ggigus
22.03.06, 23:40
wyrzucilam wszystkie papiery z podaniem o drugie obywatelstwo zwiazane, jakie
mialam do wypelnienia, do kosza.
Bo w Bawarii, jak uslysza, ze chcesz zostac przy polskim pasku tez (kurcze,
Schrödersche du mi sie rzucilo), to ci kaza okazac polise ubezp. w wys. 32
tys. eurakow. W Ausländerbeirat kazali mi nie szalec i nie podawac ich do
sadu, bo mnie sprawdza co do kosteczki i albo sie przemeldowac do jakiegos
lagodniejszego ladnu, albo zbierac pieniadze. O!
a ze caly ton dyskusji mnie obrzydza i obrzydza mnie wywiedzanie
ausländerfidliche Ressentiments w prasie, i ze mam uczucie, ze starajac sie o
pasek niem., mowi mi sie tutaj - my jestesmy takim eeeeksluzywnym klubem i
takim fajnym klubem z taka superzaloga, ze ciebie nie chcemy, bo nam ani twoja
slowianska maska, ani twoj slowianski pochrzaniony akcencik, ani to niemozliwe
do wymowienia miejsce urodzenia nie pasuje. (bo imie i nazwisko mam - na
szczescie - miedzynarodowe)
Na chama to ja tez nie chce. koncze studia i spadam stad.
koniec i kropka z mezem, albo bez, bo jemu w tym jego cholernym kraju z tym
jego cholernym jezykiem i cholernym nastawieniem do cudzoziemcow wygodniej.
Nastawnienie nie meza, a ogolnie krajowe - vide prasa.
uff, wypisalam sie i ulzylo
dzieki za uwage
PS: W Sachsen-Anhlat(zapomnialam, jak to po polsku nazywa) sa od 2001 r. testy
i nitk nie protestuje, bo sie tam - po ocenie urzednika, czy z taka
znajomoscia niem. w ogole trzeba pytac!!- pyta ludzi np. czy wiedza, gdzie
zalatwi akt urodzenia. Sprawdza sie zdolnosci integracyjne, a nie wiedze o
rzekach i fizykach.
moj projekt arystyczno-zyciowy - zbieranie paszportow - przekladam na inne,
lepsze kraje.