Dodaj do ulubionych

W stronę Górecka ...

07.01.04, 14:18
Przypominam sobie swoje jesienne wyprawy na Roztocze ...a ostatnio jeszcze w
listopadzie byłem w Górecku Kościelnym , przepiękne miejsce, czarowne
wprost.
Stare, kilkusetletnie dęby sprawiają niesamowite wrażenie , można na chwilę
wejść do jednego z nich choćby i całą gromadą:-), poźniej przechodzimy obok
kapliczki na wodzie ,po chwili zadumy mijamy ją i wchodzimy do lasu , w
listopadzie nie wyprawiłem się daleko wgłąb ,ale podczas letniej,
sierpniowej wizyty , przeszliśmy ze znajomymi kilka kilometrów. Znajomi ,
którzy na Roztoczu byli pierwszy raz wyjechali oczarowani, na koniec
chcielismy wstąpić do starego drewnianego Kościoła, niestety nie było
otwatych drzwi, przez które moglibyśmy wejść:-)
Wspominam teraz te bardzo miłe chwile... i tylko pozostaje mi wyobrażenia -
jak piękne musi być teraz zimowe Górecko, pokryte gruba warstwą białego ,
świeżego puchu:-), poprostu aż wierzyc sie nie chce , że moga być gdzieś
niedaleko tak piękne , miejsca , a my nie możemy niestety wycieczki sobie
zorganizowować:-(
A przy wyjeździe z Górecka zalewik przed tamą.... może zamarzł? ,chyba jest
wystarczajoco zimno?, własnie, jaka jest temperatura? , czy już sie
ociepla , czy narazie zima trzyma?. Chętnie pojździł bym tam na tym góreckim
zalewiee na łyżwach , czy są chętni ?Ewentualnie wchodzi wyprawa na
biegówkach , po zasnieżonych kniejach....
pozdrawiam zimowo
J 8:)
Obserwuj wątek
    • gammma Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 16:02
      ja chce w knieje!! ja!!!
      w strone gorecka tym bardziej
      pzdr
      g
      • users1 Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 16:49
        Witaj Gammmciu,
        Czy może być prawdą że mnie unikasz?
        Zapraszam Cię do Górecka
        Pozdrawiam.
        W.1
        • gammma Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 17:12
          nie moze to byc prawda!!!
          g -100
          • januszx Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 17:39
            O jakże sie cieszę ,że juz jest tak silna grupa poz wezwaniem Sw Tomasza....
            a zatem wkładamy narty na nogi, kije do rąk i nie zapominamy o okularach na
            nosy , tak jest Gammo nie przejmuj się -do twarzy Ci:-)... i ruszamy w las ,
            zaryzykujemy i skrócimy sobie drogę przez zamarznięty staw ? Dobrze, udało
            się jedziemy dalej w kierunku wsi , widzę za górką cmentarz w
            Górecku ...omijamy czy wstąpimy sprawdzić czy są jakieś stare nagrobki...?
            poogladać.
            Poczekajcie na mnie bo mi narta wpadła w zaspę miekką jak puch,... jak
            pierzynka mojej babci...no tak i juz leżę ! a Gamma z Usersem już pobiegli w
            stronę ...Górecka...
          • users1 Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 20:01
            Gammmciu Droga, dlaczego wątpisz?
            Tylko nie wiem dlaczego biednego Janusza zostawiliśmy tam za górką, a jak
            zamarznie? ;)
            Pozdrawiam
            W.1
            • januszx Re: W stronę Górecka ... 07.01.04, 20:09
              Nie jest tak źle , tak przyjemnie w tym puchu , nawet jakby ciepło...:-) ,
              ale nie! trzeba się otrząsnąć i ruszać za tą parą co gdzieś daleko przede mna
              szuka szlaków niezdobytych...
              Juz się otrzepałem ze śniegu porawiłem gogle i też ruszam...noga za nogą ...
              w stronę Górecka...
    • januszx W stronę Górecka ...cz.II - poszukiwanie 11.01.04, 08:12

      Mam wrażenie , że już zbyt długo przebywam w puszczy.... , noce teraz
      chłodne..., ciągle ogień podtrzymywać trzeba, a przecie po całym dniu na
      nartach to i spać się chcę niemożebnie ... , a jeszcze na wilki uważać
      trzeba, ludzie we wsi powiadają ,że już stadami grasują! a krążą nawet
      plotki ,że w Brzezinach trzy owce chłopu rozszarpały... na strzępy! ...i
      pożarły na śniadanie na trawie .
      Dziś niedziela , trzeba przygotować narty, nasmarować , kije do rąk i w
      drogę ku nowej przygodzie.... na poszukiwanie Gammci, Usersika...a kto wie
      może jacy Nowi dołączyli?J? .
      Wczoraj cały dzień straciłem ..... daremnie!, aż pod Aleksandrów się
      zapędziłem a potem przez wieś parę kilometrów krokiem łyżwowym pomknąłem
      wywołując pewne zamieszanie i konsternację wśród miejscowej ludności ,
      zdezorientowani ludzie obawiali się nawet ,że ja niby pilot amerykańskiej
      armii u nich miejsca na bazy wojskowe szukam! – w każdej chałupie telewizor
      i to kolorowy, jest – to ludziska wiedzą co się na świecie teraz wyrabia! .
      Tą militarną wersję usłyszałem w drodze pod jednym ze sklepów kolonialnych
      od miejscowych lokalnych patriotów, amatorów polskiego jęczmienia i chmielu ,
      którzy nawet usiłowali mnie zaczepić rzucając za mną śnieżkami i wesołym
      pozdrowieniem:
      -„ te zielony ładne masz ski... ! „
      W odpowiedzi radośnie pozdrowiłem kolesia wymachując kijami , przypominając
      sobie pracę dziadka przy młócce przed laty i zadowolony , że nie
      oberwałem „zepsutą” (jak mawia kolega o pustej..) puszką, raźno ruszyłem
      dalej. Wieś wydawała się nie mieć końca.... , a jako że już zmierzchało ,
      postanowiłem wracać odbijając na Czarną Ładę, pomknąłem po lodzie i omal nie
      wylądowałem na schylonej przy ścieżce sośnie obsypanej jeszcze przed chwilką
      śniegiem. Bialutki niczym młynarz z pobliskiego młyna ruszyłem dalej. Przede
      mną była długa prosta , poczułem się jak Erwina Rys Ferens i za minut kilka
      znalazłem się pod aleją dębów ale niestety ! nigdzie nie wypatrzyłem
      uciekinierów !, skryłem się na chwile w dziupli...chwila się ciut
      przeciągnęła...
      Dziś nowy dzień , nowe szanse - wyprawa do Górecka Starego, znowu pojadę
      pewien odcinek rzeką, jako ,że już polubiłem te zimowe szczególne możliwości
      pomykania białym „Szumem” , później zamierzam odbić w kierunku Józefowa ,
      sprawdzić czy duża warstwa lodu na jeziorze „Jęziorze” J, po drodze na te
      wilki w Brzezinach mając baczenie , a następnie przez Tarnowolę do Górecka
      powrócić a czy w większej gromadzie? to się okaże dopiero.. .
      Jeszcze tylko szalik , czapka , rękawiczki i można rozpocząć dzień, w nocy
      spadło kilka centymetrów białego puchu , ośnieżone drzewa dekoncentrują moją
      uwagę...żeby tylko nikogo nie przegapić...
      J
      • users1 Re: W stronę Górecka ...cz.II - poszukiwanie 11.01.04, 15:38
        Januszu niepotrzebnie tak bąkasz się po oklicy. My jesteśmy na plebanii u
        księdza proboszcza Sochana, siedzimy sobie przey kominku i smakujemy wyborną
        żurawinówkę, którą w tych stronach poczęstuję Cię prawie w każdym domu.
        Wracaj więc, a ogrzejesz się, drzewa do kominka tu dość.
        Pozdrawiam.
        W.1
        PS Bardzo ładny i realny opis okolicy Górecka Kościelnego.
        • januszx Re: W stronę Górecka ...cz.II - poszukiwanie 11.01.04, 20:09
          Dzięki Usersie:-) ależ Wam zazdroszczę tej żórawinówki , ciepłego kominka:(
          narazie jeszcze w lasach z laptopem w plecaku , szukający zasięgu z nóg padam
          i pozdrawiam mroźnie
          J
          • users1 Re: W stronę Górecka ...cz.II - poszukiwanie 11.01.04, 20:32
            Raczej zamiast laptota należało się zaopatrzeć w kompas i dobrą mapę ;))))))
            Pozdrawiam i czekam z kieliszeczkiem wyśmienitej żurawinóweczki, oczywiście
            przy kominku. Zapewne Gammmcia potwierdzi, że ta żurawinówka to wspaniały
            trunek.
            Pozdrawiam, znie zgub się w tych lasach, bo co na to te wilki spod Brzezin :))
            W.4
            • januszx Re: W stronę Górecka ...cz.II - poszukiwanie 11.01.04, 21:40
              Teraz to już ostateczna pora na poszukiwanie schronienia...!
              - zaufałem gwiadom i słońcu:-),

              a zaraz napije sie...skroplonego na ognisku śniegu z sokiem malinowym ...
              na rozgrzanie przed snem...nie mam tu zurawinki..:(
              czyżbym słyszał ...skowyt jakowyś?
              pozdr. J
    • januszx cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 12.01.04, 07:18
      Jeszcze noc panuje w puszczy a już trzeba się do wyprawy zbierać, wczoraj
      poszukiwania nie dały dobrego rezultatu :-(, ...jak zwykle Users był w
      pobliżu :-) , ciekawy jestem czy żurawinka jeszcze się ostała? czy z Księdzem
      proboszczem...?
      Postanowiłem oprócz ludzi wypatrywać dzisiejszego dnia także ...młynów ,
      szczególnie wodnych , one chociaż stoją w miejscu i nieco łatwiej je odnaleźć
      a ludzie to ruchliwe , niesforne stworzenia są :-).
      Według przekazów w Majdanie Kasztelańskim jest jeden , może ktoś mi podpowie?,
      tam dziś powinienem być jeszcze znacznie przed południem. Nie długo zabawię w
      tym miejscu , potem ruszam w kierunku Senderek i choć małe szanse mam na
      wejście do sztolni , to może uda się jakiś kamień odkopać to dziś na ten młyn
      przydać się może... jak woda:-).
      W Potoku Senderki pewnie wpadnę do starego kolegi Ryśka na południową kawę ,
      tylko czy zastanę Go w domu ?...ale te "Ryśki to są ...",więc jest nadzieja...
      Dalej szlakiem Wachniewskiej pomknę niczym Norweg Daehlie ...w kierunku Starej
      Huty, tu czeka mnie wspinaczka prawie na czterysta metrów (uwzględniając grubą
      warstwę białego puchu:-) )Ze Starej Huty już tylko krok (łyżwowy:-) i jestem
      przy ruinach grodziska w Guciowie , czy uda mi coś znaleźć pod śniegiem ...?,
      jeszcze nie wiem:-). Zjadę z górki (choć nie podejrzewam ,żebym wtedy
      przypominał Alberta czy Hermana ni nawet naszego Juniora Bachlędę, nie sądzę
      również żeby którąkolwiek ...z sióstr Tlałek)i mam nadzieję ,że nie rozbiję
      się o stodołę sołtysa Pana Stanisława ., gdzie zresztą mam zamiar herbaty (z
      rumem) się napić i przy ogniu ogrzać.
      Po krótkim odpoczynku mam nadzieję przemienić się... w Smirnowa , no może
      w ...Łuszczka i po kilku minutach zwiedzać już młyn w Bondyrzu a nawet
      dwa...!, a że to porą wcześnie popołudniowa będzie to może i zjem pysznego
      Pstrąga w okolicach tego większego, piękniejszego (subiektywnie:-) zapewne) z
      młynów, gdzie w zeszłym roku turbina zamontowana została...
      A potem wrócę przynajmniej na czas jakiś na szlak Wachniewskiej , w Wojdzie na
      chwilę przed pomnikiem z czterdziestego drugiego przystanę...
      A pózniej ... jeszcze kawałek drogi przede mną, czy dziś kogoś spotkam?
      J
      • users1 Re: cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 12.01.04, 18:52
        Januszu jak już dotarłeś do Bondyża, to przed wyruszeniem w kierunku Wojdy,
        usiądź na chwilę na "mojej" górce nad Trzepiecinami - góra nazywa się Kotula
        (kiedyś w jednym z wątków wspominałem o niej) i chwilę podziwiaj piękno doliny
        Wieprza. Przekonasz się że warto. Jestem pewien że biegnąc ze Starej Huty
        szlakiem Wachniewskiej do Bondyrza odpocząłeś chwilę w Lasowcach - prawda że
        urocza miejscowość. Gdybyś tak z Lasowiec nie poszedł w dół szlakiem, a
        wybrałbyś drogę pod górę zapewniam, że spotkałbyś tam rysia, który mi kiedyś
        powiedział że będzie na Ciebie czekać, a i droga do Bondyża byłaby krótsza, i
        nie wiem czy nie ciekwsza, ale może innym razem.
        Jak będziesz biegł na Wojdę po wyjsciu z lasu w Bliżowie przyjrzyj się
        pierwszej po lewej stronie chałupce, zaraz za nią skręcisz w lewo w kierunku
        Wojdy, jak ją dokładnie obejrzysz podziel się wrażeniami.
        Zapewne z Wojdy już do nas nie wrócisz, a popędzisz przez górę do Szewni pod
        pomnik powstania chłopskiego.
        Szerokiej drogi
        W.1
        • jan.sobiepan Re: cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 13.01.04, 15:27
          A zmieniły się lasy i pola wzgórza i doliny przez ostatnie czerysta lat...?
          Czy mozna jeszcze na dzikiego zwierza polować , czy warto szykowac psy i
          nagonkę, szukać dobrego , rączego konia ..., dąc w róg..?
          • users1 Re: cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 13.01.04, 17:54
            Mości Ordynacie, a gdzież Waść przebył, żeś zapomniał o swoich bezskresnych
            lasach.
            Pragnę Weszeci zapewnić, że w lasach zwierza dużo, choć trzebion jest przez
            tych co się myśliwymi zowią. Zatem Waść przybywaj, a ruszym w knieje...
            W.1
            • wiloa Re: cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 14.01.04, 20:48
              A ja na temat Bondyrza , tam sie zmieniło przez ostatnie lata, nie wiem czy na
              dobre czy moze nie , ale duzo jest tam nowych domów, tylko na sezon
              wystawionych tez troche. te okolice mi sie bardzo podobaja ale dawno juz tam
              nie bylam , piekne lasy , wzgorza .A i ten mlyn i rzeczka tez widzialam,
              tylko nie wiem czy on jeszcze mąke miele?
              • czuk1 Re: cz III Aleją starych drewnianych ....młynów 15.01.04, 08:06
                wiloa napisała:

                > A ja na temat Bondyrza , tam sie zmieniło przez ostatnie lata, nie wiem czy
                na
                > dobre czy moze nie , ale duzo jest tam nowych domów, tylko na sezon
                > wystawionych tez troche. te okolice mi sie bardzo podobaja ale dawno juz tam
                > nie bylam , piekne lasy , wzgorza .A i ten mlyn i rzeczka tez widzialam,
                > tylko nie wiem czy on jeszcze mąke miele?
                Wg mnie. Tak. Ale jako elktryczny. M
                • januszx Młyn w Bondyrzu... 08.02.04, 22:20
                  czuk1 napisał:

                  > wiloa napisała:
                  >
                  > > A ja na temat Bondyrza , tam sie zmieniło przez ostatnie lata, nie wiem cz
                  > y
                  > na
                  > > dobre czy moze nie , ale duzo jest tam nowych domów, tylko na sezon
                  > > wystawionych tez troche. te okolice mi sie bardzo podobaja ale dawno juz t
                  > am
                  > > nie bylam , piekne lasy , wzgorza .A i ten mlyn i rzeczka tez widzialam,
                  > > tylko nie wiem czy on jeszcze mąke miele?
                  > Wg mnie. Tak. Ale jako elktryczny. M

                  A tutaj znalazłem ciekawą rzecz !...:-)))))))
                  Mariusz odpowiada Wiloi na pytanie o młyn w Bondyrzu i przypuszcza ,że jeszcze
                  funkcjonuje ale teraz jako elektryczny ...
                  i jak myślicie ...co się teraz dzieje z młynem w Bondyrzu?, jak jest w
                  rzeczywistości , a może ktoś poprostu wie?
                  pozdrawiam juz przed nocą
                  J
                  • users1 Re: Młyn w Bondyrzu... 08.02.04, 22:53
                    Po krótkiej przerwie młyn działa i jest młynem napędzanym wodą.
                    W.2
                    Pś Zakladano chodowlę pstągów.
                    • czuk1 Re: Młyn w Bondyrzu... 09.02.04, 07:22
                      users1 napisał:

                      > Po krótkiej przerwie młyn działa i jest młynem napędzanym wodą.
                      > W.2
                      > Pś Zakladano chodowlę pstągów.
                      Niesamowite.
                      • januszx Re: Młyn w Bondyrzu... i przepiekna okolica 15.02.04, 21:52
                        czuk1 napisał:

                        > users1 napisał:
                        >
                        > > Po krótkiej przerwie młyn działa i jest młynem napędzanym wodą.
                        > > W.2
                        > > Pś Zakladano chodowlę pstągów.
                        > Niesamowite.
                        Czy jestes pewny Usersie ,że ten młyn ponownie działa? i jest tam maka mielona
                        za pomoca elektrycności...?
                        A skoro jesteśmy już w Bondyrzu to warto przypomnieć ,że wyjątkowo piękna to
                        wieś i okolica wielce atrakcyjna , położona wśród zalesionych wzgórz roztocza
                        nad jego największą rzeką. Lubię tam przyjeżdzać , przypominam sobie teraz moja
                        ostatnia wyprawę, sprzed dwóch tygodni w te okolice , gdy na dworze
                        trzaskający mróz nie pozwalał wyjśc z samochodu , a ośniezone drzewa i
                        przysypane białym puchem pola namawiały do spaceru - chyba nie trudno się
                        domysleć, które siły wzięły górę:-)
                        pozdawiam przed długą, zimową nocą
                        j
                        • januszx Re: Młyn w Bondyrzu... i przepiekna okolica 25.02.04, 13:13
                          Brak informacji czy młyn w Bondyrzu działa ??

                          Według mojej wiedzy nie miele mąki juz napewno co najmniej drugi rok.
                          Właściele młyna ,urządzili tam stawy rybne i obecnie juz sa hodowane pstragi ,a
                          pierwsze ryby były sprzedawane przed ostatnim Bożym Narodzeniem .
                          Zbadano przy okazji czystość rzeki w tym miejscu i okazało się ,że stan
                          jest ...bardzo zadawalający...:-) , a muszę powiedzieć ,że pstrąg w
                          zanieczyszczonej wodzie długo nie pociągnie.'
                          A juz niedługo, jak myslę , będziemy mogli jeść ryby na miejscu, gdyż - według
                          informacji jakie posiadam od właścicieli - obok młyna lub w samym młynie
                          powstanie równiez knajpa i restauracja! ...to bardzo dobra wiadomość - jak mi
                          się wydaję, mnie cieszą tego typu inwestycje związane z obsługa ruchu
                          turystycznego:-)) brawo za odwagę!, myslę ,że warto o tym wspomnieć...
                          w niedalekiej okolicy działa juz długi czas wspanialy skansen i restauracja
                          p. Stanisława J. z pewnościa jest tam jeszcze miejsce dla wielu podobnych
                          inicjatyw:-), czyz nie tak..?
                          pozdrawiam (również A i A :-) ]
                          J
      • januszx Leśne odstępy 16.01.04, 10:49
        Moja wyprawa zatrzymała się w Wojdzie, jeszcze raz przypomniałem sobie
        historię o dzielnych żołnierzach AK pod dowództwem „Kłody” , broniących się
        dłuższy czas pod Wojdą w 1942 roku , którzy wycofali się dopiero po
        przybyciu większych sił niemieckich.

        Wróciłem do rzeczywistości i ruszyłem w drogę , szlakiem partyzanckim
        dotarłem do wsi Kosobudy , malowniczo położonej miejscowości na skraju RPNu.
        Kosobudy weszły do Ordynacji w 1593 roku wraz z posiadłością szczebrzeską .
        W czasie II wojny miały tu miejsce działania AK, w 1943 roku hitlerowcy
        wkroczyli do kościoła podczas odprawiania nabożeństwa! i zabrali ponad 200
        osób..., to nie były łatwe czasy.!, zatrzymałem się na dłużej przed
        kościołem , dawniej cerkwią wyznania grekokatolickiego. Wspominałem nie tak
        dawne przecież lata...

        Tymczasem
        Ośnieżone drzewa zapraszały do spaceru , i już wiedziałem ,że tego dnia
        przemierzając leśne połacie
        znowu skieruje swoje kroki(łyżwowe:-) )... w stronę Górecka,.
        Niewiele później znalazłem się na trasie do Zwierzyńca, las zachwycał swoją
        zimową urodą i chłodem spokoju. W pewnym momencie usłyszałem ,że coś porusza
        się w pobliskich krzakach jałowca , przystanąłem..., zza świerka wyszła
        sarna , nie zauważyła mnie , a ja przyglądałem się jej z dużym
        zaciekawieniem, usiłując się nie poruszyć. Wyraźnie zmierzała w moim
        kierunku , już zacząłem się zastanawiać ,czy by jej nie ....upolować , lecz
        stałem w niewygodnej pozycji i wykonałem dość ślamazarny ruch, ...kij wyleciał
        mi z ręki, sarna podniosła głowę, spojrzała na mnie – wyraźnie dostrzegłem
        zdziwienie w jej oczach;-))! – co to dwunożne stworzenie robi w jej
        królestwie??! . Nie mogło być inaczej ...zauważyła mnie ! i z miejsca ruszyła
        miedzy leśne odstępy , nawet nie próbowałem jej gonić , realnie oceniwszy
        swoje nadwątlone kilkudniową wyprawą siły.
        Wyciągnąłem z plecaka kanapkę , termos z kawą i zrobiłem sobie krótką
        przerwę...
        Za czas jakiś znowu mknąłem leśna drużką, narażony na zderzenia z gałęziami
        świerka w zimowej szacie, przywracające mnie swym chłodem do rzeczywistości,
        przecie wyjątkowo pięknej:-) .
        Gdy przekraczałem Wieprz w Obroczy spotkałem rybaka , stojącego na
        zamarzniętej rzece z przyrządem przypominającym świder , wbitym pod lud i
        zapewne usiłującym łowić...! bacznie obserwował przerębel, obok stało
        wiaderko..pełne ryb? ...a ja do tej pory nie wiem w jaki sposób je chwytał i
        jakie ?, karpie?.
        Pozdrowiłem rybaka i ruszyłem przed siebię...

        J
        • januszx W stronę Górecka..... 26.01.04, 15:22
          W drugiej połowie stycznia udało się zorganizować kolejną wyprawę w okolice
          Zwierzyńca, wyruszyłem... gdy tylko słońce pojawiło się na niebie. Trasa była
          niezwykle piękna , na polach i w lasach leżał świeżutki śnieg – wyjątkowo
          ładny zimowy widok , przystawałem co chwilę by dłużej popatrzeć , zapomnieć o
          bożym świecie lub po prostu ... zrobić zdjęcie. Ostry, przenikliwy, wschodni
          wiatr , zawiewał drogę przede mną ,nieco utrudniając mi eskapadę. Po jednym
          z postojów , zmarzniety, przez chwile zastanawiałem się czy nie rozpalić
          ogniska , tyle suchego drzewa marnowało się w lesie , wydawało się prosić -
          podpal mnie! , ale cóż! czas naglił ...
          Kilkanaście minut później zmierzałem w kierunku Kamiennej Góry . Po drodze
          miałem inną - Bukową , obserwowałem ja od strony wsi Sochy - wzniesienie
          wyraźnie zachęcało do wspinaczki właśnie w ten mroźny styczniowy
          poranek ... i nie łatwo było się powstrzymać...
          Jednakże konieczność jak również ...jeszcze silniejsza ciekawość pokierowała
          mnie... w stronę Górecka ...
          Na miejscu zamierzałem odwiedzić piękny, drewniany kościół wybudowany z
          fundacji Jakuba Zamoyskiego w 1778 roku, udało się ale jedynie od zewnatrz!,
          gdyż drzwi pozostawały zamkniete:-(.
          Starej, także drewnianej świątyni, wzniesionej przez Ojców Franciszkanów w
          drugiej połowie XVII wieku kilka metrów od nowego kościoła niestety nie dało
          się obejrzeć...!,
          a to z tej prostej przyczyny, że ...spalili ją Szwedzi w czasie wojny
          północnej.
          Nie zastałem również Franciszkanów , zmuszonych przez cara do odejścia z
          Górecka, który zastosował był represje wobec zakonu w odpowiedzi na czynny
          udział Ojców w powstaniu styczniowym.
          Zrobiłem sobie długi spacer po wsi , zwiedzając kaplicę na wodzie , leśne
          dróżki, cmentarz na wzgórku ,
          wypatrywałem śladów po Świętym. ...właśnie...jakim ??!
          • stach40 Re: W stronę Górecka..... 26.01.04, 16:08
            januszx napisał:

            > W drugiej połowie stycznia udało się zorganizować kolejną wyprawę w okolice
            > Zwierzyńca, wyruszyłem... gdy tylko słońce pojawiło się na niebie. Trasa była
            > niezwykle piękna , na polach i w lasach leżał świeżutki śnieg – wyjątkowo
            >
            > ładny zimowy widok , przystawałem co chwilę by dłużej popatrzeć , zapomnieć
            o
            > bożym świecie lub po prostu ... zrobić zdjęcie. Ostry, przenikliwy, wschodni
            > wiatr , zawiewał drogę przede mną ,nieco utrudniając mi eskapadę. Po
            jednym
            > z postojów , zmarzniety, przez chwile zastanawiałem się czy nie rozpalić
            > ogniska , tyle suchego drzewa marnowało się w lesie , wydawało się prosić -
            > podpal mnie! , ale cóż! czas naglił ...
            > Kilkanaście minut później zmierzałem w kierunku Kamiennej Góry . Po drodze
            > miałem inną - Bukową , obserwowałem ja od strony wsi Sochy - wzniesienie
            > wyraźnie zachęcało do wspinaczki właśnie w ten mroźny styczniowy
            > poranek ... i nie łatwo było się powstrzymać...
            > Jednakże konieczność jak również ...jeszcze silniejsza ciekawość
            pokierowała
            > mnie... w stronę Górecka ...
            > Na miejscu zamierzałem odwiedzić piękny, drewniany kościół wybudowany z
            > fundacji Jakuba Zamoyskiego w 1778 roku, udało się ale jedynie od zewnatrz!,
            > gdyż drzwi pozostawały zamkniete:-(.
            > Starej, także drewnianej świątyni, wzniesionej przez Ojców Franciszkanów w
            > drugiej połowie XVII wieku kilka metrów od nowego kościoła niestety nie dało
            > się obejrzeć...!,
            > a to z tej prostej przyczyny, że ...spalili ją Szwedzi w czasie wojny
            > północnej.
            > Nie zastałem również Franciszkanów , zmuszonych przez cara do odejścia z
            > Górecka, który zastosował był represje wobec zakonu w odpowiedzi na czynny
            > udział Ojców w powstaniu styczniowym.
            > Zrobiłem sobie długi spacer po wsi , zwiedzając kaplicę na wodzie , leśne
            > dróżki, cmentarz na wzgórku ,
            > wypatrywałem śladów po Świętym. ...właśnie...jakim ??!
            >
            >
            Sądzę Januszu , że po moim patronie ... sw.Stanislawie, tylko nie wiem
            którym czy bp Szczepanowskim, czy po patronie mlodzieży Kostce Napierskim.
            pzdr Stanisław
            • alfia Re: W stronę Górecka..... 27.01.04, 14:35
              Dawno już nie byłam w tamtych stronach ale chyba wolałabym spacerować po
              Górecku Kościelnym latem, gdy można nogi zmoczyć w źródełku, a teraz zapewne
              bym zamarzła brrr.
            • januszx Re: W stronę Górecka..... 28.01.04, 15:45
              stach40 napisał:


              Jak sam przedstawił się podczas objawienia :
              "Jam jest Stanisław , Św. męczennik Chrystusa Pana , biskup krakowski..."


              > Sądzę Januszu , że po moim patronie ... sw.Stanislawie, tylko nie wiem
              > którym czy bp Szczepanowskim, czy po patronie mlodzieży Kostce
              Napierskim.
              > pzdr Stanisław
    • czuk1 Re: W stronę Górecka ... 12.01.04, 09:21
      januszx napisał:

      > Przypominam sobie swoje jesienne wyprawy na Roztocze ...a ostatnio jeszcze w
      > listopadzie byłem w Górecku Kościelnym , przepiękne miejsce, czarowne
      > wprost.
      > Stare, kilkusetletnie dęby sprawiają niesamowite wrażenie , można na chwilę
      > wejść do jednego z nich choćby i całą gromadą:-), poźniej przechodzimy obok
      > kapliczki na wodzie ,po chwili zadumy mijamy ją i wchodzimy do lasu , w
      > listopadzie nie wyprawiłem się daleko wgłąb ,ale podczas letniej,
      > sierpniowej wizyty , przeszliśmy ze znajomymi kilka kilometrów. Znajomi ,
      > którzy na Roztoczu byli pierwszy raz wyjechali oczarowani, na koniec
      > chcielismy wstąpić do starego drewnianego Kościoła, niestety nie było
      > otwatych drzwi, przez które moglibyśmy wejść:-)
      > Wspominam teraz te bardzo miłe chwile... i tylko pozostaje mi wyobrażenia -
      > jak piękne musi być teraz zimowe Górecko, pokryte gruba warstwą białego ,
      > świeżego puchu:-), poprostu aż wierzyc sie nie chce , że moga być gdzieś
      > niedaleko tak piękne , miejsca , a my nie możemy niestety wycieczki sobie
      > zorganizowować:-(
      > A przy wyjeździe z Górecka zalewik przed tamą.... może zamarzł? ,chyba jest
      > wystarczajoco zimno?, własnie, jaka jest temperatura? , czy już sie
      > ociepla , czy narazie zima trzyma?. Chętnie pojździł bym tam na tym góreckim
      > zalewiee na łyżwach , czy są chętni ?Ewentualnie wchodzi wyprawa na
      > biegówkach , po zasnieżonych kniejach....
      > pozdrawiam zimowo
      > J 8:)
      Szczerze Wam zazdroszę .. i tej podróży .. i znajomości Roztocza. M
      • januszx Re: W stronę Górecka ... 12.01.04, 10:00
        Mariuszu nie żartuj , jesteś specjalistą od Roztocza, także czekamy na opisy
        pięknych miejsc:-), co słychać w Parku Skierbieszowskim...?
        ze swojej strony przyznaję lubię swe kroki kierować ...w stronę Górecka...

        z roztocznymi pozdrowieniami:-)
        J
        • czuk1 Re: W stronę Górecka ... 13.01.04, 08:58
          januszx napisał:

          > Mariuszu nie żartuj , jesteś specjalistą od Roztocza, także czekamy na opisy
          > pięknych miejsc:-), co słychać w Parku Skierbieszowskim...?
          > ze swojej strony przyznaję lubię swe kroki kierować ...w stronę Górecka...
          >
          > z roztocznymi pozdrowieniami:-)
          > J
          Muszę sobie jakoś życie przedłużyć aby to wszystko zobaczyć z bliska, a nie z
          okien samochodu. Skierbieszowski Park Krajobrazowy to dla mnie biała plama.
          Jeszcze raz Was podziwiam - za takie pełne wpisanie się "we wczoraj i dziś
          Zamojszczyzny". Podejrzewam, że w szkole średniej ktoryś z nauczycieli
          zaszczepił Wam (Koleżanki i Koledzy) miłość do tej ziemi. To nie często się
          zdarza. Moi synowie (w latach 70/80) tak zostali zaszczepieni przez
          prof.Rodzika z I LO. pzdr Mariusz
          • czuk1 Re: W stronę Górecka ... 13.01.04, 09:07
            czuk1 napisał:

            > januszx napisał:
            >
            > > Mariuszu nie żartuj , jesteś specjalistą od Roztocza, także czekamy na op
            > isy
            > > pięknych miejsc:-), co słychać w Parku Skierbieszowskim...?
            > > ze swojej strony przyznaję lubię swe kroki kierować ...w stronę Górecka...
            > >
            > > z roztocznymi pozdrowieniami:-)
            > > J
            > Muszę sobie jakoś życie przedłużyć aby to wszystko zobaczyć z bliska, a nie
            z
            >
            > okien samochodu. Skierbieszowski Park Krajobrazowy to dla mnie biała plama.
            > Jeszcze raz Was podziwiam - za takie pełne wpisanie się "we wczoraj i dziś
            > Zamojszczyzny". Podejrzewam, że w szkole średniej ktoryś z nauczycieli
            > zaszczepił Wam (Koleżanki i Koledzy) miłość do tej ziemi. To nie często się
            > zdarza. Moi synowie (w latach 70/80) tak zostali zaszczepieni przez
            > prof.Rodzika z I LO. pzdr Mariusz
            A także (głównie)przez prof.A.Pawlika (uzupełniam).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka