Dodaj do ulubionych

Jestem złą matką

18.09.10, 14:58
Nie potrafię poradzić sobie z zachowaniami Młodego. On wrezczy, wali głową, ja to znosze przez jakis czas a potem wrzeszczę na niego. Nie umiem go zmusić do rysowania literek zadanych w szkole, nie mogę mu wprowadzić diety. Nie mam siły. Jak mam z nim walczyć po prostu wymiękam. Jestem pewna ze je zbyt dużo słodyczy, ale jedyną - i tak za słabą- motywacją do tych głupich literek są cukierki własnie.
Po dzisiejszej awanturze czuję się tak beznadziejnie że tylko siedzieć i płakać. Młody poszedł na dwór, powiedział ze musi iść gdzieś. Siedział na krawężniku chory przez 15 minut. Wrócił. Nie rozmawiamy.
Ma 7 lat.
Obserwuj wątek
    • yula Re: Jestem złą matką 18.09.10, 16:30
      Chyba większość z nas przeżywa takie chwile. Mój w drugiej klasie potrafi trzymać ołówek w ręce i jako tako zaczyna pisać tylko dzięki nauczaniu indywidualnemu z panią pedagog, ona jakoś z nim radzi 1 na 1, ja nie potrafię za często zachęcić/zmusić do robienia czegokolwiek rękami. Syn ma terapię i osobę która z nim radzi? Jeśli tak to warto porozmawiać, może podsunie jakieś pomysły. A czasem trzeba po prostu zrobić sobie wolny dzień i odpocząć od wszystkiego. Ja dziś wysłałam rodzinkę do babci a sama zostałam w domu :) Zajmuje się oglądaniem telewizji i szydełkowaniem :)
    • iluvia Re: Jestem złą matką 18.09.10, 16:32
      Lidqa nie jestes zla matka, do dzieci trzeba miec duzo cierpliwosci a nasze tej cierpliwosci wymagaja jeszcze wiecej. Pozatym nikt nie uczy jak byc dobra matka, nie ma instrukcji obslugi do dziecka, a my oprocz tego ze jestesmy matkami musimy byc jeszcze terapeutkami dla swoich dzieci. Nic wiec dziwnego ze niekiedy nie wyrabiamy, ze brak nam sil. Mi tez nie raz zdarza sie krzyczec na Mlodego chociaz wiem ze nie powinnam, ale jak po raz niewiadomo ktory cos rozwala albo jak robi siku w majtki na zlosc to tez nie wytrzymuje. Tez zdarzaja sie dni ze nie mam sily siedziec i z nim cwiczyc szczegolnie wtedy gdy musze stoczyc z nim boj zeby zrobil to co ja chce. Rowniez niekiedy mam wyrzuty sumienia ze powinnam byc bardziej konsekwentna, ze powinnam byc lepsza matka. Ale qurcze przeciez staramy sie jak mozemy dla naszych dzieci a to ze niekiedy nie dajemy rady, no coz jestesmy tylko ludzmi.
    • gemmavera Re: Jestem złą matką 18.09.10, 17:33
      Nie jestes zla matka, po prostu jestes przemeczona i jest Ci trudno. Sprobuj co jakis czas wyjsc gdzies sama - w sensie bez dziecka, dla wlasnej przyjemnosci - zeby nabrac dystansu i sil do dalszej walki. To brzmi jak oklepany banal, ale naprawde pomaga. Nie wolno zapominac o sobie, o wlasnych potrzebach i marzeniach. Nie jestes tylko matka autystycznego dziecka, jestes takze po prostu kobieta.
      Nikt z nas nie jest idealny. Zreszta musisz pamietac, ze Twoje dziecko nie potrzebuje matki idealnej - potrzebuje jedynie wystarczajaco dobrej. A taka z pewnoscia jestes.
      Trzymaj sie. I daj sobie czasem prawo do slabosci.
    • roseanne Re: Jestem złą matką 18.09.10, 17:37
      to ze Ci trudno opanowac emocje nie zmienia Cie w zla matke, spoko, kazdemu sie moze zdarzyc i sie zdarza

      z perspektywy czasu powiem tylko ,ze dobrze by bylo znalezc inny typ motywacji, niz slodycze bo ciezka z tego sie potem wykrecic a zabki (zombki) tego nie lubia
      moze system punktowy z ustalona poprzeczka i cos typu film, wysjcie itp?

      fakt, ze twoj mlody potrafi sam z siebie rozpoznac potrzebe wyizolowania sie jest bardzo pozytywny, otoczenie nie zawsze wylapuje symptomy przeladowania i potem jest jeszcze gorzej dla obu stron

      bardzo wazne dla Ciebie - znajdz cos tylko dla siebie , jako metode walki ze stresem, spacer, ksiazka, gry, kapiel - dlugo bez rozladowania nie pociagniesz bez uszczerbku na zdrowiu, a to dopiero 7 urodziny...


      z perspektywy matki 17latka
      • polaa27 Re: Jestem złą matką 18.09.10, 18:18
        A taki przejściowy kompromis z tymi słodyczami to może słodycze eko - bez cukru klasycznego, tylko słodzone np. ksylitolem?
        • monna16 Re: Jestem złą matką 18.09.10, 19:55
          Nie masz się o co obwiniać! Ja też często wymiękam i czuję się beznadziejnie. Mój syn od września chodzi do zerówki w przedszkolu. Mam jeszcze dwuletnią córkę. Codziennie przed wyjściem walczę z nimi właściwie o wszystko. O to żeby nie wydurniali się przy śniadaniu bo nie mam potem czasu sprzątać całej kuchni, żeby umyli się bez zalewania łazienki, załatwili się przed wyjściem itp. Muszę co rano stawać na głowie żeby zdążyć do przedszkola. W chwilach bezradności zdarza mi się wrzeszczeć na nich. Opamiętanie przychodzi dopiero wtedy, kiedy widzę ich przerażone oczy. Mam wtedy ogromne wyrzuty sumienia i czuję się podle. Też mogę powiedzieć o sobie że jestem złą matką. I choć nie minął jeszcze wrzesień, to już mam całego przedszkola powyżej uszu.
          • lidqa Re: Jestem złą matką 18.09.10, 22:25
            Ale to nie chodzi tylko o słodki smak. On lubi rzeczy reklamowane. RObimy szlaczki budując człowieczka ze śmiejżelkow... Tylko żeby on tego potem nie jadł... GEneralnie to, że słodycze są motywacją szlaczków bardzo ograniczyło ich ilość. Okazało się ż emoje dziecko mniej lubi słodycze niż NIE LUBI szlaczków i literek. To znaczy że on tego naprawdę nienawidzi. A musi...

            Ja chodze do pracy, wychodzę sama, dziś też by nie było tak źle gdyby był jeszcze mój mąż. W takich chwilach on przejmuje młodego a ja idę się zamknąć w sypialni. Ale go nie było. Mój mąż w takich sytuacjach sobie radzi a ja długo mogę ale w pewnym momencie zaczynam wrzeszczeć doskonale wiedząc że to bez sensu. Po prostu wymiękam. I nie pomaga mi to, że czasem sobie wyjdę. Ja nie umiem nabrać do tego dystansu. Czemu on? Cemu mój syn?
            • mamiami Re: Jestem złą matką 18.09.10, 22:39
              Łał, jak to moło, że nie jestem sama złą matką! :)Przynajmniej jest nas dwie...
              Mój syn też nie lubi ślaczków ani liter, wkurzają go ograniczenia liniowe i przy tej okazji też nie lubi nic!!!!!!!!!!!!!!
              Chyba,że akurat nic takiego od niego nie chcę :)
              Też zdarza mi się wrzasnąć, ale jak najczęściej staram się spokojnie go motywować i opowiadać jakm ja się w jego wieku musiałam męczyć, bo nie dość, że musiałam te ślaczki wyrysować , to musia.łam je najpierw wymyślić.
              U nas działa, ale mnie się gębula nie zamyka......:)
              Jeżeli chce Ci się tyle nawijać, to spróbuj.
              Powodzenia

              mama Ami
              • gomado Re: Jestem złą matką 18.09.10, 23:47
                Ja tez czasami wrzeszcze ale zawsze po takiej akcji tule malego, przepraszam, mowie ze go kocham tylko jestem zdenerwowana gdy ..., czy nie lubie gdy... i nie chce. I opowiadam mu, tlumacze. Mysle ze to jest bardzo wazne zeby rozmawiac i emocje negatywne wtedy sie rozchodza i budujemy dobre relacje.
                • szalicja Re: Jestem złą matką 19.09.10, 10:58
                  Mi też ostatnio nerwy puszczają. Młody ciągle się dźwiękowo stymuluje a ja mam wrażenie, że mam z kolei nadwrażliwość. Po weekendzie pęka mnie głowa, choć to w sumie dopiero jego połowa ;-( Do tego ciągle silne zaburzenia czucia głębokiego, ta jego nadruchliwość, nadaktywność...Ja po tygodniu potrzebuję mega wyciszenia a ten wiecznie nakręcony, jak ...bomba zegarowa. Też muszę znów zacząć dietę, choć już raz na niej młody był, to jakoś mi znów trudno...Nie potrafię zebrać się w sobie, opracować planu posiłków, spisać listy dozwolonych produktów ale wiesz, od tego trzeba chyba zacząć. Czyli nic na urra. Idziemy do supermarketu i szukamy zdrowych odpowiedników tego, co nasze chłopaki lubią. Potem spisać sobie listę co można, potrawy, które możemy przygotować. Potem zaplanować jadłospis. Ja się będę stosować do jadłospisu z przedszkola aby w miarę dostawał to samo, co dzieci pozostałe. Jest to trudne ale wykonalne, już raz to przerabiałam, uwierz mi. Najtrudniej jest zacząć. Jak chcesz to możemy się umówić, założymy tu sobie wątek i będziemy się wszystkie, kto chce wymieniać produktami, przepisami itd. W kupie (hehe) zawsze raźniej ;-D
                  • lidqa Re: Jestem złą matką 19.09.10, 12:37
                    WIem, że się da. Tyle osób dało radę. Ja po prostu się boję zacząć. Moje życie ogólnie jest tak napięte - pewnie nie tylko moje- że jak pomyślę o planowaniu kolejnej rzeczy i walce to się od razu poddaję. Młody je w szkole, musielibyśmy z tego zrezygnować. Ja sobie wmawiam że to bez sensu, ale wiem, że powinnam spróbować. ALe po prostu tyle rzeczy musze pochytać i jeszcze to...
                    Dużo łatwiej by mi było gdybym nie pracowała. Łatwiej by było wozić na rehabilitację, łatwiej byłoby planować posiłki, byłoby więcej czasu i cierpliwości. Ale nie byłoby z czego za tę rehabilitację zapłacić.
              • tijgertje Re: Jestem złą matką 19.09.10, 18:55
                Mój syn też nie lubi ślaczków ani liter, wkurzają go ograniczenia liniowe i prz
                > y tej okazji też nie lubi nic!!!!!!!!!!!!!!
                Szlaczki to bylo moje najwieksze przeklenstwo na poczatku szkoly. Jak ja ich nienawidzilam!!! No, ale w zasadzi to po co komu one do szczescia??? Do cwiczenia motoryki mozna wykorzystac inne rzeczy. Moj mlody ostatnio rysuje mikroskopijne labirynty, z zalozenia dla doroslych, ale radzi sobie genialnie. szlaczkow nie rysujemy, robimy czasem smieszne stwory i on np ma dorysowac potworowi zeby czy loki, czwiczy te same ruchy, ktore sa potrzebne przy pisaniu, ale przez zabawe z kupa smiechu i mimochodem, a nie ze MUSI. strasznie sie ciesze, ze mielismy fajna terapeutke SI, to ona lasnie mi wyjasnila, ze nie wazne jak, wazne, zeby osiagnac cel, a juz droga do niego dla kazdego dziecka moze byc zupelnie inna.
            • czarna_ida Re: Jestem złą matką 19.09.10, 22:34
              wiesz mam to samo..U mnie tylko krzyki, bo to przechodzi, ale mojemu mężowi, bardzo przeszkadza.. Ja nie wiem , jak przebić upor, i jakby robienie na złość. Juz na mnie sie dziwnie sasiedzi patrzą, bo nasze wrzaski i jego histerie, słychać chyba wszędzie..
              Ja tez nie wiem jak pomoc sobie..
    • tijgertje Re: Jestem złą matką 19.09.10, 18:47
      Lidqa, mozesz ni rozumiec zachown autystycznych, ale to nie robi z ciebie od razu zlej matki!!!
      zadania domowe dla autystow to zmora. Autysta rozdziela czynnosci, zjawiska, ludzi i miejsca. Nauka kojarzy sie ze szkola i jest dzialka nauczyciela, nie rozdzica. Nic wiec dziwnego w zachowaniu twojego syna nie ma i im szybciej sobie to uswiadomisz, tym lepiej dla waszych relacji. JA skonczyla studia muzyczne, swietnie gram nba fletach prostych (miedzy innymi), a bede przeplacac, zeby dziewczyna, ktrej poziom prtawdopodobnie mojemu nie dorownuje uczyla mlodego grac. Dlaczego? Jesli nauczyciel cos powie, akceptuje to bez problemu, to samo powiedziane przez rodzica wywoluje istna wojne. Najlepszym wyjsciem byloby poszukanie mlodegmu korepetytora, ktory w szkole albo u siebie (lepiej nie u was) moglby dopilnowac z dzieckiem zadan. Moze po sasiedzku jakas kumata gimnazjalistke czy licealistke macie, ktora za niewielka oplata posiedzialaby kilka razy w tygodniu po 30-60 min z mlodym?
      Pamietaj, ze dziecko z autyzmem potrzebuje przede wszystim akceptacji, wsparcia i zrozumienia rodzicow. Jesli dziecko ma problemy ze szkola, musi wiedziec, ze stoisz po jego stronie, a nie spiskujesz ze szkola przeciwko niemu. nie walcz, bo walki ze swoim dzieckiem nigdy nie wygrasz, wczesniej czy pozniej obroci sie to przeciw tobie. Co moze pomoc?stale schematy, okreslone z gory godziny odrabiania lekcji, po ktorych bedziecie robic cos wsponie, co dziecko lubi. z moim mlodym mam podobny problem. zadan domowych nie dostaja, ale mlody ma problemy z motoryka i wiem, ze musi poza szkola troche popracowac. Dogadalam sie z pania, to ona zadala mu pisanie codzienni 2 linijek liter. Pomysl byl moj, ale wyszedl od pani, dzieki czemu zostal zaakceptowany. Mlodemu tlumcze, ze tez mi sie to nie podoba, ze wlalabym, zeby nie musial w domu nic robic, ale tlumacze, jakie beda konsekwencje (placz, ze dzieci lepij sobie radza, zawiedzenie pani, zaleglosci i wiecej zadan domowych). siedzimy razem, umawiam sie, ze po kazdym skonczonym zadaniu zagramy w wybrana przez niego gre, jak bedzie marudzil i sie ociagal, to ja wybieram gre, a jak bedzie sie wsciekac, to zadanie przechodzi na nastepny dzien i gry nie bedzie. Oczywiscie mlody sie wscieka czasem, ale ze ja zachowuje stoicki spokoj i udaje, ze mnie nic nie rusza, widzac, ze nic nie wskora zawsze jakos sie dogadujemy. Moj ma 6,5 roku i buntownczy charakter. Tata z nim nie moze pracowac, bo po 2 minutach jest istna wojna. Maz nie potrafi utrzymac nerwow na wodzy i efekty sa oplakane. Dlatego tez rozdzielamy obowiazki, ja jestem od manipulowania i dokrecania srubek, tata od budowania dorych relacji z dzieckiem przy cosobotnich wspolnych wypadach. U nas to dziala, jesli sobie z czyms nie radzisz lepiej zlecic to komus innemu, bo naprawde szkoda psuc relacji z dzieckiem.
      • iska2009 Re: Jestem złą matką 20.09.10, 09:08
        Cos w tym jest co piszesz tijgertje. U nas jest podobnie, na zajeciach mlody bez zajakniecia wykonuje polecenia, a w domu roznie z tym bywa...
        Natomiast lidqa, ja tez ameryki nie odkryje, ale moge Ci napisac, ze Cie rozumiem i mnie sie tez zdarza miec z mlodym taka awanture, ze potem oboje nie mozemy dojsc do siebie. Tez miewam mysli, ze jestem zla matka - ktora z nas nie ma - ale zawsze staram sie jakos doprowadzic do pionu i nie to, ze sie usprawiedliwiam, ale mysle sobie, ze jestem czlowiekiem, a nasze dzieci faktycznie czasem potrafia cierpliwosc wystawic na taka probe, ze...szkoda gadac. Zawsze po awanturze i po ochlonieciu rozmawiam, tlumacze, ze bylam zdenerwowana i dlaczego. Przytulamy sie. Nie wiem, czy rozumie, czy nie - moj mlody ma jeszcze duze problemy z emocjami. Nigdy nie wychodze z domu bezposrednio po takiej awanturze, zawsze najpierw staram sie z nim pogadac.
        Musze tez przyznac, ze ostatnio rzadziej mi sie zdarzaja takie sytuacje, po prostu staram sie dystansowac do pewnych zachowan mojego mlodego, tzn. juz go na tyle znam, ze wiem jak w danej sytuacji moze sie zachowac i ta wiedza pozwala mi sie mniej denerwowac, albo wcale i zauwazylam, ze spokojna matka = brak eskalacji zachowan mlodego. Oczywiscie nie zawsze jest tak cudownie, ale cos drgnelo i widze, ze spokoj dziala.
        Co do nagradzania slodyczami, ja probowalam tez tak robic, ale po tygodniu sie wycofalam, efekt byl taki, ze mlody zzeral takie ilosci, ze na nic innego nie mial juz apetytu i glownym tematem rozmow byly slodycze, wycofalam sie bo stwierdzilam, ze to droga donikad. Natomiast co do diety, to ja tez robilam, podchody kilka miesiecy :) i tez wydawalo mi sie to niemozliwe do zrealizowania, ale jednak sie udalo. My co prawda tylko na przeciwgrzybiczej, czyli bc i chwilowo bm, wiec troche latwiej. Swietny pomysl ma Szalicja z zalozeniem watku kulinarnego, ja wchodze bardzo chetnie :)
        • lidqa Re: Jestem złą matką 21.09.10, 16:38
          Mój młody pani też mowi że nie będzie robił.

          Ogólnie on nienawidzi szkoły jak na razie. Szkoła to dla niego (i dla mnie) jeden wielki stres. Trzeba coś ciągle robić, nie można mówić do siebie, na jakiś basen trzeba jeździć a on z wielkiej miłości do wody przeszedł w wielką niemiłość. Mama jest za daleko (a chodził do przedszkola i nie było problemu), kolegów z przedszkola nie ma... Nie podoba mu się.

          A ja do tego nie wiem czy on słyszy dobrze, bo jak obserwuję to wydaje mi się że nie. I może to jest dodatkowy problem. I non stop jacyś lekarze, poradnie ... ja nie umiem znieść tego jak widzę go w szkole. Nie umiem zaakceptować że on sobie nie radzi. Dziś przychodzi do szkoły a tam jego kolega z ławki usiadł na młodego miejscu- czyli z prawej strony. Młody bez słowa przesuwa książki na lewo. Tamten: NIE RUSZAJ!. A młody stanął i stoi i nie iwe co robić.

          Najchętniej natychmiast bym go zabierała , rzuciła pracę i przeszła na nauczanie domowe choc wiem że to zły pomysł.
          • tijgertje Re: Jestem złą matką 21.09.10, 18:43
            Wiesz co, ja mysle, ze tu nie chodzi o niechec do szkoly i nauki jako takiej, tylko w ten sposob twoj syn pokazuje reakcje na zmiany. Przedszkole mialo stale schematy dnia z posilkami o stalych momentach, a w szkole jednk sa rozne przedmioty, moze rozne godziny itp. Inne otoczenie, nauczyciele, dzieci. Jedne dzieci przystosowuja sie szybko, inne, zwlaszcza autystyczne musza miec mnostwo czasu, zeby sie zaadaptowac, nawet do roku, wowczas szkola to istne pieklo, bo jak sie dziecko zaczyna przyzwyczajac, to sa wakacje i wszystkiego trzeba sie uczyc od nowa:/ Mysle, ze najlepiej mu pomozesz zachowujac spokoj i konsekwencje, uwazaj z trzymaniem go w domu w czasie chorob, szybko zaskoczy i moze sie zamienic w wyjatkowo chorego hipochondryka, mam takie przypadki w rodzinie;) umow sie z nauczycielka i dyrekcja na dluzsza rozmowe , wyjasnij, ze stale schematy daja dziecku poczucie bezpieczenstwa i niespodzianki i zmiany to koszmar. Najlepiej, zeby siedzial w pierwszej lawce (nie rozprasza go wowczas to, co robia inne dzieciaki) i ZAWSZE na tym samym miejscu.
            • lidqa Re: Jestem złą matką 21.09.10, 19:58
              Wiesz, ja to rozumiem. Ale serce mnie boli i nie umiem tego zaakceptować.

              Teraz chodzi do szkoły chory> nie gorączkuje, ma apetyt więc zakładam że nie bardzo chory. Ale ten katar go wykańcza i się dusi i męczy- wiadomo to nie sprzyja.
              Dyrekcja i nauczyciel bardzo współpracują. Rozumieją brak prac, młody nawet na lekcji nie bardzo pracuje ... ale dzieci już nie. Dziś widziałam jak kolega z ławki młodego przesadził- ten nawet nie wiedział co się dzieje. Także ja wiem że to długo zajmie ale nie wiem jak mam sobie z tym emocjonalnie poradzić. JA i on.
              • yula Re: Jestem złą matką 21.09.10, 20:35
                Znam ten ból :/ Mój siedzi sam w ławce, nikt nie chce z nim siedzieć :/ Ale ma swoje miejsce i nikt tam nie może usiąść. Mam wrażenie że wszystkie dzieci raczej mają swoje miejsca i nie przesiadają sie ot tak sobie. Pracować w grupie - to też wielkie święto jak raczy coś zrobić. Indywidualnie pracuje całkiem nieźle jeśli nie walczy o władzę z nauczycielką co regularnie co jakiś czas sie powtarza, nawet bez powodu ale zawsze po dłuższej przerwie (np. choroba czy ferie długie/wakacje) Teraz znowu docierają sie do siebie, na szczęście nauczyciele sie nie zmienili. A w tym roku jeszcze nas czeka komunia jeśli ksiądz zaakceptuje młodego.
              • gomado Re: Jestem złą matką 21.09.10, 20:57
                Tytul tego watku w ogole mi do Ciebie nie pasuje, jestes dobra matka, troszczysz sie i martwisz o synka, poszukujesz pomocy, wspolpracujesz z nauczycielami.
                Moj synek jeszcze maly, chodzi do przedszkola integracyjnego, ale sama juz sie boje co to bedzie jak bedzie musial isc do szkoly.
                Trzymaj sie i duzo z nim rozmawiaj, ja zaczelam malemu opowiadac bajki terapeutyczne, bo ponoc taka seria jest w sprzedazy ale pewnie nie na nasze nietypowe problemy.
                • lidqa Re: Jestem złą matką 21.09.10, 21:19
                  Ja kupiłam takie bajki- do kitu. Młody szybko wyczaił że to jest wychowywanie i nienawidzi tego. On ogólnie nie lubi rozmow poważnych, robienia czegoś co trzeba itp. Ja to nawet rozumiem ale nie mogę się na to zgodzić.
                  Gomado: ja cię nie chce straszyć. Przedszkole to był raj na ziemi w porównaniu ze szkołą. W szkole są wymagania bardziej konkretne. I albo uznasz że twoje dziecko nie musi albo ... Wszystko jest manualne. Młody jak bierze książkę do informatyki to robiłby 5 lekcji do przodu. ALe na etapie: co jest na obrazku itp. Ale jak tam trzeba pokolorować 1 obrazek to poddajemy się natychmiast, bunt, wrzaski, walenie głową- o dokładnosci wogóle nie wspominamy. Kredki do ręki nie weźmie i ryczy.
                  A ja - jeśli nawet jakoś przetrwam to w spokoju- to potem siedzę i ryczę sama. Nie umiem zaakceptować tego jaki on jest. Kocham go, ale nie potrafię pogodzić się z tymi problemami jakie on ma w życiu. Najchętniej bym go wypisała ze szkoły.
                  • malgosia403 Re: Jestem złą matką 22.09.10, 00:23
                    Wiem co przeżywasz.Niestety musisz sama się wyciszyć,jeżeli tego nie zrobisz-będziecie walczyć,a walki nie wygrasz,bo nie da się jej wygrać-nie z naszymi dziećmi.Ambicje odłóż całkowicie na bok,ja wiem jak serce boli, obserwując swoje dziecko takie nieporadne-zwłaszcza porównując je do innych,zdrowych,niezaburzonych dzieci.Musisz nauczycielce w głowę kłaść,że powinna bacznie przyglądać się również zachowaniom kolegów i koleżanek z klasy w stosunku do syna-wszelkie negatywne ucinać w zarodku.Powinnaś przynieść materiały do szkoły na temat zaburzenia autystycznego i tłumaczyć jej zachowania dziecka-co go stresuje,czego się boi,jaki jest.Może,jeżeli twój syn tak się morduje przy pracach domowych,trzeba z nich zrezygnować-jeżeli macie orzeczenie nie powinno być z tym problemu-chociaż na jakiś czas,Dzieciak może nie rozumieć,że w domu odrabia się lekcje,dla niego dom ,to miejsce odpoczynku,a w szkole się uczy.Porozmawiaj z nauczycielem,że pewnych rzeczy się nie przeskoczy.Może popróbuj z małym trochę żartów,wykonujcie codzienne czynności z humorem-mój syn uwielbia ,,jaja'',wszystko staram się ogarniać żartem i on się rozpogadza.Pewnie,że są dni kiedy nawet żart nie pomaga-wtedy pasuje-Łukasz ma ciszę-on słyszy głosy-to go całkowicie ,,rozwala'',ale nauczył sobie z nimi radzić-słuchawki w uszy i muzyka na full.Wtedy go zostawiam ,a on się stymuluje-po czasie przechodzi.Teraz,kiedy ukończył L.O,ma spokój i czas dla siebie-nie ma stresu i gonitwy-mamy mniej agresji-może to również zasługa leków,bez których nie wiem czy by był w stanie egzystować.Dalsza nauka na razie nie wchodzi w grę-jest teraz bardzo chory,może kiedyś....ale nie wybiegam na razie tak daleko w przyszłość,cieszę się każdym dniem bez nerwów i bez jego agresji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka