30.04.12, 08:31
Jak egzekwować zakazy? Młody ma 5 lat. z egzekwowaniem zakazów zawsze był problem. Pamiętam jak miał 1,5-2 lata i pchal łapki do kontaktów, każde "nie wolno" budziło w nim zachwyt, dziką radość i efekt odmienny od oczekiwanego, wtedy jeszcze nie wiedzielismy o co chodzi. Z wiekiem niestety niewiele się zmieniło. Mały rozumie co to znaczy, ale w ogóle nie stosuje się do zakazów. Świetnie orientuje się nawet w subtelnych zmianach tonu mojego głosu czy mimiki, komentując "mama jest zła" ale nie robi to na nim wrażenia. Gdy był młodszy bardzo go to śmieszyło, jeszcze zresztą dziś miewa momenty gdy zachowuje sie prowokacyjnie po to tylko by wzbudzić w nas złość. Wiem, że on lubi po prostu wyraziste emocje i staram się reagować spokojnie, ale trudno reagować spokojnie kiedy dziecko patrząc prowokacyjnie w oczy bierze np. drobny kamyk na placu zabaw przechylając gwałtownie głowę do tyłu i to 10 raz z rzędu podczas spaceru. Tłumaczenie, że to niebezpieczne i może się zadławić nie robi na nim żadnego wrażenia, chyba po prostu nie rozumie, kary w stylu "jak nie przestaniesz idziemy do domu" nie działają, jemu w zasadzie na ogól bez różnicy czy jesteśmy na spacerze, w domu czy gdziekolwiek indziej. Podsumowując - rzeczowa argumentacja nie działa. Odwoływanie do emocji - mama zła czy smutna - nie działa. Kary - raz czy dwa w zyciu trzepłam go w tyłek pod wpływem silnych emocji, przyznaje się choć mi wstyd za to, ale mały i tak odebrał to jako pieszczotę i domagał sie więcej. Przekupstwo działa na krótką metę, nagrody odroczone, zbieranie punktów próbowalismy wprowadzać kilka razy (może spróbuję znowu) ale do tej pory bezskutecznie, myślę, że wcześniej nie rozumiał o co chodzi, ostatnio zrobił się trochę bardziej kumaty w niektórych kwestiach - związki przyczynowo-skutkowe, pojęcie czasu, więc może jest gotowy na kolejna próbę... Nie reagowanie też średnio działa, zresztą w pewnych sytuacjach nie można nie reagować. Przyznam, że napisałam pod wpływem innego wątku gdzie tig radzi innej mamie, żeby nauczyć małego, że "nie wolno bić" prostej zasady. W naszym przypadku to jakiś kosmos. Bo dlaczego nie wolno? Bo niby czemu miał by się stosować do jakiegoś nie wolno? Jakie macie z tym doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • anradan Re: Zakazy 30.04.12, 08:57
      Mój 4-latek reaguje podobnie... samo słowo "Nie!" wywołuje jego uśmiech i postępowanie odwrotnie do mojego nakazu. Staram się zatem tego słowa wcale nie używać. Np. gdy chcę by był ciszej przestałam mówić "nie krzycz" (on wtedy wrzeszczał "krzyczymy") ale zniżam się do niego i mówię "teraz mówimy szeptem tak jak ja" (oczywiście demonstruję ten szept i to wtedy działa słucha z zainteresowaniem, po prostu daję na tacy instrukcję innego zachowania).
      U nas od niedawna działa "gdy tak robisz jestem smutna" (udaję płacz) on wtedy mnie przytula. Kiedyś jedynie przytrzymanie ręki wycelowanej w moją twarz skutkowało. Inny przykład: gdy wybiega na ulicę zamiast "nie wolno" mówię "idziemy chodnikiem" itp.
      Ech jestem pedagogiem i z dziećmi NT to wszystko działa pięknie, z moim wymaga to czasu i mega cierpliwości... którą też czasem tracę :/
      Więcej przykładów w książce "jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły"
      • gruba_mamma Re: Zakazy 30.04.12, 09:24
        Myszewa, u nas jest dokładnie tak jak pisze anradan.Przekształcać "polecenia", nie uzywac "nie".Korzystam z dokładnie tej samej książki - u nas działaja nawet teksty wzięte żywcem z podanych tam przykładów.
        • gruba_mamma Re: Zakazy 30.04.12, 11:03
          Co do kontaktu to też ją ciekawi. Wytłumaczyłam młodej że kontakt jest do zelazka, tv itp - a ludziom robi krzywdę i ze jak tam wsadzi łapy to będzie mieć wielkie "ku ku" i bedzie musiała pojechać do szpitala. Młoda bywała w szpitalu i nie chce się tam znaleźć, więc w końcu dotarło - ale dłuuugo to trwało, a i tak pilnuję, bo się zapomina czasem:( Jak zakazywałam, ze nie wolno - specjalnie pchała tam ręce i cieszyła się jak się wkurzałam.
    • roseanne Re: Zakazy 01.05.12, 00:26
      najlepiej dziala konsekwencja i sztywny prosty komunikat
      "nie" z kamienna twarza, bez zlosci,
      odsuniecie sie , przytrzymanie dloni - w zaleznosci od sytuacji i wieku dziecka

      bez tlumaczenia, bez sladu usmiechu itd i powtarzac to przy kazdej sytuacji tego wymagajacej


      wiem, brzmi okrutnie, ale na dluzsza mete to najlepiej dziala,
      jak mialam praktyki pielegniarskie w tutejszej ( montreal) szkole dla ciezko zaburzonych dzieci, w tym autystykow rowniez, to bylo stosowane
      dla starszych dzieci rowniez izolacja na kilka - kilkanascie minut
      • kenijka Re: Zakazy 01.05.12, 06:33
        u nas tez najlepiej działa zelazna konsekwencja, "nie" + zablokowane możliwości zrobienia czegoś bez emocji, to trudne dla rodzica bo czasem się nie chce, czasem wkurzy lub przestraszy, ale niestety
        jak ucieka, krzyknę "stop" i sie zatrzyma - ok, jak sie nie zatrzyma to go łapię i do końca spaceru chodzi za rękę choć by nie wiem jak się szarpał, tego się jeszcze uczymy,
        ale już wie że "nie" skutkuje przytrzymaniem i zazwyczaj reaguje, przynajmniej się obejrzy i patrzy co zaraz zrobię, jak nic nie robię - to on robi dalej swoje, ale są momenty ze odpuszcza, i to coraz częsciej,
      • yula Re: Zakazy 01.05.12, 09:20
        Nie - w przypadku mojego to płachta na byka :/ Absolutnie nie reaguje na żadne "nie" , a nie na "nie rób tego", robi odwrotnie :/ A jak odizolować dziecko które sobie tego nie życzy i jest prawie silniejsze od ciebie? Ja dalej tego nie rozumiem. Doskonale zna to słowo, wie co znaczy ale co z tego, jak robi wszystko odwrotnie jak je słyszy :/ Też unikam jak zarazy mówienia nie, mówię co ma robić, raz działa, raz gorzej.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Zakazy 01.05.12, 06:58
      Stosowaliśmy wszystko, co opisałyście. Bez rezultatu. Nawet ten komunikat plus uniemożliwienie dalszego działania. Do następnego razu. Jakby w ogóle się nie uczył. Żadne przekształcanie komunikatów na pozytywne, żadnych metod żetonowych - nic, bo efektu żadnego. Jak próbowałam trzymać za rękę na spacerze, bo się wił, to w końcu ciągnąć musiałam niemalże po chodniku, bo szarpał się wyrywał - mimo, że konsekwentnie stosowaliśmy naturalne konsekwencje przez lata. Aż nagle w wieku 6,5 roku, zaczęło działać odstawienie na dywanik i w razie czego przytrzymanie na miejscu do wyciszenia się i wykonania zadania. Jakby w końcu zajarzył związek pomiędzy naszą reakcją a jego zachowaniem. Wcześniej z całą pewnością nie łączył tych dwóch zdarzeń.
      Nie pomogłam więc, ale widzę, że nasza wytrwałość plus jego dojrzewanie dały efekt (po latach) w postaci wyplenienia kilku strasznych zachowań.
      • ania.moc Re: Zakazy 01.05.12, 13:53
        podepną pod post bicie mojego syna im bardziej mówię że nie wolno to boli tym bardziej bije
        nadal jestem bez rozwiązania tej sytuacji nie zwracanie uwagi i olanie go nie przynosi efektu może spędzić cały dzień sam i nie przeszkadza mu to wcale
    • gloria2 Re: Zakazy 01.05.12, 16:35
      Moje dziecko (6 l) uczy się na podstawie własnych doświadczeń. Często są one niebezpieczne, więc od mnie i mojego męża wymagały sporej odporności psychicznej. Żelazka i piekarnika przestała dotykać dopiero jak się oparzyła. My staliśmy obok i ostrzegliśmy ją tylko raz, wiedzieliśmy, co się zaraz wydarzy. Teraz, jak uprzedzam, że gotuję i żeby była ostrożna to rozumie, co znaczy gorące. Palec włożyła do kontaktu raz i osobiście doświadczyła, że nie warto (ja w dzieciństwie też to pojęłam osobiście i uwierzyłam w prąd, choć go nie widać). Do oczka wodnego przestała zaglądać, jak do niego wpadła, do uli przestało ją ciągnąć, jak raz podeszła i ją dotkliwie pożądliły, aż wylądowaliśmy w szpitalu. Reakcje nasze bywają także nie akceptowane społecznie. Gdy mnie kiedyś uderzyła w twarz oddałam jej w ten sam sposób. Gdy mnie szczypała, szczypałam ją i ja. Gdy się darła i piszczała – piszczałam i ja – przechodziło jak ręką odjął. Gdy kiedyś popchnęła dziecko i ciągnęła za włosy dostała mocnego kopa od brata poszkodowanego – nie ingerowałam, choć przywalił ostro. Tłumaczę jej prostą zasadę: co wysyłasz, to wraca. Co zasiejesz, to wzrośnie. Inni będą traktować ciebie tak, jak ty traktujesz innych. U nas działa.
      • mit-och Re: Zakazy 01.05.12, 21:18
        Ciekawe..., a co zrobisz jak weźmie nóż i wbije Ci pod żebro? Zrobisz to samo?
        To jest chore...
      • yula Re: Zakazy 02.05.12, 04:19
        Sorry, też uważam że przeginacie, pod auto też pozwolicie jej wpaść by uwierzyła że to niebezpieczne? Albo spaść z dachu?
      • gruba_mamma Re: Zakazy 02.05.12, 13:12
        Hmmm..... widzę w tym trenera nie widzę rodzica. Nie zawsze też co wysyłasz to wraca. Zawsze jak dorośli nie widzą można znaleźć "ofiarę" co nie odda i się nad nią pastwić. Moim zdaniem oddawanie nie ma sensu i nic nie wnosi poza wiedzą " jak walnę mamę to mi odda". Prąd i pszczoły mogły się skończyć tragicznie - macie szczęście po prostu.
        Zgodzę sie z tym że na własnych doswiadczeniach dziecko się uczy najwięcej, ale nie trzeba chyba wpaść pod samochód, żeby wiedzieć, że jest to niebezpieczne? Mam trochę wrażenie jakby dziecko samo siebie wychowywało, a wy pilnujecie tylko, żeby ten proces przeżyła w miarę cało.

        • czarna_ida Re: Zakazy 02.05.12, 14:34
          Ale gloria2 ma w tym co pisze rację, nie mowię ze musi wpasc od razu pod samochod, zeby pojac skutek. Ale moj tez tak mial potrafil wsadzac głowę, nos w palnik gazowy, a takze dotykal gorących garnków, czajnika, i nie bylo mowy ze moje mowienie ze sie poparzy, czy nie bo gorace mialo, sens, bo nie mialo ! On i tak dotykal gorących naczyn..
          Moj syn, uwielbia jak udaje sie mu wyprowadzic z rownowagi mnie, bo ja krzyczę i przeklinam, wywoluje to efekt odwrotny, mnie boli gardlo, sasiedzi ze jestem rąbnieta, a syn głuchnie. Albo robi cos na zlosc w stylu skoro nie chcesz zebym zrobił, to ja i tak to zrobię, a co ? I wiem jedno, moje nerwy, swoje, reszta swoje, zacznę olewać sprawy, to na co nie ma przymusu, oleje, a to co wazne, muszę sie jakos opanować, i doprowadzic do tego ze ma zrobic tak jak ja chce..
          • yula Re: Zakazy 02.05.12, 22:01
            a pozwalałaś swojemu wsadzać palce do kontaktu by kopnął prąd? Albo pozwolić by pszczoły pożądliły do takiego stopnia by wylądować w szpitalu? Owszem mojemu pozwoliłam dotknąć gorącego piekarnika, ale nie na tyle gorącego by sie poparzył do cholery, moja rola rodzica chronić dziecko przed krzywdą, a nie jemu ją dostarczać :/ U mojego w dodatku zasada "uderzysz - oddam" nie działa, jedynie co może spowodować to nasiloną agresję. Mój też uwielbia doprowadzać mnie do szału i staram sie to jakoś opanować, co niestety nie zawsze sie udaje :/
            • gloria2 Re: Zakazy 03.05.12, 12:00
              Ej bez przesady! To nie jest tak, że ja na wszystko pozwalałam czy wręcz prowokowałam. Oczko, pszczoły, prąd zdarzyło się jako nieszczęśliwy wypadek, gdy na chwile spuściłam małe dziecko z oczu. Nie zmienia to faktu, że te doświadczenia młodą skutecznie nauczyły większej ostrożności w tych sytuacjach. Nasza córka nie wymagała ciągłego nieustannego nadzoru, bo z natury jest ostrożna i potrafiła się od maleńkości bawić w pokoju czy w ogrodzie, gdy np. wyszłam do kuchni coś przygotować, czy wróciłam z ogrodu za potrzebą. Odpowiedziałam po prostu autorce wątku o swoich doświadczeniach, gdy zapytała: „Bo dlaczego nie wolno? Bo niby czemu miał by się stosować do jakiegoś nie wolno? Jakie macie z tym doświadczenia?”
              Niektórym można milion razy powiedzieć, że nie wolno, natłuc do głowy, że zabraniam, stać nad dzieckiem, śledzić, pilnować, tłumaczyć a i tak zrozumie dopiero, jak samo odczuje konsekwencje.

              Nie jest też tak, że swoje zaniedbanie względem małej usprawiedliwiam tym, że dziecko się czegoś nauczyło. To się zadziało przy okazji i w konsekwencji przyniosło także coś dobrego.
              Uciekanie się do takich absurdalnych przykładów typu dźganie nożem, puszczanie dziecka pod samochód, czy pozwalanie na upadek z dachu - to wylewanie dziecka z kąpielą. Naprawdę nie chce mi się tego nawet rozwijać. Wychowując nasza córkę kierujemy się na równi odwagą i rozwagą. Nie mamy wysokiego poziomu lęku co do niej. Młoda jest kumatą rozsądną 6 latką, która pomimo swojego ZA jest w stanie od kilku lat iść wzdłuż ulicy bez trzymania za rękę, prawidłowo działa u niej instynkt samozachowawczy, a poziom agresji ma na poziomie porównywalnym do rówieśników NT. Nikogo nie chcę przekonywać do swoich sposobów wychowawczych. To, co jest dobre dla nas nie zawsze musi być dobre dla innych i odwrotnie. Podzieliłam się swoimi doświadczeniami i tyle na ten temat.
              • gruba_mamma Re: Zakazy 03.05.12, 16:30
                Gloria, tak napisałaś, że wynikało że specjalnie.Stąd taki szok u wielu osób. Też uważam, że "jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz" i to nie tylko w stosunku do naszych autystów, ale do wszystkich dzieci działa super.W granicach rozsądku oczywiście;)
              • czarna_ida Re: Zakazy 04.05.12, 08:29
                Wiem jedno, ze użądlenie przez natrętną osę, dziecka powoduje to ze juz się zapyta co jeszcze gryzie, ktory owad :-)
                I omija szerokim lukiem wszystkie owady w paski, duze pająki.. Ale ogromną frajdę wywolały w zeszlym roku nad jeziorem, chmary motyli.. Ktore to obsiadaly nas wszystkich, mielismy motyle broszki, pierscionki, spinki.. To z tych pozytywnych doświadczeń :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka