kaskax25
02.12.12, 13:19
Bezglutenowa, bezcukrowa, bezmleczna bezwględnie wymagana w terapii autyzmu? Prawda czy fałsz?
Miłosz 3 lata autyzm wczesnodzieciecy wesoły rosesmiany chłopczyk, niemówiacy, często uparty w tym co chce akurat dostac robić, na zasadzie ja tu rządzę. Fiksacja autkami, rozwojowo zatrzymał się na około 2 latach ale stopniowo nadrabia zaległości. Nie lubi współdziałać w grupie. Na diecie bezmlecznej praktycnzie od urodzenia ze wzg na obciazenie nietolerancji kazeiny, na diecie bezcukrowej takze od urodzenia, tu wybiórczość praktycznie nie lubi słodyczy. Przedszkole połozyło duzy nacisk na diete małego twierdząc że wszelkie autystyczne zachowania biorą się z nietrzymaniem diety bezglutenowej. Dla św spokoju wprowadziałam choć mały nie ma problemów z brzuszkiem, spi pieknie całe noce, mimo wybiórczość zjadał pieknie to co lubi. I powoli zaczynam żałowac tego kroku bo stopniowo boi sie wszystkiego bo myslu ze to co podaje to znów bezglutenowe, pieczywa nie zaakceptował wcale, przerzucił sie na same smazone jedzenie, smazone schabiki, rybki, kluski (w innej postaci nie zje), odrzucił ziemniaki z obiadu które uwielbiał. Nie wiem co robić, logopeda posunęła sie nawet do stwierdzenia ze po wprowadzeniu diety dziecko moze zacząć mówić. Jezu i co robić, dręczyć go dalej tą dietą? Czy faktycznie to prawda co sie naczytałam w necie ze 70 procent dzieci z autzymem nie trawi glutenu i ma w organizmie jakieś szkodliwe od tego związki? Pomoze ktoś? Komus tu naprawdę pomogła bezwzględna dieta bezglutenowa?