-
Jako dziecko użytkujące ku rozpaczy (jak mniemam) moich rodziców
adapter, zapamiętałam mnóstwo ciekawych piosenek.
Fanką zostałam już w wieku lat czterech - w stercie płyt z
czerwonymi kapturkami i kopciuszkami znalazła się płyta-biały kruk -
Mireille Mathieu "Ein einen Sonntag in Avignon". (Mam ją zresztą do
dziś jako pamiątkę, bo odtwarzać jej się już nie da.) To była moja
pierwsza idolka - latałam po domu ze skakanką (mikrofon)
powtarzając: "Mireczka, moja Mireczka" :))
Kiedy...
-
co sobota z "Gazeta".
Plyta 1 juz 23 sierpnia.
-
Droga redakcjo!
Mam następujący problem i liczę na Waszą poradę.
Otóż wracałam sobie dziś z pracy razem z kolegą. Podwoził mnie. Gdy tylko
wsiedliśmy do samochodu, włączył odtwarzacz, w którym miał płytę z piosenkami
Brassensa (po polsku) i na cały regulator puścił "Maję".
Ja nie wiem, czy to miała być jakaś aluzja?
Albo propozycja?
Co mam o tym myśleć?
Z poważaniem
Wierna Czytelniczka.
P.S. Może jeszcze takie małe wyjaśnienie.
"Maja" Brassensa nie ma nic wspólnego z "...
-
Wiem, że był tu już wątek o tym, czego słuchamy. Wyjątkowo jestem
dziś w nastroju mocno refleksyjnym, od rana podpieram się ulubionymi
kawałkami muzycznymi w zalezności od samopoczucia. Czy wy też macie
czasem tak, że dane miejsce, sytuacja, wykonywana czynność, czy pora
dnia wymagają oprawy konkretnego utworu muzycznego? Właśnie po raz
szósty odtwarzam fortepianowy koncert Griega. Odcinek trasy
tramwajowej przy Ogrodzie Saskim dżwięczy jedną z piosenek
Beatlesów, bo gdy jeździł...
-
Pierwsza jesienna niedziela, a w słońcu na termometrze: +30 (stopni
Celsjusza). I oby tak do grudnia, nie? Potem może być zima do marca, żeby
narciarzom źle nie było i znowu lato. W lesie - bajka! Zaczyna się robić
kolorowo, dokuczliwe owady znikły, wiewiórki latają, jak z pieprzem, szykując
zapasy, cudownej pięności badylki (te do wiechci) same pchają się w oczy, a
grzyby wskakują do koszyka, jak oszalałe. Tylko letniego ćwierkolenia ptaków
brakuje do pełni szczęścia. Posłuchałam...