wlasnie slucham "11:11" i coraz bardziej mi sie podoba. niby w jej glosie nie
ma nic specjalnego. niby muzycznie nic nowego. niby aranzacyjnie bardzo
minimalistycznie - glownie klawisze i tyle. bardzo kameralnie. dobre teksty,
ciekawe wokalizy. jednym slowem regina daje rade. takie zderzenie lajtowej
tori z yamagata, ktorej zabrali cale tlo i zostawili sam fortepian:]