Wróciłam właśnie z katedry... Tyle ludzi, tysiące. Nikt nikomu nie kazał, a
przyszliśmy - ze zniczami, ze swoją pamięcią, z ogromnej potrzeby bycia razem.
Kiedy nadeszła godzina 21,37, kiedy zabrzmiała Barka, zrobiło się tak cicho,
tak cicho. Wiem, że ludzie nie są aniołami, ale takie chwile pokazują
niezbicie, że mają ogromne pokłady dobra.
A potem jechałam al. jana Pawła II. Cała rozświetlona zniczami. Jest mi i
smutno, i lekko. Płacz po Wielkim i Dobrym Człowieku jest dobry. Ludzie,...