Dodaj do ulubionych

Własne pasje

12.12.11, 23:12
Czy znajdujecie czas, pieniądze, ochotę na rozwój swoich własnych pasji?

U mnie na razie poszło to w zapomnienie. Nie chciałabym by poszło w zapomnienie na zawsze. Ale kto wie czy na zawsze nie pójdzie. Wciąż sobie powtarzam, że teraz dzieci, a później ja...No tak, tylko, że w moim przypadku później będą również dzieci...
Obserwuj wątek
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Własne pasje 13.12.11, 00:59
      Odkad Mlody skonczyl 2,5 roku i wyjechalam na tydzien i przekonalama sie, ze beze mnie nie zginie ;-), korzystam z czasu wolnego, na ile realnie moge sobie pozwolic.
      Nie odkladam niczego, na czym mi naprawde w danym czasie zalezy. sa tez sprawy, ktore moga poczekac, choc wolalabym, by sie dzialy juz teraz.
    • ania-pat1 Re: Własne pasje 13.12.11, 01:05


      > Czy znajdujecie czas, pieniądze, ochotę na rozwój swoich własnych pasji?

      Znajduję ochotę, pieniądze może dałoby się wygospodarować przynajmniej czasu brak.

      Zostały książki i namiastki, chociaż ciągle sobie powtarzam, że już od soboty......
    • szironna Re: Własne pasje 13.12.11, 06:08
      niestety nie, zostały mi książki.
      czuję jak bardzo potrzebne mi oderwanie się, zrobienie czegoś dla siebie. ale nie da się i już. mam nadzieję, że KIEDYŚ będzie mi dane znów myśleć o sobie.
      teraz czas dzielę między pracę zawodową, terapię, pracę z dzieckiem, wizyty. wracam do domu wieczorem i zostaje mi czasu tylko dla syna. pora roku też daje w kość, krótkie dni, zimno i buro. byle do wiosny ;)
    • andevi Re: Własne pasje 13.12.11, 08:29
      Hmm, ciekawy temat:)
      Moje zycie skupia sie wokol domu, zycia towarzyskiego zero, mozliwosci wyjazdow czy wyjsc zero, no wiec i styl zycia trzeba bylo przebudowac. Nie, bynajmniej, nie czuje sie kura domowa i moje zycie to nie tylko dzieci:) Choc wiadomo, ze poki male, to mama musi byc w domu.
      Mam wolny zawod, wiec pracuje w domu.Wieczorami, gdy dzieci juz spia. Rozwijam sie wiec.
      Lubie gotowac. Lubie szydelko, druty, wyszywanie. Lubie pisac. I na to czas mam. Pieniadze rowniez, bo nie sa to kosztowne zainteresowania:) I dobrze mi z takim zyciem, jakie prowadze, nie czekam na lepsze jutro, bo dzis jest wystarczajaco satysfakcjonujace!
    • tijgertje Re: Własne pasje 13.12.11, 08:36
      Ochoty nigdy nie brak, pomyslow nadmiar, pieniedzy zawsze za malo, a czas zwykle kosztem sprzatania i spania;) ale pasje i zainteresowania mam. W sytuacjach kryzysowych odkladam wszystko na bok, ale potrzebuje zajecia dla siebie samej jak powietrza. Rodzinie nic ze mnie nie przyjdzie, jak sie w depresji pograzam. Tak, ze wlasnie zima to czas mojej zwiekszonej aktywnosci hobbystycznej;) Bardzo duzo zrobilam z decioupagem , od jakiegos czasu odpoczywa, a ja wiecj szydelkuje, ostatnio eksperymentuje z maszyna do szycia i ucze sie patchworku (wszystkich znajomych obdarowuje girlandami z proporczykow), mlody na lozko zyskal narzute z 12 mezowych koszul (w ktorych najczesciej kolnierzyk za szybko sie przeciera), ma fajny kalendarz adwentowy, dostanie duzego Mikolaja na drzwi albo sciane, jak tylko mu twarz i brode skoncze pikowac, koncze bieznik na swieta, przy ktorym tak mi sie fajnie dlubalo, ze wymyslilismy z mezem, ze kuzynce na slub w czerwcu uszyje duza narzute:) Najbardziej systematycznym zajeciem jest jednak od 3 lat gra na wiolonczeli. Moja Klementyne kocham i naprawde potrzebuje sie na niej powyzywac dla wlasnego zdrowia psychicznego (a co za tym idzie, rowniez reszty rodziny. Lubie czytac, ale szkoda mi czasu, bo jest to zajecie malo produktywne, ksiazke przecytam, odkladam i nic po niej nie zostaje, wiec znecam sie glownie nad ksiazkami dla dzieci czytanych mlodemu. Teraz np nadrabiam zaleglosci i czytam mu kompletne kroniki Narni. Zaczelam w dziecinstwie czesc o szafie, lwie i czarownicy, ale nie moglam przetrwic i po kilku rozdzialach odpuscilam, teraz jestem zachwycona caloscia (choc akurat wspomniana czesc poczatek faktycznie ma ciezkostrawny). Wspolnie z mlodym rowniez staram sie znalezc czas na wypad do teatru czy na balet. Oboje uwielbiamy tego typu spektakle a ja ogromnie sie ciesze, ze mlody w koncu osiagnal wiek, ze moze mi towarzyszyc. Tyle, ze nie ma zbyt wielu baletow czy koncertow w porze, gdy mlody nie spi, a ceny sa kosmiczne, choc na tego typu produkcje zupelnie zrozumiale. wspolnie tez lazimy po muzeach, w ubieglym roku bylismy na duzych targach sztuki w Maastricht, gdzie mlody zrobil istna furore, a pozniej przygotowal sprawozdanie do szkoly:) Mysle, ze pewnych rzeczy nie mozna odkladac na pozniej. Wielu rzeczy nawet nie zaczynam, wiedzac, ze nie bede mogla poswiecic im wystarczajacej uwagi i beda mnie kosztowac zbyt wiele miejsca w domu, czasu i pieniedzy, ale cos musze miec. Odrobina zdrowego egoizmu wszystkim wychodzi na dobre, o ile sie nie przesadza. Moj maz rowniez ma hobby. Fotografuje samoloty wojskowe, jezdzi po swiecie, wydaje majatek i mniej z nami spedza czasu, ale podobnie jak ja, nie potrafi sie bez tego obejsc, zeby zachowac jakas psychiczna rownowage. Dopoki mnie na swoje wojaze nie ciagnie i daje mi wystarczajaca swobode na moje zainteresowania, to sie nie czepiam. Czesto jak on gdzies wyjezdza, to ja z mlodym rowniez wybywam i wyzywamy sie w sposob, ktory niekoniecznie tacie odpowiada;) Bardzo sie roznimy, ale o dziwo zyjemy w calkiem niezlej harmonii i nie mam powodow do zbytniego zrzedzenia;) A mlody najwyrazniej bardzo lubi robic cos tylko z mama albo tylko z tata, np dzisiaj tylko z mama bedzie ubierac swoja choinke, jutro bedziemy piec pierniki na choinke salonowa;) Meza sie do tego typu zajec zagonic nie da, on pozniej tylko podziwia;)
      • halogen75 Re: Własne pasje 13.12.11, 10:41
        Mojej pasji nie da się przenieść za bardzo na łono domowe;) Jedyne co na obecną chwilę zatrzymałam dla siebie to praca ale ją z kolei ciężko nazwać pasją ponieważ jest wysiłkiem fizycznym, psychicznym i niestety odbiega swym charakterem od tego co we mnie siedzi. Daje dochód po prostu ale też pozwala na wyjście do ludzi, na małe oderwanie się od 4 ścian. Temat pracy powoduje we mnie różne skrajne emocje i myśli. Z jednej strony bardzo chcę pracować. Czuję się wówczas potrzebna w innej dziedzinie niż dom, niż macierzyństwo, niż rodzicielstwo. To pewna namiastka rozwoju dla mnie choć nie jestem zawodowo kimś ważnym ale też nie o to chodzi. Z drugiej strony wdzierają się pewne myśli o egoizmie, bo coraz częściej słyszę, że przecież w swojej sytuacji powinnam być w domu.
        • ez-aw Re: Własne pasje 13.12.11, 17:01
          Moje zainteresowania mogę realizować w domu wieczorami. Czytam, gram, kontaktuję się ze znajomymi, jestem na forum. Fakt, ze mam mało spotkań, bo jednak praca, terapia młodego i cała reszta zajmują dużo czasu. Ale staram się, byśmy nie byli zamknięci w domu.
          Jeśli ja nie będę miała czasu dla siebie, to będę nieszczęśliwa i zestresowana. A to nie pomoże mojemu dziecku. Będzie wyczuwał moje niezadowolenie i nie wiedział o co chodzi.
    • madziulec Re: Własne pasje 13.12.11, 18:42
      Bedac w tym roku na turnusie z Miskiem zobaczylam roznych ludzi z dziecmi niepelnosprawnymi.
      Jedni umieli powiedziec sobie: licze sie tez ja, ja jako jednostka.
      Bo jesli ja umiem odpoczac, cos zrobic dla siebie, to bede tez umiec lepiej potem byc dla dziecka.

      I na tym turnusie byli rodzice, ktorzy z dzieciakami chodzili na basen (byl bezplatny), chlapali sie w wodzie, byli tacy, co robili wszystko, co sie dalo.
      A byli tacy, co smutno bylo na nich patrzec: szarzy, nijacy...

      Nie chce taka byc.
      I nie zycze nikomu z was. Bycia wlasnie takim szarym, nijakim. Trzeba wlasnie umiec sobie powiedziec: on/ ona wytrzyma beze mnie. Trzeba umiec (nauczyc sie) korzystac z pomocy innych osob (dziadkow), trzeba nauczyc sie wlasnie realizowac takze i swoje ambicje i hobby.
      • legenda3 Re: Własne pasje 13.12.11, 19:03
        Madziulec, ale jak to robić na co dzień? Mnie się udaje od święta, jak młodego wyślę do dziadków. Nie mam w ogóle czasu w tygodniu. Jak wy to robicie dziewczyny, że np. regularnie robicie coś dla siebie i to jest święte i respektowane przez resztę rodziny?
        • ez-aw Re: Własne pasje 13.12.11, 21:29
          Nie mam w ogóle czasu w tygodniu. Jak wy to robicie dziewczy
          > ny, że np. regularnie robicie coś dla siebie i to jest święte i respektowane pr
          > zez resztę rodziny?
          Jak na co dzień? Ja mam tylko jedno dziecko, więc daję radę.
          Młody idzie spać o 21, więc później mam czas dla siebie. Wszystko co miałam zrobić jest już zrobione lub odkładam na następny dzień. To jest czas mój i męża.
          Obowiązki w ciągu dnia? Robię z młodym. Wołam do kuchni by pomagał, daję ściereczkę by zbierał ze mną kurze, czy trzymał odkurzacz jak sprzątam. W ten sposób ja mam zrobione, a on się uczy i ma zajęcie. Nie zawsze chce, ale wtedy wie, że mama musi skończyć i dopiero będzie się bawić. Wtedy bawi się sam. Większe prace (np prasowanie) robię w soboty. Wtedy mąż zajmuje się młodym, czy idzie z nim na spacer. A ja sama wszystko szybko zrobię.
          Większość zakupów robię przez internet, więc nie mam nerwów z marudzącym dzieckiem w sklepie. Drobne zakupy są po drodze z przedszkola.
          Mam o tyle dobrze, że większość terapii młody ma rano - zaprowadza go mąż. Ja odbieram dziecko i zajmuje się do powrotu męża z pracy.
          Wyjścia są z młodym. Do znajomych, do restauracji (wybieram te przyjazne dzieciom, np z kącikiem zabaw). Albo zabieram mu zabawki, by się nie nudził gdy czekamy na jedzenie. Tylko z kinem mam problem, więc wtedy potrzebna mi opieka. To jedyna rzecz którą muszę ograniczyć. I wyjścia z mężem wieczorem. Tu czasem się wymieniamy. Raz on idzie z kolegami, raz ja z koleżankami. Nie jest tego dużo, ale pozwala zaspokoić potrzeby.

          Ja też kiedyś myślałam, ze nie poradzą sobie beze mnie. W tym roku spędziłam dwa miesiące w szpitalu. I dali sobie radę. Przyjechała teściowa pomóc, ale było bez tragedii.
          • legenda3 Re: Własne pasje 13.12.11, 22:01
            ez-aw napisała:

            > Młody idzie spać o 21, więc później mam czas dla siebie.

            zzdraszczam, mój jak dobrze pójdzie zasypia 22.30 (!). Ja mam podobne możliwości i plan dnia, ale chodzi mi np. możliwość fitnesu czy jakiegoś kursu, gdzie są stale zajęcia np. 2 razy w tygodniu. Ma tak ktoś?
            • ez-aw Re: Własne pasje 13.12.11, 23:09
              i i plan dnia, ale chodzi mi np. możliwość fitnesu czy jakiegoś kursu, gdzie są
              > stale zajęcia np. 2 razy w tygodniu. Ma tak ktoś?

              Mogłabym tak chodzić, ale po 18:30. I pewnie będę, ale na rehabilitację. Można, ale potrzeba woli dwóch stron (żona i mąż). Jeśli macie możliwość się dogadać, to uda Ci się.
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Własne pasje 13.12.11, 23:31
              Chodzilam na fitness 2 lata, na 19.30 na godzine lub dwie (maz wracal z pracy, ja juz czekalam ubrana do wyjscia, czasem bylo na styk, ale ta moja 19.30 byla dla meza swietoscia i bardzo sie staral, zeby mi teo nie odbierac pozniejszymi wyjsciami z prcay) - jak masz ustalone konretnie i zaplanowane, to akurat najlatwiej zrealizowac.
              Odkad jest Mlody, nauczylam sie sama chodzic do kina, bo czesto plan sie pojawial na pol godziny przed seansem i nie dawalo sie nokogo ze znajomych zgarnac z zaskoczenia ;-), zreszta chcialam miec te chwile tylko dla siebie. Czesto korzystalam z seansow na 22-ga.
              Wyjazdy czy wyjscia zwiazane z rozwijaniem hobby planuje z duzym wyprzedzeniem, wiec tez nie ma problemu z ich dojsciem do skutku ;-).

              No i mam luksus niebywaly - moj Mlody chodzi spac miedzy 19.30 a 20-ta, a jak mi zalezy, zeby miec czas dla siebie czy dla siebie i meza wczesniej i sie wyrobie ze wszystkim i do lozka zdolam zagonic, to i o 19-tej zasnie :-). Odkad chodzi na 8-a do szkoly, musimy dbac o te pory spania, bo jest spiochem i rano bywa problem ze wstaniem.

              Legenda, kiedy naprawde zapragniesz sie na ten fitness wybrac, i podejdziesz do tego tematu z determinacja, to na pewno sie uda i bedziesz sobie wyrzucac, ze dopiero teraz. ja tak mialam, naprawde, wydawalo mi sie, ze sie beze mnie nasz dom zawali ;-).

              Ale dla rownowagi musze dodac, ze mam w domu balagan, bardzo sie tym nie przejmuje, nie prasuje (udaje mi sie tak pranie rozwieszac, ze nie prasowanie nie jest niezbedne), no i jestem na urlopie wychowawczym, wiec moje dziecko ma mnie i tak sporo na co dzien.
              • madziulec Re: Własne pasje 13.12.11, 23:48
                Usmiejecie sie.
                Gdy zostalam sama, to wrecz punktem honoru dla mnie bylo miec czysto w mieszkaniu. I bylo tak, ze Miska odbieralam ze zlobka o 18, potem jakies zakupy, do doku czesto wracalam kolo 19...
                Zmeczona jak diabli, kolacja, kapanie malego, jakas bajka...
                On zasypial a ja za sciere.

                Czesto chodzilam spac o 1-2 w nocy, zmeczona. Mieszkanie lsnilo, wypucowane.
                Ale...
                No wlasnie, bylo to "ale".

                Teraz nie jest wypucowane, mam nawet wrazenie, ze czasem jest brudno. Ale czytam codziennie Miskowi, codziennie spedzam z nim sporo czasu, mam czas dla siebie (ot, chocby teraz wlasnie)...
                I pomyslalam "mieszkanie dla mnie czy ja dla mieszkania"?
                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Własne pasje 13.12.11, 23:54
                  Otoz to, madziulec, w tym momencie czuje z Toba nic porozumienia :-)
                  • madziulec Re: Własne pasje 14.12.11, 00:21
                    Wiesz... moze jutro po tygodniu lezenia wreszcie uprasuje posciel ;0
                    A co tam...

                    I na tym to polega.
                    Kiedys ktos mi powiedzial, ze szczesliwa mama to szczesliwe dziecko.
          • madziulec Re: Własne pasje 13.12.11, 23:18
            Czytam i sie usmiecham ;)

            Od 1. urodzin Misia jestem z nim sama.
            Wszystko z nim robie, od zakupow po pojscie do ginekologa, gdzi epo prostu grzecznie umie poczekac pod gabinetem.
            Nie znam pojecia: marudzenie na zakupach, bo zawsze robimy cos takiego: zakupy i pare skund poswiecamy na patrzenie si ena zabawki.
            Misiek wtedy wie, ze ja respektuje jego zainteresowania, dzieki temu gdy ja np. czytam ksiazke w domu to on spokojnie bawi sie czyms tam lub moze obejrzec film i nie ma problemu.

            Obecnie nie mam nikogo do pomocy.
        • madziulec Re: Własne pasje 13.12.11, 23:15
          W tej chwili powiem Ci szczerze, ze tez nie umiem znalezc odpowiedzi.
          Jestem sama z dzieckiem.

          Gdy zyla jeszcze moja mama to srednio raz w miesiacu zabierala Miska w piatek i trzymala do niedzieli. To byl jej weekend, a ja mialam czas dla siebie. Nie na sprzatanie, nei na pranie, gotowanie itp.
          Ale wlasnie dla siebie. Na pojscie do kina z przyjaciolka, na babskie ploty itp.

          Prawde mowiac ja zawsze robie cos w pewnym sensie dla siebie. Prowadze swoja strone od urodzenia Miska. I zajmuje sie tym regularnie. Nawet teraz, gdy juz mojej mamy nie ma.
          • szironna Re: Własne pasje 14.12.11, 13:20
            madziulec doskonale Cię rozumiem. ja zostałam mamą-samą gdy młody miał 1,5 roku. Wstaję o 5.30. Pracuję zawodowo. W domu jestem ok. 17.00. I albo terapia (2 x tydz), albo wizyty u lekarzy (np. neurologopeda), albo zakupy, albo po prostu w domu się razem bawimy i ćwiczymy. Mały chodzi spać ok. 20.30 i ja przeważnie padam z nim. Weekendy dla nas. Nie mam szans podrzucić młodego dziadkom.
            Czuję się mocno przeciążona. ale cóż - jest jak jest i nie ma co marudzić. sprzątanie tak jak Ty, zepchnęłam na boczny tor. nie na zasadzie - muszę. nauczyłam się już że wszystkiego nie dam rady. obiecuję sobie że może w przyszłym roku znajdę dla siebie czas? może, może, może... :)
            • madziulec Re: Własne pasje 14.12.11, 16:02
              Nie, to wlasnie jest tak, ze albo znajdziesz czas dla siebie TERAZ albo NIGDY.
              • monna16 Re: Własne pasje 14.12.11, 21:03
                Moją pasją jest fotografia. Czas mogę wygospodarować, choćby pstrykając fotki dzieciakom w każdej sytuacji (grając z nimi w gry, bawiąc się czy spacerując). Gorzej z kasą, choruję okropnie na zwykłą lustrzankę, takie moje małe marzenie, ale nie wiem skąd kasę na nią wyskrobać :(
              • ania-pat1 Re: Własne pasje 14.12.11, 21:31
                Nie jestem mamą-samą - a i tak mój dzień wygląda tak jak opisane powyżej (małżonek wychodzi do pracy 6.30 wraca 20-21). Ja mimo pełnego etatu obskakuję wszystko włącznie z sytuacjami awaryjnymi (czyli jeśli ktoś zostaje w domu/idzie na terapię/załatwia papiery i inne sprawy dot. zwykłego życia to ja) - różnica z samotną to fakt, że duże zakupy raz w tygodniu w całonocnym robi mąż (chyba, że jest na delegacji) i że mam komu opowiedzieć o problemach córki.... Dobrze, ze mam pracę przychylną - ale i tak siedzę i po nocach (w tzw. czasie wolnym) nadrabiam zaległości pracowe. Chyba faktycznie krótkie dni nie sprzyjają .....
                • czarna_ida Re: Własne pasje 15.12.11, 08:23
                  U nas pasje ma maz,ale to On sie zajmuje mlodym, wozi do szkoly, na terapie, robi zakupy, jezdzi na badania.. Robi tez cos dla siebie.. Ale powiem ze u nas tez w domu nie jest za czysto, teraz jest jakas dyscyplina, bo mamy szczeniaka, doszly jeszcze te obowiazki.
                  Ja pracuje, wychodze rano z psem, gotuje obiady, szykuje wszystko w domu, odrabiam lekcje z dzieckiem. Nie dalabym rady cwiczyc, wiec staram się chodzic na spacery.
                  Czasami polykam ksiazki, ale wtedy jesli uda mi sie je pozyczyc, od kogos..Robię czasami na drutach, ale muszę mieć natchnienie. Ale najbardziej moglabym spac :-) Ale niestety nam problemy z zasypianiem, ze spaniem takze..
                • an_7 Re: Własne pasje 18.12.11, 22:04
                  Ja staram się realizować pasje, chociaż nie na wszystko starcza czasu. Mały chodzi do przedszkola na 5 godzin. Teoretycznie, bo większość czasu choruje + jeden dzień w tygodniu "wyjęty" na terapię.
                  Mam wolny zawód, pracuję zdalnie. Znów studiuję, z powodu pasji. Na pewno jestem lepiej zorganizowana niż przed urodzeniem dziecka, sporo pomaga mąż. Ale w pierwszym roku po urodzeniu mojego wcześniaczka niemal cały czas poświęcałam dziecku. Ciągle były jakieś konsultacje, terapie, badania. Teraz jest lepiej, mamy "tylko" spektrum autyzmu.
                  Ze swojego doświadczenia wiem, że warto czasem oderwać się od problemów i zrobić coś dla siebie. Z drugiej strony, nie potrafiłabym zrobić pewnych rzeczy, np. pójść na imprezę czy wyjechać bez Małego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka