drop.s18
05.04.14, 11:41
mam małżeńskiego doła(( kłócimy się 24/7, o głupoty. Mój mąż zawsze był nerwowy, ale odkąd mamy diagnozę synka jest coraz gorzej, prawdopodobnie przez moje zdenerwowanie i zmęczenie, latanie od lekarza do lekarza, na terapię, do pracy. Po prostu wymiękam((
Im więcej czytam na temat autyzmu tym bardziej wydaje mi się, że mój mąż też ma zaburzenia ze spektrum- łatwo wpada w złość, wyłącza się z rozmów, ma bardzo wąskie zainteresowania (samochody), ciężko mu było utrzymać pracę, teraz ma własną działalność i całkiem nieźle mu idzie. Jako dziecko był niejadkiem, często chorował, nie był orłem w nauce, ma dysleksje i dysgrafię, był bity przez swoją mamę, ma nadpobudliwość ruchową, nie jest w stanie wysiedzieć chociaż bez machania nogą.
Najgorsze jest to że wszystko odbija sie na młodym, bo robi się nerwowy i agresywny, jak jesteśmy razem w domu to jest armagedon, jak zostajemy z nim sami to wszystko ok, nie mamy większych problemów wychowawczych.
Prosiłam już go nieraz żebyśmy poszli na terapię, ale wiecznie nie ma czasu, chociaż nie mówi nie. Już nie mam siły((( musiałam się wygadać