Dodaj do ulubionych

poród w szpitalu papieskim??

03.08.08, 09:48
witam! chciałabym uzyskać informacje na temat opieki podczas porodu
w Szpitalu Jana PawłaII w Zamościu.
wypowiadajcie się jakie macie zdanie na temat porodu w tej placówce!
jakiego polecacie ginekologa a jakiego odradzacie??
Obserwuj wątek
    • Gość: hazela Re: poród w szpitalu papieskim-link IP: *.chello.pl 03.08.08, 12:48
      czytałaś to?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=100&w=61661432&a=61661432
    • Gość: gość an Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.chello.pl 17.01.09, 23:04
      Ja nie ufłabym temu szpitalowi. W ostatnim czasie słyszałam o kilku porodach
      bardzo nieciekawych. Spóbuj dostać się może do Lublina. Moja koleżanka rodziła
      pierwsze dziecko 4,5 kg siłami natury. poród trwał prawie dobę, popękała,
      dziecko się poddusiło.
      druga koleżanka rodziłą tam i podłączyli jej wadliwe ktg, silne skurcze parte
      odczytywali jako słabe, nie zajrzeli do rozwarcia, trzymali ją aż w końcu ktoś
      wpadł na pomysł aby sprawdzić czy wzystko gra. dziewczyna była tak wykończona,
      że mdlała przy każdym parciu, a lekarz wydzierał się na nią. Ostatecznie dziecku
      zaczęło słabnąć tętno i wyciągnęli je kleszczami, co skutkowało popękaniem
      szyjki i śladami po kleszczach u dziecka. A na koniec jakby tego było mało źle
      ją zszyli i czeka ją plastyka krocza. nie wiem kto dał temu szpitalowi miano
      przyjaznego, bo taki według mnie nie jest.
      • Gość: ann.afrodyta Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.zamosc.mm.pl 28.01.09, 09:11
        hmm, uwazam ze nie mozna wszystkich wkladac do jednego worka, ja
        rodzilam w tym szpitalu silami natury, moja cora wazyla tez 4,5kg
        porod odbieraly polozne bo lekarz poszedl spac, ale to nie znaczy ze
        bylo az tak tragicznie, rodzilam 12h a mimo to bedac teraz znowu w
        ciazy zapewne pojde odbyc porod wlasnie tam ... co ma byc to bedzie,
        jeedno co wiem napewno ja nikomu nie dawalam kasy w lape bo czy to
        cos zmienia? nie bardzo moze zamiast samych poloznych pojawilby sie
        lekarz a i tak nie przydalby sie zbytnio...
        • samosiax Re: poród w szpitalu papieskim?? 11.11.09, 21:06
          Wiadomo jak ktoś ma złe przeżycia to nic dobrego o tym nie powie. Ja
          naszczęście należe do tych, któree mają pozytywne wspomnienia. POnad
          dwa lata temu rodziłam tam pierwsze dziecko, trafiły mi się miłe
          położne i mimo, ze miałam kleszczowy poród to jestem zadowolona, bo
          lekarz okazał się fachowcem. Wszystko dobrze się skończyło.

          Polecam lekarza Tarajko, wszystko wytłumaczy, jak trzeba to i
          dziesięć razy, nie wyjdziesz od niego z rozterkami o co mu tak
          właściwie chodziło. Trafiłam do niego w czasie poronienia i cieszę
          się, bo dzięki jego podejściu zobaczyłam sprawę z innej strony. Chcę
          aby prowadził moją drugą ciażę.

          Trzymam kciuki za poród. Dobre nastawienie dziala cuda :) Mi pomogło.
          • Gość: gosc Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 22:59
            Lekarz Taraj.. to dla mnie nie jest zaden fachowiec a cham i konowal ,
            zachowanie skandaliczne, nie wspomne o ordynatorze A.. ktory do milych nie
            nalezy. Nie polecam!!! Oby takich bylo najmniej. W tym szpitalu liczy sie
            kasiora a jak nie dasz to i sie niczego nie dowiesz. Bedac w 9 miesiacu lezac
            na sali jeszcze z dwiema koleznkami ktore oplacily lekarzy tam pracujacych mialy
            opieke ze tak napisze ,,Unijna,, czyli najwyzszy standart. Ja osobiscie nie
            polecam. Pozdrawiam wszytkie odzace.
    • Gość: aga Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.09, 22:07
      hej :) Ja rodzilam prawien poltorej roku temu. porod wspominam nie za ciekawie.Od godzinny 23 do 6 rano chodzilam na kolanach na sali przedporodowej.Z kazdym skurczem wymiotowalam . Porod mialam wywolywany wiec rozwarcie mialam pelne. o 6 rano trafilam na porodowke gdzie podlaczono mnie do ktg . corcie urodzilam o 9 40 czyli 3 godziny i 40 minut lezalam pod ktg , nie pozwolili mi nawet na chwile z lozka wstac , a do tego nawet do ubikacji pojsc . moze z 50 razy zwymiotowalam ale nikt nie wpadl na pomysl zeby dac mi cos przeciwwymiotnego. Co najciekawsze gdy dostalam skurczu partych dali mi kroplowke na wywolanie skurczy . Jak zaczelam rodzic polozna i stazysta byli przy mnie. Nacieli mnie zanim bylo widac glowke,a pozniej szycie bez znieczulenia i to w dodatku przez polozna. Na koniec moge dodac ze przez ten czaly czas od 23 moze dwa razy zajrzala do mnie polozna i gdyby nie telefon do szpitala na porodowke przez meza pare minut przed 6 rano pewnie dalej by nikt do mnie nie zajrzal! Na sali porodowej bylo tak samo. Lekarz tylko raz zajrzal.jesli chodzi o przystawianie do piersi pomoc w przebieraniu ubieraniu byla tragiczna ! Nikt nie pomogl nie zapytal... jesli mozesz szukaj innego szpitala bo ja osobiscie nie polecam!
      • Gość: ajax Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: 78.11.6.* 26.06.14, 14:01
        witam.
        rodziłam tu 2 razy i miałam jedno poronienie. Jestem bardzo zadzowolona! ale duzo zalzy od zmiany.. to fakt. przy pierwszym dziecku rodziłam ok 20 godz przy 3 zmianach, jedna była fatalna - własciwie jedna kobieta - o męskim niskim głosie- pozostałe ok. opieka lekarska super! a nic nie miałam załatwiane! lekarz był przy porodzie i parę położych, lekarz mnie zszywała. rodziłam w nocy. opieka po porodzie-rewelacja. wszyscy troskliwi, pomocni... to było w 2010, drugiego maluszka urodziłam cesarką- omplikacje w 2013, i również jestem bardzo zadowolona - rodziłam na 2 zmianach - obie wspaniałe. opieka po zabiegu też w porządku. pomoc przy dziecku- ok. nie wiem, może miałam szczescie... ale ztego co rozmawiałam z dziewczynami- rowniez bardzo zadowolone. a To że jakiś lekarz burknie... cóż- ktoś ma taki charakter. byle dobrze wypełniał swoje obowiązki! ja jestem zadowolona i polecam! szkoda ze sala porodów rodzinnych nie jest bardziej uzywana
    • Gość: gość Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.09, 12:08
      Ja co prawda w tym szpitalu nie rodziłam ale wiem że nie chcę.
      Miałam tam usuwaną martwą ciążę. Tragedia. Jeszcze zanim przyjęli
      mnie na oddział byłam świadkiem jak jedna dziewczyna wyszła z
      płaczem bo jakiś lekarz na nią krzyczał - czemu zjawia się w piątek
      po 15ej - a ona miała silne krwawienie z dróg rodnych. Wyszła i
      poszła - nie wiadomo gdzie. Mnie przyjęli ale z wielką łaską bo
      skierowanie było od lekarza z Lublina. Ja straciłam dzidzię, a obok
      mnie w tej samej sali położyli dziewczynę z zaawansowanej ciąży. Gdy
      miałam mieć "czyszczenie macicy" lekarz powiedział abym się nie
      ruszała bo jak uszkodzą macicę to na pewno już dzieci mieć nie będę
      i chciał mi pokazać ostre narzędzia którymi będzie to wykonywał.
      Poprosiłam o jakieś znieczulenie, pielęgniarka powiedziała że trzeba
      pójść na oddział położniczy ( na przeciw) na co lekarz że nie
      trzeba, że wytrzymam. Przy zabiegu krzyczał abym się nie ruszała,
      ale to było niezależne ode mnie. Na koniec dodał że i tak się ze
      mną , cytuję, "cackali" bo jeszcze nie rodziłam. Nie wykonano także
      badania histopatologicznego, mój gin. się bardzo zdziwił. A przy
      wypisie jakaś pani gin (nazwiska nie pamiętam) dała mi swoją
      wizytówkę do prywatnego gabinetu.
      • Gość: ann.afrodyta Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.zamosc.mm.pl 12.11.09, 15:17
        aaa właasnie tutejsi lekarze bardzo nie lubia lekarzy z lublina, wiem to...
        niedawno urodziłam tam 2 dziecko i dzieki Bogu teraz szybciej ale bedac w ciazy
        podejrzewano u mnie nadcisnienie i cukrzyce i ten fakt juz lekarzy wkurzal bo
        zajmowalam lozko,a zapytac o nic nie wolno bo wielka lacha, przy porodzie znowu
        moglam tylko liczyc na polozne a przy badaniu rozwarcia Adamczyk mial focha ze
        sie ruszam ... a bolalo to badanie jak... wiec go ochrzanilam ze moze by
        delikatniej wiec sie zamkna...jedyna pania doktor ktora mnie naprawde wspierala
        byla dr jezierska i mimio iz ma prywatny gabinet nigdy nie nagabywala do
        odwiedzania go wiec chodzilam do niej poanstwowo
        • Gość: rodząca :) jestem za IP: *.zamosc.mm.pl 12.11.09, 15:53
          eh ci lekarze, dobrych niestwty można na palcach policzyć, u jednej
          ręki. Również jestem za dr Tarajko, dr Jezierską, dr Futyma też w
          porządku chociaż teraz już nie chodzę do niego.
          Smutne jest to, ze musimy znosić humory lekarzy - jak trafi się
          dobry chwała Bogu, jak zły to efektem są wspomnienia jakie są u
          wielu kobiet:/
          Jestem za rodzeniem w tym szpitalu, bo mi się "udało" bez większych
          problemów, jak będzie przy drugim - dopiero sie okaże. Mam nadzieję,
          ze skróci się czas czekania do parcia ;)
          Dużo kobiet chce rodzić w Lublinie. Może niech one wypowiedzą sie
          czy rzeczywiście tam jest lepiej. Nie wierzę, ze wszyscy sa tam
          cudowni. Niestety takie ważne przeżycie zależy od szczęścia i ...
          humoru, ale nie naszego.
          • Gość: Ikala Re: jestem za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.09, 11:30
            Dr Tarajko jest bardzo ok. pomaga , interesuje się , zapyta , choć
            myślę że warto chodzić na wizyty najlepiej prywtne np do dr
            Fedorowidcza , teraz ma gabinet niedalko przy liceum Konopnickiej hej
            • Gość: mała re IP: *.zamosc.mm.pl 08.01.10, 15:51
              Jesli chodzi o rodzenie w szpitalu papieskim to mogę wiele powiedzieć, ew. doradzać lub odradzać. Na oddziale ginekologii tegoż szpitala odbyłam dwa porody oraz kilkudniowy pobyt na patologii ciąży. W 2003 roku po stracie pierwszego dziecka, byłam u doktora Tarajko na kontroli. Podejrzewam że wówczas zaczynał on pracę w szpitalu. Po wizycie, na dowidzenia rzucił mi pytanie " Kiedy będziemy robić drugie dziecko"?
              Kilka lat później zrobił się nieco bardziej okrzesany i rzeczywiście bardzo kompetentny. Teraz dla mnie jeden z lepszych lekarzy.
              Polecam również dr Adamczyka.
              Zdecydowanie odradzam Jolantę Węgrzyn - tej kobiecie chodzi tylko o kasę, to już wiedzą wszyscy. W szpitalu nadęta, naburmuszona i podśmiewająca się. Na prywatnej wizycie - cud, miód.
              • Gość: myszka Re: re IP: 212.106.29.* 22.01.10, 08:56
                Jeśli chodzi o zamojską porodówkę, to nie moge powiedzieć złego
                słowa - być moze poprostu miałam więcej szczęścia niz większość
                forumowiczek... Rodziłam ponad rok temu. Sam poród - długi, męczący -
                ale był przy mnie mąz i miałam dobrą opiekę połoznej(choć nie dałam
                ani grosza), a lekarze zaglądali od czasu do czasu czy wszystko ok.
                W trakcie porodu pojawiła się dr Węgrzyn, która prowadziła ciązę -
                bardzo mi pomogła, jestem jej naprawdę wdzięczna:)
                Co do innych lekarzy - dobre opinie słyszałam o dr Tarajko i Futymie
                oraz dr Ratoniu.
                • samosiax Re: re 09.02.10, 16:57
                  Dziewczyny nie wiem czy widzicie to co ja, ale uważam, że nie
                  powinnyśmy chodzić za wszelką cenę do lekarzy prywatnie. Do jasnej
                  cholery płacimy podatki, jesteśmy ubezpieczone wiec dlatego mamy być
                  traktowane jak jakieś zera, marginesy czy coś w tym stylu?????
                  Normalnie szlag mnie trafił jak przeczytałam Wasze posty.... piękny
                  plakat Rodzić po ludzku, są za karmieniem piersią, walką z rakiem
                  szyjki macicy itp. itd. a trafiają sie jeszcze tacy lekarze czy
                  pielęgniarki, ze nie wiadomo gdzie się schowac. Przecież ciąża i
                  poród to duzy wysiełek dla kobiety, należy nam się szacunek. A
                  lekarzowi jak sie coś nie podoba to niech ****** zarejestruje się w
                  PUP i sie przekwalifikuje.
                  Mamy taki duzy szpital w Zamościu a dziewczyny zastanawiaja sie czy
                  nie isć gdzies indziej.... Ręce opadają i nie chcę myśleć na kogo
                  trafie za te 7 miesięcy...na jaki sqad :/
                  U dr Jezierskiej byłam po tabletki, baardzo miła kobieta, rozwiał
                  moich kilka wątpliwości, nie było głupich uwag typu: dlaczego panie
                  nie poszła do swojego lekarza (w sensie do którego przeważnię
                  chodze) i również nie nagabywała mnie do jej prywatnego gabinetu,
                  ale mam jej numer i adres, na wszelki wypadek :)

                  Pozdrawiam ciężarne,
                  ...
                  • asiakusmir1 Re: re 06.03.10, 19:07
                    Tylko nie dr Futyma! Nieestetyczny gabinet, pan ginekolog
                    niedostępny dla pacjentki w sensie nawiązania rozmowy w celu
                    dowiedzenia się czegokolwiek (za pieniądze-wizyta prywatna), a już
                    biopsji WYSTRZEGAJCIE SIĘ. Facet nie mógł nawet zobaczyć tego, co
                    miał "ukuć", więc świdrował igłą z tekstem "może to to". KOSZMAR
                    Oczywiście zapłaciłam za "niby biopsję" a wwyniku nie odebrałam
                    uznając, że skoro "może to to", to to badanie można sobie wsadzić.
                    Moja wina w tym taka, że nie wycofałam się wierząc, że skoro facet
                    się reklamuje jako jeden z niewielu w sprawie biopsji, to przyjęłam,
                    że ok, a tymczasem on nawet na swoim USG nie widział nic. Coś ukuł,
                    krew się polała, ja zmarzłam i stwierdziłam, że podarowałam ponad
                    100 za darmochę. ech. Niby nie dot. ciąży, ale nie chciałabym, żeby
                    podszedł do mojego dziecka, tak jak podszedł do badania
                    • ann.afrodyta Re: re 06.03.10, 19:47
                      jedyne pytanie jakie sie nasowa to takie czy my koniety mozemy cos poradzic na
                      zamojskich ginekologow??? ja wiem napewno jedno nie dawac w lape i wrazie wu tez
                      otworzyc buzie
                      • madzienka07 Re: re 07.03.10, 09:15
                        przy 1 ciąży chodziłam głownie prywatnie a przy porodzie każdy mnie olewał aż
                        wkońcu usłyszałam ''zadzwoń po swojego lekarza'' płakałam jak dziecko . Prz
                        drugim chodziłam normalnie i było ok.
                        Jak rodziłam w Zamościu to nie polecam rodzenia w nocy :) lekarz śpi a położna
                        zła bo nie moze spać :) Fakt faktem uznają porody naturalnie i czekają do
                        ostatniej chwili aby zrobić CC co często jest męka dla rodzącej lub problemem
                        dla dziecka . Ja miałam wskazania do CC ze względu na budowe ciała a mimo to
                        musiałam rodzić sama , było ciezko i musiałam dac rade a konsekfencje tego
                        odczuwam do dzisiaj a to już 4 lata .Wszędzie jest jak jest i nie da sie tego
                        naprawić ot tak wzłaszcza że zawsze przyjdzie taka co da w łape i wszystko psuje
                        • samosiax Re: re 13.03.10, 10:10
                          Ja zgłosiłam sie na porodówkę o pólnocy, zaczęłam rodzić 3-4, a dziecko o 6 sie
                          urodziło. Na szczęście miałam super położne :)
                          Teraz zmieniłam lekarza i nie chodze już do szpitala a do przychodni przy
                          policji, przynajmniej traktują jak człowieka, mają więcej czasu, usg od ręki,a
                          co będą chcieli powiedzieć przy porodzie to zobaczymy. Jestem dobrej myśli.
                        • anettia28 Re: re 13.03.10, 15:39
                          madzienka07 napisała:

                          ot tak wzłaszcza że zawsze przyjdzie taka co da w łape i wszystko psuj
                          > e

                          No właśnie dziewczyny, może czas na zmianę nawyków? NIE DAJEMY!
                          Każda z nas zacznie wówczas być traktowana jednakowo!
                    • Gość: jaaaaaa Re: re Dr Futyma to super lekarz!!! IP: *.centertel.pl 25.04.10, 18:20
                      chodzilam do niego prywatnie przez cala ciaze, doskonale prowadzil
                      moja dosyc trudna ciaze, dzieki niemu nie urodzilam wczesniaka.
                      Mily, sympatyczny,kompetentny lekarz, dobrze wykonuje USG.Byl przy
                      porodzie,pozniej odwiedzil mnie i maluszka na sali i pytal czy
                      wszystko w porzadku.Do tej pory chodze do niego prywatnie na
                      cytologie,po recepty.Wspanialy lekarz i dobry czlowiek.
                      Dr Jezierska rowniez bardzo sympatyczna dziarska kobieta. Fatalny
                      tam jest jedynie ordynator- cham jakich malo. Polozne tez OK.
                      • ann.afrodyta Re: re Dr Futyma to super lekarz!!! 26.04.10, 21:48
                        prywatnie to zawsze jest ok a nie zawsze ma sie kase na prywtne wizyty i wtedy
                        lekarze pokazuja swoje prawdziwe oblicze
                      • Gość: gośśćć Re: re Dr Futyma to super lekarz!!! IP: *.xdsl.centertel.pl 01.04.12, 18:01
                        Witam
                        Nie do końca się zgodzę, przyjmował mnie do porodu dr Futyma i raczej nic nie mogłam się dowiedzieć, jak pytałam to: zobaczymy, nie wie itp. może dlatego że nie byłam jego pacjętką, ale 6 lat temu przyjmował mnie dr Tarajko ( też nie jego pacjętka) a miły, konkretny i potrafił odpowiedzieć na moje pytania w taki sposób że mnie to wystarczyło.
                        Co do dr Jezierskiej do mam dużo zastrzeżeń zaczeła u niej swoją 1 ciążę i w trakcie I trymestru trafiłam na izbę przyjęć to ona nic zero zainteresowania a była na oddziale (jeszcze jej powiedziałam że jestem jej pacjętką) i po tym zajściu zmieniłam lekarza na dr Fedorowicza i jestem bardzo zadowolona. Był przy 2 podorach, bardzo mi pomóg. Teraz też do niego chodzę oczywiście prywatnie i w ciąży też, gorąco polecam.
    • Gość: malinka Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.net.pulawy.pl 16.07.10, 23:35
      Ja powiem tak- sam nie rodziłam w Zamościu, ale moja szwagierka tam właśnie
      dopiero co rodziła i muszę powiedzieć, że nie brzmi to zachęcająco. 1-porodówka
      niby do porodów rodzinnych, ale do momentu skurczy partych jej mąż nie mógł
      wejść. Dopiero przed samym urodzeniem dziecka zapytali czy mają kogoś poprosić.
      2-cały okres porodu na porodówce leżenie na jednym boku z podpiętym KTG-
      żadnego wstawania, piłki, swobody przy skurczach. 3 -położne na porodówce
      zostawiły ją samą sobie- dziewczyna przerażona, bo to pierwsze dziecko, do
      szkoły rodzenia nie chodziła a lekarz jej powiedział, że nie ma czego się bać,
      bo położne w szpitalu wszystko wyjaśnią. Nic nie wyjaśniły a ona leżała i nie
      wiedziała co się dzieje. Zaglądały sporadycznie. Na plus zaznacza, że przy
      porodzie lekarz był osobiście i to przy każdej aktualnie rodzącej.Jej szczęście
      że rodziła tylko 2,5 godziny. 4- ponieważ poród wył wywoływany i o rana sięgo
      spodziewali nie dostała tego dnia nic do jedzenie- bo będzie rodzic. Po
      porodzie, też nie wolno jej było jeść.
      A teraz powiem o sobie.Rodziłam w Lublinie na Kraśnickich. Wybrałam ten, bo
      ponoć najprzyjaźniejszy kobiecie trakt porodowy w mieście. Powiem, że się nie
      zawiodłam. Rodziłam 1,5 roku temu. Oczywiście nie wszystko było idealne. Szpital
      ogromny, z porodami jest prawdziwa masówka, a na noworodkach tłoczno jak w
      Chinach- wszystko to przy niedostatkach praktycznie wszystkiego, łącznie z
      personelem. Nawet ze zmianą pościeli bywa krucho- wszytko to jest szczegółowo
      opisane na różnych forach o rodzeniu na Kraśnickich. Nawet tak sobie myślałam,
      czy może przy następnym dziecku nie wybrać innego szpitala- może byłoby lepiej?
      Ale tera, kiedy przy okazji porodu szwagierki poczytałam o rodzeniu w Zamościu i
      znam jej doświadczenia to myślę, że na tych Kraśnickich- przy wszystkich innych
      niedostatkach było to co najważniejsze dla rodzącej:1- przyjechała po kilku
      godzinach skurczy w domu, ale postęp był minimalny, wiec trafiłam na
      przedporodową, gdzie jeszcze dostałam normalny obiad- " bo przecież musi pani
      mieć siłę rodzić-a to jeszcze potrwa". 2- do momentu skurczy partych- a było to
      ponad 10 godzin mogłam robić co chcę, mimo że prze ostatnie 5 godz miałam
      podłączoną kroplówkę, no i mąż był ze mną przez cały czas.Położna proponowała mi
      to wannę, to piłkę- bardzo mi pomagała- pytała czy mam bóle z krzyża i czy chce
      skorzystać z prysznica. KTG miałam podłączane 2 razy na 20-30 minut. I wtedy
      rzeczywiście musiałam leżeć- co było dla mnie koszmarem w czasie skurczy. 3-
      położna pytała czy jestem po szkole rodzenia czy nie i czy wiem co mam robić,
      jak oddychać? 4- Lekarz zaglądał często i faktycznie odbierał poród. Położne
      naprawdę serdeczne, żadnego niemiłego zachowania, fochów, przykrych komentarzy.
      jedyne co mi bardzo nie podobało się w czasie porodu to to,że sam poród musiała
      odbyć leżąc na plecach na łóżku porodowym. To zdecydowanie nie jest pozycja do
      porodu i było mi bardzo ciężko. A tak się zarzekałam przed porodem, że nie dam
      się położyć na fotelu, bo tyle się mówi o wolności przy wybieraniu pozycji- a tu
      mi kazali na fotelu. Ale teraz myślę , że przy tym leżeniu plackiem w czasie
      skurczy w Zamościu to i tak było super. Oj, się rozpisałam, ale mam nadzieję że
      komuś w czymś to pomoże:-)
      • samosiax Re: poród w szpitalu papieskim?? 17.07.10, 08:21
        Niestety nie mamy za duzego wyboru co do szpitala i porodówek...
        Ja mam termin za osiem tygodni i nigdzie się indziej nie wybieram, liczę na łut
        szczęścia. Skoro raz urodziłam to i teraz sobie poradzę.

        Czytajac ostatniego posta przypomniałam sobie jak musiałam leżeć właśnie
        plackiem podpięta pod ktg bo miałam zielone wody. Ciężko było, ale położne mi
        pomagały. Mogłam później wstać na piłkę, rodzenie na plecach mało przyjemne, ale
        niektóre kobiety mają gorzej.

        Swoją drogą położnym i lekarzom przydałyby się takie kursy w szkole rodzenia,
        zeby sobie przypomnieli jak to powinny kobiety rodzić po ludzku... tak raz na
        rok a potem powinni z kazdego sie rozliczać i pisać raporty:D odechciałoby im
        się głupich komentarzy;)

        Tak się zastanawiam jak to bedzie jak teraz w dzień pojadę rodzić.
        • anettia28 Re: poród w szpitalu papieskim?? 21.07.10, 21:16
          samosiax napisała:

          > Tak się zastanawiam jak to bedzie jak teraz w dzień pojadę rodzić.

          Zapewniam Cię że tak samo jak i o każdej innej porze. Trzymaj się i daj nam znać jak już maleństwo będzie na świecie.
          • Gość: IGA POLCAM!! IP: *.zamosc.mm.pl 09.12.10, 15:31
            rodziam 3 tygodnie temu w szpitalu papieskim...poród wywoływany cewnikem,aczkolwiek nie wspominam go jakos strasznie traumatycznie..faktycznie na sali przedporodowej lezalam i czekałam ze skurczami na silne parte,od czasu do czasu zajrzała połozna,chyba dwa razy w przeciagu 4 godzin lekarz,ale wiem ze była w tamtym czasie przepełniona porodówka wiec tym to sobie wtedy tłumaczyłam..
            minusem jest to ze mimo porodu rodzinego maz{ewentualnie inna .osoba towarzyszaca}moze uczestniczyc przy porodzie dopiero na trakcie porodowym,na sali przedporodowej jest to niemozliwe,gdyz sala jest kilkuosobowa i inne pacjentki moga sobie tego nie zyczyc...nie oszukujmy sie,ze w czasie silnych skurczy i na etapie gdy zaczynaja pojawiac sie parte obecnosc bliskiej osoby jest rownie wazna co na samej porodowce...
            ale jest to jedyna kwestia ktora warta bylaby zmiany w tym szpitalu..poza tym jestem zadowolona z opieki i pomocy podczas porodu...poród odbierały połozne,które baardzo mi pomagały i dzieki nim ostatnia faza mojego porodu trwała 15 minut!oczywiscie oprocz połoznych cały czas obecny był lekarz,ale jak wspominałam kobiety rodziły jedna za druga wiec biegał od łózka do łózka...u mnie wygladało to tak,ze zaczynałam rodzic z lekarzem a konczyłam z poloznymi...ale lekarz cały czas kontrolował sytuacje mimo iz miał kilka pacjentek rodzacych na raz.
            jesli chodzi o lekarzy to polecam dr.jezierska i dr.futyme....ale tez lekarzy których miałam okazje jedynie obserwowac w relacjach z pacjentkami gdy lezałam na patologii ciazy czyli dr.tarajko i dr.ratoń.
            dr.dziki nie budził mojego zaufania ale pomógł mi bardzo przy porodzie i obecnie tez poleciłabym tego lekarza.
            dr.adamczyk..czyli dumny pan ordynator stanowczo nie!!.
            • Gość: kwietniowa Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 11:05
              Wszędzie trąbią, że rodząca ma prawo do informacji na każdym etapie porodu a w moim wypadku nie informowano mnie o niczym. Sama musiałam się dopytywać jakie leki mi podają i co aktualnie się ze mną dzieje.
              Kompletny brak współpracy między lekarzem a położnymi. Położna twierdzi, że będzie cc (zanikajęce tętno płodu) natomiast lekarz zapytany co dalej twierdzi że nie jest wróżką. W konsekwencji poród siłami natury z użyciem próżnociągu położniczego czego jak się później dowiedziałam w innych szpitalach od dawna nie stosuje.
              Plusem było tylko to że poród był szybki, co chyba zaskoczyło samego lekarza, który przy przyjęciu kazał zabrać mojemu mężowi wszystkie rzeczy dla maluszka spowrotem do domu bo do porodu jeszcze daleko a tymczasem urodziłam po 4 godzinach pobytu w szpitalu zahaczając jeszcze o oddział patologii ciąży.
              Polecam szkołę rodzenia, szczególnie zajęcia z oddychania. Mnie bardzo pomogły.
            • Gość: mała.czarna Re: IP: *.doplaty.gov.pl 25.01.11, 14:04
              Ja rodziłam w szpitalu papieskim w Zamościu jeszcze w 2000 roku - moje pierwsze dziecko, i naprawdę mogę polecić ten szpital. Położne bardzo kompetentne, bezinteresowne i naprawdę chętne do pomocy. Podobnie jak IGA moge polecić dr Tarajko i dr Dzikiego i stanowczo odradziłabym dr Adamczyka (wtedy z-cę ordynatora). Naprawdę gorąco polecam ten szpital. Po 12-godzinnym porodzie położne zajęły się dzieckiem, więc miałam czas na odpoczynek, dodatkowo wszystko wytłumaczyły, pokazały, wspierały. Sale dwuosobowe, czyste, wygodne, przestronne. Drugie dziecko rodziłam w warszawskim szpitalu, i to był koszmar. Sale czteroosobowe, ciasne, porody przyjmowane tasmowo jak na linii produkcyjnej. O ile tutaj czułam się jak wyrób masowej produkcji, to w Zamościu ja unikatowy egzemplarz. Żałuje, że nie pojechałam przed porodem do Zamościa. Dziewczyny naprawdę polecam i proponuję docenić to do czego macie dostęp :-)
            • 2olga9 Re: POLCAM!! 09.03.12, 12:45
              Witam.
              Ja rodziłam drugie dziecko 6 lutego b.r. i jestem bardzo zadowolona, od samego początku (izba przyjęć oczywiście NIE). Opieka rewelacyjna od położnych do lekarzy, przyjęta o 4 rano na jednej zmianie a urodziłam po południu na drugiej zmianie (nie ma mowy o " bo się trafiło") Pani Arletta położna bardzo mi pomogła, urodziłam sama z małym nacięciem krocza. Pierwsze rodziłam przez cesarkę. Po porodzie było już gorzej bo szycie ale trzymając maleństwo na ręku wytrzyma się wszystko. Polecam jak najbardziej ten szpital.
              Po porodzie dostałam salę jednoosobową. Mój lekarz St. Fedorowicz był przy mnie cały czas i nic nie płaciłam ani się nie umawiałam.
              Ważne też jest nasze nastawienie ja byłam wyciszona, skupiona że ważne zadanie przed nami i słuchałam położnych i lekarza jak oddychać, przeć i wogóle wszystkiego co mówili.
              Polecam gorąco!!!
              Całemu personelowi dziękuję.
      • Gość: ola Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.14, 13:39
        ale bzury! po porodzie nie wolno było jeść?! coś się chyba pomylilo koleżance, mi od razu przynieśli obiad gdy urodziłam, akurat był roznoszony, tylko położne zapytały czy mam ochotę zjeść, nikt mi nie zabraniał, poza tym nie ma tam zakazu poruszania się, wręcz przeciwnie, karzą pionizować ciało, dają piłkę, i mówię tu oczywiście o Papieskim szpitalu zamojskim. rodziłam tam dwa razy, i nie mam nic absolutnie nic do zarzucenia położnym i lekarzom.
    • Gość: asti Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.10, 11:28
      Powiem szczerze przeraza mnie poród w zamosciu , mnie skierowala doktorka do szpitala w dzien terminu polozylam sie na szpital , chociaz nie wiem poco po terminie kladą sie dopiero na 5 dobę . Nie patrza na ból na cierpienie tylko łapówki tyle Wam powiem....
      • samosiax Re: urodziłąm po raz 2. 06.01.11, 22:43

        i żyjemy ;)

        stało się to w połowie września, rano dostałam skurczy juz takich, ze ledwo chodziłam i przed 10 byłam na izbie, tam zeszło masakrycznie długo, bo 1,5 godziny - to jakiś absurd, żebym wisiała nad biurkiem i przeskakiwała z nogi na nogę, z bólu, a oni mieli czas - mozna by to jakos przyśpieszyć te procedury...- na izbie odeszły mi wody gdy sie przebierałam i nie wiedziałam czy iść mówić położnej czy czekac nadal, bo przyjmowali od razu drugą do porodu .....

        po niecałych 2 godzinach, córcia była już ze mną, położne latały, dwoiły się i troiły, bo poród za porodem, ale ja byłam dzielna, wiedziałam co mnie czeka, oddychałam jak należy skupiłam się na sobie i dziecku i urodziłam :)

        odczucia chyba mam takie jak za pierwszym razem, ufff jakoś poszło gładziutko

        życzę tym nierozwiązanym dużo cierpliwości i szybkich porodów, a jeszcze szybszych powrotów do domku z dzieciaczkami
        • koziorozka Re: urodziłąm po raz 2. 07.01.11, 13:50
          też kiedyś obserwowałam pracę na izbie przyjęć i tak jak ty odniosłam wrażenie, że organizacja przyjęć jest do kitu
          • Gość: Jewonka no fajnie IP: *.zamosc.mm.pl 11.07.11, 13:50
            ja rodziłam w kwietniu 2010 r. :) m
            ój poród to był cyrk( w pozytywnym słowa znaczeniu) a zaczeło sie od męża który sie nie spodziewał bo do terminu miałam 2 tyg. (słowami: to już??? oj weź nie ściemniaj) no i sie zaczeło gdyby nie małe znajomości to tez bym siedziała nad biurkiem pielegniarki i uzupełniała moje dane przez godzine, bo chodziłam do lekarza z poza szpitala...no ale i tak przez jakieś 35 minut tańczyłam coś podobnego do kankana na izbie bo jeszcze trzeba było sie przebrać a to jeszcze mierzenie warzenie itp.
            po przejściu na porodówkę (niosąc torbę na spółkę z położną(a ciężka jak cholera)) przebrano mnie podłączono do KTG i tak sobie leżałam parenaście mnut:D
            nie dość ze był piątek to jeszcze wieczorem i była sama położna i pielegniarka to jeszcze dołączyła do mnie salowa:D:D a taka śmieszna że zapomniałam na chwilę że rodzę!
            naprawde polecam ten szpital i wcale nie jest tak źle jak inni mówią... trzeba byc tez dobrze nastawionym bo jak sie bedzie z nimi tak niemiło gadac to i oni dadza w kosc.... pozdrawiam wszystkie mamy i położne w szpitalu w ZMC:)
    • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: 192.162.95.* 09.03.12, 17:43
      czy jest możliwość prawdziwego porodu rodzinnego, czyli mąz obecny przez cały czas pordu a nie tylko w jego ostatniej fazie?
      Co ze ZZO?
      • obajabonga Re: poród w szpitalu papieskim?? 22.03.12, 20:48
        mała, o zzo zapomnij, nie ma takiej opcji. Tzn. możesz je dostać przy cesarce, ja rodziłam cc i miałam wybór, czy chcę być świadoma, czy uśpiona, ale przy sn ni chuchu, Poród rodzinny jest możliwy, jak akurat Ci się wolna sala trafi.
        • Gość: xxy Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.zamosc.mm.pl 19.04.12, 11:03
          z tą salą obajabonga to chyba przesadzasz:rodziłam na sali,gdzie obok mnie były jeszcze 2 panie i podkreślam,ze wszystkie miałyśmy poród rodzinny,więc o jakiej sali mówisz?chyba nie końca jesteś zorientowana w porodzie sn.rodzinnym,
          • Gość: kkk Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.zamosc.mm.pl 23.10.12, 22:02
            tak jest sala typowa do porodu rodzinnego przytulna i miła, ale chyba rzadko tam się rodzi
      • Gość: kasik85 Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.cdma.centertel.pl 15.10.12, 12:23
        Ja mialam porod rodzinny maz był przy mnie cały czas a jak juz urodzilam dołaczyla do nas siostra i nie bylo żadnego problemu. co prawda nie w tej osobnej sali do rodzinnego ale dzieki temu mialam lepsza opieke bo ciagle ktos do mnie zagladal.
        • Gość: m_women Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.14, 18:37
          to miałaś szczęście bo ja leżałam sama w sali przedporodowej cały dzień a mama kilka metrów dalej stała na korytarzu i jej nie pozwolili wejść :(
    • victoriusrex777 Re: poród w szpitalu papieskim?? 06.02.13, 11:31
      Poród w tym szpitalu to KOSZMAR, rodziłam pół roku temu. Najpierw trafiłam na patologie, na 5 dobe po terminie. Co tam się dzieje to przechodzi ludzkie pojęcie, na dzien dobry opieprz za to, że kulturalnie zapytałam w które dzrzwi mam się udać do przyjęcia na oddział od lekarza , który delikatnie mówiąć powinien zmienić profesje, bo wyżywanie się na pacjentkach chyba nie leży w jego obowiązkach. Potem pielegniarki przychodziły telepać mi brzuchem jak workiem kartofli, bo podczas badania ktg dziecko mi usneło, mimo że dzidzia miała już głowę ściśnieta w kanale rodnym. Przez to tetno dziecka skoczyło do 180 i ciagle właczał sie alarm. Potem 4 dni spedzone na oddziale BEZ JAKICHKOLWieK WYJASNIEN nawet na obchodzie. Gdybym sama nie przeczytała na karcie, ze mam nieprawidłową budowę miednicy to bym nie wiedziała. Powinnam mieć cesarskie ciecie, ale na USG źle mi oszacowali wage dziecka, powiedzieli, że jest malutkie i "jakoś" sie przecisnie przez ta miednicę. I nagle po 4 dniach przychodzi lekarz i każe sie stawić pod zabiegowy w celu założenia cewnika. Byłam w szoku, nie wiedzialam co sie dzieje, 40 minut czekalam na lekarza pod zabiegowym, az łaskawie ktos przyjdzie. Po założeniu cewnika, gdy wyszedł lekarz, ze strachem zapytałam połoznej co to znaczy, czy ja jutro rodze? na co ona ze zdziwieniem, że tak i ze jak bedzie mnie bardzo bolało i bedzie sie lała krew to mam nie przychodzić i nie zawracać jej głowy. Od razu zaczeły mi sie bolesci i dostałam biegunki, a gdy wrocilam z toalety dostałam opieprz, że o tej porze powinnam leżec w łożku i ze złościa strzeliła mi antybiotykiem po oczach, po czym kazała umyć twarz... W nocy zaczeły mi sie saczyć wody i dostałam skurczy, ból nie do opisania, powinnam od razu wezwać lakarza, aby mnie zbadał, ale nieświadoma zagrożenia i przestraszona bałam się odezwać! Aż nad ranem straciłam przytomność z bólu i na porodówke, tam przebijanie pęcherza, kroplówka z oksytocyną, brutalne badanie przez lekarza po którym krew trysneła na prawo i lewo i skurcze nie do opisania, dostałam drgawek, robiłam sie sina, cała dretwiałam, podali mi morfinę, ale zadnej ulgi nie poczułam, sporadycznie zagladał lekarz i połozna. Podczas porodu też żadnych informacji co sie dzieje. Myslalam, ze umieram, nie byłam w stanie mowic, myslec, ruszyć sie, już nic nie kontaktowałam, do tego połozne podkrecały mi kroplówke po swojemu, lekarz po swojemu, w rezultacie skurcze CO KILKA SEKUND o nieprawdopodobnym natezeniu bólu, słowami nie da się tego opisać. I również silne skurcze parte rejestrowane przez WADLIWE KTG jako słabe!!! I także zamiast mi zajrzec do rozwacia kazali skakac na pilce i tak mnie zostawili na poltorej godziny, opadałam z sil, ból rozrywał każdą komórkę mojego ciała na strzępy, bo skakałam z głową na wierzchu!!! Bo w koncu przyszedl lekarz, który stwierdził, że zajrzy co tam sie dzieje a tu niespodzianka, głowa juz wychodzila i rodziłam!!! Przez ta miednice było bardzo cieżko, dziecko wypychali mi na sile z brzucha rekami, doslownie sredniowiecze! Nie bede tu opisywac bólu, bo nie ma takich słow, dodam tylko, że dzidzia była pól kilo cieższa, niż miała byc, ewidentny bład lekarzy, powinnam mieć cesarkę, ale slowa przepraszam nie usłyszalam... No i naciecie krocza... W skócie napisze tylko, że SZYCIE TRAGEDIA, deformacja. Dziecko sine i nie płakało, ale jakos je szybko docucili. Na szczescie. Na oddziale gdzie leży sie z dzidziusiem inna bajka, położne miłe i pomocne, inny świat. Rodzić po ludzku? NIE TAM.
    • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.gtnet.net.pl 13.11.14, 21:53
      zmieniło się coś w 2014 r? Można już kupić znieczulenie czy dalej średniowiecze?
      • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 04.12.14, 11:54
        niestety dalej średniowiecze
        • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.gtnet.net.pl 04.12.14, 21:05
          to odkładam poród do czterdziestki...
        • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.gtnet.net.pl 04.12.14, 21:07
          a skąd wiesz?
          • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 05.12.14, 08:30
            Rozmawiałam z lekarzem tam pracujacym. I co najgorsze nie zanosi się aby to się zmieniło. Dlatego ja szukam lekarza który zgodziłby się na cesarkę a to tez nie jest proste
            • Gość: mala Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.14, 09:04
              ja myślałam że przyjdę zapłacę tysiąc złotych i bez problemu dadzą znieczulenie. Aż taki beton?
              • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 05.12.14, 09:19
                No niestety...
                Chyba że wczesniej znajdziesz lekarza który Ci to zagwaranuje, a to chyba nie bedzie proste.
                Bo tam o wszystkim decuduje Adamczyk a inni nawet jak by chcieli pomóc to chyba nie za bardzo maja jak.
                Ja tez chcialam zaplacić i mieć zagwarantowana cesarkę ale nie mogę znaleźć takiego lekarza. Jak by mi się udało trafić z porodem wtedy co Adamczyk nie bedzie miał dyzuru pewnie było by ok a tak nie mam na co liczyć. Nie chce ryzykować. Już raz tam rodziłam.
                • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.14, 09:29
                  a zaświadczenie od okulisty ze wskazaniem na CC albo coś nie da się załatwić?
                  Ordynator nie bierze w łapę za cesarki? Co to za szpital?!
                  • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 05.12.14, 09:39
                    Nie mam żadnych wskazań okulistycznych takze nie wiem jak się za to zabrać. Myslałam bardziej o psychologu bo on podobno moze wystawić takie zaświadczenie jak ktoś się bardzo boi porodu jest taka choroba tokofobia która jest wskazaniem do cc ale podobno to ordynator decyduje czy je przyjmie czy nie. U ordynatora nie byłam jeszcze z taka propozycją bo się troche boje nie jest to miły gość. Podobno w Biłgoraju nie ma takich problemów...
                    • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.14, 09:49
                      to jedź do Biłgoraja, skoro jesteś zdecydowana na CC
                      Ja tam nie chcę cesarki, chciałabym tylko znieczulenie w razie coś, ale widzę że to jakiś ciemnogród.
                      Strach iśc do tego szpitala
                      • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 05.12.14, 10:02
                        tak też pewnie zrobię. Szkoda że szpital w Zamościu zatrzymał się w średniowieczu.
                        • Gość: mała Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.14, 10:50
                          Przecież to najlepszy szpital w Polsce :)
                          Musisz kobieto kombinować. Ja się nie śmieje, doskonale rozumiem i popieram, jest XXI wiek, cierpienie jest bez sensu.
                          • madabede Re: poród w szpitalu papieskim?? 05.12.14, 11:09
                            Tak czytałam o tym wyróznieniu dla szpitala:)
                            I też uważam ze ciepienie nie uszlachetnia. Ciekawa jestem kiedy zajdą jakies zmiany w tym szpitalu...
    • madabede cesarka 02.12.14, 12:15
      czy ktoś ma informację czy w zamościu mozna sobie załatwic cesarke na zyczenie? Jezeli tak to u kogo?
    • Gość: eli Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.vlan228.dengo.lubman.net.pl 29.03.15, 22:59
      Nie polecam tego szpitala. Fatalny personel( z wyjątkami). Fatalne miejsce. Nie polecam prywatnej szkoły rodzenia w Zamościu. Pani która ją prowadzi obiecuje że pomoże podczas porodu. NIE POMAGA. Omijajcie szerokim łukiem...
      • Gość: Ive Re: poród w szpitalu papieskim?? IP: *.dynamic.mm.pl 03.05.15, 18:12
        Każdy ma inne doświadczenia. Jestem świeżo po cesarce. Personel jest różny, niektóre położne angażują się bardziej inne mniej, ale ogólnie nie zostawią bez pomocy trzeba tylko o tą pomoc poprosić. Polecam doktora Andrzeja Ratonia. profesjonalny, konkretny, zna się na swojej robocie i przy tym ma jeszcze poczucie humoru, fajne podejście do pacjenta, co tez wydaje mi się ważne. Świetny lekarz, co prawda chodziłam do niego na prywatne wizyty, ale nie żałuję, ponieważ w dniu mojego porodu był ze mną. Trafiłam do szpitala o 5 bo o 4 odeszły mi przezroczyste wody. Położna przyjmująca tragiczna, troche opryskliwa, ale chyba dlatego, że ją zbudziliśmy.. o 9 podano mi oksytocyne, o 13 miałam już 7 cm rozwarcia, lekarz stwierdził, że trzeba powiększyć dawke i sprawdzi za 2 godz ból silny myślałam, że już niedługo urodzę, jednak o 15 pan Raton stwierdził, że brak postępu dalej 7 cm, zapytał czy chcę czekac jeszcze godzine czy cesrka, wybrałam cesarke, ponieważ wody były już zielonkawe. Wszystko przebiegło świetnie i naprawde jestem mu wdzięczna, że tak szybko zdecydował o cesarce. Miałam też szczescie, że akurat w tym dniu tylko ja rodziłam i po cesarce trafiłam do sali gdzie też byłam sama, co było sporym udogodnieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka