Dodaj do ulubionych

Scolar się nie spisał po raz kolejny

10.05.11, 08:00
Cześć,
Podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat osłwionego Scolaru. Nasz synek jest aktualnie w trakcie diagnozy. Robimy ją w 2 m-scach, jednym z nich jest Scolar.
No i jak dla mnie ten ośrodek (ludzie z ktorymi mieliśmy kontakt) to autentyczna porażka. Odbyło sie już 3 spotkanie (2 z dzieckiem), a Pani psycholog i pedagog nawet się nie wysilały w zabawie z dzieckiem, czy próbie nawiązania kontaktu ... także samodzielnie odwaliliśmy wszystko (bawiliśmy sie z Młodym, pokazalismy co potrafi, gdzie są braki i jakie ma mocne strony). Psycholog, pedagog siedziały i pisały. Psycholog dziecięca nawet nie oderwała oczu z nad kartki papieru ... miałam podejrzenie, że sama ma ... autyzm ;) Ze mną także nie nawiązywała kontaktu wzrokowego. Równie dobrze mogło jej nie być. Poza tym na 6 spotkanych tam osób (3 spotkania w zespołach 2 osobowych) spotykały sie znami wyłącznie młode dziewczy, góra kilka lat po studiach po studiach. Nawet Pani psychiatra to niedośwuiadczona osoba (a miała być dr. Urbanowicz). Nie wiem jak Wy, ale ja/my jestem/śmy bardzo, bardzo, bardzo rozczarowana/ni. podejściem ...
Autentycznie nie spodziewałam się czegoś takiego.

Co więcej obserwowałam Panią psycholog, która odprowadzała po terapii chłopczyka tak na oko 9 letniego do jego dziadka na korytarzu. Chłopczyk autystyczny i widać, że "problematyczny w zachowaniach" .... i wiecie co, ta kobieta miała w sobie tyle zgorzkniałosci jak się z nim żegnała. Była taka surowa i zimna w tym pożegnaniu, że aż zastygłam na chwilkę.

Dziwne, smutne.
Pozostaje mi wierzyć, że macie lepsze doświadczenie z tym ośrodkiem.
Obserwuj wątek
    • a-k-t76 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 08:06
      Przepraszam za literówki - pisałam w pośpiechu.
      pozdrawiam serdecznie
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 08:13
      Uuu, a my się tam za miesiąc wybieramy...
    • gloria2 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 08:35
      A-k-t76, ale na tym polega ta część diagnozy w Scolarze - na obserwacji dziecka i obserwacji interakcji dziecka z rodzicami. Nam nawet mówili, żebyśmy się zachowywali tak, jakby ich tam nie było i nie zwracali na nich uwagi, stąd pewnie brak kontaktu wzrokowego pomiedzy Tobą a psychologiem:)
      • a-k-t76 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 08:59
        Cześć,
        Nie zgodze się.
        Po pierwszym spotkaniu delikatnie zasugerowałam Paniom, że się w ogóle nie zaangażowały i że jestem rozczarowana postawą, więc na 2 spotkaniu z dzieckiem (3 łącznie) Pani powiedziała, że tym razem one przeją inicjatywę, bo poprzednio "cyt.: "to ja się mocno angażowałam" ...
        no i starały się ... zrobiły DOKŁADNIE TO SAMO, POWTÓRZYŁY DOKŁADNIE TE SAME ZABAWY ktore zrobiłam z synkiem na 1 spotkaniu. Ten sam pokój, te same zabawki, pytania. Ogólnie spotkanie bez sensu. Można go było oszczedzić dziecku. Przykro mi to stwierdzić, ale w W-wie wcale tak dużo miejsc diagnostycznych z terminami od zaraz nie ma ... i ten Scolar jest po prosu przereklamowany.
        Mój mąż, człowiek z natury optymistyczny, pogodny i bardzo wierzący w ludzi, żadko krytykujący ...wyszedł z tamtąd i po raz kolejny zapytał "co to było" ?
        Żeby zajmować się autyzmem i pokrewnymi trzeba mieć praktykę, doświadczenie i obycie w "chorobie" ... a nas obsługiwały osoby, które uczyły się na moim dziecku. Średnia wieku ok. 26 lat. Nawet psychiatra :(
        Ale co robić .... ?! Człowiek zrobi wszystko i pójdzie tam gdzie polecą ...

    • firella2 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 09:01
      a-k-t76 napisała:

      Psycholog dziecięca nawet nie oderwała oczu z nad kartki papie
      > ru ... miałam podejrzenie, że sama ma ... autyzm ;)

      Możliwe; im więcej psychologów spotykam na swojej drodze, tym sensowniejsze wydaje mi się to, co kiedyś dawno słyszałam o tej grupie zawodowej - że psychologami zostają często ludzie o podobnych problemach co ich potencjalni pacjenci ;). Sporo w tym prawdy chyba...

    • gorawka Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 13:55
      Witaj, Twój wpis mnie bardzo zainteresował. Od razu podkreślam, że ani nie bronię, ani nie oskarżam tego ośrodka diagnostycznego. Moje pytania są dyktowane czystą ciekawością:) Piszesz, że robicie jednocześnie diagnozę w ośrodku innym niż Scolar. Rozumiem, że z tego drugiego ośrodka jesteście zadowoleni? Możesz napisać, jak wygląda proces obserwacji dziecka w tym innym ośrodku i czym się różni od Scolara? Jak w trakcie obserwacji zachowują się specjaliści? I odrębne pytanie: jakie były Twoje oczekiwania odnośnie przebiegu tych spotkań w Scolarze?
      • a-k-t76 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 14:56
        Witaj,
        Gorawka przeszliśmy przez Poradnię ZP na Dzielnej (nie specjalizują się raczej w ZA u tak małych dzieci) ale jednak. Mieliśmy tam 2 spotkania z psychologiem i jedno z panią psychiatrą, kolejne pod koniec maja. W zwiazku z tym, że zajmują się raczej starszą młodzieżą zrezygnowaliśmy z nich na rzecz specjalistów ze Scolaru właśnie. Wezmę diagnozę z tamtąd, nie przeczę że będzie zła, ale podejście Scolarowych "terapeutów" - pozostanie w mojej pamieci jako niewłaściwe. Choć wywiad był naprawdę ok.

        Poza tym diagnozowalismy sie u Pani dr. Kozielec. Profesjonalizm i wiedza lekarza aż "biły" po oczach.

        Obok pojawiło się takze spotkanie z panią psychiatrą z PPP na Narbutta - też mocno konkretne. Wszędzie DOŚWIADCZENI ludzie, wiedzący jak podejść do dziecka, jak do rodziców, itp. A nie ludzie ktorzy dopiero zdobywaja doswiadczenie.

        Czego się spodziewałam? Nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale biorąc pod uwage fakt, ze dostarczyłam w skolarze w wywiadzie wszelkich niezbędnych informacji o dziecku (z opiniami pedagogicznymi, diagnozą SI, itp) i jeszcze zapłaciłam za te spotkania, to Panie mogłby sie wysilić lekko ponad obserwację, a na zakończenie przynajmniej podać rękę. Jak to możliwe, że nie próbowały wejsć w kontakt z dzieckiem, zrobiły to dopiero po moim komentarzu na nastepnym spotkaniu? Przecież sprawdzenie kompetencji społecznych na tym właśnie polega. Wiadomo, że dziecko inaczej reaguje na osoby z którymi jest emocjonalnie zwiazane a inaczej na obce Panie i to trzeba sprawdzać, weryfikować. Przynajmniej jedno spotkanie okazało sie być zbędne, bo nie wyszło poza krąg tego co działo się poprzednio. Te same zabawy w gotowanie pomidorowej, w podgrzewaniu w mikrofalówce, itd. Myslałam, że coś się zmieni ...cos dojdziw wpytaniach, oczekiwaniach, itd
        A moze to ja byłam przygotowana aż nad to i pokazałam to o co one same by pytały.

        Resumując:
        co najbardziej mi przeszkadzało? wiedza głównie książkowa, brak doświadczenia i jakby praca za karę (nie dotyczy Pani z wywiadu).
        Moze trafiliśmy na kiepskie osobowo Zespoły.
        • iska2009 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 15:36
          Wiesz co, mysmy sie diagnozowali w Scolarze dawno, bo prawie dwa lata temu, ale mialam podobne odczucia. Tzn. nas na przyklad nikt nie uprzedzil, ze to my mamy sie z dzieckiem bawic i weszlismy i przez kwadrans sie na siebie patrzylismy i nie bardzo bylo wiadomo co zrobic, w miedzyczasie mlody strzelil focha - i tak zeszla pierwsza obserwacja. Na drugiej panie byly rowniez bardzo powsciagliwe we wciaganiu mlodego w jakakolwiek interakcje, ja po prostu w pewnym momencie wyszlam z pokoju, bo ewidentnie moja obecnosc go rozpraszala, ale nikomu poza mna to nie przeszkadzalo. Proby nawiazania kontaktu z nim byly rzeklabym niezbyt udolne. Wytlumaczono mi, ze to tak celowo. Generalnie tez nie bylam zachwycona. Ale wywiad z psycholog i z Urbanowicz i potem rozmowa z nia byly OK.
          A jak sie dostalas do Kozielec?
    • tijgertje Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 16:35
      Nie znam osrodka, wiec o profesjonalizmie nie moge sie wypowiedziec. Jedno jednak mnie uderzylo. podkreslasz brak doswiadczenia specjalistow. No dobrze, autyzm diagnozuje sie stosunkowo krotko, osrodkow jest bardzo malo i niby gdzie ci wszyscy absolwenci maja sie uczyc, jesli nie w praktyce w specjalizujacym sie w autyzmie osrodku? Wiek nie ma tu nic do rzeczy, bo my np mielismy pierwsze obserwacje mlodego z bardzo mlodziutka pania psycholog(my bawilismy sie z dzieciem, jedna pani siedziala w pokoju i nie ingerowala w ogole, tylko czasem cos podpowiedziala, w ktorej szafie jakie zabawki mozemy znalezc, druga siedziala w pokoju obok i obserwowala wszystko przez szybe-lustro). Dopiero po kilku spotkaniach, na ktorych wlasciwie z ani nie rozmawiala gdy przedstwila wnioski z obserwacji, szczenby nam opadly, bo w zyciu nie sadzilismy, ze w ciagu kilku godzin byla w sanie tyle zobaczyc. Miala gora 23-24 lata. Jej obserwacje byly podstawa do badan z psychologiem, z samymi rodzicami wywiad, wspolnie obserwacja (bez ingerencji psychiatry), badanie dziecka osobno, kilka spotkan, na ktore ja nie mialam wstepu, nawet nie znam szczegolow, co lekara z mlodym robila, potem dowiedzialam sie tylko niektorych rzeczy i mnooostwo wnioskow. Po tym co opisalas moglabys co najwyzej stwierdzic, ze rodzice nie sa wystarczajaco informowani o formie i przebiegu diagnozy, ale o poziomie profesjonalizmu nie masz prawa sie wypowiadac w oparciu o wiek czy zyczliwosc badajacych. Wydaje mi sie to mocno niesprawiedliwe, chocby dlatego, ze sama tuz po studiach bylam lepszym specjalista w swojej dziedzinie niz wielu ludzi w wieku rpzedemerytalnym.
      • aniaidaniel Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 21:57
        Ja akurat nie w Warszawie robiłam diagnozę... ale ten proces to wg mnie takie wyłapywanie objawów. Akurat ze mną syn ma dobry kontakt... ale nikt nie chciał nawet robić obserwacji zabawy Daniela z rodzicami. Zabrali nam go na korytarzu nie pozwalając się pożegnać a na koniec obserwacji spytali go "gdzie twoja mama?" wtedy popatrzył po wszystkich i zapłakał (w nocy odreagowywał krzyczał, płakał). Ta diagnoza to był wywiad z rodzicami plus godzinna obserwacja syna... jak dla mnie mało miarodajne. Ja bardziej sugeruję się diagnozą PPP gdzie obserwowano go przez 3 miesiące... no ale bez psychiatry.
      • roggalique Młodzi vs. starzy 10.05.11, 22:07
        Nie będę komentował sytuacji diagnostycznej w Scolarze, bo nie wiem, nie byłem. Diagnoza to stresujący moment dla każdego rodzica, można mieć różne odczucia.

        Ale poruszony został tutaj ciekawy wątek, dot. wieku specjalistów.

        Otóż z punktu widzenia praktyka powiem tak: to jest praca dla młodych ludzi, mam na myśli pracę z dziećmi niepełnosprawnymi, w tym autystycznymi.
        Po pierwsze, aspekt fizyczny. Trzeba być dość sprawnym ruchowo, żeby podołać. To nie jest praca za biurkiem, to robota na kolanach.
        Po drugie - młodzi terapeuci nie są rutyniarzami, więc każdy objaw oglądają z czterech stron. Nie mają "nosa" i dobrze. Nie ma czegoś takiego jak "nos". Jak czytam tu czasami o lekarzach, czy psychologach co to mają "nosa do autystów" to nie wiem - śmiać się czy płakać. Diagnoza to badanie, a nie wąchanie. Są kryteria i są symptomy. Nie ma tu miejsca na żadne operowanie "nosem".
        Po trzecie - młodzi terapeuci nie mają syndromu wypalenia zawodowego, co u wielu "weteranów" się zdarza.
        Po czwarte - łatwiej jest młodej osobie, czy to facetowi czy dziewczynie, nawiązać kontakt z dzieckiem w zabawie.
        [Proszę wyobraźcie sobie taką scenę (ja ją sobie aż nader dobrze wyobrażam): czterdziestoletni doświadczony terapeuta, spec nad spece, ale z mocno zaawansowaną łysiną i widoczną nadwagą - bawi się z Waszym dzieckiem w gabinecie dajmy na to... uff... misiem:) Czujecie temat?;))]

        Po piąte - dureń może pracować lat czterdzieści, a dalej pozostanie durniem. Warunkami efektywnej pracy z dzieckiem, z jego rodziną są - wg mojej hierarchii:
        1. Predyspozycje - które się ma, albo nie ma. Jak ktoś ma - to od urodzenia, jak nie ma - to nie będzie miał, bo tego się nie da nauczyć ani na studiach, ani doświadczeniem.
        2. Wiedza - ta jest w książkach, można ją opanować w krótkim czasie (stosunkowo).
        3. Doświadczenie - na końcu. Nikt nie jest doskonały, czasem człowiek się uczy całe życie (ten mądry).

        W pracy z dzieckiem autystycznym nie jest potrzebny żaden siwowłosy guru lewitujący dwa metry nad ziemią. Potrzebny jest robol, który ma dodatkowo wszystkie klepki poukładane w głowie. Starzy mogą się już jedynie wymądrzać i pisać książki. Cegły muszą nosić młodzi rzemieślnicy.

        pozdrawiam i więcej wiary w ludzi:)
        r.






        • tekam68 Re: Młodzi vs. starzy 10.05.11, 22:14
          To ja dla równowagi dodam, że jestem bardzo zadowolona ze sposobu i przebiegu diagnozowania w scolarze. :)
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Młodzi vs. starzy 10.05.11, 22:45
          Tylko widzisz, rogallique, ja rozumiem, ze proces diagnostyczny ma nature jednak dosc matematyczna - jakis objaw jest lub go nie ma, liczy sie objawy w danej kategorii i dodaje wszystkie - wynik to diagnoza. ale jednak mam wrazenie, ze ocena czy objaw jest czy nie i w jakim nasileniu jest sprawa juz bardziej subiektywna i wydaje mi sie, ze zalezy jednak od oceniajacego oraz innych czynnikow, ktorych nie da sie wyeliminowac. Juz nie wspominajac o tym, ze co teoria, to teoria, im wiecej oczy widzialy w praktyce (przy czym widzialabym to tak, ze ta zasada ma zastosowanie do pewnego momentu), tym latwiej i szybciej wychwyca, to czego szukaja ;-).

          A swoja droga, nie mam nic przeciwko czterdziestolatkowi z brzuszkiem bawiacemu sie misiem ;-). Bylam na szkoleniu Stevena Wertza, ktory lat ma chyba sporo wiecej, wyglad Sw. Mikolaja ;-) a z dziecmi mu chyba wychodzi niezle, jak wynikalo z nagran.
          Moj szescdziesiecioletni tata, nawiazuje ze swoim wnukiem (podobnie zreszta jak i z kazdym obcym dzieckiem) lepsza relacje niz jakikolwiek terapeuta, z jakim dane nam bylo sie spotykac.
          Wiec rzeczywiscie nie wiek ma tu znaczenie, ale zgodze sie z autorka, ze doswiadczenie sie liczy (w tym wypadku tak sie sklada, ze mlody wiek jest skorelowany z sila rzeczy nieduzym doswiadczeniem).
          • roggalique Re: Młodzi vs. starzy 10.05.11, 23:39
            calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:

            > Tylko widzisz, rogallique, ja rozumiem, ze proces diagnostyczny ma nature jedna
            > k dosc matematyczna - jakis objaw jest lub go nie ma, liczy sie objawy w danej
            > kategorii i dodaje wszystkie - wynik to diagnoza. ale jednak mam wrazenie, ze o
            > cena czy objaw jest czy nie i w jakim nasileniu jest sprawa juz bardziej subiek
            > tywna

            E, tam. Dość spory poziom obiektywizmu zapewnia ocena zespołowa. Tak jak w skokach narciarskich - skrajne oceny się odrzuca;))) Dlatego kwestionuję diagnozy jednoosobowe, bo to jest właśnie ocean subiektywizmu. Nie ma wtedy innego punktu odniesienia niż własna wiedza, własne doświadczenia i własne odczucia. Czy uważasz, że taki punkt odniesienia jest na pewno do końca miarodajny?

            > i wydaje mi sie, ze zalezy jednak od oceniajacego oraz innych czynnikow,
            > ktorych nie da sie wyeliminowac.

            Ja tak nie uważam i z mojej praktyki tak nie wynika. Nawet jeśli jeden członek zespołu cierpi na PMS, a drugi na kaca, to zawsze jest ten trzeci, czy czwarty, który sprowadzi ocenę na właściwe tory.
            Brałem udział w kilku setkach diagnoz i zawsze występuje któryś z czynników "zaciemniających", takich jak: dziecko jest wystraszone, rodzice są zestresowani, zespół jest śpiący, pogoda jest do bani, lekarz się spieszy, komuś burczy w brzuchu, ktoś ma na głowie jakąś ważną sprawę, badane dziecko ma katar, przeziębienie, alergię.

            No i? Samo życie.

            Ale masz dane z różnych źródeł i one się w coś układają. Masz wywiad, masz (choć nie zawsze) rozmaite papiery, opinie z poradni, z przedszkola, szkoły, wyniki testów, badań. Masz obserwację dziecka i jego rodziców. Masz (rzadko!) film wideo. Masz w końcu różne kwestionariusze.

            I zespół to wszystko interpretuje. 3-4 osoby oglądają to samo i wyciągają wnioski: co to jest i jakie ma nasilenie.

            Nie widzę tu miejsca na zbyt wielki subiektywizm.

            > Juz nie wspominajac o tym, ze co teoria, to te
            > oria, im wiecej oczy widzialy w praktyce (przy czym widzialabym to tak, ze ta z
            > asada ma zastosowanie do pewnego momentu), tym latwiej i szybciej wychwyca, to
            > czego szukaja ;-).

            Zgoda, zgoda. Oczywiście, że doświadczenie jest pomocne, ja tego nie kwestionuję. Powiedzmy - oko masz lepiej wykalibrowane, to szybciej dostrzegasz. Ale nie musisz być do tego żadnym matuzalemem. Ponadto - no jak można zdobyć doświadczenie? Pracując - na początku ma się poziom doświadczenia 0%. Ale czy to oznacza, że taka osoba ma nie uczestniczyć w diagnozie? Otóż nie tylko ma uczestniczyć. Ma uczestniczyć czynnie. Nawet jeśli ma niewiele do powiedzenia, bo widzi tylko to co jest DUŻE:)

            > A swoja droga, nie mam nic przeciwko czterdziestolatkowi z brzuszkiem bawiacem
            > u sie misiem ;-). Bylam na szkoleniu Stevena Wertza, ktory lat ma chyba sporo w
            > iecej, wyglad Sw. Mikolaja ;-) a z dziecmi mu chyba wychodzi niezle, jak wynika
            > lo z nagran.

            E tam (x2), na potrzeby szkolenia to każdy może się spiąć. Pan ten z pewnością nie spędza już całych dni w gabinecie prowadząc terapię:) Skąd miałby czas, żeby tułać się po świecie:)
            A poważnie - nie o tym mówiłem. Jak ktoś ma fajny kontakt z dzieciakami, to nawet będąc staruszkiem będzie takie kontakt fajny miał. Ale na co dzień - w pracy - to raczej trudne.

            > Wiec rzeczywiscie nie wiek ma tu znaczenie, ale zgodze sie z autorka, ze doswia
            > dczenie sie liczy (w tym wypadku tak sie sklada, ze mlody wiek jest skorelowany
            > z sila rzeczy nieduzym doswiadczeniem).

            Doświadczenie się liczy. Ale wystawmy sobie Formułę 1. Taki Seba Vettel - ma bodaj 24 lata, no szczaw, a już mistrz świata. A taki dziadek Schumacher, co wygrywał kilka lat z rzędu mistrzostwa - teraz wlecze się w najlepszym przypadku w środku stawki, od czasu do czasu błyskając dawnym talentem:)

            Doświadczenie jest głównie po to, by je przekazywać młodym szczawiom, tak jak to robi wzmiankowany S. Wertz.

            :)
            pozdro
            r.
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Młodzi vs. starzy 11.05.11, 21:45
              Rogallique, ja sie w zasadzie z Toba zgadzam, dopoki wyobrazam sobie, ze wystepuje w roli osoby niezaangazowanej emocjonalnie w temat ;-).
              Kiedy oceniam to z punktu widzenia rodzica-klienta, to moj odbior jest zgola inny i doskonale rozumiem wrazenia, jakie mogla miec autorka watku.
              Akurat w dziedzinie szeroko pojetej medycyny doswiadczenie jest bardzo istotne i nie sposob tego porownac ze sportem chociazby, jak przywolane przez Ciebie wyscigi.

              Ja nawet jak ide do fryzjera, to nie zycze sobie, zeby na moich wlosach eksperymentowala osoba dopiero uczaca sie fachu, a co dopiero kwestie medyczne. Inna sprawa, jesli zaproponowano by mi gratisowe ciecie, bo dzieki temu dziewczyna sie uczy, a ja ryzykuje straty na glowie ;-) - wtedy sie zastanawiam, ale mam prawo odmowic i wtedy place kase za efekt bardziej przewidywalny.
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 22:23
      My diagnozowalismy w Synapsis i w IPiN na Sobieskiego i w obu przypadkach byla obserwowana zabawa synka z nami rodzicami, w duzo wiekszym stopniu (w sensie czasowym) niz ze specjalistami bioracymi udzial w diagnozie, przy czym na Sobieskiego byl tez podzial na czas, kiedy mamy sie naturalnie angazowac w zabawe (wg propozycji dziecka i sami proponujac) oraz taki, kiedy mamy pozwolic synkowi bawic sie samemu. Potem byly proby nawiazania relacji terapeutow z dzieckiem, poniewaz nie szlo to lekko ;-), terapeuci nie naciskali.
      Mnie w tych diagnozach co innego razi z kolei - to, ze sytuacja jest taka nienaturalna, mielismy nieodparte wrazenie, ze nasze dziecko - niespelna trzyletnie w momencie tych obserwacji dokladnie wyczuwalo, ze jakas gra sie rozgrywa i ze nie bawimy sie naprawde tylko cos inscenizujemy ;-) i sam tez zachowywal sie zupelnie inaczej niz zazwyczaj.

      A-k-t76 moze trafilas na taki niemrawy zespol - ja chodzac z synkiem na zajecia, wielokrotnie obserwowalam rodziny przychodzace na diagnoze i moment nawiazania pierwszej relacji z dzieckiem zazwyczaj nie budzil moich watpliwosci. Napiszesz mi na gazetowy nazwiska?
      A moze Ty sie tak bardzo angazowalas, zeby zupelnie podswiadomie pokazac dziecko z jak najlepszej strony, ze kontrast byl taki wyrazny, moze terapeuci chcieli zaobserwowac, jak dziecko reaguje pozostawione samo sobie (u nas tak bylo, ale nam powiedziano wprost, zeby dac dziecku wiecej przestrzeni niz bysmy wowczas mieli tendencje mu dawac ;-)).
    • doraka Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 23:28
      A-k-t76, opisałaś dokładnie moje odczucia co do Scolaru, chyba trafiłyśmy na ten sam zespół diagnostyczny. Ja byłam z córką na diagnozie w listopadzie 2010. Najgorsze było właśnie to spotkanie, na którym dwie smutne panie siedzące w kącie, obserwowały moją zabawę z córką. Nikt mi nie powiedział, że to spotkanie na tym polega i, jak ktoś wcześniej napisał, weszłyśmy tam i nie wiedziałyśmy co robić.
      Na koniec Pani doktor psychiatra wręczyła mi diagnozę: CZR i podanie do ich punktu przedszkolno-terapeutycznego. Baaaardzo mnie to zniechęciło do Scolaru i udałam się do Synapsisu. Diagnozę w Synapsis miałyśmy na początku grudnia, więc po miesiącu od Scolaru i Synapsis do dziś żadnej diagnozy nam nie postawił, chodzimy tam nadal na spotkania, jesteśmy pod ich opieką. Ja się nie wypieram tej diagnozy, bo wiem, że dziecko moje ma zaburzenia rozwojowe, ale Scolar wybitnie mi nie przypadł do gustu.

      P.S. A-k-t76, znamy się z forum grudniowego, tam używam innego nicka. Mogę do Ciebie napisać na priv-a?
    • ojciec.karmiacy Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 10.05.11, 23:51
      a po co się robi dwie diagnozy na raz? widzisz, że z Twoim dzieckiem coś się dzieje niepokojącego i szukasz pomocy, czy wykluczasz problem?
      • doraka Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 11.05.11, 00:16
        Nie wiem, czy to pytanie do mnie, bo się nie podpięło pod mój post, ale ponieważ to ja robiłam dwie diagnozy, to odpowiem: drugą diagnozę robi się wtedy, gdy nie ma się zaufania do pierwszej. A ja do Scolaru zaufania nie mam, nie dotyczy to wyłącznie diagnozy, ale także ewentualnego pokierowania terapią. Ja wybrałam Synapsis.
        • a-k-t76 doraka 11.05.11, 07:36
          jasne, pisz na a-k-t76
          a to my się znamy?
          :)
          • a-k-t76 dzieki za wasze posty 11.05.11, 07:41
            wielkie dzięki za wszystkie posty.
            warto sie wymienic doswiadczeniami i wrażeniami, bo przecież wszyscy przechodzimy przez etap diagnozy ...

            swoją drogę to odczuwam teraz paraliżujący strach przed ostatnią wizytą w Scolarze tzw. papierologią.
            oczywiście wiem, że jest coś na rzeczy i bedzie CZR->Za, ale normalnie boje się ... :(
            • czarna_ida Re: a-k-t76 12.05.11, 08:01
              Nie chcę straszyć, ale dla mnie to była trauma. Kartka do reki, druga z osrodkami i fundacjami.. I wypier..
              Nic wiecej.
              Najlepiej odbieram wizytę u genetyka, i u neurologa, ktory wspolpracuje z przedszkolem..
              Ale trzymaj się, głowa do gory..
              • marika012 Re: a-k-t76 12.05.11, 08:25
                > Nie chcę straszyć, ale dla mnie to była trauma. Kartka do reki, druga z osrodka
                > mi i fundacjami.. I wypier..

                Miałam podobne odczucia :(

                Dla mnie diagnoza w Scolarze to śmiech na sali. Robiłam bo musiałam mieć papier do orzeczenia żeby powstała klasa integracyjna.
                Co to jest 2 godz obserwacji dziecka! I diagnoza w 90 % przypadków brzmi CZR do obserwacji pod kątem ZA.
                • gepardzica_z_mlodymi Re: a-k-t76 12.05.11, 10:00
                  Hm, a u nas ani na Dzielnej, ani na Narbutta prawie w ogóle nie obserwowali dziecka, diagnoza oparła się głównie na wywiadzie i dostarczonej dokumentacji. Dlatego zgłosiliśmy się do Scolaru.
                • gorawka marika 12.05.11, 10:22
                  Z całym szacunkiem dla Twoich odczuć - jeśli w Scolarze w 90% diagnoza to CZR obserwacja w kierunku ZA, to o czym to wg Ciebie świadczy? Paleta nie jest zbyt duża: w diagnozie może być albo autyzm, bo zaburzenia tak głębokie i przebieg rozwoju zaburzenia na to wyraźnie wskazuje albo CZR w kierunku ZA, bo dziecko jest jeszcze na tyle małe, że wiele może zmienić się w trakcie naturalnego rozwoju i ZA będzie albo i nie będzie. Są dzieci, które zostają z diagnozą CZR na całe życie, bo jakichś tam kryteriów ZA jednak nie spełniają. Kiedy moje dziecko dostało diagnozę CZR w kierunku ZA, to się zwyczajnie ucieszyłam. Pomyślałam sobie - jest nieźle, skoro to nie ewidenty autyzm.
                  • marika012 Re: marika 12.05.11, 13:40
                    >bo dziecko jest jeszcze na tyle małe

                    Moje nie było małe. Miało skończone 7 lat. Pół roku później inny zespół specjalistów po tygodniowym obozie gdzie cały czas dziecko było obserwowane w różnych sytuacjach, diagnoza była szczegółowa, zawierała mocne strony, deficyty. Dowiedzieliśmy się, że młody ma ZA z objawami nadpobudliwości i tendencją do mutyzmu. Szok.
                    Sama Urbanowicz mówiła że pisze CZR bo obserwacja była za krótka. Sorry ale diagnoza powinna trwać tyle ile potrzeba by można było rzeczywiście dziecko zdiagnozować. Skoro nie jest się pewnym trzeba było jeszcze kilka godzin dziecku poświęcić. W skolarze tak nie ma. Twój czas minął i spadaj.
                • gloria2 Re: a-k-t76 12.05.11, 11:48
                  marika,
                  skąd Ty to wiesz? Na serio 90% taka diagnoza?
                  Moja córka w wieku 4 lat dostała ZA. Teraz chodzi na TUS w Scolarze w swojej grupie wiekowej - wszystkie dzieci maja ZA i diagnozowane w Scolarze, więc chyba to nie do końca tak jak piszesz, albo przez przypadek znaleźlismy się w tych 10%:)
                  • gorawka Re: a-k-t76 12.05.11, 12:53
                    No tak, ale nawet gdyby to byla prawda, ze 90% dzieci dostaje wstępne orzeczenie CZR, to jaki w tym problem? Mój mały dostał CZR w kierunku ZA jak miał 3 lata i 4 m-ce, teraz (prawie rok później) lekarz powiedział nam, że zaczyna się to powoli krystalizować. Generalnie terapię i tak trzeba podjąć natychmiast. Terapia dzieci CZR nie różni się od terapii dzieci ZA. Terapeuci koncentrują się na konkretnych deficytach konkretnego dziecka i nad nimi pracują. Więc zawsze się zastanawiam, na czym polega ten zarzut, że jakiś ośrodek często wydaje diagnozę CZR:)
                    • marika012 Re: a-k-t76 12.05.11, 13:59
                      >na czym polega ten zarzut, że jakiś ośrodek często wydaje diagnozę CZR:)

                      Diagnoza CZR jest BEZPIECZNA dla osoby diagnozującej. Nie wchodzi w szczegóły. Stwierdza tylko że coś tam z autyzmu jest. Mnie to nie zadowala.

                      Ja wiem, że diagnoza CZR czy ZA nie wpływa znaczaco na terapię. Jednak kiedy dowiedziałam się o problemach mojego syna z drugiej diagnozy (oprócz ZA nadpobudliwość, tendencje do mutyzmu) wiem, że młodego power nie wynika z autyzmu że jest coś jeszcze, inaczej z nim pracuję w domu, inaczej odrabiamy lekcje, zaczęłam inną pracę nad mową a wcześniej widziałm problem ale znów myślałam- autyzm tak ma- co jest bzdurą.

                      To o to mi chodzi. W skolarze słowo CZR załatwia wszystko. Za szybko, nierzetelnie, zbijanie kasy. Tyle.
                      • gorawka Re: a-k-t76 12.05.11, 16:42
                        OK Mariko:) Dzięki za wyjaśnienie Twojego punktu widzenia.
        • ojciec.karmiacy Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 11.05.11, 21:21
          z tego co widzę opisujesz proces diagnostyczny, a nie diagnozę. pokierowanie terapią to już jest zupełnie inny wszechświat i nie będę w ogóle w to wchodził - nikt za Ciebie nie pokieruje nią dobrze...
          • doraka Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 12.05.11, 09:40
            Masz rację, użyłam mylącego skrótu, pisząc "diagnoza" miałam na myśli cały proces diagnostyczny. Ale mam też zastrzeżenia do ogólnej atmosfery i traktowania nas tam. Jeśli chodzi o terapię to oczywiście, że ja podejmuję ostateczne decyzje, ale od specjalistów oczekuję podpowiedzi i pewnego rodzaju nadzoru i tego od nich nie dostałam. Niniejszym, rozdział "Scolar" uważam za zamknięty ;-).
            • ojciec.karmiacy Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 13.05.11, 00:47
              Wiesz co, ja w Scolarze tylko diagnozy robię. Terapię robimy używając nie polecane przez nich metody. I oni o tym wiedzą. Traktują nas bardzo poważnie. Jesteśmy bardzo chwaleni. Wszystko jest bardzo rzetelne. Mi akurat nie przeszkadza to, że pokazuję jak bawię się z małym. Jestem zadowolony i znów bukuję tam kolejną rediagnozę. Ale każdy ma prawo wyboru, pozdrawiam:)
    • kasiab187 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 14.07.11, 07:41
      Skorzystaliśmy z usług Scolaru, aby wykonać rzetelną diagnozę problemów syna. Już podczas umawiania wypytywano nas czy ma ona być ukierunkowana na AZ. Ponieważ z tego co czytałam ten ośrodek zajmuje się różnymi problemami (także ADHD i inne) powiedziałam, że chodzi mi o diagnozę tego co jest a nie w kierunku..
      To niestety nic nie dało. Od pierwszej wizyty (wywiad z rodzicami) diagnoza była ukierunkowana wyłącznie na AZ. Jestem psychologiem i znam kwestionariusz z którego korzystano. Pani zatrzymywała się dłużej na tym co mogłoby potwierdzić diagnozę AZ zupełnie ignorując inne zgłaszane przez nas problemy nie należące do zespółu. Potem było już tylko gorzej. Obserwacje przeprawadzane były bez nawiązania relacji z dzieckiem ( co generalnie w przypadku mojego dziecka nie jest trudne) miały postać zadawania pytań, co syn nazwał przesłuchaniem, a jego niechęć współpracy interpretowano jako AZ. Syn wyszedł z ośrodka i rozpłakał się na ulicy, prosząc żeby już mu tam nie kazać chodzić. To dobry sposób wprowadzić dzieciaka w stan napięcia i wyciągać diagnostyczne wnioski...Proszono nas o przygotowanie filmu z życia dziecka ,na co poświęciliśmy sporo czasu wycinając fragmenty z posiadanych nagrań. Na tym samym spotkaniu, na którym wręczyliśmy płytę pani doktor orzekła że dziecko ma AZ (po co film?) Każdą informację od nas płynąca interpretowała bardzo tendencyjnie. Jak lubi matematyke, Harry Pottera i komiksy to znaczy, że ma AZ. Dyskusje nie miały sensu, oczywiście szybciutko zaproponowanio nam terapię w Scolarze:-)
      Zaniepokojenie i nieco zdziwieni przeprowadziliśmy diagnozę u lekarza psychiatry dzieci i młodzieży, który pracuje na Sobieskiego. Usłyszeliśmy, że dziecko nie ma żadnych cech ZA. Ponadto lekarz bawił się z naszym synem przez godzinę, po której dziecko wyszło zrelaksowana, uśmiechnięte i powiedziało, że chciałoby tam jeszcze pójść. Piszę, żeby Was ostrzec, z racji zawodu i pewnej wiedzy w temacie nie przyjęłam ewidentnie tendencyjnej diagnozy i drażyłam dalej, ale gdybym tej wiedzy nie posiadała prawdopodobnie przyjęłabym diagnozę i rozpoczelibyśmy terapię. Może jest to właściwy ośrodek, gdy objawy są ewidentne, jednak gdy macie wątpliwości i potrzebujecie dobrej diagnozy różnicowej serdecznie odradzam. Trudno powiedzieć czy takie podejście jest sposobem zarobkowania, mam nadzieję, że to tylko zawężenie percepcyjne i nastawienie, u osób które zajmują się danym tematem. Jest to jednak niedopuszczalne, bo diagnoza lekarska powinna być rzetelna i obiektywna.
      • halogen75 Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 14.07.11, 23:13
        Powiem szczerze, że moja pierwsza wersja była taka, żeby zdiagnozować tam synka. Jednak po przeczytaniu opinii, z których jednak większość była na nie zadecydowałam inaczej. Póki co nie żałuję.
    • siemielniane Re: Scolar się nie spisał po raz kolejny 04.09.13, 23:06
      ja w scolarze zostałam potraktowała jak ... nie wiem - żebrak? pani w recepcji była tak uprzejma, że
      a) wywracała oczami na moje pytania
      b) z hukiem odstawiła kubek jak przyjechałam drugi raz
      c) powiedziała, że nie będzie ze mną rozmawiać, da mi nr do właścicielki.
      a ja tylko pytałam o terminy. i nie dostałam ŻADNEJ odpowiedzi poza: proszę zadzwonić tego dnia o tej godzinie.
      Nie trafiało, że nie mogę akurat tego jednego dnia o tej jednej godzinie dzwonić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka