Dodaj do ulubionych

Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym?

14.10.09, 17:08
witam,mam problem z uzyskaniem zaświadczenia o niepełnosprawności
syna.Syn wg pani psychiatry i pani psycholog,która kiedyś pracowała
w ośrodku dla dzieci z autyzmem cierpi na ZA.Wszędzie jednak na
dokumentach potrzebnych mi np do szkoły ma pisane
że"prawdopodobnie"Syn ma ogromne problemy w szkole ,nie potrafi
zachować sie w klasie ,przeszkadza itd zachowuje sie nie odpowiednio
przez co popada w konflikty oraz dodatkowo ma ogromne problemy z
pamięcią,czytaniem itd.Badałam go już 2 razy w PPPaby stwierdzić
czy -za pierwszym razem może isc do 1 klasy ,a za drugim aby orzec o
powtarzaniu klasy 1;wg tejże poradni zalecono że ma powtórzyc klase
i że nie jest opużniony w rozwoju ,ma dyslazje i na tym koniec.Pani
psychiatra znając problemy w szkole syna wnioskowała o nauczanie
indywidualne dla niego na cały rok szkolny ale PPPsugerując sie że
syn nie ma stwierdzonej niepełnosprawności i tylko podejrzenie ZA
dało mu tylko 1 semest nauki indywidualnej.Teraz syn uczy sie w domu
i na pare lekcji chodzi do szkoły,znacząco zaczął robić postępy w
nauce,ma nauczycielke która ułożyła mu specjalny program nauki do
jego możliwosci...lecz te wszystkie sukcesy obawiam sie że znów
znikną bez powrotnie:( Na drugi semest PPP przyzna mu nauczanie
jeśli bede mieć czarno-na białym że syn ma ZA,lekarz nie wystawi mi
rzadnego zaświadczenia (bo jakie były możliwe już dał)bez badań
Integracjii SEnsorycznej(walcze o przebadanie syna juz 3 mc w PPP w
Bydgoszczy innej niż moja właściwa bo nie chcą mi dziecka
przebadać ,bo chodzi do szkoły w innym miescie,a we własciwej PPPdla
mojego regionu tego badanie nie prowadza bo nie maja specjalisty)
Chcąc przerwać błedne koło założyłam wniosek o uznanie
niepełnosprawności syna.Poszłam na komisje z kartoteką z 2 lat
leczenia syna u psychiatry i psychologa wszystkimi opiniami z ppp
i...okazało sie że mój syn nie jest niepełnosprawny.
Chce napisać odwołanie ale własnie tu mam kolejny problem co mam do
niego dołaczyc skoro obszerna kartoteka 2 letnich konsultacji
lekarskich nic nie znaczy?(Do neurologa nikt nie chce mi dać
skierowania chociaź prosze o to lkekarza rodzinnego i psychiatre na
każdej wizycie ,nikt nie widzi potrzeby konsultacji neurologicznych,)
Bez zaswiadczenia o niepełnosprawności znów bede toczyc batalie z
PPPo nauczanie indywidualne ,czy nikt nie bierze dobra dziecka w tym
wszystkim pod uwage?Syn stale jest na silnych lekach psychotropowych
czy to też nic nie znaczy?prosze o rade i dziękuje
Obserwuj wątek
    • yula Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 14.10.09, 17:57
      O ZA decyduje zespól psychiatra/psycholog przy czym diagnozę stawia psychiatra.
      Badania SI to raczej już do terapii niż diagnozy. Jeśli masz możliwość to pójdź
      do innego lekarza. Co to za psychiatra co daje leki psychotropowe i nie daje
      żadnej diagnozy??? U nas psychiatra widział opinie z przedszkola, opinie z
      ośrodka gdzie synek miał terapie i opinie ze spotkania synka ze swoim
      psychologiem. Na takiej podstawie dał mi diagnozę o ZA synka.
      • kingahana.1 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 14.10.09, 18:38
        zastanawiałam sie nad zmianą psychiatry ale obawiam sie że to nic
        nie da a raczej oddali diagnoze bo wszyscy psychiatrzy dzieciency
        dostępni sa w jednej placówce (ci za których nie musze płacić)jesli
        jeden nie zdiagnozował go przez 2 lata to to samo moze czekac mnie z
        drugim i znów błedne koło,powoli juz nie mam siły walczyć z tym
        chorym systemem:(
        a terapia syna opiera sie na tym ze bierze leki po których przyznaje
        jest lepiej ,ale diagnozy nie ma:(
    • madziulec Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 14.10.09, 21:58
      Zaswiadczenie o niepelnosprawnosci jako takie wcale nie jest wydawane przez PPP,
      a przez powiatowe osrodki d/s niepelnosprawnych czy jak to sie tam nazywa.
      Tam sie staje przed odpowiednia komisja lekarska i sie "udowadnia" swoj stan
      zdrowia.
      Wiecej znajdziesz tu zum.org.pl/orzekanie-o-niepenosprawnoci.html

      To, co wydaje PPP tak naprawde ma moc prawna jedynie w przypadku szkolnictwa,
      czyli przydaje sie w przedszkolu, szkole. (jest to tzw. orzeczenie o potrzebie
      ksztalcenia specjalnego").

      Oba orzeczenia sa calkowicie neizalzne.
      Czyli mozna miec orzeczenie z zespolu ds orzekania i nie miec orzeczenia z ppp,
      wtedy np. moj przedszkolak nie podlegalby w przedszkolu specjalnemu nauczaniu,
      nei mialby dodatkowego nauczyciela, terapii itp.
      Z kolei odwrotna sytuacja: majac drugie orzeczenia przysluguja mi rozne znizki w
      podatkach, moge sie starac o turnusy rehabilitacyjne itp.

      Najbardziej komfortowa sytuacja jest majac oba.


      Nie wiem o co dokaldnie Ci chodzi.


      Ja idac do PPP rzeczywiscie mialam wszystkie dokumenty. Nie mozna bowiem
      wymagac, by PPP zatrudnialo LEKARZY, gdyz jest to poradnia i w nich nei pracuja
      lekarze, ktorzy maja zdiagnozowac dziecko.
      Dokladnie tu:
      www.ko-gorzow.edu.pl/images/stories/pliki/Akty_prawne/2008-173-1072.pdf

      • kingahana.1 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 15.10.09, 13:20
        mi komisja na orzekaniu niepełnosprawności nie uznała synowi
        niepełnosprawnosci argumentując ze opierała sie na orzeczeniach z
        ppp oraz kartotece z 2 lat leczenia syna:(
        • madziulec Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 15.10.09, 22:43
          Orzeczenie z ppp z tego co wiem nie jest dokumentem stwierdzajacym o stanie
          zdrowia, bo ppp jak sama nazwa wskazuje jest tylko PORADNIA.

          Ja wiem, ze to jest paranoja.
          Mi nie uznali:
          - wady ukladu moczowego
          - niedosluchu nednostronnego
          - ZA
          - alergii + AZS z podejrzeniem o astme oskrzelowa.

          Na wszystko mam dokumenty, od specjalistow.
          Odwolywalam sie do komisji wojewodzkiej.
          Poszlam i co? Stwierdzono, ze oni nie sa od leczenia dziecka a od stwierdzania,
          czy dziecko jest zdrowe ;)))


          Mozna potem isc do sadu.
          I sie bawic. Jak ktos ma duzo czasu. To jedyna droga.


          Przy okazji: na ZA ja mam zaswiadczenia: od psychologa (2 niezalezne),
          psychiatra, neurolog, eeg, dno oko, badania drobne (krew cytomegalia itp).
          Do tego zaswiadczenie o prowodzonych terapiach, opinia z przedszkola.
          • yula Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 06:24
            Właśnie ze względu na komisje o niepełnosprawności zamiast samego ZA mamy
            wpisane całościowe zaburzenie rozwoju w nawiasach zespół aspergera. Bo na
            komisjach lubią słówka całościowe zaburzenie :/
    • titina_www Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 15.10.09, 09:46
      Nie wiem dokładnie czy odpłatnie, czy nie, ale w Fundacji Synapsis
      jest Ośrodek prawny, który pomaga Rodzicom w takich sprawach. Na ich
      stronie znajdziesz kontakt telefoniczny. Może to coś pomoże! Życzę
      powodzenia.
      • mama_ali Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 11:10
        Ośrodek prawny w Synapsis jest bezpłatny. MOżna kontaktować się e-
        mailem poradnictwo@synapsis.waw.pl - odpisują bardzo szybko. A
        odnośnie orzeczenia o niepełnosprawności to myślę, że kluczowym
        dokumentem jest zaświadczenie lekarskie na specjalnym druku
        wymaganym przez komisje orzekające, w którym zawarte są wszystkie
        niezbędne dane do poszczególnych punktów orzeczenia - bez tego
        zaświadczenia żadne teczki nie pomogą.
        • kingahana.1 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 15:11
          te zaświadczenie na specjalnym druku od lekarz atez miałam
    • zakladka Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 12:01
      Orzeczenie o niepełnosprawności jest kwitkiem drebnym i nei ma wpływu na
      przyznawanie trybu nauczania.
      Więc kartą przetargową wobec PPP nie będzie.

      Jeśli twoja rejnową PPP nie jest w stanie wkonac tstów to oni powinni wystąpić
      do tej drugiej z oficjalnym pismem,ze prosze o przebadanie dziecka.
      Czy masz taką proźbę?
      Jełsi nie to wystąp do PPP z pismem o wskazanie ci osrodka, gdzie takei badania
      masz zrobić.
      -
      czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
      • szalicja Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 12:04
        Jeżu, aż się boję. Mamy komisję 28 października. Myślałam, że mamy mocne papiery
        ale licho wie...
        • madziulec Szalicja 16.10.09, 15:58
          My tez.
          o 15:20.
          Na Andersa
          • szalicja Re: Szalicja 17.10.09, 14:25
            madziulec napisała:

            > My tez.
            > o 15:20.
            > Na Andersa

            My na 14. heh. Może się miniemy.
            • madziulec Re: Szalicja 18.10.09, 00:52
              Nie mysle ;)

              Tam nie trwa to pol godziny.

              Masakra ;(
      • kingahana.1 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 15:22
        Po wielu bojach w mojej poradni ppp uzyskałam na piśmie ze oni nie
        sa władni przeprowadzic takich badań o jakie prosze,załaczyłam te
        pismo oraz potwierdzająca informacje o tym ze to potrzebne do terapi
        i diagnozy syna od prowadzacego go psychologa,w piśmie do jedynej
        poradni ppp która ma mozliwosc wykonania badania .Złożyłam to
        oficjalnie do dyrekcji tejże poradni i na tym ich moje
        współdziałanie sie skończyło,czekam na odpowiedz juz 2 mc,psycholog
        prowadzacy syna stale dopytuje sie co w tej sprawie załatwiłam a ja
        nie mogąc sobie sama poradzić już nawet poprosiłam panią z opieki
        społecznej w interwencji w tej sprawie teraz czekam na jej
        działania...
        • madziulec Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 16.10.09, 16:02
          Ja poszlam jakis czas temu do ppp ( z prostego powodu, tzreba miec przeczenie do
          przedszkola nie z konmisji tylko wlasnie z ppp).
          Tam dostalam opinie, a na tej opinii wyraznie bylo napisane, ze wskazana dalsza
          diagnostyka w kierunku ZA.

          Problem, ze np. w Warszawie gdziekolwiek nie dzownilam to nikt nie przeprowadzal
          takiej diagnozy bezplatnie, a jesli juz... to musialam czekac okolo roku, a to
          dziecko za male a to cos.
          A tu byla kwestia NATYCHMIASTOWEJ pomocy, terapii itp.
          Nie bylo na co czekac.


          Mnie tez kosztowalo to kupe kasy, bo nie czekalam na ppp, taka prawda.
          • joanna9920 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 18.10.09, 07:42
            moje dzieciaki dostały orzeczenie o niepełnosprawności tylko na podstawie
            diagnozy o ZA.do PPP chodze tylko wtedy jeśli szkoła potrzebuje jakis wytycznych
            na papierze.ale widocznie u nas sa jacys inni lekarze na komisjach.
            • madziulec Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 18.10.09, 09:29
              Z wlasnego doswiadczenia powiem (bo stawalam z malym na komisjach w 2 miastach)
              stwierdzam, ze Warszawa (ul. Andersa) nie jest za bardzo przyjazna.
              A juz komisja wojewodzka na Florianskiej jest nieprzyjazna jak cholera, lekarze
              niekompetentni, stwierdzajacy, ze oni nie sa od leczenia dzieci tylko od
              wydawania diagnozy (ja nei wymagalam leczenia tylko pokazywalam np. zasw. o
              alergii, podejrzeniu astmy itp).
              • szalicja Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 09:28
                Jak dostaniemy takie orzeczenie? Bo z tego co zauważyłam, przy tego typu
                zaburzeniach dają na parę lat czyli potem znów ma się "czyste" konto? Pytam się,
                bo mąż twierdzi, że robię z dziecka wariata i robię mu krzywdę, bo na 100% nie
                wiadomo, czy on ma autyzm a jak będzie miał takie papiery, to już będzie
                zaszufladkowany do końca życia. Jak to jest? Czy ja naprawdę popełniam błąd? Bo
                z tym jego niby autyzmem to naprawdę wątpliwa sprawa. Bardziej to opóźnienie
                psycho-ruchowe z cechami autystycznymi. Chciałam mu wyrobić orzeczenie ze
                względu na finanse, wiadomo. Fundacje oczekują orzeczenia bo inaczej psińco z
                subkona, a ja ledwo ciągnę. Nie uzbieram na Tomatisa czy coś ekstra, nawet teraz
                moim zdaniem jest za mało... I co? Robię źle? Jeśli Mati z tego "wyrośnie" (nie
                śmiejcie się), jeśli to rzeczywiście nie jest tak poważnie a będzie miał papier?
                to co?
                • gemmavera Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 09:44
                  Szalicja, trzeba moim zdaniem wybrać:
                  Opcja 1: chcesz pomóc dziecku w każdy możliwy sposób, a więc jeżeli orzeczenie
                  wiąże się w Waszym przypadku z dodatkowymi pieniędzmi (nie liczę zasiłku
                  opiekuńczego, tylko pieniądze z fundacji), to się o nie starasz.
                  Opcja 2: martwisz się na zapas, że dziecko będzie mieć "takie" papiery, nie
                  starasz się o orzeczenie i nie masz tych dodatkowych pieniędzy.
                  Tylko że za parę lat, jeśli Twój syn jednak nie "wyrośnie", to będziesz sobie
                  pluć w brodę, że miałaś szansę, a z powodu głupich (moim zdaniem naprawdę
                  głupich) argumentów jej nie wykorzystałaś.

                  Są dzieci, które dostają orzeczenie o niepełnosprawności z powodu astmy. Czy one
                  zdaniem Twojego męża tez mają złe papiery? Czy tu chodzi o tę literkę "P" na
                  orzeczeniu?

                  Dostaniesz orzeczenie na dwa, trzy lata, a może nawet na rok. I tak do 16. roku
                  życia. A potem sobie schowasz te orzeczenia i już - nikt nie będzie miał do nich
                  dostępu.
                  No chyba że Twój syn zrobi karierę w polityce albo zostanie sławnym aktorem -
                  wtedy może jakiś dzienikarzyna to skądś wygrzebie. ;))
                  Ale ja zdecydowanie skupiłabym się na tu i teraz.

                  Poza tym taka jest idea orzeczenia o niepełnosprawności przyznawanego czasowo -
                  zakłada się, że dziecko ma szansę z tej niepełnosprawności wyjść. A orzeczenie
                  ma m.in. zapewnić lepszy dostęp do pomocy, żeby w tym wyjściu dziecku pomóc.
                • yula Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 09:44
                  nikt ci nie każe chwalić sie papierami tam gdzie nie są potrzebne. Potrzebne są
                  do terapii, jak sama piszesz do subkonta, do bezpłatnych przejazdów z dzieckiem.
                  Jak później okaże sie że wyrósł z tego to nikt nie będzie wiedział że je miał,
                  bo niby skąd? Nie są przyklejone na czole, a czasem mogą ułatwić życie. Papiery
                  dostaje sie najwyżej na kilka lat u małych dzieci.
                • madziulec Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 09:47
                  Nie wiem czy to faceci maja tak..
                  Moj eks mowil to samo, ze szufladkujemy malego (co prawda o ZA nie bylo mowy, a
                  tylko o wadach ukladu moczowego).
                  Zaczal oczywiscie opowiadac, co bedzie jak maly bedzie chcial zrobic kariere w
                  wojsku i co wtedy???

                  Paranoja.


                  Z tego co ja widze to orzeczenie wydawane jest na kilka lat (czasem tylko na
                  rok) i koneic.
                  Nie ma.

                  Jesli tego dalej nei wykorzystasz, nei zaniesiesz np. do lekarza to kto am o tym
                  wiedziec??
                  W PL nie ma zadnych centralnych rejestrow...
                  • szalicja Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 10:19
                    No dobra, to jestem spokojniejsza...
                    Ja i tak mam walkę o każdą terapię bo małż uważa, że są "kretyńskie" i nie dają
                    efektu. Porównując stan Mateusza z przed roku, jest duża różnica. Jednakże nie
                    wiadomo, czy to efekt terapii czy po prostu naturalnego rozwoju... Mąż nie widzi
                    zmian, jakie następują, nie skupia się na tym. Jak jużcoś "zauważy" to nigdy nie
                    przypisze tego terapii tylko właśnie rozwojowi.Dziwoląg. Dlatego też nie widzi
                    sensu prowadzenia terapii a tym bardziej starania się o to, by miał ich więcej.
                    Myślę, że on za wszelką cenę chce żyć normalnie, jak rodziny zdrowych dzieci.
                    Nie rozumie, że za jakiś czas u nas też może być "normalnie", łatwiej, mniej
                    zajęć, więcej pieniędzy, więcej czasu itp. itd. Myślę też, że jest w tym trochę
                    prowincjonalizmu, co ludzie powiedzą? Wstyd i takie tam. Tłumaczyłam mu, że te
                    papiery nie są na zawsze, nie trafia do pustego łba i już. Z drugiej strony
                    znajomi mówią, że przesadnie podchodzę do zaburzeń synka. Niektórzy mówią, że
                    nie widzą w nim autyzmu np. pediatra, wychowawczyni, tyle, że czasem się
                    "zawiesza"... Może i ja przesadzam, ale nie chcę potem właśnie pluć sobie w
                    brodę, że mogłam coś zrobić więcej a nie zrobiłam. Ciężko mi. Mam w domu wojnę i
                    to na poważnie. Żyć mi się nie chce i to piszę na serio. Czasami rozważam, że
                    może skończyć to tylko nikt się Mateuszem nie zajmie jak ja i swoim "odejściem"
                    zabiłabym rodziców. I tak. Cholera, nawet nie mogę być trochę egoistką.
                    • madziulec Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 10:32
                      He he ;)
                      To chyba faceci tak juz maja.

                      Jakis czas temu slyszalam, ze robie z dziecka kaleke, ze w ogole cala ta terapia
                      jest niepotrzebna, bo tylko mecze dziecko.
                      Efekty widac, pewnie jak u Ciebie. I tez saa nie wiem czy to efekt pracy czy tez
                      .. dorastania.

                      Napewno i jednego i drugiego.

                      Trzymam kciuki, by u ojca Matiego dotarlo, bo u ojca Miska nie dotrze nigdy ;)
                      • szalicja Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 10:40
                        Może jest i tak, że oboje przesadzamy, tylko każde w swoją stronę. Nie potrafimy
                        znaleźć porozumienia. Przecież cel jest ten sam - zdrowe i pełnosprawne dziecko.
                        Tylko on włączy dziecku bajkę i ma go z głowy. Niczego go nie uczy. Czeka, aż
                        wszystko się "samo" zrobi. Jego podejście jest moim zdaniem niedojrzałe i
                        niekonsekwentne, bo skoro Mati jest taki zdrowy, to czemu jest jak jest? No to
                        raz przyznał, że Mati ma zaburzenia, ale to nie jest autyzm. Może i tak, nie
                        spieram się. Każdy ma wątpliwości. Boję się odpuścić. Zresztą sama Wiesz jak to
                        jest. Ty może chociaż Masz spokój w domu jak do niego wracasz a ja mam kocioł. A
                        rozwieść się nie mogę. Nie wiem, ile jeszcze tak dam radę.
                        • gemmavera Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 13:33
                          Szalicjo, po pierwsze, uważam, że w przypadku podejrzenia autyzmu ważne jest,
                          żeby niczego nie zaniedbać. Więc jeśli do wyboru są dwie skrajności - nadmierne
                          zdaniem Twojego męża (bo np. moim już nie) przejmowanie się rozwojem dziecka
                          albo całkowite olanie sprawy i zostawienie jej swojemu biegowi, to zdecydowanie
                          lepiej wybrać opcję pierwszą. Bo można więcej zyskać, niż stracić.
                          To tak jak w słynnym zakładzie Pascala: lepiej założyć, że Bóg istnieje i
                          postępować tak, jakby istniał, bo jeśli nawet nie istnieje niczego nie tracimy.
                          A jeśli istnieje, zyskujemy bardzo, bardzo dużo.
                          Powiedz mężowi, że już wielcy mędrcy tego świata uważali, że lepiej robić więcej
                          wszelki wypadek niż nie robić nic. ;))

                          Po drugie, sądzę, że powinnaś zająć się także sobą. Problemy typu depresja są
                          bardzo częste, jeśli się ma dziecko chore czy z zaburzeniami rozwoju.
                          Spróbuj poszukać jakiejś terapii, zanim do końca się wypalisz.
                          Mówię serio i z własnego doświadczenia.
                          Trzymaj się.
                          • szalicja Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 19.10.09, 16:32
                            Nie sądzę, aby jakaś terapia mi pomogła. Pomogłoby mi inne nastawienie męża do
                            sytuacji a to jest przypadek beznadziejny. Nie wiem, jak go przekonać, jak do
                            niego mówić by zrozumiał. Jemu wystarczy, że ktoś powiedział, że Mati nie ma
                            autyzmu. I już. Nie rozumie tego, że i tak nad dzieckiem trzeba pracować bo nic
                            się "samo nie zrobi". Dupa blada i tyle ;-(
                            • zakladka Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 20.10.09, 11:53
                              A pytałaś go czemu boi się przyznać,że dziecku moze coś byc?

                              Powinien sobie odpowiedzić na to pytanie. Bo najwyraźniej się boi.
                              Chyba,że jest skrajnym leniem i odpowiedź: nic mu nie jest-jest dla niego
                              najzwyczajniej wygodna, bo nic nie musi robić.
                              Bo się wstydzi otoczenia? Albo nacisk rodziny jest na mienie zdrowego?
                              A to dlaczego? Zrobił coś złego?
                              Jakośc dzeicka świadczy o nim?
                              To nie wynagrodzenie za wykonaną pracę czy wysokośc premii.
                              A może wolałby abyś ty mniej robiła dla dzeicka, bo czuje sie "zdradzony"-ty
                              zajmujesz się dzieckiem a nie nim:)
                              Macie jeszce cos wspólnego czy juz tylko rozmowy o dziecku?
                              i twoje oczekiwania, że cały czas poświeći tylko jemu?
                              Jakkolwiek by nie było-sprawę musisz wyjaśnić-
                              bo zostaniesz samotną matką-niekoniecznie formalnie.
                              Serio.
                              • szalicja Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 20.10.09, 13:15
                                Myślę, że z lenistwa na pewno bo to często jest argumentem - "tydzień ma pięć
                                dni". Nie rozumie i nie chce się dowiedzieć, jak wygląda życie ludzi dzieci
                                naprawdę pokrzywdzonych przez los. Przecież lepiej "uwalić" się na kanapie z
                                pilotem w ręku niż ćwiczyć z dzieckiem mowę czy w ogóle uczyć go czegokolwiek,
                                bo jemu się nawet nie chce uczyć mycia zębów, odpieluchowania, samodzielnego
                                jedzenia.
                                Myślę też, jak pisałam wcześniej, że to kwestia wychowania i rodziny. To wstyd
                                mieć chore dziecko, bo to świadczy o nim. Kiedyś jego matka palnęła taką
                                głupotę: żona jedngo z kuzynów męża urodziła dziewczynkę z jakąś poważną
                                bakterią. Dziecko leżało chyba w IMiD, była to poważna sprawa. Na szczęście
                                wszystko się zakończyło pomyślnie, ale teściowa tak to podsumowała: "musiała
                                złapać tą bakrerię jak była panienką". Mi opadła szczęka i nie wiedziałam co
                                odpowiedzieć. Generalnie totalny ciemogród. Skoro został wychowany w takiej
                                ciemnocie, to i pewnie on podświadomie myśli podobnie. Może wprost mnie nie
                                obwinia, ale na pewno jest w tym coś. No i ten wstyd i to, że pewnie jesteśmy
                                jacyś gorsi. Pewnie też kwestia pieniędzy bo zamiast chodzić na imprezy i
                                wydawać pieniądze na bzdety, to wydaję je na dziecko i jest czasem ciężko.
                                Myślę, że gdybyśmy mieli dziecko upośledzone z powodu wady genetycznej np.
                                Zespół Down'a, czyli choroba ewidentna i niezaprzeczalna, to też nic by nie
                                zrobił bo... przecież to nie jest uleczalne. A jest różnica kolosalna między
                                dzieckiem pozostawionym samemu sobie a tym, którego rozwój się wspiera.
                                Między nami generalnie nic już nie ma więc i tej zazdrości na pewno też nie.
                                Fakt, WSZYSTKO się zmieniło jak urodził się Mati. Było inaczej i trudniej od
                                początku, bo Mati jest wcześniakiem.
                                Generalnie jestem samotną matką. Dobrze, że mam fajnych rodziców, jakaś
                                przyjaciółkę, jedną, drugą. W domu jestem samotna. Dobre dni to takie, kiedy się
                                nie kłócimy. I tak to wygląda. Ale Mati jest super i wiem i czuję, że będzie
                                kiedyś dobrze.
                                • zakladka Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 20.10.09, 13:42
                                  Czyli jednak postaraj się o jakąs terapię dla siebie, jak napisała moja
                                  przedpiszczyni:)
                                  Terapię-w sensie wsparcia, niekonieczne do pracy nad zmianą sytuacji, skoro
                                  uznajesz ja za neizmienialną:) bo w tej sytuacji będzie ci potrzebna,
                                  choc teraz jeszcze wydaje ci się, że bedzie dobrze i dasz radę.
                                  Czego zresztą życzę serdecznie
                                  • aagawek Re: Jakie to ma konsekwencje na przyszłość? 25.11.09, 08:37
                                    Ja też polecam jakieś wsparcie dla Ciebie.
                                    Ja np. uwielbiam zebrania w przedszkolu. Po części dla wszystkich rodziców
                                    odbywają się rozmowy w grupach. Więc siedzimy sobie tak 4 baby, każda z tym
                                    samym bagażem doświadczeń i wymieniamy informacje. Po spotkaniu psychicznie
                                    jestem jak nowo narodzona.
    • mira59 Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 02.11.09, 16:48
      Autorko wątku - czyżbyś próbowała uzyskać diagnozę w PPP w Nakle???
      Jeśli tak to niestety - nic tam nie uzyskasz:( Wiedza na temat ZA
      zerowa:( W Bydgoszczy mogę Ci polecić psychiatrę i psychologa dla
      dziecka z ZA.Zapraszam na pw lub gg 1521460.
      Pozdrawiam.
      • mamamisiasia Re: Jak"mocne "dokumenty aby byc niepełnosprawnym 24.11.09, 12:20
        szalicjo, moj mąz jest taki sam. Nie chce slyszeć o orzeczeniu, bo
        jest wszystko w porzadku, bo to jeszcze dziecko. Problem w tym, ze
        to chyba u nich rodzinne i na wszystko jest odpowiedz, ze on tez tak
        miał i dobrze na tym wyszedł (jest bardzo zdolny). Tez padł
        argument, ze robię dziecka wariata. Jak chce, zeby poszedł na
        wizytę do psychologa, to zazwyczaj zapomina o terminie. Mały jest w
        przedszkolu i w miarę dobrze funkcjonuje, chociaż ma zerową
        motywacje do czegokolwiek. A moj mąz tez ma nianke, wlaczy mu
        telewizor, a potem sie jeszcze na niego wydziera, ze dlugo bajki
        oglada, bo mały jest tak nakręcony, ze sie awanturuje po takiej
        sesji telewizyjnej. Ręce opadają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka