mnie, ze byly bezpieczne.
                    Nie pomagalo to, ze lazilam do pracy a tam kazde dziecko prychajace i smarkajace. Z reszta dorosli pod koniec semestru tez dogorywali - odzywalo si zmeczenia materialu. A wolnego nie chcialam brac, bo bralam czesto w trakcie in vitro.
                    Jak powiedzielismy rodzince? Mielismy poczekac do Swiat, bo moi rodzice do nas przyjezdali, ale nie wytrzymalismy. Zadzwonilismy do wszystkich jakos 2 tygodnie przed ich przyjazdem.
                    Stwierdzilismy, ze nie ma sensu czekac dluzej, bylismy juz po usg genetycznym i wszystko bylo w porzadku....Radosc byla wielka, moja mama wydawala dziwne dzwieki, tak na przemian z piskiem i placzem. No i wszyscy byli w szoku. Nikt nie wierzyl, bo chyba nikt nas nie kojarzyl za bardzo jako rodzicow. Jak np P powiedzial swojej kuzynce, ze bedzie ciocia, to ona zgadywala podajac imiona dwojki duzo mlodszego rodzenstwa P zanim sie domyslila, ze to o niego chodzibig_grin Jakos to wszystkim sie malo prawdopodobne wydawalo. Bo w koncu jestesmy ze soba 8 lat, bez potomstwa, to moze twierdzili, ze to nie dla nas, albo ze nie mozemy (tu mieliby racje). No, takze w rodzinie mieszanka szoku i wielkiej (podwojnej!) radosci. Duzo ludzi mowi, ze fajnie, ze blizniaki, bo za jednym zamachem dwojka, ale ja mimo to czuje niepokoj, bo jednak to patologia i ciagle sie boje o maluchy.
                    • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.12.10, 09:11
                      Iga strach o dzieciaczki jest nieodłączny każdej normalnej mamie.
                      Joasiu nie zazdroszczę. Sama niedawno pożądnie chorowałam jak mnie dziewczyny zaraziły i zastanawiałam się jak one znosząten wieczny kaszel. Mi przy atakach kaszlu nieraz pomagało mleko z miodem i masłem odrobinę ugrzane.
                      Ja jestem w kiepskim nastroju. Przedwczoraj M zebrało sięna przytulanka. Wiadomo, że u mnie są do tego przeciwwskazania bo był poród przedwczesny, poronienie, skurcze ale mam czasem dość bycia tym żandarmem, który pilnuje pożądku i musi ze swojego postępowania siętłumaczyć....Wczoraj brudziłam odrobinę wkładkę, a wieczorem pojawił się w środku krwawy śluz. Wizytę mam dopiero w poniedziałek.
                      • jedynybasek5 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.12.10, 12:00
                        Cześć dziewczyny. Nie mam za duzo czasu, zdążyłam przeczytać o teściowej Musso- po stokroć współczuję, Tobie oczywiście wink Teściowe jak koty mają 7 żyć więc pewnie się wyliże szybciutko wink To taki żart niesmaczny, nasze matule przecież też są teściowymi wink
                        Iga, masz termin porodu w dniu urodzin mojej małej MI big_grin Patite, miałam wielką ochotę na te kolczyki, ale teraz musimy przyoszczędzić, i jedyne na co sobie ostatnio pozwoliłam, żeby w depresję małozakupową nie wpaść to cienie Inglota.
                        U nas jest moja mama, mam nadzieję, że M. nie zwariuje nerwowo tak jak ja przy jego mamie wink w sumie sam zaproponował, żeby do nas wpadła surprised .
                        Dziadek nadal na oiomie. Ale dostaje już tylko morfinę, no i jakieś podstawowe leki. Póki co, przestało się pogarszać, więc to dobra wiadomośc, ale lekarze raczej nie dają szans. Zobaczymy, w cuda trzeba wierzyć . Pozdrawiam Was cieplutko, jak będę miała czas to doczytam resztę postów!!!
                        • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 31.12.10, 09:40
                          Mam złe przeczucia. Dzisiaj mam jakieś resztki krwi pomieszane ze śluzem...Żałuję, że wczoraj nie wcisnęłam się gdzieś na USG. Przypuszczam, że ciąża jest martwa. Ale teraz już do poniedziałku się nie dowiem. Poza tym w poniedziałek mój M cały dzień będzie w pracy, a dzieci mają iść już prawdopodobnie do przedszkola i żłobka...do lekarza trzeba czekaćkilka godzin wcześniej w kolejce żeby wejść o przyzwoitej porze, a o godzinie kiedy on zaczyna przyjmować trzeba odebrać dzieci...super.
                          • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 31.12.10, 13:28
                            Aleksa duzo sobie o tobie myslalam. Szczerze to ja tez sie tego obawialam, ale to tylko dlatego ze ja juz mialam tyle poronien. Moja znajoma tez krwawila we wczesnej ciazy a urodzila sliczna coreczke, wiec moze i u ciebie bedzie dobrze. Aleksa lec na izbe przyjec niech cie zbadaja.
                            A ja wczoraj bylam u lekarza i mam antybiotyk, bo zaczyna mi schodzic na pluca i nie bylo wyjscia. Tomasz kaszle tak bardzo ze nie moze spac i pojechalam z nim do lekarza. Slyszal jeszcze jakies szmery na oskrzelach, ale dlatego ze dopiero skonczyl antybiotyk to dal jakies inchalacje. Ciekawa jestem jak ja dam rade mu to zrobic. 3majcie kciuki.
                            Dziewczyny zycze Wam wszystkim Szczesliwego Nowego Roku. Zrdowia i pomyslnosci dla calych rodzin. Asia
                            • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 31.12.10, 13:49
                              Aleksa koniecznie pojedz na izbe niech zrobia tam usg. Ja rok temu w 36 dc, tydzień po teście i becie tez mialam plamienia dosyc intensywne. Wyglądało to jakby zaczynal mi sie okres. Akurat w tym dniu w pracy musialam caly dzien chodzic po miescie, na mrozie. Generalnie czulam sie jakos słabo, a wieczorem dostalam krwawień. Pojechalismy do lekarza, ktora stw, ze lepiej nie badac mnie bo mozna szyjke naruszyć ale kazala zrobic usg i przepisała mi duphaston 3 tabletki na raz. Oczywiście zwolnienie i leżenie az plamienia nie ustana. Na usg wszystko bylo ok, a te krwawienia prawdopodobnie z niedoboru progesteronu bo ledwo zmiesciłam sie w normach. Dltaego to nie koniecznie musi oznaczać koniec ciąży ale proszę Cię leć sprawdzić, nie czekaj do poniedziałku.
                              Trzymam kciuki.
                              • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 31.12.10, 16:07
                                Dziewczyny, żeby to w naszym szpitalu było tak ładnie jak mówicie...U mnie na IP nie ma USG. No oddziale ginekologicznym jest jenoo "U S G" szprze chyba 30 lat- przezbrzuszne, którym najwyżej można se gwoździe wbijać. Lepsze USG jest na oddziale wewnętrznym+ dopochwowe. Ale lekarz na pewno położyłby mnie na oddział, a USG może za kilka dni bym siędoczekała. Szybciej będzie na prawdę iść w poniedziałek na wizytę.
                                Joasia kurujcie się!
                                • iga.77 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 31.12.10, 17:25
                                  Aleksa, plamienia nie koniecznie oznaczaja najgorsze. Ja plamilam miedzy 6 a 8tc i mi powiedziano, ze jesli nie jest to czysta krew i jest tego malo (nie krwotok) i w dodatku nie mam przy tym boli, to mam nie panikowac. Wiec im zaufalam i nie panikowalam i faktycznie te plamienia trwaly 2 tygodnie i ustaly. Tyle, ze nie byly krwiste, tylko takie brazowawe, jak poczatek okresu. Potem mi sie powtorzyly w 14 tygodniu, ale juz nawet nie dzwonilam do lekarza, bo by mi to samo powiedzial. No, ale ty, jak masz mozliwosc, to sie przebadaj. I mysle, ze wszystko bedzie oksmile

                                  Dziewczyny drogie, zycze Wam spelnienia marzen w Nowym Roku - oby byl radosny i pelen milych niespodzianek, za to pozbawiony zmartwien i chorobsk.
                                  • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 01.01.11, 21:31
                                    Witam w nowym roku, póki co @ nie przyszła więc nowy rok zaczęłam w dobrym humorzesmile ciekawe jak długosmile teściowa w poniedziałek jedzie do siebiesmile trochę się podszkoliła na tych kulachsmile ja na razie zachowuję zimną krew i jej pomagam jak mogęsmile w końcu to też mama mojego Msmile Klaudia słodko śpi więc mam chwilkę na nadrobienie czytaniasmile
                                    Aleksa trzymam kciuki, moja ciąża też nie przebiegała bezproblemowo, ale mój gin trzymał rękę na pulsie, wolałam dzwonić i jechać do niego niż na pogotowie i wszystko dobrze się skończyło, wszakże w 37 tygodniu ale córcia zdrowa i donoszonasmile
                                    • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.01.11, 11:10
                                      Teściowa pojechałasmile ale przyszła @ sad eeech, czyli bez zmiansmile
                                      • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.01.11, 18:18
                                        Mój kresek (nazwany od kreski na teście) żyje i mierzy pół centymetra.
                                        • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 03.01.11, 22:15
                                          To bardzo się cieszęsmile
                                          A wiadomo dlaczego te plamienia?
                                          My jutro idziemy na wizyte do ortopedy. Strach pomyslec jaka bedzie kolejka i jak Mateusz to zniesie.
                                          Zrobiłam pierwsze w życiu ciasto- kaszowiec. Proste ale smakuje niebiańskosmilejestem z siebie dumna.
                                          • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 04.01.11, 09:48
                                            Ciesza sie bardzo Aleksa, ze kresek ma sie dobrze. Ja juz tez dostalam list ze szpitala z zaproszeniem na usg i pierwsza wizyte u poloznej. Usg nam 28 stycznia a polozna 13 stycznia, pewnie poslucham serduszka.
                                            Goska 3mam kciuki, aby Mateuszek dzielnie zniosl oczekiwanie a wizyte i samo badanie.
                                            ide zrobic sniadanko dzieciom i sama tez musze cos przegrysc. Pozniej zajrze i napisze cos wiecej> Asia
                                            • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 04.01.11, 13:41
                                              Goska lekarz nie widział niczego co mogłoby spowodować plamienie. Wszystko w normie. Wiec wydał dla mojego M zakaz zbliżania się wink
                                              • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 04.01.11, 15:24
                                                Skąd ja to znamsmile
                                                Na wizycie bylismy i okazalo sie, że lewe biodro nie jest jeszcze do konca wykształcoe. Problem z panewka. Troszke mnie to martwi bo w pazdzierniku bylo to samo a poprawa jakos wolno idzie. W kazdym razie czuc róznice w nózkach jak robi sie żabkę. Kazała nam kłąść duzo na brzuchu. Powiem Wam jednak, ze panstwowa słuzba zdrowia to dramat. Najpiew stałam 20 minut do rejestarcji, potem czekalam na wejscie. Do tego dziki tłum ludzi. Nie mówiac juz o tym, ze nie mozna wjechac na parking szpitala.Dżwigałam wiec Mateusza z dobre pół kilometra. Stelaża od wózka nie warto bylo brac bo w budynku oczywiscie nie ma windy a unieść to wraz wszytsko razem to chyba jednak lepiej sam fotelki. Na koniec jeszcze lekarz zrobila laske ze nas przyjęła bo na pierwszej wizycie nie byliśmy u niej. koszmar.
                                                • jedynybasek5 ząbki :/ 06.01.11, 13:26
                                                  dziewczyny doradźcie bo już nie wiem co robić. Mycha ząbkuje już chyba z miesiąc. Od jakiegos tygodnia dajemy jej paracetamol na oc w czopku bo inaczej nie zasnie. Że wydawało mi się , że to już długo tak, zadzwoniłam do lekarza ile można stosować czopki. Powiedział, że długo, bo to bardzo łagodne leki, na zmianę z ibuprofenem można stosować. Na ulotce piszą, że można 10 dni przy stosowaniu co 6 h jednego czopka, więc jeśli my dajemy 1cz/24h to niby wszystko ok. Wczoraj spróbowaliśmy nie dać to był taki płacz, że od czasu kolek takiego nie słyszałam. Co byście zrobiły? Dawać jej jeszcze parę dni? Wygląda na to, że się w końcu te zębiska przebiją. Chyba cała póła od razu
                                                  • joannaa22 Re: ząbki :/ 07.01.11, 11:27
                                                    Basek u nas na zabkowanie stosujemy viburcol> Tomasz najlepiej na to reaguje. Nie mamy w Anglii czopkow, ale w kropelkach. Dziala najlepiej, uspokaja i dzieki niemu spalismy wszyscy w nocy. viburkol tak od razu cudu nie zdziala ale po kilku dawkach jest poprawa. Nawet jesli te pierwsze sie przebija to przed wami jeszcze dluga droga z kolejnymi zebami. Powodzenia.
                                                  • jedynybasek5 Re: ząbki :/ 07.01.11, 12:20
                                                    dobrze, że powiedziałaś, że viburkol działa po kilku dawkach, ja zrezygnowałam po jednym czopku jak nie było poprawy, ale nikt mi nie powiedział, że to trzeba kilka sad chyba znów zacznę stosować. Muszę kupić dzisiaj. Słyszałam tylko, że są na receptę teraz, ale myślę, że mi wydadzą. Ojjj aż się boję tych zębów. Dolne jedynki posxzły bez najmniejszego problemu, ale teraz to jest tragedia jakaś, chociaż z tego co czytałam na rówieśniczym, to i tak nie mamy najgorzej.
                                                  • musso4 Re: ząbki :/ 07.01.11, 13:08
                                                    U nas nie było większych problemów z zębami, trochę marudzenia i czasami płacz w nocy, ale to przy czwórkach, ma już dwie. Ja stosuje żel na dziąsła Dentinox, działa miejscowo, bardzo szybko, zaraz po posmarowaniusmile Boje się owszem ale trójek podobno dzieci najgorzej znoszą wychodzenie trójek, zobaczymy, wszystko przed namismile
                                                  • joannaa22 Re: ząbki :/ 08.01.11, 12:06
                                                    Czesc kobietki. Co u Was slychac?Piszcie bo jakos cicho tutaj.
                                                    Aleksa jak sie czujesz? My wlasnie zjedlismy sniadanko, odwiozlam syna do polskiej szkoly i zaraz zabieram sie do pracy mam mnostwo prasowania. Tak szczerze to zaczynam sie martwic bo nasz Tomasz przechodzi jakis bunt spania. Nie chce spac w lozeczku tylko z nami. Moze macie jakies sposoby na to aby nauczyc go spac samemu w lozeczku a pozniej samodzielnego zasypiania> wszelkie rady mile widziane. Pozdrawiam. Asia
                                                  • musso4 Re: ząbki :/ 08.01.11, 13:10
                                                    U mnie nic nowego, przechodzę jakąś depresje zimową, przeczytałam jakieś gów.. w necie na temat zagłady w 2012 i nie mogłam przez to spać kilka nocy i wogóle nie oglądam żadnych wiadomości w tv bo wszystko mnie przytłacza, jak mi nie przejdzie to chyba wybiorę sie do psychiatry. W ciąży nadal nie jestem, ale też to mam w du... sama sie śmieje z siebie, zresztą chyba nigdy nie byłam normalna, maluje sobie własnie paznokcie przy kompie a moje słoneczko słodko śpi, M pojechał do teściowej sam bo nie chce mi się słuchać jej stękania. Ciato się piecze bo goście wieczorem, może sobie strzele jakiegoś drina, póki co jeszcze mogęsmile
                                                    joannaa22 moja mała spała w łóżeczku może miesiąc czy dwa i poszło do lamusa, dobrze, że pożyczone bo szkoda kasy, później zimą spała z nami, mamy duże wyro a potem kupiłam jej normalną wersalkę i śpi na niej sama bez problemu odnośnie samodzielnego zasypiania nie doradzę bo do tej pory usypiam ja na rękach albo we wózku, pare razy jej sie zdarzyło zasnąć samej ale to wyjatki smile dla mnie to nie problem lubię ją tulić w ramionachsmile
                                                  • joannaa22 Re: ząbki :/ 08.01.11, 16:00
                                                    Musso ja tez bardzo lubie go tulic do spania, ale za kilka miesiecy bedzie maluszek i nie wiem jak sobie poradze z tym wszystkim. My tez planujemy przeprowadzke na duze lozko i do nowego pokoju. Beda mieli pokoj we dwoje starszy na gorze na pietrowym a Tomaszek na dole. Mam nadzieje, ze jakos to przetrwamy. Jesli chodzi o depresje to chyba ten szary obraz za oknem bardzo do tego sie przyczynia. U nas dzis piekne slonce i prawie 10 stopni wiec nabralam sil i checi do zycia. Mysle ze i u Was jak tylko pogoda sie poprawi to poczujesz sie lepiej. Lece zorganizowac obiadzik. Pozdrawiam. Asia
                                                  • aleksa51 Niedziela :/ 09.01.11, 12:39
                                                    Jestem i ja. Po wizycie na IP. Wczoraj plamiłam fest i to żywą krwią. Zeżarłam od razu 3 duphastony i siępołożyłam. Do wieczora zjedłam jeszcze 2 tabletki. Krwawienie jakby ustało ale w nocy przez te tabletki z kolei miałam niezłą jazdę. Miałam migrenowy ból głowy, mdłości i na leżąco robiło mi się słabo. Na dodatek M akurat był w pracy. Dziś rano pojechałam na IP bo już mam końcówkętabletek i do jutra by mi nie starczyło....a tam mó gin. Oczywiście chciał położyć do szpitala ale kazałałam mu nie żartować w ten sposób. Opieprzył, że nie dzwoniłam do niego. Zbadał, wypisał Luteinę (po co mam płacić 20x drożej za duphaston skoro po nim też się źle czuję) i kazał dzwonić jakby pokazała się świeża krew. I tak wypisał mi luteiny tylko na 10 dni i będę musiała dzwonić i latać jeszcze przed terminem wizyty.
                                                    Grunt, że szyjka zamknięta, a krew wczorajsza. Nie posłużył mi dzień wcześniej wyjazd z dziećmi do Łodzi do lekarza zapewne. Zmykam leżeć.

                                                    Joasiu ja od początku uczyłam dziewczyny zasypiania w łóżeczkach więc teraz nic nie poradzę. Chociaż może na początek poprostu usypiaj go kładąc się obok niego.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 10.01.11, 15:15
                                                    Witajcie dziewczyny. Wlasnie wrocilam z zakupow. Wybralam sie z Tomaszkiem dosc pozno tak aby spal we wozku. Chcialam sobie kupic spodnie ale jakos nie moglam sie zdecydowac, bo bardzo bym chciala jakies jinsy. Niestety nic nie wybralam bo ciazowe jeszcze nie pasuja a te zwykle to chyba nie ma sensu bo za chwilke w nie nie wcisne sie. Ale nie moglam sie oprzec i kupilam kilka bluzek ciazowych. Wiec mysle ze wypad udany, poza moim okropnym zmeczeniem. Jakos dziwnie mnie brzuch boli musze sie chyba polozyc jak tylko odbiore syna za szkoly.
                                                    Aleksa ja strasznie sie boje takich plamien bo u mnie zawsze sie zle to konczylo. Dobrze ze trafilas na twojego gina i wcele sie nie dziwei ze chcial cie polozyc na oddzial. Ja rowniez nie zgodzilabym sie bo przeciez w domu dwoje dzieci. Tak to juz jest trzeba sobie poradzic w domku. Lece nakarmic Tomaszka i do szkoly. Pozdrawiam Asia
                                                  • goska797 Re: Poniedzialek 11.01.11, 13:17
                                                    Przepraszam, ze tak przejde do sedna sprawy odrazu ale sie troche zmartwilam. Otóż dzisiaj bylismy ponownie na badaniu gospodarki wapienno-fosforowej. Przy okazji zważyli Mateusza i schudł do 8870 z 9 kg. Wszytsko pewnie przez to ze dostaje warzywka, a kazali nam ograniczyc mleko. Moim zdaniem jednak on non stop jest głodny i domaga sie piersi. Widać to zreszta po wynikach. Nie wiem juz co zrobić bo lekarz w szpitalu zupelnie sie tym nie przejęła. Oni tylko skupiaja sie na tym, ze dziecko nie miesci sie w ich normach, albo ze głowka jeszcze krzywa. Moim zdaniem i naszego pediatry i tak jest duzo lepiej. Teraz mi radzili po warzywach dokarmiac go mlekiem. Ja juz sama nie wiem co robic. Raz karza ograniczac bo za duzo wapnia, a za drugim jednak dawać. Mozna oszalec.
                                                  • musso4 Re: Poniedzialek 11.01.11, 13:28
                                                    Witam znowusmile trochę mi lepiej, ale zimowa deprecha mnie trzyma, umówiłam się już do lekarza na wtorek, może mi pomoże. Mam normalne szczęśliwe życie a doszukuję się na siłe problemów, ale niestety mózg czasami płata nam figlesmile
                                                    goska797 co lekarz to inne zdanie, skąd ja to znam, nawet nie umiem ci doradzić, ale wydaję mi sie że powinnas słuchać tego co ma częściej kontakt z twoim synkiem.
                                                  • aleksa51 Wtorek 11.01.11, 15:42
                                                    Musso trzymaj się!
                                                    Goska dokarmiaj mlekiem z piersi - ono dostosowuje się do potrzeb właśnie twojego dziecka i tym mlekiem nie przekarmisz. Dawaj mu po warzywkach.
                                                    a do normu wróci powoli, swoim rytmem - przecież z dnia na dzień głowa się jak balonik nie nadmucha, to wiadomo, że musi potrwać. Najważniejsze to trzymać rękęna pulsie, kontrolować.

                                                    Vivianna gdzie się podziewasz? Gdzie pozostałe nieodzywające się??? Tyle nas tu powinno być a odzywa sięgarstka- czasem trzy czasem pięć.
                                                  • goska797 Re: Wtorek 11.01.11, 15:57
                                                    Był własnie na piersi i wyszlo ze za duzo odemnie pobiera wapna i dlatego kazali ograniczyc mleko a wprowadzic warzywka. W efekcie schudł. Dzisiaj np. nie tknął wogóle obiadku. Mi sie wydaje ze powinien dostawac to co akurat chce a nie na sile przestawiac na normalne jedzenie skoro woli mleko.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 12.01.11, 08:32
                                                    Goska weź poprawkęna to, że lekarze nie widząc innego wytłumaczenia w zasięgu wzroku zawsze obarczą winą karmienie piersią. Z mojej wiedzy wynika, że nie jest możliwe aby to właśnie od ciebie pobierał za dużo. Na forum Karmienie piersią powyżej roku jest dużo więcej mam, które dokształcają się na bieżąco w temacie karmienia piersią, składu pokarmu itd więc według mnie powinnaś tamte mamy zapytać. Wierz mi, że mają większą wiedzę niż lekarze, którzy o KP uczą się na studiach od dinozaurów tego co tamci sami na studiach się nauczyli.
                                                  • norwegiana Środa 12.01.11, 21:52
                                                    ...cześć dziewczyny ...
                                                    ...przyznam się że czasem podczytuję ale jakoś nie miałam ochoty pisać ...
                                                    Miś jutro kończy 3 miesiące 6900 mierzy 67cm Pyśce się ciut pozmieniało nadal kocha braciszka ale ciągle marudzi zabawi się czymś chwilę ale buzia jej się nie zamyka cały dzien i jestem wykończona ciągłymi pytaniami i samym tym jej gadaniem smile
                                                    czekam do wiosny bo narazie jestesmy uwięzieni w domu wszedzie lód a raczej zamarźnięta woda i nie da rady wózkiem przejechać.
                                                    gosia rob co Ci matczyna intuicja podpowiada myślę że aleksa ma rację
                                                    jedynybasiek ja też przy ząbkach szczepieniach stosowałam viburcol no i żel na dziąsła ale u nas ząbkowanie było prawie bezbolesne zobaczymy jak to będzie tym razem smile
                                                    musso głowa do góry to ta pogoda chyba nastraja tak człowieka
                                                    aleksa jak się czujesz czy juz jest ok?
                                                    pozdrawiam Was wszystkie
                                                  • iga.77 Re: Środa 13.01.11, 09:26
                                                    Hej, Norwegiana, ja tez czekam na wiosne, chociaz u nas cieplo, bo 15 stopni juz! Ale za to szaro-buro. Juz chyba wole mroz i sloneczko. No, ale nam, ludziom, nie da rady dogodzic pogodowo - zawsze bedziemy narzekac i tesknic za inna aurasmile I tak mamy szczescie, ze zyjemy w strefie umiarkowanej i mamy 4 pory roku - mozemy zasmakowac i upalow i zimna. Ja bym nie mogla tak przez pol roku miec susze, a potem pol roku deszcz!!!!big_grin
                                                    Goska, ja ci oczywiscie nie poradze, bo nie mam doswiadczenia, ale mysle, ze powinnas zaufac sobie. W koncu jestes matka, nie? Z reszta sama sobie odpowiedzialas w ostatnim posciesmile Wiesz najlepiej czego twoj synek potrzebuje.
                                                    Musso, to tak jest w styczniu, podobno 20 stycznia to najbardziej depresyjny dzien w roku (wg statystyk). w styczniu jest najwiecej samobojstw i w ogole tragedia, a to wszystko dlatego, ze jest wiele czynnikow, ktore sie kumuluja w tym samym czasie - pogoda, poswiateczna pustka (takze w portfelu, w dodatku wciaz daleko do wyplatywink), nowy rok, wiec swiadomosc przemijania itp itd........nie przejmuj sie, w lutym bedzie lepiej, dni beda dluzsze, troche wiecej sloneczka i wszystko przejdzie jak reka odjacsmile
                                                    Ja humor mam dobry, ale z kolei odpornosc znow spadla, jak tylko zaczelam do pracy chodzic. Ja nie wiem dlaczego niektorzy rodzice upieraja sie przy wysylaniu chorych dzieci do szkoly. POlowa mojej klasy kaszle, prycha, kicha, gile im wisza do pasa, wciaz na mnie chuchaja i sapia, a ze sa to dzieci, ktore trudno nauczyc zaslaniania buzi, czy wysmarkania nosa to sie wciaz babrze w tych ich zaraskach. Nie zlosciloby mnie to tak bardzo, gdyby nie to, ze jestem w ciazy i nie chce wciaz chorowac!
                                                    Ale poza tym wszystko ok. Brzuch rosnie, dzieci sie ruszaja. Objawow ciazy, tych przykrych, nie mam. Narzekam jedynie na brak czasu na te ciaze i na zwyczajny relaks. Chcialabym sie wybrac na jakies zakupy chociazby, bo nie mam nawet zadnego ciuszka ciazowego, ale w pracy mam teraz zapiernicz i nie moge sobie na taki wypad pozwolic. Kupilam sobie jeszcze przez swietami takie gumki na spodnie, ktore sie dopina i mozna nosic stare ciuchy.
                                                    Za tydzien, w piatek, mam klejne usg, takie porzadne, i dowiem sie kto tam siedzismile Nie wiem czy wam pisalam po tym jak 2 tygodnie temu bylam u konsultanta, ktory mnie bedzie prowadzil. Bardzo sie wszystkim przejal, bede go czesto widywala (a widok przyjemny, nie powiemwink). Bede tez miala usg czesciej niz normalnie. Umowil mnie tez juz na szczepionke - te na przeciwciala, bo mam grupe 0 -. No i we wtorek ide do kardiologa - specjalisty od plodu, bo mam historie z arytmia, wiec beda sprawdzali moje serce i maluchow.Ciesze sie, ze tak porzadnie sie wzieli za mnie, bo myslalam, ze mnie bardziej na luzaka potraktuja. Ale czuje sie naprawde bezpiecznie.
                                                    Pozdrawiam was i mam nadzieje, ze te wszystkie chandry pojda sobie precz!
                                                  • musso4 Re: Środa 15.01.11, 14:11
                                                    Mam chwilkę to coś napiszęsmile mój wewnętrzny niepokój o jutro nadal mnie nie opuszcza, nie będę jednak wam smęcić bo macie swoje problemysmile trochę się ociepliło wiec zmobilizowałam sie żeby wyjść z córcią na podwórko, po mieszkaniu już biega ale na trawie jeszcze sobie nie radzismile wszystko przed nią, podejrzewam że jak przyjdzie lato to będziemy siedziały całe dnie na dworzu tak jak w zeszłym roku, do domu wchodziłam tylko po jedzenie i pieluchęsmile teraz trochę nudy, już posprzątałam rozebrałam choinkę i zrobiłam obiad, mój M śpi z córcią, po południu nigdzie nie idziemy więc chyba zrobię dobrą kolację i długą kąpielsmile
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • aleksa51 Niedziela 16.01.11, 08:15
                                                    Hej. Jak tak dalej pójdzie to wątek nam padnie. Jak wy tak mało piszecie to i mi nic nie chce się pisać.
                                                    Iga dziwię się, że wogóle pracujesz w ciąż po IVF i bliźniaczej i po plamieniach. U nas już dawno leżałabyś na zwolnieniu conajmniej w domu. Plus jest taki, że ciąża ci sięnie dłuży. W ciąży najdłuższy chyba jest drugi miesiąc i potem końcówka wink Dziwię się, że jeszcze chodzisz w swoich ciuchach. Ja mam bluzki uniwersalne ale zakup spodni pewnie mnie nie ominie. Albo zainwestuję w leginsy i kilka takich dłuższych rozciągliwych bluzek, które zostaną mi też do noszenia po ciąży. Ale jeszcze się nie wybieram na zakupy. Co prawda ja z tych co zaraz sięnie dopina- szczupła jestem i rosnąca macica nie ma się gdzie w środku panoszyć.

                                                    Musso ja też latem otwieram od balkonu na podwórze drzwi szeroko i dziewczyny sio z domu. Wtedy nawet jak mają zapalenie oskrzeli czy płuc to ich na dwór wysyłam, żeby w gorącu ginęły bakterie.

                                                    Małżonek mi siępomylił i okazało się, że jutro jedzie na 24h do pracy, a ja na jutro mam umuwioną wizytę u gina... i lipa. Gin przyjmuje od 15 ale kolejkętrzeba zająć sporo wcześniej - a co z dziećmi? Madzia zostaje w domu bo nadal chora, a Nelusięnależałoby do żłobka zawieźć i tak kursować w tę i spowrotem. Moja mama niestety nie pomoże bo w poniedziałki wyjeżdża na studia. Zostaje teściowa. Ale jak sobie pomyślę, że zostaną w tym dymie i brudzie...bo niby u T zawsze pożądek, ale dzieci wracają od niej po 2 godzinach takie usmarowane jakby się w piaskownicy bawiły...no i problem nr 2 - jeśli jutro u nas wypadnie wizyta księdza to z pewnością nie zostanie z dzieciakami. No i muszę kombinować. Do tego po tylu dniach oszczędzania się nie mam siły.
                                                    Chyba zaczyna się u mnie rozciąganie macicy bo nieraz taki dyskomfort odczuwam, a to w pachwinach rwie, a to w brzuchu się wszystko takie nabite zrobi. I z piciem po południu muszęuważać bo którejśnocy latałam tyle razy, że M bał się, że do rana szambo przepełnię tongue_out

                                                    Cóż, same uroki
                                                  • musso4 Re: Niedziela 16.01.11, 08:52
                                                    niedzielasmile moja gwiazda śpi zwykle do 8:30-9 a jak przychodzi niedziela to o 7:30 na nogach, urać się każe od razu telewizor i biega od ranasmile dobrze że chociaż kawę pozwala mi spokojnie wypićsmile
                                                    Mi się końcówka ciąży nie dłużyła urodziłam znienacka 3 tygodnie przed terminemsmile a jeśli chodzi o ciuchy to do połowy ciąży chodziłam w zwykłych, dopiero pod koniec piątego miesiąca brzuch mi wywaliło i zaczęłam tyć w szybkim tempie, wszystko przez te pączki co mi mąż codziennie przywoził jak wracał z pracy i 20 kg do przodu, wszakże wróciłam do swoich 54kg ale mam zamiar nie popełniać drugi raz tego samego błędu w ciąży, sama chyba sie oszukuję, póki co starania trwająsmile a potem zobaczymysmile
                                                  • iga.77 Re: Niedziela 16.01.11, 16:23

                                                    Musso, to tak juz jest, ze kazda kobieta inna, i kazda ciaza inna i to duzo zalezy od organizmu kobiety, jej budowy i nawet tego czy to jej pierwsze dziecko czy ktorej z kolei. Ja tez sie dziwie, zebrzuch mam maly, bo nosze przeciez blizniaki, wiec wyobrazalam sobie siebie duza wieksza na tym etapie ciazy. Ale nigdy nic nie wiadomo.Jeszcze moze ten brzuch wystrzelic z nienackasmile Z reszta brzuch juz teraz jest lekko wystajacy, ale wielki to on nie jest. I co najdziwniejsze - waze 1kg mniej niz przed ciaza.
                                                    Juz bym chciala jakies typowo ciazowe ciuszki miec, ale najzwyczajniej w swiecie nie mam czasu na zakupy. Dzisiaj na sieci kupilam dwie bluzki takie ciazowo-uniwerslane, wlasnie takie, zebym mogla po porodzie tez nosic. Gorzej tylko ze spodniami, bo to juz trzeba przymierzac. Na razie te gumki (belly belt, nie wiem czy ktoras z was miala?) zdaja egzamin. Kurcze, nie chce wydawac za duzo pieniedzy na cos co bede nosila przez kilka miesiecy. W dodatku spodnie do pracy musze takie bardziej formalne miec, bo w dresach czy dzinsach nie wolno.
                                                    A z ta praca to ja sie nie dziwie wcale. Skoro dobrze sie czuje i mam sporo energii to dlaczego mam nie chodzic do pracy? Podoba mi sie podejscie tutejszych lekarzy. Jesli cos niepokojacego by sie dzialo, nie wiem, skurcze, plamienia czy wymioty no to pewnie, ze bym nie chodzila do pracy, ale przeciez jestem zdrowa. Mnie to wlasnie wkurza u niektorych kobiet w Polsce, ktore ida na zwolnienie, a potem calymi dniami laza po sklepach i umawiaja sie z kolezankami na kawe - na to majac energie, a na prace juz nie. Mojej kolezanki siostra tak zrobila - jak tylko dowiedziala sie, ze jest w ciazy to poszla na zwolnienie. Bez sensu. Musiala chyba bardzo nie lubic swojej pracysmile
                                                    A wlasnie! Aleksa, mam do ciebie pytanie, bo jestes chyba najbardziej poinformowana i doswiadczona w tym temacie - co myslisz o zaszczepieniu sie przeciw grypie? Bo tutaj proponuja to kazdej kobiecie w ciazy i moja kumpela z pracy, ktora tez jest w ciazy juz sie zaszczepila. Ale ja jeszcze powiedzialam, ze to musze przemyslec. W sumie jestem w grupie zwiekszonego ryzyka przez prace w szkole to moze warto?
                                                  • iga.77 Re: Niedziela 16.01.11, 16:23
                                                    Musso, to tak juz jest, ze kazda kobieta inna, i kazda ciaza inna i to duzo zalezy od organizmu kobiety, jej budowy i nawet tego czy to jej pierwsze dziecko czy ktorej z kolei. Ja tez sie dziwie, zebrzuch mam maly, bo nosze przeciez blizniaki, wiec wyobrazalam sobie siebie duza wieksza na tym etapie ciazy. Ale nigdy nic nie wiadomo.Jeszcze moze ten brzuch wystrzelic z nienackasmile Z reszta brzuch juz teraz jest lekko wystajacy, ale wielki to on nie jest. I co najdziwniejsze - waze 1kg mniej niz przed ciaza.
                                                    Juz bym chciala jakies typowo ciazowe ciuszki miec, ale najzwyczajniej w swiecie nie mam czasu na zakupy. Dzisiaj na sieci kupilam dwie bluzki takie ciazowo-uniwerslane, wlasnie takie, zebym mogla po porodzie tez nosic. Gorzej tylko ze spodniami, bo to juz trzeba przymierzac. Na razie te gumki (belly belt, nie wiem czy ktoras z was miala?) zdaja egzamin. Kurcze, nie chce wydawac za duzo pieniedzy na cos co bede nosila przez kilka miesiecy. W dodatku spodnie do pracy musze takie bardziej formalne miec, bo w dresach czy dzinsach nie wolno.
                                                    A z ta praca to ja sie nie dziwie wcale. Skoro dobrze sie czuje i mam sporo energii to dlaczego mam nie chodzic do pracy? Podoba mi sie podejscie tutejszych lekarzy. Jesli cos niepokojacego by sie dzialo, nie wiem, skurcze, plamienia czy wymioty no to pewnie, ze bym nie chodzila do pracy, ale przeciez jestem zdrowa. Mnie to wlasnie wkurza u niektorych kobiet w Polsce, ktore ida na zwolnienie, a potem calymi dniami laza po sklepach i umawiaja sie z kolezankami na kawe - na to majac energie, a na prace juz nie. Mojej kolezanki siostra tak zrobila - jak tylko dowiedziala sie, ze jest w ciazy to poszla na zwolnienie. Bez sensu. Musiala chyba bardzo nie lubic swojej pracysmile
                                                    A wlasnie! Aleksa, mam do ciebie pytanie, bo jestes chyba najbardziej poinformowana i doswiadczona w tym temacie - co myslisz o zaszczepieniu sie przeciw grypie? Bo tutaj proponuja to kazdej kobiecie w ciazy i moja kumpela z pracy, ktora tez jest w ciazy juz sie zaszczepila. Ale ja jeszcze powiedzialam, ze to musze przemyslec. W sumie jestem w grupie zwiekszonego ryzyka przez prace w szkole to moze warto?
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 16.01.11, 19:27
                                                    Czesc dziewczyny. Jak wy piszecie to i mi sie chce cos napisac.
                                                    belly belt spodnie u mnie sprawdzily sie poprzedniej ciazy bardzo dobrze. Zaczelam nosic juz przy malym brzuszku az do porodu. z tomaszkiem rosl mi tylko brzuszek. Niestety tym razem jestem przerazona. Czesto jest mi niedobrze i mdli strasznie i przechodzi jak jem i tak jem i jem. Ja rowniez zamierzam pracowac tak dlugo jak tylko sie da. Tu nikt bezpodstawnie nie da zwolnienia. Jesli chodzi o szczepienie to tez mialam sie was zapytac, bo mi tez oferowali, ale sama nie wiem. Dla Tomasza sie nie zgodzilam w zeszlym roku i nie wiem czy sie zgodzic.
                                                    Pozdrawiam ide lezec bo jestem strasznie dzis zmeczona, bo pracowalam od 7 niby tylko do 14 ale mam dosc. Do jutra.
                                                  • norwegiana Re: Niedziela 16.01.11, 20:23
                                                    cześć dziewczyny nie wiem jakie gumki do spodni bo ja w ciążowych chodziłam smile
                                                    tak sobie czytam co piszecie i zastanawiam się czy ja jeszcze będę kiedyś w ciąży czy to był ostatni raz??? temat ciążowy u mne jak najbardziej na bieżąćo bo moja przyjaciółka w ciąży smile i jeszcze parę koleżanek więc będę przeżywać ten piękny czas ponownie z trochę innej perspektywy smile
                                                    ... u mnievślisko jak cholera cały dzien deszcz pada śnieg się stopił a lód pozostał nie wiem jak jutro dotrzemy do przedszkola??? nie wiem czy wam pisałam chodzę z maLluchami 2x w tyg do takiego otwartego przedszkola dla Pyśki to regularny kontakt z rówieśnikami no i języka liźnie tylko nie chce narazie śpiewać z dziećmi w kółeczku ale mam nadzieję że się z czasem rozkręci.
                                                    huczusia co u Ciebie?? czy atmosfera w pracy się poprawiła?
                                                    iga fajnie żę się odezwałaś czekam z niecierpliwością na wyniki usg smile dobrze że pracujesz jeśli się dobrze czujesz jeszcze się "nasiedzisz"w domu
                                                    gosia jak tam mateuszek?
                                                    ognista podczytujesz? skrobnij coś!
                                                    jedynybasek zamilkłaś jak tam Milcici ząbkowanie?
                                                    aleksa dawaj dziewczynki do mnie popilnuję a Ty spokojnie pójdziesz do giniasmile
                                                    pozdrawiam was wszystkie i idę z mężusiem filmik obejżeć bo dzieci śpią smile
                                                  • musso4 Re: Niedziela 16.01.11, 20:37
                                                    Moja córcia dzisiaj wyjątkowo poszła spać o 20 a tak to wariuje do 21-22, cieszę się chwilą spokoju, wychodzi jej 11 ząb już widać czubek, trochę czasami marudzi przez tosad
                                                    mąż mnie dzisiaj uświadomił, że życie z małym dzieckiem to taki dzień świstaka i że to wpędza mnie w smutny nastrój, częściowo ma racje, pewne rzeczy co dzień te same: zupka, kupka, ząbek, kąpanie, spanie itp. i jeszcze ta zima której nigdy nie lubiłam. Ale mimo wszystko nie chciałabym się zamienić z żadną bezdzietną kobietą, nigdysmile Uwielbiam swoją pociechę i marzę o drugiej, a teraz lęcę do mojego M wcielać w życie marzeniasmile hi hi
                                                  • huczusia Poniedziałek 17.01.11, 09:44
                                                    Cześć smile
                                                    Iga dopiero co trzymałyśmy kciuki za wynik testu a tu już półmetek shock
                                                    Szok smile Ciekawa jestem kto tam u Ciebie w brzuszku mieszka, I nie wiem dlaczego, ale mam przeczucie, że przynajmniej jedna to dziewczynka wink Jest tylko jeden problem, w temacie płci mylę się w 80 % przypadków big_grin
                                                    Norwegiana dzięki za pamięć smile W pracy niestety ciągle kiepsko i tak będzie dopóki nie wyjaśnia się losy ustawy. Ale co tam...
                                                    Aleksa mam nadzieje, ze jednak uda Ci się pójść na wizytę do gina. Trzymam kciuki.
                                                    Musso jak tam realizacja marzeń ? wink Lubie czytać jak piszesz o swojej córeczce, widać, ze jest Twoim największym skarbem. I wierzę, że już niedługo będzie miała rodzeństwo
                                                    Asiu trzymaj się, mdłości powinny niebawem minąć. A ostatnio czytałam artykuł, że jak dużo mdłości i wymiotów to znaczy, że ciąża rozwija sie prawidłowo, a maluch silny i zdrowy.

                                                    Co u mnie - zwykłe przeziębienie przerodziło się w stan zapalny zatok, więc łykam antybiotyk,
                                                    smarkam i chrypię, ale już jest lepiej. Dziewczyny na szczęście zdrowe. Uwierzycie, że moja Ala wczoraj skończyła 10 alt ? shock
                                                    Ale ten czas leci...
                                                    Życzę Wam dużo zdrówka i obiecuję pisać częściej kiss
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 17.01.11, 15:33
                                                    No właśnie kocham ją ponad życie, może przez to te niepotrzebne stresy, martwię się co będzie jutro, czy będzie zdrowa, jak jej się życie ułoży i takie tam. A wszystko zaczęło się jak już byłam w ciąży i po raz pierwszy zobaczyłam bijące serduszkosmile Nie wiem czy tylko ja jestem taką schizowatą matkąsmile i pomyśleć, że jak chodziłam do liceum to twierdziłam, że nię będę mieć dzieci na własne życzenie, człowiek ma czasami pomysły, eeech smile
                                                    Jeszcze się wypowiem na temat szczepienia przeciw grypie, słyszałam opinie, że jak raz się zaszczepisz to już później musisz co roku, bo bez kolejnej szczepionki organizm sobie nie poradzi ze zwykłym przeziębieniem, nie wiem czy to prawda? Ja osobiście się nie szczepię bo nigdy nie choruje, nawet się nie przeziębiam, nie wiem co to grypa, miałam raz tylko coś w oskrzelach ale jeszcze nie zapalenie, więc nie wykupiłam nawet antybiotykusmile żebyście nie pomyślały że nie jestem człowiekiem to choroby wieku dziecięcego takie jak świnka różyczka i ospa wietrzna przechodziłam jak każdysmile
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 17.01.11, 15:36
                                                    i jeszcze odnośnie pytania huczusi, staranka trwają cały czas ale co z tego będzie to nigdy nie wiadomosmile
                                                  • iga.77 Re: Poniedziałek 18.01.11, 09:11
                                                    Hej, mam chwile na napisanie, bo dzis ide do kardiologa na usg i ekg mojego i dzieci serduszek.
                                                    Musso, mi sie wydaje, ze to mit z ta szczepionka, bo ja tez nigdy na grype nie chorowalam, a pamietam jak jeszcze na studiach bylam to sie raz szczepilam, bo u ojca w firmie wysylali rodziny i nic mi do tej pory nie bylosmile I tez nie pomyslalabym o szczepieniu sie, gdyby nie to, ze u nas teraz panuje epidemia. Nawet listy do rodzicow w szkolach wysylaja, zeby dzieci, a szczegolnie w szkolach specjalnych, gdzie dzieci czesto maja obnizona odpornosc, szczepic przeciw grypie. Podobnie jak bylam na wizycie u internistki opowiedziala, ze teraz kazdej kobiecie w coazy proponuja, a jeszcze jak uslyszala, ze w szkole pracuje to wrecz mi kazalasmile Poza tym jak ty sie zaszczepisz bedac w ciazy, to dziecko tez jest jednoczesnie uodpornione. Mowiono mi tez, ze teraz te szczepionki sa duzoo bardziej dopracowane niz np 10 lat temu i bezpieczniejsze.
                                                    U mnie wczoraj w pracy zastanawiali sie nawet nad tym czy szkoly nie zamknac na pare dni, bo mnostwo nauczycieli i dzieci choruje. A rodzice niektorych dzieci jeszcze sa tacy madrzy, ze wysylaja dzieci do szkoly z biegunka, z wymiotami, juz nie wspomne o zwyklym przeziebieniu.....No, ale wiadomo - szkola darmowa, a w domu trzeba albo nianke wzywac, albo sie uzerac z wlasnym dzieckiem, wiec niech juz idzie do tej szkoly.....
                                                    No, Huczusiu, faktycznie, ten czas leci, dzieci rosna, a w moim przypadku brzuch. Czuje juz coraz mocniejsze szturchanie i to jest wspaniale uczucie! Szkoda mi mojego P, ze jeszcze nie moze poczuc ruchow. Ale wiecie co robimy? P bierze tube od zuzytej rolki reczniczkow kuchennych i przyklada do brzucha - druga strone do ucha. I wiecie, ze slyszy jak pukaja w brzuch?Niesamowite! Wyczytalam gdzies, ze w ten sposob partner moze uslyszec bicie serduszka, ale nam sie nie udalo.
                                                    Ok, uciekam, trzymajcie kciuki za wizyte!
                                                  • aleksa51 Wtorek 18.01.11, 11:42
                                                    Iga ja trzymam kciuki i czekam na wieści. Akurat ja ciągle się łapię na myśleniu, że nosisz chłopców. Jak będzie to się niebawem dowiemy. Co do szczepienia to będąc w twojej sytuacji zaszczepiłabym się jak najszybciej. Nie szczepiłabym kobiety siedzącej w domu, ale w twoim przypadku nie ma nad czym się zastanawiać.

                                                    Musso mamy są takie pokręcone, że w większości od chwili poczęcia martwią się o swoje dzieci...to się poprostu nazywa MAMA. A w telewizji jużnieraz były jakieśprogramy o zagładach itp. Gdyby to był pewnik to ludzie już dawno wpadliby w panikę.

                                                    Huczusiu najgorsze jest to, że nim się obejrzysz to Ala skończy kolejne 10 lat ;P

                                                    Ja dotarłam wczoraj do gina. Twierdzi, że macica rośnie i nie ma żadnych zastrzeżeń więc mu wierzę. USG nie robił, bo przed pracą został wezwany na dywanik i szefowa zakazała mu przyjmować dodatkowych nie zapisanych pacjentek i zakazała robić tyle co do tej pory USG. Wiecie, że jest praktycznie niewykonalne żeby poprowadził ciążę? Bo teraz zapisy do niego są na koniec kwietnia lub maj i nie zapiszą pacjentki na za miesiąc- nawet ciężarnej!!! Na szczęście mój kochany lekarz znalazł rozwiązanie, żeby mógł prowadzić moją ciążę. Oczywiście szefowa prywatnych wizyt mu nie ograniczy ale u mnie to nie wchodzi w grę - mam refundowane wizyty u tak świetnego lekarza i nie mam potrzeby wydawać na ten sam standard grubej kasy, bo np mam takie parcie, żeby codziennie najadać się owocami i warzywami, że ta kasa mi się przyda.
                                                  • jedynybasek5 :( 18.01.11, 21:15
                                                    Dziewczyny w niedzielę rano zmarł dziadek. sad Strasznie mi go szkoda, pomimo tylu kłótni, tylu nerwów, tylu rzeczy które się powiedziało wiem, że strasznie mi go będzie brakować. Niestety nie będę nawet na pogrzebie bo jest w mojej rodzinnej miejscowości ( wbrew woli dziadka zapewne), pozatym ze względu na rodzinkę dziadka która ciśnienie podnosi mi do granic możliwości. Oczywiście za wyjątkiem M. Nie chcę tam jechać z Milą i się wściekać co 3,5 minuty. Pożegnam się z nim przed kremacją. Myślę, że nie będzie miał mi za złe. Zresztą nie dbał nigdy o takie rzeczy. W zeszłym roku w styczniu babcia ( moja prawdziwa), teraz dziadek, wykruszają się ludzie sad
                                                  • musso4 Re: :( 18.01.11, 23:15
                                                    jedynybasek5 bardzo mi przykro, mogę ci tylko współczuć, musisz się jakoś trzymaćsad
                                                    ja byłam dzisiaj u lekarza z moimi urojeniami, sama rozmowa pomogła dużo, wszakże to lekarz rodzinny, a nie psychiatra ale mam do niego zaufanie, no i zawsze prawi mi jakieś komplementy, wprawił mnie w dobry humorsmile dostałam delikatne leki uspokajające tylko jest pewien problem, wspomniałam tak na wszelki wypadek, że staramy się o dziecko, mam je brać do terminu @ i zrobić test od razu, jak będę w ciąży to trzeba pomyśleć nad czymś innym a jak nie to muszę odłożyć staranka na jakiś miesiąc może dwasad pożyjemy zobaczymysmile
                                                    mój szkrab dał mi dzisiaj popalić poszła spać dopiero o 23, dobrze że chociaż rano śpi do 9smile
                                                    trzymajcie sięsmile
                                                  • aleksa51 Re: :( 19.01.11, 09:07
                                                    Basek współczuję. Przytulam mocno. Nie czuj się winna, że nie będziesz na pogrzebie - mamy nie zawsze mogą robić co im się podoba...

                                                    Musso fajny musi być ten lekarz.
                                                  • goska797 Re: :( 19.01.11, 09:49
                                                    Basiu bardzo mi przykro. Trzymaj się kochana.
                                                    Iga ja to myslę, że bedzie parka. Swoją droga nie moge uwierzyć, że u Ciebie juz połowa przeciez dopiero robiłaś test.
                                                    Aleksa super, że wszystko ok i dobrze się czujesz.
                                                    Musso może te leki pozwolą Ci się wyciszyc. Sama pamietam jak się nakręcałam i mam nie tylko na myśli staranka.
                                                    A co u nas? Mati skończył wczoraj 5 miesięcy. Od tygodnia jeżdzimy w spacerówce i widzę, że bardzo mu się podoba, nawet na płasko ma lepsze pole widzenia. Poza tym jest mega gaduła - buzia sie nie zamyka. Jest bardzo wesołym chłopcem a płacze tylko gdy jest głodny. Przekonał się już do zupek jarzynowych. Dokarmiamy go wieczorem butelką bo młody albo nie ma ochoty ssac piersi albo już mu nie wystarcza. Wypija sobie 150 ml i ok. Swoją drogą mam wrazenie, ze gdybysmy mu dali i 200 to by zjadł - nie ma chłopak spustu. Dzisiaj M odbiera jego wyniki gospodarki wapeinno - fosforowej i zoabzcymy co tym razem wymyśla. My doszlismy do wnoisku, ze nie bedziemy go głodzic i je mleko tyle ile potzrebuje, a i tak mam wrazenie, że domaga się juz rzadziej. Ostatnio 3 dni był jednak bunt bo nie chciał mojej piersi. Juz myslałam ze to bedzie koniec karmienia. Mam jednak plan powoli zamieniac mu te posilki na butl e bo jak słucham ze sa problemy z odtsaiwniem to dziekuje.
                                                    Dzisiaj zaś zrobił mi super niespodzianke bo przespał od 23:30 do 8:30. Jestem w szoku. To pierwsza noc kiedy nie musiałam do niego wstawać. Obudziłam się o 3 bo myślałam, ze juz się budzi a on sie przekrecil na drugi boksmile i śpi dalej. Widze, że ta butla wieczorem pomaga.
                                                    Powiedzcie mi prosze czy jest jakas kaszka której by się nie przyrządzało na mleku? Lubi kaszki bo raz mu dalismy ale wszystkie na bazie mleka mm a nie chcielibysmy juz mu takiej dawac bo za pare minut i tak bedzie sie domagal piersi. I jeszcze zastanowil mnie ten gluten? W jakiej postaci trzeba bedzie podawać? bo ja nalazłam tylko 1 kaszke bobovity wieloowocowa która ma gluten ale za cholere nie widze jej w sklepach u nas. (to takie pytanie na przyszłość.)
                                                    Ale się rozpisałam wybaczcie.
                                                  • musso4 Re: :( 19.01.11, 10:21
                                                    Fajny ten lekarz, faktycznie, lubie go, tak samo lubię mojego ginasmile czy to normalne, że lubi się swojego lekarzasmile
                                                    odnośnie kaszek to ja kupuje mojej córci takie mleczno-ryżowe nestle lub bobovity przyrzadza się je na wodzie ale zawierają mleko, ale są też wersje ryżowe tych kaszek co się robi na mleku, ale koleżanka ma synka ze skazą i robiła mu te ryżowe na wodzie, odnośnie glutenu to zawiera go zwykła kasza manna, ja mojej córci dodawałam płaską łyżkę kaszy manny do zupki warzywnej pod koniec gotowania po ukończeniu 5 miesiąca, wiecej na razie nie podawaj bo za mały jeszcze, dopiero po skończeniu 6 miesięcy zwiększa się dawkę glutenusmile mam nadzieję że pomogłamsmile
                                                  • huczusia Re: :( 19.01.11, 14:24
                                                    Basiu bardzo mi przykro.
                                                    Trzymaj się.
                                                    Gosiu ja dawałam mojej Lence kaszkę "Sinlac" na bazie ryżu i mączki chleba świętojańskiego. Uwielbiała ją. jest bardzo smaczna słodziutka.
                                                    Musso fajnie mieć takiego lekarza, do którego można przyjść ze wszystkim.
                                                  • norwegiana Re: :( 19.01.11, 19:24
                                                    jedynybasek wyrazy współczucia....
                                                    aleksa fajnie że udało sie do ginia dotrzeć i że wszystko ok smile
                                                    iga będzie chłopak i dziewczynkasmile faktycznie tygodni lecą szybciutko tylko końcówka się dłuży iga jak ty bedziesz rodzić czy ciąża bliźniacza jest tam u Ciebie wskazaniem do cesarki?
                                                    patite co tam u Ciebie? jak chłopaki?
                                                    musso niedługo wiosna więcej słonka będzie to i weselejsmile ja swoich lekarzy też lubię smile
                                                    Byłam dziś z Misiem na szczepieniach dzielny chłopak nawet nie zapłakał

                                                    dziewczyny czy znacie jakieś fajne strony dekoracjii wnętrz ?? szukam pomysłów na urzadzenie mieszkanka bo zakupiliśmy smile i zatanawiam się jak urządzićsmile

                                                  • iga.77 Re: :( 19.01.11, 21:25
                                                    Basiu, przykro mi z powodu Dziadka. Odszedl troche podbnie jak dziadek P kilka miesiecy temu. Byl taki zwawy, aktywny, a tu nagle okazalo sie, ze ma raka pluc i to takiego nieoperacyjnego. Po jakis 2 czy 3 tygodniach juz go nie bylo.......Smutne to, ale smierc to czesc zycia....
                                                    Patite, 7 miesiecy!!!!!Kiedy to zlecialo???
                                                    Aleksa, ja mam podobne odczucia do ciebie - ze nosze dwoch chlopcow. Wlasciwie to nie sa zadne odczucia, po prostu tak sobie ich wyobrazam jak o nich mysle. Mimowolnie. Nawet mamy dla nich ksywki: Horacy i Pankracy. Oczywiscie tak na zarty. Okaze sie w piateksmile
                                                    Nieraz mysle o nich i wyobrazam sobie jakimi beda ludzmi. Jakos wydaje mi sie, ze beda rozni - ze jedno bedzie np podroznikiem- wedrownikiem, a drugie bedzie wolalo spokoj i dom itp itd. Takie tam wizjewink
                                                    Bylam wczoraj na tym badaniu kardiologicznym. Budowa serduszek na razie w normie, nie ma powodow do niepokoju. Pani, ktora robila badanie stwierdzila, ze jedno i drugie to wierciuchsmile Fajnie.
                                                    Norwegiana, jesli bliznieta uloza sie obydwa glowa w dol to moge rodzic naturalnie. W sumie mozliwosci roznych ulozen jest 9 wiec jest mala szansa, ze tak wlasnie bedzie. Chcialabym, bo boje sie cesarki..... Nie wiem czy wam pisalam juz, ze bede rodzila w 38 tygodniu, oczywiscie jesli donosze do 38. Nie beda czekac dluzej, wiec juz teraz wiem, ze nie urodze w terminie i nie bedzie to czerwiec, tylko maj.
                                                    Norwegiana, z dekoratorka ci nie pomoge. Sama mysl o mieszkaniu mnie frustruje, bo zamierzamy sie z P, ale ciezko bedzie. Odlozylismy troche na depozyt i na taki podstawowy wystarcza, ale ciezko jest w wyborem.....Chcielibysmy zdarzyc przed porodem......Ech, marzenia
                                                  • goska797 Re: :( 19.01.11, 22:42
                                                    Iga jesli chodzi o cesarkę to moge powiedziec z wlasnego doświadczenia, ze nie ma sie czego bać. Nie kojarzę, zeby któras z nas jeszcze rodzila przez cc ale moge byc w bledzie. Ja miałam o 20:40 a nastepnego dnia po 9 kazali mi wstac i od tamtej pory juz bylo tylko lepiej. Zreszta laski ode mnie w pokoju tez stw, ze w zyciu nie chciałyby rodzić przez ciecie, ale patrzac na mnie stw, ze to chyba faktycznie nie jest takie starszne. Minus jaki ja widze to tylko taki (przynajmniej u mnie) to poczucie pewnego nie podołania zadaniu, ale to wiesz zalezy od człowieka.
                                                    Paite Ty ju myslisz o pracy, a nawet wcielasz w życie. Widzisz mój M chciałby abym posiedziła w domu az Mateusz bedzie mial rok bo nie mamy z kim go zostawić. ja jednak juz teraz czesto łapie sie na mysli, ze czuje sie z mysla iz jestem na jego utrzymaniu od poczatku stycznia. Tak wysyłam ogłoszenia jeśli mnie jakies zainteresuje, ale póki co cisza. Może faktycznie to jeszcze nie ten czas, a moze ktos na górze czówa bym jednak miala radośc z tego macierzynstwa skoro tak długo na nie czekałam. W każdym razie troche Ci zazdroszczesmile
                                                    Co do karmienia Mateusza to mamy nowe wytyczne ale to juz opowiem Wam jutro. wkażdym razie st, ze calkiem a glowe upadli.
                                                  • musso4 Re: :( 19.01.11, 22:48
                                                    iga.77 życzę Ci żebyś wytrzymała tak długo, u mnie temat bliźniaków na bieżąco, bo mój bliski kuzyn masmile jego żona miała termin na 20 maja a 8 kwietnia wody odeszły i urodziły się wcześniaki, miała cesarkę bo leżały w poprzek jedno na drugim, teraz mają już 9 miesięcy, trochę więcej z nimi roboty niż z jednym ale ile radości, że boisz się cesarki to się nie dziwię, ja też się panicznie bałam, że coś pójdzie nie tak i będą kroić, na szczęście się udało dołemsmile
                                                  • patite re 19.01.11, 18:57
                                                    cześć dziewczyny!

                                                    Po pierwsze Basiu przykro mi z powodu dziadka, pożegnaj się tak jak czujesz, nie miej wyrzutów z powodu nieobecności na pogrzebie. Niestety taka kolej rzeczy, dobrze że już się nie męczy.

                                                    Igusia zaszczep się może, moja alergolog, a jej wierzę, uważa że te szczepienia teraz pomocne są. komplikacje pogrypowe mogą być groźne. CZekam z niecierpliwością aż maluszki sie ujawnią (moja przyjaciółka rodzi w czerwcu i będzie dziewuszka, tak jak wymarzyła). Cudownie, że czujesz jak małe szarżują, ciekawe czy będą się różnić? smile

                                                    musso fajnie, ze masz obok zaufanego lekarza, jak to ułatwia sprawę, ja ciągle stoję na takiej krawędzi, żeby skorzystac z fac6owej pomocy i jakoś nie mogę się zdecydować, a też mam różne dziwne stany. Twoje marzenie niedługo się spełni, a radość będzie wielka!

                                                    Aleksa trzymaj się zdrowo, dbaj o siebie. Maluszek jest silny, mam przeczucie że to będzie mały facet wink Współczuje tylko, że nie masz więcej pomocy z zewnątrz, Tobie szczególnie ona sie należy.

                                                    Uczusia dobrze czytać, że u Ciebie wszystko w porządku. Na zatoki i oczyszczanie mi polecono takie nowe urządzenie sinus rinse, taka tuba do płukania. Oczywiście nie robi sie tego podczas infekcji, ale przynosi ulgę. Można też dzieciom. My naszemu alergikowi kupiliśmy.
                                                    Mam nadzieję, że w pracy wszystko się pójdzie po twojej myśli. a jak mlodszA?

                                                    Norwegiana u Ciebie widzę sielanka rodzinna trwa, ja spacery rzadko odbywam, u mnie nie ma gdzie a po lodzie i śniegu to rzadna przyjemność.

                                                    Gosia karm Matiego tak jak czujesz, że tego potrzebuje, każda lekarka będzie miała swój pomysł, zwariować od tego można. Zanim się obejrzysz młody pozna nowe smaki i mleka będzie coraz mniej. Gluten mają też kukurydziane flipsy, mój je uwielbia.

                                                    A u nas leci. Mlody skończył 7 miesięcy smile Siada, stoi, łazi koło mebli, jest wiercipiętą, nie usiedzi na dupsku 10 sekund, nosi go, rozrabia. Musimy bramki montować, sto guzów dziennie. To dlatego czasu mam mniej. Odstawiłam go od piersi i udało nam się stworzyc super rytm dnia, w miarę stały rozkład jazdy. Dzięki temu mogę pozałatwiać wiele spraw. Zaczęłam też szukać pracy, w piątek mam pierwszą rozmowę - trzymajcie kciuki.
                                                    Stabilizacja i stala pensja są nam teraz bardzo potrzebne, bo u mojego męża ostatnio był gorszy okres, a koszty mamy duże. opozatym ja sie będę czuła lepiej jako człowiek jak się będę mogła spełnic w pracy. Z jednej strony mi troszkę przykro zostawiać juniora ale wiem, że trafi w dobre ręce.

                                                    Zdrowie też nam póki co dopisuje, jakieś tylko lekkie przeziębienia nas czasem dopadną, ja się leczę zwykle aspiryną i jakimś dobrym drinem wink a synom podnoszę odpornosć. Dostałam też już pierwszy okres, więc wreszcie będę mogła jakoś zapanować nad antykoncepcją smile

                                                    Trzymajcie się ciepło i zdrowo.
                                                    Buziaki



                                                    Xawery
                                                    mały bliźniak
                                                  • musso4 Re: re 19.01.11, 22:59
                                                    jeszcze dodam, że jak człowiek nie ma wyjścia to wszystko wytrzyma, ja mdleję przy pobieraniu krwi, a dziecko udało mi się urodzićsmile
                                                  • goska797 Re:czwartek 20.01.11, 09:44
                                                    Tak sobie myslę apropo porodu jeszcze. Żadna nie chce rodzic przez ciecie czyli jednak jest jakies spoleczne poczucie, że to gorsza metoda narodzin. Przynajmniej ja zaobserwowalam, że troszke gozrej patrzy sie na taki poród. Faktem jest również, że ja do tej pory zmagam sie z myslami, że nie dałam rady chociaz wiem, że to głupie.
                                                    Teraz apropo wyników badań Mateusza. Stwierdzili, ze ma teraz za malo witm D i kazali ponownie dawać codziennie mimo, ze wczesniej tw, ze za duzo i podawalismy co drugi dzień. Oprócz tego mamy go karmic 4x na dobe piersią i nic wiecej (co uważam za nie realane), a miedzy posiłkami poić woda by oszukac żołądek. Do tego od ^ miesiaca wprowadzić kaszke, a od teraz stopniowo gluten. Mi się wydaję, że na ten gluten to jeszcze za wczesnie.
                                                  • musso4 Re:czwartek 20.01.11, 10:33
                                                    "gorsza metoda narodzin" z medycznego punktu widzenia, cesarka to jednak operacja, każdy lekarz Ci to powie, ale jednak czemuś służy, pomyśl tylko jaka byłaby śmiertelność dzieci i matek przy porodzie żeby nie wspólczesna medycyna, a ile niedotlenień mózgu u dzieci przez za długi poród. Goska i tak jesteś najlepszą matką dla swojego dziecka, nie ważne jak rodziłaś i tego się trzymajsmile a co do karmienia to ja olałam rady pediatry, że dziecko za grube, wyrosła i jest teraz drobna, dzieci mają naturalną regulację głodu i sytości, jeśli tylko nie będziesz przekarmiać na siłę to wszystko się unormuje. Ja małe ilości glutenu wprowadzałam od 5 miesiąca, zrobisz jak uważaszsmile
                                                    Mi powoli wraca chęć do życia, czuję się coraz lepiejsmile żałuję teraz że wcześniej nie poszłam ze swoim problemem do lekarzasmile
                                                  • iga.77 Re:czwartek 20.01.11, 19:13
                                                    Musso, fajnie, ze lakarz pomogl ci i ze juz sie lepiej czujesz.
                                                    Goska, Ja nie mam wrazenia, ze porod przez cesarke jest gorszy i przez to bede sie czula gprzej od innych. Chodzi mi jedynie o to, ze to jest operacja i to dosc powazna. Ja nie bylam nigdy cieta i boje sie tego normalniej w swiecie. Boje sie tez dlugiego gojenia, bo tak przeciez tez bywa. Nie jest to przeciez naturalna m,etoda porodu. I oczywiscie wolalabym urodzic naturalnie. Ale oczywiscie, jesli mialoby to uratowac dzieci, mnie, zapobiec komplikacjom to bede musiala sie z tym pogodzic.
                                                    Wczoraj rano zaszczepilam sie przeciw grypie. U nas w szkole panuje pandemia. 1/4 nauczycieli choruje, nie wspomne juz o innych pracownikach i 1/5 dzieci. W poniedzialek zamykaja szkole i bede wszystko dokladnie dezynfekowac.
                                                    Napisze jutro po usg, sciskam.
                                                  • huczusia Re:czwartek 21.01.11, 09:28
                                                    Co do CC...
                                                    Wiele kobiet po CC podchodzi do tego tak jak Ty Gosiu,
                                                    ale dla mnie "sposób porodu" to nie ma nic w spólnego z tym jakimi jesteśmy mamami.
                                                    A znam też kilka dziewczyn, które miały cesarki "na życzenie" i bardzo sobie to chwalą.
                                                    Iga czekam na wieści z niecierpliwością...
                                                    Musso cieszę się, że jesteś w lepszym nastroju - oby tak dalej.
                                                    Patite miło Cię "widzieć" smile Ale ten czas leci...

                                                    U mnie w pracy kiepsko, zwłaszcza atmosfera "do kitu", wracam do domu jak przemielona przez maszynkę do mięsa. Zaczynam szukać roboty i bardzo się tego boję.
                                                    Poza tym jest OK smile
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • norwegiana piątek 21.01.11, 16:45
                                                    dziewczynki ale sie rozpisałyście może nie zamilknie to nasze forum smile
                                                    gosia jak są wskazania do cesarki to trza sie podporzadkować a Mamcia czy cesarkowa czy nie to zawsze Mama smile
                                                    iga nie pomyślałam o tym że oboje muszą się obrócić główką w dół smile czekam na wieści z usg smile
                                                    musso fajnie że juz ci lepiej smile
                                                    patite może ty mi podpowiesz coś z tym wystrojem pamiętam że chłopakom urządzałaś a huczusia pisała że podglądneła czy coś w tym rodzaju ?smile
                                                    jedynybasiek nie zamykaj się w sobie pisz jeśli zaglądasz i pożal się jeśli ci źle przytulam wirtualnie
                                                    huczusia ciebie też przytulam zmieniaj tą robotę pół dnia spieprzonego przez ludzi
                                                    ...a ja sie zastanawiam co tu zrobić żeby być w domu i zarobić i czy na gotowaniu i prasowaniu ciu bym zarobiła hmmmmm.....
                                                    miłego weekendu babeczki smile_
                                                  • renatar-d Sobota:) 22.01.11, 00:49
                                                    Witajciesmilesmile
                                                    Ja już chyba standardowo jak w końcu doczytam wszystkie posty to mi się nawali tyle pracy, że nie mam jak usiąść i spokojnie napisać...
                                                    W tygodniu zostawiam laptopa w pracy bo mi się nie chce go nosić, a w weekend to ciągle coś... Teraz skończyłam pisać esej ( bleeee) na jutro do szkoły, poczytałam Was do końca i postanowiłam napisaćsmile Mam tylko nadzieję ze mi nie wygaśnie sesja zanim skończętongue_out
                                                    Gubię się już ze szczegółami co u was ( niestety) ale najważniejsze:

                                                    Basiu współczuję z powodu dziadka, jakoś teraz tak bardzo wśród bliskich i znajomych osób umierają dziadkowiesad W ciągu ostatnich dwóch tygodni byłam na trzech pogrzebachsad a Tu czytam, że wasz dziadek też odszedł.... Ja sobie tłumaczę, ze to niestety taki czas, że nasi dziadkowie osiągają taki wiek, że wszystko się może zdażyć. Ja już dziadków nie mam... u mojego M babcia ma tak zaawansowanego Alzheimera, że dziadek już nie ma siły się nią opiekować ( ma 80 lat) i dużo na naszej głowie. Niestety zaczynamy się zastanawiać nad domem opieki.... Ale cóż takie życie.... niestety....

                                                    Iga nie pamiętam czy ci gratulowałamsmile ale chyba taksmile cieszę się ze wszystko z maluszkami w porządku, czekam na wieści co do płcismile nie obstawiam bo u ciebie to 33,33333...% szans na trafienie a nie standardowe 50% smile

                                                    Gosiu ja się nigdy nie zastanawiałam czy mama po CC jest jakaś gorsza... ja wprawdzie rodziłam naturanie, ale mam koleżanki które miały CC ( planowane) i w sumie zawsze w naszych rozmowach najważniejsze było, czy laktacja prawidłowo się rozwinie, czy nie będzie komplikacji z blizną, i czy bikini będzie można założyćsmile Żadna nigdy nie wspomniała, że się bedzie źle czuła jako nawet niewiem jak to nazwać " nie 100% mama?" , " nie 100% kobieta?"
                                                    "że nie podołała zadaniu?" ( haha ale mi zadanie jęczeć z bólu 11 godzintongue_out ). Kobieto nie zaprzątaj sobie tym głowysmile To nie ma znaczeniasmile

                                                    Joasiu22 tobie chyba nie gratulowałamsmile więc GRATULACJE odważna kobitka z ciebiesmile Niewiem czym to jest spowodowane ale Iga jak miała 1,5 roku była dla mnie dużą dziewczynką i nie przerażała mnie myśl o drugim dziecku, a Oleńka ma 2 i jest dla mnie malutkasmile Chociaż nie ukrywam chęci o następnym dzieckusmile Narazie to nierealne, praca, szkoła, brak swojego domku i chęci M na kolejnego bżdącasmile Chociaż to ostatnie najprościej byłoby załatwićtongue_out

                                                    Norwegiana kochana kobitko o tobie wspomnę byś się nie obraziłasmile Gratuluję jeszcze raz mieszkanka i czekam na ciebie w wakacjesmile BUZIAKI

                                                    Reszta wybaczcie o tej godzinie mózg mi zamierasmile i tracę pamięćsmile

                                                    Skrobnę jeszcze co u mniesmile żebyście nie musiały pytać smile
                                                    Dzieci, mąż, praca, szkoła bez zmiansmile Nowości : Buduję kolejne przedszkolesmile Jak szaleć to szaleć, M przerażony kwotą kredytu, ale mi ufa więc podpisał co trzebasmile Mam 25 lat na spłatę więc najwyżej Igę wyślę na studia pedagogiczne, żeby przejeła i spłacałasmile żartuję oczywiściesmile
                                                    Jak zwykle obiecuję się częściej odzywaćsmile Pozdrawiam was serdecznie



                                                  • iga.77 Re: Sobota:) 22.01.11, 13:08
                                                    Renatko! Ale fajnie, ze sie odezwalas! Wieki cie nie bylo. Pisz czesciej, chociazby ze dwie linijki....Jejku, twoje dziewczyny tez tak szybko rosna..... Olenka juz dwa latka! To jest niesamowite, zwazywszy na to, ze pamietamy na tym forum nasze staraniasmile
                                                    No i gratuluje decyzji o kolejnym przedszkolu. Zaradna i zorganizowana z ciebie kobita. Mozesz sluzyc wielu za wzor. Pby tak dalej ci sie wiodlo. A jak sie zdecydujecie z mezem na trzecie dzieciatko to nie zapomnij nam sie pochwalic!
                                                    Dziewczyny, u mnie tez chyba bedzie babiniec!big_grin Pisze "chyba", bo niestety nie rozkraczyly sie maluchy i koles od sonografu nie mogl dokladnie dojrzec. Powiedzial tylko, ze nic nie dynda, wiec chyba dziewczynki. Nastawiamy sie na 70%, ze tak wlasnie bedzie.
                                                    No i oczywiscie najwazniejsze, ze wszystkie pomiary sa w normie. Wszystkie narzady jak trzeba. Rozmiarowo tez sie nie wiele roznia (bo to bywa czesty problem z blizniakami), ale za 2 tygodnie kolejne usg i kontrola wzrostu.
                                                  • goska797 Re: Sobota:) 22.01.11, 17:39
                                                    Iga fajnie, ze u Ciebie dziewczynki. M bedzie mial babiniec.
                                                    Jezeli chodzi o moje rozwazania odnosnie cc to nie do konca mnie zrozumialyscie. Nie jest to kwestia czy jest sie dobrym rodzicem czy nie, bo to oczywiste.
                                                    Renata jakis czas temu wslalam do Ciebie melka, ale pewnie nie mialas czasu odp.
                                                  • musso4 Re: Sobota:) 24.01.11, 11:46
                                                    miałam dzisiaj ciężką noc, moja córcia wymiotowała, bidulka się umęczyła, podejrzewam jelitówkę, bo rano doszła do tego brzydka kupasad tak mi jej szkoda, wolę jak już wariuje, że się dom trzęsiesmile
                                                    wczoraj była super pogoda i poszliśmy pierwszy raz na sankismile ogólne zdziwienie ze strony mojego dzieckasmile
                                                    w czwartek robie test, nie mogę czekać ze względu na leki które teraz biorę, muszę zrobić w termin @, pewnie będzie negatywny no ale nadzieja jest co miesiącsmile dam znaćsmile
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • patite Re: poniedziałek 24.01.11, 18:55
                                                    wpadłam na minutkę smile
                                                    dzisiaj miałam rozmowę w sprawie pracy i czekam na odpowiedź, trzymajcie kciuki.
                                                  • norwegiana poniedziałek 24.01.11, 19:36
                                                    iga fajnie że pomiary ok smile ja nadal obstawiam 1+1 smile
                                                    patite trzymam kciuki
                                                    musso jak tam córcia przeszło jej?
                                                    aleksa co u ciebie?

                                                    u nas nadal ślizgawka na całego
                                                    byliśmy dzis w przedszkolu Pysia zaczęła śpiewać i pokazywać i załapyawć słówka po norwesku jestem z niej dumna smile szczególnie z tego spiewania bo wcześniej się wstydiła chowała za mnie widać potrzebowała trochę czasu żeby się oswoić smile
                                                    ...czekam na klucze od mieszkania byle do końca lutego smile
                                                  • joannaa22 Re: poniedziałek 25.01.11, 12:16
                                                    Czesc dziewczyny.
                                                    Basek strasznie mi przykro z powodu Twojego dziadka. 3 majcie sie, zawsze strata bliskich boli, ale on juz nie cierpi.
                                                    iga czekamy na wiesci z drugiego usg moze wtedy powiedza cos pewniejszego.
                                                    patie ja rowniez kibicuje
                                                    norwegiana az trudno uwierzyc jak szybko dzieci lapia inny jezyk i jak szybko potrafia odnalesc sie w nowych ciezkich sytuacjach. Ja tez sie martwie jak Tomasz sobie poradzi w przedszkolu, przeciez on nie ma wielkiej stycznosci z angielskim. Mamy jeszcze rok.
                                                    Ja nie zagladalam ok tygodnia bo mialam rodzinke z Polski. Przyjechali na zakupy i ja oczywiscie z nimi biegalam i wozilam po centrach. Szczerze sie cieszylam z ich odwiedzin, ale bylam juz tak zmeczona czasem, ze az sie balam o fasole. A do tego moi bracia sie wyprowadzili i to wozenie pakowanie sprzatanie... MASAKRA Teraz jest mi dziwnie caly dom tylko dla nas. Ciagle kupuje za duzo gotuje za duzo> Po 7 latach wspolnego mieszkania trzeba nauczyc sie wszystkiego od nowa.
                                                    Juz nie moge sie doczekac piatku. Na 14.20 mam pierwsze usg i wkoncu uslysze serduszko. Pozdrawiam serdecznie Asia
                                                  • aleksa51 Wtorek 25.01.11, 17:54
                                                    Joasia napisz zaraz po USG. A który już u ciebie tydzień? Nie masz suwaczka to człowiek tak nie spamięta. Dzidzi na pewno nic nie będzie ale wiadomo, że kobieta w ciąży powinna więcej odpoczywać.
                                                    Pati jak ta rozmowa wypadła?
                                                    Musso znam te jelitówki u dzieci - dziecko i mama się umęczy. Ale jeśli to rotawirus to już na ten szczep będzie odporna.

                                                    Norwegiana realizujesz się. Wszystko siędobrze układa. Tak trzymać!

                                                    Renatko odważna babka z ciebie. Mój M ostatnio wypytuje mnie właśnie o przedszkola, o dotacje na nie, o funkcjonowanie...A skąd ja to wszystko mam wiedzieć?? Może znasz jakąś stronkę z dokładnymi informacjami?

                                                    Dzisiaj odebrałam wyniki badań i mam za niski poziom glukozy. Obstawiam, że przypadek ale pożyczę na kilka dni glukometr od teściowej i skontroluję to jeszcze przed poniedziałkową wizytą u gina. A na domiar wszystkiego to już pokarm zamienił mi się w siarę ale niestety w kropelkowych ilościach- myślałam, że pokarm drastycznie zmniejsza objętość między 16 a 20 tc, a tu niespodzianka. No i sklerozy dostaję- M musiał dziś drugi raz jechać do apteki bo nie kupiłam sobie emulsji do ciała, a nie mam w domu żadnego balsamu, żadnego smarowidła.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 25.01.11, 20:08
                                                    dzisiejszy dzień opiszę jednym zdaniem: 20 zmienionych pieluchsad byłam z małą u lekarza, odwodniona nie jest, kazała nawadniać i tyle, dawałam córci enterol wcześniej to powiedziała, że też może być, tylko się wkurzyłam , bo kazałam M zwalniać się z pracy, żeby jechać do lekarza, eeech
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 26.01.11, 07:27
                                                    Musso moja starsza córka przechodziła jelitówkę jak wyprawialiśmy jej roczek akurat. Zapewnie gdybyśmy pojechali do lekarza to kazałby ją położyć w szpitalu i nawadniać kroplówkami. A tych płynów słonych za nic pić nie chciała. Więc poiłam zwykłym piciem i minęło. Obecnie mam swój sposób na biegunki u dzieci - stosuję pierwsząpozycjęleczniczą BSM - pisałam o tym kiedyś, ale to bardzo ignorowana metoda (nie wiem czemu)- efekty są piorunujące.
                                                    Jakoś przetrwacie. Trzymam kciuki, żeby szybko minęło.


                                                    Dzisiaj zmierzyłam cókier i jest ok. Sprawdzę jeszcze dla pewności ze dwa dni pod rząd - ale przypuszczam, że wtedy organizm domagał się swojej porannej porcji cappucino.
                                                    Cieszę się , dziewczyny, bardzo bo moja koleżanka (w sumie dwie koleżanki) jest też w ciąży. Długo sięstarała o dzidzia, a wczoraj miała USG i jej fasol ma 2 cm i żyje sobie!!! Druga może będzie miała bliźniaki ale to da się sprawdzić dopiero za jakieś 2-3 tygodnie bo obje w trochęmłodszych ciążach niż ja.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 26.01.11, 08:16
                                                    No właśnie to mnie martwi, że nie chce pić tych elektrolitów, nawet jak jej wymięszałam z piciem to od razu wyczuła i wyrzuciła butelkę, więc jej nie daje, bo lepiej niech pije zwykłą niemowlęcą herbatkę niż nicsad wczoraj umęczona poszła pać o 19 i spała do 7 rano, dobrze że chociaż w nocy nie robi kupek, tylko pijesmile latałam całą noc z herbatkami i jak tylko się przebudziła to dawałamsmile miała już kiedys biegunkę ale taką lżejsząsadpóki co podejrzałam jak lekarka sprawdzała skórę na brzuchu i na razie staram się nie wpadać w panikęsmile
                                                    aleksa dobrze, że twój cukier w normie, ja też miałam poniżej normy jak robiłam w ciąży i lekarz nic nie mówił, że to źlesmile i powiedz coś o tym BSM bo nie wiem o co chodzi
                                                    aha i jeszcze jedno @ przyszła i znowu nic z tego
                                                  • joannaa22 Sroda 26.01.11, 09:39
                                                    Oj chyba kazda mama i kazde dziecko musi przejsc takie biegunki. Raz slabsze a raz gorsze. Mysmy tez przez to przechodzili> wyladowalismy w szpitalu na konsultacji i zatrzymali na takim dziennym oddziale na obserwacji. Mialam swietne pielegniarki i pomogly nawadniac aby obeszlo sie bez kroplowek. Podawalismy te plyny strzykawka malymi porcjami i dalismy rade. Jedno tylko dobre ze u nas te elektrolity sa w roznych smakach i dzieci pija chetniej.
                                                    U nas juz 12 tc i 1 dzien. Nie mam suwaczka bo nie umiem tak zrobic aby pojawial sie automatycznie pod moim postem. Jedno mnie tu troche dziwi, bo nikt nie robi badan na glukoze, a polozna mam dopiero w marcu. Nauczylam sie brac to wszystko "na luz" jak wszystkie inne mamy. Jesli cokolwiek sie dzieje zawsze moge isc do lekarza, a jak dobrze sie czuje to nie widza potrzeby.
                                                    Aleksa jak masz fajnie ze chociaz capucino ci smakuje. Ja mialam jakis kryzysowy dzien, strasznie chcialo mi sie wymiotowac. Podejrzewam, ze jakbym posiedziala dluzej wieczorem zaliczylabym pierwsze wymioty. Do tego straszny bol glowy. Polozylam sie z Tomaszkiem i od razu zasnelam.
                                                    Pozdrawiam wszystkie serdecznie. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Sroda 26.01.11, 09:52
                                                    musso wklep w pasek przeglądarki www.samoleczeniebsm.pl to dowiesz się więcej.
                                                    Podawaj malutkiej co chwilę choć łyczek to będzie dobrze. Cała noc bez kup to dobrze się zapowiada.
                                                    Joasia ja dobrze znam bóle głowy. Co kilka dni mnie nawiedzają, a jak jeszcze do tego mdli...ale wiem, że kobiety miewają gorzej.
                                                    Ja jeszcze ze 2 tygodnie muszę poczekać do USG - jeszcze nie mam wyznaczonego terminu. Pójdę w poniedziałek do gina to się dowiem.
                                                    Ja nie miałam pojęcia jak zrobić i zamontować suwaczek- wpisałam w wyszukiwarkę suwaczek ciążowy, coś tam wybrałam i robiłam krok po kroku jak strona prowadziła. Jak był gotowy to wyskoczyły pod spodem kody ze 4. Każdy był opisany- ja skopiowałam na myszkę ten kod do forum z działającym BBCode (czy coś takiego),potem weszłam na forum i w ustawieniach tam gdzie sygnaturka wkleiłam ten kod i działa!
                                                  • musso4 Re: Sroda 26.01.11, 10:11
                                                    tylko to mnie pociesza, że w nocy pije a nie robi kupek, boję się tylko odwodnienia, bo tak to dam sobie radę, szkoda mi jej, bo jak widzi że szykuję pieluchę do zmiany lub ubranie to już płaczesad spadam znowu ją przebraćsad
                                                  • renatar-d Re: Sroda 26.01.11, 10:47
                                                    Witajciesmile
                                                    Moja Iga też w domu, myślałam, że to rota, ale skończyło się na bólu brzucha. Oleńkę mam zaszczepioną więc odpukać ale do tej pory nic nie złapała. Iga już cztery razy przechodziła rotawirusa, ostatni raz jesienią. Nigdy nie byłyśmy w szpitalu. Wiem od mojej dr jedno, nie dawać dziecku nic słodkiego, mlecznego, to tylko potęguje mdłości. Mi kazała wysypać do miski słone rzeczy: paluszki, krakersy, precelki i co tam jeszcze jest. Sól zatrzymuje wodę w organizmie. Dziecku nic nie bedzie dwa dni na takiej diecie, a lepsze to, niż szpital. Do picia woda i herbatka miętowa po słonym chce się pić, więc jest szansa, że dziecko coś tam łyknie. Dodatkowo można spróbować Orsalit, jest o smaku bananowym lub malinowym, to elektrolit. Moja coś tam zawsze z tego łyknęła, ale zgadzam się ze nie jest to do końca smaczne, ale chyba ze wszystkich innych ten Orsalit jest najlepszy w smaku.

                                                    Co do przedszkola to temat rzeka, w necie jest ogrom informacji, ale najpewniejsze to info z Kuratorium, mają tam różne broszury itp. W urzędzie miasta dowiesz się o dokumentach potrzebnych do rejestracji przedszkola, w sanepidzie i straży pożarnej o warunkach lokalowych. Ja wszędzie biegałam osobiście bo to najbardziej pewne info, poza tym w naszej niedużej miejscowości, jeden strażak i jedna Pani w Sanepidzie się tym zajmuje, więc obyło się bez sprzecznych informacji od codziennie innego urzędnika.
                                                    Zmykam do pracy. Zdrówka życzęsmile
                                                  • musso4 Re: Sroda 26.01.11, 11:30
                                                    dzięki dziewczyny za rady, bardzo pomocne, o tych słonych rzeczach to nawet nie pomyślałamsmile moja gwiazda pije już 5 butelkę picia poj. 120 od rana to chyba wystarczająco dużosmile i cały czas wołasmile
                                                    ps. przepraszam też, że marudzęsmile
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 26.01.11, 15:44
                                                    Dziewczyny alez mielismy ubaw przy obiadku, smialam sie razem z Tomaszem. Najpierw powiem, ze Tomasz je i je i konca nie widac. Zjadl cala gruba parowka z keczupem. Mamy to szczescie ze wiem co w nich jest, bo zrobione przez mojego tescia z mieska indyka. Pyszne i 100% zdrowsze. A wracajac do smiechu to Tomasz chyba po raz pierwszy chcial zjesc samodzielnie zupe. Do tej pory nie mial na to ochoty bo brudzil sie caly. Ale dzis strasznie mu sie spodobalo lowienie fasolki szparagowej i marchewki. Na koniec znudzilo mu sie nabieranie samej "wody" i wzial miseczke w rece i zaczal z niej pic. Szkoda ze nie mialam kamery pod reka.
                                                  • musso4 Re: Sroda 26.01.11, 20:32
                                                    Ufff, moja córcia wypiła dzisiaj ponad litr picia, a dzień się jeszcze nie skończył i coraz mniej robi w pieluchęsmile
                                                    Joanna nie wiem ile Tomasz ma lat, ale moja gwiazda też je sama prawie wszystko, oprócz zupy, bo nie potrafi łyżki utrzymać, żeby się nie wylałosmile
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 27.01.11, 09:33
                                                    Musso dobrze ze mala duzo pije i dobry znak mniej brudnych pieluch.
                                                    Nasz Tomus w marcu skonczy 2 lata i tez juz od dosc dawna je wszystko sam, ale zup nigdy nie chcial. Zawsze sie wsciekal, ze zanim trafil do buzi wszystko wylewal. Ide zjesc sniadanko pozniej zajrze> Pa Asia
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 27.01.11, 09:38
                                                    Sprawdzam czy suwaczek dziala
                                                  • huczusia Czwartek :) 27.01.11, 11:58
                                                    Działa suwaczek, działa big_grin
                                                    Cześć smile
                                                    U mnie wszystko w miarę OK. W domku super (odpukać) wszyscy zdrowi smile
                                                    W pracy - czekamy suspicious

                                                    Musso do uzupełnienia elektrolitów bardo dobry jest Dicoflor30 w saszetkach jest bezbarwny, bezwonny, bez smaku i można go rozpuszczać w wodzie, herbatkach, mleku itp.
                                                    Pediatra mi kiedyś poleciła i od tamtej pory stosujemy z sukcesem, bo takim np. Orsalitem Lena pluła na odległość.

                                                    Asiu Aleksa podziwiam Was, ze zdecydowałyście się na 3 dziecko. Ja chyba zbyt leniwa jestem, no i za stara uncertain
                                                    Życzę Wam, żeby ciąże były bezproblemowe, porady lekkie, a dzieciaczki zdrowe smile

                                                    Ranatko ciebie też podziwiam, ze tak Ci dobrze idzie z przedszkolem (przedszkolami), może chcesz otworzyć filię u mnie w Piasecznie ? Przyjąć moja Lenkę i jakieś zniżki dla koleżanki ???

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie kiss
                                                  • iga.77 Re: Czwartek :) 27.01.11, 20:38
                                                    Huczusiu, to dobrze, ze wszyscy zdrowi. To bardzo wazne.
                                                    Joasiu, twoj Tomek poradzil sobie z zupka bardzo inteligentniesmile Co sobie bedzie chlopak zaprzatal glowe sztuccami?wink
                                                    A mnie czas blyskawicznie leci. W pracy mam teraz zapiernicz, ale za 3 tygodnie ferie, a potem ta druga polowa semestru (przed Wielkanoca) bedzie troche luzniejsza pod wzgledem papierologii. Troche ubolewam, ze mam malo czasu, zeby o ciazy pomyslec, poplanowac...zastanawiam sie nad zmiana szpitala i tez nie wiem kiedy to zrobie, bo na nic nie mam czasu. Przede mna kolejny weekend, ktory spedze na pracy, uech.
                                                    Ale juz za tydzien kolejne usg, beda sprawdzac czy dzieciaki prawidlowo rosna. No i moze dziewuchy pokaza sie lepiej.
                                                    Pozdrawiam was i zycze zdrowka Wam i Rodzinkom
                                                  • musso4 Re: Czwartek :) 27.01.11, 21:51
                                                    Iga, ciesz się, że możesz pracować, ja dopóki mogłam pracować to cas szybko lecieł i było ok, ale ostatnie 1,5 miesiąca musiałam leżeć, bo mi się szyjka zgładziła, to myślałam, że zwariujęsmile no ale czego człowiek nie robi dla dzieckasmile
                                                    u nas już po biegunce, szybko przyszła szybko poszła, dzisiaj nie było żadnej niespodzianki w pieluszcze, ale te dwa dni dały nam obu w kośćsad jeszcze raz dziękuję za dobre radysmile
                                                  • huczusia Re: Czwartek :) 28.01.11, 10:36
                                                    Iga smile
                                                    Coś tak czułam, że co najmniej jedna to dziewczynka wink
                                                    A już macie wybrane imiona dla dziewczynek i ewentualnie chłopców ???
                                                  • musso4 Re: Czwartek :) 28.01.11, 11:02
                                                    ja obstawiam parę, chłopaka i dziewczynęsmile
                                                  • joannaa22 Piatek 28.01.11, 13:25
                                                    Witam juz piatkowo. Az nie moge uwierzyc jak czas strasznie szybko biegnie. Ostatnio troche zaniedbalam pamietnik Tomasza i musze sobie spokojnie usiasc i przypomniec co kiedy bylo.
                                                    Dzisiejszej nocy nie spalismy zbyt dobrze, tomo budzil sie z jakims dziwnym placzem i po chwili zasypial i tak do samego rana. Ja wlasnie szykuje sie na usg. Zrobilam wczesniejszy lunch nalesniki z twarogiem i dzemem. Pojedlismy i za godzinke w droge. Jakos strasznie sie boje, ze moze bedzie cos nie tak. Przeciez tym razem nie biore luteiny ani nic podobnego. Takie leki to raczej normalne. Napisze jak juz wroce. Pozdrawiam. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 28.01.11, 14:26
                                                    Asia! Czekam z niecierpliwościąna dobre wieści. Wiem, że łatwo tak komuś pisać. Sama już zaczynam wariować z niepokoju przed moim USG, a jeszcze nawet nie wiem dokładnie kiedy je zrobię. Przecież w tej ciąży, w której poroniłam to właśnie na USG w 12 tc dowiedziałam się, że maluch już od dawna nie żyje. No ale ja wtedy brałam luteinę. A ty nie bierzesz i gdybyś miała niedobory progesteronu to już byś o tym wiedziała bo z reguły wtedy są plamienia.
                                                    Iga, ja w sprawie płci już się nie odzywam - pierwszy raz tak się pomyliłam. I nie wiem czy lepiej w ciąży pracować i nie mieć czasu na przemyślenia i samą radość z ciąży czy lepiej leżeć i gapić sięw sufit. No, może są jeszcze pośrednie rozwiązania.
                                                    Musso fajnie, że już malutkiej przeszło. A przed tobą kolejny cykl. W końcu się uda.
                                                    Basek nie odzywasz się długo.
                                                    A Vivianna chyba nas osierociła dawno temu??
                                                    Ja wzięłam się dziś za tworzenie swojego bloga. Jak skończę to wam wkleję link. Piszęo moich dziewczynach - jak chorują i jak szukam sposobów na polepszenie ich zdrowia. Może komuś przydadząsię moje doświadczenia.
                                                    Pozdrawiam wszystkie i obgryzam pazury przed wynikami Joasi.
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 28.01.11, 17:31
                                                    No i co? Ja tu czekam, a Asia nie pisze co i jak! Zaraz uciekam od kompa bo mam go na dziś dość! Ale puki co zapraszam : www.mojechorowitki.blogspot.com
                                                    Na razie jest trochę ale z czasem będę szlifowała, no i mam jeszcze co w nim pisać.
                                                  • joannaa22 Re: Piatek 28.01.11, 20:59
                                                    Dziewczyny wszystko z moim bablem OK!!! Wedlug usg to juz 12t i 5 dni. ma juz ponad 6mm i ma sie dobrze.
                                                    nie mam zbyt dobrego zdjecia bo lezalo twarza do dolu ale serduszko bije. Upieralam sie ze nie widze drugiej raczki ale polozna wkoncu mnie przekonala. Polecano mi usg 4d za 200 funtow!!! Masakra jakas. Jak bede w Polsce pod koniec lutego postaram sie zrobic jeszcze jedno i moze sie dowiem kto tam siedzi. Biegne na herbatke. Dobranoc. Asia
                                                  • musso4 Re: Piatek 28.01.11, 23:41
                                                    wiem, że kolejny, ale to już 11, męczy mnie czasem to czekaniesad poprzednim razem udało się po roku, to było około 14-15 cykli, nie liczyłam wtedysmile
                                                    Aleksa fajnie, że dałaś linka poczytam sobie co niecosmile
                                                    Asia super, że wszystko ok, oby tak dalejsmile
                                                    faktycznie Basek się nie odzywa ostatnio, ciekawe co u niej
                                                  • norwegiana sobota 29.01.11, 01:14
                                                    ...ależ ten czas leci ani się obejżałam i już koniec tygodnia
                                                    nawet nie miałam czasu tu zajżeć ... za to jak zajżałam miałam co poczytać

                                                    asia fajnie że na usg wszystko ok smile niech rośnie dzidziulek zdrowo
                                                    musso dobrze że córcia już wyzdrowiała jak narazie moja Pyśkę biegunki i wymioty omijają
                                                    aleksa jak się czujesz i kiedy twoje usg?
                                                    iga pracusiu smile
                                                    huczusia jak poszukiwania nowej pracy?
                                                    Gosia co u Ciebie??
                                                    ...u mnie więcej słońca więc obowiązkowo codziennie idziemy troche pomarznąć smile mam tu towarzystwo więc korzystam i kawkuję sobie z koleżanka a Pyśka ma towarzystwo do rozrabiania. M ma teraz dużo pracy to ja mniej czasu smile wczoraj mnie naszło na gotowanie gołąbki,rosół, sos chrzanowy dziś piekłam z córą pączki i bezy ...
                                                    ...powinnam juz chyba powoli zacząć sie pakować ale nie ma gdzie składać i wszystko w użyciu więc zostawiam na potem zresztą myślę że szybko mi pójdzie...
                                                    ...pooglądałam sobie zdjęcia sprzed roku i naszy mnie wyrzuty sumienia że tę moją Pyśkę dziś skrzyczałam a wcześniej więcej miałam do niej cierpliwości ach...
                                                    zmykam juz dziś pora spać jutro może na basen sie wybierzemy ... byle do wiosny smile


                                                  • aleksa51 Re: sobota 29.01.11, 07:49
                                                    Asia cieszę się bardzo! ^cm to już wielki człowiek. A wróżenie płci nawet za pomocą USG na tym etapie pozostanie dla mnie raczej wróżeniem - chyba, że prywatnie u bardzo dobrego speca na bardzo dobrym sprzęcie.
                                                    Musso u nas są dziewczyny, które dużo dłuże jeszcze czekały na ciążę. Mam nadzieję, że ty raz dwa się doczekasz.
                                                    Norwegiana faktycznie ciężko sięspakować jak jeszcze trzeba mieć wszystko pod ręką.
                                                    Ja jestem w 10 tc więc pewnie USG w 12 tc będzie. Ale w poniedziałek idę do gina więc zobaczymy kiedy każe iść.
                                                  • musso4 Re: sobota 29.01.11, 23:45
                                                    Aleksa poczytałam trochę o twoich dziewczynkach, współczuję Ci, że tak często chorująsad
                                                    Jeśli chodzi o ciąże to wiem, że ludzie starają się latami, mam znajomą co starała się 14 lat, ale ja do tych cierpliwych nie należęsmile
                                                    miłych snów dla wszystkichsmile
                                                  • aleksa51 Re: sobota 30.01.11, 07:14
                                                    Musso, ja wiem, że łatwo pisać, że przyjdzie czas. A cierpliwości brakuje. Ja już ci pisałam, że jak uznałam, że starania mogą trwać długo, że nie pośpieszę, a jak nic z tego nie wyjdzie to i tak mam dwie córki...wteedy się udało. Ale ten luz nie był taki na siłę, ja na prawdę tak sobie wytłumaczyłam i to wzięłam do siebie, a nie każdy i nie w każdej sytuacji tak może.
                                                    Fajnie, że podczytujesz. W sumie mam trochę wejść na stronę. Może ktoś skożysta z moich doświadczeń. Jeszcze mam co tam pisać.
                                                  • musso4 Re: sobota 30.01.11, 22:27
                                                    Aleksa na pocieszenie, nie tylko twoje dzieci chorują, żona mojego bliskiego kuzyna, matka bliźniaków, o której już wspominałam wcześniej wyszła tydzień temuze szpitala, bo była tam z powodu zapalenia płuc małej i dzisiaj się dowiedziałam, że mała ma spowrotem zapaleni płuc a synek zapalenie oskrzeli, masakrasad
                                                    A u mnie wczoraj zaczęła się nauka samodzielnego zasypiania w łóżku, dwie próby zakończone powodzeniam, wczoraj i dzisiajsmile Klaudia już nie chce jeździć wózkiem, ani żeby ją nosić, stawia otwarty protest, więc trzeba próbować inaczejsmile w sumie to dobrze, najwyższy czassmile kładę się obok niej i opowiadam zmyślone historie, bo nie znam żadnych ciekawych bajeksad @ już odeszła to idę do "roboty"wink
                                                  • joannaa22 Siedze i becze ;-( 30.01.11, 23:19
                                                    Dziewczyny byl taki fajny dzien a tak beznadziejnie sie konczy. Rano bylam w pracy a wieczorem moi bracia zaprosili nas do chinskiej restauracji na kolacje. Po powrocie chlopacy wypili drinka i sie rozjechali a mojego meza rozebral alkohol i zasypial na fotelu strosznie chrapiac. Chcialam go wyslac spac i budzilam kilka razy az w koncu na mnie sie wydarl i poszedl spac. A ja siedze i rycze. O wszystko juz> Najbardziej chyba o to ze nie mam mamy. Dzis w pracy jedna babcia zapytala czy moja mama sie cieszy z ciazy a ja o malo nie wybuchlam placzem. (Nic juz prawie nie widze przez placz) ale jestem glupia. Tak sobie myslalam ze jestem tu z dala od Polski ale i w Polsce nie ma tak bliskiej osoby. Ona strasznie kochala wszystkie dzieci a moich nawet nie przytulila, tak beznadziejnie skonczylo sie jej zycie. Moze gdybym wtedy byla starsza to wiecej bym widziala i jakos jej pomogla. Co za dzien!!! Chyba jestem przemeczona. Ide sie polozyc moze zasne. Przepraszam dziewczyny ale tylko Wam moge sie wyzalic. Pa Kochane;-((((((((
                                                  • joannaa22 Re: Siedze i becze ;-( 31.01.11, 00:11
                                                    Chyba potrzebuje psychologa i jakies leki. Ale tak calkiem na serio bo to przeciez juz prawie 15 lat a ja ciagle tesknie i na prawde czasem nie radze sobie. Aj nie ma co wariuje.
                                                  • musso4 Re: Siedze i becze ;-( 31.01.11, 08:59
                                                    Asiu, w czasie ciąży nie można brać leków antydepresyjnych i psychotropowych, jednak warto porozmawiać z lekarzem. Co do tęsknoty to doskonele cię rozumiem, mój tata nie żyje 6 lat, mówią, że czas leczy rany, nieprawda z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej za nim tęsknię. Nie doczekał ani mojego ślubu, łzy mi się lały ciurkiem jak grali piosenkę dla rodziców, ani nie doczekał wnuczki, nawet nie wiedział, że będzie ją miał, nie macie pojęcia jak by się cieszył. Trzymałam Go za rękę jak umierał, nie był już świadomy ze względu na wstrząs septyczny, do końva życia nie zapomnę tej okropnej sceny i tego bólu. Od tego momentu coś we mnie pękło i też czasami sobie nie radzę ze swoją psychiką. Wszyscy mówią, że trzeba jakoś żyć i że dobrze sobie radzę, owszem radzę sobie ale zdarza się, że myślę jakby to było gdyby żył teraz i płaczę.
                                                    Asiu, śmierć mamy czy taty jest ciężkim przeżyciem, musisz się trzymać jakoś dla siebie i dla swoich dzieci, w nich jest cząstka twojej mamysmile
                                                  • goska797 Re: Siedze i becze ;-( 31.01.11, 09:16
                                                    Joasiu nie martw sie kochana. Ja myślę, że do żalu spowodowanego zachowaniem M dochodza hormony, tesknota za bliskimi i tak na prawde to nie wymaga leczenia, przyjamniej moim zdaniem. Widzisz mojego taty juz nie ma ponad 2 lata. Myslałam kiedys, ze do tego czasu to mama sie otrzasnie i bedzie jak dawniej, że to taka naturalna kolej rzeczy. Teraz mysle, że tak to nie dziala i chyba czas nie leczy ran. Mi teraz bardzo czesto brakuje ojca ( ciekawe biorac pod uwage, ze nigdy nie bylismy ze soba blisko). Często tez mam do niego pretensje, ze odszedl. Zostawil mame samą (co kiedys wydawalo mi sie dla niej wybawienie), a co teraz postrzegam jako najgorsza rzecz jaka mógł zrobić. Żałuje, ze nie poznal Mateusza chociaz czuje, ze nad nim czówa. Dlatego myślę, że Twój stan absolutnie nie wymaga leczenia.
                                                    Musso myslę, że Aleksa ma racje. Trzeba byc cierpliwym bo im bardziej sie pragnie tego dziecka tym jest gorzej. Myślę, że u Ciebie moze tez "nakręcenie" na dziecko powodować, że jeszcze sie nie udalo. Wierz mi wiem co mówię. Mysle też, że na pewno sie doczekasz i to w najmniej spodziewanym momencie.smile
                                                    Co u nas? Mateusz zdrowy, duzo gada po swojemu. Ogólnie rzecz biorąc jest mega zadowolonym dzieciakiemsmile Ostanio sie jednak buntuje odkąd jemy stale rzeczy i coraz mniej potrzebuje mojej piersi. Poza tym od 3 nocy przeypia cale. Zastanawiam sie jak dlugo potrwa ta sielanka? moze to cisza przed burza czyli zebami.
                                                    Ja za to jutro ide na rozmowe o prace. Ide, ale bez przekonania bo nadal nie czuje, ze chciałabym juz teraz zostawic Mateusza. Chyba zdam sie na koleje losowe. Poza tym to troszke daleko od mojego domu wiec tez ta lokalizajca mnie przeraza. Pewnie pomyslicie, ze bluznie tyle ludzi szuka pracy, a ja wybrzydzam. Zobaczymy jak wyjdzie i co ewentualnie zaproponuja. Przede wszytskim chce sie jednak sprawdzic czy poradziłam sobie ze stresem, bo jak za pewne pamietacie to nie była moja mocna strona. Czuje jednak, ze po porodzie duzo sie zmieniło, we mnie.
                                                    Postanowiłam tez chodzic na basen i powiem Wam, ze M zostaje z mlodym w domu, a ja czuje ze troche odżywam. Jednak takie non stop przebywanie z dzieckiem zostawia swoje sladysmile
                                                    Po trzecie mam nadzieje, ze zaczne angielski w tym tygodniu bo mam dosyc juz stresowania sie przed kazda rozmowa, że nie bede potrafiła odpowiedzieć. Niestety myslę, że braki mam spore.
                                                  • musso4 Re: wszystko się psuje 01.02.11, 12:56
                                                    Wczoraj popsuła mi się pralka, zamówiłam naprawę koszt około 200sad a dzisiaj padł mi telefon, mam go gdzieś bo jeszcze do czerwca na gwarancji, tylko wcięło mi wszystkie kontakty tzn zostały w telefonie, zawsze miałam chociaż część na karcie sim, a tu zonk wszystkie w telefonie, a wiadomo oddając do naprawy serwis nie odpowiada za dane w telefonie co za niefartsad dobrze, że chociaż mama ma telefon w tej samej sieci i dała mi na razie swój, bo ona dzwoni raczej tylko do mniesmile
                                                    czekam co jeszcze mi szlag trafi w tym tygodniusmile
                                                  • jedynybasek5 Witam ponownie :) 01.02.11, 16:26
                                                    Witam dziewczyny. Ależ mam forumowych zaległości. Po śmierci dziadka tydzień była u nas jego rodzina- mama M. z jego bratem i na jeden dzień wizyta wujka M., która skończyła się moim wyjściem z domu z płaczem. Ogólnie koszmar. Potem tydzień byliśmy na dolnym śląsku bo tam pogrzeb- koszmarna podróż pociągiem z Milenką, powiedzieli , że podstawiany, okazało się, że przelotowy, bagażu masa bo i wózek. A z naszym poziomem stresu wydawało mi się wszystko tragedią. Dojechaliśmy rano i na chwilkę położyliśmy się spać , obudziłam się to od razu melisa, bo serducho waliło mi jak młotem. Może dlatego, że za kilka godzin miał być pogrzeb. Wróciliśmy teraz w niedzielę, odetchnęliśmy trochę, pomimo, że czeka nas załatwianie spraw mieszkaniowych. Może będziecie się dziwić naszym nerwom i dlaczego tak się stresowaliśmy, ale kiedy ciało leży jeszcze w chłodni a rodzinka wpada i twierdzi, że muszą poszperac po rzeczach dziadka bo powiedział, że zostawia im pieniądze - to szlag człowieka trafia. Kiedy na dodatek śpi się z jednym z takim delikwentów w pokoju razem z Milą , a ten o 23 hałasuje jak słoń w składzie porcelany a po zwróceniu uwagi mówi " jakbym mógł to bym się stąd wyniósł" to już całkiem ręce opadają. W ogóle szkoda gadać , Powiem tylko , że te 2 tygodnie były dla nas koszmarem jakiego w życiu nie przeżyliśmy. Najgorsze, że mowa była o pieniądzach dziadka, o rzeczach dziadka, o rodzinie dziadka, o pogrzebie, ale o samym dziadku... niciewo. Dopiero teraz tak naprawdę mamy czas powspominać i pogadać, i to chyba jedynie my- M. i ja, bo reszta widzi tylko w/w sprawy. To jest dla mnie jakaś parodia. Haha, a najlepsze , że ja jestem tą najgorszą bo się z dziadkiem "tylko kłociłam". Ale tego, że jako jedyna byłam u dziadka w szpitalu CODZIENNIE, to mi lekarka powiedziała w wigilie, że nie ma szans, nie opuściłam ani jednego dnia, nie widzi nikt ( oprócz M.). Ok. nie piszę dalej na ten temat bo zaczynam znów się denerwować.

                                                    Musso, Dobrze że poszłaś do lekarza i lepiej się czujesz. Nieraz warto poprosić o pomoc. Niestety nie tylko Ty masz pecha - ja już nie mogłam się doczekać końca stycznia, może luty będzie lepszy.

                                                    Więcej postów nie pamiętam za bardzo, ale może uda mi się nadrobić... chociaż wątpię.

                                                    Milenka Jest super babeczką, staje już na sztywnych nóżkach jak się ja podtrzyma troszkę, siedzi sama choć sama nie siada wink zaczyna raczkować pomalutku i robi przy tym takie ewolucje, że szczęka opada wink Jest przy tym przeukochana.

                                                    Aha, gosia. Z tym karmieniem ileś tam razy na dobę to jakieś przegięcie. Chyba nie posłuchałabym rady lekarza. Dziecko głodne jest chyba nieszczęśliwe. Mati nie ma być misterem polonia tylko uśmiechniętym pucołowatym bobasem wink Oczywiście w granicach normy, w których z pewnością się mieści. Na Milę też mówią, że grubasek, absolutnie się tym nie przejmuję.
                                                  • aleksa51 Re: Witam ponownie :) 01.02.11, 17:38
                                                    Basek współczuję. Ale tak jest często - sępy się zlatują zanim ciało ostygnie i siękłucą co komu się należy...W mojej rodzinie nigdy tak nie było ale M mnie w temacie uświadomił i już kilka takich przykładów miałam.
                                                    Musso u mnie w Nowy Rok popsuł siętelewizor, następnego dnia pompka do szamba....byliśmy w strachu, że w tym roku codziennie coś walnie.
                                                    Ja byłam wczoraj u lekarza ale nic nowego do sprawy to nie wniosło - nie badał (a ja się nie upominam, bo po co) tylko dał zwolnienie i skierowanie na USG. Do tego recepta i już. Na USG zapisałam sięna 10 lutego i teraz czekam.
                                                    Jutro dziewczyny idą do żłobka i przedszkola...może troszkę pochodzą.
                                                  • joannaa22 Re: Witam ponownie :) 01.02.11, 18:53
                                                    Czsc dziewczyny. Juz mi lepiej i bardzo prz\epraszam za wylene zale.
                                                    Czy macie jakies przepisy na bezpieczne leki na przeziebienie? Masakra jakas dopieromiesiac temu mialam antybiotyk a tu znowu mnie strasznie lamie w karku i gardlo bardzo boli.
                                                    Basek wspolczuje rowniez. Tak to juz jest ze nikt nie doceni tego ze to ty mieszkalas z dziadkiem i te dobre i zle chwile przezywaliscie razem 24\h Powodzenia w zalatwianiu wszystkich spraw.
                                                  • musso4 Re: Witam ponownie :) 01.02.11, 20:03
                                                    Basek fajnie, że się odezwałaśsmile tak to jest niestety sępy się zlatują od razu, skoro dziadek mieszkał z wami to ja bym nie pozwoliła, żeby ktoś grzebał w jego rzeczach, fora ze dwora.
                                                    Pralka już naprawiona serwisant się ździwił ze pralka ma niecałe 3 lata i łożyska poszły, mówił, że średnio wytrzymują około 7-8 lat i pytał czy dużo piorę, a ja mu na to że codziennie, nieraz nawet częściej, bo mam małe dziecko i wszystko jasne, zainkasował 2 stówki, trochę szkoda ale lepiej to niż nowa pralkasmile Jutro wysyłam mojego M z telefonem, bo on codziennie jest w mieście w pracy, a ja bym musiała specjalnie naginać, chyba że będą robić jakieś fochy w trakcie reklamacji to się pofatyguję zrobić awanturęsmile
                                                  • norwegiana wtorek 01.02.11, 21:16
                                                    cześć dziewczyny
                                                    joanna cieszę się że wszystko ok juz i tak jak gosia sądzę że to raczej zima, nie jesteś w kraju a to ma znaczenie wiem z autopsji,hormony ciążowe ...mój Tata odszedł 15 lat temu uwierz mi że wciąż tęsknię i żałuje że nie prowadził mnie do ołtarza nie widziała moch dzieci itp myślę że to normalne ...
                                                    basia po tych wszystkich przeżyciach życzę Ci spokoju i chwili wytchnienia
                                                    aleksa no to czekam razem z Tobą do 10go smile
                                                    gosia trzymam kciuki za rozmowejeśli nie dostamniesz pracy to niech Ci doda pewności siebie")
                                                    patite a jak Twoja rozmowa?

                                                    ... u mnie od 2 nocy Pyśka nie chce spać i zasypiać w swoim pokoju jak to było dotychczas mówi że przyjdzie do niej Baba Jaga i ją zabierze tłumaczę jej że mama wygoniła że już nie przyjdzie że to tylko w bajce jest... dziś usneła z 20sto minutowymi "oporami" i przy lampce chociaż nigdy przy świetle nie zasypiała... miałyście jakieś podobne problemy z zasypianiem dzieci ? zastanawiam się jak to będzie po przeprowadzce...
                                                    Syn mi się rwie do siadania nie można z nim uśiąść żeby był na półleżąco bo sie podnosi i siada wariatuńcio mały poza tym to cieszy się do wszystkich smile
                                                  • musso4 Re: wtorek 01.02.11, 21:35
                                                    norwegiana ile twoja Pyśka ma lat, chodzi do przedszkola? może inne dzieci naopowiadały jej głupot i teraz się boi, albo widziała coś w telewizji?
                                                    u mnie postępy w zasypianiu, już czwarty wieczór Klaudia zasnęła na łóżkusmile oby tak dalejsmile
                                                  • norwegiana Re: wtorek 01.02.11, 22:16
                                                    Mamusia jasia i małgosię słuchowisko z płyty puszczała dziecku stąd baba jaga ...
                                                    Pyśka ma 2lata i 8 miesiecy smile sypia sama w pokoju w swoim dużym łóżku od 17 miesiąca życiasmile
                                                    ...czasem świruje smile
                                                    musso gratuluje sukcesu oby tak dalej smile
                                                  • aleksa51 środa 02.02.11, 06:03
                                                    Norwegiana pewnie, że inne dzieci też tak mają. Moja Madzia ma prawie 5 lat i już nieraz przerabialiśmy duchy i potwory. Najpierw były strachy i baba jagi dzięki "kochanym " teściom jak miała nieco ponad 2 latka - za co byłam wściekła bo nie zamierzałam jej nigdy straszyć ciemnością bo sama do tej pory mam lęki z dzieciństwa przed ciemnością (bez przesady ale są).
                                                    Madzia mówi "Aniele Boży" a ja jej potem tłumaczę co znaczą słowa modlitwy, że nic złego jej się nie przytrafi. Ostatnio był u nas ksiądz i powiedziałam jej, że poświęcił nasz dom, a to co złe boi się święconego (tak w skrucie bo dziecku trzeba się natłumaczyć).
                                                    Joasia każdy ma prawo się rozpłakać i mieć gorsze chwile - tym bardziej, że nie tak całkiem bez powodu.
                                                    Musso teraz sprzęty domowe wytrzymują 5-7 lat, a nie to co kiedyś. U nas niedawno nawaliła pralka - już od jakiegoś czasu szalał progranator - okazało się, że filter to trzeba czyścić...czasem rozwiązanie jest pod nosem. Fachowiec pewnie by nas też ze 200 skasował gdybyśmy wezwali.
                                                  • joannaa22 Re: środa 02.02.11, 09:01
                                                    Czesc dziewczyny wczoraj wieczorem napisalam posta i mi wcielo. Szkoda bo myslalam ze moze ktoras juz mi odpowie i pomoze. Znowu lapie mnie jakies chorupsko i nie mam tu nic co moglabym wziac. Wczoraj wieczorem zrobilam sobie kanapke z szynka i czosnkiem kiedys tesciowa tak mnie leczyla. Moze macie jakies sposoby? pozniej napisze jeszcze bo mlodego szykuje do szkoly.
                                                  • aleksa51 Re: środa 02.02.11, 14:28
                                                    Płukanie gardła wodą z solą. Ewentualnie pastylki Isla jeśli u siebie kupisz. Czosnek, lub syrop z cebuli koniecznie. Na noc można ciepłe mleko z miodem i masłem. Więcej mi na razie do głowy nie przychodzi. Jeszcze picie lipy - kupisz ekspresową.
                                                    --
                                                    Blog o walce z chorobami moich dzieci: www.mojechorowitki.blogspot.com
                                                  • musso4 Re: środa 02.02.11, 22:14
                                                    Dzisiaj wyrwałam się na dwie godziny do kuzynki bez dziecka i bez M, odżyłam trochęsmile zresztą z moim M ciąglę się ostatnio kłucę z powodu teściowej oczywiście, to że o niej nie piszę to nie znaczy, że nie ma problemu, zdjeli jej ten gips w końcu ale przez następne 6 tygodni musi nadal o kulach bo na nogę stawać nie wolnosad M ciągle tam jeździ to jeszcze idzie przeżyć, bo wstępuje do niej po pracy, ale ona umyśliła sobie remont na teraz i myśałam że przełoży na kiedy indziej jak wyzdrowieje, a ona nie tylko teraz, paranoja, zabić to za mało sad
                                                    jutro nie mam prądu od 8 do 16 bynajmniej takie planowane jest wyłączenie, córcia rano będzie wyć, bo jak wstaje to każe włączyć telewizor, a tu niestetysad
                                                  • joannaa22 Re: środa 03.02.11, 11:42
                                                    Oj musso strasznie ci wspolczuje. I naprawde nierozumiem tesciowej skoro nie moze stawac na ta noge to jak ona poradzi sobie z remontem. Przeciez to mnostwo sprzatania i bieganiny. Ma pewnie nadzieje ze wy ja znowu wyreczycie. Dobrze ze odpoczelas sobie troszke od domu. Ja dzis tez mam wychonde na jakas godzinke moze dwie. Co prawda mam zebranie w pracy ale ciesze sie ze wychodze i to zebranie to przyjemnosc. Moj brat zabiera Tomaszka na spacer i pojda do szkoly po Olka wiec 2w1 i spacer zalatwiony i Olek ze szkoly odebrany a mama na kawce.
                                                    Dzieki Aleksa za rady lipe mam suszona dla dzieci na przeziebienia i zaraz sobie sparze. W aptece powiedziala mi babeczka ze moge gardlo plukac aspiryna rozpuszczalna albo paracetamolem alenie polykac. Moze i to zadziala.
                                                    Aleksa tak sobie myslalam juz o Tobie z racji ze masz takie doswiadczenie w leczeniu dzieci moze zechcialabys zrobic mi liste lekow, ktore powinnam przywiesc z Polski dla dzieciakow. Czasem wiem ze niekonieczny jest antybiotyk ale ja nie mam pojecia co podac w zamian. No i dla malucha jak sie urodzi, bo tu na wszystko paracetamol. Jesli masz ochote to z gory dziekuje. Asia
                                                  • aleksa51 Re: środa 03.02.11, 12:18
                                                    Asiu ciężko mi powiedzieć bo nie wiem na co najczęściej chorują twoje dzieci. Myślę, że dla Tomaszka powinnaś mieć dobre krople do noska jak mu się zaczyna katar, żeby zaraz na ucho nie szło. Często u nas pediatrzy przy infekcjach górnych lub dolnych dróg oddechowych przepisują syrop Pulneo - nie antybiotyk ale lekarka mi mówiła, że działa przeciwzapalnie- jest bez recepty. Jeszcze są takie tabletki, które przepisują przy infekcjach wirusowych- mają działanie stymulujące odporność organizmu, żeby szybciej sobie radzić z wirusem - isoprinosina lub tańszy odpowiednik- groprinosin. Więcej nie bardzo wiem co by wam się mogło przydać.
                                                  • musso4 Re: środa 03.02.11, 15:25
                                                    No właśnie najlepiej siedziec i rządzić, pocieszam sie tym, że męża siostra przylatuję z narzeczonym 28 lutego na dwa tygodnie, żeby zaprosić gości na weselę, moim zdaniem trochę za wcześnie, bo wesele 27 sierpnia, ale chyba inaczej im nie pasuję. Miałam nadzieje, że zdążę urodzić przed tym weselem, a to bedzie sukces jak wogóle bedę w ciąży do tej porysmile
                                                  • musso4 sobota 05.02.11, 08:59
                                                    Tydzień czasu i moje słoneczko nauczyło się samo zasypiać na swoim wyrkusmile póki co kładę się koło niej i opowiadam różne rzeczy, raz zasnęłam pierwszasmile he he, tylko znowu jej się zebrało na jedzenie mleka w nocy, piła 2 flaszki koło 1 i 5 rano, a dzisiaj wydyndała 4smile
                                                    Kończę kawkę i zabieram się za sprzątanie, później jeszcze farbowanie włosów, a po południu wypad do znajomych, trzymajcie się ciepło już niedługo wiosnasmile
                                                  • renatar-d Już niedziela:) 06.02.11, 01:15
                                                    Witajciesmile Ja jak zwykle po nocach..smile
                                                    U nas po staremu, dzisiaj miałam ostatni egzamin- zdałam napewno bo udało mi się ściągaćwink To może nie do konca to uczciwe..ale kto nie korzysta z okazji...
                                                    Miałam przez ostatni czas mały szpital, tzn mąż był chory.. hmmm katarek, kaszelek, goraczki brak, ale bidulek był umierającywink Iga podłapała... i rano ona do przedszkola nie idzie bo jest chora ( miała ze dwa dni podwyższoną tem) ale później nic jej nie było, ale jak M w łóżku rano się jej pyta " jak się czuje? czy idzie do przedszkola czy zostaje z tatusiem w domu? to oczywiste, że odpowiadała, że jest chora i do wyra z Msmile Więc oni razem w domku gnili a ja do robotysmile i tylko telefony ( najwięcej od M) zachciewajki, co im kupić, za ile będę, i czemu tak długosmile
                                                    Teraz mam dwa weekendy wolne , w koncu doprowadzę dom do ładu tym bardziej, że w następny weekend przyjeżdza do nas teściu z narzyczonąwink zaprosić nas na weselesmile Bedzie wesołosmilesmilesmile
                                                    Póżniej mam masakrę 13 weekendów szkoły... Mam tylko 3 wolne weekendy do konca czerwca, jeden w marcu i dwa w kwietniu: świąteczny- więc wiadomo gdzie będę i co będę robić i weekend majówkowy w którym mam weselesmile jak gadam z ludzmi to jestem jedną z nielicznych osób, która wszystkie weekendy na najblizsze pół roku ma szczegółowo zaplanowanesmile Ale Asiu dla Was w wakacje mam czaswink
                                                  • renatar-d Re: Już niedziela:) 06.02.11, 01:17
                                                    Niechcący kliknęłam i mi wysłałosmile Bez pozdrowienia dla Wszystkich i Buziakówsmilesmile Pa
                                                  • aleksa51 Re: Już niedziela:) 06.02.11, 09:01
                                                    Renatko wszystkie chyba znamy sytuacje jakto panowie ciężko katary przechodzą. Mój jak miał grypę to nawet sam po tabletki nie wstał, a potem jak ja chorowałam to byłam sama z dziećmi i nie miał mi kto pomóc.
                                                    Musso masz bystrą dziewczynkę. Ważna jest konsekwancja ale i umiejętne działanie, żeby dziecka nie zrazić.
                                                    My z M obudziliśmy się po północy i koło 2 godzin gadaliśmy. Potem jeszcze nie mogliśmy spać. Zapadła decyzja, że wypisujemy Madzię z przedszkola dla zdrowia obojga naszych dzieci. Jest jeszcze prawie 7 miesięcy do września i trzeba to zrobić. To była dla mnie bardzo trudna decyzja. Ale poszła trzy dni po chorobie i jest znów chora. Oczywiście dzięki głupim i debilnym rodzicom przyprowadzającym chore dzieci!! Nerwy mam też na cały personel przedszkola włącznie z dyrektorką bo pozwalają na to żeby chore dzieci chodziły.
                                                    Od jutra też staram się dodzwonić do lekarki z poradni niedoborów immunologicznych, bo jeśli dziecki choruje po jednym kursie autobusem, jeśli łapie infekcje ilekroś ma styczność z chorym to trzeba je leczyć konkretnie, a nie szczepionką na bakterie i syropkami psełdo podnoszącymi odporność. Szkoda czasu i pieniędzy.
                                                    Płakać mi się chce i nie mam siły ale muszę wszystko ciągnąć, trzymać rękęna pulsie i podejmować trudne decyzje. Dlaczego nie robią tego za mnie lekarze, przecież moje dzieci są pod opieką "specjalistów"!?
                                                  • goska797 Re: Już niedziela:) 06.02.11, 19:22
                                                    Aleksa ja myśle, że wielu z tych rodziców po prostu nie widzi problemu. Inni zaś nie mają z kim zostawić dziecka w domu, a nie chcą brać zwolnienia badz urlopu, bo albo nie chcą albo nie mogą. Tak mi się przynajmniej wydaje.
                                                    Dzisiaj była u nas z wizyta moja mama. Próbowała dotrzec miesiac mimo, ze nie ma daleko. W sumie wydaje mi się, że zmusiliśmy ją do tych odwiedzin. Mięliśmy dość wożenia Mateusza do niej by w ogóle widziała swojego wnuka. To samo tyczy się teściowej. Tez nie raczy sie pojawić mimo, że 2 razy w tyg jest u swoich rodziców, mieszkających od nas 15 minut autobusem. Myślałam, że jeśli juz bedzie to z checią pojdzie z nami na spacer, czy bedzie chciała wziąść go na rece. Gdzie tam. Wzieła dopiero jak jej dałam, na spacer poszła ale widać bylo, że bez przekonania. Teściowa jak jesteśmy też nie wychodzi z żadną inicjatywa. Nie wiem juz co myśleć. Nie oczekuję, że maja się mlodym zachwycać ale po co mu babcia, która dostała zdjecie i teraz chwali sie przed sasiadkami, a gdy jesteśmy nie wezmie go na rece mimo, że Mateusza buzia malo nie peknie z radości. Jestem strasznie rozżalona. Obydwie strony w niczym nam nie pomogła, nie zachowywali sie jak inni rodzice. Mielismy nadzieje, ze może wnuczkiem sie zajma skoro niby tak na niego czekali. Meczyli ciagle pytaniami kiedy bedzie? Teraz żadna nie pomysli zeby nam pomóc. Zaopiekowac sie np w weekend bysmy mieli cza dla siebie. Jak slucham kolezanek które opowidaja ze rodzice zabieraja dzieciaki do siebie, przyjeżadzaja by sie nimi opiekować to jest mi smutno. Do d....taka rodzina. Jestem na nie zła.
                                                  • musso4 Re: Już niedziela:) 06.02.11, 23:59
                                                    Moja mama mieszka z nami, pomaga mi przy małej jak jest potrzeba i nawet z nią zostaję jak musimy z M coś załatwić czy zwyczajnie jechać na większe zakupy razem. Zresztą teraz jak Klaudia już biega po domu to sama idzie do babci do pokoju i wchodzi jej na "głowę"smile Ale teściowa to zupełnie inna bajka, jak się urodziła to się zesr... chciała, z perspektywy czasu to widzę, że się cieszyła, bo się mogła chwalić, że babcią została. Szybko jej się wnuczka znudziłasad na ręce nie bo ciężka (4kg) i plecy bolą, dłużej nie bo płacze i tak bym mogła wymieniać bez końca. A odkąd teściu zachorował to już o wnuczce zapomniała, a jak umarł to tylko na stypie się chwaliła, że wnuczka to balsam dla jej duszy, a teraz to wogóle ma ją gdzieś, nieraz widzi ją raz na miesiąc i to tylko dlatego, że my tam pojedziemy, albo pisze mi na gg że się stęskniła, bo roczne dziecko to rozumie. Eeech szkoda słów na nią. Dodam tylko, że bałabym się dziecko z nią zostawić, jak czasem słyszałam o jej metodach wychowawczych.
                                                  • musso4 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 01:20
                                                    dziewczyny a dodajecie coś do wieczornego mleczka (z butli) żeby było bardziej sycące? jakąś kaszkę czy coś, chodzi mi o to, że mała mi jadła 2 flaszki w nocy koło 1 i koło 4-5 a teraz od dwóch dni domaga się 4, dodam jeszcze, że w dzień mleka nie ruszy, jak widzi to od razu kręci głową, że niesmile
                                                  • aleksa51 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 09:49
                                                    Musso według mnie dziecko w tym wieku może pić w nocy tyle mleka jeśli jest to mleko z piersi jak na mm to za dużo. Dodajesz wieczorem kleik ryżowy lub jakąś kaszkę smakową?
                                                    Goska to, że rodzice przedszkolaków pracują nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Każdy odpowiada za swoje dziecko, a dziecko chore powinno sięwygrzewać i odpoczywać w domowym zaciszu. W końcu przedszkole to nie szpital ani zakład opieki zdrowotnej dla chorych dzieci. Ale można by tak godzinami o tym a i tak nic nie zmienię. Pani dyrektor dziś rano też nad tym ubolewała ale też trochęnakłamała, że rodzice muszą jej przynosić kartki od lekarza jak dziecka nie ma ponad tydzień. W życiu ani razu nikt mnie o taką kartkę w tym przedszkolu nie poprosił.
                                                    Zaraz idę po Madzię. Dopełnię formalności, zapłacęnależności, zabiorę wszystkie jej rzeczy. Ale właśie trwa występ z okazji dnia babci więc jeszcze mam conajmniej pół godziny.
                                                    Zadzwoniłam też do lekarki od zaburzeń odporności. Kazała mi dzwonić w razie braku poprawy. Teraz mnie zbyła, że leków jej nie zmieni, mam poczekać jeszcze co najmniej miesiąc, a ona teraz nie ma czasu rozmawiać...no pewnie - słyszałam jak podczas tej rozmowy rozmawiała z kimś innym. Zaraz wzięłam telefon i zadzwoniłam do takiej samej poradni w CZMP. Znowu usłyszałam, że pani nie widzi żeby moje dzieci były wpisane ale jakieś miejsca miała pod koniec marca - więc zapistał. Tyle, że mam dzwonić i dowiedywać się czy na pewno odbędzie się wizyta.
                                                    Ile to się trzeba nawalczyć, napłakać i nabłagać...nadal przez to wszystko mam podły nastrój i brak energii.
                                                  • musso4 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 10:05
                                                    M teraz kupił mleko z dodatkiem kleiku, ale to nie wiele zmienia, je wieczorem i 2-3 flaszki w nocy, już nie raz próbowałam oszukać ją wodą lub piciem, ale kończyło się to zwykle dziką awanturą. Zreszta nie ma na to reguły, są jakieś zalecenia, ale w praktyce to różnie synek znajomej jak miał pół roku to przestał już pić w nocy mleko tylko wodę, a synek kuzynki przestał pić mleko w nocy jak skończył 5 lat i to tylko dlatego, że poszła z nim do szpitala i nie było jak zrobićsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 11:50
                                                    Witam Panie smile
                                                    Coś ostatnio nie mam weny na pisanie, tylko podczytuję. Musso, może spróbuj kaszkę... Nie pamiętam w jakim wieku dziecię Twe niestety. Moja mama mi marudzi, że powinnam Mili dawać kaszkę , a ja mówię - po co- skoro ona na samym mleku śpi 12 h bez przerwy ( ludzie się śmieją, że przez całą ciążę marudziłam małej - pamiętaj, mama lubi spać, mama lubi spać wink) . Więc może ta kaszka u Was zdałaby egzamin?
                                                    A słuchajcie, skoro już jestem, to zapytam- czy wasze dzieci , tzn. niemowlęta jeszcze też się tak rzucają w nocy po łóżeczku? Kurde Mila to zwiedza całe łóżeczko, a rano tylko wstanie to przeciera oczka, śmieję się nieraz i mówię - no poczekaj z tym spaniem, zjedz chociaż śniadaniewink . Nie uważam , że to coś nienormalnego, tylko chaiałbym wiedzieć czy tylko mój czorcik taki szalony. Ciężko mi uwierzyć, że jutro moje maleństwo 9 kilowe skończy 8 miesięcy! Strasznie leci ten czas.
                                                    A my sprzątamy dokumenty dziadka , czytamy wszystko dokładnie bo niektóre rzeczy mogą nam się przydać w sprawie mieszkania. I dowiadujemy się nie zawsze miłych rzeczy. Np. znalazłam swoje awizo u dziadka- nie miał prawa go zabierać. M. znalazł jakieś swoje dokumenty, które "wyrzucił", a dziadek sobie wyszperał. Dziadek był chyba bardziej chory niż nam się wydawało. Psychicznie mam na myśli. Noale teraz to już bez znaczenia.
                                                    Trzymajcie się dziewczyny i trzymajcie kciuki za to, żeby jednak nam to mieszkanie przyznali.
                                                  • musso4 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 12:18
                                                    Klaudia ma 15 miesięcy, fajnie że Milcia taka spokojna, bo mój szkrab to diabeł wcielonysmile teraz śpi trochę dłużej ale chyba tylko dlatego, że zima i wieczorem wariuje do 22-23, kto by spał jak tu tyle rzeczy do zrobieniasmile ja też jestem śpiochem, ale w ciąży wogóle nie mogłam spać, tzn w III trymestrze jak już nie mogłam nic robić, wyleżałam się w dzień to później w nocy spać nie mogłamsmile
                                                    Chwaliłam się niedawno, że żadne choroby się mnie nie czepiają, a tu chyba jelitówkę załapałam od dziecka, mdli mnie już 3 dzień, zwariować możnasad
                                                  • goska797 Re: Już niedziela:) 07.02.11, 15:58
                                                    Musso co prawda Mateusz mlodszy ale od 3 dni daje mu przed snem 3-4 lyżeczki "przysamku na dobranoc"hipp i 120ml mleka. Zasypia odrazu i przesypia noc. Nie wiem czy to kwestia jedzenia, ze jest pełny czy tylko chwilowy kaprys, ale moze spróbuj dodawac kaszke zamiast tej butli mleka dodatkowej. Zreszta tak jak Dziewczyny radza z lepszym doświadczeniem ode mnie.
                                                    Aleksa ja sie z Toba zgadzam, ze to jest zle i tak nie powinno być. Zastanawiam sie tylko czym kieruja sie rodzice.
                                                    Basiu ze starszymi, chorujacymi osobami tak jest. Moja babcia tez jak byla swiadoma nabrala jakiejs pozyczki od znanej firmy na P. Potem tego nie spłacała. Sprawa wyszla po jej smierci.
                                                  • norwegiana Poniedziałek 07.02.11, 23:59
                                                    Renata nawet gdybyś nie miała czasu w dzień to my się nocą pojawimy u Was smile nie odpuścimy smile kurcze wesele jak fajnie smile gratulacje dla Państwa Młodych smile my może w sierpniu się załapiemy na tańce
                                                    dziewczny co do picia mleka w nocy to Pyśka miała rózne zachcianki ale pamiętam że czytałam że dziecko w pewnych okresach ma skoki wzrostowe i to sie tak u niej odbywało teraz się głowię jak jej butle zabrać bo wieczorem pija mleko z butli i czasem rano jak jej się zechce to mama daje z nadzieja że pośpi dłużej
                                                    ...a mnie weekend zleciał szybciutko i w miłym towarzystwie smile
                                                    ...wieczorne kładzenie do łóżka prawie wróciło do normy za to wstała dziś o 4.00 i o 14 zasneła na stojąco na podstawce do wóżka jak wracałyśmy z przedszkola a mnie sie tel wyładował i nie mogłam zdjęcia zrobić sad
                                                    jedynybasek trzymam kciuki żebyście dostali to mieszkanko
                                                    aleksa szkoda że musiałaś Madzie wypisać ale to dla jej dobra
                                                    ... a ja mimo że wstałam o 4 nie mogę spać moja Mama idzie do szpitala siedze i biję się z myślami co robić czy jechać do pl czy jest sens z 2 malych dzieci .........?????
                                                    a nad nami gość sobie muzy na maxa słucha wrrrrrr dobrze że chociaż znośna jakaś
                                                    pozdrawiam Was i kładę się chociaż poleżeć a może zasnę

                                                  • musso4 czwartek 10.02.11, 17:17
                                                    coś znowu ciszasmile
                                                    wpadłam tylko na chilkę, pochwalić się, że nakłoniłam dzisiaj moją córcię do zrobienia kupy do nocnika, może niektóre z was to rozśmieszy, ale dla nas to kolejny sukces w naucesmile
                                                  • norwegiana czwartek 10.02.11, 19:06
                                                    musso każdą mamę cieszą sukcesy maluszka więc Cię doskonale rozumiemsmile gratulacje
                                                    no i rzeczywiście cisza nastała coś dziewczyny zamilkły
                                                    a mnie zasypało 40 cm śniegu spadło i z jednej strony nie ma wyjazdu z mojej miejscowości bo lawina spadła.Ostatnim razem jak tak padał śnieg to z miasteczka można było sie tylko helikopterem się wydostać bo z każdej strony lawiny poschodziły...
                                                    zmykam bo jestem dziś wykończona muszę się zregenerować papa
                                                  • aleksa51 Re: czwartek 10.02.11, 19:57
                                                    Hej. Musso ja niedawno przez nocnikowanie przechodziłam. Wiem jaką radość mogą sprawiać sukcesy na tym polu i rozumiem radość.

                                                    Już po USG. Maluch ma wszystko na swoim miejscu, wyniki w normie. Fika i wygląda przesłodko. Rośnie jak na drożdżach bo poprzednie badanie pokazało termin na 30 sierpnia, a obecne na 21 sierpnia (wg. moich wyliczeń z terminu owu powinno być 26 sierpnia) - czyli nie zabiedzone. Byłam zaskoczona jakością sprzętu USG - pozytywnie zaskoczona. Ponieważ między nóżkami sterczał jakiś kolec zapytałam lekarza o płeć i on też stwierdził, że coś tam dynda między nóżkami (raczej sterczało niż dyndało) więc oboje obstawiamy, że to chłopczyk. Przy dziewczynach niczego takiego na żadnym USG nie widziałam.
                                                    Jestem dziś cała w skowronkach.
                                                  • goska797 Re: czwartek 10.02.11, 21:13
                                                    Fajnie Aleksa. Bardzo sie cieszęsmile Jestem w szoku, że w 11 tyg coś można zobaczyc między nóżkamismile
                                                    Jak to mówia do 3 razy sztuka.smile
                                                  • norwegiana piątek 11.02.11, 21:49
                                                    aleksa SUPER!!! oby to coś smile to było to smile nie dziwię się że jesteś w skowronkachsmile
                                                    ale fajna wiadomość na weekend
                                                    ...a Eri chyba zaczybna ząbkować ślini się i z wściekłością zajada rączki Pyśka miała 5 miesięcy jak wyszedł 1 ząbek zobaczymy...
                                                    miłego weekendu dziewczynkismile
                                                  • jedynybasek5 miluśka spryciuśka 12.02.11, 19:11
                                                    Hej dziewczyny, wpadłam się pochwalić , że moja Mała Mi zaczęła dziś raczkować- zasuwa po pokoju i chwyta każdy kabel, który jej sie nawinie smile
                                                  • musso4 Re: miluśka spryciuśka 12.02.11, 23:27
                                                    Aleksa, może będzie syneksmile
                                                    Jedynybasek super, że Milcia wystartowałasmile
                                                    ja wróciłam z imprezki 2 godziny temu, córcia już śpismile, mąż też się ululał, dosłowniewink żadnego przymilania nie będzie, więc nadrabiam zaległości na forumsmile
                                                  • aleksa51 Re: miluśka spryciuśka 13.02.11, 08:22
                                                    Basek wkroczyliście w nowy etap - mniej noszenia na rękach, więcej uganiania się za małą. Super.
                                                    Musso chyba nie piszesz o zaległościach na naszym wątku, bo to by była przesada sad
                                                  • musso4 Re: miluśka spryciuśka 13.02.11, 09:21
                                                    Ten wątek czytam na bierzącosmile
                                                  • abi19822 po przerwie 13.02.11, 21:54
                                                    Witajcie.
                                                    Aż mi głupio pisać po takiej przerwie... ale na bieżąco śledzę ten wątek, tylko z pisaniem gorzej. Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętacie...

                                                    u nas czas szybko ucieka. dalej jestem w domu z Małą, biegam za nią i nie mogę nadążyć. Jest kochana i bardzo grzeczna, jak ją nic nie boli to aniołeksmile jednak nie jest różowo. Męczymy się z alergią na nabiał (i nie wiem na co jeszcze a na pewno to nie tylko nabiał), z pokarmowej zrobiła się wziewna, ręce mi już opadają bo jak nie katar, kaszel to bóle brzucha i ta monotonna dieta... Jutro jedziemy do alergologa, oczywiście prywatnie bo państwowo to szkoda gadać... nie chce marudzić tylko po prostu się martwię...

                                                    Gratuluję Staraczką kolejnych Maluszkówsmile

                                                    Alekso i Asiu trzymam kciuki za spokojne 9 miesięcysmile

                                                    Basiu przykro mi z powodu Twojego Dziadka...

                                                    nie ma wprawdzie listy obecnych starających się ale ja mogę się dopisać?smile pomału myślenie o następnym dziecku nie jest już tylko myśleniemsmile zobaczymy jak będzie tym razem, bo o Małą zeszło nam ponad rok. Teraz znam przyczynę- tarczyca i mam ją pod kontrolą. Czas pokarze, ale przyznam że się boje czy się uda...

                                                    mhn mhn co tu jeszcze napisać?
                                                    przepraszam że tyle milczałamsad
                                                  • musso4 Re: po przerwie 13.02.11, 22:42
                                                    cześć Abismile ja to cię nawet nie znam bo dopisałam się niedawnosmile kiedy urodziłaś córkę, bo chyba mamy rówieśniczkismile też staram się o drugiego maluszka już 11 cyklsad ale za pierwszym razem zaskoczyłam podobnie jak Ty, czyli po rokusmile więc cały czas mam nadziejęsmile
                                                  • goska797 Re: po przerwie 14.02.11, 09:41
                                                    Abi ja Cie doskonale pamietamsmile Caly ten nasz wspolnym potok lez wylanych na tym forumsmile Fajnie, ze pracujecie już nad drugimsmile Widzę ze taka mysl rodzi sie mniej wiecej jak dziecko skonczy roczek.
                                                    Musso bedzie dobrze. Trzeba wierzyc, ze znowu bedzie pora i sie uda.
                                                    A co u nas? Mateusz chyba zaczyna akcje po tytulem zabki. ślini sie na potege, wszytsko wpycha do buzi. Płacz na wieczór nie milosierny. Pomógł dopiero Dentinox. Myslelismy jeszcze ze to moze brzuszek po pierwszym daniu miesnym ale chyba nie. Poza tym wprowadzilam mu gluten w kaszce mannej nestle i chyba jest ok.
                                                    W piatek zarejestrowalam sie w UP. Mialam nadzieje ze moze cos sie znajdzie na pol etatu wieczorami. Zarejestrowali mnie ale nikt mnie nawet nie zapytal co ja mysle biorac pod uwage ze kobita widziala ze dopiero skonczylam pobierac zasilek macierzynski. Kazali mi sie stawic za tydzien. Troche sie boje ze moze cos mi juz wynajda i to na caly etat, a wtedy nie wiem co zrobimy z Mateuszem. Moze to tylko taka wstepna orientacja bedzie z ich storny. Nie wiem na co sie przygotowywać. Poza tym nie usmiecha mi sie biegac do nich co tydzien bo nie mamy jak sie zorganizować z Mateuszem, a oczywiscie nie mozna umówic sie na godzine tylko nalezy stac w kolejce. Zaczynam żalowac tej rejestracji. M mnie namawial bo moze cos znajda na wieczory i moze dazda pare groszy ego zasilku. Macie jakies doświadczenia z tym UP? Ja pierwszy raz dopiero dlatego tyle stresu.
                                                    Oprócz tego jak sie rejestrowalam to M mógł popracowac w domu wiec mielsimy nadziejej ze cos sie uda zrobić. Tu jednak w piatek po poludniu okazalo sie ze ma nowa dyrektor i koniec z tego typu pomyslałam. Nasz plan runąl.
                                                    No ale dobra co Wam bede truć. Trzymajcie sie kochane.
                                                  • jedynybasek5 Re: po przerwie 14.02.11, 09:45
                                                    Cześć Abi smile Kurde teraz z tymi alergiami to jakaś plaga. Mała Mi chyba nie ma, ale co jakieś krostki jej wyjdą to się już zastanawiam.
                                                    Muszę znów pochwalić mojego dziecia kochanego wink wypatrzyłam przebite górne dwójki czyli mamy już 6 zęboli i dzisiaj nauczyła się pić z niekapka wink duzo nie wypiła, ale ostatnio to nawet do buzi nie chciała wziąć. I tu mam pytanie. Mleko dawać teraz z niekapka czy z butli normalnej??
                                                  • joannaa22 Re: po przerwie 15.02.11, 13:59
                                                    Czesc kobietki.
                                                    Jestem tak strasznie zalatana, ze nawet nie mialam szans tu zajrzec. U nas ok jakos duzo lepiej sie czuje, chociaz mam straszna ochote na owoce, ale po nich dziwnie sie czuje. Dlatego jem je wieczorami i klade sie spac.
                                                    Basek jesli chodzi o niekapki to nasz tomus dlugo nie chcial z nich pic. Moja znajoma zlikwidowala butelki i mleko tez podawala z niekapkow to maly przestal sie budzic w nocy i przesypia pieknie cale nocki.
                                                    Pozniej doczytam reszte i napisze cos do kazdej.
                                                    Mam jednak pytanie jaki moze byc powod brzydkiego zapachu z ust Tomaszka? Nigdy wczesniej tego nie mial.
                                                    A;eksa przeslij jak mozesz jakis link o Balsamie to poczytam bo juz slyszalam duzo dobrych opinii.
                                                    Pozdrawiam wszystkie serdecznie. Asia
                                                  • aleksa51 Re: po przerwie 16.02.11, 13:32
                                                    Witam!
                                                    Abi fajnie, że nadal jesteś, bo dziewczyny się niestety wykruszają...Mam nadzieję, że staranka szybko zaowocują. Przypomnij mi imię twojej córeczki, bo już nie pamiętam. Trochę tych staraczkowych maluszków było, a szukać po wątku za długo.
                                                    Joasiu coż ja ci mogę linkować...na forum Alergie jest wątek tasiemiec o balsamie i ciągle powtarzają się w nim podobne posty. Mogę ci napisać, że balsamem można z powodzeniem leczyć w ciemno szeroką gamę pasożytów - i robale i grzyby. Jak się podczas leczenia czuje nienajlepiej to oznaka że draństwo pada - a objawy tego mogą być przeróżne - np bóle brzucha, skurcze flaczków, objawy grypopodobne (nawet z gorączką), wysypki....i wiele innych. Najpierw należy solidarnie przeleczyć całą rodzinę - dorośli 3 lub 2xdziennie po 40-50 kropli (w zależności od postury), a dzieci 2-3x dziennie po kropli na każdy kg masy ciała. Tak przez 3 tygodnie, tydzień lub max 2 tygodnie przerwy i 3 tygodnie powtórki. W czasie leczenia nie powinno się przyjmować innych silnych leków jak np antybiotyki bo to lek starego typu, który lubi wywlec choróbsko na wierzch, żeby się go pozbyć. Jak jest ten efekt wytrówania należałoby w domu zrobić pożądki- najważniejsze to wyprać w wysokiej temperaturze powleczenia pościeli, bieliznę i ręczniki. Kobiety w ciąży nie mogą leczyć się balsamem. Natomiast ja brałam w trakcie karmienia piersią. Można go kupić u Kapucynów w Krakowie lub wysyłkowo.

                                                    Basek gratuluję tylu sukcesów na raz.
                                                    Ja u Madzi po roku zaczęłam podawaćmleko z kaszką lub kleikiem ze szklanki. U Noelki nie było wogóle tego tematu z wiadomych powodów. Każde dziecię inne i nie ma jednej instrukcji obsługi dlatego musimy improwizować.

                                                    A u mnie...w niedzielę zauważyłam, że trochębrudzę i mam odrobinkękrwi w śluzie więc w poniedziałek zawędrowałam do mojego lekarza. Bardzo się cieszę, że mam takiego lekarza na NFZ bo pewnie bym zbankrutowała na wizyty co 2 tygodnie. Kazał leżeć, brać więcej luteiny, a jak się znowu sprawa powtórzy to wtedy szpital bo tam się na prawdę nic nie robi, a w domu...wiadomo.
                                                    Staram siękupić sobie jakąś ładną piżamkę ciążową ale to okazuje się trudne- w sklepach w moim mieście jak coś jest ciążowe to ochydny namiot...na allegro widziałam kilka dni temu coś co mi się podobało ale już nie ma sad
                                                    Byliśmy też dzisiaj u kontroli z dziećmi i okazuje się, że w miarę dobrze jest. Nelusia jeszcze ma gęsty katar i przez to pokasłuje ale jak dobrze pójdzie to w poniedziałek do żłobka...bo już mam dość tych ich kłutni, wiecznego płaczu, szturchania. Trochę separacji im pomoże, a mi już z pewnością. Tylko gdzie by tu jeszcze Magdę sprzedać? ;P
                                                  • musso4 Re: po przerwie 17.02.11, 09:16
                                                    rzuciłam się wczoraj w wir porządków wiosennych, posprzątałam w garderobie i w szafachsmile powyciągałam wiosenne i letnie ciuchy, uzupełniłam garderobę o kilka nowych rzeczy, przydałyby się jeszcze jakieś nowe buty, bo trzydzieści kilka par to za małosmile pozbyłam się też części ciążowych ciuchów, bo tylko zalegają i wkurzam się jak na nie patrzęsmile
                                                    pozdrowienia dla wszystkichsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: po przerwie 18.02.11, 12:06
                                                    Joanna, brzydki zapach z ust może ( podobno- zdaniem mojej babci i mamy i ostatnio się sprawdziło i Milenki) świadczyć o bolącym gardełku. Nigdy wcześniej tej teorii nie słyszałam, ale właśnie ostatnio mama poczuła zapach i stwierdziła, że Milę chyba gardło boli. Poszliśmy do lekarza, i okazało się, że ma okropnie zaczerwienione. Początek anginy, na szczęście szybka reakcja, syropek i dalej się nie rozwinęło.
                                                    U dorosłych brzydki zapach to albo nie mycie zebów wink albo problemy z żołądkiem. Też sprawdzone. Nie wiem czy z dzieciaczkami też tak jest.
                                                  • musso4 Re: po przerwie 19.02.11, 09:20
                                                    Moje maleństwo się rozchorowało, ma kaszel i katar, całe szczęście, że przekonała się do syropu, bo jak miała kaszel na jesień to jej musiałam siłą wciskać, a teraz mniam mniamsmile tylko psikacz do nosa to już dzika awanturasad ech te dzieci mają swoje zdanie na każdy tematsmile
                                                  • musso4 Re: po przerwie 20.02.11, 22:02
                                                    i cisza, a mi się znowu nie udało w tym cyklu, wczoraj @ zawitała, ale się już tym nie przejmuję, co ma być to będziesmile
                                                    piszcie co u Wassmile
                                                  • joannaa22 Re: po przerwie 21.02.11, 11:49
                                                    Czesc dziewczyny. Czytam wszystko ale jakos nie moge sie zebrac i napisac. U nas jakis szal dziki, bo moi bracia sie wyprowadzili i staramy sie zorganizowac jakos pokoje. Dzis zawalona jestem prasowaniem. Dalam wszystkim stalum klientom ze jedziemy do Polski i od razu wszyscy chca miec posciele poprasowane. Tak wiec mam mnostwo roboty. Strasznie sie boje tego mrozu w Polsce, bo moje dzieci nie sa so tajuch temperatur przywyczajone. Mam tylko nadzieje ze sie nie rozchoruja. Ja tez mam maly problem bo nie zapne sie juz w moja ciepla kurtke. Nie chce nic kupowac, bo tu juz wiosne mamy. U mnie w ofrodzie krokusy, tulipany i zakile kwitna, a w Polsce takie mrozy. Brrr
                                                    Musso mam nadzieje ze corce juz troche lepiej.
                                                    Wracam do zelazka. Pa
                                                  • musso4 Re: po przerwie 21.02.11, 12:10
                                                    niestety nie przeszło, dam jej jeszcze dwa dni i jak nie będzie poprawy to do lekarzasad
                                                    mrozy są faktycznie, ale mają być tylko do końca tygodnia, wszystko zależy kiedy przylatujeszsmile
                                                    pozdrawiam wszystkichsmile
                                                  • aleksa51 Re: po przerwie 21.02.11, 14:48
                                                    Joasiu a może my do ciebie się wybierzemy, skoro lokum wolne...chyba wszystkie czekamy z utęsknieniem wiosny i krokusów. Ja puki co staram się moje dzieci wyganiać w te mrozy na dwór, bo moim wielkim błędem jest to, że nie hartowałam mroźnym powietrzem od malutkiego ale inna sprawa, że Madzia to wcześniak...od razu zapalenie płuc po urodzeniu miała i wiosną się urodziła, a Nelusia od początku chorowała bo łapała od siostry.
                                                    Dziś Nelutek pierwszy dzień po chorobie w żłobku, a Madzia z tatą w domu. Ja trochę siedzę w biurze ale dla relaksu oczywiście...bo już za dużo mi było tych krzyków i wrzasków w domu. Chciałam się wyrwać gdziekolwiek. Szkoda tylko, że nie ma tu jakiejś kanapy wink
                                                    Musso szkoda małej jak chora, a i mama przy niej się narobi. Oby minęło szybciutko.
                                                  • musso4 Re: po przerwie 22.02.11, 12:50
                                                    Już nie chodzi o to, że trzeba poświęcić więcej uwagi choremu dziecko, tylko o to że mam ogromnego stresa zawsze jak jej coś dolega, nic nie jem i chudnę w oczachsadna początku było spoko miała tylko katar w wieku 7 tygodni i potem rok nie chorowała, zaczęło się na jesień i przez zime 2 razy biegunka, 1 raz katar 1 raz kaszel i teraz katar i kaszel razemsad Podziwiam się Aleksa jak sobie radzisz z ciągłymi chorobami dziewczynek.
                                                  • joannaa22 Re: po przerwie 23.02.11, 08:25
                                                    Musso ja mysle ze u mnie np to jest jakis rodzaj uodpornienia albo kwestia radzenia sobie z tymi chorobskami dzieci. Nasz Tomasz w ciagu pierwszego roku mial chyba 8 antybiotykow, jezdzilismy do polskiej kliniki do pediatry bo uwazalam ze tu nie potrafia go leczyc. Zaraz po roczju wyladowalismy w szpitalu ze straszliwa wysypka i ogromna goraczka. Mam zachowane zdjecia to az wierzyc sie nie chce jak dalismy rade przez to przejsc. mysle ze ja sie juz nauczylam reagowac szybko i dostrzegam chorobsko jeszcze w zarodku. Boje sie testowac jakiekolwiek leki bo ta wysypka z goraczka moze sie powtorzyc, ale mamy kilka sprawdzonych i wtedy dzialamy. Boje sie jechac do Polski w te mrozy bo on jest uczulony na prawie kazdy antybiotyk w polsce. Tu mowia ze one poprostu sa dla niego za mocne, bo cale swoje zycie przyjmowal delikatne i na nie dobrze reaguje. Powiem jeszcze tylko ze duzo ludzi narzeka na angielska sluzbe zdrowia, ale ja mam kilku sprawszonych lekarzy i tylko do nich chodze. Nauczylam sie im ufac bo tu mieszkam i zyje i poprostu mnie nie stac jezdzic do polskich lekarzy i placic 100 funtow za wizyte i leki.
                                                    A tak calkiem z innej beczki to moj kurczaczek zaczyna dawac znac o sobie. Juz od kilku dni wydawalo mi sie ze czuje jak sie tam zaczyna rozpychac, ale wczoraj wieczorem polozylam sie i polozylam reke na brzuchu i juz jestem pewna ze to nie gazywink tylko nasz kurczak zaczal kopac. Lece zrobic sniadanko chlopcom i pakowac walizy bo wyruszamy na lotnisko ok 15. Pozniej zajrze co u was. Asia
                                                  • aleksa51 Re: po przerwie 23.02.11, 08:40
                                                    Tak długo pisałam post, że mnie ubiegłaś smile smile smile
                                                    A z tą wprawąz ubieganiem choroby coś jest - ja sprawdziłam, że jak tylko zaczyna moim maluchom furczeć w nosku czy w nocy chrapią co nie przechodzi po zmianie pozycji to nie czekam i naklejam na ubranko/piżamkę plasterek na katar i mija.
                                                  • goska797 Re: po przerwie 23.02.11, 10:53
                                                    Dziewczyny super, że czujecie już ruchy. Aleksa ale sie zdziwiłam, że czujesz juz maleństwo w 13 tyg, ale widac tak jest przy trzecim dzieckusmile Ja to nie doświadczona w tym temaciesmile
                                                    Chcialabym Cie zapytać (jesli mogę oczwiście) jak przyjęła dalsza część rodziny wiadomość o kolejnym maleństwie? Pytam bo znam osobe, która przy czwartym dziecku nasłuchała się o braku odpowiedzialnośći itd. Oczywiście nie sugeruję tutaj niczego złego w stosunku do Twojej osoby.
                                                    Jesli chodzi o nas to Mateusz zaczyna chyba podejści do raczkowania. Podnosi sie na łapkach, pupe w górę, trzyma się na palcach stop. W sumie wychodzi śmieszny łuksmile Dzisiaj się chyba zorientował, że mozna podnieść się i oprzeć na kolanach. W każdym razie przez takie wygibasy wymaszerował nam tyłem z pokoju.
                                                    Ostatnio też zasypia przed 22 ale wstaje wczesnie bo o 5:30. Ja jestem jakas nieprzytomna przez to. Niby budzi tylko raz o 2:30 ale walcze z nim w łóżeczku bo się przekręca na brzuch. jak sie przekręci to głowa mu opadnie i sie budzi. Jest wielki płacz. Nie mam pomysłu już co zrobic z tym fantem. W każdym razie wlacze z nim tak okolo 30 minut. Dziwi mnie, że jestem taka zmęczna. Niby wstaje tylko raz, ale strasznie mi cięzko rano.
                                                    Jeszcze Was zapytam o jedna rzecz. Otóż Mateusz zupełnie nie przekręca sie na brzuch w lewo. W prawo to nawet nie zdąże sie obejrzeć juz lezy, a w lewo nic. Czy to może byc jakis nawrót tej asymetrii? Powinnam sie tym martwić?
                                                    Mnie dzisiaj też nawiedziła @. Przez ostatnie jednak 3 dni miałam już lekkiego stracha czy jak to nazwać, bo spózniała sie. Mój M oczywiście juz sobie nabił do głowy, że może bedzie drugi bąbel. Ja zdałam sobie jednak sprawę, że nie jestem jeszcze gotowa na drugie dziecko.Trochę bym chciała ale się bojesmile Chyba bym psychicznie nie zniosła jeszcze strachu o kolejne dziecko, a raczej przebieg ciąży. Gdzies tam z tyłu głowy mam jeszcze początki z Mateuszem.
                                                  • aleksa51 Re: po przerwie 23.02.11, 08:34
                                                    Musso tyle infekcji u malucha to norma - nawet jeszcze macie zapas. Nie jest to nic niepokojącego ale nie jest też miło. Każda z nas chciałaby, żeby jej dzieci nie chorowały wcale. Takie przypadki to wyjątki. Mój mąż i jego brat jako dzieci nie chorowali - teściowa nie wie co to pielęgnacja chorego dziecka...
                                                    Wczoraj udało mi się wyekspediować Madzię z tatusiem na działkę (-10 stopni). Miało zejść im ze 2 godziny, a zrobiło się z tego trzy. Dzisiaj zostało mu tam coś jeszcze dokończyć i poprosiłam, żeby też ją zabrał. Kożystamy puki mróz i staramy się ją hartować. Może będzie odrobinkę lepiej. Czytałam niedawno, że zimą dziecko powinno być na dworzu minimum 2 godziny. Nie zawsze nam się to uda ale jak jest okazja to trzeba kożystać. Dochodzą do tego dodatkowe bonusy- jak wpadnie z dworu to je co jej dam i lepiej śpi.
                                                    I zaczynam czuć pierwsze fiknięcia - najpierw wczoraj rano poczułam trzy lekkie stuknięcia w tym samym miejscu - obstawiam, że kopniaki, a po południu odczułam tak mocny ruch jak np w 6 m-cu (tyle, że pojedynczy) i obstawiam, że to z bańki ;P
                                                  • aleksa51 Re: po przerwie 23.02.11, 12:11
                                                    Goska dalsza rodzina z mojej strony zachowała się ok, wszyscy się cieszą i klapią co niektórych po plecach, bo znają naszą sytuację i osądzili że podołamy. Dalsza rodzina M nie wie. Teściowej już w 8tc wyklepał szfagier o czym świadczyły niepochamowane uśmieszki do mojego M na drugi dzień po tym jak M powiedział o ciąży swojemu bratu i zakazał mu mówić ich mamie. Do tej pory teściowa nie porusza tematu i my też, bo po co mamy jej mówić skoro wiemy dobrze, że ona wie. Nie ukrywam przed nią moich zaokrąglonych kształtów ale ona woli udawać...to proszę. Kiedyś natomiast (może rok temu) usłyszałam od chrzestnej mojego M, żeby teraz już tylko uważać, żeby trzecie się nie trafiło. Uświadomiłam ją, że ktoś może chcieć mieć trójeczkę.
                                                    Inaczej moja rodzina reagowała na wieść o trzeciej ciąży mojej kuzynki - ona i jej mąż są nieodpowiedzialni i ciągle brakuje im kasy (bo jak małżonkowi nie odpowiadają przeróżne prace i się je rzuca...) i wszystko zwalają często na jej rodziców i finansowo i opiekuńczo.
                                                    Co do przekręcania się przez jeden boczek to lepiej zapytaj lekarza, bo akurat ja nie mam pojęcia. A wstawanie nawet raz w nocy potrafi dać w efekcie niezłe zmęczenie. Mi wystarczało jak bydziłam się tylko z powodu kaszlu dzieci - bez wstawania- w dzień jak ząbi.
                                                    A co do ruchów to w pierwszej ciąży poczułam pierwsze ruchy - tak bez wątpliwości jak było 16t i kilka dni, w następnych ciążach można czuć wcześniej, do tego dodatkowe sprzyjające warunki jakie spełniam to jestem szczupła i łożysko mam na tylnej ścianie.
                                                  • musso4 Re: po przerwie 23.02.11, 12:41
                                                    ja się już przyzwycziłam do wstawania kilka razy w nocy, odkąd mała się pojawiła to nie śpię dłużej jak 2-3 godziny jednym ciągiem, a to i tak luskus, raz się tylko zdarzyło, że przespała 8 godzin jak miała 2 miesiące i to by było na tyle, plusem jest to, że rano śpi do 8-9
                                                    w nocy nawet jak się przekręca z boku na bok i stęka pod nosem to się budzęsmile
                                                    a odnośnie kolejnych dzieci to teściowa wkurzyła mnie na maksa, w zeszłym roku zmieniliśmy auto na większę mieliśmy okazję i mój M wspomniał, że jakbyśmy mieli w przyszłości drugie dziecko to się przyda większe, nic nie mówił że się staramy bo po co, jak już będę w ciąży to mam zamiar dopiero powiedzieć, a teściowa dorobiła swoje i powiedziała całej swojej rodzinie, że staramy się o drugie i teraz jak pojedziemy do kogoś z rodziny męża to wszyscy się dopytują jak starania, masakra jakaś, co ich to obchodzi.
                                                  • aleksa51 Czwartek? 24.02.11, 10:51
                                                    Tak. To równie taktowne jakby zapytali "jak tam bzykanka?" Faktycznie nie ich sprawa.
                                                    Ja właśnie pichcę w kuchni. Podszykowuję objadek żebym znów mogła się pobyczyć na maxa jak małżonek zabierze Madzięw plener. Wczoraj spędzili na tym mrozisku ze 2 i pół godzinki. Ale jak Madzia wpada do domu to zaraz woła jeść i wszystko znika z talerza. Przydałoby się tak Noelkę przetrenować bo już panie w żłobku zasugerowały małżonkowi, że chyba w domu dziecko je tylko bułki (że niby objadów nie ma i ona dlatego ich nie chce jeść. No, jakby to mi powiedziały!...
                                                  • musso4 Re: Czwartek? 24.02.11, 13:13
                                                    Denerwują mnie takie pytania, ja mam kuzynkę co jest 7 lat po ślubie i wcześniej przed ślubem byli ze sobą 10 lat, zastanawiałam się kiedyś dlaczego nie maja dzieci, nie chcą czy nie mogą, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać. Szkoda gadać
                                                    Mojej księżniczce powoli przechodzi, kataru resztki, kaszlu też, tylko ten kaszel taki mokry, odrywa się, mam nadzieję że nie weszło coś w oskrzela albo dalej. We wtorek ma szczepienia to nawet jak przejdzie to lekarka osłucha, będę miała spokojną głowęsmile
                                                    Posprzątałam do południa, obiad od wczoraj, teraz słoneczko śpi, M w robocie, a ja mam chwilę dla siebię, chyba zrobie sobie drugą kawkę, bo ostatnio kończę pracę koło północy, a rano trzeba wstać, miałam się położyć z małą i zdrzemnąć ale czekam na kuriera z paczkąsmile
                                                  • goska797 Re: Czwartek? 24.02.11, 15:22
                                                    Ludzie sa rózni. Pamietam jak 2 lata po slubie nas zaczeli męczyc na co my czekamy? Szczególnie było to odczówalne gdy pojechalismy na wieś do teściów. Wszyscy wokół tam mięli dzieci bardzo szybko, moj M był wyjątkiem który w wieku 30 lat nie mial dziecka. jego koledzy z dzieciństwa mieli juz brzdące po 9-10 lat.
                                                    Dzisiaj bylismy na szczepieniu. Matuesz nie płakał. Wazy teraz 9600 i ma 73 cm. Lekarz zaleciła mi odstawic go od nocnego karmienia. Nie mam pojecia jak to zrobić.
                                                    Kazala tez dawać mu wiecj warzywek zamiast butli. Cięzkie to bo max zjada 130 g a dla niego norma to kolo 200. W ogóle mam z nim porble bo gdy do poludnia jest w stanie wytrzymac miedzy jedzeniem 3-4 godz to pozniej jest coraz gorzej. Jakby wieczorem nadrabiał zaległości z rana. Je w sumie 4 razy mleko, kaszke i zupke jarzynowa. w nocy budzi jeszcze raz ale daje mu piers. Podejrzewam ze za duzo juz jej z niej nie na je. Czasami udaje mi sie ograniczyc te butle mleka do 3. Co Wy o tym myślicie? Jak pozbyc sie tego karmienia w nocy bo póki co ja tego nie widze.
                                                    Dzisiaj cos fatalnie sie czuje. Nachyliłam sie nad Mateuszem i zalałam go krwotokiem z nosa. Sweterk do prania. Do tego mam tak ogromny okres ze najwieksze tampony musze zmieniac co 1,5 godz. W sumie mam tak odkad po porodzie zaczeły mi sie miesiaczki. Czy któras z Was tez miała takie obfite?
                                                  • jedynybasek5 Re: Czwartek? 24.02.11, 23:08
                                                    hej dziewczyny. Ja tylko na chwilkę. Robimy mili badania, podejrzewam robaki uncertain od kota. Dzis oddaliśmy go do schroniska. mamy wyrzuty sumienia, ale nikt go nie chciał sad
                                                  • musso4 Re: Czwartek? 25.02.11, 08:32
                                                    wystarczyło kota odrobaczyć, ja mam cztery koty i dziecku nic nie jest i w dodatku je uwielbia, nie rozumiem niestety takiego postępowania kot też czujesad
                                                  • aleksa51 Piątek 25.02.11, 08:41
                                                    Goska akurat nocne karmienie piersią(nawet jeśli leci niewiele) daje same kożyści i nie tuczy, za to daje mózgowi najwięcej nienasyconych kwasów tłuszczowych dla lepszego rozwoju mózgu. A może Matiemu po południu chodzi o cośinnego - może potrzebuje więcej uwagi albo coś mu dolega. Moje Noelka non stop potrafiła mi marudzić i płakać bo coś tam...myślałam, że padne ale taki poprostu miała wtedy charakterek, a ja mogłam to różnie interpretować - ona poprostu chciała być fciągle noszona i lulana, a wiadomo, że trzeba też ugotować, posprzątać, uprasować itd. A normami porcji warzyw tak sztywno się nie przejmuj - przecież to są wyliczone średnie i jedno dziecię zje ich więcej a inne mniej. Kiepsko by było gdybyś w nocy kilka razy dawała mu butlę. A w takiej sytuacji przytaknij lekarce i rób swoje. Ja starałabym się eliminować na twoim miejscu jakieś słodkie rzeczy - np (jeśli je) serki homo lub słodkie napoje - tj herbatki rozpuszczalne dla dzieci. Może jest jeszcze cośnad czym można popracować ale tak do końca nie wiem jaka dokładnie jest dieta Mateuszka. W każdym razie podejdź do tego z głową i to ty znasz najlepiej swojego synka, ty słuchasz płacz głodnego malca a nie ta lekarka.

                                                    Musso tylko się cieszyć, że mała tak ładnie wychodzi z choroby bez interwencji lekarza.

                                                    Małżonek pojechał przed ósmą zawieźć małą do źłobka. Przygotowałam go na to co ma mówić, gdyby panie drążyły temat jedzenia objadków, ale to zapewne będzie przy odbieraniu małej. M ma jechać dziś znów z małą pomocnicą na działkę. Puki co Madzia nie przeziębia sięna tym mrozie a my coraz częściej znajdujemy dowody na to, że hartowane dzieci nie chorują. Tylko zastanawiam się czy dla niej nie jest zbyt późno. Malucha wcześnie zaczniemy hartować. Wprawdzie nie ma gdzie u nas pospacerować ale mamy spoty taras - więc dziecia się ubierze, wsadzi w wózek i niech śpi na balkonie...taki plan, a zobaczymy co z tego będzie. Boję się września i początku przedszkola. Gdyby Madzia nie musiała iść do zerówki zapewne Nelusi bym wcale nie zapisywała i obje zostawiłabym w domu dla dobra malucha (najwyżej sama bym zwariowała. A tak zapiszę je na samą podstawę programową bo wtedy zaprowadzam każde bezpośrednio do ich sali i z nich je odbieram, bo jak dzieci są dłużej to przed śniadaniem i po podwieczorku nie ma ich tyle, więc gromadzą wszystkie w jednej sali - większa możliwość wymiany zarazy...
                                                    Od wczoraj niestety odczuwam napinanie się macicy. Latałam na sikanie jak szalona bo jak tylko coś było w pęcherzu to już podrażniał. Niestety. Ale mam jeszcze nadzieję, że to tylko przejściowe z powodu skoku wzrostowego. W poniedziałek mam wizytę. Boję siębrania fenoterolu ze względu na serce ale zrobię co każe lekarz. Jakby kazał mi iść do szpitala to już nie będę dyskutowała. Ale może nie będzie tak źle.
                                                  • musso4 Re: Piątek 25.02.11, 09:56
                                                    aleksa ja też brałam fenoterol od połowy ciąży, dwa dni mnie telepało, a później to łykałam jak witaminę C po 4 tabletki dziennie, bo tak zelecił lekarz, najpierw miałam jeszcze isoptin do tego ale brałam go krótko, bo nie był już potrzebny, fenoterol akurat mi pomógł bardzo, bo jak go odstawiłam w 37 tygodniu to urodziłam w ciągu trzech dni:smile
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 25.02.11, 12:23
                                                    Musso, kot oprócz pasożytów jest również agresywny bo całe życie był karmiony surowym mięsem. nie utrzymuje czystości. skacze po meblach- uwierz mi próbowałam go oduczyć przez ostatnie 5 lat. Oczywiście- są karmy, zmieniające charakter kotka- za jedyne 100 zł za 2kg. Nie stać mnie na to. Wolałabym kupić coś Milence. Myślisz, że tak łatwo było nam go oddać pomimo tego wszystkiego? Pomimo tego, że zawsze był nawet w zyciu dziadka ważniejszy od nas? Ryczeliśmy jak bobry jak oddaliśmy go, bo właśnie - to żywe zwierzę. Ale jeśli tak kochasz koty to pójdę do schroniska i wyślę Ci go najlepszym możliwym kurierem, chcesz? Przyjmiesz takiego niepewnego zwierzaka przy dziecku? Wątpię. Więc nie oceniaj.
                                                  • musso4 Re: Piątek 25.02.11, 12:56
                                                    jedynybasek, nie chciałam cię obrazić, przepraszam, gdyby nie to, że mam 4 kociaki, wszystkie uratowane od złego losu, chętnie bym go wzięła, współczuje takich wyborówsad
                                                    ja po prostu swoich za nic na świecie bym nie oddała nikomu dlatego trudno mi to zrozumieć, najmłodszy też jest agresywny i na noc zamykam go w pracowni.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 25.02.11, 16:10
                                                    Kurczę nic się nie stało. Tylko wiesz, sama mam wyrzuty sumienia z powodu tego kota, pomimo, że czasem miałam go chęć udusić. Nigdy też bym siebie nie podejrzewała, że będę w stanie oddać zwierzaka. Ale boję się o Milcię, jeszcze dzis odebrałam jej badania krwi, limfocyty ma dużo zawyżone, z kolei cos co jest oznaczone jako GRA jest dużo zaniżone. Ja wiem, że te normy są dla dorosłych, ale aż taka by była różnica? W necie piszą, że taka przewaga limfocytów nad tym GRA może świadczyć o przebytej infekcji wirusowej, ale jest steż stos inf. o różnych innych strasznych przyczynach. A do lekarza dopiero w poniedziałek , no i w poniedziałek też reszta wyników- mocz i kał. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
                                                  • musso4 sobota 27.02.11, 00:34
                                                    dorobić się facetem... mój M siedział dzisiaj cały dzień z córcią oprócz śniadania i obiadu, bo miałam dużo pracy i co?? jak poszli w kimę po południu to spali razem 4 godziny (zwykle córcia spi około 2 godzin) i ledwo ją zmęczyłam do spania o 23:30 z płaczem bo zmęczona a spać się nie chcesad
                                                  • musso4 powinno być niedziela 27.02.11, 00:35
                                                    dni mi się pomyliły, myślałam, że jeszcze sobotasmile
                                                  • aleksa51 Re: powinno być niedziela 28.02.11, 08:26
                                                    Cześć. Basek ja wiem, że to dla was było trudne ale słuszne. Chronimy nasze dzieci przed wieloma niebezpieczeństwami, a niektóre czają się w domu (czy byłaby to agresja ze strony kota czy pasożyty).
                                                    Moja teściowa trzyma kota i oboje mnie wkurzają. Kot chodzi sobie jak wolny strzelec, włóczy się, a potem jest wpuszczany do domu. Teściowa go raz w życiu odrobaczyła jak zaczęła jej zwracać uwagę druga synowa (zauważyła jak mu robale z odbytu wyłaziły). Ja walczyłam kupę czasu, żeby trzymać kota z daleka od dzieci. Czasem zaprowadzę maluchy do teściowej i zostawię na talerzu śniadanie dla nich, a kotek swobodnie skacze sobie po szafkach i ma dostęp do jedzenia...teraz już albo okrywam foliówką albo mówię od razu, żeby kota wyekspediować na dwór bo sama nie pomyśli. W jej przypadku wystarczyłaby większa odpowiedzialność...
                                                    Właśnie weszłam kilka minut temu do biura, bo odwoziliśmy Nelusię do żłobka i nie będziemy 2x bez sensu jeździć - idę na 9 do gina. Zobaczymy co powie na te moje skurcze.
                                                  • jedynybasek5 Re: powinno być niedziela 01.03.11, 11:56
                                                    No to tak jak z dziadkiem wink Jak wściekałam się, że kot siedzi na lodówce jak dziadek coś z niej wyjmuje, to było " Ty to byś go wyrzuciła najlepiej". A szczerze nie miałam takiego zamiaru. Ale teraz... Nie ma ani jednej osoby, przed którą ten zwierzak czułby jakiś respekt. A tak z innej beczki. Porobiliśmy myszy te badania, krew o którą się tak martwiłam wyszła ok, Miluśka ma "tylko" małą anemię - w życiu bym się nie spodziewała. Je jak smok, dobrze wygląda. Ale mam jej dawać częściej niż 1x dziennie zupki, buraczki, takie tam. No i żelazo w syropie. Pozostałe wyniki w porządku.
                                                    Dzisiaj mi strasznie mhm.. przykro. Moja mama po dwóch miesiącach pobytu wyjechała do siebie. I pomimo , że miałam chęć już troszkę odpocząć od towarzystwa, to serducho mi pękało, bo strasznie się przywiązała do Milenki, a teraz nie wiadomo czy na święta przyjedzie, bo ma w domu psa, a brat wyjeżdża. Jest mega babcią, kurde, Mila była wypieszczona, wynoszona, wycałowana, wyzabawiana minami, odgłosami a repertuar moja mama ma niesamowitywink No ale nic nie trwa wiecznie smile
                                                  • aleksa51 Strajk 03.03.11, 13:07
                                                    Nie chce się wam zajrzeć? Nie chce się wam pisać?!
                                                    To ja też nie piszę. Strajk i już.
                                                  • joannaa22 Re: Strajk 03.03.11, 13:23
                                                    Witajcie kobietki. Co to za strajki? My juz po urlopie. Wrocilismy w poniedzialek wieczorem i Tomasz w nocy dostal goraczki. Bylismy u lekarza i osluchowo wszystko ok, poczekam i zobacze czy cos sie z tego wykluje. Musze poczytac co dokladnie sie u was dzialo i nadrobic zaleglosci. Piszcie co u was. Asia
                                                  • musso4 Re: Strajk 03.03.11, 13:38
                                                    właśnie wróciłam z podwórka z moją myszką i wszystko do praniasmile postanowiła turlać sie po ziemi i raczkować, rozkopała też kilka kretowin rączkamismile sama radośćsmile napiszę wieczorem coś więcej, bo teraz nie mam czasusmile
                                                    ps. zjadłam już 3 pączki, a wy ile?
                                                  • joannaa22 Re: Strajk 03.03.11, 23:09
                                                    Aleksa nie strajkuj tylko pisz co gin powiedzial. Ja kupilam dzis paczki w Tesco takie z dziurka bez marmolady. Wszystkim smakowaly ja zjadlam 3 ale ile innych slodyczy pochlonelam to nie powiem bo wstydwink Ja jestem strasznie zakatarzona i czuje ze mnie rozbiera. Mam weekend wolny ale musze zorganizowac Tomaszkowi urodzinki. Az wiezyc sie nie chce ze konczy juz 2 lata! Dobra lece do cieplego wyrka. Do jutra.
                                                  • huczusia Re: Strajk 04.03.11, 09:34
                                                    No nie w obliczu strajku muszę napisać i ja smile
                                                    Przepraszam Was kochane, że rzadko piszę.
                                                    Kolejny raz obiecuję poprawę.

                                                    U mnie tak :
                                                    W pracy bez zmian, no może trochę lepsza atmosfera jest, ale nasza sytuacja ciągle mocno niepewna.
                                                    CV wysyłam - ale jak do tej pory cisza.

                                                    Dziewczyny w miarę OK.
                                                    Ala w poniedziałek przewróciła się w łazience po kąpieli i walnęła twarzą w podłogę sad
                                                    skutkiem czego chodzi z olbrzymim siniakiem na policzku shock
                                                    Myślałam, że będą nas wzywać do szkoły, ale na razie nie wzywali.

                                                    Lenka zdrowa, ale tydzień temu siostrzenica wróciła z ferii, wróciła razem z ospą ;/
                                                    więc teraz czekamy czy Lenka załapała czy nie, czas oczekiwania jeszcze max 2 tygodnie.
                                                    Jak nic się nie wykluje to znaczy, że nie załapała.
                                                    A jak się wykluje to będziemy już mieli za sobą. W naszej szkole ospa dopadła wszystkie te niedobitki, które nie przechodziły ospy w przedszkolu smile

                                                    Buziaki dla Was, dla waszych maluchów i dla ciężaróweczek naszych kiss
                                                  • musso4 Re: Strajk 04.03.11, 09:49
                                                    miałam wczoraj coś napisać ale padłamsmile mam ostatnio dużo pracy i jak skończę to mi sie już nic nie chcesmile dobiłam wczoraj do 6 pączków i dzisiaj poprawiłam siódmym, raz do roku można tymbardziej przy moim 53 kgsmile mój szkrabik już całkiem zdrowy i na nowo biegamy co dzień po podwórkusmile
                                                    teściowa już na chodzie i coraz bardziej działa mi na nerwy, wcale się nie zdziwię jak się kiedyś rozwiodę z moim M przez nią, ciągle wpier.. się w nasze życiesad dobrze, że chociaż nie mieszka blisko nas, ech...
                                                    i jeszcze coś pozytywnego, widać wiosnęsmile kończę bo córcia ciągnie mnie za rękaw jak piszę, żebym już skończyłasmile
                                                  • aleksa51 Mogę chwilowo odwołać strajk 04.03.11, 12:30
                                                    Witam. Nareszcie ktoś się odezwał.
                                                    Gin miał z tymi moimi skurczami problem. Po wizycie zorientowałam się, że on nie jest pewny czy to co ja odczuwam to skurcze. Przepisał 3xdziennie no-spę forte i mam 2x dziennie brać magnez z vit B6. Kolejna wizyta znów za 2 tygodnie - pacjentka specjalnej troski tongue_out
                                                    A teraz - ze 2 dni temu - dopadł mnie ostry ból gardła. Ponieważ moje sposoby tak nie skutkują a w gardle zobaczyłam białe plamy to wybrałam się do lekarza. Lekarka stwierdziła na dzień dobry, że zaczerwienione i zaczęła pisać Duomox. Jak powiedziałam, że w ciąży jestem to kazała mi się ziółkami leczyć...To jak to jest? Albo jest konieczny antybiotyk albo nie!
                                                    Wkurzyłam się, bo na prawdę widzę, że nie radzę sobie z tym gardłem czyli jest fatalnie, a ziółka w takim przypadku można sobie wsadzić głęboko..........do szuflady.
                                                    Poszłam jeszcze kupić sobie spodnie bo mam już dosyć chodzenia w getrach...kupiłam dżinsy rurki ciążowe. Całkiem wygodne jak na razie.I zdziwiona byłam że ten ściągacz leży ładnie na brzuchu a nie sterczy czy wisi - trochę brzucha już mam. Wróciłam się po zakupach do maminego biura i nadrobię komputerowe zaległości. Małżonek odbierze mnie po 15. Czekam tu bo mama ma mieć dziś USG (ostatnio bardzo źle się czuje) i chcę od razu znać wynik. Ale ja ostatnio jestem jednak stworzeniem kanapowym - najlepiej czuję się leżąc w łóżku i teraz ziewam niemiłosiernie, spać mi się chce, a jakbym była w domu to z pewnością bym nie zasnęła.
                                                    Boję się tylko teraz o jedną sprawę - powinnam już zaczęć trochę przybierać na wadze a niestety przez to gardło nie mam apetytu. Jak zaczynam odczuwać coś dziwnego w żołądku to staram się coś zjeść, a jak już jem to robi mi się od tego niedobrze. Oby szybko przeszło.
                                                  • goska797 Re: Mogę chwilowo odwołać strajk 04.03.11, 15:38
                                                    Aleksa nie martw się maluch wyssie z Ciebie bo zakładm, że bedzie facetsmile Trzymam kciuki za wyniki Twojej mamy, oczywiście pozytywne.
                                                    Bylismy na spacerze, piekna pogoda. Mateusz już robi sobie drzemki 15 minutowe, a tak interesuja go wszytsko co widac z wózka. Nie wiem czy Wam już mówiłam czy nie, ale opanował sztuke raczkowania do tyłu. Dzisiaj odkryl w domu firanki i postanowil je ciągnąć. Super to wyglądało bo patrzyl w góre czy spadnasmile
                                                    Poza tym wczoraj byłam na rozmowie o pracę. Praca 3 godzinki dziennie, w biurze. Gotówka taka sobie, ale to nie najwazniejsze. Szukali osoby na około 1,5 roku, z czasem mogłaby byc większa liczba godzin i umowa o pracę. Teraz umowa o dzieło co średnio mi się podoba. Problem jednak taki, ze w godz 12:14.30 więc nie ma kto się zająć Mateuszem. Moja mama pracuje, teściowa niby tylko 2 dni ale reszte nie ma opcji żeby z nim spedziła - chyba żebyśmy jej zapłacili jak tw moj M. To jednak nie ma sensu. Jeszcze po ostatnim jej zdaniu "że rodzice sa od wychowywania i zajmowania dziecmi, a nie wcisknia ich dziadkom na silę" odechciało mi się z nią wszelkich kontaktów. Tak więc chcąc czy nie, niestety nie mogę iść do pracy bo wynajmując nawet jakąś nianie nie wiele nam zostanie gotówki.
                                                    Pozostaje chyba jeszcze troche odczekać i poszukac czegoś na cały etat,a wtedy Mateo trafia w ręce opiekunki czy żłobka. Poza tym nadal dostaje zasiłek więc zdaniem mojego M zuelnie by sie nie opłacało, ale jakos mi szkoda. Wyglada więc Musso, że podłączę się pod Twoja opinię o teściowych.
                                                    W miedzy czasie siedze w domu i ucze sie angielskiego. Powiem Wam, że mocna mnie wciągnęło. Raz w tyg mam lekcje. Jest to jakies moje wyjście na świat.
                                                    Ciekawe co słychac u Igi? Joasia79 - Ty jeszcze do nas zaglądasz?
                                                  • musso4 Re: Mogę chwilowo odwołać strajk 04.03.11, 23:25
                                                    u mnie wszyscy już śpią tylko ja jakoś spać nie mogęsad i siedzę przed kompem, a rano trzeba wstaćsmile
                                                    dzisiaj weszłam na nk, a tam kolejna koleżanka ma kolejne dzieckosmile fajnie, choć nie ukrywam zazdrości, ostatnio zajęłam się pracą żeby się skupić na czymś innym ale jakoś mi nie wychodzisad
                                                  • musso4 poniedziełek 07.03.11, 08:12
                                                    kolejny piękny słoneczny dzieńsmile aż miłosmile popijam kawkęsmile zaraz sprzątanie jak co dzień i koło południa na dwór z moim szkrabemsmile uwielbia biegać po podwórkusmile na hasło "idziemy na dworek" podskakuje z radoścismile już nie mogę się doczekać latasmile
                                                  • joannaa22 Re: poniedziełek 07.03.11, 11:43
                                                    Czesc dziewczyny, u nas tez piekne slonko. W sobote mielismy imprezke urodzinowa Tomaszka. Wszystko poszlo calkoem dobrze, i milo. Tomis ciagle z katarem, ale juz chyba lepiej, za to ja ciagle smarkam a dzis stracilam glos calkowicie. Nawet kobieta w recepcji nie mogla mnie zrozumiec i nie zarejestrowala do lekarza. A jeszcze aby bylo malo to wczoraj wieczorem zbieralam ciuchy do prania i jak sie schylilam ro juz nie moglam wstac. Tak mi cos przeskoczylo ze nie moglam sie ruszyc. Dzis juz troche lepiej, ale strasznie sie przestraszylam bo brzuch tez strasznie bolal, nawet myslalam ze pojade na pogotowie, ale jakos zasnelam. Czekam na faceta z agencji w ktorej wynajmujemy mieszkanie ma zrobic wycene, pozniej napisze jeszcze. Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziełek 07.03.11, 14:07
                                                    Witam smile U nas tez piękne słoneczko. Aż mam wyrzuty sumienia, bo nie chce mi się wychodzić na spacer wink Właśnie mam chwilkę na pisanie,bo porządki zrobiłam jak Milcia spała tak koło 10, obiad mam, teraz księżniczka po karmieniu zasnęła mi w huśtawce, więc przeniosłam ją do łóżeczka,zobaczymy ile polula smile
                                                    Weekend miałam nieciekawy, sprzeczka z M., a że my się prawie nigdy nie kłócimy to jest wielkie coś sad Mniejsza z tym, o co. Mam nadzieję, że dzisiaj wszystko wróci do normy.
                                                    Pozatym martwię się , jak będzie z tym mieszkaniem. Niby tylko jedna sąsiadka jest wredna, ale po reszcie też wiele dobrego się spodziewać nie można, są jacyś... dziwni. Np. wczoraj M. wracał do domu z Milą, jak wchodził do bramy to widział jak dwóch sąsiadów dosłownie uciekło przed nim w pół zdania. Ja nie wiem, przecież my normalni jesteśmy, nikomu krzywdy nie robimy, dla każdego ( oprócz jednej sąsiadki) jesteśmy mili, grzeczni. No nie wiem, może tutaj ludzie woleliby, żebyśmy o każdą pierdołe z mordą skakali, tak jak oni? To jest jakaś paranoja, źle się tutaj czuję, dałabym wiele, żeby zamienić tych sąsiadów na tych z mojej rodzinnej miejscowości. Ale to póki co niemożliwe. No i powiedzcie mi, co tu zrobić jak wyjdzie przez sąsiadów, że my tu nie mieszkamy? Myślałam nawet nad trybunałem konstytucyjnym, bo moim zdaniem uzależnianie tak ważnej sprawy wyłącznie od opinii sąsiadów jest niekonstytucyjne. Poradźcie, co byście zrobiły, gdyby z opinii wyszło nie po waszej myśli, i miasto chciałoby wam odebrać mieszkanie? Pytam, bo się martwię, że te dziwaki coś namieszają.
                                                  • norwegiana wtorek 08.03.11, 00:47
                                                    Wszystkiego Najlepszego dla was kobietki spełniena marzeń zdrówka i czego jeszcze same byście sobie życzyły... smile
                                                    ... mnie czas biegnie bardzo szybko
                                                    ostanio nie małam ochoty pisać ... moja przyjaciółka straciła maleństwo ...
                                                    co do teściowych ja ze swoją nie rozmawiam od tygodnia ...
                                                    pogoda u nas jeszcze zimowa czekam uteskniona na wiosnę
                                                    choróbsko mnie złapało tzn kaszel tylko i wyłącznie ale jak mnie złapie to myślę że płuca wypluję Pysia też ma sam kaszel nie mam pojęcia co jej dawać bo to nasz pierwszy raz więc daję stodal aleksa51 może mi cos poradzisz co małej i co karmiąca może...
                                                    Eri turla sie po podłodze naśladje kasłanie mamy i na z tego uciechę no i zaraz skończy 5 mcy
                                                    ...w piątek prawdopodobnie dostaniemy klucze do mieszkania więc będzie trochę roboty z przeprowadzką ...
                                                    iga napisz co u Ciebie!!!
                                                    jedynybasek mam nadzieję że ten wywiad z sąsiadami wypadnie dobrze
                                                    musso ciesz sę wiosna i nie nakrecaj smile
                                                    gosia gratulacje dla Matiego smile
                                                    huczusia fajnie że się odezwałaś

                                                    ...poradźcie coś na ten kaszel dziewczyny
                                                    pozdrawiam Was wszystkie

                                                  • musso4 Re: wtorek 08.03.11, 08:29
                                                    ja dawałam flavamed na kaszel pomógłsmile
                                                    moją teściową widziałam ostatni raz na dzień babcismile w związku z demolką jaką ma w domu, powiedziałam mężowi, że pojade do niej z Klaudią jak skończy remont, nie ma się gdzie ruszyć, bo wszystkie meble i graty z kuchni powystawiane do dużego pokoju, a moja myszka nie usiedzi chwili w miejscusmile M tam jeździ coś malował i takie tam, przejdą mi nerwy to ją odwiedzę,
                                                    nowe mieszkanie fajniesmile ja mam nowy dom, ale w stanie surowym stoi już 20 lat, pobudował go mój tata, jesteśmy na etapie załatwiania papierów, bo jak tata zmarł to nie mogliśmy nic znależć, zresztą trzeba było sprawę spadkową itp może kiedyś coś ruszymy... kredyt nie wchodzi w grę, jak coś to będzie dla córki, bo teraz też mieszkam w domu tylko trochę mniejszym, stoi na tej samej działcesmile
                                                    wszystkiego najlepszego w dniu kobietsmile
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 08.03.11, 08:32
                                                    Basek trudna sytuacja. Ja w takiej nie byłam i niestety nic nie podpowiem. Ale uważam, że pomysł masz dobry. Może nie będzie aż tak źle.
                                                    Norwegiana nie wiem jaki to kaszel. Na pewno i ty możesz brać stodal bo to lek homeopatyczny. Jak mnie rozkładało coś gorszego - jakby wirus (katar, kaszel, wszystko boli itd ) to lekarka przepisała mi Modafen - karmiąca może go brać (to lek typu gripex, ferwex ale bezpieczniejszy i dośćskuteczny). Nie zapominajmy też że jest Prenalen - czyli syrop na przeziębienie dla kobiet w ciąży, który w razie potrzeby możesz brać ty albo twoja córa - ale sądzę, że to akurat nie przeziębienie.
                                                    Cóż, ja sama rozkładam ręce i dziś drugi raz idędo pomoc do poradni tylko do innej lekarki. Jak i ta każe pić ziółka na mega ból gardła to niech je sobie....Ja do nich idęjak już na prawdęjest źle i nic mi nie pomaga!
                                                    i będę pewnie w takim przypadku musiała skontaktować sięz moim ginem bo zauważyłam dzisiaj, że trochę podbrudziłam wkładkę = zapewne wczorajsza krew więc sprawa jużnie do śmiechu. Już umówiłóam się, że teściowa przypilnuje dzieci to powinnam załapać siędo lekarza przed 12 dzisiaj.
                                                    A dzień kobiet wcale mi nie w głowie. Małżonek w pracy do jutra, a ja jak przejechana przez czołg, z dzieciakami na głowie...byle przetrwać.
                                                  • goska797 Re: wtorek 08.03.11, 08:52
                                                    Aleksa ja dosyc często mam przewlekle zapalenie gardła. Mi w ciąży przepisywali Bioparox. To niby jakis miejscowy antybiotyk, ale można przyjmowac w ciąży. Mi bardzo pomógł gdy płukanki, pastylki nie dawały rady. Niestety jest na recepte i jak u mnie kosztuje około 50 zł.
                                                    Basia nie wiem czy to mieszkanie spóldzielcze czy komunalne. Zakładam, że komunalne skoro taki wywiad przeprowadzaja. Otóz moj M tez chciał się dowiedziec jak ewentualnie zająć mieszkanie po dziadkach w razie ich śmierci, bo ich syn to pijak i dziadkom żal, że nikt nie skorzysta. Otóż poinformowali go w lokalowym, że sprawa bedzie trudna ale nie nie mozliwa do wygrania. Po pierwsze najpierw prawo do tego mieszkania maja dzieci. Rozumiem, że takowe osoby nie chca sie starać. Potem ewentulanie moze miec prawo Twój M. W takim wypadu robia właśnie wywiad środowiskowy i nie bede ukrywac ze sporo zależy tez od sasiadów niestety w takim wypadku. A wszyscy jesteście tam zameldowani?
                                                    Bo to też istotne czy zameldowany jest tylko Twój M czy cała Wasza rodzina. Gdyby to było mieszkanie spółdzielcze byłoby latwiej. ALe nie martw się na zapas.
                                                    My z Mateuszem zaraz jedziemy do koleżanki. Nie widziałysmy sie od szkoly sredniej. Ma córeczke 1,5 miesiaca starsza od Mateusza. Zobaczymy jak bedzie.
                                                    Dziewczynki najlepsze życzenia dla Was z okazji święta. Ja go nie obchodze, ale i tak dostałam od M prezent. Napisał mi tez pare słów czym bardzo mnie zwruszył bo raczej ciężko mu przychodza takie wyznania.
                                                  • huczusia Re: wtorek 08.03.11, 09:23
                                                    W tym radosnym dniu życzę Wam Kobiety wszystkiego co najlepsze,
                                                    spełnienia marzeń, gorącej filiżanki kawy, którą ktoś specjalnie dla Was zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Waszej drodze i dnia pełnego miłych niespodzianek smile
                                                    Aleksa - trzymaj się smile jakoś przetrwasz smile
                                                    Norwegiana - mi bardzo pomagał Pyrosal - na przeziębienie i kaszel.
                                                    Basiu życzę powodzenia z mieszkaniem - trzymam kciuki, żeby się udało.
                                                    Musso powodzenia - wiesz w czym wink

                                                    A ja lubię Dzień Kobiet - dostaję zazwyczaj czekoladki od M. i od Szwagra też,
                                                    a w tym roku liczę też na tulipany, które uwielbiam smile
                                                  • joannaa22 Re: wtorek 08.03.11, 13:25
                                                    No i mam wrocilam wlasnie od lekarza i ku memu zdziwieniu dostalam antybiotyk bez gadania. Mam zawalone zatoki i zapalenie strun glosowych. Ciagle smarkam a bol jakby mi glowe rozsaszalo. Zadzwonilam so pracy ze jestem chora i 4 dni w domku.
                                                    Aleksa daj znac co sie dzieje z twoja dzidzia. Ja dziekuje Bogu ze u mnie jakos bez problemow. Moj Kurczak kopie coraz mocniej. Ide wstawic zupke dla reszty kurczakow. Pozdrawiam i zycze milego dnia.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 08.03.11, 15:24
                                                    Ja już po wizycie u internisty - szkoda słów. Poważnie myślęoz mianie poradni. Jak byłam poprzednio zanim powiedziałam, że jestem w ciąży lekarka wmazała w kartę duomox, a potem powiedziała, że tylko ziółka ale tego antybiotyku nie wykreśliła więc dzisiaj usłyszałam, że lekarka nic mi nie napisze bo to śliska sprawa - że niby ja oszukuję. Powiedziałam przez łzy lekarce co o tym myślę i już byłam przy drzwiach. Ona nie mogła zrozumieć dlaczego problemem jest dla mnie przyjść po południu do tamtej lekarki i wyjaśnić sprawę...jak jej powiedziałam, że mieszkam daleko i muszę zająć się dziećmi to zbadała, powymądrzała się i przepisała leki ale twierdząc, że to infekcja wirusowa więc skorbolamid, jakieś tabletki na zatkany nos - który wcale u mnie nie tak zatkany i coś z paracetamolem czy ibuprofen...nie pamiętam. Jeszcze płukanie gardła szałwią. Mam nadzieję, że to pomoże i gardła nie będzie mi musiał leczyć ginekolog.
                                                    Joasiu zdrowiejcie. Ja słyszałam właśnie o Bioparoxie dużo dobrego- na ciążę w sam raz. Można go nawet używać jak są pierwsze objawy infekcji gardła i wtedy jest najskuteczniejszy.
                                                  • joannaa22 Re: wtorek 08.03.11, 18:02
                                                    Aleksa strasznie mi cie szkoda. a mowia ze w anglii jest gorsza opieka medyczna. Ja bm chyba na twoim miejscu poprosila gina o ten bioparox, ja mam znajoma w aptece ktora na pewno by mi sprzedala. Moze sprobuj gdzies w malej aptece moze ktos sie zlituje. Zdrowiej kobieto i kladz sie dpac z dziecmi bo inaczej nie da sie wypoczac. Powodzenia
                                                  • joannaa22 Sroda 09.03.11, 08:53
                                                    Dzien dobry kobietki. Jak i czy zamierzacie dzis poscic? U nas dzis dzien nalesnika i jesli bede sie ok czula to nasmaze mnostwo nalesnikow i zawioze na lunch mojemu mezowi i moim braciom bo razem pracuja. Wczoraj wszystkich zaprosilam na ostatkowy obiad/kolacje bo o 19, posiedzielismy wypili piwko. A ja po kapaniu polozylam sie spac i obudzil mnie o 23 strasznie suchy kaszel. Wstalam po syrop i taka bylam chora, ze az sie przestraszylam. Nie moglam przestac wymiotowac i przyznam sie ze musialam zmienic pizame wink jeszcze nigdy mi sie to nie przytrafilo. Dzis musze sie postarac zarejestrowac starszego syna do lekarza, bo ma tak straszmy kaszel juz 3 tygodnie i niczym nie moge go wyleczyc. Wypil juz 2 butelki syropu, jadl gripex 3 dni, przerwa i kolejne 3dni a poprawy nie widze. Ide robic sniadanko moim dzieciom i pozniej zajrze. Asia
                                                  • musso4 Re: Sroda 09.03.11, 08:59
                                                    ja nie poszcze i tylesmile ale każdy powinien robić jak uważasmile
                                                    aleksa współczuję choroby, tymbardziej, żew ciąży mało co można braćsad mam nadfzieję, że wszystko będzie ok z twoim dzidziusiemsmile trzymam kciuki za udaną ciążesmile
                                                  • jedynybasek5 Re: Sroda 09.03.11, 15:49
                                                    Aleksa, współczuję, mi gin w ciązy kazał wcinać dużo kiszonej kapusty bo wit. C wink A propos- byłam dzisiaj i założyłam sobie wkładkę domaciczną anty. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Wypytałam o wszystkie przeciw. Jesli chodzi o powodowanie niepłodności, to będę musiała bardzo uważać na wszelkie stany zapalne i od razu zgłasaszać takowe lekarzowi. Bo to one powodują zrosty na jajowodach i problemy z zajściem w ciążę. A prawdopodobieństwo takich powikłań PODOBNO jest takie jak przy pigułkach/plastrach itp., tylko tam przebiega to bezobjawowo a tu można zareagować smile PODOBNO ! Ale głównym powodem dlaczego zdecydowałam się na wkładkę - po pigułkach nie odczuwam żadnej ochoty na seks. Żadnej! A to jakby nie było jest ważny aspekt życia. Przynajmniej dla mnie... teraz jestem młoda, chcę trochę wykorzystać życie, bo potem będę 50+ i sama z siebie nie będę miała ochotysmile
                                                    Kolejna wiadomość- prawdopodobnie dostaniemy to mieszkanie po dziadku big_grin Byłam dzisiaj się dowiadywać to kobitka mi powiedziała, że możemy się już cieszyć smile Moja radość będzie pełna jak zobaczę papier, ale zawsze to coś, bo była przeprowadzona wizja i wszyscy sąsiedzi prócz jednej s.ki potwierdzili, że mieszkamy. Lece bo woda mi gwiżdże
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 09.03.11, 17:42
                                                    Basek strasznie sie ciesze ze mieszkanie bedzie wasze. A jesli chodzi o tabletki to ja tez mialam ten sam problem. Juz po malu zaczynamy myslec o zabezpieczeniu i jakie wybrac jak ja po tabletach to jak kloda w lozku leze wink
                                                    Mialam nasmazyc nalesnikow, ale mi sie nie chcialo. Dzieci zjadly pomidorowke od wczoraj a nalesniki na kolacje. Ide jeszcze troche poprasowac. Do jura kobietki. Asia
                                                  • joannaa22 Piatek 11.03.11, 09:08
                                                    Ale cisza znowu. Ja dzis wracam do pracy, koniec leniuchowania o ile mozna leniuchowac majac dzieci i mnostwo obowiazkow. Wczoraj podczas kapieli obcielam Tomaszkowi wlosy. Juz jakis czas zbieralam sie z nim do fryzhera, ale on tak sie ostatnio tam rozplakal ze postanowilam sprobowac sama. Obejrzalam kilka filmikow na youtubie, dalam mu zabawki i poprosilam Olka aby sie z nim wykapal. Oni sie bawili a ja robilam swoje i nawet nie musialam sie spieszyc. Wyglada calkoem przyzwoicie. jak na razoe jestem pelna energi i checi do pracy wiec poprasuje ci musze i zaczne pakowac jakies kartony z rzeczami krore nie sa tak potrzebne, bo do 2 maja juz niedlugo. Zrobie czystke w rzeczach dzieci i co sie da to na ebay. Do tej pory trzymalam wszystki bo mialam miejsce, ale koniec z sentymentami sprzedam to moze troche kasy zarobie. Alez sie rozpisalam lece pod prysznic i do roboty.
                                                  • musso4 Re: Piatek 11.03.11, 10:31
                                                    a nie przydadzą ci się dla maluszka, ja ciuchy po Klaudii pakuje do kartonów po pampersach mam juch chyba 5 czy 6, dużo rzeczy mam uniwersalnych więc w razie czego się przydadząsmile a jak nie to wydać mogę w każdej chwilismile
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 11.03.11, 14:05
                                                    Ja tylko na momencik. Wczoraj jak się położyłam spać zaczęłam czuć że coś się dzieje z okiem. Przez noc ropiało, szczypało, rano zobaczyłam, że zaczerwienione - nic tylko zapalenie spojówki. Zdesperowana postanowiłam skożystać z porady lekarza pierwszego kontaktu - więc pojechałam do wybranej poradni i złożyłam deklarację i przyjął mnie jeszcze przed południem dobry lekarz. Ze względu na zapalenie spojówki dał skierowanie do szpitala na ginekologię, żeby oni dalej konsultowali i leczyli....wymienił w międzyczasie jakąś chlamydię i inne świństwa więc woli nie ryzykować. Oczywiście zadzwoniłam do gina, a on nie był zachwycony, że skierowanie z takiego powodu i kazał skonsultować się z konkretną okulistką dziś po południu co ona myśli o tym szpitalowaniu. Ale zapomniałam dodać ginowi, że we wtorek troszkę podplamiłam więc zadzwoniłam drugi raz i wtedy powiedział, że ze względu na to lepiej iść do tego szpitala dla spokoju o dziecko. Więc oto siędzę obok spakowanej torby i zastanawiam się czego zapomniałam - bo zawsze się czegoś zapomnie...Trzymajcie kciuki, żeby mi to choróbsko odpuściło szybko.
                                                    Na dokładkę dowiedziałam się, że leki, które przepisała mi poprzednio tamta baba nie nadają się dla kobiet w ciąży - scorbolamid Ewentualnie ibuprofen. Ręce opadaju. Już nigdy do tych bab nie pójdę.
                                                    Dobra. Kończę bo małżonek sięmyje, przebiera i jedziemy.
                                                    A dla was wszystkich, przede wszystkim dla Joasi dużo zdrówka!
                                                  • joannaa22 Re: Piatek 11.03.11, 14:48
                                                    Aleksa zdrowiej kobieto. 3mam kciuki na pewno wszystko bedzie ok.
                                                    A u mnie byla nagla zmiana planow. Musielismy pojechac do miasta po buty dla Tomasza. Wyobtazcie sobie ze chcialam isc z nim do tesco a on placze ze mu ciasno w butach. Sprawdzilam czy mamy jakies wieksze i rozczarowanie. Zalozylam cieniutkie skarpetki i w samochod.
                                                    Basek ja tez zostawiam wiekszosc dla maluszka, ale mam kilka takich rzeczy, ktore nie sprawszily sie w ogole. Czekam jeszcze na usg i mam nadzieje ze dowiem sie kto tam siedzi, bo jesli dziewczynka to wszystkie typowo chlopiece rzeczy na sprzedaz. A po moim starszym nie zostawiam nic bo za duza roznica wieku.
                                                    Piszcie co u was. Asia
                                                  • goska797 Re: Piatek 11.03.11, 15:34
                                                    Aleksa trzymaj się kochana. Na pewno wszytsko bedzie dobrze. W szpitalu nic nie bedziesz musiala robić to i wypoczniesz i maleństwo bedzie mialo komfortowe warunki.
                                                    Joasia to najlepszy moment na kupno butów. 3 lata pracowałam w te brażny i wiem, że jeśli nie kupi sie teraz to gdy już bedzie cieplej to nic sie nie dostanie. Producenci robia określona partię, sprzedają i biora sie za letnia kolekcje.
                                                    My chyba kupimy Mateuszowi dopiero sandałki na lato. Teraz tylko szukam jakiś szmaciaczków żeby włożyć na nóżki w wózku by nie marzły. Akcje jest nie kiepska bo ma duże stopy i jak na tą chwile to rozm. 22.
                                                    Co do ciuszków to ja próbuje sprzedac nowe rzeczy, kórych Mateusz nie zdążył założyc. Nie wiem może ja jestem beztalenciem do robienia opisów bo cięzko mi je sprzedac.
                                                    Co u nas> Byliśmy na spcerze 2 godzinki. Piękna, słoneczna pogoda tylko wiatr bardzo silny. Mateusz siedzi w wózku i grzecznie rozgląda się dookoła. Ostatnio nie lubi obcych, przynajmniej niektórych. Dziś sasiadka nas dopadła i go dotknęła. Naindyczył się bardzo. Chyba wiedział, że mama też za nią nie przepadasmile
                                                    Coś te nasze forum to przystopowałao. Tylo czynnie działaja Musso, Aleksa, Joasia i Basia. Gdzie reszta dziewczyn? Co sie stało z Ognistą, nie mówiąc już o założycielce Viv? Iga co u Ciebie? Ty chyba już blisko mety jesli się nie myle. Podobnie zniknęły Joasia79.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piatek 12.03.11, 10:51
                                                    Aleksa, współczuję - nie cierpię szpitali, chociaż dla dobra dzidziola trzeba.
                                                    Co tam kochane, wiosna nam się chyba robi pomalutku smile Słoneczko świeci, fajnie. Szkoda, że dziadek nie dożył, pewnie juz by był po zakupach i by oglądał te swoje wiadomości wink Nie myślałam, że tak mi go będzie brakowało. Jednak to chyba prawda- kto się czubi ten się lubi. Mam nadzieje, że dziadek też był wyznawcą tego powiedzenia smile Przedtem już zaczynał być za Milcią, a teraz, jakby do niego przytupała to by był dumny jak paw smile ehhh, życie, szkoda że tak wyszło.
                                                    A my musimy pomału myśleć o chrzcie, no i o ślubie... Najchętniej zaszylibyśmy się sami gdzieś w małej kapliczce, ale chyba się tak nie uda, no bo wiecie, ro-zu-mie-cie wink rodzina, teściowa, która stwierdziła, że na chrzest nikt nie przyjedzie jeśli zrobimy w Szczecinie a nie u nich ( wisi mi to, ich strata, moja matka żeby miała do Honolulu jechać to do swojej wnusi ukochanej by przyjechała). Milagroska śpi , jak wstanie to spróbuję ją potraktować zupką, chociaż o tej h to marne szanse, bo upatrzyła sobie porę obiadową co najmniej na 13 surprised Gryzie, szczypie , zołza mała moja kochana big_grin I non stop się uśmiecha, no chyba, że przyfasoli głową w podłogę wink
                                                  • aleksa51 sobotka 12.03.11, 12:20
                                                    Witam się i ja ze szpitala. Zanim wczoraj dotarłam na salę było 15-16. Najpierw leżałam tylko z panią 84 letnią, która niedosłyszy. W sumie mi ona nie marudzi ale dla personelu jest trochę uciążliwa, lubi pomarudzić. Po 22 przyjęli jeszcze dziewiętnastolatkę w ciąży na moją salę ale dziewczyna jest mało rozmowna - na razie albo śpi albo pyka sms-y. Więc poprosiłam moją mamę żeby przywiozła mi od siebie z domu laptop z internetem. Okazało się, że mój "kochany" tatuś nie chciał się zgodzić więc mama wzięła notebooka, którego kupiliśmy na komunię dla mojego chrześniaka i internet mojego brata i mam! Niestety nie mamy w sali telewizora.
                                                    A z przyjęciem do szpitala też było nieciekawie. Na ip zszedł lekarz którego nie lubię, powymądrzał się że na zapalenie spojówek leczyć mnie nie będą i na infekcję też nie, a przyjąć mnie może tylko ze względu na plamienie...a poza tym powinnam już dawno sama pójść do okulisty. Powiedziałam mu, że owszem, byłabym przyjęta przez okulistę gdybym zapłaciła za prywatną wizytę. Jeszczecoś pogadał, że w bełchatowie jest dyżur okulistyczny... Cóż to za koszty dla człowieka, którego żona non stop wygrywa przetargi na nocną i świąteczną pomoc medyczną, dla lekarza który kosi grubą kasę za prywatne wizyty. Ale cóż...oni zawsze mają rację. Pobrali krew itd i wbrew zapewnienią podali augmentin. Zrobił mi jeszcze wieczorem USG na tym słynnym przedwojennym sprzęcie i pokazywał, że serce malucha bije - wielka mi nowina, skoro czuję kopniaki to jasne dla mnie, że bije. Podobno wszystko w normie. Ale jak doczekam tu do wtorku to poproszę jeszcze mojego lekarza, żeby mi kontrolował ilość wód płodowych, bo w 16 tc macicę mam już powyżej pępka. Zapytałam znajomej pielęgniarki czy macica w kolejnej ciąży może poprostu szybciej rosnąć. Ona sama stwierdziła pytając o tygodnie i zaglądając w kartę, że właśnie wydał się jej mój brzuch duży. Więc myślę, że warto to sprawdzić.
                                                    Dziewczyny ale mnie dziś bańka boli!!
                                                    Na domiar pani sąsiadka już pół dnia chrapie, a w nocy pewnie będzie się kręciła z powodu bezsenności. Mam nadzieję, że szybko ją naszykują do operacji i ją nam stąd zabiorą, a dadzą kobietę w ciąży tak rozmowną jak ja wink
                                                    Pewnie się jeszcze odezwę, bo co mam do roboty
                                                  • joannaa22 Re: sobotka 12.03.11, 15:45
                                                    Aleksa za wesolo to tam nie masz ale wypoczywaj. Dobra kobieta z tej twojej mamy chociaz w necie posiedzisz. A kro z dziewczynkami, pewnie teskicie do siebie. Mnie dzis tez strasznie banka boli. Wzielam 2 paracetamole i troche przycichlo. Zobaczymy na jak dlugo. Musze konczyc ide wlaczyc jakies pranie i sprzatanko bo obiad juz zrobiony Pa
                                                  • musso4 Re: sobotka 12.03.11, 23:14
                                                    a u mnie robota, robota i jeszcze raz robota, kiedyś się zacharuję na śmierćsmile plus taki, że dzisiaj mąż zrobił kolacyjkę i małego drina do niej, mam cichą nadzieję że ostatni, bo się w końcu udało i nie będę mogła nic wypić z procentamismile
                                                    super, że się ciepło robi i szkab więcej może pobiegać po dworzusmile
                                                    aleksa współczuje szpitala, od razu przypomina mi się mój pobyt, ale na ten temat mogłabym ksdiążkę napisaćsmile
                                                    basek rób według siebie i ślub i chrzciny, a reszcie albo będzie się podobać albo nie, jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodziłsmile czasami warto byż trochę egoistąsmile
                                                  • iga.77 niedziela 13.03.11, 12:35

                                                    Kochane! U mnie zapiernicz byl w parcy ostatnio i wieczorami juz braklo mi energii na komputer - jakos wolalam sie polozyc z magazynem czy ksiazka. A i tak wiekszosc wieczorow przepracowalam. Uech. Teraz juz bedzie tego, mam nadzieje, troche mniej - jedynie biezace sprawy. Nie ulatwia mi niczego fakt, ze jestem zakrecona jak ruski termos. Ale to najwyrazniej objaw ciazowywink
                                                    A wiec - ciesze sie bardzo, ze u was wszystko w porzadku. Aleksa, mam nadzeje, ze czas w szpitalu nie bedzie ci sie az tak dluzyl i szybko z niego wyjdziesz.
                                                    Musso, popieram to co napisalas Basi. Basiu, zrobcie sobie taki slub i chrzest jaki WY chcecie. To ma byc wasz dzien i tyle. A nawet jak staniesz na rzesach to i tak nie zadowolisz wsyzstkich, zawsze sie jakis maruda znajdzie. A to za skromnie, a to za bogato, a to jedzienie zle, a to wystroj nie odpowiedni, a to ludzi za duzo/ za malo. Nie ma imprezy, ktora pasowalaby wszystkim gosciom. Dogodzic musicie sobie, a reszta powinna cieszc sie waszym szczesciemsmile
                                                    U mnie tez wszystko ok. Moje dziewuszki malenkie jeszcze, gdzies okolo 1kg. A ja juz zaczynam sie denerwowac, ze urodza sie za wczesnie, bo na forum ciazy blizniaczych dziewczyny tak rodza okolo 30 tygodnia.....
                                                    Moj brzuchol juz taki porzadny. Ale ogolnie czuje sie calkiem niezle - z wyjatkiem drobnych dolegliwosci, ktore sa norma chyba. Czasem po calym dniu pracy i biegania tu i tam siadaja mi plecy. Boli tez krocze jak podnosze noge do gory albo przewracam sie na bok. Poza tym smigam jeszcze calkiem rzesko wink
                                                    I powoli kompletuje rzeczy dla bobasow. Z wyprowadzka juz na pewno nie zdazymy, ale to nie najwazniejsze.
                                                    Takim zgrzytem w tym przyjemnym okresie jest to, ze moj tato ma nawrot choroby. Starsze Staraczki moze pamietaja jak u mojego taty zdiagnozowano raka zoladka. Usuneli mu zoladek, potem chemioterapia i dwa tala byl spokoj. Teraz odkryli mu nacieki na sledzionie i musieli ja tez usunac. Operacje mial tydzien temu. Po pierwszej op dostal krwotoku i musieli natychmiast operowac ponownie. Pechowo. No ale powoli dochodzi do siebie. Jest juz w domu. Teraz czeka na decyzje o chemii. Mamm nadzieje, ze nie bedzie taka ciezka jak ostatnio, bo to bylo straszne! No i niech leczenie okaze sie skuteczne, bo nie wyobrazam sobie, zeby cos sie teraz mialoby mu stac...No coz, trzeba myslec pozytywnie i brnac do przodusmile
                                                    Pozdrawiam was wiosennie!
                                                  • aleksa51 Re: niedziela 13.03.11, 14:04
                                                    Iga super, że się odezwałaś!
                                                    Mam nadzieję, że tata szybko wróci do zdrowia. W końcu musiał być stale obserwowany i badany, więc choróbsko zapewnw nie zaawansowane.
                                                    A i dziewczynki pewnie wytrzymają bliżej terminu. Sama radość szykować ubranka dla dzieci...Ale ty kobieto zwolnij tępo. Wiesz, że ciało ciężarnej kobiety wykonuje codziennie pracę tak ciężką jakbyśmy uprawiały wspinaczkę?! Do tego jeszcze wysiłek związany z wykonywaniem codziennych czynności...A tak poza tym jak u ciebie od strony medycznej? Pewnie nie ma się do czego przyczepić...

                                                    Musso mam nadzieję, że teraz przez 9 miesięcy nie będziesz mogła pić alkoholu wink

                                                    Basek rozumiem rozterki bo łatwo powiedzieć, żeby mieć wszystkich gdzieś...

                                                    Cóż u mnie...od wczoraj dwa razy zalała mnie krew z nosa ale ból zatok i zapalenie spojówki złagodniały. Dziś na pokładzie ordynator...i zabrał się za wielkie czystki. Powiedział mi jak mam się dalej leczyć, do jutra antybiotyk biorę dożylnie, a od jutrzejsszego wieczora w domu w tabletkach. A już zaczęłam się tu przyzwyczajać...Niedługo odwiedzi mnie ślubny z dziećmi, więc czekam.
                                                  • musso4 Re: niedziela 14.03.11, 09:45
                                                    wiem, że łatwo mówić "róbcie wg siebie" ale ja właśnie tak zrobiłam jeśli chodzi o chrzciny córki, zaprosiliśmy dziadków i chrzestnych i tyle, obiad, deser i posiadówka z zimnym stołem plus danie ciepłe pod wieczór, wszystko w domusmile
                                                  • musso4 poniedziałek 14.03.11, 22:59
                                                    to znowu jasmile muszę się trochę pożalić, ostatnio jestem strasznie zmęczona nic mi się nie chcesad padam z nógsad myślicie, że to przesilenie wiosenne, czy jakieś paskudne choróbskosad wiosna idzie a mi brakuje energii, blee
                                                    jutro na szczepienia, nie cierpię tego, straszny stres dla mnie i dla małej też bo drze się w niebogłosy jak lekarka się zbliża do niej i jeszcze patrzy na mnie z wyrzutem, że jej nie bronię tylko trzymam i pozwalam na badanie, chcę żeby już było po
                                                    idę spać
                                                    trzymajcie się ciepłosmile
                                                  • joannaa22 Re: poniedziałek 15.03.11, 09:29
                                                    Muso a moze to zmeczenie to wynik fasolki? 3mam kciuki.
                                                    U mnie praca i praca, Tomasz znowu nos zawalony katarem. Normalnie rece mi opadaja, bo nie zmarzl nigdzie a z nas mu sie leje. Martwie sie troche bo juz leci zielony. Wypil juz cale kropelki eupgorbium a tu na nowo. Nie jestem w stanie utrzymac do w domu bo ladna pogoda. Wczoraj bylosmy 2 godzinki na spacerze zasnal jak wracalismy do domu i spal jeszcze 3h. Juz jakis czas mnie zastanawia to jego spanie, bo w dzien potrafi spac na prawde dlugo jak na 2 latka. Nie wiem. Pozniej zajrze lece na sniadanko.
                                                  • jedynybasek5 wtornik 15.03.11, 10:19
                                                    Cześć kochane smile
                                                    Iguś, super, że się dobrze czujesz big_grin a dzidziole kilowe o już niemałe osiągnięcie big_grin ale oby jak najdłużej siedziały w brzucholu! Co do chrztu , ślubu... Przeraża mnie to wszystko. Ale mam twarde postanowienie- nie chcę jechać na te imprezy do rodziny. Chcę tutaj! Jeśli miałabym jechać tam, to tylko i wyłącznie ze względu na krajobrazy i że ładne zdjęcia później będą. Ale sam koszt podróży pociągiem to jest masakra. 1 klasą ( w drugiej są przedziały "dla matki z dzieckiem" a w 1 dla RODZICÓW z dzieckiem, a to ma dla mnie ogromne znaczenie, żeby mi nikt nie smęcił, że tata siedzi razem z nami) koszt biletów dla naszej trójcy to ok. 300zł. w jedną stronę oczywiście. A gdzie wydatki związane z imprezami? Sam ksiądz weźmie w łapkę pewnie niemało. eeeeeeeeeeeeh, jakby ktoś mógł to wszystko za mnie zrobić wink
                                                    Aleksa, kuruj się, ja miałam na sali po porodzie przygłuchą dziewczynę ze specjalnym głośnym telefonem, którego zawsze zapominała nosić przy tyłku, i czasem dryndał parę minut zanim ktoś sie rozłączył, a Mila w akwarium obok...
                                                    Musso, tak jak piszą dziewczyny- a nóż widelec fasolin z Ciebie energię wysysa wink
                                                    Dobra, idę mojej kochanej dzidziolince zupkę robić, póki śpi.
                                                    Aha, dziewczyny, taki dziewięciomiesięczniak , co Waszym zdaniem powinien szamać? Mila je tak dwa razy dziennie kaszki na mm, 2 razy zupkę, w międzyczasie flipsy owoce, ostatnio jajecznicę ze szpinakiem i kromę chleba ( taki mały ryzyk fizyk), może powinna już jeść bardziej dorosłe jedzonko? No nie wiem, parówki raczej jej nie dam, my jemy rzeczy doprawione na maksa, nie mam pomysłu. Ma 9 miesięcy ( tak dla przypomnienia) wink
                                                  • musso4 Re: wtornik 15.03.11, 12:02
                                                    dzięki dziewczyny, nawet nie myślałam o tym, bo co miesiąc mam nadzieję i znowu @ przychodzi, może akurat nie przyjdziesmile
                                                    wróciłam ze szczepień, Klaudia darła się niemiłosiernie podczas badania, lekarka stwierdziła, że mała nie jest cygańskim dzieckiem i jeszcze mnie pochwaliła, że dziecko hartuję od małego, bo stwierdziła, że wcale nie choruje, mówiłam o katarze, kaszlu i takie tam co sama w domu wyleczyłam, a lekarka, że to nie chorobywink Aleksa miałaś racjęwink
                                                    Basek ja bym zrobiła w miejscu zamieszkania imprezy, bo przenoszenie papierów to dodatkowe koszty i formalności, no cóż rodzina ma czasami głupie pomysły, co do jedzenia to moja jak miała 9 miesięcy to jadła już wszystko co my oprócz grzybów( to do 7 lat sie dzieciom nie daje) orzechów, bo nóż się udławi i ostrych przypraw, teraz już trochę bardziej przyprawiam , bo nie lubi mdłych rzeczysmile acha jejek też nie lubi gotowanych tylko smażonesmile
                                                    Iga nie powinnaś się forsować przy bliźniakach, wtedy dłużej utrzymasz ciąże, mam parkę w bliskiej rodzinie i cała ciąze kuzynki przeżywałam prawie jak swojąsmile
                                                    Aleksa wracaj do domusmile życzę ci tegosmile
                                                    joanna, nie martw się, że dziecko śpi, jak ja bym chciała żeby moja była takim śpiochem jak jasmile po urodzeniu to tylko miesiac miałam luzysmile
                                                    jesli kogoś ominęłam to przepraszam, ale księżniczka już marudzi
                                                  • aleksa51 środa 16.03.11, 07:21
                                                    Witam!
                                                    Basek to co mogę ci poradzić to nie śpiesz się z dorosłym jedzeniem. Jak dajesz radęto gotuj małej osobno bez soli i innych świństw bo tę dietę u maluchów trzyma sięteżpo to aby w dorosłym, późniejszym wieku zminimalizować ryzyko występowania pewnych chorób. Nie pamiętam dokładanie ale m.in chodzi o nadciśnienie i inne przewlekłe zmory. I wywal z diety flipsy i ewentualnie inne chrupki kukurydziane. Wiem, że dzieci lubią sięnimi zajadać i świetnie sobie z nimi radzą ale takie chrupeczki dużo wartości nie wnoszą a są zabójcze dla ząbków - strasznie je oblepiają a maluchowi nie wymyjesz tak dokładnie ząbków jak sobie.
                                                    Musso ja też trzymam kciuki.
                                                    Joasiu ja ostatnio odkryłam, że jak u moich dziewczyn zaczyna być słychać albo widać pierwsze objawy kataru to przyklejam plasterek na katar Aromactiv i po katarze. Podczas ostatniej ich choroby z dużym katarem przyklejałam im też plasterki na noc i sprawdzały się świetnie. Są dla dzieci powyżej 3 lat ale sądzę, że kolejne infekcje jedna po drugiej przyniosą dziecku dużo większe szkody.
                                                    Ja wczoraj pojechałam z dziećmi do Łodzi na tędługo wyczekiwaną wizytę w ICZMP w poradni zaburzeń odporności. Przyjął nas docent. Właściwie nic nie zalecił - mamy dokończyć immunotrofinę i ribomunyl wedle zaleceń lekarki z Kopernika i przyjechać w czerwcu. Coś mi się wydaje że niewiele można zrobić w sprawie odporności tych moich dziewczyn. Na tą czerwcową wizytę muszę przygotować sobie listę pytań.
                                                    A to o co najbardziej siębałam - wczoraj pokazały siędosłownie dwie nitki krwi. Dziś dopiero wstałam więc zobaczymy do wieczora jak sięsytuacja rozwinie. Specjalnie wczoraj przed wyjazdem i wieczorem wzięłam po 2 tabletki luteiny i myślę, że dziś też wezmę.
                                                    Spycham coś zjeść bo dziecię w żołądku śsie wink
                                                  • musso4 Re: środa 16.03.11, 10:26
                                                    dzięki dziewczyny za kciuki, ale niestety @ przyszła i nici z fasolkisad jedyny plus że zaoszczędze na środkach anty, bo że będę kiedyś jeszcze w ciąży to przestałam wierzyćsmile
                                                  • joannaa22 Re: środa 17.03.11, 00:03
                                                    Musso nie trac nadziiei, w najmniej oczekiwanym momencie doczelasz sie.
                                                    Aleksa ja nie wiem jak dajesz rade, ci chwile jakies plamienia. Ja juz bym chyba zwariowala.
                                                    U mnie szczerze to nie najlepiej sie czuje ostatnio. Mam jakies dziwne bole w kroczu, a dzis strasznie mnie bolal krzyz a potem brzuch. Jutro mam wuzyte u poloznej to pogadam co to moze byc.
                                                    Ide sie wykapac, poczrkam az zmywarka sie wylaczy i do wyrka odpoczywac. Do jutra.
                                                  • aleksa51 Czwartek 17.03.11, 12:05
                                                    Musso ja wiem, że się doczekasz...a puki co nie możesz się doczekać. Wiele z nas cię rozumie. Dopingujemy ci z całych sił, a potem będziemy się z tobą cieszyły każdym etapem twojej ciąży.
                                                    Joasiu daj znać koniecznie co ci położna powiedziała. Chyba i u ciebie czas zwolnić tępo bo takie objawy mogą być groźne. W PL zaraz by cię posłali do szpitala. W tej chwili nie jest najważniejsza praca (chociaż rozumiem bo jak mam okazję dorobić kilka zł to sama sięnie waham - chociaż to tylko przejrzenie papierów i wklepanie w formularz na kompie) teraz liczy się by donosić nasze maluszki do odpowiedniego momentu. Czasem ludziom wydaje się, że poród przedwczesny dotyczy innych, nam się to nie zdarzy. Ja wiem, że to może spotkać każdego. Piszę ci o tym nie po to żebyś codziennie się bała ale po to, żebyś nie wahała się przystopować trochę szczególnie kiedy twój organizm daje ci znać, że coś nie gra.
                                                    Ja się już przyzwyczaiłam do leciutkich plamień i denerwuję sięale nie pańkuję - bo czuję ruchy maluszka. W ostatnich dniach czuję je częściej co mnie niewątpliwie uspokaja. Dziś już po nocy spędzonej z ręką na głowie skurcze ustąpiły i nie pojechałam do gina...chociaż kusi mnie żeby się jeszcze pobyczyć w szpitalu - istna laba. Wiem, że jeśli jeszcze kiedyś gin będzie chciał mnie położyć na oddziale to pójdę bo na pomoc w domu czy empatię nie mam co liczyć. A na dodatek jeszcze mi zmęczenie nie odpuściło, natomiast choróbsko już raczej poszło w siną dal. Co prawda trochę pokasłuję ale jak pobiorę pastylki Isla powinno minąć, bo to raczej od suchości lub łaskotania w gardle.
                                                    Lecę zawijać rękawy i objad powoli szykować.
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 17.03.11, 15:57
                                                    Masz racje Aleksa. Dzis czuje sie swietnie, a polozna powiedziala ze kategorycznie nie wolno mi nosic syna na rekach, albo zminimalozowac jak sie da. Ja wiem ze za duzo go nosze, ale czasem nie ma wyjscia, chociazby do auta z auta z lozeczka. Jesli chodzi o lozeczko to robimy wielkie przenosiny do duzego lozka w pietek. Niedawno ogladalam program o dzieciach przedwczesnie urodzonych w 23tc. Zawsze mowilam ze gdyby mi sie to zdarzylo, to probowalabym ratowac to dziecko. Ale po tym co zobaczylam co te dzieci musza przejsc i zawsze sa jakies problemy neutologiczne, a i tak maly odsetem przezywa. Po raz pierwszy pomyslalam ze nie podjelabym sie.
                                                    Dzis leze i odpoczywam, choc rano biegalam o sprzatalam calutki dom, bo wyprowadzamy sie w maju i dzis przychodzili ogladac potencjalni wynajemcy. Szczerze ti juz dawno nie mialam takiego porzadku, kwiaty w wazonie, wszystko na swoim miejscu. Nawet szkoda zaczynac gorowac, bo tak czysciutko. Dzis mamy kurczaczka w rekawie wiec bez balaganu. Lubie to bo ptzyprawy wymieszam we worku i do pieca. Moj syn nie lubi zbytnio ziemniakow wiec moze jakies warzywo zje i z glowy.
                                                    lece odebrac go ze szkoly.
                                                  • aleksa51 Piątek 18.03.11, 11:45
                                                    Asiu cieszę się, że dziś już lepiej się czujesz. Ale jak się nadwyrężysz to sytuacja może się powtórzyć. Mam nadzieję, że żadna z nas nigdy nie będzie musiała podejmować tak trudnych decyzji jak ratowanie lub nie wcześniaka.
                                                    Dzisiaj kupiłam sobie zabawkę - stetoskop do inwigilowania malucha ale jeszcze nie mogę wypróbować bo weszłam do biura. Mama ma wyjść do lekarza, a w tym czasie ma przyjechać kurier z telefonem dla mnie. Jak mama wróci to zapycham po leki dla teściowej i do domu. Śmiesznie by wyglądało jakby wszedł jakiś klient mamy a ja z brzuchem na wierzchu i się osłuchuję ;P Nie będę ryzykować.
                                                    No i muszę w sobotę kupić adidaski Noelce bo po weekendzie ma być cieplej. Madzi jeszcze pasują te kupione na jesieni, więc dla niej tylko jakieś wyjściowe pantofelki. Ach...do tego by jeszcze napaść na hurtownię skarpet. Zdałoby się jeszcze Madzi kupić jakąś wiosenną kurteczkę bo to co ma nadaje się raczej na podwórko...ale wszystkiego nie kupię.
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 18.03.11, 13:48
                                                    Zawsze ten sam problem, co trzeba kupic, a co jeszcze sie nadaje. Ja wiecznie piore Tomasza blizki i kurtki bo dupek maly ciagle buzie i nos wyciera rekawem. Masakra normalnie. Jak mamy gdzies wyjsc to bluzke zakladam przed samiutkim wyjsciem. Oby do lata to mysle ze w reke nie bedzie wycieral.
                                                    Tez myslalam o stetoskopie smiesznie musi to wygladac tak siedziec i podsluchiwac malucha.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 18.03.11, 16:09
                                                    Ja miałam nie stetoskop tylko takie mini usg. Normalnie na żel, tylko bez obrazu, ale serducho słychać na słuchawkach smile
                                                  • musso4 Re: Piątek 18.03.11, 22:34
                                                    cześć dziewczynki, sorki, że nie pisałam ale miałam mini dołek i nie chciałam was zamęczaćsmile, choć i tak często to robięsmile uważajcie na swoje bobaski w brzuchach, jak się człowiek oszczędza to powinno być dobrze, wiem łatwo mówić ale sama byłam w szoku jak się okazało że zagraża mi przedwczesny poród, ale jakoś dotrwałam na fenoterolu do 37 tygodniasmile tak sobie wspominam i chciałabym być w kolejnej ciąży, a tu znowu zonk
                                                  • joannaa22 Niedziela 20.03.11, 21:44
                                                    Czesc dziewczyny. Co porabialyscie w weekend?
                                                    Ja mam w piatek usg i powiem szczerze, ze troche sie martwie i musze skonsultowac z hakims lekarzem. Mam nadzieje ze w piatek bedzie mogl mnie ktos obejrzec. Caly czas czuje jakies dziwne parcie w kroczu. Nie wiem co to moze byc ale mam takie wrazenie jakbym miala bardzo krotka szyjke, jakby mialo cos tam zaraz wyjsc. Sorki za dokladny opis moich odczuc. Nie wiem co to moze byc, poczytam zaraz cos moze na innym forum pisza. Poki co powiem tyle ze przegralam z przeprowadzka Tomasza do swojego lozka sad
                                                  • aleksa51 Re: Niedziela 21.03.11, 08:29
                                                    Joasiu nie wiem jak tam, ale w PL mierzą podczas USG połówkoewgo długość szyjki. Ale nie jestem przekonana czy możesz czekać z takimi odczuciami aż do piątku. Nie dałoby się wcześniej skonsultować? Oni chyba tam trochę olewatorsko podchodzą do prowadzenia ciąży i łatwo odsyłają ciężarną do domu nawet bez badania, bez USG??
                                                    Ja dochodzę do wniosku, że mam poprostu kruche naczynka bo w ostatnim czasie niteczki krwi na papierze raz dziennie to u mnie norma. Wiem, że łóżysko nie przoduje, krwiaka nie ma, szyjka w badaniach za każdym razem uparcie zamknięta...Myślałam, żeby dziś pójść do gina i o tym z nim pogadać ale chyba wytrzymam jeszcze tydzień do planowej wizyty.
                                                    Co do stesoskopu to przede wszystkim potrzeba ciszy żeby się nim pobawić i trzeba nauczyć się wychwytywać nim dźwięki. Nie łatwo znaleźć nim bijące malutkie serduszko w macicy, nie zawsze się to udaje, ale jak już się uda to radocha jest. Nie decydowałabym się na urządzenie emitujące takie fale jak USG bo dzieciępodczas takiego badania słyszy bardzo wysoki nieprzyjemny dźwięk (dopuki nie odwróci się uchem gdzie indziej). Ale wiem, że kobietki kupują takiego mini dopplera i mają z całą rodzinką niezłą zabawę.
                                                    Na szczęście ból gardła mi odpuścił. Pochodziłam jeden dzień po domu w szaliku, nacierałam skórę spirytusem, płukałam szałwią gardło, stosowałam swoje sztuczki i jest ok. Natomiast Nelusia ma katar od soboty. Mam nadzieję, że na samym katarku się skończy. Cóż...siedzimy razem w domciu. Na dziś zaplanowałam wyjazd po buciki, rajtuzki, skarpetki dla dzieci. Ale muszę się jeszcze podliczyć z wydatkami w tym miesiącu żeby wiedzieć czy np mogę sobie pozwolić kupić Madzi dodatkowo pantofelki, płaszczyki wiosenne dla obojga...czarno to widzę.

                                                    Musso to zrozumiałe, że cię dól atakuje w takich momentach miesiąca. Jesteś już nieźle nakręcona na dzidzia i pewnie sama się blokujesz. Trudna sprawa, bo nie da się nie myśleć.
                                                  • musso4 po weekendzie 21.03.11, 12:28
                                                    my wybraliśmy się w sobote ze znajomymi do pizzeri, klaudia została z moja mama, oczywiście mój M nie chciał iść do domu, bo po co i awantura gotowa, czasmi tak myślę, że chyba szybciej doczekam się rozwodu niż drugiego dzieckasad
                                                  • musso4 środa 23.03.11, 09:36
                                                    piękna pogoda dzisiajsmile kto może zapraszam na spacerek koło południasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 23.03.11, 11:23
                                                    No tak, spacerek, z moja Zołzą to sobie można zaplanować... wstała o 7, zjadła, zawsze 2h i pada. Dzisiaj jakas żywotna, to myslę sobie- o 11 ją nakarmię i w drogę. Ubrałam się, daję jej kaszkę, a ona nie- jeść nie chce, dosłownie 5 minut i padła big_grin I jak znam życie teraz to będzie kimać do pierwszej, zachmurzy się i już nie będzie tak przyjemnie na spacerku , ehhhhhhhhh co za dziecię wink
                                                  • musso4 Re: środa 23.03.11, 13:13
                                                    przerabiałam to zimąsmile akurat koło południa co można było wyjść to gwiazda spała, rano było zimno a jak wstała to juz ciemno się robiłosmile
                                                    dzisiaj robiłam porządki w szafie i znalazłam sukienkę którą dawno juz uszyłam a jeszcze nie chodziłam, będzie jak znalazł na wesele do szwagierki w sierpniusmile po raz pierwszy od jakiegoś czasu cieszę się że jednak nie udało mi się zaciążyć i znając moje szczęście to pewnie do sierpnia sie nie udasmile i pomyśleć, że jak zaczynaliśmy starania prawie rok temu to myślałam, że do tego czasu zdążę już urodzić...
                                                    aha i jeszcze muszę pochwalić córcię, że śpi mi ostatnio do 8:30, co za labasmile
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 23.03.11, 16:55
                                                    Nooooooooo Mycha spała przez 2 miechy do 9.30 aaaaaaaaaaaaa
                                                  • goska797 Re: piątek 25.03.11, 10:08
                                                    My mamy kolejny problem z Mateuszem. Bylismy na kontroli bioderek i prawe ok, gorzej z lewym. W styczniu w lewym miual Ib/II, kazali nam go klasc na brzuszku i tyle. Teraz jak poszlismy niby biodro lepiej ale zdaniem lekarz za malo odwodzenie. Stwierdziła, ze trzeba operacyjnie naciac miesien który za to opdpowiada. My z M w szoku bo przeciez nic nie mówiła poprzednio ze jest tak zle. Widzac chyba nasze miny kazala nam go wlozyc w poszduszke Frejke na 23 godz dziennie. Odrazu mu to zalożyła. Szerokość 26 cm miedzy nogami. Oczywisciue zaczal sie dramat bo ruszac sie w tym nie moze, w nocy budzil co 30 minut. Strasznie mi go żal bo jest jeden wielki placz. Po pierwszej nocy stwierdzilam, ze bede go wkladac na kilka godzin bo nie wytrzyma 23 i szukam kogos innego. Dzisiaj idziemy do profesora Marciniaka na Waryńskiego. Ponoć świetny specjalista od usg bioderek i moze on powie czy tak należy postapić. Modle sie by nie bylo to konieczne a przynajmniej nie na 23 godziny. Mowie Wam przepkałam przedwczoraj caly wieczor tak mi bylo szkoda młodego. Gdy go wypuścilismy z tej poduszki odrazu buzial roześmiany, czułam sie jak wyrodna matka. Wiecie wiem, ze t moze byc potrzebne ale jestem w szoku, że chce ciąc. Z tego co poczytałam to nawet gdyby mal Ib/II to według lekarzy to nie jest jakas cieżka wada i wystarcza cwieczenia. Może Wy powiedzcie co o tym myslicie?
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 25.03.11, 12:27
                                                    Jeeeju, strasznie mi żal małego. Dobrze robicie, że idziecie do innego lekarza, bo to jakaś tortura dla takiego dzieciaczka, nie wyobrażam sobie Mili w czymś takim, nie wiem, czy nie wolałabym tej operacji nawet...
                                                  • jedynybasek5 :( 25.03.11, 16:30
                                                    Milcia staneła przy krześle od komputera jak byłam odwrócona i przewróciła jej na siebie- upadła prosto na plecy, z tyłu drewniana komoda- nie wiem czy uderzyła mocno głową, wiem, że rozcięła dziąsło krzesłem. Po paru minutach się uspokoiła, ale jak posadziłam ją w huśtawce, żeby ją nakarmic jak zawsze to zaczęła się prostować wyrywać i w ryk znów. No to na ręce, potem zjadła ( u mnie na kolanach) , pobawiła się trochę, jeszcze trochę popłakała i zasnęła mi na rękach, po jakiejś 1,5 do 2h. Mam nadzieję, że nie zrobiłam błędu pozwalając jej spać. Nie ma zadnego guza na głowie, żadnego sińca, nic.
                                                  • musso4 Re: :( 25.03.11, 22:51
                                                    moja gwiazda jak coś zbroi to od razu idzie spać, nie pierwszy i nie ostatni taki wypadek, ja na początku też bardzo panikowałamsmile
                                                  • joannaa22 Sobota 26.03.11, 08:22
                                                    Dziewczyny przepraszam nie czytalam jakis czas co u was ale nadrobie obiecuje. U mnie wszystko ok po usg szyjka w porzadku no i bedziemy mieli dziewczynke!!! Tak strasznie sie cieszylam ze az sie poryczalam na tej kozetce glupia. Lece robic sniadanko bo do polskiej szkoly jedziemy. Zajrze pozniej. pa
                                                  • musso4 Re: Sobota 26.03.11, 10:01
                                                    ja też się cieszyłam, jak się dowiedziałam, że będę mieć córkę, niby było mi obojętne, ale gdzieś w głębi duszy chciałam dziewczynkęsmile
                                                    dzisiaj pospałyśmy z niunią do 9smile wstałam zadowolona, otwieram rolety a tu zonk, śnieg leży... myślałam że to już koniec zimy, a jednak niesad
                                                  • goska797 Re: Sobota 26.03.11, 11:09
                                                    Basiu pewnie nic sie nie stało, nie martw sie.
                                                    Asiu gratuluje córeczkismile

                                                    Byłam z Mateuszem u porfesora. Nie mogła sie doczekac tej wizyty, chodziłam jak struta. Schudlam 1,5 kg w dwa dni przez te myslenie. Wkązdym razie profesor zrobił mu usg bioderek i stwierdził, że wszytsko w najlepszym porządku. Bioderka ma zdrowe-oba, a nie jak twierdziła lekarz ze szpitala ortopedycznego, że jedno jeszcze nie do końca. Co do poduszki nie chciał sie wpowiedzieć bo nie jest ortopedą, ale według usg jest wszytsko dobrze. Polecił nam iść do swojego kolegi. Jak wyczytałam w necie facetma świetne opinie. Zadzwoniłam do niego ale terminy na maj. Powiedziałam mu więc, że poprzednia lekarz wpakowała go w podusze na 23 godziny i chce mu nacinac miesien odpowiedzialny za odwodzenie nózki. Zapytał jak wyszło usg i stwierdził, że skoro wyszło dobrze to nie ma powodu by go pakowac i torturowac. Kazal mu to zdjąć bo mozemy mu tylko zniekształcić te bioderka. Oczywiście stwierdził, że musiałaby go obejrzec, ale na podst tego co słyszy to widac oporzednia lekarz opiera sie na starych metodach.
                                                    Powiem Wam, że zgłupiałam. Niby necie wyczytałam, ze na to odwodzenie nosi sie poduszki i powinno to wyjsc w usg, za chwile zas pisza, że to ie nic wspólnego z usg. Znalazłam tez opieni Zawidkowskiego, który czesto wystepuje w DDTVN, że z tym odowdzeniem nic sie nie robi i nie leczy bo to reakcja malucha na rózne bodżce, z którymi sobie nie radzi i minie z czasem. Wyjęłam go z tej poduchy i nie wkładam.
                                                    Może Wy coś mi podpowiecie?
                                                  • jedynybasek5 Re: Sobota 26.03.11, 12:26
                                                    Gosiu, zrobiłabym tak jak ty- wyjęłabym go z tego cholerstwa.
                                                  • aleksa51 Niedziela 27.03.11, 09:07
                                                    Goska dobrze postępujesz. Masz dobrą intuicję. A lekarka jakaś z kosmosu. W każdym razie myślę że spokojnie możesz poczekać do majowej wizyty i wtedy będziesz miała pewność, a jeśli coś będzie nie tak to pod opieką dobrego specjalisty szybko zdążycie to skorygować.
                                                    Musso ja też się wściekam jak temperatura spada poniżej zera albo jak pada śnieg. Myślę, że to już niedługo i po takich przykrych niespodziankach.
                                                    Basek nie obwiniaj się bo dziecko potrafi zrobić sobie krzywdę nawet z użyciem wyłącznie uprzątniętej podłogi pod czujnym okiem obojga rodziców. Teraz już Mila zapamięta, że niektóre meble są ruchome. A dzieciaczki taki płacz żałości bardzo wymęcza i normalne, że szybko padają. A ja sama nieraz mam wątpliwości czy pozwolić zasnąć po mocniejszym uderzeniu czy nie ale siłą od spania nie powstrzymam - sprawdzam co jakiś czas czy wszystko ok - tzn czy oddycha.
                                                    Joasiu rozumiem twoją radość i wzruszenie. Gratuluję z całego serca. Ale nie przesadzaj bo to już nie pierwsza ciąża i z tymi szyjkami to tak bywa, że uparcie trzymają aż tu nagle...
                                                    Ja sama tego bardzo się boję. We wtorek dzwoniłam do gina bo takie nitki krwi w śluzie miałam już codziennie. Kazał przyjść w środę. Ponieważ szyjka trzymała ale miał okazję dotykać brzucha w trakcie skurczu dostałam 2xdz cordafen (do nospy i magnezu). Następnego dnia miałam strasznie napiętą macicę więc znowu dzwoniłam i kazał brać cordafen 3x dz. Ale to jednak nie pomaga. I wczoraj znów miałam takie nitki krwi. Jutro mam wizytę i zobaczymy co powie. Uświadomiłam sobie, że będzie mi bardzo ciężko donosić tego maluszka do bezpiecznego terminu i że jestem bardzo zagrożona porodem przedwczesnym. Boję się każdego dnia.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 28.03.11, 10:47
                                                    Dziewczyny ja już po wizycie u gina. Nawet nie badał ręcznie tylko wypisał skierowanie do szpitala. Trzeba te skurcze wyciszyć i założyć szew na szyjkę. Jestem spokojniejsza. Nie kazał mi lecieć biegiem więc jadę po południu. Po mału się uszykuję. Jeszcze ugotuję zupę, wstawię pranie - wszystko po malutku. Do napisania, bo nie wiem czy będę miała kompa.
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 28.03.11, 11:17
                                                    Aleksa trzymaj się kiss kiss kiss
                                                    Będzie dobrze.

                                                    Asiu gratulacje smile Ale będzie miała dobrze Mała Księżniczka - dwóch starszych braci to skarb smile

                                                    Basiu mam nadzieję, że z Milą wszystko w porządku. Moja Lenka wczoraj miała dzień "wypadkowy" spadła ze schodów (na szczęście tylko dwóch ostatnich), poślizgnęła się i upadła pupą na podłogę, sturlała się z kanapy pod stół suspicious
                                                    No a zwykłych potknięć miała tyle, że nie byłam w stanie zliczyć suspicious

                                                    Gosia bardzo dobrze, że skonsultowałaś się z innym lekarzem.
                                                    Spokojnie poczekaj do majowej wizyty, skoro w USG wszystko OK to moim zdaniem
                                                    nie ma się czym martwić.

                                                    Musso - nieustająco trzymam za Ciebie kciuki kiss
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 28.03.11, 11:20
                                                    miałam się pytać czemu ci nie zakładają szewka, ale już wszystko jasne, moja kuzynka urodziła dziecko w 6 miesiącu i nie przeżyło, miała za szybko rozwarcie, później w dwóch pozostałych ciążach miała szewki i spokojnie donosiła, trzymam kciuki
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 28.03.11, 12:00
                                                    Hej Aleksa, szew to dobra sprawa z tego co słyszałam- dobra znajoma dzięki niemu donosiła dzidziolka. Zaraz po zdjęciu szwu był poród wink
                                                    Milaśka moja w porządku, obija się co chwila ale już nie tak drastycznie. Z jedzeniem jej się poprzestawiało- kaszka tylko rano, potem nie ruszy, więc robię jej a to kanapkę z pomidorem, a to jajecznicę, a to ryz z owocami i jogurtem. Pomału moja inwencja twórcza ( której i tak mam niewiele wink) się kończy.
                                                    jutro muszę iść do gina, bo mam jakieś plamienie od wkładki anty. Z jednej strony to może być reakcja na ciało obce, z drugiej objaw czegoś innego, więc wolę sprawdzić, co będzie mnie kosztowało 80 zł uncertain No ale standardowo termin w NFZ dopiero na przyszły tydzień, więc musze prywatnie sie wybrać. Brrrrrrrr.
                                                    Trzymajcie się ciepluśko, buziaczki
                                                  • aleksa51 wtorek 29.03.11, 09:50
                                                    Basek trzymam kciuki żeby było wszystko ok.
                                                    Mnielekarz dyżurny tak wczoraj zbadał po przyjęciu że bolało mnie do wieczora- był strasznie niedelikatny. Do tego dodał, że według niego wszystko jest w poządku. Bo przecież skurcze i plamienia powinnam mieć na zawołanie podczas badania...
                                                    Ale już przyszdł mój lekarz i pilotuje sprawy. Miałam USG na tym lichym sprzęcie i lekarz który je robił (nie mój) twierdzi, że łożysko mi nisko schodzi ale jak nisko to nie da się stwierdzić bo za słaby apatat USG. Na obchodzie ordynator jeszcze powiedział, że będzie mnie badałale nie zgodzę się bo mam teraz po wczorajszym krwawy śluz a nie jak do tej pory nitki krwi w śluzie.
                                                    Poza tym ten baran wczoraj odstawił mi cordafen, a z 3xdz no-spa forte zrobił 2xdz zwykła no-spa i ich cudowny duphaston. Czekam teraz jak mój doktorek ogarnie sytuację i do mnie przyjdzie bo mam o czym z nim gadać...Oczywiście już wie o wczorajszym badaniu i jego skutkach.
                                                  • musso4 Re: wtorek 29.03.11, 10:44
                                                    Aleksa współczuję Ci, polskie szpitale... a gdzie leżysz? bo coś mi się kojarzy, że jesteś gdzieś z okolic łodzi
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 29.03.11, 10:52
                                                    Aleksa, strasznie Ci współczuje tych badań. Myslałam, że takie rzeczy już się nie zdarzają- mi o takim traktowaniu opowiadała mama, jak była ze mną w ciąży. Po jednym z takich badań urodziła mnie, dobrze, że to było tylko 3 tygodnie przed terminem. Oby u Ciebie wszystko było dobrze. Twój lekarz już wrócił to się powinien zająć tym wszystkim jak należy, chociaż pewnie ten konował co Cię badał nawet nie dowie się, że coś zrobił nie tak jak powinien. Chamy i nic więcej.
                                                    A ja chwilkę relaksu, i zaraz idę robić Milci obiadek. Nie wiem czemu ale chodzę ostatnio jakaś poddenerwowana, strasznie szybko tracę cierpliwość. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Chyba trochę mi dokucza świadomość, że wszystko jest na mojej głowie, nawet wyjście z Mila na spacer powoduje mały stres, bo to całe przedsięwzięcie logistyczne ze znoszeniem wózka itp. M. mi bardzo pomaga, ale jednak ktoś musi pracować, więc cały dzień nie ma go w domu. A ja - MIla, mieszkanie, telefony do urzędów, przychodni, M. nie cierpi załatwiać takich spraw więc dzwonię go umawiać nawet do lekarza. Chciałabym mieć świadomość, że ktoś
                                                    mógłby czasem zająć się tym za mnie.
                                                  • goska797 Re: wtorek 29.03.11, 16:02
                                                    Aleksa wspólczuje. Odrazu przypomniało mi sie moje badnie na tydzien przed porodem. Myślałam, że zejde na tym łóżku. Mega ból brzucha, do tego plamienie. Na drugi dzień zaczął odpadać. Dochodziłam do siebie godzine po wyjściu ze szpitala.
                                                    Basiu trochę Cię rozumiem. Mój M jest bardzo przedsiębiorczy i lubi miec ostatnie zdanie. Szlak mnie więc trafia gdy cos postanowię a on zmienia koncepcje. Niby umawiamy sie, że jedziemy na zakupy, a potem okazuje się, że nie jedziemy bo jest coś ważniejszego. Niby w domu zajmuje sie wszytskim i dobrze, ale dnerwuje mnie gdy cos zrobie, a on mi neguje, że to powinno być inaczej.
                                                    Ostatnio nie wiem czemu, ale działa mi strasznie na nerwy. Od progu mam ochote go za coś ochrzanic. Nie wiem co się ze mną dzieje.
                                                    Basiu może to przesilenie wiosenne?
                                                    Z rzeczy nowych to Mateo wczoraj pierwszy raz samodzielnie usiadł. Do tego wychodzi nam wreszcie pierwszy zabek.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 29.03.11, 16:33
                                                    Goska gratuluję - osiągnięcia naszych maluchów są dla nas strasznie ważne!
                                                    Ja dostaję kroplówy z magnezem 3xdziennie - teraz mi ściekała ze 4 godziny. Ale nie mam nic innego do roboty więc...Gin u mnie był. Na razie te kroplówy a dalsze decyzje w piątek - czy trzeba działać przeciwskurczowo dalej czy do domu. Ale widzę, że z terminem zakładania pessara trochę mota i będę musiała go pilnować.
                                                  • musso4 Re: wtorek 29.03.11, 23:01
                                                    czyżby z nadejściem wiosny nasi faceci stali się drażniący, mój mąż też mi ostatnio działa na nerwy, a może jednak z nami coś nie taksmile
                                                  • aleksa51 środek 30.03.11, 07:23
                                                    No nie! Dziewczyny! Tyle głupot i pierdół nawymyślałam, bo mam czas, napisałam się, a potem mi posta zeżarło uncertain Nie chce mi się już tego odtwarzać. Widać lenistwo mi się udzieliło.

                                                    Musso może panowie też mają "te dni" w miesiącu...w końcu tyle się mówi o równouprawnieniu wink

                                                    Ja w miarę pospałam tej nocy bo sąsiadka wieczorem wyszła do domu i zostałam sama na czteroosobowej sali. Wcale mi ta cisza nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Jeszcze telewizor tylko by się zdał. No i budzenie możnaby trochę przesunąć...dziś o 5:30 była pielęgniarka. O 6 już podpięła mi smycz z magnezem. Trochę od niego głowa boli, ale za mojego bąbelka ścierpię dużo więcej. Domyślam się, że lekarz nie spieszy się z tym pessarem żeby nie chodzić z nim za długo bo chyba przy nim jest większe ryzyko infekcji. Jeszcze nie jestem pewna ale mam przeciż net więc mogę podczytać. Myślałam, że zakłada się go około 16 tc ale to chyba tylko przy zdiagnozowanej niewydolności szyjki. Jest na oddziale kobieta w 34tc, której założyli pessar 3 tygodnie temu.
                                                    No dobra, już wystarczy tych wywodów, bo kto to potem będzie czytał takie długie.
                                                    Dziewczynyjak wasze dzieciaczki?
                                                    Co słychać?
                                                    Iga naskrob co u ciebie i dziewczynek??????
                                                  • aleksa51 Re: środek 30.03.11, 07:34
                                                    Musso ja jestem z Tomaszowa Mazowieckiego i tu właśnie leżę, bo mój gin tu też pracuje. W poprzednich ciążach często leżałam w Matce Polce ale teraz nie ma sensu tam jeździć. Madzię moją też tam rodziłam, bo to był poród przedwczesny. W tej ciąży jeśli zaczęłabym rodzić za wcześnie to też tam pojadę. Opieka dla rodzącej to taki marny standard jak wszędzie ale za to mają czym i umieją ratować wcześniaki.
                                                  • joannaa22 Re: środek 30.03.11, 09:04
                                                    Aleksa duzo sobie myslalam o Was. Dobrze ze odpoczywasz i mam nadzieje ze bedzie juz tylko lepiej. Ja w niedziele sie znowu przepracowalam i w poniedzialek czulam sie strasznie, nie moglam podejsc po schodach bo czarno mi sie robilo. 2 dni odpoczywalam i juz duzo lepiej. Tak duzo czytam i chyba pojde do poloznej zapytac o jakias konsultacje z lekarzem. Wiem ze nie chca tu badac ginekologicznie bez potrzeby. Moze sie uda. Lece szykowac Olka do szkoly. Pozniej zajrze.
                                                  • musso4 Re: środek 30.03.11, 09:54
                                                    No ja mieszkam między Pabianicami a Łaskiem, rodziłam w Łasku też ze względu na mojego gina, mi od połowy ciąży zagrażał przedwczesny poród i jechałam na fenoterolu, nie pamiętam ale chyba pisałam już o tym, więc on też mi kazał jechać do matki polki jakbym zaczęła rodzić przed 35 tc, bo powiedziała, że u nich urodzę spoko, ale sprzętu dla wcześniaków to nie mają odpowiedniego, niestety... ale jak wiadomo dotrwałam do 37tcsmile
                                                  • musso4 Re: środek 30.03.11, 10:01
                                                    a i po zmianie czasu mija gwiazda śpi do 9:30smile a ja razem z nią, odbijam sobie zarwane nocesmile
                                                    Aleksa trzymam kciuki, pisz jak ci się nudzi, oczywiście pozdrawiam wszystkie dziewczyny
                                                    Asia uważaj na siebie, czasem lepiej odpuścić, niech się wali niech się pali a Ty odpoczywaj, robota nie zając nie ucieknie, zawsze może być inna a życia i zdrowia nie wróciszsmile
                                                    Huczusia pisz częściej
                                                    Jedynybasek z tymy facetami to tak jest wszystko na naszej głowie, ale czasami mam wrażenie, że same ich tego uczymy, bo my przecież zrobimy wszystko lepiej... nie?
                                                    Iga co u ciebie? i jak się trzymasz w trójpakusmile
                                                  • musso4 Re: środek 30.03.11, 10:02
                                                    Goska gratuluję ząbka, no teraz chyba już nikogo nie pominęłam, ta moja skleroza...
                                                  • aleksa51 Re: środek 30.03.11, 17:18
                                                    Wyobraźcie sobie, że rano wpadło całe konsylium na obchód. Ordynator biegiem zgarnął mi kartę, że do badania. No, wpieniłam się! Ale zanim zawołali na te badania to jóż połódnie było. Jak przyszła moja kolej, wchodzę, to jedna z lekarek od razu przegania mnie w stronę fotela do badań. Ja na to - chwileczkę, panie ordynatorze o co chodzi z tym badaniem? Trzeci dzień pod rząd? Na szczęście uniknęłam. Ustalił co mi dolega na podstawie...wypytania mnie. Mam mieć jutro na innym oddziale USG z dokładną oceną łożyska. Ordynator stwierdził, że po tym pewnie do wypisu. Przypomniałam więc,że przecież mam skurcze. To powiedział, że dziś ma dyżór to będzie do mnie zaglądałi zobaczymy jak ten brzuch wygląda. Nie wiem jakby to miało wyglądać - bo co? Mam go wołać jak mam skurcz czy może mam wywołać skurcz akurat jak pan wpadnie do sali??Na dodatek o 14 powinnam dostać kroplówę, a do 15 nic. Więc pytam pielęgniarki, a ona mówi, że mi odstawił. No, wkurzyłam się. Za jakiś czas przyszła druga, że jednak nie, pomyliły się bo tyle zleceń itd. Podłączyła mnie i leci nadal.
                                                    Niedawno wpadł do sali ordynator do pań po zabiegach więc proszę go, żeby się ze mną nie spieszył tak, bo z doświadczenia wiem, że jak się do końca skurcze wyciszy itd...a on mi na to, że nie, on zapomniał o mnie, że wcale nie byłam do badania, że mu się pomyliło. Ręce opadają. Już teraz wiem, że to co mówi ordynator to szybko może się zmienić i nic w jego wykonaniu nie można przewidzieć.
                                                  • jedynybasek5 Re: środek 31.03.11, 13:38
                                                    Aleksa, następnym razem ( mam nadzieje, że nie będzie potrzeby) idź do innego szpitala. To co się tam dzieje u Ciebie to jakiś kosmos.
                                                    Ja dzisiaj powtórzyłam Mili badania krwi, bo dzwoniłam do rodzinnej, mówiłam, że mycha taka ospała jakaś, apetyt jej osłabł, pozatym tyle upadków ostatnio co zaliczyła, to jakaś masakra, więc kazała zrobić tą krew. Wyniki bedą dzisiaj, ale chyba nie będe już szła, dopiero jutro , i od razu do lekarza. Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze i to nie skutek tych upadków. Mam wyrzuty sumienia, że niedostatecznie ją pilnuję, ale kiedy ona ciagle gdzieś wstaje, to nie mogę jej trzymać przez cały czas, nie dam jej też na pół dnia do łóżeczka ani do chodzika! To jest tak żywe dziecko, że ciężko nadążyć. Mam tylko nadzieję, że wszystko jest dobrze
                                                  • aleksa51 piątek 01.04.11, 07:00
                                                    Basek to taki etap, że Mila się przewraca, a taki urok bycia mamą,że się obwiniasz. Trzymam kciuki za dobre wyniki.
                                                    Z tą zmianą szpitala to lipa bo w mieście mamy jeden - musiałabym chyba do CZMP jechać, a jeździłam w poprzednich cciążach i wcale lepiej mnie tam nie traktowali.
                                                    Tu przynajmniej wiem czego po kim można się spodziewać i np jak się dowiem tak jak na wczorajszym wieczornym obchodzie, że macicę mam jeszcze malutką, nie mam prawa jej czuć i na tym etapie ciąży nie może być (w znaczeniu nierealne) skurczy to biorę to na śmiech.
                                                    Wczorajsze USG wykazało że łożysko jest 6 cm od ujścia wewnętrznego szyjki więc wcale nie tak blisko, oby dalej nie wędrowało ku wyjściu. Wczoraj miałam silniejsze skurcze ale właściwie nie było komu zgłosić. Dziś będzie ordynator i mój lekarz i mam zapisane "B" czyli zabiorą mi kartę i każą iść do zabiegowego na badanie (niech siebie badają, a ja mogę im tylko powiedzieć jak się czuję) i będzieemy rozmawiać co dalej. Ciekawe jak bardzo się wkurzę??
                                                  • goska797 Re: piątek 01.04.11, 08:32
                                                    Basiu mam ten sam problem co Ty ostatnio. Mateo uciekl mi z łóżka przy przewijaniu i spadl. Płacz był straszny, myslałam, ze kark skeci. Złapałam w ostatniej chwili. Uderzł sie jednak w nos i chyba lekko główka bo jest zaczerwienione miejsce na czole. W nosku dziurki mial zaczerwienione ale lekko. Przez chwile był w szoku a za moment zaczał z powrotem rozrabiac. Teraz zasnal ale juz sie boje czy nosa nie złamał albo czy nie ma wstrzasu mózgu. Chyba polece z nim do przychodni. Myslicie, ze powinnam sie juz martwić?
                                                    Poza tym mamy znowu problem z biodrami ale to opowiem pozniej.
                                                  • aleksa51 Re: piątek 01.04.11, 09:36
                                                    Goska dzieci mają lekko zadarte noski i taką budowę, żeby łatwo im było ssać pierś więc mało prawdopodobne żeby złamał nosek. W przychodni diagnozy nie postawią bo raczej przy większych urazach trzeba tomografię w szpitalu robić. Ale spokojnie. Pilnj go jak śpi (ja zawsze w takim przypadku sprawdzam co jakiś czas czy dziecko oddycha), a potem obserwuj. Np wymioty byłyby powodem do pilnej konsultacji z lekarzem. Nie wiem czy zauważysz u niego ewentualne zawroty głowy? Zauważyłabyś w każdym razie niepokojące zmiany w zachowaniu. Jeśli bawi się jak zwykle to nie stresuj jego i siebie lekarzami.
                                                  • goska797 Re: piątek 01.04.11, 11:13
                                                    Poszłam do tej przychodni. Pediatra go obejrzala i st ze poza zadrapanym noskiem i lekko zcolem nic nie widac. Kazala mi jednak obserwowac czy nie ma wymiotów i jak sie zachowuje. Jakby cos sie dzialo mozemy jeszcze do laryngologa pojść. Mateo juz chyba ok bo rozrabia jak zawsze, moze troszke osowialy jak dotknelam noska zeby posmarowac mascia zeby wielkiej ślwiy nie bylo. Jak przypomne sobie jak on lecial to cisnienie mi sie podnosi. Mam nadzieje, ze nic mu nie bedzie. Zjadł w wielkim apetytem.
                                                  • aleksa51 Re: piątek 01.04.11, 11:53
                                                    Goska zawsze lepiej iść i upewnić się, że jest ok niż się zamartwiać.

                                                    Ja już po badaniu. Bez słowa wskoczyłam na fotel bo badał mój lekarz. Mam dostać fenoterol z isoptinem ale jeszcze nie wiem czy w tabletkach czy kroplówką czy przez pompę. Ordynatora przy tym akurat nie było tylko jego zastępczyni ale mam nadzieję, że nie będzie się czepiał.

                                                    A co u was, kochane??
                                                  • musso4 Re: piątek 01.04.11, 13:55
                                                    a nic ciekawego, ja coraz więcej czasu spędzam na dworzu, bo klaudia jak już wyjdzie na podwórko to do domu nie chce wracać, tak więc dom zapuszczony, sprzątam na chybcika, mam pare nowych fotek z podwókasmile
                                                    nk.pl/#profile/3692601/gallery/album/2/114
                                                  • norwegiana prawie sobota 01.04.11, 23:54
                                                    cześć dziewczyny ja po długiej przerwie mam nadzieję że mnie tu jeszcze chcecie ???
                                                    ...miałam taki młyn że chyba nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona psychicznie i fizycznie
                                                    zaczęło się od początku marca kiedy złapał mnie jakiś kaszel myślę że zaraziłam się w przedszkolu Kaja podłapała ode mnie ale poza kaszlem nic nam nie było ,12 marca dostaliśmy klucze do naszego mieszkanka mój M zaczął remont a ja całymi dniami z maluchami zaczęłyśmy katarzyć z Niunią
                                                    18go w piątek Eri dostał gorączki i pojawiły się 2 dolne jedynki katar i kaszel, Kaja zaczęła gorączkować dla mnie nocka zarwana bo trzeba się pakować
                                                    w sobotę byliśmy z dziećmi u lekarza dyżurnego zbadali krew i stwierdzili że to virus podawać dzieciom dużo pić i przeciwgorączkowe … no i przeprowadzka …wieczór noc i niedzielę spędziłam na rozpakowywaniu worów i doglądaniu dzieci w nocy z niedzieli na pon wylądowaliśmy u lekarza dyżurnego a potem 135km do szpitala gdzie zostaliśmy z Erim przez tydzień zupełnie nieprzygotowani (tzn ja bez ładowarki kapci ciuchów na zmianę tak jak stałam) a chora Kaja z Tatą w domku po powrocie pojechałam posprzątać i zdać stare mieszkanie w niedzielę szorowałam tu łazienkę w pon byłam u lekarza z córcią no i cała trójką wylądowaliśmy na antybiotyku dzieci na szczęście już doszły do siebie a ze mną jest dużo lepiej… więc wrażeń jak na razie mi wystarczy i powoli czyszczę nowy domek i cieszę się z niego smile
                                                    tak mniej więcej wyglądał mój ostatni miesiąc i to nie prima aprilis smile ale już po i może być tylko lepiej smile
                                                    Aleksa życzę Ci dużo zdrówka
                                                    Basiek i Gosia nie da się uniknąć urazów ani wyrzutów sumienia po nich …. Ale dobrze że już ok.
                                                    Musso fajno że spędzacie dużo czasu na dworze mnie brak tu chyba tylko mojego ogródka z pl smile
                                                    Huczusia co u Was czy Lenka śpi bez pieluchy bo ja przyznam ze dzis nasza pierwsza noc z Pyśką smile
                                                    Iga daj się pocieszyć tą Twoją ciążą i naskrob parę słów smile
                                                    Patie jak chłopaki ?
                                                  • aleksa51 sobota 02.04.11, 10:40
                                                    Norwegiana super, że już po przeprowadzce. Ale przeżyć towarzyszących ci w ostatnim czasie nie zazdroszczę. Super, że wróciłaś do nas. Teraz pisz częściej!!!
                                                    Musso śliczna ta twoja księżniczka i fajny letni domek. Chciałam taki sprawić dziewczynkom ale koszt mnie przerasta.
                                                    Mam chęć od rana śpiewać zgodnie z prawdą "Co chwilę męczy mnie ADHD" - to po tym fenoterolu. Nawet pod prysznicem przez to narozrabiałam wink Niestety dawka jeszcze dla mnie jest za mała bo skurcze chociaż straciły na sile (ale bywają też mocniejsze tyle, że mniej tych mocniejszych jest) nadal są. Dziś wyszły ode mnie z sali kobiety do domu. Jedna to była dwudziestojednolatka. Przyjechała w 6/7tc bo zaczął boleć ją brzuch bardzo jak na okres a lekarz nie potraktował jej w przychodni zbyt serio i zaczęła krwawić. Poroniła, wyskrobali macicę i do domu. Ale laska dobrze sobie psychicznie poradziła.
                                                  • musso4 Re: sobota 02.04.11, 20:48
                                                    Nie wiem po ile te domki, patrzyłam na allegro około 8 stówek, ale Klaudia dostała od chrzestnych na chrzciny zrzucili się razemsmile sama pewnie bym nie kupiłasmile bo zawsze są jakieś inne wydatki, ale muszę przyznać, że jej się podoba. W zeszłym roku też był rozłożony, bo chrzciny były w lipcu, tylko wtedy miała 9 iesięcy i musiałam z nią siedzieć w środku na grubym kocu i pilnować jak wstawała, żeby sobie krzywdy nie zrobiła, a teraz spoko bawi się samasmile
                                                  • norwegiana Re: sobota 03.04.11, 00:10
                                                    postaram się częściej chociaż doba jest za krótka smile przyznam że w tym całym zamieszaniu brakuje mi kogoś bliskiego nawet może być teściowa smile żeby się dziecmi zajął albo na spacerek zabrał a my z M byśmy tu wszystko do ładu doprowadzili no ale cóż trzeba sobie radzić samemu i zajmie mi to wiele więcej czasu
                                                    ...jeszcze Wam pomarudzę wybraliśmy się dziś do sklepu a tu guma deszcz lał a oponę trzeba zmieniać ach jakoś pod górkę ale zawsze tak jest że jak się zacznie walić to po kolei ... mam nadzieję że to już koniec atrakcjii
                                                    no to sobie pomarudziłam smile
                                                    wszystkim Wam życzę miłej niedzieli
                                                    aleksa a Ty już wracaj do zdrowia i do domku smile
                                                  • aleksa51 Niedzielnie 03.04.11, 11:32
                                                    Hej!
                                                    Norwegiana ja to w sumie chora nie jestem...tylko leżę w łóżku szpitalnym i faszerują mnie lekami - to może jednak? Zgłupieć można.
                                                    Dziś skurcze spowrotem przybrały na sile. Na obchodzie oprucz mojego lekarza był jeszcze jeden i zażyczył sobie dotknąć mojego brzucha. Brzuch grzecznie napiął się w tym momencie i przynajmniej raz miałam satysfakcję, a lekarz nie robił miny pt "wymyślasz sobie". Akurat taką minę miała na wieczornym obchodzie lekarka jak powiedziałam, że skurcze nada są tylko słabsze.
                                                    Wyżej wspomniany lekarz mówił za drzwiami do mojego gina, że faktycznie twardy brzuch, a tu tylko 18 tygodni...(mylą się bo przy przyjęciu było 18tc więc tak mam na łóżkowej karcie, a teraz jest 19 - chociaż to i tak nic nie zmienia).
                                                    Mój gin potem do mnie zajrzał i powiedział, że dawki leków nie zwiększą, bo tokolityki na mnie nie działają. Włączyli mi na razie antybiotyk,bo a nóż gdzieś jakaś infekcja i mam brać acard bo może jest coś ze strony serca czy wogóle układu krążenia. I leżę. Wolno tylko do łazienki i ubikacji, siedzenie też niewskazane. Gin przyznał w odpowiedzi na moje pytanie, że bywają tak poprostu nadwrażliwe macice bez uchwytnej przyczyny. Ale dodał, że bardzo się o mnie boi, żeby nie wydażyła się tragedia. Przypomniał mi tym powagę sytuacji. Ale wiem, że jestem pod możliwie najlepszą i najtroskliwszą opieką - z jego strony i z nim moje dziecko ma największe szanse. Pamiętam jak w poprzednich ciążach bagatelizowano moje skurcze, jak z dnia na dzień przyjmowałam coraz więcej tokolityków, bo skurcze się nasilały, a w szpitalu dostawałam ze 3 dni wlewy dożylne z fenoterolu i wypychali do domu....
                                                  • iga.77 Re: Niedzielnie 03.04.11, 15:17
                                                    Czesc dziewczyny,
                                                    Aleksa, wspolczuje klopotow z ciaza. Mam nadzieje, ze wszystko sie dobrze skonczy. Dobrze, ze masz w okol siebie specjalistow, ktorym mozesz zaufac.
                                                    Norwegiana, gratuluje mieszkanka! To napewno ogromna radosc, a ze pracy mnostwo to fakt. Za to jak juz sie urzadzicie po swojemu to jaka duma bedziesmile Faktycznie nieciekawy miesiac mialas. Ale teraz juz bedzie dobrze.
                                                    Goska, jak tam Mati?
                                                    U mnie dobrze. Brzuch ciagle rosnie, bimbaski tez. Maja juz po ok 1,5 kg (czyli to tak jakbym nosila 3kilogramowe dziecko). A mam nadzieje, ze jeszcze dlugo ze mna zostana, tak do ostatnich tygodni maja....albo chociaz do polowy. Trzymajcie kciuki!
                                                    Ogolnie czuje sie dobrze, wciaz smigam do pracy i duzo spaceruje. Urlop macierzynski zaczynam w pierwszym tygodniu maja, ale za tydzien zaczynaja sie ferie swiateczne, wiec bede miala okazje wypoczac, a potem wracam raptem na pare dni. Mam nadzieje, ze jakos wytrzymam. Najgorsze jest to, ze strasznie juz mi sie nie chce wymyslac lekcji, planowac. Po prostu mysli mi bladza zupelnie gdzie indziej i praca jest odstawiona na dalszy torsmile
                                                    Chcialabym juz siedziec, macac brzuszek i przygotowywac sie na spotkanie z dziewczynami. Jeszcze tyle zakupow przede mna, nie mowie juz o przygotowaniu do porodu czy pakowaniu torby do szpitala. W ciagu tygodnia nie mam na to energii ani czasu. A w weekendy chce robic wszytko na raz i konczy sie to na jedym wielkim chaosiesmile Wlasnie teraz zasiadlam do przygotowywania lekcji na ten tydzien, a zamiast wlaczyc kreatywne myslenie to ja zaczynam swirowac, ze nie mam tego czy tamtego i zaraz pewnie skonczy sie na tym, ze cos kupie przez internet. hahaha. Odliczam dni do piatku!
                                                  • norwegiana Niedzielnie 03.04.11, 20:26
                                                    aleksa kurcze trzymam kciuki żeby ustały te skurcze jak za dotknięciem różdżki i żebys mogła wrócić do domku i cieszyć sie ciążą a nie martwić
                                                    iga fajnie że się odezwałaś i że wszystko ok. czy to napewno 2 dziewczynki byłaś jeszcze na jakimś usg?
                                                    a ja delektuję się po raz pierwszy mieszkankiem posprzątałam po swojemu został mi tylko balkon i klatka schodowa ale to juz na spokojnie smile zapaliłam sobie świeczuszki i fajnie mi smile
                                                    a co u Was ?
                                                  • musso4 Re: Niedzielnie 03.04.11, 23:05
                                                    dzisiaj otworzyłam sezon grillowy, zamiast zwykłego obiadu kiełbacha z grilla,a klaudia tak się wyszalała na podwórku, że aż sama chciała iść do domusmile
                                                    norwegiana faknie, że już posprzątane po przeprowadzce
                                                    aleksa trzymam kciuki i martwię się o twojego kreska
                                                    iga jak tem czas szybko leci niedawno czytałam, że zaciążyłaś
                                                    pozdrawiam pozotałe kobietkismile
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 04.04.11, 07:30
                                                    Iga teraz pisz częściej. Zawsze miło pogadać z koleżankami o ciąży. Cieszę się, że tak bezproblemowo u ciebie idzie. A dzieciaczki już duuuże.

                                                    Musso mi ostatnio siostra wspomniała coś o grilu i ślinka mi cieknie jak pomyślę o pożądnie wysmażonej kiełbasie...mniam.

                                                    U mnie wczoraj było kiepsko - częste skurcze. Uspokoiło się póżnym popołudniem - było ich mniej. Dziś po nocy znów są ale nie jest tak żle jak wczoraj. Widzę, że poprostu raz mam lepszy dzień, a raz gorszy niezależnie od leków. A może lekarz trafił z tym antybiotykiem albo Acardem? Zobaczymy. Za kilka dni będzie wiadomo. Ale na razie nie będę się odzywała bo zapewne od jutra nie będzie mi net działał bo kończy się umowa, więc napiszę po powrocie do domu.
                                                    Od wczorajszego popołudnia znów mam towarzystwo na sali - dziewczyna mniej więcej w moim wieku - znowu jak poprzednia 7tc, krwawienie i bóle brzucha. Chciałabym, żeby było dobrze i szkoda mi jej. Okaże się po badaniach.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 04.04.11, 08:35
                                                    Iga super, że tak dobrze się czujeszsmile
                                                    Aleksa trzymam kciuki by było ok.

                                                    U nas wypadek chyba okazal się na szczeście nie byc grożny, przynajmniej mam taka nadzieje. Cały piatek i sobote rozrabiał. Na nosku tylko mamy male otarcie i troszke trzymala sie opuchlizna. Dzisiaj jednak nosek wydaje sie byc w normie. Mamy za to nowy problem, ktory chyba nazywa sie ząbkowanie. Wczoraj był jeden wielki płacz, wszytsko ląduje w buzi i widac, że zabki posunęly się w górę. Najgorsze, że mial 37, 5 stan podgoraczkowy, mniejszy apetyt i jakis katarek. W nocy zaś temp wzrosła do 38,5. Dałam mu nurofen i rano temp juz nie ma. Katarek jednak troszke dokucza. Zastanawiam sie czy to faktycznie zabki, przeziebienie czy moze skutek piatkowych wydarzeń? Mój M tw, ze to raczej, któras z tych 2 pierwszych teorii badz obie naraz. Ja sie troszke boje czy to nie 3 przyczyna. Pocieszam się, że caly piatek i sobote rozrabial. Strasznie mi go szkoda. Idziemy znowu do lekarza dzisiaj na 13 niech osłucha młodego.
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 04.04.11, 09:50
                                                    Cześć smile
                                                    Norwegiana gratuluję nowego mieszkanka smile
                                                    Chorób nie zazdroszczę, ale mam nadzieję, ze już wyrobiliście "normę" na ten rok
                                                    i teraz już będzie "z górki".
                                                    Lenka śpi w pampersie, co prawda pamper coraz częściej po nocy jest suchy,
                                                    ale jeszcze się boję położyć ja bez pieluchy. Boję się, że jak się zsiusia przez sen to się przeziębi. Po letnim zapaleniu cewki moczowej mam na tym punkcie schizę. W lato chyba się odważę smile

                                                    Musso - śliczna ta Twoja Klaudia smile

                                                    Iga - świetnie się czyta o Twojej ciąży smile Ja sama już nie mogę doczekać się Twojego porodu. Wybraliście już imiona dla dziewczynek ?

                                                    Gosiu gratuluję pierwszych ząbków wink Niestety ząbkowanie to trudny czas uncertain
                                                    Coś o tym wiem Lence właśnie rosną piątki uncertain Jeszcze tylko 3 i etap ząbkowania będzie zamknięty big_grin

                                                    Aleksa mam nadzieję, że szybko się uspokoją skurcze i będziesz mogła wrócić do dziewczynek. Pewnie bardzo za sobą tęsknicie... A wy macie już wybrane imiona ?

                                                    Pozdrawiam gorąco smile
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 04.04.11, 12:01
                                                    Goska daj znać po wizycie u pediatry.
                                                    Mnie oczywiście ordynator wkurzył. Mój lekarz schodząc z dyżuru powiedział "do jutra" bo ma znów dyżór. A ordynator standardowo chciał wypisać. Mimo, że mówię, że jestem w takim samym stanie jak przyszłam, że te leki na mnie nie działają...że jak mnie tak puści to zaraz znowu wrócę. A on na to, że chociaż bym się ze dwa dni przewietrzyła uncertain Ale nie wypisali mnie na siłę, jak to stwierdził dla mojego komfortu psychicznego. Na razie zostawił mnie do środy. Na szczęście będzie ten mój gin jutro, to poproszę go o rozmowę i zapytam co mam robić. Ale już rozmawiałam z M i powiedział, że to nie problem, żeby mnie za 2 dni spowrotem odwiózł. Poza tym na czwartek jestem umówiona na USG połówkowe na dużo lepszy sprzęt niż ten w szpitalu. Więc nastawiam się na środę. Nie mam już siły z nim walczyć, jeszcze wychodzi na to, że ja poprostu chcę sobie tu poleżeć. Szkoda gadać.
                                                    Jedyny pozytyw na dziś - sąsiadki bąbel jest żywy, a krwawienie znacznie się zmniejszyło smile
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 04.04.11, 13:36
                                                    Aleksa współczuję nerwów, mi na szczęscie udało się uniknąć szpitala w czasie ciąży, zawsze prosiłam mojego gina, tylko nie szpital, mam do szpitali uraz psychiczny, ale to całkiem inna historia, mi wystarczyły 4 tabletki fenoterolu dziennie, nie miałam skutków ubocznych więc bez isoptinusmile no i krwawień też żadnych nie było, jakby był mus to pewnie bym poszła, szkoda mi twoich dziewczynek, tyle czasu bez mamysad
                                                    Ja dzisiaj robiłam porządki w rzeczach małej, troche poszło do pudełka na zaśsmile
                                                    Huczusia dziękuję za miłe słowa, ja uważam że moje dziecko jest najpiękniejsze na świecie, ale wiadomo jak każda matkasmile nawet sobie nie zdawałam sprawy, że można kogoś tak bardzo kochać smile
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 05.04.11, 07:18
                                                    Pediatra stwierdziła, że to raczej zęby. Co prawda ma lekko zaczerwienione gardło, ale to zęby. Od wczoraj rana nie ma temperatury, a wieczorem nawet poszalał. Dzisiaj jednak zrobił pobudke o 5 mega płaczem. Pomógł dopiero Dentinox i butla mleka. Powiem Wam, że od piatku to jestem jednym kłebkiem nerwów.
                                                    Mówiłam Wam, że mamy problem z tymi biodrami. Po usg u profesora, który stw, że wszystko gra poszliśmy do ortopedy jak nam zalecił. Ten z kolei uważa, ze biodro jest chore i wysłał nas na rentgen. Ortopeda ten z uczył się u profesora i to jest ciekawe, że mają 2 różne opinie. Po rtg wyszło, że ma słabo wykształcone krawędzie zewnętrzne panewki, szczególnie w lewej nóżce. Wczoraj M pojechał do tego ortopedy pokazać wyniki, ale nie potrafił nic powiedzieć. Konsultował to z jakimś kolegą, który uważa, że dziecka w tym wieku nie mozna już włożyć w żadną rozwórke lub jakiekolwiek podobne urządzenie bo juz ma zwapnione kości. Trzeba to zostawic jak jest i jesli cos kiedys sie stanie to zostaje jedynie operacja, ale moze tez z tego wyrosnąć. Dla wszytskiego zostawili te wyniki do konsultacji z ordynatorem.
                                                    Zgłupiałam już całkowiecie. Poprzednia lekarz st, ze biodro ok ale czepneła sie odwodzenia dlatego ta poducha. Ci dwaj pozostali stw, ze to jednak staw do bani i poduszka nie wskazana. Nie mam pojecia juz komu wierzyć i co robic. Jak pojde do kolejnego lekarza to pewnie znowu bedzie nowa diagnoza, juz nie wspomne o pieniadzach. M tw żebyśmy to zostawili i poczekali do wizyty u tej lekarz co kazała nam nosić poduchę. Powiemy że w niej chodził i zobaczymy co wymysi. Czy widzi poprawe czy nie. Jesli tak to może faktycznie wyrośnie.
                                                    Oh rozpisałam sie i wszystko tylko na swój temat. Wybaczcie.
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 05.04.11, 09:32
                                                    goska współczuje Ci bardzo ja to samo przeżywałam w czasie pierwszych 3 miesięcy życia mojej córeczki, najpierw w szpitalu jak się urodziła, później pediatra jak przyjechała to to samo i co wizyta na szczepieniach to mnie straszyła, że nie na pewno, ale... powiedziała, że mi wypisze skierowanie do przychodni ortopedycznej do Łodzi, ale jak chcę wiedzieć szybciej to żeby zrobić usg, zrobiam oczywiście prywatnie i lekarz na usg stwierdził, że wszystko jest w porządku, więc zapomniałam o tym horrorze jaki wtedy przeszłam, twój post mi przypomniał, trzymam kciuki za twojego szkrabasmile
                                                  • joannaa22 wtorek 05.04.11, 10:14
                                                    Witajcie dziewczyny. Czytam Was wszystkie i jak juz zaczynalam odpisywac to albo mu wcielo posta albo cos przeszkodzilo i przerywalam. Nawet teraz Tomasz mi wciska klawiature bo on tez chce pisac.
                                                    Musso sliczna cora, nie ma to hak zabawy na powietrzu.
                                                    Goska dobrze ze osluchowo z malym dobrze. U nas jak Tomasz zabkuje to tez ma straszny katar i wyglada hakby byl porzadnie przeziebiony. A jesli chodzi o bioderka to nie umiem doradzic, bo nigdy nie mielismy takiego problemu. A wypadki nadzych dzieci dtrasznie bola nas samych. Nasz Tomasz bardzi szybko zaczal chodzic i obijal sie rownie szybko. Raz jak wyladowal na szafce to skonczylo sie na szpitalu, bo myslelismy ze beda szyc. Na szczescie tylko kleili i zalozyly plasterki, ale wygladal tragicznie. Czasem nie mamy wplywu na wszystko.
                                                    U nas tez jakos doba za krotka, staram sie duzo odpoczywac bo to bardzo mi pomaga. Dlategp zaleglosci w sprzataniu, ale koedys dojde do ladu ze wszystkim. Lece pobawic sie z moim maluchem. Pozdrawiam.
                                                  • musso4 środa 06.04.11, 13:40
                                                    a ja znowu czekam na @ i pewnie w sobotę znowu się rozczaruję... teraz szanse coraz mniejsze, bo już zwyczajnie mi się nie chce... ech
                                                  • patite Re: środa 06.04.11, 14:24
                                                    cześć dziewczynki,
                                                    tak głupio mi pisać po długiej przerwie.
                                                    u mnie jakiś sajgon. od połowy lutego ciągle choroby. Siedzę z 2 w domu i świra dostaję, ciągle są jakieś wydatki. Ja muszę szukać pracy, ale jak tu szukać pracy jak nie mnie zmęczyło psychicznie to siedzenie. Starszy ma już drugi raz zapalenie ucha (tego samego uncertain), jedzie drugi antybiotyk. Młody miał ZUM z 40 stopniową gorączką, a teraz ma gluta po pas i jedzie na zaditenie ale nie wiem czy to alergia. Idzie dzisiaj do lekarza. 15 natomiast ma kontrolę u nefrologa i usg nerek.
                                                    Ja mam takie okresy, że się chyba wykrwawię uncertain muszę iść do gina, myślałam o tej spirali ale kasy za bardzo na nią nie mam... wszystko mnie wkurza. stary ma w ciul pracy, późno wraca, pomocy za bardzo nie mam. W piątek mamy 5 rocznicę ślubu a ja już od paru miesięcy nie noszę obrączki, bo jakoś mam kryzys małżeński.

                                                    Aleksa martwię się o Ciebie, ale wierzę że jesteś pod dobrą opieką i dasz radę.
                                                    Czy znasz już płeć bąbelka?

                                                    Iga, dwie dziewczynki - super smile Cudownie, że ciąża Ci służy już niedługo odpoczniesz, nie martw się. Zdążysz wszystko przygotować. A ja Twój P? Gotowy? smile

                                                    Musso nie załamuj się, proszę. Delektuj się córunią!

                                                    Gosia, Mateuszek to prawdziwy rozrabiak. Nam też zdarza się wiele upadków. Bioderko - sprawdzajcie nawet 3 razy, lepiej dokładnie niż coś zaniedbać. A jak Twoje samopoczucie?

                                                    Basek, z Tobą jestem w miarę na bieżąco. Mam nadzieję, że udało wAm się już poukładać wszystkie nieprzyjemnie sprawy.

                                                    Norwegiana opowiedz coś więcej o swoim brzdącu. I o nowym domku, uwielbiam nowe domy, uwielbiam zmiany, zazdroszczę Ci po troszkę smile

                                                    Mój młody ma 8 zębów, rozwija się błyskawicznie, stawia już pierwsze samodzielne kroczki (9miesięcy ma), bije sobie brawo, bardzo się rozgadał. Naśladuje nas. Jest małym grubaskiem, bo apetyt ciągle mu dopisuje. jest straszną przylepką i bardzo dużo uśmiechu wnosi w nasze życie.

                                                    Ściskam Was bardzo mocno i życzę miłego popołudnia - idę gotować obiad dla głodomorków.
                                                  • musso4 Re: środa 06.04.11, 14:54
                                                    cieszę się córcią, co nie zmienia faktu, że chcialabym jeszcze jedno dziecko, a teraz to nawet trudno powiedzieć, że się staramy, zwyczjnie się nie zabezpieczamy i tyle, może kiedyś coś z tego wyniknie...
                                                  • goska797 Re: środa 06.04.11, 15:20
                                                    Oj dziewczyny można zwariować. Po kilku konsultacjach ordynator z Niekłańskiej w Warszawie stwierdził, że to może być dysplazja biodra ale do końca nie jest przekonany bo to dość nie typowa wada. Generalnie stwierdził, że w jego wieku na pewno nie mozna już wkładac w żadne poduchy, szelki, rozwórki itp. Można robić operacje, albo poczekac co bedzie dalej bo jest szansa, że jeszcze wyrośnie. Mamy nie wkładac go w żaden chodzic, pozwalać raczkować, na rękach nosić na przysłowiową "żabę".
                                                    Skłonna jestem w to uwierzyć, gdyz moja koleżanka zabrała nasze wyniki do swojego ortopedy bo była wczoraj z córka na badaniu i ten spojrzał. Wiadomo, że to nie to samo co zobaczyc dziecko na żywo. W każdym razie zalecenia takie same jak ordynatora, ale nie jest przekonany czy to dysplazja. Pozostaje mi więc chyba modlić się, żeby miał sprawne nogi i nie miał problemów z chodzeniem bo czekałaby nas operacja. Powiem Wam, że wściekła jestem na lekarzy. Biodra badalismy u kilku i nikt wczesniej nie mowil o dysplazji. Widzieli różnice w tych panewkach ale żaden nie uważał, że trzeba stosowac rozwórki czy cos podobnego. Teraz zaś się okazuje, że na wszytsko za póżno. To jak oni leczą te dzieci?
                                                    Pocieszam się jeszcze, że to może nie jest nic poważnego skoro sam profesor napisał w usg, że wszytsko dobrze. A może jest tylko każdy lekarz inaczej interpretuje jak poczytałam na forum dysplazji. Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam.
                                                    Patite kryzysy są w każdym małżeństwie. Musił ostro M zależć Ci za skóre skoro zdjęłaś obraczke. My z moim M też mamy gorszy okres. Chodzi wkurzony bo ma dużo pracy, a ja chodze zla na niego bo nie moze sie zająć Mateo 5 minut bo ciągle słyszę, że nie ma czasu. Tak więc młody non stop przebywa ze mna. A Ty przypadkiem nie znalazłas jakiejś pracy? Nie wybierasz się może w moje tereny?
                                                    Co do miesiączek to ja od porodu mam mega duże. Czasami tampony super musze wymieniac co godzine.
                                                    Musso cięzkie jest to czekanie i doskonale Cie rozumiem. Jesli jednak Ci się nie chce to jest nadzieja, że może się uda. Głowa nie bedzie pracować. Może jak się bardzo niepokoisz idz do gina niech skieruje Cię na podstawowe badania?
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 06.04.11, 21:25
                                                    Patite, Kurczę, zawsze mi smutno jak czytam, że w Czyimś małżeństwie nie dzieje się tak jak powino. Zawsze mam nadzieje, że nas to ominie, a jednocześnie mam świadomość, że jest strasznie mało takich naprawdę dobrych zgodnych par.
                                                    musso, przy staraniach chyba trzeba wyłączyć myślenie, chociaż sama wiem jak jest trudno... My staraliśmy się o Milę 9 m-cy. Dopiero jak wyjechaliśmy do rodziny na imprezę, było masę innych spraw na głowie, a tu nagle po powrocie do domu bęc, dwie kreski.
                                                    Gosia, to dobrze mówiłam, że nie włożyłabym Małego w to "narzędzie tortur" smile Czekajcie cierpliwie, zobaczycie, że będzie wszystko dobrze.
                                                    Ja dzisiaj byłam u fryzjera ( nie cierpię chodzić, ale musiałam bo wyglądałam jak mop) i zrobiłam zmodyfikowaną wersję mojej ostatniej fryzury, z tyłu trochę wystrzyzone maszynką na krótko, przedziałek z boku, lewa strona krótka nad ucho, prawa sięgająca za ucho i gęsta skośna grzywka. Podoba mi się. Najważniejsze smile Gdybym tylko umiała sama takie cuś zrobić to już bym była w siódmym niebie wink

                                                    U nas z mieszkaniem tak- wezwali jeszcze jedną sąsiadkę z klatki obok (!) , dobrze, że kobita w porządku to się do nas zwróciła z pytaniem co ona ma tam powiedzieć żeby było dobrze smile No i podobno jak już ona potwierdzi, że mieszkamy dłużej niż 6 lat, to sprawa posunie się dużo do przodu. Póki co czekamy.
                                                    No to rozpisałam się, więc kończę przynudzać i idę kończyć piwko, jakoś tak się złożyło smile
                                                  • musso4 Re: środa 06.04.11, 22:58
                                                    przydało by się wybrać do gina, ale za bardzo mi się nie chce, może nie tyle nie chce co nie mam czasu, ostatnio mam dużo pracy i święta za pasem, remont spiżarki w trakcie, ciągle coś, bla bla bla
                                                    z moim M też mam różnie, przeważnie się kłócimy bez powodu, czasami to się zastanawiam po co wogóle wychodziłam za mąż... ale jak byłam singielką to chciałam faceta i jak tu babie dogodzićsmile
                                                    plus taki, że będę szczupła na wesele szwagierki, kreacja już wisi w szafie, a tu jeszcze 5 miesięcy czekania
                                                    pozdrawiam was i postaram się nie przynudzaćsmile
                                                  • aleksa51 Piątek 08.04.11, 07:35
                                                    No to jak wy nie chcecie to ja poprzynudzam ;P
                                                    Wyszłam w środę, chociaż jak zawołali mnie do pokoju zwierzeń to ordynator stwierdził, że jak wszystko będzie ok to wyjdę w piątek...ręce mi opadły. Jak już miałam wyjść to zależało mi żeby szybko zrobić USG połówkowe, bo nie wiem ile w tym domu pobędę. Na samym USG bez niespodzianek - zdrowy chłopiec!
                                                    Gin mnie bardzo uświadamia, że jest duże ryzyko, że brzdąc urodzi sięza wcześnie. Ja bardzo uważam i jestem wyczulona na wszelkie sygnały mojego ciała. Na razie mąż i teściowa pomagają. Jest ze skurczami lepiej ale nadal są i daleko do stanu idealnego. W razie pogorszenia od razu jadę do szpitala. Z założeniem pessara gin czeka aż maluch będzie miał jakiekolwiek szanse bo zawsze to grozi infekcją grzybiczą, przez co może się zainfekować i pęknąć pęcherz płodowy. Na szczęście nie muszę go kupować bo w szpitalu mają, a wydatek nie mały bo ponad 160zł.

                                                    Pati fajnie, że sięodezwałaś. Te maluchy potrafią przynosić nam wiele radości, zwłaszcza jak patrzymy na ich kolejne etapy rozwoju.

                                                    Basek mam nadzieję, że już raz dwa domkniecie sprawę mieszkania.

                                                    Joasiu nie ma jak odpoczynek w ciąży. Brzuszek już na tym etapie nie maluśki, chociaż jeszcze nie kolos. Pamiętam, że bardzo rośnie pod koniec 6 m-ca, więc u ciebie już niedługo. Chociaż widzę po ubraniach, że mój urósł sporo w ostatnich dniach...

                                                    Musso tak z nimi bywa. Chciaż ja czasem też się łapę na przesadzonej negatywnie reakcji.

                                                    Muszę spadać do łóżka (bo czuję skurcz) i jeszcze ubrać po drodze dzieci. Na dodatek inhalacja bo Neluta ma wirusówkę + zapalenie oskrzeli. Potem wyślę bąki do teściowej.
                                                  • musso4 Re: Piątek 08.04.11, 08:38
                                                    dobrze, że dzidziuś zdrowy, cały czas trzymam kciuki, żeby twój kresek wytrzymał jak najdłużej w brzuchusmile
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 08.04.11, 08:51
                                                    Aleksa chlopiec!!! Gratuluje iby jeszcze nie spieszyl sie tak bardzo na ten swiat. Pozniej cos napisze teraz Olka do szkoly szykuje. Pozdrawiam.
                                                  • patite Re: Piątek 08.04.11, 12:42
                                                    dziewczynki!
                                                    dzięki za ciepłe słowa!

                                                    Więc facet aleksa tongue_out trzymam kciuki za jak nadłuższą inkubację!
                                                    Joasia a u Ciebie? Super, że ciągle tutaj jakieś nowe maluszki!
                                                  • norwegiana Piątek 08.04.11, 19:09
                                                    aleksa super że chłopczyksmile trzymam kciukasy żeby siedział jak najdłużej u mamusi nawet do 41tyg smile
                                                    patite głowa do góry w każdym małżeństwie raz tak raz siak szczególnie jak z kasą różnie …
                                                    ja się rozpisałam w czwartek ale mi wszystko wcięło i już nie miałam czasu od nowa zaczynać
                                                    …też siedzę z maluchami w domu więc rozumiem Ciebie że możesz być znudzona i stęskniona za pracą i ludźmi
                                                    Piszesz że lubisz zmiany i ciut zazdrościsz więc zapraszam do pomocy i czekam na cenne rady i podpowiedzi jak tylko uda mi się stworzyć wątek i porobić zdjęcia chałupki (podejrzałam Twój pokoik dla synka i bardzo m się spodobał) u mnie na razie wszystko pozamieniane kolor z przedpokoju miał być u córci z salonu na przedpokoju itp. ale jakoś tu dojdę powoli do ładu byle kasa była to zaczynam od zaraz haha
                                                    a teraz o dzieciaczkach…
                                                    Eryk jest wesołkiem wystarczy na niego spojrzeć i już buzia mu się śmieje gorzej jak mu znikam z oczu nawołuje bardzo głośno. Siedzi turla się podłołodze w każdą stronę i czasem podpierając się na rękach podnosi wysoko i rozgląda. Dzielnie znosi wszystkie zabawy całusy i Przytulanki niekoniecznie miłe w wykonaniu starszej siostry . Ma 2 dolne jedynki i chyba następne zębiska się szykują bo budzi mi się wieczorami co chwilkę no i widzę że czasem w ciągu dnia urazi sobie dziąseł ko czymś w czasie zabawy. Niestety nie udaje mi się wprowadzać powolutku nowości bo wciąga jak szalony i bardzo się upomina o całą porcję no i tu niestety nie ma pojedynczych produktów w słoikach tak jak w pl tylko gotowe obiadki i to z mięsem od 5 mca a z samymi warzywami też kiepsko bo warzywniaka nie ma tylko warzywa z sieciówki
                                                    Pyśka skacze tańczy śpiewa i szaleje no i od sierpnia idzie do przedszkola zobaczymy kto bardziej będzie przeżywał mama czy córcia mamy
                                                    …a ja powoli zaczynam przygotowania do urlopu tzn planuje co kiedy zrobić,umawiam dzieci do lekarzy, zastanawiam się co i jak z chrzcinami no i kiedy Renatę odwiedzić
                                                    Na dziś tyle do napisania… i miłego weekendu
                                                  • musso4 sobota 09.04.11, 22:28
                                                    i znowu @ przyszła, mam wrażenie że piszę to co tydzień...
                                                    miłego wieczorusmile
                                                  • jedynybasek5 Re: sobota 09.04.11, 23:04
                                                    Chociaż regularnie wink pisałaś że w sobotę i jest w sobotę wink
                                                  • iga.77 niedziela 10.04.11, 13:34
                                                    Czesc dziewczyny,
                                                    Fajnie sie czyta o Waszych dzieciaczkach i ich kolejnych etapach rozwojusmile Goska, Basiu - pozdrowienia dla Waszch rodzinek -niech Mati i Mala Mi rosna zdrowo! Joasiu, mialas juz usg polowkowe?
                                                    Norwegiana, u nas tez mial byc Eryk, pamietasz?wink Pozdrawima twoje malenstwa. Kiedy wyjazdzacie?
                                                    Patite, twoje chlopaki niech juz nie choruja. A kryzysy wieksze lub mniejsze przechodzi kazde malzenstwo. Tylko sposob w jaki sobie z nimi radza (lub nie radza) odroznia te dobre od tych gorszych. Mam nadzieje, ze szybko sie pogodzicie i wszystko wroci do normy. Czy spedziliscie rocznice razem?
                                                    Musso, przykro, ze @ znow przyszla. Wiem, ze zawod jest nawet jak sie czlowiek nie nastawia na nic. Mam nadzieje, ze juz nie bedziesz czekala dlugo na ciaze.
                                                    Aleksa! Czyli jest tak jak sobie wymarzylas! Gratuluje chlopczyka! Oby synek siedzial w brzuszku jak najdluzej.
                                                    U mnie dobrze. A nawet swietnie. Nie chce mi sie wierzyc, ze przechodze ta ciaze tak bezproblemowosmile Z wyjatkiem nieznaczych dolegliwosci, z ktorymi da sie zyc, typu spuchniete stopy - wszystko przebiega pomyslnie i dla mnie i dla dzieci. W takiej ciazy to moglabym byc latamiwink Straszono mnie komplikacjami, dolegliwosciami pomnozonymi przez 2 itp, itd, a tymczasem czuje sie lepiej niz przed ciaza i to na roznych plaszczyznach. Psychicznie - wiadomo, ze po tak dlugich staraniach, diagnozach, leczeniu to ta radosc z ciazy jest pewnie wieksza niz u kogos kto nie przechodzil przez to wszystko. Ale tez fizycznie - mam gladsza skore , jakby caly czas prosto po peelingu, mocniejsze wlosy i paznokcie (kiedys po myciu glowy wyciagalam kepki klakow z wanny, teraz jak ze 3 sie trafia to maks). Wlosy na ciele przestaly mi rosnac. Ostatni raz golilam nogi jakos ze 2 miesiace temu i do tej pory nie mam takiej potrzebysmile Niesamowite. Jedyna dolegliwosc to ciezar brzucha, ktory daje sie nogom we znaki, szczegolnie po dlugim dniu w pracy. Wtedy puchna mi stopy. Ale wlasnie zaczely sie ferie pelna para i wracam do pracy dopiero 26kwiektnia. Smieja sie w pracy, ze bede potrzebowala taczke, zeby sobie na niej brzuch przywiescbig_grin Bo brzuch jest juz duzy i to tak smiesznie wyglada, bo nie poszlo mi w uda czy tylek, ogolnie wszystko mam szczuple jak kiedys tylko z przodu taka pilka plazowasmile
                                                    Dziewczyny kreca sie jak szalone. Uwielbiam tak sobie siedziec i poprostu sie delektowac tymi ich kuksztancamismile W przyszlym tygodniu kolejne usg, wiec napisze wam ile juz waza mniej wiecej. Dzisiaj idziemy na zwiedzanie porodowki. Patie, pytalas jak moj P, czy juz gotowy.....z jednej strony tak, bo on jest taki pozytywnie do wszystkiego nastawiony, ale z drugiej strony malo sie formalnie przygotowuje. Dopiero teraz podsuwam mu lektury o ciazy, porodzie i pielegnacji niemowlat. Ale oczywiscie zakochany w corach jest i codzennie daje mi odczuc jaki jest szczesliwy, wiec ogolnie jest ok.
                                                    Teraz jak mam troche wolnego chcialabym porobic wiosenne porzadki i zakupy dla dzieci, moze nawet spakuje juz torbe do szpitala, bo czas leci nieublaganie. I tutaj mam pytanie do was, doswiadczonych mam: czy moglybyscie mi stworzyc liste rzeczy niezbezdych dla niemowlat. Owszem, jest tego pelno w poradnikach i na sieci, ale te rady sa takie, ze kazda inna, a wam ufam najbardzej i chcialabym sie oprzec na waszych opiniach co jest naprawde potrzebne, a co mozna sobie darowac. Chodziloby mi tez o takie rzeczy jak lekarstwa, ktore warto miec, bo rodzice szykuja dla nas paczke z Polski i bylaby okazja cos sprowadzic, czego moze tu nie ma? A moze Joasia bedzie miala jakies alternatywy tutejsze? Bo poki co mam juz troche ciuszkow, lozeczka i wozek, ale reszta w lesie. No i co spakowac do szpitala? Pomozcie!-
                                                  • aleksa51 Re: niedziela 10.04.11, 17:34
                                                    Witam.
                                                    Widzę, że dzieje się u was, dziewczyny.
                                                    Iga ciężko mi teraz tak wykombinować na poczekaniu listę, bo ogólnie jestem jakaś rozleniwiona myślowo, a fizycznie to wiadomo. Do szpitala to też ciężko powiedzieć bo nie wiadomo co tamten szpital zapewnia. Najlepiej tam zadzwonić i się dowiedzieć. Czyli niestety za dużo ci nie pomogę.
                                                    Joasiu, miałaś się odezwać.

                                                    Ja...w piątek zagoniłam dzieci do spania i sama się zdżemnełam. Po obudzeniu zaczął mnie boleć brzuch i był prawie cały czas napięty więc pod wieczór spowrotem gościłam w szpitalnym łóżku. Od tamtej pory dostaję cały czas fenoterol przez pompę. Ale po trzech godzinach od podłączenia pierwszej pompy była kolosalna poprawa i utrzymuje się nadal. Jutro zaproszą mnie do pokoju zwierzeń i zdecydują czy przechodzę na tabletki.
                                                    Madzia wymyśliła imię dla brata - Piotruś Pan. A małżonek nie chce wymyślać, bo twierdzi, że jeszcze jest czas.
                                                    Na szczęście okazało się, że ten brata internet będzie działał jeszcze przez miesiąc. Chociaż jak narazie wkręciłam się na salę z ciężarnymi i osobną łazienką i ubikacją, więc luksusy.
                                                    A pompe kocham i adoptuję.
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 11.04.11, 08:29
                                                    Iga super, że tak się dobrze czujesz w ciążysmile
                                                    Aleksa przykro mi, że znowu masz problemy i jesteś w szpitalu, chociaż w pewnym sensie to ten pobyt w szpitalu daje Ci troszkę odpocząć od codziennych obowiązków, a powinnas się bardzo oszczędzać.

                                                    Nie pamietam już czy mówiłam czy nie ale wyszły nam na raz 2 zęby. Poza tym Mateo raczkuje po całym mieszkaniu, sam siedzi i od 3 dni ma pomysł, żeby wstawac przy meblach. Narazie ogranicza się do kolan ale i tak non stop musze za nim chodzić. Do tego widzę, ze bedzie miał charakterek, uparty strasznie. Ja mówie nie a on i tak się próbuję. Widzę, ze mnie się jeszcze jako tako słucha, mojemu M wchodzi na głowę. Ostatnio zaczęłam się zastanawiac czy nie jestem dla niego zbyt surowa i czy nie za mało go przytulam. Cały weekend wpychał się na ręce do M i za nim chodził.
                                                    Dzisiaj wkurzyłam sie na małego. Pobudka o 4:30. Ostatnio wstaje coraz wczesniej i nie mam pojecia co jest przyczyną. Pada jak zwykle o 21:30 i systematycnie budzi coraz wcześniej. Próbowałam go pózniej kłaść ale to nic nie daje. Dzisiaj pokłóciłam się rano z M o to. On uważa, ze kiedy mały pada powinnam spac razem z nim czyli teraz. Może ma racje ale ja w tym czasie łapię chwile oddechu dla siebie. Mam czas posprzatać, ugotwac obiad, pouczyc się angielskiego. On mi na to, że on tego nie widzi. Szlak mnie trafił. Sam wstal w niedziele o 5:30 i posiedział z Mateo do 8. Potem padł i obudził sie o 11. Najbardziej mnie wkurza, że wyolbrzymia. Wstał w ta niedziele i twierdzi, że wstaje co weekend w niedziele ale to nie prawda. Zdarza się to co 2 tygodnie. Pojechałam wczoraj do mamy i po 1,5 godz czułam, że musze wracać bo beda wyrzuty, ze tak długo mnie nie było. Czasami mam wrazenie, że mój M mysli, że jesli nie pracuje to moim obowiązkiem jest non stop siedziec z dzieckiem. W sobote złapałam się na tym, że byłam wsciekła, że idzie pomagać przy samochodzie a nie zostaje z własnym synem. Byłam zła, ze znowu weekend i zawsze ma cos do zrobienia. Nawet szwagier zauważył, że mam serdecznie dosyć. z jednej strony mam potem wyrzuty sumienia bo w końcu na nas zarabia, ale z drugiej strony jestem uordowana ciągłym lataniem za młodym i sciagnaiem go a to z regału, a to pilnowaniem by nie upadł i nie rozbił głowy. Do tego mam wrażenie, że non stop przekładam swoje plany bo nigdy nie może wrócic do domu jak proszę.
                                                    Nie wiem ale albo ja sie czepiam albo faktycznie jest coś nie tak.
                                                  • musso4 Re: poniedziałek 11.04.11, 09:16
                                                    goska, wcale się nie czepiasz, przerabiałam to z moim M jak Klaudia była w podobnym wieku co twój synek, przecież siedzisz z dzieckiem w domu a ja pracuję, "sidzisz" dobre, nie? tylko jak został z małą sam to dzwonił kiedy będę, bo nie może na chwilę usiąść, nie mówiąc już o jedzeniu czy wyjściu do toaletysmile ale nic go to nie nauczyło, niestety...
                                                    zapomniałam dodać ostatnio, że mojej córci wychodzą cztery trójki na raz i trochę przynudza, dwie się już przebiłysmile
                                                  • aleksa51 Re: poniedziałek 11.04.11, 13:27
                                                    Dziewczyny ja rozumiem te ząbkujące dzieciaczki, bo znów ruszyła mi się już przebita ósemka i boli mnie pół szczeny plus ucho i od tej jednej strony gardło...
                                                    Nadal pod pompom do wieczora potem na tableki. Wieczorem przez jakieś pół minuty serce waliło mi jak przed porodem z Nelusią - to od fenoterolu.
                                                    Zajrzała do mnie koleżanka, która też jest w ciąży i właśnie wracała od naszego lekarza. Powiedział jej, że urodzę wcześniej bo jest kwestia ile zniosę te leki. Przeważnie kobiety zaczynają brać takie dawki około 30 tc, a ja już w 20. Dodał, że się o mnie martwi i kazał koleżance żeby mnie pozdrowiła, mimo że jutro ma dyżór. Zobaczymy co mi powie jutro.

                                                    Trzymaj się Goska, przechodzisz bolączkę wielu kobiet.
                                                  • musso4 Re: poniedziałek 11.04.11, 22:49
                                                    wiecie co obejrzałam wczoraj program o zeszłorocznej katastrofie samolotu prezydenckiego i wypowiadały się wdowy i rodziny ofiar, doszłam do wniosku, że czasami niepotrzebnie wkurzam się na mojego M, powinnam się cieszyć że go wogóle mam, bo niektórzy nie mają tyle szczęściasmile
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 12.04.11, 08:31
                                                    To pewnie ogladałaś "W milczeniu" Ewy Ewart.
                                                    Ja przez weekend przeczytałam książkę J. Racewicz " 12 rozmów o miłości". Po przeczytaniu doszłam do wnisoku, że nigdy nie wiadomo co nas spotka i marnujemy czas na bzdury. Może ja też przesadziłam z moim M. Powiem Wam tez, ze zrozumiałam trochę moja mamę, która nadal nie może się pogodzic ze śmiercią taty. Utwierdziłam się również w przekonaniu, że Ci którzy odeszli czówają nad nami.

                                                    Aleksa trzymaj się kochana. Byle spokojnie donosić malucha do bezpiecznego terminu. W sumie to wiadomo skąd biora się problemy w tej ciąży? Pamietam, że z Noel nie miałaś kłopotów.
                                                    Czy wiecie co się dzieje z Viv?
                                                    Już nie pamiętam kiedy sie odzywała, a jakby nie patrzec te forum to jej dzieło minsmile
                                                  • goska797 Re: poniedziałek 12.04.11, 08:36
                                                    Jeszcze się wrócę apropo Smoleńska. Sama się zastanawiałam czy to wina pilotów czy tej powiedzmy wieży bo to wygląda jak kurnik. W zamach to ja raczej nie wierzę. W społeczeństwie wszyscy są ciekawi ale faktyczne nikt sie nie zastanwia nad tym, że rodziny nie mogą spokojnie włączyć tv by nie rozpamietywać na nowa. Nie moga pójśc na groby bliskich bo tlumy gapiów stoi i robi sobie zdjęcia. Ta książka uzmysłowiła mi, że to nie jest dla nich zwykła żałoba.
                                                  • huczusia Re: poniedziałek 12.04.11, 09:57
                                                    Masz racje Gosiu sad
                                                    Najgorsze jest to, że nikt nie myśli o tych wszystkich Rodzinach.
                                                    Każdy polityk chce wydusić tę katastrofę jak cytrynę i użyć jej do swoich własnych często pokrętnych celów sad

                                                    Aleksa, trzymaj się smile
                                                    Piotruś to bardzo ładne imię smile
                                                    Lenka uwielbia książkę Piotruś Pan smile
                                                  • huczusia Wtorek 12.04.11, 10:05
                                                    Za szybko wcisnęłam "enter" smile

                                                    Musso przykro mi, że się nie udało tym razem,
                                                    ale podoba mi się, że potrafisz być optymistką smile

                                                    Dziewczyny faceci to zupełnie inny gatunek, ciężko ich zrozumieć,
                                                    mi się trafiła model dość łatwy w obsłudze, ale i tak uparty jak osioł.
                                                    Trzeba rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać.... jak się da smile

                                                    Jak chcecie to zobaczcie jak moja Lenka "przymierza" rowerek wink
                                                    www.youtube.com/watch?v=SELWfYT7bT4
                                                  • huczusia Re: Wtorek 12.04.11, 10:07
                                                    Miałam wrzucić fotki smile
                                                    A wrzuciłam filmik big_grin
                                                    No to teraz fotki:
                                                    picasaweb.google.com/huczusia/BluetoothExchangeFolder?authkey=Gv1sRgCKiT8onu48LHyAE#
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 12.04.11, 11:25
                                                    Huczusia zaraz obejrzę.
                                                    Tylko źle zrozumiałaś - synuś nie ma nazywać się Piotruś tylko Piotruś Pan ;P

                                                    Wieczorem odstawili mi pompę i dzisiaj lekarka pytała czy chcę iść do domu. Ale powiedziałam, że chciałabym najpierw porozmawiać ze swoim lekarzem. Uparli się robić mi jeszcze USG na oddziałowym sprzęcie, więc od wejścia mówiłam lekarzowi, że wszystko ok tylko żeby mi pokazał smyka i zrobił jakąś fotkę, bo miałam 5x USG w ciągu ostatniego miesiąca a ani razu nie mogłam się nic dowiedzieć ani popatrzeć. Więc wszystko mi pokazał łącznie z jajeczkami i powiedział, że nie ma mowy o pomyłce.
                                                    Mój lekarz przyszedł i ustaliliśmy, że jutro wychodzę i jakby co to wracam. Chciałam jeszcze żeby mi przebadali tarczycę bo u siostry mojej mamy zdiagnozowali Hashimoto, a to genetyczna choroba. Ale nie wiem czy lekarz zleci - w każdym razie poinformowałam go, że lekarz cioci zalecił, żeby cała rodzina się przebadała.

                                                    Musso wiesz, że ja nadal ściskam kciuki!
                                                    A o tej katastrofie już tyle było, że nawet nie ma sensu żebym się rozpisywała. Po prostu współczuję rodzinom ofiar.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 12.04.11, 11:32
                                                    Lenka śliczniutka jest i urocza. Ja też myślę intensywnie o rowerku dla Noelki ale na razie tylko pomyśleć mogę bo kasy brak. No i w sobotę piąte urodziny Madzi - chciałam kupić im takie najzwyklejsze plastikowe hulajnogi ale też niestety teraz nie dam rady.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 12.04.11, 11:46
                                                    Lenka faktycznie słodkasmile
                                                    Aleksa mam nadzieję, że będzie dobrzesmile
                                                    Mi nie chodzi już o katastrofę, tylko o to że człowiek traci energię na głupoty, typu bezsensowne kłótnie o byle co, zapominając o tym co naprawdę ważnesmile
                                                    Dzięki za kciuki, poczekam jeszcze do lata, bo teraz nie mam czasu i mam zamiar porobic jakieś badania, może coś się zmieniło po urodzeniu córki, że nie mogę zaskoczyć, niedługo minie rok i nicsad
                                                    pozdrawiam wszystkie dziewczyny i zaraz spadam na dwór, bo w końcu pogoda się poprawiłasmile
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 12.04.11, 12:40
                                                    Czesc dziewczyny. Mialam pisac i znowu nic przepraszam. Czytam wszystko tylko czasu na skreslenie czegos brak. A;elsa strasznie duzo sobie o Tobie mysle u 3mam kciuki oby Piotrus Pan jak najdluzej chcial posiedziec u mamy. Tyle UGS to szok dla mnie normalnie, ja tez bym chciala miec jeszcze jedno. Tak dla pewnosci, ale niestety za duzo drogo, bo musialabyn podjechac do polskiej kliniki i zaplacic 100 funrow. W niedziele jade na taki jakby targ i sprzedaje wszystkie typowo chlopiece rzeczy i zabawki, ktore nie zdaly egzaminu z Tomaszem. Powiem jeszcze, ze nasze dziecko (Tomasz) jest jakis "dziwny" bo od urodzenia nie znosi smetnych melodii, nie moge miec karuzeli dla malej bo on placze jak slucha pozytywki i w ogole jakiejkolwiek grajacej maskotki.
                                                    Jesli chodzi o katastrofe smolenska to tez ogladalam ten program i strasznie mi szkoda rodzin. Ogladalam i plakalam (taka jakas juz placzliwa jestem).
                                                    Lenka slodka jak cukierek, sliczna dziewczynka. Dziewczyny jak nam te dzieci porosly.
                                                    Lece przejrzec i przygotowac wszystko na sprzedaz, a jednoczesnie szykowac sie juz na przeprowadzke. Az juz sie boje tego pakowania. Pazdrawiam wszytkie. Asia
                                                  • huczusia Re: Wtorek 12.04.11, 13:01
                                                    Dziękuję za miłe słowa big_grin

                                                    Aleksa Piotruś Pan to brzmi pięknie smile

                                                    Joasiu bardzo możliwe, że Twój Tomuś reaguje tak na smutne melodie, bo jest bardzo wrażliwym dzieckiem. Wrażliwce tak mają, dużo mocniej odczuwają emocje niż my "gruboskórni".
                                                  • norwegiana Wtorek 12.04.11, 16:44
                                                    Dzieńdoberek do mnie zawitała wiosna smile więc w weekend i wczoraj w domku tylko na obiadek byliśmy a dziś Pyśka obudziła się o 4.30 bo jej się coś przyśniło i już nie zasnęła za to teraz śpi a ja jak niedospana to nie chce mi się wychodzić. Dziś się dowiedziałam ż pojedziemy latem do pl na 6 tyg więc uda mi się chyba pozałatwiać pesele paszporty, chrzciny i wyskoczyć nad morze smile zaczęłam planowanie ja z takich co to muszą wcześniej wiedzieć co i jak i kiedysmile Kajuchna dostała się do przedszkola do sierpnia i to też mi siedzi w głowie co jej tam potrzeba muszę się zoriętować jakie ceny gdzie i polować tu na promcje może kupię coś zimowego w dobrej cenie
                                                    huczusia śliczna Lenka i jak podrosła smile moja córcia pierwszą jazdę w tym roku zaliczyła właśnie w tą niedzielę
                                                    Aleksa całusy dla Ciebie i synka no i sto lat dla Madzi smile
                                                    joasiu mnie też udaje się poczytać a z pisaniem gorzej smile
                                                    musso jeszcze tylko miesiąc do wesela oj jak ja bym się pobawiła z M na weselu... zazdroszczę Ci smile
                                                    Eri zasnął zmykam ciut posprzątać ..
                                                  • musso4 Re: Wtorek 12.04.11, 23:31
                                                    wesele dopiero na koniec sierpnia, ale na razie nie chce mi się iść po tym jak teściowa rozklepała, że staramy się o drugie dziecko, tzn w zeszłym roku mąż wspomniał, że wogóle chcemy a ona dorobiła swoje i dalej w drogę, pisałam już o tym i teraz cała jej rodzina będzie się wypytywać jak sobie popiją albo dokuczać mężowi, że nie potrafi zrobić, no chyba że uda się do tego czasu smile
                                                  • goska797 Re: Wtorek 13.04.11, 09:35
                                                    Mateusz dzisiaj mi dał popalić. Obudził sie o 2:45 w nocy z wielkim płaczem. Płakał tak do godziny 5. Nic nie pomagało jedynie trzymanie w pozycji pionowej. Ostatecznie padł w leżaczku bo do łóżka nie dał sie włożyć. Za godzinę zrobił mi pobudke. Uparł sie koniecznie spac na brzuchu, ale nie trzyma głowy aby mógł oddychać tylko w poduszce. Jestem totalnie nie przytomna. Nakgorzej z moim M bo tez sie nie wyspał przez te jego płacze i mam wrażenie, że ma do mnie o to pretensje.
                                                    W ogole mam wyrzuty sumienia bo się uniosłam na młodego w końcu po którymś wkładaniu do łóżeczka. Ja nie wiem ale jakas głupia jestem. Tyle na niego czekałam i teraz zamiast cierpliwie to znieść mi puszczaja nerwy i sie ciskam.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 13.04.11, 10:24
                                                    też sie czasami wkurzam w podobnych sytuacjach, chyba każda z nas tak ma, najważniejsze, żeby nie wyładowywać nerwów na dziecku, nie krzyczeć na nie itp
                                                    odnośnie spania w nocy i płaczu, to ja znalazłam szybko złoty środek, pozbyłam się łóżeczka, mała chyba tylko miesiąc w nim spała, później z nami, a jak miała 9 miesięcy to kupiłam jej dorosłe łóżko, bo zrobiło nam się ciasno i teraz ma swoje. jak płacze w nocy to kładę się koło niej i śpi, podobnie nad ranem jak M wstaję do roboty o 5 to ja robie mleczko i do Klaudii do wyrka i śpimy razem do 9smile a jak kiedys wstałam wcześniej to ona też od razu się obudziłasmile jestem przeciwna metodzie, że dziecko za wszelką cene ma spać w łóżeczku, zresztą ostatnio nawet w tv psycholożka się wypowiadała, że jednak małe dzieci które śpią z rodzicami mają większe poczucie bezpieczeństwa, to tylko moje zdanie, każdy niech robi wg siebiesmile
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 13.04.11, 11:00
                                                    Goska kazda z nas ma ciezkie chwile i zloscimy se na te nasz e dzieci ale to bardziej z bezsilnosci. A moze maly ma skok rozwjowy? My przechodzilismy wlasnie takie nocki i wtedy spalismy w pozycji siedzacej a on mi na brzuchu. Kiesys tez Tomasz spal z glowa w poduszce i dalam mu bardzo cienka i poddalam sie nigdy nic sie nie dzialo.
                                                    My wlasnie wrocilismy od lekarza bo Tomasz mial juz 3 tygodnie kaszel ale wczoraj juz wiedzialam ze zaczyna sie juz cos dziac. Ma zapalenie oskrzeli ale w poczarkowym sradium bez goraczki. Jestem dimna z siebie bo dostalam pochwale od lekarza ze w pore zawsze przyjde i nie czekam na nic gorszego. A jesli jeszcze chodzi o spanie dzieci w lozeczku to nasz Tomo znowu spi z nami. Ale 2maja sie przeprowadzamy i chowam lozeczko a Tomo do swojego duzego lozka bo troche za ciasno sie robi no i czasem dostaje kopniaka w brzuch. Lece na 2 sniadanko i zabieram sie za sprzatanie. Buziole dla wszystkich. Asia
                                                  • goska797 Re: Wtorek 13.04.11, 15:55
                                                    Może to byc skok rozwojowy faktycznie. Za 5 dni kończy 8 miesięcy a takie rzeczy zdarzały się nam właśnie blisko 18.
                                                    Mimo wszystko mam do siebie pretensje, że z taką złością mu powiedziałam, żeby sobie płakał. Wzięłam go zaraz na recę bo przeciez to nie jego wina, ale przykro mi, że nie umiałam nad sobą zapanować.
                                                  • norwegiana środa 13.04.11, 21:49
                                                    Gosiu żebys Ty była dziś rano u mnie w domu.... ja też mam wyrzuty sumienia i brak mi cierpliwości do Pyśki ale to co ona czasem wyprawia nie da sie opisać ale im bardziej ja zdenerwowana tym ona bardziej niegrzeczna dlatego czasem musimy sie odseparować na chwilę i ochłonąć. ... a jeszcze jak człowiek niewyspany albo sam non stop z dzieckiem czasem niestety sie zdarza...
                                                    musso odwróć kota ogonem i powiedz z uśmiechem rodzince że Ty nie słyszałaś że macie się starać o 2 dziecko i kto takie plotki rozsewa smile
                                                    aleksa co u Ciebie???

                                                    Dziewczyny Mój Eri skończył dziś pół roku!!!
                                                    pozdrawiam
                                                  • musso4 Re: środa 13.04.11, 22:59
                                                    Klaudia kończy w sobotę półtorasmile
                                                    piszę i piszę i ciągle zapominam się pochwalić, że zaczeła mówić mama, w końcu, tata już dawno mówiła i baba i miau na kota i mniam mniam na jedzenie uuu uuu na psa i jeszcze kilka słów a mama nie mówiła i jużsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 14.04.11, 08:16
                                                    Oj mi tż zdarza się wkurzyć na Milcię, a potem mam mega, ale to mega wyrzuty, bo ona ogólnie Anioł jest, ale jak ja mam 40 st gorączki, ona też niezdrowa i płacze, a w tym wszystkim wściekła jestem bo np. M., spóźnia się o pół minuty to już w ogóle smile Tak serio- strasznie łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi, czasem nawet myślę, że nie jestem wystarczająco dojrzała do macierzyństwa, ale potem mówię sobie - przecież kocham moje dziecko ponad wszystko, pracuję nad tymi nerwami, staram się... chyba nie jest aż tak źle...
                                                  • aleksa51 śtoda 14.04.11, 09:37
                                                    Goska potwierdzam to co piszą dziewczyny. Też tak miewałam. Jak człowiek padnięty i chce spać to nerwy łatwiej puszczają niestety.

                                                    Musso to się doczekałaś. Milutko usłyszeć pierwsze "mama". Masz powód do radości.

                                                    Joasiu zapewne nie możesz się doczekać przeprowadzki. Czeka was kolosalna zmiana.

                                                    A ja proszę wsa bardzo o modlitwę o mój jak najbliższy terminu poród i o to, żeby synek urodził się zdrowiutki bo lekarz robi już co w jego mocy, a chyba tylko siła wyższa może coś zdziałać. Może jeszcze módlcie się o mądrość dla tych lekarzy, którzy otaczają mnie w szpitalu.
                                                    Jak pisałam miałam wczoraj wyjść i już to ustaliłam z moim lekarzem. Ale na obchodzie ordynator powiedział że jestem zalekowana i czekamy do piątku, potem delikatnie zobaczymy (czyli badanie). Więc cóż, nie będę się przecież na własną prośbę wypisywać. Zauważyłam w ciągu dnia, że mam więcej skurczy ale uznałam, że i tak nie mam po co tego zgłaszać ale jak zobaczyłam całą zakrwawioną wkładkę to poleciałam szukać lekarza jak wystrzelona z procy. Akurat miałam fart, że mój gin wrócił się po coś na oddział po pracy w przychodni przyszpitalnej i od razu zapytał co się dzieje i zlecił bez badań i oglądania wkładki (jak to niektórzy mają tu zwyczaj) fenoterol przez pompę. Pół nocy nie spałam przez te skurze i nerwy, a jak już zasnęłam to przyśnił mi się mój nieżyjący teść i wcale mi to nie pomogło się uspokoić. Dziś od rana jestem strasznie rozbita. I proszę wszystkich bliższych znajomych o modlitwę.
                                                  • musso4 Re: śtoda 14.04.11, 10:04
                                                    aleksa ściskam mocno, popłakałam się jak przeczytałam twój post, mam nadzieję, że nie jest aż tak źle i wytzrzymasz do bezpiecznego terminu, cały czas myślę o Tobię i Twoim kreskusmile
                                                  • huczusia Czwartek 14.04.11, 10:27
                                                    Aleksa ściskam kciuki i modlę się za Was bardzo.
                                                    Musisz być dobrej myśli, ja wierzę, że wszystko będzie dobrze.

                                                    Gosia a może po prostu kładź Mateusza na brzuszku jak lubi, tylko bez poduszki.
                                                    Nasza ortopedka powiedziała, że jak dziecko samo chce spać na brzuchu to bardzo dobrze, i nie zabraniać, tylko poduszkę zabrać, zwłaszcza jak to duże jak na swój wiek i silne dziecko.

                                                    Musso - gratulacje dla Klaudii smile Teraz to się dopiero rozgada smile
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 14.04.11, 13:30
                                                    Aleksa bardzo sie boje o Was ale wierze ze dotrwacie do bezpiecznego terminu. Az mi sie ryczec chce jak pomysle co przezywasz. Wiedz ze nawet moj M trzyma kciuki, pomodle sie za Was.
                                                    Musso nie ma nic przyjemniejszego jak postepy naszych dzieci. Nasz Tomek ma 2 latka i dopiero teraz zaczyna wiecej mowic.
                                                    U nas pomalutku jakos brakuje mi energii. Zrobie cos a potem siedze jak slonica i lapie oddech. A do tego moje dzieci sa straaaasznie nieznosne dzis. Kloca sie strasznie, ale nie wytrzymalam i strasznie nawrzeszczalam na Olka i dalam kare i jak reka odjal wzial sie do roboty i nawet pomaga. Dobra ide polozyc mlodego spac i jakas kawke w spokoju wypije.
                                                  • goska797 Re: Czwartek 14.04.11, 15:41
                                                    Aleksa kochana trzymam za Was kciuki. Razem z Mateuszkiem. Bee się modlić aby Twój synek doczekał do bezpiecznego terminu. Dzielna jesteś kochana.

                                                    My bylismy na ostatnim szczepieniu. Bąbel waży 10,4.

                                                    Huczusia problem ze spaniem polega na tym, że jak sie przekreci na brzuch to tak nie zostanie tylko polezy chwilke, przebudza sie i pupa w góre do podnoszenia.
                                                  • aleksa51 Piątek 15.04.11, 11:22
                                                    Witam. Ja już po badaniu. Ten ostatni incydent załatwił mi szyjkę. Z ponad 3cm został mi 1cm uncertain Dzisiaj na południe jak skończy mi się lekarstwo w pompie to mam mieć na razie tabletki. Ale mój lekarz zrobił innym lekarzom chyba pogawędkę bo już na obchodzie inaczej mnie traktowali. Na szczęście badał mnie mój lekarz więc mogę być spokojna że mi tam nic nie poruszył. Zrobili mi też USG żeby zobaczyć skąd krwawienie ale dzidź i łożysko ok.
                                                    Nie wiem co teraz z tym pessarem ale lekarz na pewno do mnie zajrzy przed 15 więc zapytam.
                                                  • norwegiana Piątek 15.04.11, 12:03
                                                    aleksa trzymam kciuki pomodliłam się i będe się dalej modlić ... pamiętaj że pozytywne myślenie potrafi zdziałać cuda ...
                                                    gosia masz co dzwigać smile
                                                    musso gratulacje wczoraj właśnie wspominałam jak moja córcia była w tym wieku smile a tu w maju skończy 3 latka i pyta mnie czy ona może też jeść gwodździe jak Pipismile albo co mamy w oku....
                                                    ... za nami kolejna sucha noc smile zastanawiam się ile czasu mam ją wysadzać może powiecie ze swojego doświadczenia???
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 16.04.11, 08:15
                                                    Aleksa najwazniejsze ze z malym wszystko ok. Jestem myslami z toba.
                                                    Nam dzis Tomus zrobil pobudke przed 6 i tak sobie siedze z herbata i robie zamowienie w aptece internetowej bo nie wszystko tu jest. A przede wszystkim lek na kolki. Z Tomaszem tez mialam ale sie nie przydal i mam nadzieje ze i tym razem oddam innym potrzebujacym.
                                                    Tak piszecie o suchych nockach a moj Tomo dopiero zaczyna wolac. Nie chce zbytnio na nocnik usiasc ale informuje ze chce siusiu i kupke. Moze jak sie mala urodzi to on zacznie wychodzic z pieluch.
                                                    Ide zrobic sniadanko bo strasznie mnie ssie wink
                                                  • musso4 sobota 16.04.11, 23:55
                                                    pół dnia na zakupach, drugie pół dnia sprzątanie, święta idąsmile
                                                  • musso4 poniedziałek 18.04.11, 13:24
                                                    dom posprzątany, aż się sama sobię dziwię, że jużsmile
                                                    moja gwiazda woła kupę, tylko zawsze jak już zrobi, he he, ale myslę że to dobrze jak już zdaję sobie z tego sprawę, robiła już na nocnik jak ją wyczaiłam, że chce ale się jej odwidziałosmile wszystko przed namismile
                                                    wczoraj super ciepły dzień, cały spędziliśmy na dworzusmile
                                                    dziewczyny piszcie co u was?
                                                    Aleksa, mam nadzieję, że kresek nadal w brzuchu i nie ma już zamiaru wychodzić, cały czas trzymam kciuki
                                                    Basek co wkońcu ustaliliście w związku ze ślubem i chcinami?
                                                    Huczusia jak tam jazdy na nowym rowerku?
                                                    Gosia moja córa jak miała pół roku ważyła 9 kg a jak rok tylko 10, z czasem będzie mniej przybierać
                                                    Joanna i Iga teraz tylko czekać i odpoczywaćsmile
                                                    Norwegiana mi cazsem też brakuje cierpliwości
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • joannaa22 wtorek 19.04.11, 13:56
                                                    Czesc dziewczyny. Nikt sie nie odzywa to ha napisze co u nas. Tomasz skonczyl antybiotyk ale calu czas mu sie leje z nosa. Dzis juz na wlasna reke zaczelam podawac clemastinum i wapno niestetu kropelki do nosa sie skanczyly ale w maju nowa dostawa z Polski. Juz pomalu pakujemy co nie bedzie potrzebne, ale tyle tego jest ze nie wiem kiedy sie wyrobimy. Swieta bede w pracy niestety to moj weekend pracujacy, ale pozniej prawie tydzien wolnego.
                                                    Aleksa martwie sie napisz co u ciebie kochana.
                                                    W ogole piszcie wszystkie. Pozdrawiam slonecznie. Asia
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 19.04.11, 18:37
                                                    Pewnie Tomcio ma alergię. A przez te częste katary ucho się infekuje i błędne koło... Może poproś, żeby następnym razem przysłali ci sinupret w kropelkach (to chyba kropelki do picia alepewności nie mam) - Madzi dawałam (w tabletkach) i zadziałało po kilku miesiącach bezskutecznego leczenia kataru.

                                                    Ja już leżę z pessarem i jutro mają mnie eksmitować. Nie wiadomo jak będzie tym razem i trzeba liczyć się z możliwością szybkiego powrotu. Mam nadzieję, że uda mi się spędzić w domu święta. Dalej codziennie się modlę o tego mojego brzdąca, bo wszystko w mocy Boskiej.

                                                    Musso teraz pewnie odpoczywasz jak już wszystko zrobione wink
                                                  • norwegiana Sroda 19.04.11, 20:59
                                                    aleksa dobrze że się odezwałaś ja też się o Was modlę
                                                    musso fajnie że już masz po mnie czeka jeszcze gotowanie gotowanie pieczenie smile
                                                    joasia u nas też jak katar to zaraz zapalenie ucha ... ja tak miałam w dzieciństwie wiec może to po mnie
                                                    ...postaram się naskrobać jeszcze przed świętami ale jakby co
                                                    Wesołych rodzinnych Wielkanocnych Świąt mokrego dyngusa i wiele łask Bożych dla Was dziewczynki i Waszych bliskich smile
                                                  • musso4 Re: Sroda 19.04.11, 23:31
                                                    szykowanie jedzenia jeszcze przede mnąsmile ale to już sama przyjemność, niestety nie odpoczywam, bo mam full pracy zarobkowej, właśnie prze chwilą wróciłam z pracowni, córa i M już dawno śpiąsmile
                                                    aleksa cieszę się, że na razie ok i dalej trzymam kciukismile
                                                  • aleksa51 Re: Sroda 20.04.11, 18:58
                                                    Aż mi zapachniały te świąteczne wypieki...

                                                    Ja już od południa w domu. Małżonek najpierw w biegu upichcił objad, zjedliśmy, zabrał trochę dzieci ze sobą na działkę. Potem moja siostra przyjechała po panny i zawiozła je mojej mamie. A ja leżę w domu ubrana po zęby i pod wełnianym kocem. Piec nadal zepsuty i kurier miał przywieźć część - czarno to widzę bo do tej pory go nie ma. A mój ślubny zapomniał pozamykać w domu okna jak wyjeżdżał do pracy i w efekcie były otwarte całą noc. ak przyyjechałam było 13 stopni, teraz mam aż 15. Najgorzej, że nie mam ciepłej wody. Oby wreszcie to przywieźli bo jeszcze się przeziębię.
                                                    Mam nadzieję, że moja siostra będzie mogła zabrać moje dziewczyny w piątek bo małżonek jedzie znów na 24 godziny do pracy, a wolałabym już spędzić te święta w domu. Teściowa zapewne będzie chciała pucować dom, gotować, iść do kościoła więc nie sądzę, żeby zabrała dzieci do siebie. I tak z nimi dużo wysiedziała.
                                                  • norwegiana Re: Sroda 20.04.11, 21:44
                                                    aleksa fajnie że jesteś w domku i że rodzinka pomaga oby przywieźli tę część do pieca jak najszybciej
                                                    ...ja planuję makowiec i orzechowiec jak dzieci pozwolą a M nie wezwą do pracy bo od dzis cały tydzień ma dyżur pod tel. W Świeta przychodzą do na s znajomi więc będzie wesoło.
                                                    Moje dzieciaczki zdrowe, ciepło sie u nas zrobiło i odrazu samopoczucie inne smile
                                                    ... a ja zbzikowałam wózkowo szukam jakiej parasolki na lato chciałabym żeby była wygodna dla mnie i synusia który będzie miał 9 mcy i żeby nam posłużyła do końca wózkowania na wyjazdy i nie była super droga smile
                                                    i zastanawiam się czy sprzedać swojego x-landera xa bo (gondo;a i fotelik mi już nie potrzebne) i kupić scootera emmaljunga...
                                                    Może mi coś poradzicie?
                                                    ZJakimi wózkami jeździcie?
                                                    Może macie jakieś sprawdzone godne polecenia?
                                                  • jedynybasek5 Re: Sroda 21.04.11, 12:01
                                                    Aleksa, gdzie mieszkasz, że u Was tak zimno? Ja nie palę już kilka ładnych dni i jest minium 22 stopnie. Z tym, że od nasłonecznionej strony.
                                                    Dzisiaj wzięłam się troszkę za porządki, ale takie na bieżąco, odkurznie, pranie. Bardziej się w to wszystko zagłębię, jak mamuśka przyjedzie. Teraz jakoś nie uśmiecha mi się mycie okien, stanie na drabinie a Mila pode mną uncertain
                                                    Jakaś średnio zorganizowana jestem chyba wink
                                                    Mam zapalenie zatok, i wkurzam się, bo od tygodnia nie czuję smaku prawie w ogóle uncertain Do tego łepetyna mnie boli i z nocha cieknie co róż. Pierwszy raz mi się taka przypadłość zdarzyła, na dodatek mam antybiotyk w tabsach do rozpuszczania, a ja tak nienawidzę leków w płynie.
                                                    Dzisiaj zajebiaszcza pogoda, a ja wychodzę z Milą dopiero na wieczór, tak, żeby spotkać się z M., jak bedzie wracał z pracy, to poleziemy w końcu na zakupy, bo święta tuż tuż a lodówa pusta.
                                                    Trzymajcie się kochane, skrobnę coś niedługo pewnie smile Oczy mnie bolą nawet od tych zatok.
                                                  • iga.77 Re: Sroda 23.04.11, 19:40
                                                    Hej, wpadlam na chwilke zlozyc wam zyczenia swiateczne: Spokojnych, pogodnych i rodzinnych Swiat Wielkanocnych. Niech wam mijaja radosnie.
                                                    Ty Aleksa narzekasz na zimno, a ja na upal, u nas 27 stopni, w domu w nocy jest 26 - ledwo wyrabiam. Jeszcze co dwa dni latam w tym skwarze do szpitala, bo mam bialko w moczu i musza mnie miec pod kontrola. Ale z bimbaskami wszystko w porzadku, a to najwazniejsze. Pozdrawiam,
                                                  • musso4 Re: Sroda 23.04.11, 19:50
                                                    Smacznego jajka i mokrego dyngusasmile
                                                  • norwegiana Re: Sroda 25.04.11, 12:25
                                                    mokrego dyngusa dziewczyny bo smacznego jajka nie zdążyłam smile
                                                  • musso4 Re: Sroda 25.04.11, 23:12
                                                    Święta, święta i po świętachsmile u mnie minęły spokojnie, w sobotę byliśmy u męża dziadka, bo miał imieniny i 80 urodziny, a odkąd umarła babcia 3 lata temu to już żadnych imprez nie robi, więc pojechaliśmy w ten dzień co wypada z drobnym upominkiem, no i oczywiście teściowa przyczłapała się do nas w sobotę, bo tak zajęta w święta, że nawet syna nie może odwiedzić, ani zaprosić do siebie, całkiem jej odbiło po śmierci teścia, ale to już inna historia, jeszcze M musiał ją przywieśći odwieść bo ona do nas nie ma jak dojechać, a na taksówkę jej szkoda, z jednej strony to dobrzę, bo pewnie by nie raz przyczłapała bez zapowiedzi, szkoda mi tylko mojego M, bo mi napewno byłoby przykro jakby mnie matka w święta olała, a tak to co chwila dzwoni, żeby przyjechał coś zrobić u niej w mieszkaniu, szkoda gadać...
                                                    Wczoraj i dzisiaj siedzieliśmy w domu ja, mój M, nasze najukochańsze maleństwo i moja mama, spokojnie bez nerwów przy dobrym jedzonku i flaszeczcesmile
                                                    a jak u was minęły święta?
                                                  • jedynybasek5 Re: Sroda 27.04.11, 11:16
                                                    Witam serdecznie smile U nas święta minęły... szybko- standardowo wink Teraz czekamy na długi weekend, może wpadną znajomi, a jak nie to i tak mam radochę, bo na początku maja wpada moja mamuska na miesiąc conajmniej big_grin Dobrze, że jako tako się dogadują z M., to przynajmniej mam spokojną głowę. AAAA i mam nowinkę big_grin M. mi się oświadczył w święta big_grin Zaskoczył mnie bardzo bo w sumie miało być bez zaręczyn, datę ślubu już mamy ustaloną (20 sierpnia wink) a tu o północy moje Kochanie z pierścionkiem do mnie przybieżyło smile Wiecie co? tak sobie myślę, że szczęściara ze mnie big_grin
                                                  • musso4 Re: Sroda 27.04.11, 11:25
                                                    Jedynybasek gratulacje!!!
                                                  • norwegiana Sroda 27.04.11, 17:58
                                                    Witam !!!
                                                    jedynybasek GRATULACJE!!! miło że się zaręczyliście i że M Cię tak zaskoczył smile
                                                    aleksa co u Ciebie????
                                                    ... u mnie Świąt nie było chociaż mieli być znajomi i dużo dzieci..... złapała nas jelitówka ja tylko 1 dzień potem córcia synek i M najdłużej i najboleśniej ... więc nawet jajka nie zjedliśmy a wszystko co było przygotowane sie zmarnowało sad
                                                    wczoraj byłam z dziećmi u lekarza zbadali krew oczywiście virus i nic nie dostali ale cos mnie tknęło żeby na koniec im uszy posprawdzali chociaż kataru nie mają no i córa na antybiotyku sad a synek kaszle mam nadzieje że sie z tego nic nie rozwinie
                                                    pogoda u nas super słonko ciepło tylko ciut zimnego wiatru no i nie wiem już jak tego malucha ubierać ale to chyba dylemat wszystkich mam smile
                                                    zaczęłam czekac do urlopu jeszcze 2 mce ale szybko minie
                                                    piszczei co u Was dziewczyny
                                                  • goska797 Re: Sroda 28.04.11, 08:32
                                                    Basiu serdecznie gratulujesmile Ja już zapomniałam, że w ogóle była jakies zareczyny kiedyśsmile w końcu minęło 6 lat.
                                                    Norwegina mam nadzieje, że już sie lepiej czujecie.

                                                    My w pierwszy dzien byliśmy u mojej ciotki, gdzie jak stw zbieraja się sami samotni. Moja mama, ciotka, dziadek i daleki wujek. Był moj brat z żoną, która ma termin porodu na 4 maja. Oczywiscie temat główny to poród Magdy, a ona im wiecej słuchała tym bardziej zielona i na koniec płacz. Wiem, że ma stracha bo sama miałam ale ta jej histeria trwa już od 3 miesięcy. Generalnie zastanawialismy się z M jak oni sobie poradza z dzieckiem bo są zupłenie na rodzicielstwo nie przygotowani.
                                                    Drugi dzień u tesciów. Jak zwykle zero zainteresowani z ich strony wnuczkiem. Przekłócili sie o to, ze tesc ma zostac sam w domu i zrobic obrzadek na gospodarstwie bo tesciowa chciała jechac z nami do dziadków.
                                                    Nie wiem czy pamiętacie jeszcze nasz problem z biodrem? Otóż we wtorek bylismy na kontroli u lekarz, która kazała nam włozyc mlodego w poduche na 23g codziennie. Oczywiscie powiedziałam ze go nosiłam. Lekarz st, że już wszytsko ok. Bioderko zdrowe, a ta panekwa jest zaostrzona jak stw inni lekarze ale to nie problem. Wychodzi wiec na to, że profesor ma racje, a kobieta chyba chciala nas naciagnac na poduszke. Dobrze ze go wyjelismy bo była matka, która nosiła dziecko tak ja nam kazali i efekt taki, że zdrowe biodro jest w fatalnym stanie. Tak wiec temat juz odpuszczam bo chyba wszytsko ok.
                                                    Wczora pierwszy raz bylismy w piaskownicy z innymi dziecmi. Tez głupia jestem bo nie wsadziłam go do piachu bo myslałam, ze za maly. sasiadka mi uświadomiła, że mozna spróbowac. Bardzo sie podobało więc dzisiaj idziemy po łopatkesmile Generalnie najmłodszy Mateo na placu zabaw ale zaczepiac dzieciaki już umie. Ja sie tylko troche głupio czułam bo wszystkie matki patrzyły na mnie jak dajemy sobie rade. Czułam sie jak pod kontrolą.
                                                  • huczusia Re: Sroda 28.04.11, 08:35
                                                    Cześć smile

                                                    Basiu - GRATULACJE smile smile smile

                                                    U nas Święta minęły bardzo szybko smile My jak zwykle pierwszy dzień u moich Rodziców,
                                                    drugi dzień u Teściów smile
                                                    Dziewczyny się wybawiły z kuzynkami swoimi i wszyscy byli happy smile
                                                    No ale już PO Świętach czas wracać do brutalnej rzeczywistości smile

                                                    Jutro mamy wyniki rekrutacji do przedszkola shock
                                                    Trzymajcie kciuki, żeby Lenka się dostała smile

                                                    Aleksa co u Ciebie ?
                                                  • aleksa51 Piątek 29.04.11, 08:56
                                                    Jestem i ja ale nie zaglądam codziennie bo mam kompa stacjonarnego przed którym trzeba siedzieć. Skurczy mam dużo mniej niż przed hospitalizacją więc staram się dalej jak najwięcej ... nic nie robić. Wiadomo, że czasem muszę wyjechać na miasto i coś załatwić ale zawsze M mnie wozi. Do tego małżonek szykuje objady, więcej zajmuje się dziećmi ale budowy nie zostawił na razie.
                                                    Mały nadal ćwiczy karate lub inną sztukę walki - silny z niego chłopak. Takie przemeblowanka mi funduje od środka, że szok wink

                                                    Basek i ja gratuluję. W tym roku 20 sierpnia będę miała szóstą rocznicę ślubu. Fajnie, że mama do ciebie przyjedzie bo na codzień pewnie tak z daleka ci jej brakuje.

                                                    Norwegiana mam nadzieję, że dzieciaki szybko wyzdrowieją.

                                                    Iguś ty już niedługo...szykujesz pewnie do końca wyprawkę??

                                                    Ja zamówiłam sobie przedwczoraj laktator elektryczny AVENT - mam nadzieję, że jest wart swojej ceny. Rozglądam się też za jakimś używanym wózkiem - chciałabym z przepinanym fotelikiem i dość lekką konstrukcją ale nie wiem czy znajdę taki i jeszcze w przystępnej cenie. Jak wczoraj pytałam w komisie to za taki używany chcą ponad 1000zł - oszaleli????? Ja wiem ile płaci się za taki nowy ale bez przesady, bo to przecież nie inwestycja tylko zużywający się przedmiot.
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 30.04.11, 11:50
                                                    Czesc dziewcyny!
                                                    Nie pisalam bo jestem bez internetu;-( POdjechalam do brata na kawke i mam okazje szybko cos napisac. Nie mam czasu na przeczytanie wszystkiego, ale doczytalam troszeczke o Aleksie i Basi. Basek wielkie gratulacje!!!
                                                    Aleksa duzo sobie o Was myslalam cale swieta. Ciesze sie strasznie ze skurczy mniej. A jesli chodzi o wozki uzywane to u nas dostaniesz za grosze na wyprzedazach garazowych albo targach z uzywanymi rzeczami. Nawet sobie pomyslalam ze jakbys przeslala jakis link to ja moglabym sprawdzic ile takie u nas kosztuja tak orientacyjnie dla porownania. Czasem na ebayu mozna kupic tez bardzo tanio i tylko kwestia dogadania za wysylke. Musze konczyc bo jedziemy sie konczyc pakowac i w poniedzialek przeprowadzka. Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobitki. Asia
                                                  • musso4 Re: Piątek 30.04.11, 23:25
                                                    aleksa to dobrze, że jest lepiej, trzymam kciuki
                                                    mnie od 4 dni szczypią sutki i znowu się wkręcam, a pewnie nic z tego, okaże się we wtoreksmile
                                                  • musso4 wtorek 03.05.11, 00:39
                                                    @ przyszła, wcale mnie to już nie dziwismile piszcie co u was
                                                    pozdrawiam
                                                  • jedynybasek5 I po weekendzie 04.05.11, 11:30
                                                    cześć kobietki.
                                                    Ależ nam się pogoda popsuła, u rodzinki na dolnym śląsku sypało wczoraj cały zień, do dziś nie mają prądu. Na pomorzu z kolei deszcz i pochmurno, aż mi się nie chce z młodą wychodzić na zewnątrz. Dobrze, że mam co zrobić na obiad, a na pozostałe zakupy wyskoczę chyba wieczorem, jak M. wróci z pracy.
                                                    Milenka śpi, oczywiście w poprzek łóżeczka, już nawet jej nie poprawiam, jak tak śpi to znaczy że chyba jest jej tak wygodnie. Bączek mój już chyba chce chodzić, bo czasem zapomina się trzymać jak stoi i elegancko utrzymuje równowagę, jeszcze tylko boi się zrobić kroczku.
                                                    Musso, ja też od wtorku z @. Lało się ze mnie niesamowicie , ale na szczęście już się zbliża koniec wink A ty się nie martw chociaż wiem, że łatwo się mówi. Przejdź się do lekarza, porób badania, zobacz czy hormonalne sprawy ok., drożnośc jajowodów, więcej na ten temat na pewno mogą powiedzieć Gosia i Iga, ale widzisz, są najlepszym przykładem, że wszystko jest możliwesmile
                                                  • musso4 Re: I po weekendzie 04.05.11, 13:35
                                                    niestety pogoda była okropna w ten weekend, nie pamiętam, żeby w majowy weekend padał śnieg, a u mnie wczoraj padałsad
                                                    póki co daje sobie czas do lipca, bo teraz to nie mam czasu, mam napięty grafik, że nie ma gdzie palca włożyćsmile a lipiec przeważnie cały wolny, w czerwcu minie rok jak się staramy, więc to będzie dobry momentsmile
                                                    moja gwiazda ma już 15 zębówsmile i nieźle już cwaniakujesmile
                                                  • goska797 Re: czwartek 05.05.11, 08:17
                                                    Pogoda do d..... Przed weekendem chodziłam w krutkim rękawku, a dziś grubsza kurtka na pierwszym miejscu.
                                                    Musimy isc dzisiaj z Mateo na pocztę i do sklepu po mleko, ale strasznie mi się nie chce. Ta pogoda wprawia mnie w kiepski nastrój. Do tego jak zwykle złapalismy się z M i to o pierdołę. Zadzwoniła do mnie babka z badań rynkowych. Mięlismy z M tylko ustalić czy będzie mial się kto zająć młodym. Ja zrozumiałam, że M zadzwoni do niej pozniej. Okazało się, że zle zrozumiałam i to ja miałam do niej zadzwonic. Nic sie takiego nie stało bo kobieta sama zadzwoniła, ale M juz ze mna nie gada. Niby jestem nieodpowiedzialna, zakręcona i to ja robię afery. Trudno niech nie gada. Ciagle się obraża jak male dziecko.
                                                    Z rzeczy pozytywnych to czekamy na poród mojej bratowej. Termin był na wczoraj.
                                                    Musso ja bym Ci zaleciła zrobić badania. Nie dlatego, że coś może byc nie tak tylko dla Twojego spokoju. Gdyby jednak cos się znalazło to szkoda marnować czas. Ja po pół roku poszłam do lekarza i powiedziałam, ze staramy sie ponad rok bo by sie za nas nie wzieła. Efekt był taki, że i tak by się nam nie udało i zmarnowalibyśmy pół roku.
                                                    Aleksa dobrze, że się oszczedzasz.
                                                    Basiu jak przygotowania do wielkiego dnia?
                                                    Ciekawe jak Iga?
                                                  • iga.77 Re: czwartek 05.05.11, 09:18
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Ja od 3 maja na macierzynskim. Ale nie mam czasu na relaks i ukladanie dzieciecych ubranek, bo rozpoczelismy proces kupowania domu no i latania i zalatwiania mamy co nie miara.... Wszystko sie skumulowalo w tym samym czasie. No, ale tak to czasem w zyciu bywa.

                                                    W dodadku zalamka - chyba bedzie cesarka. Zawiodlam sie, bo liczylam na porod naturalny. Ciaza przebiegala idealnie az do jakos 2 tygodnie temu kiedy znalezono bialko w moczu i wzroslo mi cisnienie (objawy zatrucia ciazowego). Bylam w szpitalu przez dwa dni i dostalam leki na podwyzszone cisnienie. Unormowalo sie, ale ciagle pelno bialka w moczu. Poza tym dziewczyny, ktore do tej pory byly fajnie ulozone (jedna glowka w dol, druga posladkowo, czyli naturalny porod jak najbardziej), teraz jak na zlosc obie sa pupami w dolsad No i lekarka stwierdzila, ze lepiej nie ryzykowac i jednak zdecydowac sie na cesarke z powodu zlych wynikow no i ulozenia dzieci. Jestem strasznie rozczarowana i boje sie, bo nigdy nie mialam zadnej operacji. Ja tu takie plany sobie porozpisywalam, przygotowalam sie mentalnie i fizycznie jak moglam na porod normalny, a tu masz babo placek! Wiadmo, ze cesarka niesie ze soba duzo wieksze ryzyko komplikacji, infekcji i innego badziewia. A jeszcze jak sobie zaczne wyobrazac co czuja takie malenstwa na sile wyciagane z brzucha to az mi sie niedobrze robi. Chyba mam jakas fobiewink Jedyne co w tym pozytywne to to, ze wiem, ze za tydzien zobacze moje babysmile
                                                  • goska797 Re: czwartek 05.05.11, 09:31
                                                    Iga nie martw sie. Dobrze bedzie. Ważne żeby bezpiecznie znalazły sie na tym swiecie. Jako matka polka po cesarce powiem Ci, że nie jest zle. Znieczulenie nie boli. W zasadzie gdyby nie fakt, że leżałam na tym stole to nie powiedziałabym, że cos się dzieje. Wiadomo, że na drugi dzień nie można sie ruszyć i brzuch boli, ale jak sie wstanie i zacznie ruszac jest ok. Nie wiem może jest gorzej, może ja jestem ewenementem ale zupełnie nie mogę się podpisać, że cesarka to jest cos bardzo groznego i człowiek długo do siebie po niej dochodzi.
                                                    Nie nabijaj sobie do głowy, ze to gorszy poród bo zosaniesz z czarnymi myślami jak ja. Mi duzo czasu zajęło by zrozumieć, że tak musiało być i dalsza walka po 14 godzinach nie miała sensu. Przez wiele miesięcy czułam, że się nie sprawdziłam. Powiem Ci tylko, ze znam przypadek ze dziewczyna miala miec cesarkę. Nie zrobili bo była otyła i ordynator nie widział powodu, mimo że miała wskazania do jej zrobienia. Efekt taki, że dziacko ma złamany obojczyk, wspomagali je odechowo bo nałykało się wód płodowych i istanilo podejrzenie zapalenia płuc.
                                                    Nie mówię Ci tgo by starszyć ale po to, żebys nie myślała, ze ciecię to cos złego. Ważne by dziewczynki były zdrowe.
                                                  • musso4 Re: czwartek 05.05.11, 09:38
                                                    też strasznie się bałam, czy czasami nie zrobią cesarki w ostatniej chwili, jak mi wodu odeszły wieczorem, to położna powiedziała, że jak do rana nie urodzę to rano kroplówka, a jak kroplówka nic nie da, to będą kroić, na szczęście o 2:20 było już posmile rozumiem twoje obawy, ale czasami nie ma wyjścia, na pocieszenie powiem ci, że znam przypadek dziewczyny która urodziła bliźniaki, jedno naturalnie, a wtym czasie drugie się obróciło i musieli ciąć, tak więc i tyłek poszyty i brzuch, masakrasad
                                                    zobaczysz jaki to cudowny moment jak pierwszy raz widzisz swoje dzieckosmile aż mi łezka stanęła w oku jak sobie przypomniałamsmile
                                                  • iga.77 Re: czwartek 06.05.11, 10:29
                                                    Macie racje dziewczyny, to nie tak, ze ja bede sie uwazala za gorsza matke czy inne bzdury. Po prostu czuje rozczarowanie, bo troche inne mialam wyobrazenie o porodzie. Ale oczywiscie cokolwiek lepsze dla dziewczynek to sie na to godze. Chodzi mi tylko o te wszystkie ryzyka, ktorych jest niezaprzeczalnie wiecej, bo jakkolwiek by cesarki nie bronic to naturalny porod to nie jest i tyle. No, ale tak jak mowilam wczesniej - skupiam sie teraz na pozytywach, a najwazniejszym z nich jest to, ze za tydzien bede tulila moje malenstwa.
                                                  • musso4 Re: czwartek 05.05.11, 09:25
                                                    Po urodzeniu córki robiłam wszystkie podstawowe badanie i zaczeliśmy starać się niedługo po tym, naprawdę teraz nie mam czasusmile mam też nadzieję, że może się uda, bo poprzednim razem udało się równo rok od momentu, gdy zaczeliśmy się staraćsmile
                                                    dziękuję za dobre rady i słowa otuchy, na was zawsze można liczyćsmile
                                                  • aleksa51 Piątek 06.05.11, 12:47
                                                    Musso ja też jestem z tobą! Przykro mi, że @ znowu przyszła. I tak samo sądzę, że rok od rozpoczęcia starań to dobry moment, żeby udać się do ginekologa i porobić jakieś badania. Nie żeby miało koniecznie być coś nie tak na co przykładem jest to co napisałaś o swojej pierwszej ciąży ale lepiej czegoś nie przeoczyć w razie gdyby...

                                                    Basek bardzo obfite okresy to też powód do konsultacji z ginem - ja kiedyś tego nie wiedziałam.
                                                    A Milcia w końcu się nie kurczy tylko zdobywa kolejne umiejętności...jak te maluchy szybko rosną. Sama się dziwię jak patrzęna moje dziewczyny jak ze sobą gadają, przytulają się...(żeby za kolorowo nie było to też się kłucą i tłuką).

                                                    Iga jak cudownie, że to już za kilka dni. Cudze ciąże jakoś tak szybko lecą, a ja jestem w tej ciąży już huhuhu albo i dłużej ;P Mam nadzieję że wszystko obędzie się bez komplikacji i szybko wrócicie w komplecie do domu. Mam nadzieję, że skapnąforumowym ciociom jakieś fotki wink

                                                    Ja byłam wczoraj u gina bo kończyły mi się globulki, które muszę brać regularnie przez ten Pessar. W sumie to już w poniedziałek mój gin zadzwonił do mnie pytając czy jest dobrze, czy może nie żyję - bo to tylko rozważał ponoć wink Udany ten lekarz! Na razie ok ponoć. Tylko jest to o czym mnie ostrzegał- dużo upławów przez co duże ryzyko infekcji mimo leków. Pessar trzyma sięna swoim miejscu, z resztą jakby miał się zsunąć jak i tak jest tak nisko, że ciężko włożyć lekarstwo. Odciąża mi pęcherz ale uciska gdzieś na jelita...Ale też wybraliśmy przecież lepsze rozwiązanie dla malucha.
                                                    Imię Piotruś już się do niego przykleiło.
                                                    Zakupiłam już sobie elektryczny laktator AVENT i jestem zadowolona. Teraz po wpływie na konto zacznę poważnie rozglądać się za tym wózkiem. Niestety, Joasiu, nie wybrałam konkretnego modelu. Zależy mi żeby był lekki i można było wpiąć fotelik (czyli fotelik w komplecie). Rozpuszaczam wici po znajomych, poszukam jeszcze na allegro ale jak już będzie kasa na koncie bo wcześniej nie ma sensu. A jak nic nie znajdę to kupię chyba chustę i będę nosić aż się przesiądzie w spacerówkę ;P
                                                  • goska797 Re: Piątek 06.05.11, 14:28
                                                    Fajnie Aleksa, że wszystko dobrze jest. Bardzo się cieszesmile Wiesz ostatnio czytałam, że bedziesz miala 6 rocznice ślubu. Nie wiem dlaczego mi się wydawalo, że skoro masz 3 dzieciaczków to jakis większy stażsmile może dlatego, że my mamy w tym roku 5, a tak nam pod górke szło z Mateo.
                                                    Iga to czekam wobec tego na dobre wieścismile a mówiłas już nam jakie imiona dla księżniczek?

                                                    Ja dzisiaj dostałam super miłego melka od byłej szefowej. Do tej pory chandrycze sie z kasa za urlop wypoczynkowy z zeszłego roku. Prosiła żebym chwilke zaczekała bo umarł jej maż i ma problemy ale to było w styczniu. Dzisiaj mamy już maj. Postanowiłam wiec ja zapytać jak to bedzie bo od kadrowej usłyszłama, ze ma zamiar mi płacic w ratach ale nie powiedziała ile ma to trwac. ja nie mam zamiaru czekac do końca roku. Oto co mi napisała " chce Pani przypomnieć, że to Pani mnie oszukała i jak tylko otrzymała Pani umowę o pracę to poszła Pani na zwolnienie lekarskie i ja musiałam płacić z własnego zysku za część zwolnień lekarskich i teraz za ekwiwalent za urlop. Trzeba mieć to w charakterze."
                                                    Szlka mnie trafił bo wcale nie miałam zamairu isc na zwolnienie. Po drugie gdybym jej powiedziala przed podpisaniem umowy to by mnie zwolniła bo miałam umowe zlecenie. Poza tym tez dostałam marne grosze a nie to mi obiecywali na rozmowie. Nie mówiac juz o tym, że dokumenty do Zusu po zlości zlożyli w grudniu jak mi sie konczył urlop. Powiem Wam, że poczułam sie jakby mi ktoś w morde dał.
                                                    Nadal czekam na bratanice. Niestety moja bratowa i brat sa mało dojrzali i 2 dni po terminie nie wiedza gdzie jechac do szpitala. mieli jechać do Warszawy ale brat st ze za daleko i bnie znaja wiec pojada tu gdzie ja rodziłam. Dzisiaj jednak pojechali na ktg do Warszawy bo gdzie ja rodziłam sala porodowa kosztuje 100zł. Efekt taki, że w Warszawie nie zrobili im ktg bo za pozno przyjechali, a tam do 13 robią. Kazai szukac gdzie indziej. Oni stwierdzili, że poczekaja do poniedziałku. Nie wiem ale mi sie wydaje, że powinni pojchać i sprawdzić czy wszytsko ok. W poniedzialek to juz bedzie 6 dzien po termieni. Nie wiem może ja jestem przewrażliwiona ale jak na to patrze to mi rece opadaja.
                                                  • musso4 Re: Piątek 07.05.11, 00:01
                                                    no faktycznie ta twoja bratowa niepoważna trochę, ja w 37 tygodniu pobiegłam do szpitala na ktg spanikowana, bo w nocy nie czułam ruchów, akurat mój lekarz był na dyżurze i jak zobaczył to kazał zmierzyć ciśnienie, a ja miałam 150/100 i od razu zostawił mnie w szpitalu, a w nocy urodziłamsmile
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 09.05.11, 12:59
                                                    Musso to ciśnionko to pewnie z nerwów smile
                                                    Goska niepoważna ta szefowa. Zawsze można w razie problemów udać się do sądu pracy. Rozumiem, że czuje się oszukana (wiem, że jej nie oszukiwałaś bo nie miałaś jak zaplanować zajścia w ciążę akurat wtedy). Moja koleżanka zatrudniła kiedyś dziewczynę, bo chciała obsłóżyć więcej zleceń. Po około miesiącu dziewczyna powiedziała, że jest w 4 m-cu ciąży i rzuciła zwolnienie. W konsekwencji moja znajoma wpadła w długi i musiała zamknąć firmę...to dopiero było zaplanowane oszustwo.
                                                    Ale twoja szefowa przegina. Wydrukuj sobie tego maila i zachowaj go w formie elektronicznej bo nie wiesz jak to dalej się potoczy. Twoja szefowa już dawno się na tobie odegrała a teraz już przegina. Nie daj się wpędzić w poczucie winy!!!

                                                    U mnie nastała w domu nowa era wink Wczoraj mama przywiozła mi bezprzewodowy internet ale nie dało się go zainstalować na moim dinozałrze sad Więc dziś jak pojechaliśmy z Madzią do lekarza (oskrzela) to weszliśmy też do sklepu RTV i kupiłam sobie Lapka. Część wpłaciłam, resztę rozłożyłam na cztery raty żeby mieć szybciej z głowy. I cóż....leżę sobie w łóżku i do was piszę i już mi nie szkoda, że w niedzielę oddam notbooka chrześniakowi wink Normalnie luksus. Już od jakiegoś czasu myślałam o tym zakupie ale nie bardzo wiedziałam co na to szanowny małżonek - okazało się, że jest za pod warunkiem, że koszty poniosę sama.

                                                    A poza tym to wczoraj jak chciałam wziąść globulkę to miałam wrażenie, że krążek mi się jeszcze opuścił niżej mimo, że już i tak był bardzo nisko. Skurcze niestety są. Kolejna wizyta za tydzień jak tylko mój gin wróci ze szkolenia.
                                                    A co u was??
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 09.05.11, 14:48
                                                    Fajnie Aleksa, że jesteś podłączona do sieci już na stałesmile
                                                    Podziwiam z jakim spokojem przyjmujesz to co sie dzieje. Skurcze itd. Ja bym już zamartwiła się na amen.

                                                    Co do mojej szefowej. Rozumiem kobiete bo liczyła, że bedzie miała pracownika na dłużej. W sumie prawdą też jest, że celowo nie powiedziałam o ciąży. Umowe miałam obiecana zanim dowiedziałam się, że będzie Mateusz. Nie czułam tez, że muszę byc lojalna bo na nowej umowie tez nie dostałam obiecanych pieniedzy. Zreszta od początku miałam plamienia i nie wiadomo było czy się ciaża utrzyma. Zreszta wiecie jak z nami było. Może to było podłe z mojej strony, ale tez w momencie kiedy powiedziałam o ciazy nie zyskałam żadnego dobrego słowa. Jakby mogła to by mnie rozszarpała, a tak na prawdę to wcale nie chciałam siedziec na tym zwolnieniu. Miałam nadzieje, że może bede sobie siedziła na sekretariacie,a ona odrazu kazała mi sie decydowac.
                                                    Nie wydaje mi się, że poniosła ogromne straty bo moje zwolnienia wypłacał Zus. Zresztą zemsciła sie skutecznie, a ja chyba i tak wykazałam sie dużym zrozumieniem. Trudno widać jestem podłym człowiekiem.
                                                    Dzisiaj musiałam sie stawić Urzedzie Pracy. Oczywiście nic dla mnie nie mięli. Kolejna wizyta w sierpniu. Swoja drogą wysłałam tyle cv i cisza. Trochę mnie to przeraża. z drugiej strony staram sie tłumaczyć, że u mnie zawsze wydarzenia maja jakis cel. Może teraz mam być z Mateo.
                                                    A i jeszcze Wam powiem, że moja bratowa nadal czeka. Jest 5 dni po terminie.
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 10.05.11, 10:15
                                                    aleksa cały czas trzymam kciukismile fajnie, że masz nowy nabyteksmile
                                                    goska daj znać co z bratową, nie znam jej a się denerwuję, była w końcu na ktg? jeśli dajecie radę finansowo, to może lepiej, że posiedzisz z synkiem w domu, ja jakbym miała iść do pracy i zostawić córkę to chybabym się zapłakała na śmierć... na szczęście mam możliwość pracować w domu, zawszę coś zarobię i nie muszę decydować się na rozłąkęsmile
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • aleksa51 Środa 11.05.11, 12:22
                                                    Witam zdychająco... jak nie urok to...Od wczorajszego popołudnia pobolewał mnie żołądek, całą noc mnie mdliło, nad ranem zaczęła się biegunka (na razie mi odpuściła) i do tego cholerny ból w pachwinie.
                                                    A doktor nawet się ucieszył jak usłyszał mój głos w telefonie. Poradził na razie zostać w domu bo jakbym pojechała do jakiejś przychodni to pewnie by mnie położyli w szpitalnej izolatce na kilka dni...
                                                    Zdrzemnęłam się kilka minut i chociaż z tą pachwiną na razie mam spokój. Ale dzieci musieli mi z domu zabrać bo jestem jeszcze gorzej bez sił niż zwykle. Lekarz przypuszcza, że to wirus i może potrwać nawet 5 dni. Ja dziękuję, wysiadam.
                                                  • musso4 Re: Środa 12.05.11, 11:27
                                                    oj aleksa, namęczysz się trochę, ale za to jaka nagroda w brzuchu czekasmile
                                                  • aleksa51 Re: Środa 12.05.11, 15:23
                                                    Musso nagroda nagrodom ale jeszcze ją trzeba sobie urodzić samemu - i to mnie zaczyna martwić już czasami. Jestem raczej z tych osób, które nie przeżywają na tydzień przed borowaniem zęba, że będzie boleć, ale jak już jest w trakcie to stres na maxa.
                                                    Dziś wróciłam do świata żywych. Wstałam rano i miałam siłę się umyć. Leżenie plackiem w łóżku miało tę dobrą stronę, że było mało skurczy. Dziś podjechaliśmy z Madzią do kontroli i zrobiliśmy szybkie zakupy (musiałam jej chociaż jakieś klapki kupić na razie bo nie kupiłam jeszcze sandałków i musiała przy takich pogodach chodzić w zakrytych bucikach) i skurczy więcej. Teraz leżę - małżonek zrobił objad, powiesił pranie i zabrał dzieci na działkę. Pewnie niedługo je przywiezie bo strasznie płaczliwe były.

                                                    A co u was? Bo ostatnio taaaka cisza.
                                                  • musso4 Re: Środa 13.05.11, 01:59
                                                    w sobotę wybieram się na zakupy, a jak się nie wyrobię to w niedzielę skoczę do portu, bo też muszę kupić sandałki małej, chodzi w zakrytych, a dzisiaj to ją puściłam na boso po trawiesmile teraz żałuję, że jak kupowałam jej buty tydzień przed świętami, że nie kupiłam od razu sandałek.
                                                  • aleksa51 Re: Środa 13.05.11, 09:39
                                                    Przede mną jeszcze zakup sandałków dla obydwu dziewczyn...Dla Madzi już nawet widziałam za 40 zł dobrej jakości, z zapiętkiem ale muszę się pospieszyć i mam, że będzie na nią rozmiar bo pewnie z kolejnej dostawy już z 10zł drożej będzie. Więc czekam tylko na wpływ na konto. Bidnie będzie w tym m-cu bo szarpnęłam się na pierwszą wpłatę na tego lapka - 555zł, żeby potem jak najszybciej go spłacić. Marzy mi się jeszcze zakup aparatu cyfrowego przed porodem, a i trochę rzeczy dla Piotrusia trzeba dokupić...i ten wózek.
                                                    Puki co wpadła mi wczoraj 100 na zakup ubrania dla mnie na tę niedzielną komunię. Może dziś wyjadę na miasto z M, bo wiem, że ma jechać. Jak nie wybiorę sobie żadnej sukienki to mama pożyczyła mi swoją - taką elastyczną, która pod brzuchem wraca na swoje miejsce a nie zwisa prosto z brzucha potęgując wizualne wrażenie wieloryba - jakbym poszła w niej to kupię sobie do niej jakieś dodatki, może bolerko (w końcu w niedzielę ma być zimno), bieliznę...Tylko najbardziej martwi mnie mój brak kondycji - dziś po zwykłych zabiegach toaletowych jak robiłam sobie śniadanie musiałam kilka razy siadać bo robiło mi się słabo.
                                                    A was gdzie wywiało?? Tylko ja i musso tu jesteśmy??????
                                                  • musso4 Re: Środa 13.05.11, 10:55
                                                    wyjechały na wakacjesmile
                                                    ja teraz nie narzekam na brak gotówki, mam dużo zleceń, jednak w niedziele jedziemy na te zakupy, sandałki dla małej, buty mężowi i sobie jakieś baleriny, bo 30 par butów i żadnych na płaskim obcasiesad, później w lipcu gorzej, bo mniej kasy i teraz trzeba wszystko pokupować, bo później nie będziesmile no i oczywiście moje staranka cały czas trwająsmile może w końcu się udasmile
                                                    ja bym się zastanowiła z tą komunią, no chyba, że bliska rodzina, bo ja byłam w 4 miesiącu na komuni i wtedy nie miałam jeszcze żadnych problemów w ciąży, a umęczyłam się strasznie przy stole, masakrasmile
                                                  • aleksa51 Re: Środa 13.05.11, 11:02
                                                    Bliska - nie dość, że syn brata to na dodatek chrześniak.
                                                  • musso4 Re: Środa 13.05.11, 11:48
                                                    no fakt pisałaś już, że chrześniaksmile
                                                  • musso4 Re: Środa 13.05.11, 11:49
                                                    a robią w domu, czy w restauracji, bo ja byłam w restauracji i nie było gdzie odpocząc, ale jak w domu to zawsze możesz gdzieś zalegnąćsmile
                                                  • aleksa51 Re: Środa 13.05.11, 12:07
                                                    Robią w domku ale takim małym i obawiam się, że jednak nie będzie ani jednego miejsca leżącego. Jak się źle poczuję to pojedziemy do domu. W sumie cóż - komp przekazany w ręce chrześniaka= obowiązek chrzestnej (na miarę naszych czasów spełniony) i można spadać. Z resztą nie wiadomo jak będzie bo są z moim bratem po rozwodzie i sytuacja, że tak napiszę, rodzinna jest dość skomplikowana...
                                                  • goska797 Re: piątek 13.05.11, 14:24
                                                    Widzę , że tu dialog tylko między Musso a Aleksąsmile
                                                    Ja sie zaczynam zastanawiać czy nie kupić Mateo sandałek bo powoli zaczyna chodzić.
                                                    Wczoraj byłam na badanich rynkowych. Upiekło mi się bo zgarnęłam pieniadze i nie musiałam siedzieć i gadać 2 godzinach o płynach do kąpieli.smile Odrazu poleciałam i nakupiłam M zupek, 2 bluzki, mleko. Ostatnio łobuz nie chce jeść ugotowanych przeze mnie. Słoiczki za to ida w mgnieniu oka.
                                                    Jesli chodzi o moja bratową zdecydowała się w końcu na jeszcze inny szpital. Tatuś zawiózł ją tam na ktg bo mój brat nie mógł z nią jechac. (pomine fakt, że prosil teścia by zawiózł ja tam gdzie byli ostatnio). Zrobili jak chcięli. Oczywiście nie przyjęli ich jak i za pierwszym razem. Tatus jednak nie zwiózł jej do innego szpitala i takim sposobem została 3 dni bez ktg.
                                                    Dzisiaj pojechai bo to 10 dni po terminie. Dostali ochrzan od lekarzy, że nie zrobili badania przez te 3 dni. Bratowa zostala już w szpitalu ponieważ w ktg wyszlo, że dziecko ma wysokie tentno. Póki co ponoć czekaja. Jak myslicie beda wywoływac czy raczej odrazu zdecyduja się na ciecie?
                                                    Powiem Wam, że mój obydwoej mnie załamali swoim zachowaniem i podejściem do całej sytuacji.
                                                  • joannaa22 niedziela 15.05.11, 14:55
                                                    Witajcie kobietki! Mam juz nata!!!
                                                    Ale nie wiem czy dam rade nadrobic zaleglosci w czytaniu. U nas ok mysle juz o pojsciu na maciezynski bo nie daje rady w pracy. W dzien jest ok ale ja pracuje wieczorami i po calym dniu mam juz dosc. Po robocie jakies dziwne bole brzucha. Musze konczyc bo idziemy do moich braci na obiad. zobacze co u was woeczorkiem. Pa
                                                  • musso4 Re: niedziela 16.05.11, 10:45
                                                    a ja po zakupach, kupiłam małej sandałki, tanio bo za 40 zł, a miałam przeznaczoną stówkę na to, więc przy okazji kupiłam sobie buty (kolejne)smile i mąż też sobie kupił kapcie, ale jego to już się rozleciały, więc musiałsmile wykorzystałam też kupon do ikei na 20 zł, przysyłali pocztą, każdy miał w skrzyncesmile
                                                    no i jeszcze w sobotę miałam grilla u siebie, przyjechali znajomi z dzieciakamismile wesoło było, tylko potem M zaniemógłsmile
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • aleksa51 Re: niedziela 16.05.11, 12:01
                                                    Musso miło tak ze znajomymi pogrilować. Ja muszę któregoś niedzielnego popołudnia nakłonić małżonka na odpalenie naszego grila, bo kiełbachę mocno ugrilowaną to bym zjadła. Mniam.
                                                    A zakup sandałków pewnie poczynię w tym tygodniu. Będę szczęśliwa jak kupię obu księżniczkom łącznie za 100zł. Obje koślawią stopy więc muszą mieć z solidnym zapiętkiem.
                                                    Wróciłam niedawno od doktora. Ponoć nawet ten pessar szyjkę trochę wyciągnął. W dalszym ciągu lekarz apeluje do mojego rozsądku o leżenie. No i ze dwa wieczory temu zaczęło mi walić zbyt mocno serce - wzięłam wtedy dodatkową tabletkę isoptinu. Lekarz pochwalił, że dobrze zrobiłam. I boimy się nadal, że serce zacznie tak wariować, że trzeba będzie odstawić fenoterol, a to równa się porodowi przedwczesnemu.
                                                    Komunia udana. Oczywiście jak dotarliśmy do kościołą to już miejsc siedzących nie było ale pierwszy raz w tej ciąży spotkał mnie przywilej i jakaś pani około pięćdziesiątki ustąpiła mi miejsca. Jakoś przetrwałam mszę siedząc bezwzględnie jiedy już mi się robiło duszno lub uciskało (taka obolałość okolic kroczna jak przy najbardziej obfitych dniach @). Samo przyjęcie spokojne, bez ekscesów. Chrześniak zadowolony. My przejedzeni po samym już objedzie...Ale zwinęliśmy się jako pierwsi jak już mi było tak niewygodnie, że wszystko podczas siedzenia mnie bolało. Myślałam, że będę miała może więcej skurczy a tu na razie spokojnie.
                                                    A co u was??
                                                    Joasiu napisz coś więcej jak znajdziesz czas. Nie wiem jak sobie radzisz obarniając wszystko w domu (łącznie z dziećmi), w pracy, a tu jeszcze taki bąbelek przecież ogrom twojej energii pochłania.
                                                  • musso4 Re: niedziela 16.05.11, 12:57
                                                    ja byłam w port łódź na zakupach, sandałki kupiłam w ccc za 40 zł ze sztywną piętką i w środku ze skóry, tak żeby mogła chodzić z gołą stopą, bez skarpeteksmile
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 16.05.11, 13:21
                                                    Oj Aleksa ja juz nie daje rady wlasnie. Dzis dzwonie do pracy zapytac ile musze dac wypowiedzenia przed pojsciem na macierzynski. Mielismy tak strasznie duzo pracy z ta przeprowadzka, ze chyba ja tez jakies skorcze czulam. Wczoraj jakies dziwne klucia brzucha. Ciagle jeszcze jakies pudla i kartony do rozpakowania ale czekam az M podjedzie do ikei po reszte mebli i regaly na ksiazki i wredy juz bedzie rozpakowane.
                                                    Lece cos zjesc bo znowu slabo mu sie robi. Pozdrawiem Was> Asia
                                                  • aleksa51 Re: Poniedzialek 17.05.11, 13:51
                                                    Asia to zwolnij! Zajmij się tym co musisz koniecznie. Dokończ powoli rozpakowywanie, ogarnij to wszystko i...ciesz się domem i ciążą! Praca poczeka. Skurcze to nie żarty. Czasem przechodzą i wszystko wraca do normy, a czasem...kończy się tragedią.

                                                    Iga jak ty się odnajdujesz w całym ty zabieganiu? Jak dziewczynki??

                                                    Basek wiem, że pewnie zaglądasz ale nie piszesz. Napisz.

                                                    Dziewczyny gdzie jesteście?????

                                                    Ja dziś nareszcie kupiłam sandałki dla księżniczek bo doszły mnie słuchy, że weekend ma być gorący. Oprucz tego kupiłam sobie kilogram słodziutkich kiwi i się objadam wink Teraz mam leżakowanie, bo dzieci z małżonkiem na działce. Słucham z Piotrkiem muzyki klasycznej, wcześniej przesłuchaliśmy, jak niemal codziennie, muzyki relaksacyjnej z odgłosami delfinów.
                                                  • musso4 Re: Poniedzialek 19.05.11, 12:19
                                                    co kupujecie swoim dzieciom na dzień dziecka, bo ja myślałam o huśtawce, zjeżdżalni albo basenie do ogrodu i najbardziej skłaniam się ku trzeciemusmile
                                                  • aleksa51 Re: Poniedzialek 19.05.11, 12:41
                                                    Ja w tym momencie muszę myśleć bardziej ekonomicznie więc to będą jakieś drobiazgi.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 20.05.11, 10:54
                                                    Cześć dziewczyny, nie piszę ostatnio bo mam lekkie urwanie głowy. Z tym mieszkaniem oczywiście . Opinię sąsiadów mamy za sobą, więc teraz zaczęło się czepialstwo z technicznego. Wczoraj był inspektor sprawdzić co tam jak tam. A że my mamy nielegalnie wc zamontowany ( bo na klatce nie ma) to musimy do wyboru : albo go zlikwidować (??), albo zalegalizować ( czyli wylewki i inne pierdoły bo drewniany strop) albo od razu zrobic całą łazienkę ( na to mielibyśmy pół roku) i wtedy dostaniemy umowę najmu, bo takie są wytyczne. Najlepiej byłoby zrobić od razu łazienkę, ale skąd pieniądze...? M., może wziąć trochę pożyczki od szefa, część pewnie na raty, teraz trzeba się babrać z pozwoleniami co będzie na mojej głowie. Musimy włączyć tryb oszczędnościowy i jakoś to przeskoczyć... Aż mi się myśleć nie chce, jedno co mnie pociesza, to , że w końcu mielibyśmy łazienkę wink A dla takiej nagrody mogę wizytować UM nawet codziennie. I tu temat Dnia Dziecka- też pewnie jakieś drobiazgi, bo sytuacja wygląda jak wygląda. Dziewczyny ciążowe- oszczędzajcie się jak tylko możecie. Podczytuję Was, nie myślcie sobie wink Wasze i dzidzi zdrówka są teraz najważniejsze.
                                                  • norwegiana piątek 21.05.11, 00:29
                                                    ... i ja podczytuję
                                                    ...ale u mnie forma psychiczna słaba więc się nie odzywam Pyśka daje czadu na maxa i brak mi juz sposobów jak to wszystko ogarnać żeby Mały pospał i ona była zadowolona,dzieci znów chore Eri na antybiotyku, leje wieje więc i to mnie optymistycznie nie nastawia ach...
                                                    aleksa ja mam swój wózek do sprzedania smile xlaner xa z gondolą i fotelikiem smile
                                                    cieszę sie że nadal jesteście z Piotrusiem w całości i coraz bliżej smile
                                                    Joasia jak sie czujesz?
                                                    jedynybasek oby wszystko poszło gładko i szybko
                                                    musso ja córci jakiś zestaw doktora chyba a synkowi jeszcze nie mam pomysłu
                                                    miłego weekendu babeczki
                                                  • aleksa51 Re: piątek 21.05.11, 13:27
                                                    Hej. Moje babki akurat zdrowe - odpukać wink
                                                    Norwegiana ty tak serio z tym wózkiem? Myślisz, że przesyłka nie kosztowałaby drugie tyle co ten wózek?
                                                    Basiu a jak Milenka się ma?
                                                    Musso wy korzystacie pewnie z pogody?
                                                    Jak zaczęłyście weekend?
                                                  • musso4 Re: piątek 21.05.11, 16:00
                                                    akurat teraz Klaudi śpi, ale chyba burza będzie i jeszcze teściowa zagościła do nas...
                                                  • norwegiana sobota 21.05.11, 19:01
                                                    aleksa pewnie że serio smile gdybyś się zdecydowała to ja na teren pl przywiozę smile tylko że jadę na początku lipca dopiero
                                                    ...bylismy dziś na 25leciu firmy męża było sympatycznie jutro idziemy na urodzinki wiec weekend u mnie imprezowysmile
                                                  • nowi-jka Re: sobota 23.05.11, 11:04
                                                    dziewczynki zagladałam tu do was regularnie kiedys ale jakos przestałam
                                                    Ciekawa jestem co u Waszego wczesniaczka.
                                                    Jak zagladałam tutaj byłyscie na etapie przygotowywania dla niego albumu.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 23.05.11, 11:41
                                                    Cześć nowijka! Ja pamiętam twój nick i pamiętam, że z nami pisałaś ale my mamy to szczęście, że u nas nie ma wcześniaka. Ale napisz nam co u ciebie?

                                                    Ja wróciłam po tym słynnym badaniu krzywej cukru...ble. Miałam ze sobą pokaźną cytrynę przekrojoną na pół, pani ochoczo powiedziała, że wciśnie tą cytrynę ale jak się zorientowałam to wcisnęła tylko trochę z jednej połówki. Sama zaczęłam maltretować owego cytrusa ale jednocześnie przyciskając palcami jednej ręki wacik po pierwszym pobraniu. Nie miałam czym tego zamieszać więc raz spijałam sam sok z cytryny, raz samą glukozę. Potem jeszcze 2 godziny w poczekalni bo już od zeszłego miesiąca jest zalecenie, żeby robić ciężarnym test z 75g - więc dwa pobrania po (1 godzina i 2 godziny). No to się wyżaliłam.
                                                    Z kolei wczoraj wybraliśmy się na plażę nad zalew Sulejowski. Przygotowaliśmy się świetnie - jedzenie, picie, zabawki; dzieci posmarowane filtrem jeszcze przed wyjazdem. Ale jak tylko rozłożyliśmy manatki na plaży zaczęło trochę grzmieć. Brak piekącego słońca akurat mi nie przeszkadzał. Po jakiś 40 minutach jak zagrzmiało to wydałam polecenie natychmiastowego odwrotu i zanim doszliśmy do blisko zaparkowanego auta to już nas porządnie spompowało.

                                                    Norwegiana mój nr gg to 9862142 - jak możesz to napisz mi ile chciałabyś za ten wózio
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 23.05.11, 12:25
                                                    pamiętam to badanie, też miałam 75g, glukoza ohyda, blee, tylko ja nie siedziałam tyle czasu w poczekalni,zwariowałabym tyle czasu czekaćsmile pojechałam do kuzynki, mieszka niedaleko przychodni, przyjechałam po godzinie, a poźniej po dwochsmile
                                                  • nowi-jka Re: Poniedziałek 23.05.11, 12:28
                                                    To z czym ja to pomyliłam.
                                                    Cały czas kojarzyłam ze to tutaj.
                                                    Na maglu wobec tego??

                                                    Mi jzu 5 tyg do porodu zostało.
                                                    Pzdr wszystkich
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 23.05.11, 12:40
                                                    Nowijka ostatni twój wpis na tym wątku jest o tym, że to twój 3 cykl starań i że cykle się poprzestawiały. Widzę, że od tamtego wpisu WIELE się zmieniło i nareszcie mam możliwość ci pogratulować! Wiesz kto siedzi u ciebie w brzuchu? Jak znosisz ciążę?
                                                  • nowi-jka Re: Poniedziałek 23.05.11, 13:26
                                                    ciąze znosze duzo gorzej niz pierwsza, od ok. polowy 5 m-ca gdy pzrestałam wymiotowac lepiej ale tez nie dobzre. Boli przy chodzeniu, twardnieje mi brzuch a teraz mecza jzu skurcze przepoiwadjace takei ze odddychac przez chwile nie moge. Z Jasiem to góry mogłam przenosic do konca.
                                                    Nadal pracuje ale mysle juz zakonczyć bo zwyczajnei nie chce mi sie juz.
                                                    Termin mam na 30 czerwca. Lekarz powiedział ze jesli nei urodze do terminu to cc bo pierwsza miałam cc i to z problemami u synka. Wiec musze sie wyrobic bo chce sn.
                                                    Płci nie znamy ale oboje z mezem nastwaiamy si ena dziewczynkę chociaz ja wolalabym drugiego synka. Nie mam imeinia dla dziewczynki. Dla chłopca - Antek, dla dziewczynki krystalizuje sie Emilcia ale bez przekonania na 100%
                                                    Dzis podenerwowana jestem bo mój 2,5 latek pojechał z przedszkolem do zoo do Chorzowa i troch esie martwie. Pierwszy raz sam bez mamy smile Maż go odwoził do przedszkola, mówił ze piatke z kolegami przybil plecaczkami sie chwalili kto ma jakismile Kiedy mi to dziecko tak urosło??
                                                  • norwegiana Poniedziałek 23.05.11, 13:12
                                                    u nas weekend minął imprezowosmile
                                                    dziś czas na sprzątanie i gotowanie
                                                    dzieciaczki jeszcze chore najgorzej Eri w nocy zatkany nos mu dokucza ja na czuwaniu ech...
                                                    ...byle do lipca...
                                                    miłego dnia dziewczynki
                                                  • asiaxxxx Re: Poniedziałek 24.05.11, 00:17
                                                    Hej Dziewczyny
                                                    Jestem nowa i chcialbym dolączyć. Przez jakiś czas zapisywalam się na testowania ale nie chcę psuć statystyk gdyż jeśli chodzi o reprodukcję to nie idzie mi najlepiej. Mam dwie córki jedna dużą i jedną malą i chciałabym więcej. I jakoś wszyscy zachodzą tylko nie ja. Następna mała robi się duża a tu nic. Już nawet nie wiem czy ja naprawde chcę nastepnego dzidziusia czy juz mnie tylko złości że nie moge go mnieć. Nawet moja bezpłodna kosmetyczka i leciwa kuzynka zaszły. Dziś troche pesymistycznie niestety.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 24.05.11, 08:33
                                                    Witajcie!
                                                    Norwegina super, że się odezwałaśsmile
                                                    Asiu witamy i na początek cóż ja mogę powiedzić... luz. Nie siedz z testami w reku, nie wyliczaj dni płodnych itp. To droga donikąd. Ja straciłam dwa lata na tego typu działanich mimo że z medycznego punktu widzenia nie było żadnych szans. Po dwóch inseminacjach. Mateusz pojawil się kiedy już zupłenie zrezygnowałam, mimo beznadzijnych wyników. Wiadomo, że czasami sa problemy medyczne ale skoro u Ciebie ich nie stwierdzono to podejrzewam, ze psychika. Nakręcanie się i wyliczanie ciąż koleżanek nie ma sensu.
                                                    Aleksa widzę, że czujesz się lepiejsmile

                                                    A co nas? Otóż news zostałam wreszcie ciocią po wszytskich przebojach. Aska ma 3350g i 55 cm. By było jeszcze śmiesznej ma czarne wlosy, a rodzice blondynismile
                                                    Urodziła w 6 godzin sn aczkolwiek na końcu musieli jej pomóc vacum. Ogolnie tragicznie zniosła poród. Do dnia dzisiejszego nie chce o tym gadac i non stop śpi ponoc. Po porodzie dostała odrazu krew bo non stop im mdlala. Zastanawiam sie czy to może nie depresja poporodowa. W każdym razie pomoaga im teściowa w szpialu bo bratowa nie moze sie ja zajać. Dzisiaj maja wyjść ze szpitala o ile z mala bedzie ok. Ropieja jej starsznie oczka i ma jakies plamki na białkach oczu, ale oczywiscie nie moge dowiedziec się co to jest bo nie wiedza. Może Wy coś o tym słyszałycie?
                                                    Jesli chodzi konkretnie o nas to Mateo rozrabia ile wlezie. W weekend dał nam popalić, chyba zaczynaja się zeby. Postanowilismy też z M, że jeśli do wrzesnia nie znajde pracy to bierzemy sie za drugiego malucha. Nie wiem ile nam sie zjedzie i szkoda nam czasu skoro i tak siedze w domu. Zastanawiam sie tylko co na to moja lekarz bo ona uparcie kazała mi czekac niby 2 lata.


                                                    ciekawe jak tam Iga? Może juz jest po....
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 24.05.11, 09:35
                                                    Asiu i ja witam
                                                    goska fajnie, że dzidzia już po drugiej stronie i wszystko ok, bo już się bałam jak mówiłaś jakie maja podejście do tematu
                                                    a ja strzeliłam sobie nową fryzurkę
                                                    nk.pl/#profile/3692601/gallery/album/2/116
                                                  • aleksa51 Wtorek 24.05.11, 10:39
                                                    Cześć Asiu. Mam nadzieję, że miło będzie ci w naszej paczce i że szybko osiągniesz swój cel. Wiele z naszych staraczek przeszło przez długie starania ale mamy wiele sukcesów na koncie. Mam nadzieję, że twoja ciąża też się do nich dopisze.

                                                    Musso nieźle! Podejrzałam sobie wink Mi nie byłoby dobrze w takim kolorze, najkorzystniej mi w blądach. Ale był czas, że eksperymentowałam.

                                                    Goska to zawsze krok do przodu - jak by nie wyszło (dzidziuś czy praca), a z mojego punktu widzenia to nawet lepiej dzidziuś bo odwlekać latami bo praca...to takie marnowanie czasu (oczywiście to mój punkt widzenia i wiem, że ktoś może mieć inny)

                                                    Też jestem ciekawa co u ciebie Iga?
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 24.05.11, 10:42
                                                    Dziewczyny odkopałam post Igi z 5 maja i wtedy pisała, że ma cesarkę za tydzień więc na pewno jest już po smile
                                                  • musso4 Re: Wtorek 24.05.11, 10:49
                                                    ciekawe kiedy da znać
                                                  • musso4 Re: Wtorek 24.05.11, 10:44
                                                    ja też nie odwlekałam, zdecydowaliśmy się na drugie jak córa miała pół roku, właśnie ze względu na długie starania za pierwszym razem i teraz niedługo już rok stuknie tych starań...
                                                    Asiu a ty ile się już starasz i czy to będzie twoje pierwsze bobo, czy kolejne?
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 24.05.11, 10:53
                                                    Nowijka a to Ci nowijkę nam sprzedałaś wink po pierwsze gratulacje przeogromne i trzymaj się razem z bąkiem wink
                                                    Witam serdecznie nową forumowiczkę smile Tak jak mówiła Gosia - nie siedzieć z testami w ręku.
                                                    Aleksa, pytałaś, jak Mila. No cholera jasna , martwię się, dzisiaj idziemy do lekarza naszego. Katarzy już ponad tydzień i od wczoraj dopiero jest lekka poprawa. Boję się, że to jakaś alergia na pyłki, bo jak byłyśmy ostatnio w parku to w taką histerię wpadła jak tylko wjechałyśmy w gęste krzaki , że nie mogłam jej prawie na rękach utrzymać. Pozatym , zawsze jak miała katar a wychodziłyśmy na dwór to było lepiej, a teraz bez różnicy. Ale to może dlatego, że ciepło. No i ma jeszcze takie chropowate plamy na skórze, więc to też trzeba skonsultować.
                                                    A poizatym wink złote dziecko jest, ma 7 zębów, jeszcze nie chodzi ale stoi bez problemu bez trzymanki, więc pewnie niedługo zrobi pierwszy kroczek. podaję linki do zdjęć mojej księżniczki, bo wiem że nie wszystkie macie nk czy FB. mam nadzieję, że działają wink
                                                    imageshack.us/photo/my-images/29/dsc8626n.jpg/
                                                    imageshack.us/photo/my-images/194/dsc8647z.jpg/
                                                    imageshack.us/photo/my-images/96/dsc8655c.jpg/
                                                    dziękujemy za uwagę wink
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 24.05.11, 10:57
                                                    basek cudna ta twoja milcia
                                                  • norwegiana wtorek 24.05.11, 21:22
                                                    Witaj Asiu życzę powodzenia
                                                    jedynybasek Milcia fajna dziewuszkasmile
                                                    musso fajnie Ci w tych włosach smile
                                                    IGA NAPISZ DO NAS!!!
                                                    Gosia u mnie też chyba zęby Eri marudzi a Kaja wariuje na maxa a u nas leje na maxa Młody na antybiotyku i nie mogę jego siostry porządnie przegonić żeby jej energii ubyło smile
                                                  • jedynybasek5 Środa 25.05.11, 10:55
                                                    Cześć dziewczynki. Dzięki- Mila rzeczywiście świetna babeczka smile
                                                    Byłyśmy wczoraj u lekarza, okazało się, że plamy na skórze to jakieś drożdżaki. Dostała maść. Katar- nie można póki co określić czy alergiczny czy nie, a na badania krwi podobno jest za mała. Wychodzą niemiarodajne (??). Poczekam, jak będzie gorzej, to zrobimy prywatnie.
                                                    Co tam jeszcze, pomału zaczynam załatwiać te wszystkie papierologiczne sprawy do łazienki, już zgłosiłam, że się decydujemy na budowę, więc odwrotu nie ma big_grin Cieszę się, ale i się boję, bo masa spraw jest teraz na mojej głowie. Standardowo big_grin
                                                  • aleksa51 Re: Środa 25.05.11, 11:24
                                                    Basek dasz radę! (Wiem, że łatwo się pisze takie pociechy...) Mila fajniutka. Zanim się obejrzysz to tak ci wyrośnie!
                                                    Mi w nocy śniło się, że rodziłam Piotrusia, jakoś tak w pośpiechu zrobili mi cesarkę i przez znieczulenie byłam tak kołowata, że nawet się mu nie przyjrzałam. A potem chodziłam po całym szpitalu i go nie mogłam znaleźć...pewnie strach przed powtórką z pierwszego porodu. Wogule teraz często myślę o porodzie i sen z powiek mi spędza nieprzestrzeganie w moim szpitalu praw kobiet rodzących. Wkurza mnie to strasznie. Będę chciała poruszyć ten temat na najbliższej wizycie z moim ginem.
                                                  • asiaxxxx Re: Środa 26.05.11, 00:12
                                                    Hej dziewczyny
                                                    Dzęki za miłe przyjęcie i słowa otuchy. Ja mam już dwoje dzieci więc niby nie tragedia ale jednak przykro czasami. Ja poprostu żadko zachodzę w ciąże czy się staram czy nie i jak na razie to 50/50 donoszonych. Mam dwie córki jedna ma 17 lat druga niecałe 4. Dobrze, że od poczatku się nie zabezpieczłam ale i tak od razu nie zaszłam. Potem troche stosowałm coś czasem ale bez przekonania i jak już się zaczęliśmy starać to nam 2 lata zeszło. Po porodzie się zabezpieczaliśmy przez rok. Rok temu poroniłam. Nie napinam się, nie licze dni płodnych i już nie robie testów (chciaż był czas że zamawałm po 10)
                                                    Teraz mała jest juz duża i odzyskujemy pomału dawny styl życia. Nie moge się doczekać powrotu do pracy na cały etat, która mnie pochłnie i będzie ekscytować. Nasępne lato pewnie już bedzie można spakować sie w samochód i odjechać pół europy (na razie mała nie wysiedzi dłużej niż 1,5 goziny w samochodzie) wię w zasadzie się przyzwyczajamy do wygody. Najbardziej to mnie drażni że moje ciało zawodzi mnie w tak podstawowej funkcji. Ale widocznie i ja muszęczasem dostać po nosie. Zazwyczaj dostajęto co chcę.

                                                    Na katar koleżnka poleciła mi kedyś dla maluchów spray z wody morskiej do kupienia w aptece. Niedrogi zdaje się że bez ograniczeń wiekowych i natularny, naprawde poprawia doouchanie.

                                                    Na skure dla dzieci w aptece polecili mi emolium. żel do mycia i do smarowania po kompieli. 100 % poprawy

                                                    Miłego tygodnia
                                                  • musso4 Re: Środa 26.05.11, 10:26
                                                    witajcie, u mnie @ powinna być wczoraj i nic, wg testu ciąży brak, teraz siedzę jak na szpilkach i (nie)czekam na @
                                                  • aleksa51 Czwartek 26.05.11, 14:27
                                                    To i ja napiszę bo zdenerwowana jestem. Jak myślicie? Co jeszcze mogło mi się w tej ciąży przyplątać?? Cukrzyca.
                                                    Ostatnie dni skurcze mi się nasilały i jestem przez to niespokojna o czym świadczą sny o porodzie przedwczesnym co noc...dziś od rana było kiepsko więc postanowiłam nie czekać do poniedziałku tylko dziś iść do gina. I jak już jechaliśmy to po drodze odebrałam te nieszczęsne wyniki badań. Na skurcze jak na razie kazał brać przez 5 dni 3xdz no-spę forte, a jak w tym czasie nie zadziała to podwajamy dawkę fenoterolu. Tyle, że jak jest cukrzyca to fenoterol źle na nią wpływa...7 czerwca mam wizytę u diabetologa w CZMP (bo lokalna poradnia nie chce prowadzić cukrzyc ciążowych) to dowiem się coś więcej.
                                                  • asiaxxxx Re: Czwartek 27.05.11, 01:19
                                                    Oj Alksa nie zadroszcze. Tyle zmartwien w jednej cąży.

                                                    Tych snów to nie berz za bardzo do siebie po prostu sie martwisz i myślisz o tym wię o tuym snisz. Na pewno noe nalezy to do przyjemnosci.
                                                    A ta Twoja cukrzyca to normala czy ciązowa? Kuzynka i kileżanka miały ciążową pnoć nie jes grożna tylko na diete trzeba uważać.

                                                    Miłego dnia wszystkim życzę

                                                    Asia
    • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 27.05.11, 14:07
      słyszałyście o Małgorzacie Dydeksad przykre to bardzo i jeszcze, żeby tego było mało to w tym tygodniu żona naszego kościelnego, zmarła przy czwatrej cesarcesad miała 38 lat zostawiła 4 synkówsad
      • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 30.05.11, 19:31
        Obijają się, nie piszą? To ja napiszę. Asiu wcześniej nie miałam cukrzycy ani w ciążach ani poza nimi.
        W sobotę po telefonicznej konsultacji z ginem przyjechałam do szpitala... i tak sobie leżę pod pompą. Ale przez ten fenoterol dożylny strasznie mi ten cukier skacze. Jutro wezmą mnie pod lupę i USG zrobią.
        • norwegiana poniedziałek 30.05.11, 23:47
          cześć dziewczyny u mnie goście przez weekend bo Córcia 3 latka skończyła więc świętowaliśmy smile
          aleksa z każdym tygodniem bezpieczniej oj Ty się nadenerwujesz no pewnie niestety dieta Cie czeka i jedzenie co 3 godz.
          musso to byłby wymarzony prezent na dzień Mamy dla Ciebie smile czekam na wieści

          ... ja w trakcie złatwiania chrzcin i wyanjmowania mieszkania
          leje u nas od 2 tygodni można zwariować Eri po antybiotyku od wczoraj zaczął gorączkować mam nadzieję że to żeby bo zwariuję
          ...czekam do lipca bilety kupione ciekawe jak Mały zniesie drogę
          odzywajcie się trochę IGA!!!! Ciekawe co u Ciebie pełne ręce dzieciątek smile
          pozdrawiam
          • musso4 Re: poniedziałek 31.05.11, 08:11
            no niestety @ się spóźniła, ale przyszła
            • huczusia Re: poniedziałek 31.05.11, 09:36
              Musso a ja byłam pewna, ze jak @ nie ma to już dzieciątko rośnie sad
              Trzymam kciuki dalej.
              Aleksa trzymaj się dzielnie, najwaąniejsze, że jesteś pod dobrą opieką, będzie dobrze.
              Norwegiana Sto lat dla Córeczki kiss I zdrówka dla Was wszystkich.

              U nas po staremu, tylko weekendy mamy imprezowe, tydzień temu były w chrzciny, w poprzednią niedzielę komunia siostrzenicy, a w najbliższą niedzielę rocznica komunii mojej Ali i imieninowy grill smile W pracy bez zmian, ale grunt, że na razie pracuję smile
              Pozdrowienia dla wszystkich. smile
              • jedynybasek5 Wtorek 31.05.11, 12:14
                Pisałam ostatnio dłuuugi post i mi wcięło, więc jestem dopiero teraz wink
                Mam ostatnio dzionki pełne zmartwień, bo Mili nie schodzą te plamy z łokci i kolan, a za to się rozprzestrzeniają. sad. Od wczoraj kąpiemy ją w roztworze oilatum plus. działa przeciwgrzybiczo, antyseptycznie- podobno przeciwdziała roznoszeniu się przy grzybicach i zakażeniach skóry. Boję się tylko, żeby to nie była ta skaza, ale czytałam gdzieś , że plamy przy skazie swędzą, a Mila na nie nie zwraca uwagi w ogóle. Jak to jest z tym swędzeniem? prawda to? Napiszcie, może macie jakieś doświadczenia ze skazą , martwi mnie to bardzo.
                dzisiaj załatwiam też kominiarza, żeby zrobił ekspertyzę, czy będziemy musieli wyłaniać komin do C.O. na zewnątrz budynku, czy może damy radę gdzieś się podpiąć. Czas pełen wrażeń wink
                • aleksa51 Re: Wtorek 31.05.11, 13:29
                  Basek wszelkie emolienty łagodzą swędzenie więc mila po prostu może dzięki tym kąpielą nie odczuwać swędzenia. Z opisu może wyglądać na AZS więc ja bym poszukała dla niej dobrego alergologa. To może być sam początek problemów oby jednak to był tylko incydent.
                  Huczusiu je chętnie bym spałaszowała kiełbaskę z grila.
                  Musso szkoda.
                  U mnie USG w normie. Leżę.
                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 01.06.11, 10:38
                    Aleksa, ale oilatum stosujemy dopiero 2 dni, ona te zmiany ma już z miesiąc, i nie sprawiaja wrażenia swędzących. Tak więc myślę, że to coś innego.
                    • abi19822 po długiej przerwie 01.06.11, 21:41
                      witajcie Dziewczyny.
                      Od dawna korciło mnie żeby do Was napisać ale bałam się pisać żeby nie zapeszyć a wiedziałam że jak już napisze to nie wytrzymam. ale od początku...

                      mieliśmy z Małgosią trudny czas, bardzo nam chorowała, nie mogliśmy wyjść z jednego zapalenia oskrzeli a tu następne, potem jelitówka... ech w końcu nie wytrzymałam i zrobiłam Małej testy z krwi, wydałam przeszło 200zł ale się opłaciło, my, nasz pediatra i alergolog wszyscy byliśmy w szoku. Okazało się że nie ma alergii na mleko i na inne cuda tylko bardzo silną alergię na kota i psa!!! Moi Rodzice mają kota a u nich bywaliśmy często stąd te choroby. Z alergicznego kataru robiło się zapalenie oskrzeli, takie masakryczne z dusznościami, wziewy itd. Teraz Małgosia jest na zyrtecu i unikamy wizyt u moich Rodziców aż znajdziemy dla kota dom.

                      a i teraz najważniejsze, Małgosia będzie miała braciszka albo siostrzyczkęsmile bałam się pisać bo nie wiem czy pamiętacie ale po urodzeniu Marysi już kiedyś test był pozytywny ale się nie udało, więc teraz czekałam z mówieniem. Dopiero teraz z M mówimy bo już powinno być dobrze 18tyd, mam nadzieję... proszę trzymajcie kciuki!

                      a najśmieszniejsze jest to że termin mam prawie identyczny jak z Małgosią. Byliśmy pewni że staranka zejdą nam długo ok roku tak jak przy Małej a tu taka niespodzianka, przy pierwszym cyklu celowanym w dniu płodne bachsmile

                      nie macie pojęcia jak mi ulżyło że do Was napisałam, ciesze się że mogłam się już z Wami podzielić radością!!!!

                      bardzo serdecznie Was pozdrawiamsmile
                      • aleksa51 Re: po długiej przerwie 02.06.11, 13:34
                        Witaj Abi. Niedawno myślałam o tobie i reszcie dziewczyn, które nie zaglądają, nie piszą.
                        Zagadkowe jest też dla mnie zniknięcie Vivianny. Ale z tymi dzieciakami to trzeba przejść za swoje i za cudze. Teraz pewnie Gosia będzie musiała pobrać leki żeby wyciszyć nadwrażliwość oskrzeli - u moich dziewczyn właśnie przez częste zapalenia rozwinęła się nadwrażliwość oskrzeli = astma. Gratuluję ci ciąży. Domyślam się jakim zaskoczeniem była dla ciebie ciąża po tak krótkich staraniach. Jesteś jeszcze pewnie przed USG połówkowym? Jak się czujesz w tej ciąży? Rodzinie też tak długo teraz nie mówiliście?
                        Basek daj znać jak dowiecie się co to za draństwo.
                        Mi wczoraj w nocy psuła się pompa. Po północy alarm pompy załonczał się co kilka minut, a ja musiałam go wyłączać. W końcu rano zaczęłam czuć silniejsze skurcze i okazało się, że pompa nie działa wcale. Ponieważ na cały oddział są 3 pompy i wszystkie zajęte dostaję na razie fenoterol w kroplówce. Po południu mają odłączyć od pompy sąsiadkę z łóżka obok i dadzą mi. Na razie jeszcze mam być na pompie do poniedziałku - decyzja ordynatora. Pewnie będę musiała przełożyć wizytę u diabetologa bo do wtorku z wyjściem się w takiej sytuacji nie wyrobię. Pisałam wam, że Piotruś waży kilogram?
                        Dziewczynki co u was?
                        --
                        https://www.suwaczki.com/tickers/nzjddqk3lje68m3a.png
                        • musso4 Re: po długiej przerwie 02.06.11, 14:21
                          Abi graulujębig_grin
                          u mnie nic nowego, ciepło, spędzamy z córą dużo czasu w ogrodzie, ma tam co robićsmile czasami zastanawiam się czy nie dać sobie jednak spokoju z kolejnym dzieckiem, te ciągłe oczekiwanie co miesiąc jest już denerwujące, pisałam też wcześniej, że mam zamiar wybrać się do gina porobić badania, ale chyba nie pójdę, nie chce mi się drążyć już tego tematu w kółko
                          • norwegiana czwartek 02.06.11, 22:12
                            cześć dziewczyny u mnie Eri w sobotę skończył antybiotyk w niedziele i poniedziałek gorączka we wtorek go wysypało wczoraj jeszcze więcej lekarz mówi że to może być po antybiotyku ja myślałam że może zęby dlatego gorączkuje ale jak go wysypało to może trzydniówka cholera wie szkoda mi go bardzo swędzi go to wysypało mu najbardziej głowę szyję potem zeszło niżej na całe ciało kąpiemy go w krochmalu i chyba jest mała poprawa mam nadzieję że to trzydniówka chociaż jak Córa miała to ją nie swędziała ale dzieci różnie przechodzą
                            ja już mam dość tych rewelacji chorobowych kiedy to się skończy????
                            abi gratuluje
                            • goska797 Re: piątek 03.06.11, 08:26
                              Super Abi, bardzo sie ciesze i gratulujesmile
                              Aleksa to faktycznie przerabane z tymi pompami. Co to sa 3 sztuki na caly oddzial.
                              U nas z Mateo wszytsko ok, ale my z M mamy ciche dni. Pokłócilismy sie na maxa i od wczoraj rana nie gadamy. Dzisiaj tylko postanowil sie odezwac bo trzeba isc do skarbowego bo nas wezwali. Sam nie moze wiec wyjscia nie mial i musial przemówić. Najchetniej bym mu powiedziala zeby sie wypchal i sam sobie poszedl skoro nie raczyl sie do mnie caly dzien odezwać i malo nie zabił wzrokiem. Kompletnie nie możemy sie dogadać.
                              z innych rzeczy to cróka mojego brata (pisałam Wam o tym ich porodzie i o nich samych) jest w szpitalu. Jak byliśmy u nich w niedziele to mowiłam, że Asia ma chyba zatkany nosek i trzeba oczyscic, badż za suche powietrze bo bylo mega gorąco a oni pozamykali okna. Wczoraj na gwałt szukali laryngologa bo dostali skierowanie do niego ponieważ mala ma trudnosci z oddychaniem. W szpitalu gdzie byli nie mieli laryngologa a w innym dlugie terminy. W końcu zapisałam ich prywatnie bo nie wiedzialam czy dostali skierowanie na oddzial czy na konsultacje. Laryngolog st ze nic nie widzi i co najwyzej trzeba ten nos oczyszczac bo moze miec alergie. Dodam, ze przed wizyta chcieli ja wozic do szpitali dlka doroslych i tam gdzie rodzili. Po moimi gadaniu kupili dopiero Fride i sól morska, a gadka od niedzieli. Ponoc troszke jej pomoglo. Na wieczór jednak cos jej sie pogorszyło i polecieli do szpitala na Szaserów bo mieli najblizej, a to dla dorosłych. Tam odesłali ich do szpitala dla dzieci. Stwierdzili, ze ma infekcje bakteryjną. Zastanawiam sie czy sami jej do tego nie dporowadzili nie oczyszczajac jej noska? W każdym razie mój brat stw ze nie potrzebna była ta wizyta u laryngologa co ich zapisałam, bo sie nie zna jak wszyscy prywatnii. Tak więc miałam wrażenie, że mają do mnie pretensje tylko nie wiem o co? chybo o stracone 100 zl za wizyte. Postanowiłam nie odbierac od nich wiecej telefonów, a przynajmniej nic nie doradzać kiedy beda pytali bo jak zwykle wyszłam na tym.....
                              • jedynybasek5 Re: piątek 03.06.11, 10:28
                                Abi gratuluje z calego serducha!!! my bylysmy u alergologa. powiedzial, ze zmiany nie sa jakies straszne, nie dawal zadnych lekow doustnych bo nie swedzi nic, tylko taki hydrocortyzon do smarowania zmian. dodatkowo mam jej jak najwiecej dawac nieprzetworzonych rzeczy, w tym słoiczków (?) bo tam podobno tez chemia?! nie wiem czy w to wierzyc. a na razie czekamy, moze zacznie cos znikac.
                                mam tez kolejne zmartwienie, tym razem z czym innym- Mila zaczęła ostatnio przekręcać główkę na boki tak jakby chciała wytrząsnąć coś ucha, to wygląda jakby było niezależne od jej woli, albo tak mi się wydaje. Nigdy czegoś takiego nie robiła i nie wiem czy tak ma być czy nie. Może wymyślam, ale zauważył to też M. i mama moja więc być może coś jest na rzeczy. Dzisiaj zadzwonię do neurolog sprawdzonej i zapytam.
                                Trzymajcie się zdrowo!!!
                                • aleksa51 Re: piątek 03.06.11, 19:05
                                  Basek co powiedział neurolog?
                                  Goska tak to bywa - zawsze będą potrafili znaleźć winnych byle siebie wybielić. Pewnie trudno ci będzie przy następnym telefonie z prośbą o radę im jej nie udzielić.
                                  Norwegiana trzymaj się. Wiem jakie ciągłe choroby dzieci są flustrujące. I ostrożnie z antybiotykami, czasem lekarze wypisują je zbyt pochopnie.
                                  Ze 2 godzinki temu zwolniła się pompa i już zamienili mi kroplówkę na nią. Jak kroplówka zwalniała to dostawałam konkretniejsze skurcze z bólami w dole pleców. Zobaczymy jak będzie od poniedziałku na tabletkach.
                                  • jedynybasek5 Re: piątek 06.06.11, 15:39
                                    nie mogę się dodzwonić do tej Pani neurolog, u której kiedyś byliśmy. A innej nie chcę. poczekam jeszcze kilka dni. Póki co zmiany na skórze się złagodziły, myślę, że powodem była ta nieszczęsna szynka na kanapkach. Niby nowe się nie pojawiają, ale było tych plamek tyle, że już nie wiem, czy te, które widać to nowe czy pozostałości.
                                    Czy u was też jest taki upał?? masakra, Mila biega w samym pampersie, a i tak ma cały czas wilgotną skórę. Też bym tak chciała polatać, no może nie w samym pampku haha ale jednak wink
                                    • musso4 Re: piątek 07.06.11, 13:51
                                      gorąco to fakt, ale ja kocham lato i upały też, szczególnie jak siedzę sobie z Klaudią w cieniu pod drzewemsmile zdecydowaliśmy, że kupimy małej basen, ale taki żebyśmy wszyscy się zmieścilibig_grin dostała też od babć huśtawkę i rowerek, ale nie jest na razie zainteresowana, chyba jeszcze za małasmile jak na razie najbardziej interesuję ją rysowanie i granie w piłkęsmile
                                      mam tez małego stresa, bo przez moją nieuwagę najadła się w niedzielę czereśni z pestkamisad, jak myślicie nic jej nie będzie?
                                      • patite Re: piątek 07.06.11, 23:44
                                        melduję się. przeczytałam zaległe posty smile
                                        pracuje na pełen etat już od 3 tygodni, a wcześniej były rozmowy i przygotowania.
                                        Cały czas o was myślałam. dzisiaj już późno lecę spać bo przed 7 zadzwoni mój budzik, ale obiecuję skrobnąć coś dłuższego może nawet jutro.
                                        Cieszę się, że dzieciaczki wszystkie ok.
                                        Tylko Igusia nic się nie odezwała...
                                        Aleksa Ciebie ściskam najmocniej, dzielna jesteś.
                                        I norwegiany maluszek mam nadzieję już zdrowy.
                                        Ok reszta jutro.
                                        Buziaczki dziewczynki.
                                        • goska797 Re: piątek 08.06.11, 08:08
                                          A ja ponownie zostałam ciocia. U brata ciotecznego urodził sie Marcelek. Ma 4370g i pobił Mateusza o 90 gsmile
                                          Poza tym od dwóch dni czekam na @.
                                          • musso4 Re: piątek 08.06.11, 11:17
                                            czyżby było coś na rzeczybig_grin daj znać
                                            • norwegiana Re: piątek 09.06.11, 23:22
                                              ...u mnie bez zmiansad Eri wysypany ma pleśniawki i zapowiada się na zapalenie ucha ....dziś byłam u lekarza masakra jakaś jeszcze mi sie klawiatura sypie ...ja wysiadamsad
                                              aleksa jak sie czujesz?
                                              gosia robiłaś test? trzymam kciukismile
                                              patite fajnie że się odezwałaś napisz oś więcej
                                              IGA daj znac
                                              • goska797 Re: piątek 10.06.11, 08:29
                                                hej Dziewczyny,
                                                nie, nie wszystko po staremu. Nam sie dwa razy takie szczeście przytrafić nie ma prawa. @ mnie nawiedziła. Powiem Wam, że jednak troche mi szkoda było.
                                                Norwegina szkoda Twojego Eri, biedaczek męczy się a i Ty pewnie zmęczona.
                                                Ja powlo wymiękam z moim łobuzem. Kompletnie sie nie słucha. Włazi wszedzie. Tam gdzie nie wolno też i zupłenie nic sobie nie robi z mojego gadania. Ostatnio non stop pcha sie do komputera. Zamknęłam więc drzwi do pokoju. Przez pół godziny stał i wył pod nimi. Straszna była rozpacz. Zastanawiam sie czy ja dobrze robie totalnie olewając te jego płacze. Czekam aż mu minie. I non stop ściagam go z rzeczy na których nie może być, aż do skutku.
                                                • musso4 Re: piątek 10.06.11, 09:27
                                                  a ja mojej córce pozwalałam na wszystko, jak zaczęła raczkować, otwierała szafki wyrzycała ciuchy, w kuchni garnki, łyżki, talerze co popadło, jak szybko ja to zainteresowało, tak szybko przestało interesować i przestała broić, zaspokoiła swoją ciekawość i tyle, teraz już rozumie jak jej tłumaczę co wolno a co niesmile
                                                  kategorycznie zabraniałam tylko takich rzeczy, które mogłyby doprowadzic do tragedii, typu wkładanie palców do gniazdkasmile
                                                  goska szczęście ma prawo ci sie przytrafic po raz drugismile trzymam kciukismile
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 11.06.11, 10:48
                                                    cześć dziewczyny, wpadłam na chwilkę bo zaraz mam gości. U nas chaos , kupa spraw na głowie, co pomału odbija się na nas i czasem się z M. sprzeczamy , ale to takie oczyszczające jest trochę, więc aż tak bardzo mnie nie martwi. Mila 8 skończyła rok! jak to strasznie zleciało. Też włazi wszędzie, wszystko by ściągnęła skąd się da i nie da. Jeszcze nie chodzi, ale bardzo chce wink Rozpieszczona jest okrutnie, jak nie może czegoś dostać to symuluje big_grin składa usta w dzióbek i udaje, że płacze wink Ale pomimo, że przeważnie dostaje czego chce, to i tak większość czasu spędza na podłodze bawiąc się sama, wystarczy, że jest ktoś obok niej.
                                                    Gosia, uwierz mi, że na razie jeden łobuz Ci wystarczywink Ja jak na razie na myśl o drugim dziecku jakoś nie za bardzo wink Ale jak mycha pójdzie do przedszkola to nie wykluczam. A powiedz mi dokładnie ile ma ten Twój syneczek kochany? Już mi się miesza wszystko.
                                                  • musso4 Re: piątek 14.06.11, 13:46
                                                    aleksa jak tam, wszystko ok z dzidziusiem? nic nie piszesz już się martwie.
                                                  • aleksa51 Wtorek 14.06.11, 14:12
                                                    Nie pisałam bo w dołku jestem. Z małym ok. W piątek wieczorem wyszłam do domu. A w dół wpadłam przez znajomą, która też jest w ciąży i chodzi do tego samego gina i go o mnie wypytuje, a potem powtarza co wyciągnie. I tak w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że na bank będę rodzić w MP bo będzie wcześniak...do tego większość lekarzy na oddziale sądzi, że sobie wymyślam.
                                                    Bardzo mnie to rozwaliło. Najpietw płakałam noc i pół dnia. Potem codziennie. Zastanawiałam się i nadal to robię gdzie jechać po pomoc w razie pogorszenia. Poczułam, że jestem w tej walce sama i bezradna.
                                                    Kontakt ze znajomą zerwałam natychmiast bo to nie pierwszy jej taki wybryk. Lekarza poprosiłam, żeby z nią na mój temat nie rozmawiał i od tamtej pory mam wrażenie, że mnie unika - wcale to nie polepsza mojego stanu.
                                                    W ramach ciekawostki dodam, że w dniu wypisu na KTG na wykresie skurczy miałam tatry - od 30 do 50% i nikt nawet zapewne nie rzucił okiem.
                                                    Jestem już zmęczona tą całą sytuacją i źle się czuję.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 14.06.11, 14:16
                                                    znajomą lepiej olać, ale lekarzowi należy się opr, jak może udzielać komuś takich informacji, trzymaj sięsmile jakoś musisz wytrzymać do końcasmile ja cały czas trzymam kciuki za twojego bąbelkabig_grin
                                                  • norwegiana wtorek 14.06.11, 23:11
                                                    aleksa jeszcze" tylko" 6 tygodni potem im utrzesz nosa za takie gadanie głowa do góry wszystkie tu trzymamy kciuki skup się na pozytywach smile
                                                    ...u mnie pleśniawki znikają synek wysypany tylko na buzi podejrzewam że od śliny, dziąsła jak balony bolą go bardzo powoli wychodzimy na prostą w czwartek szczepienie...
                                                    szczepiłyście swoje dzieci jakąś szczepionką odpornościową??? zamierzam coś kupić w pl jeszcze trochę i będę się pakować smile
                                                  • goska797 Re: wtorek 15.06.11, 08:23
                                                    Aleksa trzymaj sie kochana. Lekarz wykazał się zupełnym brakiem profesjonalizmu. W ogóle jak mozna powiedziec o pacjentce, że wymysla? Moja lekarz tez nie raz w ciąży widzialm po minie uważała, że przesadzam ale nigdy nic mi nie powiedziała tego wprost. Szkoda, że zamiast gadać o Twoim stanie zdrowia koleżance, Ciebie nie informuje jakie ma podejrzenia. Nic się nie martw, juz bliżej jak dalej.
                                                    A co u nas? Nadal trwa walka z Mateo by zechciał wsiąść do wózka kiedy wracamy do domu itp. Póki co trzymam go aż sie uspokoi i dopiero go wsadzam. Ostatnio zastanawiam sie czy ja jestem złym rodzicem czy on taki uparty i ciągle chce postawić na swoim? Oprócz tego sam maszeruje juz trzymany za rączki.
                                                    Ja szukam pracy ale oczywiście nawet jednego telefonu. Mój M widze juz zaczyna sie denerwować, że nikt się nie odzywa. Sama sie zaczynam denerwować, że na jeseini będę bez pracy.
                                                    Jeszcze tak Was zapytam, czy normalna jest brak ochota na sex jak ma sie male dziecko? Moj M narzeka bo pamietacie jak to w staraniach o malucha jest, a teraz ja mam zupełny odwrót w tej sferze. W ogóle mi go nie brakuje.
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 15.06.11, 11:26
                                                    Aleksa, współczuję Ci z całego serducha- lekarza, koleżanki, całej sytuacji. Ja miałam dobrze, bo w dużym mieście lekarzy do wyboru-do koloru. Gdyby mój mi nie odpowiadał to pewnie zmieniłabym na innego i tak do skutku. tylko u mnie było wszystko w porządku i zmiana wchodziła w rachubę, a u Ciebie każdy nowy lekarz od nowa musiałby się zapoznawać z historią. Staraj się przetrzymać, dbaj o siebie.
                                                    Gosia- ja bardzo długo nie miałam ochoty na seks, martwiłam się o to bardzo, bo ja zawsze lubiłam "ten sport" oczywiście z moim M. wink . Jak karmiłam to w ogóle nie było mowy- na samą myśl jakoś mnie odpychało. Potem zaczęłam brać pigułki, które też strasznie obniżyły mi libido. Ale odkąd mam spiralę, jest super. Żadnych hormonów, czuję się komfortowo, kiedy mam dni płodne niezagłuszane przez tabsy, M. bym nie wypuszczała z łóżka najchętniej wink A Ty karmisz jeszcze? może to jest powód... A może za bardzo stresujesz się brakiem pracy, albo świadomość, że mąż od Ciebie tego oczekuje działa "chłodząco" . Mi do głowy przychodziło masę myśli, czułam się mało kobieca, co chwilę przepraszałam M., że tak jest. Ale na szczęście on cierpliwie czekał i zawsze powtarzał, że nie jest ze mną dla seksu tylko dla mnie. Ale wiem, że nie wszyscy są tak cierpliwi. Co do synka wink Nie jesteś złą matka i zawsze się zastanawiam ja możesz tak w ogóle pomyśleć. Dziecko to dziecko- musi się powyrywać, poryczeć, Milka ostatnio mi histerię w parku zrobiła, że nie chce do wózka- włożyłam ją jakoś- ryk na cały park, no to ja w drogę- po paru minutach spokój, położyła się ładnie zasnęła. To już nie jest ten czas, kiedy dziecko płacze tylko wtedy, kiedy je coś boli, albo ma jakąś inną ważną potrzebę. teraz zaczyna się wypróbowywanie starych wink sprawdzanie dokąd może się jeszcze posunąć, na ile ta matka zestresowana mu pozwoli. Wiem, że każdy rodzic ma swoje metody wychowania. Milka jest rozpieszczona do granic możliwości, ale na pewne rzeczy sobie nie pozwolę- np, żebym musiała nieść 10 kilowego łobuza bo mu się wózek nie podoba wink Oczywiście staram się, żeby na każdym spacerze się wyszalała, idziemy do piaskownicy, trochę ją prowadzam, jak jest czysty trawnik to raczkuje ile chce. Ale potem- ma grzecznie siedzieć i już smile No to tyle mojego wymądrzania, ide myć (tzn szorować) podłogę w kuchni, bo niedługo kapcie mi się będą przyklejać wink
                                                  • musso4 piątek 17.06.11, 13:01
                                                    ale mam dzisiaj dobry dzieńsmile sprzedałam w zeszłym roku auto, było full ubezpieczone, zgodziłam się przekazać ubezpieczenie kupującemu, żeby nie zchodzić z ceny, zgłosiłam sprzedaż w wydziale komunikacji, a u ubezpieczyciela już nie. przyszło mi ostatnio pismo, że auto rozbite, i żeby wysłać ksero dowodu lub jeśli sprzedane ksero umowy, bo nie mogą zamknąć sprawy odszkodowania, wysłałam i dzisiaj przyszło pismo, że niewykorzystana składkę AC mi oddadzą, więc dostane przekaz na ponad 460zł myślałam, że jak przekazuje ubezpieczenie to całe, a babka na infolini powiedziała, że tylko OC przechodzi i przekaz juz wysłali pocztą, jutro jadę kupić małej basen do ogrodu, więc nie będę musiała się ograniczać cenowo kupie taki, żebym sama się zmieściła
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 20.06.11, 13:47
                                                    Dziewczyny co wy, w sen jakiś letni zapadłyście ? wink Ja choćbym chciała to mi moja potwornicka nie pozwala. Odkąd jest babcia, to młoda jest tak rozpieszczona, że ręce opadają. Chodzi spać o 22 zamiast o 20- bo o wiele więcej czasu spędza na rączkach. Od dziś jest zakaz nakolannikowania i narączkowania, bo wczoraj jak o 22 położyłam młoda do łóżeczka, to był taki ryk niesamowity, chciałam ją przetrzymać tak jak wtedy w parku, ale nie dało się- aż się zanosiła, nawet jak wzięłam ją na ręce , to nawet nie chciała na mnie patrzeć sad W końcu ok. 23 zasnęła u nas na łóżku, i tak mi jej szkoda było, że nawet nie przenosiłam jej do łóżeczka wink
                                                    Z innych aktualności wink zrobiłam 15 sporych słoików dżemu jabłkowego dla Mili, 12 słoików ogórów kiszonych i 10 konserwowych. Jak papryka będzie tańsza to pewnie też pokonserwuję trochę, a z pomidorów porobię sałatkę albo przeciery. Taki mam plan przynajmniej wink
                                                    No i załatwianie łazienki w toku. Pozwoleń, pism co niemiara. Dzisiaj przyjdzie projektant rzucić okiem. kominiarza mamy z głowy, jeszcze wspólnota, zbilk, urząd... brrrrrrr. A na końcu sama przyjremność - remont wink Ale i tak nie mogę się doczekać.
                                                    odezwijcie się moje Panie, Aleksa, jak u Ciebie? Gosia, jak tam mały urwis- tak samo jak u mnie ? wink
                                                  • aleksa51 Wtorek 21.06.11, 09:59
                                                    Jestem.
                                                    A jak myślicie co się mogło u mnie jeszcze stać??? Jak nie urok to...przemarsz żołnierzy, nie?
                                                    Pojechałam wczoraj do gina, stwierdził,że w miarę ok i jak wracaliśmy to kobieta walnęła nas w dupsko. Wezwaliśmy policję, żeby ze względu na ciąże napisali jakąś notatkę, bo nigdy nic nie wiadomo. A oni wezwali karetkę i leżę na obserwacji na OCP. USG już miałam i na razie wszystko ok. Pobolewa mnie trochę głowa i jak się wiercę to kość łonowa.
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 21.06.11, 13:49
                                                    Witam po dlugiej przerwie.
                                                    Aleksa strasznie mi cie szkoda, ale dzieki Bogu nic Wam nie jest. Tak sobie myslalam o Tobie wczoraj: tak duzo musisz przejsc w tej ciazy rto jak juz urodzisz to wszystko bedzie ok. Maly bedzie pieknie spal cale nocki (prawie) i nie bedzie chorowal. Musi tak byc smile
                                                    Ja wlasnie wrocilam z bilansu 2latka z Tomaszem. Wszystko ok poza tym ze musialam sie pobawic w tlumacza bo Tomis nie mowi i nie wiele rozumie po angielsku. Balam sie ze sie zawstydzi i nic nie bedzie chcial robic, ale tak swietnie do niego podeszli ze zrobil wszystko co chcialy. Fajne bylo to ze wszystko bylo w trakcie zabawy. A u mnie jakos cie kula nie pracuje juz od 7 czerwca bo nie moglam juz tak duzo prowadzic auto. Caly czas calkiem niespodziewanie zaczynaja mi sie rece trzasc i cala w srodku dygocze. Zwykle siadam i szybko cos zjem wypije i przechodzilo ale juz nie. Jak mnie zlapie to potrafi tak z godzine. Cukier mam ok tylko cisnienie troche niskie.
                                                    Dzialo sie u nas calkiem sporo i tych fajnych i tych mniej chwil. Fajnie bo odwiedzila nas moja tesciowa na tydzien. Dziewczyny jaka pomoc szok! Zwyczajne odkurzenie czy wkladanie czy wy wyciaganie Tomasza z auta. Tak odpoczelam. Ale aby nie bylo zbyt milo to zadzwonili do mnie z Polski z policji ze znalezli mojego ojca niezywego gdzies na ulicy jako nn. Nie wychowywalismy sie z nim a on nie byl ubazpieczony i chcieli abysmy zajeli sie pogrzebem. Masakra jakas bo za pozno leciec do Polski bo 32tc a poza tym to strasznie duzo kasy. Nie wiem co sobie o mnie pomyslicie ale nie zgodzilam sie i zostawilam to pomocy spolecznej. Co niektorzy juz mnie osadzili ale staram sie duzo o tym nie myslec, bo bym chyba zwariowala. Skoncze te moje wywody i przepraszam za dluga nieobecnosc. Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 21.06.11, 14:30
                                                    Asiu, nie przejmuj się opiniami ludzi- tu juz nawet nie chodzi o to czy wychowywaliście się razem, czy nie- teraz najważniejsze jest Wasze dziecko, ciąża. Temu, kto odszedł już nikt nie pomoże, a nie daj Boże, coś by się zaczęło dziać po drodze. koszta- pogrzeb w Polsce kosztuje niemało, u nas wyszło ok. 4 czy 5 tysięcy łącznie z kremacją dziadka. A jeśli nie dostanie się zwrotu od ubezpieczyciela to już w ogóle... troche to chamsko brzmi, bo niby tu pieniądze nie powinny mieć znaczenia, ale tak mówią ci, którzy mają nadmiar.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 22.06.11, 09:58
                                                    smile
                                                    u mnie nic nowego, ostatnio trochę zabiegana jestemsmile kupiłam małej basen, piłkę dmuchaną i koło ratunkowebig_grin dostała też rower i huśtawkę na dzień dziecka i jeszcze jedzie coś dla niej ze szkocji od chrzestnej, ale nie wiem cosmile teraz czekam na upały, żeby się pluskaćbig_grin
                                                    pozdrawiamsmile
                                                    aha jeszcze jedno @ znowu przyszłasad
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 23.06.11, 09:07
                                                    Dzien dobry kobietki!
                                                    Ale wczoraj mialam stracha ze rodze. Myslalaz ze wody mi odchodza: wkladka az nadto mokra i jak szlam siusiu to zupelnie tak jakbym nie kontrolowala i cos pocieklo mi po nogach. Boje sie o Zoske i zadzwonie dzis do poloznych pewnie bede musiala podjechac do szpitala na jakies badanko. Ale lepiej to niz sie zamartwiac czy miec pozniej do siebie pretensje.
                                                    Aleksa mam nadzieje ze juz w domku odpoczywasz.
                                                    Muso no to tylko czekac na upaly i szalenstwa w ogrodzie.
                                                    Dzis postanowilam wyprac cala wyprawke i spakowac torbe do szpitala bo to nie wiedomo kiedy zlapie a mezowi nie chcialabym tego zostawiac. Wczoraj mielismy rozmowe na temat porodu i niestety ale raczej bede sama rodzic bo nie mamy za bardzo kogo do dzieci. Moi bracia mysle ze sobie daliby rade ale nic nie wiadomo. Dobra lece szykowac sniadanko do szkoly, pozniej cos skresle. Pozdrawiam. Asia
                                                  • norwegiana czwar 23.06.11, 13:32
                                                    cześć dziewczyny
                                                    mnie udało się zaszczepić Eriego na wzw b Pyśka ciut katarzy ale nic groźnego
                                                    ... zostało 2tyg do wyjazdu minie szybko M na telefonie z pracy przez tydz więc jestem sama z maluchami pogoda bez rewelacji ale ciesze się że narazie nie pada
                                                    aleksa ,joasia trzymam za was kciuki
                                                    klawiatura nadal zepsuta i cieżko z pisaniem.
                                                  • aleksa51 Re: czwar 25.06.11, 16:43
                                                    Hej! Ja miałam wcześniej napisać ale ta cisza trochę zniechęca.
                                                    Jestem od wczoraj w domu. Jak ordynator badał mnie w dniu wypisu to powiedział do mojego lekarza" Trzeba się z panią umówić za 3 tygodnie na dokładniejszą diagnostykę tu w szpitalu". Nie bardzo wiem o co chodzi i przyjść do szpitala leżeć na badania nie uśmiecha mi się wcale. W poniedziałek jadę do gina po zwolnienie to zapytam o co chodzi. Miejmy nadzieję, że o głupie KTG.
                                                    Ja wnerwiam się na męża, że mi nie pomaga i jeszcze przez to skacze mi cukier uncertain

                                                    Joasia co u ciebie?
                                                    Norwegiana jak dzieci?
                                                    Co u was wszystkich?
                                                    --
                                                    https://www.suwaczki.com/tickers/nzjddqk3lje68m3a.png
                                                  • joannaa22 Re: czwar 25.06.11, 18:08
                                                    Rzeczywiscie cisza odstrasza od pisania.
                                                    Dobrze ze juz w domku Aleksa. Mysle ze nie powinni Cie poscic do domu ze znakiem zapytania. Powinni wszystko wyjasnic o co chodzi bo teraz siedzisz i sie zastanawiasz.
                                                    U mnie ok wlasnie siedze i delektuje sie obiadem/kolacja. Maz wzial dzieci na plac zabaw i z moim bratem beda brykac jakims autkiem spalinowym. Ja jestem dzis zmeczona bo mielismy festyn w polskiej szkole, fajnie bylo ale bieganie za Tomaszem juz ewidentnie mnie meczy. Przyjechalam do domu i poszlam z nim spac. Jesli chodzi o moj incydent moczenia sie wink rto dzwonilam do poloznych i kazaly obserwowac i lezec 30 min w jednej pozycji i jak wstane i zaobserwuje mocniejszy wyciek to do szpitala. Poki co nic nie leci a Zoska szaleje i przekreca sie na calego.
                                                    Piszcie kobietki co u Was, tak fajnie jest poczytac o postepach dzieci i co u Was sie dzieje w ogole. Pozdrawiam. Asia
                                                  • abi19822 sobota 25.06.11, 21:12
                                                    Witajcie Kochanesmile

                                                    Aleksa ciesze się że jesteś już w domu, jak przeczytałam posta o stłuczce to mnie zatkało, ciężki okres, stres o Maleństwo i opieka nad dziećmi... Ale zobaczysz że jeszcze trochę a będzie tylko lepiejsmile

                                                    u nas średnio dobrze. Małgosia całe szczęście zdrowa uf uf uf
                                                    Kilka dni temu w nocy bolał mnie brzuch, wzięłam nospę ale pomogła tylko na dwie godziny, do rana nie spałam bo nie dałam rady, niby niemocny ból ale taki nieprzyjemny, upierdliwy. Nie chciałam jechać na IP w nocy bo wiadomo jak traktuje się pacjentów o 2 nad ranem, poczekałam do rana i pojechałam na IP. Okazało się że skróciła mi się szyjka i ma 1cmsad kompletnie się na tym nie znam ale chyba to trochę mało? Chcieli mnie zostawić na oddziale ale jakoś uprosiłam, obiecałam oszczędzanie i branie leków. Dr kazał wziąć 3 tabl duphastonu na raz a potem codziennie 3x1 i nospa jak będzie bolało.
                                                    Aleksa Ty po Twoich przejściach jesteś w tym temacie ekspertem, co myślisz? Martwię się bo to dopiero 22tyd, wcześnie takie jajasad
                                                    acha Małgosia będzie miała siostrzyczkęsmile

                                                    mhn co jeszcze, z M raz z górki a raz pod górkę rożnie jest.... ehhhhh

                                                    pozdrawiam Was serdeczniesmile
                                                    abi
                                                  • musso4 niedziela 26.06.11, 09:39
                                                    u mnie nic nowegosmile z m to też różnie, raz dobrze raz średniosmile
                                                    Klaudia bystrzacha jak nie wiem co, wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że niespełna dwuletnie dziecko tak dużo rozumiesmile
                                                    w ciąży nadal nie jestem, ale nie chce mi się nawet o tym gadać... nawet nic z tym robić mi się nie chce
                                                    pracu mam full, bardzo mnie to cieszysmile ze względów finansowych oczywiściesmile
                                                    dzisiaj ładna pogodasmile więc będziemy szaleć na dworzebig_grin
                                                  • aleksa51 Re: niedziela 26.06.11, 17:09
                                                    To pracuj musso. Rób coś żeby tylko nie myśleć o staraniach i tych niepowodzeniach. Nadal trzymam za ciebie kciuki.
                                                    Joasiu cieszę się, że dziecię nadal siedzi sobie u ciebie bezpiecznie bo jednak to by było wcześnie...jak na wielkie wyjście.
                                                    Abi mi tak szyjka poleciała w 20/21tc. Został mi centymetr i na to założyli mi wtedy pessar. Ja ciągle mam skurcze i gdybym nie miała pessara to ciągle bym się bała, że jak zacznę rodzić to mogę nie dojechać do szpitala. A tak przynajmniej najpierw musiałabym urodzić pessar, a potem dziecko wink
                                                    W każdym razie nie możesz w tej sytuacji ignorować bóli czy skurczy nawet jeśli nie są silne i jest np 2 w nocy. Trzeba też unikać nacisku na szyjkę czyli najlepiej leżeć płasko - nawet pozycja półsiedząca to źle. Powinnaś jednak wypytać swojego ginekologa/położną jakie dokładnie są dla ciebie zalecenia. Jeśli nie masz skurczy to pessar powinien być świetnym rozwiązaniem - nie trzeba aż tyle leżeć, wystarczy oszczędny tryb życia.
                                                    Daj znać kiedy idziesz na wizytę.
                                                  • norwegiana niedziela 26.06.11, 23:11
                                                    ...u mnie samotny wieczór dziś do M ciągle dzwonią i jeździ do pracy dzieci śpią Pyśka ma trochę kataru ale nic poważnego Eri ok udaje mu się już zrobić ze 2kroki do przodu na czworaka podłoga śliska i do tyłu idzie mu zdecydowanie lepiejsmile górnych jedynek nadal brak
                                                    pogoda się tu u mnie poprawiła dziś dzieci w basenie posiedziały a mama na leżakusmile
                                                    piszcie dziewczyny smile
                                                  • joannaa22 wtorek 28.06.11, 11:53
                                                    Czesc dziewczyny. Wczoraj nie mialam sily nic napisac. Mielismy tak straszna goraczke na dworze, ze slabo mi sie robilo. Dzis juz chlosniej. Ja nie mam nic przeciwko sloncu i cieplu, ale nie tak nagle. W sobote rano zimno a w niedziele juz wielki upal. Tomasz tez ciezko to znosi, wczoraj nie mogl spac w dzien i padl o 18.30 a obudzil sie o22.00 Musialam siedziec z nim do 24 i dopiero spac. Aj nic tylko marudze. Ide zrobic kawke i moze cos posprzatac. Pozdrawiam was wszystkie.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 28.06.11, 15:01
                                                    Joasiu już skończyłaś 34 tygodnie. Ja o tym marzę!
                                                  • goska797 Re: wtorek 29.06.11, 08:51
                                                    Witajcie!
                                                    Aleksa i Joasia trzymajcie sie dzielnie. Joasia z tymi wodami to tez raz miałam takiego stresasmile Okazało sie, że to był bardzo obfity śluz.
                                                    My wróciliśmy z weekendu na Mazurach. Mateo zniósł podróż w miarę ok. Widzę, że max co jest w stanie wytrzymać to trasa do 4 godzin. Pierwszego dnia był bardzo osowiały i non stop płakał, ale tyle było nowych cioć i wujków, że nie ma co se dziwić. Podłapał od dzieciaków w jaki sposób otwierać szafki i jak wystawiać nogi w wózku poza poręcz (wczesniej tego nie robił, podejrzewam, że nauczył sie tego od młodszej A, która tak wlasnie jeżdzi). Ogólnie było całkiem przyjemnie. Jedynie co to sie nie wyspałam bo nasz bąbel wstawał codziennie 4:30. Przekonałam się tez, że chyba mało sterylnie wychowujemy Mateusza. Koleżanka dziecku wyparza butelki, przebiera gdy tylko sie uleje itp. A nasz lata z moniem non stop ( nie moge go oduczyć ) i ciagle tylko trzeba go płukać bo tarza sie po ziemi. Generalnie widziałam przerażenie w jej oczach jak np. odgryzłam kawałek banana Mateo bo nie mięlismy nic pod reką, a dać mu nie mozna duzego kawałka bo całość pcha do buzi. No cóz widać wychowujemy brudasa i na pewno bedzie pełen zarazków.
                                                    Poza tym zastanawiam sie co wynikinie w tym miesiącu. Jakos tak wyszło, że sie nie zabezpieczylismy i chyba dni płodne mi się przesunęły. Póki co mam 21 dc i jakos takm mnie boli podbrzusze a raczej boki kości biodrowych już 3 d.
                                                    Zaraz lecimy do pediatry na kontrole. Jeszcze zapytam mamy które maja chłopców: czy zdażyła Wam sie taka sytuacja, że siusiak był czerwony na końcówce i leciala z niego ropa. Nam sie cos takiego przydażyło na wyjeżdzie. Nie wiem czy to była jakas infekcja, czy sam sobie coś zrobił bo ciagle go rusza przy zmianie pieluchy, czy może woda tam byla jakas nie dobra.... M sciagnal mu ta rope, przemylismy przegotowana woda bo tylko to moglismy zrobic w danej chwili i minęło. Zapytam lekarza dziś, ale może spotkalyście sie z czyms takim?
                                                  • musso4 Re: wtorek 29.06.11, 09:33
                                                    ja też wychowuję "brudasa" celowo, takie dzieci rzadziej mają alergie, a tymi butelkami to mała miała niecały miesiąc jak dostała pleśniawki i położna kazała przestać wyparzać butelki, pomogło, pleśniawki zeszłysmile Klaudia brudna nie chodzi, w sensie jak się uklei czy ręce ubrudzi to jej myję, kąpie ja co dzień, ale ze sterylnymi warunkami nie ma co przesadzaćsmile
                                                  • jedynybasek5 środa 29.06.11, 10:50
                                                    Cześć babki smile to teraz ja wpadłam ponarzekać smile
                                                    Nie zdałam dwóch egzaminów, jeden poprawiam w piątek, drugi kampania wrześniowa. najgorsze, że każdy u tej samej baby uncertain Miałam już nawet rezygnować z tej szkoły, jakoś nie mam ambicji na mgr. Ale powstrzymuję mnie renta, i to, że musiałabym Milcię od września dać do żłobka.
                                                    Pozatym też wczoraj się pokłóciłam z M. I to o co- chciałam , żeby poszedł z kumplami do kina na 22:00, a on nieee bo zmęczony. To zmęczenie słyszę ciągle, nie to, że nie wierzę, bo pracuję fizycznie 10 h, ale najgorsze jest to, że jego zdaniem wszyscy inni pracują lżej, maja luzik i w ogóle. ehhh, nie dogodzisz człowiekowi.
                                                    Milcia rośnie, rozwija się, też jeździ z nogami na pałąku w spacerówce wink potrafi już przejść całą długość pokoju ( ok 5 m) chociaż ciągle najwygodniej na czterech.
                                                    Moja mama jeszcze jest, ale za tydzień wyjeżdża. Ale już bym chciała być sama w domu, dwa miesiące to wystarczająco długo smile
                                                    Pomału załatwiamy też wszystkie pozwolenia do budowy łazienki. Za sam projekt 4000 zł uncertain A jeszcze piec, wyposażenie łazienki, płytki, wyposażenie kuchni bo też zmieniamy - jak już robić bałagan, to raz a porządnie, a nie potem jeszcze raz się babrać. tylko nie wiem, kiedy to wszystko spłacimy... Ale jakoś musimy dać radę.
                                                    No to aktualności zdane wink
                                                    Dziewczyny trzymajcie te wasze maluchy w brzucholach ile się da. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. trzymajcie się mocno
                                                  • jedynybasek5 Re: środa 29.06.11, 10:52
                                                    Aha, moje dziecię też z tych brudasków. Wyparzanie butli? pffffffffff , jak zaczęła butlować ok. 4 m-ca zycia to może z miesiąc wyparzałam, potem luz. W paskownicy liże grabki, gałązki, głaska psy wszelakie, w domu też nie jest sterylnie, o nieeeeee wink
                                                  • goska797 Re: piątek 01.07.11, 09:27
                                                    Ale cisza......
                                                    Pogoda jest do d... 16 stopni, leje deszcz. Chyba zostaniemy dzisiaj w domu. Do tego wszystkiego rozbołalo mnie gardło.
                                                    Byliśmy z Mateo na wizycie kontrolnej u pediatry. Waży 11,400 kg i ma 79 cm długości. Poza tym na siusiaka dostał maść z antybiotykiem bo to zapalenie napletka. Kazała nam ponownie iść na badnie gospodarki wapienno-fosforanowej. Strasznie tego nie lubie bo zaraz chca go odchudzać, że za dużo wapnia to za duzo mleka dostaje, a ja ide schematem. Karza dawać wiecej zupek, których M nie lubi. Woli coś konkretnego. Przypomniało sie też lekarza, że po rehabilitacji nie skierowała nas do neurologa. Pomine fakt, że zakończylismy ją w styczniu. Wkurzyłam sie bo tak gadała jakby to była moja wina. W końcu ona od tego jest by mówić co należy robić. Znowu bede sie tlumaczyła przed neurolog czemu sie nie pojawiłam wcześniej.
                                                    Zaleciła nam tez zacząć dawać gerbera 3 bo jest już duzy chłopak i nie ma znaczenia, że zalecaja go dzieciom powyzej roku.
                                                    Z innych rzeczy to ostatnio ciagle kłócimy się z M. Nie wiem dlaczego ale ostatnio mówi mi bardzo dużo przykrych rzeczy. Wczoraj przecholował na maxa i w życiu bym sie nie spodziewała, że tak sie do mnie odezwie.
                                                    A co Dziewczyny u Was? Jak tam nasze ciężarówki? Basiu a jak przygotowania do ślubu? chyba w sierpniu masz?
                                                  • joannaa22 Re: piątek 01.07.11, 12:02
                                                    Czesc wszystkim.
                                                    Goska tak myslalam ze to jakis stan zapalny siusiaka. My przechodzilismy to z pierwszym synem, a teraz przykladam sie bardziej do czystosci Tomasza klejnotow wink Nie ze jakas sterylna jestem ale podczas kapieli poprostu troszeczke odchylam i plucze. Jesli chodzi o lekarza nautologa to nie daj sobie wmowic ze to twoja wina, my jestesmyrodzicamu a oni lekarzami i to oni powinni sie przykladac do opieki nad naszymi skarbami.
                                                    U nas pogoda nawet ok nie ma wielkich goraczek ale piekne slonko. Juz zaliczylismy plac zabaw i Tomi juz ma drzemke. Ja za chwilke do zelazka. Wlasnie przed chwilka kupilam bilety do Polski na pazdziernik za na prawde male pieniadze bo za 2 os dorosle 2 dzieci i niemowle zaplacilam 230 funtow. To i tak spore pieniadze dla nas ale czasem dla mnie samej i 2 dzieci placilam wiecej. No i trzeba bylo podjac decyzje jak nazwac mala bo trzeba podac do buletu. Bedziemy mieli mala Zoske. Lece poprasowac. Pozdrawiam. Asia
                                                    Aleksa co u ciebie?
                                                  • aleksa51 Re: piątek 01.07.11, 13:21
                                                    Ładne imię Joasiu. Z takim maluchem wyprawa samolotem do Polski...sama nie wiedziała bym jak się spakować smile
                                                    Goska zdarzają się kryzysy. Ja i mój M żyjemy właściwie w osobnych światach i każde ma swoje problemy i jest ok o ile któreś nie przelewa flustracji na drugie. Ale sytuacja nie jest idealna.
                                                    Co do pediatrów to każdy powie inaczej. Rób jak ci instynkt podpowiada.
                                                    Basek, nacieszyłaś się mamą! A i ona pewnie wnuczką się nacieszyła.

                                                    Ja jestem trochę jeszcze taka przygaszona. Znalazłam się w trudnej sytuacji i nieraz mnie to zgniata. Nie mam nawet siły już opisywać co się stało więc ewentualnie : forum.gazeta.pl/forum/w,548,126496057,126496057,Gdzie_zlozyc_skarge_na_ordynatora_OCP.html
                                                    Ale zebrałam się wczoraj żeby spakować torbę do szpitala ale tak jak już do porodu. Nie zamierzam tam jechać, żeby leżeć na patologii. Jakoś muszę wytrwać. Ja tylko chciałam spokojnie donosić synka do bezpiecznego terminu, a teraz nie wiem jak spojrzeć w oczy mojemu lekarzowi.
                                                  • musso4 Re: piątek 01.07.11, 13:41
                                                    aleksa, delikatnie mówiąc masz przerąbane, współczuję ci bardzo, cały czas trzymam kciuki żebyś wytrwała jak najdłużej, ze swoim maluszkiem, skup się na tym a reszta jakoś się ułożysmile

                                                    iga co u ciebie jak maluchy, nic nie dajesz znać?

                                                    moje stosunki z M ostatnio się polepszyły, niewiedzieć czemy ale jest lepiej, mniej się kłocimy, częsciej kochamy i jakoś ogólnie atmosfera w domu się poprawiłasmile
                                                  • goska797 Re: piątek 01.07.11, 15:39
                                                    Aleksa a przy Madzi i Noel spotkałas sie z podobnym zachowaniem? Ja nie wiem, że zamiast leczyc ludzi dla nich leczy sie tylko kasa.
                                                    Wiecie musze Wam powiedziec bo jakoś tak mnie meczy cos od środka, a nie mam komu. Od klku dni boli mnie prawy jajnik. Niby 24 dc a @ nawiedzają mnie miedzy 26-28d. Jakos tak dziwnie sie czuję, ale sama już nie wiem czy to moje urojenia czy coś jest na rzeczy. Pewnie mnie wyśmiejecie.
                                                  • musso4 Re: piątek 01.07.11, 16:09
                                                    ja się nie będę śmiać, tylko trzymać kciukismile
                                                  • aleksa51 Re: piątek 01.07.11, 17:04
                                                    Goska ja też trzymam kciuki. Wiesz jak to jest - jak się stara o dzidzia albo chociaż nienależycie zabezpiecza to zaraz się interpretuje wszystko na jedną stronę. Więc trzeba czekać i tylko czas może to wyjaśnić. A my możemy mieć nadzieję, i mamy wink
                                                    Z dziewczynami chodziłąm prywatnie do innej lekarki. Jak trzeba było jechać do szpitala to jechałam do CZMP i faktycznie że max 5 dni tam mnie trzymali bez względu na to czy skurcze przeszły czy nie (a nie przechodziły, czasem się po prostu poprawiało po lekach dożylnych).
                                                    Teraz miałam inne traktowanie dzięki mojemu lekarzowi ale pozostali mi nerwy psuli. A teraz już zostałam chyba na lodzie. Przecież ja nie wymarzyłam sobie komplikacji ciążowych i wypadku. I chciałam mieć kartę wypisową zgodną z prawdą. A wyszłam na jakąś niewdzięczną aferzystkę.
                                                  • patite Re: piątek 02.07.11, 00:35
                                                    słonka moje, czytam wszystko, żeby być z Wami na bieżąco.
                                                    Doba za krótka, nawet nie mam czasu dla maluszków.
                                                    Sciskam strasznie mocno, zwłaszcza Was dziewczyny brzuchate. W pracy u mnie wszystko ok, dużo się dzieje, ze starym dobrze jest. Dzieciaki zdrowe!
                                                    I lecę spać bo jutro jeszcze pracuje, mam dwa mejkapy weselne!
                                                    Nie gniewajcie się, że nic nie piszę. Jestem z Wami myślami.
                                                  • joannaa22 Sobota 02.07.11, 17:42
                                                    Czesc dziewczyny czy gotowala ktoras moze brazowy ryz? Ja probowalam i masakra jakas! Gotowal sie chyba z godzine a i tak nie to co bym chciala. Mial byc zdrowszy obiad ale ja chyba cos spieprzylam.
                                                    Aleksa jak czytam Twoje posty to wierzyc mi sie nie chce i tak mysle co jeszcze moze spotkac jedna osobe. Wiecznie pod gorke jakas. Nie potrafie zrozumiec postepowania ordynatora i dobrze ze zamierzasz zlozyc skarge, jestem z Toba.
                                                    U mnie jakos melanholijnie. wspominam czesto zmarlych z mojej rodziny i rozczulam sie ze mi ich brak. A poza tym straszny oblecial mnie strach przed porodem. Wiem ze 2 juz za mna i powinnam sie nie bac ale chyba wlasnie fakt ze jestem bardziej swiadoma co moze mnie czekac jeszcze bardziej przestrasza. Wiem tylko jedno ze jak tylko sie zacznie to pojade jak najwczesniej aby zdarzyc ze znieczuleniem. Z Tomaszem pojechalam juz za pozno i nie podali epiduralu, ale tym razem musze byc na czas. Bardzo sie boje ze bedzie tak samo bolalo. Maly mial 4300 prawie i szedl twatzyczkowo az w koncy sie zaklinowal i go przekrecali. Panikuje juz chyba.
                                                    Lece na lody bo synek dzis serwuje, a ze przytylam niewiele bo 10kg to sobie pozwole na wieksza porcje mmmniam. Pozdrawiam. Asia
                                                  • goska797 Re: Niedziela 03.07.11, 17:05
                                                    Joasiu bedzie dobrze. Zawsze strach jest przed porodem, nie sadze, że przy kolejnym jest łatwiej bo wiadomo co nas czeka. Z drugiej zaś strony wiesz juz jaki koniec i jakiej mysli sie trzymać by było lżejsmile
                                                    Jeśli chodzi o mnie to jestem przeziebiona. Z nosa mi sie leje. Okazuje się, że to powód mojego samopoczucia. Prze to nie poszłam dzis na Msze za moich dziadków i tate. W zeszłym roku nie byłam z tego samego powodu.
                                                    @ nawiedziła mnie dzisiaj. Wyjątkowo dzień wcześniej jakby wyczuła, że denerwuje się. Tak sobie myślę, że chyba na dziecko dla mnie jeszcze za wcześnie. Z jednej strony miałam starcha czy sobie poradzę z dwójką, a z drugiej jest mi trochę szkoda. Nie wiem sama co o tym sądzić.Jestem chyba nie zdecydowana i prawdę mówiąc wolałabym, żeby ktoś na górze tym razem nas zaskoczył. Czuje, że jeśli podejmiemy decyzję o drugim dziecku to znowu sie nakręce. Chciałabym czuć taki luz jak w miesiącu, w którym począł się Mateo. Cała ta sytuacja dowodzi jednak jednego, że chyba z drugim też nie wyjdzie nam od reki, jeśli wogóle.
                                                    Z dobrych wieści to moja koleżanka, która starła się o malucha 6 lat urodziła wczoraj Jasia (55cm, 3850kg). Im się udało w momencie kiedy szykowali sie do in vitro.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 04.07.11, 14:46
                                                    Joasiu ja gotowałam brązowy ryż. On jest tylko zdrowszy a nie smaczniejszy. Też był twardy, a według przepisu na opakowaniu ugotowany.
                                                    Co do porodu ciesz się, że rodzisz poza PL bo u nas różnie w szpitalach bywa...

                                                    Goska ja zaczęłam w pewnym momencie sama siebie przekonywać przy ostatnich staraniach, że to może potrwać, że mam czas. A poza tym jak się wcale nie uda to też nie koniec świata.

                                                    Pati, fajnie, że nadal z nami jesteś! Pisz jak znajdziesz chwilę bo wątek umrze śmiercią naturalną sad

                                                    Ja sama czuję się jak na bombie, która może w każdej chwili wybuchnąć. Mam jakieś przekonanie, że może zacząć się (poród) w każdej chwili. Wczoraj ogólnie źle się czułam. Po południu miałam skurcze co 5 minut ale niebolesne. W nocy dostałam tachykardii - myślałam, że mi serce wyskoczy ale wzięłam dodatkowy isoptin i po ok. 30 minutach się uspokoiło. Jestem wymęczona psychicznie, a i fizycznie czuję się słaba i wymęczona.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 04.07.11, 20:26
                                                    Aleksa oby jeszcze ze 2 tygodnie Maly chcial posiedziec pod serduchem. Caly czas mysle o Tobie jak ty sobie dajesz rade z ogarnieciem wszystkiego w domu dzieci i tak w ogole. Czy zakupilas juz wozek bo nie wiem chyba nie bylo mnie wtedy dlugo u was. Ja w weekend chce wyciagnac wozek i fotelik samocodowy i sprawdzic czy trzeba prac porzadnie czy tylko odswierzyc.
                                                    Piszcie dziewczyny nawet o pierdolkach bo jakos tu cicho.
                                                  • joannaa22 wtorek 05.07.11, 17:40
                                                    Cisza znowu to ja popisze o pie...ch. Dzis mielismy bardzo cieply poranek parno duszno. Przywiozlam Olka ze szkoly i zaczal padac deszcz. Wkoncu jest czym oddychac. O zapomnialam sie pochwalic ze wkoncu sa jakies postepy w nauce Tomasza robienia na nocnik. Biega w majteczkach i batdzo czesto wola siusiu. Czasem zapomni i tez ma radoche ze zmoczyl spodnie. Moze w to lato wyjdziemy z pieluch. Musze sie postarac bo to tylko teraz ode mnie zalezy, bo mlody zalapal o co w tym chodzi. 3majcie kciuki. Piszcie kobietki co u Was. Pozdrawiam.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 05.07.11, 18:18
                                                    Joasiu nie kupiłam jeszcze wózka bo w sumie jakoś tak z kaską średnio. Pewnie kupię w ostatniej chwili. Za to mam już kupione wszystko do porodu dla mnie i juniora, oprucz jego ubranek, bo wiadomo, że jeszcze nie wiadomo w jakim rozmiarze wink
                                                    Gratuluję postępów w nocnikowaniu - to wielki krok i duża ulga dla mamy. Zabawnie tylko jest jak siedzisz z niemowlęciem przy piersi, a starszak zrobi do nocnika coś grubszego i trzeba go wytrzeć. Z praktyki jednak wiem, że to wykonalne wink
                                                    Dzisiaj byłam w poradni diabetologicznej w CZMP i tym razem trafiłam na fajną lekarkę, która odpowiedziała na wszystkie moje pytania. I cóż...dalej dieta odchudzająca sad od poprzedniej wizyty schudłam 200g. Żeby utrzymywać odpowiednie poziomy cukru nieraz muszę być głodna. Ale czego nie robi się dla zdrowia naszych pociech?
                                                    W CZMP jest sklepik z ubrankami dla maluszków. Kupiłam więc małemu czapeczkę i sobie biustonosz taki szkaradny, typowy do karmienia (na noc) - ku mojemu zdziwieniu był odpowiedni rozmiar.
                                                    Dzisiejszą wycieczkę uznaję za udaną.
                                                  • joannaa22 Re: wtorek 05.07.11, 20:20
                                                    U nas tez nie ma kasy w nadmiarze. Nawet zaczelam sie zastanawiac jak podolamy ze wszystkim. Jednak mam troche lepiej jesli chodzi o wyprawke bo na targach chce obkupic mala juz na caly rok za grosze. Piekne prawie nowe ciuszki za 1 funta lub niewiele wiecej. Ja jeszcze musze sobie kupic biustonosze do karmienia i jakas koszule nocna.
                                                    Jeszcze powiem ze w tej ciazy w ogole nie mam ochoty na seks. M sie nie skazry anie nie namawia ale ja sama wiem ze mu ciezko. Dziwi mnie to bo w poprzednich ciazach moglam doslownie nie schodzic z niego. Czy wy tez tak mialyscie?
                                                    Aleksa jak ty dajesz rade to ja nie mam pojecia. Jeszcze ta dieta odchudzajaca w ciazy?! Jeszcze kilka tygodni i wszystko wroci do normy.
                                                    Pozdrawiam. Asia
                                                  • goska797 Re: wtorek 05.07.11, 20:52
                                                    Aleksa ja Cie podziwiam, że dajesz radę. Ja pewnie bym juz dawno osiwiała. Tak sie zastanawiam czy to zniecheciłaby Cie ta sytuacja w staraniach o kolejnego malucha?
                                                    A ja Wam troche poprzynudzam. Dzisiaj Mateo zrobił pobudke 3:20. Zasypiał na rekach co go odkładałam do łóżka zaraz był płacz. Padł przed 6. Na koniec tej nocnej wedrówki juz byłam zła bo na 9 mieliśmy do ortopedy. M do tej pory robi mi wymówki, ze sie wkurzyłam na młodego. Wiem, że nie powinnam ale ......
                                                    U ortopedy wszystko ok, u neurologa też. Ani śladu dawnej asymertii. Lekarz była w szoku, że próbuje już chodzić. Ponoć to bardzo szybko.
                                                    Wiecie ostatnio jestem zazdrosna o M. Mateusz garnie sie tylko do niego, cieszy na jego widok. Jak szuka ratunku to tez u M, a nie u mnie. M tw, że mnie widzi non stop 24/h i dlatego tak jest. Czuje sie jakbym była złym rodzicem od zakazów, a M od rozpieszczania dlatego jego woli.
                                                    ehhh.... to sobie pogadałam
                                                  • musso4 Re: wtorek 06.07.11, 16:02
                                                    aleksa żebyś tylko jak najdłużej wytrzymała w dwupaku, niech mały urośnie do bezpiecznego momentusmile tyle "atrakcji" w ciąży to współczuje
                                                    basek i co z tym ślubem, są już jakieś przygotowania?
                                                    iga nadal nie daje znać
                                                  • joannaa22 Czwartek 07.07.11, 12:40
                                                    Czesc dziewczyny. Mamy okropna pogode leje jakby z wiadra lali cos okropnego. Wczoraj odwiedzila mnie znajoma z dziecmi i przywiozla wory ciuchow po swojej 6cio miesiecznej corce. M stwierdzil ze Zoska nie bedzie w stanie wszystkiego zalozyc. Juz poprane i schnie. Tomasz nie marudzi nie moze zasnac i mam nadzieje ze to tylko zeby. Dolna 3 wyszla bezobjawowo dlatego mysle ze nastepne wychodza. Podalam nurofen i moze zasnie bo ma 15 mam polozna i niechcialabym go wybudzac. Lece rozpakowac zakpy i ogarnac troche mieszkanie. Piszcie babeczki co u was. Pozdrawiam Asia
                                                  • aleksa51 Re: Czwartek 07.07.11, 17:40
                                                    U mnie standardowo. Do tego skleroza - nie byłam sobie w stanie przypomnieć czy o 11 wzięłam fenoterol i na wszelki wypadek nie połykałam następnego bo to lek silnie działający. I raczej wtedy nie łyknęłam dawki bo około 15 zaczęłam mieć bolesne i długie skurcze. Nie czekałam do 17 tylko zaraz łyknęłam i sytuacja wraca do normy. Ale fakt że w domu mam za dużo pracy, a za mało leżenia - oczywiście nie robię zbędnych rzeczy tylko to co na prawdę muszę.
                                                    Po selekcji, praniu i prasowaniu ubranek widzę, że muszę koniecznie coś dokupić. Ale nie wiem jeszcze jaki rozmiar...i konto na razie do końcówki lipca puste. Więc miło by było gdyby synuś posłusznie jeszcze nie wychodził.
                                                    Wybaczcie, że nie nawiązuję do waszych postów ale mam problem z koncentracją i musiałabym je znów pojedynczo czytać przed odpisaniem.
                                                  • jedynybasek5 Re: Czwartek 08.07.11, 08:37
                                                    Aleksa, prasowanie ubranek też spokojnie możesz sobie odpuścić.
                                                    Pytacie co z moim ślubemsmile No musimy przełożyć niestety na późniejszy termin. Nie damy rady wszystkiego razem ogarnąć. Remont, ślub, na wszystko trzeba czasu i pieniędzy. Na remont mamy czas ograniczony więc niestety musi być na pierwszym miejscu.
                                                    Ja tak jak Aleksa- czytam posty, ale nie mam czasu odpisywać, teraz mam chwilkę bo Mila rozwala buty w przedpokoju. O, właśnie idzie wink Jest takim żywym dzieckiem, że nie mam jak nawet skrobnąć bo zaraz wisi mi na klawiaturze i uparcie ciśnie enter. Oj będzie się kiedyś z mamą kłócić o kompa smile
                                                    Trzymajcie się ciepło. U nas dziś pochmurno. A ja muszę jeszcze wziąć podpis od jakichś ludziów z 4 piętra uncertain A potem jeszcze z innej dzielnicy. Oby nie padało...
                                                  • goska797 Re: Czwartek 08.07.11, 15:29
                                                    U nas dzisiaj 26 stopni. Sporo chmur ale słonko sie przebija.
                                                    Mateo własnie śpi więc mam trszke luzu. Podobnie jak Twoja Milcia jest bardzo żywy, nie usiedzi na miejscu dłużej niż 5 minut. Bardzo szybko się nudzi. Cwaniaczek chodzi już trzymany za jedną raczkę. W domu potrafi sam przejść pokój, na dworze nie ma jeszcze odwagi się puścić.
                                                    Dzisiaj łobuz wylał na siebie zimną kawę. nie mam pojęcia jak dosięgnął tej szklanki bo wydawało mi się, że tam jego rączki nie siegnął. Wyłaó mu sie centralnie na twarz. On tylko oblizał się jęzorem i uśmiech.
                                                    Dzisiaj do końca dnia siędzę z nim sama. Ciężko bedzie bo jak znam zycie to po 19 bedzie sterczał pod drzwiami czekając na M,a ten bedzie w domu póną nocą. Wybiera sie na piwfko z kolegami.
                                                    Powiem Wam, że troche jestem zła na te jego wypady. Nie, że chodzi tylko o to, że ja siedze w domu. Nigdzie nie wychodze poza godzina angielskiego w tyg. Co to jednak za luz jak głowa musi pracować?
                                                  • joannaa22 Piatek 08.07.11, 18:05
                                                    Czesc dziewczyny. Basek my nasz slub odkladalismy dosc dlugo wlasnie ze wzgledu innych wydatkow. Fajnie ze dzieciaki takie zywotne i radosne.
                                                    Aleksa napisalam do ciebie wiadomosc na NK.
                                                    U nas pada na przemian ze sloncem a do tego strasznie wieje. Dla Tomka nie ma przeszkod jak tylko przestaje padac ucieka do ogrodu. Ja dzis prawie 4h prasowalam i szczerze to mam dosc. M wlasnie to rozwozi. Troche gotowki na weekend. A jeszcze cala sterta naszych ciuchow do prasowania, ale to zostawie na weekend.
                                                    Goska jesli chodzi o wyjscia to brakuje mi tego. Kiedys moj M zostawal z malenkim Tomaszem a ja wychodzilam na imprezke urodzinowa znajomej. Teraz jakos nie ma czasu. Szczerze to moja znajoma mi powiedziala ze w tej ciazy jestem taka troche wyautowana. Chyba ma racje ale nie robie tego jakos celowo. Poprostu tak jakos mam i ona tez nie ma mi tego za zle bo sama mowila ze miala podobnie. Musze leciec bo Tomi spiacy, musze go czyms zajac i przetrzymac jeszcze ze 2h. Piszcie co u was. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 08.07.11, 18:54
                                                    U nas dziś najpierw chmury, potem skwar, a niedawno burza.
                                                    Ja zaliczyłam dziś drugą wizytę u neurologa po wypadku. Z wszelakimi lekarzami teraz jest problem bo sezon urlopowy...
                                                    Dziś skończyłam 33 tygodnie. Z tygodnia na tydzień jest bezpieczniej. Ciekawa jestem jaką taktykę dalej wobec mnie zastosuje gin...i jak się będzie zachowywał w związku z tą aferą z ordynatorem. Ciekawi mnie na kiedy zaplanuje zdjęcie pessara i odstawienie fenoterolu. Wizytę mam w środę, więc jeszcze troszkę.

                                                    Dziewczyny zadają różne pytania o braciszka i dodatkowo Noelka nie może doczekać się jak mama będzie miała mleczko wink Madzia już nie pamięta szczegółów z niemowlęctwa siostry i chce np prowadzać dzidziusia za rączki, sadzać do stołu w krzesełku itd.
                                                    Noelka najczęściej zwraca się do mnie jak skąś wrócę z pytaniem "masz dzidziusia?"
                                                    Moje samopoczucie takie samo jak wcześniej- siedzenie na bombie.
                                                    Ale przyzwoicie byłoby poczekać aż Asia urodzi pierwsza, nie?
                                                  • joannaa22 Sobota 09.07.11, 11:03
                                                    Czesc wdzystkim. Jak fajnie posiedziec w sobote w domu. Zawsze na 9 di polskiej szkoly a dzis spokojnie i leniwie zjedzone sniadanie. Wlasnie odebralam z poczty przesylke. Kupilam lezaczek dla Zoski i jestem bardzo zadowolona. Uzywany ale wyglada zupelnie jak nowy. Chcialam kupic taki nowy ale cena mnie przerazila. A poza tym lezaczki Brevi prawie niedostepne w anglii.
                                                    Aleksa czekaj z tym porodem na mnie ale smiesznie by bylo jakbysmy w tym samym czasie rodzily. Ja nie mialabym nic przeciwko juz urodzic. Ale Twoj babel niech czeka. Lece sprzatac>
                                                  • aleksa51 Re: Sobota 09.07.11, 12:11
                                                    No, może i zaczekam.
                                                    A sprawdzałaś już taki leżaczek w praktyce? Ja jak potrzebowałam to sadzałam dziewczyny w foteliku samochodowym i nie brakowało mi nigdy leżaczka. Chociaż gdybym mogła zaszaleć to kto wie ile zbędnych według mnie gadżetów bym zakupiła?

                                                    Dziś jak tylko ogarnęłam siebie i dziewczyny, zjadłyśmy śniadanie to zabrałam się za szykowanie objadu - nic wymyślnego - ziemniaki, surówka z marchewki i jabłka i wieprzowina w sosie....i zeszło mi w kuchni do tej pory. Teraz już tylko gotującego sosu muszę doglądać. Teraz widzę ile schodzi z głupim objadem. Małżonek zabrał dziewczyny ze sobą na działkę, więc dziś powinny zjeść bez marudzenia jak wpadną głodne wink Trzeba mieć na nie sposoby bo wybrzydzają.
                                                    Piotruś w brzuchu relaksuje się przy odgłosach oceanu i delfinów. A ja coraz częściej myślę jak ten mój lekarz rozplanuje końcówkę mojej ciąży.
                                                    Z małżonkiem nadajemy na zupełnie innych falach. On ma swój świat i swoje problemy, a ja swoje. Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby był przy porodzie - myślę, że gdy będę o krok od zobaczenia naszego synka, gdy będę rodziła w bólach, to on będzie snuł hipotezy na temat swoich współpracowników i pytał czy ma rację i co ja sądzę...a temat już mi się przejadł.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 11.07.11, 08:29
                                                    Witajcie Dziewczyny!
                                                    Aleksa juz bliżej niż dalej. Dobrze bedzie nie martw się. Jaosiu ponoć druga ciaża jest inna niż pierwsza więc może dlatego jesteś taka "wycofana".
                                                    Ja wiem Dziewczyny, że ze swoimi problemami odbiegam od Waszych przygotowań na maluchy, ale jak się wygadam jest mi lżej. Mój M wrócił w piątek o 2:30- nie ważne, że mial być o 24. Nie byłam zdziwiona bo nigdy idąc na impreze nie może dojść na czas. Wkurzyło mnie, że inni kumple maja go gdzieś a on potem z nimi siedzi i pije. Jeden z nich odwołał w ostatniej chwili wyjazd z nami i na siłe musielismy kogoś szukać by nie stracic pieniedzy, drugi zupełnie olewa kumpli i tym razem też sie spóznił 2 godz i ani przepraszam ani pocałuj mnie gdzieś. Generalnie chodzi mi o to, że zawsze chłopaki zarzekaja sie, że nie pójda z nimi skoro maja ich gdzieś, a gdy na froncie pojawi sie alkohol o wszystkim zapominaja.
                                                    W weekend nocowaliśmy pierwszy raz z Mateo u teściów. Małemu sie wszytsko podobało bo piesi na podwórku, krowy w oborze, super. Ja sie za to totalnie nie wyspałam bo wąskie łóżko, do tego Mateo co chwile budził bo chyba zmarzł. Pospałam troche dopiero gdy wzieliśmy go do łóżka. Teściowa była nie pocieszona bo Mateusz sie bał i nie chciał isc do niej na rece. W każdym razie zabrala go rano na spacer i pospalismy godzine dluzej. Byłam w szoku bo sama zaproponowała, a moze pamietacie jeszcze jakie byly poczatki gdy sie mały rodził.
                                                    Wiecie moze to dziwne ale przykro mi jest, że Mateo tak lgnie do M. Chodzi mi o to, że za tata chodzi non stop, na ratunek do taty - ja mogłabym nie istniec. Jeszcze M mówi, ze była pracy żona kolegi z córka w wieku Mateo i ta dziewczynka na ratunek do mamy. Czuje sie tak jakby mi sugerował, ze jestem za surowa i dlatego lgnie do niego. Nie wiem ale jakos mnie to boli.
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 11.07.11, 09:02
                                                    moja córkcia też lgnie do m, bo w sumie ja cały czas jestem w domu, nawet pracuję w domu, a m chodzi do pracy, to jak nie widzi go pół dnia to się cieszysmile ale jak jakaś krzywda się dzieje to nie chce do nikogo tylko mama i już smile fakt ja ją bardziej rozpieszczam i noszę na rękachsmile
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 11.07.11, 11:11
                                                    Moje dziewczyny już trochę większe i...cwańsze. Wiedzą kiedy po ratunek do mamy, a kiedy do taty - zależnie co nabroją. Też lgną do M. On nawet nieraz mnie pyta dlaczego one lecą bawić się z nim a nie ze mną. Odpowiedź jest prosta- po mamie nie wolno skakać, nie wolno jej szczypać, tarmosić, jeździć na niej jak na koniu; mama ich nie podrzuca do góry, nie robi im karuzeli. Jak tata wchodzi do domu to pędem do niego. Absolutnie mi to nie przeszkadza. Nawet ostatnio kazałam mu żeby sam sobie radził jak dziecko go kopnie- bo ja dawałam karę, a on szedł uspokajać...ma co chciał. Mnie nie uderzą i wiedzą, jak się do mnie odzywać.
                                                    Twój M też kiedyś zauważy, że rozpuścił i zacznie wymagać i wtedy to on będzie niedobry bo takiej zmiany dziecko nie zrozumie.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 11.07.11, 11:42
                                                    Moje dzieci tez juz cwansze bo wieksze. Jak M przechodzi z pracy to Tomasz tez na nim wisi. Ale on tez daje kary i zakazy to wtedy probuja po ratunek do mamy ale ja sie staram nie wtracac albo tlumacze ze zle zrobili i ja nic nie porasze. No chyba ze dostaje im sie nieslusznie bo i tak bywa.
                                                    Ja mam w czwartek wizyte w szpitalu i kompletnie nie wiem czego sie spodziewac. Mala jest najprawdopodobniej ulozona posladkowo i musza to poteiwrdzic. Jesli sie potwierdzi to bede probowac przelrecac albo casarka. Tak strasznie sie boje cesarki i w ogole po porodzie sn szybciej dojdziesz do siebie a po cesarce roznie bywa. Poze tym nie mozna dzwigac a Tomasz wazy sporo. A nie ma co sie zamartwiac tylko poczekac do czwartku. Tomasz tez byl posladkowo i jakies 2 tygodnie przed porodem sie przekrecil.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 11.07.11, 12:13
                                                    A w jakim dokładnie wieku jest Tomuś? Ja już dawno nie nosiłam Nelusi na ręcach - praktycznie od początku ciąży. Tylko raz ze 2 tygodnie temu odruchowo złapałam ją na ręce jak potłukła szklankę i dreptała po szkle.
                                                    Zazdroszczę ci (pozytywnie) tego, że tam gdzie mieszkasz masz większe szanse na ludzki poród - bez nacięcia, ze znieczuleniem jeśli zechcesz. U nas to nie takie oczywiste. Dlatego nie dziwię się, że wolisz sn od cc. Trzymam kciuki, żeby się udało. A swoją drogą myślałam, że w razie czego lekarze starają się przekręcić dziecko na początku porodu. Ale do końca nie wiem bo u nas najczęściej poprostu się tnie i już.
                                                    Moją obsesją jest, żeby mnie nie nacinali jeśli to nie będzie bezwzględnie konieczne. Marzę o znieczuleniu i o tym, żeby bezpośrednio po porodzie tulić i karmić dziecko. Niby takie podstawowe i naturalne sprawy, a jednak u nas to mało realne.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 11.07.11, 12:30
                                                    Aleksa Tomek jest juz duzym chlopcem wlasnie skonczyl 2 lata i 4 miesiace, ale to synus mamusi i ciagle jeszcze chce sie tulic. Tak na prawde to nie nosze go na rekach ale dzwignac do auta albo jak wczoraj ratowalam przed wielkim psem to wzielam na rece.
                                                    Jesli chodzi o porod to tutaj nie nacinaja chyba ze w ostatecznosci (nq pewno wtym szpitalu gdzie ja rodze) i od razu nasz dziecko na piersi takie brudne prze cycku. Nakarmisz i dopiero polozna pyta czy moze zwazyc zmierzyc wszystko przy twoim lozku i wtedy ubierasz male i idziesz sie kapac i na sale poporodowa. Jak tylko chcesz znieczulenie to nie ma problemu ale dla mnie jak rodzilam Tomka to bylo za pozno, bo za duze rozwarcie.
                                                    Trzymam kciuki za dobre porody dla nas.
                                                    Ja powinnam cos porobic w domu ale mam tekiego llllenia ze az smierdzi smile Tomek spi a ja przy kompie ide zrobic sobie kawke i moze chociaz pranie powiesze bo sliczna pogoda.
                                                  • joannaa22 wtorek 12.07.11, 08:02
                                                    Czesc wszystkim. Jestem taka nie wyspana, ze nie mysle jeszcze jasno. Tomek sie obuszil w nocy i postanowil niespac przez ponad godzine. Na szczescie lezal ze mna w lozku, co chwile plakal a ja nie wiedzialam co jest. Podalam nurofenu idrobine i zasnal. Musze mu przejrzec dziasla moze jakas 5 wychodzi. Na pewno poloze sie jak zasnie.
                                                    Aleksa nawet troche sie usmialam pod nosem jak czytalam ze twoj maz podczas porodu moze zapytac co sadzisz o pracy. Ja niestety najprawdopodobniej bede sama i jakos mi sie to nie usmiecha, bo sprawdzil sie niezle jak rodzilam Tomka. Pewnie mnie tylko zawiezie i wroci do domu. Nawet jest opcja ze z dziecmi jesli moi bracia nie beda w zasiegu. Ale co tam my matki polki damy zawsze rade nie? wink
                                                    Ide robic sniadanko. Piszcie babeczki co u was.
                                                  • joannaa22 Sroda 13.07.11, 12:15
                                                    Nasze forum umiera sad
                                                    Aleksa czekam na wiesci po powrocie od gina. #mam kciuki. Asia
    • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 13.07.11, 15:27
      Oj tak nasze forum umiera śmiercia naturalnąsad
      Witaj Jena ja nei za bardzo wierze w te sposoby. Widzisz ja mam synka. M miał bardzo słabe wyniki badan kiedy zaszłam w ciąże wiec teoretycznie lekarze tw, że bedzie dziewczyna. Bardziej skłonna jestem uwierzyć w siłe genów. Mój M ma 4 braci więc przewaga i ta metoda sprawdziła sie u kilku naszych znajomych.
      Mateo zacząl mnie puszczać i chodzic. Dzisiaj kobity w parku nas nie poznały bo zazwyczaj w wózku siedzi lub za raczke ze mnasmile a tu niespodzianka. Dzisiaj jednak też bardzo sie buntował. nie mam pojecia co w niego wstąpiło, ale zupełnie sie mnie nie suchał. Teraz śpi bo nalatał sie i nawet nie musiałam go usypiac jak padł w sekunde.
      Ja gotuje obiad. Wiecie przez te jedzenie obiadów z M po 19 przybyło mi 2 kg. Nie chce mi sie gotowac 2 razy i oto skutki.
      Poza tym M namawia mnie byśmy sie nie zabezpieczali i co ma byc to bedzie. Raczej nie wierzymy, ze drugi raz nam sie uda. Ja jednak mam obawy. Póki co zostawił mi czas do dojrzenia tej mysli w mojej glowie.
      • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 13.07.11, 17:00
        Ja już po wizycie. Jest bez zmian. Pessar trzyma, a moje dolegliwości nie są porodowe. Ale mimo to lekarz nie zezwolił na żadne szaleństwa. Wkurza mnie to bo albo coś się dzieje albo nie. Ale jeśli będę więcej robić to właśnie mnie ten brzuch będzie nieporodowo bolał...Pessara i fenoterolu mamy się pozbyć w 38tc. Liczę, że na wizycie 10 sierpnia się to dokona ale dokładnie nie ustalałam.

        Jena ja nie wiem co tam w linku za sposoby ale ja planowałam płeć mojego dziecka za pomocą celowania jak najbliżej owulacji - podobno się udało wink

        Goska sama musisz podjąć decyzję. Wiesz jak było ze staraniami o małego ale też musisz być gotowa i świadoma czy chcesz. A Mati po prostu rośnie. Wiem, że jedne dzieci są bardziej grymaśne od innych- przetestowane na moich własnych córkach - i może te jego płacze wynikają z takiego charakterku?
        • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 14.07.11, 11:51
          goska to już twoja decyzja, my jej nie podejmniemy za ciebiesmile
          ja teraz więcej czasu spędzam na dworzu, korzystam z lata razem z córką to i mniej się udzielam przy kompiesmile ale czytam na bierzącosmile
          pozdrawiam
          • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 14.07.11, 14:19
            Nie zrozumiałysmy sie Dziewczyny. Ja nie oczekiwałam od Was, że podejmiecie za mnie decyzję. Chciałam się tylko z Wami podzielić swoimi wątpliwościami tyle. Mam je przede wszystkim przez brak pracy. Gdybym ja miala byłoby mi łatwiej, tak mam obawy, ze nie damy rady finansowo min. Dzisiaj tez bedąc z Mateo na spacerze babki mnie pytaja dlaczego ja nie pracuje, przecież można zatrudnić opiekunke? Jakby to było oczywiste, że zawsze do pracy się wraca.
            • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 14.07.11, 15:02
              ja mam odpowiedź na takie wścibskie pytania, powiedz, że wolisz sama zajmować sie dzieckiem niż powierzać go w obce ręce i że ważniejsza rodzina niż praca
              • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 14.07.11, 15:57
                To bezczelne baby! Ja przy ciąży z Madzią nie dostawałam żadnej kasy - sądziłam się z ZUSem, a to trwa - było mi ciężko tym bardziej, że to było zaraz po ślubie a ja studiowałam zaocznie. Przy Nelusi przez pierwsze miesiące miałam jeszcze kuroniówkę ale wiecie jakie to kwoty (chociaż lepsze to niż nic). Teraz mam 100% płatne chorobowe i cieszę się z tego ogromnie. Chociaż i tak na jakieś szaleństwa nie starcza to jednak mogę sobie pozwolić nakupić owoców i warzyw do bólu mimo ich ceny i nie interesuje mnie marudzenie męża. Poza tym na wiele nie wystarcza ale na to co potrzebne - niezbędne tak. Więc rozumiem twoje obawy. Co nie znaczy, że bez tej dodatkowej kasy się nie da.
                • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 08:40
                  Babki niestety są plotkary. U nas na osiedlu niektóre wiedza wszystko: komu sie urodziło dziecko, kto adoptował, kto sie wprowadził i w którym bloku. Gdy idziemy do parku tez widac kółka wzajemnej adorcji.
                  Ja Aleksa też jestem na zaiłku, wiesz jakie to kwoty. M narazie dobrze zarabia i spokojnie wystarcza, ale ja patrze długoterminowo i nigdy nie wiadomo co sie może wydarzyć.
                  Powiem Wam, że ja bym chciała jeszcze takiego maluszka, ale póki co nie mam jeszcze takiego ciśnienia jak przy Mateo. Z jedne strony to dobrze bo podeszłabym wyluzowana. Boje sie, ze jeśli znowu tak bardzo zapragne malucha jak wczesniej to sytuacja się powtórzy. Generalnie nie iliczymy na cuda, dlatego tak mnie M naciska, że może znowu nam se zejśc ze 2 lata.
                  Dobra nie przynudzam Wam juz tym tematem.
                  Z rzeczy dobrych to mamy dziś 5 rocznicę ślubu i 8 lat jesteśmy razem.
                  • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 10:13
                    Goska wszystkiego dobrego. Fajna sytyacja bo mojego M siostra ter ma dzis 5 rocznice slubu smile
                    Szczerze to nie brakuje mi tych osiedlowych plotkar. My juz 2,5 miesiaca po przeprowadzce a znam tylko najblizszych sasiadow i to tylko hello i nic wiecej. Nikt sie jakos nie pcha na sile ze znajomosciami. Z kobietko nad nami to troche wiecej rozmawiam bo tez rodzi w sierpniu. Nawet myslalam o spotkaniu na kawce. Moze bedzie z kim na plac zabaw chodzic.
                    Ja wczoraj bylam w szpitalu bo mala posladkowo i ewentualne umowienie na cc ale mila niespodzianka bo sie juz przekrecila i rodzimy normalnie. Ciesze sie bardzo bo latwiej dojsc do siebie po. My dalej uczymy sie nocnikowania i stwierdzilam ze musze sie za to zabrac na calego a nie jak mi sie juz znudzi pytanie o siusiu to zaloze pueluche. Na spacery zabieramy majtki na zmiane i tyle a maly sika gdzie mu sie chce pod drzewko na trawke. o wlasnie zrobil w majty. Lece sprzatnac i go przebrac. Musze dokupic majteczek bo 7 par za malo wink
                    • jedynybasek5 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 10:41
                      Ja ostatnio miałam 5 rocznicę zamieszkiwania z M. pod jedną strzechą wink
                      Wiecie co dziewczyny, poryczałam się wczoraj na placu zabaw. Było mało ludzi, Mila spokojna, więc okazja do rozmów o dzieciach i wchodzenia głębiej w tematykę. Była facet, 42 lata, z 3 letnią córeczką, w domu 14 miesięczne bliźniaki. 3 latka też z bliźniakow, ale siostrzyczka umarła jak miała 13 m-cy... Chłopina opowiada, opowiada, nagle mówi, co Pani, płacze? A ja nie mogłam się powstrzymać... Matko, nie wyobrażam sobie, jak można przeżyć coś takiego.. Eh, różnie się w życiu układa, człowiek tylko myśli, byle jego rodziny taka tragedia nie spotkała.
                      Zasmęciłam trochę wątek.
                      Joasia, fajnie, że dzieciaczki się poukładały tak jak powinny smile A jakby ktoś chciał zobaczyć moją gwiazdę, to podaję link do nk albo do FB
                      nk.pl/#profile/28909428/gallery/44
                      www.facebook.com/photo.php?fbid=1809034635602&set=a.1566511052664.2069696.1532063370&type=1&theater
                      • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 12:00
                        basek super fotki, córcia podobna do ciebiesmile
                        to ja wam zarzucę moje:
                        nk.pl/#profile/3692601/gallery/album/2/123
                        • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 14:12
                          Goska to ty trochę fatalistka jesteś - że wam się nagle warunki pogorszą. Tak to ja bym się nawet na drugie dziecko nie zdecydowała, bo co gdyby M kiedyś brakło, jak ja pociągnę ten cały wózek?

                          Asia cieszę się, że mała fiknęła. Ja sądzę, że moja od pewnego czasu jest główką w dół ale wolałabym się upewnić, za co zapewne będę musiała zapłacić.

                          Basek, Musso fajniutkie te wasze dziewczynki. Miło pooglądać czasem jak rosną.
                          Ja ze 2 dni temu oglądała zdjęcia moich dzieci i też było miło zobaczyć jak urosły i jak się zmieniły.

                          Muszę trochę odpocząć bo byłam z małżonkiem na mieście załatwić kilka drobnych spraw, potem wzięłam się za podszykowanie objadu i brzuchal zaczął ciągnąć. Niemiłe uczucie więc trzeba odpocząć. Ale głód zaczyna powoli doskwierać więc ruszę się wstawić to co wcześniej przygotowałam.
                          W nocy strasznie u nas pioruny waliły - było mi za głośno więc musiałam zamknąć okna,potem było mi ...za duszno. Na szczęście w najbliższej okolicy nie ma szkód. Ale wkurzamy się z M bo usiłujemy wyczaić ze 2 dni gorące i bez deszczu żeby kupić węgiel bo na takim nasiąkniętym sporo się przepłaca za dodatkową zawartość wody uncertain
                          • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 15:08
                            Jestem fatalistką. Dla wielu osób jest to nie zrozumiałe, ale i tak jest dużo lepiej niż jeszcze rok temu. Aleksa dlatego właśnie Cie podziwiam za Twoja pewność siebie i przebojowość.
                            Super Joasia, że główka wylądowala na dolesmile
                            Basiu to gratuluje wytrwania ze soba w doli i nie dolismile My tak w sumie już 8 lat.
                            Poszlisy na spacer ale co chwile pada. W parku spotkalismy znajomych, ktorych zreszta poznalismy przez spacery. Chłopaki sie polubili, mimo ze róznica 5 miesiecy. Zostaliśmy zaproszeni na kawę - pogadałysmy, Mateo sie pobawił. Czas zleciałsmile Teraz leniuch śpi. Straszna ma radość z tego, że sam może chodzić.
                            Jutro junior zostaje 2 godz z babcia a my idziemy na kolacje jak podejrzewam.
                            • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 15.07.11, 18:38
                              No tak. Basek, zapomniałam pogratulować. 5 lat to nie byle co, i jaki słodziutki dorobek tego waszego związku...

                              Goska fajnie tak z kimś pogadać na tematy, które innych nie interesują. Kto inny zrozumje młodą mamę jak nie młoda mama?
                              I tak przy okazji - jaka ja przebojowa jestem? Nic mi się jakoś nie kojarzy. A co nas spotka w przyszłości to większość ludzi przewidzieć nie może i lepiej się tym na zapas nie zadręczać.

                              Asia teraz tylko masaże rozciągające i ćwiczenia mięśni Kegla.

                              Ja zapomniałam dodać jak bardzo cieszę się, że stuknęło mi właśnie 34 tygodnie, której to granicy od dawna wypatrywałam. Jestem dużo spokojniejsza, na pewno spokojniejsza niż w tym dramatycznym piątym miesiącu. Ale i tak Joasia przodem wink
                              • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 16.07.11, 12:08
                                No to już znowu mogę się martwić. Wczoraj Piotrek się przekręcił ale nie w tą dobrą stronę - na górze wyczuwałam wyraźnie główkę. Dzisiaj leży po skosie i bardzo leniwie się rusza co oczywiście też mnie martwi aż kawę wypiłam i krakersy zjadłam. Do tej pory od dawien dawna siedział głową w dół, a teraz fika. A ja co? Boję się, że się pępowiną pookręca.
                                • jedynybasek5 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 16.07.11, 15:02
                                  Aleksa, jak ja panikowałam, że pępowina i inne takie, to mi lekarz powiedział, że większość dzieci jest tak oplatana, że gdyby matki o tym wiedziały, to nie donosiłyby ciąży ze stresu. Przestałam się martwić smile A to że mniej się rusza- ma teraz już duzo mniej miejsca, więc to normalne. Ja tuż przed porodem prawie wylądowałam na patologii, bo Mycha nie chciała ruszyć zadka, a ona czekała tylko na swoją godzinę. Oczywiście jeśli się martwisz to zadzwoń chociażby do jakiejś położnej, zapytaj.
                                  Powiedz mi, gdzie jest jeszcze jakiś szpital oprócz tego, do którego jeździsz? Tak sobie myślę, że skoro ten nie odpowiada, to warto byłoby nawet 40 km jechać. Macie auto? Może jakąs znajomą w innym mieście, gdzie mogłabyś ostatnie 2 tygodnie przeczekać i rodzić gdzieś indziej, albo chociażby na badania tam jeździć
                                  • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 16.07.11, 15:08
                                    schizy w ciąży to normalka, jak sobie przypomne jakie rzeczy mi sen z powiek spędzały w ciąży to uśmiecham sie pod nosemsmile
                                    • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 16.07.11, 16:01
                                      Basek jesteśmy praktycznie zdecydowani na poród w CZMP w Łodzi = to jakieś 50 km od nas.
                                      • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 16.07.11, 18:29
                                        Czesc dziewczyny. Jakie mam dzis beznadziejne popoludnie. Rano posprzatalam z moim starszym synem i odwiedzila mnie znajoma. Teraz mi slabo brak powietrza brzuch ciagnie i do tego wszystkiego ciagle mi sie ryczec chce;-( Pogoda okropna, co chwile pada i zimno. Moj M zabral chlopcow do moich braci a ja polezalam i przygotowalam b. szybki obiad. Tomasz jakis marudny to M wzial zalozyl mu kalosze i przeciwdeszczowa kurtke i zabral na spacer. Starszy wlasnie wiesza pranie i chyba zabierzemy sie za jakies gry planszowe. Tak troche posmecilam i juz mi lepiej. 3majcie sie babeczki. Asia
                                        • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 19.07.11, 08:47
                                          Czesc wszystkim. jakas dtraszna cisza znowu, ale nie dziwie sie. Pewnie wszyscy na spacerach kozystaja z ladnej pogody. U nas jak zwykle: szaro i ponuro, meczy mnie juz ta pogoda. Zupelnie jakby jesien miala przyjsc za chwile.
                                          Wczoraj Zoska strasznie mnie przestraszyla, bo w ciagu dnia strasznie malo sie ruszala i nawet podczas kapieli nic. Zwykle jak sie kapie to brzuch podskakuje a tym eazem nic. Zrobilam sobie herbate i zjadlam cos slodkiego no i wkoncy sie obuszila panna. Ale szczerze to chcialam juz jechac na pogotowie na ktg.
                                          Piszcie co u was i waszych dzieci. Asia
                                          • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 19.07.11, 09:06
                                            moja jak się przestała ruszać w 37 tc, to pojechałam na ktg i juz zostałam w szpitalu, a w nocy urodziłamsmile
                                            • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 19.07.11, 09:35
                                              Asia 37 tygodni - to już bezpieczny termin! Ja się nie mogę doczekać i już wierzę, że dotrwam. A pamiętasz jak ja w piątek pisałam, że mały fiknął i jakoś tak marnie się rusza? Już mu to marne ruszanie przeszło ale dużo teraz śpi.
                                              Właśnie mama mnie pytała czy chcę wpisać się na listę kandydatów do sejmu (z PJN) bo należę do naszego lokalnego koła i właśnie podają kandydatów. I cóż...szanse żadne na dostanie się jedynie można liczyć na dodatkowy punkt w życiorysie. Pomyślimy.
                                              Zaraz zbieram się do miasta żeby gromadzić dalej dokumentację powypadkową. Trochę czasu zleci.
                                              • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 19.07.11, 14:51
                                                Dobrze bedzie dziewczyny, już macie bliżej jak dalej.smile
                                                Musso przepraszam, że zapytam ale kiedyś mówiłas, że jak do lipca nie zobaczysz dwóch kresek to wybierzesz sie na badania, czy ja cos pokręcił.
                                                U nas Mateusz postanowił wstawać wczesniej niz o 5. Teraz pobódka 4:20. Próbowaliśmy go przestawic i zamiast usypiac o 20, to kładziemy go przed 21. Efekt taki, że wstaje po 4. Nie mam pomysłu juz co zrobić, ale jesteśmy nie wyspani. Próbowałam mu zlikwidowaać 1 drzemke o 8 rano ale dało odwrotny efekt. Może macie jakies pomysły? Byleby chciał pospac do 5:30.
                                                Wczoraj byłam na kontroli u gina. Wszystko oki. Zachwycała sie jak super wygoił mi sie szef, że została cieniutka kreseczka. Ponoć babki mają gorzej. Jesli chodzi o starnia o kolejnego malucha to ponoć dobrze by było zaczekac jeszcze z 4 miesiące, ale ze wzgledu na nasze kłopoty to nie sądzi, że odrazu nam sie uda, jeśli wogóle więc daje lekkie zielone światlo już teraz. Temat do przemyślenia.
                                                Cos te nasz forum zastyga. Ciekawe co sie dzieje z Viv, Igą? A pamietacie jeszcze Joasie 79 czy Imadoki? szkoda ze do nas nie zaglądają.
                                                • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 19.07.11, 15:06
                                                  tak pisałam ale zmieniłam zdanie, mam już dosyć tego ciągłego czekania, wkleję post, ktory pisałam na innym wątku, żeby nie pisać drugi raz

                                                  "krzysiowa ma rację, my też zdecydowalismy sie na drugie jak córka miała pół roku, tzn. ja już wiedziałam, że chcę więcej dzieci jak tylko urodziłam, tak szybko dlatego, że podejrzewałam, że nie będzie łatwo i też za bardzo sie na tym skupiłam, że córka urosła nie wiadomo kiedy i czuję że coś straciłam, mimo, że jestem z nią cały czas, prawie 24 h na dobę, ale myślami byłam gdzie indziej, teraz odsunęłam plany o drugim dziecku na dalszy tor, nawet jak go nie bedzie to swiat się nie zawali, mam przecież swój największy skarb przy sobie trzymajcie sie ciepło"
                                                  • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 20.07.11, 17:28
                                                    Witam. Przed godziną pisałam do was ale nadeszła burza, rozłączyło mnie z internetem więc już nie kombinowałam, żeby wyładowania kompa mi nie uszkodziły. Właściwie to o żadnych sensacjach nie pisałam. Staram się sobie czas zapełniać i dziś trafiła mi się dodatkowa papierologiczna fucha. Więc 2w1 - korzyść pieniężna i czas zleciał. Wystarczy mi na chustę do noszenia malucha. Po weekendzie też mam się umówić z byłą bratową i obejrzeć wózek po jej córce, jeśli będzie mi odpowiadał to odkupię bo 200zł chciała.
                                                    Odliczam kolejne dni - jeszcze 2 i będzie 35 tygodni. Dziś brzuch szaleje ale nie boli więc się nie przejmuję.

                                                    Musso ja pamiętam twoje postanowienie i nadal chwalę taką postawę - najlepsza z możliwych w tej chwili.

                                                    Goska to już teraz wszystko tylko od ciebie zależy.
                                                  • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 20.07.11, 22:20
                                                    Aleksa ja zawsze wierzulam ze dotrwasz do bezpiecznego terminu i rzeczyeiscie juz coraz blizej. Fajnie ze dodatkowa kasa wpadnie do kieszeni. Ja tez jeszcze na ile daje rade to prasuje bo to zawsze czysta gotowka. Ja tez chce chuste dla Zoski i nawet mam jedna kupiona na ebayu, a jaka ty Aleksa chcesz kupic? Masz juz jakis konkretny model?
                                                    Goska decyzja nalezy do ciebie.
                                                    Ja dzis duzo spalam. Tomasz wstal o 5.30 i nie dawalam rady zasypialam na siedzaco. Polozylam sie i sasiedzi zaczeli pilami ciac drewno. Myslalam ze nie zasne, ale chwila i spalam. Strasznie zmeczona juz jestem codziennym deszczem. Ale jak tylko nie ma ulewy to wychodzimy w kurtkach przeciwdeszczowych i kaloszach. Problem tylko w tym, ze ja juz kurtki nie dopinam i brzuch mam mokry. Strasznie fajnie to wyglada. A tak poza tym to Olek dzis zaczyna wakacje i duzy egzamin przede mna bo potrafia byc grzeczni ale jak zaczna sie klocic to nie ma konca. Lece na herbatke i spac. Pozdrawiam.
                                                  • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 08:43
                                                    Joasiu to tez bedziesz miala 3 malucha? sorka ze tak pytam, ale chyba cos nie załapałam.
                                                    U nas wczoraj była poterzna burza. Zrobiło sie ciemno, lało, najgorsze grzmoty bo na przeciwko jest placc budowy i ogrmony dżwig. Wszytsko ściągał. Pojechaliśmy po M na stacje kolejowa ale nie dojechaliśmy bo zalało wjazd na nia. Poza tym nasza ulica tonęła w mega kałuży. Jak wszyscy kierowcy nie wiedziałam i pojechałam. Nie było gdzie zawrócic. W połowie myślałam, że już z niej nie wyjadę. Koszmar.
                                                    Dzisiaj Mateo zrobił nam niespodzianke i obudził sie o 7:30. Rekord. O 4:30 sie przebudzał ale M do niego wstał, przykrył kocykiem i dalej spał. Wczoraj na wieczór zrobiłam mu gestsza porcje mleka moze w tym tkwiła tajemnica, że wstawał o 4:30. Fakt, że w dzien obudziłam go 30 minut wczesniej, a i wieczorem zasnął przed 21 a nie po 20.
                                                  • joannaa22 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 09:36
                                                    Czesc dziewczyny.
                                                    Tak Goska ja tez czekam na 3 babla. Wlasnie czytalam w necie ze Polske nawiedzaja straszne burze. Przygode mialas fajna, maly w aucie a ty nie wiesz czy z kaluzy wyjedziesz i do tego leje. brrrr. Jesli chodzi o Mateo to boskie sa takie niespodzianki co. Ja nigdy nie mialam takiego problemu z tak wczesnym wstawaniem dzieci. Teraz Tomasz czesto sie budzi o 6 rano i wydaje mi sie ze wczesnie. Dzis tez sie obudzil przed 6 ale chyba bylo mu zumno bo lezal na koldrze i jak go przykrylam i polozylam z nim to spalismy jeszcze do 8! Ja jeszcze zauwazylam ze jak maly kladzie sie za pozno to krocej spi. Do tej pory bylo tak ze Olek w czasie szkoly o 21 musiel byc w lozku i Tomek szedl z nim i zasypiali a teraz moze 30 min dluzej i Tomasz nie chce sam isc. Cos wymysle bo nie ma nic przyjemniejszego jak posiedziec wieczorem chociaz z godzinke bez dzieci. Ide zjesc sniadanko do konca i biore sie za prasowanie bo troszke mi nawiezli, ale nie protestuje bo gotoweczka sie przyda wink
                                                  • musso4 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 11:01
                                                    ja nie narzekam na spanie mojej ksi.ężniczki, w zeszły roku owszen potrafiła wstać mi o 7 rano, ale teraz śpi do 9, nieraz dłużej, wieczorem chodzi późno spać, bo koło 23, ale nic ją nie zmusi do tego żeby wcześniej sie położyć, dzisaj spała np. do 10:30 big_grin ale w czasie snu obowiązkowo 1-2 butlesmile
                                                  • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 12:01
                                                    Goska współczuję takiej przygody. U mnie przeszło łagodnie chociaż stosunkowo niedaleko od Łodzi mieszkam, a tam już tak łaskawie nie było. Ostatnio zwróciłam uwagę, że nie mamy na domu piorunochrona i będę drążyła temat bo mnie to martwi. Na szczęście nasza okolica jest gęsto zabudowana.

                                                    Joasiu ja chustę w najbliższych dniach zamierzam zamówić na allegro. Na początek elastyczną taką allegro.pl/calara-infant-top-chusta-elastyczna-49-zamiast-149-i1708734256.html bo teraz mają na nie jakąś promocję. W markowe na razie nie inwestuję, zobaczę jak taka mi się sprawdzi i jak często będę używać.
                                                    U nas z kolei pogoda w kratkę - albo upał albo deszcze i burza. Pranie schnąć nie chce.
                                                    Jak tak wspomniałaś o wakacjach to przypomniało mi się, że dziewczyny od września do przedszkola idą. i już zaczynam bać się tej jazdy z wiecznie chorymi dziećmi, z oklepywaniem, inhalacjami, z setkami zł miesięcznie na leki...Ale nie ma wyjścia. Trzeba przez to przejść. Mam nadzieję tylko, że wiecznie tak nie będzie.

                                                    Co do błogiej ciszy kiedy dzieci śpią to ja tak często rano budzę się z pół godzinki lub godzinę wcześniej niż dzieci, robię sobie cappucinko, opieram poduszki dużo wyżej i tak na pół leżąco z namiastką kawki delektuję się ciszą. Nieraz chętnie wyszła bym na taras tak rano z kawką ale pewnie zaraz nawinęłaby się teściowa i nie dość, że mi ciszę zepsuje to jeszcze ma tak niski głos (lata palenia), że by mi dzieci pobudziła, więc nawet nie mam uszykowanego takiego kącika kawowego na tarasie.
                                                    A propo teściowej. Od jakiegoś czasu rzuca palenie- może ze 3 tygodnie. Ciekawa jestem czy wytrwa. Motywują ją przede wszystkim finansy ale ma wiele bzdurnych usprawiedliwień dlaczego powinna zacząć palić spowrotem. Mam nadzieję, że jej się uda bo to wiąże się ze zdrowiem moich dzieci.

                                                    Musso cierpliwa z ciebie mama, że tyle czasu spędzasz z córką na podwórku. Ja w tym roku mam labę bo dziewczyny lecą same się bawić, w zeszłym już też je puszczałam ale bardziej trzeba było pilnować i zerkać co chwilę przez okno. Małżonek też przyparty do muru nauczył się je brać często ze sobą na działkę, mam nadzieję, że nawyku nie zatraci jak się Piotruś urodzi wink
                                                  • goska797 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 14:48
                                                    My z Mateo chodzimy zazwyczaj miedzy 10-13. Wyszaleje sie i pada o 14. Myslałam, ze bede miala klopot z uśpieniem a tu niespodzianka. Wgramolił mi sie na rece i sam zasnął.Spróbuje tej samej techniki co wczoraj dzisiaj na wieczór.
                                                    Głowa dzisiaj mi peka. Chyba ciśnienie cos skacze. Na domiar złego przyszło nam do dopłaty za wodę (pół roku) 230 zł. Troche sobie pochlapaliśmy jak wychodzi na rachunku. Do tego jeszcze comiesiczne zaliczki czynszowe wiec kwota nie mała. Pocieszam się, że koleżanka która mieszka 1 km bliżej centrum niż ja co miesiąc płaci 450 zł. Nie zmienia to faktu, że sie rozrzutni zrobiliśmy bo do tej pory dopłacaliśmy max 10 zł.
                                                    Joasiu i Aleksa ja Was podziwiam, jak Wy dajecie rade z 2 dwójka dzieci a tu jeszcze jedno w drodze. Moja teściowa tw, że najgorzej przy pierwszym, potem juz same sie soba zajmuja.
                                                  • aleksa51 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 21.07.11, 15:09
                                                    Pamiętam jak Madzia była mniejsza, a Nelusia jeszcze niemowlakiem. Madzia ciągle chciała, żeby ktoś z nią był na dworze chociażby patrząc na nią. A odkąd Noelka jest bardziej z nią kompatybilna to bawią się razem- w domu czy na dworze. Tylko od czasu do czasu trzeba je godzić. Wbrew pozorom mamy jedynaków mają przechlapane bo....MAMO!!!Chodź się ze mną pobawić!!!!
                                                    Co do kasy - niemiła niespodzianka. Nikt takich nie lubi.
                                                  • jedynybasek5 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 22.07.11, 16:40
                                                    Cześć dziewczyny, pisałam ostatnio ale Mila mi coś nawciskała i nie mogłam potem odplątać smile
                                                    Mówicie o dwójce trójce dzieci... No podobno im więcej tym człowiek jest na pewno bardziej zorganizowany. Oby, bo chcielibyśmy drugie kiedyś, i jakoś na razie nie mogę sobie tego wyobrazić wink
                                                    Ależ okropna pogoda, leje cały dzień, a do tego musieliśmy z Milcią iść do laryngologa. Od kilku miesięcy ciągnie się za uszko i potrząsa główką, jakby chciała coś "wyrzucić". Ucho zaczerwienione, ale to podobno dlatego, że idą zęby, i chyba by się to zgadzało, bo te objawy tak się jakoś zaczęły, jak zaczęła ząbkować.
                                                    Pozatym spadła wiercipięta wczoraj z łóżka z siadu prosto na plecy i główkę. No ale nic niepokojącego się nie dzieje. Nie panikujemy.
                                                    Cos wam opowiem- moja koleżanka z gimnazjum, z którą kontakt miałam raczej sporadyczny, ale ani razu chyba się nie pokłóciłyśmy, wystawiła ostatnio na fb foty w jakimś buszu, z małymi ciemnoskórymi dzieciaczkami. Myslałam, że pojechała na misję czy coś. A ona podróżuje po świecie, ma zamiar napisać książkę o życiu 100 ludzi z różnych krajów, no po prostu podróżniczka pełną gębą. Podziw we mnie wzbudziła przeogromny, bo na takie wyprawy trzeba mieć mnóstwo odwagi, przebojowości, zazdroszczę jej tego, zazdroszczę że była w tylu miejscach, że potrafiła się uwolnić od więzów, które z reguły człowieka trzymają w miejscu- praca, pieniądze, rodziny własnej jeszcze nie ma więc nie zostawia nikogo, kto by tęsknił, pewnie poza rodzicami. Ma dopiero 25 lat, a widziała w życiu pewnie więcej niż niejeden staruszek. Oby jej się wiodło smile
                                                    No i co, powiem Wam że nabieram coraz większej ochoty na drugie bobo... Może kiedy zrobimy ten remont, dostaniemy umowę, to namówię moją lepszą połowę ... Zobaczymysmile I wątek znów stanie się dla mnie staraczkowy smile
                                                    Tak trochę wam poprzynudzałam, czytam cały czas o waszych ciążach, przeżyciach, kłopotach. Aleksa, już niedługo będziesz mieć swojego Piotrusia, Ty Joasiu też juz tuż tuż, Nie wiem, kiedy będę miał dłuższą chwilę wolnego żeby coś napisać, więc już teraz życzę Wam wszystkiego dobrego, zdrówka i ładnej pogody, o która ostatnio niełatwo...
                                                  • jedynybasek5 Re: Staraczki z naszej Paczki :) cz. IV !!!!! 23.07.11, 09:16
                                                    Norwegiana, mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku i tragedia nie dotknęła nikogo z twojego najbliższego otoczenia sad To straszne co człowiek może zrobić człowiekowi.
                                                  • jedynybasek5 Ale stagnacja... 25.07.11, 09:34
                                                    jeju, dziewczyny, co wy, odezwijcie się, co się u Was dzieje?
                                                  • aleksa51 Re: Ale stagnacja... 25.07.11, 10:49
                                                    Cóż. Ja się staram nie zwariować. Staram się gdzieś ruszyć, coś robić. Jutro jadę na pobranie krwi, pojutrze do gina, we czwartek do Łodzi do diabetologa...może jakoś ten czas zleci. Dziś nie zleci, bo zapełniając sobie czas wczoraj ugotowałam na dziś zupę i myślę w co by tu się wciągnąć.
                                                    Czyli u mnie bez zmian.

                                                    A poza tym to starajcie się dziewczyny bo ten nasz staraczkowy wątek coś kiepsko idzie. Ja i Jpasia niebawem się rozpakujemy i co? Tylko Musso się stara o bąbla? W końcu nas z tąd wywalą wink
                                                  • jedynybasek5 Re: Ale stagnacja... 25.07.11, 11:36
                                                    aleksa, zrób obiad na jutro wink
                                                  • joannaa22 Re: Ale stagnacja... 25.07.11, 12:56
                                                    U nas tez bez zmian. Strasznie chcialabym juz urodzic, wszystko juz gotowe. Dzis zabralam dzieciaki na duzy plac zabaw zwolalam znajome z dziecmi i przedpoludnie zlecialo. Pozbieram z Olkiem zabawki i chyba poprasuje troche. Na obiad przychodza moi bracia ale to tez juz wlasciwie gotowe, tylko wstawic do pieca. Jedno dobre ze mamy sliczna pogode. Pozdrawiam
                                                  • goska797 Re: Ale stagnacja... 25.07.11, 15:02
                                                    Troszkę nastapił zastój w temacie staraczek. Może nie długo sie rozrusza jak ja i Basia sie namyślimy, a może i Musso sie udasmile
                                                    Ja dzisiaj rozmawiałam z kolega w sprawie pracy. Otóż 1,5 miesiaca temu odesąłłam moje cv do kadr. Tam stw, że kwalifikuja mnie na 2 rozmowy kawlifikacyjne. On tw, że na bank zadzwonią. Minęło troche czasu, ale wiadomo urlopy. Dzisiaj prosze, zeby może zapytał co sie dzieje. Okazało się, że rekrutacja już sie dawno skończyła i ktos już pracuje na tych stanowiskach. Obydwoje byliśmy w szoku bo po co była ta cała gadka, że mnie zaprosza na rozmowe nie mówię już o 2? Rozmawiałam tylko z babkaz rekrutacji, że niby bedzie o mie pamiętać ale już w to nie wierzę.
                                                    Zadzwoniłam tez do jednej firm w moim miejscu zamieszkania bo szukali osoby na identyczne stanowisko jak pracowałam. I co ? okazało sie, że wszytsko fajnie pięknie, doświadczenie super ale jestem kobietą, a oni chca faceta.
                                                    Troszkę dzisiaj zwątpiłam, że kiedykowliek jeszcze znajde prace.
                                                    W weekend byliśmy u teściów. Nie wie czy jeszcze pamiętacie ale 2 tygodnie temu pokłóciłam sie ze swoim szwagrem. Juz nie bede opisywać Wam szczegółów. W każdym razie nagadał teściowej i babci, że my razem z M sie z nim kłócimy i mamy go za nic bo kiedys pił. Wszytsko to bzdura, ale oczywiście wyszło na to, że ja jestem wszystkiemu winna bo skłócam braci. Dorosły chłop a jak dziecko na skargę do mamusi.
                                                    Troche Wam poprzynudzałam. Wybaczcie.
                                                  • jedynybasek5 Re: Ale stagnacja... 25.07.11, 17:25
                                                    Gosia, ja już się boję, co będzie jak ja będę szukać pracy!!! Tchórz ze mnie do potęgi entej. No ale jakoś sobie będę musiała poradzić.
                                                    Co do kłótni z rodzinką- ja nie trawię jednego brata mojego M. ( ma dwóch). jest okropny- wyżej sra niż dupę ma, egoista, patrzy tylko na swój interes, nie liczy się z nikim ani z niczym, oprócz rodziny swojej żonki. Ale wiem też na 99%, że oni też mnie nie lubią, bo jestem za bardzo wyszczekana, nie daję sobie głupio z siebie żartować i zawsze odpowiem 3 razy bardziej uszczypliwie. Ale życie uczy takiego czegoś,, ze złośliwościa nikt się nie rodzi ( chyba wink)
                                                  • goska797 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 08:50
                                                    Basiu może Ty bedziesz miala wiecej szczęścia niż ja. Ja staram sobie tłumaczyć, że wszytsko w życiu ma sens i może to jeszcze nie ten moment.
                                                    Co do rodziny to dobrze mówią, że najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Plus sytuacji taki, że przestał mnie nachodzić w ciągu dnia. Potrafił przyjść niespodziewanie i siedziec po 2 godz. Teściowa z babką już zaczęły gadać, że dlaczego on przychodzi jak nie ma M?
                                                    Dzisiaj próbowałam zebrać mocz Mateo na badania gospodraki wapienno-fosforanowej. Nie udało sie, tak sie wiercił, kręcił, że wszytsko wyleciło do pieluchy a nie do worka. Następna próba za 2 dni. Nie lubie tego badania bo zawsze karza mi go odchudzać, albo dawać mniej mleka. Oczywiście wielka laska, że nas przepisali jakby nie wiedziały pracując na dziecięcym, że z maluchami różnie bywa.
                                                  • jedynybasek5 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 09:28
                                                    Nie przejmuj się przychodniami- to jest ich psi interes żeby przerejestrować. u nas jak mają jakieś problemy, to zawsze mówię im, żeby nie były takie cwane bo to ja jestem ich szefem- z moich pieniędzy biorą swoją państwową wypłatkę. Dyskusja się kończy zazwyczaj smile Na szczęście w mojej przychodni pielęgniarki są super. Pamiętam jak poszłam z Milą na pobranie krwi- kolejka niemiłosierna, nikt nawet nie myslał, żeby mnie przepuścić, bo z małym dzieckiem. Aż wyszła pani z laboratorium, zapytała "pani z tym Maluszkiem? to zapraszamy bez kolejki big_grin" Myślałam, że mnie pomordują wink A szwagier niezły, fakt, że nic nie przeskrobaliście, ale po co on przyłaził? Może, żeby Cię sprawdzić? potem poleciałby do mamusi przefaksować, że bratowa się do niego przystawia wink
                                                  • aleksa51 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 10:12
                                                    Ja dziś po pobieraniu krwi, więc na świeżo w temacie. Zauważyłam, że u nas jak przychodzą z dzieckiem do roku to po prostu stają przy drzwiach i bez słowa wchodzą. Nie mam tego ludziom za złe, bo zapewne jakby coś powiedzieli to by ich pół kolejki zeżreć chciało. Dziś nawet akurat jak była moja kolej to właśnie weszli koło drzwi ludzie nie mający zamiaru czekać z takim maluchem blisko rocznym a jak przyszło do wchodzenia to ja czekam, że oni wejdą a oni czekali że ja wejdę - nie śmięli przed ciężarną w 9 m-cu ciąży wink
                                                    Dziś też przepuścił mnie pan w kartotece u internisty, więc chyba dziś jakiś światowy dzień litości nad ciężarnymi wink Tylko, że już po pobraniu nie wracałam do internisty bo mam 20 numerek, więc wolę pojechać sobie po 11 niż siedzieć tam 3-4 godziny, bo aż tak wielu cudów jednego dnia się nie spodziewam.

                                                    Wczoraj jednak nie było mi do śmiechu bo dowiedziałam się, że moja forumowa koleżanka w 20 tc straciła trojaczki sad Okropność!

                                                    Co do pracy to mam nadzieję, że do zimy się interes mamy jeszcze bardziej rozkręci- tak, żeby było ją stać na pracownika czyli mnie wink Na razie idzie wszystko w dobrym kierunku. Bo szukać pracy gdzieś i pracować u obcego to dla mamy trójki brzdąców mało realne. Znacie przecież problemy zdrowotne moich panienek.
                                                  • aleksa51 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 13:31
                                                    A jednak...jakiś pan mnie przepuścił. Błyskawicznie załatwiłam sprawy i już mam nudy do końca dnia.
                                                    Joasiu a jak u ciebie?
                                                  • musso4 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 14:09
                                                    u mnie nic ciekawego, dzisiaj trochę cieplej i można wyjść na dwór, lipiec już się kończy a wraz z nim mój miesiąc wolnegosmile na koniec sierpnia wesele siostry męża, aż mi dziwne że już, bo jak zamawiali restauracje to było 1,5 roku wcześniej, wszystko już mam tylko jakieś bolerko muszę uszyć do sukienki, bo pogoda niepewna, małej też już uszyłam kreację, bo na ślub z nami idzie, bo to jej chrzestna, wkurza mnie tylko , że pewnie znowu bedą nas ciągać, żeby im pomóc załatwiać wszystko, bo mieszkają w szkocji i przylecą tylko na 2 tygodnie, tydzień przed i drugi po, dorośli ludzie a zachowują sie czasami jak dzieci
                                                  • goska797 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 14:46
                                                    Aleksa to mio, że Cie przepuścili. Ja takie akcje mam zawsze w szpitalu bo tylko tam robia takie badanie ale to za razem nasza przychodnia.
                                                    Strasznie mi przykro jak słyszę, ze ktos traci dziecko w tak już wysokiej ciaży, a tu jeszcze 3. W tak wysokiej juz ciazy to już chyba poród nie?
                                                    My bylismy w parku. Mateusz podreptał z dzieciakami. Chłopcy sa starsi bo maja 3 i 2 lata. Mateo stara sie ich nasladować. Położyli sie wokół fontanny i machali badylami w wodzie. On oczywiśce też chciał. Nie ważne, ze nie siegnie łapka a jak sie wychyli to wpadnie. Jedna opiekunka zwróciła mi uwagę, że poinnam go też puścić. Trzymać, dać badyla i niech też macha.
                                                    Powiem Wam, że denerwuja mnie te ich madre rady. Wszystkie ode mnie starsze i zawsze się wtrącają. ZauważyPonoć za mocno trzymam mu smycz. Moim zdaniem to bedzie miał czas na takie zabawy jak bedzie w ich wieku i podrośnie. Póki co to ja sie boje, że nie zdąże go złapac czy nie utrzymam bo to wiercipięta i wpadnie do tej fonatnny. Zreszta ludzie tam psy kapią.
                                                  • joannaa22 Re: Ale stagnacja... 26.07.11, 19:22
                                                    Czesc dziewczyny. Mam chwilke cos napisac bo M wzial chlopcow na rower. Takie przepuszczanie w kolejce to fajna sprawa co. Ale dobrze po co mialabyc Aleksa jechac jeszcze raz.
                                                    Goska wcale sie nie przejmuj takimi gadaniami bo to ty jestes matka i ty wiesz co potrafi zmalowac twoje dziecko.
                                                    U mnie cos zaczyna sie dziac bo chyba zaczal odchodzic czop. Wczoraj jak sie podcieralam to taka przezroczysta galaretka wyszla ale troszeczke wiec myslalam ze to mocniejsze uplawy. I dzis juz wiecej, poza tym od 2 dni strasznie boli mnie krzyz. Dzis wzielam paracetamol bo chodzic nie moglam. Jutro mialam isc z chlopcami na basen ale chyba sobie odpuszcze a oni poczekaja do niedzieli. Mam tylko nadzieje ze tata da rade w niedziele bo w sobote ma urodziny 30te i nie wiem jak sie skonczy ich grilowanie.
                                                    Lece dziewczyny sprawdzic jeszcze raz torbe i sie polozyc bo juz nie moge siedziec tak mnie boli w plecach. Poza tem brzuch jak kamien twardy. Trzeba polezec. Papa
                                                  • jedynybasek5 Re: Ale stagnacja... 27.07.11, 14:53
                                                    joasiu, u mnie jak zaczął odchodzić czop to dwa dni i było po wszystkim smile A więc może może niedługo... smile Ja dzisiaj rano miałam dobry humor a potem jedno wydarzenie jakoś mi zepsuło nastrój. W sumie nic wielkiego a jednak. Ale już jest lepiej, zaraz idę z Milą na spacer, musimy wstapić do deichmanna po buciki dla małej i jakies balerinki dla mnie. Nie kupowałam sobie butów letnich dobre kilka lat...
                                                  • aleksa51 Re: Ale stagnacja... 27.07.11, 15:30
                                                    To odpoczywaj Joasiu. Nikt nie wie jak teraz dalej potoczą się twoje porodowe sprawy ale fakt, że bez ochrony jaką jest czop nie powinno się ryzykować taplania w zbiorczym basenie.

                                                    Basiu udanych zakupów.

                                                    Ja po wizycie u gina. Mały według jego badania faktycznie nie siedzi główką do dołu sad Kazał mi przyjść teraz nie za dwa tygodnie (na co liczyłam) a za trzy i wtedy umówimy się podczas jego dyżuru na USG i zdjęcie pessara. Więc wygląda na to, że sobie jeszcze w tej ciąży pochodzę. Miałam też dziś w poczekalni kontakt z chorą na gruźlicę. Ponoć ją przechorowała i nie wiadomo czy jeszcze prątkuje. A sprawa się wydała kiedy ta wyszła od doktora, a on zarządził przerwę w celu włączenia lampy antybakteryjnej. Najciekawsze było to, że zanim weszła do lekarza to nam w poczekalni porządnie pokasłała, a potem jeszcze w tym samym korytarzu czekała do chirurga i ...kasłała. W końcu poprosiłam położną o interwencję. Jakaś kobita bez pomyślonku wogóle- korytarz pełny ludzi - dzieci, kobiety w ciąży, starsze osoby, a ona tam tak sobie dychu dychu!
                                                  • jedynybasek5 Re: Ale stagnacja... 28.07.11, 07:33
                                                    Wow, z tą kobietą chorą to rzeczywiście. W sumie to nie wiem, może powinna w maseczce w poczekalni przesiedzieć. Ale tak sama z siebie, nikt jej tego nakazać chyba nie może. Ja w każdym razie chyba bym się zaopatrzyła.
                                                    Po zakupach jak po zakupach, w portfelu mniej, dla siebie nic wink a Mila ma sandałki i kapcie do domku, ale były takie słodkie, że musiałam , no musiałam !!! I chociaż zawsze pocina w skarpetach, tak dzisiaj będzie w kapciach smile
                                                    Ale balerinek dla siebie nie odpuszcze za nic. Tylko dzisiaj chyba nie kupimy bo deszcz pada, i raczej nie wynurzymy się z domu. Obiad dla nas i młodej jest...
                                                    Aaaaa muszę się pochwalić- wychodzę z moim dzieckiem na spacerki bez wózkabig_grin A to do warzywniaka za rogiem, a to kawałeczek dalej do sklepu. Ona ma radochę bo za rączkę, a ja nie muszę znosić wózka i nie jestem tak uziemiona big_grin Moja kochana dziecinka kiss Ale fakt- wczoraj 200m x2 zajęło nam ok. 1,5 h wink Ale nie spieszyłysmy się, gdzie chciała tam stanęła , połaziła dookoła mnie na chodniku wink
                                                    No dobrze, to chyba tyle, trzymajcie się babetki, i piszcie piszcie jeszcze raz piszcie smile
                                                  • joannaa22 Czwartek 28.07.11, 08:31
                                                    Czasem sobie mysle ze ludzie nie maja wyobrazni. W ogole to kto rejestruje ludzi po takich chorobach w sposob nolmalny. Przeciez sa jakies izolatki w przychodniach. Jak moj dziadek przechidzil gruzlice to my jako dzieci mysielismy brac codziennie leki przez dluzszy czas i tez na poczatku nas badano czy nie pratkujemy wlasnie w izolatce. Dopiero jak sie okazalo ze nie to moglismy siedziec w poczekalni.
                                                    Basek gratulacje dla Milci i wytrwalej mamy. Chodzenie na spacerki bez wozka czasem rzecztwiscie zajmuje 3x wiecej czasu ale wtedy maluch sie zmeczy i lepiej spi. Jesli chodzi o papcie do domu to ja nie wiem jak przekonam Tomasza do nich. On wiecznie chodzi boso, nawet na dworze sciaga buciki i woli boso. W ogrodzie nie mamy trawy tylko kamyki a mimo to daje sobie rade i po nich biega. W domu mam wszedzie szwedzka podloge i mysle ze w zime bedzie chlodna. czas pokarze.
                                                    U mnie tak po malutku. Juz sama nie wiem czy to czop mi wuchodzi czy tylko wieksze uplawy to sa. Dzis rano znowu cos sie wydostalo, ale mam dzis polozna to pogadam z nia. Wczoraj namowilam M zeby wydistal wozek dla Zoski bo trzeba jeszcze wyscielanie wyprac i jestesmy w 100% gorowi. Tak sobie mysle ze Zoska nie bedzie taka duza jak Tomasz (mam nadzieje!) bo jeszcze ma miejsce aby sie przekrecac jak chce. Wczoraj siedziala w poprzek brzucha. Zobaczymy co powie polozna.
                                                    Lece na sniadanie i pozniej zajrze. Piszcie co u Was.
                                                  • aleksa51 Re: Czwartek 28.07.11, 11:09
                                                    Basia ja szybko starałam się pożegnać wózek jak dziewczyny zaczęły chodzić. A spacer 1,5h jest dla dziecka w sam raz i ile frajdy!

                                                    Asiu jak wszystko przygotowane to przynajmniej komfort psychiczny jest.
                                                    Ja zostawiam na ostatnią chwilę złożenie łóżeczka co by panny po nim nie skakały. No i czekam aż łaskawie była bratowa zadzwoni w sprawie wózka. Chusta czeka na poczcie do odebrania, bo paczkowy nie wszedł do teściowej a mnie wczoraj nie zastał...
                                                    Zmykam szykować się na wycieczkę do diabetologa.
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 28.07.11, 14:07
                                                    Wlasnie wrocilismy z placu zabaw, gdzie organizawany byl maly festyn dla dzieci. Tomasz szalal na calego w dmuchanym zamku, a Olek go pilnowal aby starszaki nie taranowali go przypadkiem. Wlasnie do mnie dotarlo ze Tomasz jest juz duzym chlopcem i tadzo sobie calkiem niezle z innymi lobuzami. Najsmieszniejsze jest to ze nikt go nie rozumie bo on mowi po polsku. Po przyjsciu padl nawet rak nie zdazylam mu umyc.
                                                    Aleksa tak wlasnie sobie myslalam czy podobal ci sie wozek od bratowej. Daj znac znac po lekarzu. Ja lozeczko tez zostawilam na pozniej. Juz jest zlozone i moich braci i jak bede w szpitalu to dopiero przewioza, bo Tomo ciagle pamieta ze bylo jego i chcialby w nim rzadzic. Teraz kawka i ciacho i do poloznej na 14.45
                                                  • goska797 Re: Czwartek 28.07.11, 15:21
                                                    Troszke podgoniłyście wpisysmile
                                                    Basiu super, że Twoja Milcia juz daje radę bez wózkasmile
                                                    Mateusz dzisiaj wreszcie zaczął sam latać na dworze. Do tej pory bał sie i tylko po domu latał sam. Wózek u nas jeszcze obowiązkowo bo nie wiem czy dałby radę wrócić, ale ja tez jestem wygodna i jest mi poprostu łatwiej.
                                                    Aleksa może to dobrze, że za 3 tyg ta wizyta. To znaczy, że lekarz nie przewiduje wcześniejszego porodu, a to dla Piotrusia ważne. Ty też bedziesz spokojniejsza.
                                                    My dzisiaj wreszcie dotarlismy na badanie gospodarki wapienno - fosforanowej. Przyjmowała nas w szpitalu nasza sąsiadka zza ściany. Nie bardzo chciałam do niej trafic bo na osiedlu to taka miła i super, a w szpitalu to służbistka. Pamietam jak za pierwszym razem przyjechalismy 3 godz po jedzeniu, a nie 2 (tak mnie informowała pielegniarka), ona mnie ochrzaniła, że za pózno. W każdym razie zaoferowała się, że przyniesie nam wyniki jak bedą. Mateo waży 11,7 czy li przez miesiac przytył 300 g. Widze, że sie spowolnił. Na pobieraniu krwi trzymały go 3 pielegniarki. Darł sie jak nie wiem co, ale moim zdaniem nie dlatego, że sie bał tylko nie pasowało mu, że jest trzymany. Do tej pory na siedząco spokojnie wszytsko przechodził. Zdenerwowały sie na mnie i kazały spokojnie usiąść albo wyjść bo ponoć gorzej to znosze niż dziecko.
                                                    Zaczęłam sie zastanwiac czy to przypadkiem ze mną cos nie tak skoro babki z osiedla mnie wkurzają, teraz ta służba zdrowiasmile
                                                  • musso4 Re: Czwartek 28.07.11, 15:29
                                                    goska Ty to jesteś spokojna kobieta, ja to bym zrobiła awanturę na cały szpital za takie teksty, pamiętam jak leżałam w szpitalu po urodzeniu córki i pielęgniarki mnie zlewały jak o coś pytałam, postraszyłam je rzecznikiem praw pacjenta i od razu był spokój, nawet w nocy przychodziły przewijać dziecko i pytać czy czegoś nie potrzebujesmile

                                                    u mnie nic nowego i faktycznie wątek ruszył do przodubig_grin
                                                  • aleksa51 Re: Czwartek 28.07.11, 16:06
                                                    Fakt, że z opryskliwym i nieprzyjemnym personelem medycznym trzeba krótko i ostro. Ja pozwalałam "im" na dużo więcej takich zachowań przy pierwszym dziecku ale teraz już nie. Śmiałości w takich sytuacjach też trzeba nabyć z czasem.

                                                    Ja już spowrotem po wycieczce do Łodzi. Pan diabetolog zapytał jak się czuję, obejrzał pomiary i kazał przyjechać 6 tygodni po porodzie. No i receptę na paski wypisał. Za to co się działo w poczekalni...Najpierw wchodzi się do rejestracji gdzie mierzą ciśnienie i ważą, a potem idzie się czekać do lekarza. Jak ktoś jest pierwszy raz to w rejestracji schodzi długo. Więc ja nauczona doświadczeniem zajęłam z wejścia kolejkę do lekarza i poszłam do rejestracji. Tak też robiły kolejne osoby po mnie nie wiedząc oczywiście, że ja tak zrobiłam. Natomiast dwie osoby przede mną nie zajęły kolejki i oczywiście jak mnie wyczaili to biadolili, że w zwyczaju jest, że taka sama kolejka do lekarza jak do rejestracji...wiecie jak to jest. Ile ja się jeszcze nasłuchałam...M.in, że nie tylko ja jedna do lekarza przyszłam, że nie tylko ja jedna w ciąży...Oczywiście odpowiedzieć umiem. I weszłam zgodnie z zajętą kolejką. Ale co się tych dwoje nagadało to ich wink
                                                    Z wizyty zadowolona nie jestem ale tego się spodziewałam, bo lekarz olewator dziś był. Muszę moje pytania dotyczące porodu przekazać koleżance, która tam jeździ tyle, że do bardzo dokładnej lekarki.
                                                    I teraz odpoczywać muszę, bo dzisiejsza jazda mojemu brzuchowi się nie spodobała. Ale nie jest źle. Jak odpocznę, wezmę kolejną dawkę leków to z pewnością przejdzie.

                                                    Joasia to teraz ty napisz co położna powiedziała.
                                                  • goska797 Re: Czwartek 29.07.11, 08:44
                                                    Mi Aleksa śmiałości nie brakuje, uwierz.
                                                    Mnie wczoraj na wieczór nawiedziła @. O 2 dni za wczesnie. Ciekawa tylko jestem czy to owulacja mi sie przesunęła czy faza lutealna skróciła. Jesli to pierwsze to chyba nadal jestesmy beznadziejni bo sie nie zabezpieczaliśmy i nicsmile
                                                    Aleksa Ty też sie nachodzisz w tej ciaży po tych rejestracjach, lekarzach, koszmar.

                                                  • aleksa51 Re: Czwartek 29.07.11, 10:59
                                                    Goska po tak długim leżeniu w domu wyjścia do lekarzy traktuję jak rekreację. Mam powód ładnie się ubrać i umalować. No i czas szybciej leci. Tylko ludzie są różni...czasem trafi się awanturnik, czasem ktoś z chorobą zakaźną, a sporadycznie mili ludzie, którzy przepuszczą w kolejce.

                                                    Joasiu napiszesz co u ciebie?
                                                  • joannaa22 I juz piatek. 29.07.11, 13:43
                                                    Czesc dziewczyny.
                                                    Jak ja sie dzis wyspalam to szok. Tomek kolka nocy z rzedu poplakiwal i marudzil, a ja nie wiedzialam o co mu chodzi. Myslalam ze moze chce mleko bo w dzien juz nie pije, ale nie. Wymyslilam ze moze chce siusiu i posadzilam tej nocy na nocnik wupil mleko i slodko spal do 5.30 Znowu posadzilam na nocnik i spalismy jeszcze do 8!!! Juz nie pamietam kiedy tak dlugo spalam. Strasznie sie ciesze ze nauka nocnikowania tak gladko poszla. Mysle ze sukcesem bylo nie naciskac tylko poczekac az sam dojdzie do tego ze trzeba zawolac i wstrzymac. teraz nawet kupke wola.
                                                    Dzie podjechalam do centrum bo musialam do banku wejsc i od parkungu to troche trzeba pomaszerowac. Nie spieszylam sie bo mialam dzieci ze soba i Tomek bez wozka wiec spacerkiem. Jak juz wracalam to mialam tak silne skorcze ze przystawalam przy wystawach sklepowych ze niby cos ogladam. Potam na herbatke do znajomej i juz jestem w domku. Wlasnie kolejna czesc czopu odeszla wiec moze moj brat mial racje ze urodze w M urodziny. Zaraz zabieram sie za tort oby jeszcze wszystko bylo gotowe. Tak ciagle mam nadzieje ze urodze przed czasem a przeciez do terminu mam jeszcze 10 dni. Pozdrawiam. Asia
                                                  • joannaa22 Niedziela 31.07.11, 14:40

                                                    Ale cisza jakas nastala. U nas strasznie leniwie po imprezie. Tomasz nie spal za specjalnie, M sie wczoraj spil a ja sie modlilam aby tylko nie zaczac rodzic, bo musialabym kombinowac transport do szpirala i opieke do chlopcow. Strasznie mnie wkurzyl bo obiecal ze wypije ale bedzie w razie czego wstanie zostac z dziecmi. Powiem ze strasznie juz jestem zmeczona ta ciaza, czuje sie brzydka, mam jakies plamy na twarzy i nawet makijarz nie poprawia mi humoru. Macie jakies sposoby na przyspieszenie porodu?
                                                    Jurto musze jechac do miasta obkupic syna na kolonie harcerskie, moze jakos sie ruszy.
                                                    Piszcie co u was. Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 31.07.11, 14:59
                                                    U nas niedziela jakaś średnia- ciśnienie leci, człowiek jakis nerwowy chodzi winkdo tego właśnie mnie mila szczypie bo jej zasłoniłam klawiaturę wink wczoraj wyjęliśmy jej wózek dla lalek od babci, i dochodzę do wniosku, że chyba będzie kierowcą wyścigowym wink
                                                    Podrzucam link do jakiegoś forum, gdzie to co przeczytałam troche mnie .... zniesmaczyło? dziewczyna jest tak zawiedziona płcią dziecka, że przestaje dbać o siebie i nawet rozmawiać z brzuszkiem... no ja np. nie rozumiem takiego zachowania, ale przeczytajcie same. Może to ja jestem dziwna, bo uważam, że nie można się obrażać na dziecko bo okazało się chłopcem/dziewczynką... Z komentarzy pod postem wynika, że chyba jestem dziwna... wrzucam link
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,586,125707859,125949832,plec_dziecka_problem_dla_matki_.html?s=0&wv.x=1&v=2
                                                  • aleksa51 Re: Niedziela 31.07.11, 16:47
                                                    Witam. Basek ja czytałam jej wypowiedzi już kilka dni temu. W sumie przyznała się, że tak po prostu się czuje. Na swoje odczucia nie zawsze możesz mieć wpływ. Optymistycznie jednak jest pod koniec wpisów - zmienia się jej nastawienie, bo to nie jest tak, że ona z tym wszystkim dobrze się czuje. Ja na szczęście przez coś takiego nigdy nie przechodziłam ale jej nie zazdroszczę.
                                                    Joasiu skoro jesteś bardzo aktywna całą ciążę to pewnie mycie okien i pranie dywanu na nic się nie zdadzą. A wszelkie naturalne sposoby przyśpieszania porodu albo zadziałają albo nie, a częściej nie z tego co po forach czytam i co się w szpitalu nasłuchałam.

                                                    Mi dziś bardzo doskwiera...coś, chyba wahania ciśnienia. Samo wykąpanie się rano było dla mnie sporym wysiłkiem. Potem zakupy, szykowanie objadu i teraz nikt mnie z łóżka nie zgoni takam padnięta. A jeszcze muszę dziś do rodziców podjechać. Nic już nie tworzę bo nie mam na to siły.
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 01.08.11, 09:17
                                                    Witam ponownie smile Jak tam u was z pogodą ?
                                                    U mnie pochmurno i pewnie bez deszczu się nie obędzie. A ja obiad mam, tylko muszę z grubsza posprzątać. Powiedzcie mi jak to jest, że kiedy jestem w domu sama z Milą, to robię 10 razy więcej niż wtedy kiedy ktoś jest ze mną? M., moja mama- czyjaś obecnośc tak mnie cholernie rozleniwia, że aż jestem zła na siebie. Chyba dlatego, że wtedy jest możliwość zrzucenia obowiązków na kogoś innego. Taka moja autoanaliza wink
                                                    Wkurza mnie już ta pogoda, bo ani z Mychą na plac zabaw , ani nic bo piasek mokry, a u nas z reguły place całe piachem wysypane. mam nadzieję, że się niedługo wypogodzi, chociaż prognozy zapowiadają co innego. No lato mamy, nie ma co.
                                                    Jeszcze centrum miasta mamy całe poblokowane, bo remonty, z tym wózkiem też po wertepach się trzeba najeździć. Sama przyjemność wink ale i tak fajnie, że coś robią, niby kolejny moloch, ale zawsze to w deszczowy dzień będzie gdzie iść wink
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 01.08.11, 10:23
                                                    Pytasz o pogodę...chciałam wstawić pranie ale i tak pewnie mi nie wyschnie. Kupiłam dziewczynkom sporo nowej bielizny i właśnie to m.in chciałam poprać, bo wiadomo jak to na szwalniach jest.
                                                    Ja po wizycie u psychologa - moja reakcja powypadkowa jest typowa... Teraz tylko resztę dnia trzeba jakoś zmordować. Mam do ugotowania na kolację leczo z cukinii tylko małż musi jeszcze kiełbachę dokupić, więc pewnie nie prędko się za to wezmę. Co prawda cebula i papryka czekają na pokrojenie, bo najgrubsza robota z krojeniem cukinii odwalona już wczoraj.
                                                    Reszta tygodnia zapowiada się bez dodatkowych rozrywek więc pewnie będzie się wlec.
                                                    A u was co?
                                                    Ciekawe czy są tu z nami dziewczyny, które baardzo dawno się nie odzywały?
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 01.08.11, 12:16
                                                    Witajcie!
                                                    U nas weekend pod znakiem deszczu i choroby Mateo. Nagle jak obudził sie po drzemce popołudniu miał 38,5. Daliśmy mu nurofen i spadło do normalnej. W nocy jednak nie mógł spac i tem 39,5. Rano i przez caly dzien goraczki brak ale biegunka. W sumie wyszło 7 pieluch na dobe. Myslalam, ze bedzie juz lepiej a tu w nocy znowu to samo i temp 39. Teraz jest ok, ale juz zrobił 3 kupy. Na 14 mamy lekarza. Nie wiem czy to jakis wirus czy moze trzydniówka?Naszczescie chce pić i jeść.
                                                    Byłam tez dzisiaj na rozmowie o pracę. Praca na 4 godziny dziennie - popoludniu w dużej firmie. Jakaś taka dziwna była bo kobieta wszystko mi opowiedziała i w zasadzie nie chciala żadnych informacji ode mnie. Zapytła tylko czy wszystko mi pasuje? Wydaje mi sie, że chyba za dużo zażyczyłam sobie jak za pół etatu i to bedzie minus.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 01.08.11, 16:03
                                                    Goska do pracy zapewne chcesz iść dla pieniędzy a nie dla rozrywki. Niech ci się opłaca. Za pół darmo lepiej nie pracować w twojej sytuacji.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 01.08.11, 16:56
                                                    Ja to wszystko Aleksa wiem. Wiadomo, że mniej nie mogłam podać bo byłaby to praca charytatywna by wydac tylko na opiekunke. Poprostu by mi pasowała, nawet dojazdem bo 2 ullice od pracy M.
                                                    Jeśli chodzi o Mateo to lekarz st, że to jakis wirus. Przepisała nam semic, lacido baby. Mamy dużo pić i dwać jeść tyle ile potrzebuje, ale np kleiki itp. Na miejscu tam zrobił kupe ale juz była sztywniejsza sorka za opis) więc jest nadzieja, że zaczyna przechodzć. Mięliśmy też dać marchewke żeby mu zagęściła te stolce. Zobaczymy mam nadzieje, że bedzie lepiej.
                                                    Martwi mnie, że przestawi sie ze spaniem. Padł mi o 12-13:30 , a teraz od 16 do tej pory. Zupełnie inaczej niz zwykle. Moze wróci do normy jak wyzdrowieje.
                                                    Wiecie ja odebrałam wynik cytologii i 1 grupa. Ale szok. Taki wynik miałam jak rozpoczynałam współżycie, od tamtej pory 2.
                                                    Teraz przyka sprawa. W sobote idać na zakupy zobaczyłam 2 nekrologii. Jedna osoba wydała mi sie znajoma z nazwiska i wieku. Nie mogłam sobie skojarzyc i dopiero na wieczór przypomniało mi się, że to mąż dziewczyny, z którą chodziłam do równoległej klasy. Okazało sie, że pojechał z kolega na kajak i sie utopił. Byli razem 5 lat małżeństwem, córka ma chyba cos koło 3. strasznie mi przykro, zostały same. Ona wdowa w wieku 28 lat i jeszcze ta malutka niunia. Dramat. Ciągle gdzies tam w głowie mi sie to kołacze.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 02.08.11, 08:57
                                                    Witajcie babeczki.
                                                    Goska ja to mysle ze takie teakcje to zaleza od czlowieka. Jedni beda sie marteic jak dobie poradzi taka samotna matka a inny skomentuje wedlug swoich pogladow i przejdzie do czynnosci codziennych. Ja tez naleze do tych, ktoezy sie martwia nawet nieznajomymy i jakos nie umiem tego zmienic. Nie znam jeszcze tutaj na osiedlu za duzo ludzi, tylko tak z widzenia. W sobote jedna dziewczyna wyszla ze szpitala bo irodzila a w niedziele podjechala karetka i zabrala kogos do szpitala. Caly wieczor myslalam o nich jakby to byla moja rodzina.
                                                    Kazdy mysli ze takie tragedie sa gdzies ale obok nas, ze nas to nie dotyczy dopoki nam sie cos niezdarzy.
                                                    Jesli chodzi o spanie podczas chorob to nasz Tomasz tez zawsze sie poprzestawia, ale jak juz dojdzie do siebie to wraca do normy.
                                                    Goska ja 3mam kciuki za znalezienie fajnej oplacalnej pracy.
                                                    Ja wczoraj taki pomieszany dzien mielam. Tomek wstal chwilke po 5tej. Strasznie dlugo nie chcial spac to podjechalam z nim na playgrup. Pokleil klejem, malowal farbami, frajda na calego. Po powrocie poszlismy spac oboje, a po przebudzeniu Tomek byl caly w krostach! Nie mogl przestac sie drapac i przez to rozprzestrzenialo sie strasznie szybko na calym ciele. Strasznie sie przestraszylam ze znowu wyladujemy w szpitalu jak w zeszlym roku. Od razu pojechalam do lekarza a tam wysypka zaczela znikac. Dostal syrop i juz jest dobrze. Juz zaczelam panikowac jak my sobie poradzimy bo ja juz nie moglabym z nim zostac w szpitalu, bo to zakazny w izolatce oj masakra. Dzis on miesiecy wyczekiwana wizyta w szpitalu u okulisty. Mam tylko nadzieje ze nie beda chcieli abym zaklejala mu jedno oczko plasterkami, bo nie wiem jak go do tego przyzwyczaic. Na 100% bedzie mial operacje wlasciwie zabieg jak skonczy 4-5 lat wiec wolalabym to przespieszyc i byloby z glowy. Napisze po wizycie.
                                                    Tak przegladalam wpisy na forum i jak malo nas tu zostalo. Ciekawe co dzieje sie u dziewczyn.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 02.08.11, 14:31
                                                    Trzymam kciuki za wizyte u okulisty.
                                                    Mateo jakby troszke lepiej, ale nadal nie ma apetytu. Dzisiaj znowu były dwie niezbyt ciekawe kupy. w nocy wstawałam bo znowu mial 39 stopni. Od rana zaś 36,8. Poszlismy po pieczywo do sklepu i nawet troszke pochodził. Blady jest strasznie. Teraz zasnął, mam nadzieje, że wraca do starej godziny snu.
                                                    Ja jakos strasznie emocjonalnie podchodze do takich sytuacji. Przejmuje sie porodami koleżanek np jak swoim. Bardzo czesto jednak czuję sie odrzucana przez ludzi i mam żal, że moje starania poszły w zapomnienie. np. mam koleżanke, z którą praktycznie codziennie gadalyśmy na czacie, wspierałyśmy sie na czacie. Jak zaszłam w ciąże zupełnie sie do mnie nie odzywała. Rozumiem bo było jej przykro, że to nie ona. Teraz ma sama śliczną córke i niby wróciło do normy. Gadałyśmy było ok. Teraz od jakiegoś czasu jest tak, ze jeśli sie nie zapytam co u nich? To ona sie nie odezwie pierwsza. Rozumiem, że może nie ma czasu, ale jednego smsa chyba mozna w miedzyczasie napisać. Przykro i troche, ale co moge zrobić. Teraz doszłam do wnoisku, że nie bede sie narzucać.
                                                    Z tej pracy sie nie odezwali. Widac znalazła sie jakas lepsza osoba ode mnie.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 02.08.11, 16:08
                                                    Goska a może znalazł się po prostu wolontariusz...Zapewne jesteś dobra w tym co robisz, a znaleźć dobrą pracę nie jest łatwo. Jakbyś chciała zatrudnić się na kasie w markecie za marne grosze to pewnie już dawno by cię przyjęli. Szukanie DOBREJ pracy wymaga czasu.

                                                    Joasiu a co dolega oczkom Tomcia? Mam nadzieję, że badanie wyjdzie dobrze.

                                                    I mi się zaczynają jakieś nocne pobolewania brzucha. Najgorzej się czuję jak za mało w dzień odpoczywam- brzuch wtedy twardnieje co chwilę i boli w czasie skurczu w pachwinach. Dziś się nie przemęczam bo miałabym w nocy stres gdyby bolało bo M w pracy i wróci dopiero rano. Ale mimo wszystko staram się nie przejmować bo nieraz dziewczyny na sierpniówkach pisały jak to pół nocy nie spały przez skurcze, bóle, a nad ranem mijało.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 02.08.11, 16:40
                                                    Nie mam sily!!! Jest tak strasznie parno ze nie mam czym oddychac. Wzielam chlodny prysznic, Tomasza tez wykapalam i sie juz troche uspokoil, bo tez jakis marudny. Z wizyty u okulisty jestem b zadowolona. Po raz pierwszy Tomasz ladnie siedzial i soe nie bal. Mogli zbadac dno oka i cala reszte. Tomek ma od urodzenia opadajaca powieke i dopoki nie bedzie przykrywala zrenicy to jest ok. To "zdrowe" oczko podejrzewali ze bedzie nadwyrezone i odlabione ale poki co jest dobrze. Za 2 miesiace kolejna wizyta.
                                                    Goska ja tez mialam kilka fajnych znajomych w Polsce. Odkad jestesmy w Anglii (one zreszta tez tylko dosc daleko) to ja zawsze dzwonilam, sms-owalam. I tak kiedus doszlam do wniosku ze sprawdze jak to jest z nimi. Nie dzwonilam jakis czas i nikt sie nie odezwal. Strasznie mi bylo przykro ale nic na sile. Teraz mam kilkoro b dobrych znajomych, na ktorych moge liczyc i wystarczy.
                                                    Aleksa odpoczywaj.
                                                  • aleksa51 Wtorek 02.08.11, 17:28
                                                    Joasiu cieszę się, że dobre wieści od okulisty. Mam nadzieję, że z każdą wizytą będzie lepiej.
                                                    A ty może z tym rodzeniem na mnie czekasz?? Wiem, podły żart. Zapewne już byś chciała urodzić. Trzymam kciuki, żeby odbyło się jak najszybciej i bezproblemowo. W którym TC Zosieńka zechciała zrobić fiknięcie na główkę?

                                                    Ja dziś zaszalałam. Jak miałam tą stłuczkę to postanowiłam, że za część odszkodowania kupię wszystkim moim dzieciom najlepsze foteliki samochodowe, bo mają takie...chmmm...zawsze musiałam kupować najtańsze...No i tak się rozglądałam. Maxi Cosi wypuścił nowy model ulepszony tego fotelika w największym rozmiarze (chyba dochodzi funkcja rozkładania do bardziej komfortowej pozycji jak dziecko zaśnie bez ściągania z niego dziecka. Nam aż takie luksusy niepotrzebne bo najdalej z dziećmi do Łodzi jeździmy. W związku z wyjściem tego nowego modelu wpadłam na allegro na wyprzedaż poprzedniego modelu i kupiłam 2 sztuki. M nie był zachwycony bo chyba myślał, że za 500 zł kupię wszystkie...Powiedziałam mu jakiś czas temu, że za odszkodowanie chcę kupić tylko te foteliki i resztę dorzucę do nowszego auta, uprzedzałam, że chcę najlepsze foteliki i tanie nie są. No i jeszcze z miesiąc minimum potrwa zanim dostanę odszkodowanie więc musiałam uzyskać na ten zakup aprobatę, bo sporo z kąta zeszło. Z łaską się zgodził, a mnie to wkurzyło, bo to w końcu moje przeżycie i moje odszkodowanie. Dziś go nie ma to zdążyłam ochłonąć, a on pewnie też zapomniał. No i czekam na dostawę wink
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 02.08.11, 18:09
                                                    Aleksa i dobrze bo z chlopami to czasem tak trzeba. Poinformowac co nastapi i tyle. Moj M wczoraj stwierdzil ze nie wie jak ja sobie rasze caly dzien z dziecmi. Ze ciagle cos chca, ze jesc ze pic ze marudza ze sie bija i jeszcze obiad ugotowany. Troche mnie to podbudowalo, ale szczerze to nie bede sie ze szpitala spieszyc do domu. Okropna jestem ale odpoczne od tego wszystkiego choc chwile.
                                                    A Zoska sie przekrecila w 38tc. I nie wiem chyba rzeczywiscie czeka na Ciebie Aleksa. Nabiegalam sie dzis z dziecmi po sklepach bo kupowalismy potrzebne rzeczy na kolonie Olka. Wolalam sama wiekszosc zalatwicm bo M by pojechal i kupil ale nie uwaza na ceny. A ja zawsze wole cos tanszego kupic jesli wiem ze wroci to w oplakanym stanie. Wrocilismy zmeczeni a ja jeszcze kwiatki przesadzilam, odkurzylam mieszkanie, bo mam nadzieje ze jakos sie wszystko ruszy.
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 02.08.11, 19:57
                                                    Dziewczyny albo jestem tak zmeczona albo zaczyna sie cos dziac. Strasznie bolia mnie plecy i podbrzusze. Jesli nie odezwe sie do jutra do 10tej to znaczy ze jestem w szpitalu. Lece lezec.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 02.08.11, 20:04
                                                    To trzymam kciuki. Ja nie rodzę, bo w nocy się śpi, i małżonek do rana w pracy.
                                                  • goska797 Re: Wtorek 03.08.11, 08:40
                                                    I jak Dziewczynki? Nadal w dwupaku?smile
                                                    U nas sytuacja chyba sie poprawia.Dzisiaj Mateusz spał cała noc i wreszcie brak goraczki. Wczoraj na wieczór wreszcie kupy sie poprawiły, a dzisiaj póki co 1 więc mam nadzieję, że już bedzie lepiej.
                                                    Wczoraj szlak mnie trafił na mojego M. Po pracy miał iśc na spotkanie z jakimś swoim dostawcą. Obiecał wrócić koło 21, oczywiście był 24:30. Wiem, że to tez nalezy do jego obowiązków, ale nie uważam, że takie spotkania maja trwac do pózniej nocy, a on ma przychodzić "ciepły". Generalnie to chyba ja byłam zła, że nigdzie nie wychodze poza tym angielskim, ale to też marny odpoczynek bo głowa musi pracować. Przypomniałam sobie, że tak sama na spotkaniu to byłam ostatnio w pażdzierniku. Moja mama jak wczoraj dzowniła to stwierdziła, że chyba jestem zmęczona i zebyśmy może oddali jej Mateo na niedzielę. Głupie to jest ale było mi wstyd sie przed nią przyznać, że ma racje. To chyba jednak wynika z wychowywania, zaszczepili we mnie myśl, że nigdy nie można miec gorszego dnia i trzeba ze wszystkim sobie radzić.
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 03.08.11, 09:40
                                                    Ja jeszcze w dwupaku niestety. Polozylam sie i wszystko przeszlo po jakiejs godzinie. Wyapalam sie swietnie, choc myslalam ze o 6 juz po spaniu. Tomek sie obudzil zaprowaszilam do lazienki na siusium dostal mleko i polozylam sie z nim. Pospalismy jeszcze 2,5h.
                                                    Goska chyba potrzeba ci odpoczynku od domu. I wcale nie mysl ze jestes zla matka skoro tak pomyslisz. Trzeba czasem sie odciac choc na chwilke bo mozna zwariowac. Ja mialam taki kryzysowy dzien wczoraj, juz nie mialam sily godzic chlopcow. Chyba pogoda zrobila swoje bo Tomo to byl strasznie zlosliwy i kare dostawal chyba z 5-8 razy. Czasami mi wystarczy na jakies zakupy pojechac calkiem sama i wcale sie wtedy nie spiesze. Dzie mam do odebrania troche prasowania wiec bede zajeta to czas jakos szybciej uplynie.
                                                    Dobra bo jeszcze w koszuli siedze i strasznie sie glodna robie. Lece robic sniadanko.
                                                  • aleksa51 Środa 03.08.11, 14:29
                                                    Trudno Joasiu, że przeszło. Dziś też jest dzień...
                                                    Goska to normalne co odczuwasz.
                                                    Ja dziś dopiero teraz mam chwilę żeby odpocząć, więc część dnia zleciała.
                                                  • goska797 Re: Środa 03.08.11, 18:29
                                                    I mój M dolał oliwy do ognia. Umówiłam sie na 19 na angielski, a on dopiero o tej porze bedzie w domu. Oczywiście stw, ze nie sie nie stało bo bede tylko 15 minut pózniej. Nie ważne, ze robię z siebie idiote, nie wspominając, ze juz raz sie w tyg przekładałam bo nie mógł z małym posiedziec.
                                                    Z tej pracy przysłali mi wiadomość, że odpadłam bo za duze wymagania finansowe dla nich miałam.
                                                  • aleksa51 Re: Środa 03.08.11, 19:25
                                                    Trudno Goska. Będzie za jakiś czas inna oferta. Jak już pisałam musi ci się opłacać i lepiej szukać dłużej niż do tego dopłacać.
                                                    Czasem mężczyźni zachowują się tak jakby te dzieci były tylko kobiet - musisz go prosić żeby z własnym dzieckiem został, żebyś np mogła wyjść do sklepu po chleb i mleko...szkoda gadać. Trzeba wychowywać - męża oczywiście.
                                                  • jedynybasek5 czwartek 04.08.11, 07:29
                                                    Witam ponownie szanowne paniesmile Ja właśnie wracam do życia, piję kawę a MIleczka jeszcze śpi. Wczoraj spała do 8:50 , dziś pewnie nie będzie mnie tak rozpieszczać. W planach mam... brak planów wink Muszę na pewno wyskoczyć do sklepu na zakupy, po jakieś popierdółki na zupkę dla księżniczki. Bo na obiad co nie co jakieś chyba się znajdzie. Chyba, że... zrobię zupę dla nas wszystkich big_grin o taaaaaaaaaaak wink
                                                    dzisiaj moż jakaś kawa z sąsiadką, bo dawno się nie widziałyśmy i już nawet myślałam, że się obraziła, a tu miły sms wink
                                                    Martwię się trochę, bo projektant już m-c się ociąga z tym projektem łazienki, a ja nawet nie wiem ile coś takiego powinno trwać. No sezon urlopowy jest, tak, że zbieranie pieczątek tyle podobno trwa... sama nie wiem... Dziś do niego muszę zadzwonić.
                                                    No to co, trzymajcie się babeczki, miłego dzionka, u nas słonko póki co, zapowiada się nawet miło.
                                                  • goska797 Re: czwartek 04.08.11, 09:18
                                                    Basiu a ten projektant to jakiś z własnej reki tzn prywatnie go znalezliście czy może jakiś urzędu? Czasmi boiwme tacy śa przydzielnai do konkretnego budynku.
                                                    Byłam z Mateuszem pediatry bo jednakmu ieprzechodzi. Niby już mniej robi, ale teraz sluzem. Nie jest odwodniony, zmieniła nam leki bo te średnio pomogły. Nie mam pojęcia tylko jka mu je przemycić bo nie chce nawet ich tknąć. I mam mu dawac marchewkę np. gerbera. Zobaczymy bo zaczynam sie już troszke martwic bo i blady i taki widac osłabiony.
                                                    Co do mojeje sytuacji z M. Oczywiście wróciłam na wieczór, Mateo spał a on siedział cały wieczór obrażony i się słowem nie odezwał. Usłyszałam tylko, że on ma zapierdziel w robocie, rata naszego kredytu rośnie, a ja robie afere o 15 minut spóżnienia. z tego wszytskiego ja sobie zdaje sprawę, ze ma cieżko itd, ale ja non stop dostosowuje sie do niego. Wyszło nawet, że mój angielski sponsoruje , a ja nie moge zaczekac. Zapomniał tylko jak sam sie uczył i chodził specjalnie by dostać lepszą pracę. Moim zdaniem to inwestycja, łatwiej bedzie mi znależć pracę. Naprawdę chciałabym juz jakąś mieć chociażby po to by wreszcie nie wypomniał mi w takich awanturach, że on zarabia i spłaca nasz dług wobec banku.
                                                    Nie wiem co sie dzieje między nami ale dobrze nie jest. Coś pękło jakiś czas temu. Nie możemy sie dogadać.
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 04.08.11, 14:48
                                                    Gosia, tak prywatnie, woleliśmy kogoś od siebie mieć, na każde zawołanie, boję się, że ci delegowani z Urzędów to będą robić tak żeby pasowało urzędowi a nie nam. Ale właśnie dzwoniłam, w sobotę będzie u nas z instalatorem, a za tydzień już prawdopodobnie będzie po wszystkim. Teraz ten sezon urlopowy i się urlopują chłopaki, nie ma jak ich złapać.
                                                    bidny ten Twój Mati. Ale miejmy nadzieję, że mu jakoś przejdzie niedługo. Zresztą musi przejść, przecież nie ma innej opcji smile
                                                    No a z Mężem... no bywa tak czasami kurczę. U nas też był taki czas jak moja mama była, że o byle co się sprzeczaliśmy, ale jakoś to minęło i już jest ok. Oby u Was też szybko gorszy czas minął.
                                                    Pozdrowionka serdeczne, słoneczka zażyczam smile
                                                  • aleksa51 Re: czwartek 04.08.11, 15:52
                                                    No, ja wreszcie zaległam na łóżku to i komputer odpaliłam.
                                                    Goska oby szybko minęło. I Mateuszkowi i wam.
                                                    Basek tak to jest z tymi projektantami. Jak mój M załatwia jakieś projekty to ciągle ich pogania. A swoją drogą to szokujące są ceny za projekty czy same stępelki - aż tak dużo czasu nie trzeba aby powstały.
                                                    Ja dziś testowałam niektóre zakupione wczoraj środki czystości. Płyn do prania dywanów i tapicerek sprawdziłam na 2 krzesłach i jednej poduszce i nie zdał egzaminu. Cilit Bang do łazienek sprawdził się- pierwszy raz od kilku lat udało się doczyścić wannę z wszelkich mydłowo kamieniowych osadów, chociaż czyściłam na kilka razy. Muszę jeszcze zająć się pralką, umywalką i kibelkiem ale nie wszystko na raz żeby 1) zostawić coś sobie na inne dni co by czas do porodu zleciał, a dziecko za wcześnie nie zechciało wyjść, 2) żeby nas blask bieli nie oślepiał przy wejściu do łazienki wink
                                                    Jutro oficjalnie Piotruś będzie donoszony. A ja chodzę czyszcząc i piorąc powoli, żeby się nie przemęczyć. Nawet zmobilizowałam się żeby spakować rzeczy do szpitala według najlepszego jak dla mnie systemu - mała torba- rzeczy potrzebne przy przyjęciu do szpitala, do samego porodu + pierwsza sztuka ubranka, 4 pieluszki, krem na odparzenia, chusteczki nawilżane; duża torba - reszta rzeczy.
                                                    Doczekałam się też dziś na foteliki dla dziewczyn! Ja i one zadowolone. One to nawet bardziej z pudeł po fotelikach. Ale próbnej jazdy jeszcze nie było. Niech mały jeszcze posiedzi w brzuchu to i jemu kupię Maxi Cosi, a jak nie to najwyżej z becikowego wysupłam. Widzę już jaka jest kolosalna różnica między tymi fotelikami a tańszymi. Nawet sam komfort jazdy będzie zupełnie inny. Madzia najbardziej to zapewne odczuje bo od dłuższego czasu jeździ na tej styropianowej podkładce z cienkim materiałowym pokrowcem - zupełnie jakby na samym styropianie siedziała. Tylko teraz szkoda mi będzie wsadzić te cuda do brudnego auta - mój małżonek nie dba zupełnie o porządek w aucie, jest tam syf aż wstyd, wykorzystuje je do przewozu niektórych materiałów budowlanych, sam jeździ na działkę i z działki zapocony i w pyłach, klejach, dzieci mu nieraz łażą butami po fotelach...

                                                    A co tam u was?
                                                  • joannaa22 Re: czwartek 04.08.11, 22:54
                                                    Wlasnie zaczely mi wody odchodzic wiec dzwonie do szpitala. 3majcie kciuki. Asia SSSSSSSSssstrasznie sie boje!!!!!!!!!
                                                  • goska797 Re: czwartek 05.08.11, 08:47
                                                    Asiu trzymam kciuki aby poszło szybko, sprawnie. Czekam na dobre wieścismile
                                                    Aleksa super, że foteliki sie podobają i Tobie i dziewczynom. Najwżniejsze by były bezpieczne.

                                                    Przepraszam, że tak w ważnych dla Was momanteach gadam o sobie, ale jak sie Wam nie wygadam to już nie wiem komu. My z M od rana toczylismy kolejna potyczke. Zupełnie sie nie rozumiemy, on swoje, ja swoje. Twierdzi, ze powinnam go rozumiec bo ma tyle pracy, że sie nie wyrabia. Poza tym mamy kredyt i musi na niego zrabiać. Niby nie wypomina mi, ze nie pracuję, ale w domysle gdzies to jest. On nie ma zupełnie czasu wolnego dla sibie bo gdy wraca do domu 19:30 to już na nim wisi Mateo, aż do 21. Od rana jest na nogach, nie wyspany. Ja za to siedze sobie w domu mam sumie około 2,5 godz tylko dla siebie kiedy mały śpi. Moge w tym czasie robic co mi sie podoba. Do tego w sumie to on nie wie co ja robie przez cały dzień bo jest nieposprzatane, w pralce non stop pranie .Najbardziej zabołao mnie, że tw, iz Mateusz woli go bo jest lepszym rodzicem, a ja widac cos zle robie. Poza tym jestem prosta bo nie mam żadnych zainteresowań, o sexsie juz nie wspomnę.
                                                    Generalnie nazbierało sie tego dużo. Co gorsza ja coraz bardziej zacinam sie w sobie i nie potrafie zapomnieć. Wychodza ze mnie rózne żale o sytuacje, które były dla mnie ważne, a w moim odczuciu sie nie sprawdził. Czasami to sie gubie i juz nie mam pojęcia o co sie kłócimy tak na prawde.
                                                  • aleksa51 Piątek 05.08.11, 11:49
                                                    Asia mam nadzieję, że już na spokojnie tulisz swoje słoneczko! Daj znać po powrocie.

                                                    Goska tak to bywa- on nie rozumie ciebie, a tobie zarzuca, że to ty jego. Nie wspiera ciebie, a chciałby, żebyś ty go wspierała...tak to z tymi facetami bywa. A teksty, że ty tylko sobie siedzisz w domu i co ty czły dzień robisz, bo bałagan...mało który mężczyzna tak nie powie w kłutni.
                                                    Jak ja słyszę tekst o tylko siedzeniu w domu to zbieram się i wychodzę, a on niech sobie radzi. Kiedyś faktycznie wyszłam, a kolejne razy na wszystko przepraszał, żebym tylko nie wychodziła. Wczoraj też się wpieniłam bo po powrocie z działki wypił tradycyjnie piwo, a raczej dwa. Dochodzi do wniosku, że jakby co to mnie moja mama zawoezie do szpitala. Kobieta pada na pysk z nadmiaru obowiązków. Poza tym zanim ona się zbierze, pójdzie na parking po auto i po mnie dojedzie to nawet z godzina może minąć. A wiecie, że dzieć mi leży w poprzeg i jakby teraz się zaczęło to nie ma szans, że go urodzę, muszę jechać na cięcie. A co jak się zacznie i pójdzie szybko, jak łożysko się odklei - dziecko umrze, a ja się wykrwawię...bo piwo trzeba wypić sobie na rozluźnienie. Siedzi to we mnie i niebawem nie wytrzymam - zapewne dziś wieczorem pęknę i kilka słów powiem jak znów zobaczę piwo.

                                                    Ściągnęłam z góry łóżeczko i okazuje się, że jest w kiepskim stanie, więc powiedziałam małżonkowi jak 10 minut temu odwiózł mi dzieci, że potrzebuję papier ścierny i farbę. Efekt żaden.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 05.08.11, 12:31
                                                    Gosia, jak powie Ci mąż, że ty w domu nic nie robisz, to powiedz, że Twoja praca- kucharki, sprzątaczki i opiekunki do dziecka jest warta jakieś, hohoho, niebagatela z 3000 zł miesięcznie. zaczyna mnie denerwować Twój małż big_grin spróbuj jakoś przeczekać, może ma jakieś takie chwilowe zachwiania.
                                                    ps. Brak zaintereowań, pffff, z dzieckiem non stop przy sobie to można się co najwyżej interesować cenami jarzynek wink
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 05.08.11, 12:56
                                                    Mój nieraz pyta w czym jestem dobra. Odpowiadam, że jestem beztalenciem wink tak przekornie. A jak słyszę o jakiś moich ukrytych wadach to każę mu składać reklamacje. Ale łatwo tak mówić jak się człowiek na poważnie nie kłuci w tym momencie. Widzę, że mój małż najpierw pokazuje nerwy a potem jak ochłonie to wie, że źle zrobił- np dziś musiał czuć się winny (wstał z rana i nie pojechał od razu na działkę bo musiał skoczyć do miasta i zaczął wszystkich ustawiać, szczególnie Madzię o sprzątania, zaczął komentować, że brud i robale nas zjedzą- bo mamy rybiki; powiedziałam, żeby jej krzykiem nie zmuszał do sprzątania i że on to wymaga dokładności, a sam dokładny nie jest np przy odkurzaniu zostawia wszelkie pająki, pajęczyny i trudniej dostępne miejsca- oczywiście miał na wszystko niegrzeczną wymówkę) skoro zabrał dzieci na, bagatela, 2 godziny ze sobą na działkę.
                                                  • musso4 Re: Piątek 05.08.11, 14:21
                                                    wczoraj nie miałam czasu zajrzeć i przegapiłam odchodzące wody asismile trzymam kciuki big_grin
                                                    aleksa mój mąż to 3 miesiące przed moim terminem nic nie pił, bo zagrażał mi poród przedwczesny, więc jakby co trzebaby było zasuwać do matki polki, ale donosiłam i urodziłam w miejscwym szpitalusmile odbił sobie jak się mała urodziła, zaprosił kupmpli i chlali do upadłegosmile
                                                    goska ja też ze swoim prowadziłam podobne wojny, zrozumiał jak zazęłam pracować, wszakże pracuję w domu, ale on w tym czasie musi się dzieckiem zająć, były też inne sytuacje, ja jak jestem w domu z dzieckiem to ugotuję, posprzątam, zajmę się też sobą, mam sporo zainteresowań, a on jak zostaje z małą to już nic więcj nie zrobi, bo tylką nią się zajmujesmile i jeszcze jak była mniejsza to zapomniał jej dać jeść, teraz to sama zawołasmile a teraz jak jadę na zakupy to on do mnie: a może weźmiesz ją ze sobą, ja się nie szczypę jak przesadza to mówie, że jak ci się nie podoba to pakuj lumpy i spie.... ale ostatnio nasze stosunki się polepszyły, pisałam już o tymbig_grin
                                                  • goska797 Re: Piątek 05.08.11, 15:10
                                                    Mój małż widze jest trochę inny niż Twój Aleksa. Mój zrobi więcej niż by należało, bedzie pracował by zarobic jak najwięcej by było jak najlepiej. Ciagle wymyśla nowe interesy, niektóre realizuje, może to być nawet pracoholizm.
                                                    Pewnie sie teraz zastanawiacie o co mi chodzi w takiej sytuacji? Chciałabym miec poprostu czasami meża. Nie maszynke od zarabiania pieniedzy, stale goniącego. W tym wszytskim sie rozmywamy "my". W zasadzie to nie bardzo mamy o czym gadać poza Mateo. Najgorsze, że jest uparty i żadne moje argumenty nie docieraja. Basia mówi, zeby wyliczyć ile musiałby wydac na sprzataczke lub opiekunke. Usłyszałam, że skoro nie pracuje to takie mam obowiązki, a jezeli tak mi zle to mam znależć równie dobra pracę jak on. Teraz oczywiście tw, ze mówił to wszytsko w złości. Oczywiscie ja nie jestem bez winy.
                                                    Aleksa dlatego ja Cie podziwiam, że dajesz rade z dzieciakami. Ciężko jest liczyć tylko na siebie. Jak to piszę uświadamiam sobie, że ja czasami jestem zmeczona przy 1 Mateo, a Ty.....
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 05.08.11, 15:30
                                                    Goska ale mój właśnie jest upartym pracoholikiem. Do tego nieraz zbyt oszczędny jest. Jak np latem dziewczyny upierniczą się do granic możliwości to on potrafi napuścić wody do wanienki i jedną myć po drógiej w tej samej wodzie, potem jeszcze pomyśli czy by podłóg tą wodą nie zetrzeć. Dlatego ja ostatnio staram się kąpać dzieci mimo, że nie łatwo mi. Jestem oszczędna ale widzę granice. Żebyście nie myślały, że on taki skąpy we wszystkim, bo kupuje dzieciakom lody, dziś mięliśmy w planach zamówić pizzę na kolację. Niektóre zachowania ciężko zrozumieć.
                                                  • joannaa22 Sobota 06.08.11, 12:00
                                                    Witam!
                                                    Juz jestesmy w domku i cieszymy soba. Dziewczyny takiego porodu zycze kazdej.
                                                    Zaczelo sie ok 22 jak odeszly mi wody ale odrobine. pozniej zaczely sie skorcze rakie slabe ale czeste. Zaczelam sie szykowac i na zlosc Tomasz mial w ten dzien b pozno drzemke i nie spal! Udalo mi sie go polozyc i juz stwierdzilam ze trzeba pojechac bo chcialam znieczulenie. Juz w samochodzie nie moglam usiedziec i strasznie chciala mi sie na kibelek wink Jak weszlam na oddzial to myslalam ze nie dam rady, nawet nie moglam na wyro wskoczyc. Zbadala a tu pelne rozwarcie, zaszlam z lozka bo okropnie bolalo. 2 skorcze i nie moglam powstrzymac parcia. Przestraszylam sie ze moze za szybko, ale to bylo juz to. Parlam na stojaco i kolejne 2 skorcze i juz. Mialam tak swietne babeczki, pomogly ochronic krocze, ale uprzedzily ze mysze ich sluchac, a nie przec caly czas. Zoska wazy 3360g 53cm a czas na sali porodowej to niecale 30 min. Poki co na razie ladnie dlugo je i dlugo spi. Pozdrawiam
                                                  • aleksa51 Re: Sobota 06.08.11, 13:03
                                                    Asiu! Bardzo się cieszę, że tak błyskawicznie poszło. Gratuluję córci. Faktycznie poród jak marzenie. Ciekawa jestem jak chłopcy oswajają się z siostrzyczką. Właśnie zajrzałam tu żeby zobaczyć czy już wróciłaś do domu. Cały czas o was myślałam.
                                                  • jedynybasek5 Re: Sobota 06.08.11, 13:34
                                                    Asiu gratki ogromne big_grin Super, że poszło lekko, szybciutko jesteście w domu. pozdrawiam was serdecznie!!!
                                                  • joannaa22 Re: Sobota 06.08.11, 15:25
                                                    nk.pl/#profile/1410312/gallery/118
                                                  • musso4 Re: Sobota 06.08.11, 21:44
                                                    gratuluję Asiabig_grin cudna kruszynkasmile tylko usuń już ten suwaczeksmile
                                                  • aleksa51 Niedziela 07.08.11, 07:29
                                                    Przesłodka!
                                                    U was tak lekko ubrane maluchy się trzyma czy tak tylko do fotki porozkrywałaś? Bo ja ciągle mam dylemat jak w pierwszych dniach postępować. Dziewczyny zabierałam do domu w końcówce kwietnia i na początku września więc upałów nie było. No i w domu w upały mam tak do 24-25 stopni.
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 07.08.11, 08:52
                                                    Aleee słodka big_grin Chłopaki za to podobni do Ciebie, bo pozwoliłam sobie pooglądać fotki wink
                                                    Aleksa, Mila przyszła do domu w czerwcu, było z 24 stopnie w domu, to spała w śpiochu długim, krótki bodziak pod spód, i przykryta pieluszką wink a jak miała 3 tygodnie to jeżdziła w wózku na króciutko, bez czapki, z bosymi stopami big_grin Moja mama tylko stwierdziła, że odważna jestem. Ale za to odpukać bardzo rzadko choruje.
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 07.08.11, 12:11
                                                    Dziekuje dziewczyny za komplementy.
                                                    Aleksa ja dzieci zwykle nie ubieralam za cieplo. A na tym zdjeciu to tylko tak do zdjecia po badaniu jak ja ubieralam. Tym razem Zoska lubi ciepelko. Po urodzeniu jawet trzeba bylo cieplejszy kocyk dac bo tracila cieplo. Polozna ja sprawdzala i nawet w nocy jak spalam to sama ja okryla i zalozyla czapeczke jak spalam. Taka juz jest, myslalam ze tylko po urodzeniu tak bedzie ale nadal taka jest. A jak lubi cieplo to niech ma. I Tomasz i Olek woleli chlodniejsze dni i nie byli tak cieplo ubierani. Na razie nie mamy ladnej pogody wiec nawet ja cieplej sie ubieram. Lece na kawke bo M zaserwowal. Pozniej napisze jak sie strasznie na niego wscieklam wczoraj a ta kawka to chyba na przepraszam wiec lece wink
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 08.08.11, 08:46
                                                    Asiu serdecznie Ci gratulujesmile Super szybki poród. Ja niestety nie mogę wejść i zobaczyć Twojej niuni bo wyświetla mi sie komunikat, że podana strona o tym adresie nie istnieje.
                                                    U nas sytuacja sie poprawiła. Posiedzieliśmy wieczorem w piątek przy winie i jakoś udało sie pogadać. Pytanie tylko na jak długo? W kazdym razie weekend był miły. Zostawilismy Mateo z teściową a sami pojechalismy na wycieczke motorem. Fajnie było. Straszne to co teraz powiem i samej mi przed soba wstyd, ale czułam sie niewolnikiem M i Mateo też.
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 08.08.11, 08:46
                                                    A jak się Joasiu czujesz? kurczę, masz jeszcze czas, żeby na forumie skrobnąć. Jak ja sobie przypomnę jaka obolała i zestresowana byłam jak wróciłam do domu to aż mnie dziw bierze, że niektóre znajome opowiadają, że przychodzą do domu , dają dzidzi jeść, kładą spać i biorą się za obiad smileDla mnie wtedy pościelenie łózka, to był wysiłek ponad siły. Miałam chyba nawet lekką depresję. Pamiętam jak panicznie się bałam wyjazdu mojej mamy- przyjechała na m-c jak Mila miała 3 tygodnie, wcześniej byliśmy sami. Jak pomyślałam sobie, że znów będę musiała całymi dniami nosić ten mój słodki ciężarek ( który wtedy nie wydawał się aż tak słodki ) to prawie płakałam. Nawet kontaktowałam się z psychologiem, ale na terapię nie odważyłam się pójść. mam nadzieję, że kiedy będziemy mieli drugą dzidzię ( a kiedyś na pewno) to będzie wszystko inaczej, a jeśli nie to tym razem pójdę do psychologa, bo moje złe samopoczucie też działa przecież na to maleństwo. A w sumie czemu zaczęłam o tym pisać? Sama nie wiem, tak mnie na wspomnienia wzięło. Szczerze mówiąc, zazdroszczę tym mamom, dla których pierwsze tygodnie w domu z Maluchem to czysta radość. U nas radość też była , oczywiście, Milenka to był nasz skarb od samego początku, ale stres skutecznie uniemożliwił ( przynajmniej mi) cieszenie się w pełni ze wszystkiego. Ale za to teraz mamy wynagrodzone smile Nasza gwiazda to istny anioł smile
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 08.08.11, 09:10
                                                    No i właśnie tak sobie poczytałam swoje posty z "po porodzie" smile kurczę, chyba trochę demonizuję. Na to wygląda, że nie było aż tak strasznie, jak mi się czasem wydaje smile
                                                  • goska797 Re: Niedziela 08.08.11, 15:00
                                                    Basiu ja sie bardzo bałam zostać z Mateo sama. Pamiętam, że juz noce w szpitalu były dla mnie czymś strasznym. Najgrsza jednak była 3 doba. Chciało mi sie płakać i modliłam sie żeby zechcięli mnie wypisac do domu już. Wyszliśmyw południe, a w domu pół dnia przeryczała bo Mateo nieumiał ssac a ja nie umiałam go nakarmic. do tego nawał mleczny i piersi mało nie eksplodowały. dopadł mnie kryzys trzeciej doby - na szkole rodzenia mówili o tym. Potem jeszcze długo miałam obawy gdy zostawałam sama. Zreszta teraz rozmwialiśmy z M i sam mi przyznał, ze bał sie Mateo. Nie pomógł mi tak jak powinien.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 08.08.11, 16:06
                                                    Ja też nie mogłam otworzyć fotki z linku więc weszłam na NK na konto staraczek i stamtąd wskoczyłam na Asi konto.
                                                    Dziewczyny przy pierwszym dziecku takie lęki nie są raczej czymś dziwnym. Ja miałam też z Madzią niezłą jazdę, do tego bez pomocy (na początku mama przyjeżdżała pomóc w kompieli ale jeszcze kogoś przywoziła np tatę, babcie i dziecko i ja byliśmy bardziej przy tym wszystkim zestresowani niż ta pomoc warta), bez wsparcia takiego jakiego potrzebowałam. Do tego wcześniak...Sił do życia zaczęłam nabierać jak mała miała rok. Przy drugim dziecku to już inna bajka - jest doświadczenie, pewna przewidywalność. A teraz to już nawet nie będę chciała, żeby położna do mnie do domu po porodzie przychodziła. I cóż...nie mam co się spodziewać, że ktoś mi chociażby objad ugotuje na sam dzień powrotu ze szpitala - życie i poprzednie doświadczenia.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 09.08.11, 18:41
                                                    Czesc dziewczyny nie pisalam, bo bylismy w szpitaliu z Zoska. Malej skoczyla batdzo bilitubina u trzebabylo pod lampy. Pozniej poczytam co u was ja na razie w przerwie rozpakowywania. Strasznie sie zdenerwowalam, bo tez nie chcialam poloznej skora dobrze sie czulam a i tak przyjechala u stwierdzila ze Zoska w 3 dobie jest zbyt zolta. Pojechalam do szpitala a tam powiedzieli ze jest tak wysoki poziom ze trzeba bedzie podlaczyc malej rurke i przez nia karmic aby bez przerwy byla pod lampa. Poryczalam sie jak glupia to sie przestraszylu ze jakas depresja mnie bierze i lekarka kazala sciagnac lampe przenosna i w czasie karmienia na nia klasc Zoske. Powtarzali ze niewygodnie ble ble a ja swoje ze ja dam rade. I juz jestesmy w domku. spedzila pod lampami ponad dobe. Powiem szczerze ze moj M mial niezly sprawdzian, ale chyba zdal calkiem niezle. Nawet dzieci nie byly glodne wink Oczywiscie nie wymagalam za wiele, ale posprzatane i pranie zdjete. Niestety obiady gotowe bo wczoraj pizza a dzis paluszki rybne ale dzieciaki zadowolone bo czesto tego nie jedza a bardzo lubia. Ja mam kryzys cyckowy wink Mam tak strasznie duzo mleka ze mala nie nadazy zjadac. Sciagac tez duzo nie chce bo to bledne kolo im wiecej sciagne tym wiecej produkuje. Poza tym jeden sutek taki pogryziony ze masakra jakas. Jaki bol! Zawsze mam problem z tym jednym cyckiem przy kazdym dziecku. Dobra lece ogarnac jakas kolacje jutro sie odezwe jak poczytam co u was. Asia
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 09.08.11, 18:43
                                                    I znowu zapomnielam usunac suwaczek.
                                                  • patite Re: Poniedziałek 09.08.11, 22:49
                                                    Asiu najserdeczniejsze gratulacje smile
                                                    Cieszę się, że już w domu jesteście, zdrowe i całe!
                                                    Rośnij duża Zosieńko!

                                                    Wariactwo jakieś u mnie, praca i dzieciaki, teraz byłam 3 w delegacji w Poznaniu. Mąż się spisał na medal, bardzo ładnie tu sobie z dziećmi poradził. W ogóle dotarło do mnie, że dobry egzemplarz mi się trafił. Na pocieszenie dla Gosi: taki kryzys to normalne, sama to przeszłam. Gadajcie dużo. Ty zmęczona, on zmęczony. U nas było podobnie. U mnie dużo rozwiązało pójscie do pracy, czuję sie doceniona, a w domu mam odwagę zrzucać część obowiązków na niego (albo jest bajzel i jemy na mieście smile). Także Gosia trzymam kciuki za znalezienie pracy!

                                                    Aleksa, mamy foteliki maxi cosi i sprawdzają nam się idealnie. Dobry zakup, zwłaszcza że dziewczyny zadowolone. Najbardziej się cieszę, że jesteś jeszcze w dwupaku tongue_out ściskam Cię mocno i czekam na tego dzielnego faceta wink

                                                    Wiadomo co u Igi? Odezwała się.

                                                    Basek u Ciebie podczytuje na bieżąco co tam się dzieje smile

                                                    Także dziewczyny, nie zapominam o Was. Mam nadzieję, że sytuacja unormuje się wkrótce na tyle, że będę mogła częściej zaglądać. W poniedziałek lecimy całą rodziną na krótki urlop do grecji, bardzo się na to cieszę. Ze względu na dzieciaki!

                                                    Kolorowych snów!!! ściskam nasze wszystkie maluszki!
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 10.08.11, 07:54
                                                    O własnie Patite, tak ostatnio się zastanawiałam, gdzie się ty kobietko zapodziałaś, bo nie przypominam sobie, żebym widziała Cię ani na rówieśniczym, ani tu big_grin Fajnie, że jesteś smile
                                                    Asia, dobrze, że już jesteście w domku, i dobrze, że położna wypatrzyła , że mała żółta. U mojej sąsiadki nie wypatrzyli i córcia leżała w szpitalu ponad tydzień uncertain Najważniejsze, że po wszystkim smile A ja dziś wcześnie wstałam posprzatałam kuchnię ( tzn., umyłam gary i kuchenkę smile) , umyłam się, a teraaz siedzę z kawką i czekam na moją słodzinkę, aż się obudzi. Wiecie co, bo chyba nie pisałam wam, to moje dziecię to jakiś egzemplarz idealny jest. Wieczorem pytamy się jej "Miluś idziesz spać?" A Miluś tupu tupu i już jest pod łóżeczkiem, czeka, żeby ją ułożyć smile No i zasypia w mig co najważniejsze wink
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 10.08.11, 08:51
                                                    Basiu ja tez przy kawie. Mateo śpi. Nie wiem ale mam straszne problemy by wstac do niego o 5:30. Nie wstaje w nocy a i tak jakos nie moge sie podnieść.
                                                    Patite fajnie, że u Ciebie wszytsko ok. Cały czas licze, że pojawisz sie w moich stronach to sie spotkamy. Pewnie masz racjęz praca. Tez mi sie wydaje, że to czynnik do moich nerwów, poza tym ten cholerny kurs franka. Pewnie niektóre z Was myślą, że sami jesteśmy sobie winni. My bralismy kredyt na miare swoich możliwości, tak samo kupno mieszkania. Wiem tez,ze są ludzie którzy przesadzili. My nie mięliśmy wyjścia. Musieliśmy wziąśc by mieć gdzie mieszkać. Póki co dzięki M nie mamy problemu, ale żal nam gdy przez ten kurs odpywa nam kolejna stówka, która moglibysmy przekazac na rzecz Mateo.
                                                    Poza tym mamy problem z urodzinami młodego. Chcięlismy zaprosic dziadków, ale już teściowa pow, żeby na nia nie liczyć bo teść przy żniwach a ona nie przyjedzie sama. Prawdopodobnie co roku bedzie to samo, że oni nie moga. Byłaby jedynie moja mama i brat z żoną, ale średnio mi sie usmiecha robić tylko dla nich. M mówi, żebysmy dali sobie spokój. Umordujemy sie a młody i tak nic nie bedzie pamiętał.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 10.08.11, 10:47
                                                    Gosia, ja tam współczuję tym, którzy są teraz na tych frankowych kredytach. A dlaczego sami sobie winni. chcecie po prostu żyć normalnie. Teraz domy i w ogóle mieszkania są takie drogie, że bez kredytu ani rusz. My jesteśmy póki co w komfortowej sytuacji, bo prawdopodobnie dostaniemy to mieszkanko po dziadku, a potem wykup to kwestia kilkudziesięciu tysięcy złotych- zawsze to nie kilkaset, chociaż też pewnie kredyt będzie nam potrzebny.
                                                    A propos urodzin - Na roczku Milci była nasza trójka i moja mama. Nikogo nie zapraszaliśmy, bo i tak nikt by nie przyjechał- cała rodzina 500 km od nas. Z jednej strony mówię- ich sprawa, z drugiej, przykro mi, kiedy pomyślę o tych wszystkich przedszkolnych i szkolnych dniach dziadka, babci... Dziadka nie ma ani jednego, babki są dwie, z tego jedna nie przyjedzie na pewno, a druga na pewno przyjedzie, ale to w sumie można liczyć tylko na jedną osobę. Bardzo, ale to bardzo mi przykro, że tak to będzie, i nie wiem jak Mila będzie na to reagowała... Mam nadzieję, że nie będzie jej przykro... Ale nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc, że miałaby tego "nie zauważyć"...
                                                  • patite Re: Poniedziałek 10.08.11, 22:26
                                                    Basek wpadam na to rówieśnicze jak po ogień, przeczytam i tyle mnie widzieli smile
                                                    ale przyjdzie zima to będę tu częściej, I'll promise.
                                                    Gosia kurde bardzo się postaram wygospodarować jakiś weekendzik, żeby się z tobą spotkać, może napisz do mnie sms, będzie łatwiej nam się skontaktować 500 135 258.
                                                    My mamy kredyt w pln i tez nam rata urosła ostatnio.
                                                    Nasz znajomy brał duuuży kredyt kiedy frank był po 2 złote, to ja nie liczę ile mu rata wzrosła big_grin a dom na wartości raczej stracił uncertain

                                                    Nasz Cypisek jest fantastyczny, tez pięknie sam zasypia. Sam ładnie je, naprawdę cudo i tak pięknie woła mama smile
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 11.08.11, 08:56
                                                    Patite postaram sie odezwać.
                                                    Co do rat to nadal mówią, że w złotówkach nadal sie nie opłaca albo że wychodzi juz tak samo co frank.
                                                    A my nadal mamy spory. Mój M stw, ze mam dosyc siedzenia z Mateo i wszystko przez to. Jak tak mówi to ja sie czuje winna, ze chce cos robic jeszcze więcej. Oczywiście nadal trwa spór o urodziny. Mój M stw ze skro od niego nie bedzie nikogo to ode mnie tez nie, zeby było sprawiedliwie. Ponieważ jego rodzina jest duża to zaproponowałam zaprosic tylko dziadków, którzy mieszkaja blisko, ale gdzie tam, mowy nie ma. Ponoc reszta sie obrazi jak sie dowie. Z koleii jesli ode mnie przyjda to za jakis czas usłyszymy od tesciowej, ze faworyzujemy tylko moja strone.

                                                    Jeszcze urodzin nie bylo a ja mam juz dosyć. Nie wiem tylko co ja teraz powiem mojej mamie i bratu którzy chcieliby wpasć, ale oczywiscie moj M st, ze sie wpraszają i nie zamierza dla nich szykowac obiadu.
                                                  • musso4 Re: Poniedziałek 11.08.11, 13:13
                                                    na pierwszych urodzinach mojej córki była moja mama, teściowa i chrzestny czyli mój kuzyn z żoną i dziećmi, chrzestną jest siostra męża, ale ona mieszka teraz w szkocji i posiedziała z nami na skype, nigoko więcej nie zapraszałam, nawet mojego i męża dziadka
                                                  • aleksa51 Czwartek 11.08.11, 17:55
                                                    Pati cieszę się że u ciebie ok i z dziećmi i z ślubnym i z pracą...Pewnie nieraz jest ci ciężko i bywasz zmęczona ale po postach widać że zadowolona.

                                                    Asiu współczuję pobytu w szpitalu. Odciągaj mleczko w takich ilościach, żeby sobie trochę ulżyć.

                                                    Goska u mnie też był konflikt przy pierwszych chrzcinach. Ja mam trójkę rodzeństwa więc ustaliliśmy, że prosimy najbliższych - rodzeństwo, naszych rodziców i dziadków, a pozostałych nie faworyzujemy. Ale teściowa dostała hopla, że trzeba zaprosić jej brata z żoną z domu obok. Mój mąż chciał po nich lecieć już przed samym objadem, po mszy i ja się nie zgodziłam (oni byli zaproszeni na nasz ślub cywilny, mimo, że rodzeństwo moich rodziców nie było proszone, a nie przyszli i nie uprzedzili). Nieraz małżonek przyznał mi, że miałam rację ale zdarzało się też że w kłutni usłyszałam coś że konflikt (z kąś indziej się wziął) to przeze mnie tą sytuację. Obecnie raczej jesteśmy zgodni przy zapraszaniu gości. Ja byłabym za kawą i tortem dla tych najbliższych którzy chcą i mogą przyjść, ale decyzja wasza.
                                                  • jedynybasek5 sobota 13.08.11, 08:36
                                                    Cześć dziewczyny, zamówcie mi na jutro jakąś ładną pogodę bo jadę do znajomych z Milą i M., i chciałabym, żeby się młodzież wyszalała wink
                                                  • aleksa51 Re: sobota 13.08.11, 11:44
                                                    Może nie będzie źle z tą pogodą. A takie odwiedzinki to fajna sprawa, a jeszcze fajniejsza jak dzieciaki odrobinę podrośnięte (jak moje) i nie trzeba ciągle za nimi latać. Właśnie przedwczoraj wybrałam się z pannami do przyjaciółki, która ma trzy córki. Dzieciaki szalały a to na dworzu, a to w domu, a my mogłyśmy w miarę spokojnie pogadać, wypić kawkę, nadrobić zaległości. Teraz pewnie długo się nie zobaczymy bo jak się zacznie sezon szkolno przedszkolny / chorobowy to zawsze któreś dziecko będzie chore. A przyjaciółka dała mi wózek po swoich córkach. Ona ma aktualnie nowy trzyfunkcyjny a na strychu stał z tych starszych- jak kupowała go osiem lat temu dla pierwszej córki to był full wypas...Ale ja dużo nie zamierzam używać i na nasze potrzeby wystarczy. Jest w bdb stanie i muszę tylko wyprać ręcznie to czego nie da się odpiąć, bo reszta już po praniu w pralce czyściutka. Dodatkowy plus- kaska na wózek została mi w kieszeni i mogę kupić Noelce na urodziny wymarzoną hulajnogę (kumpeli dziewczynki mają i moja nie mogła przestać u nich na niej jeździć).
                                                    Łóżeczko pokonane! Jeszcze ze 2 dni postoi na tarasie w częściach, żeby na pewno wszędzie dobrze doschnęło i potem poskręcam. Dziś szaleć nie mogę bo małżonek w pracy - wróci rano, a mama po południu jedzie do mojego taty, który jest na pielgrzymce i mama wróci dopiero w poniedziałek wieczorem. Natomiast leki nadal na mnie działają. To dosłownie najdłuższa ciąża w moim życiu. Ale już w najbliższą środę wizyta u lekarza to dowiem się jaki plan jest dalej.
                                                  • joannaa22 Re: sobota 15.08.11, 15:30
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Bardzo przepraszam mielam cis napisac, ale M caly tydzien w domu i ciagle cos wychodzilo, ze nawet nie zajrzalam co u was. Jutro jedziemy do ambasady zlozyc wniosek o paszpirt dla zoski> dzis jeszcze jade zrobic jej zdjecie do fotografa. Jakas zalatana strasznie jestem, o wlasnie Tomek sie obudzil. mysze leciec. odezwe sie
                                                  • musso4 Re: sobota 15.08.11, 17:15
                                                    a ja muszę się pożalić, że moja gwiazda nie chce już spać w dzień sad myślałam, że dłużej będzie drzemać w ciągu dniasmile a ja tak lubię te 2 godziny spokojusmile
                                                  • goska797 Re: wtorek 16.08.11, 09:11
                                                    U nas weekend minąl w miarę ok. W niedziele zabralismy Mateo na basen. Początkowo się bał, ale potem chlapanie było na całego.
                                                    Co do urodzin o ustaliłam, że zamawiam tort kto bedzie chciał to przyjdzie, kto nie jego sprawa. Dosyć miałam kłótni kto ma przyjść a kto nie. Potem doszłam do wnoisku, że była to słuszna decyzja.
                                                    W niedziele zabralismy tez młodego do dziadków M bo nie widzieli juz go ze 3 tyg, a starsi ludzie wiec....
                                                    Oczywiście spotkała mnie nie miła niespdzianka. Babcia na wstępie stw, że zrobiłam sie babol i nie pasuje do mojego M bo on schudł. Poza tym non stop docinki, że powinnam iśc do pracy, jak to biedny M na nas wyrabia. Nie powinnismy miec już dzieci bo czasy ciężkie , a on jeden pracuje. Za chwile znowu, że powinnam sie wiecej ruszac przy Mateo to bym schudła. Szlak mnie trafił i jej powiedziałam, że nie zamierzam słuchać takich głupot.
                                                    Mój M nie widział nic złego i u mojej mamy nic sie nie odzywał bo ja nie odzywałam sie u dziadków. Taka niby kara. Oczywiście potem m gadał, że babcia sie martwi o nas, że to były zarty. Ja tego nie odebrałam jako żart tylko atak, a wrecz wbijanie szpilki. Nigdy nie było miedzy nami dobrze bo traktuj mnie jak zło konieczne. Jestem na 100% pewna, ze teraz jej nie pasuje, że nie pracuje. Pewnie też mysli jak to kiedys powiedziała, że "wrobię M w kolejne dziecko".
                                                    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że M nie wdzi, że ona na sile próbuje nas skłócić. Stwierdził, ze ja nie mam racji w wielu rzeczach, a i tak mnie przed babcia bronił jeszcze wtedy kiedy mieszkalismy razem.
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 16.08.11, 10:49
                                                    Jezu Gosia współczuję. Ale wiem coś o tym, moja teściowa też gadała, jak urodziłam zaraz, że teraz to się ze mnie zrobił babol, a jak obcięłam włosy to stwierdziła- że dobrze zrobiłam bo w długich to ani jak chłopak ani jak dziewczyna nie wyglądałam. A ja uważam, że wcale źle nie było. Ale to już tak jest. pozostaje sie nie przejmować, i dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś co powiedziałaś, i tak delikatnie się wyraziłaś wink
                                                    my po aktywnym weekendzie, mila pomimo byle jakiej pogody pomoczyła się w jeziorze chwilkę, mam nadzieje, że nie będzie chora wink A ja dziś odpoczywam , wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. mam jeszcze cichą nadzieję na deszcz, bo nie będę musiała nigdzie wychodzić wink Ale wątpliwa sprawa dzisiaj wink Trzymajcie się dziewuszki moje drogie.
                                                  • jedynybasek5 Środek :) 17.08.11, 11:10
                                                    Hej babole wstrętne odzywać się !!! tongue_out
                                                  • joannaa22 Re: Środek :) 17.08.11, 14:30
                                                    Czesc dziewczyny. Piszcie bo jak nikt nie pisze to i mi nie chce sie nic pisac.
                                                    Moja Zoska to ciagle ma jeszcze ta zoltaczke. Jutro ma przyjsc health visitor i raczej pojedziemy na badania do szpitala. Dzis mamy tryzys mala w nocy zrobila sobie 2h przerwe w spaniu ciagle na cycku wisala i dzis od rana to dopiero teraz zasnela. Juz myslalam ze mam za malo pokarmu ale wszystko ok jest tyle ile trzeba. Jestem okropna bo nawet pomyslalam o butelce. Jakis dolek dzis mam. Jutro mam wizyte znajomej i moze mi przejdzie. Chyba musze do ludzi, play groups zamkniete na czas wakacji, Olek na kolonii i tez mi teskno. W ogole to zupelnie bez powodu plakac mi sie chce.
                                                    Aleksa napisz prosze co u ciebie!
                                                  • aleksa51 Re: Środek :) 17.08.11, 15:00
                                                    Skoro muszę to napiszę wink
                                                    Byłam dziś u gina. Przed badaniem mówi "to co? ściągamy ten pessar." Ja w szoku bo miało być inaczej ale przypomniałam mu żeby sprawdził ułożenie malucha. Wczoraj miałam wrażenie, że leży inaczej ale dokładnie nie mogłam przecież sama stwierdzić. Lekarz stwierdził, że pośladkowo. Ale i tak cesarka bo u nas się podobno takich porodów sn nie prowadzi od około 15 lat. Po zdjęciu pessara stwierdził 3 cm rozwarcia i wymacał jednak na dole główkę, czego był już pewien. Leki też mam odstawić. Ale dziś jeszcze te 2 tabletki o 17 i 23 wezmę bo małż przyjedzie dopiero z pracy jutro koło ósmej rano. Żebym wiedziała wcześniej to już dziś o 11 bym nie wzięła (o 12 wchodziłam do gina), ale nie chcę w nocy rodzić, wszystkich ściągać, alarmować i nie spać wink
                                                    Jutro się okaże czy pójdzie szybko po odstawieniu czy jeszcze przyjdzie mi poczekać.
                                                  • jedynybasek5 Re: Środek :) 17.08.11, 15:08
                                                    No to Aleksa, już niedługo i będziesz miała swojego dzidziola big_grin
                                                    A ja właśnie kończę obiad, Mila śpi, wstała o 9:15, zasnęła o 13:30, w nagrodę robię jej królika w morelach big_grin mniam, pachnie że hoho. do tego ziemniaczki i buraczki zasmażane. Aż mi ślinka pociekła wink No i ciacho się dopieka w piekarniku. Chyba pierwszy raz od roku zrobiłam ciasto w tygodniu smile Ale jestem zła, bo jakiś czas temu porobiłam dżemu jabłkowego i prawie wszystkie słoiki mi popleśniały, ne mam pojęcia czemu, były zamykane na gorąco, układane dnem do góry, nic nie ciekło, nie syczało. Co zostało to wykorzystałam do ciasta, znalazłam jesazcze jagody to też zmieszałam. Mam nadzieje, że nikogo brzuch nie rozboli smile
                                                  • goska797 Re: Środek :) 18.08.11, 08:21
                                                    Aleksa to nie zle jak Ci zdjęli tego pessera i juz 3 cmsmile
                                                    Pewnie lada moment bedziemy czytali nowe wieścismile
                                                    Ja z Mateo przed 10 ruszamy do cukerni po tort. Dzisiaj mój bąbel kończy roczek. Aż mi sie wierzyc nie chce. Wydaje mi się jakby to było wczoraj kiedy leżałam na tej porodówce. Wszystkie babki mi mówiły, że zapomina sie te bóle porodowe itd. Nie wiem minął rok a ja pamietam wszystko jakby to było wczoraj.
                                                    Poza tym musimy poszukac gdzies świeczki na ten tort bo w całym naszym mieście nie mają.
                                                  • joannaa22 Czwartek 18.08.11, 09:11
                                                    Dzien dobry dziewczyny.
                                                    Aleksa caly czas o Tobie mysle i nie moge sie doczekac dobrych wiesci. Oby eszystko poszlo sprawnie i bezproblemowo.
                                                    Basek wlasnie pomietam jak pisalas o robieniu przetworow. Co dobrego jeszcze zaprawilas? Ja swego czasu w Polsce tez bardzo duzo robilam, ale odkad jestesmy w Anglii to tylko jezyny. A jesli chodzi o te jablka to nie wiem czy je pasteryzowalas? bo ja jak tego nie robilam to tez duzo sie psulo.
                                                    Goska ja tez bardzo dobrze pamietam porod z Tomaszem i ten straszliwy bol tez. Dlatego tak bardzo balam sie porodu z Zoska.
                                                    Goska wszystkiego dobrego dla Mateo! Niech rosnie zdrowy i szczesliwy.
                                                    A u nas cos zlego sie dzieje. Zoska drze sie jak opetana wieczorami przy cycku. Pierwszy glod zaspokoi i pozniej niby chce pic a za chwilke sie wygina denerwuje. Mleko mam na pewno i naprawde nie mam pojecia co robic. Dzis kupuje modyfikowane iw razie kolejnej takiej akcji podamy i juz. Najdziwniejsze jest to ze w dzien pije normalnie.
                                                    Dobra lece sie ogarnac poki spi bo jeszcze w pizamie siedze i herbatke popijam.
                                                    Milego dnia. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Czwartek 18.08.11, 11:11
                                                    100 lat dla Mateuszka!!!!
                                                    Joasiu u moich dziewczyn podobnie objawiała się alergia pokarmowa. Przy piciu z butelki nawet mojego mleka nie darły się, a przy piersi niemiłosiernie. Pomogło wykluczenie alergenów (wiadomo, że poprawa była stopniowo bo i z mojego organizmu i z organizmu dziecka alergeny wyłaziły powoli).
                                                    A ja przetrwałam noc. Obudziło mnie kilka skurczy ale nic niezwykłego. Teraz mam przerwę w myciu okien. Firanki i zasłonki się piorą, a ja już umyłam okna w naszym pokoju, w pokoju dziewczyn i zgłodniałam więc piję kawkę zbożową i zajadam krakersy. Zostało mi jeszcze 6 okien różnych rozmiarów. Potem jak sił tylko wystarczy dokładnie odkurzę segment i dywany. Łóżeczko też powinno już powędrować na swoje miejsce. Może uda się jakoś eksmitować tego malucha ale widzę, że łatwo nie będzie - pominęłąm już 2 dawki leku (o 5 i o 11) i nic specjalnego się nie dzieje. Może poskakać na piłce? Zmolestowała bym wieczorem ślubnego ale mam paciorkowca więc nie wiem czy mogę.
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 18.08.11, 11:48
                                                    Jakie alergeny masz na mysli mleko? Ja nie mam pojecia o co chodzi musze poczytac.
                                                    Aleksa ale az sie usmialam czytajac Twoj post. Sprzatanie na calego, u mnie jakos ciezko ze sprzataniem bo zoska na rekach. Tomo marudzi a ja mam juz dosc.
                                                  • jedynybasek5 Re: Czwartek 18.08.11, 13:19
                                                    100 lat mati!!!
                                                    Asiu, u nas było to samo, z tym że w dzień było wyginanie, w nocy spokój. Była u mnie doradca laktacyjny- stwierdziła, że mleko wypływa zbyt szybko , dziecko nie nadąża, zaleciła zmianę pozycji karmienia, tak, żeby dziecko było wyżej. Było troszkę lepiej. Ale u nas z karmieniem ogólnie były ogromne problemy na początku, poranione brodawki, ałaaa uncertain potem kolki. Chyba każdy musi znaleźć własną receptę... Powodzenia smile
                                                  • goska797 Re: Czwartek 18.08.11, 15:26
                                                    Dziękuje za życzenia w imieniu Mateosmile
                                                    Ja tez sie usmiałam z info Aleksy. Widzisz bałas sie przedwczesnego porodu, a tu Piotrek sie zaparłsmile
                                                    My odebralismy tort. Bardzo fajnie dekorują owocami, świeczkę tez zdobylismy. Mama z bratem i bratowa potwierdzili, ze przyjda. Mama juz zdążyła mnie zdenerwować bo stw, że powinnam zrobić obiad. Mówiłam wszytskim, że tylko tort bedzie kawa badz herbata - nie robimy wielkiej imprezy. W sumie to specjalnie bo zrobiłaby sie wielka impreza, a my chcemy zakończyc ja o cywilizowanej godzine. oza tym nie chciałam kolejnej awantury z M. Znacie sytuacje. Będą musieli to przebolec.
                                                    Dzisiaj w parku spotkalismy dzieciaki z naszego bloku, które odśpiewały Mateo Sto Lat. Smieszne wyszło bo taki był zszokowany, ale zadowolonysmile
                                                    Powiem Wam jeszcze apropo mojego barta i bartwoek. Może pamiętacie ich wyprawy do szpitali przed porodem i ogólnie ich opieke nad małą? Wczoraj moja bratowa nakarmiła 2,5 m niemowle słoiczkiem babnanów pow 4 miesiąca. Nie wiem czym sie kierowała, ale mała darła sie ponoć strasznie. Brzuszek był tak wzdęty, że lepiej nie mówić.
                                                    Generalnie stw, ze w sobote trzeba zrobić spóżniona parapetówke (pomine fakt, że mieszkaja juz 1,5 roku) W związku z tym mała ląduje u dziadkow na noc. Nie byłoby w tym nic strasznego gdybyie fakt, że co weekend gdzies ja wożą, zostawiaja. To chyba tyle z naszej stronysmile
                                                    Czekamy na tych naszych gości.
                                                  • joannaa22 I juz piatek. 19.08.11, 10:06
                                                    Aleksa jestes jeszcze w domku? Moja sasiadka wczoraj urodzila. Rano jak wstalam to nie bylo samochodu wiec juz cos podejrzewalam. Jej maz podjechal wieczorem po cos i powiedzial ze pojechali do szpitala ok polnocy a ona nastepnego dnia o 20 jeszcze nie urodzila! Az mi ciary po plecach przeszly masakra jakas.
                                                    Goska ja nie rozumiem takich ludzi jak twoja bratowa. Jacys nieodpowiedzialni sa karmic tak male dziecko sloiczkami! Co do zostawiania dzieci rodzinie to my tez mamy taki przypadek. Mojego M kuzynka wiecznie dzieci zostawia u swojej mamy bo pracuje ale tak sie odzwyczaili od nich ze nawet na wakacje jezdza sami. Nie moge pojac takiego postepowania. Nawet nas sie pytala czy przyjedzie mama do naszych dzieci bo mamy zaproszenie na 40tke naszej b. dobrej kuzynki. Ja mialabym zostawic tak malenkie dziecko na 2 dni! To bedzie rodzinne spotkanie i moze nawet pojedziemy. Zalezy jak Zoska bedzie sie zachowywac w nocy. Tej nocy zrobila sobie prawie 2 h przerwy i wyladowalam z nia w salonie aby nikogo nie budzic.
                                                    Lece sie szykowac bo na plac zabaw jestesmy umowieni z Tonka kolega a przy okazji na zakupy wjedziemy do tesco. Zoski pierwsze zakupy. Jade z lista aby poszlo sprawnie. Najgorsze z sikaniem Tomka bo chyba polubil tamtejszy kibelekwink zawsze w trakcie zakupow trzeba biec siusiu. Moze damy rade. Kto jak kto ale my matki polki na pewno wink
                                                  • jedynybasek5 Re: I juz piatek. 19.08.11, 13:48
                                                    No na razie cisza na planie, to może Aleksa rozpakowana big_grin No cóż, poczekamy, zobaczymy smile A ja robię ciacho , już się piecze, niesłychane- drugi raz w tym tygodniu big_grin Na obiad wątróbka, tylko kurna zapomniałam kupić ziemniaków!!! Będzie musiał M. zajść po drodze z pracy. Milenka śpi, biedna, ząbkuje boleśnie, teraz idą albo trójki albo piątki. Nie wiem co wychodzi po czwórkach. Dostała nurofen bo już płakała biedna i złościła się na wszystko. No nic, trzymajcie się kobietki, zdrówka i ładnej pogody na weekend życzę!!!
                                                  • goska797 Re: I juz piatek. 19.08.11, 14:20
                                                    Może faktycznie Aleksa już walczysmile albo już po czego jej życzęsmile
                                                    My po urodzinach. Przyjechała moja mama, bart z żoną i małą, na koniec jeszcze pojawili sie dziadkowie M. Średnio ucieszyłam sie z wizyty babci po tych ostatnuich ich miłych słowach. Doceniam gest bo młodzi nie są i pofatygowali sie.
                                                    Mateo na widok tortu sięgnąl po łyżkę i miał zamiar sam sie poczęstować zaczynając od środkasmile
                                                    Co do mojej bratowej i brata. Oni generalnie mam wrażenie, że się nia nie przejmuja. Jak wczoraj na nia popatrzyłam to mam wrażenie, że nic nie przytyła.
                                                    Nóżki ma jak patyczki. Generalnie mam wrażenie jakby była zachudzona.
                                                  • joannaa22 Re: I juz piatek. 20.08.11, 12:28
                                                    Basek podziel sie jakims szybkim przepisem na dobre ciacho. Mam ochote cos upiec.
                                                  • jedynybasek5 Re: I juz piatek. 20.08.11, 13:24
                                                    big_grin najprostsze i najszybsze- 0k. 75 dkg mąki (ok. 5 szklanek, takich niepełnych), jedna margaryśka 250g, szklana cukru, opakowanie proszku do pieczenie i cukru waniliowego, ze 4 nieduże jajka.
                                                    Składniki oprócz białek zagniatamy, jak się nie klei dodajemy tak z 3 łychy śmietany. Dzielimy na pół, jedną część rozwałkuj na blaszce, nałóż owoce, albo dżem , co lubisz, byle nie było za mokre, ubij pianę z białek, (dodaj z pół szkl. cukru), wylej na owoce, pokrusz drugą połowę ciasta na wierzchu, upiecz i voila smile nie wiem tylko w jakiej temp. i jak długo bo mam stary piekarnik gazowy i piekę na oko smile ale wychodzi tak z 40 min. w niezbyt wysokiej temp., może ze 180 stopni.
                                                  • joannaa22 Re: I juz piatek. 20.08.11, 15:35
                                                    Dzieki Basia w poniedzialek bedziemy piekli. mmmniam
                                                    A to na taka normalna blaszke czy taka z piekarnika?
                                                  • jedynybasek5 Re: I juz piatek. 20.08.11, 17:52
                                                    normalna blaszka smile
                                                  • aleksa51 Re: I juz piatek. 20.08.11, 19:26
                                                    I wody zaczęły odchodzić w czwartek o 13:30. O 14:30 wyjechaliśmy do szpitala.Jesteśmy już wreszcie w domu. Do porodu dojechaliśmy ledwie. Od Kurowic(połowa drogi) miałam bóle parte i ze 3x po drodze kazałam się Mariuszowi zatrzymać, bo czułam, że już muszę urodzić. Ale on jechał, wpadł na IP, zaraz wyleciały panie z wózkiem po mnie i cięły biegiem na porodówkę. Przeszłam na fotel, spuściłam spodnie, położna sprawdziła, że główka jest. Zdjęły mi te spodnie i przy następnym skurczu parłam i aż do skutku. Nacięły mnie odrobinkę na bliźnie bo tylko ona była nieelastyczna. Ale już tego samego dnia siadałam bez problemu i wcale mi to bólu nie sprawia. O 19 poszłam do łazienki, a jak wracałam to położna powiedziała do mnie "Koniec odwiedzin, niech się pani zbiera do domu" wink
                                                  • goska797 Re: I juz piatek. 20.08.11, 22:51
                                                    Aleksa serdecznie gratuluje!!!!
                                                    Nie zła akcja. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że głowka już wyszła a ja w spodniachsmile))) albo ja cos zle zrozumiałam bo jestem po 1 piwiesmile
                                                    To rozumiem, że Piotruś jest jak mój Mateo z 18 sierpnia tylko rok pózniej.
                                                  • musso4 Re: I juz piatek. 21.08.11, 09:56
                                                    Aleksa wielkie gratulacje!!!
                                                  • jedynybasek5 Re: I juz niedziela 21.08.11, 10:11
                                                    Aleksa serdeczne ogromne gratulacje!!! Ale wszystko się dobrze skończyło, i tylko się cieszyć, że tak szybko poszło smile A jak Piotruś? Wszystko w porządku? Śpi? Jak z karmieniem? i w ogóle jak się czujesz? Pozdrowienia serdeczne, mam nadzieję, że wrzucisz jakieś zdjęcia na nk smile
                                                  • joannaa22 Re: I juz niedziela 21.08.11, 12:37
                                                    Aleksa gratulacje dla mamy i calej rodzinki. Witamy male lwiatko na swiecie, niech rosnie zdrowo, bo to najwazniejsze. Czekamy na jakies zdjecia. Ty jak juz napiszesz to zawsze mnie rozbawisz. Przeczytalam co napisalas i wzielam sie za odkurzanie i nie moglam przestac sie usmiechac. Wyobrazalam sobie Twojego meza jak pruje do tego szpitala wink jestem okropna bo na pewno do smiechu mu nie bylo ani tobie, ale po czasie to takie zabawne. Bedziecie mieli co wspominac. Jeszcze raz gratulacje od forumowej ciotki.
                                                    Ja juz nie moge sie doczekac mojego synka. Dis wraca z kolonii a ja szykuje dla niego ulubiony obiad. Nawet Zosienka grzeczna jak aniolek pozwoli mamie wszystko przygotowac> Moze nawet ciacho upieke. Lece do garow poki mala spi. Milej niedzieli. Asia
                                                  • aleksa51 Re: I juz niedziela 21.08.11, 15:41
                                                    Jestem znów na chwilkę.
                                                    Goska główka mi nie dyndała pod spodniami ale już była w pochwie jeśli o to chodzi, więc jak weszłam na fotel to od razu rodziłam. I to pierwszy mój poród, podczas którego cieszyłam się podczas wypierania dziecka, że już mogę to robić (wiemy wszystkie jaka to bolesna faza porodu). Wogóle wszystko było inne i sama też się uśmiecham jak wspominam. Po porodzie dali Piotrusia przytulić i zabrali dosłownie na kilka króciutkich minut zważyć, zmierzyć,zawinąć. A potem już te 2 godziny na porodówce usiłowałam go przystawić do piersi. A on lizał albo łapał sam koniec brodawki...i ogólnie ciężko z nauką ssania. Ale podeszłam na spokojnie i idzie nam coraz lepiej. W każdym razie pokarm płynie, piersi coraz twardsze. Następnego dnia mały był bardzo ospały i niezainteresowany piersią ale nie stresowałam się tym. Zrobili mu badania i wszystkie wyszły ok, nawet CRP - a wiecie, że wybadali u mnie w wymazie z końca ciąży paciorkowca i miałam dostać antybiotyk w trakcie porodu ale sam wenflon wbili mi już po porodzie wink i było duże ryzyko infekcji u małego. A on nawet śladu żółtaczki fizjologicznej nie miał. Dziś rano i do południa dał popalić bo co go odłożyłam to płakał. W międzyczasie przyjechała moja mama i została z dziećmi a ja pojechałam z M do miasta po zakupy i do apteki bo...ku mojemu "wielkiemu zadowoleniu" po wczorajszym powrocie do domu odkryłam, że Noelka ma katar - tak mi dziecka akurat teraz dopilnowali. Ale słaba jestem i mało na tych zakupach nie padłam.
                                                    Krocze ok, bo nacięli mnie tylko troszkę na starej bliźnie, która ponoć trzymała jako jedyny nieelastyczny element - ponoć mam 3 szwy. Ale różnica w porównaniu z poprzednimi porodami jest kolosalna- w dniu porodu spokojnie i bez bólu siadałam. Natomiast nie wiem czemu dzień po pordzie spuchły mi stopy bardziej niż podczas ciąży. I dłonie nadal nie przestały być obrzęknięte. Do tego pojawiły mi się obrzęki wokół oczu - potocznie wory mimo, że nie czuję się jakaś strasznie niedospana, tylko zmęczona. Może uda mi się jutro wrzucić fotki bo muszę wszystko z aparatu zgrać a z tym zejdzie bo są tam też jakieś wcześniejsze filmiki mojego ślubnego...poinformuję jak dokonam.
                                                    I przepraszam, że ja tak dziś tylko o sobie.
                                                  • aleksa51 Re: I juz niedziela 21.08.11, 15:42
                                                    I suwaczek by usunąć wink
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 22.08.11, 09:57
                                                    I znowu ja. Tym razem zapraszam na nk
                                                    nk.pl/#profile/14582845/gallery/album/2/59
                                                  • huczusia Re: Poniedziałek 22.08.11, 10:36
                                                    Aleksa wielkie gratulacje kiss kiss kiss
                                                    Życzę dużo zdrówka i szczęścia całej Rodzince smile
                                                    Na stronkę niestety nie mogę zajrzeć sad

                                                    Asiu nawet nie pamiętam czy Ci gratulowałam Córeczki kiss
                                                    Gratuluję serdecznie.

                                                    Bardzo Was podziwiam - potrójne mamy smile

                                                    Gosiu - wszystkiego najlepszego dla Mateusza smile Ależ ten rok szybko zleciał smile
                                                    A 18 sierpnia moja Lenka obchodzi imieniny, więc mogą robić jedną "imprezkę" wink

                                                    Przepraszam, że tak rzadko do Was zaglądam.
                                                    Ale jakoś tak wszystko mi się skumulowało, drobne problemy, ale razem zajmują moje myśli
                                                    i skupić się nie mogę. A do tego dochodzi stres związany z 1 września - pierwszym dniem w przedszkolu Lenki. Boję się jak nie wiem co, bo początki przedszkola Ali były koszmarne.
                                                    Strasznie się boję "powtórki z rozrywki".
                                                  • joannaa22 Piatek 26.08.11, 23:40
                                                    Dziewczyny nasze forum umiera;-(
                                                    Huczusia jak dawno cie tu nie byla witaj pomownie!
                                                    Dziewczyny piszcie co u was.
                                                    Ja nie pisalam bo troche urwanie glowy mialam. M pojechal wczoraj do PL samochodem z moim bratem i starszym synem. Ja wlasnie czekam na gosci maja u nas nocowac. Dzis Zosienka byla b grzeczna moglam duzo zrobic. Posprzatalam, upieklam placek, zrobilam zakupy i nawet pospalam 2h.
                                                    Postaram sie zajrzec jutro i napisac cos wiecej ale nie obiecuje. Zalezy o ktorej rodzinka do domu pojedzie> pozdrawiam. Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: Piatek 27.08.11, 08:01
                                                    No właśnie czekałam, aż się ktoś w końcu odezwie, bo ostatnio ja reanimowałam wink Pogoda w końcu się piękna zrobiła, byłyśmy wczoraj z Milcią u znajomych, wyszalała się na ogródku, dostała wodą ze szlaufa i jej się spodobało wink Ale taka mgiełką, wiecie. Cała mokra latała wink Dobrze, że posmarowałam ją filtrem 50 bo była cały czas na słońcu i ledwie się zrumieniła, a ja w cieniu byłam i mam plecy brązowe. Aż żałuję, że nie wzięłam góry od stroju. Teraz księżniczka jeszcze o dziwo śpi, ja zrobiłam jedno pranie, ale muszę poczekać z wieszaniem bo musiałabym przejść na balkon przez pokój z Milą, a nie chcę ryzykować wink gary też pomyte, kaszka czeka. A wystarczyło wstać godzinkę wcześniej wink No cóż kochane, trzymajcie sie i piszcie, piszcie, piszcie !
                                                  • aleksa51 Sobota 27.08.11, 09:22
                                                    Witam Drogie Panie!
                                                    Joasiu aż miło jak dziecię takie spokojne. Oby tak częściej. Cieszę się, że wam tak dobrze idzie.

                                                    Basek Mila pewnie odsypia to hasanie na dworze. I wiem o czym piszesz jak nie chcesz wejść do pokoju, żeby dziecię jeszcze pospało.

                                                    Ja po porannym karmieniu położyłam spowrotem malutkiego w pościel ale już zaczyna się wiercić więc zaraz będzie poranna toaleta i tankowanie do pełna bo za jakąś godzinkę przyjedzie moja mama zostać z dziećmi, żebym mogła jechać z M kupić co nieco na jutrzejszą imprezę Noelki. Dziś wieczór minie równo 3 lata od pierwszego spojrzenia w jej oczka smile
                                                    Wczoraj przyjechała położna i już wiem dlaczego krocze mi ostatnio bardziej dokucza - szwy się rozpuściły zanim rana się zrosła i rozlazło się. Według położnej to tylko wierzchnie warstwy się rozeszły i nie trzeba konsultować się z ginem ale ja mam wątpliwości. Żeby nie musiał mi kiedyś tam poprawiać.
                                                    Tymczasem popijam zbożówkę i zastanawiam się co kupić.
                                                    Wiecie, wczoraj pojechałam po kolejną paczkę pieluszek bo Piotruś upodobał sobie rozkładanie "konkretnej roboty" na małe ratki. Pani w sklepie dziecięcym powiedziała, że wszelkie pieluszki strasznie drożeją, aż sama jest zszokowana. Może trzeba będzie przerzucić się na ekologiczne wink
                                                  • jedynybasek5 Re: Sobota 27.08.11, 15:49
                                                    dziewczyny gdyby któraś była zainteresowana podaje link, bo chcę sprzedać milciową matę. Jest naprawdę fajna.
                                                    allegro.pl/mata-edukacyjna-tiny-love-zoo-jak-nowa-i1791044862.html
                                                  • patite Re: Sobota 28.08.11, 00:26
                                                    Aleksa dzisiaj szybkie gratulacje dla Ciebie smile
                                                    Cudownie mieć takiego małego człowieka obok siebie!

                                                    I spóźnione sto lat dla Matiego!
                                                  • joannaa22 Niedziela 28.08.11, 20:45
                                                    Aleksa jak imprezka Noelki? Zloz jej zyczenia od forumowej ciotki. Wiezyc sie nie chce jak te dzieci rosna dobrze pamietam jak sie urodzila. Napisz nam jaki duzy byl Piotrus jak sie urodzil bo nie wiem czy pisalas albo mi ucieklo.
                                                    Ja wczoraj bylam tak zmeczona ze nie wiedzialam jak sie nazywam. Rodzinka przyjechala o 23.30 i posiedzielismy do 2.30 potem Zoska sie obudzila na karmienie potem Tomek i lacznie to spalam 2.5h! Polozylam sie z dziecmi w dzien na 2h ale to i tak ciezko bylo. Dzis juz odespalam i doprowadzilam mieszkanie do porzadku. Zosienka spi i nie moge jej dobudzic nawet zrezygnowalam z kapieli i pozwole jej spac. Pogode mamy do d i juz jakas cholera mnie bierze bo na spacer nawet ciezko wyjsc. jak sie wyszykijemy to znowu leje.
                                                    Piszcie dziewczyny co u was.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 29.08.11, 08:16
                                                    Sto lat dla Noel!smile
                                                    Nam weekend minąl w maire spokojnie. W sobote odwiedzili nas znajomi z córką. W niedziele podrzucilismy Mateo na 2 godz a sami ruszyliśmy w miasto na zakupy. Generalnie bardzo udanie. w sobotę tez nawiedziłam fryzjera. Podcięłam włosy tak z 5 cm.
                                                    Ostatnio mialam okres 5 dni. Potem spokój i 8 dnia plamienia. Od wczoraj zaś tak boli mnie prawa strona podbrzusza, ze nie moglam w nocy spac. Mam tez problem ze schyleniem się. Nie wiem co to za cholerstwo bo to dopiero 10 dc.
                                                    W tyg tez mam jechac do UP. Zastanawiam sie tylko czy jest sens bo zasilek mi sie juz skończył, roboty i tak nie znajdą. M tw że ubezpieczy mnie w pracy.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 29.08.11, 09:18
                                                    Goska ja też jakiś czas korzystałam z ubezpieczenia M bo w UP chcięli mi znaleźć pracę a Madzia była malutka.
                                                    Pati, dziękujemy. Niezbyt często tu zaglądasz? Ale pisałaś, że zajęta jesteś.
                                                    Joasiu ja dziś też doświadczyłam kiepskiej nocy.
                                                    Impreza Noelki udała się. Niestety mój małżonek miał inne sprawy i ze sprzątaniem itd zostałam sama. Na wieczór płakałam ze zmęczenia i we wiadomym miejscu bolało. Martwi mnie to rozejście rany. Myślę czy by się nie skonsultować z lekarzem.
                                                    A propo imprezy to dzieciaki zgarnęły tyle kasy, że właśnie zamówiłam małemu fotelik Maxi Cosi dokładając tylko 100zł, Noelce wystarczy na rowerek i jeszcze zostanie, a Madzia może sobie zafundować wymarzoną hulajnogę. A ja czekam na becikowe, żeby obkupić dziewczyny do przedszkola.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 29.08.11, 10:42
                                                    Aleksa idz do tegolekarza lepiej miec spokojna glowe ze wszystko ok. Dobrze ze imprezka idana, a z facetami to tak juz jest czasem.
                                                    Mij M juz w drodzw z PL i juz nie mofe sie doczekac 5dni sama to wystarczy. Znajomi mu powiedzieli ze mozemy sie starac o becikowe z Pl. Musze poczytac bo wierzyc mi sie nie chce. Ja jeszcze w pizamie troche poprasowalam i teraz Zoska juz po porannej toalecie lezakuje a Tomus ja glaszcze po glowce. Stwierdzilam ze jest b delikatny bo inne dzieci w jego wieku to mysla ze to lala. Lece sie ubrac bo wstyd. Piszcie co u was.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 29.08.11, 13:07
                                                    Chyba zadzwonię jutro do tego mojego gina i dopytam, a jak powie żeby przyjść to przyjdę.
                                                    Zapomniałam napisać, że Piotruś ważył 3195g i mierzył 54cm. Jego waga była dla mnie zaskoczeniem ale zapewne nie wypasł się przez moją dietę cukrzycową.

                                                    Wróciłyśmy już z Nelusią. Ona zadowolona, ja dowiedziałam się o podwyżkach...Dobrze, że to ja poszłam, bo przy okazji było zebranie i omawianie wszystkiego, podejmowanie decyzji. Po powrocie do domu musiałam opanować sytuację. Małego nie dało się dotankować przed wyjściem, bo nie i już, miał akurat inne plany i nie była to jeszcze pora na jedzenie. Więc na szybko ściągnęłam mleko i zostawiłam w buteleczce gotowe do podania. Podobno i tak darł się przy butelce i picie mu nie szło. Jak weszłąm do domu to M zajmował się Madzią, a mały płakał w łóżeczku...Po jakiś 15 minutach sytuację opanowałam, a teraz słodziutko śpi sobie w wózku na balkonie.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 30.08.11, 08:36
                                                    Aleksa wesoło jednym słowemsmile
                                                    Czuję już jesień w powietrzu. Rano mam starszne problemy ze wstaniem, a to oznaka, że już się zbliża. Mateo znowu sie przestawił na wstawanie o 5. Dzisiaj jak do niego wstałam siedział sobie w łóżeczku. Muszę go pochwalić bo jestesmy na etapie odzwyczajania od butli. Rano dostawał mleko i przed samamym snem. W sobote płakał 30 minut zanim zdecydował sie na kubek z rurką ale się przemógł. Rano juz sam siega po kubek i pije, wieczorem jeszcze koncert. Mój bład bo nauczyliśmy go jeść w leżaczku, potem mycie ząbków i zasypiał w nim. Teraz za cholerę też nie chce usypiać w łózku. Może jak zauważy, że leżaczek już za mały sam przeskoczy do łóżka.
                                                    Ja jutro zdecydowałam sie pojechac do tego UP. W piatek mam też plan sie wreszcie przemeldować ale cieżko mi się zebrać bo tyle tych papierów. Wymiana dowodu, prawka.
                                                    Poza tym w ten weekend mięlismy jechac do Krynicy Zdrój. Wyjazd systematycznie nam się przeciągał i teraz też jakoś nie jestesmy przekonani. jakieś obawy nas naszły, że chyba ten wyjazd nie jest nam pisany. Chcielismy zrezygmnować bo kupiliśmy oferte na jednym z portali. Niby daja taką mozliwość a wczoraj nas poinformowali, że mamy na to 10 dni od zakupy tylko nigdzie w regulaminie tego nie napisali. Zobaczymy co dzisiaj nam naskrobią.
                                                    Ale sie rozpisałam. To chyba tyle. Lece budzic gada i idziemy do parku.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 30.08.11, 16:15
                                                    Cześć dziewczyny. U mnie raz na wozie raz po d wozem- raz wesoło, raz wkurzająco. dzisiaj zła jestem bo projektant się opieprza z robotą, już mu parę słów powiedziałam, mam nadzieję, że przyniesie to jakiś wymierny skutek. Ale za to wczoraj byłam na maratonie po cioucholandach i kilka perełek upolowałam, wieczorem byłam u fryzjera, a strzygło mnie taaakie ciacho wink Jak to mówią, to, że jest się na diecie, nie znaczy, że nie można rzucić okiem w menu wink żartuję, ale fakt , że zrelaksowałam się jak nigdy, gdy strzygła mnie kobieta. jakoś tak inaczej. Pan podrzucił mi gazetki, więc miałam caaaałą godzinę na najnowszy numer Gali wink teraz wszystko do obiadu mam przygotowane, robię zapiekankę ziemniaczaną pierwszy raz. Zobaczymy, czy wyjdzie dobre. To takie danie śmieciowe- co się ma to się da smile Robiłam z Milą uwieszoną przy nogawce, a jakże ! ostatnio taki przylepiec z niej się zrobił - wczoraj jak wróciłam po 1,5 h do domu to prawie biegła do mnie i wtuliła się w nogi. Kochane maleństwo moje smile
                                                    Zaraz może wpadnie sąsiadka na ploteczki więc kończę i życzę miłego popołudnia wszystkim!!!
                                                    Ps. Milenka własnie stoi koło mnie i mówi pesiemes, pesiemes a i bziom bziom wink słodziarz mały wink
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 31.08.11, 15:48
                                                    Dzisiaj byłam w Up. Mateo został z babcia u cioci. Pierwszy raz widziałam, żeby tak za mną płakał. Ponoc po moim wyjściu nie dal sie jeszcze uspokojc z 10 m. Jak wróciłam nie odstępowal mnie na krok. Oczywiscie nic dla mnie nie mięli. Odhaczyłam sie tylko, wzięłam dowód ubezpieczenia i tyle. Potem próbował uspić Mateo. Przelewał mi sie przez ręce ale tylko gdy go odkładałam na łóżko odrazu był płacz. Pewnie nowe miejsce.
                                                    Ja dzisiaj wzięłam kalendarz i wyszło mi, że powinnam gdzieś dzisiaj badz jutro mieć owulacje. Zapaliło mi się światełko bo wczoraj zaszaleliśmy z M, ale już po fakcie. Pozostaje czekac na efekty.
                                                  • aleksa51 Środa 31.08.11, 16:03
                                                    Oby efekty były dobre wink
                                                    Ja puki co cieszę się, że odpadają mi wizyty w UP.
                                                    Dziś dotarł fotelik dla małego, jutro próba generalna. Już widzę różnicę po wsadzeniu dziecka - w starym foteliku siedział w nienaruralnej dla niego pozycji i główkę miał przechyloną na bok. Teraz jest super.
                                                    Wogóle dziś mało nie doprowadził mnie do łez. Od kilku dni nie jedliśmy objadów, bo M ma to gdzieś, ja nie miałam siły ich robić, M nie kupuje składników objadowych...Wczoraj kupiłam piersi z kurczaka i dziś od rana się zabrałam, bo domyślałam się, że może być konieczność robić to na raty. Ale małemu dziś brzuch dokuczał i co chwila koncert. Jakiś czas nosiłam w chuście to spał słodziutko. Ale nie chciałam tych piersi ubijać na kotlety zamotana w chustę bo by mi się ta chusta upaprała...i tu schody pod górkę. Ale w końcu się udało i po ubijaniu mały spowrotem w chustę. Ze 20 minut temu udało mi się go wyjąć ale już słyszę jakieś postękiwania cichutkie.
                                                    Była jeszcze u nas dzisiaj pediatra na patronażu. Wszystko ok tylko mam mu z rana zakraplać sól fizjologiczną do noska bo ma troszkę sapkę.
                                                    Jutro pierwszy dzień przedszkola. Zobaczymy jak będzie. Podliczyłam dziś, że we wrześniu przedszkole będzie mnie kosztowało nie mniej niż 500zł. W tym roku nie ma ulg dla rodzeństwa, do tego ubezpieczenie, składki na wyprawki...a jeszcze nie wiem ile za książeczki dla Madzi zapłacę. A dodam, że mają chodzić tylko na jedną godzinę płatną poza podstawą. Chodziłyby na samą podstawę, wtedy też odszedł by koszt podwieczorku ale Madzia będzie miała ze 2 x w tygodniu jakieś zajęcia poza podstawą (korekcyjne, angielski - też jeszcze nie doliczone bo nie wiem ile co) i musiałabym o 13:30 odbierać Nelusię, a Madzię godzinę później.

                                                  • goska797 Re: Środa 31.08.11, 18:21
                                                    Ja na tematach przedszkolnych sie nie znam ale mam sąsiadkę, która posyła córę do przedszkola ostatni rok. W naszym państwowym przedszkolu opłata stała 500 zł. Poza tym od 8-13 opieka dzieci normalna, po 13 za każdą godz. do 17 placi sie 3 zł. Rodzce, którzy nie wyrobią sie do 17 z odbiorem dzieci musza za każdą godzinę dodatkowow płacić 50 zł. I to ma być niby państwowe przedszkole.
                                                    Na przeciwko osiedla mamy też prywatne od 2 roku zycia. Płaci sie 800 zł i w tym są zajęcia dodatkowe. Za rok chciałabym do niego posłac Mateo. Boję się, że nie poradze sobie z 2 dzieci.
                                                    Aleksa ja jakos nie mam pewności, że jestem gotowa na drugie dziecko. Przykre, że pisze to teraz po fakcie i może żle o mnie świadczy. Chciałabym mieć taką pewność jak przy Mateo. Z drugiej strony nie chciałabym przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz. Może więc taka niespodzianka byłaby dla mnie najlepsza.
                                                  • goska797 Re: Środa 31.08.11, 18:26
                                                    Ja na tematach przedszkolnych sie nie znam ale mam sąsiadkę, która posyła córę do przedszkola ostatni rok. W naszym państwowym przedszkolu opłata stała 500 zł. Poza tym od 8-13 opieka dzieci normalna, po 13 za każdą godz. do 17 placi sie 3 zł. Rodzce, którzy nie wyrobią sie do 17 z odbiorem dzieci musza za każdą godzinę dodatkowow płacić 50 zł. I to ma być niby państwowe przedszkole.
                                                    Na przeciwko osiedla mamy też prywatne od 2 roku zycia. Płaci sie 800 zł i w tym są zajęcia dodatkowe. Za rok chciałabym do niego posłac Mateo. Boję się, że nie poradze sobie z 2 dzieci. Czasami jednak myślę, że chciałabym mieć jeszcze raz takiego super dzieciaczka.
                                                    Aleksa ja jakos nie mam pewności, że jestem gotowa na drugie dziecko. Przykre, że pisze to teraz po fakcie i może żle o mnie świadczy. Chciałabym mieć taką pewność jak przy Mateo. Z drugiej strony nie chciałabym przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz. Może więc taka niespodzianka byłaby dla mnie najlepsza.
                                                  • jedynybasek5 Re: Środa 01.09.11, 08:58
                                                    Gosiu, ja też bym chciała jeszcze jedno dziecko, nawet teraz, ale boję się znów, że początki będa ciężkie- nie należę do najbardziej pracowitych i ogarniętych osób, więc mam obawy czy z dwójką dałabym sobie radę. No ale czas pokaże. W sumie moglibyśmy zostać przy jednym, ale szkoda mi Milci- fajnie byłoby, gdyby nie została sama na świecie jak starzy pójdą do Piotra wink
                                                  • jedynybasek5 Re: Środa 05.09.11, 11:31
                                                    reanimacja to było 30 uciśnięć na dwa wdechy? No to zaczynam... raz, dwa, trzy...

                                                    Pobuuuuuuuuudkaaaaaaaaaaaaaaaa!!
                                                  • joannaa22 Re: Środa 05.09.11, 15:00
                                                    Rzeczywiscie czas na reanimacje.
                                                    Ja mam teraz jakos mniej czasu bo Zoska jakas marudna. Pomalu wchodzimy w czas skoku rozwojowego. Wcziraj wieczorwm b dlugo niespala i coagle przy piersi. Jak sie z nia polozylam do lozka to zaczela strasznie wymiotowac! jeszcze nie widzialam aby tak male dziecko wymiotowalo. Dzis taz jakas nieswoja na lezaczku ciagle bujana bo inaczej placze. Chyba wazme ja w chuste.
                                                    Piszcie dziewczyny co u was. Aleksa jak dziewczynki w przedszkolu?
                                                  • goska797 Re: Środa 05.09.11, 15:16
                                                    W pierwszym momencie Basiu zastanawiałam sie co się stało? Kogo Ty reanimujeszsmile ehh inteligencja.
                                                    My w od piątku do niedzieli byliśmy w Krynicy Zdrój. Mateusz super zniósł podróż. Bardzo sie bałam, że nie damy rady bo trasa od nas to 6-7 godzin. Ku mojemu zdziwieniu było o wiele lepiej niż w czerwcu w drodze na Mazury, co trwało 4 godz.
                                                    Wyjazd nam się udał, pogoda świetna. Matuesz chyba też poczuł luz bo zaczął sie buntowac i chadzać własnymi drogami. Najgorzej było na stołówce bo nie dał spokojnie ludziom zjeść tylko każdego zaczępiał, głośno krzyczał by tylko zwrócić na siebie uwagę.
                                                    Poza tym czekam co wyniknie w tym cyklu. Jak Wam pisałam nie zabezpieczylismy się w dobrym czasie, poza tym M chciał spróbować tak na spokojnie. Stwierdzilismy, że będzie co ma być. Może znowu przyjdzie nam czekac 2-3 lata na cud.
                                                  • aleksa51 Wtorek 06.09.11, 09:47
                                                    Goska ja życzę wam tego cudu w najbardziej odpowiednim momencie. Fajnie, że wyjazd się udał.

                                                    Joasiu dziewczyny jak na razie ok. Aż boję się zapeszyć bo wystarczy chwila, jedno małe głupie wydarzenie, żeby dziecko płakało i zapierało się nogami przed wejściem do sali...Ale koszty okazały się jeszcze większe. Same Madzi książki będą kosztować 100zł. Jak zsumowałam tylko to co we wrześniu wpłacę do przedszkola w gotówce to będzie nie mniej niż 700zł sad Nie liczę stroju na gimnastykę, przyborów toaletowych, ubranek, butów...żebym wiedziała, że to tyle wyjdzie wysłałabym je na samą podstawę.
                                                    A chusta to fantastyczny wynalazek. Jak mały płacze co chwilę i nie można go odłożyć, noszenie i tulenie nie pomaga - wkładam w chustę i zaraz zasypia. Te maluchy to takie cwaniaki wink Już przeszła mu ta senność poporodowa i trzeba się nim więcej zajmować. No i jest problem z obcinaniem pazurków. Należałoby co 2 dni nawet. On na czuwaniu nie daje, śpi za lekko, a pyszczek podrapany. I niedrapki się nie sprawdzają - wkurzają go, a potem się zsuwają.
                                                    Basek a co u was?
                                                    Musso jesteś?
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 06.09.11, 11:42
                                                    U nas w porządalu. wczoraj byłam na solarium, potem na shake'u w mc donaldzie. 1,5 godzinki luzu po całym dniu z milcią, dniu pochmurnym i ciężkim, więc czułam się conajmniej jak na spa wink teraz siedzę i jem pierogi z mrożonek a panienka śpi. Mam mega bałagan w kuchni, mam nadzieję, że zdążę ogarnąć go w godzinkę niecałą a w międzyczasie jeszcze obiad machnąć big_grin Powiem wam, że jeśli chodzi o chustę, to przy drugim dzidziolu będę musiała spróbować, ale z taką jak masz Aleksa na zdjęciu, elastyczną, wiązaną z tyłu chyba o ile dobrze widziałam. Mila też rączkowa była, jakbym tak przy drugim nie mogła nic zrobic to ohoho wink
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 06.09.11, 13:14
                                                    Moją chustę można wiązać dowolnie i z przodu i z tyłu - jest jej aż 5 metrów. Coś czuję, że se w niej połażę bo mały chyba ma kolkę...no i wesoło sad
                                                  • goska797 Re: Wtorek 06.09.11, 15:19
                                                    Super, że wszystko u Was ok. Aleksa tak to jest z wydatkami do przedszkola lub szkoły. Szkoda gadać.
                                                    Do nas dzisiaj wpadła moja mama niespodziewanie. Nagle postanowiła wziąść sobie nagle w pracy dzień wolny. Coś musiało ja mocno zdenerwować. W każdym razie przyszła do nas. W niedziele złapałyśmy się o mojego brata. Ponoć sa podejrzenia, że bratowa znowu po 3 miesiącach od porodu jest w ciąży, ale nikt tego nie sprawdził. Moja mama stw, ze po co teraz iść po fakcie do lekarza? i tak nic to nie zmieni. Wymyślili sobie chrzciny na 50. Sa bez kasy wiec tak odkladają je z miesiąca na miesiąc. Zażartowałam więc żeby zaczekali jeszcze to zrobią i młodszemu za jednym zamachem. śmiertelnie się obraziła, że jak ja moge być taka złośliwa. Szlak mnie trafił bo nic nie można na ich temat powiedzieć nie wiadomo dlaczego.
                                                    Generalnie widzę, że nie jest zadowolona z ich postępowania ale tez nie widzi powodu by sprawdzic czy faktycznie bedzie ta babcią czy nie. Generalnie jesteśmy zupełnie inne i ja nie popieram jej metod wychowawczych. Mój brat chyba jest podobny do rodziców. Ja czasami myślę, że w życiu sie z nimi nie dogadam.
                                                    To chyba tyle z mojej strony. Wygadałam sie i lżej.
                                                  • musso4 Re: Wtorek 06.09.11, 23:34
                                                    jestem smile
                                                    u mnie bez zmian, odpękaliśmy wesele siostry męża, było tydzien temu, na razie nie mam żadnych fotek, bo niie robiłam, był profesjonalny fotograf na weselu i cały czas cykał, jak dostaniemy zdjęcia to się pochwalęsmile
                                                    w powietrzu czuć już jesień, a ja się obkupuję na zimę, kolejne kozaki, torebka i jeszcze by o płaszu pomyśleć, chociaż moje 3 szafy się nie domykają, córce też kozaki i kombinezon muszę kupić, ale to na ostatnią chwilę, żeby starczył do wiosny, zeszłorocznego nie wyciągałam, ale na bank będzie za małysmile
                                                  • aleksa51 Środa 07.09.11, 10:39
                                                    A mi popsuła się skrzynka mailowa...nie mogę się do niej dostać. Mimo, że od dawna login i hasło mam zapamiętane w kompie to wyskakuję, że błędny login lub hasło. Jak chcę zmienić hasło za pomocą pytania pomocniczego to wyskakuje, że błędna odpowiedź, a na bank nie jest błędna. Czy któraś może wie o co biega?
                                                  • jedynybasek5 Re: Środa 07.09.11, 14:32
                                                    spróbuj zresetować komputer albo otworzyć pocztę w innej przeglądarce. u mnie avant nie łapał poczty na wp- przeraziłam się jak po instalacji systemu od nowa skrzynia okazała się pusta. Ale otworzyłam w innej przeglądarce i było ok. Spróbuj
                                                  • aleksa51 Czwartek 08.09.11, 09:50
                                                    Dzięki Basiu. Dziś bez żadnych kombinacji samo się otworzyło. Zobaczymy czy tak będzie dalej.

                                                    Wczoraj miałam akcję. Jako że startujemy z Mamą w wyborach parlamentarnych (ja po to, żeby ją wspierać bo szans nie widzę dla siebie) byłyśmy na spotkaniu u Prezydenta naszego miasta. Po nim mama mnie odwiozła i u mnie w domu zrobiło jej się słąbo, niedobrze, kręciło się potwornie w głowie. Do tego stopnia, że wezwałam karetkę. A to już żenada...jak wreszcie przyjechali to weszli do nas w czworo lub pięcioro- dość tłocznie było. Pobadali, pobadali, wywiad przeprowadzili, dali leki przeciwwymiotne chociaż nie wymiotowała. Nie wypisali recepty bo nie wzięli ze sobą bloczka z drukami i nie mięli odpowiedniego leku więc tylko zaproponowali zabranie jej na neurologię...Mama już była pod tym kątem diagnozowana więc nic by to nie dało. M pojechał do mojego taty i ten dał leki, które mama w takich sytuacjach bierze (bo to nie pierwszy raz). Po prawie godzinie od wzięcia leków przyjechali moi bracia i pozbierali mamą do domu. Ale największy popis dała moja siostra, która siedziała podczas tego spotkania z piotrusiem (wogule go nie przewijała, dobrze, że M przywiózł dziewczyny w miedzyczasie z przedszkola to przewinął) - tylko narzekała, że teraz się to mamie stało, poganiała ją żeby już wstała, bo zaraz miał po niż przyjechać chłopak, a mamę przecież trzeba było odwieźć...i nawet nie przyszło jej do głowy, żeby nie jechać do chłopaka tylko np po leki i poczekać aż mama dojdzie do siebie, odwieźć ją. Bo przez prawie trzy godziny mama nie mogła podnieść głowy...Szkoda słów.
                                                  • goska797 Re: Czwartek 08.09.11, 15:45
                                                    Szkoda słów. Pamietam jak mój ojciec i babcia byli w szpitalu mój bart też miał to gdzies, wolał spotykac sie ze swoija dziewczyna, teraz żoną. Przyszedł do ojca dopiero kiedy sie oświadczył. Tata był w szpitalu miesiąc nim zmarł. Teraz na cmentarz wpadaja na 1 listopada i to tyle.
                                                    My wyszliśmy na dwór ale starsznie zaczęło lać. Mateo za cholerę nie chce siedzieć pod folią, drze sie jak opętany. Wrócilismy do domu i przez godzinę bawił sie autami. Samochody to teraz jego pasja.
                                                    Ja nie mogę sobie znależć miejsca. Może mam schizy ale czuje , że bola mnie piersi, do tego prawy jajnik boli juz chyba z tydzień. Dzisiaj mamy 19 dc -zostało jeszcze 6 d. Troche wydaje mi sie zawczesnie na objawy ciążowe. Chyba zaczynam świrować.
                                                  • jedynybasek5 Piatek 09.09.11, 10:18
                                                    cześć dziewczyny smile Jeśli chodzi o rodzinę w takich sytuacjach to też mam trochę doświadczeń, i to raczej niezbyt dobrych. Ale jak mówia, z rodziną to na zdjęciu smile dziadek jeszcze dodawał "i to po środku, żeby nie wycięli " wink
                                                    Wreszcie przestało trochę padać, to dobrze, bo być może pojadę do koleżanki, która urodziła wczoraj synka smile Ale to jeszcze do zastanowienia, bo mam opryszczkę na ustach, a wiadomo, to wirus, nie chciałabym, żeby się dziewczyna bała o dzidziola z mojego powodu.
                                                    Milenka właśnie siedzi sobie w foteliku samochodowym wink jej ulubione miejsce jak mama e-plotkuje wink Zjadła kaszkę, umyłam jej ząbki ( jestem w tym względzie strasznie niesumienna) myślałam, że chociaż będzie się wyrywać bo miała dzień przerwy, a ona z usmiechem wink złote dziecko jest. Nauczyła się nawet zamykać lodówkę wink Chciałabym, żeby zaczęła już troszkę mówić, ale chyba będzie z tych co to zaczynają trochę później. Kiedyś mówiła tata mama, a teraz niciewo sad Nie żebym się martwiła, po prostu chciałabym pogadać z moją babetką wink Ale za to bardzo dobrze rozumie co się jej mówi. Przynieś pilota ma opanowane big_grin Wiecie co, nigdy nie myślałam, że można tak kochać taką małą istotkę smile Oczywiście jest najpiękniejsza, najmądrzejsza i w ogóle wink Znacie to na pewno big_grin Dziewczyny, niedługo będę musiała zaopatrzyć się w kuchenkę i zmywarkę. Kuchenka ma być w całości gazowa. Może macie oś godnego polecenia? Poza MIELE wink Gubię się w tym wszystkim. Jest tyle sprzętu , że wybrać coś dla siebie to nie lada sztuka.
                                                    Wiecie co, za rok chcę posłać Milenkę moją do przedszkola i juz teraz jak sobie pomysle, to mi się źle robi wink Moja mała dziewczynka tyle godzin bez mamusi?! Nieeeeeeeeeeeeeeeee big_grin
                                                    Teraz to żartuję ale będzie pewnie płacz i zgrzytanie zębów wink
                                                  • jedynybasek5 Re: Piatek 09.09.11, 11:26
                                                    Ależ się wściekłam no!!!! Dzisiaj był już chyba czwarty termin na projekt nasz i architektowi znów cos wypadło. dzi.s już mu powiedziałam, że jak w poniedziałek projekt nie zawiśnie w urzedzie to się rozstajemy.
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 09.09.11, 12:34
                                                    Basek ci projektanci chyba mają to we krwi. Przynajmniej większość. Nie odpuszczaj bo to on dla ciebie pracuje. Jak ja nie lubię takich niesłownych ludzi. To tak jak z punktualnością - jak się umawiam o 15 to jestem i kropka i wkurza mnie jak ktoś się spóźnia albo umawia, że np przyjadę dziś lub jak nie to jutro...
                                                  • joannaa22 Re: Piatek 09.09.11, 15:29
                                                    Czesc dziewczyny czytam regularnie ale nie mam czasu cos napisac.
                                                    Z roszinka to rzeczywiscie czasem lepiej na zdjeciu. U nas tez podobna sytucja moj swrdeczny wujek umiera na raka jelita grubego i to my z Anglii jechalismy sie z nim zobaczyc dzwonimy czy cos potrzeba a rodzone dzieci maja to gdzies.
                                                    U nas ok prasuje i pakuje torbe bo jutro jedziemy do rodzinki na urodziny 40te bedziemy jechac jakies 3,5h i mam nadzieje ze jakos przetrwam. Tomasz ma kryzys z sikaniem przebieram go czasen z 5 razy wiec rozmiar torby bedzie pokazny smile Moze to dlatego ze troche zazdrosny i zabralismy mu smoczek. Trzeba przetrwac. a cwany jak lis jest bo jak mapieluche do spania to zaraz sie w nie zsika. A przeciez do tej pory nawet w nocy wstawal na siusiu i pieluchy suche byly.
                                                    A mam pytanko czt ktoras wie cos na temat pieluch wielorazowych? Chcialam sprobowac dla Zofii tyle sie nasluchalam pozytywow ale nie wiem ktore i w ogole. Lece budzic Tomasza bo po Olka do szoly musze jechac i przekaski na droge kupic. Wszystko na waruackich papierach. Pozdrawiam Asia
                                                  • patite Re: Piatek 10.09.11, 00:22
                                                    dziewczynki moje kochane smile
                                                    Ksawery miał ostatnio zapalenie ucha. Stary mój pojechał teraz na parę dni do gdańska. Dobrze, że ten tydzień się skończył bo same katastrofy. Rozbiłam troszkę auto, sama nie wiem jak, przywaliłam w drzewo na parkingu. Normalnie wyszło mi na drogę... Korki w stolicy sięgnęły zenitu. Dzisiaj w metrze stałam 45 między różnymi stacjami.
                                                    Pracy jest sporo, po pracy padam na ryj. Ale clubbing w zeszłą sobotę dobry zaliczyłam, nowa sukienka, szpileczki i cały tabun adoratów. Warto to poczuć czasem, wczoraj wieczór spa babski, z manicurem i pedicurem. Dzisiaj u mnie mama chrapie na kanapie, pomogła przy chłopakach. Jutro sobie śmmigniemy do ikei i na jakiś mały szoping bo pensja dziś przyszła.
                                                    Niebawem dostanę pierwszy awans podobno o dwa stanowiska w górę big_grin

                                                    Basek ja też mam takie fale miłości dla mojego Cypisa, starszy troszkę przez to cierpi - i chyba czeka nas wizytya u psychologa bo zjada ubrania uncertain jest nerwowy i urządza histerie jak coś nie jest po jego myśli. Staram się traktować ich równo - ale mają tak różne charakterki... Młody jest skóra zdarta ze mnie = fizycznie i osobowościowo. Ksawery to cały tata - wrażliwiec, przywódca.

                                                    Aleksa, chusta fajna sprawa. Tylko mój młody w ogóle nie rączkowy, więc zamotałam go raz.
                                                    Na kolkę pomaga ten preparat co go można w czechach kupić. wielokrotnie sprawdzony, chociaż ty to się na medycynie znasz jak nikt. Podwyżki w przedszkolu masakra - nawet już nie liczę ile zapłacę w tym miesiącu. Mój syn zażyczył sobie chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe. Chcialam ich zapisać na basen i jeszcze starszaka na tenisa, ale cienko to widzę.

                                                    Joasia udanej zabawy. Zosieńki zazdroszczę smile marzy mi się taka.

                                                    Gosia, życzę Ci niespodzianki! Informuj nas na bieżąco. O nic się nie martw, wszystko się poukłada - tak czuję.

                                                    Dalej nie wiadomo co u Igi sad

                                                    Musso - zazdroszczę jesiennej garderoby, ja po raz kolejny będę szukała kozaków idealnych. Za to kurtek i płaszczy mam na parę lat w zapasie wink

                                                    Lecę bo moja glizda śpi od 19, pewnie wstanie po 6 - a moja matka rano cicho być nie umie, także wybaczcie ale opuszcze już Wasze zacne towarzystwo! Całuje, śpijcie dobrze.
                                                  • patite Re: Piatek 10.09.11, 00:23
                                                    dziewczynki moje kochane smile
                                                    Ksawery miał ostatnio zapalenie ucha. Stary mój pojechał teraz na parę dni do gdańska. Dobrze, że ten tydzień się skończył bo same katastrofy. Rozbiłam troszkę auto, sama nie wiem jak, przywaliłam w drzewo na parkingu. Normalnie wyszło mi na drogę... Korki w stolicy sięgnęły zenitu. Dzisiaj w metrze stałam 45 między różnymi stacjami.
                                                    Pracy jest sporo, po pracy padam na ryj. Ale clubbing w zeszłą sobotę dobry zaliczyłam, nowa sukienka, szpileczki i cały tabun adoratów. Warto to poczuć czasem, wczoraj wieczór spa babski, z manicurem i pedicurem. Dzisiaj u mnie mama chrapie na kanapie, pomogła przy chłopakach. Jutro sobie śmmigniemy do ikei i na jakiś mały szoping bo pensja dziś przyszła.
                                                    Niebawem dostanę pierwszy awans podobno o dwa stanowiska w górę big_grin

                                                    Basek ja też mam takie fale miłości dla mojego Cypisa, starszy troszkę przez to cierpi - i chyba czeka nas wizytya u psychologa bo zjada ubrania uncertain jest nerwowy i urządza histerie jak coś nie jest po jego myśli. Staram się traktować ich równo - ale mają tak różne charakterki... Młody jest skóra zdarta ze mnie = fizycznie i osobowościowo. Ksawery to cały tata - wrażliwiec, przywódca.

                                                    Aleksa, chusta fajna sprawa. Tylko mój młody w ogóle nie rączkowy, więc zamotałam go raz.
                                                    Na kolkę pomaga ten preparat co go można w czechach kupić. wielokrotnie sprawdzony, chociaż ty to się na medycynie znasz jak nikt. Podwyżki w przedszkolu masakra - nawet już nie liczę ile zapłacę w tym miesiącu. Mój syn zażyczył sobie chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe. Chcialam ich zapisać na basen i jeszcze starszaka na tenisa, ale cienko to widzę.

                                                    Joasia udanej zabawy. Zosieńki zazdroszczę smile marzy mi się taka.

                                                    Gosia, życzę Ci niespodzianki! Informuj nas na bieżąco. O nic się nie martw, wszystko się poukłada - tak czuję.

                                                    Dalej nie wiadomo co u Igi sad

                                                    Musso - zazdroszczę jesiennej garderoby, ja po raz kolejny będę szukała kozaków idealnych. Za to kurtek i płaszczy mam na parę lat w zapasie wink

                                                    Lecę bo moja glizda śpi od 19, pewnie wstanie po 6 - a moja matka rano cicho być nie umie, także wybaczcie ale opuszcze już Wasze zacne towarzystwo! Całuje, śpijcie dobrze.
                                                  • jedynybasek5 sobota 10.09.11, 11:08
                                                    Witam się i ja smile
                                                    Patite, nas na szczęście zapalenia uszu omijają z daleka , póki co oczywiście, bo takiego czegoś nie warto chwalić- zawsze niedługo po takim chwalipięctwie coś się zaczyna dziać smile Ja dziś cały dzień w domku z Milą, bo M. pojechał do kolegi pomóc we wstawianiu okien, więc może się to do rana przeciągnąć smile Milenka się bawi grzecznie, a ja zamiast odkurzać póki nie śpi to siedzę na forum , jak zwykli wink Pogadałam z mamą na skype , w sumie to nie pogadałam tylko posłuchałam jak gada do Milenki tongue_out chciałabym, żeby nas odwiedziła niedługo, ale najlepiej na czas remontu, bo będziemy wtedy mieli czas, żeby pojeździć po sklepach, powybierać płytki, meble. To wszystko, gdzie z dzieckiem jest ciężko się skupić smile A mama standardowo będzie zadowolona, że może pobyć z wnusią smile
                                                    Patite, powiedz mi, czy jakieś straszne gromy poleciały na mnie na czerwcowych? Za to, że się zwinęłam bez pożegnania. Ostatnio zrobiło się tam średnio przyjemnie, kilka moich wypowiedzi + kilka wypowiedzi innych osób... Źle się tam poczułam, wolałam się nie denerwować za każdym razem kiedy wchodziłam tam, a nie pisałam pożegnalnego, bo z doświadczenia wiem, że zostałabym potraktowana jako " chce zwrócić na siebie uwagę, żeby ją prosić zostań zostań" tak jak było w przypadku innych dziewczyn. Nie chciałam się bawić w coś takiego. Oczywiście nic mi nie musisz mówić, bo rozumiem, że obowiązuje lojalność wobec forumek smile Tak tylko pobieżnie chciałam wiedzieć, czy się wszyscy ucieszyli, czy przeszło bez echa wink
                                                  • joannaa22 Niedziela 12.09.11, 11:06
                                                    Witajcie babeczki.
                                                    Musze sie pochwalic moimu wspanielymi dziecmi. Bylismy w sobote na 40-tce naszej kuzynki i cala droge 3,5h byly tak grzeczne ze az sie balam ze pozniej beda energie tracic. Zosienka to czyste zloto! grzeczniutka a im glosniej tym lepiej wink Jak zasnela to chcialam ja zaniesc do gory do sypialni bo byly tance i b glosne spiewanie, a ona nie spala i marudzila wiec wzielam ja na dol w lezaczek i zadowolona. Pozniej Tomasz szalal jak szalony na "parkiecie" (kuchnia to byla sala do tanca) potem zasnal a o 2 rano sie obudzil i postanowil znowu potanczyc. O 3 zabralam mlodego i poszlam z nim spac. Daaawno sie tak dobrze nie bawilam takie mini wesele. Teraz rozpakowuje torbe piore i sprzatam. Pozdrawiam wszystkie.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 12.09.11, 11:13
                                                    W temacie przez ponylke wstawilam niedziele.
                                                  • jedynybasek5 O rany :) 13.09.11, 11:50
                                                    mam chwilkę spokoju, bo dziś pod opieką sąsiadki roczna córa, tylko na 2 h ale Milcia jest mega zazdrosna i jak usypiałam Maję w wózku, to mojego klocka musiałam wziąć w chustę bo inaczej podchodziła do wózka i wyraźnie dawała do zrozumienia, że to jej i koniec wink O matko święta smile Ale dałam radę, teraz czekam do pierwszej żeby Mila zasnęła, i już w ogóle będzie lajt big_grin Taką sąsiadkę jak mieć to skarb hahahahaha
                                                  • joannaa22 Re: O rany :) 14.09.11, 09:32
                                                    No to mialas taki maly egzamin basekwink
                                                    Aleksa co u Was? Jak dzieciaczki Noelka tez zazdrosna?
                                                    U nas Tomasz wczoraj zsikal sie w majtki chyba z 7 razy! Nie wiem jak juz do niego dotrzec czy krzyczec czy jak. Ja przez to tez jakis kryzys mam zdolowana chodze chyba musze do ludzi. Zabieram dzieci i na play group. Niech Tomasz sie wyszaleje. Wczoraj tez pijechalam ale bylo juz za duzo dzieci u nas i mojej znajomej nie wpuscili to zaprosila nas na kawke do siebie. Jej synek troszke starszy od Tomka mial wielka smieciarke a nasz Tomo ma fiola na punkcie wlasnie smieciarek. Bawili sie swietnie gorzej jak trzebabylo do domu jechac. Oczywiscie chcial zabrac ja ze soba i jak powiedzialam ze nie to tak krzyczal ze az caly sie trzasl. Musialysmy go wyniesc z domu i wpakowac do auta. Dzis od rana juz ze on jedzie do Maksia sie bawic nosi buty aby go ubrac. Dajcie mi jakos telepatycznie sile aby przetrwac ten dzien. A jeszcze mij M jedzie dzis do szkoly po pracy i sama do 21.30
                                                    Piszcie dziewczyny co u was. Asia
                                                  • jedynybasek5 bleee 14.09.11, 14:27
                                                    Egzamin zakończony powodzeniem wink To i tak pikus w porównaniu z moją poprawką ze statystyki sad a to jeszcze przede mną.
                                                    Dzisiejszy dzień zaczął się kiepsko, bo było spięcie z M., ale juz lepiej. Najważniejsze. Milenka już śpi 2,5 h, obiad mam zrobiony, jak wstanie to zjemy, a pod wieczór lecimy do reala.
                                                    Powiedzcie mi dziewczyny, co dajecie do picia dzieciakom? Mila nie lubi soków ani kompotów, jedno co toleruje to zwykła woda mineralna, niegazowana oczywiście, albo herbatki granulowane dla niemowląt. tego drugiego jej nie daję, bo każdy mówi, że to nic dobrego. Może tak pić samą wodę?? Może lepiej robić jej zwykłą herbatę? Jakoś mi tak dziwnie, kiedy daję jej przy obiedzie, np. gulaszu wodę do popicia. Ale może tylko mi wydaje się to dziwne, bo sama tak nie piję, a przecież woda to chyba najnaturalniejszy napój powinien być? Co myslicie na ten temat?
                                                  • joannaa22 Re: bleee 14.09.11, 19:53
                                                    Basek wodo to najlepsze co moze byc. Nie ma chemii i barwnikow. Nasz Tomasz tez tylko wode pil ale jakis czas temu sprobowal z sokiem i teraz juz naprzemiennie. Ale ja wole mu dawac wode. Lece kapac dzieciaki.
                                                  • joannaa22 Re: bleee 16.09.11, 08:15
                                                    Czesc dziewczyny co u Was?
                                                    Ja juz od rana wkurzylam sie na M bo szykowal sie do pracy i strasznie halasowal. W sumie to chcial dobrze bo oproznial suszarke z naczyn abym miala mniej do zrobienia ale zwykle zamykal drzwi do kuchni. Rezultat: Tomasz obudzil sie przed 6. Moze nie byloby tak zle bo czesto tak wstaje ale dzis mamy wizyte u okulisty i bedzie zmeczony i moze byc ciezko z badaniem. Boje sie troche tego bo musze zabrac Zoske a jade sama wiec oby nie plakala bo nic z tego nie bedzie. Tak strasznie mu brakuje w twkich momentach rodzinki. Chcialabym miec ich blizrj u czasami podrzucic dzieci a ja chociaz do ftyzjera moglabym podskoczyc. Smutno mi dzis strasznie jakos i teskno mi. Najlepiej poszlabym do mamy na cmentarz ale nawet tego nie moge zrobic. Aj nie bede plakac bo po co glupia jestem. A jeszcze do tego wszystkiego snia mi sie bliscy zmarli.
                                                    dibra wygadalam sie to spadam robic sniadanie dzieciom i zbieram sie do szpitala. Pozdrawiam.
                                                  • aleksa51 Re: bleee 16.09.11, 13:25
                                                    Asiu ja od porodu mam nieprzyjemne sny. Też mi ciężko. Ja mam bliskich tutaj ale ciężko wydębić od nich pomoc. Sama z dziećmi jestem zawsze całe dnie. Wszyscy wymagają - dzieciom się nie dziwię, że chcą, żeby ich potrzeby były zaspokajane w pierwszej kolejności ale M któregoś dnia przesadził okazując wielkie niezadowolenie, że cośtam w domu nie zrobione...i skończyło się awanturą.
                                                    Mały daje popalić, nadal ma kolkę, a ja padam na pysk. Nawet ten mały pościk na raty piszę. No cóż...kolka trwa ponoć 3-4 miesiące.
                                                    Noelka już latem zaczęła sikać w majty i nieraz po kilka razy dziennie. Ostatnio kategorycznie jej powiedziałam, że mi się to nie podoba i jest na razie dużo mniej mokrych ubrań. Ale ona ostatnio beczy o byle co, bez powodu. Już mi się bokiem wylewa. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie reakcja na nową sytuację ale co zrobić.
                                                    Magda też sprawy nie ułatwia. Do tego w zeszłym tygodniu przywlekły wirusa z przedszkola i obje siedzą w domu chore. A ja mam dość. Wczoraj pojechałam na kilka godzin z Piotrkiem do biura i tak tam fajnie, spokojnie i cicho.
                                                  • joannaa22 Re: bleee 16.09.11, 14:01
                                                    Aleksa strasznie wspolczuje kolek. Mojej znajomej mala tez miala straszliwe kolki i lekarka przepisala zloty lek. Juz nawet angielki go sciagaja z polski.lek homeopatyczny china rubra 9ch ja nie probowalam ale mam w domu na wszelki wypadek. Musze leciec Zoska wola
                                                  • goska797 Re: bleee 16.09.11, 14:55
                                                    Wydaje mi się, że pogoda tak nastraja pesymistycznie.
                                                    Odkąd nastały chłodniejsze dni i zmuszeni byliśmy włożyć płaszcze i kurtki mam podlejszy nastrój. Czuję przez skóre, że duzymi krokami zbliża się jesień. Naszczęście mama znalazła nam świetne buty dla Mateo. Są pół na pół ze skórki ekologicznej i naturalnej. Do tego kalosze. Wydalismy niecałe 80 zł na jesień. Te 3 miesiące damy radę.
                                                    Z rzeczy nowych to byłam na rozmowie o pracę. Warunki takie sobie. Zakwalifikowałam sie do drugiego etapu. Mięli się odezwać z terminem do środy ale nadal cisza. W poniedziałek chyba sama zapytam co sie stało?
                                                    Ostatnio mój Mateo non stop zaliczka upadki i to ze wskazaniem na głowe. Zaczynam się tym troszkę martwić, żeby mu się nic nie stało. Próbuje biegać i co jakis czas ta głowa uderzy a to w szafkę, a to w futrnę. Nie zawsze uda mi się złapać.
                                                    MOże Wy macie jeszcze pmysł jak oduczyc tego gada bicia? Jak cos mu sie nie podoba potrafi chlasnąc np w twarz. Tłumaczę mu, ze nie wolno i za kare siedzi w wózku, ale widzę, ze to nie działa. Traktuje to jako zabawę.
                                                    Poza tym straszny z niego samochodziaż. Potarfi godzine przestawiac auta z miejsca na miejsce. Nie potrzebne mu do zabawy inne dzieci. Prawdziwy z niego facetsmile Ma już adoratorkę dla której nie jest Mateuszem, a Asią. Dziewczynka próbuje go całowac przytulać, a on z obrzydzeniem ucieka.
                                                  • jedynybasek5 Re: bleee 16.09.11, 22:02
                                                    Mateusz.. Asia... podobnie big_grin kolki to jest okrutne cholerstwo. Pamiętam jak M. krzyczał " gdzie jest ten dobry ponoć Bóg, skoro taki maluch musi cierpieć". Na szczęście mamy to za sobą. U was też minie. U nas skończyło sie po przejściu na butlę. Oczywiście nie namawiam.
                                                    Siedzimy sobie z M., piję Desperadosa i mi fajnie. Ale zaraz muszę iść umyć tonę garów sad tak więc dobranoc dziewczynki smile
                                                  • aleksa51 Re: bleee 17.09.11, 09:51
                                                    Zaraz teściowa wybiera się do miasta więc wręczyłam jej karteczkę z nazwą tego leku homeopatycznego i mam nadzieję, że uda się kupić. Ja przy pierwszym większym ataku kolki gotowa byłam z dzieckiem w chuście na rowerze gnać do apteki (nigdy nie jeżdżę na rowerze bo nie lubię) ale mama mi przyjechała po drodze zaliczając aptekę i przywiozła espumisan. Po kilku dniach kupiłam wychwalany pod niebiosa przez położną Esputicon i jest lepszy ale problem nie zniknął. A homeopatia nigdy mnie nie zawiodła więc muszę i tego spróbować. Na diecie jestem już ponad tydzień ale, żeby alergeny wylazły z malutkiego organizmu trzeba dwóch- trzech tygodni. Puki co szukam sposobów na przetrwanie.
                                                    Dziewczynom wcale się nie polepsza. Dziś w nocy każda z osobna po około godzinie kasłały...M spał, a ja wszystko słyszałam. Czy oni (faceci) mają jakieś wyłączniki?
                                                  • aleksa51 Re: bleee 17.09.11, 10:08
                                                    Asiu napisz mi jak dawkować ten lek gdyby udało nam się go zdobyć. Bo na tych homeo nie zawsze piszą dawkowanie.
                                                  • jedynybasek5 Re: bleee 17.09.11, 14:50
                                                    U mnie to akurat ja mam wyłącznik, a m. wszystko słyszy i biega3w nocy do Młodej smile tak, że różnie bywa smile Słyszałam, że w niemczech można dostać dobry środek na kolki , na tej subst. co espumisan, tylko jest czystsza jakaś i lepiej działa. Podobno przetestowane, każdy znajomy mający dostęp do zachodniej granicy mi tak mówił. Ale nie pamiętam nazwy, Infacol to chyba nasz, musiałybyście poszperać w necie. Ktoś na forach na pewno cos powie. Ale gdybyście miały mozliwość dojścia do niemieckiej apteki, a nazwy nie znajdziecie to dajcie znać, zapytam koleżanki, która na pewno pamięta. A ja wracam uczyć się statystyki... w środę poprawka, a ja zielona, to wszystko jest strasznie skomplikowane.
                                                  • joannaa22 Re: bleee 19.09.11, 10:08
                                                    Czesc dziewczyny. Ja tak szybciutko dzis bo mnostwo roboty, dopiero wstalam bo straszne przeziebienie mnie wzielo. pozniej cos napisze jak sie obrobie.
                                                    Aleksa czy dostalas ten lek? Dawkuje sie 5 kulek rozpusc w wodzie i 2xdziennie> ale jak dostanie kolke to mozesz podac jeszcze. Jesli nie dostaniesz to daj znac to ci wysle bo ja nie potrzebuje mysle ze juz jak nie miala kolki to nie zlapie jej to paskudztwo. Powodzenia
                                                  • aleksa51 Re: bleee 20.09.11, 12:03
                                                    I ja na moment. U nas też pomór niezły. Dziewczyny jeszcze chore, M się zaraził a on to już nie umie ust zasłaniać przy kaszlu więc ja walczę z pierwszymi objawami żeby się nie rozłożyć.
                                                    Leku na razie nie udało mi się kupić ale dopiero w 4 aptekach pytałam więc jeszcze popytam.
                                                    Dziewczyny broją a mały chwilowo śpi na balkonie ale pewnie to długo nie potrwa bo co trochę się budzi i płacze.
                                                    Znajoma często do mnie dzwoni - ona ma jedno dziecko, które chodzi do przedszkola a sama jest w końcówce ciąży. Ja po prostu nie mam czasu z nią rozmawiać a ona by tak o pierdołach. Nie domyśla się nawet jaką ja mam szkołę przetrwania. Zrobić objad to dla mnie obecnie nielada wyczyn. Brakuje mi bardzo pomocy.
                                                  • goska797 Re: bleee 20.09.11, 14:47
                                                    Aleksa przykro, że już dopadła Was choroba. Ja już sie męcze 1,5 tyg.
                                                    Co do Twojej znajomej to myslę, że może brakuje jej kontaktu z ludżmi, nie ma przed kim się wygadać. Fakt, że powinna uwzględnić Twoje obowiązki i nie dzwonić co 5 minut. Pewnie ma nadzieję, że znajdzie z Tobą wspólny temat.
                                                    Ja dzisiaj mam podły nastrój. Wczoraj moj M stwierdził, że chyba nie za długo zwolnią go z pracy. Co lepsze nie zwolnią go z jakiegos konkretnego powodu. Stwierdzą, że jest za drogi i nie wchodzi w układy. Nie będe Wam tu opisywac szczegółów i zabierać czas. W każdym razie denerwuje mnie, ze liczą sie tylko układy kto z kim, a nie doświadzcenie, wyniki w pracy.
                                                    Ja nadal czekam na jakis telefon. Teściowa się namyśliła i stwierdziła rychło w czas, że 3 dni w tyg moglaby byc z Mateo bym mogla iśc do pracy.
                                                    Poza tym miałam kolejne starcie z opiekunką, o której Wam już pisałam. Baba non stop wtrąca się w nie swoje sprawy, a sama zupłenie nie zajmuje sie dzieckiem, które ma pod opieka.
                                                    Z rzeczy miłych to bede matką chrzestna. Nie mam pojęcia co kupić małej i ile wypada dać gotówki. Może cos podpowiecie.
                                                  • joannaa22 Re: bleee 21.09.11, 11:15
                                                    Ja tak ekspresem.
                                                    Goska sliczna pamiatke dostal nasz Tomasz piekna srebrna grzechotke na ktorej byla tarcza zegara i wskazowki pokazywaly godzine urodzenia Tomka. Sliczne i na wieki>
                                                  • joannaa22 Czwartek 22.09.11, 09:33
                                                    Czesc dziewczyny.
                                                    Dzis mam troche wolniejsze dzien. Ma, za,iar ogarnac mieszkanie i zrobic jakis obiad ale nie mam pomyslu jaki. Moze cis podpowiecie?
                                                    Wczoraj kladlam sie spac ze strasznym bolem glowy. Moj brat blizniak sciaga dziewczyny do Anglii z ktora zawsze byly wielkie problemy. To jest mojego M siostra a on ciagle gada ze nie jest z nia tylko chce jej pomoc prace znalesc. Ja nie wiem jak to bedzie bo powiedzialam kiedys ze jej noga w naszym mieszkaniu nie postanie nigdy. Okradala nas brala narkotyki (ale nie jakos nalogowe jeszcze). Juz jakis czas czulam ze on cos kombinuje ze cos ukrywa przede mna i jakis juz spory czas sie martwie. Nie wiem co to bedzie. Po tym ciaglym mysleniu tak strasznie rozbolala mnie glowa ze myslalam ze zwyniotuje i ze sie przewroce. Nigdy chyba jeszcze tak sie nie czulam. Wzielam tablety i polozylam sie spac.
                                                    Martwi mnie troche Zoska bo zlapala jakis katarek i nie wiem jak jej moge pomoc.
                                                  • jedynybasek5 piątek 23.09.11, 11:24
                                                    cześć dziewczyny. Ja tez szybciutko, z pytaniem, w sumie taką zapewne bezpodstawną obawą. Mila ma 16 m-cy i w sumie nie mówi za wiele. Kiedyś mówiła mama, tata ( wiecie, takie mamamamamamama, tatatatatatatata) , teraz przestała, po swojemu tam takie dźźźźźźźźźźźź, ziiiiiiii, , mama mówi tylko kiedy znikam, wiem wiem, każde dziecko w swoim tempie, itd. tak tylko ostatnio widziałam dziecię 2 letnie nie mówiące prawie nic, i zaczęłam się zastanawiać, jak można tak nienachalnie wspomagać dziecko w rozwoju mowy. Czy np. włączony telewizor może opóźniać rozwój mowy? kiedyś miałam włączony cały czas, ale teraz kiedy młoda zaczęła się nadmiernie interesować to wyłaczam. Włączam radio, bo nie lubię ciszy. Może dziecku potrzebna jest taka cisza, żeby się skupić? Może powinnam dać spokój z radiem, tv? Sama nie wiem, nie chciałabym nieświadomie przeszkadzać jej w naturalnym tempie rozwoju. Jakby wam się chciało rozwiewać moje obawy to zapraszam do wypowiedzi smile
                                                  • aleksa51 Re: piątek 23.09.11, 11:50
                                                    Basek oczywiście odpowiedziałaś sobie sama. Moja Madzia w wieku 2 lat mówiła zdaniami, wyraźnie. Nelusia ma 3 lata i nadal mówi niewyraźnie i na skruty np łato zamiast auto, dinda zamiast winda itd. Podobnie wychowywane. Nela wcale nie gaworzyła i podobno tak się zdarza.

                                                    Asiu ja robiłam wszystko co mogłam jak mały złapał w środę katarek - nie kładłam płasko - leżał na brzuszku albo z podłożonym czymś pod materacykiem, a najwięcej był pionowo w chuście; odciągałam aspiratorem, zakrapiałam sól fizjologiczną, nawet kupiłam Nasiwin dla niemowląt i ze 2x podałam. I co? I jeszcze tego samego dnia dostał ciężkiego kaszelku, a od wczoraj leczymy się w szpitalu sad
                                                    Ponoć nie jest najgorzej bo reakcja była szybka. Boję się, że będzie tak jak z Noelką, że rozwinie się astma przez ciągłe nawracające zapalenia.
                                                    A szpital...cóż. Na razie jesteśmy sami na sali, sąsiadów mamy przez szyby w ścianach. Ja mam zapłacić 15zł za dobę za łóżko mimo, że wyjścia nie mam bo karmię piersią. A nawet jeśli bym karmiła butelką to, jak wiele mam, nie wyobrażam sobie, żebym mogła tu samo dziecko zostawić. No, mogłabym te najbliższe około 2 tygodnie spędzić na plastikowym krześle..Szkoda gadać. Może uda się tak jak kiedyś, żeby mnie zwolnili z tej opłaty.
                                                    Mały jak to on, utrudnia nawet wyjście do ubikacji. Wczoraj 2x poszłam siku z nim w chuście co bardzo nie spodobało się pielęgniarce. Jakby coś mu tam się działo złego. Ja wolałam go zabrać ze sobą niż jak miałby się drzeć w łóżeczku i całe dodatkowo wyprodukowane gluty miałyby zalewać płucka. Wieczorem z kolei żeby nie leżał płasko położyłam go w foteliku samochodowym i lekarka na wieczornym obchodzie kazała wyjąć i postanowiła sobie przy tym na mnie nieźle poużywać. Ale trafiła na mnie więc powiedziałam krótko, że wystarczy mi raz powiedzieć, że rozumiem i musiałam po chwili ostrzejszym tonem to lekarce jeszcze raz powiedzieć i się odczepiła (dziecko dawno z fotelika wyjęłam a ona nadal mnie opieprzała|). Przy trzecim dziecku już się tak nie krępuję.
                                                    Dziś czeka nas zdjęcie płuc. Nic innego niż zmiany zapewne nie wyjdzie. Zwariuję albo padnę.
                                                  • goska797 Re: piątek 23.09.11, 14:08
                                                    Bardzo mi przykro Aleksa, że Piotrus w szpitalu. Pewnie też dlatego, że infekcja u takich bąbli jest bardzo grozna. Dobrze, że maja go na oku. Co do sposobu traktowania rodziców szkoda gadać. Ja tylko raz byłam w szpitalu , na porodzie i chyba nigdy nie zapomnę ich traktowania i zwracania sie do mnie. Pilęgniarka jak mi ścisneła brodawke to do dziś pamietam. Ja niesttey byłam tak zszokowana i zestresowana, że nawet nie wydobyłam słowa.
                                                    Basiu ja już też zaczynam sie martwic gadaniem Mateo. Niby ma 13 misięcy, ale już mówiła mama, tata, baba. Teraz jakos nie ma chęci. Gada cos po swojemu.
                                                    Mateusz znowu ma katar. Tydzień był przerwy i od nowa. Podejrzewam, że zaraził sie od swojej adoratorki. Wyciągam mu wszystko aspiratorem, krzczy starsznie, do tego sół morska o Navisin. Troche sie boje czy nie zalekko go ubrałam dzisiaj na spacer. Niby plecki były ciepłe, ale rece jak lody. Założyłam mu w domu jeszcze jedna bluzke niech sie wygrzeje przez sen.
                                                    Poszłam teraz do sąsiadki na dół z prosba by chociaz przez godzine przestała wiercic i burzyc ściany. Nie miałam gdzie już schowac młodego by spokojnie pospał. Jakby sie cały dom trząsł. wierci juz tak 2 tygodnie. Zupłenie nie do wytrzymania. Nie była zadowolona ale wreszcie cisza.
                                                  • joannaa22 Re: piątek 23.09.11, 15:20
                                                    Aleksa no wierzyc mi sie nie chce. Naprawde twje bable to jak choruja to na calego.
                                                    Jesli chodzi o mowe to nasz Tomo ma 2,5 roku i dopieo sie rozgadal ale tez na skroty idzie.
                                                    Mnie martwi zoska. Nosek niby nie bardzo zatkany ale juz nawet jak sobie cos "mowi" to zmieniony glosik ma. Za godzinke mamy wizyte u lekarza, zobaczymy co powie.
                                                  • jedynybasek5 Re: piątek 23.09.11, 21:14
                                                    Oj dziewczyny, ale ż się choróbska do Was czepiają... Aleksa, masz niesamowitą siłę walczyć z tym wszystkim. Ja się wkurzam jak Mila ma katar, a u Was takie ciągłe poważne choróbska. U nas na razie wszystkie zarazy trzymają się z daleka, ale też trzymam młodą z daleka od wszelkich zakatarzonych adoratorów wink Ostatnio tylko sąsiadka mnie wkurzyła bo przyszła na kawę z grypą żołądkową. Ale skoro mycha normalnie funkcjonuje to może nie była grypa tylko jakieś zatrucie...
                                                    Gosia, masz spokojnie prawo zwrócić uwagę sąsiadce, bo cisza nocna to cisza nocna, ale w ciągu dnia też obowiązują zasady. Nie można być "uciążliwym" bo to też zakłócanie spokoju. Nie miej wyrzutów sumienia big_grin
                                                    Asia, daj znać co powiedział lekarz o Zosi, Aleksa, też napisz jak tam zdjęcie płuc. I nie dawaj się lekarzom. Jeśli jeszcze raz o coś takiego będą Cię opieprzać, to zapytaj czy leżenie w foteliku ma znaczenie dla choroby lub leczenia. Jeśli nie, to powiedz, że pomimo, że jesteś w szpitalu, to jest Twoje dziecko i to Ty decydujesz jak i gdzie leży. Koniec kropka. Swoją drogą to lekarze juz przechodzą samych siebie. I tak chyba z tego co wiem, nie mają prawa pobierać opłat od matki karmiącej, ale musiałabym doczytać.
                                                    Trzymajcie się ciepło.
                                                  • joannaa22 Re: piątek 23.09.11, 22:31
                                                    U nas ok. Zoska osluchowo czysta wiec oby tak dalej. Mam duzo przystawiac do piersi, kupilam kropelki i w razie zatkanego noska podac. Dzis prawie caly dzien przespala w przeciwienstwie do wczorajszego, a teraz lezy w lezaczu z wilkimi oczami. Jutro mamy przymysowe wolne od polskiej szkoly bo auto u mechanika. Jak sie okazalo to cos grubszego niz poczatkowo myslelismy i autko ciagle w naprawie. Jak uslyszalam ile nas bedzie osztowalo to zbladlam. Juz chyba nie wyjdziemy na taki poziom jak jeszcze kilka miesiecy temu. Musze sie zastanawiac czy moge poszalec z zakupami na jesien zime dla dzieci. A tu jeszcze wyjazd do PL. Jakto moj M stwierdzil oby nie bylo gorzej i zerowie wazniejsze. Ma racje ale same wiecie kobitki lubia zakupy. Lece wyjac ciacho z pieca bo mi sie zachcialo cos slodkiego i upieklam. Jutro do kawki jak znalazl.
                                                    Dobrej nocki.
                                                  • aleksa51 Sobota 24.09.11, 10:22
                                                    Cieszę się, że Zosieńka radzi sobie z chorobą. Oby tak dalej.
                                                    Basiu doczytałam jak to jest z opłatami. Każdy pacjent ma prawo do opieki osoby bliskiej ale koszty powstające przez sprawowanie tej opieki (mycie się opiekuna, korzystanie z prądu, pranie pościeli) nie mogą obciążać szpitala. Będę na pewno przed wyjściem rozmawiała z kim trzeba bo przepisy dopuszczają możliwość zwolnienia lub obniżenia opłaty.
                                                    O zdjęciu płuc się za dużo nie dowiedziałam i faktycznie nie wnosi nam to nic do sprawy. Lekarz dziś na obchodzie powiedział tak ogólnie zapytany o zdjęcie, że zapalenie płuc jest, można małego na razie leczyć w naszym szpitalu ale obecnie nie nadaje się do wyjścia do domu. I tyle. Oczywiste i logiczne.
                                                    A tamtej pani doktor odpowiedziałam odpowiednio. Skoro powiedziała mi, że to złe dla dziecka, ja zrozumiałam, przyjęłam do wiadomości, wyjęłam dziecko i nie będę go tak sadzać skoro niezdrowe to o co jej jeszcze chodzi. Niech idzie dalej zajmować się chorymi dziećmi.
                                                    Właśnie w sali obok mają jakiś trudniejszy przypadek. Leży kilkuletni chłopczyk (na oko 4 -5 lat). Usłyszałam wczoraj jak lekarka mówiła do jakiegoś lekarza ściągniętego na konsultacje że przyszedł z infekcją a nie ma siły wstawać, ma zawroty i nie jest w stanie chodzić...Na początku myślałam, że on jest niepełnosprawny bo mama przenosiła go nawet na łóżko obok. Lekarka, która była wczoraj na dyżurze wydała mi się niekompetentna do takich przypadków, wyglądało na to, że nie wie co robić, nawet po twarzy było widać. Dziś już lekarz dyżurny inaczej reaguje. Ale strach dać dziecko do tego szpitala jak są jakieś komplikacje chorobowe, jak trzeba zdiagnozować itd.

                                                    Dziewczyny nie martwcie się tą mową dzieciaków. Każda mama chciałaby pogadać z dzieckiem jak najszybciej, żeby jak najwcześniej umiało powiedzieć czego chce, co mu dolega. Wszystko w porządku.
                                                  • aleksa51 Re: Sobota 24.09.11, 17:45
                                                    Asiu zapomniałam napisać, że udało mi się kupić China rubra i od środy podaję Piotrusiowi. Faktycznie, że działa rewelacyjnie. Na początku myślałam, że nigdzie nie dostanę bo teściowej w aptekach mówili coś, że wycofane; w jednej aptece usłyszała, że to nie jest na kolkę, co najwyżej na biegunkę...Na razie kupiłam 3 opakowania, w międzyczasie będę szukała w której aptece jeszcze mają.
                                                  • joannaa22 Niedziela 25.09.11, 17:29
                                                    Dobrze ze lek dziala na Piotrucia kolke. Ja tez uslyszalam w aptece ze to nie na kolke, ale leki chomeopatyczne nie zawsze sa konkretnie okreslone na co podawac.
                                                    U nas teraz Tomek zakatarzony z nosa mu cieknie. Aleksa czy mozesz mi napisac ile kropli Sinupret podajesz Noelce. Kiedys polecalas ten lek na katary i dzieci, a w ulotce jest ze od 6 lat.
                                                    Jakos na raty pisze bo ciagle cos. Wlasnie Tomasza posadzilam w kat bo drze sie jak opetany jak czegos nie dostanie i nie pomaga ostrzeganie. Aj czasem sil mi brak. My bylismy dzis na wyprzedazy samochodowej i znowu kupilam dzieciom ciuchy na zime. Tomkowi nawet udalo mi sie kurtke zimowa kupic jak nowa. Wszystko piore i beszczeszcze niedziele. Wlasnei M stwierdzil ze zabiera chlopcow na spacer. Ja zrobie sobie kawke i siadam w fotelu. Pozdrawiam wszystkie. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Niedziela 26.09.11, 07:34
                                                    Asiu ja z kropelkami nie pomogę bo podawałam Madzi tabletki. Już nie pamiętam ile. Ale może wrzuć w wyszukiwarkę bo na forach chyba mamy o tym kiedyś gadały, chyba na alergiach ale jak wpiszesz w google to na pewno się dowiesz.
                                                    Też nieraz muszę prać w niedzielę i wcale bym się nie przejmowała i obwieszała całe podwórko tylko czasem szkoda mi teściowej to skromnie na suszarce na balkonie wywieszam, a czasem nie wink
                                                    Co do kataru to na noc polecam przyklejenie na piżamkę plasterka na katar (niby od 3 lat ale Tomkowi niewiele brakuje). Wyleciała mi z głowy nazwa ale nie ma wielu, przynajmniej w PL jest tylko jeden rodzaj. Działa dużo lepiej niż kropelki do inhalacji ale widzę, że najskuteczniej w nocy, więc na dzień lepiej podawać coś innego.

                                                    Dziewczyny odejdę od tematu. Bo tak śledzę te kampanię...Wy już zdecydowane na kogo oddacie głos?
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 26.09.11, 09:01
                                                    Dzieki Aleksa. Ja niestety nie pojade na wybory bo za daleko musialabym jechac i M stwierdzil ze chyba sobie odpuscimy tym razem.
                                                    Dzis mamy wazenie Zoski przed czwartkowym szczepieniem. Ciekawa jestem ule juz wazy. Tomasz dobil do 14kg wkoncu, bo ciagle slyszelismy ze moglby wazyc wiecej. On jest poprostu dronbrj kosci, choc jeden w rodzinie wink Dzis mam sterte prasowania wiec lece rozkladac deske poki Zoska spi. Piszcie kochane co u was.
                                                    Aleksa jak Piotrus?
                                                  • jedynybasek5 poniedzielnik 26.09.11, 12:49
                                                    Hej babeczki. Tak chwaliłam że Mila zdrowa i co? W sobote byłysmy na placu zabaw a wczoraj już katar. Nocka była straszna. Zakraplałam nasivinem
                                                    ale ile płaczu przy tym... tata to się tylko za głowę trzymał, bo on nie cierpi jak ukochana córeczka płacze. Ale po kroplach było duzo lepiej. czyli od 2.30 w nocy wink
                                                    Robię teraz łazanki a potem na spacero z katarzakiem moim
                                                  • goska797 Re: poniedzielnik 26.09.11, 14:51
                                                    A ja się napisałam i dupa z wyszła bo net mi się rozłączył.
                                                    Byłam z Mateo u pediatry bo katar coraz większy i kaszel. Nie pomaga ani sół morska, ani krpoelki nasivil ani syropy, które mięliśmy. Generalnie nie ma dramatu ale wolałam skonsultowac. Ponoc najgorszy katar bo już się zmienia w niezebyt ciekawy. Gardło czerwone. Ponoc też zaczyna nachodzic na uszy. Dostaliśmy już antybiotyk skoro do tej pory wszystkie środki zawodziły trzeba zadziałac silniejszym środkiem. Ogólnie nie widać żeby jakos żle sie czuł. Nadal biega jak szalony , ma apetyt. Zaleciła nam spędzić kilka dni w domu. Jest to drmat bo młody wybitnie ma ochote wyjść. W sumie nie wiem czemu mamy siedziec skoro ciepło na dowrze, a on goraczki nie ma.
                                                    Poza tym niezbyt ciekawie. Mój M mnie zaczyna cisnąć żebym wreszcie znalazła jakąś pracę. Same wiecie jak jest na trynku pracy. Fatalnie sie z tym czuję.
                                                  • jedynybasek5 poniedzielnik 26.09.11, 12:49
                                                    Hej babeczki. Tak chwaliłam że Mila zdrowa i co? W sobote byłysmy na placu zabaw a wczoraj już katar. Nocka była straszna. Zakraplałam nasivinem
                                                    ale ile płaczu przy tym... tata to się tylko za głowę trzymał, bo on nie cierpi jak ukochana córeczka płacze. Ale po kroplach było duzo lepiej. czyli od 2.30 w nocy wink
                                                    Robię teraz łazanki a potem na spacero z katarzakiem moim
                                                  • aleksa51 Re: poniedzielnik 26.09.11, 16:18
                                                    Goska sama nie wiem. Jek u ciebie ciepło i świeci słońce to mały spacerek na pewno nie zaszkodzi, a i przy katarze lepiej się na dworze oddycha.

                                                    Ja weszłam tu bo nie mam się komu wygadać. Siedzę i beczę. M zadzwonił do mnie, że jego mama dzwoniła, że Noelka ma gorączkę ( M jest do jutra rana w pracy). Okazuje się, że ma temperaturę około 39 stopni. Moja siostra już ją wiezie do mojej mamy i pójdą do lekarza. Boję się okropnie, że dostała zapalenie płuc bo M zrzuca opiekę nad dziećmi na swoją mamę, a ona nie umie ich pielęgnować w czasie choroby- chodzi o inhalacje, podawanie odpowiednich leków, oklepywanie, odpowiednie ubieranie, zatrzymanie w domu jeśli trzeba, nie przegrzewanie w nocy pierzyną...Już mu to przez telefon wypłakałam.
                                                    Jak zaczynamy wychodzić na prostą (w środę planowany wypis Piotrusia) to znów cios w łeb. Jak to wszystko znosić i skąd brać siły i cierpliwość?! Tym bardziej, że według mnie można było tego uniknąć- i choroby Piotrusia gdyby M zasłaniał usta przy kaszlu i pogorszenia u Noelki gdyby się nią dobrze zajął.
                                                  • joannaa22 Re: poniedzielnik 26.09.11, 17:52

                                                    Aleksa tak mi ciebie strasznie szkoda. Rece opadaja. Szkoda ze my jako mamy nie mozemy sie czasem rozdwoic. Biedna Noelka bo w czasie choroby nie ma to jak mama poda laki. I jak wychodzi jestes niezastapiona kobieto. Szkoda ze nie mozesz liczyc na tesciowa. Chcialabym moc ci jakos pomoc. Nadzieja w Twojej mamie oby ja podleczyc zanim wrocisz z Piotrusiem do domu. Na prawde wiem co czujesz. Ja strasznie sie boje ze Zoske cos zlapie bo Tomek jeszcze za maly i nie rozumie ze trzeba zaslonic buzie jak sie kicha. Zasloni jak juz kichnie. Chce sie ptzytulac z Zoska i strasznie sie zlosci ze mu nie pozwalam.
                                                    Goska ja na maly spacer na pewno bym wyszla skoro nie ma goraczki. Zreszta sama najlepiej znasz swoje dziecko, jesli zachowuje sie normalnie to czemu nie.
                                                    Nasza Zoska wazy 4610gr i 56cm wiec tylko troszke wiecej jak Tomek sie urodzil. Dzis pierwszy raz musialam ja cala przebierac bo obsrykala sie po pachy wink Juz ja wykapalam i teraz spi slodko. sciskam
                                                  • aleksa51 Re: poniedzielnik 26.09.11, 18:31
                                                    Okazało się, że zapalenie gardła...Lepsze to niż zapalenie płuc ale i tak wrócę do domu ze zdrowiejącym dzieckiem do chorego dziecka. No i lekarz przepisał antybiotyk, a gdybym była w domu to postarałabym się bez niego ją wyleczyć.
                                                    Jak będę wracała do domu to kupię paczkę maseczek na twarz i chyba wszystkim w domu pozakładam.
                                                    Piotruś dziś waży 4400g więc jesteśmy zaraz za wami. A żarłoczny jest, że ho ho.
                                                    Eh, padnięta jestem przez te dzisiejsze emocje. Trzeba się pozbierać, żeby mieć siłę na kolejny dzień. Oby nie przyniósł następnych niemiłych niespodzianek typu awaria klozetu i wyciek 4 metrów wody lub zepsuta pralka...
                                                  • joannaa22 Re: poniedzielnik 26.09.11, 22:04
                                                    Dobrze ze to nic powazniejszego. A swoja droga to usmialam sie czytajac. Lepiej kobieto nie kracz bo kto wie. Spij dobrze i cala reszta babeczek i ich dzieci rowniez.
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedzielnik 27.09.11, 13:08
                                                    Joanna, to już wiem, komu zawdzięczać mój dzisiejszy równo 12 godzinny sen big_grin Mycha zasnęła przed 21, ja zaraz po niej, bo bałam się, że znów będzie się budzić przez katar, więc chciałam pospać choć 2 h. No i zaczęło się- płacz. Wzięłam ją do łóżka, a tu niespodziewajka. Spała ciągiem do 9:15 a ja skwapliwie skorzystałam z tego dobrodziejstwa big_grin
                                                    Aleksa, szkoda słów, ty kobieto z tytanu jesteś chyba zrobiona. Nie wyobrażam sobie takich maratonów po szpitalach.
                                                    Trzymajcie się dziewczynki zdrowo, dzidziole też niech zdrowieją, Mila na razie żegna katar pomału, mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie równie spokojna smile Ale to już od Asi zależy big_grin
                                                  • goska797 Re: wtornik 27.09.11, 14:28
                                                    Aleksa zupełnie nie wiem co mam powiedzieć. Trzymaj się kochana dzlenie, powoli wyjdziecie na prosta. U nas lepiej. Katar dużo mniejszy. Szkoda, że skończyło się antybiotykiem. Na spacer wyszliśmy bo pogoda jak w lato. w piątek dziemy na kontrol, zobaczymy czy już bedzie ok.
                                                    Wiem Dziewczyny, że macie swoje problemy, ale musze się wygadać. Mój M codziennie wraca z pracy i narzeka jak sie popsuła atmosfera, że nie długo go zwolnia itd. Na koniec zawsze ten sam tekst, "że najchetniej by sie zwolnił ale nie może". Czuje sie strasznie podle, że nie mogę znależć pracy. Czuję, że ma do mnie żal. Ja już sama nie wiem co zrobić.
                                                    Nie myślałam, że bedzie aż tak fatalnie.
                                                  • aleksa51 Re: wtornik 27.09.11, 15:01
                                                    Goska przytulam cię mocno. Nie duś w sobie i mów małżonkwi co czujesz i jak jest. Że wywołuje u ciebie poczucie winy, a nie jesteś w tej sytuacji na własne życzenie, że jego żal nic tu nie pomaga. Mój małżonek martwi się na poważnie że go zwolnią ze trzy razy w roku (przez kilka m-cy) od jakiś 7 lat. Atmosferę w pracy ma okropną i to jest jedyna wada jego pracy. Ja na te rzekome zwalnianie patrzę z przymrużeniem oczu. Chociaż przykro mi, że inni potrafią się tak po prostu cieszyć różnymi sprawami, a on u nas ciągle wprowadza taką atmosferę.
                                                    Rozumiem ciebie.
                                                    Basek sukces tyle pospać. Oby katar wam odpuścił.
                                                    A Zosi i Tomkowi odpuszcza?
                                                    U nas nadal wizja jutrzejszego wyjścia. Pani dr tylko dodała, że pod warunkiem, że w domu wszyscy zdrowi...Nie powiedziałam, że nie. Kupiłam dziś w aptece maseczki na twarz, muszę ich jeszcze na zapas hurtowo dokupić. Mały jest wyjałowiony po tym antybiotyku więc musimy bardzo uważać. Dziś rano trzeba było mu usunąć wenflon ze stopy bo znów żyła nie wytrzymała. Pielęgniarka miała nadzieję, że lekarka każe odstawić antybiotyk. Ale nie i na południe znów musiały się wbić. Tym razem na boku głowy. Boli mnie chyba bardziej niż jego. Nie dość, że ciężko w chuście nosić, bo zawsze zanim się ułoży to strasznie łebkiem wierci, to lipa z kładzeniem na brzuchu. Mało go sobie nie wyrwał i narobił krzyku jak plaster pociągnął włoski. Teraz musi być w czapce, a tu tak ciepło. Oby do jutra do 13.
                                                  • joannaa22 Re: wtornik 27.09.11, 17:04
                                                    Az serce boli jak sie czyta o takich przygodach z welflonami. Taki maluszek to troche latwiej utrzymac jak kluja. Naszego Tomka to musielismy we swoje trzymac, ale to dawno bylo i wracac nawet tylko myslami mi sie nie chce.
                                                    Zosce juz nie leci katar ale czasem jakby zatkany miala gdzies w tyle. Kropimy woda morska i sciagamy frida. Za to Tomek troche gorzej, ale damy rade.
                                                    Goska nie tlum uczuc i pogadaj z mezem jakie emacje toba targaja. Moze niech spronuje pomoc znalesc ci jakas prace i zobaczy jakie to trudne.
                                                    Basek fajnie tak pospac co. Ja juz niepamietam kiedy tak pospalam.
                                                    Lece bo Tomek dzis nie spal i juz nie moge sluchac marudzenia i placzu. Poloze sie z nim na chwilke a Olus zajmie sie Zoska. Papa
                                                  • goska797 Re: wtornik 28.09.11, 08:36
                                                    Aleksa jak słucham o wenflonach w głowie czy nogach czy gdziekolwiek u takich maluchów serce mi pęka. Niby lekarze mówią, że to dzieci nie boli ale dyskomfort jest.
                                                    Dziękuje Ci za słowa wsparcia. Widzisz M wczoraj wrócił w jeszcze gorszym humorze. Stwierdził, że wymślają bzdury i ma serdecznie dosyć. Nie wie ile jeszcze zdoła wytrzymac psychicznie. Asekuracyjnie wolałam juz nie pytac co sie stało. I tak czułam sie fatalnie patrząc na jego mine. Mówicie, żeebys my pogadali. Gadalismy nie raz. Zawsze twierdzi, że mu nie przeszkadza, że nie pracuję, ale po takich sytuacjach w pracy zawsze jest to "coś" miedzy wierszami. Wczoraj był taki zły, że Mateuchowi sie dostało nie słusznie. Dzisiaj za to uszłyszłam, że go nie wspieram i powinnam pocieszac a nie milczeć. Jak kiedys go pocieszałam to stwierdził, że nie potrafie i lepiej żeby sie nie odzywała. Sama już nie wiem co zrobić. Sama jednak nie jestem w stanie znieść takiej atmosfery grobowej w domu.
                                                    Mateuch za to wpadł dzisiaj na futryne. Mamy wielka sliwe na głowie i guza. Strasznie mi go szkoda. Teraz łobuziak śpi, ale powiem Wam, że strasznie sie boje tych jego upadków na twraz lub z uzyciem głowy.
                                                  • aleksa51 Re: wtornik 28.09.11, 09:21
                                                    Goska Mateuszek ma jeszcze sporą głowę względem całego ciała i dlatego nawet jak się przewróci to palnie właśnie głową najczęściej. To minie. A w futrynę trafił zapewne dlatego, że się spieszył albo patrzył gdzie indziej - znam to. Gorzej gdyby nagle przewracał się na prostej bez widocznej przyczyny.
                                                    Asiu fajnie masz z tym Olkiem. Niby tak niewiele ale jaka duża to pomoc.
                                                    Jak przyjedziesz do PL to nie będziesz gdzieś w centralnej części? Ja mieszkam pomiędzy Łodzią, a Piotrkowem (tak kawałek w stronę Opoczna). Zawsze dobra kawka by się znalazła wink
                                                    My czekamy na obchód. Różnie tu jest- czasem przed 10, czasem koło 11, jak im się uda. Myślę, że nas wypuszczą bo nic się nie pogarszało od wczoraj. Chociaż wiecie, tutaj tylko zajmuję się Piotrusiem, a w domu tyle trzeba robić. Ale wszystko byle już dziecka nie kuli. I żebyśmy jeszcze czegoś szpitalnego nie złapali bo mały bez jakiejkolwiek ochrony jest, wyjałowiony przez antybiotyk.
                                                  • joannaa22 Sroda 28.09.11, 12:52
                                                    U nas chyba pory roku sie pomieszaly. Mamy tak piekna pogode zupelnie jak srodek lata. Juz zaliczylismy 1,5h zabawy w przedszkolu teraz Tomis spi a Zoska lezy w lezaczku i podziwia swoja raczke. Martwi mnie troche bo dzis zakropilam jej rano noswk i sciagnelam takie gluty ze szok. Jutro mamy szczepienie i bilans wiec mam nadzieje ze nas uspokoja. Idziemy do naszego ulubionego lekarza wiec jak on mi powie ze jest ok to wiem ze sie zna a nie jak co niektorzy lekarze. Anglia slynie z konowalow wink
                                                    Goska nasz Tomasz tez czesto walil sie w glowe ale to taczej normalne. Om sie wiecznie gdzies spieszy.
                                                    Aleksa dziekuje bardzo za zaproszenie i wierz mi ze m nila checia bym przyjechala ale mamy za daleko do siebie. Ja bede blidko Grudziadza. Wiem jak sie czujesz w szpitalu z jednej strony sie nudzisz i tesknisz za dziewczynkami a z drugiej fajnie posiedziec i zajmowac sie tylko Piotrusiem. My jak lezelismy pod lampami jak miala zoltaczke to tez tak mialam.
                                                    Lece wstawic pranie bo sliczne slonko je szybko wysuszy.
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 28.09.11, 22:41
                                                    Tak sobie siedzie i patrze na drzewko naszego forum i az wierzyc sie nie chce jak malo nas zostalo. Ale co tam moze dziewczyny czasem zagladaja, jesli tak to pozdrawiam i prosze piszcie co u Was.
                                                    Ja wlasnie troszke poprasowalam i zjadlam miseczke zupy. No i jak tu schudnac? wink Zoska spi jeszcze w lezaczku bo czesto jak ja przekladam to sie budzi. Dlatego dopoki ja nie ide spac ona lezy sobie tu z nami. Strasznie sie stresuje tym szczepieniem jutrzejszym. Jutro tez Tomasz pierwszy raz zostanie z moja dobra znajoma, sama zaproponowala ze sie nim zajmie. Ladnie sie bawia z jej synkiem wiec niepowinno byc zle. A jak sie ucieszylam! jak dzieciak. Dopiero co marudzilam ze z nikad pomocy a tu masz. Strasznie sie ciesze.
                                                    Aleksa jak po obchodzie? No i mam pytanie takie urzedowe. Jak zalatwia sie w Pl becikowe i jakie trzeba dokumenty? Bo ja tu nie dostalam becikowego i wszyscy nas namawiaja aby sie postarac tam. Czytalam w necie ale jakies sprzeczne informacje mam a ty to calkiem niedawno zalatwialas.
                                                    Spijcie dobrze kobietki i dzieciorki tez wink Asia
                                                  • aleksa51 Czwartek 29.09.11, 14:12
                                                    Asiu najpierw becikowe, żebym nie zapomniała. Potrzeba Odpis aktu urodzenie- ksero dla urzędu i orginał do wglądu. Zaświadczenie od lekarza/położnej o regularnej opiece w ciąży - ja wzięłam druk z MOPSu i tam lekarz wpisał od którego tygodnia ciąży byłam pod opieką (z karty ciąży) i daty kolejnych wizyt. Pesel dziecka. Ksero dowodów osobistych rodziców. Chyba to wszystko. Zawsze możesz wpisać w wyszukiwarkę MOPS i nazwę miejscowości, w której będziesz składać to znajdziesz nr telefony i możesz dokładnie wypytać- tak bezpieczniej.

                                                    My faktycznie od wczoraj w domu. Katar niewielki ale wychodzimy z domu jak trzeba. Nawet dziś z pół godziny pospał na dworze i nie zabierałabym go stamtąd gdyby nie marudzenie z powodu zawartości pieluchy. Pani dr zastanawiała się czy by jeszcze na 2 dni nie wypisać mu antybiotyku doustnego ale ja wypytałam i skoro nie ma już zmian w płucach to wolę żeby bez potrzeby go nie faszerować, żeby już się flora bakteryjna mogła odbudowywać bo dziewczyn wiecznie z dala od przedszkola trzymać nie mogę. Madzia jest zdrowa, Nela jeszcze nie i do poniedziałku będzie brać antybiotyk, chodzi w maseczce i na szczęście na razie nie protestuje. Ale strasznie płaczliwa jest. Dziś dała taki koncert,że zasnęła na podłodze.
                                                    Mały, odpukać, dziś spokojniejszy. M wczoraj wieczorem jechał jeszcze do apteki po kilka rzeczy bo 2 dni go nie będzie to kupił też karuzelkę bo poprzednia wsiąkła w niewyjaśnionych okolicznościach. No i mały troszkę się nią zajmuje - bez szału ale zawsze to odrobinę lepiej.
                                                    Pogoda też dziś łądna więc jak Nela wstanie to może gdzieś się przespacerujemy.
                                                    Tylko głowa mnie boli...

                                                    Też tak myślę, że dziewczyn pełno się powykruszało. Mi by brakowało naszego forum i tak jakoś nie mogę się z nim i z wami rozstać.
                                                  • musso4 Re: Czwartek 29.09.11, 14:32
                                                    czytam, czytam, to i może coś skrobnę, u mnie bez zmian wszystko w porządku Klaudia nie choruje i mam nadzieję, że tak zostanie, mąż czasmi też działa mi na nerwy, ale ja się z nim nie cackam, jak mu nie pasuje to zawsze może się wyprowadzićwink w ciąży nadal nie jestem, (na pewno bym się pochwaliła) i przestałam się już w to wczuwaćsmile są przyjemniejsze rzeczy niż ciągłe myślenie udało się czy nie? nadal się nie zabezpieczamy więc może kiedyś się uda, no chyba, że będę już dobijać do 40 to wtedy zafunduję sobie jakąś antykoncepcje, bo nie chce, żeby w szkole mówili do mojego dziecka, że babcia po ciebie przyszłabig_grin
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 29.09.11, 18:28
                                                    Wracajac jeszcze do becikowego to ponoc zawieszony jest obowiazek zaswiadczenia od lekarza. Zadzwonie i zapytam.
                                                    Jak ja sie dzis wscieklam! Wyobrazcie sobie ze pojechalismy do przychodni i okazalo sie ze nie ma nas w systenie na dzis!!! Mowie babeczce ze dzie jest 8 tygodni i niech zarejestruje do innego lekarza bo nasz na urlopie;-( Nic sie nie dalo zalatwic i wizyte mamy w srode. Poza tym wszystkim to mamy lato na calego! Mielismy tak strasznie cioplo ze Zoska byla w samych bodach z krotkim rekawkiem. Ciagle spanikowana sprawdzalam czy jej cieplo, a ona zachwycona slodko spala. Jak tylko przykrylam to duze oczy placz dopoki sie rozkopala. Sliczny dzien oby takich wiecej. Jestem zmeczona rano plac zabaw popoludniu mecz Olka w szkole i wrocilismy dopiero przed 17. Dalam chlopcom jesc i usiadlam przy kawie. Zaraz ide im nasmazyc nalesnikow bo miala byc pizza a tu pieca nie moge wlaczyc. Podgrzalam tylko ta co w mikrofali mozna, a to za malo. Zosienka zjadla na dworze wiec mam chwile na kawke. Namowilam M na przemeblowanie i mam teraz tyle roboty ze szok, a tu jeszcze 3 osoby o prasowanie zadzwonily. Dlatego prace domowe w odstawke a ja do zelazka. Nic tylko marudze sorki dziewczyny.
                                                  • jedynybasek5 sobota 01.10.11, 13:01
                                                    Witam dziewczyny w ten piękny letni dzień smile Ja dzisiaj chciałam o coś zapytać ale tak niedzieciowo. Czeka mnie zakup nowej kuchenki, i mam dylemat- gazowa czy gazowo elektryczna? Jakie macie u siebie? Jeśli elektryczny piekarnik to czy dużo ciągnie? Używam dość często, dlatego skłaniałam się ku gazowej w całości, ale jest taki skromny wybór, że pomału przestawiam się na gaz- elektr.
                                                    Życzę Wam miłego dzionka , trzymajcie się!!!
                                                  • joannaa22 Re: sobota 01.10.11, 16:02
                                                    Basek ja cale zycie mialam prad i gaz. Powiem szczerze ze jak mieszkalismy z babcia to cale dziecinstwo cos pieklysmy i obiady tez czesto z piekarnika byly i nigdy jakos wielkich rachunkow nie mielismy. Nie wiem jak teraz jest ale sa nowsze to pewnie oszczedniejsze.
                                                    Ja mam taki dolek jakis. Wczoraj mialam ciezki dzien z Tomkiem i takie cioplo i jeszcze mnostwo prasowania. Jak meza pytam co robimy na obiad to mowi ze robie wielkie halo z powodu obiadu ze sie wymysli. Ja musze miec plan wczesniej aby rozmrozic jak trzeba i wszystkie skladniki kupic. Po przyjezdzie z polskiej szkoly powiedzialam ze jak jest taki madry to niech wymysli mi teraz to jak ugotuje. Zaczal wymieniac to ja ucinalam: nie ma tego albo tamtego i bardzo sie z niego smialam. W koncu przyznal mi racje i sama wymyslilam ze zrobie gularz ze schabu w marchewka i papryka. Poza tym znowu problemy z rodzinka w pl ale ti dlugo i nidna juz historia. Czlowiek chce dobrze a i tak pala w leb dostaje. Ide zrobic sobie kawke i posiedziec. a wieczorem pojade do kosciola SAMA!!! potrzebuje sie wyciszyc i pomyslec. Lece bo juz namarudzilam dosc. Wypoczywajcie w te piekne cieple dni. Asia
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 03.10.11, 14:52
                                                    Halo jest tam ktos?
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 03.10.11, 15:44
                                                    Ja na posterunku, jak zawsze wink Ale dzisiaj jestem w strasznym nienastroju po rozmowie z urzędniczką, która stw., że jako nie jesteśmy z M. małżeństwem, to ona nie ma po co ze mną rozmawiać ( o budowie NASZEJ łazienki, w mieszkaniu, które zamieszkujemy WSPÓLNIE ze WSPÓLNYM dzieckiem, gdzie to JA zbieram całą dokumentację). Skomentowała sprawę bardzo nieprzyjemnie, a ja nawet nie mogłam jej odpyskować, bo wtedy czekałabym na pozwolenie do usranej śmierci.
                                                  • goska797 Re: Poniedzialek 03.10.11, 20:32
                                                    Ja Basiu też mam dzień do d.... Byłam na rozmowie w sprawie pracy. Poszła nie tak na maxa. Najpeiw mama sie spózniła do Mateo. Gnałam łamiąc zakazy by zdąrzyć. Byłabym na czas gdyby firma była na widoku. Szuałam jej 20 minut. Nikt z sasiadow nie wiedział gdzie ona jest.
                                                    Jak doszłam spózniona to półożyłam rozmowę bo wiedziałam, że spóznienie to dyskwalifikacja. Nie poszedł mi angielski w końcu z tych nerw. Czułam sie jak zbrodniarz. Laski sztywne, nawet nie dało sie tego obrócić w żart, by sie uratować. Niby maja dac znac jutro ale nie ma co spodziewać cudów. Załamka. Jedna rozmowa na 3 miesiące i taka klapa. Wściekła jestem na siebie.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 04.10.11, 13:12
                                                    Gosia, a może akurat szukają kogoś kto nie jest perfekcjonistą w każdym calu? pozatym, to nie Twoja wina, siła wyższa, przecież nie weźmiesz ze sobą młodego na rozmowę , a skoro babcia się spóźniła... Swoją drogą też zawsze trafiam na jakieś takie firmy na zadupiach i szukam ich po pół h. Kiedyś miałam nawet nieprzyjemną przygodę. Ogłoszenie było w gazecie, że dla studentów, wysokie zarobki. Więc poszłam, po drodze spotkałam chłopaka, który też szedł tam. Na miejscu krótka rozmowa z "szefem" , bez żadnych konkretów, nawet nie powiedział, co jest tematem pracy, czy jako hostessy czy co. Ale że mamy jechać kawałek busem na miejsce. Więc pojechaliśmy... Ja, ten chłopak, jeszcze jeden chłopak, i chyba dwie dziewczyny, które już tam wcześniej pracowały. W busie smród, bo zaczęli palić wszyscy, a tylko ja niepaląca. Przez chwilę miałam wrażenie, że to jakiś przekręt, jedziemy do burdelu jakiegoś. A jechaliśmy już chyba z 45 min. w stronę Świnoujścia ( więc wiadomo, granica). Zaczęły mi wtedy różne myśli chodzić po głowie, napisałam sms'a do M. Odpisał, żebym jakoś spróbowała się stamtąd zerwać, choćby w środku pola. I tak zrobiłam- wymyśliłam, że mi nidobrze i że muszę wysiąść. Jak wysiadłam, zawołałam tego znajomego chłopaka, powoiedziałam mu o moich obawach po cichutku, on niestety ich nie podzielał. Więc wprost powiedziałam kierowcy, że ja dalej nie jadę, bo nie powiedzieli gdzie jedziemy, bród, smród, jedna z dziewczyn wyglądała jak prostytutka. Wściekł się strasznie, zaczął się na mnie drzeć, że sama sobie tu nie poradzę, że żadne auta tu nie jeżdżą, nikt nie mieszka itd. Powiedziałam, że mam tel., ktoś po mnie przyjedzie, a nawet gdybym miała zapłacić tysiaka za taxi to i tak warto. Ale on zadzwonił do tego "szefa" , wkurzony na maxa, zawrócił busa i powiedział, że mnie odwiozą z powrotem, że przeze mnie jeden dzień pracy w plecy, itd. Nie wiem jak się na to odważyłam i wsiadłam , odwieźli mnie z powrotem. Po drodze oczywiście nie obyło się bez kpin, że sobie nigdy nie poradzę skoro jestem taka panikara. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu dla własnej głupoty- dlaczego wsiadłam do tego busa nie wiedząc gdzie jedziemy, i po jaką cholerę wsiadłam potem drugi raz?! A gdyby to rzeczywiście był jakiś bandzior, to przecież myk i mnie nie ma. Długo już potem nie szukałam pracy przez ogłoszenia gazetowe, a jak znów zaczęłam, to szukałam jakichś jasnych lokalizacji, centrum, albo jakies ogólnie znane miejsca. Ale moich przeżyc z tego dnia nie polecam nikomu.
                                                  • joannaa22 wtorek 04.10.11, 21:52
                                                    Goska jak dzwonili?
                                                    Ja wczoraj mislalam ze zawalu dostane, ze umieram. Wczoraj wyczulam na lewej piersi spory gozek. Dzis w te pedy do lekarza i juz nie moglysmy wyczuc. Jak tylko cos wybadam to mam pojsc i dostane skierowanie na usg albo jakies inne badania. Wiecie ja juz myslalam jak moj M poradzi sobie z wychowaniem dzieci. Powiem jeszcze ze mam duzy problem z Olkiem. To dobry chlopak i chyba za malo mu to mowie. Wyobrazcie sobie ze moj M siagnal go w sobote z dworu bo niepodoba nam sie jego kolega: kazal mu przyniesc pieniadze bo mu zabraklo, i chyba chcial go przesunac czy cos a on podniosl reke na ojca! M musial go obezwladnic i polozyl na podloge. Potem ciagle gadal ze sie powiesi ze nas nienawidzi. Chyba musze psychologa poszukac.
                                                    A jeszcze aby bylo malo to dowiedzialam sie ze za rok jak Olek zaczyna secondary sxhool odbieraja dotacje do szkoly ktora wybral i na rok bedzie trzeba placic okolo 700 funtow!!! Aj z kazdej strony cos.
                                                    Piszcie kobietki jak u was. Dobrej nocki zycze wam i dzieciaczkom niech ladnie spia to i my sie wyspimy wink Asia
                                                  • goska797 Re: wtorek 05.10.11, 09:06
                                                    Joasu=iu nie dzwonili. Mięli dac znac wczoraj lub dzisiaj niezaleznie od odpowiedzi negatywnej czy pozytywnej. Wczoraj pokłócilismy się z M o ta moją pracę. Powiedziałam, że nie chciałabym tam pracowac by bsiedziec po nadgodzinach bo Mateo nie moze byc cały dzień sam. (moj M wczoraj wrócił po 20 i zazwyczaj nie jest to wczesniej niż o 19). Zaczęło się że on może tyrać ponad normę i użerac sie z w pracy, a mi cięzko. Generalnie usłyszałam kilka słów prawdy jaka jestem beznadziejna. Nic nie moge znależć. Oczywiście dzisiaj rano sie słowem do mnie nie odezwał.
                                                    Mój Mateo tez daje popalic. Teraz ma faze bicia. Cos mu sie nie podoba i bije. W niedziele przylożył mi w głowe drewnianym smokiem. Myślałam, ze peknie mo na pół. Wczoraj nie wytrzymałam i dostał kalapsa. Wiem, ze tak nie powinnam i dzisiaj mi wstyd. Nie wiem czy to taki etap w jego życiu i wyrosnie czy cos innego? nic zupełnie do niego nie dociera.
                                                    Wogóle czuje sie beznadziejna żoną i matka.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 05.10.11, 10:59
                                                    Goska Mateuszek musi wiedzieć i widzieć, że tak nie wolno i dużo zależy od twojej stanowczej reakcji, kara musi być tylko trzeba wcześniej pomyśleć jaka i wtedy masz gotowy scenariusz to i nerwy raczej cię nie poniosą.
                                                    Szkoda, że tak ciężko z tą pracą. Ale pewnie nie tylko tobie tak ciężko ją znaleźć. Na rynku pracy nie jest za wesoło. A ty jeszcze młoda mama...od startu dyskryminowana. Co do M to trzeba by nim porządnie potrząsnąć, może powinien się dowiedzieć, że może cię stracić tak na serio, że to co raz dostał to może nie być pomimo wszystko na całe życie, żeby szanował co ma - Ciebie. I nie daj sobie wmówić, że ty jesteś do niczego. Wiem, że pozwalasz M na to bo go kochasz, u mnie jest podobnie, tylko M potrafi mnie tak mocno zranić bo go kocham, bo zdanie innej osoby bym olała.

                                                    Basek faktycznie okropna przygoda z tym busem. I jak widzę do dziś nie wiesz o co chodziło? I dobrze, że stracili dzień, jak można kogoś tak potraktować? Dziwne, że inni pozwolili się tak wieźć w nieznane i w niewiadomym celu.

                                                    Asiu z większymi dziećmi inne problemy. Myślę, że Olek tak w nerwach powiedział. Do tego nie daj się zwieźć że to duży chłopiec i nie odczuwa pojawienia się rodzeństwa. W końcu długo był jedynakiem, a teraz...Myślę, że powinno pomóc więcej uwagi skierowane w jego stronę. Cóż, też mam troje i wiem, jakie to trudne.

                                                    My oczywiście mamy swoje problemy. Madzia od poniedziałku chodzi do przedszkola. Chodzi chętnie przynajmniej. Codziennie przynosimy do domu książkę i nadganiamy trzytygodniowe zaległości. Nela już była zdrowa kończąc w poniedziałek antybiotyk ale potem minimalnie zaczęła pokasływać i czasem kichnęła, więc od nowa chodzi w maseczce i od dziś syrop z cebuli. Okazuje się, że M niedoleczony i mu się spowrotem pogarsza, a ja nie miałam o tym pojęcia i zastanawiało mnie dlaczego skoro wszyscy zdrowi to ja się czuję podejrzanie. I jakby mało tego to Piotrek wydaje mi się zakatarzony. Podaję mu oscillococcinum, robię inhalacje z soli, oklepuję na zapas i mam nadzieję, że rozejdzie się po kościach. Ciężki nasz los,kobiet...
                                                  • goska797 Re: wtorek 05.10.11, 14:09
                                                    Aleksa te choróbska strasznie się Was łapia. Badż jednak dobrej mysli.
                                                    Ty jestes super zaradna laska i dasz sobie radę ze wszystkim. Ja zawsze czuje sie z tyłu za swoim M. Jedne co moge mu przyznac to fakt, że bałam sie troche tego nowego miejsca pracy. Mi się wydaję, że to jednak normalne, szczególnie po roku przerwy.
                                                    Problem sie jednak rozwiązał. kobieta do mnie zadzwoniła, że dostałabym ta pracę gdybym była dostępna od jutra. Tak maja chłopaka, który zaczął dziś. Odezwa się jeśli gość sie nie sprawdzi. Wyszło więc na to, że byłam najlepsza ale moja dyspozycyjnośc jest przeszkoda.
                                                    oczywiście teściowa dzis mnie zapytała jaki efekt i jak usłyszała, że jej nie dostałam przez to, że nie zostawiłam Mateo odrazu i nie zadzwoniłam do niej nagadała sie, że ona mogła i to moja głupota. W niedziele tw, że potrzebuje tydzień czasu by sie zorganizować. Ja zreszta nie zostawiłabym go odrazu na cały dzień bo ciezko przeżył te 5 godzin w poniedziałek.
                                                  • aleksa51 Re: wtorek 06.10.11, 12:18
                                                    Goska zapewne gdybyś od razu do niej zadzwoniła to by nie mogła...znamy takie numery.
                                                    Ja może i jestem zaradna ale co za wyjście. Zdarza mi się płakać z bezsilności. Wczoraj pierwszy raz od kilku lat wybrałam się na różaniec i nawet udało mi się wyspowiadać. Ale nie było to łatwe z trójką dzieci. Mały na szczęście spał a mało co nie rozpłakał się na samo podniesienie, kiedy była cisza jak makiem zasiał. Dziewczyny się nudziły i co chwilę o coś pytały...Ale byłam. Może następnym razem będzie lepiej. Z kąś myszę czerpać siły psychiczne. Dziś ja się kompałam a małego postawiłam w łazience w foteliku. Nie pomagało że do niego mówiłam, że mnie widział. Darł się tak, że prawie fioletowy się zrobił. Pomogło tylko przytulenie. Z desperacji zamówiłam godzinę temu leżaczek Fisher Price z zabawkami i wibracjami. To dla mnie kupę kasy bo 175 zł plus baterie ale na prawdę jestem w desperacji.
                                                    Dziś mamy u nas spotkanie kandydatów z mieszkańcami i chcę na nim być, a Piotrek jak poprzednio w chuście, czym robimy furorę, ale nie taki cel naszego chustowania - tylko mamozależność.
                                                    Mały nadal katarzy ale robię 3xdziennie inhalacje z soli fizjologicznej, oklepuję na zapas, daję nasivin i oscillococcinum, może wybrniemy obronną ręką.
                                                    Madzia odziwo zadowolona z przedszkola, któregoś dnia już wieczorem miała chęć jechać tam natychmiast. I podoba jej się angielski. Zobaczymy jak dziś spodoba jej się pierwsza gimnastyka korekcyjna.
                                                    Tylko małża muszę doleczyć i pakuję w niego syrop z cebuli. Jak do jutra wyraźnie się nie polepszy to za uszy do lekarza zaprowadzę. Puki co śpi w drugim pokoju i gonię go o noszenie w domu maski.
                                                    A co u was?
                                                  • joannaa22 Czwartek 06.10.11, 14:03
                                                    U nas dzien na waruackich papierach. Wczoraj olek mial kontyzje kolana na meczu pilki noznej. W nicy kolano opuchniete i straszny bol, wiec dzis do lekarza. Dostal skierowanie na rentgen i co z cala ekipom do szpitala. Na szczescie nie czekalismy zbyt dlugo, ale Tomasz sie zesikal w gacie i darl sie o ciasteczko z maszyny. Dla swietego spokoju chcialam mu kupic a tu jakas rysa na monecie i nie chcialo jej przyjac i ryk. W desperacji dalam mu Zoski smoczek i siedzial cicho. Okropnie zla na siebie jestem ze mu go dalam bo najpierw oduczam a potem kusze. Strasznie duzo kasy za taki lezaczek a ja mam jeden na zbyciu. z wibracjami i zabawkami. Jak mozna to odwolaj zamowienie a ja ci przesle zalacze zaraz jaki.
                                                    www.mothercare.com/Fun-at-Zoo-bouncing-cradle/dp/B001CDROIU
                                                    Zaraz sie zorientuje ile bedzie kosztowala przesylka
                                                  • aleksa51 Piątek 07.10.11, 10:34
                                                    Szkoda Asiu ale nie mogę już odmówić. Kasa poszła i wczoraj mięli na koncie to już pewnie nadali przesyłkę. Specjalnie zamawiałam tam gdzie szybka wysyłka...I do głowy mi nie przyszło, że przy niemowlaku możesz mieć na zbyciu. Ale dziękuję.
                                                    My wczoraj byliśmy na spotkaniu jak zapowiadałam. Mimo, że z dzieckiem to miałam chwilę relaksu. Piotrek cały dzień był niemożliwy, a na spotkaniu w chuście spał jak aniołek i wszyscy zachwyceni jaki on grzeczny...ta
                                                    Dzisiejsza pogoda mobilizuje mnie żeby jechać wieczorem po kalosze dla dziewczyn. Chciałam sobie jeszcze kupić hula hop - ponoć rewelacyjne na odzyskiwanie talii ale wieczorem pewnie nigdzie nie kupię. Pojechałabym teraz autobusem ale czekam na listonosza bo ponoć jest do M polecony.
                                                    Mały chyba ma skok wzrostowy bo jak się przyśsie to się odkleić nie chce. Do tego uważnie obserwuję bo drugą dobę nie robił kupska, a u niego dotychczas brudna była każda pielucha. Nie wiem czy to coś w połączeniu z katarem czy może połączenie leków homeopatycznych, czy mleko sojowe przeze mnie pite, czy tak bo tak.
                                                    Dziewczyny jakby odrobinkę były zaśluzowane bo czasem kaszlną, małż nadal chory ale do lekarza iść nie myśli. No i życie toczy się dalej, a w domu bałagan. Każcie mi już iść sprzątać!
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 07.10.11, 14:21
                                                    Aj szkoda ze nie mazna oddac, yu nawet jak cos kupisz masz prawo odeslac. Ao hula hol nie pomyslalam tez musze sobie kupic. Juz chcialam na skakance ale mleka za duzo wink Moja Joska wczoraj miala szczepienie i strasznie ja bolaly nozki> nie dosc ze plac bo bolala to jeszcze jak podawalam paracetamol to tez ryk bo niesmakuje. Dzis jesc czyste zlotko spi je albo lezy w lezaczku. U nas tez byl przeokropny nieporzadek. Wczoraj wieczorem pojechalam z Olkiem na dni otwarte szkoly do ktorej chce isc a malz zostal w domu z Tomkiem bo prawie wcale nie spal i tak wysprzatal chatke ze az milo. Dzis mamy wolne ze sprzetaniem copiatkowym. u nas tez jakies zalamanie pogody choc nie pada ale zimno. Wskazowki termometru ciagle pokazuja kolo 10 ale z 25 to duzy skok i odczuwamy jakby bylo zimniej. A angielki dzis na grupie mialy dzieci tak ok 6 miesiecy bwz skarpetek i w ienkiej bluzce. Taka inna z kolei w zumowej kurtce ubrala tego dzieciaka. Jakies dziwne te babay. Zoska ciagle jeszcze jakby miala katar ale osluchowo niby ok. Lece bo trzeba karmic. Piszcie co u was.
                                                  • aleksa51 Niedziela 09.10.11, 10:28
                                                    Witam Drogie Panie!
                                                    Asiu szczepienia są gorsze dla matek niż dla dzieci. Ja z tych wyrodnych co nie dopłacają ogromnej kasy, żeby było mniej ukłuć...Co innego gdyby szczepienia były tak bolesne i trudne jak zakładanie wenflonu. Wtedy dołożyłabym nawet i dwa razy tyle kasy co skojarzone kosztują.
                                                    Mam nadzieję, że już Zosieńka wróciła do formy. Męża robiącego porządki zazdroszczę, bo mój to robi w odwrotną stronę raczej. A po hula hop to chyba podjadę jutro, bo z rana muszę do doktorka zadzwonić i jak będzie przyjmował to na kontrolę poporodową.
                                                    Na leżaczek jeszcze czekam. Mam info, że nadany do kuriera w piątek i miał być na drugi dzień....czyli pewnie w poniedziałek. No i przy braku czasu wymyśliłam sobie nowy wydatek allegro.pl/pentelka-zimowa-kurtka-dla-dwojga-m-przesylka-0zl-i1852030186.html
                                                    Droga niestety ale jak wczoraj szliśmy na spacer to musiałam być rozpięta i po szyi bardzo mi wiało. No i już chyba i tak czas przesadzić się w zimówki bo dziś uparcie na moim termometrze 6 stopni. Gdzie te 12 zapowiadanych na dziś stopni??
                                                    I właśnie małżonek mi powiedział, że kroś wyrwał tylko moje zdjęcie z plakatu (mięliśmy taki grupowy plakat). Po co się denerwować?Śmieję się, że ktoś tak mnie uwielbia, że oprawi w domu w ramkę wink
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 09.10.11, 12:27
                                                    Ja rowniez witam sie z Wami. Jesli chodzi o szczepienia to nawet nie ma skojarzonych. Zoska juz dobrze takie zlotko nasze> wczoraj stwierdzilam ze wcale bardzo nie plakala bo na rekach sie uspokajala. My poprostu jestesmy przez nia rozpieszczeni bo zwykle lezy sobie w lezaczku i albo obserwuje swiet albo spi.
                                                    Aleksa kurtka swietna, nawet nie wiedzialam ze takie robia! Cos swietnego.
                                                    Nasza Zoska ciagle zakatarzona dzis juz katarek wyplywa z noska ale nie za duzo. Za to w nocy byla zaflegmiona w gardle gdzies bo nos czyscilam a ciagle jakiegos gluta jakby tam miala. Tak sobie mysle ze kupie jakis inhalator bo to sie przyda napewno. Tylko musze sie zorietowac jaki, aly posluzyl i Zosi i reszczie gromadki. Jutro jade z nia znowu do lekarza niech osluchaja bo boje sie ze wkoncu nie pojedziemy do pl. Dzis musze obejrzec pogode dlugoterminowa dla Polski aby wiedziec jakie kurtki brac dzieciom i Zoska ma kombinezon taki polarkowy i nie wiem czy wystarczy. Chlopcom wezme zimowki najwyzej lzej ubiore pod kurtke. Wyplata we wtorek a w srode lecimy> Beda ekspresowe zakupy i nie wiem jak to zrobie. Olkowi kurtka spodnie. Tomkowi buty zimowe a jeszcze zamowienia z Polski od rodzinki sa. Oby Tomus dal rade po sklepach ze mna biegac. Ale chyba wezme go we wozek a Zoske w chuste i jakos damy rade.
                                                    Dzis mamy ladna pogode wiec zaraz zabieram bande na spacer, Tomek dostal od wujkow rower to pocwiczy. Odezwe sie pozniej. Piszcie co u Was.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 10.10.11, 15:18
                                                    Jaka cisza na łaczach? Jesteście czy już jesien kazała Wam sie schowac pod koładrą?smile
                                                    Ja dzisiaj byłam na kolejnej rozmowie. Powiem Wam, ze zaczynam powloi wątpic i w siebie i w potencjalnych pracodawców. Dzisiaj siedziałam 45 minut i odpowiadałam na te pytania chociaz niektóre wydawały mi się zupełnie kretyńskie. Sama sie jednak skompromitowałam bo miałam znależć w necie numer konta pewnego urzędu. Znalałam strone, szukam, szukam i nie widzę. Ostatecznie okazało się, że byłam w tej kolumnie, ale stres zrobił swoje i przegapiłam. Taka prosta rzecz. Zła jestem na sibie bo nawet z angielskim dobrze wybrnęłam. Generalnie teraz mam czekac 2 tyg na ewentualna odpowiedż.
                                                    Dzisiaj tez ide do nowej lektorki angielskiego. Moja poprzednia wyjechała za pracą do Poznania. Zobaczymy jak będzie i czy załapie jej nauke. Do poprzedniej sie przyzwyczaiłam i super sie rozumiałam.
                                                    Tak sie pożaliłam Wam na swoją nieudolność. Piszcie co u Was?
                                                    ps. w piatek byłam na piwie z sasdiakami. Strasznie mi tego brakowałao. Od roku nie wyszłam na żadne spotaknie bez Mateo i M.
                                                  • aleksa51 Wtorek 11.10.11, 10:39
                                                    Goska po każdej nieudanej rozmowie i tak idziesz na kolejną i trzeba przyznaś, że to wymaga siły psychicznej. W końcu się uda.
                                                    Ja wczoraj dużo czasu straciłam na przeglądanie wyników wyborów. Wiecie came jak wypadł PJN. Żal mi. Za to na pocieszenie jestem zadowolona z mojego osobistego wyniku. Miałam więcej niż porozklejana na wielkich banerach pani z PSL, więcej niż pan, który u nas bardzo był w kampanii aktywny i tak bym mogła wyliczać. Nie mam aż tylu znajomych, a rodzina miała głosować na moją mamę, stąd wniosek, że ludzie chcięli głosowaź na PJN.
                                                    I do tego wchodzę wczoraj do mojego ulubionego ginekologa, a on "głosowałem na ciebie", po czym mówił długo o polityce zaskakując mnie swojąa świadomością wyboru, więc tym bardziej mi miło. Aż panie za drzwiami zastanawiały się co tak długo tam siedzę, a M o mało co by wtargnął z kontrolą wink
                                                    Testujemy sobie leżaczek i czekam teraz kiedy przyślą kurtkę bo zapewne jutro szczepienie. Właśnie, muszę zaraz zadzwonić do poradni w tej sprawie.
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 11.10.11, 13:30
                                                    Goska ja tez mysle ze ci sie uda. Takie bieganie po rozmowach wymaga duzo sily i stresu. Jak nowa nauczycielka angielskiego?
                                                    Aleksa fajnie ze ludzie glosowali na ciebie. Mi az glupio bo nie bylam na wyborach po raz pierwszy chyba. Zawsze jakos sie zorganizowalam i poszlam a tym razem nie sad
                                                    My wlasnie wrocilismy od lekarza i okazalo sie ze chyba jestem nadgorliwa mama bo zoska osluchowo czysta tylko mam zakraplac wodo morska i sciagac katarek. Musze obejrzec jakis filmik na youtubie jak oklepywac niemowle bo jakas zaflegmiona jest a ja nie wiem jak to sie robi. Takie sobie pukanie po pleckach nic nie da i nie ma sensu raczej. Mysle ze duzo pomaga nam ze zoska lezy cale dnie w lezaczu a nie calkiem plasko. Wole czesciej chodzic ja sprawdzac bo przeciez za tydzien do polski jedziemy i strrraaasznie sie ciesze z tego wyjazdu. Jak ktores zachoruje to nie pojade, bo juz kiedys tak zrobilam z Tomaszem. Mial delikatne zacieki na oskrzela i polecialam a tam poszlo na uszy i zmiana temperatury i zalatwilam go na dobre. Caly urlop na lekach i w domu. Dzis nan wywiadowke u Olka i wlascicielka mieszkanie ma przyjsc z elektrykiem naprawic piec i prasowanie na dzis do oddania. Oj duzo tego na szczescie obiad juz mam od wczoraj wiec chociaz to odpada. Lece sie przebrac i do roboty poki dzieci spia. Piszcie co u was. Asia
                                                  • jedynybasek5 Sroda 12.10.11, 12:37
                                                    Cześć dziewczyny, czytam co u Was na bieżąco, le nie zawsze mam czas, żeby odpisać.
                                                    U nas dzisiaj pogoda w miarę przyzwoita, Milcia wstanie, zje i polecimy do ch, bo kapcie zdarła już, musimy wymienić na nowe. Zaraz czeka mnie mycie naczyń , potem coś dla Gwiazdy na obiad i w drogę. Kurcze mam ostatnio jakąś niszę nastrojową jeśli chodzi o ten nasz remont. Czy wy też tak macie, że jeśli czegoś bardzo bardzo chcecie, to wydaje Wam się to niemożliwe do zrobienie? Tzn., że na pewno coś się nie uda, coś nie wyjdzie, bla bla. Bo ja tak mam ostatnio. Te urzędowe sprawy tak się niesamowicie ciągną, że pomału popadam w takie czarnowidztwo. A wiecie, że dla nas kobiet- nowa łazienka + kuchnia to jest chyba szczyt marzeń wink Strasznie chciałabym mieć już to wszystko za sobą. mam nadzieję, że do Bożego Narodzenia się wyrobimy.
                                                    No i na koniec kilka pytań do prowadzących wink ( żart) - powiedzcie mi - jak spędzacie czas z dziećmi, czy jak spędzaliście, jak były takie półtora roczne. Bo tak czytam ostatnio te opracowania psychologów itp. , i wygląda na to, że rodzic każdą wolną chwilę powinien spędzać na wspólnej zabawie z dzieckiem, zero telewizji, no takie rzeczy. A ja bardzo się cieszę, kiedy moje dziecko zajmuje się samo soba, często ( np. przed południem z h i po południu też) włączam jej mini mini, bo uważam, że bajki które lecą tam sa w miarę niegłupie, mycha ogląda, a ja moge np. poczytać chwilkę. No ale wszędzie dookoła czytam, że takie małe dziecko powinno w ogóle nie oglądać tv, że powinnam non stop się bawić z dzieckiem itd. Przez to czuję, że nie jestem wystarczająco dobrym rodzicem, chociaż wiem że to (chyba) irracjonalne. No bo, przecież rodzice, którzy maja dwójkę , trójkę ( Aleksa, wiesz pewnie coś o tym) dzieci, nie mogą poświęcić się tylko dzieciom, sprzątanie, gotowanie, chwila dla siebie, no a te dzieci nie sa nieszczęśliwe, wyrastają na fajnych mądrych ludzi. Pomału głupieję juz od nadmiaru informacji. Ktos powinien zrobić kiedyś obsługę techniczną dziecka z uwzględnieniem potrzeb rodzica smile
                                                    Joasia, bardzo dobrze, że chodzisz sprawdzać . Lekarzy uczą na studiach, że 80 % pacjentów to nadwrażliwi albo hipochondrycy. Ja tez zawsze latałam z Milą jak była taka malutka. Teraz jak mnie coś niepokoi to też idę, często prywatnie, bo na nfz to wiadomo wink
                                                  • goska797 Re: Sroda 12.10.11, 13:43
                                                    Basiu mam podobne odczucia. Mam często wyrzuty sumienia, że poświęcam mu zbyt mało czasu. Mój M jak wraca wymyśla nowe zabawy, ganiają z 1,5 h nim młody spadnie. M jest bardzo kreatywny i ma mnóstwo pomysłow na zabawę. Ja mam wrazenie, że sie wypaliłam.
                                                    Czasami czekam, aż młody zaśnie, żebym miała chwilke dla siebie. Teraz śpi i gdzies w głebi mam nadzieję, że pośpi dlugo bym zdążyła zrobic obiad i z angielskiego pare rzeczy.
                                                    Z drugiej strony jak myślę o powrocie do pracy to chce mi sie plakac. Ciężko mi bedzie bardzo.
                                                    Co do innych rzeczy to angielski jakos poszedł, chociaż nie jest jak z poprzednia nauczycielka. Może sie jednak przyzwyczaje.
                                                    W niedziele chrzciny. Nie mam pojęcia jak Mateusz bedzie spał i czy w ogóle. Czeka go trudny dzień.
                                                  • goska797 Re: Sroda 12.10.11, 14:37
                                                    Teraz mój M napisał mi, że ma w piatek spotkanie z prezes i dyrektor, która wcześniej była jego koleżanka. niby nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakkt, ze spotkanie jest nagle i na temat "biezących spraw". Podejrzewa, że dostanie wypowiedzenie. Dzisiaj jeszcze u dziweczyny, ktorą przyjeli do jego działu zobaczyl pliki, które wysyłał tylko do tej dyrektor (one sa przyjaciółkami). Jestem w stresie. Jeśli go zwolnia to tylko dlatego, że nie psuje do układu dyrektor bo ma wieksza wiedze od niej i pewnie za dużo zarabia. Zreszta juz kiedys Wam pisałam o tej chorej sytuacji.
                                                    Ehh nie wiem co zrobimy jak zostanie bez pracy. Dwoje bezrobotnych to dramat. Sytuacja bedzie mega napieta. poczatkowo może nie ale za moment kiedy ja dalej nic nie znajde bedzie duzo gorzej.
                                                  • jedynybasek5 czwartek 13.10.11, 12:21
                                                    Oj Gosia, nieciekawie. Ale może chodzi o coś innego... Trzymam kciuki, żeby było dobrze.
                                                    A ja chodzę zła na siebie bo mój dzień zaczyna się ok. 8 i ok. 20 się kończy. No masakra jakaś. Mila idzie spać i ja od razu się czuję, jakbym była nie wiadomo jak zmęczona. A czemu? Przecież nie ma aż tyle pracy przy dziecku, no bez przesady, żeby tak padać!!! Chyba muszę zacząć jakiś sport uprawiać, to inaczej się będę czuła. hahah a świstak zawija... wink
                                                  • aleksa51 Re: czwartek 13.10.11, 13:43
                                                    Basek co do twojego pytania to dziecko też powinno umieć się samo bawić. Cały dzień spędzasz z dzieckiem i przy nim jesteś więc nie popadajmy w skrajności. a wszelkie poradniki traktuj z przymrużeniem oka bo nie ma jednej instrukcji obsługi do wszystkich dzieci i nie zawsze da się teorię w praktyce zastosować.
                                                    Goska ty zajmując się dzieckiem tylko godzinę lub dwie dziennie potrafiłabyś coś fajnego wymyślić ale tak cały dzień się nie da. Dziecko ma inne relacje z tatą, a inne z mamą. Trzymam kciuki, żeby było dobrze.
                                                  • goska797 Re: czwartek 13.10.11, 22:05
                                                    Ja dzisiaj mam dalszy ciąg zlych wieści. Dostałam melka, że nie dostałam pracy z poniedziałkowej rozmowy. Najbardziej mnie wkurza, że nie podaja powodów chociażby by wystrzegac sie błedów na przyszłość. Poza wpadką na koniec nie wiem co moglam zrobic żle.
                                                    Poza tym 4 dni spóznia mi się @. Zrobiłam test i negatywny. Czekam dalej bo u mnie rzadkość takie opoznienia. Zawsze pzred terminem.
                                                    Dzisiaj jeszcze Mateuch sie przewrócił i myślałam, że cos mu sie stało w nogę. Wstał i kulał. Przestraszyłam się , ale wróciliśmy do domu, zasnął i jak wtsał było ok.
                                                    Generalnie dzień do dupy.
                                                  • jedynybasek5 Re: czwartek 14.10.11, 11:43
                                                    Gosiu, no jak to trzynasty...
                                                  • jedynybasek5 poniedzielnik 17.10.11, 13:15
                                                    Witam babeczki , co tam słychać, u nas jak u nas, nic się nie dzieje specjalnego. Zaczynamy pomału robic to, co nie wymaga pozwoleń, na pozwolenia poczekamy jeszcze min. 2 tygodnie jak dobrze pójdzie. Milcia wczoraj miała jakiś mega zły humor, płakała nam pół wieczoru, wściekała się, rzucała na podłogę, ale chyba miała jakies zaparcie trochę, bo dziś dopiero się wykupaliła. Ja zaszalałam i kupiłam sobie ostatnio cienie Astora , taka paleta 5 w jednej kasetce i eyeliner wink polecam i jedno i drugie wink Nawet małż się nie denerwował, a wydałam na to 60 zł więc jak dla nas niemało winkDziś muszę z Młodą pójść kupić jakieś bodziaki z długim rękawem, chyba tylko w realu mają takie większe rozmiary. Ogólnie do jakiego wzrostu mozna dostać bodziaki? Bo widzę, że im dziecko większe tym mniejszy wybór.
                                                    Trzymajcie się cieplutko , u nas piękna pogoda słoneczko świeci.
                                                  • aleksa51 Wtorek 18.10.11, 09:27
                                                    Basiu ja duże bodziaki widuję w Kauflandzie.
                                                    No i fajnie jak tak można napisać, że nic specjalnego się nie dzieje...chciałabym tak. Pewnie już pisałam, że Nela zakatarzona i mały się zaraził. Wczoraj po południu pojechałam żeby ich lekarz osłuchał. Akurat jak nigdy udało się małemu oczyścić nosek i lekarz na korytarzu już spytał po co tu z takim zdrowym dzieckiem przyjeżdżam. W gabinecie dał dalszy popis sugerując, że sama mu wywołuję katar robiąc inhalacje z soli fizjologicznej i odciągając z noska. Ręce opadają. Potem jak osłuchiwał Nelę to mały zaczął popłakiwać, a lekarz mnie się pyta czy on nie głodny i czy nie ma zasikanej pieluchy. Już nawet nie odpowiadałam bo mnie wku...na maksa traktowaniem jak przewrażliwionej guwniary.
                                                    U Neli też było czysto osłuchowo więc wyszliśmy z obszernie zapisaną receptą, z której nic nie wykupiłam tylko dalej daję domowy syrop. Nakupiłam soli do inhalacji.
                                                    Po powrocie chciałam iść na różaniec ale Nela nudzi się w kościele okropnie i dodatkowo była płaczliwa więc stwierdziłam, że zostanie z teściową, a ja pójdę z resztą towarzystwa. Ona dała koncert, nie dawała najpierw się ubrać, potem uciekała teściowej, kładła się na podłodze i cały cyrk. Zrezygnowałam zdenerwowana okropnie z pójścia i zaczęłam wręcz ją szarpać z nerwów. Ponieważ nie mogłam się opanować, a ona nadal wyła pogarszając jeszcze sprawę zadzwoniłam po M i zabrał mi ją z horyzontu. Rano już były efekty tego beczenia - teraz to już na pewno ma skurcz oskrzeli (a lekarz mi pierdo... że płacz nie ma związku z zapaleniem oskrzeli czy płuc - zawsze to mama lepiej zna dziecko i lepiej je obserwuje).
                                                    Dziś jedziemy do Łodzi do diabetologa. Chyba do auta kupię sobie zatyczki do uszu.
                                                    No i tak to u nas wesoło.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 18.10.11, 12:43
                                                    Aleksa, kim ty byłas w poprzednim wcieleniu, że taką masz kare teraz? wink No aniołkiem to chyba raczej nie smile A tak serio, nic w tym wszystkim zabawnego niema. Podejście lekarzy i w ogóle to jest masakra jakaś. U mnie na chamskie zachowania lekarzy jest jedna odpowiedź- pana wypłata pochodzi z mojej kieszeni, więc jeśli tu przychodze to pana psim obowiązkiem jest bez zbędnego gadania zbadać moje dziecko. A jeśli ma pan z tym jakis problem, to ja wiem gdzie jest izba lekarska, żeby złożyć skargę. Z reguły to pomaga smile
                                                    A ja właśnie zamierzam zadzwonić znów do UM zapytać o projekt. rewelacji się nie spodziewam, aczkolwiek, wiadomo mam nadzieje, że będzie ok. Że coś w końcu się ruszy i będziemy mogli zacząć remont zanim przyjdą mrozy. Chociaż już teraz sa przymrozki do -4.
                                                    Milenka po marudnych dniach znów doszła do siebie i jest aniołkiem małym. dzisiaj pomagała mi myć lustra wink Gwiazdeczka moja. Przedpokój już jest prawie zrobiony, to taki kwadracik z 1,5 na 1,5 metra, więc M. narzucił baranka, teraz tylko trzeba pomalować. Ale ważne, że zmienił kolor z sinokoperkowego na biały, chociaż tyle dobrze. Jeszcze balkon trzeba zrobic, bo też się sypie z sufitu, tak, że nawet prania nie można było ostatnio powiesic, bo wszystko zapylone. Dobrze chociaż , że te pokoje jakoś wyglądają. No nic, chyba trzeba kończyć, idę robić ogórkową. O , a może wy macie pomysł na zupę, taką którą moglibyśmy zjeść i my i Mila, bo ja jakoś jestem wyzuta z pomysłów. Chodzi mi po głowie grochówa, ale ja wiem, nie będzie jej bolał brzuszek?
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 19.10.11, 00:03
                                                    Czesc dziewczyny nie mam ostatnio czasu na pisanie. Dzieje sie u nas troche wiec wszystko na wariackich papierach. Jak wiecie jutro lecimy do Polski a w poniedzialek umarl nasz najdrozszy wujek. Takiego drugiego nie znam. Wspanialy czlowiek i niestety nie udalo sie zorganizowac pogrzebu na czwartek. Strasznie chcielismy tam byc. Zdecydowalismy z M ze on pojedzie dzien wczesniej i przebukowalismy bilet i w droge. Spakowalam walize i pojechal na lotnisko, a tam wielkie opoznienie mial wyleciec ok 20 a teraz dostal wiadomosc ze planowany start to 24.15 masakra jakas. Ja popoludniu na ostatnie zakupy jutro usg bioderek Zoski rano i popoludniu taksowka nas zabiera na lotnisko. Zoska cos protestuje na chustowanie bo chce byc przodem do swiata i wszystko chce widziec. Dlatego wezme chyba nosidlo (moj brat mi kupil jeszcze dla Tomaszka ale nie uzywalismy). Mam jeszcze tyle do zrobienia ze nie wiem za co sie zabrac. Spakuje co moge jeszcze dzis, ogarne ile moge a jutro przemyje lazienki aby po powrocie od razu do sprzatania sie nie brac. A jeszcze do tego wszystkiego Tomasz jakis kaszel suchy ma, Zoska znowu zatkany nosek. Nie wiem czy dobrze robie ze lece. Lece babeczki dalej robic. Nie wiem czy bede tam miala dostep do neta wiec jakby co to do 27.10 3majcie sie zdrowo.
                                                  • patite Re: piątek 21.10.11, 21:45
                                                    Dziewczynki drogie, nadrobiłam zaległości.
                                                    Jestem z Wami na bieżąco. U nas też wiele się działo.
                                                    Ksawery miał zapalenie ucha znów, 10 dni antybiotyk. Cyprian na szczęscie tylko katar. Teraz obaj zdrowi, mam nadzieje że tak zostanie. Zrobiłam mas badan i sobie i chłopakom. Panel Ksawerego- najbardziej uczulony jest na bylice, trawy i psa. Moje badania ok, pierwszy raz w życiu nie mam anemii. Ale jem za dwoje, przybyło mi znów na wadze sad Gin miał racje, że po spirali anemi mi przejdzie. Prawie nie mam okresu.
                                                    Ze złych wiadomości to moja niania ma raka. piersi. czeka na operację - to już na dniach. Wszyscy wierzymy, że będzie wszystko dobrze ale proszę was o pozytywne fluidy. Natenczas Cyprianem zajmie się moja mama, chociaż ona też w najlepszej formie nie jest bo czeka ją jeszcze mały zabieg ginekologiczny i zrobiła rtg kręgosłupa to lekarz ręce załamal sad

                                                    W pracy zmiany. Nowy projekt, ale moja szefowa od wczoraj nie pracuje (zwolnili ją, dziwna sytuacja bo oficjalna wersja jest taka, że się rozstali bo się nie dogadali), będzie większa spinka, ech. Dostałam dzisiaj nowe obowiązki, niby wyróżnienie - ale zobaczymy jaki przygotują system motywacyjny. Ogólnie nie narzekam robię swoje, u starego w pracy też się ruszyło więc zaszaleliśmy z zakupami na jesień i zimę.
                                                    Cypisek jest wspaniały, ale wyłazi z niego mały diabełek, nasladuje brata i jak chce coś wymusić to tupie nóżkami, robi się cały czerwony na buzi. Nie mówi za wiele, ale wszystko rozumie. Jest bardzo samodzielny. Ksawery zaczął mówić chwilę przed 2 urodzinami i teraz mu się japka nie zamyka. Czasem nie wiem gdzie mam się schować.
                                                    Brakuje mi doby, tyle bym chciała a nie daję rady.
                                                    Zdrówka Wam wszystkim życzę bo to podstawa.
                                                    Gosia trzymam kciuki za pracę. Napisz co chciałabyś robić to może coś uda mi się znaleźć.
                                                    Aleksa ściskam Twoje chorowitki i idę czytać starszemu bajke.
                                                    Mąż odpalił winko wię się zaraz zrelaksuję.
                                                    Miłego weekendu.
                                                  • goska797 Re: sobota 22.10.11, 14:21
                                                    Witajcie!
                                                    U nas w sumie bez zmian. Wczoraj poszlam na spotkanie z mama adoratorki mojego Mateucha. Posiedziałyśmy przy drinkach, pogadałyśmy o wszystkim. Brakowało mi tego bardzo. Poza tym moja koleznka w czwartek urodziła drugiego synka. Miał być dziewczynka. Generlanie poród bardzo przypominał Twój ostatni Aleksa.
                                                    Patite ja pracowałam na stanowisku sekretarki-asystentki. Bardzo bym chciała znależć pracę w podobnym chrakterze tzn wszytsko zwiazane z administracją biurowa. Gdybyś cos słyszała to bede wdzięczna za info.
                                                    Jesli rozmawiamy o pracy to powiem Wam, że czuje sie napastowana przez rodzinę M. juz gadają, że nie chce mi się pracować i biedny musi mnie utzrymywać. Fatalnie się z tym czuje. Prawdę mówiąc gdyby nie te spotkania z mama S to czułabym sie jeszc ze gorzej. Poza tym tak mnie to od srodka gryzie, że mam problemy ze snem. Ostatnio ponoc obudziłam się w środku nocy i M zapalił światło bo nie wiedział co się dzieje. kompletnie tego nie pamiętam.
                                                    Co do wagi to mi przybyło 1,5 kg. Jestem sama sobie winna bo apetyt cos ostatnio mi dopisuje.
                                                  • joannaa22 Wtorek 25.10.11, 06:39
                                                    Czesc dziewczzyny! Co tu tak pusto?
                                                    Ja wlasnie siedze uryczana i zrezygnowana. Caly pobyt w polsce to jakas porazka. Najpierw wizyta u dentysty i okazalo sie ze strasznie posypaly mi sie zeby i na przod trzeba koronki. Do tego leczenie innych zebow i koszt ponad 7000 zl. Strasznie to przezylam bo nie mam takiej kasy a nie chce za pol roku wstawiac szufladki!
                                                    Do tego wszystkiego Tomasz sie od razu po przyjezdzie rozchorowal i podalismy bactrim i przechodzi. A Zoska wczoraj jakis suchy kaszel, w nocy sapka nos zapchany i sciagam zielone gluty. Musze jeszcze zmierzyc temperature bo jakas ciepla jest i tak sobie siedze od 4 rano i ja obserwuje. Nie mam juz sil mialam pojechac na cmentarz do mamy i chyba nie dam rady. A jeszcze musze wieczorem do dentysty na ostatnia wizyte i przecierz Zoska musi ze mna o cyc. Nie wiem co robic. M tez sie martwi ale stwierdzil ze jestem stworzona do placzu i zamartwiania sie. Aj juz chce do domu ;-((
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 25.10.11, 08:08
                                                    asia zakraplaj małej do noska swoje mleko - super na zielonego gila. Zmykam bo się spieszę
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 25.10.11, 20:11
                                                    Joasiu, współczuję dentysty , i kasy potrzebnej sad To jest szczerze mówiąc zdzierstwo. U nas w porządku wszystko więc nic nie piszę wink Póki co na szczęście omijają nas katastrofy wszelakie. Odpukać. Pozwolenie na budowe już mamy, teraz tylko się uprawomocni i voila- do roboty. A pochwalę się- mam już kuchenkę i zmywarkę big_grin Kuchnia to mastercook 3490 lux future, a zmywarka jakiś bosch z 2011, nie pamiętam modelu. Cena zjadliwa w miarę, więc M. spełnił moje dwa małe marzenia smile Póki co stoją niepodłączone w pokoju, więc mogę się pooblizywać big_grin
                                                    Trzymajcie się cieplutko babki
                                                  • aleksa51 Środa 26.10.11, 11:23
                                                    No, tak. Mi też przydałaby się nowa kuchenka bo w obecnej piekarnik zepsuty od nowości - coś z termostatem ale jego wymiana nie pomogła i nie mogę piec ciast, chociaż za czasów panieńskich u rodziców często to robiłam i lubię słodkości. Zmywarka kiedyś będzie musiała zagościć w naszym domu bo liczna ta nasza rodzinka...ale jeszcze nie teraz niestety bo przy trójce rozbójników wydatki niemałe i wszystko co wpłynie dodatkowo na konto zbieramy teraz na samochód, bo stary ledwie się kupy trzyma i mieścimy się w nim na wcisk - jak jedziemy wszyscy to ja muszę wciskać swój i tak chudy tyłek na środku tylnego siedzenia pomiędzy dwa foteliki bo nie mamy tam trzypunktowego pasa bezpieczeństwa. Poza tym i tak trzy foteliki pewnie by się tam nie zmieściły, a te po bokach byłyby przekrzywione na boki bo siedzenie po bokach do góry się podnosi.
                                                    Joasiu mam wrażenie że przy trójce małych dzieci choróbska nigdy z domu nie znikają, bo zawsze któreś...
                                                    Wczoraj byłam z dziewczynkami na kontroli w poradni zaburzeń odporności. Madzia dostała skierowanie do laryngologa w sprawie zbadania trzeciego migdała - mamy termin na 6 grudnia bo u nas nie ma laryngologa dziecięcego i musimy też do CZMP jechać. Nela ma brać znów immunoglukan przez 2 miesiące. Rozmawiałam też o Piotrku bo dotychczasowe wydarzenia wskazują, że będzie z nim podobna jazda. Mam z nim zgłosić się do tej poradni na wiosnę ze skierowaniem (ciekawe czy wcześniej nie muszę mu robić diagnostyki, żeby mogli go tam skierować...na diagnostykę) i pan docent cała trójkę skieruje na około 3 dni na oddział na badania, bo chciał dziewczyny teraz kierować ale ponieważ to może poczekać to przeniesiemy to na później jak będzie to realne. A przed ukończeniem przez Piotrusia pół roku takie badania nie miałyby sensu.
                                                    A propo chorób - Maluchom nie przechodzi nadal katar. Z Piotrkiem podjechałam w niedzielę do ambulatorium bo niepokoił mnie jego kaszel ale na szczęście osłuchowo czysto. Natomiast pani dr wysłuchała u niego szmer nad sercem. Spodziewałam się tego. Muszę w tygodniu wejść do poradni i jeśli się potwierdzi to biorę skierowanie do kardiologa bo jest szansa wkręcić go na wizytę jak teraz 9 listopada będę na kontroli z Nelą. Poza tym oko mimo masowania kanalika nadal ropieje i muszę poprosić o receptę na antybiotyk. Coś czuję, że bez udrażniania tego kanalika się nie obejdzie. Ale mamy jeszcze czas. Tylko mi go szkoda, bo jeśli to oczko tak ropieje to z pewnością go boli, tak jak każdego przy zapaleniu spojówki.
                                                    Do tych moich bąbli teraz dołączyła Madzia z katarem od niedzieli. Trochę narzeka na gardło ale infekcja jak narazie lekko przebiega. Ale i tak nie posyłam do przedszkola bo organizm osłabiony i mogłaby coś gorszego złapać. Więc znów mam dom wariatów - co małego uśpię i odłożę, to ktoś krzyknie, tupnie, piśnie...i tak w kółko.

                                                    Basek remontuj, raczej nikt się już od decyzji nie odwoła wink I informuj o przebiegu.
                                                    Joasiu trzymaj się, a zęby jednak trzeba zrobić. Ja doszłam do wniosku, że np muszę kupować sobie odpowiednie jedzenie mimo skromnego budżetu bo M nie da mi medalu jak mi włosy i zęby powypadają. I o innych sprawach też trzeba podobnie myśleć. Wiem, że to kupa kasy ale zacznij małymi kroczkami, po trochu, może to się jakoś rozłoży. Bo dzieciaki dorosną nie wiadomo kiedy, a ty musisz też siebie lubić, i móc na siebie patrzeć.
                                                    Ja sama też muszę iść do dentysty. Ponoś zęby najbardziej są narażone na cośtam czyli w efekcie psucie przez pierwsze 3 miesiące po porodzie. Chyba akurat zmienię dentystkę bo moja poprzednia miała tanio ale to dziwna kobieta skromnie mówiąc, do tego obsówa czasowa okropna - nawet 1,5h i nie daje znieczulenia do leczenia zęba. A po wprowadzeniu kas fiskalnych podniosła trochę ceny, więc za odrobinę więcej będę miała ten komfort, że dadzą mi znieczulenie.
                                                  • aleksa51 Czwartek 27.10.11, 11:25
                                                    cześć. to znowu ja. Mały przy paśniku a ja skrobę lewą ręką.
                                                    Podjechaliśmy dziś z nim do pediatry po krople do oka i to skierowanie do kardiologa a wyszliśmy tylko z trzema skierowaniami - kardiolog, oddział okulistyczny, por. preluksacyjna. No nic tylko po lekarzach jeździć. I wszystko w czmp. Chociaż lekarka straszyła, że tam od dwóch lat nie ma poradni preluksacyjnej, a ja podzwoniłam i jakaś tam się niedawno nowa otworzyła i mam nr tel. więc może uda się nie tułać po całej łodzi i nieznanych przychodniach. Teraz tylko się dodzwonić... Na okulistyce już się umówiłam na 22 listopada na płukanie kanalika łzowego.
                                                    I na dokładkę lekarka powiedziała, że te leki przepisane w ambulatorium (pulneo, calcium, clemastin) nie nadają się dla takiego małego dziecka. Ręce opadają. Mam nadzieję, że nie wyrządziły małemu żadnej krzywdy. Mam nadal stosować inhalacje z soli i 2-3x dziennie euphorbium do noska. A i tak pewnie katar przejdzie jak będzie chciał uncertain

                                                    A jak wy się miewacie?
                                                  • goska797 Re: Czwartek 27.10.11, 15:31
                                                    Aleksa miejmy nadzieję, że bedzie dobrze i nie zaszkodzili tymi lekami. Myslę, że to były znikome dawki u takiego malucha.
                                                    U nas w zasadzie nic się nie zmieniło. Mateusz biega jak szalony. ucieka często w krzczki gdzie ja nie moge wejśc i się śmieje. Nic nie działa ani grozba, ani kara ani po dobroci. Spacer z nim stał się ostatnio mordęga. Do tego wszystkiego znowu muszę jechac do slusarza. Odpadła nam rurkka od koszyka. O tyle nie wygodnie sie teraz prowadzi wózek, że koło ucieka. Zastanawiam sie czy to nie sprawka naszej sąsiadki bo wygląda jak równo ucięte i to juz drugi raz. Wściekła na to jestem.
                                                    Poza tym mój M zmienia pracę. Dostał posade w znanej firmie i dzisiaj złozył wymówienie. ja sie boję czy da radę i co dalej będzie. Ja nadal mam głuchy telefon. Jego zmiana jest tez po troche gwożdziem do mojej trumny. M sie nie starał i praca przyszła do niego. Ja zaś szukam i d... Trace ostatnio wiare w to, że może mi się udać.
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 27.10.11, 15:40
                                                    Czesc dziewczyny pocytam za chwilke co pisalyscie. Ja juz w domku i strasznie sie ciesze ze Zoska ladnie zniosla lot. Strasznie sie denerwowalam bo do Polski krzyczala strasznie. Teraz mialam przygotowana wode w butli i podalam paracetamol przed startem. Dzis bylam u lekarza z nia bo ma okropny kaszel taki mokry, ale osluchowo czysto mam podawac nurofen 2x dziennie przez 2 dni to moze zahamuje infekcje. Aleksa ja tez w polsce dostalam dla Zoski clemastin i cebion i nasivin. nie wiedzialam ze nie dla takich malych dzieci te leki. Przeciez to pediatra przepisala. Jakas paranoja. Katarek juz mniejszy ale ten kaszel ja budzi i nie moze sie dobrze wyspac. Ja dzis walcze z torbami i gotuje gotuje... Przyjechal z nami M tata a on na diecie bo cukrzyca i przyzwyczajony do obiadu ok 13tej a dla nas to nowosc. Musze gotowac na 2 obiady bo M z pracy o 18tej. Dzis mamy flaczki a to tyle roboty ze juz mam dosc. Musze mu wymyslec cos na kolacje. Jak wyjedzie za 2tygodnie to przez miesiac nie bede gotowac wcale wink Lece wypic jakas kawke.
                                                  • goska797 Re: Czwartek 27.10.11, 17:29
                                                    Tak sie zastanowiłam i wiecie te lekie ostatnio miał też przepisane Mateo. I Clemastinum jest dla dzieci powyzej roku. Tak jest na ulotce i tak mówiła mi lekarz. Nasivin jak kupowałam w aptece to nam magistre zadal pytanie czy skończył rok.? Tak więc dla Zosi i Piotrusia to chyba za mocne leki
                                                  • joannaa22 Niedziela 30.10.11, 17:27
                                                    Chyba czas na reanimacje watku. Piszcie co u was.
                                                    Ja coraz powazniej mysle o jakis lekach antydepresyjnych. Mam takie dolki ze sama sie dziwie. Zrobilam sobie zeby w pl i zalpacilam straszne pieniadze. Po przyjezdzie nagryzlam czekolade na tylnej szostce i gwiazdki zobaczylam taki bol. Najlepsze jest to ze tez zab byl przeleczony w czwartek zaraz po przyjezdzie do pl a teraz boli. Nic nie mowil ze trzeba kanalowo. Mam nadzieje ze to tylko zle zalepiona dziurka bo jak kanalowo to zaplace taka kase ze juz nie wiem skad wezme. Dotknelam dna finansowego. Lece nakarmic Zoske. 3majcie sie pieplo.
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 30.10.11, 19:43
                                                    Aia, współczuję bardzo. Tym bardziej, że sama muszę sie wybrać do dentologa uncertain Zęby zaczynają mi drętwieć na samą myśl.
                                                    Dziewczyny, a propos Nasivinu, to nasivin soft dawaliśmy Mili od 3 m-ca życia. Takie mieliśmy zalecenia, żeby od zalegającego kataru nie porobiło się zapalenie ucha. Nic jej nigdy nie było. A pomaga jak nic innego. Euphorbium, to jak dla mnie inna nazwa wody morskiej wink działa mniej więcej tak samo. Przynajmniej u nas. Co do Clemastinum, nie mieliśmy styczności jeszcze więc nie wiem. Aha, a na ulotce od nasivinu co piszą?
                                                    Ja siedzę jak na szpilach, bo już nie mogę się doczekać remontu. Chciałabym jak najszybciej zacząć i jak najszybciej skończyć. A to jeszcze prawie dwa tygodnie sad No ale tyle czekaliśmy, więc i teraz doczekamy. mam stresa czy wszystko pójdzie w miarę sprawnie, muszę jeszcze wybrać meble do kuchni, na płytki już jestem zdecydowana. Cholera, tak się lekko o tym pisze, a kredyt będziemy spłacać 6 lat ... Ale ludzie mają gorsze problemy. Ja cieszę się, że w końcu będziemy mogli mieszkać jak ludzie.
                                                    Milenka zrobiła sie ostatnio małym złośnikiem, poczytałam na ten temat trochę i już wiem, jak powinnam reagowac, co nie znaczy, że zawsze robię to dobrze wink
                                                    Trzymajcie się cieplutko gwiazdy moje , dobrze, że jesteście smile
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 31.10.11, 22:20
                                                    Gosia, Twój Mati jest w podobnym wieku do Mili, powiedz Ty mi, czy on tez tak strasznie nie lubi gości? Jak idziemy gdzieś do kogos to jest ok, ale jak ktos przychodzi do nas to wpada niemal w histerię. To zaczęło sie jak tylko zaczęła dostrzegac, że obcy to obcy. Przytulam ja i w ogóle , tłumaczę, że jest wszystko ok, że nikt nie zrobi jej krzywdy, i trzymam na rękach dopóki się nie uspokoi. Pisałam teraz na eksperckim, do psycholog, czemu tak się dzieje i czy reaguję odpowiednio, ale zamiast pani psycholog zaczęły pisac "matki idealne", że wmawiając dziecku, że wszystko jest ok a dla dziecka nie jest, olewam jego uczucia i ogólnie masakra. Zdołowały mnie na maksa, do tego stopnia, że poczułam, że nie nadaję sie na matkę i ogólnie takie tam. Jutro pewnie rano sprawa będzie wyglądała inaczej, ale dzisiaj mój umysł przyjmuje jak gąbka wszelkie takie rewelacje.
                                                  • aleksa51 Środa 02.11.11, 09:43
                                                    Basiu moja Madzia reagowała podobnie (ona miała nerwicę pęcherza i zaraz płaczliwie wołała siku i widać było, że się boi). Przeszło jej. Nie rezygnowałam z tego powodu z przyjmowania gości. Nie wolno tylko dziecka wypychać na siłę, żeby się przywitało, pokazało coś np cioci, nie wolno zwracać na nie w jakikolwiek uwagi np tłumacząc że się boi czy wstydzi.
                                                  • goska797 Re: Środa 02.11.11, 14:17
                                                    Basiu moj Mateusz też boi się obcych. Nie jest to histeria, po prostu trzyma sie z daleka. Po pewnym czasie sie ośmiela ale musimy być w zasięgu jego wzroku. Ja myślę, że może Milcia sie wystraszyła? moze ktos ja nastraszyl lub powiedzial w żartach, że ja zabierze. To działa na dzieciaki. Ja bym jednak nie brała sobie do serca tego co Ci nawypisywały te laski. Fora maja to do siebie, że ludzie często pisza cos by dokuczyć itp. Poza tyn często jest to miejsce wylewania swoich frustracji. Ja bym dalej tłumaczyła i obserwowała.
                                                    U nas wczoraj był sądny dzień.Rano bylismy na cmenatzrach, potem w parku by młody sie wylatał. Jak zwykle koło 13 i chciałam go położyć. Nie udało sie jednak. Zaczął płakać (momo że przeleal sie przez ręce), chciał uciekća. Po jakis 40 minutach tego płaczu M zamknał sie z nim w pokoju. Tłumaczył, przytulał. Młody dostał jednak histerii. Taki był zły że mu się rece trzesły. W końcu sie poddał i padł po 1h15. Jak wstał zadowolony.
                                                    Nie mam pojecia co to sie stało i czemu tak z nami wlaczył. Nie wiem czy dobrze zrobilismy próbując go zbojkotować. Moze gdyby nie padał nam to może bysmy pozwolili mu jeszcze latać, ale ewidentnie nie miał siły. Do dzsiaj mam wyrzuty sumienia. Generalnie jednak widzę, że ma fazę buntowa. Ucieka na spacerach, wali nam w telewizor mimo, że wie, że tego nie wolno. Przykładów jest sporo.
                                                    Do mojego nastroju zdołowania dołozyła sie mama. umówiła sie z moim bartem na cmenatzru wczoraj u ojca wieczorem. Nie wiem czemu stwierdziła, że my tez bedziemy. Ja pojechałam bo lubie wieczorami w takim dniu sie przejść. M z Mateo został w domu. Nagdała sie, że on nigdy nie moze, albo mu sie nie chce. Dostosowujemy sie do mateo i jego spania. Generalnie zła była jak nie wiem co. Po 1,30 h wróciłam do domu, ale tez sie nasłuchałam, że siedze na smyczy i M nie potrafi sie zająć własnym dzieckiem. Jak rozmawialismy wlasnie o napadzie histerii M to stw, że wlałaby mu w tyłek i by sie kończyło. To nie jest metoda, poza tym raz dostał klapsa i skonczyło sie to tak, że mi oddał. Moja mama zaś stw, że" ona by mu oddała..." Powiem Wam , że zbliża sie 3 rocznica smierci ojca i jak zwykle zaczyna sie straszna atmosfera i kiepskie z nia relacje.
                                                  • aleksa51 Czwartek 03.11.11, 08:42
                                                    Goska tym razem minęło ponad godzinę aż mały się poddał, a następnym razem przy konsekwentnym działaniu będzie krócej zdecydowanie. Ja zaczynam konsekwencją przełamywać Noelkę bo ona wszystko chce płaczem wymuszać. Twoje metody są lepsze niż klaps ale musi być dużo stanowczości.
                                                    Mi mały dał wczoraj wycisk, aż płakałam bo byłam zbyt zmęczona żeby go nosić. M obiecał więcej być w domu ale ja się do tej myśli nie przyzwyczajam, bo już nieraz objecywał...
                                                    Zaraz jedziemy do sklepu, może kupimy jakiś mebel do ganku bo nie mamy więc wszystko leży na wierzchu i porządku za nic nie da się utrzymać. Nawet wieszaka nie mamy.
                                                    A co u was? Są tu jakieś staraczki?
                                                  • goska797 Re: Czwartek 03.11.11, 14:25
                                                    Mam nadzieję Aleksa, że masz rację. Staramy sie byc konsekwentni i stanowczy.
                                                    Ja dzisiaj Mateo zafundowałam stresujacy dzień. Miałam rozmowe o prace i nie mialam go z kim zostawic. Pomyslalam, że moze zjamie sie nim godzinke mama naszej adoratorki codziennie sie widza, bylismy u nich kilka razy. Zgodzila sie bez problemu. M ponoc poplakal 3 minuty, potem siedzial obrazony ale w końcu sie rozruszal. Jak wróciłam to nie chciał do mnie przyjść był obrażony.
                                                    Co do rozmowy to musiałam wypełnic jakas ankiete gdzie byly programy komp, których ja nie znam wiec lipa. Sama rozmowa chyba ok ale nie wiem własnie jakie bedzie odniesienie do tej ankiety. Plus byłby taki, że robota w mojej miescienie 5 minut autem. Facvet jednak wymagający i nie wiem czy nawet jeslibym ja dostala to czy podołam.
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 03.11.11, 14:28
                                                    jestem jstem, choc do staraczek o bejbika nie naleze wink
                                                    U mnie bardzo smetnie Zoska wisi przy cycku to ja jedna reka cos skresle. Zab mnie boli choc niedopuszczam do jakiegos przeokropnego bolu bo biore przeciwbolowe. Wczoraj dentysta powiedzial ze trzeba wyrwac a tez w Pl jak zadzwonilam ze nie mam go wyrywac tylko przelrczyc. Szkoda mi kasy ale co zrobic. Pozycze znowu od brata i chyba wiecznie bede splacac. Tesciu sie nudzi a mnie to juz nieobchodzi. Ja mam swoje zajecia ludzie wala drzwiami i oknami o prasowanie a ja biore wszystko i po nocach prasuje. Zawsze kasa. Poza tym powiem szczerze ze musze zmienic tabletki antykoncepcyjne bo do seksu mam obrzydzenie i jakas daprecha mnie lapie bo co chwila rycze bez powodu. Jutro przychodza bardzo dobrzy znajomi na kolacje i chyba sciagne pokarm i napije sie winka A co tam.
                                                    Aleksa wspolczuje ze Piotrus takdaje poalic, u nas jak na razie mala je i albo s[i albo oglada raczki i podziwia swiat z lezaczka. Lece spowrotem do zelazka. Piszcie co u Was> Asia
                                                  • jedynybasek5 Re: Czwartek 03.11.11, 21:22
                                                    Joasia, a jak ty zaczęłaś z tym prasowaniem? Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby sobie dorabiać w ten sposób, chociaz parę zł, mieszkam w dużym mieście, więc to ma szanse, konkurencji Ci nie zrobie bo mieszkam w PL smile Opowiedz smile
                                                    Co do zębów to jakas plaga teraz- byłam dzisiaj u takiej dobrej koleżanki i tez wczoraj wyrwała, kolejna ze szkoły też wyrwała 2, masakra.
                                                    No ale a propos wizyty u tej znajomej, byłam z Milą, to jest chyba z 40 km autobusem od nas. Miałam stresa, bo zawsze przed takim wyjazdem trzeba o wszystkim myśleć- pieluchy, jedzenie, picie , zabawki... a ja do najbardziej zorganizowanych nie należę wink Ale wybrałam się w końcu, i szok- moje dziecko przespało drogę w jedną i drugą stronę, na miejscu grzeczna jak anioł, nie bała się nikogo! Ani koleżanki, ani jej dwóch synków- 6 i 7,5 roku, ani jej męża. Bawiła się grzecznie z nimi, no po prostu anioł. A ja się wygadałam, pośmiałam, zobaczyłam dwumiesięcznego dzidziola, taaaaki malutki smile No było super w każdym razie. Teraz siedze i się relaksuję, weekend w szkole, więc też super, ostatni rok szkoły to taki jakiś jest... szczególny. Jakoś chce mi się chodzić. Chyba będzie mi brakowało tych weekendowych spotkań z dziewczynami.
                                                    Trzymajcie się cieplutko, bo dziś zimno jak nie wiem- mgła, wiatr, brrrrrrrrr.
                                                  • jedynybasek5 Poniedziałek 07.11.11, 14:25
                                                    No to się ostatnio pochwaliłam, że wszystko dobrze u nas wink Od soboty Milka gorączkuje, raz nawet miała 39.7. Myślałam, że to piątki wychodzą i dlatego. Ale dzisiaj trzeci dzień gorączki więc poszłam z księżniczką do lekarza. Okazało się, że drugi raz trzydniówka! Pierwszą miała tak ja wiem, czwarty m-c życia. Myślałam, że tylko raz można na to zachorować, a tu niespodzianka. Podobno odmian wirusów jest więcej. Najważniejsze, że to TYLKO trzydniówka, bo 3 dni gorączk bez powodu już zaczynało mnie martwić.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 07.11.11, 15:11
                                                    Całe szczeście że to tylko 3 dniówka. Mateo jeszcze nie chorował na to. Mi dzisiaj głowa peka. Wziełam juz 3 prochy i nic. Do tego mam Mszę za ojca dzisiaj na 3 rocznice smierci.
                                                    Poza tym dostałam pracę. Po ostatniej rozmowie się udało.zaczynam za tydzień. Boje się jak cholera. Boje się, że nie dam sobie rady, koles jest bardzo wymagający. Zachwycal sie moim doświadzczeniem z poprzedniej pracy. Ja wiem, ze to firma krzak była i wszytskiego mnie nie nauczyli. Do tego powiedział, że ma nadzieję, iz bardzo nie nasciemniałam w cv. Bede miala stresa. Do tego Mateo musi zostac z tesciowa. cciałabym go oddac na 2 dni do klubu malucha ale cena mnie powaliła.
                                                  • joannaa22 wtorek 08.11.11, 13:59
                                                    Goska gratulacje pracy!!! TY to taka nasza pesymistka troche jestes. Kazdy sie denerwuje przed zaczeciem pracy. Maz bedzie juz spokojniejszy pewnie co.
                                                    Basek dobrze ze to 3 dniowka. Jesli chodzi o prasowanie to ja zaczelam dajac ogloszenie w witrynie sklepu z ogloszeniami z numerem telefonu. Nie podawaj stawki bo to sie najlepiej uzgadnia osobiscie lub przez telefon. Ja inkasuje za godzine i jak skoncze to do nich dzwonie ile wyszlo i kiedy mam odwiesc. Zycze powodzenia.
                                                    U nas juz troche luzniej bo tesc pojechal do Polski. Chociaz nie musze miec obiadu gotowego na 12.30. Dzis mam chleb smazony w jajku i wszyscy sie ciesza. A ja moge prasowac i nadrobic choc troche zaleglosci w domu. W sobote ide do dentysty prywatnie i zatruje zeba bo nie dam rady juz z bolu. A w ogole wiecie jak dlugo moge brac przeciwbolowe jak karmie piersia? Tomek nas troche zloscil bo marudny jakis i z nosa leci bez powodu. Jak sie okazalo powodem sa piatki ktore wychodza jednoczesnie na dole i jeszcze do tego trojka gorna. 3 zeby jednoczesnie to i tak nie jest z nim zle bo nie ma goraczki tylko wiecej spi w dzien ale troche niespokojniej w nocy. Dzielny chlopak. Strasznie mu brakuje dzieci, bo jak byl dziadek to nie zostawialismy go samego i na grupy malucha nie chodzilismy. Jak tylko zab nie bedzie bolal to jutro jedziemy do jego kolegi, czwartek klub malucha piatek spiewanie a sobota urodzinki kolezanki. Zajety chlopak.
                                                    Aleksa jak u ciebie jak dzieci.
                                                    w ogole dziewczyny piszcie jak sie macie. Asia
                                                  • goska797 Re: wtorek 08.11.11, 15:29
                                                    Jestem Joasiu jestem straszna pesymistką. Ustaliliśmy, że Mateuchem zajmie sie tesciowa. Mamy 6 dni by sie przyzwyczaił. Mam straszne wyrzuty sumienia, że tak mało czasu mam dla niego. Dzisiaj mam dołka i płakać mi się chce, że muszę go zostawić.
                                                    Przeraża mnie też praca. Tak duża przerwa zrobiła swoje.
                                                  • jedynybasek5 Re: wtorek 09.11.11, 23:35
                                                    Gosia, ja też tak mam zawsze wink A to nie dam rady, a to to, a to siamto. Pozatym mam niezwykłą zdolność do gaf, gadania głupot itp. Nie przejmuj się smile Mam pomysł- załóżmy firmę zrzeszającą tylko takich pesymistów jak my - zaoferujmy superprzyjazne warunki pracy - zobaczysz ile będzie chętnych big_grin
                                                    Pozdrawiam wszystkie babetki z przedremontowego bałaganu smile
                                                  • aleksa51 Czwartek 10.11.11, 10:50
                                                    Goska miałam nadzieję że dostaniesz tą pracę. Cieszę śię, że się udało.
                                                    Asiu współczuję bólu zęba i tobie i Tomkowi. Przeciwbólowe to zależy co bierzesz - jak paracetamol to można spokojnie ale jak coś silniejszego to doraźnie. Ja od czasu do czasu biorę ketonal bo przez hormony miewam straszne bóle głowi i często paracetamol nie pomaga.
                                                    I nie wiem jak ty dajesz radę z tym prasowaniem bo ja nawet dom nie bardzo ogarniam, cieszę się że z objadami się wyrabiam.
                                                    Ostatnie kilka dni było cięższe. Nie miałam pojęcia że do wędllin pchają soję i zanim się dowiedziałam to pojadłam i mały miał nasilenie objawów alergicznych plus typowe dla niego po soi - nie załatwiał się bez ingerencji (czopka) więc wycierpieliśmy się oboje.
                                                    Wczoraj byliśmy u kardiologa. Mały ma to co Noelka - otwór owalny który nie jest anomalią i pewnie sam się zarośnie. Trzeba tylko obserwować. Oboje mają kontrolę za około 4 lata. Następny punkt programu - 22.11 - udrażnianie kanalika łzowego, potem 25.11 kontrola bioderek. I oczywiście na wszystko musimy do Łodzi jeździć. Wczoraj wyjeżdżaliśmy o 9:30 i dopiero po powrocie o 16 zjadłam...śniadanie.
                                                    Bywają takie dni, często, kiedy ledwie doczłapę się wieczorem do łóżka i myślę tylko o jak najszypszym przewróceniu się nosem w poduszkę, niestety bywają takie dni, kiedy mój małżonek tego nie rozumie. Joasiu ty pisałaś o obrzydzeniu do seksu, ja nie mam na niego ochoty bo nie mam siły i tak było u mnie przez kilka miesięcy po każdym porodzie. Staram się jego zrozumieć ale bywają takie dni, że nie ma mocnych, nie dam rady i już.
                                                    A wogóle mam takie spostrzeżenie, że czas kiedy dziewczyny są w przedszkolu jakoś niemiłosiernie szybciej płynie niż potem po południu jak je odbiorę..
                                                    Basek owocnego remontu!
                                                  • joannaa22 Re: Czwartek 10.11.11, 13:32
                                                    Basek ja remontu bym nie zniosla, ale ty tak dlugo na to czekalas ze chyba z radoscia bedziecie to przechodzic.
                                                    Aleksa ja jakos daje rade bo Zosienka jest bardzo spokojna lezy w lezaczku i w nim spi. Biore ja tylko na karmienie i czasem przekladam na mate to sobie do zabawek pogada. Jak tak sobie lezy a ja prasuje to do niej gadam spiewam i jest ok, ale chyba juz niedlugo. Bedzie potrzebowala wiecej uwagi. Dzis mialam gorsza noc bo bol zeba mnie budzil. Jak zwykle paracetamol ale nie pomagalo wiec nakarmilam Zoske do oporu i wzielam ibuprofen. Przerwa w karmieniu bla 4h wiec nie zle. Staram sie nie brac go w ciagu dnia ale czasem sie nie da. Jak juz przestalo bolec to Tomasz marudzil ale tez podalam nurofen i nos w poduche. Jak juz mi dobrze sie spalo to budzil bo olo do szkoly. Ale nie narzekam bo mam meza naprawde wyrozumialego i pomaga mi w porzadkach. Tak szczerze to ja czasem tak tylko ogarne a jak on to tak dokladnie ze mi czasem glupio. Ale on tez przychodzi czasem skonany z roboty bo codziennie na 12h wiec i ja musze go zrozumiec jak mu sie nie chce jak wczoraj naprzyklad. Nawet nie pojechal na lekcje angielskiego tylko lezal na kanapie i bawil sie z dziecmi. Na to tez nie mial wielkiej ochoty jak i ja czasem. Wie ze dzieci za nim tesknia bo wraca wieczorami ale chociaz wielkie wyglupy w kapieli sa bo on tomka kapie. Dobra bo az mi dziwnie nachwalilam go jak malo kiedy. Lece ogarnac ciuchy dla Zoski bo dostalam cala reklamowe i trzeba to posegregowac i poprac. Ciagle cos do roboty. Piszcie co u Was. Asia
                                                  • goska797 Re: Czwartek 10.11.11, 14:26
                                                    Aleksa ja już nie raz Ci mówiłam, że nie wiem jak Ty dajesz radę. Złota dziewczyna jestes. M to powinien Ci pomóc a nie sie wściekac, że z sexu nici.
                                                    Ja po porodzie przez bardzo długi okres czasu nie miałam ochoty. W sumie jak by sie tak zastanowic to napewno nie jest już w tym temacie tak jak przed porodem. Powaznie mówiąc to mi się zmieniło i mam tylko ochote bliżej owulacji. Przed ciązą miałam podobnie, ale teraz to się mocniej nasiliło. Mój M nad tym ubolewa.
                                                    Wiem Dziewczyny, ze juz marudze o tej swojej pracy, ale powiem Wam, ze jest mi starsznie cięzko. jak tak myslę o poniedziałku to zwyczajnie chce mi się płakac. Mateusz siedzial teraz z teściowa 3 dni. Dzisiaj pierwszy raz wyszedl sam z nia. mina mu sie skwasiła ale nie płakał. Ponoc przed kilka mniut siedział nachmurzony i nie chciał wysiąśc z wózka. Potem se rozkrecił i grzecznie chodzil z nia za reke. Jak wróciłam to byliw domu i latał jak nakrecony, specjalnie sie nie przejął moim powrotem. To daje mi nadzieję, eże jak w poniedziałek zamkna sie za mną dzrwi nie bedzie dramatu.
                                                    Dramat jest za to ze mna. Mam tak duzego stresa, że juz nie moge spac po nocach. Boje sie, ze nie podołam obowiązkom, nakreciłam się po tej rozmowie kwalifikacyjnej, że ten szef będzie duzo wymagal i sie nie sprawdze. Jednak to siedzenie w domu zrobiło swoje. Jakby liczyc zwolnienie w ciazy to prawie 2 lata. Powiem Wam, ze moj M to załamuje sie moim mysleniem.
                                                  • goska797 Re: Piątek 11.11.11, 07:43
                                                    Dzisiaj mam troche lepszy humor. Jakoś to bedzie. Poza tym nawiedziła mnie @. Wychodzi na to, że nic sie nie zmieniło i jednak dalej cos z nami nie tak. Mateo to chyba naprawdę cud.
                                                    Idę szykowac obiad bo mamy gości. Dzisiaj koncze 28 lat (ale starociesmile))
                                                  • joannaa22 Re: Piątek 11.11.11, 09:22
                                                    Gosienka 100 LAT!!! Szkoda ze @ przyszla fajny bylby prezent na urodzinki. Co sie odwlecze to nieuciecze, mam nadzieje i zycze wam tego. Zycze Ci duzo zdrowia i radosci oraz troche wiecej optymiznu na kazdy dzien. Oby ta praca okazala sie najlepsza jaka do tej pory mialas. Jeszcze raz 100LAT! I nie moz ze jestes starocie bo ja rok starsza od ciebie jestem wink
                                                    Ja mam dzis prasowania na okolo 3h i musze to zrobic bo potrzebna kasa na sobote na dentyste. Mialam poprasowac troche wieczorem ale dopadl mnie bol zeba wiec polozylam sie spac i wszystko na dzis. Lece sie ogarnac bo w pijamie jeszcze herbatke sacze. Milego dnia dla wszystkich.
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 11.11.11, 11:17
                                                    I ode mnie wszystkiego co najlepsze. Dużo ciepła w domu, zdrowia, miłości, wytrwałości i siły.
                                                    Z pracą na pewno podołasz. Wybrali właśnie ciebie, to znaczy, że byłaś najlepsza. I nie pisz o starociach, bo ja w wieku Joasi jestem. Ale niestety jak patrzę w lustro to się załamuję bo przez ostatnie 2 miesiące postarzałam się o kilka lat. Do tego mam sześciotygodniowe odrosty i zaczęły mi się sypać włosy. A do dentysty strach się wybrać...No, nie wpływa to korzystnie na nastrój.
                                                    Co do dorabiania to chciałabym, żeby już było po Nowym ?Roku bo wtedy zawsze mam kilka zwrotów VAT-u za remonty czy budowy do zrobienia i wpada dodatkowy grosz.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 14.11.11, 10:14
                                                    Czesc dziewczyny jak sie macie? Jak minal weekend. Basek pewnie milo upaprana w zaprawach i farbach? Jak postepy w remoncie?
                                                    Goska kiedy zaczynasz prace bo nie wiem czy pisalam jesli tak to juz niepamietam. 3 mam mocno kciuki i za ciebie i za Mateo. Dacie rade.
                                                    Aleksa ja tez wlasnie stwierdzilam ze postarzalam sie strasznie. Nie czuje sie juz atrakcyjna i jakies kurze lapki i w ogole dziwna mam twarz. Taka bez wyrazu i nie tak jedrna jak jeszcze przed ciaza.
                                                    Dokucza mi ciagle zab choc nie tak straszliwie. Bylam w sobote u dentysty i zatrula go. Zaznaczyla ze czasem trzeba dotruc i ja musze jechac chyba wlasnie na takowe dotrucie. Wydalam kolejne 100 funtow i mam nadzieje ze za dzis juz nie skasuja. W sobote dlugo zeszlo bo znieczulenie nie podzialalo tak odrazu i trzebabyla jeszcze jedno. A moj M kompletnie sobie nie radzil z Zofia w aucie. Nie mogl wyjsc na spacer bo Tomasz zasnal a ona 45 minut sie darla przeokropnie. Zapomnial ze ma w torbie mleko i moze podac z butli. Jak weszlam do auta to oboje upoceni strasznie. Rozebralam malej rajstopki i przytulilam i juz po placzu. M musial sie przejsc i ochlonac bo pewnie by spowodowal jakis wypadej jadac taki nerwowy wink Zycze ci Aleksa duuuuzo rozliczen po nowym roku to swieta sobie odbijesz. Ja tez czekam na telefony o prasowanie bo weekendzik byl spokojny. Lece na sniadanko i dzwonie po brata czy pojedzie ze mna do dentysty to zostanie z dziecmi bo M w pracy. Piszcie bo zagladam czesto a tu taka cisza. Asia
                                                  • aleksa51 Wtorek 15.11.11, 13:11
                                                    Joasiu współczuję przygód z zębami. Sama aż boję się iść do stomatologa ale pewnie w najbliższych tygodniach pójdziemy całą rodziną na przegląd.
                                                    Basek, skoro nie piszesz to pewnie remont w pełni, a wieczorem padasz z nóg?
                                                    Goska ty już zaczęłaś tę pracę? Daj znać jak wrażenia.

                                                    Ja strasznie zajęta babka jestem wbrew pozorom. Ciągle w biegu, na nic nie mam czasu, nic porządnie nie zrobione...
                                                    Dziewczyny w domu. Madzia od soboty ma katar i męczący kaszel przez infekcję gardła. Lekarz kazał podać antybiotyk apteczny. Oczywiście wzięłam receptę, a w domu zrobiłam syrop z czosnku. W poniedziałek z rana zauważyłam, że Noelce z nosa podcieka więc zrezygnowana zostawiłam i ją w domu ale okazuje się, że ona jak na razie zdrowa. Dziś więc poszłąm z nią na samo pasowanie do przedszkola, a jutro normalnie ją zaprowadzę. Madzię natomiast jutro tylko na występ - nadanie grupie imienia "żółwiki" - więc mam latania w tę i spowrotem.
                                                    Asiu twoje życzenia dla mnie o formularze do rozliczania musiały być bardzo szczere bo dziś właśnie jeden do mnie dotarł. Pewnie wezmę się za niego wieczorem jak dzieci zasną.
                                                    Echh, zmykam bo dzieci marudzą.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 16.11.11, 12:54
                                                    hej dziewczyny, mam chwilkę bo chłopaki pojechali po materiały. Dzisiaj chyba zaczną stawiać ścianki, bo podłoga z grubsza położona, jeszcze tylko płytki wink Zamieszania, kurzu co niemiara. Do tego Mila boi się każdego, kto do nas przychodzi sad raz mi jej szkoda, raz się wkurzam, bo ona już nie płacze tylko miauczy i to potrafi non stop przez kilka godzin. zauważyłam, że juz takim miauczeniem stara się wymusic np. wzięcie na ręce. o co to to nie. nie dam się, a przynajmniej mam nadzieje, że się nie dam, bo dzisiaj tak mi nerwy puściły, że musiałam butelką z wodą pierdyknąć o podłogę, inaczej chyba młoda wyłapałaby klapsiocha na pampocha smile
                                                  • goska797 Środa 16.11.11, 23:12
                                                    Ja na chwilke Dziewczyny. zupełnie nie mam czasu. w pracy cięzko, nie ma co ukrywać. Firma duża, nigdy wczesniej w takiej nie pracowałam i nie znam zwyczajów, procedur. Szef wydaje się byc ok. wymaga ale jak sam stw nie jest za zwalnianiem ludzi więc kazał pytac po 100 razy jeśli czegos nie wiem (dzisiaj jednak miał już chyba dosyć). Ludzie patrzą na mnie jak na eksponat w muzeum i szepcza za moimi plecami. Widac, że lubili moja poprzedniczke. Jutro znowu musze lecieć i sie prosić by łaskawie odblokowali mi karte na parking bo juz zdążyłam zablokować. Wstyd ale co zrobić.
                                                    Mateuch chwile płacze jak wychodze ale ponoc szybko zapomina. Jak wracam przychodzi sie przywitać. Jedyny minus to taki, że cześciej wyciaga ręce do bicia jakby chcial wylac frustracje. To tak w skrócie. Trzymajcie za mnie kciuki.




                                                  • aleksa51 Re: Środa 17.11.11, 13:05
                                                    Trzymamy Goska! Na początku ludzie muszą cię poznać bo pewnie wszędzie tak jest jak nowa osoba przychodzi - jak analizuję to tak było w każdej mojej pracy.
                                                    Ja dziś pojechałam pobrać wnioski o orzeczenie niepełnosprawności bo dziewczyny miały na rok i już czas znów stanąć na komisję. Pojechałam z nimi od razu do poradni żeby lekarka wypisała i prucz tego dostałam 2 skierowania dla Neli - do genetyka i neurologa...Powinnam się przeprowadzić do Łodzi pod CZMP bo niedługo taniej będzie wynająć mieszkanie niż dojeżdżać do specjalistów ;/
                                                  • aga18_03 Re: Środa 17.11.11, 13:52
                                                    Witam! poszukuję kobiet w 3. trymestrze ciąży z obrzękami. Piszę pracę magisterską na temat obrzęków i potrzebuję panie, które wypełniłyby mi ankiety i wzięły udział w ćwiczeniach. Zainteresowane panie proszę o kontakt : aga18_03@o2.pl bądź gg: 650649.
                                                    Pozdrawiamsmile
                                                  • jedynybasek5 Poniedziałek 21.11.11, 15:22
                                                    Cześć moje gwiazdy.
                                                    Ja tak na chwilkę, Mila śpi a ja padam z nóg, spałam może z 3 godziny, bo miałam rano ciężką rozmowę z wykonawcą instalacji gazowych- coś było popierniczone w papierach, i wyglądało to tak, że chce nas skrobnąć na 1800 zł. A nie należy facet do spokojnych, choleryk okrutny, miałam stresa takiego, że aż hoho. Ale wszystko się wyjaśniło. To najważniejsze. Tylko gdyby ten ból głowy chciał przejść...
                                                    Z remontowych nowinek- ściany łazienki stoja, armatura zamówiona, piec gazowy już jest, meble do kuchni odhaczyć smile cieszę się, bo to pewnie jedyny taki remont w moim życiu, gdzie wszystko jest wymienione. Zostaje tylko to co było w szafkach. Trochę pospłacamy kredyt, ale warto smileTeraz jedyna szansa, bo jak może kiedyś będzie drugi dzidziol to już byśmy nie mogli sobie na coś takiego pozwolić.
                                                    Gosia, jak idzie w pracy? Ciekawa jestem strasznie. Lepiej niż w tej poprzedniej? Na pewno, w sumie gorzej niż tam to chyba nie może być smile
                                                  • aleksa51 wtorek 22.11.11, 10:11
                                                    Basek tak to jest z ludźmi, trzeba się na każdym kroku pilnować bo cię oszukają. Uczciwych jest malutko. Wyobrażam sobie jak się będziesz czuła po tym remoncie. W bólu (głowy) łączę się z tobą. Już pożarłam 2 paracetamole, a jak nie pomogą to trzeba będzie ketonal wziąć.
                                                    Z wyznaczonego na dziś zabiegu piotrusia nici bo wczoraj zaczął troszkę pokasływać i odrobinę katarzyć. Zobaczymy co z jutrzejszym szczepieniem. Na razie podaję homeopatię.
                                                    Dziewczyny obje w domu z wiadomego powodu.
                                                    Małego musiałam wczoraj ustroić w większy kombinezon bo zrobiłam pranie i mu nie doschnął i okazuje się, że już może być. To już jego drugi różowy kombinezon ;P A co, nie będę teraz wywalała kasy na nowy skoro te mam dobre, a tylko chodziło by o kolor. Ten już wygodniejszy bo poprzedni był w formie śpiworka a ten ma tunele na nóżki. Rośnie to chłopisko. Czas szybko leci. Dopiero jak się urodził, szwagier patrząc na niego mówił, że jak następnym razem przyjedzie, na Boże Narodzenie, to już będzie z małego pulchny bobas. A to lada chwila, za miesiąc, który szybko zleci.
                                                    Pisałam wam już, że rozglądamy się z M za autem. Stanowczo potrzebne nam większe. Ale chcemy, żeby też było na ile to możliwe ekonomiczne. Mi spodobały się Ople Zafira ze względu na to, że powinno się zapiąć trzy foteliki z tyłu (jeśli auto nie spełni takiego warunku to się nie nadaje dla nas) i są w bagażniku dodatkowe 2 fotele do rozłożenia jeśli zaistnieje taka potrzeba. Oczywiście kupimy używany bo to co byliśmy w stanie odłożyć nie sięgnie na nowy. Wkurza mnie strasznie jak mam się wciskać między foteliku dziewczyn i rozpychać je tyłkiem. Do tego w naszym złomku od dawna można wejść na tylne siedzenie tylko za fotelem kierowcy, bo mi kiedyś ten "dzyndzel" w fotelu pasażera został w ręce podczas podnoszenia. Chciałabym, żeby M już poważnie się za tym ruszył i kupił bo jazda naszym złomkiem całą rodziną jest męcząca, niewygodna i niepewna bo to auto z charakterem - odpala kiedy chce...
                                                    OOO, zapomniałabym! Wmanewrowałam wczoraj M w zawiezienie mnie do fryzjera. Przypomniało mi się po fakcie, że fryzjer nie rozumie jak się mów " chcę mieć tą samą długość włosów" i że końcówki w rozumieniu fryzjera to ok. 10 cm. Ale mam prostą grzywkę ( ostatni raz miałam grzywkę prosto na czoło bez przedziałka jak miałam około 5 lat) i wycieniowane włosy. No i zakaz farbowania włosów aż do świąt ze względu na ich opłakany stan.
                                                    No dobra, zmykam bo już 10 a Nela nadal w piżamie.
                                                  • goska797 Re: wtorek 22.11.11, 22:55
                                                    Sorka Dziewczyny, że nie nawiąrzę do Waszych wypowiedzi ale czasu mało, padam.
                                                    W robocie chyba juz ok. Ludzie z głównego biura zaczęli ze mna gadać. Szef wczoraj mial kaca po chrzcinach wnuczki i o zgrozo sytuacja się rozlużniła bo był mega wyluzowany. Opadł stres. Przy okazji jego stanu dowiedziałam sie z kim w firmie nie zadzierać, reszta chłopaków to potwierdziło. Mam problem tylko z jednym gosciem, który non stop ze mna dyskutuje i mam wrażenie, że poprzez "adorowanie" tak to określmy próbuje mnie sprawdzić na ile moze sobie pozwolić. Staram się go ukrucić i jakos zdominowac. Dzisiaj okazało się, że mieszkamy blisko siebie i chciał się zebym go podwiozła. Krępuje mnie ta sytuacja i mam wrażenie, że juz reszta zauważyła, że pała on jakąś nadmierna sympatią. Nie chciałabym ża chwile usłyszeć jakis plotek na swój temat.
                                                    jedna rzecz, która mnie tez smuci to Mateo. Cieszy sie jak wacam ale dla niego przede wszystkim istnieje tata. Od zawsze tak było ale mialam nadzieje, że to dlatego, że M nie ma w domu. Teraz sytuacja sie zmieniła, a Mateo nadal za tata. troszkę mi przykro, że to nie ja jestem w centrum uwagi. Zastanawiam sie gdzie jest błąd.
                                                  • jedynybasek5 Środa 23.11.11, 09:20
                                                    Gosia, no cóż , chyba pozostaje Ci sie pogodzić... Nie zawsze jest tak, że dzieci lgną do matki... pomyśl, jak czuje się większość facetów, którzy się starają a dziecko i tak woli mamę smile to chyba normalne jest , tak mi się wydaje. Powiem Ci tak- ja tak bardzo ubóstwiam swój czas wolny, że kiedy Mila idzie do Taty to ja jestem wniebowzięta big_grin Może popatrz na to z tej perspektywy
                                                  • aleksa51 Czwartek 24.11.11, 10:26
                                                    Moje dziewczyny lgną do taty jeśli chodzi o zabawę ale jak chce się jeść, pić, myć, stanie się krzywda to "MAMO!!!". U różnych dzieci może być różnie. Z resztą my nie znamy tak do końca waszych rodzinnych relacji. Może M pozwala mu na dużo więcej? Myślę, że z biegiem czasu te relacje mogą się zmieniać. Pozostaje ci cieszyć się, że po powrocie z pracy nie masz uwieszonego na szyi dziecka do czasu aż zaśnie.
                                                    Basia jak idzie remont? Jak to znosi Mila?
                                                    Asiu jak u ciebie?
                                                    Musso jesteś?
                                                    Jest tu jeszcze ktoś prucz nas?
                                                    My jutro jedziemy do Łodzi na kontrolę bioderek. Znowu trzeba się umęczyć. Przy okazji muszę poumawiać kolejne wizyty dzieci...bo dodzwonić się do niektórych poradni graniczy z cudem.
                                                    Dziewczyny dalej chorują, mały zakatarzony. Dziś miałam wrażenie że ma większy katar. Niedługo się okaże bo przed chwilą zabrałam go z tarasu po drzemce - dotychczas takie wietrzenie działało na śluzówkę obkurczająco i przynosiło mu dużą ulgę na wiele godzin.
                                                    Obecnie z przymusu czytam etykiety wszelakiej żywności z przymusu w celu wykluczenia zawartości soi w danym produkcie i doszłam do wniosku, że majonez, który obecnie mam w lodówce to też prawie samo zło - zawiera glutaminian sodu. A spodziewałybyście się, że to co kupujecie w sklepie pod nazwą "bułka tarta" nie zawiera samej bułki tartej ale dodatkowe kilka składników. Wiecie, że soję pchają nawet do margaryn? Co my jemy? Teraz mnie nie dziwi skąd u tego pokolenia tyle alergii i chorób.
                                                  • jedynybasek5 Piątek 25.11.11, 13:01
                                                    Eh Aleksa, ja już nawet nie czytam zbyt wiele etykiet, bo załamka- wygląda na to, że powinnyśmy płacić grube pieniądze za żywność w ekologicznych sklepach... Niewykonalne jak dla nas.
                                                    Fajnie, że możesz Piotrusia wystawić na balkon, my też mamy , ale od ulicy i chyba żadna to przyjemność dla dziecka.
                                                    A Mila remontu jakby nie zauważa- nie przeszkadza jej zbytnio- właśnie teraz wiercą w ścianie przy której jest łóżeczko, a ona usypia sobie smile . A moi hydraulicy np. dzisiaj nie pracują " bo on jest za stary, żeby 5 dni robić i od 20 lat pracuje tylko 4". Wziąć i się powiesić. Mam nadzieję, że do końca przyszłego tygodnia się wyrobią bo się pokłócimy ( a nie chciałabym, bo to w sumie sąsiad, ojciec znajomej, tak najgorzej się wkopać, do tego straszny gbur i choleryk). Idę zobaczyć jak tam moje dziecko się miewa smile
                                                  • norwegiana Piątek 25.11.11, 14:41
                                                    cześc dziewczyny
                                                    podczytuję Was czasem ale nie miałam ochoty się odezwac
                                                    jestem w nie najlepszym stanie psychicznym miałam mega koszmarny "urlop" bo urlopem nie można tego nazwac napewno powoli staram się ustabilizowac sytuację .....
                                                    jedynybasek super ze remontujesz
                                                    aleksa 51 jak zawsze dzielna smile
                                                    gosia głowa do góry , gratuluje pracy
                                                    joasia pozdrawiam i podziwiam dzieci prasowanie goscie
                                                    huczusia , patite jestescie tu czasem?
                                                    czy iga się odzywała może?
                                                    miłego dnia dziewczyny
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 26.11.11, 11:50
                                                    CZEŚĆ norwegiana. Mam nadzieję, że już u ciebie lepiej. Iga ostatni raz odezwała się do nas przed planowanym porodem, dawno temu. I niestety dalej cisza z jej strony.
                                                    Basiu najgorzej jest wziąć pracowników po znajomości. Kiedyś moja fryzjerka opowiadała o nieco innej sytuacji - jak zatrudniła swoją dobrą koleżankę. Niedługo już przestały być koleżankami, a ona musiała znów szukać pracownika.
                                                    Ja wczoraj zaliczyłam maraton po CZMP w celu kserowania dokumentacji dziewczyn na komisję. Przy okazji wink piotrek miał usg stawów biodrowych i jest ok. Następny wyjazd tam 6 grudnia, tym razem całą paczką więc lekko nie będzie.
                                                  • jedynybasek5 Poniedziałek 28.11.11, 08:22
                                                    Witam wita, Co tam słychać u Was? Milenka jeszcze śpi, ja piję kawę i czekam na swoich fachowców od siedmiu boleści. Aż mi si.ę odechciewa. Ale muszę ich przeżyć jakoś. Miłego dzionka wam życzę.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 28.11.11, 12:26
                                                    A ja z kawką inką i z małym przy paśniku wink
                                                    Magda miała iść do przedszkola ale od wczoraj większy glut ma. Poza tym wiedziałam już wczoraj wieczorem, że się nie pozbieram - dospaliśmy do ósmej. Ale ja w mękach z okropnym bólem pleców. Muszę zacząć coś ćwiczyć na mięśnie pleców i brzucha bo przypuszczam że tu jest problem. Tylko kiedy???
                                                    Basek płacisz kasę i musisz się jeszcze użerać - to nasza polska rzeczywistość...
                                                  • jedynybasek5 czwartek 01.12.11, 08:54
                                                    Cześć laseczki. Ja siedzę bez kawy dzisiaj bo nie mam kubka big_grin bo nie mam go gdzie umyć - zawór z woda mam z 10 cm nad podłogą póki co więc żadne mycie garów nie wchodzi w grę póki co wink Ale dzisiaj już panowie na h ostatni dzień jupiiiiiiiiiiiii! oczywiście o ile znów czegoś nie wykombinują. Ale jestem dobrej myśli. Milenka jeszcze śpi, wzięłam ją rano do łózka do siebie i chyba jej się podoba wink co tam u was , piszcie, bo widzę, lenia macie smile
                                                  • aleksa51 Re: czwartek 01.12.11, 11:34
                                                    No to ja napiszę...
                                                    Wczoraj wybrałam się wieczorem do lekarza bo nad ranem mam okropne bóle pleców. W tym czasie, żeby nam łatwiej było zostawiłam dziewczyny u teściowej. Na wieczór Magdę zaczął szarpać suchy kaszel. Aż zwymiotowała. Uspokoiła się trochę dopiero po niezawodnym ciepłym mleku z masłem i miodem. Nad ranem znów ją dopadło i męczyło ciągle więc pognałam M na siłę z nią do pediatry. I co?? Dzwoni (bo jeszcze nie wrócili) że zapalenie płuc!! A co się działo wczoraj u babci? Oturz babcia przy nich wzięła się za czyszczenie pieca i rozpalanie. Madzia powiedziała, że tak ją dusiło, że musiała od czasu do czasu otworzyć drzwi i z dworu złapać kilka oddechów.
                                                    Dziękujemy babciu za całą mękę dziecka przy tej chorobie, za moje przy tym nerwowe załamanie.
                                                    Muszę częściej M wysyłać z dziećmi do lekarza to może powie w końcu swojej mamie kilka słów aż jej w pięty pójdzie.
                                                  • joannaa22 Piatek 02.12.11, 22:31
                                                    Czesc dziewczyny. Bardzo Was przepraszam ze tak dlugo nie pisalam. Brakuje mi doby. Fajnie jakby byla o 2-3 h dluzsza. Moj M 2 tygodnie byl na chorobowym z podejrzeniem zapalenia pluc. Dostal jakies konskie dawki antybiotykow i ciagle nie jest dobrze. Nie wiem jak mam mu pomoc bo w nocy tak go dusi kaszel ze az mi go szkoda. Moze sprobujemy syrop z cebuli. Od niego zalapal Tomasz i goraczka 39 ale nic wielkiego to nie bylo bo antybiotyku nie dostal. Jedo dobre u tych angielskich lekarzy, ze jak naprawde nie trzeba to nic nie przepisza. Kazali robic inhalacje i podawac przeciwgoraczkowo. Zaznaczyl ze jak tylko przestanie goraczkowac to na spacery chodzic. Wiec dzis bylismy juz na takim dluzszym a wczoraj na chwilke. Zoska jak na razie dzielnie sobie radzi i nie choruje. Oby tak dalej bo w czwartek lece do Polski do dentysty bo juz dluzej nie dam rady na tabletkach. Olus to juz typowy angol bo najlepiej chodzilby na krotkim rekawku i jak juz to tylko jakis kaszel go zlapie i nic poza tym. Mnie strasznie lamalo wczoraj ale nasmarowalam sie wick i wypocilam w nocy i chyba lepiej. Aleksa mnie tez bola plecy szczegolnie wieczorem i w nocy ne wiem dlaczego.
                                                    A z takich fajniejszych rzeczy to Zoska zalapala jak sie wyjmuje smoka z buzi i woli ssac kciuk. W zeszla sobote zrobilismy z moim bratem krokiety juz na swieta i czekaja w zamrazarce. Jutro robimy pierogi z kapusta i grzybami, a pozniej bigos w sloiki.
                                                    Aleksa mi to sie w glowie nie miesci jaka ty masz ta tesciowa. Ona zupelnie jakby nie miala nigdzy dzieci, bo pojecia nie ma jak sie zajac dziewczynkami. Przeciez dobrze wie ze one szybko lapia chorobska. Szok. Biedna ty jestes z tym wszystkim. A meza wysylaj rzeczywiscie do lekarza czesciej to moze uwierzy i cos jej powie do sluchu. A ona sama powinna chciec ci udowodnic i starac sie dbac o dzieci bardziej jak sa u niej bo zawsze po takich wizytach cos sie dzieje.
                                                    Basek fajnie taki remoncik przed swietami. Wszystko bedzie posprzatane i gotowe na swietowanie.
                                                    Aleksa ja mam w pl kombinezon po Olku jeszcze niebieski. Nie jestem pewna rozmiaru ale chyba na 74cm jak chcesz to ci go wysle.
                                                    Trzymajcie sie cieplo i milego weekendu. Ja ide sie pakowac na jutrzejsza wycieczke do polskiej szkoly. Musze wyjechac troche wczesniej to wole juz cos przygotowac. Piszcie co u Was. Asia
                                                  • joannaa22 Re: Piatek 02.12.11, 22:32
                                                    Aleksa a co z twoimi plecami co powiedzial lekarz?
                                                  • goska797 Re: Piatek 03.12.11, 15:12
                                                    Aleksa jak zdrówko?
                                                    Ja jakoś nie mam dzis humoru. Wczoraj pokłóciłam sie z M o teściową. Opiekuje sie Mateo cały tydzień, ale wczesniej pracowała jako opiekunka. Teraz tamci ludzie dzwonia i błagają żeby wróciła, mimo, że maja obydwoje dziadków. Oczywiście wczoraj zadzwoniła do nas z pyt czy moja mama nie mogłaby sie nim zajać 2 dni w tygodniu. Moja mama pracuje od pon-sob i nie ma opcji. Mógłby iść do żłobka ale wtedy wydaje 680 zł, a to sie nie kalkuluje bo cały tydzien to 800. Wiadomo też, ze bedzie zaraz chorował i nie wiem kto miałby z nim zostać bo ja dopiero zaczełam prace, a M zaczyna nową od stycznia. Wkurzyło mnie, ze sie podjęła nam pomóc a teraz robi z nas wariata ale moj M sie nie zgadza z tym.
                                                    Poza tym Mateo dał popalić. Usypialismy go 2 godziny. Pewnie sie bał zasnąć, że nas nie bedzie jak wstanie. 2 godziny płakał mimo, że juz zasypial. Przez to wszytsko odwolałam dzis spotkanie z rodzina.
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 04.12.11, 12:50
                                                    Goska rozumiem. Twój ślubny mówiłby inaczej gdyby to on był odpowiedzialny za opiekę nad małym i gdyby "odejście" jego mamy obciążało bezpośrednio jego. Ja też powinnam zarabiać ale...ja mam dzieci. Wyjść do pieprzonego sklepu to trzeba by ma spytać czy raczy z dziećmi zostać. A on się nie pyta, oni po prostu mają swoje plany i swoje życie. Wygodne, nie?

                                                    Basek pewnie zarobiona po pachy?

                                                    Asiu zostaw sobie kombinezon bo jak przylecisz zimą z Zosią to na kilka dni szkoda by było kupować. A ja właśnie przesadziłam małego w kombinezon na 74 - troszkę zapasu jeszcze w nim ma, pewnie wystarczy do końca zimy. Ale dziękuję za pamięć. Mam nadzieję, że po tej wizycie będziesz już miała spokój z zębami.

                                                    Co do moich pleców to bolą nad ranem. Lekarz skierował mnie na USG jamy brzusznej żeby wykluczyć nerki i RTG kręgosłupa. USG mam umówione na 12 grudnia. Myślałam z początku, że gimnastyka dla wzmocnienia mięśni pomogła ale niestety - po prostu bywają lepsze i gorsze dni.
                                                    Mały przechodzi już czwarty raz katar. Jeśli zawsze będzie tak lekko chorował to z Bogiem sprawa.
                                                    Nela jutro do przedszkola. Wczoraj byłam na zakupach w papierniczym i z dziewczynami wyczyniamy przeróżne prace plastyczne. Wczoraj m.in. były kotyliony i rysunki wysypane brokatem. Przynajmniej w trakcie nie kłucą się i nie biją. Z Nelą zrobiłyśmy różę z bibuły i słomki dla jej nauczycielki...
                                                    A co wy porabiacie?
                                                  • goska797 Re: Piatek 04.12.11, 18:22
                                                    Co u mnie? nadal pod górke. Dzisiaj jestem wybitnie nerwowa, wszytsko mnie wkurza. Mateuch w ogóle nie chciał spac. Padł dopiero o 17 więc podejrzewam, że bedzie latał do 21:30. Mój M postanowił znowu dzisiaj robic interesy więc znowu zostałam sama. Zostało więc mi na głowie gotowanie i usypianie młodego. Miałam serdecznie dosyc, a teraz obydwaj spią a ja mordowałam sie z prasowaniem. zła jestem bo czuje sie jak w więzieniu. Chciałam pojechać do ojca na cmentarz i do mamy ale oczywiście nie wyszło.
                                                    Wybitnie mi sie nie układa z M. Do tego znlazłam tłusta patelnie w szafce bo moja teściowa nie uważa, że patelnie trzeba myć po kazdym smażeniu. Nic takiego niby, ale szlka mnie trafił. Mam wrażenie, że rzadzi sie w moim domu. To sobie znowu ponarzekałam.
                                                  • joannaa22 Niedziela 04.12.11, 22:32
                                                    Goska przytulam wirtualnie i nie zazdroszcze atmosfery. Z tesciowa nieciekawie i strasznie sie dziwie jej postepowania. Najpierw troktowala cie jak intruza bez pracy i nagle jak juz znalazlas prace podcina ci skrzydla. A M niech sie porzadnie zastanowi co chce bo na razie dziwnie sie zachowuje. Podzial obowiazkow powinien jakis byc. Teraz ty tez pracujesz i zajeciami w domu powiniem sie podzielic. Nie dasz tak dlugo rady i w koncu pekniesz i klotnia murowana. Trzeba jakies zasady na samym poczatku ustalic.
                                                    Ja jestem przeokropnie zmeczona. W nocy niespalam od 1 do 4 rano! Najpierw obudzil mnie straszny bol zeba potem dzieci pokolei do mleczka. Dzis zrobilam z moim bratem 150 pierogow z kapusta i grzybami i 1,5h prasowalam. Usiadlam wkoncu aby odpoczac i znowu zab zaczyna bolec. Juz mam dosc. Nie wiem co sie dzieje z Zoska bo strasznie czesto sie budzi do piersi. Czasem nawet co 1,5h Nie wiem jak to zmienic. Poza tym malo przybiera na wadze. W ciagu miesiaca przybrala tylko 500g. Jutro szczepienie juz ostatnie ale beda ja kluc az 3 razy.
                                                    Posmecilam to teraz prochy i do wyrka. Spijcie dobrze babeczki.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 05.12.11, 09:29
                                                    Dziewczyny przetrwalam nocke tylko z jedna przeciwbolowa smile Jak sie ciesze. Tomek sie obudzil tylko raz jak konczylam karmic Zoske. A malego ssaka wzielam do siebie okolo 4 rano. Cyc na wierzchu i samoobsluga wink ssala kiedy chciala a ja chyba nawet nie wiedzialam kiedy. Musialam odespac bo juz z rak mi wieczorem leciala. Najbardziej wkurzam sie na M bo on spi tak twardym snem ze lezac obok Tomka nie slyszal jak mnie wola. Ja go slyszalam w drugim pokoju. Aj faceci. Dosc ze w dzien mi duzo pomaga. Teraz siedzimy i jemy sniadanko. Tomek z golym tylkiem biega i nie chce sie ubrac a ma taki mokry kaszel, Olek zostaje w domu bo wczoraj mial wysoka goraczke. Dzis tylko 37 ale wole oszczedzic sobie jezdzenia do szkoly i odbierania go bo w poludnie raczej podskoczy. Zoska na 11ta szczepienie wiec mamy dzis wesolo. No i mnostwo prasowania. Ale to mnie cieszy, wole nie posprzatac dokladnie domu a prasowac bo to dodatkowe pieniadze.
                                                    Co kupujecie dzieciom pod choinke? My umowilismy sie z rodzinka z pl ktora przyjedzie do nas ze nie robimy duzych prezentow. W tym roku skromniej. Troche przez moje wizyty u dentysty. A z drugiej strony wolimy pojechac z nimi cos zobaczyc zwiedzic. Beda pamietac dlugo takie wyprawy a zabawka sie znudzi i bedzie sie walac po katach. Tomek z polski dostanie smieciarke wedera bo ma kuku (delikatnie mowiacwink ) ja mu kupie zestaw Play doch a Olek dostanie ksiazke i zegarek. Zoska to nie mam jeszcze pojecia bo ma duzo zabawek po Tomku.
                                                    Ide sie ubrac bo jeszcze w pijamie sie lenie wink Piszcie co u was. Asia
                                                  • joannaa22 Re: Poniedzialek 05.12.11, 21:53
                                                    BASEK!!! Jak moglam zapomniec i niezlozyc zyczen imieninowych. Zycze duzo zdrowia i szczescia. Szybkiego uporania sie z remontem i spelnienia marzen.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedzialek 06.12.11, 14:55
                                                    Ja też na chwilkę.
                                                    Joasiu jeśli mała będzie mało spała w dzień to pewnie w nocy będzie mocniej spała. Piotrek w dzień śpi malutko za to w nocy ciągiem 8-10 godzin. Mój M też nie słyszy w nocy dzieci. Ja wstaję raz, a jak znowu dziewczyny coś chcą to go po prostu budzę tak, żebyśmy wstawali na zmianę.
                                                    No i mężczyźni często są wygodni - nawet jak żona pracuje to wszystkie obowiązki domowe na jej głowie co widać u ciebie Goska.
                                                    A teściowa? Łączę się w bólu. Też mam teściową...
                                                    Dziś byliśmy znów w czmp. Z nelą u neurologa i z madzią u laryngologa. Wszystko ok, żadnych rewelacji. Jutro jedziemy na udrażnianie kanalika łzowego z Piotrkiem. Dziewczyny musimy odstawić do mojej mamy - jedną ona spowrotem odstawi do przedszkola a drugą weźmie ze sobą do pracy. Na teściową nie mogę liczyć bo obraza, że ona nam dzieci truje. Nie da się tej kobiecie wytłumaczyć. Mamy przepraszać, że nie chcemy żeby truła nasze dzieci?? Madzię pewnie czekają teraz długie miesiące przyjmowania leków na astmę i nie można jej narażać nawet na sam dym papierosa czy przebywanie w domu palacza.

                                                    Basek, ja też doklejam się z najlepszymi życzeniami imieninowymi.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 07.12.11, 14:07
                                                    dziewczyny, jak czytam o waszych przebojach z teściowymi, to się cieszę, że jestem daleko. To ma złe strony, bo wiadomo, nie mam nigdy urlopu od małej, ale chyba wole tak, niż ciągła kwoka nad głową. No i mąż też mi nie suszy głowy o pracę. tylko , że ja mam rentę jeszcze, ale raczej nie wydaje mi sie, żeby nagle zmieniło mu się podejście, kiedy np. będę długo szukać pracy. Oby smile Gosia, a propos mycia patelni- znam to z autopsji big_grin dziadek miewał takie zwyczaje smile on jeszcze potrafił taką ociekającą patelnię powiesic w takim spichlerzyku, gdzie cały tłuszcz ściekał na ścianę surprised kolorowo smile

                                                    dziękuję Wam bardzo za życzenia , w tym dniu sie też postarzałam o rok, więc teraz ćwierć wieku za mną smile remont jak remont, ciągnoe się jak guma w majtkach. hydraulicy pokrzyżowali nam plany, bo ten tydzień, który byli nadprogramowo nie mogliśmy nic robić, a wtedy właśnie kolega M. miał zarezerwowany czas, żeby mu pomóc. Więc znów czekamy, aż będzie miał wolne, bo co jak co, ale sufitu nie da się podwiesić w pojedynkę. Tak więc trochę nam się sprawa przedłuża. No ale M., za punkt honoru obrał sobie, żeby zrobic do świąt kuchnię. mam nadzieje, że się uda, a jak nie, to bez tragedii, bo mi się chłopina wykończy, z pracy do domu, tu remont, rano znów do pracy. No zycie życie. Wczoraj chodziłam nerwowa jakaś, Mila mnie tak wyprowadziła z równowagi, że aż ją potrząsnełam. sad potem miałam wyrzuty sumienia bo w sumie nic takiego nie zrobiła, eh. Dziś już lepiej. Buziaki dla was dziewczyny, piszcie na bieżąco, nie pozwólcie wątkowi umrzec smile
                                                  • goska797 Re: Poniedzialek 10.12.11, 15:09
                                                    Cisza na łączach jak widzę. Nikt się nie odzywa.
                                                    ja oczywiście będę zrzedzić jak to mam ostatnio w zwyczaju. Jesli więc nie macie ochoty na smuty - nie czytajcie.
                                                    Jestem właśnie po boju z Mateuchem. Od godz 13 próbowałam go uśpic. Pokładał sie jak zwykle, maszerujemy do łóżeczka, a on postanawia w nim stać. Nie ma opcji żeby sie położył. Jak go zostawiłam, aby może sam sie ułożył - wielki ryk. Maszerowaliśmy wiec miedzy pokojami, az mi nerwy wreszcie puściły i kazałam mu sie zdecydować. Padł dopiero teraz. Teraz oczywiście jestem zła na siebie, ze na niego nakrzyczałam i zmarnowałam czas na bezsensowne usypianie. W poniedzialek uslyszę, że tesciowa nie wiem o co chodzi bo on jej grzecznie kladzie sie o 13 codziennie.
                                                    Do tego jestem zła bo moj M znowu zostawił mnie sama i pojechal w droge. Szlak mnie trafia na te jego pomysly ale on widzi tylko kase i tw, ze powinnam sie przemęczyć.
                                                    W pracy jak to w pracy troche roboty, najgorsze, że musze rozwiązywać sprawy zaległe, o których nie mam zielonego pojecia bo w czasie kiedy mialy miejsce ja jeszcze nie pracowałam. Dowiedziałam sie też, że w firmie sa ludzie z którymi raczej nie wygram i nie ma sensu z nimi zadzierac. Najlepiej omijac z daleka. Własnie jedna z tych osób non stop wydzwania do mnie z pretensjami w sprawie serwisu, który nie moze dojechac bo jest 1 osobowy i wlasnie umarl facetowi ojciec. W zw z tym musi zaczekać, ale zupelnie argument nie dociera do tego kolesia. Poza tym musialam isc za szefa na zebranie menagerów. Dramat. Wszyscy, którzy tam byli naskoczyli na mnie z pretenasjami do naszego dzialu. Zupelnie nie wiedzialam jak sie bronic. To co wiedzialam to powiedziala a reszta sie sprawdzi. Załamka zupełna. okazuje sie ze to stała praktyka w stosunku do nowych osób by pokazac im ich miejsce. Mój szef za to stw, że sie tego spodziewał i musze to olac.Wuygląda więc na to, że bede sie musilal podporzadkować bo inaczej moja kariera bedzie tak krótka jak mojej poprzedniczki. Pewnie zastanowiłybyście sie na moim miejscu czy warto tam pracować? Ja bym chciala zostać bo koledzy z mojego dzialu sa ok i praca fajna i to co bym chciala robic. Może Wy miałyście gdzies podobna sytuacje?
                                                    i tak wyglada w skrócie moj tydzień. Do tego dochodzi tesciowa. Jej mama trafila do szpitala i jest po operacji. Po dniu z Mateuchem ona wraca do swojego ojca i cos tam mu przygotowuje na obiad i nocuje. Ostatnio poprosilam ja zeby usmazyla dla Mateucha mielonego. w odp uslyszalam ze ona caly tydzien sie nagotuje i jeszcze to. Generalnie jak wchodzi do nas to zaczyna sie czepiać. Wczoraj pojechala do domu tez obrazona i nie wiadomo oc o jej chodzi.
                                                    sorka ze tak nawilam o sobie ale uzbieralo mi sie troche frustracji. Do tego jeszcze to usypianie Mateucha. Zła jestem na siebie.
                                                  • patite Re: Poniedzialek 10.12.11, 23:41
                                                    sto lat mnie nie było, nie bijcie.
                                                    u nas czas płynie szybko, doba za krótka na wszystko. Staram się wykorzystać każdy dzień. W robocie jakoś marnie, ciekawe czy coś od stycznia ruszy jak nie trzeba będzie myśleć nad zmianą. Połataliśmy trochę dziury. Trochę chorób za nami. Ksawery po kontroli u naszej alergolog dostał nowe leki, tym razem na zatoki. Z astmą lepiej. Niestety ma okropne plamy na skórze myśłałam, że to zaostrzenie AZS a okazało się grzybem poantybiotykowym, więc smarowanie maściami 2 razy dziennie. Cypis miał wirusa to mnie potem nim uraczył. A teraz zaczęły ropieć mu oczy - więc jutro pewnie lekarz, ma czerwone i spuchnięte sad
                                                    A pozatym ok, ze starym różnie ogólnie nie jest źle. Ja na diecie, bo już byłam tak gruba że masakra.
                                                    Prezenty swiąteczne po mału pozałatwiałam, Wigilia u nas.
                                                    Gosia fajnie, że masz pracę. Rób co czujesz , dawaj z siebie wszystko. Teściowa się nie przejmuj, niedługo młody do przedszkola pójdzie. U nas też teraz moja mama się zajmuje Cypisem bo nasza niania już po operacji (rak piersi), czeka na badanie wycinka i czy dostanie chemie i jaką. Teraz ma rehabilitację, więc zobaczymy co dalej.
                                                    Mama mi troche cypisa rozpieszcza i też się czasem w język gryzę mimo że mnie wiele rzeczy denerwuje jak robi, ale kurde zmęczona jest tyra na dwa etaty, dojazdy do nas z daleka. Jak mogę to ją odciążam. A teściowa jedyne co mi ostatnio gadała, że jej wnuki nie poznają i się boją. Że mamy je częsciej przywozić. Tia. Może sama by zaproponowała, że do nas na niedziele zjedzie. To nie. Przyzwyczaiłam się.
                                                    Ojciec mój pracy ma mało i widzę, żę marwi się tym, bo kasy nie ma. Nie wiem jak mu pomóc. Kurde te sprawy sądowe ze spadkiem tak się ciągną już powinno się coś wyjaśnić to by im lepiej było.
                                                    Aleksa ja z dwójką ledwo ogarniam, zwiewam czasem z domu i mi potem przykro, ale sorry inaczej bym zwariowała. Stary też się wkurza, ale dużo robi i jakoś to godzimy, listę obowiązków podzieliliśmy i zapisujemy co kto kiedy. Zimą zawsze jest gorzej, dobrze że śniegu po pas nie ma.
                                                    Basek pięknie będzie u Ciebie, remont dla mnie to zawsze radocha!
                                                    Joasia mam nadzieję, że ząb wreszcie przestanie boleć. i jakoś go skutecznie naprawią.
                                                    Trzymam kciuki za Wasze maluszki.
                                                    Norwegiana pisz kochana co tam u Ciebie.
                                                    Dziewczyny głowa do góry, dacie radę. Wszystkie jesteśmy silne!
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 13.12.11, 19:14
                                                    Cześć wam, patite super, że się odezwałaś smile
                                                    A ja dzisiaj po mega złym dniu, wszystko mi leciało z rąk, zupe przypaliłam, Mila mi broiła i nie chciała spać , co normalnie by mnie nie wyprowadziło z równowagi, ale dzisiaj myslałam, że uduszę smile na szczęście już jest trochę lepiej. M. przyszedł do domu to od razu jakoś tak inaczej.
                                                    Siedzę teraz i chichram się z Młodej, bo jak nie mówi to nie mówi, a ostatnio zaczęła na okrągło tak: umkakumka prawie bez otwierania dzioba, mmm ma z rozkładaniem rączek znaczy nie ma ( słodko to wyglądawink), w końcu zaczęła mówić papa, no jest postęp widoczny i mnie to bardzo cieszy bo juz zaczynałam się martwić . Rozumie też dużo więcej niż jeszcze chwilę temu. Praktycznie każde polecenie jest w stanie zrozumieć, z wykonaniem gorzej big_grin
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedzialek 13.12.11, 19:16
                                                    AA gosia, to gadanie babek, że u nich to wnusięta zasypiają super też przerabialiśmy , kiedy Mila zasypiała nam 22, a tylko szliśmy do pubu czy gdzieś tam jak moja mama była to się nagle okazywało, że dziecię poległo bez mrugnięcia o 21. Czary ...? big_grin
                                                  • goska797 Re: Niedziela 18.12.11, 14:32
                                                    Dzisiaj mam chwile czasu by do Was napisac. Nareszcie nie siedzi teściowa, a M nie okupuje laptopa.
                                                    U mnie jak zwykle robota, robota i robota. tydzień był bardzo ciężki. Od samego poniedziałku sie nie układało. Drobne spięcia z pracownikami. Ma to centarlnie w poważaniu. Dopiero interwencja mojego szefa zmusila go do naprawy. Faktycznie polityka w tej firmie jest taka "by nowemu dokopać", by poczuł, że nic nie znaczy w tej firmie. Trudno, staram sie to olewać chociaz juz nie raz sie we mnie gotowalo. Zadlugo szukałam pracy by się tak poddać.Poza tym przplatała mi sie chyba jakas infekcja intymna. Od 3 dni czuje jakis dyskomfort i jakby swedzenie. Zastanawiam sie czy to nie zapalenie cewki moczowej bo czuje to gdzies w okolicach. Póki co ratuje się Tantum Rosa i troche pomaga. Mam wrażenie, ze złapałam to w toalecie w pracy. Niestety panowie nie dbaja o czystość a ja staram sie bardzo uważać, ale widac nie do końca mi sie udało.
                                                    Co do swiat to sie nie przygotowujemy. Nie mam kiedy gotowac, zreszta i tak wylądujemy jak co roku u rodziny.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 19.12.11, 17:21
                                                    Czesc dziewczyny. wieki mnie nie bylo przepraszam. najpierw szybka i nieowocna wizyta w polsce. potem dentysci tutaj sprzatanie gotowanie i doba za krotka. W polsce nie bylo za specjalnie bo poleczyli zabki kanalowo a i tak boli. Nikt nie wie co mnie boli bo na przeswietleniach nic nie widac. Na 10 stycznia mam wizyte konsultacyjna w szpitalu i wiaze z nia wielkie nadzieje. Musza mi pomoc bo sie wykoncze. Dziwne jest troche to ze nawet kosc szczekowa mnie boli. Jak pamietacie moj M mial zapalenie pluc i 2 tygodnie siedzial w domu. Zoska zlapala zaraz po przyjezdzie jakis katar ale zwalczyla go sama. Przed wyjazdem Olek siedzial w domu bo przeziebiony porzadnie ale jeszcze nie trzeba bylo antybiotyku. Jak wrocilam poscilam go do szkoly i 2 dni pochodzil i goraczka 39,6 zapalenie oskrzeli i kolejny tydzien w domu. Dzis juz poszedl do szkoly bo mnie blagal aby mogl pojsc. Za to Tomek miesiac juz walczy z kaszlem. Syropy inhalacje i nie. Od 3 dni ma taki duszacy kaszel ze nie moze spac az na wymioty go szarpie. Dzis wizyta u lekarza i antybiotyk bo nic innego nie pomaga. Niby osluchowo ok ale gdzies cos sie zaczyna dziac. Jak widzicie u mnie z przebojami i do tego jakis dolek mnie dzis zlapal. Jutro koncze 29 lat i wcale mi nie wesolo. Moj brat blizniak jest straszliwie wykozystywany przez dziewczyne ( mojego M siostra do tego!!!) Nic do niego nie dociera, a mi serce peka. Do tego wszystkiego chyba zaczal lapac za narkotyki. Nie wiem co robic. Jutro pracuje do 18tej i wieczorem maja jechac do Polski bo panience sie zachcialo jjechac. Bedzie prowadzil sam okolo 24h. Nasz starszy brat mowi ze wciagnie kreske amfetaminy i da rade. Na prawde serce mi krwawi nie wiem co robic. On juz tak wciagal, bo jak nasz brat wstawal czasem na siku to on siedzial na dole i nie spal a na rano do pracy. Rece mi opadaja. podpowiedzcie jak go ratowac!
                                                    W czwartek jedziemy z Tomusiem odebrac okularki i mam nadzieje ze pojdzie gladko. W czwartek przyjezdza mojego M siostra z mezem i corka na cale swieta i juz nie moge sie ich doczekac. Bedzie wesolo. Pierogi mamy juz w zamrazarce krokiety tez. Pogotujemy razem i bede miala pierwszy raz duza wigilie u siebie. Wczoraj nawet kupilam przebranie mikolaja i moj brat sie przebierze. Piszcie jak u Was.
                                                    Goska nie poddawaj sie. Pokaz im ze jestes twarda babka i nie jest latwo cie zlamac.
                                                    Aleksa jak dzieci co u ciebie?
                                                    Piszcie co u was kobietki. Pozdrawiam serdecznie. Asia
                                                  • goska797 Re: Poniedzialek 19.12.11, 19:57
                                                    Joasiu sto lat! zdrówka przede wszystkim. To Ty rok starsza ode mnie.
                                                    Co do brata to nie wiem co Ci poradzić. Ja wiem tylko po przykładzie mojego ojca, że jesli sam nie zechce się leczyć to nic nie poradzisz. Mój szwagier też ma straszna dziewczyne. Wyciaga od niego strasznie pieniadze. Rzuca, spotyka z innymi, a gdy jest potrzebny to znowu go kocha itp. Niby on widzi, że wszyscy uważają, że to żaden materiał na żonę, ale co z tego...
                                                    Ja zastanawiam sie czy szczepić Mateo na pneumokoki. Czy lepiej teraz i potem 2 dawka czy poczekac az skonczy 2 lata i wtedy jedna dawką? a może w ogóle to olac?
                                                    W pracy dzień niby zwyczajny ale szef chodził nerwowy. Stwierdziliśmy, że chyba pożarł sie z dyrektorem. Ja za to przed wyjsciem dostałam ochrzan za nie swoje winy. Kolega ponoć wyjasnił sytuację, ale ja sie z szefem nie widzialam. W kazdym razie widze, że nadal ludzie mają manie wyższości.
                                                  • aleksa51 Wtorek 20.12.11, 11:50
                                                    Asiu ja przeżywałam podobny dramat (29 urodziny) w październiku ;P
                                                    Z tymi zębami to niezła zagadka. Powiem ci, że latem znów zechciał mi podrosnąć trochę zą mądrości czy jak go tam zwał - z tyłu na górze - to cała szczena aż po ucho mnie bolała i nie mogłam szeroko ust otworzyć bo taki ból..Więc wystarczy gdzieś tam jakaś pierdółka i ból niemiłosierny gotowy. Mam nadzieję, że szybko cię zdiagnozują i pomogą. Co do twoich pociech - łączę się w bólu. Któż inny by cię tak dobrze zrozumiał? wink
                                                    Goska wiesz, że gdybyś nie była nic warta to by cię nie zatrudnili. Mam nadzieję, że szybko ci odpuszczą. Człowiek powinien w pracy pracować a nie myśleć o relacjach itp. Niestety ludzie niektórzy mają za mało problemów w życiu i wymyślają sobie głupie zajęcia jak uprzykszanie innym życia. Ale mój M to dopiero od wielu lat doświadcza na własnej skórze mobbingu. I prawo prawem ale jeśli by chciał walczyć to automatycznie traci pracę a na to obecnie nie możemy sobie pozwolić.
                                                    Ale też mnie zirytował. Sądzę się z PZU o odszkodowanie ponieważ mi zaniżyli. Wiem, że to może potrwać nawet i półtora roku. Część tą zaniżoną już wypłacili i przelałam M na konto dokładając do oszczędności na nowy samochód. Jak wspomniałam, że jeśli będą te dodatkowe pieniądze to trzeba będzie kupić nową pralkę (w naszej można prać tylko w temperaturze 40 stopni inaczej coś wybucha i się spala) to naskoczył na mnie bardzo, że przecież na samochód miało być. A dziś, proszę bardzo, pojechał wypłacić prawie pół odłożonej kwoty na drzewo potrzebna na budowę. Bo się dozbiera...nie liczy się z tym, że ja od przyszłego miesiąca będę miała zdecydowanie mniej pieniędzy, a leki dla dzieci kosztują.
                                                    A propo leków. Jak poszłam wykupić dzieciom leki po wizycie u alergologa to chyba pierwszy raz w życiu rozpłakałam się po wizycie w aptece. Więc złości mnie ta cała sytuacja bo M pcha jak najwięcej w budowę, a ja muszę czarować żeby na wszystko mi starczyło - przedszkole, leki, ubrania dla dzieci, wszystko dla Piotrusia, jeszcze muszę sobie jedzenie kupować bo jak biorę owoce lub warzywa to mu nie pasuje, krzywi się i pyta ile to kosztuje itp. Potem, jak ja kupię to je i mu smakuje. Chyba przestanę zwracać uwagę na to jego krzywienie bo nawet pewnie już się przyzwyczaił do tej sytuacji, a mi nawet na skarpetki nie zostaje.
                                                    To się pożaliłam. Oczywiście czytam na bieżąco i z wami przeżywam wasze problemy ale potem nie pamiętam, żeby do wszystkiego nawiązać.
                                                    Dziewczyny są w przedszkolu. Piotrek oczywiście się wydziera..
                                                    Po wizycie u alergologa poszłam do zagniewanej teściowej na rozmowę i na spokojnie wytłumaczyłam dlaczego dzieci nie mogą do niej przychodzić, poparłam zaświadczeniem wypisanym przez lekarza, zostawiłam broszurki. Nie prosiłam jej i nie stawiałam warunków, że ma rzucić palenie. Wręcz przyznałam, że takie jej prawo. Na początku atakowała mnie bzdurnymi stwierdzeniami, potem się uspokoiła. Zaprosiłam ją, żeby to ona zaglądała do dzieci bo ją kochają i potrzebują. To było w zeszłym tygodniu i do dziś nie znalazła dla nich kilku minut. To ona gniewa się na nas. Trudno, przeczekam. Ona musi to zaakceptować. Tym samym pokazuję M jak ona tęskni za dziećmi, bo wcześniej zaczął na mnie naciskać, jak tylko Madzia wyzdrowiała, żeby ją tam puścić bo nie będziemy dzieci od niej izolować. Któregoś wieczoru wręcz naopowiadał Madzi po kryjomu, że babcia umrze z tęsknoty. Teraz wie, że zaprosiłam ją do nas i najwidoczniej ta jej tęsknota nie jest zbyt silna.
                                                    M w Wigilję będzie w pracy na 24 godziny więc moja mama zabierze nas do siebie. T nawet nas nie zapraszała, więc delikatnie wspomniałam niedawno o sytuacji. Moja mama jeszcze zaprosiła nas na objad w pierwszy dzień świąt. Więc nas nie będzie. Szwagra też nie będzie, bo mimo, że latem zarzekał się przylecieć na święta to okazuje się, że ma być dopiero 28 grudnia. T o tym wie, a mimo wszystko przygotowania do świąt idą pełną parą. Obudzi się jak się wszyscy rozjadą i zostanie sama, bo sąsiadka, która na co dzień ją buntuje ma swoją rodzinę. A skoro synowie T mają ją w nosie to co ja będę skakać? Pisałam wam jak Madzia mi powiedziałą: "Mamo jak babcia przychodzi tu do nas to jest taka miła, a tam u siebie to już taka nie jest. Mówi o tobie" . Spytałam co mówi? "No, mówi, że ty kłamiesz".
                                                    Dziękuję. Nie mam więcej pytań i nie mam najmniejszej chęci z tak nieszczerą osobą łamać się opłatkiem. Przez właśnie takie nieszczere relacje w tej rodzinie co roku wigilia u teściowej to dla mnie męka.
                                                  • jedynybasek5 czwartek 22.12.11, 15:00
                                                    Cześć gwiazdy. Czytam cały czas co u was. Zazdroszczę wam nawet tych wigilii u teściowych big_grin szczególnie, że lubię się "podroczyć" i byłaby to dla mnie okazja big_grin zazdroszczę tym bardziej, że w sobotę wigilia a u mnie w kuchni: podłoga- płytki bez fug, ściany- płytki bez fug i niepomalowane big_grin, zero szafek ( bo jeszcze w kartonach) , zmywara niepodłączona to dla mnie największa tragedia big_grin , dziś M. ma zamiar porobić jakąś prowizorkę z blatów bo przecież na czymś trzeba przygotować jedzonko!!! eh, trzymajcie się dziewczyny, życzę wam wesołych świąt, duzo spokoju i mało konfliktów w rodzinie!!
                                                  • joannaa22 Re: czwartek 27.12.11, 21:16
                                                    Czesc dziewczyny. To juz chyba koniec naszego forum sad((( Ale szybciutko skresle co u nas. Czasu brak mamy gosci z PL na swieta i Nowy Rok. Wracaja 2 stycznia. Pelen dom dzieci to i czasu jak na lekarstwo. Nie zdazylam zlozyc zyczen swiatecznych to chociaz noworoczne zdaze wink
                                                    Zycze Wam i Waszym rodzinkom duzo zdrowia, radosci i spokoju. Aby spelnily sie wasze marzenia. Bawcie sie dobrze w Sylwestra. Ja to mam nadzieje ze dotrwam do polnocy. Zazwyczaj do tej pory ogarniam mieszkanie wiec jestem w biegu to spac sie nie chce. A jak bede sobie siedziala w fotelu to chyba zasne. Ale co tam odespie na emeryturzewink Pozdrawiam. Asia
                                                  • aleksa51 Środa 28.12.11, 10:08
                                                    Asiu, zmobilizowałaś i mnie do naskrobania.
                                                    Święta zleciały...Jak to los bywa złośliwy - w wigilię od południa do późnego wieczora walczyłam z pierwszym (przy Piotrusiu) zastojem pokarmu. Do tego byłam sama z dziećmi bo M pracował w wigilię 24godziny, więc sama musiałam ogarniać całe towarzycho i w domu i u moich rodziców. Całe szczęście, że to nie ja organizowałam wigilię.
                                                    Dzieci ogólnie zadowolone ze sterty tandetnych zabawek...w tym roku udało mi się uprosić mamę i moje rodzeństwo, żeby każdy nie kupował osobno prezentów dla dzieciaków tylko zrobić zrzutkę i każdemu kupić coś porządnego. Zrzutka była, mama pojechała do hurtowni zabawek...i nakupiła każdemu stertę tandety jak co roku. Trudno, głową muru nie przebiję.
                                                    Ja walczę z chorobą, Piotruś też chory, a M nadal nie zasłania ust jak kaszle. Jego mogę leczyć farmakologicznie i wszelkimi miksturami rozgrzewającymi, a ja? W nocy stosuję BSM, które przynosi poprawę ale w dzień nie mam czasu na zabiegi, to się po południu pogarsza. Dziewczyny w przedszkolu. Teraz chodzi tam garstka dzieci to i wcześniej muszę je odbierać bo inaczej Madzia by bardzo płakała. Dostała kilka zł więc umuwiłyśmy się, że kupimy jej zegarek i wytłumaczę jak mają być ustawione wskazówki w porze kiedy je odbieram.
                                                    Do tego czekam na kontakt z panem od którego przed samymi świętami kupiliśmy z M na allegro pewien gadżet, który jest zepsuty, a kasa niemała. Boję się, że będzie teraz unikał i wogóle same nerwy i problemy będą.

                                                    Ja też nie dałam rady z życzeniami świątecznymi, więc życzę Wam, kochane Staraczki (byłe i obecne) aby nadchodzący rok przyniósł same dobre rzeczy, obfitował w sukcesy i miłość.

                                                    A teraz lecę do kuchni puki mały śpi na dworzu.
                                                  • goska797 Re: Środa 28.12.11, 22:12
                                                    Ja też Wam życzę samych sukcesów w nadchodzącym roku.
                                                    Niestety ja też nie za bardzo mam czas. Po całym dniu przed kompem mam dość. Na wigili byliśmy u teściów. Podobnie jak u Ciebie Aleksa Mateo dostał całą mase nowych samochodów, mimo że prosiliśmy o jakies ubranka bo od zabawek już kufer się nie zamyka. Następnego dnia byliśmy u mojej rodziny. Mateo ganiał sie po mieszkaniu z 5 latkami. Odpowiedziec nie umiał a jednak sie dogadali. Nie widziałam go jeszcze tak zaoferowanego.
                                                    Poza tym teściowa działa mi na nerwy. M wziął wolne 2 dni przed świetami by mogła sobie porobić w domu. Ona zas stw, ze chciałaby mieć wolny cały ten tydzien az do 2. Ani ja ani M nie mamy szans na urlop. Jak to się nie udało to wymyśliła, że moze ja wezme wolny 29. Tragedia. Nie dociera, że to nie moj prywatnt folwark.
                                                    W pracy też nie za wesoło. Wyłażą na koniec roku sprawy o których nie mam zielonego pojecia. Dyrektor dzis upomniał się o sprawę która zlecił mi załatwi. Mój szef stw ze to bzdura i mam to olac bo dyrektor nie ma racji. Dzisiaj musiałam ściemniać, że nie przysłali mi jeszce ofert z firm z zewnetrznych. W końcu mój szef dostrzegł, że nie da mi życ i kazał mu odpisać, ze oferty maja trafiać na jego adres email.Równowarzne to jest z tym, że ja zrobiłam, a mój szef to olał (dodam ze obydwaj toczą prywatna wojnę ze sobą). Czuje sie jak miedzy młotem a kowadłem. Sama mogłabym załatwic te sprawy ale nie ja podejmuje ostateczne decyzje.
                                                    To sie pożaliłam. Cieszyłam sie z nowej pracy a tu dupa dosłownie. Nie dośc ze problemy rosna nie z mojej winy to i tyek rosnie z braku wedrówek z wózkiem.
                                                  • aleksa51 Re: Środa 01.01.12, 12:39
                                                    Goska, faktycznie "super" sytuacja. Nie zazdroszczę. Oby ucichło i nie odbijało się na tobie.

                                                    A wy jesteście??

                                                    Jakiego mi małżonek Sylwestra zgotował... Miałam zamiar i nadzieję iść po prostu spać bo wiadomo, że dzieciaki są to po zarwanej nocy się człowiek nie prześpi. Ale pomysłowy małżonek bez konsultacji ze mną zaprosił swoją mamę i brata. Nawet nie pomyślał, że Piotruś przecież śpi z nami w pokoju gdzie musiała odbyć się impreza. Do tego jego brat potrafi i lubi dużo wypić i efekt był taki, że M się struł, a ja musiałam posprzątać resztki jedzenia, ogarnąć na tyle, żeby można było się położyć, położyć dzieci. Na domiar wszystkiego w trakcie gdy latały fajerwerki wyszedł z Nelą na balkon - tak jak stała, chwilę wcześniaj obudzona, wyjęta z pod koca. Więc jak już się położyłam to najpierw Magda płakała mi bo wszyscy zasną a ona "sama" zostanie, potem Piotrkowi zachciało się ze 3x jeść, po czym Nela zaczęła niemiłosiernie kasłać więc w końcu trzeba było dać jej syrop i od 6 rano po spaniu. Założę się, że M po objedzie położy się i będzie spał. Jak ja nie lubię takich niespodzianek.
                                                  • joannaa22 Poniedzialek 02.01.12, 15:39
                                                    No ladna niespodzianka. Nie zazdroszcze. U nas sylwester taki zaplanowany byl bo mojego meza siostra byla jeszcze. Dzis dopiero wracali do Polski. Wszystko ok bo mialam pomrozone dania: krokiety i pierogi. Zrobilam kurczaka z rozna i moj brat kupil sporo gotowych pysznych przekasek wiec tylko do pieca i gotowe. Nawet Zoska nie spala chyba chciala przywitac nowy rok z nami, ale padla o 23:45 za to spala do 9!!! Mam nadzieje ze Noelka zdrowa po wietrzeniu balkonowym. Zoska sie budzi lece z cycem pozniej napisze jeszcze.
                                                  • aleksa51 Wtorek 03.01.12, 11:57
                                                    Witam. Skoro nikt nie chce to ja znowu napiszę.

                                                    Joasiu twoja córka wytrzymała dłużej niż moja najstarsza wink
                                                    Nela nadal kaszle ale tylko w nocy i rano więc na noc dzję syrop przeciwkaszlowy. Dziś prosto z przedszkola jedziemy z Noelką na komisję lekarską, a potem do pediatry, żeby się wypowiedziała co z tym kaszlem dalej robić. Piotrka też niech osłucha bo ma jakieś zalegania i kaszle ale nie na tyle silnie, żeby te zalegania odkrztusić więc lepiej sprawdzić czy można to tak zostawić. Wolałabym go nie wspomagać, bo dobrze radzi sobie bez leków ale , wiadomo, malutki jeszcze i trzeba kontrolować takie historie.
                                                    Staram się nie stresować przed komisją ale wiem, że różnie może być. Zobaczymy czy trafimy na lekarza człowieka czy robota machiny mającego załatwić odmownie jak najwięcej osób.
                                                    Teraz czekam aż mały się obudzi i idę się kompać. Swoją drogą ma dziś melodię do spania, bo wyjątkowo dziś sąsiedzi hałasują, a on wyjątkowo długo śpi. Zwykle wybudza się przy hałasach.
                                                    A co u was? Nie pytam jak w Nowym Roku bo dla mnie nie robi różnicy czy to Nowy, Stary rok, czy przyszły wtorek...
                                                    Goska pewnie się jeszcze w pracy nie wyklarowało? Ale trzymam kciuki za polepszenie Twojej sytuacji.
                                                    Asiu goście już pojechali?
                                                    Basia jak remont?
                                                    Jest tu jeszcze ktoś?
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 03.01.12, 14:44
                                                    No hej wam wszystkim smile Aleksa, mężowi pogratulować poczucia humoru smile U nas Sylwester w porządku, w Nowy Rok się posprzeczaliśmy, bo Mila rozcięła wargę o moje kolano i to moja wina oczywiście, pomijając, że to ułamek sekundy był i gdybym nagle odsunęła kolano to pewnie skończyłoby się na złamanym nosie. Eh faceci.
                                                    A remont, heh, może do niedzieli będzie łazienka. Kuchnia jeszcze w proszku, ale skoro święta minęły bez to teraz już mi to tak bardzo nie przeszkadza.
                                                    Mam stresa, bo mam do napisania pracę magisterską, powinna być na niedzielę, a nie mam możliwości napisać, bo cały dzień jestem z Milą, wieczorem to już padam. Nawet do szkoły nie chodzę, bo kiedy? Termin nas goni z remontem, a jakbym poszła do szkoły to M. musiałby być z małą i po robocie już by było. No a jednak co jak co, to mieszkanie jest dla mnie ważniejsze. No i denerwuję sie, bo promotor do najłagodniejszych nie należy, szczególnie jeśli chodzi o terminy ... Ostatnio koleżanka prawie się popłakała przez niego. Zobaczymy jak będzie.
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 04.01.12, 13:05
                                                    Basek trzymam kciuki oby wszystko sie ulozylo i z remontem i z praca magisterska.
                                                    Aleksa daj znac jak po komisji.
                                                    U nas juz spokojnie goscie pojechali i blogo cicho dzieci sie nie kloca. Ja juz wracam do normalnosci bo wczoraj przywiozlam sterte prasowania. Jakos mi brakowalo tej rutyny. Wstawanie sniadanie zabawa spanie prasowanie obiad play grupy... Zoska dzis jakas zakatarzona ale z noska nie leci tylko tak w srodku. Rano jak zwykle zreszta spryskalam woda morska i sciagnelam frida. Dzis juz tak duzo zielonych glutow ze zastanawiam sie czy cos jej podac. Poczekam jeszcze do jutra i zobaczymy. Widze ze odkad dostala antybiotyk duzo gorzej radzi sobie ze zwyklym katarem. Moze nic sie nie rozwinie. Tomaszek ma od wczoraj okularki i bardzo jestem z niego dumna bo poki co dzielnie je nosi i nie sciaga. Skacze biega i chyba bedzie ok. Najsmieszniej bylo jak wybieralismy oprawki bo on juz na wejsciu wolal ze chce rozowe pink. Dal sie namowic ze beda fioletowe z rozowa postacia z bajki. Olek wrocil do szkoly wiec spokoj cisza bo obydwoje poszli spac (Zosia i Tomek).
                                                    Dziewczyny czy macie moze jakis dobry przepis na chleb? Juz jeden mam ale chcialabym zmieniac i piec rozne.
                                                  • jedynybasek5 Sroda 04.01.12, 16:16
                                                    Asiu ja się bardzo cieszę że Mila tylko raz miała ntybiotyk, aczkolwiek ostatnio jej katar trwał równy tydzień. Z czego pierwsze 3 nocki z nami bo inaczej się krztusiła bo przez nos nie oddychała a buzią ciężko. A czasem ma katar 2-3 dni i spokój. Mam tylko nadzieje, że nie załapie nic po dzisiejszych zakupach, bo w sklepie przeciąg był a ja dość późno ubrałam jej kaptur. Zobaczymy smile
                                                    W piątek przyjeżdża moja mama co po półrocznej przerwie jest miłą odmiana wink Żartuję, kochana kobieta z niej, wkurza się nawet bo zmywarkę kupiliśmy i nie będzie miała co robić wink Anioł nie człowiek wink Mniemam, iż zdanie M. na ten temat nie jest równie optymistyczne big_grin
                                                  • aleksa51 Re: Sroda 05.01.12, 16:54
                                                    Witam. Po komisji dobrze. Dość sympatyczna lekarka była. Powiedziała,że ze względu na samą astmę, czy zaburzenia odporności nie przyznają ale, tu za całokształt, że jeszcze i sprawy kardio i neurologiczne...przyznaje na kolejny rok niepełnosprawność. I uprzedziła, że im dziecko starsze tym trudniej uzyskać taki orzeczenie. Puki co cieszę się bo wiadomo, że przy moich chorowitkach nie da rady normalnie pracować, a tu macierzyński niedługo się kończy, umowa się kończy, a na troje dzieci, wiadomo, że kasy trzeba, a tym bardziej na leki dziewczyn. Teraz przysługiwać na nią będzie pielęgnacyjny. Obecnie czekam na wezwanie dla Madzi na komisję i zobaczymy jak będzie.
                                                    Dziś zaczęłam u dziewczyn kurację Balsamem Kapucyńskim bo zapewne hula w nich cały zespół pieśni i tańca. Zauważyłam ostatnio zaostrzenie objawów astmy, u Madzi cuchnący oddech pomimo mycia zębów, u Neli częste bóle brzucha - więc coś tam zapewne siedzi i nie będę traciła czasu na szukanie co to, Balsam wybije co by to nie było. Tylko boję się typowego przy leczeniu pogorszenia.
                                                    Dwa dni temu dowiedziałam się, że leżaczek jest niezdrowy dla rozwoju ruchowego niemowlęcia i na głowie staję, żeby go ograniczać - bo wiadomo, że wszystko z umiarem. Tylko jak ma się takiego płaczka-terrorystę...

                                                    Basiu zazdroszczę, że spędzisz tyle czasu z mamą. Moja ciągle daje się wkręcać w pomaganie innym i nigdy nie ma czasu tak po prostu pobyć ze mną, na nic nie ma czasu, nawet odrobinę odpocząć żeby zadbać o zdrowie. I nie dzieli nas wielka odległość.
                                                    A dla twojego M to jakby nie było obca osoba w domu i jak słodka by nie była to zawsze nie będzie czuł się swobodnie.

                                                    Asiu Piotruś wziął antybiotyk jak miał miesiąc, a teraz mimo to radzi sobie. Pamiętałaś o podawaniu przez około 2 tygodnie probiotyku po skończeniu antybiotyku? Masz inhalator żeby inhalować ją solą fizjologiczną?

                                                    Dziś mięliśmy wizytę księdza. Pierwszy raz od wielu lat mamy proboszcza- dobrego człowieka. Wypytałam o jego zasady związane z chrztami w naszej parafii. Trzeba będzie kiedyś to dziecię ochrzcić,nie?!
                                                  • joannaa22 Re: Sroda 11.01.12, 18:31
                                                    Czesc dziewczyny.
                                                    Siedze sobie sciagam mleko ni postanowilam skreslic kilka slow. Aleksa nie podawalam Zosi probiotyku, bo tu nawet nie wiedza o czym ja mowie. Jutro sie wybiore do apteki gdzie pracuja polki i zapytam. bo dzis tez tam bylam ale zapomnialam. Wyobrazcie sobie ze dowiedzialam sie za sa leki na wymioty dla ciezarnych. A jak "zygalam" 5 miesiecy w ciazy z Tomkiem to nic nie mieli. Nasza Zoska dostawala butelke kilka razy w swieta jak jechalam na zakupy i wczoraj mialam wizyte w szpitalu i tez butla. Po powrocie glodna i napila sie tylko troszeczke i krzyk wygina sie szarpie dlatego przejdziemy na butle ale moje mleczko. Stwierdzilam ze to marnotrastwo kasy skoro ja mam tak duzo mleka. W sobote dostane od znajomej sciagarke elektryczna bo ta reczna to masakra jakas. Zoska jest gotowa do posilkow i polozna na wazeniu mowila ze mozemy zaczac cos dawac. Wczoraj dostala tyzeczke deserku od 4-go miesiaca. byl straszny krzyk o wiecej. Nie dam jej duzo. Z Tomkiem bardzo wczesnie zaczelismy posilki stale i to tez moglo byc przyczyna tez strasznej alergii jak mial rok.
                                                    Piszcie dziewczyny co u Was.
                                                  • goska797 Re: Sroda 12.01.12, 22:54
                                                    Ja Dziewczyny nie mam kiedy usiąść. Codziennie wieczorem M okupuje kompa, a w pracy nie moge pisac bo mam monit tego co robimy w kompie. U mnie robota, dom, robota i tak wkółko. W zeszły weekend byłam na imprezie firmowej. Kiepsko sie tam czułam bo kazdy ma swoje grupki i generalnie mnie olewali, zreszta jak zwykle. Co ciekawe w poniedziałek zobaczyłam ich nowe oblicze. Zupełnie inni ludzie, nastawienie do mnie i to dzieki jedej imprezie. Poza tym wczoraj dopadł mnie dyrektor i przepytał na wszelkie mozliwe sposoby.
                                                    Ale co ja Wam tutaj o pracy.
                                                    W zeszłym tygodniu dowiedziałam sie, że moja koleżanka i bratowa sa w drugiej ciazy. Jakos złapaliśmy z M doła. Nie umiem Wam tego wytłumaczyc ale jakos dotarło do nas, ze poi co o drugim dziecku możemy tylko marzyc, jezeli w ogóle i to. Chyba dopadła nas zazdrośc i chandra.
                                                    to tyle w skrócie bo M mnie już wyganiasmile
                                                  • joannaa22 Piatek 13.01.12, 08:58
                                                    Goska badz dzielna w pracy. Rob swoje a nikt ci niczego nie zarzuci. Szkoda ze nie masz tam bratniej duszy, bo zawsze byloby weselej i milej. Goska ja zawsze mowie ze na wszystko jest swoj czas. I Wam tez sie uda z drugim dzieckiem. Sytuacja sie poprawi i bedziecie mogli sie znowu starac. A najlepiej jakby to byla "wpadka" bo wtedy nie ma czasu na przemyslenia czy damy rade czy nie. Wtedy to juz trzeba sobie poradzic wink
                                                    U nas Zoska juz lepiej pije z piersi. Wczoraj nie dostala butli wcale. Uwielbiam to przytulanie, teraz zaczyna mnie juz gryzc dziaselkami. I wielka radoche ma jak ciagnie nas za wlosy. Tomasz nie rozumie ze ona tak robi i ze nie slucha jak jej mowi ze ma przestac, wiec i on przestal sluchac. Mowi ze zosia tez nie slucha i go bije. Oj wesolo mamy tu czasem. Do tego wszystkiego moi starsi chlopcy (maz i Olek) mieli jelitowke. Wczoraj M wrocil sie z pracy do domu wymioty biegunka. Nic tylko biegam ze srodkami dezynfekujacymi i wszystko wycieram. Mam nadzieje ze Zoske i Tomka to ominie.
                                                    Piszcie co u Was.
                                                  • aleksa51 Re: Piatek 13.01.12, 12:06
                                                    Czytam co u was ale tylko szybko naskrobę co u mnie.
                                                    Nela i Piotrek nadal mają zapalenie oskrzeli. Piotrek od środy gorączkuje, wczoraj wieczorem miał ponad 39 stopni więc podałam leki przeciwgorączkowe i antybiotyk. A on jest strasznie marudny. M nie wytrzyma, żeby zostać w domu i mi pomóc więc padam, bo i w nocy są płacze. A bóle kręgosłupa nie ułatwiają. Mam nadzieję, że obędzie się bez szpitala. Zmykam bo muszę królewicza w pionie nosić.
                                                  • goska797 Re: Piatek 15.01.12, 22:46
                                                    U nas znowu lipa. Dzisiaj mój M pojechał do swoich dziadków. Babcie juz znacie więc nie bede Wam opisywac jej charakteru. Znowu sie osłuchał jaką ma beznadziejną zonę. Prawdopodobnie to wina teściowej, która streszcza co sie dzieje u nas. Afera o to, że jak Mateo wstanie to bardzoo często M go szykuje, ale to z tego względu, że młody nie da mi sie dotknąc do siebie. Tak więc wyszło, że ja nic nie robie, a on biedny jest wykorzystywany. Napisalam do tesciowej co ona opowiadała, że babcie sie czepia? usłyszałam, że nic i widocznie zasłużyłam. Szlak mnie trafił. nie wiem co bedzie jutro z rana jak przyjdzie. Mam serdecznie dosyć babci M. zawsze cos jej nie pasuje, a ja wybitnie nie zasłuzyłam by byc zoną jej wnuczka. Po porodzie sie roztyłam, Mateo woli M więc matka tez jestem beznadziejna. Mateo tez sie stał bardziej kontaktowy dzięki teściowej. Cały woieczór przekłóciliśmy sie z M o to, ale on nie widzi problemu. Stwierdził, że powiedzał, aby sie nie wtrącała i to wystarczy. Widze ze zgadza sie z nimi i uważa, że o wszytsko dba on i jest lepszym rodzicem. Olała bym inne ich opinie, ale podważenie mojego macierzyństwa jest dla mnie jak wbicie noża prosto w serce.
                                                  • aleksa51 Niedziela 22.01.12, 18:06
                                                    Goska współczuję i mam nadzieję, że M zachowa się rozważnie. Cóż więcej? Na głupotę nie ma leku, a szkoda.
                                                    A synkowi czasem przydałoby się pokazać, że to nie on rządzi i np mimo, że krzyczy, wyrywa sie itp to ty go uszykuj. Jeśli się zdecydujesz na to albo na coś innego to działaj z uporem i regularnie. Bo pokazujesz mu, że to on decyduje a ty się podporządkowujesz. To wbrew pozorom nie jest dla niego dobre. Jak ty przejmiesz "władzę" mały będzie czuł się bezpieczniej. No, ale łatwo pisać, gorzej zrobić więc nie drążę.
                                                    My po szpitalu. W niedzielę małemu się pogorszyło, M był w pracy, mama pożyczyła mojemu bratu auto a ja kombinowałam jakby tu do lekarza z małym. Nawet dzwoniłam do sensowniejszych gotowa zapłacić za wizytę domową ale nie dało rady. W końcu dojechałam do ambulatorium i skierowali małego do szpitala- ostre zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc.
                                                    Teraz już nie ma zmian osłuchowych więc wczoraj powiedziałam lekarce, że mamy inhalator więc chętnie ustąpimy miejsca bardziej chorym, bo oddział przepełniony. I po południu wyszliśmy. Mały jeszcze ma katar.
                                                    Dziewczyny kurowały się w domu. Nela już prawie zdrowa, Madzia jeszcze nie. Sama się męczę bo coś sobie w tym szpitalu złapałam.
                                                    I widzę, że nie napracowałyście się za specjalnie żebym miała co po powrocie poczytać. Niestety wątek pada na naszych oczach.
                                                    Jesteście? Co u was?
                                                    Goska jak po powrocie ślubnego?

                                                    AAA! I podczas mojej nieobecności M kupił auto. Passata combi. Dość stary bo 97 rocznik ale utrzymany jak pięciolatek i wszyscy są pozytywnie zaskoczeni. Natomiast ja nie byłam zachwycona bo jak zadzwoniłam do M który sam sdecydował i był już po zaklepaniu transakcji to nie wiedział jaki pas jest z tyłu po środku - a to było jedyne moje wymaganie- żeby można było z tyłu przypiąć (i oczywiście zmieścić) trzy foteliki samochodowe. Oczywiście, nie ma tam trzypunktowego pasa, wkurzyło mnie to, bo na dodatek wyszło, że dałam mu na pół auta kasę a g...mam. Wogóle nie wziął pod uwagę mojego zdania, sam podjął decyzję. A jakie jest jego zdanie na ten temat? "Jesteś przewrażliwiona" ?!!!!!
                                                    Zmykam bo zaraz może towarzycho wróci - pojechali zapalić dziadkowi znicz i wsiąknęli.
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 24.01.12, 17:03
                                                    Aj Goska nie zazdroszcze.
                                                    Aleksa duzo sobie myslalam czemu nie piszesz. Sprawdzalam codziennie ale nikt nie pisal to i ja jakos nie mialam sil. Aleksa znowu szpital masakra jakas. Dzieki Bogu juz lepiej. A samochod to wiesz rece mi opadly jak to czytalam przeciez ty mowilas ze wlasnie dlatego aby zmiescic 3 foteliki z tylu musieliscie zmienic auto. Faceci to czasem nie mysla. Spodobalo sie auto i juz kupione. A ty i tak bedziesz sie gniesc z tylu. Wiesz zrob prawko i kaz mu tam miedzy foteliki sie wcisnac. A moze da sie jakos zainstalowac 3 punktowy pas? Nie znam aie na autach ja tylko wlewam paliwo i jade wink
                                                    U nas Zoska juz kilka dni z katarem i dzis juz zielony gesty leci. Musze zaczac cos podawac aby nic sie nie rozwinelo. Ja tez uciekam bo banda spi a ja mam naczynia do mycia. pioszcie babeczki.
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 25.01.12, 14:32
                                                    Dziewczyny, Gosia, Aleksa, kurczę, tych waszych chłopaków to ino młotkiem przez łeb wink Aleksa, Twój przesadził , jak nie lubie się kłócić, tak tego bym nie przedarowała wink chyba by poszły paznokcie w ruch wink I znów szpital... Jak czytam ile razy ty sie pałętasz z dzieciakami po tej naszej służbie zdrowia, to mi ręce opadają i tylko myślę i dziękuję losowi, że Milka w miarę odporna jest. Ale to też pewnie do czasu- przedszkole itd.
                                                    Z innej beczki, byłam Milę konsultować w poradni psychologiczno- pedagogicznej, w sprawie tych jej lęków przed obcymi. Pani psycholog wysłuchała, wypytała, i stw., że wszystko jest w normie, żeby dużo wychodzić z nią do ludzi, żeby na siłę nie przyzwyczajać, tylko jak są szanse na kontakt to ignorować chwilowe marudzenie, a jak widać , że nie to odpuścić. Zasugerowała mi jakiś klubik dla dzieci, taki, żeby rodzic mógł z dzieckiem przebywać. Jako, że wcześniej na to wpadłam, zaczęłam szperać. I okazało się, że może ze 100 m od domu mam super bawialnię, świetnie wyposażoną, dla rodziców są stoliki, barek, dzieciaki się bawią, niektórzy rodzice z nimi- Mila była zachwycona. Dzieci się nie boi, tylko dorosłych jak widzę. Godzinka kosztuje 12 zł, czas nieograniczony 30. Ale z takim 1,5 roczniakiem dłużej niż 2 h się nie posiedzi bo to jeść, to spać. Ważne, że znalazłyśmy takie miejsce na zimę wink
                                                    No i u nas ciąg dalszy remontu- łazienka już skończona w 99 %, jeszcze tylko delikatna zabudowa brodzika i dodatki typu dywaniki, wieszaki na papier. WRESZCIE!!! Dziewczyny, nawet nie wiecie jaka to radość po 5 latach mieć łazienkę smile Kuchnia jeszcze nieskończona, ale to nic. Myślę, że jeszcze ze dwa , trzy tygodnie i będzie po wszystkim.
                                                    No, ja się rozpisałam, teraz wasza kolej smile Buziaki dla was wszystkich, trzymajcie się zdroweo przede wszystkim.
                                                  • joannaa22 Czwartek 26.01.12, 13:13
                                                    Basek myslalam sobie wczoraj o tobie czy lazienka juz skonczona. Jakas telepatia wink
                                                    U nas mielismy wczoraj taka akcje z zoska ze myslalam ze na pogotowie pojade. Jako ze ona nigdy prawie nie placze to wczoraj krzyk przez pol h non stop to ja zawalu prawie dostalam. Podalam jej jablko ze slodka marchewka (sloiczek) i polowe zjadla z wielkim smakiem. Po niecalej godzinie sie zaczelo. Tomis nie wiedzial co sie dzieje i jak mowilam ze brzuszek boli to powiedzial ze mam ja kremem posmarowac i wyciagal z lodowki krem z arnika. Z tego placzu usnela i jakies 20 min spala i od nowa. Podalam espumisan i jeszcze pol h i przeszlo jak zasnela to spala 1,5h Pozniej pieknie sie bawila i bylo ok.
                                                    Ja jutro mam rozmowe kwalifikacyjna o prace i nawet nie moge skompletowac papierow. Ciezko mi jakos sie skupic. Bo to ciagle cos siusiu picie itd. Chce sprobowac prace na nocki tylko dwie w tygodniu piatek i sobote. Moze dam rade a kasa na prawde ladna. Musimy kombinowac bo mamy jeszcze kredyt do splacenia a z pensji M nie starczy. Wole te dwie nocki niz co wieczor po 2-3h Tak chociaz poloze dzieci spac ksiazka wieczorem. Musze leciec bo zoska wolawink
                                                  • goska797 Re: Piątek 27.01.12, 21:35
                                                    Joasiu współczuje. Pamiętam jak pierwszy raz Mateo płakał z powodu brzuszka. Koszmar, dobrze, że minęło.
                                                    U mnie średnio. Pożarłyśmy się z teściową i to tak dosłownie. Wydaje mi się, że wylała wszystkie żale. Usłyszałam, że manipuluję swoim M, ale ona sie nie da urobic i nie wejdę jej na głowę. Zaczęło się od smsa, którego do niej napisałam, z pytaniem czy nocuje u nas. Stwierdziła, że zawracam jej tyłek i ma dosyć ciągłych pytań. Potem okazało się, że jej zdaniem ją szpieguje skoro ciagle cos pisze. Generalnie pnoc jej nie sznuje, moj M wszystko robi przy młodym, a ja się lenie. Szlak ja trafia, ze ja nie umiem sobie poradzić z jednym dzieckiem, a ona miala ich 4. Wydaje mi się, że mści się za to, że jej mąż miał ją gdzieś i nikt jej nie pomagał, a mój M ponoć koło mnie skacze. W kazdym razie sytuacja beznadziejna. 2 dni nie gadałyśmy, a dzisiaj M zawiózł ja do domu i pewnie znowu nagada mu jakis głupot.
                                                    W robocie też nie za wesoło bo dyrektor zaostrzył konflikt z moim kierownikiem, który nie przejmuje sie zupełnie i średnio co 2 ląduje w gabinecie dyrektora. Dzisiaj byłam sama więc nagle postanowił odiedzic mój dział by sprawdzic co nasz kierownik poczynia w czasie pracy. Ponoc ostatnio zagladał w maju więc sytuacja musi być ostra. Mam jeszcze miesiąc próbnej umowy a potem nie wiem co będzie.
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 28.01.12, 09:04
                                                    Wiadomo, że najlepiej jak kobieta wszystko przy dzieciach robi, bo dzieci są kobiety, a mężowie to kawalerzy mający własne życie...
                                                    Do czasu kiedy poszłaś do pracy siedziałaś ty z dzieckiem? Ty je urodziłaś, pielęgnowałaś i ...brzydko pisząc byłaś uwiązana jak pies przy budzie?
                                                    Ale pewnym osobom nie przetłumaczysz. Czy zależy im na szczęściu dziecka czy może na rozbiciu waszej rodziny?
                                                    Tak to jest z byciem zależnym - trzeba wszystkiego wysłuchiwać. Współczuję bo wiem, że czujesz się okropnie. A wasz podział obowiązków to nie sprawa rodziny twojego M.
                                                    Ja czasem czytam jak ojcowie odciążają mamy, jak kąpią dzieci od urodzenia, jak w nocy wstają przewijać itd to tylko pozazdrościć. Mężczyźni robią takie rzeczy!! Ale ci którzy nie chcą przywołają na przykład kolegę, znajomego, krewnego, który w domu NIC nie robi. Co jest niezwykłego w tym, że twój M zajmuje się własnym dzieckiem?! Ale wiem. To nie tobie trzeba tłumaczyć.

                                                    Asiu jeszcze nocki?? Ty padniesz. Ale rozumiem. Po prostu pracowita kobieta kochająca rodzinę jesteś. Jakby mi trafiło się dorobić trochę grosza to też bym pewnie po nocach siedziała. Ale u mnie nie ma możliwości odsypiania w dzień.

                                                    No i 0d 2 lutego będę już po urlopie macierzyńskim. Ponieważ na Nele dostaliśmy orzeczenie o niepełnosprawności na kolejny rok przechodzę na zasiłek i świadczenie pielęgnacyjne - łącznie 670 zł więc mój dochód maleje o połowę mniej więcej. Madzia dostanie odmowę w sprawie niepełnosprawności i będziemy składać odwołanie bo miesięcznie dostawałabym na nią 150zł. Ale do tej pory i tak całą kasę wydawałam na dzieci i na jedzenie - bo jestem przecież na diecie ze względu na Piotrka. Muszę zastanowić się teraz nad wydatkami. Chyba będę raz w tygodniu pomagała mamie w firmie bo sama się nie obrabia - siedzi do późna bo od czasu jak odeszłam na zwolnienie do teraz doszło jej kilku klientów. Obawiam się tylko że mały będzie głodował bo M wczoraj przez 7 godzin wlał w niego pół małej buteleczki mleka...a do niego trzeba po prostu cierpliwie, jak wypluje smoczek to się porozgląda i trzeba mu dawać aż zaśsie..

                                                    Basek jak wprowadziłam się do męża to latałam do wychodka w podwórko i myłam się w misce. Naczynia też w misce..Na szczęście na początku mojej ciąży zmobilizował się i doprowadził wodę, skończył instalacje. Ale i tak do tej pory nie mogę nalać sobie 3/4 wanny wody i poleżeć. A zaznaczam, że wychowywałam się w bloku.

                                                    Piotrka już od 2-3 dni nie boli brzuch i pracujemy na zwiększenie ilości mleka. Ale on nawet w trakcie ssania potrafi się nudzić. Oby nie było to zapowiedzią nadpobudliwości.
                                                    Dziewczyny miały w przedszkolu występy - do Neli wysłałam teściową, do Madzi moją mamę. Madzia przyznała że trzęsła się podczas całego występu ze strachu ale ładnie i bez pomyłki powiedziała (wiem bo dałam mamie aparat i mi nagrała). A ja nie mam kiedy wyskoczyć na konkretne zakupy. Zawsze jak wyjedziemy to M wymyśli jakieś sprawy, że czas leci i trzeba wracać bo Piotrek głodny. A muszę m.in kupić dziewczynkom rajtuzy, chciałam kupić pościel z wzorami dla dzieci (dostałam jeden komplet z księżniczkami ale powlec jednej to będzie krzyk i awantura, płacze i poczucie niesprawiedliwości). I do apteki trzeba po kolejne zapasy...
                                                  • goska797 Re: Piątek 28.01.12, 14:36
                                                    Aleksa ja juz olewam fakt, że ich zdaniem jestem nie odpowiednia. Po porodzie słuchałam, że przytyłam i mimo, że ważyłam 8 kg mniej niz przed ciążą to i tak byłam za gruba. Zawsze byłam za biedna, za głupia itp. Generalnie podział obowiazkow sie nie zmieni i ja nie mam zamiaru dostosowac zycia swojej rodziny do wymogów teściowej. Faktem jednak jest, że nie moge jej zapomniec czy wybaczyć, iż st ze zaniedbuje własne dziecko i nigdy przy nim nic nie zrobiłam. Przekroczyła granicę, której nie powinnam. Póki co odzywałyśmy sie do siebie służbowo.
                                                  • joannaa22 Niedziela 29.01.12, 16:50
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Rozmowa przeszla pomyslnie. Musza sprawdzic mnie kryminalnie i musze ja zainwestowac w szczepienia jesli chce pracowac w szpitalu i szkolenie tez platne. Pozniej sobie to odbije. Ja troche sie obawiam tych nocek czy dam rade ale nie mam wyjscia. Moge tylko pracowac w piatek i sobote bo M ma weekendy wolne.
                                                    Goska strasznie ci wspolczuje bo taka chora sytuacja na dobre nie wyjdzie. Mateo na to wszystko patrzy i zaczyna rozumiec. Widze ze cokolwiek bys nie zrobila to i tak zawsze bedzie zle.
                                                    Dziewczyny co myslicie bo zoska nie chce juz piersi a ja nie chce stracic pokarmu. Mam sciagarke reczna ale nie idzie mi za dobrze szybciej jak sama sciagam reka. Niestety na dluzsza mete sie nie da. Zamowilam juz sobie elektryczna i czy myslicie jak zaczne sciagac regularnie co 3h to wroci mi troche wiecej pokarmu? Mala strasznie lubi moje mleczko ale juz jakos go mniej. Chce aby pila chociaz dla odpornosci no i troche z oszczednosci wink
                                                    W tygodniu chce isc do lekarza zapytac o pomoc psychologiczna dla Olka sad Nie wiem jak go wychowywac. Tak wczesne macierzynstwo nie jest dobre. Nie mial nigdy kar i obowiazkow. Wychowywalam go z tesciowa i ona na wszystko pozwalala a potem nie mialam u niego autorytetu. Potem pojechalismy do Anglii i moglam mu tak duzo kupic mial wszystko co chcial. Milolaj byl zawsze baaaardzo bogaty. Nie wiem jak mam do niego dotrzec traktuje mnie gorzej jak kolegow. Przez to wszystko chyba zaczynam go nielubic ;-( nie umiem powiedziec po takich akcjach jakie robi ze go kocham. To chyba we mnie jest problem. Lece zrobic sobie kawke poki Joska spi. Pozdrawiam wszystkie babeczki i piszcie co u was bo bardzo lubie tu zagladac. Asia
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 30.01.12, 11:25
                                                    Witam!
                                                    Asiu ja sama korzystam czasami z usług psychologa w sprawie Madzi, mimo, że ona ma dopiero niespełna 6 lat a ja niejedną książkę o wychowaniu przeczytałam. Czasem potrzebuję sobie tę wiedzę odświerzyć. Ostatnio przypomniało mi się, jakim rodzicem być nie chcę. Chciałabym być taka jak moja mama i jej mama- taka cierpliwa. A jestem bardziej jak mój ojciec - drę się na dzieci. Chociaż jestem chyba łagodniejsza niż on to jednak wiele po nim powtarzam. A nie chcę. I znów po tej analizie zaczynam się bardziej starać. Boję się, że jeśli szybko nie zbuduję dobrej relacji z dziewczynkami, szczególnie z Madzią to już zawsze będziemy od siebie daleko. Czasem niestety brak sił. Ale muszę pamiętać jaka nie chcę być.
                                                    Z tym kupowaniem wszystkiego to też troszkę przesadzaliśmy ale dlaczego nie kupić dziecku słodycza o który prosi skoro możemy, my nie mięliśmy bo nie było stać rodziców...więc sami zapętliliśmy to błędne koło. Dzieci nie doceniają tego co mają. Ja wiecznie chodziłam w ubraniach po kimś, a teraz do przedszkola staram się żeby dziewczynki miały nowe, a jeśli używane to w tak dobrym stanie, żeby nikt nie mógł się domyśleć. I sądzę, że tego też nie docenią. Ach...można by tak długo pisać. Ale ogólnie nasze pokolenie daje dzieciom materialnie więcej niż miało samo i dzieci teraz są inne.
                                                    Małemu dziś darowałam spanie na dworzu bo termometr pokazuje -12. I tak później jedziemy kilka spraw w mieście załatwić to troszkę się przewietrzy. A słyszałyście że pod koniec tygodnia może w nocy spadać do -30? Znów będzie globalny problem z zamarzaniem wszelkich cieczy w autach.

                                                    Goska trzymaj się mocno. Już nie pierwszy raz słyszę historyjkę kiedy to "Ta kobieta" jest niegodna ich syna, wnuka...bo za biedna, za brzydka...W takim razie z jakiego powodu twój M cię wybrał?
                                                  • joannaa22 Wtorek 31.01.12, 13:22
                                                    Witajcie
                                                    Dziewczyny nie wiem co sie ze mna dzieje. Juz od kilku dni mam takie dziwne zawroty glowy. Jak wstane, albo poskacze to tak dziwnie mi sie w glowie kreci. Dzis jakies goraco mnieoblalo.Myslalam ze z glodu ale zjadlam i jeszcze gorzej. Jest mi niedobrze i dziwnie. Boje sie Zosi nosic. Ona lezy na podlodze a ja przy niej siedze i ja zajmuje.
                                                    Zoska dostala antybiotyk bo wczoraj sie znowu rozplakala i nie moglam jej uspokoic. Jako ze ona nigdy nie placze to wiedzialam ze cos nie tak. Podalam paracetamol i przeszlo a jak przestal dzialac to znowu placz. Pojechalam do lekarza i ma poczatek zapalenia oskrzeli i gardlo. Juz wiem dlaczego tak malo pije mlaka poprostu ja boli.
                                                    tak sie zle czuje a mam tyle pracy.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 01.02.12, 17:50
                                                    Jak poskaczesz?!! Mi się zdarzają takie błyskawiczne zawroty, takie jakieś dziwne zjazdy przez malutką chwilkę jak mam dużo pobudek po nocach i przemęczona jestem - czyli często. Może powinnaś iść do lekarza?
                                                    Mój Piotrek też jak był chory to zachowywał się gorzej - płakał w nocy mimo, że był nakarmiony i przewinięty.
                                                    Dziś byliśmy na szczepieniu. Akurat siedziałam w biurze i pomagałam mamie się obrobić jak zadzwoniła pielęgniarka. Z nią się umówiłam a tu niespodzianka - M nie odbiera telefonu, a moja komórka siada...w końcu udało się go zaszczepić i to najważniejsze. Dobił do wagi z przed zapalenia płuc. Chwalą, że ładnie się rozwija.
                                                    Dziś dostałam do rozliczenia jedne papiery więc zwróci mi się ogłoszenie (chyba wczoraj pisałam?).
                                                    Jutro jedziemy z Nelą do poradni genetycznej

                                                    Asia trzymaj się bo zasuwasz na pełnych obrotach, a nawet szybciej.

                                                    Goska lepiej już? Sytuacja się uspokaja?

                                                    Basek wszystko już dopięte?
                                                  • goska797 Re: Wtorek 04.02.12, 14:24
                                                    Witajcie
                                                    Ja codziennie do was zagladam, ale w pracy nie moge pisać bo wszytsko monitorują. W domu z koleji M kompa okupuje. W kazdym razie jestem na bieżąco z wiesciami u Was.
                                                    U mnie sytuacja sie ustabilizowała jak sądzę. W ostatni weekend z M znowu walczylismy. generalnie o wszytsko i o nic. Wina tez jest po mojej stronie bo jestem nerwowa. Nie znam powodu, ale ostatni czas dal mi się we znaki. Z teściowa neutralna sytuacja. Nie rozmawiamy na temat tamtej awantury. Odzywam sie do niej tyle co musze, jesli o cos pyta. Moze to kiepska taktyka, ale nie chce jej zostawiac teraz na lodzie, gdy zrezygnowała z opieki nad tamtym chłopcem by siedziec z Mateo, jakiekolwiek były jej zamiary.Nie potrafię tak jej wykiwać, w końcu jest babcia mojego dziecka. Z M obgadalismy wszytsko. Mam nadzieje, że ten weekend bedzie spokojny i dotrzyma danego słowa o punktualnym powrocie do domu. w pracy jakos ten tydzień przebiegł spokojnie. Mam nadzieje, ze pod koniec lutego przedłużą mi umowę. Mam nadzieje, ze dadzą mi na dłużej niż rok, bo jak sie okazało to zalezy od dyrektora. Część osób po okresie próbynm dostało na rok część na 10 lat. Gdybym dostała na dłuzej to chcielibysmy zacząść sie starac o drugiego malucha, gdy już sytuacja sie u nas ustabilizuje. Powoli rodzi się we mnie chęć spróbowania jeszcze raz, ale to jeszcze taka malutka iskierka.
                                                    Przez ostatnie dni strasznie bulwersowała mnie sprawa tej Madzi. Wczoraj aż mi same łzy napłynęły do oczu. strasznie mi żal tej ślicznej dziewczynki.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 05.02.12, 08:07
                                                    Gosiu, dobrze, że wszystko dobrze u Was. ja też ostatnio żyję wiadomościami o tej małej biednej kruszynie. I nie interesuje mnie czy to był wypadek czy nie. Matce za takie wodzenie za nos i policji i społeczeństwa dałabym najwyższy wymiar kary. Rozumiem, że mogła być w szoku itd. Ale co miało powiedzieć to dziecko?? Nie widzę żadnego wytłumaczenia. Dobra dziewczynki, lecę do szkoły smile
                                                  • joannaa22 Re: Wtorek 07.02.12, 08:53
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Ja tez duzo myslalam o tej historii z mala Madzia. Nie moglam sobie z tym poradzic nawet nocami jak wstawalam do Zoski to duzo o niej myslalam gdzie moze byc i czy jej cieplo czy ma co jesc. A tu calkiem inaczej. Caly czas szukalam jakiegos usprawiedliwienia dla matki. Szkoda gadac.
                                                    U nas w miare, choc juz nie wiem chyba wole isc na nocki bo chociaz mi za nie zaplaca ze nie spie i pracuje. Tomkowi wychodzi gorna 5 goraczkuje i jest przeokropnie marudny. Zoska juz w ogole nie ciagnie cyca i mam z tego powodu jakiegos dolka. Probuje sciagac laktatorem ale mam coraz mniej pokarmu. Musze znalesc jakis magiczny sposob na powiekszenie laktacji bo nie za bardzo chce pic modyfikowane wypija tylko po 60ml a mojego to nawet 100ml. Dzis mam troche zalatwiania bo do banku urzedu zakupy bo pusta lodowka wywiadowka i wieczorem spotkanie z Ksiedzem w sprawie chrzcin.
                                                    Piszcie co u was Asia
                                                  • joannaa22 Sroda 08.02.12, 16:30
                                                    Czesc dziolchy wink
                                                    Nie piszecie to ja napisze co u nas. Zaczelam podawac Tomkowi wiburkol w kropelkach i musze stwierdzic ze chyba juz troche lepiej bo w nocy troche lepiej spal. Zoska nie chce lezec chcialaby siedziec w lezaczku bo tam jej pupa wpadnie i nie kiwa sie na boki. Sciagam pokarm 3-4 razy dziennie i chyba jest lepiej bo wiecej mleka naplywa. Za jakies pol godzinki jade na wywiadowke do szkoly Olka i na pewno znowu naslucham sie jaki on jest grzeczny i co ja od niego chce mowiac ze czasem jest taki okropny. Strasznie mnie boli glowa wiec trzeba jakies proszki wziasc i zbierac bande w auto i do szkoly. Pozniej zakupy takie szybkie i prasowanko. Maz jedzie do szkoly wiec wieczor bede sama walczyc z maluchami. Jak sie tylko uda to ide spac tak szybko jak tylko sie da. Lece babeczki. Piszcie.
                                                  • aleksa51 Re: Sroda 09.02.12, 13:48
                                                    Ja też jak jestem sama z dziećmi to staram się tak organizować żeby wcześnie się położyć. W nocy miewam przeciętnie minimum 5 pobudek, często więcej. Zawsze któreś z dzieci ma dyżur i jak dwoje śpi dobrze to trzecie robi pobudki. Wczorak poleciała mi krew z nosa, a innej przyczyny niż przemęczenie nie widzę.
                                                    Czekam na przesyłkę bo jutro bal karnawałowy moich dziewczynek a część stroju Madzi jeszcze nie dotarła. Dzwoniłam przed chwilą do mojego taty - jest listonoszem - ma sprawdzić czy nie leży na poczcie. Madzia ma być kotem - kupiłam jej czarne rajstopy, getry, body, czarny lakier do paznokci. Nis i wąsy namalujemy eyelinerem. Ale nie dotarły uszy, ogon i muszka. Nela natomiast ma być lekarzem. Ubiorę ją w białe getry (będą raczej na nią luźniejsze jak spodnie), mam w domu zakupiony jeszcze w ciąży stetoskop, mam maseczki chirurgiczne więc te atrybuty przymocuję do białej chłopięcej koszuli, którą dziś kupiłam - założę jej na bluzkę i zostawię rozpiętą to będzie służyła za kitel. Nie chciałam przebierać ich za księżniczki bo pewnie połowa dziewczynek nimi będzie.
                                                    Piotruś zaś dostał zamiłowanie do nocnego produkowania w pieluchy. Dziś w nocy przewijałam 6x.
                                                    I właśnie sobie przypomniałam, że mimo skrzętnie zrobionej listy co dziś załatwić podczas wypadu do miasta nie załatwiłam jednego, bo też nie wpisałam na listę : nie odebrałam decyzji odmowy orzeczenia Madzi. A miałam ją odebrać wcześniej żeby napisać odwołanie i szybko je wysłać...na szczęście jutro znów będę w mieście i może nie zapomnę. Muszę sobie wszystko notować w kalendarzu bo bez tego ani rusz.

                                                    A co u was?
                                                  • jedynybasek5 Re: Sroda 10.02.12, 14:24
                                                    Aleksa trzymasz się dzielnie i tak, ja chybabym dawno padła na twarz. Ale i tak radziłabym Ci porobić podstawowe badania krwi i moczu. Może na papierze wyjdzie jakaś nieprawidłowość, pomachasz mężowi i powiesz, że robisz sobie wolne. Bo inaczej chyba nie załapie.
                                                    U mnie remontu ciąg dalszy, kuchnia praktycznie zrobiona, teraz szwagier męczy przedpokój, więc gładzenie i kurzenie sad W sumie wszystko już mamy ale trzeba go jeszcze pomalować żeby się nikt nie doczepił. No i muszę zdobyć jedną pieczątkę. Wrrr im bliżej tej kontroli tym większego mam stresa. Ciągle myślę, co to za ludzie przyjdą i czy nie będą się czepiać o byle pierdołę. Masakra. Chyba się załamię, jeśli okaże się, że coś jest nie tak. Brrrr. Trzymajcie się ciepło dziewczyny.
                                                  • jedynybasek5 Re: Sroda 13.02.12, 12:56
                                                    A no i miałam jeszcze o czymś wspomnieć i zapomniałam. U mojej mamy podejrzewają jednego z dwóch wrednych- Parkinsona. jutro idzie na badania. Oby wszystko było dobrze. Chciałabym, żeby mogła sobie wziąć kiedyś Milcię na wakacje do siebie jak będzie starsza, ona też marzy o tym , ale jeśli okaże się, że jest chora to plany się sypną. Ma dopiero 58 lat cholera, ja nawet nie wiem jak Parkinson przebiega, chciałabym, żeby była koło nas co najmniej do setki smile a choróbska mają to do siebie, że jak się już zaczną to cholera nie chcą odpuścić. Trzymam kciuki, żeby było wszystko dobrze. Może te objawy, które ma to jakiś zwykły niedobór witamin czy coś.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 20.02.12, 11:14
                                                    Przełamę ciszę.
                                                    U nas kolejny kryzys. Ja ledwo chodzę, ale to tak na marginesie. Mały zaczął gorączkować bez innych objawów w nocy z czwartku na piątek. W piątek po południu musiałam skąbinować sobie transport (M pracował) i dojechałam z nim do pediatry. Nie stwierdziła nic, dała skierowanie do laryngologa, bo w takiej sytuacj podejrzewa się : trzydniówkę, uszy, układ moczowy. Wątpiłam w te uszy bo ani bardzo się nie darł, nie płakał po nocach i dał sobie uszy wyczyścić. Ale w niedzielę rano nie chciał dydłać mleka i gorączka szybciej wracała więc pojechaliśmy te uszy sprawdzić. Ponieważ było ok. Pobrałam próbkę moczu i wysłałam M do laboratorium. Wyszło, że liczne bakterie. Więc znów w auto i do ambulatorium. Lekarka stwierdziła, że jeszcze do tego gardło, bo coś tam opuchnięte...Wypisała zastrzyki. Ale nie napisała na zleceniu że do domu. Więc dziś rano musiałam znów mamę od pracy odrywać i pojechać na zastrzyk. Okazało się, że żeby do domu przyjeżdżali to jeszcze muszę wejść do pediatry bo muszą mieć na piśmie od lekarza. Ta z kolei nie widziała nic w gardle (przychylę się bardziej do tej opinii bo było jasno, a wczoraj w tym ambularorium ciemno jak lekarka zaglądała) i powiedziała, że jak tak wysoko gorączkuje (a gorączkuje ponad 39 stopni) to do szpitala, bo trzeba leczyć dożylnie, nawadniać i zrobić dodatkowe badania. Podpisałam w karcie, że nie zgadzam się na szpital. Ale wzięłam skierowanie na wszelki wypadek. Będę obserwować i jeśli dziś gorączka nie złągodnieje to ...do szpitala. Tylko nie wiem czy na miejscu czy nie uderzę jednak na Sporną do Łodzi. Oby leki pomogły. Dziewczyny ja jeszcze nie zapłaciłam za poprzedni szpital- za mój pobyt z małym...Trzecia hospitalizacja w ciągu pół roku?!
                                                    Co tu więcej pisać? Dziewczyny lekko zakatarzone ale chodzą do przedszkola. Znając złośliwy los...nie , nie napiszę, nie chcę wykrakać.
                                                    Przetrwać.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 20.02.12, 22:43
                                                    Aleksa bardzo mi przykro, ale wierze, że sie wszystko ułóży.
                                                    Ja sie nie odzywam troche z powodu braku czasu, troche z powodu kiepskiej sytuacji. Nie mam nastroju i nie chce Was zanudzać. Sytuacja miedzy mna a M jest dramatyczna. Nadajemy na zupełnie innych falach. Codziennie chodzimy do pracy, wieczorem nie mamy juz czasu na nic bo trzeba troche dom ogarnąć, ugotowac dla Mateo obiad na nastepny dzień. M za to siedzi głowa w necie i rozkręca swój biznes. W weekend w soboty zostaje z młodym sama bo firma. W niedziele niby ma byc w domu ale za jakis czas sie okazuje, że jednak musi jechac bo klient. Co weekend są więc awantury bo siedze sama. Mój M tego nie rozumie. Twierdzi, że powinnam sie cieszyć, że cos mu sie chce w życiu robic a nie marudze, inne zony to by sie cieszyły.
                                                    do tego wszytskiego nadal mam żal po tej aferze z tesciowa. Nie potrafię ani jej ani nawet M wybaczyc tego, że uważaja mnie za zła matkę. Boli mnie to jak cholera. nie moge s łuchać, że młody woli tatę bo lepiej sie nim zajmuje. Fakt, że wariuja odkad M pojawi sie w drzwiach. Ja taka nie jestem, czuje sie zmęczona po pracy. Czuję też, że to ich gadanie, to, ze Mateusz mnie odsuwa na boczny tor powoduje, że jestem jak bąba zegarowa. Czuję, że własne dziecko ma mnie gdzies, a przez to nie potrafie nic z siebie mu dać ponad to co musze. Wiem, że to moja wina. Zacięłam się. Te moje samotne przesiadywanie w weekendy, podwarzenie mojej roli matki spowodowało, że non stop czepiam się M. Póki co nie znajduję wyjści z tej sytuacji.
                                                    Do tego wszytskiego nie wiem czy przedłużą mi umowe w pacy. Ponoć dyrektor zapytał czy moje stanowisko jest potrzebne? Kierownik stwierdzil, że jest i karze mi spokojnie czekac. On zupełnie nie rozumie moich nerw. Stwierdzil ze powie mi jak bedzie czas i żebym wyluzowala.
                                                    Generalnie zanudziłam Was na amen. Niepokoi mnie sytuacja z M, ale z młodym bardziej. Dzisiaj pierwszy raz wyprosił mnie z pokoju bo chciał sie pobawic tylko z tata. Nie wiem Dziewczyny co sie ze mna dzieje.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 21.02.12, 15:51
                                                    Alekse duzo sobie myslalam o Was. Dobrze ze sie nie zgodzilas na ten szpital. Ja tez bym tak zrobila. Strasznie mocno trzymam kciuki za Was. Czasem tak sie zastanawiam jak to Bog nas stworzyl i dal tak duzo sily i wytrwalosci. Jakby chlop mial ogarnac to wszystko sam co my robimy to chyba by zwariowal. Moj M czasem pod koniec weekendu to mowi ze on by chyba nie dal rady jak ja. Dzieci zakupy gotawanie sprzatanie prasowanie i jeszcze zabawa z dziecmi. Musze przyznac ze stara sie odciazyc mnie w weekendy. W vniedziele mielismy chrzest Zoski. W angielskim kosciele i bylo przepieknie, bardzo urioczyscie ale na luzie. Jestem pod wielkim wrazeniem. Rodzinka najblizsza moja dopisala ale meza to lepiej nie pisac. Meza brat to wolal antene satelitarna montowac.
                                                    Dziewczyny strasznie mi przykro bo przez ten caly tydzien przygotowan do chrzcin nie sciagalam mleka tak czesto i niestety trace pokarm. Wiem ze zoska juz 7 miesiac zaczela i tragedii wielkiej nie ma, ale wiem ze to moje ostatnie dziecko i chcialam jeszcze pokarmic.
                                                    goska nie mam nawet pojecia co cii napisac moge tylko pocieszyc i trzymac kciuki aby wszystko sie pprawilo.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 22.02.12, 13:44
                                                    Witam dziewczyny. Aleksa, siły duuużo życzę. Wiesz co, podziwiam Cię, że zdecydowałaś się na 3 dziecko mając tyle szpitalnych doświadczeń z dziewczynami. Na pocieszenie napiszę Ci, że przecież te choróbska muszą kiedyś się skończyc. No nie będą chyba chorowali wszyscy do 10 roku życia! Gosia, Tobie tym bardziej współczuję, ja kiedy pokłócę się z M., to nie mogę nic robić bo myślę, jakby tu szybko sprawę zakończyć. A u Ciebie to już tak długo trwa... Jak czytam co piszesz o tym podważaniu roli matki to wściekła jestem na nich- jak w ogóle można tak powiedzieć, POMYŚLEĆ nawet! Synek nie robi się coraz młodszy, coraz więcej rozumie, szkoda gadać. Musisz jasno dać do zrozumienia, że nie życzysz sobie takich insynuacji i jeśli nadal będą takowe robić to koniec kontaktów z dzieckiem, bo jeszcze mu nagadają bzdur. Oczywiście z tatą nie możesz kontaktu zabronić jakby nie było, więc inaczej big_grin Powiedz mu, że jedno zdanie na temat Twojej matczyności i obiadki będzie sobie robił sam, ot co. Założe się, że podziała, a jak nie to niech leci do mamusi- Ty będziesz miała spokój, bo i tak go w domu nie ma, obowiązki na Tobie, mamusia i on też pewnie zadowoleni. Wiem , wiem, łatwo się mówi. A Mały, jak to dziecko. Mamę ma częściej, więcej, więc łaknie kogoś innego. Wyprasza się- potraktuj to normalnie- ok. spoko. Swoją drogą, zaczynam się cieszyć, że Mila jeszcze nie mówi, tzn, mówi. NIE. Buziaka nie dała mi już chyba z 2 miechy, na każde "daj mamusi buziiii" jest nie i wyrywa się. Pocieszające , że tacie też nie daje wink Nie chce się przytulić, no chyyyba, że coś przeskrobie z premedytacją ( np. wyłamanie drzwi lodówki) i dostanie opierdziel to leci przyłożyć na jakieś 3 s głowe do moich nóg i leci dalej wink Tak, że Mały raczej nie postrzega Ciebie jako złej matki. Dzieci kochaja miłością bezinteresowną, bezgraniczna. Okazują za to w różny sposób big_grin Nie przejmuj się Gosia tym, mówię Ci. Jak była moja mama, to Mila non stop latała uśmiechnięta, powiem nawet - uchachana od ucha do ucha. Teraz babcia wyjechała, ja mam całkiem inne usposobienie. Nie chce mi się skakać po podłodze, wygłupiać , i stroic min , więc Mila też jest bardziej wyciszona, za to nadrabia rozrabianiem z nudów. Miło było widzieć ją cały czas radosną , ale nic na siłe. Babcia to babcia i z babcią robi się co innego, a z mamą co innego. Co nie oznacza, że nie mam myśli typu " mogłoby by lepiej", leń ze mnie bo nawet z własnym dzieckiem mi sie nie chce bawić, takie tam. Codziennie mam takie myśli. Ale taka już jestem , za to gwiazda może wywalać mi pranie z miski i nie drę się ( przeważnie wink), robić bałagan, rozrzucać jedzenie po podłodze, zabawki, polewac dywan woda z butli. masę rzeczy, które w innym domu byłyby zabronione. Coś za coś smile A no i jeszcze coś. Teraz jest taki czas, że dziecko , szczególnie syn, jest wpatrzony w tatusia jak w obraz, to jest jego wzorzec męskości, wszystko co robi tatuś jest cool, a mama, to może najwyżej kanapke przynieść wink
                                                    No, rozpisałam się straszecznie, na koniec dobra wiadomość- remont skończony u mnie, czekamy teraz na tą inspekcję. Dzisiaj był elektryk robić jakieś próby, muszę tylko pokserować wszystkie papiery z rekontrolami i wsio. Inspektorka, ta która będzie u nas przyjemna babka, ale ponoć jej koleżanka jest mniej przyjemna a być może będzie z nią albo nawet sama surprised No cóz, u nas wszystko zgodnie z przepisami więc chyba nie ma strachu smile Trzymajcie kciuki. O, słowo o kserowaniu przypomniało mi, że musze nabić moja drukarkę, bo wystarczy, że kolorowy kartridż nienapełniony i czarny też przestaje fungować. Więc lecę babrać się w tuszach róznej maści wink Trzymajcie się moje drogie, jak doczytałyście do końca to podziwiam i dziękuję big_grin
                                                  • aleksa51 Sobota 25.02.12, 09:25
                                                    Witam.
                                                    Dziewczyny myślę o was i waszych problemach.
                                                    Goska jestem z tobą myślą i mam nadzieję, że szybko będzie lepiej. Wiem, że czujesz się parszywie. Rozumiem i przytulam wirtualnie.

                                                    Basek teraz nareszcie możesz się nacieszyć ludzkimi warunkami w domu. Ale w tych czasach w naszym kraju ludzie nadal żyją w drewnianych chatach bez sanitariatu. A my często nie doceniamy tego co mamy. Ty zapewne doceniasz wink

                                                    Asiu jak u ciebie? Jak dzieci? Co z nową pracą? I jak ty się czujesz?

                                                    U Piotrusia USG wykazało wypełnioną miedniczkę nerkową co wskazuje, że najprawdopodobniej (okoliczności wskazują, że znikome szanse, że jest inaczej) ma wadę układu moczowego. Mamy skierowanie do Łodzi na Sporną. Lekarka najchętniej wysłała by nas tam w poniedziałek rano, sprawa pilna bo trzeba szybko go zdiagnozować bo to poważne zagrożenie. Ale rozmawiałam z nią, że w poniedziałek od rana będę starała dodzwonić się do tamtejszego bardzo dobrego lekarza i z nim ustalić dalsze postępowanie - liczę po cichu, że każe przyjechać na "jednodniówkę" a po jakimś czasie po wyniki. A w poniedziałek rano jeśli nie pojedziemy to do lekarki ustalić dalsze leczenie do czasu jak przejmie go specjalista. Na razie nadal dostaje antybiotyk w zastrzykach. Na szczęście przyjeżdżają na zastrzyki do domu, chociaż tyle lżej.
                                                    Ja chodzę w kratkę na rehabilitacje i nie wiem czy uda mi się do końca ją zrealizować. Powinnam iść jeszcze 3x. Nic właściwie ona nie da bo robię przerwy ale chociaż zrobię ksero karty zabiegów dla ubezpieczyciela bo prawnik złożył o moje odszkodowanie po wypadku z czasu ciąży do sądu (zaniżyli mi je).
                                                    Nie mam siły myśleć o tej prawdopodobnej wadzie. Moja siostra miała dwie wady z możliwych i przeszła kilka operacji, będzie "chora" do końca życia...długo by pisać. Może nie mam siły, a może bardziej boję się o tym myśleć. W swojej naiwności mam jeszcze nadzieję, że Piotruś okaże się wyjątkowym przypadkiem i nie ma u niego wady.
                                                  • goska797 Re: Sobota 25.02.12, 15:04
                                                    Aleksa bardzo mi przykro z powodu Piotrusia. Wiara czyni cuda i mam nadzieje, że wszystko się dla Was ułoży pomyslnie.
                                                    Basiu super, ze remont dobiegl końca i możesz sie cieszyć nowym-starym mieszkaniem.
                                                    Dziękuje Dziewczynki za słowa wsparcia. Sytuacja w domu niby spokojna ale duzo sie nie zmieniło. W tym tyg M spędził 3 wieczory w firmie i dzisiaj od rana to samo. Twierdzi, że niby mnie rozumie, ale i tak wszło, że musiałam się dostosować. Sytuacja z ocena mojego macierzyństwa jakby ucichła. Nikt o niczym nie wspomina. Ja za to mam poczucie winy, że po pracy nie mam siły by z młodym ganiać. Wiem, że nie daje mu 100% kiedy byłam w domu, ale praca jest dla mnie też ważna.
                                                    Apropo dostał przedłużenie umowy i nie wielką podwyzke.
                                                    W zeszłym tygodniu widziałam się z koleżanka. Kiedys Wam o niej opowiadałam. Ma córke w wieku Mateusza, teraz okazało się, ze znowu jest w ciązy. Ponoc nie mogli miec dzieci i poprzednie dziecko maja w wyniku inseminacji. Wiadomośc super poniewaz koleznak ma 36 l i generalnie nie dawali im szans. Gorzej, ze nie mogą się cieszyć ponieważ nie ma pracy, zyją z oszczędnosci w zasadzie bo pensja M idzie na rate kredytu. Starałam się ja jakos pocieszyć ale łatwe to nie było. Wierzę, że jednak dziecko to pojawiło się z jakiegos powodu i nic nie dzieje sie bez przyczyny.
                                                    Na fali drugiego etapu ciąż wokól nas moj M zaczął namawiać mnie na drugie dziecko. Ja jednak myslę, że to nie jest jeszcze czas i miejsce.
                                                  • jedynybasek5 Re: Sobota 26.02.12, 19:04
                                                    Gosia, jedno co mi przychodzi do głowy na odpowiedź o 2 dziecku, to , że skoro już przy pierwszym jesteś wyrodna matką, to przy drugim pewnie będziesz pewnie podwójnie wyrodna smile aleksa, oby Piotruś był zdrowy jak rybka. Bedę trzymać kciuki za was wszystkie. U nas za to- Mila chyba zaczyna bunt dwulatka czy co- wszystkich chce bić a mnie to już w ogóle szczypie gryzie aż do sińców. Parę razy dostała klapsiocha ( wiem wiem, niewychowawcze i tak dalej, ale nerwy mi puszczają, czasem po łapkach dostała jak biła, oczywista sprawa potem wyrzuty sumienia) ale to nic nie działa, więc dziś jak mnie ugryzła to zamknęłam ją w pokoju, po jakimś 3 mi nutach ją wypusciłam, wzięłam na ręce, pogadałam , że mamusi przykro, boli itp. Ale na takie tłumaczenie to ona chyba za mała jeszcze. Może wy macie jakies pomysły jak ułaskawić małego gryzonia- terrorystę ? big_grin Pozatym jest kochana , ale ja nie znoszę kiedy mnie bije albo grzyie, mam ochote wtedy ją ustawić w szeregu, tylko, że nic nie działa smile Ot, moje metody wychowawcze wink
                                                  • joannaa22 Niedziela 26.02.12, 20:36
                                                    Czesc dziewczyny kochane. Normalnie nie mam czasu i sil zagladac do was wcale.
                                                    Aleksa mam nadzieje ze z Piotrusiem to nic bardzo powaznego nie bedzie. Pomodle sie za Was. Dosc zmartwien juz chyba masz z dziewczynkami i ich chorobskami. Wieze ze po tych calych badaniach bedzie dobrze a to tylko jakas wredna infekcja moczowa.
                                                    Basek ja chyba nie jestem kompetentna na udzielanie rad wychowawczych skoro moj 10-cio latek takie jazdy nam odstawia. Z Tomaszem bylam bardzo konsekwentna. Jak bil kary i kary. Siedzial w kacie 2 minuty i potem musial przeprosic jak tego nie zrobil znowu kara. Na razie skutkuje.
                                                    U nas chorobowo. Zoska z czwartku na piatek zagoraczkowala lekarz stwierdzil ze wszystko ok. Ostatniej nocy moj M dal jej nurofen a ja niewiedzialam i po 2 h znowu podalam. W nocy bolal ja troche brzuszek. Ostatniej nocy mialam * pobudek w tym 2 przerwy 30 minutowe na noszenie i bujanie. Do tego Tomasz ma jakies koszmary nocne i tez trzeba bylo nim sie zajac. Jutro musze pojsc do lekarza niech ja sprawdza bo taka biedniutka jest a ja mam juz dosc. Do tego mialam nawal prasowania. Znowu piszczy musze ja wykapac i klade sie z nia spac. Podalam homeopatie na zabkowanie i jakby troche pomoglo. Moze to zeby? Nie wiem sama. Musze leciec dziewczyny.
                                                  • joannaa22 Re: Niedziela 27.02.12, 09:57
                                                    Kolejna nocka na bacznosc. Jedno dobre ze M wygonil mnie spac juz o 21. To jak pierwsza pobudka kolo 24 to jednak juz pospalam i mialam duzo wiecej sily i pomyslow jak jej pomoc. Ta noc byla chyba najgorsza. Ok 3 miala straszna goraczke. Jak mierzylam to w kilka sekund podskoczylo do 39.3 i przestraszylam sie i zrezygnowalam z mierzenia. Podalam nurofen i wyobrazcie sobie ze nie schodzila temp kolo godziny. Spala ze mna jak tylko zaczela sie wiercic i rzucac to pobujalam i bylo ok. Najgorsze to ze nie moglam jej przykryc spala z golutkimi nozkami pol nocy. Szczerze to mialam ochote podjechac z nia na pogotowie bo pomyslow mi brakowalo co robic. Dzis lekarz na 11.30i mam nadzieje ze cos poradza. Dzis to juz przyniose wozek do domu bo nie dam rady nosic. Strasznie bola mnie plecy. Piszcie co was.
                                                  • aleksa51 Poniedziałek 27.02.12, 14:07
                                                    Asiu wiadomo już co z małą?
                                                    Z tym padaniem z nóg łączę się z tobą w bólu.

                                                    Basek proponuję ci, jak cię Mila ugryzie, żebyś i ty ją ugryzła na tyle mocno, żeby ją zabolało, a żeby nie zrobić jej krzywdy. Słyszałam, że to na jakiegoś chłopczyka podziałało.

                                                    Goska myślę, że ty sama musisz być pewna takiej decyzji. Dlatego, że...wszyscy chcą mieć dzieci puki te dzieci nie urodzą się. Potem to już nie każdy ma chęć poświęcić swój czas i energię dla owego malucha, a mama musi.
                                                    Sama wiem jak teraz jestem, za przeproszeniem "udupiona". Jestem zależna od innych i już właściwie nie mogę mieć swoich planów odnośnie pracy, własnego rozwoju...
                                                    Koszty przedszkola dla dwójki dzieci to też nie to samo. A ty powinnaś być pewna że wolisz zostać w domu z dzieciakami. A jeśli skoczy ci się macierzyński to co wtedy M powie? Oczywiście ja wszystko widzę w ciemnych barwach. Jeśli myślisz, że przesadzam to pewnie jesteś gotowa na drugie dziecko.

                                                    Ja dodzwoniłam się do lekarza i kazał już dalej nie dawać antybiotyku. Dobrze, że nie pojechaliśmy od razu na oddział ze skierowaniem bo i tak musielibyśmy odczekać ze 3 dni po antybiotyku bo fałszuje on wyniki badań. Powiedział mi co i w jakiej dawce podawać i w środę mam znów zadzwonić.

                                                    Jutro mam iść na kilka godzin pomóc mamie w biurze a wczoraj i dziś rano nie mogłam odciągnąć mleka...nie chciało napłynąć więc poprosiłam pediatrę o receptę na pepti. Teraz już odciągnęłam odrobinkę i zaraz mu na próbę troszkę zmieszam mojego mleka i BP. Oby pił.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 27.02.12, 14:35
                                                    Nasza Zoska cala zaflegmiona i tak jak myslalam ze trzeba antybiotyk. Ma taki "katar" gdzies daleko i rzadnym sposobem nie dalo sie go sciagnac. W nocy probowalam woda morska i frida ale za wiele nie pomoglo. Poczekalabym jeszcze z dzien i zapalenie ucha na calego. Poki co wszystko razem i gardlo i to ucho troche. Rzadno dziecko tak wysoko nie goraczkuje na zabki. Dzis jest calkiem w innym swiecie. Patrzy na mnie ale jakby przeze mnie daleko gdzies. Tak mi jej szkoda.
                                                    Goska ja zupelnie sie zgadzam z aleksa z tym dzieckiem. Musisz sama podjac decyzje. Ja moze jestem okropna ale wczoraj powiedzialam do M ze jesli bylabym teraz w ciazy to nie wiem co bym zrobila. Nawet przeszla mi przez mysl ...aborcja!!! Ja przeciwniczka aborcji to chyba to zmeczenie.
                                                    Z tym gryzieniem to moja babcia opiekowala sie moim kuzynem i opowiadala ze strasznie plul i jak ja oplul to ona go tez i pogadanka nigdy wiecej tego nie zrobil.
                                                    A ja szykuje sie na urodzinki Tomasza. Stwierdzilam ze zaprosze rodzinke na tort i kawe a nie jak w zeszlym roku kolacja i popijawka. Dziecko same sobie i co zupelnie bez sensu. Wole te pieniadze i energie wykozystac na zorganizowanie uroddzin dla dzieci. Zaprosze takich najlepszych kolegow Tomasza i chociaz sie razem pobawia.
                                                    Aleksa ja juz od kilku dni nie sciagam mleka wcale ;-( Nie ma sensu bo sciagalam tylko kolo 30 ml. Zaakceptowala modyfikowane a ja sie poddalam. Aleksa pytanie czy podajesz Piotrusiowi stale posilki juz 3xdziennie? Nasza Zoska nie wszystko toleruje tak od razu i powiem ze boje sie wprowadzic owoce. Nie chce jesc kaszek ale sloiczki te malutkie to zje polowe i jest najedzona. Jej mlodsza o 3 tygodnie kolezanka to juz je doslownie wszystko oprocz jogutru i to takie ilosci ze ja jestem doslownie w szoku.
                                                    Jak dobrze ze jestescie jestem uzalezniona od Was i jak nie zagladam to duzo o was mysle.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 27.02.12, 17:41
                                                    Asiu małemu z powodu alergii na razie nie rozszerzam diety. Ale sama mam chwilę zwątpienia bo nie dość, że samo przetrwanie z tymi maluchami trudne, M mnie nie wspiera bo ma "swoje" problemy w pracy to jeszcze prawie nic jeść nie mogę - chleba, bułek, margaryny,wędlin, mleka i przetworów, niczego z soją, niczego z pszenicą (np wszelkie ciastka, makarony, naleśniki...). A zależy mi na karmieniu piersią. I widzę, że chyba pepti nie przejdzie. Pomyślę nad wprowadzeniem sinlacu albo jeśli jest jakaś kaszka bezmleczna o smaku waniliowym to bym na pepti robiła (mały polubił lacido baby o waniliowym smaku) - muszę się porozglądać w sklepach. Ale chyba jak już przejdziemy przez te badania.

                                                    Joasiu macie swój nebulizator? Przy takim stadku dzieci przydałby się właśnie jak kataru nie daje się ściągnąć. Pi inhalacji z soli rozrzedza się wydzielina i łatwo można odciągnąć.
                                                    Mój mały też tak wysoko gorączkuje, że strach...znów mogę napisać, że łączę się w bólu.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 28.02.12, 23:55
                                                    U nas dzis wysypka na twarzy wiec wypisz wymaluj 3dniowka. Do tego jeszcze rozwolnienie. Wyobrazcie sobie ze tu nie ma nic takiego jak srodki oslonowe dla dzieci podczas antybiotykoterapii!!! Ja mam dicoflor w saszedkach i podaje jedna dziennie. Musze sobie zamowic internetowo bo na szczescie jest polska apteka w londynie z wysylka. Pozamawiam troche lekow. Jeszcze mam problem z Zoska bo przyzwyczaila sie na rekach i nawet zasypiac chce na rekach. Wczesniej kladlam do lozeczka i zasypiala sama a dzis jakies spazmy. Nie chce pic mleka moze dlatego ze boli ja gardlo. Sama nie wiem nawet zauwazylam ze woli mleko w temperaturze pokojowej. Jak jest cieple to nie pije wcale. Tomasz skolei czegos sie boi i nie chce spac sam w lozku. Zasypia z olkiem a potem go przenosze.
                                                    Piszcie co u was ja lece spac. Pozdrawiam.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 29.02.12, 13:33
                                                    Cześć dziewczyny. Mówię Wam jak się wczoraj zdenerwowałam. Bo dwa lata temu zmarła moja babcia. Zostawiła swoje mieszkanie mi i mojemu bratu, testament sporządzony przy notariuszu itd. Trójka jej dzieci jest strasznie z tego powodu niezadowolona. Zaznaczam, że żadne babcią się nie interesowało przez całe życie, mieli ją gdzieś. Nie wnikam w to, dlaczego tak było. Dla mnie żaden powód nie byłby wystarczający, żeby nie zadzwonić do własnej matki i chociażby zapytać jak się czuje. Wracając do tematu, zostali powiadomieni o treści testamentu, ale sprawy w sądzie nie zakłądaliśmy, mamy na to dużo czasu, bo nie planujemy tego mieszkania ani sprzedawać, ani wynajmować. A oni chcieli by sprzedać i podzielić kasę. Wczoraj do mojej mamy zadzwoniła pierwszy raz od x lat moja kuzynka i od razu zaczęła wypytywać o to, kiedy sprzedajemy mieszkanie. Jako, że kontakt z nią mam tylko przez nk, to też tam napisałam jej miłą wiadomość, że o testament to należało się martwić za życia babci, może byłby inny. Teraz to sobie mogą przyjechać na wakacje, i znicza zapalić na grobie, bo jak do tej pory nikt tego nie zrobił poza moją mamą, bratem i mną, kiedy jestem w rodzinnych stronach. ale ciśnienie mi podnieśli masakrycznie. Rodzinka od siedmiu boleści.
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 29.02.12, 22:20
                                                    Basiu masz świeta racje. Napisałam post i sie skasował, a wiec od nowa. Mój Mateo chory. Lekarz podejrzewała 3 dniówke bo temp powyzej 38 i wysypka wokół ust. Dzisiaj poszłam znowu do lekarza i stw zapalenie jamy ustnej. Dziąsła czerwone, rozpulchnione, biłe czopy jak plesniawki. dostałam antybiotyk w maści do buzi. Mateo krzyczy, a ja smaruje mu tego buziaka dramat. Zwolnienie nie wzielam bo głupio w poniedziałek dac jak w piatek dostało sie umowe, a nie było z Mateo dramatu. Tesiowa jednak stw, że co ze mnie za matka. Kazałam jej dzis dac młodemu 2, ml syropu. moim zdaniem dała mu 20 ml bo nie ma prawie połowy opakowania, a dzis kupiłam. Ona tw ze dała jak nalezy. Czuję, że jutro z rana bedzie afera.
                                                    Powiem Wam, że czuje sie sama zostawiona ze wszytskim. Ja zwalniam sie z roboty, ganiam do lekarza, po aptekach.
                                                    Musze czuc sie winna ze nie jestem na zwolnieniu.
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 01.03.12, 11:19
                                                    Widzisz Goska, tak to już będzie...jak nie miałaś pracy to byłaś dla niej do niczego z tego powodu, jak masz pracę to szuka innego powodu na siłę. Nie dogodzisz. Współczuję. Rób tak jak ty uważasz bo jak wedle jej oczekiwań pójdziesz na zwolnienie to wymyśli sobie coś innego. Co do leku to możesz nabrać przed pracą w zwykłą sztrzykawkę (nie wiem czy dobrze napisałam) odpowiednią ilość i to zostawić na wierzchu a resztę schować. Może ta cudowna kobieta nie umiała podać małemu syropu np wypluwał, wylewał wytrancając jej z ręki itd, a ona odmierzała na nowo syrop i...
                                                    Asia te maluchy szybko się przyzwyczajają do tego co dobre...kilka dni odwyku teraz. Moje dziewczyny też boją się u siebie spać. Dziś w nocy Nela przywędrowała, a zwykle mnie wołają i oczekują, że będę odkrzykiwała mimo, że koło mojej głowy jest dosunięte łóżeczko małego.
                                                    Po co tam leki osłonowe skoro nie karmi się tam codziennie antybiotykami? Logiczne. Dobrze, że masz możliwość zamówić.
                                                    Basek wiadomo jacy są ludzie. Nikt majątku nie odpuści. Zapewne będą chcieli od was zachówek jeśli nic innego nie wskórają.
                                                    My już umówieni z panem doktorem na 16 marca do jego zaufanego współpracownika na USG i podstawowe badania. Nasza pediatrzyca pogania, że szybko trzeba ale ja ufam temu doktorowi, jak mówi, że można te 2 tygodnie poczekać to można.
                                                    Teraz kolejny punkt programu - w sobotę ślub i wesele mojego brata. Trzeba jakoś przetrzymać z trójką maluchów.
                                                  • joannaa22 Re: Poniedziałek 02.03.12, 21:46
                                                    Oj Aleksa jak ja bym chciala na jakies weselisko pojsc i pobawic sie tak chociaz ze 3 godzinki bez dzieci. Aj jak bym chciala....
                                                    Ja dzis mialam kurs aby moc zaczac prace. Wrocilam kolo 16-tej i musze powiedziec ze M spisal sie na 5+ Az mi glupio, dzieci czyste przebrane nakarmione i do tego posprzatane. Zoska miala bluzke tylem do przodu ale to nic wielkiego wink
                                                    Jutro napisze cos wiecej teraz lece do zelazka bo mam cala sterte a chcialabym miec niedziele wolna to dzis musze troszke porobic i spac bo jutro polska szkola. Do juterka spijcie dobrze i maluchy tez. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Poniedziałek 03.03.12, 07:50
                                                    Asiu zazdroszczę podejścia twojego małżonka.
                                                  • jedynybasek5 niedziela 04.03.12, 14:00
                                                    Cześć Gwiazdy moje smile
                                                    Właśnie Milcia się usypia w łóżeczku, a że szczebelki obniżone tak, że sama wychodzi to co chwilkę ją coś rozprasza tongue_out Po ostatniej przedłużającej się chwili ciszy poszłam ją przykryć, a ona na środku pokoju bawi się autkiem wielce zadowolona big_grin Ale i tak jest super, bo jak tylko powiem "Mila do łóżeczka" z pseudogroźną miną, to zasuwa mało nóg nie łamie wink A propos nóg, wylazło jej w zgięciach pod kolanami takie żyworóżowe plamy suche łuszczące, więc mój typ -nietolerancja pokarmowa. Eliminacja ( na razie to co nowe) - miodu, ostrzejszych przypraw. Dla świętego spokoju wróciliśmy do proszku dla dzieci, bo prałam już w normalnym i smaruję od wczoraj pimafucortem. To taka maść z 3 antybiotyków, po niej jakbym głowę sobie posmrowała to chyba też by mi znikła smile Stosuję ją bardzo rzadko, ale teraz widzę już potrzebę, boję się, że te zaczerwienienia zdążyły załapać grzybka jakiegoś.
                                                    Z aktualności u nas smile Pamiętacie, planowaliśmy się pobrać w zeszłe lato, nawet termin już był, ale za dużo innych spraw było i nie wyszło. Ale teraz mam właśnie przed nosem katalog obrączek ( ceny są tak przerażające, że zastanawiam się , czyby palucha jakąś wikliną nie owinąć na znak dozgonnej miłości wink), sukienkę zamówiłam właśnie na bon prix wink Nie jest typowo ślubna ale ja nigdy takiej nie chciałam- podam Wam link na końcu wiadomości smile Ocenicie smile Poza tym, nie ukrywam- nie zależy mi, żeby kosztowała 2000 zł bo to ślub. No i teraz jak tylko pozałatwiamy sprawy z mieszkaniem ( jeszcze inspektorek nie było) to czas na załatwianie formalności ślubnych. Załatwianie dodam na odległość, bo pobieramy się w rodzinnej mieścince jednak. Zaliczymy wakacje za jednym razem big_grin
                                                    No i tak, jedynym cieniem na tym wszystkim ( no może nie jedynym) jest moja praca magr, którą muszę napisać i obronić, no i to, że Milci prawdopodobnie nie przyjmą do złoba, a mi akurat renta się skończy, więc pozostaje mi tylko praca w domu. I głęboko naprawdę się zastanawiam nad tym prasowaniem, bo chociaż jakiś grosz żeby wpadł. M. nie jest do końca o tym przekonany, ale to nie on siedzi w domu bez grosza przy tyłku tongue_out A teraz ta dam
                                                    sukienka
                                                    www.bonprix.pl/bp/offer.htm?s=911623&kd=G05
                                                    i bolerko
                                                    www.bonprix.pl/bp/offer.htm?s=912694&kd=G05
                                                    Buty i torebka do dobrania jeszcze, ale jeśli kolor sukienki okaże się taki jak na zdjęciu, to myślałam o jakimś takim zestawie w kolorze kawy z mlekiem, z przewagą kawy smile
                                                  • goska797 Re: niedziela 04.03.12, 15:59
                                                    Basiu fajnie, że wszytsko się u Ciebie układa. A to ślub kościelny czy cywilny?
                                                    Aleksa jak Piotruś?
                                                    U mnie Dziewczyny trwa nadal walka z choroba Mateo. Okazało się, ze mamy zapalenie jamy ustnej. cholerstwo trzyma sie juz tydzien. W zasadzie dopiero od wczoraj młodemu wraca apetyt a krostki z buzi i dziasła zaczynaja blednąć. Gneralnie najgorsze chrobsko jakie nas spotkało. Był moment, ze myslałam, iz wyladujemy w szpitalu. Nie chciał pić. Mam nadzieje, że najgorsze mamy za soba.
                                                    Poza tym tydzien był mega stresujący. W robocie chodziłam nieprzytomna. Noce zarwane więc i w pracy leciałam na kawie. Do tego stres zwiazany z tesciowa. Na drugi dzien po tej sytuacji z lekami, przyszła po 7 i zrobiła awanture. Usłyszałam, że przeczytałam kilka podreczników o dzieciach i wydaje mi sie, ze wszystko wiem o dzieciach. Ponoc nie moge sobie poradzic z jednym dzieckiem, a ona miła ich 5. Przy mnie zbił słoik z ogórkami i rozrabia, więc sobie nie radze. ogólnie wyszło na to, ze mam dziecko ale sobie znim nie radzem, powoduje kłótnie w jej rodzinie i robie w niej zamieszanie.Buntuję M przeciwko rodzinie i słucha jedynie mnie. Biedny musi nas utrzymywac. Powiem Wam, że najchetniej odesłałabym ja do domu. Problem w tym, że w złobku zaraz zacznie chorować, a ja ze zwolnieniami nie moge ciagle przychodzic. Robic mu nową wode w głowie z opiekunka też wydaje mi sie zbędne poniewaz od wrzesnia i tak chce go wysłac do przedszkola. Poza tym M nie chce jej zostawic na lodzie.
                                                    Nie mam pomysłu jak rozwiązać tą sytuacje, ale czuje sie fatalnie.
                                                  • joannaa22 Dziewczyny doradzcie please! 04.03.12, 22:28
                                                    Goska ty to masz cierpliwosc. Ja juz chyba nie dalabym rady z tym czlowiekiem. Ja znam siebie i na pewno juz bym jej podziekowala. Dosc trzeba odciac sie od takich ludzi. A spotkania ograniczyc do minimum. MOze ona wlasnie wie ze nie oddasz go do zlobka i opiekunki nie znajdziesz. A jakbys wlasnie tak zrobila? Moze wcale nie byloby tak zle w tym zlobku, przeciez jak pojdzie do przedszkola to tez moze zaczac chorowac. A wlasnie wtedy mozna ja poprosic o pomoc. Nie wiem ale ja bym juz tak nie mogla.
                                                    Ja jestem przerazona!!! U Zoski wyczulam wczoraj na kosci potylicznej gozek a dzis juz jest wiekszy i chyba sa dwa!!! Jutro biegne do lekarza choc juz dzis chcialam na pogotowie podjechac, ale M mnie uspokaja. Ja mialam cos podobnego po nieprzeleczonych infekcjach, ale Zoska takich nie miala. Strasznie sie boje.
                                                  • jedynybasek5 Re: Dziewczyny doradzcie please! 05.03.12, 13:32
                                                    Asiu, u Milci były takie guzki z 5 cm za uszami, wielkości groszków, takie nie twarde, nie miękkie. Jakoś nie miałam sumienia sprawdzać, czy przesuwają się pod skórą czy nie. teraz już ich nie ma. Nawet nie wiem kiedy znikły. Dzwoniłam do swojej przychodni pytać, ale stwierdziły babki, że to tak czasem jest, albo po infekcji, bo infekcji czasem nie widać, a objawami są tylko takie "guzki".
                                                    Gosia, ja Cię podziwiam. Naprawdę. Nie wytrzymałabym z tym babskiem ni cholery. I naprawdę, zagroziłabym jej, że jeśli jeszcze raz mi coś takiego zasugeruje, to wynajmę opiekunkę i będzie wnuka widywać od święta. Zaznaczyłabym przy tym, że pracuję i mnie stać na to, a ją wzięłam do opieki tylko dla NIEJ- żeby miała kontakt z dzieckiem. Takie pitu pitu trochę, ale widzę, że przydałby się jej jakiś kubeł zimnej wody ( aczkolwiek na takiego ananaska to tylko pomyje). Boże, jak ludzie potrafią życie uprzykrzyć, a szczególnie takie kochane mamusie kochanych syneczków . Wrrrrr. Ale nie martw się, u mnie też ja jestem zawsze wszystkiemu winna, tylko teściowa mieszka tak daleko, że nie muszę niczego słuchać, ani nic od niej nie potrzebuję tongue_out
                                                    A propos ślubu, to konkordatowy. Dwa w jednym w sumie 3 w 1 bo jeszcze chrzest. Haha, Milcia w kościele ? Przez cały ślub ? ło matko, chyba ktoś ślubu nie zobaczy jak się nią będzie zajmował smile
                                                  • aleksa51 Re: Dziewczyny doradzcie please! 05.03.12, 14:46
                                                    Asiu ja się z niczym takim nie spotkałam u moich dzieci...jeszcze ;P
                                                    A już byłaś u tego lekarza? Wiesz coś?

                                                    Goska jeśli nie masz jak zmienić obecnej sytuacji (wiem, że czasem człowiek nie ma wyjścia, jest zależny i musi pewne rzeczy znosić) to odliczaj miesiące do września. Zleci. Wypowiedź teściowej sugeruje, że twój mąż wstawia się za tobą. Szkoda tylko, że przy tobie odreagowuje.
                                                    Aja twierdzę, że dla twojego synka nie mogłoby być lepszej mamy niż ty. Kochasz go ponad wszystko, on ciebie też i to może tak drażni teściową, może to ona chce być najważniejsza nie tylko dla swojego syna ale i dla wnuka...jędza jedna.

                                                    Basia kreacja śliczna, bolerko też. Zgodzę się, że wszystko co ślubne to drogie. Teraz, po takim zakupie to już ślub musi dojść do skutku. A i córa na weselu rodziców się wytańczy.

                                                    U nas : Noelka chora, po południu jedziemy do pediatry bo sądzę że co najmniej zapalenie oskrzeli. Piotruś jakiś nie swój, jakby gorzej marudny. Aż się boję co się z tego może wykluć.
                                                    Wtym miesiącu najeżdżę się do Łodzi bo 15.03 do alergologa w czmp, 16.03 na Sporną z Piotrusiem i nie wiem jeszcze kiedy ale na 1x się nie skończy, 20.03 komisja Madzi w Wojewódzkim zespole ds orzekania o niepełnosprawności...Dziś zakładają nam gaz do nowego auta. Ciekawe czy czasem nim będziemy jeździć bo do tej pory może ze 2x gdzieś blisko wyjechaliśmy- no bo paliwo pożera. Zobaczymy teraz.
                                                    A wogóle to łeb mi dziś pęka. Maluchy zasnęły ale teściowa zaraz przyprowadzi Magdę z przedszkola to mi ich pobudzi i koniec sielanki.
                                                  • joannaa22 Re: Dziewczyny doradzcie please! 05.03.12, 22:55
                                                    Czesc pozwolcie ze jutro przeczytam co napisalyscie. Ja wlasnie wrocilam z pogotowia. Wczoraj wieczorem przed kapaniem Zosi zauwazylam kilka krostek na ciele a rano jakby sie rozlaly. Powtorka z rozrywki jaka mielismy z Tomaszem jak skonczyl rok. U tomka byla jeszcze wysoka goraczka a u zoski nie. Pojechalam bo u lekarza trafilismy na mlodziutka pania doktor zaraz po studiach i nie wiedziala ze mozna tak malym dzieciom dac syrop ale przeliczyc na ciezar ciala dziecka a nie na wiek. Na pogotowiu stwierdzili ze to reakcja alergiczna albo poantybiotykowa a pewnie wszystko razem. Mam podawac syrop i powinno przejsc. A co sie nakrzyczala to szok normalnie nie slyszalam co do mnie mowia lekarze. Ona tak boi sie obcych.
                                                    Lece spac bo nie wiem jaka bedzie nocka.
                                                  • jedynybasek5 Re: Dziewczyny doradzcie please! 08.03.12, 13:48
                                                    witam drogie panie smile
                                                    Asiu, mam nadzieję, że u Was już ok. Za to u nas Mila zakatarzona, bo sąsiadka z dołu "zapomniała" że córa ma katar i wpadła z nią na kawę wink M. wyzywał ją pół nocy dziś, kiedy Mila nie mogła spać big_grin
                                                    Dla mnie pojawiło się światełko w tunelu jeśli chodzi o pracę. Był u mnie wczoraj kolega z dawnej szkoły, jest "firmą jednoosobową" i spokojnie da mi pieczątkę, że "pracuję" u niego. Pozatym, ponoć firmy ubezpieczeniowe bardzo potrzebują agentów teraz wink Może warto spróbować ?? Zobaczymy. Jakby nie było, światełko jest smile
                                                    Jesteśmy już po rekontroli z Urzędu. Babka, która przyszła, była przesympatyczna, bardzo kontaktowa, powiedziała, że wszystko jest super, jedynie dziś miałam iść po protokół, ale zadzwoniła do mnie, że jeszcze nie ma bo ktoś tam się rozchorował a jeszcze miał na nim złożyć autograf. Tak więc stw., że może będzie tak miła i podrzuci mi ten papier w poniedziałek big_grin Czyżby wszystko się zaczęło u nas prostować?? OBY. Czasem jak mam za dużo szczęścia, to mam obawy, że jak wzlecę za wysoko, to potem boleśnie spadnę... Oby nie smile
                                                  • jedynybasek5 Asiu jak tam Zosia? 14.03.12, 14:00
                                                    Jak tam malutka? Co z tymi guzami i w ogóle? Pytałaś o to jak byłyście w szpitalu?
                                                  • aleksa51 Re: Asiu jak tam Zosia? 15.03.12, 11:49
                                                    Zapewne Joasia zapracowana po czubek głowy...ja też zaglądam, żeby dowiedzieć się co lekarz powiedział o Zosi.
                                                    A pozostałe Panie, zalatane mamy jak się mają?
                                                    Przede mną dwa męczące dni. Dziś po południu jedziemy z całą trójcą do alergologa. Organizacyjnie będzie ciężko bo dziewczyny mają mieć testy skórne (ciąg dalszy), więc łapcie trzeba im trzymać i trzymać malucha. Na dodatek Magda ma mieć pierwsze podejście do spirometrii, a po wszystkim wizyta u lekarza... Pewnie wrócimy około 20 czyli wtedy, kiedy ja zwykle marzę tylko o poduszce.
                                                    Jutro z kolei jedziemy z Piotrusiem na badanie nerek. Też będzie męcząco bo trzeba się sporo naczekać na samego doktora- jest tam dość ważną osobistością, przez to zalataną. Mamy być na miejscu około 13, a USG około 16. W międzyczasie pewnie jakieś podstawowe badania moczu i krwi będą...
                                                  • joannaa22 Re: Asiu jak tam Zosia? 17.03.12, 15:32
                                                    Dziewczyny wybaczcie ze dopiero teraz pisze. Zoska ok te guzki to poinfekcyjne ale mam obserwowac. Mowili ze moze dadza antybiotyk ale musi byc troche silniejsza. W poniedzialek idziemy znowu do lekarza. Ja zaczelam prace i nie mam czasu jakos na nic. Jerszcze nie robie nocek bo musze pokonczyc kursy (na szczescie internetowo) Dlatego kazda wolna chwilke siadam do komputera i robie te kursy. Smieszne takie niby oczywiste ale swoje trzeba odsiedziec wysluchac i na pytania odpowiedziec. Tomasz mial urodziny i robilismy kolacje dla rodzinki.
                                                    Aleksa jak Piotrusia wyniki? Tez masz stalowe nerwy to wszystko ogarnac. No ale kto sobie nie poradzi jak my. Snilo mi sie ze jestem w ciazy i strasznie plakalam. Nie powinnam tego pisac na forum staraczkowym ale koszmary jakies mam wink
                                                    Lece robic obiadek i do zelazka. Pozdrawiam serdecznie. Asia
                                                  • aleksa51 Re: Asiu jak tam Zosia? 17.03.12, 15:53
                                                    Cieszę się, że z małą dobrze. Zaglądałam tu często na momencik żeby sprawdzić czy odpisałaś.
                                                    Rozumiem brak czasu.
                                                    A Piotrka USG wyszło w normie. Za 3 miesiące mamy kontrolę. Kamień z serca.
                                                  • aleksa51 Dziewczyny poratujcie technicznie, błagam 17.03.12, 16:04
                                                    już kiedyś coś sobie niechcący kliknęłam i zmniejszyła mi się czcionka forum, zrobiły mi się po bokach marginesy. I przed chwilą Piotrek rzucał mi się na ręcach i znów coś kliknęłam i pomniejszyło mi się bardziej, zwiększyły się marginesy i ledwie mogę odczytać litery. Jak to odwrócić?????
                                                  • aleksa51 Re: Dziewczyny poratujcie technicznie, błagam 17.03.12, 16:09
                                                    Już znalazłam w necie - żeby nacisnąć control i + i zrobiłam sobie, że ślepy by widział wink
                                                  • joannaa22 Re: Dziewczyny poratujcie technicznie, błagam 17.03.12, 22:31
                                                    hehe fajnie z tym komputerem. Mi jak cos dzieci poprzestawiaja to nie ma sily nic nie zrobie sciagam brata informatyka. jutro chyba musi wpasc bo komputer strasznie wyje.
                                                    dzis zoska miala maly wypadek. sama juz siedzi dosc stabilnie i chciala siegnac zabawke i sie na niej rozjechala i walnela buzia o podloge. Na podlodze rozsypane czesci i foremki od ciastoliny bo kupilam tomkowi na urodziny i ogladal co tam jest. Podnoszac ja z podlogi zobaczylam odcisnieta foremke na czore. skorka zdarta na czole i na luku brwiowym. a najlepsze jest to ze moj maz lezal kolo niej i sie z nimi bawil w momencie jak spojrzal na tv ona poleciala. teraz chyba ja boli bo cos nie spi spokojnie co chwilke sie budzi z placzem. mam ja wlasnie na rekach i chyba podam odrobinke paracetamolu. Maz na wodeczce u brata bo urodzil mu sie syn w polsce. Mam tylko nadzieje ze w jakims przyzwoitym stanie wroci. rozloze kanape tak w razie czego. nie mam ochoty wdychac z zoska jego wyziewow alkoholowych. Ide sie klasc bo jutro zbeszczeszcze niedziele i posprzatam dokladnie juz tak swiatecznie sypialnie a popoludniu do pracy. pozdrawiam.
                                                  • aleksa51 Re: Dziewczyny poratujcie technicznie, błagam 18.03.12, 15:12
                                                    Asiu ja i M byliśmy obok Madzi -jak miała tak około 1,5 roku- i o nasze łóżko rozcięła brodę...i wiele innych jej się zadrzało właśnie przy nas.
                                                    Małej szybko przejdzie.
                                                    Zazdroszczę zapału do sprzątania. Za nic mi się nie chce. Chęci to i może mam ale siły nie, tzn chciałabym mieć czysto ale jak tylko posprzątam to zaraz już bałagan.
                                                    Mały uczy się raczkować i niebawem będę miała jeszcze gorzej bo jak upilnuję dziewczyny czy nie kładą malutkich zabawek w zasięgu Piotrka?! Jak Nela była maleńka to po prostu zarekwirowałam Madzi zbyt małe zabawki i tyle...a teraz to tyle tego jest...chyba zaraz im troszkę podbiorę bo wyszły z domu, i tak małymi porcjami im będą ginąć, a zgonię, że zgubiły w bałaganie i wogóle nie wiedzą gdzie kładą ;P

                                                    Jesteście tam? Czy tylko zalatane mamy trójki dzieci mają czas coś naskrobać, no i Basia wink
                                                  • aleksa51 No to ja znowu napiszę ;P 19.03.12, 11:11
                                                    Już mam kolejny punkt programu. Ponieważ nie można za nic dostać się do docenta z poradni immunologicznej, który prowadzi moje dziewczyny postanowiłam nękać go telefonicznie. Dziewczyny powinny być na kolejnej wizycie w styczniu, a teraz powinna być już następna, na którą miałam przywieźć również Piotrka. Umawialiśmy się, że na wiosnę skieruje całą gromadkę do szpitala i zrobi im badania. Ale przychodnia nie dostała kontraktu. Docent co prawda przyjmuje prywatnie za symboliczną opłatą (35zł za wizytę) ale po 5 pacjentów dziennie i nie mogę już zapisać dzieci, bo pozapisywali do końca kwietnia i dalej nie zapisują.
                                                    Nawet udało mi się dodzwonić. Mam zadzwonić za 2 tygodnie bo teraz tłok na oddziale. Zobaczymy. Swoją drogą ciekawe jak dam radę z trójką w szpitalu? Najgorsze te pobrania badań, bo nie wiadomo, z którym iść, które tulić bo Piotrek na ręcach. Ale co?! Dam radę, a potem małżonek medal mi da! tongue_out
                                                  • jedynybasek5 A teraz ja :) 19.03.12, 13:25
                                                    Ja dzisiaj postanowiłam zacząć odpieluchowanie. I... katastrofa big_grin Młoda raz zrobiła siusiu na nocnik, a potem w ciągu godziny dosłownie z 6 razy siusiu w spodnie tongue_out Ja rozumiem, że nie od razu musi wołać, że chce, ale kurcze, co 5-10 minut siku? Normalne to? Ona ma 20 m-cy , nie powinna siusiać rzadziej? Z tym, że przyzwyczajona do pieluszki wie, że robi kiedy chce i nic z tego nie wynika. No nic, będziemy próbować dalej. A tymczasem chyba wstawię pranie tongue_out Teraz księżniczka odmawia za to pójścia spać i bawi się w pokoju. Od weekendu nie chce spać w południe o zgrozo. Myślę, że to ma związek z wiosną , oby nie potrwało długo bo ja lubię relaks kiedy śpi smile
                                                    DZwoniłam dziś do zbilku, że elektryka zrobiona, ciekawe, kiedy się szanowny pan inspektor pojawi uncertain Oby szybko, bo ja muszę Milę zapisać do żłobka, a bez meldunku ani rusz. Zresztą i tak wątpię, czy się dostanie. Za późno się z tym obudziliśmy. Zresztą nie jest zameldowana, więc szanse są nikłe. Eh, życie. Trzymajcie się, idę pacyfikować rozbójnika.
                                                  • jedynybasek5 Re: A teraz ja :) 20.03.12, 13:00
                                                    O zapomniałabym pochwalić mojego gryzonia big_grin już nie potrzebuje smoczka, ani do zasypiania ani w ogóle. Odzwyczajanie odbyło się zupełnie bezboleśnie- po prostu zabrałam ( czyt. zgubiłam wink) i po kłopocie. Bez płaczu, no dobra - drugie wieczorne zasypianie było trochę głośne, ale nie ugięłam się, bo tatuś już prawie leciał po dyda tongue_out
                                                    Wczoraj wieczorem zaliczyłam ginekologa. W przenośni oczywiście big_grin
                                                    Byłam się zbadac bo przy spirali zaczął mnie boleć jajnik i potem krwawienie takie jakieś dziwne. Okazało się, że wszystko jest ok, zrobiłam jeszcze usg piersi ( oczywiście wszystko płatnie, łącznie z cytologią wyniosło mnie to 240 zł!). Jak to u mojego lekarza pośmiałam się, zero stresu (w gabinecie bo przed wejściem zawsze mam okrUtne nerwy), nie wiem czy tylko ja, pewnie nie, ale wydaje mi się, że każda babka u niego czuje się na tyle swobodnie, żeby na fotelu żartować, i gadać sobie spokojnie o postępach pociechy wink Dobra , kończę moje drogie babeczki, swoją drogą myślałam, czyby naszego wątku jakoś nie zastrzeć, mówimy tu o różnych, nawet prywatnych sprawach, ja wiem czy to dobrze, żeby wszyscy mogli czytać? Gdyby ktos był uparty i przestudiował wątek od początku, to wiedziałby o nas więcej niż my same smile
                                                  • goska797 Re: A teraz ja :) 21.03.12, 22:02
                                                    Witajcie
                                                    Dawno nic nie napisałam, ale jak zwykle problem z kompem i czasem. Wiem, wiem sa tu bardziej zajete mamysmile Codziennie do Was zaglądam ale z pracy nie mogę pisac poniewaz podglad non stop, a w domu M zasiada i koniec.
                                                    Co do prywatności to ja w sumie też może bym była za. W końcu nikt nowy nie dołacza, a my tu poruszamy różne tematy.
                                                    U mnie jak zwykle praca. Od poniedziałku jednak atmosfera średnia poniewaz szef zawieruszył ważny dokument i nie mozna go znależć. Co za tym idzie siedzimy w grobowej atmosferze. jeszcze tylko 2 dni i weekend.
                                                    W domu nie wiem w co włożyć rece. Wracam i zaraz sprzatanie, goowanie, zabawa z Mateo. Siedzę sama bo M walczy ze swoją firmą. Generalnie 22:30 mam ochote sie położyć i zasnąć.
                                                    W sumie jak sie tak zastanawiam to miałam bardzo duzo Wam do napisanaia a teraz pustka w głowie.
                                                  • goska797 Re: A teraz ja :) 24.03.12, 15:35
                                                    Cisza więc teraz ja sie odezwę. Mateo padł, zasłony sie piorą, okna umyte, obiad gotuje. M jak zwykle wiadomo gdzie.
                                                    Poszłam z młodym na plac zabaw do parku. Tam spotkala mnie nie miła niespodzianka. Mój Mateuch uderzył dziewczynke, jak podejrzewam dlatego, że podeszła do tej samej zabawki. Powiedziałam mu, że nie mozna nikgo bić i trzeba przeprosic dziewczynke. Za chwile jednak ja popchnał. Matka bardzo sie zdenerwowała i widziałam, że miała mi ochote nawrzucac. Zabrałam Mateo i tłumacze znowu, że tak robić nie wolno. Poszlismy jeszcze do tzw ciuchci. Tutaj sytuacja sie powtórzyła. Zaatakował chłopca bo wepchnąl sie przed nim do rury. Prawie jednoczesnie popchnal chlopczyka na zjeżdżali by szybciej zjechał bo siadł i siedział. W efekcie wyszlismy z placu zabaw za kare że bił. Powiem Wam, że głupio mi było wstyd. Zastanawiam sie czy dobrze zrobiłam i co nalezy dalej robić. Wydaje mi się, że nie radzi sobie w nieznanej grupie maluchów. zazwyczaj chodza z tesciowa na osiedlowy pac zabaw i tutaj sie dzieci znaja. Generalnie mialam dośc tego z spaceru z nim dzisiaj. Uciekał, ciagle sprzeciw. Od wczoraj zaczęliśmy sie zastanawiać czy nie oddać Mateo raz w tygodniu do żłobka. Tesciowa widze nie wyrabia 5 dni z nim,a i tesc wczoraj zadzwonil po kielichu, że przez nas nie ma jej caly tydzień. Po wakacjach poszedłby na większą ilośc godzin.
                                                  • aleksa51 I gdzie się podziewacie? 27.03.12, 10:39
                                                    Ja w każdym razie zaglądam.
                                                    Nela chora, Madzia mniej ale dziś obje w domu bo M pojechał do pracy i nie chciałam kombinować jak podzielić towarzystwo, żeby Madzię zaprowadzić.
                                                    Walczę z dziewczynami bo chwila jak wyjdą na dwór i siedzą u babci...teraz trochę poszły się pobawić ale zanim wyszły upomniałam to już słyszę jakieś sarkastyczne docinki teściowej mimo, że okna mam pozamykane. Ale ostatni jej złoty wniosek - ponieważ ona już od pierwszych cieplejszych dni pół dnia ma pootwierane szeroko drzwi (i skąd potem te myszy u niej w domu??) to u niej jest ok, nie ma dymu, a u nas śmierdzi bo my nie wietrzymy.
                                                    Supcio, powinnam cały dzień mieć pootwierane co się da mimo, że dziecko raczkuje po podłodze i jeszcze palimy w piecu. A kto mi to powiedział? Madzia.
                                                    Jak już tak piszę to chciałabym was przestrzec przed wykupywaniem do różnych sprzętów RTV, AGD dodatkowego ubezpieczenia. Ja kupowałam w zeszłym roku notbooka dla chrześniaka w MediaMarkt i sprzedawca zaproponowała mi dodatkowe ubezpieczenie, które nazwane jest Gwarancja Plus Ochrona 48 miesięcy. Sprzedawca poinformował mnie, że to w razie gdyby coś się stało, np dziecko by zrzuciło, potłukło itp. Uznałam, że skoro to na takie wypadki to warto, zapłaciłam za to 129 zł (ceny chyba są zależne od ceny sprzętu). Traf chciał, że niedawno brat chrześniaka w trakcie grania nagle zerwał się za pilną potrzebą i przy okazji zrzucił sprzęt zaczepiając o kabel. Nie dość, że cała procedura trwa długo, muszę dzwonić po kilka razy żeby załatwić kolejny etap to jeszcze okazało się, że sprzedawca mnie oszukał, bo nie obejmuje takich przypadków. Gwarancja obejmuje tylko nagłe i nieprzewidziane zdarzenia którym nie można było zapobiec. Wniosek z tego- można było dziecku pić nie dawać, a każdemu wypadkowi można zapobiec. Tylko szaaaa bo jeszcze ci co ubezpieczają od wypadków się dowiedzą...Jak już poinformowali mnie telefonicznie o odmowie uznania mojego roszczenia to pan powiedział, że mogę się odwołać, że ta odmowa zostanie do mnie wysłana listem poleconym. Dwa tygodnie póżniej musiałam wykonać kolejne 2 telefony, żeby owy list raczyli wysłać. Teraz czeka mnie porada u prawnika od spraw konsumenckich. Drażni mnie niemiłosiernie, że sprzedawca nie poniesie za to konsekwencji bo co? Bo ja nie mam świadka wiarygodnego (był ze mną mąż i słyszał to samo co ja) na to co mi mówił. Drażni mnie, że to jego słowo z założenia jest wiarygodne a ja musiałabym dowodzić i przedstawiać obcych świadków co nie jest przecież realne!!
                                                    Nie kupujcie dziewczyny czegoś takiego bo to zwykłe naciąganie.
                                                  • musso4 no to ja napiszę:) 27.03.12, 14:11
                                                    ostatnio nie zaglądałam, ale postanowiłam napisać, bo po prawie 2 latach starań jestem w ciążybig_grin początek nie ciekawy, bo to dopiero 5 tydzień, a już jestem na duphasonie, ale jeszcze przed świętami kolejne usg i mam nadzieję, że zobaczę już żywą fasolkęsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: no to ja napiszę:) 27.03.12, 15:07
                                                    Musso gratuluję smile Ja też byłam na duphastonie na początku a zobacz jaką gwiazdę dużą mam już smile Jest większa od większości 3 latków big_grin w wieu 21 m-cy smileCo mamy z reguły komentują jakby to wada genetyczna była wink A tak jeszcze na marginesie - powiedzcie mi dziewczyny- bo ja już głupieję- Milcia jest bardzo delikatną dziewczyneczką- tzn, w domu szaleje, chichra się, rozrabia. Ale na dworze- to boi się piasku, to zjeżdżalni to tego, tamtego. Za to przepada włazić sama po schodach, schodzić itd. Większość dzieci szaleje, ona patrzy z boku. I jak dla mnie to jest po prostu normalne. Taka jest i ja nie zamierzam zmieniać jej na siłę. Ale jak słysze pierdyliardowy raz pytanie- a czemu ona taka, a bo za mało z nią wychodzisz, bo to, tamto sramto- to mnie szlag trafia. Dlaczego ludzie nie dają być dziecku takie jakie jest, tylko najlepiej, żeby 3 dni po urodzeniu wchodziło na Koroną ziemi? teraz to jeszcze ona nie rozumie za bardzo, o czym Ci ludzie mówią, ale jak będzie starsza i tak będą komentować to pozabijam chyba.
                                                  • goska797 Re: no to ja napiszę:) 27.03.12, 22:55
                                                    Musso super, bardzo sie ciesze i gratuluje. Fajnie, że sie odezwałas. Ja na duphastonie byłam od 43 dc czyli gdzies mniej wiecej w tym samym czasie co Ty. Przestałam brać jakos po 28 tc. Teraz Mateo ma 19 miesięcy i biega jak szalony.
                                                    Basiu nasz tez jest typem samotnika. Wśród dzieci raczej trzyma sie z boku i obserwuje. Taki jest i nie bede na siłe go zmieniać. Póki co daje popalić non stop sie buntując. Grożby kary nawet nie pomagają. Niby rozumie, stoi w koncie a za chwilę robi to samo. Nie mam pomysłu jak do niego dotrzeć.
                                                  • jedynybasek5 Re: no to ja napiszę:) 28.03.12, 15:44
                                                    Cześć dziewczyny, witam Was w ten piękny słoneczny dzień. Dziś zgłosiłam Milę do żłobka, i chociaż szanse na to, że się dostanie są minimalne, to czuję się co najmniej dziwnie smile Teraz moja gwiazda śpi bo przy okazji zaliczyłyśmy 2 h spacerek, a jak wstanie to papu i znów na spacer. Tym razem z wózkiem, bo na zakupy trzeba iść. Gosia, buntownikiem się nie przejmuj. No taki wiek co zrobić. Szczególnie, że zdarzają się u Was konflikty i dziecko wyczuwa nerwową atmosferę. No ale nie da się uchronić dziecka przed własnymi emocjami, które też nie mogą siedzieć w Tobie cały czas. Minie wszystko, zobaczysz, mój mały gryzoń też ostatnio jakoś chowa ząbki, chyba odpuszcza pomału. W ten weekend byłam w szkole więc młoda siedziała z tatą w domku smile papuchy moje dwie. Jedno za drugim skoczyłoby w ogień. A ja nadal nie dostaję buziaków smile
                                                  • goska797 Re: no to ja napiszę:) 31.03.12, 15:10
                                                    Basiu zdaje sobie sprawe, że to taki okres. Niestety póki co nie pomagaja kary w postaci stawiania w kąt, ani wszelkie tłumaczenia. Mateo wszytsko wymusza płaczem i krzykiem. Generalnie szopka zaczyna sie kiedy wejde w drzwi i teściówka ma na co papatrzeć, co dodatkowo mnie stresuje. Wiem tez, ze wpływ na to maja tez nasze zwajemnie kłótnie i pretensje.
                                                    W środę poszli z teściowa na szczepienie. Na wieczór okazało się, że reka spuchła młodemu jak balon. Teściowa oczywiście nie zrobiła okładu z sody jak powiedziała jej pielęgniarka bo nie widziała potrzeby. Teraz oczywiście nie da sie okładu zrobic bo go boli więc jedynie przemywam ale i tak wczoraj na odchodne sie nagadała, że trzeba bylo okład zrobić, a nie takie nie wiadomo co jak ja. Oczywiście swojej wny nie widzi. Powiem Wam, że mam jej serdecznie dosyć. Na pewno od sierpnia Mateo idzie do żłobka na 3 dni. Ciesze się, że w tym roku nie musze sie z nia dzielic jajkiem bo jedziemy do mojej rodziny.
                                                    W tym tygodniu dopadło mnie tez jakies choróbsko. Wczoraj mialam chyba przesilenie bo myslałam, że zasnę na klawiaturze, do tego czułam sie bardzo słaba, do tego ból pleców. Szef zapytał nawet czy jeszcze żyję więc musiałam kiepsko wyglądać. Ciekawe tylko, że nie męczył mnie ani katar, ani ból gardła. Dzisiaj jest znaczenie lepiej, cierpi tylko Mateo bo nikt nie wyszedł z nim na spacer.
                                                    Mój M za to wykupił nam wycieczke do Grecji w weekend majowy. Mam wrażenie, że to ma być jakiś ulepszacz naszych relacji. Ja mam wrażenie, ze to tylko uciszacz mojego gderania, że ciągle go nie ma, potem wszystko wróci do normy. Sama nie wiem Dziewczyny co sie ze mna dzieje. Tak na prawde to super czuje sie tylko w pracy. Oczywiście tesknie za Mateo w niej, ale jak wracam i zaczyna sie kolejna szopka najchetniej bym wróciła do roboty. Czuje sie jak wyrodna matka. Mam wrażenie, że wszystko sie zaczęło kiedy poszłam do pracy i przyszła teściowa, a M otworzył firme. Oni twierdzą, że to moja praca mnie zmieniła.
                                                  • jedynybasek5 Re: no to ja napiszę:) 31.03.12, 18:54
                                                    Gosiu zazdraszczam. Z dwojga złego lepsze fochy męża + wyjazd niż same fochy big_grin A nóż widelec ma chłopina szczere intencje? Może będziecie mieli chwilę, żeby na spokojnie przedyskutować drażliwe tematy?
                                                    Kurczę muszę się wyżalić z jednej pierdoły.
                                                    Weszłam ostatnio na jakieś forum nie-do-wiary politycznie. Temat był o tym, czy jest się za czy przeciw możliwości zgłaszania w urzędzie związku partnerskiego zamiast ślubu. Ja byłam na tak, i moje argumenty były takie, że chciałabym to zrobić, bo nie ma całej tej otoczki ślubnej, nie trzeba zapraszać gości itd. , pozatym to wyjście dla osób, które chcą zrobić wystawne wesele, chwilowo ich nie stać i muszą czekać np. kilka lat. A w tym czasie przecież może stać się coś złego- wypadek, gdzie lekarz nie będzie chciał udzielić inf. "obcej" osobie, no takie tam. I moje argumenty zostały określone przez kilka babek jako infantylne, a relacje w rodzinie jako chore. Zastanawiam się, czy nie można już normalnie pogadać, podyskutować bez obrażania kogokolwiek, nie można powiedzieć- Twoje argumenty do mnie nie przemawiają, nie przekonujesz mnie , ale masz prawo do własnego zdania. Nie da się, no nie da się ni cholery. Wszędzie oprócz nas tutaj, tylko plucie jadem i nic więcej. Wszędzie gdzie tylko jakieś emocje się pojawiają. Masakra. Nie wchodzę tam już. nie mój poziom.
                                                  • goska797 Re: no to ja napiszę:) 01.04.12, 16:22
                                                    Basiu niestety ludzie w dzisiejszych czasach sa podli. Codziennie mam z tym do czynienia. Co gorsze spotykam sie z tym zjawiskiem we własnej rodzinie. Tutaj wybaczcie znowu musze wylac żale..... Przepraszam Was ale oszaleje jesli tego nie zrobię.
                                                    Mój brat pojechał z moim szwagrem do tesciów, żeby naprawic mu samochód. Jak pojechał to sie osłuchał jaka jestem beznadziejna, ze ponoc wszytsko komentuje, ciagne temat aż go skończe a oni nie maja na to ochoty. generalnie powinnam siedziec cicho. Powiem Wam, że poczułam sie jakby znowu wbili mi nóż w plecy. Przykro mi, że omawiaja temat z moim bratem, z którym nie zwierzamy sie i nie wtajemniczam go w swoje sprawy. Czuje sie fatalnie. Czuje, ze przez 6 lat naszego małżeństwa mnie oszukiwali i nigdy nie zaakaceptowali.
                                                    Wszytsko to powoduje kolejna kłótnie miedzy nami. Nie mam pomysłu jak rozwiązać sytuacje.
                                                    Czuję się nic nie warta. Czuje, ze cokolwiek bym nie zrobiła będzie zle. Nigdy nie miałam wysokiej samooceny ale w ten sposób podważyli wszystko co budowałam. Najbardziej boli mnie, że podważaja moje bycie matka. jak siedziałam w domu lze bo siedziałam, jak teraz pracuje to żle bo nie biore wolnego np. przed świętami. Z moim M tez nie mamy wspólnego jezyka ostatnio. Przez jego rodzinę, ale też przez rózne spojrzenia na naszą sytuację. Ja uważam, ze za duzo pracuje, on widzi to zupełnie inaczej.
                                                    Zaczęłam sie zastanawiam nad jakąś terapią rodzinną.
                                                  • jedynybasek5 Re: no to ja napiszę:) 05.04.12, 16:27
                                                    Cześć dziewczyny. Nikt nie pisze to ja teraz smile Mila od niedzieli nieswoja- najpierw gorączka, potem nic , teraz lekki katar ale za to zasypia o 4 nad ranem, bo przez wcześniejszą część nocy spaniem nie można tego nazwać. Budzi się co kilka minut z płaczem. Dziś nawet u dentysty byłyśmy, żeby sprawdzić, czy to nie zęby, ale nie... Jutro badania- mocz i kał na pasożyty. Nie mam pojęcia co się z moją bidulinką dzieje.
                                                    Na dodatek jestem wściekła. Dokupiłam dziś częśc do robota takiego wieloczynnościowego, bo stara się zepsuła. wydałam 130 zł, i co? okazuje się, że to nie wina części, tylko nie wiadomo czego. Bo są dwie misy do tego ustrojstwa. I w jednej noże idą jak masełko,a w drugiej ni cholery. Jak sprawdzałam, czy to wina robota samego w sobie czy tylko mieszadło poszło, to włączyłam akurat tą drugą misę od noży... To się M. wkurzy big_grin No cóz, mógł się sam tym zająć big_grin dziś pierwszy dzień pogody u nas, w końcu, bo już chyba z tydzień padało. Trzymajcie się więc ciepło, życzę Wam wesołych i zdrowych przede wszystkim świąt. Będę tu na pewno zaglądać smile
                                                  • joannaa22 Wesolych Swiat 06.04.12, 12:22
                                                    Czesc Dziewczyny. Bardzo przepraszam ze nie pisalam ale poziom jaki osiagnelam jesli chodzi o zajecie mojej osoby przekroczyl max. Teraz mam za swoje i mecze sie strasznie bo wysunal mi sie dysk w dolnej czesci kregoslupa i strasznie cierpie. Jestem na silnych przeciwbolowych i dzieki temu moge chodzic. Bez tego to nawet glebszy oddech boli.
                                                    Przeczytam pozniej co u was kochane i napisze wiecej co u mnie. Maz pojechal po zakupy ktore mialam zrobic wczorja ale ze stalo sie jak sie stalo to nawet ciasto kupujemy. Ja zrobie tylko makowca bo mam juz mase makowa.
                                                    Chcialam zyczyc Wam i waszym rodzinom duzo zdrowia i radosci na te piekne Swieta. Na robcie za duzo bo tak trzeba, porzadki robimy codziennie a odsuwanie szaf i lozek moze poczekac no chyba ze macie mnostwo sily i czasu na robienie tego. Pozniej zajrze co u was. Pozdrawiam
                                                  • musso4 Re: Wesolych Swiat 06.04.12, 21:20
                                                    też Wam życzę smacznego jajka i mokrego dyngusasmile
                                                    ja już swoje jajko mambig_grin byłam dzisiaj na kolejnym usg, początek 7 tygodnia, dzidziuś jest, serce bijebig_grin
                                                  • joannaa22 Re: Wesolych Swiat 07.04.12, 17:44
                                                    Musso jak sie ciesze!!! Leprzego prezentu to nie moglo byc na zajaca.
                                                  • aleksa51 Re: Wesolych Swiat 10.04.12, 11:46
                                                    Musso gratulacje!!!Z całego serca cieszę się, że się doczekałaś! Niech malutkie rośnie migiem i będzie zdrowe! Dziel się z nami tym co przeżywasz koniecznie. A nóż zarazisz kogoś chęcią na następnego bżdąca? wink
                                                    No i zapytam was jak minęły święta bo życzeń wam na czas złożyć nie mogłam- dziewczyny co dzień siedziały przed kompem i wałkowały bajki na yotube przez co skończył mi się transfer 10 dni temu a od dziś mam nowy.
                                                    U nas się działo...Piotruś został w zeszłym tygodniu z M, we wtorek, a ja poszłam mamie w pracy pomóc. Po mojej pracy miał przywieźć Noelkę do kontroli do lekarza, gdzie się umówiliśmy (bo pediatre mam kilka kroków od mamy biura). Przywiózł też Piotrka bo mały wspinał się rączkami na zabawkę klęcząc przy tym na kolankach, zabawka się omsknęła, mały się walnął i długo płakał. Lekarka nic nie widziała ale dała na wszelki wypadek na rtg rączki bo twierdziła, że pewien typ złamań u dzieci bywa z początku nie tak bolesny, kazała obserwować i w razie czego jechać prosto do Łodzi z nim bo u nas w mieście nie ma speców od takich maluchów. Obserwowałam więc. W prawdzie oszczędzał rączkę ale chwytał zabawki, ruszał paluszkami, rączką w każdą stronę, nic nie puchło. Ale położony na podłodze nie raczkował tylko zaczynał się dżeć. Na drugi dzień rano podobnie więc pojechaliśmy do CZMP podejrzewając, że może jakieś stłuczenie, naderwanie czegoś. Okazało się, że jednak ZŁAMANIE!!! Na szczęście nie takie najgorsze bo wzdłużne pęknięcie, bez przesunięcia. Ale dla nas szok bo ruszał łapką w każdą stronę i nie płakał przy tym. Lekarz też powiedział, że to zdarza się bardzo rzadko u takich maluchów. Mały ma gips od paluszków po ramię. Na szczęście maluchy nie potrzebują tyle czasu na zrośnięcie co dorośli - ma mieć to 14 dni, a jakby bardzo nie mógł wytrzymać to możemy zdjąć po 10 dniach. I myślicie, że na gipsie nie da się raczkować? Albo nie da się do buzi wepchnąć? Lekarz i pielęgniarka tak myśleli. Piotrek ma na ten temat inne zdanie. Jak go puszczam na podłogę to przywijam mu tą rączkę zagipsowaną bandażem do klaty żeby nie nadwyrężał. Ale się wkurza i teraz jeszcze więcej muszę go bawić. Żeby było weselej idzie mu drugi ząbek, co bardzo manifestuje.
                                                    W święta nie odpoczęłam i nie pojadłam. Obecnie odstawiłam jajka bo jego cały czas coś uczula i nie mogę znaleźć co, więc od nowa wszystko co jadłam testuję. Muszę jeszcze tydzień te jajka sprawdzać, żeby potwierdzić lub wykluczyć.
                                                    Myślami wybiegam teraz co chwilę do szpitala z dziećmi bo umówiłam się z docentem od immunologii, że stawię się z dziećmi 18.04 na trzydniowe badania. Muszę się zastanowić co najpotrzebniejszego wziąć itd. Chyba usiądę, spiszę wszystko to głowa będzie spokojniejsza.
                                                    Ostatnio usiłowałam piec sobie chleb, nawet nauczyłam się robić zakwas ale niestety, zapewne już kiedyś pisałam, że mój piekarnik jest zepsuty i grzeje ile fabryka dała, więc udał mi się jeden, a piekłam już z 10x. Wkurza mnie to głodowanie, bo czym się tu najeść. Przydała by się maszyna do wypieku chleba ale oczywiście poza moim zasięgiem finansowym. Może jak mi się trafi jakieś dodatkowe konkretne rozliczenie to się zepnę i sobie kupię. Mojego M absolutnie nie interesują takie sprawy, bo to nie on jest na diecie, tak samo z pralką, w której mogę prać tylko na 40 stopni. Dom też...albo ściany zapaprane przez dzieci, albo nie wykończone...ciągle siedzimy na dole- w salonie mamy jednocześnie naszą sypialnię, w jadalni prucz stołu fotele, deska do prasowania, suszarka na ubrania...a góra domu zawalona rupieciami, zakurzona konkretnie i zagrodzona bo szkoda poręcz zrobić, bo to kosztuje...Tak sobie o tym pomyślałam bo zaczęliśmy zastanawiać się nad chrzestnymi dla dziecka i będą musieli byś z dalszej rodziny. O ile bliźsi wiedzą jak jest, tak ci dalsi nie i z reguły gdzie by nie pojechać to każdy ma pięknie i czysto w domu, a my nie.

                                                    Joasiu życzę powrotu do formy.

                                                    Goska życzę więcej pewności siebie i siły...na tych teściów. Jak mi nieraz powtórzy Madzia co teściowa o mnie skomentuje to też potrafi się przykro zrobić ale potem jakoś jest...
                                                    A wyjazd - może M właśnie to robi, żebyście pobyli razem we troje. Ciesz się tym czasem, nie doszukując się innego dna, bo chyba nie będziesz na zapas męczyła M za to, że zapewne za kilka dni zrobi spowrotem tak czy tak. Mnie ostatnio M opierniczał tak na zapas za to co hipotetycznie zrobiłabym za kilka dni i powiem ci, że to boli.

                                                    Basek teraz stawianie w kącie nie podziała i za kilka lat też może nie działać. Tak to już z tymi bąblami jest.

                                                    No to mam nadzieję, że wypracowanie miło było czytać wink
    • ognista998 Witam;) 10.04.12, 19:54
      Witam Waswink

      Nie wiem czy mnie jeszcze ktoś pamięta. Pisałam tu bardzo bardzo dawno temu, potem przerwałam odwiedzanie tego forum, ale teraz postanowiłam zaglądnąć czy się tu coś zmieniło czy niewink

      Kilka osób pamiętam goska - długo się starała o maleństwowink jedynybasek - ma córeczkę aleksę jeszcze pamiętam...chyba o trzecie się starała, patite wiem że ma drugiego synka...

      Witam waswink
      Jak tam wasze dzieci? wink A może już przybyły kolejnewink

      Jak już wspomniałam bardzo dawno pisywałam, mam synka Tomusia, w lipcu skończy 2 latka teraz oczekujemy drugiego bąbla - urodzi sie w sierpniuwink w międzyczasie wróciłam do pracy, popracowałam trochę miałam sporo różnych przejść ale wszystko się poukładałom teraz znowu mam chwilową przerwę w pracywink
      • goska797 Re: Witam;) 10.04.12, 23:04
        Ognista a gdzie Ty sie Dziewczyno podziewałaś?smile Jak tak mozna było bez słowa nas opuścić?
        Ja Cie pamietam, Twój Tomek miesiąc starszy od mojego Mateucha. Gratuluje drugiej ciąży. Widzę, że idziesz za ciosemsmile
        Fajnie jakby sie jeszcze odezwała Iga. Ciekawe jak sie rozwiązała sytuacja jej porodu i jak dziewczyny, ale może jeszcze kiedys bedzie nam dane poznać.
        Aleksa współczuje. Szkoda mi Twojego Piotrusia. Ja ponoć złamałm nożkę mojemu bratu jak był taki malutki. Rodzice nic nie podejrzewali, a on plkał. Dopiero za jakis czas skojarzyli, że siedziała koło niego na wersalce i skakałam.
        Co do mnie to masz Aleksa rację. Słaba jestem. Boli mnie, że przez 8 lat oszukiwali mnie, że zaakceptowali, jestem członkiem ich rodziny. Zaufałam im i mimo wszytsko traktowałam jak swoją rodzinę. Nie potrafie tego przeżyć i przez świeta w zasadzie z nimi nie rozmawiałam.
        • joannaa22 Re: Witam;) 11.04.12, 08:31
          Czesc Dziewczeta. Wypracowanie przeczytane i juz nawet odpisywalam ale jak to u mnie zawsze cos przerwie i nie moge skonczyc.
          Ognista pewnie ze cie pamietamy. Gratuluje kolejnej ciazy smile czy wiesz co bedzie?
          Goska ja tak sobie czytam i strasznie mi cie szkoda bo w najblizszym otoczeniu nie czujesz sie dobrze. Swieta Wielkanocne sa tak pieknymi swietami i nie powinno sie wtedy ani nigdy kontrolowac do kogo co powiedziec. Straszne.
          Aleksa wspolczuje ci z Piotrusiem. Bo to ty teraz najwiecej sie nameczysz bo dziecko tak male z gipsem sobie poradzi. Co do pakowania to ja tez zawsze robie liste najwazniejszych rzeczy jakie musze zabrac i wtedy mam pewnosc ze wszystko mam.
          U nas noc przeplakana przez Zoske. Wczoraj dostala sterydy na 2 dni bo ma uczulenie na soc takie straszne. Nie wiem czy pamietacie ale 2 lata temu bylam z Tomaszkiem w szpitalu bo mial dokladnie takie same objawy. Puchnace plamy, goraczka. I zoska ma to samo. U Tomasza robili mnostwo badan bo podejrzewali tak wiele chorob lacznie z bialaczka i niewydolnoscia nerek... A okazalo sie ze jest uczulony na mleko i jest na sojowym. Mam ochote sama zosi zmienic to mleko i zobaczyc czy bedzie poprawa. Wczoraj po pierwszej dawce bylo juz tak dobrze ale na noc dostala wiecej mleka i w nocy tez mleko i juz na nowo plamy goraczka i ciagly placz. Jestem wykonczona i zastanawiam sie czy jechac na pogotowie czy co robic. Zyc sie odechciewa. Lece cos zjesc i do lekarza pewnie nas wysla na oddziala na badania.
          Aleksa dobrze cie rozumiem z tym mieszkaniem. Chcialoby sie wykonczyc i miec ladnie ale skad na to wszystko brac kase. A zeby wszystko posprzatac i odarnac to potrzeba dnia albo i wiecej bez dzieci. Z nimi za wiele nie damy rady zrobic.
          • jedynybasek5 Re: Witam;) 11.04.12, 09:24
            Gosiu, tak patrząc z boku na Twoją sytuację, to chyba tylko wypadałoby zagrozić , że jeśli nadal będziesz tak traktowana przez rodzinę męża, to odchodzisz od niego. No bo, ty ślub brałaś z nim, a nie z jego mamusią. A skoro ona tak cię traktuje, a on nie potrafi temu zaradzić, ba , myślę nawet, że mu z tym dobrze, bo czuje się cały czas jak ten lepszy... Myślę, że to piekło, w którym jesteś musi się skończyć. Ale wiem też,, że łatwo się mówi... Trzymaj się jakoś i nie dawaj się. Nie przejmuj się nimi, pyskuj im ile wlezie, odszczekuj, nie patrz na reakcje męża, on cię nie broni to broń się sama. Ja to przetrenowałam na teściowej, chociaż u nas sytuacja była light w porównaniu z Tobą.

            Ognista smile Myślałam często co tam u ciebie smile Mamy dzieciaki miesiąc po miesiącu chyba- Ty, ja i Gosia. Super, że się odezwałaś. Jak Ci się układa teraz? Napisz coś więcej.

            Ja wczoraj wezwałam lekarza prywatnie do domu do Mili, bo znów drugi dzień gorączki 40 stopni, katar aż do wymiotów, lała mi się przez ręce. A w przychodni pewnie jak zwykle stwby , że "taki wirus, że gorączka, katar i wsio". No, to okazało się, że zapalenie obustronne uszu sad Antybiotyk ( a obyłoby się bez, gdyby któraś pani doktor szanowna raczyła zajrzeć w uszka!!!) , okazuje się, że żeby wyleczyć dziecko trzeba zapłacić 120 zł za prywatnego pediatrę , bo inaczej te konowały niczego się nie domyślą. Teraz Myszka moja śpi, po nurofenie , bo znów gorączka, ale to dopiero 3 dawka antybiotyku, oby jutro było już lepiej. O tyle dobrze, że lekarz, który przyjechał, kazał dzwonić do siebie codziennie wieczorem, żeby zdać relację- lepiej, bez zmian czy gorzej, nawet w środku nocy gdyby coś się działo. Gdyby człowiek miał tyle kasy, to cały czas leczyłoby się ją prywatnie. A tak, trzeba liczyć na łaskę albo niełaskę, tych pożal się Boże lekarzy w przychodniach. Zła jestem, bo tydzień czasu dziecię się męczyło i nikt nawet nie pomyślał, a to przecież jedna z częstszych chorób dziecięcych. Ja też chora poza tym, M. też coś łapie. Porażka. A tu jeszcze na zakupy wieczorem muszę lecieć, dobrze, że chociaż jako taki porządek jest i jedzenie po świętach. Trzymajcie się babeczki, i pamiętajcie- nie przechwalajcie się za bardzo, że dzieci zdrowe, tak jak ja- bo tez sie tak skończy smile
            • aleksa51 Re: Witam;) 11.04.12, 11:47
              Cześć Ognista. Pamiętam. Gratuluję kolejnej ciąży!! I może teraz z nami częściej pogadasz?

              Goska może to co radzi Basek to jakiś sposób bo pewnie i tak jak byś do nich nie podeszła to źle będzie...

              Asia pamiętam tą akcję z Tomkiem. Ale sama pewnie wiesz, że lepiej sprawdzić co jest grane na początku sprawdzając czy to nie to samo co u Tomcia.

              Basek rozumiem. A ci pożal się boże pediatrzy z przychodni pracują za nasze pieniądze!
              Wiecie co mnie zezłościło w zachowaniu lekarza ostatnio? W prawdzie nie pediatra, bo ortopeda do którego udał się M - napisał mu leki na recepcie wszystkie na 100% chociaż dwa z nich powinien mieć ze zniżką. Płacimy za to samo po kilka razy bo skąd się biorą pieniądze w NFZ na dofinansowanie leków?? Więcej zostaje na premie dla dyrektorów. Małżonek miał ze sobą aktualne zaświadczenie o ubezpieczeniu, więc nie widzę powodu dla którego lekarz miałby prawo tak postąpić.

              A propo tego naszego wyjazdu do szpitala - zadzwoniłam dziś do sekretariatu tegoż docelowego oddziału i wypytałam o warunki dla rodziców przebywających tam z dziećmi. Okazuje się, że jest ogólnodostępna lodówka, czajnik. Jeśli będę spała na swoim materacu to nic nie zapłacę, jeśli będę chciała na leżance to 15zł/dobę. A w naszym lokalnym szpitalu liczą sobie 14zł/za każdy rozpoczęty dzień niby za pranie pościeli, którą to dostaje się jedną bez względu na długość pobytu. A jak nie masz łóżka bo tłok na oddziale to i tak masz płacić bo korzystasz z prądu i wody. Czytałam prawne uregulowania tych opłat. Ale zastanawia mnie dlaczego szpitale w ten sposób mają zarabiać właśnie na matkach, które są i tak dużą oszczędnością dla szpitali bo potrzeba mniej pielęgniarek. Jeśli chodzi o lokalny szpital to sprawa jest o tyle absurdalna, że jak jestem całą dobę nawet nie mając łóżka mam zapłacić, a jak byłabym cały dzień, korzystała z prądu, grzała 20x dziennie wodę w czajniku i chodziła pod prysznic, ładowała telefon, podłączała laptop ale szła bym do domu na noc to nie płacę...
            • ognista998 Re: Witam;) 11.04.12, 15:38
              Hejwink Nie pisałam bo miałam mało czasu i kupę różnych problemow i przejść na szczeście zaczęło się układać w miarę dobrze.. Ale też myślałam o was i byłam ciekawa co u was dlatego w końcu zebrałam się by się odezwać teraz bedę zaglądać częściej w miarę moich możliwościwink

              Mam sporo do nadrobienia i nie jestem na bieżąco także jak coś pomylę to mam nadzieję że się nie pogniewacaie.

              goska przeczytałam tylko w jedym poście więc nie znam dobrze sutyacji by oceniać. przykre jak tak cię traktują musicie sobie coś ustalić bo nie moża tyle trwać taka sytuacja. może twój mąż stanąłby w twojej obronie, tylko się boi reakcji swojej rodziny. fakt faktem nie może na to pozwalać. u mnie jest dokładnie odwrotna sytuacja. rodzina męża traktuje mnie lepiej niż własnawink z rodzicami super mi się układa, z rodziną ze strony mamy powoli zaczynają ocieplać się relacje bo było tragicznie a rodzina ze strony ojca - gorzej jak obcą. nie chce tu wchodzić w szczegóły ale u mnie poqwodem takich kwasów jest spór o spadek. i przykre trochę jak własna babcia która będzie miała już drugiego prawnuka "nie poznaje" na ulicy;/

              joanna. bardzo nieciekawie z tym zdrówkiem miejmy nadzieję że wróci do zdrowia i jednak nie białaCZKA.

              BASEK pamiętam raz dałaś fotę z twoją myszkąwink ciekawam ile urosławink qrczę też nieciekawie z tymi choróbskami byle to szybko minęło, ale szkoda patrzeć jak maluszek cierpi.

              Tomuś akurat jest mega szczęściarzem jeżeli chodzi o zdrowie. tak z gorączką chorował tylko 2 razy w życiu. z czego jedna z tych sytuacji to była alergia pokarmowa której objawem było wysypka i gorączka i po odstawieniu tej rzeczy na którą przypuszczaliśmy że ma alergię przeszło jak ręką odjął. Teraz zaczynamy naukę kibelka. Już towarzyszy nocniczek ale opornie idzie. Jak chce nasika a tak to ma w nosie i zasadzi kopa temu nocnikowi, też nie chcę zmuszać na siłę w każdym razie coś łapie i cieszymy się jak mu się uda

              gdzieś tu przeczytałam o goski synku że jest uparciuch i wymuszający - tomuś też ma coś takiego lubi ruszać zwłaszcza to co mu nie wolnowink

              a tak to jak już wspomniałam wróciłam do pracy, od początki ciaży jestem na L4 - ze wzgl na stanowisko które jest stanowiskiem stwarzającym zagr dla zdrowia i/lub życia i wlg jeżeli chodzi o ciążę wykluczone bo dużo dźwigania i w niebezpiecznych warunkach. być może niedługo wrócę ale do biura czekam tylko na decyzję szefa i po urlopie macierzyńskim zaraz wracam do pracy.

              a płeć drugiego maluszka już znam - drugi pitolekwink strasznie się cieszę bo Tomuś będzie miał partnera do rozrabiania;D termin mam na 12 sierpnia i cieszę się że nie za duża różnica wieku bo dzieci będa zżyte se sobą i łatwiej im się będzie razem bawić
              • jedynybasek5 :) 13.04.12, 10:56
                CZeść dziewczyny, u nas choróbsk ciąg dalszy- mi pozostało już tylko pisanie, bo zaniemówiłam kompletnie od wczoraj. Dziś idę do lekarza wieczorem. Mili mija zapalenie uszu, ale za to kaszel ma straszny, mam ją oklepywać i syrop ma jakiś, i tantum verde, i krople do uszu i masę pierdół innych. Grafik na stronę A4. Masakra. M. w pracy, ja ledwo chodzę, Mila grzeczna to choć tyle smile Tylko nie chce jeść, a co gorsza - pić, a ma luźne kupki po antybiotyku i ciągle stan podgorączkowy sad Codziennie mówię - jutro będzie lepiej, ale te postępy jakoś pomalutku sad to trzymajcie się dziewczyny, Ognista, dobrze, że wróciłaś smile z tego co pamiętam, pracowałaś w SP?
                • ognista998 Re: :) 13.04.12, 13:43
                  dobrze pamiętasz. ale teraz pracuję w branży budowlanejwink nie wielka różnica bo w zasadzie w warunkach zagrożenia pożarem lub wybuchem, dużo dźwiagnia wdychanie gazów, fizyczna. więc od razu jak tylko zaniosłam test do ginekologa to dostałam L4 ze wzgl na charakter tej pracy. jak dobrze pójdzie to uda mi się wrócić do biura i do samego porodu będę siedzieć za biurkiem a po macierzyńskim wracam na poprzednie stanowisko

                  duuużo zdrówka życzę przyda się wam byle się skończyło to chorowanie...

                  basek a jak tam dziadek? z tego co pamiętam pisywałaś że macie strasznie problemy z nim a potem jak się urodziła malutka to zakochał się we wnusi, dalej jest ok?
                  • jedynybasek5 Re: :) 13.04.12, 15:22
                    Ognista smile fajnie, że masz możliwość powrotu do pracy, być może trochę lżejszej smile Jeśli o dziadka chodzi, to Milą nacieszył się tylko pół roku, potem nowotwór, 1,5 m-ca szpitala i zmarł w styczniu 2011. No i muszę przyznać szczerze, że brakuje go nam, pomimo, że ja i on to jak pies z kotem. Szkoda mi przede wszystkim tego, że nie widzi jak mała się rozwija, a czuję, że rozpieszczałby ja, pomimo swojego charakterku " te bachory z przedszkola" wink Teraz staramy się o mieszkanko, w którym mieszkaliśmy razem, w sumie juz jesteśmy prawie na mecie, ale musieliśmy przeprowadzić duuuży remont- taki był wymóg miasta- musieliśmy doprowadzić mieszkanie do standardu dużo dużo wyższego niż było. W sumie wyszło nam to na dobre, w końcu jest łazienka, kuchnia z prawdziwego zdarzenia. No i oczywiście jest też spłata kredytu smile Ale i tak było warto. No i co zawsze mówię, gdybym miała taką siłę sprawczą, żeby mu przywrócić życie, to zrobiłabym to, chociaż żeby go przeprosić za parę rzeczy. Ale ( bo zawsze przecież jest ale ) żyjemy teraz na pewno dużo spokojniej. Mniej nerwowo. Tyle, że sami, bez jakiejkolwiek rodziny. Jedynie moja mama nas odwiedza. Reszta albo nie ma kasy albo czasu albo tysiąc innych wymówek. I czasem mam wrażenie, że to przeze mnie, bo nie pozwalałam sobie nigdy wejść na głowę. No ale jeśli ktoś ma ode mnie wymagać chowania głowy w piasek i brak własnego zdania, to ja juz wolę tę naszą bezludną wyspę smile
                    • aleksa51 Re: :) 16.04.12, 16:13
                      Basek ja mam rodzinę na miejscu a i tak nas nie odwiedzają.
                      Ale muszę się pochwalić, że sześć lat temu urodziłam Madzię! Wczoraj był tort i zaproszeni (bo jak pisałam nikt nie przyjeżdża tak po prostu nas odwiedzić) goście.
                      Dziś siedzę z dziećmi sama i m. in szykuję rzeczy do szpitala. Co prawda jedziemy pojutrze rano ale jutro idę mamie pomagać więc pod wieczór nie dam rady ze wszystkim. a jeszcze zakupy itp. Jak wyjazd na wczasy. Madzia nawet z radością dopytuje się kiedy do tego szpitala. A ja już chciałabym mieć to z głowy.
                      A co u was?
                      • ognista998 Re: :) 16.04.12, 20:11
                        basek strasznie mi przykro z powodu dziadka. niestety tak jest ze na każdego przychodzi czas

                        u mnie z rodziną jest takamo jak u was. nie odwiedzają bo ani kasy ani czasu ani chęci nie mają. za to zgłaszają się jak coś chcą;/ tak to generalnie mają w dupie. wszystko co mam to sobie sama na to zapracowałam nc od nikogo nie dostałam, Tomuś wszystko dostaje od nas czyli mnie i męża za to jeden wielk plus - nikt mi nic nie wypomina.

                        aeksa wszystkiego najlepszego dla Madzi 1000000000latek;* a co to się dzieje że idzieszdo szpitala - nie jestem na bieżacowink
                        • joannaa22 Re: :) 17.04.12, 00:13
                          Czesc. Aleksa wszystkiego najlepszego dla Madzi. U mnie z rodzina to tak dziwnie jest. Ja tu w Anglii i to ja wszedzie dzwonie i staram sie utrzymac kontakt. Sle kartki na swieta tylko moja chrzestna pamieta o nas w swieta bo zawsze jakis sms przesle. Z mojej strony mama i tata nie zyja braci mam tu i to tyle. Najblizej jestem z meza siastra. Wlasnie w piatek przyjedzie jej maz z corka sami bo ona w ciazy. Fajnie bo to wyprawa cala bilety dojazdy z i na lotniska, a przyjezdzaja czasami. Tesciowa mam fajna i czesto do nich dzwonie ale jej jak nie kupie ja biletu to nie przyleci. Przyjezdza do nas w maju samochodem z moja kuzynka a wraca samolotem. Mam nadzieje ze zosia sie jej nie bedzie bala jak ostatnio bo zamiast odpoczac to sie umecze noszeniem jej.
                          Aleksa ja jak jade z dziecmi na pol dnia gdzies to tyle pakowania ze szok a co dopiero na kilka dni. Waliza jakas na kolkach by sie przydala aby nie dzwigac tych ciezarow.
                          U nas zosia raczkuje na calego i w ogole nie uwaza. Probuje wspinac sie na sofe i fotele i przy tym leci jak kloda. Chociaz dzis zauwazylam ze juz troche jakby zaczela lapac ze zrobi sobie krzywde i zaczela spadac na pupe a nie na plecy. Olek po 2 tygodniowym pobycie w pl wrocil i zaczynamy naprostowywac od nowa. Zapomnial o zasadach panujacych w domu i wyskoczyl dzis na mnie "nie podnos na nie glosu" masakra jakas. Ksiaze z polski przyjechal.
                          Wiecie co ja mam dzis jakiegos dola i chyba kupic sobie musze jakies uspokajajace ziolowe, bo ciezko mi jakos. Wszystko mnie przytlacza. Z roku na rok jestem wieksza i nie umiem zaakceptowac tego jak wygladam a jednoczesnie nie mam sily aby cwiczyc i cos robic. Nie objadam sie ale od czasu jak przestalam karmic widocznie przytylam a tu lato idzie.
                          Dobra bo nic tylko marudze ale szczerze to musze sobie dzis poplakac w samotnosci bo wszyscy spia. lece bo zosia placze;-(
                          • jedynybasek5 Re: :) 17.04.12, 15:26
                            Wszystkiego naj naj dla Madzi smile jeszcze troszkę i będziecie kwiaty od chłopaków dostawać smile U nas nieciekawie sad Milenka ma gorączkę już drugi tydzień. Albo zmiana antybiotyku do jutra przyniesie efekty albo też lądujemy w szpitalu. Boję się jak cholera. Byłam w szpitalu raz jak miałam 10 lat. Nie wiem co i jak. Do tego zastanawiam się, co do cholery jasnej dolega mojemu dziecku?? Opisywałam objawy na forum zdrowie małego dziecka. Doktorka odp., że być może zapalenie ucha nałożyło się z mononukleozą- taka wirusówka, że jest ból brzucha, ogólne osłabienie, długo gorączka. Nie leczy się tego jako tako, tylko objawowo, oczywiście zapalenie ucha trzeba antybiotykiem. ponoć jakieś badania krwi się robi dla pewności. Zapytam wieczorem lekarza czy to możliwe, że cos takiego by się przyplątało. Szczególnie, że okres wylęgania choroby to 30-50 dni, więc wypadałoby akurat na nasze wizyty w klubiku. Może tam załapała jakies cholerstwo. Sama nie wiem, nie chcę chorób wyszukiwać na siłę, ale gorączka sama z siebie się nie bierze. katar młoda dziś ma taki gęsty, że jak białko jaja zaciagnięte żelatyna. Wczoraj był rzadki, oby to znaczyło, że antybiotyk w końcu załapał. Masakra. martwię się jak cholera. Wezwałam mamę na posiłki, bo jak tak siedzę sama z Milą to mi głupie myśli przychodzą do głowy.
                            • aleksa51 Re: :) 18.04.12, 15:51
                              Dziękuję za życzenia dla Madzi. Fakt, że rośnie szybko.
                              Asia jak u was?
                              Basiu mam nadzieję, że mała szybko wyzdrowieje. Dobrze wiem jak to jest z chorym dzieckiem. Meczy się biedactwo, a ty z nią podwójnie.
                              Ognista jak się miewasz?
                              Goska lepiej troszkę?

                              Nas dziś nie przyjęli do szpitala. Tyle nas przygotowywałam...Docent nie miał do mnie nr tel a okazało się, że nie wszystkich mogli planowo wypisać, więc przejechaliśmy się na darmo za 40zł...na wycieczkę. Stanęło na tym, że w piątek mamy być z samego rana, a w sobotę z samego rana wracamy do domu. Tym razem zostawiłam panu mój nr telefonu dla pewności.
                              Tyle dobrego, że weszliśmy do carefour (u nas w mieście jest tylko supermarket, a tam hipermarket więc i więcej asortymentu) i M kupił nowy odtwarzacz DVD bo stary już nie chciał odtwarzać większości płyt.

                              Ja dalej testuję co nadal małego uczula. Ponieważ 10 dni niejedzenia jajek nie przyniosło ani odrobiny poprawy włączyłam je spowrotem do mojej diety i wywaliłam z niej żyto, a przy okazji jęczmień bo jest w kawie zbożowej razem z żytem. Ale upiekłam w zamian pieczywo (nie polecam) ryżowo kukurydziane. I efekt był taki, że mały przez 2-3 dni się nie załatwił więc wywaliłam też kukurydzę. Teraz czekam czy będzie jakaś poprawa jeszcze mninmum przez tydzień (10 dni po zjedzeniu ostatniej porcji kukurydzy. Ale jestem bałwan! Właśnie mnie olśniło, że nadal jem kukurydzę w "warzywach na patelnię"! Muszę wykombinować jak się jej pozbyć. Może będę wywalała z warzyw samą kukurydzę?! Ręce opadają!
                              Upiekłam przed chwilą ciasteczka z mąki amarantusowej. Ale, żeby je zjeść będę musiała jeszcze obficie polukrować bo mi nie smakują sad Czy on musi być uczulony??!!
                              • goska797 Re: :) 18.04.12, 22:21
                                Sorka Dziewczyny, że się nie odzywam, ale mam strasznie duzo roboty. Dzisiaj nie było szefa w pracy i jak zwykle ludzie z działów z reklamacją zgłosili sie do mnie. Zawsze jak go nie ma pojawia się mnóstwo problemów. Poza tym rzadko kiedy przekazuje informacje i trzeba świecić oczami. Po dzisiajszym dniu stwierdziłam, że menagerowie innych działow uwazają mnie za debila i maja sie z czego posmiać przez nie domówienia, które stwarza mój szef. Powiem Wam, ze nadal ciężko mi sie na momenty przyzwyczaić do relacji jakie panuja. Mam za miekka pupe.
                                W domu jakos cisza nastała. M nadal sporo pracuje, a ja wracam do domu by zająć sie Mateo. Widze, ze kłótnie nic nie wnosza. Machnęlam juz ręka, nie ma to sensu. Chwilowo też mi brak energii, tak wykancza mnie robota.
                                Sorka, że nie odniosę sie do Waszych wpisów, ale dzisiaj padam.
                                • jedynybasek5 Re: :) 19.04.12, 22:08
                                  Hej. My dziś wróciliśmy ze szpitala. Byliśmy od wtorku, bo Mili zaczęły sinieć usta i paznokcie no i gorączka. Okazało się, że zapalenie uszu + angina + odwodnienie. 2 kroplówki podniosły ją na nogi, bez leków gorączka zniknęła. Ale jest tak wychudzona, że żal patrzeć. Jutro napiszę coś więcej. teraz padam sad
                                  • ognista998 Re: :) 21.04.12, 16:08
                                    basek miejmy nadzieje że te chorobska wrszcie sie skończa wyobrażam se jak sie czujsze patrząc na to biedne maleństwo. byle juz z górki było

                                    goska moim zdaniem jak tak się czuejsz to apytaj wprost innych o co chodzi i skąd te niedomówienia.. moze wtedy się sytuacja wyjaśni i okaze sie ze to twoje subiektyne odczycie

                                    pamietam jak ja zaczełam prace. czułam sie tam ak jakiś odmieniec praktycznie wsród samych chłopow, ktorzy ani żonaci ani dzieciaci ani żadnych zobowiązań, zupełnie inne podejście do życia wypłatę brali i przepijali, a ze więszość u mamusi to nie musieli się niczy przejmować bo mamysia im zrobiła....czułm ze wgl z tym towarzystwem nie mam o czy gadac dopiero z cz\asem sie zaaklimatyzowałam. fakt materiał na kolegów.przyjacioł z nich nie jest i nigdy nie będzie ale w pracy spedzamy pół życia to chociaż by to było w miare przyjemne.
                                    • goska797 Re: :) 22.04.12, 15:03
                                      Basiu jak Milcia?
                                      Ognista myślę ze rozmowa z ludżmi w innych działach nie ma sensu. Po prostu tarkatują nas jak zwykły pracowników fizycznych, którzy powinni wykonac wszytsko co sobie wymyślą. Do tego jest grupa ludzi, którzy uważaja, że sa najważniejsi w firmie, a cała reszta nic nie znaczy. Widzę, ze niby zaakceptowali moją osobe, ale co jakiś czas rzuca niby żarcik, który da mnie jest zwykła złosliwością i powoduje podniesienie cisnienie. Pewnie to moja wina, bo przejmuję sie takimi pierdołami, a raczej nie przejmuję co raczej jest mi przykro. Denerwuje mnie ich brak profesjonalizmu i olewanie swoich obowiazków. Traktowanie ludzi przedmiotowo.
                                      Poza tym przez 5 dni nie beda mieli ze mna kontaktu bo nie mam roamingu w tel służbowym. Ciekawa jestem jak mój szef sobie poradzi bo raczej zwala robote na mnie i nie rejestruje różnych faktów.
                                      Dziewczyny może macie doświadczenia w lotach samolotem. Zastanawia mnie co moge zabrac dla Mateo do podrecznego bagażu. Zastanawia mnie czy możemy przyjść z własnym piciem np z butelka wody mineralnej? Czy mleko w razie jakby zgłodniał musi być w nowym, nie otwartym pudełku i ma sie zmieścic w jakiejś szczelnie zamknietej torebce foliowej cz lepiej jakis słoiczek z jedzeniem? Pytanie czy w razie jakoś nam podgrzeja? Może macie jakieś porady w kwestii żywieniowej w samolocie z własnego doświadczenia. Sorka, ze takie pytania zadaję ale jakoś zaczęłam sie martwic tym wyjazdem. Niby to tylko 2 godzinki ale stresik lekki jest.
                                      Musso jak tam samopoczucie?
                                      • musso4 Re: :) 23.04.12, 09:38
                                        hej
                                        u mnie mdłości, senność, jestem nie do życia, choć i tak jest troszkę lepiej bo mdłości trochę się zmniejszyły, ale pojawił się wilczy apetyt z którym muszę walczyćsad w pierwszej ciązy przytyłam 20 kg, lekarz mówił że za szybko przybieram na wadzę, a to wcale nie dobrze dla maluszka i jeszcze przyplatało się nadciśnieniesad staram się jeść normalne zdrowe posiłki, ale nie mogę ulegać zachciankomwink
                                        • jedynybasek5 Re: :) 23.04.12, 15:41
                                          hej dziewczyny. Gosiu, , zazdroszczę Ci jakby nie było, że już pracujesz, że się jako tako zaaklimatyzowałaś. To wszystko przede mną jeszcze...
                                          Soreńki, że nie odpisuję Wam szczegółowo, ale moja głowa zaprzątnięta czymś innym. Milci ciągle utrzymuje się stan podgorączkowy. Jutro idę z nią na kontrol do nowej lekarki- oby była jakaś sensowna.
                                          • patite Re: :) 24.04.12, 10:30
                                            kurcze napisałam jakiś czas temu post i mi zjadło...
                                            Musso gratulacje. Ognista dla Ciebie również. Fajnie, ze nowe dzieciaczki zaraz sie pojawią.
                                            Czytam o wszystkich waszych sprawach na bieżąco, u mnie gonitwa. Mało czasu na cokolwiek. Dzieciaki rosną, trochę chorób za nami, ze starszakiem mamy teraz rajd po lekarzach. Na szczęście wakacje zaplanowane, cieszą mnie dwa nadchodzące miesiące, bo będzie więcej czasu na odpoczynek, te wszystkie długie weekendy smile Z resztą uwielbiam słonko i pogodę. No nic wracam do roboty. W czwartek mamy pogrzeb dziadka mojego męża... Niestety nasi bliscy odchodzą. Trzymajcie się cieplutko, walczcie i dbajcie o siebie. Ściskam.
                                            • ognista998 Re: :) 24.04.12, 13:17
                                              patite strasznie mi przykro crying niestety taka kolej rzeczy

                                              musso, nie jestem na bieżaco ty też jesteś w ciąży??wink jak tak to gratulacjewink
                                              • jedynybasek5 Re: :) 24.04.12, 15:58
                                                Witam. Byłam z małą u lekarki. W miarę w porządku, okaże się czy Mila wyzdrowieje czy nie. Na razie zrobiliśmy wymaz z gardła, dostała antybiotyk i jeśli do jutra do południa gorączka nie spadnie to rtg płuc. MARTWIĘ SIĘ strasznie. Lekarka była zniesmaczona leczeniem szpitalnym, tym, że nie zastosowali żadnego leku, że wypuścili nas bez niczego. Stw., że w żadnym wypadku nie można dziecka zostawić z tą goraczka. Że trzeba szukać przyczyny do skutku. Ja mam znów nadzieje, że to zapalenie płuc. Że to coś, co można zwalczyć antybiotykiem. Naczytałam się już o jakichś poważnych chorobach, których objawem jest właśnie taka długoutrzymująca się gorączka. Nawet nie chcę o tym myśleć. Więc OBY to było nawet to zapalenie płuc. Niech to będzie cokolwiek, byle można się było w miarę normalnie wyleczyc.
                                                • musso4 Re: :) 26.04.12, 09:28
                                                  jestembig_grin ale termin mam dopiero na 1 grudniasmile
                                                  • ognista998 Re: :) 26.04.12, 10:53
                                                    gratuluj ewink to sam początekwink ja mam termin na 12 sierpniawink

                                                    a jakie duże masz pierwsze dziecko? miedzy moimi będzie 2 lata różnicy, Tomus w lipcy kończy 2 latka
                                                  • musso4 Re: :) 26.04.12, 14:13
                                                    Klaudia ma 2,5 roku, będzie miała 3smile chciałam zeby było 2 lata różnicy i przestaliśmy się zabezpieczać jak mała skończyła 7 miesięcy, ale zeszło prawie 2 lata i tak cud, że się udałowink
                                                  • ognista998 Re: :) 26.04.12, 17:19
                                                    to super bardzo się cieszęwink

                                                    u mnie bylo tak, że zostałam zmuszona do odstawienia antykoncepcji bo powodowała krwotoki. w pierwszym cyklu po odstawieniu piguł zaszłam w ciaze choć początkowo brak okresu brałam za roregulowanie hormonalne wywołane odstawienie tych tabletek

                                                    a jak się czujesz??
                                                  • jedynybasek5 Dobre wieści 27.04.12, 17:13
                                                    Cześć dziewczyny. Ja znów o nas - jak zwykle smile Kwiecień to koszmar jakiś dla nas teraz był. Zamartwiałam się ciągle o Milę, ten szpital, teraz temperatura ciągle na poziomie 37.2 , szalałam, w końcu mnie też dopadła grypa. Wczoraj byłam u lekarza, nie swojego tylko na nocnym dyżurze. Porozmawiałam przy okazji o Mili. lekarka zaleciła zmianę termometru i mierzenie tylko w pupie. Jeśli b edzie do 37.5 tzn, że jest ok. I rzeczywiście tak jest... wygląda więc na to, że niepotdrzebnie ciągaliśmy młodą po lekarzach przez ostatni tydzień. Jedna dobra strona to taka, że ma wszystkie badania porobione brzuszek ok, płuca ok. W sumie to raz na czas powinno być refundowane takie "sprawdzenie". Szkoda tylko tego stresu niepotrzebnego, bo ja już byłam prawie załamana. A to przecież taka oczywista oczywistość. Kiedyś dzieciom zawsze mierzyło się temperaturę w pupie. Chyba na śmietnik wywalę ten bezdotykowy szmelc.

                                                    Musso, fajna będzie taka różnica wieku smile chciałabym rodzeństwo dla Mileczki, ale jakoś tak i finansowo i uczuciowo trudno nam się za to zabrać- uczuciowo, bo wiadomo, przy drugim maluchu mniej czasu miałabym dla Mili, póki co ciężko jest mi to sobie wyobrazić smile
                                                    No i co, pogoda pikna a ja w domu bo grypa. Oby tylko Milka nie załapała, bo się przekręcę smile
                                                  • joannaa22 Re: Dobre wieści 29.04.12, 21:55
                                                    Goska jak dobrze ze z Milcia wszystko dobrze. Ty sie kuruj i wracaj do zdrowia.
                                                    Ja znowu przepraszam ze nie pisalam ale jakis Meksyk doslownie tu mialam. Odwiedzili nas goscie z PL szfagier z 4 letnia corka. Moja trojeczka i ta mala i pelen etat a tu jeszcze os upichcic do wodeczki bo panowie popijali i moj brat tez przyszedl to mieli wesolo. Najgorszy byl pierwszy dzien. Jak doszlo do kapania to tak ze 2h wyjete. Ale ogarnelam to jakos. Teraz dostalismy oferte kupna samochodu od babeczki ktora wyprowadza sie do Australii i musiala sie go pozbyc do dzis. NIe mialam takiej kasy odlozonej wiec kombinowanie skad wziac. Najwazniejsze ze ma 3 punktowy pas z tylu co fotelik mozna zapiac wlasnie posrodku a ja i olek z boku. Mysle ze pojedziemy nim do Polski. Musze tylko kupic mniejszy wozekbo ten to wielka krowa i troche bede musiala kombinowac aby schowac do auta. I tak mialam w planach kupic jakas "parasolke" bo i do samolotu tez wygodniej. A najwazniejsze znalazlam bilety do Polski na swieta Bozego Narodzenia!!! Za grosze doslownie. Co roku chcielismy jechac ale ceny biletow byly ok 1000funtow to zupelnie nie na nasza kieszen. Teraz zaplacilam niespelna 200!!! Juz sie ciesze bardzo i nawet zaczelam robic zakupy z tym zwiazane. Buty i cieple kurtki dla dzieci. Na ebayu mozna teraz za bezcen kupic wszystko na zime bo wszyscy kupuja letnie.
                                                    Jutro cos napisze wiecej teraz ide klasc moja bande bo jeszcze rzadno nie spi. Aleksa cou Ciebie? Jak postepy w rozwoju Piotrusia, bo u nas Zofia wstaje przy meblach i malo ostrozna przy tym wszystkim jest. Nie ma dnia aby sie nie obila gdzies.
                                                  • aleksa51 Re: Dobre wieści 30.04.12, 13:57
                                                    Jestem.
                                                    Dziewczyny fajnie tak poczytać o waszych ciążach w ramach wspominków "z dawnych lat" wink Piszcie co u was. Jak się miewacie.
                                                    Basiu, wiesz, że cię rozumiem. Cieszę się, że kryzys już za wami i mam nadzieję, że ty podkurowana. Mnie też ostatnio wirusisko dopadło jakieś dziwne ale już się uporałam - dlatego nie pisałam, nie miałam siły i ledwie na oczy widziałam.
                                                    Asiu ja nie wiem jaką ty cierpliwość masz, że jeszcze dla gości do wódeczki pichcisz. Zapewne jesteś bardzo zmęczoną osobą.
                                                    Piotrek wstaje przy meblach i ostatnio przy naszym łóżku chodzi wzdłóż. Ale straszny z niego pańkarz i nawet jak na pupę upadnie to płacze. Jak się przewraca to stara się asekuracyjnie upadać, tak, że głowy nie poobija mocno ale czasem się nie uda.
                                                    Super, że tym razem będziesz mogła z rodzinką w PL spędzić święta. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ile to dla ciebie znaczy bo ja mam wszystkich na miejscu.
                                                    Małż zabrał wczoraj dziewczynki nad zalew sulejowski. Ja nie miałam siły jechać, zostałam z małym i dżemaliśmy. Im zakazałam wchodzenia do wody bo nie wiadomo "co" w niej jest prucz syfu i brudu. Ale nie. No i wszedł na potłuczoną butelkę, wbiła się do samej kości. Na szczęście kiedyś w wojsku był sanitariuszem to wiedział, że musi mocno ścisnąć, żeby zatamować krew, bo lało się ponoć strasznie. Ludzie tylko się gapili, a pomogła jakaś kobieta, która akurat przechodziła. Dała mu coś, żeby obwiązał tą nogę to odstawił dziewczyny i pojechał na szycie. W środku mu nie wyczyścili bo podobno nie było jak. Super sprawa po takiej syfiastej wodzie, nie? Dostał antybiotyk ale wystarczy tylko na 5 dni...szkoda gadać.

                                                    Mały dziś okropnie beczący, może na trzeciego zęba. A ja nie mam kiedy usiąść do nauki - zaczęłam zgłębiać tajniki księgowości po to by kiedyś starać się o certyfikat księgowy uprawniający do usługowego prowadzenia księgowości dla firm. Daleka droga przede mną...
                                                    Dobrze, że pogoda dopisuje chociaż to dziewczyny nie siedzą mi na głowie tylko na dworze się bawią.

                                                    A jak wam czas płynie?
                                                  • joannaa22 Re: Dobre wieści 30.04.12, 16:26
                                                    Czesc
                                                    Zosia nie ma jeszcze zebow i dzis w nocy zrobila sobie przerwe w spaniu na prawie 2h. Okazalo sie ze jest zakatarzona a ona ze smoczkiem chce spac wiec nici ze spania skoro musi buzia oddychac. Dzis dopiero przestalo padac i chcialam wyjs na spacer a nie wiem co z nia bedzie.
                                                    Aleksa teraz to masz jeszcze obolalego meza w domu. Ja mam straszne wyzuty sumienia dzis bo ostatnio malo gotuje dla tej mojej bandy. Dzis mialam prasowanie zakupy i wolalam powsadzac troche kwiatow w doniczki. Maja dzis parowki grzane z chlepkiem. Jedno tylko w tym dobre to to ze to parowki zrobione przez mojego tescia specjalne dla naszych dzieci (bez mom-u i paznokciwink )Teraz bable spia a ja bylam umowiona ze znajoma na kawke. I znowu nie wypali chyba bo jak wstana to nakarmic przebrac i godzina to malo a mialam byc kolo 15:30 szkoda, ale dobrze ze Zosia spi. Zosia to taka mala kaskaderka i chlopczyca. Jak jej zaloze sukienke albo tuniczke to tak bedzie dlugo szarpac az w koncu leginsy zaloze. Samochodami tez woli sie bawic niz lalka a i najlepsza zabawa to jest w butach.
                                                    Musze sie wam przyznac co jej dzis zrobilam. Poszlam do skladziku gdzie mamy rowery i narzedzia do ogrodu. Mialam ja na rekach i nadepnelam na grabie a trzonek prosto w jej czolo walnal. Tak sie przestraszyla no i oczywiscie ma sliwke. Okropna jestem co.
                                                  • ognista998 Re: Dobre wieści 01.05.12, 09:24
                                                    joanna zajebistą masz córeczkęwink) jak czytam twojego posta to jakbym o sobie czytała;D

                                                    aleksa ludzie zawsze będą się gapić. zawsze wychodziłam z założenia że cokolwiek by się nie działo człówiek jest pazerny na ludzką tragiedię i chetnie stoi i patrzy zamiast poagać.....a jak jiemu samemmu coś się dzieje to pierwszy a piskiem i paniką. cóz zrobic człówiek zwierzem czasem jestwink dobrze że choć jedna przytomna kobieta się znalazła i pomogła zamiast sie gapić.


                                                    a ja sie wyprowadzam, rzeczy popakowane kua bajzlu jest i dziś ostatecznie przenoszę się nan owe miejsce.....potem będzie kupa rozpakowywaniawink))

                                                    życze udanego majowego weekenduwink)
                                                  • joannaa22 Re: Dobre wieści 03.05.12, 15:03
                                                    Ognista niezazdroszcze przeprowadzki. Mysmy to przechodzili rok temu i nie chce juz sie przeprowadzac.
                                                    U nas Zoska chora, we wtorek rano bylismy u lekarza ale nic nie bylo tylko katar. Uszy gardlo czyste ale dzis to juz jakies ekstremum z katarem. Niby juz sie nie leje , ale ma tak zatkany ze nie moze oddychac. Mloda chce smoczek do spania i ciezko. Wczoraj podalam jej krople otrivin dla dzieci bo wyczytalam ulotke ze w Polsce 0.05% podaje sie nawet niemowlaczkom i dzieciom do 6lat, a tu w Anglii ten sam lek jest od 6-ciiu lat. Te krople dzialaly ale tylko w nocy bo dzis zakropilam rano a i tak zatkany nosek. Teraz spi we wozku i jak tylko sie przebudza to troche pobujam i jest lepiej. Probuje sie dodzwonic do przychodni aby ja znowu sprawdzili ale nikt tam nie odbiera, a mnie wscieklosc bierze na te baby tam.
                                                  • goska797 Re: Dobre wieści 04.05.12, 15:13
                                                    Witajcie
                                                    Nie było mnie tydzień ale juz wracam. Po tygodniu lenistwa na Rodos. Było ciepło, luzacko ale niestety nie bez problemowo. Pierwszej nocy Mateo zeżarły komary. Cała buzia w plamach. Dostalismy w aptece lek, ale jeszcze nam nie zeszło do tej pory. Wygladał jakby to była ospa. Na koniec wyjazdu nie chciał nic jeść i dostał b iegunki. Dopiero teraza przekonuje sie do jedzenia a biegunka ustępuje. Dla wszystkiego poszłam do pediatry dzis ale nie ma czym sie martwic. Za to kazala mi kupic nowy lek, który mam w domu z data waznosci do 2015 bo jej zdaniem to za dlugo stał w szface. W aptece mi powiedzieli, ze bzdura.
                                                    w każdym razie licze na poprawe a potem nocnikowanie. Myślę, ze to czas najwyższy.
                                                    To tak szybko na biegu. Odezwe sie pozniej bo mam tone prasowania.
                                                  • aleksa51 Re: Dobre wieści 04.05.12, 17:00
                                                    No to widzę, że się u was toczy?
                                                    A jak reszta pod koniec strasznie dłuuuuugiego weekendu?
                                                    Naszym ciężaróweczkom nie doskwierają jeszcze upalne pogody?
                                                    U mnie w domu luksusowy chłodek.
                                                    Goska tak to z maluchami. Ja jak usłyszę, że miałabym gdzieś z dziećmi się wybrać na dzień lub dwa to mi się odechciewa, bo to nie odpoczynek. Wczoraj uległam namową M i pojechaliśmy wszyscy na plażę to przez większość czasu trzeba było piotrka na rękach trzymać.
                                                    Asiu znam ten ból. A w pl do różnych poradni dodzwonić się też graniczy z cudem z powodu ograniczania ilości personelu najczęściej. Daj znać jak już ją osłuchają. Masz swój inhalator, żeby ją solą inhalować i odciągać? Polecam aspirator podłączany do odkurzacza, żaden się z nim nie równa. Może na noc odrobinę Olbas Oil na prześcieradło - to niby dla większych dzieciaczków ale nic jej się nie stanieć.
                                                    Ognista ruszyło się coś z pracą czy nadal możesz legalnie się pobyczyć?
                                                    Musso pewnie już córą w plenerze siedzisz co dzień? Pamiętam, że jak tylko robiło się cieplej to dużo z nią na podwórku siedziałaś.

                                                    A wogóle to mnie tu nie ma bo się uczyć księgowości właśnie mam.
                                                  • musso4 Re: Dobre wieści 04.05.12, 21:34
                                                    no my sporo na dworzu siedzimy, upały mi nie przeszkadzaja, uwielbiam je, dzisiaj troche temperatura spadła to już mi zimno, brrr... dla mnie mogłoby być cały rok + 30 big_grin
                                                  • joannaa22 Re: Dobre wieści 04.05.12, 23:45
                                                    Czesc Dziewczyny. Tak bardzo wam zazdroszcze tej pieknej pogody. U nas ciagle pada juz tak dluuugo ze tylko plakac sie chce. Czatuje aby trafic momrnt kiedy nie pada i idziemy na spacer. Zoska osluchana i wszystko dobrze tylko ten okropny katar, choc juz duzo lepiej. Dzis zaczelam kurs 10-cio tygodniowy jak zrozumiec dzieci i moze potem zrozumie Olka i mu i calej naszej rodzinie pomoge. Niestety nie mam tu nikogo z rodziny z kim moglabym zostawic dzieci dlatego zorganizowali mi opiekunke (wszystko za darmo smile) tylko mowiaca po angielsku, a Tomek nie zabardzo z mowieniem. Wziela ich na spacer a ja ciagle sie martwilam czy sobie poradzi z nim no i ze zmarzna bo nie bylam przygotowana i nie ubralam ich dostatecznie cieplo. Tomek zmarzl i wziela ich do siebie do domu. Fajnie bo to juz jakas szkola przed przedszkolem. Jak ich przyprowadzila to Tomo sie rozplakal i mowil ze sie bal ze mnie nie bylo ale mial Josie i ze nie mogl sie przytulic bo zasnela. Poplakal troche a ja mialam wyrzuty. Teraz juz jakies kaszle mecza Tomka i mam nadzieje ze sie nie pochoruje. Aj ciagle cos.
                                                    Aleksa ucz sie ucz choc nie mam pojecia kiedy to robisz. Ja nie mam czasu ani sil na nauke. Zosia spi juz tylko raz dziennie tak ok 1,5-2h a potem krociutka drzemka. Jutro mam nadzieje ze malz wezmie dzieciaki na spacer a ja wolne moze z gozinke choc mam prasowanie dla babeczki. Ide chyba spac bo w nocy ze 3x pobudka. Dobrej nocki kobietki. Asia
                                                  • ognista998 Re: Dobre wieści 05.05.12, 08:59
                                                    u mnie też zajebista pogoda, tylko wczoraj lało. praktycz\nie cały dzień siedzimy na polu, jak nie ma za dużego upału idę z nim na spacer, a potem Tomuś cały czas bawi się na balkonie, mamy balkon cały dzień w cieniu i to jest super bo można sobie posiedzieć krzyżóweczkę rozwiązać i pilnować Tomaszka

                                                    do pracy jeszcze nie wróciłam, ale lada chwile może coś się zmieni w tej materii, w pn jadę to będę wiedzieć. tęsknię za pracą i za tym wyciskiem za tym codznnym wstawaniem dojeżdżaniem, w pracy odreagowywałam od domu a w domu od pracywink to była super sytuacją dla mnie, a teraz to taka kura domowa jestem;P
                                                  • aleksa51 Re: Dobre wieści 05.05.12, 13:50
                                                    Ognista to akurat taki etap w życiu ale on szybko minie i już tylko pogoń będzie...Jedne kobiety lubią rozwijać się w pracy a inne uwielbiają opiekować się ciągle (obsługiwać) rodziną.
                                                    Ten balkon to super sprawa. Ogrodzone to dzieć nie nawieje wink

                                                    Musso ja wole temperatury średnie ale też jestem zmarzluch. Obecnie pogoda o tyle mnie satysfakcjonuje, że nie paląc w piecu mamy ciepło (chociaż zawsze chłodniej niż na dworze co jest super w upały).
                                                    Ile to już u was tygodni??

                                                    Asiu ja uczę się wtedy...kiedy ty prasujesz ;P
                                                    A co do drzemek to do niedawna mały miał takie krótkie, że nic nie mogłam zrobić. Dopiero teraz jedna właśnie o tej porze mu się konkretnie wydłużyła. Życzę ci dużo słońca. Taki kurs to dobra sprawa bo czasem niby znamy teorię ale ktoś musi nam to uświadomić czy odświerzyć. Mam nadzieję, że cała twoja rodzina na tym skorzysta.

                                                    Basia a jak u was. Obje wróciłyście do zdrowia?

                                                    Ja wczoraj pod wieczór otworzyłam kopertę z wypisami ze szpitala. Odziwo wyniki dziewczyn ok. Natomiast kawaler mnie zszokował. Mało płytek krwi ale to akurat najmniej mnie martwi bo mógł przechodzić akurat jakąś wirusówkę. Do tego podniesione transaminazy, które mogą wskazywać na problemy z wątrobą. Zalecenie powtórzenia badań za 2 tygodnie czyli już. W poniedziałek z samego rana jedziemy po skierowania i na pobranie prosto. Jak bym była w piątek w domu to pewnie już bym coś wiedziała bo jak bym odczytała to do południa to od razu byśmy jechali, a tak muszę teraz się pomartwić przez resztę weekendu.
                                                  • goska797 Re: Dobre wieści 05.05.12, 15:43
                                                    Napisałam posta i wszytsko mi sie skasowało.
                                                    Aleksa poniedziałek już bardzo blisko i będziesz wiedziała co i jak. Ja wierzę, ze bedzie dobrze.
                                                    Ja nie moge sie ogarnąć po tej recji Dziewczyny.Zrobiliśmy chyba z 8 pralek po tej wyprawie. Dopiero połowa prasowania za mną. Mateo zaczał jeść, ale co ciekawe nie ma ochoty już na mleko i kaszki. Zapomniał przez tydzień do czego słuzy nocnik i znowu sie panicznie jego boi. Na dzień do mieszkania zakładam mu majtki. Nasika oczywiscie ale za chwile płacz bo cos mu nie pasuje. Nie mam pomysłu jak go przestawic z tych pieluch. Poza tym często sie obraża i jest płaczliwy. Wczoraj sypnąl w twarz ziemia dziewczynce a na koniec ja kopnął. Po prostu wstyd mi bylo za niego. Po tej wprawie też nie ma ochoty chodzic. Dzisiaj grzecznie przesiedział w wózku. Stał sie strasznym leniuchem. Trzeba bedzie go jakos doprowadzić o pionu.
                                                    Jak sobie pomyslę o poniedziałku to mam ciarki na plecach. Mój szef jest na urlopie przez cały tydzień i bede musiała go zastepowac. Wiaze sie to z codziennymi wizytami na zebraniach mangarów. Nie wiem jak dam rade bo jeden raz w tygodniu to dla mnie mega stres. Mam nadzieje, ze nie beda sie czepiac. Staram sobie tłumaczyc, że to tylko robota i jak mnie wywala to trudno. Lubic mnie też nie musza. Mimo to boje sie trochę.
                                                  • musso4 Re: Dobre wieści 05.05.12, 20:26
                                                    u mnie 11 tydzieńsmile
                                                    jak przeczytałam o Mateo to przypomniało mi się, że mam też problem z Klaudią bo od świąt wielkanocnych nie chce wsiąść do auta, siłą nie da sie wepchnąć, zresztą nawet nie chcemy, bo się drze, zanosi i dusi z tych nerwów, więc to mija się z celemsad ni z gruszki ni z pietruszki wystraszyła sie przed świętami pralki i potem w swieta jechaliśmy do tesciowej, chętnie wsiadła do samochodu a jak mąż odpalił silnik to zaczeła wyć (tu widzę związek, że boi się hałasu) i tak całą droge, do domu jakoś daliśmy radę, bo wiedziała że do domu i bez problemu wrócilismy, schody zaczęły się za 3 dni jak chcieliśmy gdzies jechać i tak jest do tej porysad szkoda mi bo mamy sporo dzieci w rodzinie i znajomych z maluchami i można było by gdzies jechać, bo pogoda ładna to jesteśmy uziemieni, u nas na wsi bez auta ani rusz, możemy jechać bez Klaudi, bo babcia przypilnuje, ale nie w tym problem, może macie jakieś pomysły jak przełamać strach u 2,5 latka, ona wszystko rozumie i nawet jak mówię że pojedziemy do cioci, do dzieci, to by chciała, ale do auta nie wsiądzie, tzn. wsiadzie na chwilę, ale o jechaniu nie ma mowy... nie mam pomysłu co zrobić... a jak w końcu będzie z nią gdzieś TRZEBA jechać, to co wtedy...
                                                  • joannaa22 Re: Dobre wieści 05.05.12, 21:34
                                                    Musso ja kiedys ogladalam zaklinacza dzieci i on podpowiedzial ze jak podchodzisz do samochodu z mala to miej juz wlaczony silnik a i to nie pomoglo za bardzo. Pojechali kupili nowy fotelik samochodowy, taki co mala mogla wiecej widziec podczas jazdy i nie bylo problemu. Do tego wyszukali ksiazeczki o jezdzeniu samochodem i pomoglo.
                                                  • musso4 Re: Dobre wieści 05.05.12, 21:49
                                                    z włączonym silnikiem możemy spróbować, kupowanie nowego fotelika nie wchodzi w grę, a książeczka... nie wiem, bajki ogląda jak myszka miki jeździ autem i jej tłumaczymy, że weźmiesz swoja myszkę mini i pojedziemy razem, ale nie chce sie przekonać, nawet pojechaliśmy z małżem w piątek na zakupy, widziała że wyjeżdzamy i chcieliśmy ją zabrać to nie chciała, a jak odjechaliśmy to widziałam w lusterku jak płacze i jeszcze babcia jej mówiła, że mama z tata wrócą po ciebie to nie... i jak przyjechaliśmy to stęskniona i ręce wyciągnełam do niej siedząc jeszcze w aucie to nie wsiadła, dopiero jak wysiadłam to ruszyła biegiem do mniesmile i jak tata wjeżdża do garażu to też chce zobaczyć... ale nie wsiadać...

                                                    dzięki za rady, każde się przydadząsmile
                                                  • jedynybasek5 Re: Dobre wieści 05.05.12, 23:51
                                                    Gosia, matko, Milka też taki złośnik ostatnio- wścieka się na byle co, rzuca się na podłogę, wyje, ale jak widzi, że nie reaguję to zaczyna się chichrać. Aktoreczka z niej pierwszorzędna. A co się przy przewijaniu dzieje! niemało trzeba siły, żeby takiego węgorza utrzymać, który kopie, drze się i wygina w takie strony, że od patrzenia mnie wszystko boli. też nie mam pomysłu na odpieluchowanie sad Ostatnio latała trochę w majtkach - siku w majty i widać, że jej to przeszkadza, ale jeszcze nie łapie, że żeby dyskomfortu nie było to trzeba po prostu swój zacny tyłeczek posadzić na nocniku wink Co do płaczu w aucie to nie poradz nic, bo Moja lubi. Za to ostatnio coś jej się odwidziało w kąpieli- wlezie w jeden kącik brodzika i nie rusza się stamtąd. nie można spłukać głowy porządnie bo leje się poza brodzik. Wiem, że nie powinnam ale ostatnio az nawrzeszczałam na nią, bo zawsze było ok, a teraz nagle się boi. Oby minęło wink Aleksa, z Piotrusiem będzie ok wszystko, zobaczysz. Czasem te wyniki, które nam wydają się złe, w oczach lekarza wcale takie nie są. Trzymajcie się babetki moje smile
                                                  • ognista998 Re: Dobre wieści 07.05.12, 11:29
                                                    U mnie to samo z przewijaniem nie da sięwink Już od dawna trwa nauka kibelka ale powoli i opornie mu to idzie. Już coś zaczyna "łapać" i wysika się do kibelka ale na stojąco, jak facetwink Z kupką jeszcze nie łapie, ale jak zrobi do pieluchy to natychmiast trzeba zmienić bo już coś czuje że mu nie pasuje tylko jeszcze nie kojarzy tego z kiblekiem. a czasem lubi robić na przekór nawet jak ma postawiony kibelek woli nasikać obok, bywają takie momenty ża sam zaczyna woła o kibel ciągnie nie za rękę, ściąga mu się pory, i zrobi do kibelka ale to są pojedyncze sytuacje i bardzo sie cieszymy, więc jeszc trochę i może całkiem załapie
                                                  • aleksa51 Re: Dobre wieści 07.05.12, 17:18
                                                    Mi Piotrek też już potrafi nerwy psuć przy przewijaniu, przebieraniu - usilnie stara się na brzuch fiknąć, a sprawnie mu to idzie.
                                                    Załatwiłam rano te skierowania i przed 15 miałam wyniki. Na szczęście płytki krwi są w normie, na nieszczęście Alat nadal powyżej normy. Jutro jedziemy do pediatry z tym wynikiem.
                                                    Dodzwoniłam się też dziś do alergologa w CZMP gdzie leczę dziewczyny i Piotrka. Pani powiedziała, że na oddziale alergologii nie mają odczynników, żeby robić testy z krwi. Wyobrażacie sobie to na takim oddziale? To chyba tylko w PL tak jest możliwe. No ale jest możliwość zrobić je prywatnie za 250zł!!
                                                    Zadzwoniłam też do mojego "prowincjonalnego" szpitala na najzwyklejszy ogólny oddział pediatryczny (innego oddziału dla dzieci u nas w szpitalu nie ma) gdzie dowiedziałam się, że robią te testy z krwi, wszystko mają i wystarczy skierowanie od pediatry, umawiają na kiedy trzeba przyjść do szpitala i...robią. Jutro wezmę skierowanie.
                                                    tylko co z tą jego wątrobą???
                                                  • joannaa22 Wtorek 08.05.12, 08:37
                                                    Oj u nas przebieranie i ubieranie Zosi to placz. Jeszcze z pielucha nie jest tak zle jak dam jej do raczki cos zapomnianego to sie zajmie a ja do dziela. Jak ja ubieram to nie pozwala raczki wlozyc w rekaw: wyprostuje ja i jedyna to albo zlamac wink albo poczekac az rozluzni.
                                                    Aleksa trzymam kciuki za zdrowko Piotrusia. Daj znac jak tylko wrocicie od pediatry. A z tymi testami to wierzyc sie nie chce. Ale juz chyba nic mnie nie zdziwi. Meza siostra ma rodzic za chwile i ze szpitala w ktorym ma rodzic dostala liste rzeczy jakie ma ze soba miec. Szokiem dla mnie bylo ze ma miec papier toaletowy, sztycce, kubek!
                                                    A ja wczoraj mialam mily wieczor bo przyszedl moj blizniak i zrobil mi drinka takiego delikatnego i zdazylam posmakowac i Zosia zawisla przy krzeselku. Chcac ja ratowac zerwalam sie z krzesla i prawie wszystko wylalam na sofe. Tyle pracy sobie sama narobilam ze szok. Na szczescie sofa skorzana to nie wsiaklo od razu i zdazylam powycierac. Wieczor byl fajny do momentu jak dostalam takiej migreny jak chyba nigdy w zyciu, az chcialo mi sie wymiotowac. O 21 bylam w lozku i tak sie wyspalam jak juz nie pamietam kiedy.
                                                    A co u was babeczki?
                                                  • patite Re: Wtorek 08.05.12, 15:17
                                                    moja majówka do bani, mieliśmy kolejny pogrzeb... więc smutno i roboty pełne ręce.
                                                    cypek ma wysypkę na pół brzucha, ja w międzyczasie zaliczyłam też jakąś wirusówkę. odpoczynku mi potrzeba. pozatym wszystko gra.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 09.05.12, 14:59
                                                    Eh, patite, takie życie. Niestety u nas najstarszego pokolenia już nie ma. Oby kolejny pogrzeb był tak późno jak to tylko mozliwe.
                                                    A ja właśnie uszczęśliwiłam małża mojego smsem, bo dowiedziałam się, że strefa kibica na euro będzie prawie pod naszymi oknami wink nie wiem , czy się śmiac czy płakać, wuwuzele i spanie Milci wink
                                                    Napadłam dzisiaj na ciuchbudę, bo w niedzielę jedziemy na komunię do synków koleżanki. Kupiłam sobie sukienkę, mi się baaardzo podoba. Ale jest taka, a'la lata 80- góra zabudowana, pas koronki w biuście, w talii cienka gumka i dół rozkloszowany, do kolan, no może cm za. Kolor jasny brzoskwiniowy, taki pastelowy. Niby moda teraz jest taka, że wszystko uchodzi, ale ja jak się trochę odróżniam, to zaraz wydaje mi sie, że wszyscy PACZĄ wink
                                                    Do niedzieli daleko, zobaczymy jak to wyjdzie.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 09.05.12, 17:47
                                                    basek sukienka na pewno jest superwink) niech PACZĄ i niech im gały z zazdrości wychodzą;D moda jest taka, że w zasadzie wszystko ze wszystkiem się nosi.
                                                    ja tam się zawsze lubię odróżniać niż wyglądać tak samo jak wszyscywink
                                                  • goska797 Re: Wtorek 09.05.12, 22:29
                                                    Ja tak na chwilke. Tydzień mam zwariowany i koszmarny. Zastępuje swojego szefa będacego na urlopie i dostaje po głowie za jego olewactwo i nie dociągnięcia, ale od jutra jest światełko w tunelu.
                                                    Z newsów moje teściowa nas wystawiła i od czerwca stwierdziła, że do nas nie przychodzi. Tak więc od czerwca Mateo musi iśc do żłobka. Nie mam pojęcia jak to przezyje, jak sie zaadaptuje na cały tydzień w nowym miejscu. Jest mi go żal. Ja chciałam oddac go poczatkowo na 2 dni w tyg żeby sie przyzwyczaił, ale postawiła nas pod ściana. Stwierdziła, że nie przemyślała do końca swojej decyzji jak sie zgadzała i od czerwca wraca do domu.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 10.05.12, 09:56
                                                    To odpowiedzialna z niej babka, nie? Goska wydaje mi się, że mamy się martwią za bardzo. Mały będzie pod opieką w otoczeniu zabawek i dzieci. Nakarmią wedle zaleceń dietetycznych...same korzyści. A opiekunki nie będą ci wymyślać, że złą matką jesteś. W prawdzie początki Neli w żłobku były nie za wesołe ale jak zrozumiała, że i tak będzie chodziła to polubiła.
                                                    Piotrek też będzie zapisany od września do żłobka i oczywiście jak każda mama mam wątpliwości...no bo kto się nim lepiej zajmie niż ja, przecież on tak często płacze bo chce na ręce...a tak nie sercem tylko na logikę wiem, że on szybko nauczy się zasad i w żłobku będzie inny niż przy mamusi.
                                                    Patite współczuję.
                                                    Basia, a co szkodzi wyróżniać się w ślicznej sukience?! Ze zdjęc widzę, że laseczka z ciebie to ciesz się swoją figurą. Ile twoich rówieśnic może się taką figurą pochwalić?

                                                    Asiu u mnie w domu wylanie czegoś na dywan lub, co gorsza, na materaz zdarza się jak już nie mam siły i padam na pysk, a wiadomo, że od razu trzeba suszyć. Tyle dobrego, że się wyspałaś.

                                                    Lekarka stwierdziła, że nie jest ten Alat aż tak dużo podwyższony i u nas w mieście tego się nie diagnozuje, zaleciła powtórzyć badanie za miesiąc w celu obserwacji (bo może np po antybiotyku).
                                                    Ja jestem strasznie słaba. Czuję się jak osoba ciężko chora. A wszystkiemu winne szukanie alergenu. Umówiłam się z małym na testy w lokalnym szpitalu na środę. Przez kilka dni przed testami muszę jeść te pokarmy na które będzie badany bo inaczej przeciwciał nie wytworzy i nic testy nie wykarzą. Chyba od jutra zacznę.
                                                    Małż kupił mi skuter. Kazał wsiąść- nigdy nie jeździłam na czymś takim- sam usiadł z tyłu i mnie uczył. Stwierdziłam, że porażka, nie mogłam sztywno utrzymać kierownicy, za nic nie mogłam wyczuć. Okazało się, że to dlatego, że ja ważę 50 kg, a mój bagaż, czyli mąż 97kg. Za drugim razem nie zgodziłam się trenować z nim na bagażu i to był strzał w 10. Muszę go zarejestrować, ubezpieczyć i wyjechać na jakąś dłuższą dróżkę potrenować, bo koło domu to du..
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 10.05.12, 14:31
                                                    Aleksa, super prezent od męża big_grin Ja nawet jakbym taki dostała, to chyba bałabym się gdziekolwiek ruszyć, bo mieszkamy w samym centrum, a wiadomo, że żeby jeździć po ulicach to przepisy trzeba znać surprised A ja wychowana w małej mieścince z sygnalizacją świetlną w liczbie 1 big_grin lepiej żeby mi kupił hulajnogę tongue_out
                                                    Gosia, popatrz na to z tej strony: młody do żłoba jak tryliard innych dzieci, a ty wreszcie uwolniona od tej , nie boję się powiedzieć- wstrętnej toksycznej baby. Same korzyści jakby nie patrzeć wink Chociaż wiem, że nam mamom serducho się ściska, jak mamy te pocieszki zostawić gdziekolwiek. Trzymajcie się dziewczyny, ja zaglądam codziennie i podczytuję, a piszę jak mam chwilkę wolnego.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 11.05.12, 16:12
                                                    aleksa prezent zajebistywink) sama bym se kupiła by dojeżdżać do i z roboty i nie musieć wydawać na bilety i być uzależniona od autobusów

                                                    żłobek ma wiele plusów ten największy to to że dziecko jest między innymi dzieźćmi a nie tylko z babką i mamą i uczy się nawiazywanie relacji, minus choróbska...jak jedno łapie jakieś choróbsko to potem cały żłobek choruje.

                                                    ja nie mam takiej możliwości ze żłobkiem. jest przedszkole dla maluchów u nas ( 2.5-4 lat) prywatne jak dla mnie nie drogo, ale na dzień dzisiejszy Tomuś jeszcze jest za mały na nie. w lipcu kończy 2 i jieszcze nie korzysta sam z kibelka, ale w przyszłym roku pomyślę na tym
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 12.05.12, 10:01
                                                    Hej. Dziewczyny ja kożystam z życia, a dokładniej z jedzenia do czasu testów czyli do środy. Jakie szczęście dało mi zjedzenie do objadu mizerii. Potem był lód bambino, snickers...Nie doceniacie tego co powszednie.
                                                    Wczoraj wybrałam się autobusem z Piotrkiem i załatwiłam rejestrację, ubezpieczenie. Dziś małż przykręcił tablice i pojechał do pobliskiego sklepu po folie...godzinę temu. Coś czuję, że ten skuter to on bardziej dla siebie kupił.
                                                    A i moja teściowa nabrała chęć, żeby sobie sprawić tyle, że ten mniejszy na kołach 10'' - ja mam trochę większy. Teściowa ma problem z nogami i ciężko jej jeździć rowerem ale najgorzej jak ma jechać autobusem i dojść od przystanku. Tylko kto za nią nauczy się przepisów ruchu drogowego??
                                                    A co u was?
                                                  • joannaa22 sobota 12.05.12, 13:41
                                                    Czesc Aleksa swietny ten prezent.
                                                    U nas piekne slonko obudzilo mnie juz o 6 rano i pelna energii jestem. Az chce sie zyc!!! Rano malz odwiozl Olka na matemetyke wypilismy kawke i dzialamy w naszy malym ogrodzie. Mycie zabawek po zimie i piaskownicy bo zamknelismy ja i chyba piasek byl wilgotny i troszke zaplesnialo. Teraz wymylam zabawki do niej i musze kupic swiezy piasek.cdn...
                                                  • goska797 Re: sobota 12.05.12, 14:37
                                                    Witajcie
                                                    My dzisiaj bylismy w przedszkolu. Spędzilismy 2 godziny. Ustaliłysmy, ze w tym tygodniu przyjdziemy po mojej pracy na 1,5 godziny. W ostatnim tygodniu maja biorę 3 dni wolnego i bedzimy chodzic na kilkanascie godzin by na koniec zostawić juz Mateo prawie na cały dzień. Mam nadzieje, że bedzie ok przez to, że zostawał teraz z teściowa i wie, że wychodze, ale wracam. Dzisiaj wyszłam na chwile i nie płakał. Dla mnie to chyba wiekszy stres.
                                                    Młody za to ma kaszel i dzisiaj kupiłam dla niego Flegamine. Szkoda tylko, że teściówka nie powiedziała, że cos go bierze bo bysmy wczesniej zainterweniowali.
                                                    Wczoraj przed jej wyjściem urzadził mi atak histerii. Nie wiem o co chodziło i co chciał wymusic. Generanie obłęd w oczach, purpurowy, jeden wrzask a gdy chcesz go dotknąc, uspokoic to sie rzuca na podłoge. Zostawiam więc go bez słowa, ale jestem w poblizu, ze mnie widzi. Po jakimś czasie sie uspokaja. Dzisiaj przed snem dokładnie to samo. Powiem Wam szczerze, że boję sie tych jego ataków histerii. Jest to przerażajace.
                                                  • ognista998 Re: sobota 13.05.12, 09:25
                                                    goska to jest zupełnie normalne. dobrze robisz że zostawiasz w spokoju ale jesteś w zasięgu wzroku. mamy dzieci w podobnym wieku i niedługo dobiją 2 latek, więc zaczyna się ten tzn bunt dwulatków, trzeba się przygotować na takie ataki histerii i po paku miesiącach one mijająwink Z Tomusiem było to samo - ale zwłaszcza jak wziął coś czego mu nie wolno albo chciał coś czego nie wolno, a straszny uparciuch jest z niego, to zakazane przedmioty pousuwałam z zasięgu wzroku i problem się skończył, teraz bardzo rzadko dostaje takich ataków histerii

                                                    my już pomału żegnamy się z wózeczkiem, Tomuś bardzo ładnie chodzi ze mną za rączkę i nieraz robimy całe hektary, na tych spacerach też jest względnie grzeczny, w wózku go tylko zabieram jak idę na jakieś zakupy lub jak mam coś do załatwienia, fajnie bo niedługo urodzę i będzie jeden wózek zamiast dwóchwink))
                                                  • joannaa22 Re: sobota 14.05.12, 08:12
                                                    Czesc dziewczyny mialam do Was wlasciwie od razu po poprzednim moim poscie cos napisac ale jak to u mnie cos zawsze wyjdzie i potem juz zapomnialam.
                                                    Goska ja jakos nie przechodzilam takich atakow Tomasza, choc teraz zaczynaja sie schody. Zaczyna nas bic jak czegos nie dostanie, a szczegolnie wtedy jak mu cos nie wyjdzie.
                                                    Dzis znowu mamy piekne sloneczko wiec juz o 6:30 wstawilam pranie, troche ogarne mieszkanie i na powietrze. Cos mi lzawia oczy i nie wiem czym to jest spowodowane. Przemyje rumiankiem i moze przejdzie. Lece robic sniadanko dzieciom. Milego dnia kobitki.
                                                  • jedynybasek5 czwartek 17.05.12, 14:35
                                                    Cześć dziewczyny.
                                                    Gosia, ja 21 maja mam się dowiedzieć czy Mila dostała się do żłobka. Marne szanse, ale nadzieję mam.
                                                    Wczoraj byłam na rozmowie o pracę. W Warcie wink Rozmawiałam z kobietą 1,5 h . Bardzo miła, sympatyczna. Na pierwszy rok pomoc finansowa dla początkujących, bo wiadomo, że z prowizji niewiele pieniędzy , przynajmniej na starcie. Jedyny wymóg- trzeba zdac egzamin , żeby dostać licencję agenta ubezp., i mieć własną działalnośc. Wiem jak postrzegani są agenci , dlatego mam wątpliwości, ale szczerze się zastanawiam. Co wy sądzicie o takiej pracy? Dodam, że nie mam doświadczenia, i mam nikłe możliwości, żeby dostać się do biura, czy gdziekolwiek.
                                                  • ognista998 Re: czwartek 17.05.12, 17:43
                                                    qrczę nie wiem co ci powiedzieć, nie każdemu taka praca pasuje jedni super sie czują w takim zawodzie inni nie lubię siedzenia za biurkiem musisz spróbować to wtedy zobaczysz czy dajesz radę czy mniej

                                                    ja jestem typem który męczyłby się w takiej pracy, ja muszę mieć ruch wycisk adrenalinę zdecydowanie wolę pracę fizyczną.

                                                    daj znać czy Mila dostała sięwink)
                                                  • goska797 Re: czwartek 17.05.12, 22:40
                                                    Basiu ja bym spróbowała, szczególnie jesli nie masz doświadzcenia. Generalnie kazdy kto przejdzie taka szkołe wszedzie sie sprzeda. Wiadomo, ze nie jest to łatwy kawałek chleba ale bym spróbowała.
                                                    Mój Mateuch jakimś cudem dostał sie do państwowego żłobka. Nie mam pojecia jak to sie stało bo chetnych bardzo duzo, a rozwiedzeni z M tez nie jestesmysmile Podejrzewam, że mieli grupe na zwykłych szaraków, a ze wniosek złozyłam 1 dnia ich przyjmowania, 5 minut po otwarciu to moze.....
                                                    W kazdym razie od wrzesnia pojdzie do panstwowego, a tym czasem chce czy nie musi isc do prywatnego. Jutro zostawiamy go na 2 godzinki samego. Jak mu dzisiaj mówiłam, ze pobawi sie z dziecmi to był gotowy iść z marszu.
                                                  • aleksa51 Niedziela 20.05.12, 16:38
                                                    Goska faktycznie jakiś fart. Z tego co wiem to w państwowych żłobkach nie obowiązuje zasada kto pierwszy wniosek złoży ale kto wie?
                                                    Basek koniecznie napisz jutro czy dostaliście miejsce. A co do pracy to na początku na pewno ciężko ale...widuję co miesiąc na fakturach prowizję agenta ubezpieczeniowego z pewnym stażem i ostatnio powiedziałam do mojej mamy, żeby zamknęła tą firmę i obje zostaniemy agentami ubezpieczeniowymi wink A tak na serio to myślę, że powinnaś sprubować bo skąd masz wiedzieć jak ci będzie szło jeśli nie zaczniesz? Zawsze potem można szukać czegoś innego. Ale mam nadzieję, że będziesz na tym świetnie wychodziła.

                                                    Ja dopiero pobrałam wniosek 15 maja i do 5 czerwca się składa - ja to pewnie zrobię we wtorek. A lista przyjętych będzie ogłoszona na sam koniec czerwca. U nas w mieście jeden żłobek i chyba łączna liczba miejsc to 60!!! (od 4m-cy do 12m-cy - 15 miejsc, od roku do dwóch 15 miejsc, 0d dwóch do 3 lat - 30 miejsc). Zapisałam Piotrka będąc w 7tc, co miesiąc dzwoniłam, żeby potwierdzić zapis. Mam nadzieję, że nie wciśnie się przede mnie 15 rozwódek lub wdów i że kierowniczka żłobka nie ma aż tylu znajomych do wkręcenia. Bardzo chcę wrócić do pracy chociaż na pół czy 3/4 etatu żeby się trochę z domu uwolnić, a mały nie może zostawać z teściową bo i tak ma już predyspozycje do astmy więc nie chcę go narażać.
                                                    A co do małego to ten nasz wypad do szpitala to porażka. Jak się umawiałam na termin to pani ordynator dała mi całą listę produktów na które robią testy. Sądziłam, że robią wszystko z pominięciem tego co dziecko w jego wieku nie je (czego ja nie jem karmiąc piersią- np truskawki, pomarańcze itp). Przyjmowała nas inna lekarka i mnie oświeciła, że nie robią wszystkich. Zleciłaby tylko mleko, jajko, marchewkę. Bo po co więcej, on przecież nie ma objawów. Po długiej dyskusji wypłakałam jeszcze kilka ale to i tak o wiele za mało. Bo po co miała by zlecać test na ziemniaki, ryż, kawę skoro sporadycznie zdarza się na to uczulenie, a kawy i tak karmiąc piersią nie wolno...A na wyniki muszę czekać do końca tego tygodnia.
                                                    Nie mam czasu się uczyć - we wtorek dostanę 5 lekcję, a dziś zaliczyłam test z 3-ciej. No i w tym szpitalu zaraziłam się od tych "zdrowych" dzieci co tylko na badania przyszły i teraz boli gardło, głowa pęka.
                                                    Ale lubię takie dni jak dziś, kiedy zostaję na "gospodarstwie" sama z dziećmi - M w w pracy, T na komuni, a ja założyłam krótkie spodenki i straszyłam słońce ich bielą.

                                                    Ognista fajnie by było gdybyśmy wszyscy mogli mieć taką pracę o jakiej marzymy...Wiadomo, że większość idzie pracować tak, gdzie chcą go przyjąć, niestety.
                                                    Mi w mojej pracy odpowiada spokój i szef wink
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 20.05.12, 19:59
                                                    u mnie w mieście nia ma żłobka. są....3 przedszkola, jak jest odp liczba dzieci to robią grupy dla maluchów takich od 3 latekwink i jest jeszcze czwarte przedszkole prywatne tylko dla maluchów 2.5-4 latka. ale jak na dzień dzisiejszy Tomuś za mały jest w lipcu kończy dopiero 2 latka. w przyszłym roku bankowo go zapiszę, żłobek jest ale w sąsiednim mieście i w tej chwili nie wchodzi w grę bo dojazd do - z pracy i skoordynowanie tego ze żłobkiem jest niemożliwe jak na moje możliwościwink a tej chwili jestem na L4 i już do końca zostanę ale i tak musiałabym dziecko brać i dzień w dzzień zawozić i przywozić, co też w tej chwili nie wchodzi w grę, choćbym nie wiem jak chciała

                                                    ale fajnie że wasze maluchy się dostaływink

                                                    aleksa 3mam kciuki za wyniki aby dobre były a oby się tą alergię dało wyleczyć
                                                  • goska797 Re: Niedziela 20.05.12, 22:04
                                                    Ognista jak piszesz że Tomek jest za maly do żłobka to włacza mi się czerwona lampka i wyrzut sumienia. Moj Mateuch jest od Twojego młodszy miesiąc, ale nie mam wyjścia.
                                                    Aleksa nie mam pojęcia jakie sa zasady przyjęć do żłobków, ale jeśli jeden jest na liście Mateuch W, a nie ma go na rezerwowej to liczę, ze to mój. Do 8 mam czas by przyjśc i podpisać umowe. Jutro ide z młodym po pracy na drugi dzień adaptacyjny. Pierwszgo dnia został bez problemów i nawet sie nie obejrzał za tata, przytaknął że zostanie i po sprawie. Panie były w szoku. Ponoc jest pierwszym dzieckiem, które tak super przeżyło pierwszy dzień.
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 21.05.12, 07:54
                                                    ja cię doskonale rozumiem, gdybym nie miała wyjścia pewnie tez musiałabym jakoś się zorganizować i jeździć. do pracy nie chodzę więc codzienny dojazd i przyjazd autobusem byłby jeszcze jakoś do zniesienia gorzej by było gdybyśmy oboje pracowali dojazd do pracy mam taki, że miast w którym jest żłobek po drodze ale do roboty bezpośredni autobus i nie muszę miec przesiadek żłobek gwarantował by mi wieczne spóźnieniawink bo raz - o 6 rano na pewno jeszcze byłby zamnknięty z moja pierwsza zmiana robocza trwa od 6-14. no i zostawiając dziecko w żłobku zamiast jednym jeździłabym dwoma;/
                                                  • jedynybasek5 Re: Niedziela 21.05.12, 15:12
                                                    No i niestety Miluśka nie dostała się do żłoba. Co robić? Macie jakies pomysły? szukać innego? Co się robi w takiej sytuacji?
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 21.05.12, 21:41
                                                    Basiu to wszystko zależy od tego jakie masz plany w związku z praca.
                                                    Ja dzisiaj urwałam sie z pracy pół godzinki wcześniej i pojechałam z M do przedszkola. Posiedział tam 2 godzinki, bardzo mu sie podobało i w ogóle nie chciał iść do domu. Jutro po pracy tez jedziemy, bo nie moge wziąść wolnego, a w ciagu dnia mnie nie puszczą. Od srody radzili nam go zostawic już na cały dzień bo super sobie poradził. ja sie obawiam, że może nie wytrzyma i bede musiała sie urywać z pracy.
                                                    Odebrałam tez umowe, która nalezy podpisać w państwowym żłobku. okazało się, że żłobek czynny do 16:30, a potem nadgodzina 10 zł. Jakby to podsumować 5 razy w tyg po 30 m bo pracuje do 17 to wyjdzie w sumie nie wiele mniej niż teraz w tym prywatnym. Pozostaje mi pogadać w pracy żeby i przesuneli albo jest nadzieje, że przyjmą kolezanke M i beda razem wychodzic.
                                                  • jedynybasek5 Re: Poniedziałek 23.05.12, 14:52
                                                    Hej dziewczyny, piszę do was bo się wyżalić muszę. Mam sąsiadkę, z którą się bardzo lubimy. Ogólnie podobnie podchodzimy do wielu rzeczy, tylko ja jestem trochę jakby mentalnie starsza, szczególnie pod względem ubierania. Nie lubię łazić z dekoltami po pępek, pomimo, że mam nienajgorszą figurę i moge sie pochwalić nogami to nie noszę spódnic, spodenki to raczej do kolan albo 3/4. uwielbiam luźne tuniki bo nie cierpię jak mi gdzieś jakiś wałek wystaje. buty to raczej sandały albo baleriny, albo niewysoki koturn. No i wczoraj mieliśmy takie sąsiedzkie spotkanie przy frytkach, zaczęła się rozmowa o ubieraniu, i sąsiadka zaczęła - jak to ja się źle ubieram, jak stara baba, w jakies spadochrony, odlecę niedługo, że zamiast jakieś szpilki, klapki- trochę lekkości to ja w sandałach. No i oczywiście ona "mi pokaże jak się powinnam ubierać, bo koleżankę jedną zaczęła ubierać, to mąż aż za nią wodził wzrokiem". Ufff. ona nie ma jeszcze dziecka ( jest w ciąży) za którym trzeba biegać, schylic się , i nie wie, że to strasznie niekomfortowe uważać cały czas czy aby nie za duzo widać. A nawet gdybym nie musiała latać za małą- ja po prostu w czymś takim dobrze się czuję. Ok. są dni, kiedy chciałabym ubrac coś "wystrzałowego", ale nic takiego nie posiadam, bo właśnie z reguły chodzę w w/w ciuchach. ostatnio kupiłam sobie kilka fajnych ( moim zdaniem ) rzeczy i strasznie się z tego cieszyłam, a teraz cała radośc prysła. czuję się jak 50- latka. Zaraz idę się kąpac i idę na zakupy w moim "spadochronie" sad
                                                  • ognista998 Re: Poniedziałek 23.05.12, 22:07
                                                    basek normalnie trafiłaś w idealny grunt....

                                                    nóż mi się w kieszeni otwiera na takich ludzi jak twoja sąsiadka.

                                                    siedzą takie mendy po 2 albo po 3 i obgadują ile wlezie;/

                                                    ciekawam co by powiedziała jakby mnie zobaczyła. ubieram się bardzo hardcorowo - glany bojówki skórzane spodnie ramonseki, arafatki....mam skórzane miniówki sukienki nabijane ćwiekami, trampki do kolan..koszulki z pacyfkami, szpile z których 12 cm to te niższe...paski metalowe łańcuchy trupie czachy.... mam jeszcze czerwone włosy i tatuaż

                                                    przypuszczam że taka menda stwierdziłaby że mamie nie przystoi.

                                                    nie szata zdobi człowieka i gó... jej do tego że ty tak się lubisz ubierać a nie inaczej. o gustach się nie dyskutuje trzeba umieć je uszanować.

                                                    kto mnie zna temu nie przeszkadza że mam taki styl. zresztą zawsze umiem go stosownie dobrać do okazji wiadomo że do piaskownicy nie założę mini i platform, tylko coś wygodniejszego, a jadąc do miasta do pracy mogę sobie ze strojem "poszaleć" staram sie nie przekraczać granic dobrego smaku choć to dla niektórych jest total awangarda i krzywo się patrzą

                                                    okropnie mnie to wku...a że ludzie jak cię widzą tak cię piszą a rzeczywistość okazuje się zupełnie inna niż na jaką wygląda

                                                    mam kumpelę która jak się poznałyśmy i ta znajomosć trwała stwiedziła, że jestem bardzo fajną osoba, ale ludzie patrząc na mój ubiór uprzedzają się bo wyglądam "groźnie"....i niestety ma rację

                                                    staram się nie oceniać nikogo po wylgądzie i szanuję cudzy gust. jak lubisz luźny sportowy styl to twoja sprawa i gó... jej do tego.

                                                    gdyby była na twoim miejscy to przypuszczam że nie zostawiłabym na niej suchej nitki.

                                                    a swoją droga to zawsze jest jakiś wyjątek od reguły. miałam taka sąsiadkę....w zasadzie nic do niej nie miałam nigdy mi nic nie zrobiła, ale okropnie jej nie lubiłam i niegdy się ie kłaniałam. bardzo zrażał mnie jej styl - babka grubo po 30stce prawie przed 40stką dwóch prawie dorosłych synów....a ubiera się jak pod latarnię. wszyscy z osiedla widzą i gadają o niej choć faktycznie takiej starej babie nie wypada. jej styl pasuje bardziej nastolatce okropnie mnie razi i jak nikt nie słyszy nie raz żartuję że "dorabia na boku". wiec czasem jest tak, że strój dużo mówi o człowieku i to jakaś jego wizytówka
                                                  • goska797 Re: Poniedziałek 23.05.12, 22:15
                                                    Basiu wazne żebys Ty sie dobrze czuła. Koleżanka może Ci zazdrości i dlatego tak powiedziała. Jesli ubrałabys się tak jak ona, na pawneo czułabys sie nie komfortowo więc i tak by to nic nie dało. Najwazniejsze byc soba.
                                                    Ja musze sie też wyżalić. Od wczoraj zyję w stresie. Okazalo się, że nasza firma dała ogłoszenie na stanowisko zastępcy kierownika naszego działu. Problem w tym, że do tej pory takie nie istniałoo, a ogloszenie dali 3 dni po powrocie z urlopu szefa i moim jego zastępowaniu. Zastanawiamy sie czy chca sie wreszcie go pozbyć, czy moze zatrudnia goscia do pomocy, ale wtedy po co im sekretarka, sami ogarna wszystko. Ja zostane na lodzie.
                                                    Szef siedzi i słowem sie do mnie nie odzywa. Nie wiem czy to ogłoszenie to wynik moich tygodniowych rzadów. Jak to ja mam czarne mysli w głowie.
                                                    O tyle mnie to denerwuje, że M oszedł dzis do przedszkola a jesli mnie zwolnia to nie bedzie potrzebne i znowu zrobie mu wode z mózgu. Bardzo mus ie tam podoba. Nie płakał za mna, a jak chciałam odebrac nie chciał iśc do domu.Mam nadzieje, że jutro tez tak chetnie zostanie.
                                                    Oj Dziewczyny nie moge myslec o niczym innym poza ta robota.
                                                  • aleksa51 Środa 30.05.12, 12:56
                                                    Witam. Zabiegana ale jestem.
                                                    Odebrałam wypis piotrka. Śmiesznie mało alergenów miał sprawdzane i nic nie wyszło. Jestem w punkcie wyjścia. Na dietę nie wracam bo mały nie ma boleści, wzdęć, załatwia się regularnie, a ulewanie coraz rzadziej. Jedynie na buzi ma wysypkę ale nie tragiczną. Ja bez diety czuję się dużo lepiej - mam siłę chodzić. Na razie więc tak zostaje.
                                                    Ostatnio coraz więcej rozmawiam z Madzią na temat granic zachowania innych osób wobec niej - bardziej pod kątem molestowania, bo ostatnio w TV słyszymy o takich przypadkach. I dziecko raczej rozumie bo zaczęła skarżyć mi się regularnie na zachowania jednej pani w przedszkolu- świadomie bo wcześniej jakieś "grzeszki" pani wychodziły przypadkiem. Chodzi o stosowanie przemocy wobec dzieci. Ostatnio kilkakrotnie szarpnęła lub ścisnęła za rękę Madzię. Dodam, że nie od dziś Madzia owej pani nie lubi i wiem, że pani sobie na to zapracowała. Rozmawiałam też z inną mamą i mama miała podobne obserwacje. Inna z kolei miała zastrzeżenia co do organizowania przez tę panią czasu dzieciom.
                                                    Więc dziś rano z duszą na ramieniu udałam się na rozmowę do dyrektorki placówki, na taką nieoficjalną puki co. Okazuje się, że cały czas mają problemy z tą panią, że pani niszczy dzieci i niszczy współpracowników swoimi metodami"pracy z dziećmi". Zaś dyrekcja ma związane ręce jeśli rodzice w kilkoro nie złożą oficjalnej skargi. Długo by pisać jakimi uwagami się wymieniłyśmy...oczywiście na razie nieoficjalnie. Ale dołożę wszelkich starań, żeby moim dzieciom nikt nie zatruwał życia w przedszkolu. Zapewne dzięki tej pani moja córka będzie już zrażona do przedszkola, potem do szkoły...A w przyszłym roku będzie na pewno nauczycielką jednej mojej córki, jeszcze nie wiadomo której.
                                                    Więc jestem gotowa, jeśli zbiorą się jeszcze jacyś rodzice podpisać się pod oficjalną skargą by chronić moje dzieci. Ale mój mąż się z tym nie zgadza, nie chce, żeby przykładać rękę do zwolnienia pani bo sam strasznie ciągle boi się utraty pracy. Tylko mój mąż myli pojęcia kogo mamy chronić i nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ na całe życie dziecka w tym wieku wywiera opiekun...Po prostu będę musiała ukrywać przed nim poważniejsze kroki.
                                                    Czy wy myślicie, że źle robię? Oczywiście jeśli w toku całego postępowania pani postanowi się zmienić to uważam, że należy dać szansę ale moje dziecko płaci za to, że ona minęła się z powołaniem.
                                                  • jedynybasek5 Re: Środa 31.05.12, 15:15
                                                    Aleksa, ja już się boję jak to będzie, kiedy Mila pójdzie do placówki. Jakiejkolwiek. Tyle się słyszy o takich nauczycielach "z powołaniem"... Mam nadzieje, że trafimy na jakichś porządnych.
                                                    Ja właśnie siedzę i piję kawkę, i tak siedzę i liczę, jak zrobić, żeby z 80 zł, które mi zostały przeżyć jeszcze do dziesiątego, w międzyczasie robiąc Mili badania na alergeny za 250 zł i mamę posyłając do endokrynologa za 150 ... MASAKRA. Nasze oszczędności maleją w zastraszającym tempie. Ale dobrze, że chociaż troszkę ich mamy, bo inaczej nie wiem jak dalibysmy radę. AAA, muszę zapłacić przecież 500 zł opłaty dyplomowej... popieprzone to wszystko.
                                                  • goska797 Re: Niedziela 03.06.12, 15:31
                                                    Ale cisza nastała Dziewczyny.
                                                    Niestety z opieka dla maluchów z zewnatrz róznie bywa. Dziwne tylko, ze rodzice nie potrafia sie zebrać i zadziałać. W końcu chodzi o bezpieczeństwo ich dzieci.
                                                    Basiu nam tez wydatki się mnoza w tym miesiacu. Żłobek Mateucha, rata kredytu, która rosnie z dnia na dzień, opłata oc.
                                                    Obecnie od czwartku siedze na zwolnieniu. Mateuch jak sie okazało ma obustronne zapalenie uszu. Przez tydzien miał katar i nic poza tym. Poniewaz mu nie przechodziło postanowiłam iśc z nim do lekarza i tu niespodzianka. Wypisała mi zwolnienie do srody, a w piatek miedzy Bożym Ciałem a weekendem wziełam urlop. dostał antybiotyk i póki co siedzimy już 3 dzień w domu. Nie wyglada ani nie zachowuje się jak byłby chory.
                                                    W pracy nadal nic sie nie wyjasniło i siedze jak na szpilkach. Do tego wszytskiego dołozyło sie L4 z Mateuchem. Znajac bałwanów pracujacych stwierdza, że chciałam sie wymigac z dzisiejszej imprezy dla kontarchentów. Mam jednak nadzieje, ze zostanę i dalej bedę pracować.
                                                    Pasuje mi ze wzgledu na bliską lokalizację do domu. Super sie sprawdza w sytuacjach awaryjnych, takich jak np. choróbska Mateucha, wizyta u lekarza.
                                                    Ostanio doszłam do wniosku, ze odkąd pracuje, odkąd Mateuszem zjamują sie inni ludzie nic nie jest według mojego planu. Musze się uczyć przystosowac do obecnej sytuacji, a raczej przyjmowac zycie takim jakie jest. Zrozumieć, że nie jestem już w stanie robic długoplanowych postanowień.
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 04.06.12, 15:49
                                                    biedaczek... byle szybko wyzdrowiał.

                                                    goska - czasem niestety to jest tak ze nic nie wychodzi z tego co se zpalanujemy. ja mam nadzieję że w pracy się poukłada

                                                    Aleksa - jak tak piszesz o tych przedszkolach to włos mi się jeży...jakie niekróte te babska są poryte psychicznie i jeszcze między dzieci je wpuszczają. aż strach jak będe musiała Tomusia posłać do przedszkola.
                                                  • aleksa51 Re: Niedziela 05.06.12, 15:16
                                                    Dziewczyny ogólnie przedszkolanki to nie samo zło. Mamy inne panie, które są przez dzieci uwielbiane, wspaniałe wychowawczynie.

                                                    Goska mam nadzieję, że Mateusz już zdrowszy. My, kobiety, mamy przechlapane na starcie. Nie chcą zatrudniać młodych matek, a jak już to kobieta zarobi mniej niż mężczyzna. I czy nie mają racji?? Bo jak co do czego, jak dziecko się rozchoruje to tylko mama ma problem, to ona musi...Tata nawet nie wchodzi w rachubę. Błędne koło.
                                                    Ech. Ostatnio doskwiera mi to, że jestem uwiązana w domu. Mój mąż ma swoje plany, pragnienia itp. On je realizuje, a ja jestem we wszystkim od niego zależna, bo ja mam dzieci. Ale wedle większości facetów moje życie to sielanka. Siedzę tylko w domu, nie? Nie mam kiedy sprzątać, gotować, uczyć się...tzn nie na wszystko czasu starcza i z czegoś trzeba rezygnować - chociaż wszystko powinno być zrobione. Ale i odsapnąć czasem trzeba dlatego usiadłam przed komputerem. Bo i uczyć się nie mogę- Nela ma zapalenie oskrzeli więc siedzi w domu to hałasuje, rozprasza.
                                                    Znowu zmęczenie mi dokucza.
                                                    A co u was?
                                                  • ognista998 Re: Niedziela 05.06.12, 18:36
                                                    aleksa kto jak kto ja doskonale rozumiem co czujesz.....

                                                    kiedy nie byłam w ciąży oboje pracowaliśmy na zmiany może sie trochę rozmijaliśmy ale sytuacja dla mnie była super bo w domu miałam Tomusia a w pracy oderagowywałam od domu i po robocie z utęsknieniem i na skrzydłach wracałam do dziecko. miałam wiecznie naładowany akumulator.

                                                    tera\ jestem na L4 wrócę dopiero po urlop macierzyński m i wierz mi są takie momenty że całymi dniami siedząc w domu sama z Tomusiem łaspię doła......bo nie ma się do kogo odewać bo kursuje między garem a ścierą a zwłaszcza jak są takie dni że Tomuś jest mega marudny to już wlg "siadam" i mam ochotę siąść i płakać w kącie. kiedy jest jeszcze ładna pogoda pójdę na spacer do piaskownicy pogadam z innymi mamai jak akuratnie jakies są z dziećmi, ale bardzo brakuje mi tego codziennego rytmu jaki miałam chodząc do pracy.

                                                    mąż w tej robiocie zasuwa przyjdzie zmęczony i czasem nie ma ochoty wgl słuchać jak marudzę, ale nie powiem w weekend daje mi cz\as tylko dla siebie, popilnuje dziecka bym mogła se pójść do koleżanki.....tylko tych koleżanek tak mało i same nie mają czasu że te ploty są raz na ruski rok. fakt jest ten plus że też mam swoje pasje i nie narzekałby jakbym chciała poświęcić chwilę czasu na te pasje tylko ja już ....zwykle nie mam siły na pasje;/ wolę się rozwalić na łóżku o pospać razem z dzieckiem.... często sie wkurza jak mu marudzę że całymi dniami nie mam do kogo się odezwać a on zaś narzeka że jest zmęczony po robocie i często ....mega mu zazdroszczę bo chciałabym się z nim zamienić;P

                                                    ale do spięć na szczęście dochodzi rzadko i stara mi się jakieś rozrywki zapewniać bym trochę się zrelaksowała. w weekend byliśmy na festynie i super się bawiłam, często daje się "zaciągać do łoża" bo potem post;P więc w tych małych drobiazgach jakoś znajduję czas na naładowanie akumulatora. choć bardzo mi brakuje tego systemu co byłwink


                                                    ostatnio z racji tego żę siedzę w domu i mam dużo czasu ostro zabrałam się za naukę nocnika i oduczanie smoczkawink na to przynajmniej mam czas mam czas łązić na nim pilnować zachęcać zajmować tak by nie chciał smoczka, chodząc do pracy ciężko by by było dokładnie i rzetelnie to przypilnować i trwałoby to dłużejwink

                                                    a co do pań to fakt masz trochę racji ja jakoś nie mam złych wspomnień z przedszkola ale jak jakaś ani jest mega poryta to pamięta się ją na całe życie wink ja pamiętam jedną przedszkolankę za swoich czasów jakoś wredna nie była ale miała...strasznie długie pazury i kiedy pomagała mi się ubierać tak mnie zadrapała w brodę do krwi.....że to do dziś pamiętamwink)
                                                  • goska797 Re: Wtorek 05.06.12, 22:09
                                                    Oj Dziewczyny chyba dzisiaj wszystkie mamy refleksyjno - dołowy nastrój.
                                                    Zaczne od tego, że byłam z Mateuchem na kontroli uszu i zdaniem pediatry nie ma poprawy. Od razu dała mi skierowanie do szpitala i uparła sie na zastrzyki. Jak dla mnie to bezzasadne ponieważ nie widzę, aby cos mu dolegała, a i katar sie skończył. Poleciałam z nim prywatnie ponieważ w szpitalu i tak powiedzieli, ze nie ma laryngologa. Prywatna zaś stw, ze ma jeszcze objawy zapalenia (uszy zaczerwienione, ale jakiegos płynu brak). Zaleciła brac antybiotyk jeszcze 4 dni i wpuszczac kropelki. Zaczerwienienie moze sie utrzymywac nawet do miesiaca. Kazała sie pojawić jakby cos nas zaniepkoiło. Sama nie wiem co juz o tym mysleć, bo na prawdę zachowuje sie zupełnie normalnie.
                                                    Teraz ja musze sie wyżalic. Mój M stw, ze tez jest chory i siedzi na zwolnieniu. Jestem na niego wściekła poniewaz mógl sie wcześniej okreslic i ja bym teraz pracowała, a nie siedziała razem z nim. Teraz siedzi w domu z nosem w laptopie od rana czym doprowadza mnie do szału. Wieczoram zas leci do "roboty", nie wazne, ze umawialismy sie max na 3 dni w tyg. w zeszłym tyg praktycznie kazdy wieczór byłam sama.
                                                    W sumie to chyba swoja sytuacje podciągnełabym pod relacje Aleksy, z tym, że moja odksocznia jest praca. Codziennie wioze Mateo do żłobka, ide do pracy. Odbieram go popołudniu, lece do sklepu bo lodówka pusta. M oczywiście przychodzi pózno wiec czasami widzi młodego 30 m nim zasnie, czasami nie. Jak zdazy mu sie być w domu to bawi sie z Mateuchem, ale za jakis czas usłysze w pretensjach, ze on sie nim zjamuje a ja sobie w tym czasie leżę, co ze mnie za matka. Inne kobiety non stop chca spedzac czas z dzieckiem.
                                                    Wczoraj pozarlismy sie strasznie. Powiedział mi tyle przykrych rzeczy. Zaczynajac od tego jaka jestem matka, kończąc na mojej małopłatnej pracy. Powiem Wam, ze najbardziej boli mnie jego gadanie na temat macierzyństwa. Nigdy nie czułam sie super mama i po tych sytuacjach z teściową tego typu gadanie działa na mnie strasznie. boli mnie, ze ja staram sie dostosowac do niego, że czasami chciałabym zrobic coś według mojego planu, chociazby teraz kiedy siedze na tym zwolnieniu, a to on czuje sie pokrzywdzony. Mateuch poszedł na chwile do żłobka, bo była wizyta logopedy i zależało mi by byl. Miałam zamiar w tym czasie połazić sobie po sklepach czy pogadac na necie z koleżankami, których dawno nie widziałam. Nie ma jednak opcji bo mój m siedzi i okupuje kompa, a jechac na zakupy tez nie bardzo bo miałby kolejny argument jak to marnuje czas. Czuje sie jak więzień. On zas tw, ze inne żony na moim miejscu by go wspierały, a nie marudziły tak jak ja. Reasumując czuje sie jak sprzątaczka, opiekunka, kucharka, o której sobie przypomina raz na jakiś czas - chociaz i to kuleje na maxa.
                                                    Czuje, że cokolwiek bym nie zrobiła bedzie zle. Prędzej czy pózniej wygarnie mi to w klótni. Dzisiaj przez pół dnia nie odezwałam sie do niego słowem, a wierzcie, ze raczej sie to nie zdaża. Czuje, ze ma mnie juz gdzieś i jest ze mna tylko z powodu Mateusza. Chciałabym wrócić do czasu kiedy patrzył na mnie jak na kobiete a nie kure domową i tania siłe robocza ( bo takie zdanie ma na temat mojej pracy). Powiela wszystko co mówiła o mnie teściowa, a ja sie boje już wcielić w życie swoje plany ( dla mnie nie wazne, że nie dochodowe). Po prostu przestałam cokolwiek mówic, poza pretensjami, ze kolejny wieczór jestem sama.
                                                    Przepraszam ale zajęłam miejsca i waszego czasu o ile przebrnęłyście.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 07.06.12, 12:20
                                                    Gosia, ja naprawdę zastanawiałabym się choćby nad separacją... Albo to da mężowi do myślenia i dojdzie do niego co może stracić, a jesli nie dojdzie, to nie warto... naprawde nie warto się męczyć. to jest przemoc psychiczna i toksyczne środowisko dla Twojego dziecka. Nie daj się . Zawsze wydawało mi sie, że rozwód to tragedia . Ale mam znajomą, 27 lat, 3 synów, jeden z eks mężem. teraz stosunki unormowane, wszystko poukładane, syn mówi tata Wojtek albo tata Paweł wink Można? można. I nie męczy się, jest szczęśliwa. O to chyba chodzi w życiu.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 11.06.12, 15:28
                                                    Hej kobiety. Co u was? Tak słabo piszecie...
                                                    Mi brak czasu i kondycji. W minionym tygodniu zajęliśmy się organizacją chrztu i przyjęcia Piotrusia. Więc będzie 15 lipca i zostało tylko wypisać zaproszenia i oficjalnie gości zaprosić.
                                                    Niestety w piątek rano znaleziono w studni ciało kuzynki mojej teściowej. Znaliśmy ją ale nie była nam bliska. Przypuszczalnie samobójstwo. Żyła w strasznie toksycznym otoczeniu. Jej mąż to chyba psychopata co najmniej. Synów buntował przeciwko niej i to już trwało wiele, wiele lat. Zapewne było jej już za dużo. Nawet nie mamy pojęcia co mogła czuć...Czekamy na wieści o pogrzebie ale może to trochę potrwać bo wiadomo, że prokurator musi zbadać sprawę. Nie zdziwiłabym się gdyby okazało się, że to nie samobójstwo. Przypuszczam, że ten ... nie poniesie żadnych konsekwencji. Sumienie też go nie ruszy bo go nie ma.

                                                    A w domu : dzieci chore. Ja zapierniczam na pełnych obrotach i irytuję się jak, tak jak zwykle, wszyscy chcą coś na raz ode mnie. Przydałoby się akumulatory naładować bo na prawdę padam. Dziś np M będzie zalewał z gruszki nowy podjazd na podwórku i poprosił znajomego o pomoc. Powiedział, żebym uszykowała objad na konkretną godzinę to poczęstujemy znajomego. OK. Ja na szybkich obrotach, żeby zdążyć plus ogarnąć pilnując przy tym dzieci - chore dzieci. Jak wróciłam z Madzią z przedszkola - biegiem oczywiście - okazało się, że M zjadł sam, a znajomego jeszcze nie ma ale M do niego zadzwonił i tamten już po objedzie...
                                                    Muszę zmykać bo słyszę, że Piotras znów grzebie przy odkurzaczu - pewnie dydła wtyczkę.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 11.06.12, 18:18
                                                    aleksa....strasznie mi przykrocrying
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 12.06.12, 12:26
                                                    Przykrych wieści ciąg dalszy...właśnie dowiedziałam się, że dziś przewieźli moją kuzynkę z lokalnego szpitala do CZMP. Dopiero dowiedziała się, że jest w ciąży...w 6 m-cu!! To czwarte dziecko. Do tej pory brała tabletki i nie podejrzewała. A, że finansowo u nich ciężko i duże stresy ma z teściami to jest skrajnie wyczerpana. Plamiła średnio co 2 tygodnie. Co będzie dalej? Co z nimi obojgiem? Oby przetrzymali ją do rozwiązania bo jej mąż z serii tych co na żonę zrzuca wszystkie obowiązki, a sam by odpoczął, do tego trójka dzieci od 7 do 4 lat. Bardzo się o nich boję.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 12.06.12, 20:18
                                                    aleksa51 napisała:

                                                    > Przykrych wieści ciąg dalszy...właśnie dowiedziałam się, że dziś przewieźli moj
                                                    > ą kuzynkę z lokalnego szpitala do CZMP. Dopiero dowiedziała się, że jest w ciąż
                                                    > y...w 6 m-cu!! To czwarte dziecko. Do tej pory brała tabletki i nie podejrzewał
                                                    > a. A, że finansowo u nich ciężko i duże stresy ma z teściami to jest skrajnie w
                                                    > yczerpana. Plamiła średnio co 2 tygodnie. Co będzie dalej? Co z nimi obojgiem?
                                                    > Oby przetrzymali ją do rozwiązania bo jej mąż z serii tych co na żonę zrzuca ws
                                                    > zystkie obowiązki, a sam by odpoczął, do tego trójka dzieci od 7 do 4 lat. Bard
                                                    > zo się o nich boję.

                                                    o jesu kochany...rodem jak z tego programu TLC ciąża z zaskoczenia.... mam nadzieje że z dzidziusiem wszystko w porządku

                                                    a mi zostało jeszcze 2 miesiące do poroduwink wózek już czeka, ciuszki znoszę do mamy i za niedługo zacznę je prać i prasować i układać alfabetycznie kolorami i rozmiarami;D jutro idę na zajęcia z edukacji przedporodowej, są one w grupach po kilka mam z podobnym terminem porodu - fajnie bo poznam jakieś koleżanki do spacerków. koleżanek mi brak;/ a tak to będzie z kim pogadać wspólny temat na pewno jest przynajmniej jedenwink) no i za free nie płacę za te zajęcia. one są z NFZtu i...obowiązkowe tak samo jak szczepienie podstawowe dla dzieci. u mnie są takie wymogi w ośrodku zdrowia, że te wizyty przed i po porodzie na wysokim poziomie

                                                    Tomuś...za miesiąc kończy 2 latkawink taki mądrala z niego jest. umie pokazywać wszystkie części ciała umie naśladować zwierzątka świetnie kojarzy. ino uparciuch jest i złośnik. tak to nie mogę narzekać superdziecko mam...... żeby jeszcze nauka kibelka posuwała się do przodu na razie opornie jest ale nie zmuszam i nie poddaję się... może zanim urodzę zdąży sie nauczyćwink bo tak to dwójkę do przebierania będę miaławink)
                                                  • goska797 Re: Wtorek 12.06.12, 22:48
                                                    Napisałam wiaomośc i wszytsko mi sie skasowałosad
                                                    Aleksa przykro mi z powodu smierci. Co do ciąży jestem w szoku. W tym miesiacu to juz czuc ruchy dziecka.
                                                    Ja siedze, gapie sie w tv i trace nerwy -1:1. oczywiście sama.
                                                    Mam wyrzuty sumienia z powodu Mateo. Nie wiem dlaczego ale codziennie gdy wsiadamy do samochodu wracajac ze żłobka zaczyna sie marudzenie. Dzisiaj skończył o 20. Podejrzewam, ze przeżywa złobek, to że jest sam, relacje jakie teraz panują miedzy man a M. Dzisiaj jednak nie wytrzymałam tych jęków, płaczów. Zostawiłam go płaczącego żeby w zasadzie uciszyc swoje nerwy. I tak jednak byłam juz mocno wkurzona bo nic nie działało, a i tak mówiłam uniseionym głosem. Oczywiście M jak wrócił miał pretensje do mnie. Stwierdził, ze to za szybko sie na niego wkurzam ( a sam wybuchł po 30 m bedąc w domu). Teraz czuje sie winna bo faktycznie moze za mało mam dla Mateusza cierpliwości. Zła jestem na sibie i najchetniej bym go obudziła i wytuliła. Do tego czuje sie beznadziejnie bo opiekunka stw, że robi sie z młodego przytulak. Czuje sie troche na bocznym torze, jakbym nie spełniała swojej roli i Mateusz by wolał obce osoby.
                                                    W sumie pisze to wszystko bo nie mam z kim o tym pogadac. Co do relacji z M były 2 dni spokojne, ale w sumie nic nie zmieniło sie. On zostaje przy swojej racji a ja przy swojej, ale ja nie uwazam, że to jest normalne, że od soboty spedzilismy tylko 1 wieczór razem. Czuje, że dla nas ten 6 rok po slubie jest mega kryzysowy. Dzisiaj mi oświadczył, ze zwalnia sie z pracy by zając sieswoim biznesem. Mam mieszane uczucia co do tego.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek 13.06.12, 11:36
                                                    czytam już któryś twój post z koleji o waszych relacjach i nie wiem jak cię pocieszyć....

                                                    w głowie mi się to nie mieści po prostu.

                                                    ja całe dnie siedzę z jednym brzdącem, drugim w drodze i nie raz nie nie jest posprzątanie nie raz nie pozmywane. nie zawsze się dobrze czuję by ogarnąć chaupę, jak mam dobry dzień to dom błyszczy a jak mam słabe to nic nie zrobię. nigdy nie usłyszałam ani słowa pretensji od męża że coś jest niezrobione albo że nie tak się zajmuje dzieckiem. ona sam wie jaka z dzieckiem jest czasem ciezka robota jak jak oboje robiliśmy to kiedy ja byłam w robocie on z Tomusiem i na zmianę... i też jak się dało ogarnął dom a jak się nie dało to nie.

                                                    fakt są czasem sprzeczki ale one wynikają z tego że siedzę w domu i brak mi kontaktu z ludźmi a piaskownica i sklep nie do końca je spełniają...jesteśmy nawet po mega ciężkim kryzysie gdzie naprawdę było tragicznie bo pozew o rozwóg był napisany a ja byłam samotną mamusią z tatusiem dochodzącym weekendowym... i jakoś to się udało naprawić i przetrwać

                                                    chłopy są takie że jak mi nie narysujesz to nie zakumają ale w głowie mi się nie mieści takie coś jak piszesz....

                                                    dziecko na pewno odczuwa stres i napięcie między wami, dzieci są mądrzejsze niż my dorośli czasem. musisz coś z tym zrobić bo ty się nerwowo wykończysz i dziecko. jak tłumacznie nie dają rady zrób jakiś radykalny krok. tak się nie da żyć szkoda Małego by patrzył na rodzice się kłócą. dziecko mega wyczuwa więzi lub ich brak miedzy rodzicami...
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 13.06.12, 12:50
                                                    Zgadzam się Ognista.
                                                    Ta ciotka, o której pisałam...Jej mąż posądzał ją, że młodszy syn nie jest jego (zapewne jego chora psychika to wymyśliła bo jak kiedyś mu zasugerowano, że są badania, które to wyjaśnią to wściekł się strasznie). Buntował latami starszego syna na matkę, a raczej przeciwko niej. Do czego to doprowadziło? Dlaczego zamiast się rozejść tkwili we czworo w tym układzie? Ale zmierzam do tego, że ten młodszy syn też ma jakieś "choroby" stanu psychicznego od lat wynikające z sytuacji w domu. Po ostatnich wydarzeniach podobno mówił, że on pójdzie do mamy...tak go skrzywdzili oboje, ich kłutnie.
                                                    Goska poradziłabym ci odnośnie relacji z synkiem wybrać się do psychologa. Zapewne to ci pomoże go zrozumieć bo przecież nie każde dziecko jest takie samo- od liniki. A może jego zachowanie jest takie przez twoją zaniżoną samoocenę (na to z kolei wpływa twoja relacja z M i jego rodziną). A przecież nie jesteś nikim!!! Jesteś wrażliwą osobą, matką, gosposią i pracownikiem - mało który facet to potrafi. Od nas wymaga się dużo więcej niż od facetów, a oni to bagatelizują. Kobieto zawalcz o siebie. Nie daj się zdeptać, bo tobie też należy się szacunek. Wiem, że łatwiej komuś z boku stojącemu doradzać niż zrobić samemu. Ale my patrzymy z boku i pewnie dziewczyny zgodzą się ze mną, że jesteś na prostej pochylonej do dołu. Jeśli nadal tak u ciebie będzie to do niczego dobrego to nie doprowadzi.
                                                    Jestem przy tobie myślą. Jak potrzebujesz to pisz.
                                                  • goska797 Re: Wtorek 16.06.12, 15:55
                                                    Prawo serii trwa dalej.
                                                    Mam ciezki okres i to w kazdej sferze życia. Wczoraj dostałam wypowiedzenie w pracy. Nagle, nie wiadomo dlaczego mój szef dostał do reki moje zwolnienie z informacją, ze ma mi przekazac. Od lipca znowu jestem bez pracy. kiedyś Wam pisałam, że wymyślili sobie stanowisko zastępcy kierownika wiec aby sprawe zakończyć trzeba zwolnić czyjeś miejsce bo juz dawno bylo słychac, ze nowego etatu u nas nie planuja. Oczywiscie nie wiem jaki jest powód moje zwolnienia bo usłyszałam od kadrowej iz w związku iż miałam umowę na czas określony nie musza mi go podawać. Boje sie teraz co mi wpiszą w świadectwie pracy, ale mam nadzieje, że bedzie to likwidacja stanowiska pracy. Najgorsze, ze nastepny tydzien powinnam jeszcze chodzic.Mój szef poradził mi żebym poszła na L4.
                                                    Powiem Wam, że czuje sie oszukana, kopnieta w tylek. Załatwiałam wszytskie sprawy, wywiązywałam sie z obowiazków i tylko z powodu niekompetencji szefa i jego kłótni z dyrektorem straciłam prace. Mój M żeby było ciekawiej wczoraj rano zwolnil sie w swojej pracy by jak to określił "zająć sie swoim biznesem", ja dostałam papierek póżnym popołudniem. On sie jednak nie przejał, niby zartem stw ze moze zróbmy sobie teraz dziecko ( bo akurat jestem w okresie około owulacyjnym) to moze mnie przywróća jakbym była w ciązy. Bardzo zabawne.
                                                    Wiecie ale jestem zawiedziona tez nim. Pierwszy raz zwolnili mnie z pracy i to jeszcze w taki sposób. Bylo mi bardzo przykro, chcialo mi sie płakac a mój M stw zebym sie wzieła w garsc bo mam dziecko. Na moja odp ze oczekiwalam wsparcia i wysłuchania chociaz zeby mi ulżyło stwierdził, że jestem dorosła i nie mnie powinien prowadzic za reke.
                                                    Wiem co powiecie, napisałyście mi to wyraznie nie tak dawno. Nie oczekuję już, ze ktos mnie wyslucha, po prostu chciałam to wyrzucic z siebie.
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 18.06.12, 10:04
                                                    Goska mocno cię przytulam. Mam nadzieję, że w końcu przyjdą lepsze chwile. A może razem z małżonkiem możesz zająć się tym "jego" biznesem?? Wiem, że ci strasznie trudno. A na świadectwie paracy wpiszą, że umowa rozwiązana z upływem czasu na jaki została zawarta.

                                                    Moją kuzynkę wypuścili w piątek ze szpitala. Wczoraj podjechaliśmy do niej bo miałam jeszcze resztki leków po ostatniej ciąży plus witaminy k i d dla noworodków. Właśnie wybierali się na spacer czym mnie zdziwili bo powinna leżeć (krwawienia co 2 tygodnie i brak szyjki to wystarczający powód) ale wybraliśmy się z nimi. W trakcie spaceru starałam się ją przekonać bardzo delikatnie, że faktycznie powinna więcej leżeć a nie chodzić czy nawet siedzieć. Ale jak trafić jeśli kobieta sądzi, że to leżenie to tylko po to ma być żeby ona się lepiej poczuła bo stwierdziła, że jak nie leży to lepiej się czuje. Do tego po wyjęciu wenflonu ma coraz większe zaczerwienienie na ręce z opuchlizną i bólem - już pierwszej nocy chciała z tym jechać do lekarza ale mąż miał IBUPROM !!!! więc sobie wzięła !!! Delikatnie jej powiedziałam, że IBUPROM może zabić jej dziecko. Ale jakoś się nie przejęła.
                                                    I takim ludziom się udaje, rodzą zdrowe dzieci o czasie. Oby było i tak w tym przypadku.

                                                    W piątek też byłam na rozmowie w przedszkolu u owej pani, na której szarpanie i ściskanie nadal skarżyło się moje najstarsze dziecię. Pani oczywiście wszystkiemu zaprzeczyła i przekręciła ale dobrze wiedziała co ostatnio miała na sumieniu bo zanim zdążyłam przytoczyć owe zdarzenie ona krążyła właśnie wokół tego nadmiernie się usprawiedliwiając. Ona teraz wie, że nie może już sobie na takie zachowania pozwolić. Dziś rano dowiedziałam się z relacji osoby obserwującej, że owa pani była bardzo zaskoczona i już do końca dnia bardzo nadskakiwała nad moim dzieckiem. Zobaczymy co będzie dalej. Najważniejsze jest dla mnie, żeby chętnie dzieci szły do przedszkola i dobrze się tam czuły.

                                                    A reszta dziewczyn gdzie??
                                                  • jedynybasek5 Wtornik 19.06.12, 14:35
                                                    Cześć babeczki. Piszę po dośc długiej przerwie jak na mnie wink ale jestem na bieżąco. Może to rzeczywiście dobry pomysł Gosiu, żebyście razem z mężem zajęli się tą firmą? Nie wiem o jakim jest profilu więc nie mogę nic doradzić.
                                                    Ja dziś jestem szczęśliwa, bo promotor zatwierdził mi pracę magisterską, więc teraz TYLKO obrona wink Ale najważniejsze za mną.
                                                    Z Milą muszę iść do ortopedy bo koślawi prawą stópkę i za często chodzi na paluszkach. mam nadzieję, że trafię na jakiegos konkretnego specjalistę.
                                                    Z moim lubym też ostatnio trochę zgrzytów mamy, na różnych polach, raczej mnie coś co chwile wkurza niż jego. A to jest nadopiekuńczy wobec MILI a to znów coś innego. W sumie nic takiego, ale czasem mam takie nerwy, że hoho. pozatym nic ciekawego u nas się nie dzieje, ciepło, w domu dużo roboty mam bo jak pisałam ta magisterkę na ostatnią chwilę, to nawet ani łazienki mi się myć nie chciało. A teraz ufff możecie sobie wyobrazić wink Trzymajcie się babeczki cieplutko, i trzymajcie za mnie kciuki 4 lipca na obronie smile
                                                  • ognista998 Re: Wtornik 19.06.12, 20:10
                                                    goska to los cię widzę nie oszczędzacrying( spróbuj jak radzą dziewczyny...może wyjdą z tego jakieś korzyści i jeszcze a nów widele poukłada ci się z mężemwink

                                                    basek 3mam swoje 4 kciuki;P

                                                    nam się dobrze układa, jak na razie nie chcę narzekać, nawet lepiej niż na początku ciąży, więc ej czułości jest ze strony męża i dla brzuszka i dla mnie.

                                                    z Tomusia łobuz się straszny zrobił ostatnio.....marudzi sam nie wie czego chce, lubi robić dokładnie na odwrót niż jak się mu mówi, ale z drugiej strony jest bardzo mądry i doskonale rozumie i kojarzy co się do niego gada;D mam nadzieję że jakoś przetrwam ten etap złości Tomusiowych. a ciężko czasem przy nim cokolwiek w domu zrobić zwłaszcza że mąż całymi dniami robi i ile może mi pomoże ale dom i tak się sam nie ogarniewink
                                                  • aleksa51 Piątek 22.06.12, 12:28
                                                    I gdzie się podziewacie moje kochane koleżanki??
                                                    Wakacje tuż tuż. Pamiętacie jak to było w dzieciństwie? Jak już się nie chciało w szkole o tej porze roku myśleć? Jak czekało się na ten błogostan, żeby wyspać się i wybyczyć za wszelkie czasy? I jakie to było cudne uczucie po zakończeniu roku szkolnego!?
                                                    I teraz takie to cudowne uczucie gdy patrzy się na swoje dzieci...To dodaje sił i cierpliwości, żeby być lepszą mamą.
                                                    Jak odwiedziłam tą moją kuzynkę która jest w ciąży to też co niektóre wspomnienia ożyły. Starałam się dać dojść do głowy tym pozytywnym wspomnieniom, a te negatywne związane ze strachem, leżeniem z tym całym zagrożeniem odsunąć staram się w niepamięć. Bo po co mi roztrząsać te negatywy jak już zamknęłam "etap rozrodczy"?! Cieszcie się dziewczyny z nieskomplikowanych ciąż, to tak dużo.
                                                    A gdzie Musso? Bo Ognista jest, a ty zaglądasz tu?
                                                    Basek co w końcu z tą pracą w branży ubezpieczeniowej?
                                                    Goska jak u ciebie?
                                                    Joasiu masz chwilkę, żeby nam coś od siebie naskrobać?
                                                    No, dziewczyny dajcie tu cosik o was do podczytania wink
                                                  • goska797 Re: Piątek 22.06.12, 15:01
                                                    Hej, ja sie nie odzywam bo jakos nie miałam weny, poza tym o czym pozytywnym moge gadac. Zreszta ile mozna narzucac sie ze swoimi tematami.
                                                    W srode bylam ostatni dzień w pracy mimo, że powinnam pracowac do 30. Zanoisłam zwolnienie lekarskie bo dopdło mnie zapalenie krtani. zle sie czułam wiec stw, że w imie czego mam racic czas. Koledzy z działu wszyscy sie zgromadzili by sie pozegnac. Dostałam od nich bukiet kwiatów, wycałowalismy sie z każdym. Miło zaskoczył mnie szef. Wydawalo mi sie, że ma gdzies czy pracuje czy nie. Raczej sprawial wrażenie człowieka olewającego wszystkich i wszystko. Podalismy sobie dłoń. Podziękowałam mu za współprace mimo, że nie zawsze bylo ok, ale był jednym z lepszych szefów jakich miałam. Powiedział mi że jestem świetna dziewczyna, jeszcze lepszy pracownik. Powiedzial też, że bedzie wnosil o przyjecie nowej osoby do dzialu bo nie beda sobie radzic z papierami. Kazał zostawic na miary do siebie, że jeszcze beda mnie błagać żebym wróciła. Z tego co mi pisali to żałuje, że tak mnie dyrektor potraktował.
                                                    Co do zdrówka to jakis dramat. Dostałam antybiotyk ale kiepsko mi przechodzi. Czuje sie słaba, dzisiaj znowu boli mnie gardło. nie wiem co to za cholerstwo sie przyplatało. Czuje sie rozbita.
                                                    Poza tym wysprzatalam caly dom, poki chopaków nie ma. Wysylam oferty i mam nadzieje ze ktos sie odezwie.
                                                  • jedynybasek5 Re: Piątek 22.06.12, 15:09
                                                    na życzenie smile
                                                    Właśnie Aleksa tak ostatnio myślałam o tym, jak to było kiedyś, kiedy nad głową nie wisiało utrzymanie rodziny i 50 tysięcy innych problemów. Ale i tak- człowiek to taka dziwna istota, że nigdy nie docenia tego co jest w danej chwili: wtedy chcieliśmy być dorośli, teraz chcielibyśmy być tam gdzie wtedy, a za parę lat pewnie to co jest teraz będzie nam się wydawało rajem na ziemi smile Chciałabym umieć cieszyć się tym "tu i teraz" tak, jak teraz wspominam dawne lata- wszystko ma jakies takie cieplejsze barwy - słońce bardziej słoneczne, zieleń czystsza, takie tam... Nó cóż, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma smile najlepiej obrazują to wszystko słowa Dalajlamy:
                                                    "Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze.
                                                    Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie.
                                                    Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością,
                                                    że nie cieszy się z teraźniejszości.
                                                    W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości.
                                                    Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć,
                                                    po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc"

                                                    Zgadzam się z nim w 200%.

                                                    A ja pomału organizuję założenie tej działalności. Powiedzcie mi, może któraś się orientuje, jak to jest z tym "małym Zusem". I z założeniem firmy w ogóle. Bo czytałam na gov, że aby założyć firmę, trzeba przez internet wypełnić wniosek CEiDG, a potem tylko iść do UM podpisać i voila. Chyba, że ma się podpis elektroniczny, to mozna tak. Ale kiedy starać się o ten mały zus, czy on jest przyznawany automatycznie małym firmom, czy trzeba samemu składać jakieś wnioski? Nie mam pojęcia. Aleksa, może ty coś wiesz, kręcisz się koło rachunkowości z tego co wiem smile
                                                  • aleksa51 Re: Piątek 22.06.12, 16:09
                                                    Oj basku, ale od takich rzeczy to mam mądrą księgową...Ja to głównie ewidencją VAT i książkami przychodów i rozchodów się zajmuję. Myślę, że ZUS sam w sobie nie jest instytucją aż tak wspaniałomyślną i o ten mały ZUS to zapewne musisz zawnioskować czy zdeklarować to u nich. Ja w takiej sytuacji jak twoja wchodzę na strony Urzędów, szukam numery tel. i dzwonię do nich po informacje.
                                                  • ognista998 Re: Piątek 22.06.12, 20:16
                                                    basek - życzę rozkręcenia biznezuwink ty mądra głowa jesteś dla mnie to czarna magia

                                                    jak już wspominki to mnie też się włączają jak idę z dzieckiem na podwórko....to samo na którym jak dorastałam ta sama piaskownica w której ja się wybawiłam bawi się moje dzieckowink i ja sama jak z nim babki stawiam czuję się jak dziecko ;D

                                                    jak to było kiedy ja byłam dzieckiem i to bawiłam to tłukłam się z innym

                                                    widzę że moje dziecko rośnie na małego zadymiarza ;D moja krew;D ale stawiam granice.....a po za tym..Tomuś....ma już dziewczynęwink))


                                                    gosek super że jakimś pozytywem powiało z twojego wpisu. nie martw się będzie dobrze a nóz widelec coś znajdziesz dużo zdrowia życzę teraz


                                                    jak już gadacie o tym docenianiu to ja mam tak . cieszę się że dzieci mam zdrowe, że mam dach nad głową i że mam dochód i mam za co żyć i że.........dzieci mają tatusia. choć różnie nam się układa raz lepiej raz gorzej. ciesze się że mam co włożyć do garnka i dzieci mają zaspokojone podstawowe potrzeby. i jak tak patrzę na to - to ja mam luksus bo inny nawet połowy z tego co ja nie mają. dla mnie to co napisałam to już jest wielkie bogactwo. spora część jak nie większość mam, które spotykam w piaskownicy z dziećmi.......to samotne matki, które tatuś ich dzieci popie...ł i nie mają połowy z tego co ja. muszą kombinować by mieć na życie. przykre ale prawdziwe. takie niezbędne minimum...jak tatuś dla dzieci to w tych czasach luksus.
                                                  • jedynybasek5 Wtorek, w przeddzień obrony 03.07.12, 16:02
                                                    Cześć dziewczyny, siedzę właśnie sobie i strach mi zadek ściska. jutro obrona. Osz jak ja się boję. Oby jakoś poszło. Jeszcze dzisiaj muszę iśc kupić sukienke, bo mam jedna, ale z czerwonymi wstawkami, więc nie pasuje na obronę. Nie chce mi się jak nie wiem co. No i właśnie wypełniłam wniosek o wpis do CENTRALNej EWIDENCJi I INFORMACJi
                                                    O DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ (CEIDG) . Teraz muszę podpisać w urzędzie i polatać trochę po zusach. Mam nadzieje, że Mila będzie grzecznie ze mną chodzic, bo jak nie to zwariuję. jeszcze wczoraj zaczęłam kurs na doradcę ubezpieczeniowego. Dobrze chociaż, że e- learningowo. Jedynie 3 ostatnie dni są stacjonarne i potem egzamin. Potem dwa tygodnie czeka się na licencję, więc te dwa tygodnie chciałabym wyjechać do rodzinki, a potem po powrocie, tydzień luzu przeznaczonego na adaptację Mili w żłobku. Prywatny bo prywatny, ale 590 zł za 10 h ( oma będzie ok. 5-6h więc mniej)dziennie razem z posiłkami. cena niska, bo na plac zabw muszą się przejść przez skrzyżowanie, bo nie ma ogrodu przy kamienicy. Byłam dzisiaj to Mila nie chciała wyjść, był wielki płacz. Ciekawe czy tak chętnie zostanie, jak będę sobie chciała pójśćwink Dziewczyny, strach mi tyłek ściska, tyle zmian, że masakra. U mnie zawsze taki spokój był a teraz nagle w ciągu miesiąca muszę zrobić więcej niż przez cały rok normalnie. najważniejsze jutro się obronić. Na dodatek komisja to sami faceci, a ja na pewno będę czerwona jak burocek. Oby do jutra, o tej godzinie będzie już chyba po wszystkim smile
                                                  • goska797 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 03.07.12, 16:50
                                                    Basiu zdasz śpiewająco. Obrona to czysta formalność.
                                                    Szybko się zorganizowałas z licencja i ogólnie z ta działalnością. Jestem pełna podziwusmile A jak przygotowania do slubu? bo to chyba w sierpniu.
                                                    U mnie nadal pod góre. Wczoraj byłam na rozmowie w sprawie pracy. Zadowolona byłam i nawet poszło ok bo dostałam zadanie do zrealizowania w ramach drugiego etapu. Radośc nie trwała jednak długo bo za 2 godziny kobeita do mnie zadzwonila, że jednak sie rozmyśliła i wybrała już jedna osobe, tak więc nie muszę sie przygotowywać do drugiego etapu.
                                                    Mateusz 2 razy w tyg chodzi do żłobka na 6 godzin. Zostawilismy go żeby nie zapomniał i by trzymac miejsce w razie jak znajde pracę. W sumie jest to dla mnie chwila oddechu, jakkolwiek to zabrzmi. Moge w tym czasie ogarnąc dom i siedziec szukac pracy. Powiem Wam, ze czuje sie fatalnie. Zupełnie bezuzyteczna. Jak czytam te ogłoszenia jest jeszcze gorzej bo wymagaja 5 języków, biegle i nie wiadomo czego jeszcze. Mój M gada mi żebym założyła własna działalność ale ja nie mam pomysłu na co. Miedzy nami dochodzi do spięć nadal. Mamy jakby zupełnie dwie inne wizje pracy, zycia, wartości. On nie rozumie, że rani moja sfere emocjonalna. Ja nie rozumiem ponoc tego, że wyrazem miłości jest kasa, zapewnie bezpieczeństwa i dachu nad głowa.Do tego ponoć jestem zimna, o sexsie on może zapomniec. Chwilowo zostawiłam to tak jak jest. Nie dochodzimy do zadnego porozumienia, a ja młodemu chcę oszczedzic stresu. Pomyślec, ze za 2 tyg mamy 6 r. ś
                                                    Ognista jak sie masz? Jak znosisz upały?
                                                    Aleksa jak u Ciebie?
                                                    Ciekawe co tam u Musso?

                                                  • aleksa51 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 03.07.12, 18:21
                                                    Basek! Trzymam kciuki i czekam na wieści.
                                                    Goska! Rozumiem, teraz nawet bardziej bo w niedzielę się pokłuciłam z M, wyszłam na 5 godzin i do tej pory mamy ciche dni, a dziś rano wybuchłam zanim wyszłam do biura. Nie mogę pozwalać, żeby zupełnie nie szanował tego co robię ja. Uważam, że nie radzę sobie źle i w domu mimo, że nie ma idealnego porządku to jest ok biorąc pod uwagę, że jest troje dzieci, a i małżonek bałagani niemiłosiernie...Ma mnie szanować i już. Niestety zawsze jak sobie wszystko wyjaśnimy to po jakimś czasie ta sama akcja od nowa...Trzeba widocznie jak z dziećmi - konsekwentnie.
                                                    Co do żłobka to nie pisałam wam jeszcze. Pamiętacie może? Jak zapisywałam Piotrusia do jedynego w mieście"państwowego" żłobka to byłam w 6tc i jeszcze tylko jedna osoba była na liście. Jak przechodziłam katusze, żeby Nela się dostała to byłam notorycznie uświadamiana, że decyduje kolejność zapisu. Więc byłam tym razem zapobiegliwa. I co? w kategorii wiekowej mojego dziecka 14-ścioro przyjętych i 9-cioro na liście oczekujących, a mój syn ostatni oczekujący. No żesz K..WA!!! Jak to możliwe. Od razu udaliśmy się z M na rozmowę do kierowniczki. I ile nieprawdy się nasłuchaliśmy, ile razy sama swoim wcześniejszym słowom zaprzeczała! Stwierdziła, że kogoś trzeba było odrzucić, bo dużo chętnych i że rodzice np popisali w rubryce UWAGI że starsze dziecko chodziło do tego żłobka. A jakie, do cholery, to ma znaczenie? W zasadach rekrutacji jest napisane co ma znaczenie! Podczas rozmowy jednak pani wystraszyła się, że mamy możliwość dotrzeć odgórnie się...co? może zemścić? Nie wiem co pomyślała i właściwie nie mogę wam dokładnie wyjaśnić sytuacji (my nie sugerowaliśmy nic takiego) ale znalazła w okamgnieniu miejsce dla małego. Normalnie i uczciwie (czytaj: nie upominając się o swoje i czekając, że nabór przebiega sprawiedliwie i zgodnie z zasadami) nie ma szans.
                                                    U nas opłata o wiele mniejsza bo 300zł i niezależnie od ilości godzin- są godziny otwarcia i tyle. We wrześniu oczywiście będzie kosztowniej bo ubezpieczenia itp.
                                                    Sama policzyłam, że na wrzesień na przedszkole i żłobek na wszystkie opłaty muszę mieć około 1100zł. A gdzie jeszcze kupić ubrania, buciki...Już zaczęłam odkładać.
                                                    Nela niestety ostatnio pokasływała, a jak przyszły upały...w sobotę M nastawił klimę w aucie na 0 stopni, a w niedzielę polewał jej nogi wodą ze studni. Teraz mamy zapalenie płuc. Tak ciężko zapamiętać, że jedna jest wrażliwa na dym, a druga na skoki temperatur?!
                                                    I gnijemy w domu zamiast korzystać z uroków wakacji.
                                                  • ognista998 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 03.07.12, 20:14
                                                    u nas nie ma żłobka jest przedszkole prywatne dla maluchów (2.5-4)...... od 290 zł na 5 godzin wraz z ilością godzin stawka rośniewink jak na mój budżet całkiem atrkacyjnie. ale jak już coś to w przyszłym roku. Tomuś w lipcu kończy 2. z kibla nie korzysta jeszcze (niestety bardzo opornie idzie). z dziećmi umie się ładnie bawić jak na swój wiek dość długo, ale widzę że mentalnie i jeśli chodzi o czystość (kibelek) dla niego za wcześnie. za rok będę się starać o przedszkole dla niego

                                                    goska strasznie mi przykro że tak kiepsko się układa. wyobrażam asobier co czujesz przeglądajac te ogłoszenia


                                                    basek 3mam kciuki za obronę na pewno obroniszwink same chłopy to twój plus - bo możesz jeszcze zamachać rzęsą i już;P

                                                    pamiętam jak zdawałam prawo jazdy i uprawnienia na wózek widłowy. z jazdy ok było ale z teorii to ten egzaminator więcej się mnie napodrywał niż napytał. czułam się trochę jak głupek;P a od jazdy był inny gość


                                                    jak na te upały czuję się całkiem znośnie. zwłaszcza że nie mam żadnej taryfy ulgowej mąż tyle co może pomoże a tak to całymi dniami go nie ma muszę wszystko robić sama łącznie z dźwiganiem więc nie będę za bardzo narzekać. Tomuś gorzej znosi te upały ode mnie...żal mi go bardzo upocony uklejony jeść nie chce tylko pije i tak marudzi ze masakra;/ goni na golaska ja mam okazję trenować kibelek ale i tak mi go żal;/ męczy się bardzo
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 04.07.12, 23:45
                                                    No u mnie już po wszystkim smile Było super, dużo strsu, ale potem już super smile Na koniec się rozkleiła, przy pożegnaniu z takim fajnym profesorem smile A teraz siedzę i czytam szkolenie z warty uncertain a jestem już padnięta, że hej. Oby coś z tego wyszło smile
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 05.07.12, 14:21
                                                    Basek gratuluję obrony!!! Trzeba było się na to napracować. No i kolejny etap życia za tobą. A teraz idziesz na magisterskie?
                                                    Ja poprzestałam na licencjacie z administracji. A co do szkolenia to sama powinnam czytać ale nie mam jak. Nela właśnie się inhaluje. Na szczęście widzę, że będzie poprawa, bo był strach, że będzie antybiotyk i szpital. Latem to chyba muszę przestawić się na uczenie nocą (u mnie to niewykonalne) lub nad ranem.
                                                    Ognista ile to już tygodni? I ja też taka słomiana wdowa jak ty, ze wszystkim trzeba sobie radzić samemu. Mój Piotruś też daje się we znaki. Po domu w samej pieluszce najczęściej, chociaż jak zwieje podczas przewijania to ciężko go zapakować w czystą.
                                                    Niedawno wieszałam pranie i dochodziły do mnie dźwięki z wielkiego basenu sąsiadów. Aż przykro słuchać tych plusków pocąc się w słońcu ;P
                                                    Goska jak się masz? Upatrzyłaś jakąś nową ofertę? I wiesz, na swoim to może być różnie. Nie zawsze dochodowo i dobrze. Dlatego zdziwiło mnie, że twój M otwiera teraz działalność i to samo tobie proponuje - z powodu niepewności. Ale za jakiś czas to czemu nie?
                                                    A ty joasiu żyjesz? Co u ciebie?
                                                    Musso obecna?
                                                    Kto jeszcze z nami jest?
                                                  • ognista998 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 05.07.12, 17:52
                                                    basek gratulujęwink)

                                                    niedługo zaczynam 35. myślę już kanałem rodnym a nie mózgiemwink)
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 05.07.12, 22:26
                                                    Aleksa, ja właśnie magisterkę obroniłam smile Więc proces swojej edukacji szkolnej uznaję oficjalnie za zakończony. Doktoratu chyba robić nie będę big_grin Teraz znów siedzę przy szkoleniu, Mila zakatarzona co chwilę płacze , bo spać nie może sad
                                                  • goska797 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 06.07.12, 14:12
                                                    Basiu gratuluje obrony.
                                                    Czy u Was też taki żar? Poszlismy dzisiaj z Mateo na spacer o 9 i o 11 już byliśmy w domu. Ja siedze i popijam kawę, a mlody padł mi na dywanie i śpi. Mam nadzieję, ze troszkę pośpi. Ja siedzę i popijam kawę. Muszę sie pochwailić, że Mateusz wyrzucił pieluche i chodzi w majtkach. Awarii mamy niewiele, a dzisiaj na placu zabaw krzyczał sisi i udało się zrobic. Zadowolony był bo wszyscy bili mu brawosmile Mam nadzieję, że do pieluch już nie wrócimy.
                                                    Jesli chodzi o pracę to cisza. Zaczynam sie denerwować. Myślałam, że po tej pracy będzie mi latwiej cos znależć a jest wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że jestem głupsza niz byłam. Powiem Wam, że ja chyba nie umiem zyć bez pracy. Czuje sie zupełnie bezuzyteczna. Zajełam sie w wolnych chwilach zytaniem ksiażek. Zabijam wolny czas, którego jakos mi przybyło.
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 06.07.12, 15:21
                                                    też tak gorąco. Nawet nie wychodzimy na dwór, bo pewnie katar byłby w taki upał jeszcze bardziej uciążliwy. Właśnie się wykąpałam, teraz Mila śpi, mam nadzieję, że dłużej niż wczoraj- aż pół h wink zazdroszczę , że młody się odpieluchowuje- Mila wciąż zakochana w pampkach smile Ale ten stan raczej wiecznie trwał nie będzie, więc martwic się nie martwię wink
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 10.07.12, 13:34
                                                    halo halo wink Jest tu kto?
                                                    Wchodze i wchodzę a tu cisza. Co u was babeczki słychać? My wykorzystaliśmy ostatni dzień ciepła i wyemigrowaliśmy nad jezioro, byliśmy tylko kilka godzin, ale tyle wystarczyło bo Mila non stop w wodzie. Zmieniała tylko opiekuna: tata, mama, tata, mama... i tak przez 3 h wink aż się martwiłam, czy się nie pochoruje, bo raz to aż miała sine usta, ciary, i ogólnie za ciepła nie była, ale jak dotąd nic.
                                                    Dzisiaj wydrukowałam sobie i podpisałam i włozyłam do portfela oświadczenie woli, że jakby coby to moje organy mogą sobie wycinać do woli wink Jeszcze chciałabym się zgłoic do DKMS'u albo gdzieś tam żeby zostać dawcą szpiku. Tak mnie naszło coś.
                                                    Ciągle nie mogę uwierzyć, że szkoła już za mną. strasznie mi to dodaje skrzydeł. Trzymajcie się dziewczyny. Idę szukać n necie jakichśc garów, bo w nagrodę za obronę małż kupuje mi zestaw garów- mam wybrać do 600-700 zł. Znacie może jakieś dobre firmy w tych cenach? Bo ja zawsze kupowałam jakieś badziewie za 170 zł z reala i terazo- dno porozdwajane, uszy poodpadały, porażka. No ale jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma wink
                                                  • ognista998 Re: Wtorek, w przeddzień obrony 10.07.12, 15:09
                                                    jedynybasek - zgłoś się..... być może mnie pomożesz. u mnie w bardzo bliskiej rodzinie jest białaczka. tak bardzo bliskiej że jak skończe karmienie to muszę musowo zrobić badania na dawcę. modlę się by do tego czasu choroba aż na tyle się nie roziwnęła.

                                                    każdy kto się zarejestruje ten w jakimś stopniu mi pomożewink byłabym bardzo wdzięczna bo jak nie ja i krewni z mojej linii....to kto......crying
                                                  • aleksa51 Piątek 13.07.12, 17:47
                                                    Hej.
                                                    Basek ja jestem zarejestrowana w DKMS-ie już jakiś czas. Zanim zaszłam w ciążę z Piotrkiem to się zgłosiłam. To banalnie proste- zarejestrowałam się przez stronę internetową i wszystko poszło wedle ich instrukcji. Jak zaszłam w ciążę to ich poinformowałam. Wróciłam do rejestru około pół roku po porodzie (bo pisałam do nich z zapytaniem).
                                                    Ognista właściwie żeby się przebadać to nie musisz kończyć karmienia. Można się nad kończeniem karmienia zastanawiać jeśli masz być dawcą i musisz przyjmować jakieś leki na produkcję krwi (dobrze nie pamiętam nazewnictwa, więc wybacz) ale też poszukałabym wtedy u speca laktacyjnego czy trzeba dziecia odstawić). Jak popytasz na forum forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html to kilka mam odpowie, że karmiąc już nie niemowle oddawało krew. Oczywiście jeśli zapytasz jakiegoś pediatrę, gina, czy innego przypadkowego lekarza to odstawić i koniec i wogóle karmienie dłużej niż pół roku szkodzi...itd. Jak dla mnie temat rzeka.
                                                    Basek dzień nad jeziorem - piękna sprawa. Tyle, że dla mnie z moją trójką to pewnie byłaby bardziej mordęga. Najłatwiej i najwygodniej mi to towarzycho opanować w domu.
                                                    My dopinamy detale związane z chrztem. Jak cudnie, że to będzie na sali. Jakby było w domu to teraz ...nie pisałabym do was, a w niedzielę konałabym z nerwów i zmęczenia. A tak to już nawet ubrania poprasowane wiszą na wieszakach.
                                                    Tylko ja za nic nie mogłam się opalić. Dekolt jeszcze w miarę coś zrumieniło ale nogi, mimo odkrywania ich regularnie NIC. Małż śmiał się, że jakie bląd mam włosy takie i bląd nogi do kompletu. Na szczęście ktoś wymyślił samoopalacz i będę przepięknie kontrastowała z białą sukienką. Wogóle tak ryzykownie mi się wymyśliło, że mały będzie w białym garniturku, Madzia, Nela i ja w białych sukienkach (tylko te biele różnią się odcieniami, Madzi jest taki bardziej kremowy, mój mniej, Neli całkiem biały i Piotrka też. Zobaczymy na fotkach jak to wyjdzie. Chrzestna będzie się odróżniała bo widziałam, że ma coś w bordo ale pewnie będzie ok. ale się rozpisałam o tym chrzcie. Bo tak teraz myślę jak to będzie.
                                                    A co u was?
                                                    Jak zaglądam i nikt nie pisze to ja też nie piszę, bo przecież sama do siebie??
                                                  • ognista998 Re: Piątek 14.07.12, 18:55
                                                    aleksa dzięki za poradywink z karmieniem i z odstawieniem i tak muszę się zmieścić tylko w okresie urlopu macierzyńskiego - charakter mojej pracy wylkucza się z cyckiem

                                                    jeżeli chodzi o to co napisałaś bardziej chodzi mi o szpik, nie o krew. może być potrzeby szpik. jest u mnie białaczka w rodzinie jeśli przerodzi się w formę ostrą to gdybym pasowała na dawcę oddałabym bez wahania. krew i tak zawsze chciałam oddawać bo uważam że to fajna sprawa można tym uratować żcie - tylko nie wiem jak to jest czy oddawanie krwi nie koliduję z przyjmowaną antykoncepcją. ze wzgl na moją aktywność i temperament - nie zamierzam za bardzo odpuszczać mężowi, więc musi być anty- bez tego sobie nie wyobrażam.
                                                  • musso4 sobota 14.07.12, 21:07
                                                    u mnie już z górki, w czwartek zaczęłam 21 tydzień, dzieć nieźle kopiebig_grin oczywiście historia ze skurczami się powtarza i od 2 tygodni biorę fenoterol, na koniec lipca idę na połówkowe, może maluszek pokaże co ma między nóżkamiwink

                                                    Basek geatulacje!!!
                                                  • musso4 Re: sobota 14.07.12, 21:19
                                                    aaa, jeszcze zapomniałam się pochwalić, że Klaudia od miesiąca chodzi całkowicie bez pampera w dzień, woła wszystko i nie popuszcza, do spania jeszcze zakładamywink
                                                  • aleksa51 Wtorek 17.07.12, 12:22
                                                    Witam, o ile ktoś tu jest.
                                                    Musso niezła ulga bez zmieniania pieluch. No i jak młodsze będzie to już nie trzeba będzie podwójnie pieluch kupować. Super. Co do skurczy - wiadomo, że trzeba się oszczędzać. Musisz się porządnie wybyczyć wink Trzymam kciuki, żeby skurcze się wyciszyły. Ale, ale połowa ciąży już za tobą.
                                                    A ty, Ognista, to już niebawem oświadczysz nam, że maluch spojrzał ci w oczy. Jakie to cudne chwile są. Tak właśnie mi się to wszystko w niedzielę przypomniało jak rozmawiałam z bratową (za półtorej miesiąca ma termin) i jest strasznie zdenerwowana. Mieszka z mamą i siostrą ale to pierwszy maluch od wielu, wielu lat w ich rodzinie. Z okazji tego przypomniało mi się jakie to wszystko było trudne przy pierwszym dziecku. A teraz?! Jak inaczej podchodzi się do wszystkiego.
                                                    Basek kiedy startujesz z tą pracą?
                                                    Asiu napisałam ci wiadomość na nk, jak będziesz mogła to zerknij. I jak właściwie u ciebie? Trzymasz się jakoś? Od kiedy pracujesz mało tu piszesz. Pewnie czas się skurczył i siły nie masz?
                                                    Goska, co u ciebie?
                                                    No i jeszcze kto tu jest? Kogo pominęłam?

                                                    My chrzest przeżyliśmy i jesteśmy zadowoleni ze wszystkiego. W kościele ok, mały zasnął na początku mszy. Przyjęcie super, obsługa dobra, we wszystkich detalach spoko można się było dogadać. Jeszcze na dzieciakach nam opuścili. Goście sami w większości piali z zachwytu, a moja babcia po konsultacji z moja chrzestną (swoją córką) i synem zamówiła tą salę na swoje osiemdziesiąte urodziny na jesieni. Więc gdyby im się nie podobało to by nie lecieli zamawiać, nie?
                                                    Chrzestna sprawdziła się rewelacyjnie. Zorganizowania i słowności tylko jej pozazdrościć. Chrzestny przeciwnie ale nie będzie już drugiej uroczystości, do której potrzebowalibyśmy takiego jego zaangażowania jak podczas chrztu. Z resztą i tak go lubię. Z jego żoną też można się po pachy ugadać, więc jest ok.
                                                    I wyciągnęłam pewne wnioski. Wolę regularnie co miesiąc odkładać małe kwoty, ażeby komunie dzieci wyprawiać na sali, a nie w domu w pojedynkę.
                                                    Teraz wy piszcie
                                                  • aleksa51 Re: Wtorek 19.07.12, 13:12
                                                    Dziewczyny! Nie piszcie tak wszystkie na raz, bo nam się wątek zawiesza i tych wszystkich postów nie dodaje!
                                                  • jedynybasek5 Re: Wtorek 19.07.12, 15:40
                                                    hahahaha big_grin dobre wink To ja się odezwę w końcu smile
                                                    właśnie burza się u mnie zaczęła, nie wiem czy jakies tornado w pobliżu nie przechodzi, bo wszystko fruwa i ściana deszczu taka, że bloku naprzeciwko z 10 m nie widzę. Alarmy się włączają w autach . ja pierdziele.
                                                    A z tego co u nas- ok wszystko, Mila się nauczyła mówić przepraszam i proszę wink Mija mnie w kuchni "sepaszam", cos mi daje- "poszę" wink Gwiaździoch mój kochany. szkolenie moje dalej trwa, jeszcze kilka dni, a potem egzamin. A potem wyjazd do rodzinki wink uwierzę w to jak będę siedziała w pociągu wink
                                                    Lato do d... jednym słowem, zimno, ciemno. Może sierpień będzie ładniejszy. Jedynie wyprzedaże są pocieszające wink Chociaż kasy się za wiele nie ma, ale zawsze jakiś drobiazg wpadnie w ręce i poprawi humor wink
                                                  • goska797 Re: Sobota 21.07.12, 16:01
                                                    Witajcie
                                                    Troszkę sie nie odzywałam, poniewaz utknęłam w ustawach. Dostałam sie do drugiego etapu rekrutacji, gdzie kolejnym kryterium był test z ustaw. Nie udało mi się mimo ze spędziłam nad tym tydzień. Przechodziło tylko 5 najlepszych osób. Trudno.
                                                    Poza tym obchodziliśmy 6 rocznice slubu i jakos nie było czasu zajrzeć.
                                                    Poza tym sytuacja rodzinna troche się skomplikowała. Kiedys opowiadałam Wam o moim bracie i bratowej. Teraz okazuje sie, ze postanowili sie rozejśc, a raczej mój brat postanowił. Sytuacja o tyle nie ciekawa bo jedno dziecko 13 miesięcy, a drugie w drodze z terminem na sylwestra. Generalnie nigdy sie ze soba nie zgadzali i cały ślub był dla mnie pomylka. Nie zmienia to jednak faktu, ze zadno z nich nie myśli o dzieciach. Po prostu stwierdzili, ze maja siebie gdzieś i sie rozejda dla dobra dzieci. Obydwoje obrzucaja sie błotem i bija o córke. Nawet nie próbuja zawalczyc. Wyglada na to, ze kontakt z dziecmi bedzie mocno skaplikowany. Raczej nie beda znały blizej rodziny od mojej strony.
                                                    W zwiazku z powyższym humor i ja mm do bani. Z drugiej stroni co ciekawe poprawiała sie sytuacja z moim M jak na nich patrzymy. My nie odpuscilibysmy tak szybko.
                                                    Ognista Ty jeszcze w dwupaku?
                                                    Aleksa Piotrus ślicznie wyglądał na chrzcie.
                                                    Basiu a co z Twoim slubem?
                                                  • ognista998 Re: Sobota 22.07.12, 21:03
                                                    jeszcze... ale nie wiem jak długosmile
                                                  • jedynybasek5 poniedziałek 23.07.12, 07:58
                                                    dziewczyny, a mnie naszło znów, weźmy zróbmy swoje prywatne forum, wątek czy co tam, jak ktoś będzie ciekaw czemu to napiszę na priva. Przecież możemy założyc. ja mogę nawet założyć. I powiem szczerze, że chętnie bym w jakiś sposób wykasowała z 1000 poprzednich postów smile Ale wiem, że się nie da smile
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 23.07.12, 08:14
                                                    /forum/f,220812,Staraczki_w_domu.html To jest link do nowego forum, jeśli macie ochotę oczywiście. Nie wiem jeszcze w jaki sposób dodaje się nowych użytkowników, więc jakby cos było nie tak to mój mail basek5@poczta.onet.pl
                                                  • jedynybasek5 Re: poniedziałek 23.07.12, 11:52
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,220812,Staraczki_w_domu.html Tamten link coś średnio działa, więc podaję inny smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka