Dodaj do ulubionych

Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05.

20.04.05, 10:15
Witam wszystkie eMamy!
Postanowiłam podzielić się swoimi doświadczeniami z porodu, gdyż może się to
którejś przyszłej mamie przydać.
Ponieważ mój termin minął 02.04.05, zostałam przyjęta na patologię ciąży sześć
dni po terminie z zamiarem wywoływania porodu. Synek zadecydował jednak
inaczej i już następnego dnia o świcie (4.30 rano) poczułam pierwsze bóle
(wtedy jeszcze nie wiedziałam że się zaczyna poród). Na KTG o 6.30 nie było
widać żadnych poważnych skurczów, ale jak poinformowałam panią doktor na
obchodzie że mnie boli tak regularnie, pani doktor stwierdziła, że jeśli to
się utrzyma to wyląduję na porodówce.
DYGRESJA: Czasami pada wiele pytań jak można opisać skurcz. Ponieważ nigdy nie
miałam jakiś szczególnie bolesnych miesiączek, owe skurcze bardziej mi
przypominały taki ból jak na początku ciąży podczas rozciągania się więzadeł
macicy. To tak jaby ktoś zaciskał wokół mego podbrzusza obręcz a potem
popuszczał ucisk. Faktycznie skurcz zaczyna się z niczego, osiąga apogeum a
potem słabnie.
Najpierw miałam skurcze mniej więcej co pół godziny, potem co 15 min, potem co
5 a około południa co 2-3 min. Zdecydowałam się wtedy powiedzieć o tym
lekarzowi i poszłam na izbę przyjęć. Pan doktor mnie zbadał i orzekł żebym
spakowała swoje rzeczy i udała się na porodówkę.
I teraz przejdę do rzeczy spornych o co wiele z Was się wykłóca.
1) miałam robioną lewatywę. I uważam że słusznie. Zabieg bezbolesny, wykonany
bardzo delkatnie i dyskretnie na kozetce w łazience, po czym zostawiono mnie
samą w wiadomym celu. Dlaczego uważam że słusznie? Po lewatywie przez kilka
dni nie odczuwa się potrzeby pójścia do łazienki, co biorąc pod uwagę że po
porodzie jest się obolałym, ma się ten komfort bezstresowego nierobienia
kupki. Druga rzecz unika się ewentualnego zabrudzenia wszystkich i wszystkiego
poczas porodu, a to dlatego, że nikt nie zna dnia ani godziny. Ja np. zdążyłam
zjeść pół obiadu zanim poszłam do lekarza. I co by było, gdyby mi jej nie zrobili?
2) golenie. Zabieg przepowadzono w identycznych warunkach. to trochę tak jaby
golić się do bikini. Mówicie, że niepotrzebny. A czy któraś bierze pod uwagę
fakt, że po ogoleniu (nawet jeśli potem nie tną) łatwiej jest utzrymać higienę
w tamtym miejscu? Poza tym co ma zrobić lekarz z pacjętnką, która nie wyraziła
zgody na golenie a pękło jej krocze? Podobno posiadanie włosków i szwu
jednocześnie sprawia ból, gdyż włoski wplątują się w szew. Osobiście wolałabym
mieć ogolone, nawet profilaktycznie,jeśli by nie wykonywano cięcia niż potem
mieć jakieś niespodzianki.
3) nacinanie krocza. To u mnie było akurat koniecznością, bowiem malutki ważył
4100g i ma 56cm. Obecnie po nacięciu jest tylko mała kreseczka. Nie
upierajcie się przed że się nie zgadzacie i koniec. Zostawcie decyzję położnej
i lekarzowi. Niech jako nie będzie mądrzejsze od kury... Oni odebrali
X-porodów i mają pod tym względem znacznie większe doświadczenie. Wydaje mi
się, że jeśli położna widzi, że nie jest to konieczne to nie natnie.

Ostatecznie mój synek przyszedł na świat o 17.55 w piątek 08.04.05.
Po półtorej godzinie przewieziono nas do "salki komercyjnej" jednoosobowej,
gdzie spędziliśmy cztery dni. Wypuścili nas dopiero wtedy, kiedy mi zdjęto
szwy a mały zaczął przybierać na wadze.
Obserwuj wątek
    • maartha Re: Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05. 20.04.05, 11:20
      Gratulacje!!!!
      To świetnie, że jesteście już razem a mama dobrze się czuje.
      Dziękuję za porady, napewno się przydadzą.
      Mam pytanie: czy ściąganie szwu boli no i czy nie lepsze są rozpuszczalne?
      Dziękuję za odpowiedz choć wiem, że jesteś teraz bardzo zajęta-poczekam
      cierpliwie wink
      • oniszka Do Maartha 20.04.05, 16:19
        Ściąganie szwów nic a nic nie boli, jeden ruch i po wszystkim, zupełnie bez
        bolesny zabieg
        Pozdrawiam cieplutko
      • mamusia-kubusia1 Re: Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05. 21.04.05, 13:57
        Nie boli, aczkolwiek mi się kojarzyło z odrywaniem plastra opatrunkowego od
        skóry. Nie wiem jaki był długi, ale wszystko zajęło jakieś 5-10 min.
    • makola Re: Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05. 21.04.05, 23:42
      Gratuluje serdecznie syneczka!!!

      Mam pytanie, jako, że sama zamierzam niebawem rodzić w Praskim... Czy
      korzystałaś z prywatnego dyżuru położnej? Jeśli tak, kto z Tobą był i ile
      kosztuje taki dyżur? Jeśli nie, czy uważasz, że to zbędne, tzn. czy położna na
      dyżurze była z Tobą, czy też miała inne zajęcia i nie mogłaś liczyć non stop na
      pomoc.

      Będę naprawdę wdzięczna za odpowiedź.
      Pozdrawiam serdecznie!

      • mamusia-kubusia1 Re: Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05. 22.04.05, 12:51
        Nie korzystałam z prywatnego dyżuru położnej i o ile mnie pamięć nie myli taki
        dyżur kosztuje rzędu 400-500 zł. Trafiłam pod opiekę p. Wierzchowskiej z
        przypadku (akurat miała dyżur), a że w tym czasie rodziłam ja jedna, miałam ją
        więc do swojej wyłącznej dyspozycji. Przychodziła na każde moje (a właściwie
        mego męża) zawołanie, a oprócz tego co jakiś czas przychodziła z własnej
        inicjatywy sprawdzić nasze postępy w porodzie.
        Opcja wynajęcia położnej była u nas brana pod uwagę w przypadku rodzenia podczas

        świąt. O ile dobrze pamiętam mój mąż tuż przed porodem dowiadywał się o prywatny
        dyżur położnej i zostało mu to odradzone ze względu na to, że trzeba by długo
        czekać aż jakaś będzie mogła przyjechać do szpitala. Szczerze mówiąc wydaje mi
        się że tam personel jest na tyle dobry że jest to zbędny wydatek. Zresztą
        wolałam pieniądze przeznaczyć na opłacenie tzw. "sali komercyjnej" czyli 1-os.
        pokoju z łazienką (75 zł/dzień). Pełna swoboda i intymność, do łazienki blisko,
        nikt nie zachodzi (oprócz personelu i Twoich gości).
        Polecam za to z całego serca poród rodzinny. Mój mąż bardzo mnie wspierał.
        Podawał wodę, pomagał wchodzić i schodzić z łóżka, masował mi plecy, kiedy
        bardzo bolała a ja akurat stałam to mogłam się na nim oprzeć, podczas bólów
        partych podtrzymywał mi głowę i szeptał "przyj, przyj, wytyrzymaj jeszcze
        trochę, dobrze ci idzie...". Patrząc na to z perspektywy czasu, był bardzo dużym
        wsparciem psychicznym i tak jakoś chyba mniej mnie to bolało.

        PS. Położna która ma dyżur na porodówce ma obowiązek tylko i wyłacznie opiekować
        się tymi które akurat rodzą.
        • mamusia-kubusia1 Re: Urodziłam synka w Szpitalu Praskim 08.04.05. 23.04.05, 10:58
          Sprostowanie. Prywatny dyżur położnej w dzień 500 zł, w nocy 600 zł. Ewentualne
          zapotrzebowanie na nią trzeba zgłaszać wcześniej ale nie trzeba długo czekać.
          Przepraszam, mąż mi mówił o tym przed porodem jak się dowiadywał, ale po tych
          wszystkich "wrażeniach" wyleciało mi z głowy i pokręciłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka