Dodaj do ulubionych

Po co i komu potrzebni są parafianie?

30.03.07, 21:32
Premier Jarosław Kaczyński:

"Zakazania eutanazji w konstytucji domaga się LPR. Chodzi o dodanie zapisu o
prawnej ochronie życia "od chwili poczęcia do naturalnej śmierci".
Przypomnę słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który niedługo przed śmiercią
powiedział: "pozwólcie mi odejść do Ojca". Przypomnę, że była też możliwość
dalszego przedłużania życia - powiedział premier."
wiadomosci.wp.pl/kat,61994,wid,8790516,wiadomosc.html
Myślę, że lepszego reasume dla akcji LPR'owsko-Rydzykowej nawet przeciwnicy
tego interesu nie mieli odwagi podnieść.

Ponieważ spodziewam się, że za parę dni TVP zacznie wielką akcję wspominanek
wszystkiego tego, co jest słuszne dla jedynie słusznej racji, warto
przypomnieć sobie i o takich faktach nie koniecznie odświeżających tzw.
tygodniową pamięć.

W dniu 25 stycznia 1979 roku, Jan Paweł II dotknął ziemi w Republice
Dominikańskiej na wyspie Haiti, potem wstał i powiedział:
"Panie prezydencie, umiłowani bracia w biskupiej posłudze, bracia i siostry!
Dziękuję Bogu, że pozwala mi wstąpić na ten skrawek ziemi amerykańskiej" […]
"przyjść tutaj drogą, którą obrali pierwsi krzewiciele wiary po odkryciu tego
kontynentu […]".

Słusznie rzekł papież. "Tutaj — stwierdza naoczny świadek tamtych czasów,
hiszpański dominikanin Bartolome de Las Casas, późniejszy biskup Chiapas —
rozpoczęło się mordowanie, duszenie tych nieszczęśników […]"

"[…] bo dziś możemy wyrażać tylko podziw i wdzięczność za to, czego oni
dokonali" — powiedział papież. "Chrześcijanie — pisze Las Casas — wdzierali
się między ludzi, nie oszczędzali ani dzieci, ani starców, ani kobiet
brzemiennych, ani tych w połogu, rozpruwali im ciała i rozrywali wszystkich na
kawałki, nie inaczej, niż gdyby napadli na stado owiec […]"
"[…] żeby głosić chwałę Chrystusa, Zbawiciela — mówił radośnie papież — żeby
bronić godności tubylców, strzec ich nienaruszalnych praw", "unaocznić waszym
przodkom Królestwo Boże".

Biskup Las Casas: "Oni szli w zawody, który potrafi rozpłatać człowieka za
pierwszym ciosem miecza, który zdoła rozerwać głowę piką albo wyrwać wnętrzności".

"Wówczas to — mówił triumfalnym głosem papież — ten umiłowany lud otworzył się
na wiarę w Jezusa Chrystusa".

"Nowo narodzone istotki — opowiada Las Casas — odrywali, chwytając je za nogi,
od piersi matek i rzucali je na skały, rozbijając im głowy".

"Niech będzie pochwalony Pan, który mnie tu zaprowadził" — zawołał papież…

Biskup Las Casas: "Inne dzieci włóczyli ze sobą po ulicach, trzymając je za
ramiona, śmiali się przy tym i żartowali, a w końcu wrzucali te dzieci do wody
i mówili: «Teraz tam się miotaj, ty małe, nędzne ciało!»"

PAPIEŻ: "[…] tu, gdzie na tym kontynencie rozpoczęło się dzieło boże, na
chwałę i cześć Pana naszego […]".

Biskup Las Casas: "Inni zabijali i matkę, i dziecko […]"

XVI-wieczna grawiura, przedstawiająca niewolniczą pracę Indian w kopalniach.
Tysiące Indian zmarło w jej trakcie. PAPIEŻ: "[…] tu, gdzie zatknięto pierwszy
krzyż, odprawiono pierwszą mszę i odmówiono po raz pierwszy Ale Maria".

Biskup Las Casas: "Robili oni też szerokie szubienice, takie że stopy prawie
dotykały ziemi, na każdej z tych szubienic wieszali na cześć i chwałę
Zbawiciela i dwunastu apostołów, po trzynastu Indian, potem podkładali drewno,
rozniecali ogień i palili wszystkich żywcem".

"[…] w istocie łaska i właściwe powołanie Kościoła" — stwierdził papież.
"Kościół istnieje po to, żeby ewangelizować".

Biskup Las Casas: "Kiedyś pojawił się gubernator wyspy […] przywołał on do
siebie trzystu najznakomitszych władców i obiecał im bezpieczeństwo.
Większość z nich zwabił podstępnie do słomianej chaty […] i kazał ich
wszystkich spalić żywcem". Najznakomitsi władcy spaleni — nowi władcy
zainstalowani.

PAPIEŻ: "Stolica apostolska ustanowiła pierwsze biskupstwa Ameryki właśnie na
tej wyspie".

Biskup Las Casas: "szystkich pozostałych, razem z ich świtą, chrześcijanie
zabili lancami i szpadami; ale królową Anacoanę przez respekt powiesili".
Reguła była bowiem taka: "Możnych i szlachetnie urodzonych zabijali oni
zazwyczaj jak następuje: robili stosy z bierwion kładzionych na widły,
przywiązywali do nich nieszczęśników, a niżej rozniecali niewielki ogień, i ci
ludzie z czasem krzyczeli żałośnie i w straszliwych cierpieniach oddawali
ducha Bogu […]. Wszystkie opisane tu okropności i jeszcze wiele innych
widziałem na własne oczy".

PAPIEŻ: "Krzewiciele wiary w stosunkowo krótkim czasie objęli swoją
działalnością całe Santo Domingo" — mówił papież. "Byli to ludzie, którzy
lgnęli zwłaszcza do biednych i bezradnych, do tubylców […] Później, za czasów
Francisca de Vitoria, ukształtowały się na tej podstawie początki prawa
międzynarodowego".

Ośrodki religijne Indian były burzone, przedmioty kultu przetapiane na cenne
kruszce, a sami Indianie siłą zmuszani do chrztu. Biskup Las Casas: "Jako że
wszyscy, którzy mogli uciec, skryli się w górach i weszli na najbardziej
strome szczyty, żeby uchronić się przed tymi okrutnymi, bezlitosnymi ludźmi,
podobnymi do zwierząt drapieżnych, więc ci dusiciele, ci śmiertelni wrogowie
rodu ludzkiego, tak wytresowali swoje psy myśliwskie, by szybciej, niż odmawia
się Ojcze nasz, rozrywały one każdego napotkanego Indianina; potężniejsze psy
łowiły Indian niczym dzikie świnie i pożerały ich".

Papież Jan Paweł II: "Jeśli mamy tu wyrazić zasłużoną wdzięczność tym, którzy
jako pierwsi posiali ziarno wiary, to należy się ona przede wszystkim zakonom,
które bez reszty poświęciły się dziełu ewangelizacji, chociaż ponosiły czasem
ofiary, nawet spotykała je męczeńska śmierć […]".

Biskup Las Casas: "Jako że Indianie, co zdarzyło się jednak tylko parę razy, w
słusznym i świętym gniewie zabili kilku spośród chrześcijan, ci ostatni
przyjęli za swą regułę, by w odwecie za zabicie jednego chrześcijanina ginęło
z ich rąk stu Indian […]".

Papież Jan Paweł II: "Kościół był więc na tej wyspie pierwszą instancją, która
zatroszczyła się o sprawiedliwość i prawa człowieka […]".

Takie sobie skróty myślowe, które w całości można przeczytać:
www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/obluda/haiti.php
Obserwuj wątek
    • edico Re: Po co i komu potrzebni są parafianie? 31.03.07, 15:13
      "8334 księży zakonników ,zakonnic i aktywistów kościelnych - tyle liczyła
      agentura antykościelnego pionu SB w szczytowym pod tym względem roku 1984.
      Oznaczałoby to ,że po stanie wojennym prawie co trzecia osoba duchowna w tej lub
      innej formie współpracowała z SB"

      (IPN "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec kościołów i związków
      wyznaniowych 1945-1989" ,Warszawa 2004)
      • edico Re: Ewangelia na niedzielę 31.03.07, 15:47
        "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo
        niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym,
        którzy do niego idą" (Mt 23, 13).

        "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo obchodzicie morze i
        ziemie, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go
        dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami" (Mt 23, 15).

        "Biada wam, przewodnicy ślepi..." (Mt 23, 16).

        "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z
        mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie:
        sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę" (Mt 23, 23).

        "Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!" (Mt 23, 24).

        "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo podobni jesteście do
        grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są
        kości trupich i wszelkiego plugastwa" (Mt 23, 27).

        "... Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto
        Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i
        ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta
        do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi,
        począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza,
        którego zamordowaliście miedzy przybytkiem a ołtarzem" (Mt 23, 29-35).
        • edico Re: Święty koszmar wprost z Watykanu 31.03.07, 15:54
          W wyniku przeprowadzonego śledztwa wynika, że Jan Paweł I, biskup Wenecji Albino
          Luciano został zabity po trzydziestu trzech dniach pontyfikatu.

          Były co najmniej dwie przyczyny morderstwa: modernistyczne przekonania papieża
          (między innymi był za regulacją urodzin i stosowaniem środków antykoncepcyjnych)
          oraz obawa przed ujawnieniem nadużyć dokonywanych przez hierarchów kościoła do
          spółki z mafią, lożą masońską, organizacją faszystowską, które nawzajem się
          przenikały.

          Wszystkie najważniejsze osoby zamieszane w nadużycia zostały zamordowane lub
          ginęły w dziwnych wypadkach z wyjątkiem głównego machera ze strony watykańskiej,
          Amerykanina pochodzenia litewskiego, biskupa Marcinkusa.

          W Wenecji istniał Banca Cattolica Veneto zwany bankiem księży, bank był dumą
          biskupa Lucianiego i całej prowincji weneckiej. Tak było do 1972 r., kiedy bank
          nagle przestał udzielać korzystnie oprocentowanych kredytów dla księży. Do tej
          pory (od 1946 r.) 51% akcji banku znajdowało się w posiadaniu Instituto per la
          Opere di Religione (IOR) zwanym Bankiem Watykańskim. W 1946 r. dyrektor Banku
          Watykańskiego Paul Marcinkus sprzedał 37% akcji Banca Cattolica Veneto Roberto
          Calviemu, szefowi mediolańskiego Banco Ambrosiano.

          W Wenecji zawrzało, Albino Luciano pojechał do Rzymu, aby wysondować, o co
          chodzi w tej całej sprawie. Udał się do swojego przyjaciela arcybiskupa
          Giovanniego Benellego.

          Cała transakcja była rezultatem planu opracowanego wspólnie przez Calviego,
          Sindonę i Marcinkusa. Firmę pod nazwą Pacchetti Calvi kupił od Sindony, kiedy
          kurs jej akcji sztucznie zaniżono posługując się kryminalnymi metodami.
          Marcinkus dopomógł Calviemu w ukryciu tej i innych nielegalnych operacji przed
          instancjami nadzorującymi banki włoskie, stawiając mu do dyspozycji instytucję i
          nazwę Banku Watykańskiego.

          Papież Paweł VI wiedział o tym wszystkim, ale nie uczynił nic, aby ukarać
          Marcinkusa.

          W 1973 r. w Watykanie pojawili się goście z Ministerstwa Sprawiedliwości USA i
          FBI. Poinformowali oni stronę kościelną o wykryciu malwersacji na dużą skalę. W
          1971 r. do Rzymu dostarczono pakiet doskonale podrobionych papierów
          wartościowych wykonanych przez specjalistów z amerykańskiej mafii. Była to
          pierwsza partia o wartości 14,5 mln dolarów. Ogółem zamówienie opiewało na 950
          mln dolarów. Papiery zamówił Marcinkus za cenę 475 mln dolarów. Pośredniczyli
          Austriak Leopold Ledl oraz Mario Foligni znany jako "hrabia San Francisco".

          Marcinkus był przybocznym gorylem papieża i taki pseudonim przylgnął do jego
          osoby. Marcinkus zaprzyjaźnił się z Pasquale Macchim, członkiem tak zwanej mafii
          mediolańskiej, grupy doradców papieża, przywiezionej przez niego z miasta, z
          którego przybył do Rzymu.

          Po krachu na giełdzie w Mediolanie, sędziowie, świadkowie i sprawcy oszustw
          zaczęli ginąć. 10 lipca 1976 r. zastrzelono Vittorio Occorsio, który prowadził
          śledztwo w sprawie związków łączących lożę masońską P2 i ruch neofaszystowski.
          Zginęli także: Emilio Alessandrini, sędzia śledczy zajmujący się oszustwami
          Banco Ambrosiano, Mino Pecorelli, członek loży P2, który zgodził się na
          współpracę z policją, Giorgio Ambrosoli, świadek, który złożył zeznania
          obciążające Sindonę, Boris Guliano, szef policji z Palermo, który rozmawiał z
          Ambrosolim tuż przed smiercią. Roberto Calvi popełnił "samobójstwo" w 1982 r.
          Jego sekretarka też zabiła się skacząc z okna czwartego piętra. Michele Sindona
          został skazany w Stanach Zjednoczonych na 25 lat więzienia.

          Marcinkus zachował swoje stanowisko "goryla papieża", ale przestał wyjeżdżać z
          Watykanu, ponieważ groziło mu aresztowanie przez służby specjalne Stanów
          Zjednoczonych.

          Na polecenie Jana Pawła II Calvi i Marcinkus organizowali przekazywanie
          pieniędzy z diecezji chicagowskiej do Polski. Gdyby to była prawda, to okazałoby
          się, że kościół polski i Solidarność korzystali z brudnych pieniędzy.

          Calvi często mówił o tych transferach pieniędzy do Polski, kiedy rozmawiał z
          przyjaciółmi lub ludźmi zaufanymi. Jednym z tych zaufanych był Carboni, który -
          jak przystoi solidnemu członkowi P2 - potajemnie włączał magnetofon:

          "Marcinkus musi uważać na Casarolego, który jest przywódcą grupy opozycyjnej.
          Gdyby Casaroli spotkał kiedyś w Nowym Jorku jednego z tych finansistów
          pracujących dla Marcinkusa, i wysyłających pieniądze dla "Solidarności", wówczas
          z Watykanu nie pozostałby kamień na kamieniu. Albo gdyby Casaroli znalazł
          chociażby jeden z tych dokumentów, o których ja wiem - wówczas żegnaj
          Marcinkusie, żegnaj Wojtyło. Żegnaj "Solidarności". Wystarczyłaby jedynie
          ostatnia operacja na sumę 20 mln dolarów. Opowiedziałem o tym także
          Andreottiemu, ale nie wiadomo dokładnie po czyjej stronie on stoi. Gdyby sprawy
          we Włoszech przybrały niekorzystny obrót, wówczas Watykan musiałby wynająć sobie
          budynek w Waszyngtonie, na tyłach Pentagonu. W każdym razie bardzo daleko od
          Bazyliki Św. Piotra."

          Ogólna suma pieniędzy, która na polecenie Watykanu przemycono potajemnie i
          nielegalnie do kas "Solidarności", wynosi ponad 100 mln dolarów.

          Cody umarł w 1982 r., Casaroli dostał wysokie stanowisko w Watykanie, Andreotti
          został osobistym przyjacielem Jan Pawła II, Reagan i Jan Paweł II osobiście
          współpracowali w obaleniu komunizmu w Polsce, wymiar sprawiedliwości Włoch nie
          wykrył, kto zorganizował zamach Alego Agcy na papieża, chociaż w śledztwie
          przewijało się szereg wątków.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=42755118&a=56303820
          • Gość: /// Re: Święty koszmar wprost z Watykanu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.07, 00:09
            Szkoda, że JPII nie wyjaśnił sprawy otrucia JPI, może to właśnie JPI zostałby
            świętym a nie JPII. A może Pan Dziwisz zabierze głos w tej sprawie lub BXVI.
            Czekam a może, może, może.....
            • edico Re: Święty koszmar wprost z Watykanu 01.04.07, 13:59
              Dziwisz walcuje ten dywan bez jakiegokolwiek zamiaru zaglądania w jego
              zawartość. Postawa o tyla zastanawiającą, że to za jego czasów opieki nad JP2
              nie tylko SB miała swoje długie uszy w Watykanie.
    • ravendom I na co badania. To każdy widzi 01.04.07, 11:37
      wiadomosci.onet.pl/1512462,11,item.html
      Fakty, które potwierdzają te badania są widoczne gołym okiem. Wystarczy choć
      troche chęci by dostrzec prawde. Mam znajomych, którzy nie widzą nic złego w
      ściągnaiu na kolokwiach ("Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu
      swemu"), używaniu pirackiego oprogramowania ("Nie kradij"), skokom w bok ("Nie
      cudzołóż"). Nigdy w życiu nie daliby złamanego grosza żebrakowi ("... byłem
      głodny, a nakarmiliście mnie...") etc etc... Ale jak chciałem zamówić w piątek
      pizze z szynką to mnie zwyzywali :P. taka prawda.
      • edico Re: I na co badania. To każdy widzi 01.04.07, 16:20
        Jeśli mówisz do Boga - modlisz się. Jeśli Bóg mówi do ciebie - możesz mieć
        schizofrenię. Ale gdy do ciebie "Bóg przemawia przez księży" wołaj natychmiast
        o kaftan bezpieczeństwa dla siebie.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=59935970&a=60076575
    • Gość: * Re: Po co i komu potrzebni są parafianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.07, 13:57
      Historia tego układu nie powinna budzić żadnych wątpliwości a i dowodów w tym
      względzie jest też nie mało.
      • edico Re: Po co i komu potrzebni są parafianie? 02.04.07, 17:04
        Spostrzeżenie niewątpliwie słuszne. Jeżeli bowiem można wierzyć Kaczyńskiemu, to
        pojawia się tu wręcz niesamowity dramat. Otóż w nocznym czuwaniu miliony ludzi
        gorąco modliło się miliony ludzi o życie papieża, a on najzwyczajniej takim
        oświadczeniem wykazał im swoje lekceważenie. Jak w tym kontekście można osądzić
        czyn tych wszystkich, którzy odstąpili od możliwości przydłużenia życia papieżowi?

        Skoro za życia był już świętym i czynił cuda, to gdzie się tak spieszył i jakie
        cele przyświtywały tym, którzy odmówili mu dalszego przydłyżenia życia?

        Jak się to ma do dzisiaj głoszonego hasła ochrony życia aż do naturalnej śmierci?

        Pozostawiam już bez komentarza kwestię sztucznej śmierci, co powyższe hasło
        wydaje się jednoznacznie sugerować.
    • edico Ksiądz molestuje betanki z Kazimierza Dolnego 05.04.07, 17:28
      Na terenie klasztoru sióstr betanek w Kazimierzu Dolnym dochodziło do
      molestowania seksualnego zakonnic i dziewcząt związanych z zakonem. Sprawcą był
      42-letni franciszkanin o. Roman Komaryczko - pisze "Wprost".

      O. Roman miał molestować seksualnie dziewczęta i młode siostry pod pozorem
      działań terapeutycznych oraz "otwierania na Boga". Praktykę tę nazywał
      "położeniem się". - W rozmównicy, gdzie ojciec brał nas na rozmowy, była wersalka...

      W czerwcu ubiegłego roku o. Roman ostatecznie opuścił parafię w Lwówku Śląskim i
      zamieszkał u betanek :o))
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3963488.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka