Dodaj do ulubionych

fobia urodzinowa

09.07.10, 20:01
Moje dziecko od jakiegos czasu nie przepada za duzymi imprezami,
jest to dla mnie zrozumiale, nie probuje go uspoleczniac na sile,
dozujemy wrazenia i chodzimy tylko tam, gdzie przyjazna i
wyrozumiala atmosfera. W razie czego, aby nie psuc imprezy
wychodzimy wczesniej. Tak nie bylo zawsze, jako dwu, a nawet
trzylatek imprezy uwielbial, czesto bedac dusza towarzystwa. Fobia
zaczela sie od wigilii, gdy mial 3,5 roku. Mielismy w gosciach tylko
dziadkow - 4 osoby, mlody nie chcial usiasc do stolu, uciekal do
swojego pokoju, krzyczal, plakal, ogolnie widac bylo, ze sie nie
moze doczekac az wszyscy sobie pojda. Zrobilismy wiec dluzsza
przerwe i nastepna impreza byly jego urodziny - pol roku pozniej,
zestaw gosci ten sam. Taka sama sytuacja, w ogole nie chcial przyjsc
do duzego pokoju, nie chcial dmuchac swieczek, ani nawet zobaczyc
tortu. Nie chcial tez obejrzec prezentow. Placz i histeria.
W tym roku nauczeni doswiadczeniem postanowilismy nie robic zadnych
urodzin. Ja tylko od paru dni mowilam synkowi, ze za pare dni
skonczy 5 lat i bedzie mial urodziny, tlumaczylam, ze nie bedzie
zadnych gosci, ze bedziemy sami. Generalnie przyjmowal do
wiadomosci, nie bylo zadnego problemu.
Jako, ze jest na diecie bm i bc i nie jada w zasadzie zadnych
lakoci, postanowilam zrobic mu maly sernik na zimno z ksylitolem
(raz na ruski rok doktor pozwolila nam na przetwory mleczne), wiem,
ze lubi i wydawalo mi sie ze bedzie to dla niego frajda. Dziewczyny
jak on zobaczyl ten sernik, a na nim swieczki uderzyl w taki ryk, ze
po prostu az mnie zmrozilo. Krzyczal ze nie chce miec zadnych
urodzin i zebym zabrala ten tort. Tlumaczylam, ze nie bedzie gosci,
bedzie tak jak ustalilismy, a tort jest po prostu dla nas do
zjedzenia jak bedziemy mieli na niego ochote. Nic nie pomagalo.
Po godzinue lakomstwo zwyciezylo, poprosil tate o kawalek tortu,
zjadl ze smakiem i byl bardzo zadwolony, ale prezentow nie tknal.
Szczerze mowiac mimo, ze bardzo sie staram nie jestem w stanie tego
do konca pojac...rozumiem, goscie, moze miec z tym problem, bo to
zamieszanie itd, on zreszta nie przepada za moimi tesciami, ktorzy
sa bardzo gadatliwi i do tego robia to glosno i dzialaja mlodemu na
nerwy, ale taka sytuacja, ze jestesmy sami, jest cisza spokoj, on
wie, ze nikt nie przyjdzie i wjezdza sernik ze swieczkami i jest
histeria. Tego nie rozumiem, no i po prostu jest mi go strasznie
szkoda.
Rozpisalam sie troche, ale jakos tak nie moge sobie z tym poradzic.
Wasze dzieci tez tak maja?
Obserwuj wątek
    • lillyofthevally Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 22:04
      u nas jest tragedia jak zamiast zwyklych swieczek są takie jak
      sztuczne ognie.. masakra wtedy.. mlody ucieka z pokoju i przychodzi
      jak swieczka sie wypali..
      oprocz tego ucieka jak spiewa sie sto lat..

      i tez jakos nie wiem o co kaman.. :/
    • marika012 Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 22:32
      Mój uwielbia urodziny :) Te tortowe sztuczne ognie też. I balony i prezenty. I
      wystrzał szampana, niby się boi a jednak doczekać się nie może. W ogóle lubi jak
      są goście (oczywiście tacy mu znani i przez niego lubiani).
      Tak poza tym to jest nadwrażliwy słuchowo i często zakrywa uszy a jakoś te
      gościowe hałasy mu się podobają. Tez nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
    • gemmavera Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 22:32
      Moim zdaniem problem nie leży teraz w obecności gości, ale w samym skojarzeniu.
      Pewnie tamta Wigilia była dla niego z jakiegoś powodu przykrym wspomnieniem.
      Możliwe, że faktycznie powodem był nadmiar gości, a może chodziło o to, że była
      to taka niezwyczajna, inna od wszystkich sytuacja. Dla dziecka z autyzmem
      bardzo, bardzo stresująca.

      Potem były urodziny, powróciło wspomnienie wigilii, do tego dołożyły się nowe
      skojarzenia - tort i prezenty.
      A teraz już nie musi zaistnieć ten "pierwotny" bodziec, żeby pojawiła się
      reakcja. Po prostu mały reaguje według schematu.

      U nas było podobnie ze zwierzętami. Zaczęło się od psa, który obszczekał nas na
      klatce schodowej. Miał wredny, piskliwy głos, w dodatku echo mocno niosło - i
      córka wpadła w histerię. Od tego czasu bała się psów, najpierw trochę, potem
      coraz mocniej, aż do ataków paniki. A potem zaczęła się bać większości zwierząt.
      Wyjście na spacer latem to był koszmar - wszędzie psy, ptaki, muchy, pszczoły i
      moje dziecko przerażone tym wszystkim.

      Tłumaczenie "na rozum" raczej nic nie da. Proponuję dać mu trochę czas, nie
      "odświeżać" wspomnienia kolejnymi imprezami urodzinowymi. Za jakiś czas powinno
      ucichnąć.
      Zdaję sobie sprawę, że akurat urodziny to ważna uroczystość i każde dziecko na
      nie czeka - więc ten kontrast pomiędzy swoim Aspie a innymi dziećmi pewnie
      szczególnie mocno odczuwasz... Ale nic na to nie poradzisz - widać Twój syn woli
      mieć święty spokój, niż imprezę urodzinową. ;)

      Uszy do góry :)
      i wszystkiego najlepszego dla syna :))
      • iska2009 Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 22:57
        Gemmo, pewnie jest tak jak mowisz, silne skojarzenia z tym
        nieszczesnym tortem, moze przerazil sie, ze jednak ktos do nas
        przyjdzie :((( chociaz ja go nie oszukuje i on wie, ze jak cos
        powiem to tak jest. Ja wiem, ze sa takie okolicznosci, w ktorych on
        nie lubi byc zaskakiwany, dlatego tez pracujemy nad tym i w wielu
        kwestiach udalo nam sie osiagnac sukces. Urodziny i zwyczaje z nimi
        zwiazane tez mielismy przepracowane i przerozmawiane - opowiadania,
        ksiazeczki itd. Od kilku dni zapewnialam go, ze jesli nie chce nie
        bedzie gosci. No ale jednak to w nim gleboko siedzi...
        Dzieki za zyczenia, od dzis mam juz pieciolatka :)
        • gemmavera Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 23:29
          iska2009 napisała:

          > silne skojarzenia z tym
          > nieszczesnym tortem, moze przerazil sie, ze jednak ktos do nas
          > przyjdzie :((( chociaz ja go nie oszukuje i on wie, ze jak cos
          > powiem to tak jest.

          > kwestiach udalo nam sie osiagnac sukces. Urodziny i zwyczaje z nimi
          > zwiazane tez mielismy przepracowane i przerozmawiane - opowiadania,
          > ksiazeczki itd.

          No właśnie w tym problem, że takie rzeczy zupełnie "nie idą" na rozum. Tu do
          głosu dochodzą emocje, w dodatku bardzo silne, więc nieważne ile byś z dzieckiem
          rozmawiała, tłumaczyła i objaśniała, w kluczowym momencie to się okaże
          silniejsze od niego.
          Taka jest zasada wszystkich lęków, niestety.
    • tijgertje Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 23:10
      Wcale sie dziecku nie dziwie. Sama od wieeeelu lat nie obchodze ani
      urodzin, ani imienin. Ja po prostu MUSZE wiedziec co bedzie, musze
      miec kontrole nad sytuacja i na urodzinach meza czy syna jest to
      mozliwe, ja decyduje co, gdzie kiedy i jak, ale na moje urodziny, to
      wiadomo, niespodzianki jakies musza byc. Nie wiem, co dostane, nie
      wiem, czy moze ktos przyjdzie itp. I wcale nie jestem jedyna, na
      kursie mielismy super faceta, ktory konczyl 32 lata. juz 3 tygodnie
      przed urodzinami mial niesamowitego dola. Ja lojalnie znajomych
      uprzedzam, ze w dniu urodzin nie odbieram telefonow i nie otwieram
      drzwi. Wredna jestem, ale naprawde nie wiem, jak sie zachowywac, jak
      mi ktos zyczenia sklada, w dodatku oklepane, wyrecytowane bez
      przekonania jak zegarynka. Prezent dostaje od meza i syna. Mlody
      dlubie cos w szkole typu alurkowego, maz zazwyczaj wczesniej pyta,
      co chce dostac, wiedzac, ze jak sam cos wybierze, to moze sie to
      okazac totalna klapa, a przed nim nie umiem udawac;) w urodzinach
      wkurza mnie sam fakt, ze ludzie robia wrazenie, jakby czuli sie
      zobowiazani skladac mi zyczenia. Tak nalezy, tak jest przyjete i tak
      trzeba. A ja wcale tego nie chce! Zbyt duzo niewiadomych,
      sporzecznych sygnalow i wyjatkowosc sytuacji. Dlaczego nikt nie moze
      mi zyczyc zdrowia bez okazji?
      • tijgertje Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 23:12
        Qrde, wlasnie sobie uswiadomilam, ze jedziemy do moich rodzicow
        akurat na moje imieniny:/ Chyba odwolam wyjazd:( Zawsze cos wymysla
        a ja zawsze mam bolesna swiadomosc sztucznosci sutyacji:/
        • gemmavera Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 23:22
          tijgertje napisała:

          > a ja zawsze mam bolesna swiadomosc sztucznosci sutyacji:/

          Tijgertje, uwierz, że nie trzeba być autystykiem, żeby odczuwać sztuczność tego
          typu sytuacji. :))
          Ja też nie lubię życzeń i całej tej szopki przy urodzinach/imieninach.
          Na szczęście moja rodzina, tzn. rodzice i siostra, dość lekko podchodzi do tej
          kwestii, jest miło i - co najważniejsze - bez pompatyczności, której nie znoszę.
          • tijgertje Re: fobia urodzinowa 10.07.10, 11:53
            gemmavera napisała:
            Tijgertje, uwierz, że nie trzeba być autystykiem, żeby odczuwać
            sztuczność tego
            > typu sytuacji. :))

            To wiem. Roznica jest jednak spora, NT latwiej grac gre, ktorej nie
            lubi, czarno-bialy autystyk trudniej sie przystosowuje do zasad,
            ktorych ani nie rozumie, ani tym bardziej nie akceptuje;)
      • iska2009 Re: fobia urodzinowa 09.07.10, 23:23
        Tijgertje dzieki :)To ja sobie chyba musze przepracowac swoje
        przekonania odnosnie urodzin, zwyczajow itd. Faktycznie, moje
        dziecko nie musi lubic urodzin i calego tego zamieszania. W
        przyszlym roku moze po prostu pojdziemy sobie na basen, a ciasto
        zrobimy razem :) o ile bedzie chcial. Albo w ogole sam wymysli co
        bedzie chcial robic :)
        • andevi Re: fobia urodzinowa 11.07.10, 22:45
          Od kiedy jestem w Holandii, nie znosze urodzin.Nie tylko swoich. Po tym, co
          napisala Tijgertje, zrozumialam, dlaczego. Trauma na trumie i trauma pogania. W
          dziecinstwie bardzo chcialam obchodzic urodziny, zapraszac kolezanki, robic
          herbatki dla misiow i lalek i takie tam dziewczynskie. Coz, moje urodziny
          wypadaja pod koniec maja, w okresie egzaminacyjnym. Wszyscy moi przyjaciele
          zakuwali wiec, "zarzynali koguty"na skrzypcach i innych instrumentach (chodzilam
          do szkoly muzycznej), a sasiadki wiedzialy, ze ja nie mam czasu, bo cwicze.
          Gdy przyjechalam tu, moja tesciowa wziela to sobie za punkt honoru, by nam
          organizowac nasze imprezy i spraszac...swoich gosci mi na leb! Tak mi zepsula
          slub cywilny, bo odwolala gosci, zepsula wesele, bo zaprosila tych gosci wlasnie
          do kosciola i na przyjecie, a ateisci i cwoki nieprzecietne i wstydu narobili,
          itp.itd. Co roku tez, gdy mieszkalismy jeszcze u niej,organizowala mi sped owego
          zwierzynca z okazji i bez, na moja glowe oczywiscie.
          Od kiedy mieszkamy osobno, nie organizuje wiec nic. Jak babcia chce sie wprosic,
          to sie wykpie.1 urodziny synka obchodzilismy w Polsce, 2 na basenie, w 3
          mielismy zalobe, a w tym roku 4. No i znow mysle, co tu zrobic, by nie dostac
          zabawki na 5 minut (kolejnego autka) i nie musiec zabawiac gosci mojej tesciowej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka