25.03.04, 19:19
Kto się boi Romana Dmowskiego w Szczecinie?
Rafał Wiechecki
O tym, jak pewne ośrodki obawiają się uczczenia pamięci Romana Dmowskiego,
świadczy przypadek szczeciński. W plebiscycie „Głosu Szczecińskiego”
dotyczącym nazwy ronda-cygara na skrzyżowaniu alei Piastów i Powstańców
Wielkopolskich, ul. Boh. Warszawy i Mieszka I „zginęło” dziwnym trafem co
najmniej 140 kuponów optujących za kandydaturą Dmowskiego. W ten sposób
Szczecin pozostał jedynym większym miastem bez Dmowskiego.

Zacznijmy jednak od początku. Kim był Roman Dmowski i czego dokonał nikomu z
czytelników „Myśli Polskiej” nie trzeba przedstawiać. Przejdę zatem do
konkretów. Starania o uhonorowanie Romana Dmowskiego w Szczecinie mają już
długą tradycję. Jak bowiem pamiętam pierwszy wniosek w tej sprawie został
złożony w lutym 1998 roku. Podpisali się pod nim obok działaczy narodowych ze
Stronnictwa Narodowego (Sylwester Chruszcz), Stronnictwa Narodowo-
Demokratycznego (śp. Jan Białożyński) i Młodzieży Wszechpolskiej (Daniel
Pawłowiec), a także pełnomocnicy szeregu innych ugrupowań m.in. Ruchu
Odbudowy Polski, Konfederacji Polski Niepodległej – Obóz Patriotyczny, czy
Stowarzyszenia Kresowego „Odra”. Niestety nic to nie dało. Następne działania
podejmowano w kolejnych latach i również bezskutecznie. W 2000 roku zamiast
ronda Dmowskiego powstało rondo Jerzego Giedroycia. Oczywiście pomysł z
Giedroyciem pochodził od dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Rajcy miejscy, pod
naporem gazety Michnika, ulegli. Kolejnym „wspaniałym” pomysłem dziennikarzy
Wyborczej było nazwanie jednego z głównych szczecińskich rond imieniem
Hermana Hakena, a jednego ze skwerów w centrum miasta imieniem Friedricha
Ackermana. Obydwaj byli przedwojennymi burmistrzami niemieckimi za czasów
rządu Adolfa Hitlera (zresztą ten jest honorowym obywatelem Szczecina).
Działacze szczecińskiej Młodzieży Wszechpolskiej nie dali jednak za wygraną i
postanowili przypilnować, by Dmowski został wreszcie należycie doceniony
przez radnych z miasta Gryfa.

Walka o rondo
W marcu 2001 roku otrzymali wiadomość, że będzie modernizowane jedno ze
głównych skrzyżowań, które otrzyma kształt ronda. Jest to bardzo strategiczne
skrzyżowanie, ponieważ wiedzie ono wprost do przejścia granicznego w
Kołbaskowie, a przy tym jest znajduję się przy akademikach Uniwersytetu
Szczecińskiego i Politechniki Szczecińskiej. Błyskawicznie zebrali prawie 300
podpisów mieszkańców Szczecina, którzy ten pomysł poparli. Podpisów
mieszkańców zostały dostarczone do Urzędu Miejskiego. Pierwszy wniosek o
nadanie imienia Dmowskiego dla nowo powstającego ronda (cygara) u zbiegu Al.
Piastów, Al. Powstańców Wielkopolskich, ul. Mieszka I oraz ul. Bohaterów
Warszawy wpłynął do Komisji Samorządności i Bezpieczeństwa Publicznego w
marcu 2003 roku, a drugi o podobnej treści 25 października. Wiemy, że w
sprawie nazwania tego ronda nie rozpatrywano wówczas jeszcze żadnych
wniosków, więc nie budziło to kontrowersji.

Wówczas to przewodniczący Komisji Samorządności i Bezpieczeństwa Publicznego
Piotr Jania (POPiS) w wywiadzie udzielonym Wyborczej stwierdził, że „To dobra
propozycja i ma historyczne uzasadnienie. Roman Dmowski jest wybitnie
zasłużony dla naszej Ojczyzny, dlatego powinien mieć w Szczecinie swoją
ulicę, plac, rondo, czy skwer. Są takie miejsca w innych dużych miastach
Polski, np. w Warszawie imię Romana Dmowskiego nosi rondo u zbiegu ul.
Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Pamiętam, że pierwszy wniosek w tej
sprawie wpłynął ponad pół roku temu. Propozycja nazwy trafiła do banku
danych. W międzyczasie sprawdziliśmy, czy w Szczecinie nie ma miejsca
nazwanego tym imieniem. Ulice często mają dziwne i kontrowersyjne nazwy, a
postać Dmowskiego nie została uhonorowana jeszcze w ten sposób. Komisja jest
przychylna pomysłowi. Musimy sprawdzić, czy wcześniej nie było innych
wniosków o nadanie nazwy nowemu rondu. Poprosimy również różne wydziały
miasta o zaopiniowanie tej inicjatywy. Z doświadczenia wiem, że łatwiej jest
nazwać nowo powstałą ulicę, niż przemianować już istniejącą i nazwaną (...)”.

Najpierw dziennikarze „Gazety Wyborczej” przystąpili do ofensywy i
zaproponowali, by nazwać to rondo imieniem prof. Jana Szyrockiego. Jak
stwierdzono, „GW podpisuje się pod tym podpisem obiema rękami. Jan Szyrocki
to historia Szczecina (...) A Roman Dmowski? Wielkim politykiem był, ale
kontrowersyjnym...”. Profesor Szyrocki był założycielem Chóru Akademickiego
Politechniki Szczecińskiej. Przez kilka lat prowadził też chór Teatru
Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Zmarł w kwietniu 2003 r. Czytamy
też: „Nie pozwólcie Lidze Polskich Rodzin ideologizować skrzyżowania”.
Przewodniczący Piotr Jania spokorniał i struchlał jak rażony gromem. W
wywiadzie dla Wyborczej mówi, że „ prof. Szyrocki jest bardzo zasłużoną dla
Szczecina i bardzo mocno z nią związany. Jako mieszkaniec Szczecina bardzo
ceniłem tego człowieka. I uważam, że rzeczywiście jego nazwisko powinno być
upamiętnione w mieście”. Drobna uwaga – żeby mogły być polskie chóry, musiało
być wpierw państwo polskie. Logiczne, ale przecież nie o logikę tu chodzi.

Co się stało z głosami na Dmowskiego?
Z kolei „Głos Szczeciński” zaczął zamieszczać kupony, na których można było
głosować za nazwą ronda, którą uznaje się za najlepszą. Tu również
zaznaczono, że propozycja Dmowskiego to projekt LPR-u. Myśleliśmy, że jakaś
uczciwość w tzw. niezależnych mediach panuje, ale jak się okazało to są kpiny
z niezależności. Redakcja „Głosu Szczecińskiego” przez półtora miesiąca
zbierała kupony od swoich Czytelników, by 6 stycznia 2004 r. ogłosić wyniki
plebiscytu. Wygrał prof. J. Szyrocki z 81 głosami, a kandydatura Romana
Dmowskiego zgłoszona przez Młodzież Wszechpolską i mieszkańców Szczecina
(zebranych 300 podpisów) uzyskała jedynie 70 głosów. Młodzież Wszechpolska
powołała specjalny zespół, który zajmował się propagowaniem Dmowskiego. Każdy
głos za Dmowskim, który oddał nasz sympatyk był najpierw dostarczany do MW.
Członkowie tego zespołu sami zebrali i dostarczyli do redakcji „Głosu
Szczecińskiego”, na oryginalnych kuponach, co najmniej 212 głosów. Przy
założeniu, że nikt inny nie głosował za Dmowskim, a po licznych telefonach
wiemy, że również takie głosy były oddawane, jest to olbrzymi błąd. Mogło
gdzieś zawieruszyć się 10, 20 kuponów, ale nie ponad 140. Jest to przecież
pomyłka o co najmniej 200 proc., która wypaczyła decyzję Komisji
Samorządności i Bezpieczeństwa Rady Miasta. Świadczą o tym wypowiedzi
członków Komisji, m.in. przewodniczącego Piotra Janii, czy radnego Bogdana
Trzosa, który twierdzili, że oparli swoją decyzje na podstawie preferencji
przedstawionych przez Głos.

Warto dodać, że przeciwko Dmowskiemu głosowała radna Beata Tokarzewska –
jedyna osoba, która dostała się do Rady Miasta Szczecina z listy LPR.
Oczywiście teraz jest „niezależna”. Dla niewtajemniczonych przypominam, że
jest członkiem tzw. klanu Kopczyńskich, którego główny przedstawiciel (ojciec
rodu) zasiada w Komisji Śledczej i głosuje razem z SLD. Syn – Waldemar
Kopczyński, który startował z listy LPR do Sejmiku Zachodniopomorskiego,
jest „niezależnym” radnym i również głosuje razem z SLD, a pani Beata to
córka i siostra zarazem. Ten przykład pokazuje, że lepiej, by startowali z
list LPR ludzie o profilu narodowym, niż różnej maści spadochroniarze i
karierowicze. Tak jak pisał Dmowski: „Ludzi tworzących jeden obóz musi
znamionować jedność w działaniu, bo inaczej jedni będą odrabiali to, co robią
inni, i obóz nie będzie ruszał z miejsca”. Czasami lepiej wprowadzić mniej
osób, ale za to pewnych, którzy swoją pracą zdobędą zaufanie społeczeń
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: 6 25.03.04, 19:20
      test
    • yavorius Re: 6 25.03.04, 19:22
      test 2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka