Dodaj do ulubionych

zagotowałam

29.08.12, 05:30
krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,12380410,Szkoly_specjalne_lepsze_niz_klasy_integracyjne_.html
Szczególnie interesująca jest pewnośc wszystkich, ze dziecko z orzeczeniem będzie kozłem ofiarnym (bo przecież tak byc musi), że w niczym nie będzie lepsze od rówieśników oraz że jedynie w szkole specjalnej ma IPET. Ja rozumiem, że lobby polityczne nakazuje pisanie różnych treści ale to mniej poinformowanych rodziców zwyczajnie wprowadza w błąd. A z drugiej strony artykuł jest tak napisany jakby orzeczenia dawano już tylko bardzo źle funkcjonującym dzieciom (czyli taki obraz dziecka z orzeczeniem będą mieli rodzice dzieci bez zaburzeń). Tak się zastanawiam, czy ten artykuł to nie podpada pod dyskryminację i czy wypowiadający się lekarz dokońca wiedział w jakim kontekście zostaną użyte jego słowa, czy też osoba pisząca artykuł nieco zmanipulowała przekaz...
Obserwuj wątek
    • madix1 Re: zagotowałam 29.08.12, 08:59
      Zagotowałam, too!!!!
      Ten artykuł jest niczym innym jak tylko ilustracją procesu, który się właśnie dokonuje. Bodajże do 2016 r. integracja ma zostać zlikwidowana. Ograniczają liczbę orzeczeń (ostatnio znieśli dwa), a jeśli dzieci z orzeczeniami będzie mniej, integracja nie będzie konieczna. Taka robota w białych rękawiczkach. Już teraz nie dzieje się dobrze - n-l wspomagający na 2-3 klasy! Syn zaczyna pierwszą klasę i cos czuję, że będę nadaaktywnym rodzicem:)
      A odnośnie wypowiadającego się lekarza - wydał synowi kiedyś taką diagnozę 'całościowe zaburzenie rozwoju atypowe z cechami autyzmu':) Znajoma lekarka tak to skomentowała: 'nie okłamał pani, ale zupełnie nie wie, co dolega dziecku'.










    • kaskax25 Re: zagotowałam 29.08.12, 09:17
      Nie wiem.. ja bardzo dlugo myslałam gdzie miałam wybór integracyjne albo specjalne. Duzo czytałam i nie wiem ale jest masa opinii ze w integracyjnym jest kadra nieprzygotowana, ze brakuje specjalistów, ze tryb dzienny jest za szybki. Wybrałam specjalne bo wiem ze tam bedzie miał prawidłową terapie, że nauczyciele są przygotowani w temacie, fakt moje dziecko narazie nisko funkcjonuje ale mam nadzieje ze dzieki mojemu wyborowi pójdzie do przodu. Mam w domu jeszcze dwoje zdrowych dzieci wiec nie martwie sie o zdrowe wzorce dla Małego, przedszkole czy szkoła psacejalna ja sie nie wstydze ze mam chore dziecko, tudno trafił sie nam autyzm, jestem dumna z kazdego malutkiego osiągnięcia, ale chyba nie przeżyłabym gdyby stał sie "kozłem ofiarnym". Chce dla niego to co najlepsze i wg mnie podjęcłam dobrą decyzje
      • gomado Re: zagotowałam 29.08.12, 10:17
        A może lepsze nauczanie indywidualne?
        • yula Re: zagotowałam 29.08.12, 12:16
          Nauczanie indywidualne to 1/3 godzin szkolnych. Są sytuacje kiedy jest niezbędne, ale ciężko w taką ilość godzin wepchnąć cały program. Więc albo rodzic wciela sie w rolę nauczyciela, co nie każdy potrafi, albo dziecko ma spore braki i marne szanse na kontynuacje nauki, mowa oczywiście o wysokofunkcjonujących z np. problemami zachowania. No i dodatkowy minus - brak nauki współdziałania/pracy w grupie, co jest niezbędne jeśli dziecko ma kiedyś sie usamodzielnić.
          • gomado Re: zagotowałam 29.08.12, 13:33
            To ja wolę się wcielić w taką nauczycielkę. Ja lata edukacji obowiązkowej średnio mile wspominam, pracy w grupach nie było praktycznie w ogóle, gęsta atmosfera, niezdrowa rywalizacja, walka o koleżanki, brrr... A uczennicą byłam dobrą, nie sprawiającą problemów.
            Na razie przed nami zerówka w przedszkolu, więc jeszcze bez nerwów.
            • madix1 Re: zagotowałam 29.08.12, 14:08
              Tak jak niedowidzącym potrzebne są okulary, a niedosłyszącym aparat słuchowy, tak ZA czy wysokofunkcjonującym potrzebne są kontakty z rówieśnikami. Nauczanie indywidualne uważam za najgorsze wyjście.
              • gomado Re: zagotowałam 29.08.12, 15:44
                Ale nie w klasie 20-osobowej tylko najlepiej z jednym kolegą (koleżanką). Nie ogarnie grupy i się jeszcze bardziej zamknie.
                • mikkoevi Re: zagotowałam 29.08.12, 16:50
                  Integracja tak ale mądra i prowadzona pod dzieci z dysfunkcjami. A dość często jest tak, że to właśnie te dzieci muszą się dostosować. Jak nie to wypad;))
                  • krawczykasia Re: zagotowałam 30.08.12, 11:11
                    ja dwa lata się zastanawiałam nad wyborem szkoły. I mój Kubek idzie do specjalnej.

                    Ma orzeczenie o specjalnych potrzebach? Ma.

                    Więc czemu mam go do tej "normalności" za wszelką cenę ciągnąć? Ja odbierałam szkołę specjalną jako porażkę. Kapota i koniec.
                    Teraz jednak uważam, że masowa szkoła to byłaby porażka dla Niego. Gdy dziecko jest w normie intelektualnej - to chyba mniejszy ból. Mój 13-latek (zdrowy) właśnie skończył podstawówkę. Uwierzcie mi, jakie sytuacje się w masówką to zęby bolą. Tragedia. dziecko słabsze psychicznie, mniej cwane ma przerąbane, a co mówić dziecko z poważniejszymi problemami.

                    Nasza specjalna będzie kameralna. Mały budyneczek, mało dzieci. kadrę znam , bo chodziliśmy tam na WWR. No i 500 metrów od domu, a 200 od dziadków, którzy prawdopodobnie będą go odbierać.
                    Nie osiągnęliśmy "normy", ale już mi przeszło. Integracyjna klasa byłaby dla mnie. A szkoła ma być dla Dziecka, a nie dla rodzica, który za wszelką cenę chce...

                    Bardzo fajnie Kaśka napisała: Mam chore dziecko i się tego nie wstydzę.
                    Nie twierdzę, że ktokolwiek inny się wstydzi, ale... napiszę o sobie. Ja musiałam 6 lat się oswajać z chorobą, upośledzeniem itp. Nie powiem, abym się czuła komfortowo. I teraz mogę o sobie napisać, że chyba nareszcie coraz mniej mnie ta sytuacja krępuje. Tak, coraz mniej się wstydzę....
                    Patrzę z optymizmem w przyszłość, bo Dziecię się rozwija. Od poniedziałku SZKOŁA! Będzie mu tam dobrze. A jak jeszcze go czegoś nauczą to już będzie super :):):)
                    • ania-pat1 Re: zagotowałam 30.08.12, 12:08
                      Rozumiem (do to Kasi) - ale w orzeczeniu wskazano specjalną lub indywidualne? Bo u nas nie - wręcz przeciwnie - wskazanie masowa lub integracyjna. 6 latka czyta, pisze, liczy i ma sporą wiedzę zakresu nauk przyrodniczych - owszem pewnie będą problemy, ale zakładam jednak, że będzie w przyszłości samodzielna - więc musi się zmierzyć ze światem - oczywiście nie puszczę do "pierwszej z brzegu" podstawówki, oczywiście pewnie będę nad aktywna. Różnice między córą a NT - np. sztywność językowa (z dziećmi rozmawia jak z dorosłymi - np. wita koleżankę mówiąc "dzień dobry" pokazując motyla koledze powie "spójrz jak fantastyczne ma ubarwione skrzydła" - jeśli ją posegreguję - to nawet nie zobaczy, że jest w tym coś hmmm... zaskakującego (?) z poziomu drugiego przedszkolaka. Z drugiej strony jej brak rozumienia reguł społecznych przejawia się głównie przez np. mówienie na ty do dorosłego (przecież mówiłaś, że do znajomych można?) i tzw. braku "wyczucia" - trudno jej poznać, że np. ktoś nie ma ochoty na jej towarzystwo. Czyli w normie do końca nie jest - ale tylko otoczenie NT pozwoli jej na wyczucie różnic i pracę nad nimi (a ona bardzo pracuje). Czyli orzeczone nie do masowej - to chyba zbytnie uproszczenie. Każde dziecko jest inne - nie wstydzę się ZA mojej córki, ale też nie uważam, że z racji ZA ma unikać otoczenia NT (w tym otoczeniu przyjdzie jej/mam nadzieję/ pracować i żyć) - w przedszkolu niektórzy rodzice wiedzą np., że słabo czyta sygnały niewerbalne - więc prosili swoje dzieci o rozmowę z córą "twarzą w twarz" - nikt nie odebrał tego jako "defekt". Wszystko stety/niestety zależy od ludzi i otoczenia + chcącego pomóc nauczyciela
                      • krawczykasia Re: zagotowałam 30.08.12, 12:47
                        Aniu, u Was jest całkiem inna sytuacja. Twoja córka funkcjonuje dużo lepiej niż mój syn.

                        Ja zapisując Kubę na badania, już wiedziałam gdzie pójdzie. U Was rzeczywiście potrzeba integracji, a u mnie opieki i fachowego podejścia w kwestiach poznawczych.

                        Trzymaj się
                      • kaskax25 Re: zagotowałam 30.08.12, 17:16
                        Mały mógł miec w orzeczeni integracja lub specjalnie, poprosiłam o sam wpis specjalne ze wzgl na gminę zeby nie mieli wyboru gdzie go wysłać. Ja nie twierdze broń boże ze integracyjne to żle tylko wydaje mi sie ze nie każde dziecko sie dopasuje, Miłosz potrafi jeść godzine śniadanie, nie sądze żeby w integracyjnym poczekali aż zje, i w specjalnym są napewno jakieś normy ale duzo sie dowiadywałam o tym przedszkolu i jestem przekonana ze w naszym wypadku to strzał w dziesiątke, małemu potrzebna integracja sensoryczna, komunikacja alternatywna , kadra jest przeszkolna w tych tematach, ja miałam propozycje oddania go do zwykłego przedszkola, bo przeciez tam jest psycholog, logopeda, a przecież wiadomo ze nie tylko to potrzebne jest naszym dzieciom. Kiedys szkoła specjalna kojarzyła mi sie tylko z niedoukami, i co przyszło sie samemu zmierzyć z rzeczywistością, dziś wiem komu i czemu służa szkoły specjalne, gdyby więcej sie mówiło i pisało na ten temat to i ludzie zmieniliby na ten temat zdanie.
                        I ja sie bardzo ciesze z tobą ze twoje dziecko poradzi sobie , chciałabym móc powiedziec to o swoim dziecku niestety widze i czuję realnie, nie chce na siłe udowodnić ze nic mu nie jest
                • tijgertje Re: zagotowałam 30.08.12, 13:51
                  Mysle, ze to nie tylko od liczebnosci klasy zalezy, ale przede wszystkim podejscia nauczyciela. mlody w szkole specjalnej dla samych autystow ma w klasie 15 dzieci. Nauczyciel jest jeden w srode, w pozostale dni 2 razy ma asystenta, 2 razy stazystke (19-latke). I daja rade. po sobie moge powiedziec tyle: wszystko jest kwestia przyzwyczajenia. Owszem, rzucanie dziecka na gleboka wode uwazam za kiepski pomysl, co nie znaczy, ze stopniowo nie da sie go nauczyc plywac. Pamietam, jak na studiach pierwszy raz weszlam do nowo otwartego centrum handlowego. wyszlam po kilku minutach z bolem i zawrotami glowy i mdlosciami. I najchetniej nigdy w zyciu bym tam nie wracala. Ale ze pod nosem mialam, to walczylam sama ze soba, stopniowo wchodzilam na coraz dluzej, zwiedzalam kolejne pietra i po jakims czasie nie mialam najmniejszego problemu. Za to im bardziej teraz unikam wypadow do miasta, tym trudniej je znosze. Mlody po wakacjach tez potrzebuje okolo miesiaca, zeby wpasc w nowy rytm i przyzwyczaic sie do nadmiaru bodzcow w szkole, ale potem jest ok, choc w pierwszych dniach trudno uwierzyc, ze kiedykolwiek bedzie w stanie sie przyzwyczaic. nauczanie indywidualne to wedlug mnie ostatecznosc. Z mlodym do tej pory mielismy dosc dobre rozwiazanie, stopniowo zwiekszajac ilosc godzin spedzanych w szkole. urzedniczka wydajaca zezwolenia na zwolnienia ze szkoly doskonale rozumiala sytuacje i nie miala najmniejszych watpliwosci, ze skladamy wnioski w interesie dziecka. w szkole w pewnym momencie nie robil prawie nic poza byciem miedzy kolegami. Dawalo mu to naprawde bardzo duzo i choc musialam stawac na glowie, zeby wszystko z nim w domu nadrobic, to roznica jest ogromna. teraz wsrod autystow maja sporo zajec, na ktorych sie ucza, jak sie zachowywac w "tlumie", jednak sa to same dzieci z zaburzeniami i widze roznice: teorie mlody lapie migiem, ale ciezko mu ja zastosowac w praktyce, gdy trenuje tylko z dziecmi o podobnych zaburzeniach, znajace identyczna teorie;) poza szkola jest mu naprawde ciezko, ale jednak samymi lekcjami (teoria + warsztaty) praktyki w naturalnych okolicznosciach bez cwiczenia wlasnie w naturalnych okolicznosciach nie jest w stanie sie nauczyc.
    • 3-mamuska Re: zagotowałam 01.09.12, 12:55
      Ja tez tak myśle ze Szkola specjalna to dobry wybór.
      Moja koleżanka nazywa to gettami dla chorych a to duży błąd, jej syn jest w integracyjnej, ale na innej zasadzie niż w Polsce .
      Maja swoją klasę a po południu na 1-3 godzin idą do zwykłej klasy( i tu jest tak ze kazde dziecko i kazdego dnia moze byc odprowadzone do swojej klasy jesli nie daje rady)Resztę czasu są w swojej klasie tylko z autystami.

      Mój idzie do specjalnej cieszę sie, bedzie dopilnowany , zreszta pani z integracyjnej nam powiedziała ze w specjalnej jest o 100 razy lepiej , bo i terapi wiecej specjaliści są cały czas nie na dochodne.
      To jedyny moment kiedy syn może czerpać garściami.
      Szkola malutka kameralna, syn jeszcze do niej nie poszedł a oni juz nas znają zaprosili na letnie party, dyrektor sam przyszedł sie przedstawić, pokazał kadrę ,dzieci i rodziny z którymi z którymi synek bedzie chodził do szkoły.
      Znają jego potrzeby i sie dostosuja, nie bedą lecieć z programem bo klasa musi zaliczyć , idą wymagają ale rozumieją.

      Do tego wszystkie dzieci ze strszych klas rozmawiaja miedzy sobą, maja wsparcie.

      Na boisku z kolejnym jest napis, jeśli czujesz sie złe, jestes zły, smutny, zdenerwowany, powiedz o tym komuś doroslemy lub koledze, oni napewno ci pomogą .

      W Polsce jest taki pogląd na szkoły specjalne bo kiedyś to była przechowywania.
      Nam w rodzinie kuzyna teraz dorosły facet, gdy poszedł do specjalnej szkoły okazało sie ze tam jest kupa zdrowych dzieci, które sie nie ucza nie chodzą wagaruja, bez diagnozy.
      I tak dzieci specjalne były w grupach z takimi z rodzin patologicznych największe łobuzy, których Szkola sie pozbyla bo nie dawali sobie z nimi rady.
      Ciocia szybko bo z tamtędy zabrała, ze szkoda dla niego bo siedzibie ilus lat zamknięty w domu, bo po skończeniu 18 lat nigdzie go nie chcą bo jest agresywny.
      Gdyby był w szkole specjalnej ale prawdziwej byłoby inaczej jestem tego pewna.

      Z drugiej strony maja zdrowe dzieci nie chciałabym zeby były " opiekunka" dla specjalnego dziecka.
      W domu nie słucham na nich odpowiedzialności to nie widzę powodu zeby tak było w szkole.
      Do tego mi dorosłej jest cieżko czasem z synem jak krzyczy bo nie powie i nie wiadomo co jest,trzeba sie domyślać, to widzę jak moja 9- latka jest bezradna.
      Dla mnie integracja powinna sie zaczynać pózniej, nie w przedszkolu, i dla jednych i drugich dzieci.
      A czy dzieci bedą razem funkcjonować to zależy od wychowania.
      Ze trzeba wszystkich szanować bez względu na to kim jest.
      Chodził do specjalnego przedszkola, chodzili do sklepu kupowali coś tam soki owoce cukierki, po parkach, byli w zoo, robili imprezy torty, mieli ogródek , syn chodził do zwykłego przedszkola na godzinę dziennie, i zaraz widziałam ze zaczął sie zachowywać dziwnie, popychal, bo myślał ze to zabawne biegał za kimś i klepal w plecy, bo jak dzieci w ganianego sie bawiły i klepaly jedno drugie w plecy, ze teraz ty gonisz. Tylko ze on nie wiedział ze to sie robi lekko i raz a nie kilkanaście razy i o wiele za mocno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka