ania-pat1
13.03.13, 13:35
Moja córka ogólnie sprawia wrażenie, że z rozumieniem przenośni i innych zawiłości już problemów nie ma. Powoduje to u minie pewien zanik dbałości o to, co i jak mówię (odpuszczam?). A jednak odpuszczać nie powinnam.
Przykład z dzisiejszego poranka - ubiera się w przedpokoju - (10 minut na buty i kurtkę) - mnie zaczyna trafiać, więc popędzam (chociaż teoretycznie wiem, że efekt będzie odwrotny). Wreszcie dziecko zmierza do drzwi,
więc syczę: tak chcesz wyjść?
- córka (zdumiona); no
- ja: jak?
- córka - jak to jak?
- ja (furia) - ale w czym?
- córka (lekko wystraszona) - w kurtce
Chodziło mi o to, że była w kapciach i bez czapki, rękawiczek i szalika.
W sumie się zreflektowałam mówiąc, aa czyli kapcie są OK? (tu żart zrozumiała i się śmiała) , ale kurczę jeśli ja się zapominam, to nauczyciel uzna ją zwyczajnie za bezczelną.
Teraz planuję pogadankę: jeśli ktoś pyta Cię, czy .... a tobie wydaje się, że jest OK, najpierw pomyśl po co może zadawać to pytanie....