miet.b
08.10.04, 13:02
I część za 3 punkty
Jeszcze przed 1 maja 2003 roku zawitała do nas pod tym nickiem. Może to
wszystko zaczęło się od otworzenia uprzednio zakupionej prasy i zobaczenia
Zamościa i okolic. Była takim „Latarnikiem” w obcym kraju, samotna a jednak
miała coś co przypominało jej swoje miejsce pochodzenia, ten miesięcznik
czytany wielokrotnie i zdjęcie Rynku Wielkiego, będąc marzeniami blisko nas.
Długo jest na obczyźnie, gdyż stwierdza, że opuściła Nasz kraj w 2000 roku,
wyprowadzając germańską gospodarkę z dołka. Jednak przyjechała na przełomie
lipca i sierpnia na wakacje w swoje strony. A jak jest już w Zamościu to
kupuje kaszę gryczaną i cebularze. Z dawnych czasów: „saturator pamiętam,
mleko w butelkach z kapslami aluminiowanymi...”. A z dzieciństwa
zapamiętała: „zupe ogorkowa i chleb z maslem i ze szczypiorkiem.a, kogel-
mogel (gdy jeszcze nie słyszała o salmonelli) i jeszcze pierogi gryczane:-
)”. Wiśnie prosto z drzewa, gdy tymczasem jej babcie je drylowała. Dodała
jeszcze: „smak miodu takiego świeżo odwirowanego, na chlebie i szklanka mleka
do tego”. Pamięta dawniej: „jak starszy brat gral w kiczke z kolegami,albo w
noza wszystkie dzieciaki z osiedla bawily sie w "wywoluje wojne",
w "zbijanego", "chowanego", skakalo sie w "klasy", "chlopa","gume"te zabawa
byly "ruchliwe" a nie jak dzisiaj komp heh”. Zbierała: sprawnosci harcerskie,
proporczyki, pudelka po zapalkach, naklejki, zdjecia aktorow powycinane i
powklejane w specjalne zeszyty, takie kieszonkowe "tygrysy", a teraz młynki
do kawy.