Dodaj do ulubionych

Konflikt w rodzinie!

27.07.09, 14:34
Witam wszystkich! Pochodze z Polski, mieszkam w Niemczech, mam 13-
miesieczna corke, moj maz to niemiec. Przeczytalam mase ksiazek,
wszyscy sa zgodni: jedna osoba jeden jezyk. Sytuacja byla wiec dla
mnie jasna: z moja corka bede mowic po polsku, moj maz nie mial tez
nic przeciwko. Tak bylo... z naciskiem na bylo! Teraz sie buntuje i
denerwuje, chce bym w jego obecnosci mowila wylacznie po niemiecku,
bo on nie rozumie!! Sytacja jest napieta. Probowalam mu podsunac
pare informacji do poczytania, probowalam po dobroci wytlumaczyc,
jakie to dla mnie wazne i ze to jedyny spodob, jesli nasza corka ma
poprawnie mowic w obu jezykach! Ale on nie chce zmienic zdania i
zrozumiec...Ciagle dochodzi do sprzeczek, jak mowie po polsku to
mnie przedrzeznia, albo w ogole nie chce z nami nic robic, i ciagle
jeszcze probuje mi mieszac w glowie, ze to moja wina jak nasza corka
bedzie miala problemy w szkole, nie bedzie w ogole mowic itd. Jedna
wielka bzdura, problemy sie zaczna jak ja mu ustapie! No tak ale tej
ciaglej walki mam juz dosyc. Czasem boje sie ze nasz zwiazek tego
nie przetrwa. Moj maz to super facet a nasze malzenstwo bardzo
udane. przynajmniej jak dotad. tylko w tej kwestii zachowuje sie jak
uparty osiol! Przejdzie mu? mial tu ktos podobna sytuacje?
Obserwuj wątek
    • matka.adama Re: Konflikt w rodzinie! 27.07.09, 15:25
      Nie chcę Cię martwić, ale moja koleżanka miała podobną sytuację i
      jej córeczka, obecnie 6 lat, wcale nie mówi po polsku. No może poza
      dzień dobry, z wyraźnym niemieckim akcentem. Koleżanka nie
      przekonała męża, więc podporządkowała się jego wymaganiom. A on
      uznał, że dziecko jest Niemcem, więc ma mówić w domu po niemiecku, a
      że matka pochodzi "ze wschodu" to raczej wstyd, niż powód do dumy.
      Myślę, że nawet bardzo wykształceni ludzie noszą w sobie stereotypy,
      które wychodzą właśnie w takich momentach. Teoretycznie wszystko
      jest dobrze, ale w praktyce nie.
      Mogę zrozumieć Twojego męża, pewnie ktoś naopowiadał mu bzdur o
      dwujęzyczności, być może to "sprawka" kogoś z rodziny lub
      najbliższego otoczenia. Sprawdziłabym to na Twoim miejscu.
      Jedno, co mnie negatywnie w Twojej historii uderza, to to
      przedrzeźnianie. Z jednej strony mówisz, że to wspaniały facet, a z
      drugiej przedrzeźnia Cię, jak mówisz do dziecka. Wybacz, ale
      normalne to nie jest. Rozumiem odmienne zdanie, ale nie rozumiem
      takiego dziwnego zachowania.
      Trzymaj się mocno, życzę powodzenia i znalezienia kompromisu.
      mama Adama
      • mamapodziomka Re: Konflikt w rodzinie! 27.07.09, 15:41
        Nie wiem gdzie mieszkasz, ale np. berlinskie Jugendamty sa bardzo przyjazne
        dwujezycznosci. Mozna by sprobpwac umowic sie na rozmowe z psych. dzieciecym i
        poprosic go o wytlumaczenie mezowi, dlaczego wazne jest, zebys mowila do dziecka
        po polsku.

        Moze pomoze literatura? Jest sporo ksiazek o dwujezycznosic po niemiecku, moze
        maz chcialby przeczytac?

        Rozmowa. Tzn. dlaczego dokladnie mu to przeszkadza? Bo nie orzumie? Bo to
        obciach na ulicy? Bo si eboi, ze dziecko bedzie mialo problemy w szkole? Bo nie
        zaakceptowal nigdy Twojej narodowosci? Jesli bedziesz wiedziala dokladnie
        dlaczego, moze latwiej bedzie przygotowac argumenty.

        Moze mogöabys zorganizowac rozmowe meza z jakims innym niemeickim tata, ktory
        polski w otoczeniu dobrze znosi? Moj TZ nigdy nie mial z tym problemow, raczej
        tylko z tym, ze chcialby sie szybciej nauczyc, a akurat ostatnio u niego bardzo
        kiepsko z czasem.
        • conejito13 Re: Konflikt w rodzinie! 27.07.09, 19:27
          Zauwazylam tutaj na forum, ze pary niemiecko-polskie maja sporo tego
          typu problemow, nie tyle w rodzinie ile poza nia. Instytucje,
          psychologowie, szkoly niemieckie chyba jakos nie promuja
          dwujezycznosci, ale moze sie myle i akurat na forum trafiaja osoby
          szukajace rozwiazania problemow, co jest tez oczywiste.
          Przykro sluchac, ze maz cie nie popiera, ale jesli mam byc szczera,
          to czasami jest zrozumiale. Moj maz, gdyby nie ciagla
          moja 'indoktrynacja' i uswiadamianie (jeszcze przed urodzeniem
          syna), myslalby pewnie jak jego rodzice na poczatku, ze
          przeciez 'pomieszam mu w glowie', na pewno zacznie pozno mowic, na
          pewno bedzie mial problemy w szkole, kto go zrozumie jak bedzie
          mieszal jezyki, beda sie z niego smiali i mnostwo jeszcze tego
          podobnych stereotypowych stwierdzen.
          ja jednak bylam przekonana, ze chce nauczyc synka polskiego, ale
          obserwowalam go rowniez, zeby wiedziec, jak to w praktyce wyglada,
          jak sie rozwija. u nas wszystko w porzadku na razie.
          natomiast rozwiazanie jest jedno: poszukac innych par dwujezycznych,
          kogokolwiek. jak odnosilby sie maz w stosunku do francusko-
          niemieckich lub wlosko-niemieckich? tez by mu przeszkadzalo? czy to
          moze chodzi o polski i niezbyt dobra slawe jaka sie ciesza Polacy w
          Niemczech?
          piszesz, ze podsuwasz mu literature, w takim razie co on ma tak
          konkretnie przeciwko? ze was nie rozumie? ale przeciez do takiego
          malego dziecka mowi sie zazwyczaj naprawde prostym jezykiem. moj maz
          tez zupelnie nie znal polskiego, ale przy synku sie nauczyl
          odrobinke i po prostu rozumie co mowie do niego. nie wykladam mu
          fizyki kwantowej, tylko zwykle proste polecenia czy zdania,
          praktycznie ciagle to samo, bo to male jeszcze dziecko, podobnie jak
          twoje. pogadaj z nim, zapytaj co tak naprawde mu przeszkadza, o co
          chodzi? moze o to, ze polski nie bedzie uzyteczny (tak slyszalam
          ja). jesli byliscie zgodnym malzenstwem nie ma powodu aby o to drzec
          koty, trzeba porozmawiac i przerobic problem.
          zycze wam powodzenia w tym trudnym problemiesmile
          • hainaut Re: Konflikt w rodzinie! 27.07.09, 20:08
            A mnie sie wydaje, ze powod moze byc wlasnie bardzo prozaiczny - maz
            chce rozumiec co zona mowi do ich dziecka.
            Dokladnie taka sama sytuacje mial moj maz jako dziecko. Jest Belgiem
            z matki dwujezycznej (ale z "silniejszym" jezykiem flamandzkim) i
            ojca frankofona - oboje Belgowie. Ojciec nie chcial, zeby matka
            mowila do dzieci po flamandzku wiec mowila po francusku. Efekt taki,
            ze moj maz nauczyl sie (komunikatywnie) flamandzkiego jezdzac do
            rodziny matki na wakacje i inne ferie. Jego starsza siostra nie
            miala takiej okazji i do tej pory ma zal, ze matka nie nauczyla jej
            flamandzkiego (w Belgii dwujezycznosc to naprawde czesto klucz do
            tego, zeby miec dobra prace).
            Moze wiec autorka mowiac do dziecka po polsku moglaby tlumaczyc
            mezowi co mowi? Nie wiem, moze to by go jakos uspokoilo?
      • toya666 Re: Konflikt w rodzinie! 14.08.10, 14:33
        matka.adama napisała:
        > Nie chcę Cię martwić, ale moja koleżanka miała podobną sytuację i
        > jej córeczka, obecnie 6 lat, wcale nie mówi po polsku. No może poza
        > dzień dobry, z wyraźnym niemieckim akcentem.

        Niestety mam podobną sytuację w rodzinie. Choć wcale nie chodziło o upór
        ojca-Niemca, to matka-Polka nie dała rady, gdy córka ze szkoły zaczęła
        "przynosić" niemiecki.
        Ciotka mieszka w Niemczech 20 lat, dla niej niemiecki jest już naturalny. Choć
        do córki mówiła tylko po polsku, zanim ta poszła do przedszkola (i mała mówiła
        rewelacyjnie po polsku, bez akcentu), to jednak gdy rozpoczęła naukę w szkole i
        chciała opowiedzieć mamie o wydarzeniach ze szkoły, to opowiadała o nich po
        niemiecku. A mama z automatu też odpowiadała po niemiecku. Niby twierdzi, że
        czasem się po prostu zapominała.
        Efekt jest taki, że dziś mała ma 13 lat i co prawda mówi po polsku, ale z bardzo
        dużym akcentem niemieckim i ciągle brakuje jej słówek.
        Szkoda, bo tak się pięknie zapowiadało...
    • risando Re: Konflikt w rodzinie! 28.07.09, 07:54
      Prawdziwy powod buntu meza to na pewno poczucie wykluczenia. Tak naprawde nie ma innego wyjscia niz nauczyc sie jezyka partnera albo akceptowac, iz rozmow pomiedzy partnerem a dzieckiem nie rozumiemy (w naszym przypadku dziadkowie polscy, z ktorymi mieszkami w jednym domu, sie z tym stanem od dawna pogodzili). Tlumaczyc na biezaco mozna, kiedy dziecko jeszcze male jest, ale pozniej to juz zajecie zmudne i poza tym moim zdaniem malo naturalne.

      @cosmaxx, mozemy dla Twojego meza chyba otworzyc tutaj w Forum specjalny (niemieckojezyczny) watek. Niech on przedstawia swoje watpliwosci, ja odpisze mu po niemiecku.

      Pozdrawiam
      • ika.alias Re: Konflikt w rodzinie! 28.07.09, 10:10
        risando napisał:

        > @cosmaxx, mozemy dla Twojego meza chyba otworzyc tutaj w Forum specjalny (niemi
        > eckojezyczny) watek. Niech on przedstawia swoje watpliwosci, ja odpisze mu po n
        > iemiecku.

        Oooch! Ale super pomysl!!! Moze i wiecej mezow sie dolaczy? To rzeczywiscie duzo lepiej zadziala niz nasze "polskie" przekonywania. smile
        • risando Re: Konflikt w rodzinie! 28.07.09, 11:10
          > Oooch! Ale super pomysl!!! Moze i wiecej mezow sie dolaczy? To rzeczywiscie duz
          > o lepiej zadziala niz nasze "polskie" przekonywania. smile

          Zobaczymy. Dla niemieckojezycznych zalozylem odrebny watek Diskussion auf Deutsch. Jesli rzeczywiscie rozwija sie tam jakas dyskusja, bede po jakims czasie podsumowac przebieg.

          Moglibysmy pewnie zalozyc takie watki rowniez w innych jezykach. Byloby jednak wazne, iz znajdzie sie jakis opiekun-moderator dla kazdego nie-polskojezycznego watku, ktory bylby chetnie i w stanie, w rozsadnym czasie odpowiadac na pytania.

          Pozdrawiam serdecznie
            • ika.alias Re: Konflikt w rodzinie! 28.07.09, 12:11
              Rzeczywiscie! Takze anglojezyczny topic bylby wiec bardzo pomocny. Ja na szczescie nie mam w domu zadnych konfliktow zwiazanych z dwujezycznym, w naszym przypadku polsko-holenderskim, wychowaniem. Moj maz (ktory nota bene sam nie mowi ani slowa po polsku) jest nawet z tego dumny. Tacy zaangazowani partnerzy byliby swietnymi ambasadorami wielojezycznosci! smile
    • cosmaxx Re: Konflikt w rodzinie! 28.07.09, 22:28
      na poczatek dziekuje za odpowiedzi! Wedlug mnie chodzi o to
      wykluczenie i nierozumienie! My pracujemy razem, a to oznacza, ze on
      ta nasza polska gadanine prawie caly czas slyszy!
      sama juz nie wiem jak do niego dotrzec! wszystkie ksiazki, ktore
      przeczytalam, byly po niemiecku i te je tez mu podsuwalam. Rozmowy
      nie prowadza do niczego bo on na ten temat nie chce czy nie potrafi
      rozsadnie rozmawiac! Zaskoczyly mnie natomiast reakcje otoczenia,
      naszych sasiadow i znajomych (wiekszosc to niemcy) wszyscy sa zgodni
      i popieraja mnie. (Jedyne pytanie w stylu: po co jej ten polski,
      uslyszalam od polskiej znajomej!!!) Wiem, ze gdyby zaczal na ten
      temat rozmawiac z innymi ludzmi, to byloby mu latwiej zrozumiec i
      zakceptowac, ale nie na przymus. Nawet probowalam juz go przekonac,
      ze moze powinien pojsc na kurs polskiego, przynajmniej podstawowy,
      wowczas by sie ten problem rozwiazal smile
      Mam nadzieje, ze zmieni zdanie, moze z czasem sie po prostu
      przyzwyczaji, oslucha i wbrew woli zacznie rozumiec i przestanie mu
      to przeszkadzac! ja nadal trwam!
      • risando Re: Konflikt w rodzinie! 29.07.09, 06:50
        cosmaxx napisała:

        > (Jedyne pytanie w stylu: po co jej ten polski,
        > uslyszalam od polskiej znajomej!!!)

        Nie lubie sie poslugiwac argumentem "kasa" w kontekcie dwujezycznego wychowania, ale moze w tym przypadku to pomoze:

        Niejeden Niemiec, ktory otrzymal dobra posadke w Polsce, przeznacza kilkaset Euro miesiecznie na nauke, bo musi sie koniecznie i szybko nauczyc jezyka polskiego, co nie jest ani tanie ani przyjemne.

        Polska to duzy kraj z duzym jeszcze potencjalem. Kazdy, kto troche sledzi wiadomosci gospodarcze, wie, iz tutaj nad Wisla kryzys uderzyl nie tak mocno jak w Niemczech. Oczywiscie dzisiaj nikt nie wie, jak sie maja sprawy za 20 lat, ale znajomosc jezyka polskiego otwiera Waszej corce mozliwosci nauki na uczelniach oraz podjecia pracy w jednym z najwiekszych krajow europejskich.

        Pozdrawiam
      • ejf Re: Konflikt w rodzinie! 02.08.09, 05:59
        Sorki, ale ja nie rozumiem problemu. Maz ma prawo mowic do dziecka
        po niemiecku a ty po polsku. Jesli jestescie malzenstwem partnerskim
        to nie powinno byc z tym klopotow. Kwestia dwujezycznosci to jedno a
        szacunek dla zony i jej jezyka to drugie i chyba tego brakuje
        mezowi. Skoro zdecydowal sie poslubic Polke to chyba z calym
        dobrodziejstwem inwentarza smile
    • kaskaqba Re: Konflikt w rodzinie! 23.08.09, 12:10
      ja mowie do corki po polsku, maz po arabski, a miedzy soba po
      angielsku. czasami zdarza mi sie cos powiedziec po ang w jego
      obecnosci, ale staram sie trzymac sie polskiego w rozmowie z nia.
      Czasmi M mowi, zeby w jego obecnosci mowiec tylko po ang. czasami to
      robie, ale czesto mowie w obydwu jezykach. Jakos sie do tego
      przyzwyczaja. Poza tym u nas im wiecej jezykow tym lepiej i tak
      wiele osob popada w zachwyt, ze corcia mowi w 3 jezykach a ma
      dopiero 3 latka.
      ja bym sprobowala mu jednak tlumaczyc i nie zaprzepascic polskiego,
      od kogo innego nauczy sie polskiego. Moja swietnie mowi, i tylko do
      mnie ma okazje mowic po PL chyba ze jedziemy w odwiedziny do kraju i
      przez tel z rodzinka.
      pojdzie do szkoly i bedzie mowila perfekcyjnie po niemiecku tak czy
      siak. Ja to tak mezowi tlumaczylam, ze tylko zamin pojdzie do szkoly
      ma szanse sie na prawde nauczyc polskiego, pozniej szkola zabiera
      polowe zycia wiec i jezyk niemiecki stanie sie dominujacy.
      powodzenia.
    • florena82 Re: Konflikt w rodzinie! 27.08.09, 21:20
      A mnie cos dziwi, rozumiem ze pochodzisz z Polski, masz korzenie polskie, wiec i
      jakas rodzina jest w Polsce? dziadkowie, ciocie itd. jak sobie Twoj Maz wyobraza
      wizyty w Polsce, gdzie dziecko nie bedzie rozumialo co jego
      Ciocia/Kuzynka/Babcia mowi?
      Postawa Meza jest samolubna, musisz mu wytlumaczyc, aby postawil sie w Twojej
      sytuacji.
      Moim zdaniem gadanie ze dziecko nie nauczy sie niemieckiego, badz nauczy sie
      mowic nie poprawnie w tym jezyku - jest tylko przykrywka, takie to wszystko
      jakies naciagane moim zdaniem.
      Ja sama mieszkam w Niemczech, jestem na Pedagogice i KAZDY wykladowca mowi, aby
      dzieci pochodzace z rodzin dwu-trzy jezycznych mowily w kilku jezykach, aby nikt
      na sile nie rozmawial po niemiecku, gdy jedna strona jest obcokrajowcem.
      Naturalnie Ojciec dziecka bedzie sie do malej zwracal po niemiecku, co nie
      przeszkadza oczywiscie abys mowila do dziecka po polsku.
      I szczerze - nie wydaje mi sie, aby Twoj Maz zmienil zdanie.
      A powiedz mi co na to jego rodzina?
      • risando Re: Konflikt w rodzinie! 28.08.09, 09:37
        Sporo osob odruchowo nie akceptuje sytuacji odbiegajacej od znanego im standardu. Jesli mieszkasz w srodowisku mocno jednonarodowym i -jezykowym, pojawienie sie innego jezyka jest czyms wyjatkowym i burzacym ustalony porzadek.

        Wychowanie dwujezyczne wymaga przygotowan juz przed urodzeniem dziecka. Rowniez niniejszy przyklad pokazuje, iz warto z (przyszlym) partnerem w pore dokladnie omowic kwestie jezykowe, przygotowac rowniez dalsza rodzine na to, iz juz na zawsze slyszec beda podczas spotkan rodzinnych nie tylko jeden jezyk. Trzeba wymagac od rodziny, iz przynajmniej nie przeszkadza, jesli jej sie ta decyzja nie podoba.
        Powiem wiecej: Partner powinien rozpoczac nauke drugiego jezyka, poniewaz na dluzsza mete zycie rodzinne znacznie ulatwia, jesli on rozumie rozmowy pomiedzy dzieckiem a malzonkiem.

        Latwo sie zachwycac perspektywa dwujezycznego dziecka, ale nie wszystkim latwo akceptowac odczuciowo tego drugiego jezyka w ich obecnosci, zwlaszcza, jesli tego jezyka nie znaja. Moim zdaniem warto edukowac partnera i rodzine/znajomych w sprawach wielojezycznego wychowania i rozwiazac wszelkie watpliwosci juz dlugo przed pojawieniem potomstwa. Szczegolnie nalezy unikac dyskusji w obecnosci (starszego) dziecka, poniewaz konflikty na tym tle sugeruja dziecku, iz jego dwujezycznosc jest czyms nienaturalnym.

        Pozdrawiam serdecznie
    • camel_3d twoj maz ma racje 01.09.09, 14:45
      mysle, ze robisz blad.
      trzeba ustalic ktory jezyk jest jezykiem komunikacji wszytskich..
      twoj moz ma racje. jezeli rozmawiacie wszyscy razem to powinniscie rozmawiac po
      niemiecku.
      czy wyobrazasz sobie np ustalanie wyjazdu? ty po polsku, on po niemeicku?

      natomiast kiedy jestes z dzieckiem sama, powinnas mowic wylacznie po polsku.
      • risando Re: twoj maz ma racje 02.09.09, 12:27
        camel_3d napisał:

        > czy wyobrazasz sobie np ustalanie wyjazdu? ty po polsku, on po niemeicku?

        Oczywiscie mozna. Warunkiem jest jednak przynajmniej bierna znajomosc jezyka partnera. Wtedy dwujezyczne rozmowy rodzinne ze zachowaniem zasady OPOL nie stanowia problemu.

        Pozdrawiam
        • camel_3d Re: twoj maz ma racje 03.09.09, 19:52
          > Oczywiscie mozna. Warunkiem jest jednak przynajmniej bierna znajomosc jezyka pa
          > rtnera. Wtedy dwujezyczne rozmowy rodzinne ze zachowaniem zasady


          rozumiem ze w przeciwnym razie...rozmowy beda bez sensu? bo maz ni w zab
          polskiego, a zona tylko po polsku.. no tak...

          pewnie si edogadaja

          po drugie..zeby dziecko mowilo w drugim jezyku..wcale nie koniecznie matka musi
          mowic z nim po polsku. troche to dziwne, mnie zdziwilo. Bo syn kolegi z pracy
          mowi perfekcyjnie po wegiersku, choc zarowno matka, jak i ojciec mowia z nim po
          niemiecku. za to jezdzi czesto na 2-3 tygodnie na weegry do dziadkow.
          wiec mozna...
          • jan.kran Re: twoj maz ma racje 03.09.09, 20:10



            > po drugie..zeby dziecko mowilo w drugim jezyku..wcale nie
            koniecznie matka musi
            > mowic z nim po polsku. troche to dziwne, mnie zdziwilo. Bo syn
            kolegi z pracy
            > mowi perfekcyjnie po wegiersku, choc zarowno matka, jak i ojciec
            mowia z nim po
            > niemiecku. za to jezdzi czesto na 2-3 tygodnie na weegry do
            dziadkow.
            > wiec mozna...

            --------> Camel , prosze Cie zapytaj jak to dziecko nauczylo sie
            mowic perfekcyjnie po wegiersku < a skad mozesz to ocenic , znasz
            wegierski ? > majac tak malo kontaktu z jezykiem ?
            Mysle ze cale forum by bylo wdzieczne za recepte na takie crash
            dwujezyczne wychowanie bo ja z takim cudem sie nie spotkalam mimo ze
            mam wieloletnie praktyczne i teoretyczne doswiadczenie jak chodzi o
            wielojezycznosc.
            Moje dorosle dzieci znaja polski ale wymagalo to lat ciezkiej pracy
            i konsekwencji , zelaznego przestrzegania OPOl a i tak moj syn mowi
            z akcentem.
            Kran
            • camel_3d Re: twoj maz ma racje 04.09.09, 09:39
              zapytalem, bo tez mnie to interesowalo. Wydawalo mi sie nie mozliwe.
              To ze dziecko mowi perfekcjynie po wegierski powiedzieli dziadkowie. z akcentem
              niemieckiem, ale gramatycznei poprawnie. wiec mozna.

              kiedy stez myslalem, ze powinienem rozmawiac wlacznei po poelku. ale uswiadmonil
              amnei troche dyrektorka zlobka gdzei chodzi moj maluch i jest duzo dzieci 2 i 3
              jezczynych.
              ogolnei zaleca jezeli jestemsy samo rozmawiamy w swoim jezyku. jezeli rozmawiamy
              przy stole... najlepiej w jakism wspolnym.

              choc narazie mowie faktycznie wylacznei po polsku.
              • fogito Re: twoj maz ma racje 04.09.09, 16:46
                camel_3d napisał:

                >> kiedy stez myslalem, ze powinienem rozmawiac wlacznei po poelku.

                Moze powinienes pozostac przy tej teorii jesli chcesz aby dziecko
                mowilo dobrze po polsku.

                ale uswiadmoni
                > l
                > amnei troche dyrektorka zlobka gdzei chodzi moj maluch i jest duzo
                dzieci 2 i 3
                > jezczynych.
                > ogolnei zaleca jezeli jestemsy samo rozmawiamy w swoim jezyku.
                jezeli rozmawiam
                > y
                > przy stole... najlepiej w jakism wspolnym.


                Moze nie powinienes wierzyc we wszystko co mowi dyrektorka zlobka wink

                > choc narazie mowie faktycznie wylacznei po polsku.

                I ja bym tak zostawila, bo dziecko w szkole zostanie zalane
                niemieckim a polski pojdzie w sina dal, jesli ojciec nie bedzie
                kontynuowal zasady OPOL.
          • fogito Re: twoj maz ma racje 04.09.09, 08:56
            camel_3d napisał:

            >
            > rozumiem ze w przeciwnym razie...rozmowy beda bez sensu? bo maz ni
            w zab
            > polskiego, a zona tylko po polsku.. no tak...

            No, nie - zona do dziecka po polsku a do meza po niemiecku. Wiec
            chyba zrozumie wink

            > po drugie..zeby dziecko mowilo w drugim jezyku..wcale nie
            koniecznie matka musi
            > mowic z nim po polsku.

            Zeby dziecko bylo native i w pelni dwujezyczne to kazdy z rodzicow
            musi mowic w swoim ojczystym jezyku do dziecka.

            troche to dziwne, mnie zdziwilo. Bo syn kolegi z pracy
            > mowi perfekcyjnie po wegiersku, choc zarowno matka, jak i ojciec
            mowia z nim po
            > niemiecku. za to jezdzi czesto na 2-3 tygodnie na weegry do
            dziadkow.
            > wiec mozna...

            Mozna, ale obawiam sie, ze to nie jest native. No chyba, ze taka
            sama ilosc czasu spedza z dziadkami jak z rodzicami.
            • camel_3d Re: twoj maz ma racje 04.09.09, 09:41
              mysie, ze natov nie bedzie nigdy w 100% mieszkajac za granica. dla dzeicka i tak
              tym "rodzinnym" bedzie niemeicki, chocby ze wzgledu na otoczenie, tv, znajomych
              itd. polski w tym przypadku bedzie jezykiem komunikacji z mama i ew. z rodzina z
              polski.

              • fogito Re: twoj maz ma racje 04.09.09, 16:52
                camel_3d napisał:

                > mysie, ze natov nie bedzie nigdy w 100% mieszkajac za granica.

                To zalezy od rodzica, ktorego jezyk jest tym mniej slyszanym na
                codzien. Moj syn mieszkajac w Polsce zna oba jezyki na rownym
                poziomie. Nie wiem tez, ktory jest pierwszy, bo bawiac sie sam mowi
                do siebie po angielsku.

                • camel_3d Re: twoj maz ma racje 27.08.10, 14:34
                  fogito napisała:

                  > camel_3d napisał:
                  >
                  > > mysie, ze natov nie bedzie nigdy w 100% mieszkajac za granica.
                  >
                  > To zalezy od rodzica, ktorego jezyk jest tym mniej slyszanym na
                  > codzien.

                  to zalezy od otoczenia. jezeli masz neimieckiego rodzica i niemeickie otoczenie
                  to twoim ojczystym jezykiem bbedzie niemeicki. polski bedzie dodatkowym. a nie
                  odwotnie
      • fogito Re: maz nie ma racji ;) 03.09.09, 09:18
        Co to jest jezyk komunikacji wszystkich? Nie wiem. Oczywiste jest,
        ze zona musi mowic do meza jezykiem, ktory ten rozumie - w tym
        wypadku niemiecki. Ale gdzie jest powiedziane, ze do dziecka musi
        tez mowic po niemiecku skoro jest Polka. Do dziecka zawsze
        niezaleznie od sytuacji musi mowic po polsku, bo tylko wtedy bedzie
        szansa na dwujezycznosc. Maz jesli nie rozumie co mowi mama do
        dziecka moze prosic o tlumaczenie. Chociaz powinien wykazac minimum
        wysilku i przyswoic sobie przynajmniej bierna znajomosc jezyka, to
        nie bedzie bez przerwy sie dopytywal.
        Ja do piecioletniego syna mowie po polsku, do meza po angielsku i
        jakos przy stole nie ma problemow z rozmowami, bo syn zwracajac sie
        do mnie mowi po polsku a do taty po angielsku. Pomimo, ze slyszy
        mnie mowiaca do taty po angielsku to i tak zawsze zwraca sie do mnie
        po polsku, bo taki ma wdrukowany mechanizm. Czasami zdarza mu sie
        tlumaczyc mi przy stole co powiedzial tata, chociaz teoretycznie
        powinien wiedzic, ze ja rozumiem. Tata uczy sie polskiego od dawna i
        pomimo, ze do syna po polsku nie mowi to rozumie w wiekszosci nasze
        rozmowy i nie trzeba mu tlumaczyc jak - za przeproszeniem- krowie na
        rowie.
        Proponuje, zeby ojciec w/w przypadku wykonal troche pracy i poduczyl
        sie polskiego zanim dziecko podrosnie. Zreszta przy dziecku
        sluchajac rozmow z matka na pewno sie tez sporo sie nauczy.

        A propos wyjazdu - takie sprawy ustalaja miedzy soba rodzice i
        ewentualnie potem informuja o tym dziecko.
        • camel_3d Re: maz nie ma racji ;) 03.09.09, 19:55
          no widzisz..problem w tym, ze twoj maz rozumie przynajmniej biernie polski.
          natomiast jezeli maz autorki nie zna ni w zab polskiego to moga miec utrudniona
          komunikacja. jasne, ze poki co... ok.. jakis proste rzeczy. ale pozniej
          rozmawiacj np o wakacjach czy td..ciezko bedzi ejej zwracac sie do dziecka
          wylacznie po poslku a do meza po niemiecku..maz do niej po niemicku, dziecko do
          niego po niemiecku, a do niej po polsku, maz nic nie zrozumie co dziecko mowi i
          bedzie mu musiala tlumaczyc...wow... smile)))

          • fogito Re: camel 04.09.09, 08:51
            A gdzie jest niby ta ciezkosc zwracania sie do meza po niemiecku a
            do dziecka po polsku? Nie rozumiem tego. Ja z synem rozmawiam po
            polsku a do meza zwracam sie po angielsku. Kwestia rozumienia przez
            meza jezyka polskiego jest w tym wypadku drugorzedna. Po pierwsze
            mieszkajac z osobami mowiacymi po polsku ojciec w naturalny sposob
            sie oslucha i bedzie rozumial wiekszosc, a z biegiem lat coraz
            wiecej. To w jego gestii lezy wykonanie minimalnego wysilku i
            przyswojenie sobie podstaw polskiego skoro ma sie polska zone i w
            polowie polskie dziecko. Najwazniejsza sprawa jest dwujezycznosc
            dziecka, ktore musi nauczyc sie poprawnie obu jezykow, a bedzie to
            mozliwe tylko wtedy jesli rodzice bezwzglednie beda przestrzegac
            zasady OPOL. To tlumaczenie przy stole to mit jakis i sam sie nie
            dlugo przekonasz, jak twoj syn podrosnie, ze nic nie trzeba nikomu
            tlumaczyc. Taka dwujezyczna rozmowa przy stole to dla dziecka
            doskonala gimnastyka mozgu. I naprawde nie ma w tym nic sztucznego
            lub na sile.

            A w przypadku sytuacji autorki watku problemem jest zle nastawienie
            meza do jezyka zony. I to jest juz glebszy problem.
            • camel_3d Re: camel 04.09.09, 09:15
              Wiesz...mimo wszytsko uwazam, ze jednak powinno sie w pewnych sytuacjach uzywaac
              "wspolnego" jezyka. Chocby po to, zeby przy stole podczas kolacji porozmawiac o
              tym co bylo w szkole, czy w przedszkolu itd... Szczerze mowiac nie wyobrazam
              sobie takiej rozmowy w 2 jezykach. Nawte osluchanie nie jest pelnym zrozumieniem.
              Ale jak to ktos powiedzial. Nie moje malpy nie moj cyrk.

              • risando Re: camel 04.09.09, 09:45
                camel_3d napisał:

                > Wiesz...mimo wszytsko uwazam, ze jednak powinno sie
                > w :pewnych :sytuacjach uzywaac "wspolnego" jezyka.

                U nas nie byloby to mozliwe, poniewaz corka ze mna po polsku nie chce rozmawiac.

                > Chocby po to, zeby przy stole podczas kolacji porozmawiac o
                > tym co bylo w szkole, czy w przedszkolu itd... Szczerze mowiac nie wyobrazam
                > sobie takiej rozmowy w 2 jezykach.

                To zwykle codzienne rozmowy. Nasza corka najpierw odpowiada zawsze po polsku, jesli malzonka jest obecna, ale ja owszem zadaje jej pytania, komentuje itp. po niemiecku. Postepuje tak od zawsze, czyli jest to dla nas sytuacja zupelnie normalna i naturalna.

                Pozdrawiam
                • jan.kran Re: camel 04.09.09, 10:25
                  Ja wprawdzie mam taka sytuacje ze Nas Troje czyli moje dzieci i ja
                  dokladnie tak samo rozumiemy polski i niemiecki ale ...
                  Corka za Chiny Ludowe nie powie do mnie slowa po niemiecku.
                  Dzieci miedzy soba rozmawiaja po niemiecku.
                  Junior mowi do mnie fifty fifty po polsku i niemiecku.
                  Ja Mu odpowiadam jak mi pasuje i jaki mam nastrojtongue_outPPP

                  W tle mamy norweski i angielski.

                  Jedyne na co zwracam uwage to zeby nie mieszac jezykow , za to bije
                  bolesnie i stawiam do kata.
                  Wiesz jaka to zabawa i wyzwanie intelektualne poruszac sie w kilku
                  jezykach?

                  Dodam ze wiekszosc zagranicznych partnerow moich polskich
                  przyjacioleczek albo zna polski albo choc rozumie.
                  Jak sie wzielo obca kobiete to trzeba poniesc konsekwencjewink
                  Kransmile))
              • fogito Re: camel 04.09.09, 15:52
                camel_3d napisał:

                > Wiesz...mimo wszytsko uwazam, ze jednak powinno sie w pewnych
                sytuacjach uzywaa
                > c
                > "wspolnego" jezyka. Chocby po to, zeby przy stole podczas kolacji
                porozmawiac o
                > tym co bylo w szkole, czy w przedszkolu itd...

                No ale przeciez wlasnie o tym rozmawiamy, tylko ze w dwoch jezykach.
                Bo na tym wlasnie polega dwujezycznosc. Rozmowy sa naturalne i juz
                pieciolatek jest w stanie plynnie przechodzic z jednego jezyka w
                drugi. Nie sprawia mu to zadnego klopotu. Wiekszy problem - jak
                widac - maja rodzice. Moj syn ma niedosluch, ale dzieki zasadzie
                OPOL nauczylismy go w dwa lata dwoch jezykow. A zaczal slyszec
                dobrze dopiero w momencie zalozenia aparatow majac 2,5 roku, bo
                lekarze przez dlugi czas nie mogli uwierzyc w niedosluch.

                Szczerze mowiac nie wyobrazam
                > sobie takiej rozmowy w 2 jezykach. Nawte osluchanie nie jest
                pelnym zrozumienie
                > m.

                Zaprosilabym cie do siebie to bys posluchal, ale chyba masz za
                daleko wink
                Mysle, ze jak dziecko ma juz np. 5 lat to ojciec (w tym wypadku) ma
                naprawde duzo czasu na zlapanie podstaw polskiego.


                > Ale jak to ktos powiedzial. Nie moje malpy nie moj cyrk.

                Jesli oboje rodzice sa Polakami to faktycznie masz racje - nie twoj
                cyrk tongue_out
                >
          • syswia Re: maz nie ma racji ;) 21.08.10, 23:13
            Dziecko autorki postu ma 13 miesiecy? Jakichze to skomplikowanych
            zwrotow uzywa sie w rozmowie z 13 miesiecznym dzieckiem? Bez
            przesady Camel, ojciec nawet zbytnio sie nie wysilajac zalapie te
            podstawowe zwroty biernie sie przysluchujac rozmowie (pod warunkiem,
            ze nie jest nastawiony na nie do tego obcego jezyka).
            Wiem co mowie. Mam 10 mies syna i slownictwo polskie mojego meza
            znacznie sie rozszerzylo od czasu urodzin dziecka, mimo, ze sie nie
            uczy aktywnie polskiego. Co wiecej - punjabscy dziadkowie
            takze "zalapali" i spiewaja z dzieckiem kosi kosi lapci i ene due
            rabe a w ogole ich nie uczylam....
    • cosmaxx Witam ponownie! 27.09.09, 20:01
      Serdeczne dzieki za wszystkie wpisy. Pomyslalam, ze podziele sie
      nowym stanem rzeczy. Otoz tak jak chcialam, nadal rozmawiam z moja
      corka tylko po polsku. Z moim kochanym malzonkiem przestalam na ten
      temat rozmawiac, tlumaczyc i prosic, bo tylko pogarszalo sytuacje. I
      odziwo moj maz zaakceptowal sytuacje! Moze nie jest zachwycony, ale
      jego zachowanie zmienilo sie diametralnie. Troszke pomoglo moze, ze
      pierwszym slowem po mamie i papie( tutaj nie upieram sie na
      tate smile ), byla nie "pilka" lecz ball smile Nawet jak prababcia z
      Polski nauczyla nasza mala na pozegnanie pa pa mowic i robic!, (co
      oczywiscie troszke namieszalo, bo nagle zaczela obcym na ulicy
      raczka machac i papa wolac, co ma zupelnie inne znaczenie), troche
      sie zirytowal, ale ogolnie zniosl to calkiem dobrze smile
      Teraz jak w jego obecnosci nazywam rzeczy po polsku, on od razu
      dodaje odpowiednik niemiecki! I to mi sie podoba. Oczywiscie
      chcialabym by rozumial nasz jezyk, ale nie wszystko na raz... moze z
      czasem...
      Pozdrwaiam wszystkich serdecznie!
      • kj-78 Re: Witam ponownie! 27.09.09, 20:43
        Bardzo ciekawy watek, nie znalazlam go od razu, dlatego rozpoczelam
        drugi podobny, za co przepraszam. U nas ten sam problem, choc corka
        ma dopiero 3 mies, a maz jeszcze nie do konca zrozumial konsekwencje
        OPOL, czyli nie zaczal protestowac i traktuje sprawe jako moj
        kolejny "pomysl". Jedna rzecz, ktorej tu nikt nie poruszyl, a ktora
        ja juz widze to to, ze mnie jako matce jest przykro, ze nie mozemy
        wspolnie "rozmawiac" z nasza coreczka. Dlatego chcialam spytac, czy
        na OPOL nie traca troche takie wspolne wiezi emocjonalne laczace
        rodzicow i dzieci w jedna calosc? Troche trudno mi to ujac w
        slowa... Jest mi po prostu przykro, ze maz nie moze brac udzialu w
        spontanicznym gaworzeniu. Przeciez nie bede tlumaczyc mu niuni i
        skarbeczka, bo i jak... Ktos tu wczesniej napisal, ze z malym
        dzieckiem nie rozmawia sie o niczym waznym. Moim zdaniem te niewazne
        rozmowy sa podstawa budowania relacji rodzinnych, i zupelnie nie
        wiem, jak wlaczyc w to meza. Kazde sobie ma z malutka rozmawiac w
        swoim jezyku lezac z nia razem na jednym kocyku? Hm... Nie myslalam,
        ze dwujezyczne wychowanie bedzie takie smutne. Ze trudne, to inna
        sprawa. Pozdrawiam
        • fogito Re: Witam ponownie! 27.09.09, 21:12
          Wychowanie dwujezyczne smutne ? surprised Ono jest fascynujace,
          wzbogacajace, bardzo ciekawe i wielokrotnie bardzo zabawne, bo
          dziecko na poczatku tworzy swoj wlasny jezyk uzywajac wyrazow z obu
          jezykow rodzicow. Moj ma 5 lat i nie zauwazylam zadnych problemow w
          relacjach naszej trojki.
        • risando Re: Witam ponownie! 27.09.09, 22:43
          > ja juz widze to to, ze mnie jako matce jest przykro, ze nie mozemy
          > wspolnie "rozmawiac" z nasza coreczka. Dlatego chcialam spytac, czy
          > na OPOL nie traca troche takie wspolne wiezi emocjonalne laczace
          > rodzicow i dzieci w jedna calosc?

          Dla mlodych rodzicow to na pewno zupelnie nowa sytuacja. Dobrze pamietam, ze przed i krotko po urodzeniu corki mielismy sporo obawy, czy poradzimy sobie wlasnie na plaszczyznie emocjonalnej z dodatkowym jezykiem w rodzinie. Istnial okreslony jezyk partnerski (u nas j. polski), a nagle mialem mowic tez po niemiecku. Tylko co corki, ale jednak. Czlowieka zmiany zawsze przerazaja smile

          Okazalo sie, ze wielkich problemow po kilkumiesiecznym okresie przyzwyczajenia sie jednak nie bylo, ale - przyznam szczerze - czasem byloby latwiej porozumiec sie tylko jednym jezykiem w rodzinie - zwlaszcza w szeroko zrozumianych sytuacjach kryzyzowych.

          Generalnie moja corka ze mna rowniez nie rozmawia tak duzo jak z malzonka. Rozmowa po niemiecku to dla niej znacznie wiekszy wysilek niz rozmowa po polsku. Czasem wychodzi jej/nam lepiej, czasem gorszej.

          Alternatywy nie ma. Corka nie chce ze mna po polsku rozmawiac. Z jednej strony nastawienie to cieszy, poniewaz ona nie rezygnuje, nie "buntuje sie", sama sie zmusza mowic po niemiecku i poprawic w wyniku tych staran swoje umiejetnosci. Ale z drugiej strony czasem byloby pewnie znacznie latwiej i przyjemniej po prostu rozmawiac po polsku. Ona doskonale mi rozumie, ale nie potrafi z taka sama latwoscia formulowac swoich mysli.

          Trudno mi jednak powiedziec, czy wspolne wiezi emocjonalne przez te trudnosci traca. Chyba nie. Na pewno poswiecam corce wiecej czasu niz poswiecilbym jej w sytuacji "jednojezykowej", bo musze jej czytac ksiazki, bo musze z nia cwiczyc, bo musze z nia rozmawiac ...

          Pozdrawiam serdecznie
        • reyka.fix Re: Witam ponownie! 27.09.09, 22:55

          Jest mi po prostu przykro, ze maz nie moze brac udzialu w
          > spontanicznym gaworzeniu. Przeciez nie bede tlumaczyc mu niuni i
          > skarbeczka, bo i jak... Ktos tu wczesniej napisal, ze z malym
          > dzieckiem nie rozmawia sie o niczym waznym. Moim zdaniem te
          niewazne
          > rozmowy sa podstawa budowania relacji rodzinnych, i zupelnie nie
          > wiem, jak wlaczyc w to meza.

          tlumaczyc nie musisz, maz przeciez bedzie wiedzial, ze sa to
          slowa "dziecinne" i na pewno w swoim jezyku bedzie w podobny sposob
          zwracal sie do corki. mala bedzie dostawala taki sam przekaz w dwoch
          jezykach i na pewno nikt jej nie wyrzadzi tym krzywdy.

          Kazde sobie ma z malutka rozmawiac w
          > swoim jezyku lezac z nia razem na jednym kocyku?
          dokladnie smile i uwierz, ze po jakims czasie nie bedzie wam to robic
          roznicy, ani nie bedzie wydawac sie dziwne ( dla poczatkujacych
          rodzicow takie odczucia sa, wydaje mi sie, calkiem normalne)
          u nas tak to funkcjonowalo, kiedy dzieci byly male.


          Nie myslalam,
          > ze dwujezyczne wychowanie bedzie takie smutne.

          smutne???? ale dlaczego?? jesli bedziesz wychodzic z takiego
          zalozenia, to pewnie i tak sie stanie. powtorze za fogito -
          fascynujace to odpowiednie slowo smile
          • yvona73pol Re: Witam ponownie! 26.08.10, 10:38
            dziecinne czy nie dziecinne, to jest w miare proste do zalapania, jezeli tylko
            druga strona chce smile
            moj maz bez problemu mowi bejbis, dzidzia, pipulek, kupa, pielucha i inne takie smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka