Natknęłam się niedawno na Miasto Kobiet a w nim temat o nas, internautach a
konkretnie forowiczach.
Rogalska, Młynarska, Leszczyński, młody Dowbor i ktoś tam jeszcze dyskutowali
o tym jacy my jesteśmy sfrustrowani, ile się z nas wylewa jadu. Rozmawiali o
naszym ubogim życiu, o naszym ograniczeniu.
Tylko dlatego, że gwiazdy siedzące w studio są czasem krytykowane.
Okazuje się, że to, że mamy o kimś złe zdanie świadczy od razu o naszej
frustracji i braku realnego życia. :D
Czyli co?...