Dodaj do ulubionych

kolejna durna refleksja

10.03.14, 21:18
dawno mnie nie bylo, a jak juz wracam, to znowu smęcę.
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, jaka jest alternatywa dla samobójstwa w sytuacji, kiedy już zwyczajnie sobie nie radzę z dzieckiem "spektralnym"?
moje funkcjonuje naprawde nieźle ale… tylko w przedszkolu albo z tata, albo ostatecznie z dziadkiem.Ze mna dziecko niestety funkcjonuje jak.. nie.. nie ma do czego porownac. ze mna nie funkcjonuje. Dzisiaj trzy razy mialam ochte po prostu koszmarnie zbic to moje cholerne dziecko: to, ktore biegnie szybko w strone jezdnii smiejac sie jak idiotka ,ze nie nadazam (zlapalam w ostatniej chwili). Kopiac mnie i wyslizgujac rzucac sie po jezdni gdy wysadzalam z samochodu. Efekt: podarlysmy na dziecku jej wlasna koszulke, ludzie sie gapia (stare miasto, scisle centrum), pewnie mysla,ze nie umiem wychowac dziecka. ZAraz, zaraz… ale ja chyba naprawe nie umiem… No i teraz po histerii 3 godzinnej nie mam juz pomyslu. Nie mam juz sily. Wiem,ze to nedzne sie wyzalac w internecie, ale serio nie chce juz nic. Wraz z autyzmem z mojego zycia zniknelo dokladnie wszytsko , co sprawialo mi przyjemnosc: moja ukochana praca, moje pasje, zniknelam tez ja. To pewnie brzmi idiotycznie, ale tak, zal mi siebie. Bo lubilam siebie, i lubilam zyc. Od ponad dwoch lat zupelnie nie ma to juz sensu. Czy jest jakas polisa, ktora moze byc wyplacona na rzecz dziecka, jesli smierc opiekuna nastapi poprzez samobojstwo a nie wypadek ?
Obserwuj wątek
    • domimama3 Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 21:40
      Tez przerabialam te rzucanie sie na ulice.to najgorsze ze wszystkiego naprawde ma sie chec udusic.brr ale na szczescie u nas minelo. Dobrze jak ma sie do pomocy kogos zeby ochlonac.moze nie trzeba brac do siebie tak wszystkiego nie patrzec dookola.ja gdy juz gorzej byc nie moze to sobie mysle ze mam to wszystko gdzies np jak mlody kogos walnie po raz setny to juz mi sie nie chce klaniac w pol i przepraszac wszystkich wkolo.albo jak juz mnie doprowadzi do ostatecznosci.i mysle ze albo zabije albo pekne to przytulam go albo poprostu sie rozklejam.czasem jest jak aniolek slodki ale sa takie dni ze naprawde ma sie chec skoczyc z 9.
      • nefret_ete Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 21:48
        u nas tak samo, sa takie dni, że żyć się odechciewa. Ale potem jest lepiej i chyba dzieki tej sinusoidzie mozna to jakoś wytrzymać
        • domimama3 Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 21:58
          Tak sobie mysle czy pory roku nie maja znaczenia.u nas zima i poczatek lata dobry a najgorzej pamietam koniec lata mial taki gorszy czas i teraz chyba na wiosne.zrobil sie taki pobudzony jakis.coraz to nowe rzeczy wymysla a to jesc nie chce sam a to chodzic no i te histerie ciagle ech mam nadzieje ze to minie szybko :-P
    • ania-pat1 Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 21:56
      Serio - idź do dobrego psychiatry - ludzie z mniej ważnych powodów miewają depresję, czy załamanie. Są na to leki i metody i życie może nabrać nieco innych kolorów - po paru tygodniach. Bo jeśli ciągle "lecisz w dół" to warto sobie pomóc. Jeśli kochałaś życie to dasz radę - dopieść się emocjonalnie, życie Ci dokopało, ale to nie koniec świata - choć tak to wygląda. Idź zanim kogoś skrzywdzisz - siebie/dziecko/rodzinę, bo raczej tego nie chcesz, a nie ze wszystkim można dać sobie radę samemu, czy przez IT porady. I omijaj te refleksje. Działaj; gdzie i kiedy ktoś może Cię przyjąć? Kto może kogoś polecić?
      powodzenia.
      • portenho Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:01
        Gdyby to bylo tak proste, pewnie juz by dzialalo :-/ A ja bylam juz u psychiatry,nie raz. i u psychoterapeuty tez . I niestety, to chyba pomaga raczej tym ludziom, ktorzy nie wiedza, co moze im zycie dac. Nie widza, co jest za ta szklana sciana, co jest "wczoraj" a co "dzisiaj" .Zreszta nawet psychiatra przyznala mi racje, ze spadniecie z wysokiego konia boli bardzo. Spadniecie z chmur to bylo juz po prostu nie do zniesienia. Ja wiem, co mogloby mi dac, gdybym nie byla matka autystycznego dziecka. I mimo lekow, psychiatry, terapii nadal widze tylko to, co stracilam. po stronie zyskow i dokladnie NIC. dziękuję za dobre slowo Wam wszytskim
        • tratteolo Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:41
          To może psychoterapeuta był do d...

          > Ja wiem, co mogloby mi dac, gdybym nie byla
          > matka autystycznego dziecka. I mimo lekow, psychiatry, terapii nadal widze tyl
          > ko to, co stracilam.

          Nie mam ochoty Cię ani umoralniać, ani "nawracać" - nie mam dość odwagi by to komukolwiek robić - choć moim zdaniem (tak jak napisałam wyżej)albo psychoterapeuta był do d.. albo Ty nie próbujesz się otworzyć na terapię. Może jednak zmień terapeutę? Albo i terapeutę i rodzaj terapii?

          Na pewno nie twórz światów alternatywnych - nie wiesz, co by było, gdybyś nie miała autystycznego dziecka. Może wcale nie byłoby tak wspaniale jak Ci się wydaje? Może ten inny scenariusz nie dałby Ci życia dokładnie takiego jakie zaplanowałaś? Życie nie jest przewidywalną stałą, nie dość że jest zmienne, to rzadko jest idealne...
          • nefret_ete Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 16:13
            "> To może psychoterapeuta był do d..."

            tak tez myślę
        • ania-pat1 Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:52
          Za chwilę ktoś napisze, ze sądzisz, że dla osoby z niższymi aspiracjami dziecko z autyzmem to mniejszy kłopot/cios...ostrożnie.
          Pisałam o lekach - bo to mi się nasunęło, sama zaliczyłam zjazdy i górki, mąż widzi naszą sytuacją inaczej (gorzej niż ja) - stąd wnioskuję, że wszystko może być widoczne w zależności od sposobu patrzenia. Mnie było o tyle łatwiej, ze zawodowo zajmuję się mózgiem, więc traktowałam dom nieco jak obiekt doświadczalny. Może i to niepiękne, ale pomogło (mnie). Teraz jest lepiej bo mam z córka fajny kontakt - ale jak będzie nie wiedziałam. A tak się składa, że poza ZA mam dziecko dzielące moje pasje - uwielbia podróże (jeździmy we dwie), lubi się "szwendać", lubi fotografię - łazimy z aparatami po obskurnych dzielnicach i potem obrabiamy zdjęcia, lubi ruiny, kocha konie i jazdę konną - dzielimy miłość do hucułów i łąk, jeździ na nartach, uwielbia cieple morze, czyta pasjami bynajmniej nie encyklopedie... Ma 7.5 roku i teraz mam pewność, że uwielbiam jej szczególność, że to ZA nadaje jej ton, choć czasem chciałabym ją palnąć i płakać mi się chce, bo np. uznała, że liczenie na klasówce jest bez sensu i wobec tego przeniosła się poczytać do biblioteki... Ale gdy opowiadam to koleżance przez telefon to w sumie śmiać mi się chce. Nie wiesz jak i co będzie, a może być całkiem fajnie. I z całych sil spróbuj nie zamykać sobie dróg do tego, co dawało satysfakcję. Ja z naukowca klasy A (nagrody, stypendia itp) stałam się na 3 lata "pisaczem" do pisemek o zdrowiu-psychologii itd., po 5 latach odbijam w górę buduję zespól (musiałam nieco zmienić dyscyplinę), idzie (choć dużo wolniej niż dawniej, fakt), do nart wróciłam po 3 latach, koni po 4 (ale wizytowałam stadniny często), zdjęcia robiłam nieprzerwanie, a moje ASDdziecko aparat dostało na 4 urodziny (ku zgrozie teściów), zrezygnowałam z winsurfingu - ale może w przyszłym roku... Zrezygnowałam z aspiracji finansowych - postawiłam na fajne życie kosztem niezmieniania mieszkania/mebli itd. - no bo albo to albo terapia - albo hobby. Największą stratą są relacje (zaburzone) z najbliższymi i strata kilku przyjaciół - ale zysk to relacja z dzieckiem + poznanie wielu wspaniałych ludzi oraz coś co nazywam "opadnięciem klapek z oczu" - taki efekt "hallo jest też świat z problemami".
    • mit-och Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:06
      Witaj w klubie :) Mój syn wprawdzie nie wybiega na ulicę i nie rzuca się na ziemię bo już wyrósł, ale to nie zmienia faktu, ze ostatnio mnie dołuje. Na każdą moją propozycję jest dąs, naśmiewanie się, głupia mina. Z natury jestem spokojna, ale takie fochy zaczynają mnie drażnić. Przestałam lubić wspólne wychodzenie na łono natury, bo trzeba się ruszać, rolki, hulajnoga - a młody tego nie cierpi. Sport "uprawia" minimalnie. Zmuszam go do plywania i jazdy konnej. Inną aktywnoscią się brzydzi. Mam doła, bo pogoda piękna za oknem, chciałoby się na przejażdżkę rowerową wybrać z mężem i dzieciem... ale dzieć jeździć nie umie i nie chce się nauczyć. Dał nam popalić w zeszłym roku, jak mielismy plan nauki jeżdżenia na rowerze. Jak sobie to przypomnę to odechciewa mi się czegokolwiek :( Gada tylko o grach komputerowych, zwariować można... Ech, byle do przodu, niedługo wakacje, sama nie wiem czy się cieszyć...
      • mamaniezwyklegochlopczyka Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:28
        portenho- głowa do góry! musisz zmienić nastawienie, że trzeba się cieszyć z tego co się ma. Wiem że nie jest łatwo ale nie ma wyjścia. Ciesz się każdym dniem i pomyśl ile jest rodziców którzy by się z Twobą zamienili. Jest wiele dzieci które na spacer nigdy nie wyjdą, które nigdy nawet ręki nie podniosą. Ich rodzicę oddali by wszystko aby móc za nimi biegnąć, nie ważne czy podczas awantury czy spaceru....
        Wiem że to idiotyczny sposób ale czasem jak mam kryzys posiadania "takiego" dziecka, czytam sobie bloga czy artykuł o dziecku które ma dużo gorzej bo cierpi na jakąś paskudną śmiertelną chorobę. Po chwil mam łzy w oczach i biegnę do pokoju małego popatrzeć jak słodko śpi. Dziękuje wtedy Bogu za to że jest chociaż taki, że się śmieje, że rozrabia, że mnie kocha i chce być ze mna, że mogę z nim się bawić, w pewnym sensie rozmawiać, że mnie całuje itp.
    • tratteolo Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:28
      Dlaczego "durna refleksja"? Samo życie, moja Droga... Rozumiem, że wymiękasz (i mnie się to zdarza), rozumiem że czujesz się umordowana (i mnie się to zdarza), rozumiem że czujesz się przytłoczona autyzmem i masz poczucie nie tyle beznadziei co wręcz nieistnienia (i mnie...). Też mam czasem ochotę wyjść z siebie i nie wrócić. Bywa że okresy chęci na wychodzenie i nie-wracanie są długie i nie przeplatane poprawą :/ Ale trzeba się mocno trzymać - nie mamy innego wyjścia, prawda?

      Co mogę poradzić z własnego doświadczenia?

      1. Ćwiczenie cierpliwości. Cierpliwość i stoicki spokój to mocny atut w obcowaniu z autyzmem, moim zdaniem umiejętność zachowania absolutnego spokoju jest nieodzowna w opiece nad osobą autystyczną. Jeśli z natury szybko łatwo puszczają Ci nerwy to koniecznie musisz nauczyć się nad sobą panować, a więcej - nauczyć się nie przejmować aż tak bardzo nie tylko drobiazgami, ale nawet tymi większymi problemami (inaczej zwariujesz). Prócz ćwiczeń relaksacyjnych (nie znam, akurat nie próbowałam) możesz spróbować ćwiczyć cierpliwość np. w nauce szycia, robienia na drutach, patchworki, obrazowy haft krzyżykowy, a może jesteś umysłem ścisłym więc zagadki logiczne albo szachowe? W każdym bądź razie coś, co wymaga absolutnej koncentracji i nie zniechęcania się i coś przy czym utrata opanowania skutkować może katastrofą w postaci np. utraty wszystkich efektów pracy. Na początku jest ciężko, gdy dojdziesz do wprawy może okazać się, że dużo lepiej panujesz nad emocjami, a przy tym nowe zajęcie działa jako idealny odstresowywacz :)

      2. Nie jesteś sama - pamiętaj o tym. Jest ojciec dziecka, dziadek - w trudnym okresie (regres) muszą Cię odciążyć w opiece nad dzieckiem. Nie zaniedbaj tego, bo z czasem będzie gorzej, będziesz zbyt zmęczona na "szarpaninę" z autystą, łatwiej będziesz tracić nerwy i tak napędzać się będzie błędne koło. O depresję naprawdę nie jest trudno w takim przypadku.
      Może rozważ czy nie umówić się z jakąś mamą będącą w podobnej sytuacji - łatwiej poradzić sobie z własnymi problemami gdy ktoś rozumie, bo patrzy z podobnej perspektywy.

      3. Jeśli masz myśli samobójcze idź koniecznie na rozmowę do psychologa. Podobnie, jeśli czujesz że nie dajesz już rady sama ze sobą. Lepiej płakać u psychologa, niż później śmiać się u psychiatry.

      4. Co do bezpieczeństwa na ulicy - mieliśmy to samo, spacery były koszmarem, bo albo uciekał na oślep w kierunku jezdni, albo szedł z prędkością 300 metrów na godzinę. Unikałam ulic jak mogłam (na dłuższe "spacery" jedynie park, zamknięty plac zabaw, ogród). Poprawiło się dopiero niedawno (gdy skończył 8 lat), a najgorsze motywy przerabialiśmy gdy miał 4 lata. Raz nawet, gdy Młody dostał ataku, wracaliśmy do domu w sposób urągający godności - na obu rękach miałam przewieszone siaty z zakupami, pod jedną pachą trzymałam trzykołowy rowerek, pod drugą wrzeszczącego Młodego, a za nami szła jakaś kobieta wołając "policja! policja! matka maltretuje dziecko!"...

      • domimama3 Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:41
        He he n-)ja bym usiadla w tej sytuacji0:) moglas sama krzyczec policja policja moze mlody by sie zmobilizowal
        • tratteolo Re: kolejna durna refleksja 10.03.14, 22:46
          ;)
          Teraz to też mi się chce z tego śmiać i widzę cały komizm sytuacji, ale wówczas pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to wpadnięcie w pełen furii płacz, a następnie załamka na dobrych parę tygodni...
      • kej5 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 09:21
        tratteolo napisał(a):

        > ą wrzeszczącego Młodego, a za nami szła jakaś kobieta wołając "policja! policja
        > ! matka maltretuje dziecko!"...


        Ja pitole ostro :/

        Ja w piątek miałam koszmarną akcję w tramwaju, wracałam z młodymi z przedszkola, 5 przystanków i młodszy dostał mega histerii w tramwaju, rzucanie się na glebę, walenie rączkami w szybkę, wrzask JA CIE NIEEE KOCHAAAAMMMM!!! Próbowałam go uspokoić i ścisnęłam go mocniej żeby się nie rzucał to zaczął wrzeszczeć NIEEE BIJ MNIEEEEE NIE BIJ MNIEEEEEE, 20 osób wpatrzonych w nas jak w ufo, masakra po prostu, 10 najdłuższych minut w moim życiu. Dobrze, że starszak w tym czasie siedział grzecznie i udawał że nas nie zna ;)
        Parę godzin dochodziłam do siebie.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 07:18
      Rozumiem każde z odczuć, które opisujesz, bo miałam podobnie. Z tą różnicą, że miałam koszmarne dzieciństwo i liczyłam, że sobie odbiję mając szczęśliwą własną rodzinę. Czyli, że nie spadłam z wysokiego konia. Zaliczyłam po prostu drugi koszmar. Jakoś to przetrwałam i powoli teraz, gdy autysta ma 9 lat wracam do równowagi, bardzo kruchej równowagi. Ale nigdy nie będzie tak, jak sobie wymarzyłam. Będzie inaczej.
      Nie wiem co Ci poradzić. Mi pomogła wola życia.
    • slonecznyporanek222 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 08:35
      Myślę, że ciężkie chwile zdarzają się nam wszystkim. Ja czasami chciałabym zasnąć i się nie obudzić. Miałabym wtedy spokój z tym wszystkim. Próbowałam też leków, bo w pewnym okresie było mi ekstremalnie ciężko, a szkoła rzucała tylko kolejne kłody pod nogi. Niestety po lekach czułam się jeszcze gorzej - widocznie były źle dobrane. Efekt jest taki, że wytrwałam bez nich i radzę sobie. Mi też jest czasami bardzo ciężko, bo nie mogę nauczyć się, że nie powinno mnie obchodzić co myślą inni. Boli mnie niesamowicie jak inni nas unikają. Moje dziecko jest przecież takie cudowne, wyjątkowe, tylko trochę inne. Boli, że ludzie są tak bardzo nietolerancyjni.
    • marychna31 Portenho, skąd jesteś? nt 11.03.14, 08:38

      • portenho Re: Portenho, skąd jesteś? nt 18.03.14, 12:48
        teraz jestem we Wrocławiu
    • slonecznyporanek222 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 08:47
      Co do rady jaką mogłabym dać Tobie i sobie: ciesz się tym co masz, wyszukuj pozytywne strony i nie skupiaj się nad tym ile straciłaś, bo może nic nie straciłaś i wcale nie byłoby tak różowo jak Ci się wydaje, może właśnie zyskałaś coś bardzo cennego, tylko jeszcze o tym nie wiesz (radzę dobrego psychoterapeutę, albo rozmowę z kimś bliskim, rozumiejącym Twoje problemy), zacznij brać leki antydepresyjne. Dorosłe życie nie jest lekkie - ja też się o tym przekonałam. Rozejrzyj się dookoła jakie problemy mają inni ludzie.
    • 30.iwona Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 09:58
      Miałaś odwagę napisać to co myśli nie jedna matka dziecka z autzymem, a wstydzi się przyzać przed samą sobą. Nie jesteś sama i nie jesteś złą matką, a to że sobie na razie nie radzisz może wynikać z tego, że dzieci są jak lustra - czują te złe emocje od razu.
      Zrób coś dla siebie ,zajmij się egoistycznie sobą, a potem znajdż chociaż jedną rzecz, którą lubisz robić z dzieckiem, jest coś takiego na pewno np: basen, spacer , cokolwiek.

      Na pocieszenie powiem Ci, że jak ja się użalałam, że każdy dzień taki sam, że mam dość, mój młody obudził się w nocy, doczłapał się i próbował pokazać, że coś z nim nie tak. Na początku myślałam , że się zgrywa, ale okazała się że sparaliżował mu pół twarzy i stracił na jakiś czas mowę. Pędem wylądowaliśmy w szpitalu - podejrzenie guz mózgu. Tydzień w szpitalu i serie badań. W międzyczasie mój mąż ma wypadek rowerowy i trafia do szpitala na skomplikowaną operację ręki. Ja w tym wszystkim sama jeszcze w ciąży z drugim. Na szczęście okazało się, że to "tylko" padaczka. Ale pamiętam myśl jak on przyszedł z tym paraliżem, a potem nie mógł nic powiedzieć, tylko bełkotał. Pomyślałam, że ja chcę go takiego jaki był, nie innego. Po powrocie ze szpitala już inaczej patrze na tą szarą codzienność, nawet ją lubię jak nie ma niespodzianek.
      Mi pomogło drugie dziecko, wszystkim nam chyba pomogło, bo nie wkrecamy się tak w Starszego, bo jest jeszcze młodszy i takie zwykłe rzecz: karmienie , pieluchy, spacery.
      Trzymaj się i doceń to co masz, no i znajdź czas na odrobinę egoizmu - należy Ci się.
    • ese1 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 10:48
      Nikt i nic ci nie pomoze, jezeli sama swojego spojrzenia i nastawienia nie bedziesz chciala zmieniac. Masz dwa wyjscia
      1/ zadreczac sie myslami o tym co bylo a co sie skonczymo i juz nie powroci
      2/ zakasac rekawy i starac sie zmierzyc z rzeczywistoscia, ktora jest. Kazda sytuacja nas uczy. Oprocz zawodowych wyzwan sa tez i inne.
      Wiem, latwo pisac. Ale kilka lat temu bylam w podobnej sytuacji jak twoja. Wybralam punkt Nr 2 i udalo sie opanowac 'byka' oraz wrocic do aktywnosci zawodowej.
      • drop.s18 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 16:49
        ja też mam gorszy okres, Młody znowu chory i znowu minimum tydzień w domku, przestał jeść, jest złośliwy, potrafi walnąć, ale on zawsze tak podczas choroby. Mąż od rana do nocy pracuje(( i w ogóle wszystko do dupy((( co do rzucania sie na dworze, bywało, ale już jakis czas mamy z tym spokój, chodził na szelkach dla maluchów dopóki się nie nauczył, albo jeździł w wózku, dla mojego świętego spokoju i zdrowego kręgosłupa)))
        • papilon80 Re: kolejna durna refleksja 11.03.14, 22:35
          A ja polecę ci dwa filmiki które pomogły mi spojrzeć inaczej na nie-pełnosprawność mojego synka. Ten drugi filmik szczególnie polecam twojemu mężowi.

          www.youtube.com/watch?v=LmokzlrsH3s
          www.tvp.pl/tvp-regionalna/programy/reportaze-z-regionu/wideo/czas-ojcow/12553941?start_rec=56
    • twins00 Re: kolejna durna refleksja 12.03.14, 23:17
      Naprawdę nie ma w Twoim życiu żadnej rzeczy dla której warto byłoby żyć? Naucz się cieszyć z małych miłych chwil, sytuacji, sukcesów, sama je sobie stwarzaj. Nie przejmuj się porażkami. Relaksuj się kiedy maluch jest w przedszkolu by mieć siły na nowe wyzwania z nim. Najgorsze co możesz robić to porównywanie się z innymi i z przeszłością. To co było nie wróci, musisz na nowo sobie wszystko układać. Życie jest takie jakie jest i na takim musisz się skupić.
    • mruwa9 Re: kolejna durna refleksja 13.03.14, 08:51
      ja nieustannie, jak mantre, powtarzam: komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja.
      Najlepiej obrazkowa.
      Zdobyc narzedzie KOMUNIKACJI z dzieckiem, dwustronnej. Obrazki pomagaja tez uprzedzic dziecko o kolejnosci planowanych wydarzen, co dziecku ulatwia orientacje w czasie i przestrzeni, co najmniej redukujac, jesli nie likwidujac histerie.
      Zastanow sie, co takiego robi ojciec i dziadek dziecka, ze sobie z nim radza i maja dobra nic porozumienia. I czym rozni sie ich postawa od twojej.
      Przypomnij sobie tez siebie sama z okresu po urodzeniu dziecka,przypomnij sobie wszystkie pozytywne uczucia, jakie pamietasz z tamtego okresu. Potem popatrz na swoje dziecko: tociagle to samo dziecko, ktore urodzilas, pokochalas, pielegnowalas, karmilas. Z diagnoza nie wyrosly mu czulki i nie stal sie kosmita. Jest ciagle tym samym dzieckiem. Twoim dzieckiem. Niektore dieci maja ciemne wlosy, inne jasne, niektore sa typem sportowca, inne wola ksiazki. Niektore nosza okulary, twoje ma autyzm. So what? Jest moze inne, bo kazde dziecko jest inne Ale inne nie znaczy gorsze.
      I przestan sie tak bardzo przejmowac tym, co inni mysla o twoim dziecku.
      Dostalas leki dla siebie?
      • 3-mamuska Re: kolejna durna refleksja 15.03.14, 08:55
        Zgodzę sie z mruwa.
        I tez z tym ze dziecko wie u kogo moze sobie pozwolić.

        My tez mieliśmy takie akcje w metrze wrzask krzyk i podłoga.
        Zaciągnęłam w kat położyłam i pozwoliłam młodemu na wytarcie wagonu z kurzu.
        Ignorując go totalnie, po 6 minutach jazdy młody był mokry brudny spocony od stop do głowy czerwony i brudny.
        Na naszym przystanku złapałam za rękę i zaprowadzilam do domu.

        Autyzm nauczył mnie cierpliwości, i nie patrz na dziecko przez jego pryzmat.
        Nie raz widze zdrowe dzieci zachowujące sie o wiele gorzej niż moj syn.
        A to nie jego wina ze sobie nie radzi.

        Mamy w rodzinie dorosłego z opóźnieniem i matka całe zycie uważała go zz chorego, ze trzeba mu ustąpić i teraz bo niej startuje z rekami, a ojciec był bardziej stanowczy i z nim zachowuje sie duzo lepiej.


        Przestań ciagle rozpatrywać co strscilas, zacznij myślec co mozesz zyskać.
        Nie traktuj dziecka jak chorego .
        • portenho DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM 18.03.14, 13:00
          dzien dobry, jestem Wam winna podziękowania, bo Was obeszło co jakaś stuknięta kobieta z internetu ma do wypłakania w klawiaturę. Bardzo to cenię, bo takie mamy czasy, że naprawdę mało kogo drugi człowiek obchodzi. Za wszystkie podpowiedzi, dobre intencje i dobre słowo .

          To dużo, bardzo dużo.

          Czuję się tak samo źle, ale mam już pewien pomysł

          chciałam też tak zbiorowo odpowiedzieć na niektóre pytania, bo przecież po coś zostały zadane.

          Przde wszytskim chciałam wyjaśnić, że są pewne zawody, w tym mój, w którym nie pracuje się od do. w których musisz wyjechać na zdjęcia na miesiąc i być 18 godzin na planie. I to są takie zawody, których nie da się niczym zastąpić. Są takie prace, które kocha się wykonywać. I każdy, kto kocha swoją pracę (a wiem, że choć z innej branży i bajki, Wy też tak miewacie) nie umie sobie poradzić z brakiem możliwości robienia tego, c o kocha i czego przez lata się uczył.

          Tak, robię teraz coś pozornie związanego ze sztuką, ale to nie to samo,to tylko erzac pracy,
          no bo trzeba zarobić .ale to jeszcze bardziej frustruje.

          Więc to własnie mnie zabija- ze nie ma mozliwosci.

          Poza tym mieszkam teraz w miescie, gdzie nie kreci sie reklam ani fabul.
          czyli nie ma pracy na miejscu.

          Nie mogę się stad wyprowadzic, bo z powodu autyzmu sprzedalismy mieszkanie w warszawie i zamieszkalismy w tanszym wroclawiu, gdzie ojciec dziecka ma prace na etacie, a ta zawsze bedzie przewazac nad praca freelancera od ruchomych obrazkow. czy to juz wystarczajaco pokazuje ,w jakiej siedze pulapce i sie dusze?

          tego wlasnie nie rozumieja ci psychoterapeuci i psychoatrzy, u ktorych szukalam pomocy.
          Moze to butne i nieskromne, ale chyba po rpostu trudno im bylo zrozumiec, co to znaczy zyc bez tworzenia, skoro oni sobie zyja przy biureczku, "od 9do16" (umownie),maja tzw "normalne zawody". Dla nich to zwykle fanaberie, ten moj bol .


          dziękuję Wam i przepraszam, że zawacalam Wam glowe. Chcialam tez powiedziec, ze poza tym forum bardzo rzadko mam kontakt z tzw "normalnymi" ludzmi, spoza mojej branzy, i bardzo pozytywnie sie zdziwilam, ze jestescie bardzo fajnymi, otwartymi, madrymi kobietami, chyle przed Wami czola, i zycze, zebyscie nie czuly sie tak beznadziejnie jak ja ostatnio.

          • mruwa9 Re: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM 18.03.14, 13:51
            ty lepiej nie przepraszaj, tylko zacznij sie rozgladac i organizowac zawodowo. Dla higieny psychicznej. Zwroc uwage, ze moze wlasnie taki wolny zawod zamiast etatu od-do daje ci wieksza elastycznosc w ustaleniu wymiaru i godzin zatrudnienia. Moze to jest wlasnie zaleta, a tobie da kopa do zycia.
            Nie daj sobie wmowic,ze dziecko specjalnej troski z automatu wymusza rezygnacje mamy z kariery zawodowej i siebie samej na rzecz cierpietniczo-martyrologicznego modelu Rodzicielstwa Specjalnej Troski.. Zwlaszcza, jesli jest cos, co kochasz robic- tym bardziej nie odbieraj sobie tego.
            • nefret_ete Re: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM 18.03.14, 17:55
              no dokładnie! ( jak Mruwa)
          • ania-pat1 Re: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM 18.03.14, 18:11
            Może twój zawód okaże się atutem, mimo wszystko takie środowiska cechuje wyższa tolerancja dla inności.
    • kat198 Re: kolejna durna refleksja 16.03.14, 00:26
      portenho mogę cię trochę podpytać?
      Piasałaś, że twoje dziecko
      > moje funkcjonuje naprawde nieźle ale… tylko w przedszkolu albo z tata, al
      > bo ostatecznie z dziadkiem.Ze mna dziecko niestety funkcjonuje jak.. nie.. nie
      > ma do czego porownac. ze mna nie funkcjonuje.
      Możesz napisać co to znaczy czyli jak funkcjonuje? mówi, używa gestów lub w inny sposób komunikuje się? ile ma lat?
      Z tego co wiem od rodziców i terapeutów nasze dzieci funkcjonują lepiej i są grzeczniejsze przy mężczyznach z wyjątkiem tych którzy od początku dadzą sobie wejść na głowę.
      Nie wiem jakie miałaś wczesniej pasję i wykonywaną pracę ale czy nie dałoby się do nich wrócić w trakcie gdy dziecko jest w przedszkolu lub na zajęciach? Czy oprócz męża i dziadka jest jeszcze ktoś z kogo pomocy możesz skorzystać? Może można by poukładać plan dnia tak żebyś mogła wrócić do pracy?
      Kopiac mnie i wyslizgujac rzucac sie po jezdni gdy wysadzalam z samochodu.
      Czasem takie ataki są u dzieci które mają problemy z grzybami tj. candidie, wtedy jeszcze gorzej je okiełznać
      No i teraz po histerii 3 godzinnej nie mam juz pomyslu. Nie mam juz sily.
      Możesz napisać co robisz z dzieckiem podczas takiej histerii może uda się wymyślić coś co pomoże ci przetrwać takie ataki zwłaszcza w domu, na ulicy to już trudniej ale może coś wymyślimy jeśli podpowiesz co twoje dziecko lubi.
      Wraz z autyzmem z mojego zycia zniknelo dokladn
      > ie wszytsko , co sprawialo mi przyjemnosc: moja ukochana praca, moje pasje, zni
      > knelam tez ja. To pewnie brzmi idiotycznie, ale tak, zal mi siebie. Bo lubilam
      > siebie, i lubilam zyc. Od ponad dwoch lat zupelnie nie ma to juz sensu.
      Każda z nas ma takie myśli i dopóki nasze dzieci nie podrosną to będą te myśli do nas wracały.
      Wiem jak wygląda opieka nad dzieckiem autystycznym, moj syn ma prawie 4 latka i pewnie nie funkcjonuje nawet tak dobrze jak twoje dziecko. Ciągle rzuca się po ziemi,bije siebie i mnie ale najgorszy jest krzyk. Potrafi krzyczeć jakby był obdzierany ze skóry z byle powodu.
      Nie mam nawet tak dobrze jak ty żeby mieć męża koło siebie ani dziadków żeby choć na chwilę mnie zastąpili. Więc czasami po gorszym dniu syna kiedy po raz kolejny pokazuje jak mocno potrafi krzyczeć a ludzie , zwłaszcza kobiety dogadują, że to dziecko wychowywane bezstresowo to też nachodzą mnie czarne myśli, że już nie chcę kolejnego dnia. Tylko, że wtedy sobie przypominam jakiś dobry moment z całego tego chaosu, czy to coś co zrobił czy tylko jego spojrzenie na mnie i uśmiech skierowany do mnie i myślę, że jaki by nie był to nie mam prawa go zostawiać i żeby kiedyś się dowiedział,że był tak złym dzieckiem że nie mogłam z nim wytrzymać? Przecież to nie prawda, czy gdyby był tak zły to czy byłby ten uśmiechi te radosne spojrzenia? U twojego dziecka też je widzisz!
      Trzymaj się! Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka