kumoszka 12.01.05, 23:06 Co sadzicie o becikowym,co miasto to inna kwota.Sa to pieniadze z naszych podatkow,a ty sobiepan nic nie dostales,jakbys byl czlowiekiem gorszej kategorii. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sobiepan Re: becikowe 13.01.05, 00:35 Nic o tym nie wiem-co to takiego???Dostanę pieniądze od ubezpieczyciela,coś tam z pracy i to chyba tyle...o czymś nie wiem????? Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: "becikowe" 13.01.05, 12:14 Precz z "becikowym"! Przypomina mi to płacone kiedyś przez panów tzw. "bykowe", kiedy nie było dzieci w rodzinie, lub gdy panowie nie zakładali rodziny. Paranoja... Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: "becikowe" 13.01.05, 12:16 Dla jasności tematu Sobiepanowi i nie tylko: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=10503187&a=19205308 Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_79 Re: "becikowe" 14.01.05, 01:26 Trzeba jakoś ludzi zachęcić, :-((((. Ja się wcale nie dziwię, że strach mieć kilkoro dzieci. W zasadzie zdanie podzielone: sama mam córkę (tzn z mężem, nie sama haha) i chciałabym jeszce jedno dziecko, ale trochę jestem leniwa, a trochę bym już chciała zacząć pracować, trochę żałuję, że nie miałam "rok po roku" bo już by było z głowy, ale z drugiej strony aż mi ciarki przechodzą jak widzę małżeństwa wielodzietne z wyboru, gdzie ledwo na jedzenie i ubrania starcza. A gdzie szkoła średnia, studia?? Z czym takie dzieci idą w życie? Wiele osób krytykuje takie jak może podejście do życia: gdybym patrzyła czy mnie stać, to bym wcale dzieci nie miała! Może i prawda, ale chyba lepiej mieć dwoje czy troje (MAX), tyle ile mogę mieć żeby dobrze wykształcić i nie puścić w życie z pustymi rękami. Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: "becikowe" 14.01.05, 11:28 Ty się nie zastanawiaj, tylko podejmij 'męską" decyzje i ródź, nie oglądając się na "becikowe". Kto się straty boi , zysku nie ogląda. Ja jestem z dziesięciorga( wszyscy ukończyli studia wyższe, bo chcieli się uczyć i mieli motywację). Ja mam trójkę , już wszyscy na swoim i z wyższym wykształceniem( bo chcieli!) A że przy tym roboty się dość najadłam... I tak miało i musiało być. A ile radości! Nie trzeba gdybać, tylko do roboty się zabrać razem z ukochaną rodzinką. Niech pomagają, a co? I do przodu! Żadnych ograniczeń nie uznaje, ale jestem przeciw jednemu dziecku w małżeństwie , no może z uzasadnionymi wyjątkami.Hej! Odpowiedz Link Zgłoś