lakris
10.04.05, 19:49
wyobrazcie sobie ze stoluje sie u macochymojego chlopaka bo my nie mamy
kuchni, mamy oddzielny pokoik w piwnicy domu wielorodzinnego. mamy lazienke
itd ale nie ma kuchni. chadzamy wiedz codziennie dojego ojca i jego zony na
obiad. mieszkam tu od stycznia z facetem i na poczatku pomyslalam ze to milo
i fajnie bynajmniej troche kasy zaoszczedzimy na zarciu. ale teraz to juz mam
dosyc jej islandzkiej kuchni!!
zreszta babka wszedzie leje olej. smazy kotlety w 2 cm oleju, sos z olejem
ztych ze kotletow!!!!szok!!
ziemniaki zapiekane w piekarniku z brokulami - pomysl dobrt ale znowy
centymetr oleju. salatka obiadowa z kapusty i papryli sobra ale... dodala
orzeszki smarzone w oleju i wlala ten olej do salatki- ochydztwo.
raz jak zrobila spagetti mozna je kroic bylo bo makaron wypil caly sos. heheh
a wiecie jak wygladaryz po chinsku?
otoz kupila ryz i go po ugotowaniu odcedzila wiec byla klucha i kupila sos
uncle ben'a i do tego upiekla kotlety i wkomponowala w te kompozycje(taki moj
glupi tekst,heheh)razem z olejem z patelni.
babka ma 60 lat i cale zycie tak gotowala
smieszne jest to ze pochodze z rodziny kucharzy i takie cos co ona mysli
nazywac obiadem mi by wstyd podac bylo.
jedzeniem trzeba sie delektoeac, rozkoszowac i nasycac a nie jesc zeby sie
zapchac!!
co sadzicie???
ps. babka z tatkiem za tydzien jada na wakacje na miesiac.kuchnia bedzie wolna
bede odchudzac faceta!!!!heheheh ale okazja co?