Dodaj do ulubionych

Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi

14.01.09, 07:15
Ręce opadają jak się czyta wypowiedzi urzędników MEN, Hall i Krajewskiej!
Szalone plany reformy edukacji nie udały się w 100% więc teraz MEN pokazuje
swoją złośliwą i chorą twarz.

Rodzicom dzieci chodzi o to, aby ZOSTAŁO TAK JAK JEST zerówki dla 6cio latków
i pierwsze klasy dla siedmiolatków, aby nie dostosowywano małych dzieci do
machiny szkolnej.

Niby reformę odroczono w czasie, czyli edukacja maluchów powinna przebiegać
tak jak dotychczas, ale nie - MEN się nie poddaje, stworzy warunki
przechowalni dla sześciolatków, nie da im szansy edukacyjnej jaką dotychczas
mogłyby mieć, tylko ukarze - mama nie chce abyś szedł do pierwszej klasy- to
nie rób nic!
Brawo pracownicy MEN pokazaliście "klasę" i "ludzkie podejście do dzieci"
Brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


POLSKA TO KRAJ CHORYCH URZĘDNIKÓW I POLITYKÓW.
DLACZEGO MY ICH CIĄGLE WYBIERAMY ?!
Obserwuj wątek
    • prorok_abraham PO wzrosło, PO spadnie 14.01.09, 07:53
      Podejrzewam, że ostatni skok w górę PO w sondażach mógł być
      spowodowany nagłośnieniem przez media wycofania się PO z pomysłu
      posyłania 6-latków do szkół. 'Przemyśleli sprawę, wycofali się,
      ładnie' myśleli ludzie. Teraz jednak, gdy sytuacja znowu się zmienia
      nie będzie już tak dobrze - wyborcy nie lubią jak się ich robi w
      ciula.
      • jaro_ss Pani minister przecz łapy od dzieci! 14.01.09, 09:45
        To najbardziej niekompetentna minister "Oświaty" w historii RP. żadna wypowiedź
        nie dała żadnej racjonalnej argumentacji, wręcz przeciwnie, co wypowiedź to
        pokaz... ignorancji. Ale PO to nie obchodzi, PO wszyscy lubią, nawet z takim
        balastem jak ta "minister" i jej "reforma"....

        żenada, większa jak Palikot.
    • ciccic Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 07:59
      To przecież nie do wiary, co ta pani wygaduje!

      "Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o to,
      żeby ich dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i pisać.
      Żeby ich nie przeciążać. No, to te warunki będą spełnione - mówi
      dyrektor gabinetu politycznego MEN Ligia Krajewska."

      Ręce opadają.Nie chodzi o to, proszę Pani i jak sądzę można to było
      zrozumieć. Chodzi o to W JAKICH WARUNKACH TO SIĘ BĘDZIE ODBYWAĆ, CZY
      BĘDĄ TO WARUNKI DOSTOSOWANE DO POZIOMU ROZWOJU (NIE TYLKO
      INTELEKTUALNEGO) DZIECI W RÓZNYM WIEKU.
      Nie wiem, na jakim poziomie trzeba mówić, żeby MEN zrozumiał.


      • owocoskala Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 08:42
        Chodzi o to W JAKICH WARUNKACH TO SIĘ BĘDZIE ODBYWAĆ, CZY
        > BĘDĄ TO WARUNKI DOSTOSOWANE DO POZIOMU ROZWOJU (NIE TYLKO
        > INTELEKTUALNEGO) DZIECI W RÓZNYM WIEKU.
        Dokładnie chodzi o to że szkoły nie sa do tego rprzystosowane. U nas
        jest jedna klasa zero. dzeci bawią się często stłoczone w małym
        aneksie, wszystkim przeszkadzają bo wokół sa lekcje, więc wiecznie
        są uciszane. Nie wychodza na przerwę bo wieksze dzieci by je
        stratowały.
        Poza tym jak to będzie w kl 1 - pół rocznika będzie swobodnie
        czytało i pisało, a pół nie będzie znało literek??????
        • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:55
          > Poza tym jak to będzie w kl 1 - pół rocznika będzie swobodnie
          > czytało i pisało, a pół nie będzie znało literek??????

          To jest stan przejściowy do jasnej ciasnej!

          /Gdabski
          • scibor3 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:56
            Już był stan przejściowy. W drodze do socjalizmu. Powtórka z rozrywki?
            • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:12
              Odpowiem jasno: w miarę możliwości trzeba takich sytuacji unikać, ale biorąc pod
              uwagę, że dotyczyłoby to kilku lat, nie może to być rzecz uniemożliwiająca
              przeprowadzenie zmian. a tej zasadzie nic nie dałoby się zrobić.

              /Gdabski
              • scibor3 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:54
                W normalnym świecie to się na początku przygotowuje warunki a póżniej cokolwiek
                robi a nie po partyzancku wpada na pomysł i na siłę wciela w życie. To co ty
                proponujesz to jest tandeciarstwo i amatorszczyzna. Zwróć uwagę choćby na
                kafelkarza. Przynosi płytki, narzędzia, zaprawę, klej, fugę i dopiero zabiera
                się za robotę a nie rzuci zaprawę na cegły i przypomina sobie, że kafelki trzeba
                kupić. To jest najlepsza metoda aby wszystko schrzanić. Jak nie jesteś
                przygotowany do roboty to najlepiej nic nie rób. I to wbijam hufnalami do głowy
                magistrom nawiedzającym nasz instytut.
              • kasia791210 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 15:23
                -> gdabski
                Jak nie patrzeć cierpieć będą dzieci, których te zmiany będą
                dotyczyć.
                Przejściowe czy nie, dzieci będą musiały przejść przez to i dla nich
                to będzie powszechne, a nie przejściowe.
                Dlaczego teraz (po tych nowościach od rządu)zabrania się nauki
                w oddziale "0" tego czego uczono się do tej pory?
                Czy teraz nie będzie cofanie się w rozwoju?
                Higiena i pory roku?
                To jakieś żarty?
                Dziecko w wieku 6 lat wie jak umyć ręce i wie, że przed wyjściem z
                toalety, czy przyjściem z dworu, ma to uczynić
                A pory roku znają już dzieci w wieku 2, 3 lat.
                Obciążanie dzieci?
                Rodzice nie chcą by ich dzieci się uczyły w oddziałach "0"?
                SKĄD takie informacje?
                czy rodzice w taki sposób wypowiadali swoje uwagi?
                NIE SĄDZĘ
                Brak słów , przykro tylko, że dzieje się to w naszym kraju i przez
                nasz rząd, który miał nam tworzyć nową IRLANDIĘ (a my w to
                uwierzyliśmy)
                śmiać się czy płakać?
          • ceo2zlo Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 00:02
            gdabski napisał:

            > To jest stan przejściowy do jasnej ciasnej!
            >
            > /Gdabski

            Stan przejściowy? Mówimy o cenach ropy czy o wychowaniu dziecka?

            Stosuj sobie takie stany przejściowe na swoich dzieciach, a nie traktuj
            wszystkich jak króliki doświadczalne.
          • gobi05 stan przejsciowy? 21.01.09, 02:05
            A czy ty pragniesz stać się nawozem
            pod lepszą, świetlaną przyszłość
            naszych miast i wsi?
            Czy gotów jesteś poświęcić swoje dzieci
            dla wielkiej idei reformy edukacji?

            Dzieci z "okresu przejściowego" będą
            poszkodowane pod każdym względem:
            programów nauczania, braków kadrowych,
            zagęszczenia, nasilonej przemocy.
      • jszania to juz nie arogancja, to chamstwo 14.01.09, 13:40
        ciccic napisała:

        > To przecież nie do wiary, co ta pani wygaduje!
        >
        > "Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o to,
        > żeby ich dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i pisać.
        > Żeby ich nie przeciążać. No, to te warunki będą spełnione - mówi
        > dyrektor gabinetu politycznego MEN Ligia Krajewska."
      • shell2410 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 16:46
        Ku mojej rozpaczy MEN nie ZROZUMIE, bo pracownicy MEN-u potrafią
        czytać i pisać (nauczywszy się tego w wieku lat pięciu lub sześciu -
        jakie to ma znaczenie),co niestety nie przekłada się na umiejętność
        myślenia.
    • mondokane Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 08:41
      Az sie wierzyc nie chce, jak bardzo nieudolni ludzie nami rzadza... Wychodzi na
      to, ze jedynym skutecznym narzedziem otrzezwienia tych malotkow okaze sie
      powszechny bojkot.
      • indywidualismus Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:08
        Bojkot szkół jest niemożliwy. Zabezpieczyli się przed tym skubańcy i ustanowili
        PRZYMUS szkolny. Nieposłanie dziecka do szkoły to, w świetle prawa, przestępstwo!
        • ichi51e Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 14:39
          Nie musisz dziecka posyac do szkoly ; mozesz je uczyc tez w domu jak
          ci szkola nie odpowiada
          • shell2410 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 19:02
            I tak zrobią ludzie, których na to stać - nie uciekając się do
            ostateczności, jaką byłaby guwernantka, poślą dzieci do prywatnych
            szkół żeby zapewnić im normalne warunki.
          • gobi05 dyrektor może zezwolić - to nie to samo 21.01.09, 02:10
            "Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie
            dziecko mieszka, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego
            poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w
            tej formie może otrzymać świadectwo..."
            www.edukacjadomowa.piasta.pl/klicka1.html

            Prawie jak piszesz, Ichi51e
    • polsz najgorsi ministrowie 14.01.09, 08:54
      Katarzyna Hall to jeden z najgorszych ministrów w rządzie Tuska, następnie Ewa
      Kopacz. W tym akurat rządzie kobiety się nie popisały
    • grzybowa1 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 08:58
      z tego co wiem i widzę, (dziecko w zerówce w państwowym przedszkolu) to
      sześciolatki uczą się w przedszkolach pisania liter, składania ich w wyrazy i
      liczenia, więc pisanie o tym, że dziecko w zerówce szkolnej - przedszkolnej(
      nie w pierwszej klasie) nie będzie się tego uczyć to oczywista bzdura i
      świadczy niestety o nieznajomości realiów przedszkoli!
      • paskudek1 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:13
        ale sęk w tym, że wg tego co tu napisano to własnie MEN chce ZLIKWIDOWAĆ zerówki. I zrobić dla dzieci, których rodzice nie chcą aby one zaczynały szkołę w wieku 6 lat, coś w rodzaju przechowalni w szkole. A panie z MEN najwyraxniej g..no wiedzą o chęciach, niechęciach oraz obawach rodziców. JA nie mam nic rpzeciwko temu żeby moje dziecko uczyło sie literek, cyferek, czytania i pisania oraz liczenia. Bo to wszystko zaczyna juz wczesniej ,nawet w wieku 4 i 5 lat. Ja się po prostu boję, jako matka, że moje dziecko będzie stratowane przez dzieciarnię, że nie będzie dopilnowane przez panie nauczycielki. W przedszkolu, nawet w oddziale 0 jest wychowawczyni i dodatkowa opikunka, dzieci maja toaletę i łazienkę na miejscu, nie wychodzą z sali, uczą się nowych rzeczy w rytmie dostosowanym do ich rozwoju psychoruchowego. W skzole zeostaną wtłoczone so klas, usadzone wławkach, łazienki będą na korytarzu, pani będzie jedna, 45 minut lekcji, 5 minut przerwy, wspólna stołówka z tymi z pierwszej i z tymi z szóstej klasy. KTO mi zagwarantuje bezpieczeństwo dziecka???? NIKT. Nasze szkoły są po prostu NIEPRZYGOTOWANE ani pod zwględem rozkładu materiału, ani pod względem lokalowym ani chyba pod zwględem mentalnym na przyjęcie sześciolatków. Nie bez powodu większość sześciolatków idzie do zerówki w przedszkolu. Ale jak widać myślenie na stołku ministerialnym jest niewykonalne.
        • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:58
          Rząd nie chce zlikwidować zlikwidować zerówek, tylko posłać do nich 5-latki. A
          ponieważ trudno znaleźć w przedszkolach miejsce zarówno dla 5-latków jak resztek
          6-latków, te ostatnie trafiają do zerówek szkolnych. Chyba jest jasne, że w tym
          przypadku to 5-latki powinny prędzej mieć miejsce w przedszkolu, nieprawdaż?

          >W skzole zeostaną wtłoczone so klas, usadzone w
          > ławkach, łazienki będą na korytarzu, pani będzie jedna, 45 minut lekcji, 5 minu
          > t przerwy, wspólna stołówka z tymi z pierwszej i z tymi z szóstej klasy.

          Nieprawda, tak nie jest albo nie musi być.

          /Gdabski
          • hubertyn Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:12
            gdabski napisał:

            > >W skzole zeostaną wtłoczone so klas, usadzone w
            > > ławkach, łazienki będą na korytarzu, pani będzie jedna, 45 minut lekcji,
            > 5 minu
            > > t przerwy, wspólna stołówka z tymi z pierwszej i z tymi z szóstej klasy.
            >
            > Nieprawda, tak nie jest albo nie musi być.

            Połowiczna nieprawda :)

            "Tak nie musi być" - tu się zgadzam. Plan jest taki, żeby 1-wsza klasa wyglądała
            bardziej jak przedszkole niż jak szkoła. W wielu szkołach zerówowicze nie mają
            trybu "45 minut lekcji/10 przerwy", tylko robią sobie przerwy, jak chcą.

            "Tak nie jest" - nie do końca. Niektóre szkoły są przygotowane. Ale wiele szkół
            ma ciasne sale, gdzie nie można wydzielić kącika do zabawy, nie ma miejsca na
            plac zabaw, stołówka jest wspólna dla wszystkich uczniów, świetlica też. Co
            więcej, są szkoły, które obecnie W OGÓLE nie przyjmują dzieci 6-letnich (nie
            mają "zerówki", bo nie mają na nie miejsca - i tam obecnie nie ma żadnych
            przygotowań.

            Pozdrawiam, Hubertyn.
          • indywidualismus Skąd to wiesz??? 14.01.09, 12:15
            gdabski napisał:

            > Rząd nie chce zlikwidować zlikwidować zerówek, tylko posłać do nich 5-latki.
            Chłopie gdzie żeś to wyczytał, pierwsze słyszę o czymś takim. Masz jakieś
            lepsze, niż ja informacje, pracujesz w MEN?
            • gdabski Re: Skąd to wiesz??? 14.01.09, 12:46
              Projekt od samego początku wprowadza obowiązkowe roczne przygotowanie
              przedszkolne dla 5-latków od 2010 roku. Obowiązkowe przygotowanie przedszkolne
              to nic innego jak zerówka, obecnie też nie ma pojęcia "zerówka" w przepisach
              prawnych. Owo obowiązkowe przygotowanie przedszkolne będzie mogło być
              realizowane bądź w przedszkolach, bądź w szkołach, jak dotąd.
              Można się przy tym spodziewać, że samorządy, jeśli posiadają sieć przedszkoli,
              będą miejsca dla 5-latków tworzyć właśnie w tych placówkach.
              Nie pierwszy raz wyrażam zdziwienie, że się o tym nie mówi.

              /Gdabski
              • johansson44 Re: Skąd to wiesz??? 14.01.09, 20:09
                Tak dla ścisłości. Nie od 2010 tylko 2011. Poza tym, problem tkwi w
                czymś innym. Przedszkola to zadanie własne samorządów, a szkoła to
                zadanie zlecone. Dlatego przedszkole musi być utrzymane z subwencji
                ogólnej. Natomiast na szkoły "przychodzi" subwencja celowa. Nie jest
                znany sposób naliczania subwencji w warunkach "reformy".
                • gdabski Re: Skąd to wiesz??? 14.01.09, 21:11
                  > Tak dla ścisłości. Nie od 2010 tylko 2011.

                  Aha, coś zmienili w międzyczasie.

                  > Nie jest
                  > znany sposób naliczania subwencji w warunkach "reformy".

                  > Przedszkola to zadanie własne samorządów, a szkoła to
                  > zadanie zlecone

                  Jedno i drugie to zadania własne.

                  > Dlatego przedszkole musi być utrzymane z subwencji
                  > ogólnej. Natomiast na szkoły "przychodzi" subwencja celowa.

                  Subwencja z definicji jest ogólna i może być przeznaczona na cokolwiek. Tzw.
                  "subwencja oświatowa", czyli część oświatowa subwencji ogólnej, wbrew pozorom,
                  też. Zarówno szkoły, jak i przedszkola, są utrzymywane przez gminy z budżetu i
                  nie można twierdzić, że pieniądze te pochodzą konkretnie z subwencji czy też
                  dochodów własnych, które to są składnikami tego budżetu.

                  > Nie jest znany sposób naliczania subwencji w warunkach "reformy".

                  Tego też nie wiem.

                  /Gdabski
                  • johansson44 Re: Skąd to wiesz??? 14.01.09, 23:09
                    To, że samorząd zarządza oświatą, nie oznacza sytuacji zadania
                    własnego. Przejrzyj budżet dowolnej gminy, najlepiej małej, to
                    zobaczysz w dziale dochody, subwencję oświatową i subwencję ogólną.
                    Subwencja oświatową staje się działem budżetu samorządu. Lecz nie
                    może być wydatkowana w dowolny sposób. Kłania się RIO.
                    • gdabski Re: Skąd to wiesz??? 15.01.09, 10:22
                      > To, że samorząd zarządza oświatą, nie oznacza sytuacji zadania
                      > własnego.

                      To niby jakie to jest zadanie? Zlecone - z zakresu administracji rządowej?

                      > Przejrzyj budżet dowolnej gminy, najlepiej małej, to
                      > zobaczysz w dziale dochody, subwencję oświatową i subwencję ogólną.

                      Subwencja oświatowa jest częścią subwencji ogólnej, obok części wyrównawczej i
                      równoważącej.

                      > Subwencja oświatową staje się działem budżetu samorządu.

                      I w tym momencie kończy swój żywot, bo trafia do jednego wielkiego wora z
                      pieniędzmi z pozostałymi dochodami. Potem nie da się już określić, które dochody
                      zostały przeznaczone na które wydatki.

                      > Lecz nie może być wydatkowana w dowolny sposób. Kłania się RIO.

                      Może na dowolne cele, które są legalne jako wydatki samorządu. Samorząd nie
                      podlega kontroli pod względem celowości wydatków.

                      /Gdabski
                      • johansson44 Re: Skąd to wiesz??? 15.01.09, 18:57
                        Różnimy się definicją zadania własnego a celowego. To, że subwencja
                        oświatowa jest częścią ogólnej nie zmienia jej celowego charakteru.
                        I nie kończy swojego żywota we wspólnym worku, tylko jest
                        zaksięgowana w odpowiednim dziale np.801. Który to z kolei jest
                        rozbity na poszczególne wydatki. I to muszą być wydatki związane z
                        oświatą. Budżet jest oceniany przez RIO, podobnie jak wszystkie
                        późniejsze zmiany.
                        Cieszę się, że potwierdzasz brak zasad naliczania subwencji
                        oświatowej w warunkach "reformy". A, że jest przekazywana w ratach,
                        nikt nie potrafi określić ewnetualnych zmian.
                        • gdabski Re: Skąd to wiesz??? 15.01.09, 22:01
                          > Różnimy się definicją zadania własnego a celowego.

                          Art 5 ust. 5 Ustawy o systemie oświaty: "Zakładanie i prowadzenie publicznych
                          przedszkoli, w tym z oddziałami integracyjnymi, przedszkoli specjalnych oraz
                          innych form wychowania przedszkolnego (...), szkół podstawowych oraz gimnazjów,
                          w tym z oddziałami integracyjnymi (...), należy do zadań własnych gmin."

                          W tym świetle nie mogę zgodzić się, że możliwa jest inna interpretacja.

                          > To, że subwencja oświatowa jest częścią ogólnej nie zmienia jej
                          > celowego charakteru.

                          Mnie na studiach wprost ostrzegano przed tym pozorem. Subwencja, w odróżnieniu
                          od dotacji, może być z definicji przeznaczona na cokolwiek, co jest legalne.
                          Część oświatowa także.

                          > I nie kończy swojego żywota we wspólnym worku, tylko jest
                          > zaksięgowana w odpowiednim dziale np.801. Który to z kolei jest
                          > rozbity na poszczególne wydatki.

                          Sugerujesz, że pieniądze nie mogą przechodzić między działami w tabelach
                          przychodów i wydatków? Bezsens. Nie istnieje tożsamość między działami po
                          stronie przychodów i wydatków. Wszystkie pieniądze w budżecie są "wymieszane" i
                          na nowo dzielone przy ustalaniu wydatków.

                          > Budżet jest oceniany przez RIO, podobnie jak wszystkie
                          > późniejsze zmiany.

                          Wiem, ale przeznaczenie na oświatę mniejszej kwoty niż otrzymana w postaci
                          subwencji oświatowej nie jest nielegalne. Inna sprawa, że raczej się to nie
                          zdarza (albo zdarza się rzadko), bo samorządy raczej dokładają jeszcze pieniędzy
                          z innych źródeł - co zresztą byłoby niemożliwe, gdyby się trzymać twojej zasady
                          ich przyporządkowania do danego działu zarówno po stronie przychodów, jak i
                          wydatków.

                          > Cieszę się, że potwierdzasz brak zasad naliczania subwencji
                          > oświatowej w warunkach "reformy".

                          Nie wiem, czy i co się w związku z tym planuje, i zastanawiam się, jakie skutki
                          może mieć pozostawienie obecnych zasad. Brak pokrycia finansowego z subwencji
                          dotknie chyba przede wszystkim dzieci zaliczające obowiązkowe przygotowanie
                          przedszkolne w przedszkolu?

                          /Gdabski
                          • johansson44 Re: Skąd to wiesz??? 16.01.09, 23:50
                            Przyjmując literalnie art.5 masz oczywiście rację. Lecz swoboda
                            samorządu w zarządzaniu jest ograniczona. I to stosunkowo mocno.
                            Chociaż ostatnio się to zmienia. Mnie na studiach nie uczono o
                            subwencjach, ale logiki. Nie wydaje się , aby ustawodawca miał
                            zamiar, aby subwencja oświatowa trafiała wprost do wspólnego gara.
                            Po co by ja wydzielał ? Chociaż od jakiegoś czasu mam wrażenie, że
                            terminy "logika" i "zarządzanie edukacją" oddalają się od siebie.
                            Co do pozostałych Twoich uwag. Nie wyobrażam sobie przeznaczenia
                            części subwencji oświatowej np. na drogi.W drugą stronę prędzej.
                            Nie sądzisz, że nasza wymiana poglądów odbiegła dosyć daleko od
                            tematu artykułu ?
          • shell2410 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 19:20
            Taki ten rząd dobry, że aż się wzruszyłam. Jeżeli chce zapewnić
            dostęp do edukacji większej ilości dzieci w tym obowiązkowe zerówki
            pięciolatkom, to może zrealizować swój szczytny cel otwierając
            wcześniej pozamykane przedszkola.
          • kasia791210 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 15:53
            gdabski napisał:

            > Rząd nie chce zlikwidować zlikwidować zerówek, tylko posłać do
            nich 5-latki. A
            > ponieważ trudno znaleźć w przedszkolach miejsce zarówno dla 5-
            latków jak reszte
            > k
            > 6-latków, te ostatnie trafiają do zerówek szkolnych. Chyba jest
            jasne, że w tym
            > przypadku to 5-latki powinny prędzej mieć miejsce w przedszkolu,
            nieprawdaż?
            >
            > >W skzole zeostaną wtłoczone so klas, usadzone w
            > > ławkach, łazienki będą na korytarzu, pani będzie jedna, 45 minut
            lekcji,
            > 5 minu
            > > t przerwy, wspólna stołówka z tymi z pierwszej i z tymi z
            szóstej klasy.
            >
            > Nieprawda, tak nie jest albo nie musi być.
            >
            > /Gdabski

            Jak można być takim ignorantem?
            Jakie podstawówki Pan sprawdził?
            Był pan w każdej?
            Zobaczył Pan jakie są? Jakie mają warunki? Gdzie będą te małe dzieci?
            Owszem nie musi tak być ale będzie bo ile jeszcze rodzice będą w
            stanie tłoczyć własnych pieniędzy na rozwój szkolnictwa?
            To nie jest priorytet rodziny tylko państwa, bo jeśli Pan nie wie to
            konstytucja daje nam gwarancje "bezpłatnej" państwowej edukacji i my
            jako rodzice nie jesteśmy zobligowani do tego by dostosowywać szkołę
            do warunków jakie w niej powinny panować. To należy do obowiązków
            państwa. Jak do tej pory nie widzę by coś się zmieniło w polskiej
            szkole. W dalszym ciągy wiele z nich wygląda jak z lat 80. Jeśli to
            się nie zmieni rodzice będą protestować mają do tego prawo, teraz
            już nie ma motłochu którym można rządzić bez ograniczeń ludzie
            wiedzą jakie mają prawa i będą ich bronić
      • ada16 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:31
        >z tego co wiem i widzę, (dziecko w zerówce w państwowym
        >przedszkolu) to
        > sześciolatki uczą się w przedszkolach pisania liter, składania ich
        >w wyrazy i liczenia,

        pomysł pani minister zmienia to !
        więc
        > dziecko w zerówce szkolnej - przedszkolnej(
        > nie w pierwszej klasie) nie będzie się tego uczyć to oczywista
        bzdura i
        > świadczy O ZNAJOMOSCI POMYSLU NA 2009 rok.
        Po co zaprzeaczasz, jeżeli nie wiesz o co chodzi???!!!
      • nena22 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 23:02
        grzybowa1 - to nie bzdura i nieznajomość realiów tylko nowa podstawa
        programowa która bdzie dotyczyła dzieci sześcioletnich nie
        zapisanych przez rodziców do pierwszej klasy. Niestety nie będą sie
        już uczycliterek. Ta reforma jest tak pomyślana ( razem z podstawą
        programową) żeby pozostawienie dziecka w przedszkolej zerówce, która
        już nie będzie zerówką skutkowało cofnięciem się dziecka, a
        przynajmniej mniejszym rozwojem niż do tej pory było. Rodzice niby
        mają wybór między pierwszą klasą w szkole a zerówką/niezerówką w
        szkole ale każdy wybór jest zły. Bo pierwsza klasa to siedmiolatki
        już czytające i piszące ( bo były w starej, a raczej jeszcze
        aktualnej zerówce ) a zerówka/niezerówka to brak rozwoju dziecka. Do
        tego jeśli gdzieś się ostanie zerówka/niezerówka w przedszkolu to
        bedzie najpewniej grupą mieszaną z pięciolatkami.
        To jest w tym całym bałaganie bardzo precyzyjna robota, żeby
        osiągnąc swój cel. Teraz jest nacisk na burmistrzów, żeby do szkół
        dzieciaki wywalić o czym świadczy deklaracja rozdawana w
        przedszkolach dająca wybór pomiędzy szkołą a szkołą, a tam gdzie
        jest "inna decyzja" jest również dopisek "adres i numer szkoły"
        jakby ktoś jakąś inną niż ta zamieszczona w ankiecie wybrał. Nie
        wiem czy zdarzają się rodzice, którzy na to się łapią i wpisują
        szkołę, bo tylko taki wybór, ale na to właśnie liczą burmistrzowie z
        resztą świty. Zresztą wyniki ankiet raczej nie będa komisyjnie
        liczone i publikowane. Taka podkładka, że był wybór, bo tak to
        bedzie komunikowane. Jest to obrzydliwe, ale tak to wygląda.
    • hubertyn Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:16
      Jako "Forum Rodziców" (www.forumrodzicow.pl) od ponad pół roku głośno mówimy i
      piszemy o co chodzi rodzicom, którzy chcą realizować obowiązek klasy "0″ w
      przedszkolu. Mówiliśmy o tym w mediach, pisaliśmy oficjalne pisma do MEN-u,
      mówiliśmy o tym na spotkaniach, na których obecna była pani Krajewska - w
      październiku w Warszawie, w grudniu na konferencji w Gdańsku. Nie chodzi o
      czytanie i pisanie. Chodzi o warunki opieki i bezpieczeństwa dla dzieci, chodzi
      o właściwe fundusze i czas na przygotowanie tej zmiany. A pani Krajewska...

      No cóż, za moich szkolnych lat mówiło się: czy ty jesteś głupi, czy tylko
      takiego udajesz?
    • tezbudowlaniec Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:30
      "Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o to,
      żeby ich dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i pisać.
      Żeby ich nie przeciążać. No, to te warunki będą spełnione - mówi
      dyrektor gabinetu politycznego MEN Ligia Krajewska"

      Wypowiedź godna kretyna, albo cwaniaka który manipuluje opinią
      publiczną. Można by sądzić że z Jasia wyrośnie opóźniony w rozwoju
      tłuk, bo poszedł do zerówki, a nie do pierwszej klasy.

      Mam dziecko w przedszkolnej grupie pięciolatków, gdzie przez zabawę
      uczy się czytać i poznaje litery. I bynajmniej nie chodzi mi o to
      żeby się nie uczył, tylko o nieprzystosowanie szkół do opieki nad
      dziećmi, a po lekcjach wspólna świetlica ze starszymi dzieciakami i
      panie opiekunki, które niczego nie widzą, bo akurat patrzyły w inną
      stronę.

      • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:59
        > Wypowiedź godna kretyna, albo cwaniaka który manipuluje opinią
        > publiczną.

        Wbrew pozorom, ta wypowiedź nadaje się do obrony.

        /Gdabski
        • scibor3 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:01
          Tylko wśród fundamentalistów z PO.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:38
      Ależ głupia ta Hall, już Giertych był bystrzejszy. I mówię całkowicie poważnie.
    • mmena Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:40
      - Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o to, żeby ich
      dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i pisać. Żeby ich nie
      przeciążać. No, to te warunki będą spełnione - mówi dyrektor gabinetu
      politycznego MEN Ligia Krajewska.

      Bzdura p. Krajewska. Kompletna bzdura.
      Pokazuje to tylko jak dalece osoby przygotowujace reforme lekcewaza rodzicow.
      Nawet nie zadaly sobie trudu by wysluchac ich argumentow.
      Rodzicom nie chodzi o to, ze 6-latek ma sie uczyc badz nie czytac czy pisac.
      Wiekszosc 6-latkow juz to potrafi niezorientowani urzednicy.
      Rodzicom chodzi o to, ze w przedszkolu dziecko dostanie 5 posilkow, jesli chce
      moze sie w ciagu dnia przespac, mozna je przyprowadzic na 7 rano i zostawic do
      18.00, a toalete ma w tym samym budynku.
      W szkole co najwyzej jest obiad (o ile szkola ma stolowke), spac tam nie mozna,
      a ze swietlicami roznie bywa, zwlaszcza w szkolach wiejskich. A czy p. Krajewska
      slyszala wypowiedzi samorzadowcow mowiacych o tym, ze maja na swoim terenie
      szkoly bez toalet?! Dzieci biegaja do wychodka na zewnatrz. Jak w XIX wieku.
      A czy p. Krajewska zdaje sobie sprawe, ze w przypadku braku swietlicy dziecko
      powinno SAMO (bo przeciez rodzice sa w pracy) dotrzec do szkoly? Droga wiejska
      bez chodnika i oswietlenia. I bez gimbusa.
      Czy w swym ograniczonym mozdzku ktorys z urzedasow pomyslal o tym? Moze powinien
      zamiast wypowiadac bzdury o rodzicach, ktorzy nie chca by ich dzieci umialy
      czytac i pisac.
    • asia-70 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 09:48
      To jest ze strony MEN z dnia 08.01.2009. Skąd informacja o
      likwidacji przygotowania przedszkolnego dla 6 latków? Z tego tekstu
      wynika, że pozostaje, a od 2011 będzie obowiązywał dzieci 5 letnie.


      Sześciolatki do szkoły
      08.01.2009. Zmieniony(08.01.2009.) || A A A

      Trwają prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o systemie
      oświaty. Podczas wczorajszego posiedzenia podkomisji nadzwyczajnej
      Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Samorządu
      Terytorialnego posłowie PO wnieśli poprawkę zwiększającą rolę
      rodziców w procesie obniżania wieku szkolnego.


      Posłowie proponują, aby tak jak w projekcie rządowym, obowiązek
      szkolny dla wszystkich sześciolatków został wprowadzony od 1
      września 2012 roku. W okresie przejściowym, czyli w latach 2009,
      2010 i 2011 o tym, czy dziecko sześcioletnie zostanie uczniem będą
      decydowali rodzice.

      W mocy pozostaje harmonogram obniżenia wieku szkolnego. Oznacza to,
      że od 1 września 2009 roku do szkoły pójdą dzieci sześcioletnie
      urodzone od 1 stycznia do 30 kwietnia, jeżeli taka będzie wola
      rodziców. Przy zapisywaniu dziecka do szkoły nie będzie wymagana
      opinia poradni psychologiczno pedagogicznej, a dyrektor szkoły nie
      będzie mógł odmówić przyjęcia do szkoły. W 2010 prawo to będzie
      dotyczyć dzieci sześcioletnich urodzonych od 1 stycznia do 31
      sierpnia, a w 2011 całego rocznika. Samorząd gminny zgodnie z tym
      harmonogramem będzie miał obowiązek zapewnić miejsca w klasach
      pierwszych dla dzieci sześcioletnich i otrzyma na to środki
      finansowe.

      W bieżącym roku rodzice dzieci sześcioletnich urodzonych po 30
      kwietnia będą również mogli wystąpić o przyjęcie dziecka do szkoły,
      jednak ostateczną decyzję w tym przypadku będzie podejmował dyrektor
      szkoły biorąc pod uwagę, czy dziecko chodziło do przedszkola lub
      innej formy wychowania przedszkolnego oraz warunki organizacyjne
      szkoły. Nie będzie wymagana opinia poradni psychologiczno-
      pedagogicznej.

      Dyrektor szkoły podstawowej, w obwodzie której dziecko mieszka,
      będzie miał obowiązek powiadomienia do 30 marca rodziców dzieci
      sześcioletnich o przysługujących im prawach.

      Sześciolatek, który od 1 września w okresie przejściowym nie będzie
      uczniem szkoły, będzie miał obowiązek rocznego przygotowania
      przedszkolnego w przedszkolu lub innej formie wychowania
      przedszkolnego.

      Od 1 września 2009 dzieci pięcioletnie będą miały prawo do
      wychowania przedszkolnego, realizowanego w przedszkolu lub innej
      formie wychowania przedszkolnego. Od 1 września 2011 wprowadzony
      zostanie obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego dla dzieci
      pięcioletnich.

      • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:01
        > Z tego tekstu
        > wynika, że pozostaje, a od 2011 będzie obowiązywał dzieci 5 letnie.

        Bo tak właśnie jest. Z tym że niektóre samorządy z własnej inicjatywy planują tę
        resztówkę 6-latków przenieść do szkoły, żeby było miejsce w przedszkolach dla
        5-latków, którym w sposób oczywisty się ono w takim układzie bardziej należy.

        /Gdabski
    • sir.drinkalot Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:07
      Na tym wlasnie polega tragedia naszego narodu, mamy takich politykow jakich
      wybralismy i na jakich zasluzylismy. I bedzie tak tak dlugo dopoki sie nie
      nauczymy odsiewac glupoty czego serdecznie nam zycze :|
      • gobi05 mamy takich politykow 15.01.09, 09:16
        Wiem, że to nie to forum, ale to ty
        zacząłeś:
        > Na tym wlasnie polega tragedia naszego narodu, mamy takich politykow jakich
        > wybralismy i na jakich zasluzylismy

        Otóż to nie jest prawda, bo wybieramy spośród
        polityków pozostawionych nam przez Jaruzelskiego.
        To generał utworzył obecną klasę polityczną,
        i możemy sobie głosować na kogo chcemy,
        ale wybierzemy ludzi generała.
    • darmen987 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:15
      Moje dziecko pójdzie do szkoły gdy będzie miało 7 lat.A oszołomy z rządu mogą
      mnie w pompkę cmoknąć.
    • szarak1111 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 10:38
      Oto cała Polska.
      Zamiast rządzący zmieniać programy szkolne to "mieszają" i wysyłają małe dzieci
      do nieprzygotowanych szkół, w których panuje przemoc.
      Podobną głupotą było powstanie gimnazjów.
    • seznam Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:03
      W MEN chyba wszyscy powinni ponownie zacząć edukację od zerówki. Jak słucham
      ich bredzenia to dochodzę do wniosków, że tam biorą tylko osoby
      niepełnosprawne umysłowo, albo kompletnie niedouczone bez matury. Pani
      Krajewska będzie mówiła o co chodzi rodzicom, którzy nie chcą posyłać
      wcześniej dziecka do szkoły. Rozwiązania są dwa: kretynka udaje, że nie wie o
      co chodzi, albo nie udaje i jest kretynką kompletną. Zamiast głupiego gadania
      wzięliby się lepiej do roboty, przygotowali szkoły na przyjęcie sześciolatków
      i dopiero wówczas zrobili reformę np. za dwa, trzy lata. U nas jak zwykle
      odwrotnie Najpierw reforma, a jak już dzieci będą w szkole to się zobaczy co z
      nimi zrobić. Chore!
      Zupełnie na marginesie. Przy pierwszych śniegach po Bożym Narodzeniu
      przechodziłem Szucha. Pod MSZ i prywatnymi posesjami odśnieżone, pod MEN
      zalegał nietknięty śnieg na którym można było wywinąć orła. Do roboty gamonie,
      za łopaty jak na nauczaniu się nie znacie, a nie reformy robić!.
    • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:11
      > Rodzicom dzieci chodzi o to, aby ZOSTAŁO TAK JAK JEST

      A więc właśnie o tym mówi p. Krajewska. I jak tak mówię, bo nie sposób
      zaakceptować argumentacji niektórych rodziców, którzy swój sprzeciw uzasadniają
      sprawami infrastruktury szkolnej - tak jakby jej obecnie 7-latkom w zbliżonym
      stopniu nie brakowało.

      /Gdabski
      • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:14
        OK, ten post jest trochę bez sensu, proszę nie komentować ;) W każdym razie jest
        trochę racji w tym, co p. Krajewska mówi.

        /Gdabski
      • hubertyn Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:18
        gdabski napisał:

        > I jak tak mówię, bo nie sposób
        > zaakceptować argumentacji niektórych rodziców, którzy swój sprzeciw uzasadniają
        > sprawami infrastruktury szkolnej - tak jakby jej obecnie 7-latkom w zbliżonym
        > stopniu nie brakowało.

        To poprawmy najpierw tę infrastrukturę, a potem zróbmy reformę!

        Nb. między 6 a 7-latkiem jest bardzo duża różnica w rozwoju. 7-latki są bardziej
        dojrzałe emocjonalne, radzą sobie w sytuacjach, w których 6-latki się gubią.

        7-letni syn moich znajomych chodzi do pierwszej klasy w SP nr 9 w Sopocie. Lubi
        lekcje, lubi swoją panią. Bardzo nie lubi zostawać po lekcjach w świetlicy,
        która jest ciasna i jest w niej strasznie głośno. Mama dziecka mówi, że teraz
        mają z tym problem. Gdyby poszło do tej świetlicy rok wcześniej - byłoby dramat.
        • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:35
          > Nb. między 6 a 7-latkiem jest bardzo duża różnica w rozwoju. 7-latki są bardziej
          > dojrzałe emocjonalne, radzą sobie w sytuacjach, w których 6-latki się gubią.

          Nie jestem ekspertem, owszem, ale trudno mi właśnie uwierzyć, że różnica AKURAT
          między tymi dwoma rocznikami jest taka ogromna.

          > To poprawmy najpierw tę infrastrukturę, a potem zróbmy reformę!

          Robimy to, na co nas stać.

          /Gdabski
          • hubertyn Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 11:49
            gdabski napisał:

            > Nie jestem ekspertem, owszem, ale trudno mi właśnie uwierzyć, że różnica AKURAT
            > między tymi dwoma rocznikami jest taka ogromna.

            Ale ja wcale nie mówię, że właśnie między AKURAT 6 i 7-latkiem jest ogromna
            przepaść. Do 7-go roku życia w każdym roku dokonują się rewolucyjne zmiany.
            Noworodek nie potrafi nic, jednoroczne dziecko potrafi chodzić, 2-latek zaczyna
            mówić, 3-latek jest gotowy do zabawy w grupie w przedszkolu i tak dalej. Nie
            jestem ekspertem - ale widzę to po swoich dzieciach i interesuję się tym, co
            mówią psycholodzy.

            > > To poprawmy najpierw tę infrastrukturę, a potem zróbmy reformę!
            >
            > Robimy to, na co nas stać.

            A stać nas na tę reformę?

            Zwłaszcza w sytuacji, gdy
            a/ w Gdańsku jest nakaz Sanepidu na wyremontowanie obiektów edukacyjnych na
            kwotę 330 mln zł, a budżet na remont szkół wynosi ok. 32 mln. Miasta nie stać
            nawet na niezbędne remonty szkół!
            b/ standardowym tekstem na pierwszej wywiadówce jest "musimy się złożyć na
            firanki, żaluzje, papier do ksero, tatusiów proszę o pomalowanie krzesełek w
            którąś sobotę". Dziurę budżetową w edukacji zapełniają - chcąc, nie chcąc -
            rodzice...

            Stać nas?
            • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:10
              > Ale ja wcale nie mówię, że właśnie między AKURAT 6 i 7-latkiem jest ogromna
              > przepaść.

              Jeśli nie ma jej AKURAT między 6- i 7-latkiem, to znaczy, że wymagania obu nie
              powinny być znacząco rozbieżne - a patrząc na wymagania niektórych rodziców
              standard obsługi dla jednego i drugiego to jak niebo i ziemia.
              Że się zacytuję:

              "Powtarzałem wielokrotnie, że
              problem wyposażenia szkół nie jest bezwzględnie związany z obniżeniem wieku
              szkolnego. Jeśli obecnie 7-latki mogą chodzić do takich szkół, jakie są, to
              6-latki w znacznym stopniu też mogą. Różnica między jednymi i drugimi dziećmi
              nie jest, jak sądzę, przepaścią, a konieczne środki finansowe na inwestycje
              winny być proporcjonalne do tej różnicy. Z całą pewnością zaś jakieś inwestycje
              w infrastrukturę są w związku z tą reformą czynione.

              Generalnie staram się w myśleniu trzymać reguły, że wysłanie sześciolatków do
              szkoły oznacza to właśnie: wysłanie sześciolatków do szkoły, a nie przeniesienie
              do niej najwyższej grupy przedszkola. Inne spojrzenie jest nie do utrzymania,
              jeśli cała oświata ma nadal trwać 12 lat. Stąd wynika, że pewnych przedszkolnych
              przywilejów trzeba się w takiej sytuacji zrzec. Ma to rozumowanie zastosowanie
              także do podstawy programowej i innych aspektów reformy."

              > A stać nas na tę reformę?

              Można nic nie robić. Można też w ramach posiadanych możliwości próbować zrobić
              coś. I taką właśnie próbę tu widzę. Ja się nie upieram, że w tym momencie akurat
              tego nam trzeba najbardziej, ale nie sądzę też żeby bilans był kosztów/korzyści
              ujemny.

              > Dziurę budżetową w edukacji zapełniają - chcąc, nie chcąc -
              > rodzice...

              Szczególnie, gdy muszą płacić za przedszkole, albo też nie płacą bo ich nie
              stać. To wcale nie jest takie jednoznaczne.

              /Gdabski
              • nstemi Proszę konkretnie... 14.01.09, 14:37
                wymienić korzyście jakie DZIECIOM przyniesie ta reforma. Broni jej Pan tak
                gorąco na rzomaitych forach, więc proszę powiedzieć.

                Po drugie, napisał pan, ze nie jest ekspertem i nie wie pan jaka jest różnica
                między dzieckiem 6 a 7 letnim. Zatem nie jest Pan ani pedagogiem, ani
                psychologiem ani nawet rodzicem dzieci w tym wieku. Więc jakim prawem się Pan
                wypowiada, wszędzie tam gdzie tylko pojawia się coś o edukacji?! Jest Pan
                technokratą, urzędasem, przekonanym o swojej wszechwiedzy z pogardą dla tępego
                tłumu, który nie chce zrozumieć reformy? Który się nie godzi na eksperymenty na
                małych dzieciach u progu edukacji?

                • gdabski Re: Proszę konkretnie... 14.01.09, 17:25

                  > wymienić korzyście jakie DZIECIOM przyniesie ta reforma.
                  > Broni jej Pan tak
                  > gorąco na rzomaitych forach, więc proszę powiedzieć.

                  1) No pewnie, bo można być tylko za albo tylko przeciw, innej możliwości nie ma.
                  Dziwi tym bardziej, że podobno więcej niż jeden mój wpis na forum jest Pani znany.
                  2) Właśnie dlatego, że nie jestem "technokratą, urzędasem" nie mam obowiązku
                  wyjaśniania wszystkiego na żądanie. Proszę sobie poszukać odpowiednich informacji.

                  /Gdabski
                  • owocoskala Re: Proszę konkretnie... 14.01.09, 18:50
                    Proszę sobie poszukać odpowiednich informac
                    > ji.
                    A mnoże po prostu płaci ci ministerstwo za te wpisy? Dla Twojej
                    informacji - róznica między 6 a 7 -latkiem jest własnie ogromna
                    jeśli chodzi o przystosowanie do tych sytuacji które spotkają go w
                    szkole. Ja akurat posłałam 6-letnią córke do szkoły, co nie zmienia
                    faktu ze ROZUMIEM INYYCH - nie wszystkie dzieci nawet w pierszej
                    klasie, a więc w wieku 7 lat były gotowe do takiej zmiany. Z
                    niektórymi w ławkach musiały siedziec matki! Szkoły nie są
                    bezpiecznym miejscem - dla twojej informacji rocznie odnotowywanych
                    jest ok 500000 wypadków. Jeśli poślemy tam młodsze dzieci na kóre
                    nie bedzie miał kto uważać, bo nie ma kto,(w nietkórych szkołach
                    nawet pielęgniarki nie ma) te liczby wzrosną.
              • shell2410 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 21:18
                "Szczególnie, gdy muszą płacić za przedszkole, albo też nie płacą bo
                ich nie stać. To wcale nie jest takie jednoznaczne."
                Płacę za przedszkole, bo dziecko ma tam zapewnione trzy posiłki i
                całodzienną opiekę. O świetnych warunkach rozwoju nie wspomnę, bo i
                po co, skoro wiadomo, że szkoła zapewni mu lepsze.
                Posyłając dziecko do szkoły i chcąc mu zapewnić NORMALNE warunki
                życia zrezygnowałam z pracy na cały etat zamieniając go na 3/4.
                Uwierz, że przedszkole wychodzi taniej... A nie wyobrażam sobie,
                żeby dzieciak kwitł w świetlicy do siedemnastej. Jeżeli moim zdaniem
                świetlica to zło konieczne dla siedmiolatka, to tym bardziej dla
                dziecka rok młodszego. Tak szumnie określana edukacja dla
                sześcilatka trwa 2-3 godziny, a co potem? Mam zacząć pracować na pół
                etatu czy zwolnić się z pracy? Tak naprawdę dziecko spędzi więcej
                czasu na "nicnierobieniu" w świetlicowym hałasie niż na zajęciach
                lekcyjnych. To jest ta łaska od rządu? Czy też ich wielki dar?
                Dochodzi kwestia wakacji, ferii, wszystkich świąt, dni nauczyciela,
                dni patrona itp,itd czyli dni, w których trzeba stawać na głowie,
                żeby zapewnić dziecku opiekę. Bardzo dziękuję za dostarczenie mi
                tych atrakcji o rok wcześniej.
      • kasia791210 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 16:30
        gdabski napisał:

        > > Rodzicom dzieci chodzi o to, aby ZOSTAŁO TAK JAK JEST
        >
        > A więc właśnie o tym mówi p. Krajewska. I jak tak mówię, bo nie
        sposób
        > zaakceptować argumentacji niektórych rodziców, którzy swój
        sprzeciw uzasadniają
        > sprawami infrastruktury szkolnej - tak jakby jej obecnie 7-latkom
        w zbliżonym
        > stopniu nie brakowało.
        >
        > /Gdabski

        Człowieku czy Ty nie czytałeś tego co powiedziała ta kiebieta?

        Jeśni nie to ja Ci to napiszę jeszcze raz
        "- Przecież rodzicom, którzy protestują przeciw reformie, chodzi o
        to, żeby ich dzieci zbyt szybko nie zaczęły się uczyć czytać i
        pisać. Żeby ich nie przeciążać. No, to te warunki będą spełnione -
        mówi dyrektor gabinetu politycznego MEN Ligia Krajewska."
        Czego tu nie zrozumiałeś?
        Rodzicom właśnie chodzi o ifrastrukturę o potrzeby dzieci o to że
        nie będzie miał się kto nimi opiekować przez cały czas ich pobytu w
        szkole również na szkolenej stołówce gdzie będą inni uczniowie ze
        starszych klas, na boisku i tak dalej ...
        ile razy trzeba to powtarzać


    • indywidualismus Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:05
      mamawikunia napisała:

      > Ręce opadają jak się czyta wypowiedzi urzędników MEN, Hall i Krajewskiej!
      > Szalone plany reformy edukacji nie udały się w 100% więc teraz MEN pokazuje
      > swoją złośliwą i chorą twarz.
      Zgadzam się w 200%


      >
      > POLSKA TO KRAJ CHORYCH URZĘDNIKÓW I POLITYKÓW.
      > DLACZEGO MY ICH CIĄGLE WYBIERAMY ?!

      Bo nie mamy lepszych?
      Bo jakby się znaleźli lepsi, to by nas zagonili do roboty, a tego nie lubimy?
    • aa_6 Pani Minister, co z tego, że Pani 14.01.09, 12:07
      logicznie rozumuje i odpowiada? Cokolwiek by Pani nie zrobiła,
      zawsze będzie to komuś przeszkadzać. Po prostu ręce opadają. Ale
      jeśli nie zacznie się zmieniać tego kraju teraz, to już nigdy nie da
      się go naprawdę unowocześnić. Okazuje się, że po 1989 roku głupota i
      nieuctwo reprodukują się zaskakująco szybko.
    • alabama8 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:13
      Reforma MEN to właściwie książkowy przykład na to jak można
      zmarnować całkiem dobry pomysł zaczynając reformę od d..y strony. A
      zaczęto faktycznie od końca.
      Powinni zacząć od gruntownego przygotowania szkół (plus długo
      działające świetlice - przynajmniej tak jak przedszkola -
      sześciolatek jeszcze sam do domu nie wróci).
      Dopracowania reformy programowej bez łączenia roczników - np.
      obowiązkowa zerówka w szkole, którą można by nazwać klasą I.
      Obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne dla 5-cio latków
      wprowadzone dla wszystkich dzieci (bo obecnie młodzież z rocznika
      2003 nie ma prawa do zerówki - albo I klasa albo powtarzanie
      programu dla 5-cio latków).
      A tak, zaczęto od końca z założeniem że jakoś to będzie, a samorządy
      poradzą sobie ze wszystkim przez 2 miesiące wakacji. Mamy styczeń!
      Niejasną sytuację i perspektywę wielkiej zmiany za kilka miesięcy. A
      o faktycznym wyglądzie reformy szkoły i przedszkola nie wiedzą nic.
      • aa_6 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:21
        alabama8 napisała:

        > Reforma MEN to właściwie książkowy przykład na to jak można
        > zmarnować całkiem dobry pomysł zaczynając reformę od d..y strony.
        A
        > zaczęto faktycznie od końca.
        > Powinni zacząć od gruntownego przygotowania szkół (plus długo
        > działające świetlice - przynajmniej tak jak przedszkola -
        > sześciolatek jeszcze sam do domu nie wróci).
        > Dopracowania reformy programowej bez łączenia roczników - np.
        > obowiązkowa zerówka w szkole, którą można by nazwać klasą I.
        > Obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne dla 5-cio latków
        > wprowadzone dla wszystkich dzieci (bo obecnie młodzież z rocznika
        > 2003 nie ma prawa do zerówki - albo I klasa albo powtarzanie
        > programu dla 5-cio latków).
        > A tak, zaczęto od końca z założeniem że jakoś to będzie, a
        samorządy
        > poradzą sobie ze wszystkim przez 2 miesiące wakacji. Mamy styczeń!
        > Niejasną sytuację i perspektywę wielkiej zmiany za kilka miesięcy.
        A
        > o faktycznym wyglądzie reformy szkoły i przedszkola nie wiedzą nic.

        Proszę o przywróceniu PRL w trybie natychmiastowym!
      • janek344 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:29
        alabama8 masz dużo racji ale winy nie ponosi rząd tylko my wszyscy
        czyli nie dojrzałe do naszych czasów społeczenstwo. Nie doceniamy naszych
        dzieci i chcemy im wyrządzić krzywdę.Czasy obecne wymagają wiedzy od coraz to
        młodszych obywateli.
        • lidia.d Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:47
          Oczywiście zgadzam się, że dzieci muszą się teraz może nie tyle
          więcej, ale inaczej uczyć niż to było w naszym przypadku. Bardzo bym
          chciała, żeby mój synek poznawał świat, uczył się czytać i pisać
          (zresztą już się uczy - jako 5-latek w przedszkolu). Ale naprawdę
          wolałabym, aby to odbywało się w przedszkolu, gdzie nauka jest
          przeplatana zabawą, gdzie ma 3 regularne i zbilansowane posiłki,
          plac zabaw i nauczycielki, z którymi jest przez cały dzień.
          Do tego ma angielski, rytmikę, taniec, pantomimę, spotkania z
          garncarzem i ekologiem.
          Jaka szkoła zapewni dziecku takie warunki?
          Proszę się nie dziwić, że rodzice walczą o to, żeby ich dzieci
          uczyły się w jak najlepszych warunkach. W końcu chodzi o to, aby
          dzieci chciały się uczyć!
    • wj_2000 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:49
      Ludzie, zrozumcie problem! Po latach "chudych" jeśli chodzi o urodzenia dzieci,
      przyszły lat temu 3, czy 4 lata "tłuste". Zaczęły rodzić kobiety z wyżu z
      początku lat osiemdziesiątych.

      Z punktu widzenia nas wszystkich JEST RACJONALNE by przesunąć jeden rocznik z
      przedszkoli KTÓRYCH BRAKUJE do szkół, które są pustawe.

      Spełnienie Waszych życzeń, by Waszych sześciolatków zostawić w BUDYNKACH
      przedszkolnych w zerówkach oznaczać by musiało, że dla około 1/3 małych dzieci
      BRAKNIE MIEJSCA.

      Jak ktoś nie chce swojego dziecka ze stycznia, czy lutego roku 2003 (młodszego
      zaledwie o miesiąc czy dwa od siedmiolatka z grudnia 2002, który bez gadania d
      pierwszej klasy pójdzie) posłać w nadchodzącym wrześniu do pierwszej klasy, to
      ma wybór. Dziecko pójdzie do ZERÓWKI W SZKOLE, a do pierwszej klasy za rok.
      Osobiście polecam posłać do szkoły! Przekonałem do tego swoją synową, z
      najszczerszego przekonania że to jest lepiej słuszniej i mądrzej.

      To nie Pani Minister jest "tępa". To Wy jesteście tępi, że tego nie rozumiecie.
      • wj_2000 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 12:55
        Napisałem:
        > Osobiście polecam posłać do szkoły!

        Chodziło mi o posłanie do PIERWSZEJ klasy, a nie do budynku szkoły.
        Zerówka w budynku szkoły to jeszcze nie szkoła a "przedszkole w budynku szkolnym".
      • rpuklo Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 14:25
        Szkoły pustawe? Gdzie? Moja córka chodzi do peirwszej klasy w dwóch
        oddziałach jest po 34 dzieci. Na świetlicy około 200 i do tego trzy
        Panie Świetliczanki. Tragedia. Jeśli do szkoły nagle dojdą jeszcze
        dwa roczniki nie wiem jak to będzie wyglądało.
      • wj_2000 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 14:37
        wj_2000 napisał:
        > Z punktu widzenia nas wszystkich JEST RACJONALNE by przesunąć jeden rocznik z
        > przedszkoli KTÓRYCH BRAKUJE do szkół, które są pustawe.

        Powinienem rozwinąć szerzej tę myśl, bo nie chodzi tylko o to, że jest wyż, ale
        o to, że celowość przesunięcia nauki z lat 7-19 na lata 6-18 jest SAMA W SOBIE
        racjonalna. I zamierzana od dawna, choć może nie wystarczająco nagłaśniana.
        Jeśli to przesunięcie MA nastąpić to TERAZ jest jedyny rozsądny moment.
        Można narzekać, że wiedząc o tym doskonale, nie zintensyfikowano bardziej
        wcześniejszych przygotowań. Ale to w demokracji tak jest, że władza ma
        perspektywę kilkuletnią, a niekiedy tylko dwuletnią. Sprawy trudne spychane są w
        nieokreśloną przyszłość.
        Różne drobne niedociągnięcia na tym polu nie POWINNY zablokować tej reformy i
        chwała Pani Hall, że to robi DLA NASZEGO WSPÓLNEGO DOBRA, a nie dla osobistej
        popularności.
        Odsuwanie reformy o kila lat i budowanie w tym czasie NA GWAŁT przedszkoli,
        które po kolejnych kilku latach staną się zbędne TO BYŁBY NONSENS.
        Trzeba sobie powiedzieć wyraźnie. Sześciolatkom wymawiamy w roku 2009 prawo do
        PRZEDSZKOLA (w przedszkolu jako budynku). Przecież i tak wiele dzieci odchodzi
        od bram przedszkolnych z kwitkiem! A w nadchodzącym wrześniu byłby już ich legion!
        Jeśli macie pomysły co polepszyć dla Waszych dzieci 6 letnich, to kombinujcie
        przy założeniu, że ich los będzie się realizował w BUDYNKU SZKOŁY. Nie ma
        dyskusji. Bo inaczej rzeszy 5 latków musiałoby się kazać pocałować klamkę.

        JAK NIE TERAZ TO KIEDY?
        • sykreczka Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 16:42
          wj_2000 napisał:
          > JAK NIE TERAZ TO KIEDY?
          odpowiedź brzmi: WCALE!!!

          Niech zostanie tak jak jest, nie wpychajmy dzieci na siłę do kiepsko
          funkcjonujących szkół. Trzeba stworzyć siec punktów przedszkolnych w
          tymczasowych budynkach, a nie budować nowe na parę lat.

          A w szkołach, ze względu na wszystkich uczniów, a nie tylko najmłodszych, trzeba
          poprawić standardy szkolnych ubikacji (by nie odstraszały brudem) i świetlic (by
          nie były tylko zatłoczoną przechowalnią)!!!
          • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 17:27
            > Trzeba stworzyć siec punktów przedszkolnych w
            > tymczasowych budynkach, a nie budować nowe na parę lat.

            I w tych tymczasowych przedszkolach to niby będzie te 5 posiłków dziennie,
            ogród, plac zabaw, etc.? Fantazja!

            /Gdabski
        • e-me Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 16.01.09, 00:27
          Szanowny Panie! Dobrze, że nie lubi Pan mieć zawsze racji - bo nie
          ma! Ta reforma to nie PRZESUNIĘCIE nauki z lat 7-19 na lata 6-18.
          To jej skrócenie z lat 6-19 do 7-18. Dobrze wiem jak wiele mój syn
          nauczył się gdy chodził do zerówki (w przedszkolu) zaledwie 2 lata
          temu. I proszę mi zaraz nie wytykać, że przecież pięciolatki będą
          objęte obowiązkiem przedszkolnym, co miałoby zastąpić (?) obecną
          zerówkę. Zapewniam, że obecnie pięcioletnie dzieci uczęszczające do
          przedszkoli również się uczą (m.in. wszystkich liter drukowanych,
          czytania) a mimo to mają co robić w zerówce.
          Patrzę także na problem z drugiej strony - jako wykładowca wyższej
          uczelni technicznej. Z przerażeniem patrzę jak kolejne roczniki
          studentów (a trafiają do nas jedni z najlepszych) reprezentują
          coraz niższy poziom przygotowania z zakresu przedmiotów ścisłych.
          Programy nauczania są przeładowane zatem "obcina się" część
          materiału (od siostry - nauczycielki matematyki - wiem, że niedługo
          z programu liceów może zniknąć trygonometria). Skrócenie edukacji o
          rok bedzie wymagało kolejnych cięć. Nie widzę możliwości żeby tacy
          absolwenci byli lepiej przygotowani do studiów lub podjęcia pracy.
          A co do brakujących przedszkoli - zaledwie kilka lat temu w moim
          mieście ochoczo polikwidowano wiele z nich (mimo protestów
          rodziców). Szkoda, że nie jest równie łatwo otworzyć je na powrót...
          • e-me Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 16.01.09, 00:41
            e-me napisała:

            > Szanowny Panie! Dobrze, że nie lubi Pan mieć zawsze racji - bo
            nie
            > ma! Ta reforma to nie PRZESUNIĘCIE nauki z lat 7-19 na lata 6-18.
            > To jej skrócenie z lat 6-19 do 7-18.

            Oczywiście miałam napisać: "To jej skrócenie z lat 6-19 do 6-18."
    • brzezozka Gdyby dzieci uczyły sie od 6 roku życia 14.01.09, 13:12
      to może PiS miałby więcej normalnych wyborców a nie takich głąbów jak obecnie,
      jaka to różnica zerówka czy szkoła?
      • dawan1 Re: Gdyby dzieci uczyły sie od 6 roku życia 14.01.09, 15:27
        Dzieci mówią, że kto się tak przezywa ten się twk nazywa. Więc
        jesteś sam głąbem, a do zerówki w szkole chodzą dzieci, dla których
        nie ma przedszkoli lub rodziców nie stać na zapłacenie za
        przedszkole. Zerówki w szkole są upychane po kątach, które się mają
        nijak do warunków w przedszkolu.
        • brzezozka nożyce się odezwały 14.01.09, 16:46
      • ceo2zlo Re: Gdyby dzieci uczyły sie od 6 roku życia 15.01.09, 00:11
        > jaka to różnica zerówka czy szkoła?

        Taka jak między studiami, a liceum.
        Niby i tu i tu nauka, a jednak trochę inna, inna kadra pedagogiczna (nie ujmując
        nic nauczycielom szkół średnich), inne wymagania, inne warunki nauki.
    • ewusia13 dlaczego tak kłamią?! 14.01.09, 15:21
      od września 2009 roku do szkoły maja iść dzieci tylko urodzone miedzy
      01-04.2003!!! oczywiście jeśli rodzice wyrażą na to zgodę...
      dzieci urodzone po 1 maja 2003 idą do zerówki i nikt nie może ich zmusić do
      pójścia do szkoły
    • dawan1 Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 15:32
      To co proponuje MEN to tzw. dobrowolny przymus.Już to kiedyś
      przerabialiśmy choćby np. przy dobrowolnej przynależności do partii
      lub związków zawodowych.
    • kamilkka30 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 15:50
      Jestem mamą dziecka z czerwca 2003r. Z jednej strony irytuje mnie
      chaos związany z całą reformą, a z drugiej strony po zapoznaniu się
      z nowym programem nauczania chciałbym, aby moje dzieci uczyły się wg
      nowego programu. Coś, za coś :(
    • computerro Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 16:04
      W jaki sposób 6-letnie dziecko ma samodzielnie skorzystać z
      publicznej toalety? Toaleta w szkole ma cechy toalety publicznej.
      Często bywa obsikana i brudna. Kto miałby pomóc dziecku w takim
      problemie? W przedszkolach jest inaczej: trzy panie czuwają nad
      sposobem korzystania przez dzieci z toalety, bo jest ona w obrębie
      sali. Ustępy dostosowane są do wzrostu dzieci. Z jednej łazienki
      korzysta zawsze ta sama grupa dzieci.
      Kto będzie leczył rzęsistka, zapalenie sromu itp? A jak sześciolatek
      usiądzie na brudnej od ekskrementów desce, to co ma zrobić
      nauczyciel? Dzwonić do rodziców do pracy, żeby zabrali i umyli
      dziecko?
      Uważam, że 6-latek potrafi samodzielnie korzystać z toalety ale
      czystej i bezpiecznej, jak w domu czy przedszkolu. A w szkołach z
      reguły takich nie ma.
      • sykreczka Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 16:31
        niestety to nie dociera do pracowników Ministerstwa
      • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 17:29
        > W jaki sposób 6-letnie dziecko ma samodzielnie skorzystać z
        > publicznej toalety?

        Mniej więcej w taki sam sposób jak obecnie 7-letnie. Koniec tematu, bo reszta
        postu nadaje się do kabaretu.

        /Gdabski
        • shell2410 Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 19:13
          A pięcioletnie w taki sam sposób jak o rok starsze i tak dalej...
          Kabaret owszem. Tylko każdego śmieszy co innego.
          • zgnieciona Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 15.01.09, 01:02
            Nie wiem jak wy, ale ja małam kiedyś 56 lat. I gdyby ktos miał by mi
            wtedy pomagac w korzystnaiu z toalety, spaliłabym sie ze wstydu...
            Uraz na całe zycie. A że na publicznym kiblu się nie siada, tez nikt
            nie musiał mi tłumaczyć. Po prostu dziecko trzeba nauczyć dbania o
            higiene osobistą, każde. to i toalety będa czystsze.
            • computerro Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 16.01.09, 00:00
              Dzieci w przedszkolu siadają na sedesie, korzystając z toalety.
              Toalety są czyste gdyż na bieżąco są kontrolowane przez personel
              pomocniczy nauczycielek. Dzieci mogą więc czuć się w pełni
              samodzielne i oczywiście nie palą się ze wstydu.
              Natomiast jeśli któreś z dzieci zgłosi, że zastało brudną toaletę,
              nauczycielka może zwrócić uwagę dziecku, które toaletę zabrudziło i
              poradzić, jak zapobiec takiej sytuacji w przyszłości.
              A Pani Zgnieciona mając 5-6 lat nie musiała korzystać z toalety w
              szkole, ponieważ w tym wieku prawdopodobnie uczęszczała właśnie do
              przedszkola.
        • starosta Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 19:15
          Nie do końca do kabaretu, bo opisany w poście stan toalet w
          podstawówkach nie jest wyssany z palca.
        • ciccic Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 19:22
          A skąd ta wiedza o umiejętnościach sześciolatków, jeśli można
          spytać? Bo już kilka razy widziałam, że uznajesz, że między
          dzieckiem sześcioletnim i siedmioletnim nie ma żadnej różnicy.
          Rozumiem, że generalnie coś takiego jak rozwój nie istnieje?
          Pięciolatek to tak jak sześciolatek, cztero jak pięcio itp. To może
          załatwmy sprawę od razu i skoro brakuje żłobków, dajmy niemowlęta do
          zerówek.
          • gdabski Re: Ania się w szkole uczy, a Jaś się bawi 14.01.09, 21:19
            Zbiorczo odsyłam: powyżej zacytowałem swój dawny post, w którym mowa o
            proporcjonalności zakresu wymagań wobec infrastruktury szkolnej w odniesieniu do
            6- i 7-latków i zakresu koniecznych w związku z tym inwestycji.
            Nie neguję różnicy, nie jestem natomiast w stanie zaakceptować list żądań
            wysuwanych przez niektórych rodziców.

            /Gdabski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka