Dodaj do ulubionych

Znow czegos nie rozumiem

02.11.09, 20:06
Ja juz chyba bede sobie takim misiem z bardzo malym rozumkiem, ktory nic a nic
nei rozumie.


Dzis dzownilam do Sotisu, bo przeciez organizuja terapie dla dzieci z ZA.
terapia dofinansowywana, przeciez powinnam skorzystac.
No milo, super ;)
Ok. Po peirwsze rano odbiera ktos kto nie ma pojecia, Kaza dzwonic pozniej,
dzownie. Ok, znow ktos kto mial miec pojecie, nei do konca ma, bo tylko zbiera
zgloszenia. W koncu oddzwania do mnie osoba prowadzaca terapie i oakzuje sie,
ze owszem jest!!
Grupa terapii dla dzieci w wieku Miska, jak najbardziej. Czwartki godzina.... 15.
Pytam lekko przygaszonym glosem, czy pozniejsza, bo ja pracuje.
Pani mowi spokojnie, ze oni dostosowuja sie do rodzicow, ze to rodzice
nalegaja na to, by terapai byla w ciagu dnia, wiec wlasciwie ostatnie zajecia
sa o 15, max 16.

Tak sobie mysle.
Nie wszystkei dzieci sa z bardzo duzymi dysfunkcjami. Niektore radza sobie w
przedszkolach. Niektore chodza nawet do normalnych przedszkoli, normalnych grup.
Rodzice pracuja. Normalnie pracuja, czyli zwykle do 17.
I ci rodzice niby maja nalegac na terapie rano lub w ciagu dnia????

Paranoja.
Obserwuj wątek
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Znow czegos nie rozumiem 02.11.09, 22:09
      No, jak obserwuje na roznych terapiach rodzice dzieci z dysfuncjami (tzn. jeden
      rodzic) najczesciej jednak nie pracuja, jesli chca miec stala kontrole nad
      terapiami, albo jesli nie czuja potrzeby tej kontroli to wysylaja z dziecmi
      babcie lub nianie, no albo maja wolne zawody i pracowac moga w porach dowolnych.
      Inaczej sie nie da, bo czesto zanim rodzic po pracy (takiej najczesciej chyba
      konczacej sie o 17-18) dojedzie do dziecka i przywiezie na terapie to dziecko
      nadaje sie juz do lozka a nie na terapie.
      W zeszlym roku mielismy terapie w poludnie, w tym, ze wzgledu na przedszkole na
      16 i widze, ze maly jest mniej chetny do wspolpracy i czesto taki troche
      "pokladajacy" sie.
      • kasia_de Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 09:26
        no cóż, różnie bywa.

        ja zrezygnowałam z etatu na rzecz własnej działalności, żeby móc
        dziecko wozić na terapie :-)

        Terapia kończąca się po 17 czy 18 i dojazd na wieś oznacza, że
        dziecko może mi zasnąć w samochodzie, co z kolei oznacza pójśćie
        spać grubo po północy, niemożnoć dobudzenia rano i nieobecność na
        porannych zajęciach w przedszkolu... No i po całym dniu w
        przedszkolu na terapii wieczorem on już nie współpracuje.

        Wolę go wcześniej odebrać z przedszkola i dlatego preferuję zajęcia
        o np 15.
        • madziulec Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 09:30
          No to mam paskudnie nietypowe dziecko.
          Terpaie rehabilitacyjna mial od 4 miesiaca zycia, wiec w samochodzie
          sila rzeczy spedzal bardzo duzo czasu.

          Spal czasem, to parwda, ale zawsze chodzil spac o czasie, jakso nigdy
          nie mialam cyrkow pt. zasypianie po polnocy.


          A co do wlasnej dzialalnosci to akurat ja siebie w czyms takim nie
          widze i moje wyksztalcenie nie za bardzo na to pozwala.
          • kasia_de Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 11:20
            :-)
            wcale ci nie proponuję, żebyś z pracy zrezygnowała :-)

            piszę jak jest u mnie :-)
            może to i lepiej, że rodzicom różne godziny odpowiadają, bo jakby
            wszystkie zajęcia były powiedzmy między 15 a 17, to na terapię
            czekałoby się 5 lat :-D

            Ale niefajnie jest jak poradnia proponuje tylko zajęcia w środku
            dnia. Niektórzy naprawdę nie mogą wyjść z pracy wcześniej. To co,
            mają dziecko pozbawić terapii?
            • madziulec Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 11:51
              No wlasnie tu jest tak, ze poradnia twierdzi, ze rodzice sa wylacznie
              zainteresowani terapia w ciagu dnia i tyle.

              A co z takimi rodzicami jak ja???
              Z moim dzieckiem???
    • blamblam Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 12:35
      Oboje z mężem pracujemy. Dziecko chodzi do normalnego publicznego przedszkola.
      Chodzimy do sotisu na zajęcia - na szczęście o 16. Pracuję na Mokotowie, żeby
      odebrać dziecko z przedszkola i zdążyć na zajęcia (korzystam z komunikacji
      miejskiej) muszę wychodzić z pracy o 14.40. Normalnie pracuję zazwyczaj do 18.
      Ale to dla mnie ważne. Dogadałam sie w pracy że w inne dni będę zostawać dłużej
      w pracy albo zabierać prace do domu ale we wtorki wychodzę o ustalonej godz. to
      oczywiście oznacza ciągły stres i gonitwę bo nie jest łatwo wyjść z pracy o tej
      porze nawet jak są takie ustalenia ale jestem zdeterminowana i jakoś sie udaje.
      Wiem ze każdy ma inne możliwości ale przedstawiam to jako jedną z opcji.
      • blamblam Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 12:37
        dodam ze z radością powitałabym przeniesienie zajęć na 18 ale jak mus to mus.
    • panna_piszczka Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 14:38
      widzisz wiekszosc ale ta ''zdrowa'' nie rozumie jak mozna siedziec w
      domu, kiedy ma sie wlasnie dziecko ktorego nie chca Ci nigdzie
      przyjac a babcie/ opiekunki odpadaja , bo nie radza sobie.
      U mnie niby miejscowosc pod W-wa, ale w przedszkolu integracyjnym
      zapomnij, malo miejsc i jest tylko jedno, do publicznych nie
      chcieli..
      I bez konca pytania '' dlaczego to tylko jeden rodzic pracuje''
      Terapie, przedszkole prywatne trzy dni i kiedy tu pracowac ??
      • madziulec Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 15:34
        Ale ja jestem JEDYNYM rodzicem.
        Nie moge sie z nikim dogadac, ze w inne dni zostane dluzej, bo pzredszkole
        zamykaja mi o 17, a pracuje do 16, wiec odpada.
        Pracuje od 8 rano.

        Na "luksus" utraty pracy z powodu ciaglych zwolnien tez nei moge sobie pozwolic.
        Owszem, pomaga mi na tyle ile moze moja mama, ale.. przy wiecznych zwolneiniach
        chorobowych mojego dziecka i tak mysle, ze wykorzystuje ja w nadmiarze.

        Stad ponawiam pytanie: gdzie sa terapie dla normalnie pracujacych ludzi?
        • miacasa Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 17:06
          > Stad ponawiam pytanie: gdzie sa terapie dla normalnie pracujacych ludzi?

          Terapie prowadzone są przez ludzi, często normalnych, którzy mają swoje życie i
          niekoniecznie chcą je spędzić pracując do późnych godzin nocnych. Chyba jednak
          oczekujesz zbyt wiele. Czy Ty pracujesz codziennie do 19-20-tej? Może oni też
          chcą kończyć pracę jak normalnie pracujący ludzie, pobyć ze swoimi dziećmi czy
          wyjść na randkę.
          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 17:17
            Niestety, jesli chcesz skorzystac z terapii, w ktorej bedzie uczestniczyc
            jeszcze ktos oprocz Twojego dziecka, musisz podporzadkowac sie regulom, ktore
            pasuja wiekszosci :-(, albo zrezygnowac z tej formy terapii z braku optymalnego
            dla Ciebie rozwiazania i poslac dziecko na terapie indywidualna. Mysle tez, ze
            Twoje oczekiwania sa troche nierealne, jesli szukasz terapii bezplatnej albo
            dofinansowanej i chcesz stawiac warunki. Oczywiscie moze sie zdarzyc, ze godziny
            podpasuja, ale generalnie w takich osrodkach, zapomnij o dostosowywaniu sie do
            rodzica.
            • madziulec Re: Znow czegos nie rozumiem 03.11.09, 18:28
              Wlasnie "czepiam" sie tego ostatniego zdania.

              Zapytalam na tym forum ile kosztuje terapia dla takiego dziecka jak moje.
              Wysluchalam, ze srednio fajnie byloby wydac 3000 PLN miesiecznie, ale mozna tez
              powiedziec, ze nie ma kwoty, ktorej nie mozna wydac (bo mozna dodawac
              delfinoterapie itp).

              Mozliwe wiec, ze tu wypowiadaja sie sami krezusi finansowi, dla ktorych wydatek
              3000 PLN to "pan pikus", ale mysle, ze ok, miesiac dwa to jeszcze, ale miesiac w
              miesiac przez pare lat to kazdego wykonczy.


              Tak wiec nie wierze, ze ktos ze "zwyklym" ZA raptem rzuca prace, przestaje
              pracowac po to tylko, by dziecko moglo chodzic na terapie, bo .. zeby w sciane???

              Ale widac.. malo znam zycie ;)
              • panna_piszczka Re: madziulec 04.11.09, 08:14
                ja akurat rozumiem Ciebie.. Od kiedy wedrujemy zeby pomoc dziecku,
                wydaje mi się ze te bezpłatne terapie, o ile takie mozna trafic, są
                takie jakby z łaski :( Bo jaki jest problem zrobic druga grupe
                później zeby mogly skorzystac dzieci w takiej sytuacji jak Twoje ?
                Poza tym wszystkim radz rodzicu sobie sam..
                W jakim kraju my zyjemy ?!
                • kasia_de Re: madziulec 04.11.09, 09:06
                  ja się dziwię, że takie placówki jaki wymieniłaś w pierwszym poście,
                  które ceny mają "z wyższej półki" nie chcą się dostosować do wymagań
                  rodziców.
                  Sorry, ale argument dla mnie, że pracownicy chcą wcześniej być w
                  domu, jest powalający... Istnieje coś takiego jak praca zmianowa,
                  nikt nie wymaga siedzenia przez pracownika 16h w pracy. Na szczęście
                  w innych branżach pracownicy nie muszą "być wcześnie w domu" i na
                  szczęście mamy całodobowe szpitale, policję, dyżury w zakładach
                  energetycznych itp...

                  Ja mam zasadę taką - jak ktoś mi robi łaskę, w dodatku za ciężkie
                  pieniądze, to niech spada.

                  A w takim na przykład OWI, państwowym jak najbardziej i bezpłatnym,
                  zajęcia zaczynają się o po 17... placówka jest czynna do 19.
                  • madziulec Re: madziulec 04.11.09, 10:03
                    W tym, jednym konkretnym przypadku nie mowimy tylko o zajeciach bezplatnych.
                    Mowimy o zajeciach DOFINANSOWYWANYCH, gdzie ja pokrywam kwote zdaje sie, ze 420
                    PLN, co jest neimalo, bo np. w Krasnalu bylo 50 zl miesiecznie i mialo sie zajec
                    a zajec.

                    Wiec oczywiscie, moze powinnam skakac do gory z radosci, ze ktos byl tak laskaw
                    pochylic sie nad moim dzieckiem, zorganizowac grupe o 15 w czwartek, a ja,
                    wredna matka nie chce sie zwolnic z pracy, co wiecej, nei chce jej rzucic,
                    zorganizowac opiekunki, ktora by jezdzila co tydzien i przez moja wredote
                    dziecko nei am terapii???
                    • miacasa Re: madziulec 04.11.09, 12:14
                      Madziulec, niedawno miałam okazję poobserwować terapeutę w "akcji" gdy w grupie
                      nieco starszych aspich gwałtownie wybuchł konflikt z agresją werbalną i próbą
                      bicia się chłopców (prawie dorastających mężczyzn) i terapeuta zareagował
                      błyskawicznie, wykazał się refleksem ale też siłą by rozdzielić napastnika z
                      ofiarą. Podtrzymuję swoje zdanie, że terapeuci to też ludzie i w późnych
                      godzinach popołudniowych mogą mieć trudności z koncentracją, uwagą i refleksem
                      po całym dniu zajęć. Odporność na stres też ma swoje granice, to bardzo trudna
                      praca wymagająca ogromnej koncentracji i skupienia. Chyba łatwo się wypalić gdy
                      jest się przeciążonym. Rozumiem Twoje racje ale powala mnie Twoja roszczeniowa
                      postawa. Możesz sobie dalej utyskiwać ale niewiele tym zmienisz. Pamiętam swoje
                      zdziwienie gdy dowiedziałam się, że w pewnym drogim ośrodku rehabilitacyjnym dla
                      dzieci z porażeniem ostatnie zajęcia są o 16-tej ale kiedy zobaczyłam na czym
                      polega praca z dzieckiem poważnie zaburzonym przestałam się dziwić - to ogromny,
                      żmudny wysiłek fizyczny i psychiczny.
                      Sama musisz zorganizować swoje życie, pofukiwanie może przynieść Ci ulgę ale nie
                      zdejmie ciężaru. W Warszawie masz przynajmniej dostęp do terapii, już 50km nie
                      ma niczego dla dzieci z ZA.
                      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: madziulec 04.11.09, 12:19
                        Otoz to :-).
                      • madziulec Re: madziulec 04.11.09, 12:30
                        No to ja wlasnie mieszkam 30 km od Warszawy.
                        Nie mieszkam w Warszawie.


                        Tak to wyglada.

                        I pisanie, ze mam przeorganizowac zycie jest .. no wiesz, traci dla mnie farsa.
                        Oczywiscie, wiekszaosc z was jak czytam ma mezow, na ktorych przynajmniej
                        finansowo moga polegac. ja nie dosc, ze nei mam wsparcia w ojcu Michala, to nei
                        moge liczyc na to, ze w pewnym momencie sprzeda swoj kolejny dom, czy samochod,
                        czy kolejny zegarek za 1000 PLN, by oplacic terapie dziecka, nie mowiac o
                        utrzymaniu mnie.
                        A nie utrzymam sie za 400 PLN zasilku, ktory bym dostala z OPS.


                        Rozumiem jednak, ze dla niektorych z was te 400 PLN jest tylko dodatkiem do
                        budzetu domowego, u mnei stanowiloby to JEDYNY dochod i nie mialabym zadnego innego.


                        Stad prosze o postawienie sie w sytuacji innych i nie klepanie jak pozytywka o
                        mojej postawie roszczeniowej.
                        Bo chyba cos do was nie dociera.
                  • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: do kasia_de 04.11.09, 12:17
                    Ale trzeba zrozumiec, ze z tego, co pisala madziulec to nie chodzi o niechec
                    dostosowania sie do wymagan rodzicow, tylko do potrzeb samego madziulca, bo
                    ewidentnie tym zapisanym na zajecia godzina 15 pasuje.
                    No niestety zyjemy w kraju, ze w wielu dziedzinach mamy nadal rynek sprzedawcy a
                    nie konsumenta i to sprzedawca stawia warunki.
                    A do madziulca - czy jak musisz sie dostac do chociazby Medicoveru do jakiegos
                    konkretnego lekarza i mowia Ci, ze lekarz ten przyjmuje tylko miedzy 10-13 i na
                    dodatek pierwszy wolny termin jest za 2 miesiace i na dodatek lekarz ten nie
                    prowadzi praktyki komercyjnej we wlasnym gabinecie, gdzie mozna byloby sie
                    umowic na dowolna godzine, to tez masz pretensje do zycia, ze nie zwaza na Twoje
                    godziny pracy?
                    Niestety zycie sklada sie z wyborow - jesli z czyms sobie nie moge poradzic mimo
                    najszczerszych checi, to po prostu rezygnuje i biore sie za cos bardziej dla
                    mnie dostepnego.

                    Kasia-de w ktorym OWI zajecia sa po 17-tej? My na Pilickiej w Warszawie bylismy
                    zapraszani przed poludniem i wybor jesli byl to miedzy 8-12,13.
                    • madziulec Re: do kasia_de 04.11.09, 12:26
                      Moment ;)
                      Medicover jest placowka komercyjna i przez mniej wiecej 5 lat nauczylam
                      szanownych panstwa, ze to ja jestem klientem ;)
                      Okzalo sie, ze umiem przeczytac umowe i ze juz nei raz to wlasnie Medicover
                      zwracal mi kase ;) O wlasnie ;) Za to, ze .. nie bylo pokoju dodatkowego o
                      odpowiednim standardzie, za to, ze nei bylo neonatologii..
                      Za wiele zreczy.

                      Teraz to samo. Mi pasuje o 19 to oni mi maja zapewnic lekarza, jesli nei u
                      siebie to w placowce wspolpracujacej.

                      Rozumiem, ze niektorzy klepia uszami, ze maja firme medyczna i karte. Sorki, ale
                      ja juz si enauczylam "place to wymagam".

                      I nie nazywam tego postawa roszczeniowa, ale swiadomoscia postawy konsumenta
                      • szalicja Re: do kasia_de 04.11.09, 12:49
                        No ja się zgadzam z Madziulec. Jeśli się pracuje, a trzeba by wyżyć i mieć na
                        leczenie, to naprawdę trudno zorganizować się tak, by jeździć na terapię w
                        godzinach np. 12-14. Ja też mam taki problem. Nie jestem bogaczką, zarabiam
                        chyba średnio, dotychczas wydawało mi się, że dobrze, ale... Jak przeczytałam
                        cały ten wątek to właśnie wynika z tego, że należy zrezygnować z pracy. Jasne...
                        Bardzo bym chciała, byłoby super. Albo np. na pół etatu. Też super. Tylko ja na
                        przykład pracuję w firmie prywatnej i mogę zapomnieć o czymś takim bo po prostu
                        mnie wywalą, albo zatrudnią kogoś na zastępstwo kto i tak prędzej czy później
                        wskoczy na moje miejsce. Pewnie mogę umówić się, żeby wyskoczyć z pracy ze dwa
                        razy w tygodniu np. po 6 godzinach, czyli o 15. Muszę dojechać do domu, czyli
                        np. ok. 25-40 minut i potem gdzieś dojechać, czyli też kolejne 40 załóżmy. Czyli
                        i tak wychodzi, że najwcześniej mogę być na 17 czy 16.30 z wywieszonym jęzorem.
                        Jasne, mogę rzucić pracę a potem czekać, że może coś skapnie na subkonto. Tylko
                        czy mogę liczyć na to, że co miesiąc wpłynie mi równowartość mojej pensji oraz
                        ekstra na terapię? Bo przecież o nią chodzi... Nie mogę. Więc to nie jest
                        dziewczyny tak - czarno-białe. Jeśli biorę coś za free to tak - muszę się
                        dostosować bo to po prostu dostaję, ale jeśli za coś płacę ciężkie pieniądze?
                        Dla mnie 3000 miesięcznie to dużo i nie wydaje mi się, żebyście Wy wszystkie
                        akurat były tak wysoko sytuowane, że nie nie jest dla Was pieniądz. A więc skoro
                        można pracować na zmiany, skoro można stworzyć taki czy inny Sotis za masę
                        pieniędzy, to można też dostosować się do tych pracujących. I tu nie chodzi o
                        wygodnictwo bo chcę mieć na buty i kosmetyczkę co miesiąc. Tu chodzi o
                        przeżycie, życie godne, a nie żarcie tynku ze ścian.
                        • miacasa Re: do kasia_de 04.11.09, 13:32
                          > można pracować na zmiany

                          zgadza się, idąc tym tropem nie trudno zauważyć, że dotyczy to również nas -
                          rodziców, nie ma obowiązku pracy 8-16

                          Ośrodków terapeutycznych jest tyle, co kot napłakał a dorosłych i dzieci chorych
                          bardzo dużo, doba nie jest z gumy. Sotis jest prywatną firmą, spółką jawną
                          utworzoną w celach komercyjnych, nie ma obowiązku korzystania z jego usług.
                          • szalicja Re: do kasia_de 04.11.09, 13:40
                            Wiesz, nie zmienię nagle zawodu. Gdybym chciała pracować w domu, musiałabym
                            wyłożyć na początek kilkadziesiąc tysięcy zł. Potem jeszcze jest kwestia,
                            zasadnicza, KLIENT. Skoro autyzm powoli staje się plagą, to czemu nie powstają
                            nowe ośrodki? A niech będą komercyjne, ale dla ludzi.
                            • miacasa Re: do kasia_de 04.11.09, 13:55
                              Skoro autyzm powoli staje się plagą, to czemu nie powstają
                              > nowe ośrodki?

                              Ciągle chyba brakuje specjalistów. W moim miasteczku nikt o "czymś takim" nie
                              słyszał/nie zetknął się, żaden pediatra, psycholog, pedagog. 50km od Warszawy
                              jest prawdziwie Inny Świat. Nie ma tu również nikogo od SI. Logistyczna strona
                              wyjazdów na zajęcia do W-wy jest dla nas bardzo trudna tym bardziej, że mamy
                              jeszcze młodsze dziecko i nikogo do pomocy (babcie nie żyją a trudne zachowania
                              chorej córki zniechęciły opiekunki). O stronie finansowej nie piszę, bo jest
                              trudna do "przełknięcia". Czuję się jak w potrzasku ale wiem, że to ja wybrałam
                              takie miejsce do życia, to ja zdecydowałam się na studia uniwersyteckie, nie
                              dające zawodu, to ja zdecydowałam się na dzieci i to właśnie ja muszę udźwignąć
                              ciężar sytuacji.
                              • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: do kasia_de 04.11.09, 14:11
                                No zgadzam sie z Toba miacasa co do slowa po prostu :-).
                                Utyskiwanie na swoj los i postawa roszczeniowa to czeste niestety. Tez moglabym
                                narzekac, ze gdyby nie choroba dziecka i koniecznosc (tak
                                zadecydowalam)rezygnacji z pracy, to mialabym szanse na duzo wygodniejsze zycie
                                w sensie finansowym, ale nie bede narzekac, bo przeciez to ja zdecydowalam i po
                                prostu organizuje zycie pod mozliwosci na jakie moge sobie pozwolic w sensie
                                finansowym, czasowym i kazdym innym.
                                Jak cos sie nie daje do tych sfer dopasowac, szukam dalej, albo rezygnuje.
                                Madziulec, masz wyjscie takie, ze nazbierasz grupe ludzi zainteresowanych jak Ty
                                pozniejszymi godzinami terapii i pojdziecie do Sotisu z petycja - wtedy to Wy
                                stawiacie warunki i jestescie na lepszej pozycji, dopoki narzekasz pojedynczo,
                                konczy sie na narzekaniu.
                                • madziulec Re: do kasia_de 04.11.09, 14:56
                                  No to zobacz.
                                  Jesli zglaszam problem, ze terapia jest w ciagu dnia to TY mowisz, ze moja
                                  postawa jest roszczeniowa.

                                  Nie jest.

                                  Mowisz: KONIECZNOSC zrezygnowanai z parcy.
                                  Dla mnei to kwestiw wyzycia i oplacenia WSZYSTKEIGO za 1200 zl (bo alimentow na
                                  moje dziecko mam AZ 800 PLN). Z czego kredyt zabierze mi 1000 PLN.
                                  Przedszkole kosztuje 450... Czyli jzu dziura w domowym budzecie.

                                  No ale przeciez... JA mam postawe roszczeniowa.
                                  Zrozum, praca daje mi srodki na wlasne utrzymanie, utrzymanie dziecka i jeszcze
                                  na ew. terapie, nei wspominajac o lekach, ktore tez sa w naszym przypadku
                                  neizbedne, bo maly ma inne schorzenia.

                                  I nie martw sie, akurat ZA spadlo na mnei ostatnio, wiec nie za bardzo jeszcze
                                  sie zorganizowalam,. Kwestia czasu. Inne rzeczy jzu bardzo ogarnelam i wiem jak
                                  zalatwiac.
                          • madziulec Re: do kasia_de 04.11.09, 14:48
                            miacasa napisała:

                            > > można pracować na zmiany
                            >
                            > zgadza się, idąc tym tropem nie trudno zauważyć, że dotyczy to również nas -
                            > rodziców, nie ma obowiązku pracy 8-16

                            Chetnie znajde przedszkole integracyjne w moim miescie czynne dluzej niz do 17....
                            • miacasa Re: do kasia_de 04.11.09, 14:57
                              A ja chętnie zapisałabym dziecko do klasy integracyjnej ale takowej w promieniu
                              30km nie ma i co? Mogę sobie pomarudzić pod nosem lub nawet całkiem głośno a i
                              tak niczego to nie zmieni. To ja muszę usprawnić swoje dziecko na tyle by
                              przetrwało w zwykłej rejonówce.
                            • szalicja Re: do kasia_de 04.11.09, 14:57
                              No, tylko to nie kwestia czasu pracy przedszkola, niestety. Mój młody pada
                              wcześniej. Psycholożka mówi, że małego męczy nadmiar bodźców. Więc odbieramy tak
                              wcześnie, jak się da. Więc tak naprawdę to powinno być nas stać zrezygnować z
                              pracy po to, by właśnie móc na spokojnie poprowadzić dziecko na zajęcia. A jest
                              jak jest - do dupy. Ja się próbuję organizować a co wyjdzie - zobaczymy.
                              Prawda też jest taka, że czasy się zmieniają. Coraz częściej pracuje się trybem
                              9-17 a przedszkola pracują jak za PRL'u, jakbyśmy wszyscy pracowali od 7 do 15.
                              I nie piszcie, że mogłam się na dziecko nie decydować. Tak samo jak nie
                              wybierałam sobie - dziecko zdrowe - dziecko chore. Jest jakie jest i nikt mi nie
                              dał wyboru. Próbuję się w tym pochrzanionym świecie odnaleźć i tyle. Tak samo
                              Madziulec. Spróbujcie spojrzeć na to z perspektywy matki samotnie wychowującej
                              Chore dziecko, która jest JEDYNYM żywicielem. Chyba dość skomplikowana sytuacja,
                              prawda?
                              • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 18:43
                                Nie jestem bezduszna, wspolczuje sytuacji, bo zdaje sobie sprawe jak trudne musi
                                byc wychowywanie dziecka bez wsparcia ojca dziecka, nie rozumiem natomiast, ze
                                jest to motywem do naginania zycia do swoich potrzeb.Nikt trudnej sytuacji
                                zyciowej sobie nie wybiera, trzeba nauczyc sobie z nia radzic, co nie znaczy, ze
                                madziulec sobie nie radzi, bo jak napisala zaorganizowana jest juz dobrze poza
                                tematem ZA.
                                A ja nie pisze o koniecznosci rezygnacji z pracy w Twoim wypadku-madziulec , bo
                                rozumiem, ze tak sie nie da, tylko pisalam, ze dlatego rodzicom pasuja
                                wczesniejsze godziny, bo wlasnie nie pracuja albo pracuja w sposob malo
                                sprecyzowany - od tego zaczynal sie watek madziulec- ze nie rozumiesz jak to
                                jest, ze ludziom tak pasuje. To, ze madziulec nie moze sobie pozwolic na
                                niepracowanie, nie znaczy, ze swiat kladzie jej klody pod nogi.
                                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 18:46
                                  A i jeszcze cos - zazdroszcze Ci madziulec pracy, w ktorej mozesz stale siedziec
                                  w Internecie i na biezaco sledzic, co sie dzieje na forum.
                                  Pewnie gdybym miala podobna, moze nawet nie musialabym rezygnowac z pracy, tylko
                                  zalatwiac ja w polowie czasu pracy i zmykac, zeby zaprowadzic dziecie na terapie.
                                  • szalicja Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 19:32
                                    hehe, wiedziałam, że takie zdanie padnie. Wiesz, to akurat nie do mnie lecz do
                                    Madziulec skierowane, ale... Ja też mam taką pracę, że często praca sama w sobie
                                    zajmuje mi w ciągu dnia cztery godziny. Resztę muszę odsiedziec, bo a nóż ktoś
                                    zadzwoni, przyjdzie. Muszę i już. I szlag mnie trafia bo mogłabym wyjśc o 14 i
                                    wszystko na spokojnie pozałatwiac. Czasem musisz byc po prostu na stanowisku do
                                    dyspozycji. I to wcale nie jest fajne. Ja mam poczucie okropnej straty czasu.
                                    Ale cóż, coś za coś. Mogę zrywac się kiedy potrzebuję, brac wolne z dnia na
                                    dzień. Ja mam wyrozumiałych szefów, jeden ma syna z MPD i chyba w dużym stopniu
                                    dlatego mam luz, ale kiblowac w pracy muszę. I tak ostatnio zrywam się godzinkę.
                                    • kasia_de Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 19:48
                                      w OWI na Pilickiej mój syn ma zajęcia od 16.20 do 18.20. Wcześniej
                                      miał od 17.00 do 19.00.
                                      Ośrodek zamykają o 19.00 właśnie.

                                      Ja myślę, że my, jako rodzice chorych dzieci, bierzemy co nam dają,
                                      czy prywatnie, czy państwowo. Myślę, że gdyby więcej osób naciskało
                                      na placówki terapeutyczne (nie mówię o żadnych strajkach czy
                                      masowych atakach :-) ) aby udostępniały późniejsze godziny, to z
                                      pewnością takowa oferta by się pojawiła. Jest popyt, jest podaż. Ale
                                      na informację, że ostatnie zajęcia są o 15, każdy, któremu to nie
                                      pasuje co najwyżej w duchu zaklnie :-) i bierze co oferują...
                                      Nie wierzę, że wszystkim pasują wcześniejsze godziny i że każda
                                      rodzina może sobie pozwolić na reorganizację życia.
                                      • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 20:16
                                        Marze o tym, by dojechac na 17 do Warszawy, o 16:20 odbieram malego z
                                        przedszkola i jesli bym sie mocno postarala (wiem, bo wiele razy sie staralam,
                                        by dotrzec do laryngologa) to docieram na 17 max do Arkadii.
                                        Na Pilicka.. jeszcze pare kilometrow i troche korkow ;)))

                                        To nie to, ze mowie o klodach pod nogami.
                                        Ja tylko mowie, ze sie dziwie, ze wszyscy twierdza ze pracuja, by dzieci
                                        odstawic do przedszkola (to tak akurat niezaleznie od ZA), tymczasem dzieci
                                        zostawiane sa okolo 9 a odbierane juz o 15. No wybaczcie, ale nie znam takiego
                                        stanowiska, by czlowiek pracowal tyle godzin dzien w dzien.
                                        To samo z ta terapia.

                                        I to nei jest tak, ze osrodek narzuca. Narzucaja wlasnie rodzice, ktorzy ... nie
                                        maja co ze soba zrobic.

                                        Dzis poszukiwalam informacji o turnusach rehabilitacyjnych i natknelam sie na
                                        informacje, ze dzieci neipelnosprawne utrzymuja rodziny.
                                        Teraz to rozumiem. Dlatego matki moga sobei pozwolic na terapie w ciagu dnia.
                                        Proste.
                                        Musze tylko rozpracowac temat, co pisze sarkastycznie. Moze wreszcie przestane
                                        jezdzic starym zlomem i moje dziecko zacznie jezdzic 2 razy do roku na turnusy,
                                        a ja sama (tez zreszt az orzeczeniem o niepelnosprawnosci) zaczne korzystac z kasy.
                                        • blamblam Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 22:12
                                          no niezupełnie tak jest jak piszesz z tymi godz pracy. rozumiem że nie jest ci
                                          łatwo ale nie pisz że innym jest łatwo bo pracują od 9-15. ja zaprowadzam
                                          dziecko do przedszkola i codziennie pracuję od 9 do 18 a często dłużej - do
                                          19,20 bo...... we wtorki wychodzę o 14.30 żeby pojechać z dzieckiem na terapie.
                                          wiem ze nie każdy ma taką możliwość żeby mieć ruchome godz pracy ale nie można
                                          pisać że inni akceptują zajęcia o wcześniejszych godz bo nie pracują lub pracują
                                          krócej. No i w kwestiach finansowych. Rzeczywiście w wielu rodzinach to ojciec
                                          jest finansowym filarem. ale u nas mąż przez 8 miesięcy nie miał pracy i ja
                                          utrzymywałam rodzinę. I musiałam uważać w pracy ale zajęcia tez ważne.... Kazdy
                                          ma nielekko ale jest jak jest. ja chetnie chodziłabym na późniejsze zajęcia ale
                                          dopóki takich nie ma muszę urywać sie z roboty i gonić po małego do przedszkola
                                          a potem na zajęcia (bez samochodu). mogę na to utyskiwać ale co mi to da? I
                                          powiem jeszcze coś. jak czekam na małego z innymi rodzicami to słysząc ich
                                          rozmowy telefoniczne dochodzę do wniosku ze choć siedzą w poczekalni nadal są w
                                          pracy.....ja zresztą tez należę do tej grupy. Jeśli twoja praca polega na
                                          siedzeniu w internecie to moze mogłabyś sie dogadać w pracy ze kupią ci laptopa
                                          i będziesz pracować na mieście albo w domu wieczorem?
                                          • blamblam Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 22:17
                                            acha no i na SI chodzimy w sobotę, bo w tygodniu nie dajemy rady
                                            • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 22:32
                                              A u nas sobota zdaje sie, ze odpada.
                                              Ojcu dzieck aznow bowiem "odwidzialo sie" i znow twierdzi, ze robie z dziecka
                                              kaleke.

                                              Wiec nie byloby mozliwosci by on wozil malego na terapie, a wlasnie w soboty ma
                                              wizyty (sadowne) i to sa jedyne dni, gdy sie zjawia.


                                              Tak wiec, jak nie patrzec, z kazdej strony .. dupa ;(
                                          • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 22:30
                                            Oto moja odpowiedz:
                                            - nie ja twierdze, ze inni akceptuja NARZUCANE zajecia. Napisalam za to, ze to
                                            rodzice NALEGAJA na zajecia w ciagu godzin pracy (w ciagu dnia)
                                            - napisalam jak wyglada u mnie praca, nie mam mozliwosci ruchomych godzin, nawet
                                            ze wzgledu na godziny pracy przedszkola, taki lajf i juz.

                                            Co do pracy.. Wyglada to tak, ze bardzo czesto o 2 w nocy rowniez pracuje..
                                            Niestety na prywatnym kompie ;) I nikt mi za to nie placi dodatkowych pieniedzy.
                                            Firma wychodzi z zalozenia, ze jest rzecz do zrobienia i koniec.
                                            A ze sobota, ze niedziela, ze noc... To juz jakby nie ich sprawa.
                                            I teraz np. mnie takie 2 tygodnie czekaja.
                                    • panna_piszczka Re: dziewczynki.... 04.11.09, 23:17
                                      Z tych wszystkich postow, wyziera wielkie zmeczenie, te borykanie sie
                                      praktycznie ze wszystkim, finanse, rodzina, z reguly rzuca tekst przeciez
                                      wyrosnie :) i pozamiatane pod dywan.Potem praca, jak sie skupic nad nia skoro
                                      jest tyle do zrobienia ? Poza tym sa tacy ktorzy nie lubia mowic o swoich
                                      problemach.. ale czasami przychodzi ten moment ze trzeba powiedziec w pracy. Nie
                                      czujecie sie tym tez przygniecione ?Bo kazda z nas miala jakies marzenia, ktore
                                      zostaly odstawione na boczny tor Bo jedyne co przychodzi na mysl to to co
                                      zrobic, zeby pomoc, i jak i skod wziac pieniadze ?
                                      • madziulec Re: dziewczynki.... 05.11.09, 07:44
                                        U mnie w pracy wiedza.

                                        Tylko co z tego?
                                        Myslisz, ze kogos to specjalnie obchodzi? Nie. Kazdy ma swoje zycie, kazdy swoje
                                        problemy i akurat dla niego te problemy sa najwieksze.


                                        Wiec ja nie oczekuje, ze moja girma, czy moi szefowie zaczna patrzec na mnie
                                        przez palce, z poblazaniem, placa mi pelne wynagrodzenie, a pozwalajac na prace
                                        tylko 6 godzin na przyklad.
                                        Dodatkowo praca oplacana za 6 godzin czy na pol etatu nie wystarczylaby mi na zycie.
                                  • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 20:09
                                    Powiem Ci tak w zaufaniu, ze moja praca miedzy innymi polega na tym, ze caly cas
                                    siedze w internecie.
                                    Szukam i czytam o roznych tematach i sparwach, o konkurencji dla naszej firmy itp.

                                    Nie jest to praca typowa i dlatego moze malo osob moze zrozumiec, ze moge miec w
                                    tle wlaczone forum, goldenline i inne tego typu rzeczy :)
                                    • tekam68 Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 22:42
                                      madziulec, rozumiem że masz pory przed wykorzystywaniem babci. Może jednak warto
                                      z nią porozmawiać i przełknąć tą 15tą?
                                      • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 04.11.09, 23:08
                                        Moja mama niestety ma tez zajecia i ma swoja rehabilitacje i ma do mojego
                                        dziecka 33 km ;)

                                        Rozumiem, ze to nie jest 500, jak maja niektore babcie, ale no niestety .. Moge
                                        wykorzystac mame w sytuacjach wyjatkowych, ale nie co tydzien.
                                        Poza tym maly w czwartki tez ma zajecia w przedszkolu wiec tracilby tez i
                                        terapie w przedszkolu.
                                        Bez sensu.
                                        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 00:55
                                          Wlasciwie w tym watku odpowiedzialas sobie sama, ze ta nieszczesna terapia na 15
                                          i na zadna inna nie jest dla Was i juz. Musisz szukac czegos w sobote i niestety
                                          raczej nie beda to zajecia bezplatne.
                                          • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 07:41
                                            Zobacz.
                                            Szalicja pare postow nizej opisala dokladnie to co ja mam.
                                            Czyli to, ze daje sobie podobnie pomiatac przez terapeutow, ze zwalnia sie z
                                            pracy, ze ...

                                            Nie wiem, moze do Ciebie ten argument nie dociera, moze Ty nie jestes zagrozona
                                            utrata pracy (swoja droga u mojej kolezanki zwolnili w piatek 8 osob).


                                            Wiec takie mowienie: jak Ci nsuje to znaczy, ze masz postawe roszczeniowa to
                                            chyba jest naprawde nie na miejscu.
                                            • iska2009 Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 09:05
                                              Madziulec, skontaktuj sie z poradnia TOP na Raszynskiej, z tego co
                                              pamietam tam jest jakas grupa dla dzieciakow z ZA, nie znam niestety
                                              szczegolow. Raszynska jest pare krokow od dworca kolejki Ochota -
                                              wiec moze dojazd pociagiem bylby dla Ciebie jakims rozwiazaniem.
                                              Ja Cie akurat swietnie rozumiem, sama probuje od dwoch miesiecy
                                              zrobic jakis sensowny grafik mojemu synkowi, ale jak zajde jakies
                                              fajne zajecia to sie okazuje, ze koliduja nam z innymi, albo z
                                              przedszkolem itp. To co napisze to banal - ale jest tego po prostu
                                              za malo jak na zapotrzebowanie, no i stad sie biora nasze
                                              frustracje, nerwy i stresy. Dla mnie np. idealem byloby gdyby
                                              dziecko mialo wszystkie zajecia w jednym miejscu, raz ze latwiej by
                                              sie bylo zorganizowac, dwa jeden terapeuta wiedzialby co robi inny i
                                              nie byloby sytuacji, ze dziecko jest np. przestymulowane bo pani o
                                              SI z jednej poradni nie wie co robi terapeutka z drugiej poradni i
                                              nagle sie okazuje ze terapia zamiast pomagac szkodzi bo czegos tam
                                              jest za duzo itd, itd.
                                              • szalicja Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 10:02
                                                Ja powiem szczerze, że po roku bieganiny od lekarza do lekarza, bo wysłuchiwaniu
                                                różnych opinii, hipotez a to że - jaki autyzm?, albo
                                                - ja pani nie mogę powiedzieć tak czy nie - odpuściłam szukanie odpowiedzi co
                                                mnie wymordowało psychicznie i fizycznie. Teraz bieganina i szarpanina aby się
                                                jakoś kasowo zorganizować. Pytanie czy nie mamy dość? Mamy. A wiecie co mnie
                                                najbardziej męczy? Poczucie, że mogłabym zrobić więcej, ciągłe myśli w środku
                                                nocy co by tu jeszcze wykombinować i takie dylematy - iść na całość czy dać
                                                pożyć dziecku delikatnie je stymulując. Czy przypadkiem nie zaniedbuję dziecka a
                                                może chcę przegiąć w drugą stronę, bo może przestymuluję i co? Mogę jeździć cały
                                                tydzień na terapię, chodzić(bo i tak chodzę) cały tydzień w jednych spodniach i
                                                mogę chodzić do kosmetyczki raz na rok, choć jeszcze rok temu chodziłam co
                                                miesiąc, luz. Chciałabym mieć poczucie, że zapewniłam dziecku właściwą terapię i
                                                mogę już psychicznie odpocząć. po prostu jeździć, robić swoje i czekać efektów.
                                                To mi się marzy. Może się uda...
                                                • iska2009 Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 10:26
                                                  No, ja mam bardzo podobne odczucia, o jazdach w srodku nocy nie
                                                  wspomne...
                                                  Najbardziej mnie wkurza to, ze jestesmy w trzech miejscach na raz i
                                                  mam wrazenie, ta terapia to eksperyment, w efekcie ktorego stan
                                                  mojego dziecka nie poprawia sie, a wrecz przeciwnie. Ale jak dojsc
                                                  do tego co jest zle, jak terapeuci ze soba nie wspolpracuja... Ale
                                                  znowu co odpuscic i czekac? A moze to chwilowe? Moze musimy przez to
                                                  przejsc,a dziecko musi sie przyzwyczaic do nowej sytuacji, a potem
                                                  bedzie lepiej. A jak jednak robie zle?
                                                  Druga rzecz ktora mnie wkurza nie mniej to podejscie tych wszystkich
                                                  specjalistow, ktorzy nie sa w stanie nic powiedziec, pomoc, czy
                                                  odpowiednio pokierowac i ogolnie dla nich nasze dziecko to kolejny
                                                  porzypadek, na ktory maja dokladnie 60 minut i nie maja czasu zeby
                                                  sie zastanowic, przeanalizowac sytuacje dlaczego cos sie dzieje tak,
                                                  a nie inaczej, porozmawiac z rodzicami.
                                                  • szalicja Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 10:35
                                                    Nie wiem, ale to chyba po prostu metoda prób i błędów. Czasem dzieci z super
                                                    terapią, kompleksową w renomowanym ośrodku za ciężkie pieniądze, reagują źle i w
                                                    efekcie jest gorzej. Czasem dziecko lekko stymulowane umiarkowaną terapią idzie
                                                    super i wychodzi z bagna. Ja jestem ciągle na tym rozstaju. Mam na razie plan -
                                                    terapia umiarkowana czyli jeszcze coś do tego co jest plus ekstra typu Tomatis a
                                                    do tego np. dwa razy w roku turnus rehabilitacyjny. W tej chwili Mati nie ma
                                                    tego wiele. Jest chwalony, że jest postęp ale są też sugestie, aby zorganizować
                                                    mu coś więcej. No to organizuję, może uda się w jednym miejscu, ale wątpię.
                                                    Chyba będziemy śmigać do dwóch poradni.
                                                  • madziulec Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 11:18
                                                    Swoja droga powiem wam, ze przestymulowac dziecko jest bardzo latwo.

                                                    U nas w przedszkolu jest takie dziecko, gdzie rodzice chcieli "za duzo" i teraz
                                                    panie nie daja sobie z nim rady...
                                                  • roggalique Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 18:47
                                                    Cześć,

                                                    > porzypadek, na ktory maja dokladnie 60 minut i nie maja czasu zeby
                                                    > sie zastanowic, przeanalizowac sytuacje dlaczego cos sie dzieje tak,
                                                    > a nie inaczej, porozmawiac z rodzicami.

                                                    Nie chcę polemizować z informacjami, które są tutaj podawane, ale jednak nie
                                                    przesadzajmy. Pomijając wszystko, no nie można czynić zarzutu akurat z tego, że
                                                    ktoś ma 60 minut i ani minuty więcej na spotkanie z danym pacjentem/klientem.
                                                    Nie sądzę, abyś była zadowolona, gdyby terapeuta skrócił Tobie wizytę o 10 minut
                                                    bo sobie przedłużył poprzednią wizytę i z zainteresowaniem gawędził z rodzicami
                                                    innego dziecka:)
                                                    Godzina to godzina:)
                                                    Co do innych stwierdzeń, to można jedynie ubolewać słysząc o pomiataniu przez
                                                    terapeutów, ich niekompetencji itp. Cóż, życie.

                                                    I może jeszcze jedno w sprawie godzin "urzędowania". Każda placówka ma swoją
                                                    "wyporność" i wiadomo, że niestety, kto był pierwszy ten miał lepiej. Nie
                                                    przyjmie się wszystkich chętnych pomiędzy 16-20. Jak jest duże obłożenie to
                                                    oczywiste, że nowa osoba dostanie taką godzinę, jaka jest dostępna i tyle.
                                                    Z drugiej strony jest też zawsze rotacja, może warto się przemęczyć trochę i jak
                                                    będzie możliwość to wskoczyć na "lepszą" godzinę...




                                                • blamblam Re: znow czegos nie rozumiem 05.11.09, 22:20
                                                  mam podobne myśli.....
                                                  dobrze cie rozumiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka