mamusia-kubusia1
20.04.05, 10:15
Witam wszystkie eMamy!
Postanowiłam podzielić się swoimi doświadczeniami z porodu, gdyż może się to
którejś przyszłej mamie przydać.
Ponieważ mój termin minął 02.04.05, zostałam przyjęta na patologię ciąży sześć
dni po terminie z zamiarem wywoływania porodu. Synek zadecydował jednak
inaczej i już następnego dnia o świcie (4.30 rano) poczułam pierwsze bóle
(wtedy jeszcze nie wiedziałam że się zaczyna poród). Na KTG o 6.30 nie było
widać żadnych poważnych skurczów, ale jak poinformowałam panią doktor na
obchodzie że mnie boli tak regularnie, pani doktor stwierdziła, że jeśli to
się utrzyma to wyląduję na porodówce.
DYGRESJA: Czasami pada wiele pytań jak można opisać skurcz. Ponieważ nigdy nie
miałam jakiś szczególnie bolesnych miesiączek, owe skurcze bardziej mi
przypominały taki ból jak na początku ciąży podczas rozciągania się więzadeł
macicy. To tak jaby ktoś zaciskał wokół mego podbrzusza obręcz a potem
popuszczał ucisk. Faktycznie skurcz zaczyna się z niczego, osiąga apogeum a
potem słabnie.
Najpierw miałam skurcze mniej więcej co pół godziny, potem co 15 min, potem co
5 a około południa co 2-3 min. Zdecydowałam się wtedy powiedzieć o tym
lekarzowi i poszłam na izbę przyjęć. Pan doktor mnie zbadał i orzekł żebym
spakowała swoje rzeczy i udała się na porodówkę.
I teraz przejdę do rzeczy spornych o co wiele z Was się wykłóca.
1) miałam robioną lewatywę. I uważam że słusznie. Zabieg bezbolesny, wykonany
bardzo delkatnie i dyskretnie na kozetce w łazience, po czym zostawiono mnie
samą w wiadomym celu. Dlaczego uważam że słusznie? Po lewatywie przez kilka
dni nie odczuwa się potrzeby pójścia do łazienki, co biorąc pod uwagę że po
porodzie jest się obolałym, ma się ten komfort bezstresowego nierobienia
kupki. Druga rzecz unika się ewentualnego zabrudzenia wszystkich i wszystkiego
poczas porodu, a to dlatego, że nikt nie zna dnia ani godziny. Ja np. zdążyłam
zjeść pół obiadu zanim poszłam do lekarza. I co by było, gdyby mi jej nie zrobili?
2) golenie. Zabieg przepowadzono w identycznych warunkach. to trochę tak jaby
golić się do bikini. Mówicie, że niepotrzebny. A czy któraś bierze pod uwagę
fakt, że po ogoleniu (nawet jeśli potem nie tną) łatwiej jest utzrymać higienę
w tamtym miejscu? Poza tym co ma zrobić lekarz z pacjętnką, która nie wyraziła
zgody na golenie a pękło jej krocze? Podobno posiadanie włosków i szwu
jednocześnie sprawia ból, gdyż włoski wplątują się w szew. Osobiście wolałabym
mieć ogolone, nawet profilaktycznie,jeśli by nie wykonywano cięcia niż potem
mieć jakieś niespodzianki.
3) nacinanie krocza. To u mnie było akurat koniecznością, bowiem malutki ważył
4100g i ma 56cm. Obecnie po nacięciu jest tylko mała kreseczka. Nie
upierajcie się przed że się nie zgadzacie i koniec. Zostawcie decyzję położnej
i lekarzowi. Niech jako nie będzie mądrzejsze od kury... Oni odebrali
X-porodów i mają pod tym względem znacznie większe doświadczenie. Wydaje mi
się, że jeśli położna widzi, że nie jest to konieczne to nie natnie.
Ostatecznie mój synek przyszedł na świat o 17.55 w piątek 08.04.05.
Po półtorej godzinie przewieziono nas do "salki komercyjnej" jednoosobowej,
gdzie spędziliśmy cztery dni. Wypuścili nas dopiero wtedy, kiedy mi zdjęto
szwy a mały zaczął przybierać na wadze.