bydgoskim rynkiem pracy. Nawet do głupiego sklepu (obecnie mam
lepszą pracę)jakies wymysły z kosmosu, szefowie takich placówek
chyba mentalnie zatrzymali się w okolicach 2003 gdy szalało
bezrobocie i mogli przebierać jak ulęgałkach. A ogłoszenia w
witrynach wiszą po kilka miesięcy.
W prasie ogłoszenia tylko dla przedstawicieli handlowych (chyba
trzeba mieć z deklem coś nie tak by podejmować się takiej pracy),
albo roznoszenie ulotek.