Co z nich za stróże prawa jeśli karali za nie respektowanie
nieistniejących znaków drogowych? Ale cóż, przecież łatwo wlepić
mandat takiemu co wjechał pod prąd, szczególnie w sytuacji gdy
pada deszcz (a tak było w sobotę). Policjant wypisuje mandat
siedząc w ciepłym, służbowym samochodzie, a "przestępca" stoi na
deszczu. Gdy szczęka się zębami na deszczu przy otwartym oknie
radiowozu nikomu nie przyjdzie ochota dyskutowania z policjantem
o zasadności kary. Każdy myśli tylko o ty...