Dodaj do ulubionych

Nieszczęśliwa miłość...

14.02.05, 20:00
...kocham je, a boję się nawet pomyśleć o nich:/
Kiedy kończył się mój poprzedni rejs, w styczniu ubiegłego roku,
telefonowałem codziennie do mojej Mamy i starszego brata, i razem
uzgadnialiśmy szczegóły uroczystego obiadu, z okazji mojego powrotu.
Daniem głównym miały być One...
Niestety los chciał inaczej i na kilka dosłownie dni przed moim powrotem
nasza kochana Mama nagle zmarła na zawał serca...
Kiedy pół roku później wracałem z kolejnego rejsu uzgodniłem telefonicznie z
Rodziną w Ełku, że moje "okrągłe" urodziny w lipcu urządzimy u brata nad
jeziorem, a daniem głównym miały być One...
Niestety imprezę musieliśmy odwołać, ponieważ umarł nasz ukochany Brat...
Po ostatnich Świętach Bożego Narodzenia obiecałem moim przyjaciołom ze
Szczecina, że w sobotę ósmego stycznia zrobię wreszcie kartacze, o których
wiele razy im opowiadałem, a ślina z "pysków" im ściekała szeroką strugą;-)
Niestety drugiego stycznia "wylądowałem" w szpitalu z zawałem serca, a od
kardiologa dowiedziałem się, że przyczyną "przytkania się" jednej z tętnic
w moim serduchu, było jedzenie przeze mnie zbyt tłustych potraw...
Nie powiedziałem mu ani słowa o kartaczach:(
Powiedzcie sami, czy kartacze mogą nie obciekać tłuszczykiem z boczku ? ;-)
Ahoj!
Obserwuj wątek
    • horny7 Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 08:31
      marcotills napisał:


      > Powiedzcie sami, czy kartacze mogą nie obciekać tłuszczykiem z boczku ? ;-)

      Moga, ale to juz nie kartacze ;-)

      &
      • mobb Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 11:53
        odsmażane kartacze pokrojone w plasterki smakują doskonale bez dodatkowego
        tłuszczyku... ale i tak pewnie lekarz ich nie poleci ;-)

        • marcotills Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 12:31
          mobb napisał:

          > odsmażane kartacze pokrojone w plasterki smakują doskonale bez dodatkowego
          > tłuszczyku... ale i tak pewnie lekarz ich nie poleci ;-)
          --
          ale żeby się ładnie zarumieniły odsmażamy je na odrobinie tłuszczyku;-)
          Uwielbiam rodzinne dyskusje w tym temacie, a szczególnie rozważania, która
          wersja kartaczy jest lepsza: te dymiące, świeżo z gara wyjęte i okraszone
          tłuszczykiem z pokrojonego w kostkę świeżego boczku oraz cebulki czy też
          wersja odsmażana jak wyżej:)
          • mobb Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 12:42
            Obie wersje są doskonałe, najlepiej być wytrwałym gościem i mieć szansę na
            konsumpcję wyjętych z gara....i po jakimś czasie biesiadowania tych
            odsmażonych :)
            • marcotills Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 13:06
              mobb napisał:

              > Obie wersje są doskonałe, najlepiej być wytrwałym gościem i mieć szansę na
              > konsumpcję wyjętych z gara....i po jakimś czasie biesiadowania tych
              > odsmażonych :)
              --
              w tej doskonałości jest też dylemat ilościowy...
              otóż normą dla dorosłego mężczyzny jest "wciągnięcie" sześciu kartaczy świeżo
              z gara wyjętych ale następnego dnia pokroić sześć ostudzonych kartaczy
              w plasterki, obsmażyć na rumiano z obu stron i zjeść "za jednym posiedzeniem"
              nie jest już tak łatwo;-)
          • viki1976 Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 01:42
            Jadłam kartacze i ...od czasu do czasu mogę zjeść jednego, bo to tłusty kluch
            wypełniony mięskiem - niby to smaczne ale bardzo zapychające i bez skwarek
            czyli bez tłuszczyku takie zupełnie bez smaku...Nie jest moim przysmakiem. Tego
            jestem pewna.
            Ale jednego możesz...
            :)
    • luego Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 17:03
      I jeszcze zasmazka!!! - jak spiewal kiedys pewien kabaret.
      • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 17:10
        A ja juz niedlugo kartacze bede wcinal. Niech no tylko z Londynu wroce...
        • marcotills Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 23:49
          ralston napisał:

          > A ja juz niedlugo kartacze bede wcinal. Niech no tylko z Londynu wroce...
          --
          na wszelki wypadek radzę nie umawiać się na konkretny termin:(
          A jak już zasiądziesz do półmiska pełnego dymiących, cepelinowokształtnych
          to nie myśl już o niczym, tylko wcinaj:)
          Smacznego!
      • marcotills Re: Nieszczęśliwa miłość... 15.02.05, 23:52
        luego napisała:

        > I jeszcze zasmazka!!! - jak spiewal kiedys pewien kabaret.
        --
        nie lubię zasmażki i kabaretu OT.TO :((
        do Ciebie Lu nic nie mam, oprócz sympatii:)
        • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 17:16
          A ja wymyslilam wegetarianska wersje kartaczy! Tak, tak, juz widze wasze kwasne
          miny. Ale zapewniam ,ze wyszly bardzo smaczne. Do srodka zamiast mielonego
          mieska daje sie farsz sojowy taki jak na mielone kotlety sojowe. Gotowe gorace
          kartacze polewa sie smazona cebulka. Polecam ! Pyszota.
          Na drugi dzien w odsmazanych plasterkach tez sa niczego sobie.
          ;-D
          • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 17:35
            Słusznie przewidziałaś nasze kwaśne miny. :)
            Może dlatego, że jeszcze świeżo w pamięci mam "kartacze mazurskie" zamówione w
            knajpie w biurowcu, w którym pracuję. Jak zobaczyłem je danego dnia w menu, to
            oczywiście nie mogłem sobie odpuścić i wybrałem je bez chwili wahania. Po
            spróbowaniu, okazało się, że są faszerowane białym serem! Lipa nie kartacze. Od
            tej pory nie ufam żadnym innym, niż nadziewane jak Bóg przykazał - mielonym
            mięchem.
            • mobb Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 21:01
              kartacze nadziewane genetycznie modyfikowaną soją....
              kwaśna mina ;-(
              • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 22:27
                Na tej soi jest napisane ze niemodyfikowana ;-P

                Kartacze faszerowane mieskiem ze zwierzatek pasionych maczka kastna....ale
                przysmak ;-P
                • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 17.02.05, 23:48
                  Moja babcia karmi ziemniakami. Ale jak kto lubi mączkę kostną... :P
                  • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 18.02.05, 05:57
                    hahahaha
                    ;-D
                • luego Re: Nieszczęśliwa miłość... 18.02.05, 15:49
                  :))))
                  • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 18.02.05, 16:04
                    A u nas jutro wypada kartaczowy dzionek!!!

                    Luego zacytowalam twoj przepis na kartacze na forum Chicago (ten sprzed 2 lat),
                    gdy z siorka szukalyszmy receptury. Jest sprawdzony i Kartacze smakuja swietnie.
                    Aha , moja babcia na kartacze mowila tez kalduny...

                    Pozdro!!!
                    • manio15 Re: Nieszczęśliwa miłość... 19.02.05, 11:26
                      mrozosia napisała:

                      > A u nas jutro wypada kartaczowy dzionek!!!
                      >
                      > Luego zacytowalam twoj przepis na kartacze na forum Chicago (ten sprzed 2
                      lat),
                      >
                      > gdy z siorka szukalyszmy receptury. Jest sprawdzony i Kartacze smakuja
                      swietnie
                      > .
                      > Aha , moja babcia na kartacze mowila tez kalduny...
                      >
                      > Pozdro!!!

                      przepis był mój :((((((, ale nie jestem zazdrosny o pr
                      • manio15 Re: Nieszczęśliwa miłość... 19.02.05, 11:28
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=80
                        • manio15 Re: Nieszczęśliwa miłość... 19.02.05, 11:29
                          no coś sie ....forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=80&w=3588437&a=3588526
                          • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 05:22
                            Manio, to przepraszam, ale zdawalo mi sie ze to przepis Lu... Nie chcaialm Cie
                            urazic, nie gniewaj sie ;-)))

                            Robilysmy , ale niw wyszly nam teraz za dobrze.. ;-P
                            Pozdrawiam!pa!
                            • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 12:04
                              A ja już w najbliższy weekend będę kartacze wcinał. W dodatku w Ełku!
                              • horny7 Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 12:49
                                ralston napisał:

                                > A ja już w najbliższy weekend będę kartacze wcinał. W dodatku w Ełku!

                                Ja tez, z tym ze w Goldapi przy okazji
                                wizyty Pieknej Gory ;-)


                                Pozdrawiam,

                                &
                            • manio15 Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 12:54
                              mrozosia napisała:

                              > Manio, to przepraszam, ale zdawalo mi sie ze to przepis Lu... Nie chcaialm
                              Cie
                              > urazic, nie gniewaj sie ;-)))
                              >
                              > Robilysmy , ale niw wyszly nam teraz za dobrze.. ;-P
                              > Pozdrawiam!pa!

                              nie ma problema :)). Kartacze mogły się nie udać z amerykańskich patetosów bo
                              tam uprawiaja ziemniaczki na frytki , a więc konsumpcyjne niskoskrobiowe.
                              Świetne na chrupkie placuszki, ale kartacze się rozwalają. Wiem bom próbował z
                              niejednego ziemniaka i w niejednym zakatku globu. Jaki ratunek ? Do ciasta
                              dodać krochmalu (mąki ziemniaczanej) z torebki. Ile - to trudno określić , ale
                              nawet surowe ciasto ma się nie kleić do ręki i dobrze formować. Jeśli dodasz za
                              dużo to będą troche zbyt kleiste , ale przynajmniej się nie rozwalą.
                              U nas uprawia się gównie odmiany przemysłowe wysokoskrobiowe i ten problem nie
                              występuje - chyba że ziemniaczki młode. Naukowcy od uprawy twierdzą że po tym
                              jakie ziemniaki się uprawia mozna okreslić stan zamożności społeczeństwa :
                              bogaci na frytki , biedni przemysłowe ( po ugotowaniu białe i sypkie)

                              smakosz manio

                              p.s.
                              viki ! jeśli jadłaś kartacze w knajpie to nic nie wiesz o kartaczach ! pomijam
                              juz nawet smak , ale kartaczy sie nie odgrzewa tylko połyka wprost po
                              ugotowaniu. Odgrzewane to jedynie "metodą Ralstona" ! Ale to juz zupełnie inny
                              rozdział nauki i wiedzy ....mniam :))))
                              • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 14:24
                                Co fakt to fakt. W niejednej knajpie próbowałem - ale nigdy to nie było to, co
                                u mamy lub u teściowej. Ziemniaki może i przemysłowe, ale wytwórstwo - tylko
                                rękodzielnicze!
                              • mrozosia Re: Nieszczęśliwa miłość... 04.03.05, 23:29
                                manio15 napisał:


                                > nie ma problema :)). Kartacze mogły się nie udać z amerykańskich patetosów bo
                                > tam uprawiaja ziemniaczki na frytki , a więc konsumpcyjne niskoskrobiowe.
                                > Świetne na chrupkie placuszki, ale kartacze się rozwalają. Wiem bom próbował
                                z
                                > niejednego ziemniaka i w niejednym zakatku globu. Jaki ratunek ? Do ciasta
                                > dodać krochmalu (mąki ziemniaczanej) z torebki. Ile - to trudno określić ,
                                ale
                                > nawet surowe ciasto ma się nie kleić do ręki i dobrze formować. Jeśli dodasz
                                za
                                >
                                > dużo to będą troche zbyt kleiste , ale przynajmniej się nie rozwalą.
                                > U nas uprawia się gównie odmiany przemysłowe wysokoskrobiowe i ten problem
                                nie
                                > występuje - chyba że ziemniaczki młode. Naukowcy od uprawy twierdzą że po tym
                                > jakie ziemniaki się uprawia mozna okreslić stan zamożności społeczeństwa :
                                > bogaci na frytki , biedni przemysłowe ( po ugotowaniu białe i sypkie)
                                >
                                > smakosz manio


                                Drogi Manio,
                                przyznaje ,ze znasz sie na rzeczy i kartacze z niejednego garnka jadles. Nasze
                                amerykany nie udaly sie, moze przez te ziemniaki. Fakt, na dnie garnuszka z
                                sokiem ziemniaczany zostala jedynie kapka krochmalu ( trzeba bylo mozno sie
                                przygladac by moc domyslic sie, ze to to). Moze to jest przyczyna.

                                Pozdrawiam!Pa!
                      • luego Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 15:37
                        Wlasnie... Ufff, juz myslalam ze mam skleroze i nie pamietam ze robilam i
                        podawalam. No bo jak robilam skoro nie robilam? I jak podawalam skoro nie
                        podawalam? :) Czujny Manio!
                        • ralston Re: Nieszczęśliwa miłość... 21.02.05, 15:38
                          Czujny jak ważka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka