Dodaj do ulubionych

Takie sobie świąteczne bajania...........

21.12.03, 17:42

Zanućmy słowa znanej piosenki „Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowanych
bajek świat....”

Jak zapewne zauważyliście, na okres świąteczny zawiesiłem „emitowanie”
zagadek, co nie oznacza, że zapomniałem na ten czas o Zamościu i fz. Przez
ten okres zamierzam troszkę po bajać na różne nie związane ze sobą tematy,
kto ma ochotę niech czyta.
W dzisiejszym bajaniu chciałbym wrócić do wątku Tygrysa jeszcze z września
(przypomnijcie sobie, a jak by było trudno można go z łatwością odnaleźć –
myślę, że Tygrys go pamięta) na temat attyk, przypomnę, że wówczas w tym
przedmiocie wypowiadała się Mise i Czuk.
Na pewno będzie to opowieść okrojona, podyktowane jest to warunkami forum.

Przypomnę że attykami były (są) dekoracyjne ściany zabezpieczające dach przed
przenoszeniem się ognia podczas pożaru. Attyki wywodzą się z architektury
włoskiej. W Polsce w XVIw. wykształcił się wzór bogatej grzebieniowej attyki.
Attyka ta zwane jest attyką polską.
Zgodnie z projektem budowniczego Zamościa Bernarda Morando wszystkie
kamienice, a były to jednopiętrowe budowle, w rynku, a także jedna przy ul.
Kolegiackiej otrzymały attyki. Attyki miał także ratusz, pałac, a następnie
od pierwszej połowy XVIIw. także bożnica i akademia.
Attyki obok arkadowych podcieni przez ponad dwa wieki były najbardziej
charakterystycznym elementem zamojskich kamienic.
Jednak już pod koniec XVIIw. attyk pozbyto się z przebudowanej kamienicy
Linkowskiej i akademii, a następnie zdjęto attyki z pałacu i kamienicy
Bortoszewiczowskiej. Natomiast w tym samym czasie bo ok. roku 1771 attyka
pojawiła się na Bramie Szczebrzeskiej. W związku z nadbudową kamienic
stopniowo znika większość attyk. Istniejące dotychczas attyki w większości
wykorzystano jako ściany nadbudowywanych pięter. W niektórych elewacjach
pozostały do dziś ślady murów attykowych z resztkami dekoracji.
Największy jednak spustoszenia w świecie zamojskich attyk poczynił wiek XIX,
gdy Zamość stał się wielką twierdzą. To wówczas nie tylko zmodernizowano, a
także stworzono nowe urządzenia i budowle forteczne, to wówczas zniknęły
niepowtarzalnie attyki z kamienic mieszczańskich, również wówczas zostały
zburzone wspaniałe dekoracyjne szczyty kolegiaty, bram miejskich i kościoła
Franciszkanów. Przed drugą wojną światową odnaleziono kilka oryginalnych
rysunków architektonicznych ozdobnych szczytów dawnych kościołów, bram oraz
ratusza W roku 1937 została zrekonstruowana attyka ratusza. W lach 1967 –
1972 przywrócono attykę bożnicy. Ze względu na brak materiałów źródłowych w
tym przedmiocie za wzór posłużyła bożnica w Lubomlu na Ukrainie. W latach
1979 – 80 podczas prac renowacyjnych powróciły attyki na kamienicę przy ul.
Kolegiackiej i pięć kamienic ormiańskich w rynku. Niestety w tym przypadku
zabrakło wiarygodnych źródeł. Projektantom musiały wystarczyć studia
