szklanapulapka2
01.04.14, 13:09
Witajcie. Jestem mamą 9 letniego Adasia, który w kwietniu ub. roku miał zdiagnozowany autyzm w stopniu lekkim (najprawdopodobniej zespół Aspergera, chociaż nasz profesor - psychiatra z fundacji JAś i Małgosia twierdzi, ze nie ma takiej jednostki chorobowej jak zespół Aspergera, i tylko dlatego wpisał w orzeczeniu autyzm w stopniu lekkim). nie będę pisać dokładnie, czym się objawia ta choroba, bo doskonale to wiecie. Mój syn jest bardzo grzecznym, spokojnym i kulturalnym dzieckiem, choć jak akżdy ma swoje ataki agresji, boi się panicznie tłumu, ma kłopoty z odnalezieniem się w dużej grupie ludzi, bardzo chciałby mieć kolegę, niestety jest z tym problem, bo koledzy mu dokuczają i kompletnie nie są zainteresowani znajomoscia z kimś, kto może godzinami mówic o tym samym i nie toleruje zadnych zmian.
Obecnie stoję przed ogromnym dylematem. Adaś kończy w tym roku 3cią klasę. Mam wybór - albo puścic go dalej do szkoły podstawowej , w której jest teraz, albo... przenieść do nowootwartej szkoły katolickiej (państwowej, ale dopiero od tego roku jest nabór do klasy 4 i 1). Różnice miedzy szkołami sa takie, ze ta, w której Adaś jest teraz to wielki kilkuskrzydłowy moloch. Do tej pory dzieci z nauczania miały lekcje na jednym piętrze, w jednej klasie - jak to w nauczaniu. Teraz zacznie się kołomyja, bieganie po piętrach, skrzydłach szkoły, szukanie klas itd. Adaś troche się tego boi. Nie potrafi odczytywać jeszcze 3 cyfrowych liczb, a będzie musiał jakoś znaleźć klasę na zajęcia. Nie lubi tłumu, wpada w strach, jak ma iść sam do biblioteki, która jest w innym skrzydle budynku - zawsze pani z nim idzie albo wysyła koleżankę z nim. Klasę ma nieciekawą, dużo chamstwa itd., dokuczaja mu, bo za spokojny, ale tu wiem, ze ta klasa będzie rozdzielona od 4ej. ALE: w tej szkole ciagle cos sied zieje, są teatrzyki, wyjścia do kina, wyjazdy do teatru, na wycieczki klasowe - w tym roku ja z nim jeźdżę i z klasą, bo adaś tak czuje sie bezpieczniej, ale widze, zę już spokojie sam dałby radę), są koncerty charytatywne, koncerty filharmonii w domu młodzieży, konkursy. Szkoła jest wielka, ale piękna - czysta, ciepła, widna, przestronna z piekną sala gimnastyczną, boiskiem. No i druga opcja: w tym roku otwierają blisko nas (ale w sumie odległosc podobna do jednej i drugiej szkoły, tylko w innym keirunku) nową szkołe katolicką działającą pod patronatem stowarzyszenia Ojca Pio (szkoła mieści się w starym, zniszczonym budynku przypominającym typową stara kamienicę). Od 2012 r. już działa tam gimnazjum, a w tym roku powstała też pierwsza klasa liceum. Kiedy powstawało gimnazjum, naukę zaczynało 6 uczniów w jednej klasie. Teraz po 2 latach całe gimnazjum liczy 30 osób i są 3 klasy. Zalety tej szkoły, to to, ze jest mała, każde pietro do dyspozycji jednego ciągu nauczania. W tym roku jest też rekrutacja do 1ej klasy szkoły podstawowe i do 4 kl. szkoły podstawowej. Gimnazjum i liceum funkcjonują już swoim rytmem "dalej" po prostu. Nauczanie początkowe ma do dyspozycji jedno piętro, szkoła podstawowa drugie piętro, gimnazjum i liceum są też na osobnych piętrach (moze lepiej skrzydłach). Adaś byłby w klasie 4ej, która dopiero sie tworzy i od 2014 rk rozpocznie ciąg szkoły podstawowej. bardzo napaliłam sie na tę szkołę - bo syn ma zainteresowania religijne, jest ministrantem, a w tej szkole jest nacisk na szacunek dla drugiego człwoieka. teraz jednak nachodzą mnie coraz większe wątpliwości.
Obawiam się, ze dla Adasia, który i tak ma problemy z rozwojem psychospołecznym i z aklimatyzacją, będzie to oderwanie od rówieśników i zamkniecie w malutkim "klasztorze".Owszem, dla niego fajowo - bo nie trzeba chodzić po piętrach, szukać klas, malutka ilość dzieci - może sie zdarzyć, ze będzie ich 6, 10 albo nawet 4 - to przecież początek, jak byłam na rozmowie z dyrektorem 2 tyg. temu to było 1 podanie do 4ej klasy.
Tylko teraz, gdy emocje trochę opadły, zastanawiam się - no szkoła, nauka fajnie, bo indywidualne podejście itd., ale o innych "atrakcjach", to można sobie pomarzyć. Tutaj ma koncerty, filharmionię, wycieczki, tam? obiecują wyjazdy do sanktuariów i na pielgrzymki, ale właśnie mnie oswieciło... "jak? dla 4 (6) dzieci?"
albo jeździliby z gimnazjalistami, co dla mnie ejst poronionym pomysłem.
Poza tym... zwykły w-f. Niby jest sala gimnastyczna, i co? 4-6 dzieci na tej sali?
przecież nawet w zwykłego zbijaka nie da sie pograć, na druzyny podzielić....
no powiem szczerze, zę mam taki dylemat. nie wiem, co robić.
Poza tym boję się, że jeśli zamknę go w takich cieplarnianych warunkach, gdzie nie będzie musiał nawet klasy sobie znaleźć, to po wyjściu z takiej szkoły, zgubi sie w pierwszym lepszym sklepie, gdzie będą schody i konieczność znalezienia stoiska...
Głowa mi pęka i nie wiem, co robić...
Proszę, doradźcie, co byście zrobili na moim miejscu?