madzis12
13.12.10, 20:01
Słuchajcie jak radzicie sobie z sąsiadami w blokach, nasze dzieci potrafią zachowywać sie bardzo głośno, a my na to nie mamy za bardzo wpływu, jak reagują na to wasi sąsiedzi.
Ja z rodziną mieszkam w tej chwili w bloku w którym jest 8 mieszkań, i tylko my mamy dzieci, Krzesio bardzo duzo biega, skacze, krzyczy, rzuca przemiotami w złości, i sąsiadka z dołu ma stale o to pretensje, tłumaczyłam jej że ja na to nic nie poradzę, staram sie mu tłumaczyć, mamy zasady w piktogramach, ale to wiele nie pomaga, jezeli syn wpada w atak złości, kiedyś pomagała bujaczka i kręcenie się w niej, ale teraz już nie pomaga, a bieganie odbieram jako jakieś odreagowanie, bo zawsze to robi po powrocie z przedszkola, czy z terapii, gdzie grzecznie siedzi, albo po nocy.
Sąsiadka niby twierdzi ze wszystko rozumie, ze autyzm, ze brak całkowitego panowania nad dzieckiem, ale... ostatnio juz nie wytrzymałam podczas kolejnej rozmowy z nią i sie rozryczłam (byłam po bardzo cieżkim poranku z Krzesiem i własnie wychodziłam na zakupy żeby odreagować troche i sie uspokoić), na jej słowa że "ona wszystko rozumie, ale.." odpowiedziałam jej tylko "nic pani nie rozumie i trzasnęłam drzwiami za sobą. Nie chciałabym z nia toczyć wojny, ale też nie mam siły za każdym razem jej tłumaczyć, ze po pierwsze to dzieci (mam trójkę) i sie bawią, a po drugie nie do końca panuję nad swoim dzieckiem i nie moge za niego wiecznie przepraszać. Moze powinnam po prostu olać babę i nie zwracać na nia uwagi? Podpowiedzcie