porównawcze zachowanych attyk polskich i reliktów attyk zamojskich, a także
spory margines własnej wyobraźni. Projektantem tych attyk był prof. Wiktor
Zin i Maciej Pawlicki. Podobny problem, jak już wspomniałem, mieli
konserwatorzy z attyką kamienicy przy ul. Kolediackiej. Jedynym świadectwem
pierwotnej attyki był dziewiętnastowieczny rysunek malarza Andriollego.
Zrekonstruowana attyka, razi jednak brakiem proporcji z pozostałą elewacją i
zbyt ciężką sylwetką górnej części attyki, często zadawane jest pytanie skąd
ta attyka w tym miejscu? Na pocieszenie można dodać, iż pełnym sukcesem
zakończyła się rekonstrukcja szczytu Starej Bramy Lwowskiej (opisywałem ją w
zagadce o bramach). Zapewne przyczynił się do tego fakt, iż oparto się na
oryginalnym rysunku architektonicznym z początków XIXw.
Reasumują, wszystkie attyki, które dzisiaj możemy zobaczyć w Zamościu są
attykami zrekonstruowanymi. Mam nadzieję że jeszcze wrócę do tematu attyk w
wątku „zagadek” na temat kamienic zamojskich. Wątek ten planuję na przełom
stycznia – lutego 2004r.
Na zakończeni należy zwrócić uwagę, iż w odróżnieniu od ekspresyjnych
rzeźbiarskich attyk kazimierzowskich, zamojskie attyki posiadają (posiadały)
spokojniejszą architektoniczną dekorację pozbawioną popularnych form
attykowych znanych z Krakowa, Tarnowa czy Sandomierza. Odmienność zamojskich
poległa na częstym używaniu tzw. sterczyn (obeliski i kwiatony) oraz
niespotykanych gdzie indziej glazurowanych powierzchni w barwie szmaragdowej
zieleni i złotawych żółci, co niegdyś, szczególnie o zachodzie słońca dawało
dodatkowy efekt kolorystyczny.
Dodać należy z historii najnowszej, iż w Zamościu są jeszcze attyki na
budynkach z okresu powojennego, są to Klub Garnizonowy i budynek
Talekomunikacji (centrala telefoniczna). Nie zachowała się natomiast falista
attyka sowami i głowami faunów zdobiąca niegdyś secesyjną kamienicę Domu
Centralnego wzniesionego w 1911r.
Pozdrawiam
W.1
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 22.12.03, 07:34
      Ale bardzo ciekawe. pzdr m
      • wiloa Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 22.12.03, 14:28
        Z przyjwemnoscia sie czyta Twoje bajania Usersie:)
        bardzo ciekawe historyjki , dobrze robi przed swietami pozdrowienia od wiloi
        • users1 Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 22.12.03, 14:39
          Witaj Wiloa
          W wątku podwalnia nasz dedykację, jeszcze dziś wieczorem następne bajanie
          Pozdrawiam
          W.1
          • wiloa Pozdrowienia 22.12.03, 14:42
            Tez Cie pozdrawiam Users dwa dni przed swietami i musze juz uciekać:( ,
            pozdrawiam tez Innych wiloa
    • users1 Bajanie II - Wigilia 22.12.03, 19:37
      Dziś bajanie drugie.Wigilia tuż, tuż, więc zanućmy sobie kolędę, najlepiej
      taką jaką każdy lubi.

      W dzisiejszym bajaniu chciałbym opowiedzieć, jak w wielu domach na Roztoczu
      wyglądał, a czasami do dziś jest kultywowany obrzęd Wigilii.

      Rytuałem wprowadzającym obrzęd wieczerzy wigilijnej było wniesienie do domu
      jednego lub trzech, a niekiedy nawet i sześciu snopków zboże (kiedyś o tych
      snopkach wspominała Ememka). Na snopki wybierano w już pierwszych dniach żniw
      nie młócone żyto, pszenicę i owies. Taki snopek nazywano „królem”. W czasie
      uroczystego przeniesienia ze stodoły do domu „króla” wszyscy domownicy stawali
      przy drzwiach wejściowych. Głowa rodziny - ojciec wnosząc „króla” do domu
      zdejmował czapkę i mówił „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na szczęście,
      na zdrowie ze świętą Wiliją, daj nam Boże ten rok szczęśliwie sprowadzić,
      drugiego i lepszego doczekać” Na te słowa domownicy odpowiadali „Na wieki
      wieków. Amen. Daj nam Bożę” Gospodarz wchodził do izby i stawiał w kącie
      skierowanym na wschód przyniesiony snopek. Następnie najstarszy syn w rodzinie
      kładł siano na stole i pod choinką, zaś najmłodszy rozrzucał na podłodze słomę
      tzw. „dziada” mówiąc „słoma do chałupy, a bieda z chałupy". Po tych
      czynnościach matka kładła na rogach stołu po trzy główki czosnku „żeby człowiek
      był zdrowy jak czosnek” i nakrywała stół białym obrusem. Na środku stołu
      stawiała świecę, kładła bochen chleba i opłatek.
      Decydującym sygnałem o rozpoczęciu wieczerzy wigilijnej było pojawienie się na
      niebie pierwszej gwiazdy, którą miały obowiązek wypatrywać dzieci.
      Wspólna wieczerza, w duchu zbratania i wzajemnej życzliwości rozpoczynała się
      wspólną modlitwą. Po modlitwie gospodarz brał do ręki talerz z opłatkiem i
      wypowiadał formułę tradycyjnych życzeń „Daj nam Bożę tę Kolędę sprowadzić,
      następnej doczekać, żeby się rodziło w komorze i w oborze, w polu i na zapolu,
      w każdym kątku po dzieciątku” na co pozostali domownicy odpowiadali „Daj Bożę”.
      Po tej oracji ojciec podchodził do każdego z domowników i według wieku wręczał
      każdemu opłatek. Wszyscy domownicy łamiąc się opłatkiem składali sobie
      życzenia. Dzielenie się opłatkiem było i chyba jest kulminacyjnym momentem
      wieczerzy wigilijnej. Liczba potraw wieczerzy wigilijnej w zasadzie nie jest
      ściśle określona, choć wiele starszych gospodyń wyraża pogląd, że powinno być
      ich 12, a to z powodu, że Chrystus ostatnią wieczerzę spożywał z 12 Apostołami.
      Dodam jeszcze, że stan pogody w noc wigilijną pozwalał wnioskować o dobrym i
      złym zbiorze plonów uprawianej ziemi. Niebo jasne, oświetlone gwiazdami
      wróżyło „Jak na niebie w Wiliję jasno, tak w stodole i w komorze przez cały rok
      ciasno”. Niech ta wróżba stanie się życzeniami dla tych, którzy te słowa
      czytają. Wesołych Świąt.
      W.1

      • januszx Słoma do chałupy a bieda z chałupy...:-) 23.12.03, 15:09
        Users jak zwykle opowiada nam ciekawe historie , o attykach - z braku czasu
        jedynie przeczytałem dzisiaj...
        a o zwyczajach wigilijnych tez niezwykle interesująco nam baja , tzn to
        wszystko jest prawdą ale należy już do przeszłości , ja znam zwyczaj ale
        jedynie z opowiadania...i wszystko sie zgadza z tym co opowiadał mi dziadek...
        Podoba mi się treść życzeń wypowiadanych przez Gospodarza domu...a w każdym
        kątku po dzieciatku - czyli należy przypuszczać preferowano model rodziny 2 + 2
        + 4 , a zatem dziadkowie , rodzice i czwórka dzieci - jedynie z tymi dziećmi
        mie się nie zgadza...:-)) bo chyba więcej ich w izbie zwykle było...:-). Po
        przeczytaniu tego opowiadania o wigili na dawnej polskiej wsi (podzamojskiej)
        to cóż mi pozostało ;
        Słoma do chałupy a bieda z chałupy...:-) !!
        J
        • users1 Re: Słoma do chałupy a bieda z chałupy...:-) 23.12.03, 20:12
          Januszu, a jak chałupa miałe więcej niż jedną izbę?
          Pozdrawiam
          W.15
    • tytus.de.zoo Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 24.12.03, 00:59
      Aryciekawe o tych attykach. I to sam pan Zin je projektował, a kto pamięta jego
      program w telewizji jak opowiadając o zabytkach mistrzowsko je malował.
      Smutne, bo ostatnio słuchałem go w radiu maryja (słucham ich jak wracam późno z
      pracy samochodem, adrenalina skacze, lepsze niż 5 kaw). Na szczęscie nie
      walczył ze spiskową teorią dziejów tylko coś opowiadał.
      Mi sie jednak bardzo podoba ta attyka przy katedrze. Może mam zły gust :(
      Już wigilia, a ja dopiero kończę robote. Czas do dom.
      Wesołych Świat
      • users1 Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 24.12.03, 08:13
        Witaj Tytus
        Najpierw to przepraszam za to ze w "bajaniu o attykach" nazwałem Cie Tygrysem.
        To tylko dowód z jednej strony, że nie za często tu zaglądasz, zaś z drugie
        strony, że to ja dość dawno czytałem Twój wątek o tych attykach, a ciągle te
        attyki siedziały mi w głowie i korciło mnie aby coś na ten temat napisać.
        Wracając do attyk. Wydaje mi się że złego gostu nie masz. Attyka na kamieniecy
        na rogu Kaliegiackiej i Staszica, jak dla mnie, jest piękna i ma swój urok. Nie
        jestem specjalista w tej dziedzinie, a jedynie oceniam jak widzę i jak rozumię.
        Pisałem wyżej że attycha zamojska charakteryzuje się sterczynami. To właśnie na
        tej attyce te sterczyny zostały podkreślone, może zbyt mocno sprawiają wrażenie
        ciężkich?. Może fakt, że patrząc od strony Katedry na tą attykę, widzimy tylko
        tą jedną na tle "gołych dachów" sprawia, iż jawi nam się jako jedyna,
        niepowtarzalna, monumentalna i mająca swój urok. Pogląd wyrażany powyżej nie
        był moim subiektywnym poglądem, ale tak widzę ta attykę jako laik. Nigdy bym
        sie na to nie odważył robić to publicznie, tym bardziej, że sie na tym aż tak
        nie znam. Pogląd który wyraziłem wyżej jest poglądem wyrażanym przez
        specjalistów z którym można sie spotkać w różnych materiałach źródłowych.
        Pozdrawiam Wesołych Świąt.
        W.1
    • users1 Bajanie III 25.12.03, 23:03
      Po tak długim siedzeniu za stołem świątecznym proponuję mały wiosenny spacer,
      tak wiosenny...nie mylę sie , ani też nie zaszkodziło mi to siedzenie za stołem.

      W dzisiejszym bajaniu może zanućmy: trochę wiosny jesienią tobie luby dać
      chcę...

      Może to nie jesień, a zima i tęskno nam (a napewno mnie) do wiosny, czy lata

      Jest zima, drzewa pogubiły liście, trawa już nie zielona, wszystko dookoła
      jakby szare, obdarte ze swojej wspaniałej wyniosłości, nie ma śniegu jest
      troszkę mrozu, a synoptycy parzewiduje odwilż. Zanim jednak przyjdzie wiosna, i
      zakwitną w parku fiołki, już dziś jeżeli chcemy zobaczyć bociany na gnieździe
      wystarczy pójść na most na ul Szczebrzeskiej i tam patrząc z mostu z biegiem
      Łabuńki na wyciągnięcie ręki jest bocianie gniazdo, a w nim dwa boćki
      (powariowały chyba?!). Jeżeli komuś to nie wystarczy, niech wybierze się na
      spacer po Zamościu. Wszelkiego rodzajów kwiatów czy roślin nie brakuje w
      dekoracjach zamojskich zabytków. Stylizowane, fantazyjne kwiaty, wicie
      roślinne, nierzadko jedynie naśladujące pierwowzór botaniczny. Wystarczy pójść
      na ulicę Ormiańską, a właściwie na Rynek Wielki i tam spojrzeć na fasady
      kamienic ormiańskich, czy na Rynku Solnym obejrzeć odremontowaną kamienicę
      Rabina. Spacerując po Starówce na sklepieniach kilku podcieni w sztukateryjnej
      listwie odnajdziemy polnego dzwonka. W balkonach Domu Centralnego niekoniecznie
      wytrawny obserwator dostrzeże nieco przestylizowany motyw maku.
      Można też pójść przy okazji Świąt do Katedry tam na pewno znajdziemy lotos,
      liście różnorakie, laury, owoce granatu, winne grona, jabłka, jest też
      mandragora, są liście palmy. Nad stallami kaplicy ordynackiej zobaczymy
      realistyczną gałązkę lauru z owocami. Nad obrazem św. Jana Kantego aniołki
      podtrzymują wieniec z róż. W kaplicy Zwiastowania widnieją piękne dwa bukiety
      jakby z zawilców, może innych kwiatów, a także różyczki w zwieńczeniu ołtarza,
      a w żyrandolu odnajdziemy gruszkę. U św. Antoniego są lilie, zaś w muzeum
      katedralnym znajdziemy obok różyczek także goździki.
      A gdyby tak się złożyło, że świętowanie nie pozwoliło nam na wyjść z domu,
      wówczas dla znalezienia wiosny polecam książkę telefoniczną Zamościa, tam też
      znajdziemy Bez, Fijołek, Chaber, Lubczyk czy Rdest..........
      POzdrawiam świątecznie
      W.1
    • januszx Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 30.12.03, 14:45
      Poczytałem sobie dokładniej USersa bajania o attykach i też zamarzyło mi się
      przenieść w zaczarowany - attyk świat -ale może nie koniecznie w przEszłość a
      raczej w przYszłość!. Jesli Fundator potrafił przed ponad 400 laty stworzyc od
      podstaw w głównym założeniu miasto w przeciągu ćwierćweicza to czy obecnie nie
      jest możliwe odtworzenie..zrekonstrowanie ,
      a niekedy stworzenie ( jeśli brak stosownych źródeł) oczywiście z
      zachowaniem "właściwego stylu" w architekturze Zamościa- bajecznych a t t y k.
      Oczywiście w tych miejscach gdzie uda się je wkomonować... , gdzie będzie to
      mozliwe z róznych względów...Swoja drogą niesamowity musiał być Rynek Wielki z
      attykami na wszystkich kamienicach ...:-))

      Ostatnio przyjrzałem sie dokładniej attykom na rogu Kolegiackiej i Staszica
      (czy może Zeromskiego?- chyba raczej Staszica jednak) - też wyjątkowo piękne
      są...
      Do dzieła!
      pozdrawiam
      J

      users1 napisał:

      >
      > Zanućmy słowa znanej piosenki „Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowanyc
      > h
      > bajek świat....”
      >
      > Jak zapewne zauważyliście, na okres świąteczny zawiesiłem „emitowanieR
      > 21;
      > zagadek, co nie oznacza, że zapomniałem na ten czas o Zamościu i fz. Przez
      > ten okres zamierzam troszkę po bajać na różne nie związane ze sobą tematy,
      > kto ma ochotę niech czyta.
      > W dzisiejszym bajaniu chciałbym wrócić do wątku Tygrysa jeszcze z września
      > (przypomnijcie sobie, a jak by było trudno można go z łatwością odnaleźć –
      > ;
      > myślę, że Tygrys go pamięta) na temat attyk, przypomnę, że wówczas w tym
      > przedmiocie wypowiadała się Mise i Czuk.
      > Na pewno będzie to opowieść okrojona, podyktowane jest to warunkami forum.
      >
      > Przypomnę że attykami były (są) dekoracyjne ściany zabezpieczające dach
      przed
      > przenoszeniem się ognia podczas pożaru. Attyki wywodzą się z architektury
      > włoskiej. W Polsce w XVIw. wykształcił się wzór bogatej grzebieniowej
      attyki.
      > Attyka ta zwane jest attyką polską.
      > Zgodnie z projektem budowniczego Zamościa Bernarda Morando wszystkie
      > kamienice, a były to jednopiętrowe budowle, w rynku, a także jedna przy ul.
      > Kolegiackiej otrzymały attyki. Attyki miał także ratusz, pałac, a następnie
      > od pierwszej połowy XVIIw. także bożnica i akademia.
      > Attyki obok arkadowych podcieni przez ponad dwa wieki były najbardziej
      > charakterystycznym elementem zamojskich kamienic.
      > Jednak już pod koniec XVIIw. attyk pozbyto się z przebudowanej kamienicy
      > Linkowskiej i akademii, a następnie zdjęto attyki z pałacu i kamienicy
      > Bortoszewiczowskiej. Natomiast w tym samym czasie bo ok. roku 1771 attyka
      > pojawiła się na Bramie Szczebrzeskiej. W związku z nadbudową kamienic
      > stopniowo znika większość attyk. Istniejące dotychczas attyki w większości
      > wykorzystano jako ściany nadbudowywanych pięter. W niektórych elewacjach
      > pozostały do dziś ślady murów attykowych z resztkami dekoracji.
      > Największy jednak spustoszenia w świecie zamojskich attyk poczynił wiek XIX,
      > gdy Zamość stał się wielką twierdzą. To wówczas nie tylko zmodernizowano, a
      > także stworzono nowe urządzenia i budowle forteczne, to wówczas zniknęły
      > niepowtarzalnie attyki z kamienic mieszczańskich, również wówczas zostały
      > zburzone wspaniałe dekoracyjne szczyty kolegiaty, bram miejskich i kościoła
      > Franciszkanów. Przed drugą wojną światową odnaleziono kilka oryginalnych
      > rysunków architektonicznych ozdobnych szczytów dawnych kościołów, bram oraz
      > ratusza W roku 1937 została zrekonstruowana attyka ratusza. W lach 1967 –
      >
      > 1972 przywrócono attykę bożnicy. Ze względu na brak materiałów źródłowych w
      > tym przedmiocie za wzór posłużyła bożnica w Lubomlu na Ukrainie. W latach
      > 1979 – 80 podczas prac renowacyjnych powróciły attyki na kamienicę przy u
      > l.
      > Kolegiackiej i pięć kamienic ormiańskich w rynku. Niestety w tym przypadku
      > zabrakło wiarygodnych źródeł. Projektantom musiały wystarczyć studia
      > porównawcze zachowanych attyk polskich i reliktów attyk zamojskich, a także
      > spory margines własnej wyobraźni. Projektantem tych attyk był prof. Wiktor
      > Zin i Maciej Pawlicki. Podobny problem, jak już wspomniałem, mieli
      > konserwatorzy z attyką kamienicy przy ul. Kolediackiej. Jedynym świadectwem
      > pierwotnej attyki był dziewiętnastowieczny rysunek malarza Andriollego.
      > Zrekonstruowana attyka, razi jednak brakiem proporcji z pozostałą elewacją i
      > zbyt ciężką sylwetką górnej części attyki, często zadawane jest pytanie skąd
      > ta attyka w tym miejscu? Na pocieszenie można dodać, iż pełnym sukcesem
      > zakończyła się rekonstrukcja szczytu Starej Bramy Lwowskiej (opisywałem ją w
      > zagadce o bramach). Zapewne przyczynił się do tego fakt, iż oparto się na
      > oryginalnym rysunku architektonicznym z początków XIXw.
      > Reasumują, wszystkie attyki, które dzisiaj możemy zobaczyć w Zamościu są
      > attykami zrekonstruowanymi. Mam nadzieję że jeszcze wrócę do tematu attyk w
      > wątku „zagadek” na temat kamienic zamojskich. Wątek ten planuję na
      > przełom
      > stycznia – lutego 2004r.
      > Na zakończeni należy zwrócić uwagę, iż w odróżnieniu od ekspresyjnych
      > rzeźbiarskich attyk kazimierzowskich, zamojskie attyki posiadają (posiadały)
      > spokojniejszą architektoniczną dekorację pozbawioną popularnych form
      > attykowych znanych z Krakowa, Tarnowa czy Sandomierza. Odmienność zamojskich
      > poległa na częstym używaniu tzw. sterczyn (obeliski i kwiatony) oraz
      > niespotykanych gdzie indziej glazurowanych powierzchni w barwie szmaragdowej
      > zieleni i złotawych żółci, co niegdyś, szczególnie o zachodzie słońca dawało
      > dodatkowy efekt kolorystyczny.
      > Dodać należy z historii najnowszej, iż w Zamościu są jeszcze attyki na
      > budynkach z okresu powojennego, są to Klub Garnizonowy i budynek
      > Talekomunikacji (centrala telefoniczna). Nie zachowała się natomiast falista
      > attyka sowami i głowami faunów zdobiąca niegdyś secesyjną kamienicę Domu
      > Centralnego wzniesionego w 1911r.
      > Pozdrawiam
      > W.1
    • users1 Re: Takie sobie świąteczne bajania........... 30.12.03, 22:03
      Bajanie IV
      Jako, że już jesteśmy tuż, tuż przed wielkimi balami, najpierw tym
      sylwestrowym, a później balami karnawałowymi, wydaje mi się właściwym aby w
      kilku słowach wspomnieć w wielkiej chlubie Zamościa i Zamojszczyzny. Co zatem
      może być tą chlubą? Oczywiście mam na myśli Włościańską Orkiestrę Symfoniczną
      im. Karola Namysłowskiego, popularnie nazywaną „Namysłowiakami”
      Orkiestra została założona w rodzinnej miejscowości Karola Namysłowskiego
      Chomęciskach. Po raz pierwszy orkiestra wystąpiła publicznie podczas pasterki
      w kościele w Starym Zamościu w 1880r. We wrześniu 1881r. orkiestra po raz
      pierwszy koncertuje w Zamościu, później występuje w Krasnymstawie, Lublinie,
      Rodomiu i Kielcach, a w roku 1885 gra koncert w Warszawie. Przełomowym dla
      dziejów orkiestry był koncert w Spale w 1891r., orkiestra wówczas koncertuje
      dla cara Aleksandra III. Po tym koncercie następują między innymi koncerty w
      Moskwie, Petersburgu, Kijowie Charkowie, Mińsku, Odessie, Kownie i Wilnie.
      Koncertu orkiestry słuchał również car Mikołaj II. W roku 1911 orkiestra
      występuje także poza granicami zaboru rosyjskiego dając miedzy innymi koncerty
      w Krakowie Pradze i Wiedniu. Koncerty zazwyczaj składały się z dwóch części,
      pierwsza w której orkiestra wykonywała utwory ludowe, i z drugiej, w której
      muzycy z wielkim powodzeniem wykonywali utwory Moniuszki, Chopena,
      Wieniawskiego, Mozarta, Wagnera Verdiego, Liszta, Cajkowskiego i wielu innych
      znakomitości. W roku 1915r na czele orkiestry staje syn Karola, Stanisław
      Namysłowski. W roku 1925 orkiestra wyjeżdża na tournee po stanach
      Zjednoczonych. Orkiestra w ciągu 84 dni daje tam 80 koncertów w 14 stanach,
      miedzy innymi koncertuje w Nowym Jorku w sławnej Metropolitan Opera Hause. W
      Stanach Zjednoczonych orkiestra dokonuje pierwszych nagrań płytowych. Ten okres
      działalności można by zaliczyć do „najlepszych dni” orkiestry. Po II wojnie
      światowej w latach pięćdziesiątych następują trudne lata dla „kułackiej”
      orkiestry, na dodatek skażonej kapitalistyczną Ameryką. Od roku 1954 orkiestra
      traci status prywatnej orkiestry Namysłowskich, a władza nadaje jej status
      stowarzyszenia. Od roku 1978 zasłużona dla polskiej kultury orkiestra otrzymuje
      status zawodowego zespołu artystycznego i staje się Przedsiębiorstwem
      Państwowym pod nazwą Symfoniczna Orkiestra Włościańska im. Karola
      Namysłowskiego. Od 1981r. orkiestra otrzymuje stałą siedzibę w nowej bramie
      Lwowskiej, z niewielką liczącą ok. 150 miejsc salą koncertową.
      Na zakończenie przypomnę, pisałem o tym w wątku „co, gdzie, kiedy”, w dniu 31
      grudnia odbędzie się „Sylwester u Namysłowiaków.
      Pozdrawiam życząc udanej zabawy sylwestrowej.
      W.1
      • januszx Kobiety, muzyka i kwiaty 31.12.03, 09:26
        Wspaniały wykład!
        Mam przed sobą dosyć ciekawy atlas Polski wydany w 2002r (czyli w zeszłym roku
        hihi), w którym znajdują się bardzo zwięźle przedstawione informacje
        gospodarcze, społeczne, kulturalne...o naszym kraju
        A wśród instytucji kulturalnych w Zamościu wymieniona została jedynie
        Włościańska Orkiestra Symfoniczna, ciągle jest to orkiestra liczaca sie w
        skali kraju, radujmy się zatem!:)

        W tym miejscu pragnę również wrócic do bajania ukrytego pod numerem III -
        przeciez to była poprostu bajka! a gdzie są dziewczyny nasze ? czyż te kwiaty
        nie dla Was sprezentował Usersik...Ja jedynie dodam , że na mnie szczególne
        wrażenie robia motywy kwiatowe wkomponowane w zrekonstruwane attyki i
        dekoracje kamienic przy Wielkim Rynku a szczególnie
        kamienica pod Madonną-wiem ,ze nie byłem w tym miejscu oryginalny ale przecież
        ona jest piękna.
        • users1 Re: Kobiety, muzyka i kwiaty 31.12.03, 13:21
          januszx napisał:

          > W tym miejscu pragnę również wrócic do bajania ukrytego pod numerem III -
          > przeciez to była poprostu bajka! a gdzie są dziewczyny nasze ? czyż te kwiaty
          > nie dla Was sprezentował Usersik...Ja jedynie dodam , że na mnie szczególne
          > wrażenie robia motywy kwiatowe wkomponowane w zrekonstruwane attyki i
          > dekoracje kamienic przy Wielkim Rynku a szczególnie
          > kamienica pod Madonną-wiem ,ze nie byłem w tym miejscu oryginalny ale
          przecież
          > ona jest piękna.

          Właśnie, gdzie są nasze wirtualne dziewczyny? - i nie tylko wirtualne - gdzie?
          no gdzie one są?

          Januszu zapewniam Cię, że tak jak wspominałem, do kamienic staromiejskich wrócę
          w zagadkach, a że jest to wyjatkowy smakowity kąsek, szykuję go na zokończenie
          sezonu zimowego.
          Co do kamienicy pod Madonna, w mojej subiektywej ocenie, jest to najpiękniejsza
          zamojska kamieniczka. Trochę szkoda, że jast jakby z boku, mało widoczna od
          Rynku, przy ul. Ormiańskiej 22 adres ten sam o ktorym wspominaliśmy z JBB przy
          okazji piekarni jedo kuzyna.
          Pozdrawiam Sylwestrowo
          W.1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka