Jutro mam bardzo ważny egzamin z rachunkowości. Nie zdam. Czumu tak
sądzę? Bo nie mogę się nic nauczyć. Górka mi się skończyła jakiś
czas temu i pamiętam tylko to, czego się wtedy nauczyłam. Dalej nie
wiem nic.
Moja mama ciągle mi powtarza, że na pewno wszystko będzie dobrze i
pyta czemu ja myślę że nie. Jakoś nie chce jej wtajemniczać w
szczegóły.
Psychoteriapia pomogła mi zrozumieć, że taka porażka to nie koniec
świata. Tylko, ze to wcale nie jest pocieszające.
Po co to pisze...