Dodaj do ulubionych

Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi...

19.02.09, 22:38
Piszę bo mam wiele watpliwości i pytań na ten temat i mam nadzieję,
że Pani psycholog na nie odpowie... Moja córka ma 2,5 roku...
niedawno nieoczekiwanie zwolniło się miejsce w przedszkolu, no i
poszła... Pierwszego dnia byłam z nią w przedszkolu jakieś 40 min,
pokazałm szatnię itd, była zaciekawiona, w sali ok pół godziny,
oprowadziłam, pokazałam zabawki itd, ale trzymała się mnie cały czas
i nie chciała za bardzo bawić... w końcu musiałam iść do pracy a ona
w płacz... i podobno płakała dość dużo i była marudna, chociaż nie
cały czas, bo się też zajęła, trochę spała, i dobrze jadła, ale jak
po nią przyszłam po południu to siedziała raczej smutna u Pani na
kolanach... po tym dniu dostała gorączki i nie poszła następnego...
po kilku dniach poszła znów i było podobno gorzej, jak wróciłam to
spała, jeszcze trochę tak jakby się zanosząc, u Pani na kolanach...
Następnego dnia chętnie weszła do przedszkola, rozebrała się,
rozglądała po sztni, ale nie chciała już nawet wejść do sali, ani
tym bardziej tam zostać, ale z kolei jak po nią przyszłam to już nie
była u Pani na kolanach tylko przy zabawkach i zupełnie zadowolona
do mnie przybiegła... więc wygląda że było lepiej... ale nastepnego
dnia już nie poszła bo się przeziębiła... Panie opiekunki narzekały,
że przychodzę po nią za późno (każdego dnia była tam od ok 8 do po
16), ale raczej nie mogłam byc wcześniej, bo pracuje... czy jednak
to że była 8 godzin, a nie powiedzmy pięć ma rzeczywiście takie
znaczenie? Jak ją pytam, czy chce iść do przedszkola to mówi, że
nie, tak samo mówi nie jak pytam czy lubi dzieci w przedszkolu... a
jak pytam czy lubi jakieś inne znane jej dzieci to mówi że tak i że
do nich chce iść. Czy to wynika z tego, że tych w przedszkolu
jeszcze nie zna za dobrze? Czy to się zmieni? Zastanawiam się, czy
gdybym jakiś dłuższy czas pobyła tam z nią, to czy by lepiej to
wszystko wyglądało... Ale panie sugerowały, że lepiej nie bo może
potem sądzić, że mama musi być zawsze w przedszkolu... Sama nie
wiem... jak powinno się odbyć to wprowadzanie dziecka do przedszkola
najlepiej? Co robić jak płacze bo nie che zostać, a ja muszę wyjść?
Po prostu wyjść i będzie ok?
Obserwuj wątek
    • phantomka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 20.02.09, 20:49
      Z obserwacji widze, ze maluchy w przedszkolu faktycznie przebywaja
      krocej niz 8 godz. Nie wiem jak rodzice to robia, ale po godz. 15
      zostaje moze 2-3 dzieci. Na pewno lepiej byloby gdybys mogla ja
      odbierac wczesniej, ale przeciez sa dzieci ktore w przedszkolach
      spedzaja 8 godz. i krzywda im sie nie dzieje.
      Co do aklimatyzowania sie w przedszkolu, to u kazdego dziecka
      wyglada to inaczej. Jedne potrzebuja 2 tyg. na akceptacje takiego
      stanu rzeczy, inne troche dluzej, a jeszcze inne sa po prostu za
      male na pozostawienie ich w obcym miejscu. I wtedy najlepszym
      wyjsciem jest zabranie dziecka i sprobowanie za rok.
      U ciebie trudno cos stwierdzic, bo corka nie chodzi zbyt dlugo do
      przedszkola. Kazda choroba (a co za tym idzie nieobecnosc) bedzie ja
      wybijac z rytmu przedszkolnego i musisz sie liczyc z tym, ze na nowo
      bedzie przyzwyczajac sie do pobytu w przedszkolu.
      Ja mam taka metode, ze dziecko caluje, przytulam, mowie ze bede na
      pewno zaraz po obiedzie i wychodze. Bez wzgledu na placz (a zdarzal
      sie wlasnie po dluzszych chorobach) Okazywalo sie, ze to sa kryzysy
      2 dniowe, mijaja z reguly po kilkunastu minutach od mojego wyjscia.
      • pudelek09 Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 21.02.09, 12:52
        Moja mala poszla do przedszkola w wieku 2,8l.1dzien ok,potem 3dni
        ryczala,jak wychodzilam-to zostawalam,bo nie moglam patrzec jak
        placze,zaraz mialam lzy w oczach.Nie sluchalam rad zeby lepiej
        szybko wyjsc(bo paniusie musza sie przy rodzicu pilnowac,nie moga
        podniesc glosu,siedziec i pic kawki przy plotach),mala oswajala
        sie,wciagala w zabawe i wtedy dopiero szlam.Potem chodzila juz bez
        problemu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 23.02.09, 07:11
      Jak już napisano tutaj każde dziecko taką sytuację przeżywa inaczej. Dlatego i
      Pani wypracuje sobie dobrą metodę na oswojenie córki z nową sytuacją. Ważne
      jednak aby Pani wzięła pod uwagę przynajmniej 2 sprawy. Mam wrażenie, że Pani
      przecenia i żąda za wiele od swojej córeczki. Pani chciałaby, aby dziecko nie
      przeżywało smutku, tęsknoty, złości i polubiło przedszkole razem z Panią jako
      ciekawe miejsce i dobry pomysł na dzień.. Nie jest też słuszne doszukiwanie się
      dorosłej logiki w wypowiedziach dziecka i opieranie się na niej. To że dziecku
      się podobają zabawki w przedszkolu czy inne miłe dzieci to nie oznacza, że ma
      lubić to miejsce lub że to jest argument za tym że zaakceptowało ono pomysł
      pójścia do przedszkola.
      Tak małe dziecko idzie do przedszkola za sprawą decyzji rodziców, a nie dlatego,
      że istnieje w tym wieku rozwojowa potrzeba socjalizacji czy separacji od
      rodziców. Jest wręcz odwrotnie. To jest raczej czas separacji i penetrowania
      świata ale z możliwością wyjścia i powrotu do bezpiecznej bazy jaką stanowi
      najczęściej rodzic lub inna bliska opiekująca się dzieckiem osoba ( stała
      niania, babcia czy dziadek) O czasie wyjęcia z bazy i powrotu do niej decyduje
      potrzeba dziecka i jest to najczęściej czas 10 -30 minut. Ja nie kwestionuję
      tutaj decyzji, bo rozumiem, że została podjęta po analizie sytuacji życiowej i
      Państwa rzeczywistości. Piszę to , aby uzmysłowić Pani, że świat dziecka i
      jego aktualnych potrzeb funkcjonuje inaczej. I to trzeba zaakceptować a nawet
      samemu przeżyć smutek rozstania a nie wymagać od dziecka aby swoim zachowaniem
      zgodnym z potrzebami rodziców ukoiło ich wątpliwości. Dlatego trzeba dziecko
      głównie obserwować i pomagać mu rozumieć sytuację i pomagać uświadamiać, że
      nastroje i uczucia które przeżywa córka są normalne, choć nie zmieniają
      faktycznej sytuacji.
      Co do praktycznych działań podejmowanych przez Panią to są prawidłowe. Oswajać
      córkę, pobyć z nią na tyle na ile Pani może w przedszkolu. Od razu uprzedzić
      kiedy Pani wyjdzie pokazać to symbolicznie i tego się trzymać. Wtedy dla
      dziecka jest Pani wyjście bardziej przewidywalne. Gdy dziecko jest smutne czy
      zapłakane, pocieszać je ze zrozumieniem zamiast skupiać się na likwidacji tego
      stanu. Płaczu i smutku w takiej sytuacji na początku nie da się uniknąć.
      Powodzenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • jufalka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 24.02.09, 16:47

        nie wiem skąd Pani wniosek, że ja mam coś PRZECIW smutkowi
        dziecka... prawda, że wolałabym by ona tego nie przezywała, bo to
        dla niej trudne, ale wcale tego od niej nie "ŻĄDAM"! Ja się po
        prostu o nią martwię, czy to co przezywa to dla niej nie za wiele,
        czy to jej jakos nie zaszkodzi....
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 25.02.09, 22:27
          Wyciągnęłam taki wniosek, ponieważ wydaje mi się, że oczekuje Pani od córki
          szybszej adaptacji do przedszkola niż są jej możliwości. Dla mnie pojawiło się w
          to zdaniach w których Pani pisze, że trzeciego dnia córka znów płakała i była
          smutna w kontraście do drugiego w którym już było lepiej, w Pani zastanawianiach
          się co robić z płaczem dziecka, które jest w trudnej dla niego sytuacji. Pani
          wątpliwości jak się zachować skłoniło mnie również do takiego myślenia. Nie mam
          nic przeciwko nim, niech się pojawiają, ale dla mnie ich pojawienie świadczy o
          drobnym kłopocie w rozumienia dziecka. Inaczej działała by Pani bez
          zastanawiania się, bo tu nie ma większego dylematu. Wiadomo, że pójście do
          przedszkola to szok dla dziecka. Różnie sobie z tym dzieci radzą, ale głównie
          płaczą i wtedy trzeba je pocieszać uznając jednocześnie ich smutek a nawet im to
          w taki sposób przedstawiać. "Masz prawo być smutna, zła, niepewna. Smutno się
          rozstawać. Pewnie nie wiesz kiedy wrócę i się boisz a czas płynie długo. Mnie
          też się trudno z tobą rozstać, ale wiem , że za 5 godzin będę z powrotem, a ty
          jesteś wśród dzieci pod dobrą opieką pań. I to mnie uspokaja Umówimy się, że
          zostawię ci swój szalik, chusteczkę itp i jak ci będzie smutno się na niego
          popatrz albo przytul. Tylko my będziemy o tym wiedziały" i tak dalej w tym duchu
          i do tego wielokrotnie. Wiadomo, że takich zachowań dziecka się nie uniknie i
          jest to konsekwencja podjętej decyzji, której absolutnie nie zamierzam
          kwestionować. Podobnie jak nie kwestionuję Pani dobrych intencji i chęci pomocy
          córeczce w nowej sytuacji.
          Jeśli Panią jednak źle zrozumiałam, co oczywiście jest prawdopodobne, to proszę
          wybrać sobie z tej odpowiedzi to co jest dla Pani przydatne. Pozdrawiam.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
          • uli Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 26.02.09, 12:45
            Ojej, jakie te pierwsze rozstania są dramatyczne :( Prawie jak w Casablance (to
            nie są żarty).
          • jufalka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 26.02.09, 16:49
            wydaje mi się, że oczekuje Pani od córki
            > szybszej adaptacji do przedszkola niż są jej możliwości. >

            właśnie chodzi tu o te słowa, których Pani używa całkiem nietrafne:
            że ja OCZEKUJĘ lub ŻĄDAM od córki szybkiej adaptacji,

            bo prawda jest taka, że CHCIAŁABYM aby ona się jak najszybciej
            zaadaptowała, bo dla niej to byłoby korzystne - to chyb normalne?

            ale przecież NIE WYMAGAM tego od niej i rozumiem że czuje się jak
            czuje, że płacze itd, nie mówię: nie płacz bo nie ma powodu ani nic
            takiego - gdyby tak było to mogłaby Pani wnioskować, że oczekuję od
            niej tego a tamtego

            Poza tym wybrałam sobie przydatne dla mnie fragnenty Pani wypowiedzi
            Pozdrawiam
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 27.02.09, 01:15
              że ja OCZEKUJĘ lub ŻĄDAM od córki szybkiej adaptacji,
              >
              > bo prawda jest taka, że CHCIAŁABYM aby ona się jak najszybciej
              > zaadaptowała, bo dla niej to byłoby korzystne - to chyb normalne?
              >
              I w tym właśnie tkwi sedno. Wydaje mi się, że nie ma większej różnicy między
              "oczekuję" a "chciałabym", aby córka zaadaptowała się do warunków
              przedszkolnych. Zgadzam się też, że z Pani punktu widzenia to oczekiwanie jest
              absolutnie normalne. Ale ono jest inne z punktu widzenia dziecka, które nie
              chce, nie umie, i nie potrzebuje jeszcze separacji z domem i z mamą. Oczywiście
              istnieje rzeczywistość obiektywna dla której dziecko idzie do przedszkola, to
              jest rzeczywistość dorosłych. Proszę mi wierzyć, uwzględniam ją i dlatego staram
              się przekazać jak najmniej inwazyjną drogę do pogodzenia tych dwóch odmiennych
              rzeczywistości. Ale ta droga polega na tym ,aby właśnie wtedy szczególnie
              uwzględnić potrzeby dziecka. Nie rodzica, który swoją potrzebę realizuje, tylko
              dziecka. A to wymaga całkowitej akceptacji jego uczuć, które manifestują się
              płaczem, smutkiem, złością, niegrzecznością, manipulacją, nieracjonalnością,
              regresją.. Akceptacja uczuć nie oznacza akceptacji wszelkich zachowań dziecka
              lub uleganie im. Wystarczą rozumienie, słowa i czas dany dziecku.
              Pozwalam sobie po raz kolejny wejść z Panią w polemikę, głównie po to abyśmy my,
              i inni rodzice w podobnej sytuacji, lepiej się rozumieli dla dobra Państwa
              dzieci. Dla dziecka szybka adaptacja do przedszkola nie oznacza dobrej
              adaptacji. Odwrotnie niż dla rodziców.
              Pójście do przedszkola to naprawdę poważne wyzwanie emocjonalne dla dziecka,
              szczególnie tak małego jak Pani córka. Pozdrawiam raz jeszcze. Agnieszka
              Iwaszkiewicz
              • jufalka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 02.03.09, 16:49

                Dla dziecka szybka adaptacja do przedszkola nie oznacza dobrej
                > adaptacji. Odwrotnie niż dla rodziców.

                No to cenna informacja.

                Ja AKCEPTUJĘ jej uczucia, ale MARTWIĘ się o nią, czy to dla niej nie
                za trudne.
                • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 06.03.09, 23:58
                  Pani i inni rodzice w Pani sytuacji martwią się o swoje dzieci rozpoczynające
                  przedszkole. Tak też rozumiem wszystkie opisane dylematy i Pani i innych.
                  Na zmartwienie czy rozpoczęcie przedszkola nie jest dla Pani córeczki za trudne
                  odpowiem mało uspokajająca. Tak, może być za trudne. Ona jest naprawdę jeszcze
                  bardzo mała. Dlatego cała ta procedura trwa tak długo. I pewnie dlatego
                  poświęcamy tej sprawie tyle uwagi i miejsca na forum. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • jufalka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 24.02.09, 16:50
        mam wrażenie, że trochę opacznie Pani zrozumiała moja wypowiedź
        • kol.3 Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 24.02.09, 18:10
          Czy istnieje możliwość wynajęcia sąsiadki/zaprzyjaźnionej osoby
          mieszkającej blisko, aby małą odbierała wcześniej z przedszkola?
          • jufalka Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 25.02.09, 16:39
            nie ma takiej osoby blisko przedszkola bo przedszkole jest w miescie
            my mieszkamy na peryferiach,ale nawet jesli by była to wydaje mi
            się, że córka byłaby rozczarowana, że to nie ja po nią przychodzę...
    • kicia031 Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 26.02.09, 11:58
      Niektore dzieci adaptuja sie miesiacami do przedszkola, zwlaszcza
      gdy choruja. Dajcie sobie czas - no irzeczywiscie, wczesniejsze
      odbieranie coreczki byloby dobrym pomyslem na poczatek.
      • julca2 Re: Moja córka w przedszkolu...czy sobie poradzi. 27.02.09, 12:52
        mój synek poszedl do przedskzola od niespelna 23 miesiaca zycia,
        chodzi juz rok (z przerwami na choroby) i ciagle placze. Teraz tylko
        majac 3 latka jest madrzejszy i ciagle mowi ze bedzie
        dzielny....niemniej adaptacja trwa nadal, a my rodzice musimy
        pracowac:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka