Dodaj do ulubionych

nie daje rady((

05.04.14, 11:41
mam małżeńskiego doła(( kłócimy się 24/7, o głupoty. Mój mąż zawsze był nerwowy, ale odkąd mamy diagnozę synka jest coraz gorzej, prawdopodobnie przez moje zdenerwowanie i zmęczenie, latanie od lekarza do lekarza, na terapię, do pracy. Po prostu wymiękam((
Im więcej czytam na temat autyzmu tym bardziej wydaje mi się, że mój mąż też ma zaburzenia ze spektrum- łatwo wpada w złość, wyłącza się z rozmów, ma bardzo wąskie zainteresowania (samochody), ciężko mu było utrzymać pracę, teraz ma własną działalność i całkiem nieźle mu idzie. Jako dziecko był niejadkiem, często chorował, nie był orłem w nauce, ma dysleksje i dysgrafię, był bity przez swoją mamę, ma nadpobudliwość ruchową, nie jest w stanie wysiedzieć chociaż bez machania nogą.
Najgorsze jest to że wszystko odbija sie na młodym, bo robi się nerwowy i agresywny, jak jesteśmy razem w domu to jest armagedon, jak zostajemy z nim sami to wszystko ok, nie mamy większych problemów wychowawczych.
Prosiłam już go nieraz żebyśmy poszli na terapię, ale wiecznie nie ma czasu, chociaż nie mówi nie. Już nie mam siły((( musiałam się wygadać
Obserwuj wątek
    • mamamada Re: nie daje rady(( 05.04.14, 13:33
      Drop.s18 nie wiem co Ci napisać, współczuję, takie kryzysy to chyba codzienność wielu par opiekujących się mniej lub bardziej niepełnosprawnym dzieckiem...
      A nie myślałaś, żeby iść na terapię sama? Pogadanie z sensownym psychologiem/ psychoterapeutą może Ci pomóc uporządkować myśli i emocje, może ułatwić nazwanie i wyartykułowanie, o co Ci chodzi, czego chcesz, czego masz dość, co chciałabyś spróbować zmienić.
      Wiesz, czasem wystarczy zmienić jeden element układanki, żeby całość zaczęła się układać według innych - niż dotychczasowe - wzorów. Ale podejmując taką decyzję trzeba się też liczyć z tym, że konsekwencje mogą być bardzo różne i nie wszystkie da się przewidzieć. A jak się już wyartykułuje "a" to bywa, że nie bardzo wiadomo co zrobić z "b", które się ciśnie na usta. Wiem o czym piszę :-)
      Pozdrawiam ciepło, życzę dużo sił i energii, I pomyślnych dla Was wszystkich rozwiązań.
    • eraz-lilipop Re: nie daje rady(( 05.04.14, 13:37
      Czyzbys mieszkala z moim mezem? ;) . Nic nie poradze bo sama nie wiem co z moim m zrobic.Pisze zebys wiedziala ze sama nie jestes z podobnym problemem.
      U nas totalny smutek dzisiaj, wczoraj odwiedzila nas sasiadka w wieku mlodego. I widok mlodego w porownaniu do sasiadki nas przytloczyl rak bardzo ze mamy cichy dzien.Moj m chodzi splakany a ja kolo niego na paluszkach nie odzywajac sie aby nie rozpetac wojny domowej. U nas temat autyzmu jest tematem tabu, m udaje ze wszystko jest ok a ja robie swoje placzac po nocach w poduszke. Namawialam m na psychologa bo depresja krazy nad nim ale on nie. pojdzie bo czubkiem nie jest. Tez nie daje rady, wiem ze musze cos zrobic ale nie wiem co.
      • drop.s18 Re: nie daje rady(( 05.04.14, 14:11
        to mój powiedział ze pójdzie, tylko dojść nie może)) ja mówię co mi na wątrobie leży, co jest źle, co jest dobrze, a on jakby jedno słyszał, i ja jedno słyszę, że on utrzymuje rodzinę(((
        Ja nie zarabiam rewelacyjnie, ale z mojej pensji opłacam rachunki, przedszkole i czasem na coś ekstra zostaje- to wpłacam na konto dla młodego na przyszłość. czuje się jak sprzątaczka i kucharka i czasem nie mam siły ani chęci na zabawę z młodym. Niunio nadrabia zaległości i co do diagnozy to wszyscy nie jesteśmy pewni, w zeszłym tyg byliśmy u psycholog pracującej z autystami i ona nie dostrzega cech autystycznych i mam już mętlik w głowie.
        Ja byłam kiedys taka jak ty eraz, teraz mówię co myslę i chyba stąd są awantury, bo już nie przemilczam((( i nie uspokajam. czasem mam ochote go spakować i wystawić za drzwi
        • mruwa9 Re: nie daje rady(( 05.04.14, 21:33
          postarajcie sie o opieke nad dzieckiem i pojdzcie z mezem na randke. Chocby zwykly spacer, zeby pogadac na spokojnie. Hasla-tabu: "a bo ty zawsze.."."a bo ty nigdy.."
          Sugerowalabym wyslanie meza na diagnostyke samego siebie: czy sa zespoly zajmujace sie dianozowaniem doroslych pod katem spektrum autyzmu?
          Jesli twoje podejrzenia sie potwierdza, uzyskacie odpowiedz na wiele pytan (zachowanie meza nie musi byc wylacznie jego wina, jego zla wola) oraz mozliwosci pomocy.
          Jesli maz nie potrafi dojsc na terapie, moze zaproponuj pomoc w umowieniu terminu wizyty?
          Wiem, ze to dorosly czlowiek i ze spakowanie walizek wydaje sie najprostszym rozwiazaniem, ale ten wozek jednak latwiej pchac we dwoje IMHO...dlatego warto powalczyc, zamiast oddac pole walkowerem.
        • 30.iwona Re: nie daje rady(( 05.04.14, 21:42
          U mnie jest podobnie jak u Ciebie. Syn ma ZA i mój mąż też ma ZA (nie zdjagnozowane, ale to pewne). W trakcie diagnozy Młodego jak czytaliśmy o autyzmie/ZA to bardzo wiele pasowało do mojego męża i to on pierwszy stwierdził, że coś w tym jest. Świadomość tego pomogła mu bardzo w pracy i nie tylko. U nas diagnoza syna uratowała chyba nasze małżeństwo, bo dopiero teraz zaczynam rozumieć męża. Wcześniej myślałam, że jest złośliwy, nieogarnięty trochę zakręcony, nigdy niczego się nie domyśla, nie trybi wielu żartów itp., a teraz wiem dlaczego i jest mi z tym łatwiej. W stosunku do męż postępuje podobnie jak do syna: stosuję krótkie komunikaty, jak do niego coś mówię to proszę żeby na mnie patrzył itp. , czasem bywa nawet śmiesznie bo mieszkając z dwoma ZA zastanawiam się często czy i ja nie mam jakiś zaburzeń ze spektrum.
    • twins00 Re: nie daje rady(( 05.04.14, 21:41
      A ja myślę, że oboje musicie sobie dać czas na oswojenie się z diagnozą i życiem z terapiami. Niepewność, niedowierzanie, zaprzeczanie powoduje łatwą irytacje, złość, nerwowość. Każde z Was musi samo w sobie wszystko przetrawić. Dajcie sobie trochę taryfy ulgowej. A Ty musisz postarać się odsapnąć i przestać cały czas myśleć tylko o dziecku, oderwij myśli od tego co dziecku jest i powróćcie do tego co kiedyś sprawiało Wam wspólną przyjemność, do cieszenia się wspólnym życiem.
    • rycerzowa Re: nie daje rady(( 05.04.14, 23:31
      drop.s18 napisał(a):

      >
      > Im więcej czytam na temat autyzmu tym bardziej wydaje mi się, że mój mąż też ma
      > zaburzenia ze spektrum

      A jednak poradził sobie - skończył szkołę, ma pracę, założył rodzinę.
      A teraz wyobraź sobie przyszłość - żona twego syna chce mu wystawić walizki, gdyż on nie od razu poradził sobie z sytuacją, która go przerosła.
    • xseniaw Re: nie daje rady(( 06.04.14, 21:49
      Tu aż się narzuca hasło "brak komunikacji". Czy wam nigdy nie przyszło do głowy, że wasi mężowie mogą się czuć winni, bo mają TAKIE dziecko? Że mogą myśleć, że z nimi jest coś nie tak, bo syn czy córka ma ZA? Faceci to dziwne stworzenia, które reagują agresja na każdą wzmiankę, lub aluzję, że coś jest ich winą. Robicie im awantury, bo same jesteście zmęczone ciągłymi wizytami u lekarzy i terapiami, ale czy to ich wina?
      Mój mąż nienawidzi jak ktoś na niego wrzeszczy (pozostałość po teściowej). Gdy zdarzyło mi się na niego nawrzeszczeć, potrafił się tydzień do mnie nie odzywać. I nie ważne było czy mam rację czy nie. Może spróbowałybyście nie wrzeszczeć na nich? Spróbować spokojnie porozmawiać. A jak się nie da, to napiszcie list, w którym napiszecie wszystko, o co wam chodzi. W liście można na spokojnie wytłumaczyć o co wam chodzi. Jaki macie problem i czego oczekujecie od męża. Zastanówcie się też czy na prawdę warto robić kosmiczną awanturę o drobnostki. Czy warto denerwować się, wkurzać i wrzeszczeć o coś małego, typu nie wyniesione śmieci? Może warto przemyśleć o co wam tak naprawdę chodzi? Co chcecie uzyskać? I może warto by było czasem posłuchać co wasi mężowie mają do powiedzenia. BEZ NERWÓW. Bo nerwy nie pomagają ani wam, ani waszym mężom, ani waszym dzieciom.
      A gdy czujecie zdenerwowanie to policzyć do 10, wyjść z pokoju, lub zrobić 10 głębokich wdechów. Może to i śmieszne, ale pomaga.
      • yadrall Re: nie daje rady(( 06.04.14, 22:42
        Jasne, kolo Pana Meza nalezy chodzic po cichutku i delikatnie coby czasem ich nie urazic. A juz wrzasnac o niewywalone smieci to zupelnie nie wolno,bo to blachostka i sama sie zrobi... O,a jeszcze lepiej to na wszelki wypadek nic od nich nie chciec-wtedy nie bedzie w domu klotni.
        Tylko co zrobic jak to Pan Maz zaczyna na nas wrzeszczec i miec pretensje o np. nie umyte butelki po mleku?

        U nas tez jest zle :( Chlopaki,a mam dwoch niepelnosprawnych, daja popalic tak,ze czasem zastanawiam sie jak dlugo jeszcze dam rade, na ile sil mi starczy...
        A maz? Maz potrafi zrobic karczemna awanture o to,ze on NIE MIAL w planach zaprowadzic syna do przedszkola. Szkoda,ze nie zapytal co ja mam w planach? Najwzniejsze,ze on nie mial tego w planach... Zdecydowanie wg zasady-kobieta MUSI,a facet MOZE...
        I ja tez coraz czesciej sie zastanawiam czy moj maz nie ma ZA. Kazda, nawet najmniejsza zmiana w JEGO planach powoduje awanture zupelnie nie wspolmierna do przyczyny, komunikacji-brak. Nie raz cos mu mowie,a potem sie okazuje,ze on nic nie wie... On rozmawia-owszem,ale TYLKO o tym co JEGO interesuje. Jezeli ja zaczynam jakis temat to po dwoch zdaniach, nie z gruszki ni z pietruszki zmienia temat na cos co jego interesuje i tyle jest rozmowy. Zainteresowania-jednostronne. Fakt-echolali brak :)
        Ale juz wybiorczosc pokarmowa to i owszem-jest.
        Siedzi na kompie i caly czas musi choc noga ruszac...

        Ogolnie-autorko watku-nie wiem czy Cie pocieszy,ale nie tylko u Ciebie w domu jest tak do d..y i masz chec P. Meza wywalic za drzwi. Ja swojego tez mam ochote wyslac do ... mamusi-jego oczywiscie. Moze byloby latwiej? Sama nie wiem...
        • marektatojakuba Re: nie daje rady(( 06.04.14, 23:00
          Po co ci ten mąż jak taki beznadziejny. Weź się po prostu rozwiedź.
        • xseniaw Re: nie daje rady(( 07.04.14, 07:42
          Yadrall nie wkurzaj się, ale jesteś tak naładowana agresją i nerwami, że zaczynam się martwić o twoje dzieci. Nerwy niczego nie rozwiążą, a tylko wszystko pokomplikują. Wierz mi, 8 lat żyłam w ciągłych awanturach i nic dobrego z tego nie przyszło.
          Owszem możesz się wściekać, rzucać i mieć pretensje do męża, do dzieci i do całego świata, ale nic tym nie osiągniesz, poza wydaniem resztek energii na wrzaski. Piszesz, że mąż najprawdopodobniej też ma ZA. To zacznij go tak traktować. A gdy na ciebie wrzeszczy, to się nie odzywaj. Poczekaj aż skończy i zapytaj go czy skończył wrzeszczeć, bo chciałabyś coś ustalić. Na spokojnie. Wiem, że to nie będzie łatwe. Sama zagryzałam policzki do krwi by tylko się nie odezwać, bo wiedziałam, że jak tylko zacznę, to od razu będę krzyczeć. 10 głębokich oddechów i na spokojnie przekaż mu to, co chcesz.
          No chyba, że nie chcesz się z nim dalej męczyć, to wtedy go wywal za drzwi i z głowy. Ale z dziećmi to już tak niestety nie zrobisz.
          • yadrall Re: nie daje rady(( 07.04.14, 11:38
            Agresja i nerwy w moim poscie? Zartujesz? Chyba nie mialas okazji spotkac sie ani z jednym ani z drugim. A moim dzieciom nic nie grozi,bez obaw,wiec wyluzuj-masz dosc wlasnych problemow.

            Jedynie mnie wkurza jak ktos kaze kobiecie nie dosc,ze sie bez mrugniecia okiem zajmowac sie "niestandardowymi" dziecmi to jeszcze chodzic na paluszkach w kolo meza,bo przeciez on moze czuc sie winny,ze ma "takie" dzieci. A w przerwach gotowac, sprzatac, robic zakupy i wynosic smieci-wszystko z radoscia i usmiechem na ustach... Bo on taki biedny,a ona to zolza... Jasne :(

            Sorry,ale dla mnie dzieci maja dwoje rodzicow i razem powinni stawiac czolo trudnoscia jakie spotykaja ich na drodze wychowania dzieci. I zupelnie nie wiem dlaczego ma byc taryfa ulgowa dla meza/ojca.
            AHA! I zdecydowanie jestem ostatnia osoba do wrzesczenia. Owszem czasem rykne,ale jest to bardzo sporadyczne i naprawde to duzo energi wkladam w to,zeby w naszym domu bylo spokojnie, poukladane (w sensie organizacyjnym), zeby zaspokoic potrzeby WSZYSTKICH domownikow. I chyba najwiekszym moim problemem jest to,ze zapomniam w tym calym kolowrocie o sobie :(
            • marektatojakuba Re: nie daje rady(( 07.04.14, 12:10
              yadrall napisała:

              > Jedynie mnie wkurza jak ktos kaze kobiecie nie dosc,ze sie bez mrugniecia okiem
              > zajmowac sie "niestandardowymi" dziecmi to jeszcze chodzic na paluszkach w kol
              > o meza,bo przeciez on moze czuc sie winny,ze ma "takie" dzieci.

              Weź już nie przesadzaj. Nikt Ci nie karze "chodzić wokół męża na paluszkach". Jesteś sfrustrowana do czego masz prawo, ale nie obwiniaj za to męża. Może on też jest przygnieciony ciężarem pecha/szczęścia w postaci dziecka z ASD, które Wam się trafiło? To że nie reaguje tak samo jak Ty, to nie znaczy, że problem dla niego nie istnieje. Nie czujesz z jego strony wsparcia, albo masz inne zastrzeżenia, to nazwij sprawę po imieniu, a nie rób z niego totalnego zera. Nie znam ani Ciebie, ani Twojego męża, więc to co napisałem to nie jest żadna broń Boże ocena, ale tylko moje odczucie. Nie można wykluczyć, że wyszłaś za nieodpowiedniego faceta, ale w takim razie oszczędź mu męki i się rozwiedź. Tak, tak - Ty jemu oszczędź męki, w końcu to Ty popełniłaś błąd mówiąc sakramentalne tak.


              > A w przerwach
              > gotowac, sprzatac, robic zakupy i wynosic smieci-wszystko z radoscia i usmieche
              > m na ustach... Bo on taki biedny,a ona to zolza... Jasne :(

              No proszę Cię, miliony kobiet w naszym kraju to robią. Nie wszystkie z radością i uśmiechem na ustach, ale robią. Ty byś chciała, żeby to wszystko robił mąż? No jasne: w dzień, żeby był bogatym biznesmenem z zasobnym kontem, ale tylko tak do 16:00, żeby zdążył odebrać dzieci z przedszkola i szkoły oraz ugotować obiad i posprzątać w domu. Wieczorem żeby był poetą, który zabierze na kolację/spacer i będzie mówił wierszem. W nocy ma być maczo i super kochankiem, a międzyczasie (a w weekendy to już na pewno) super ojcem. Śmieci wyrzuci dyskretnie gdy będziesz u kosmetyczki. Podejrzewam, że większość kobiet chciałaby żeby było mniej więcej w ten sposób. Problem w tym, że po pierwsze takich facetów nie ma, a po drugie doba jest za krótka, aby wszystkie rodzinne obowiązki zrealizowała jedna osoba.

              > Sorry,ale dla mnie dzieci maja dwoje rodzicow i razem powinni stawiac czolo tru
              > dnoscia jakie spotykaja ich na drodze wychowania dzieci. I zupelnie nie wiem dl
              > aczego ma byc taryfa ulgowa dla meza/ojca.

              Masz rację. Ale czy jesteś pewna, że on oczekuje taryfy ulgowej? Może po prostu nie wie co ma robić? Stereotyp mówi, że faceci są prości i trzeba im wprost artykułować swoje oczekiwania. Może bez zagadek, dąsów i innych fochów, tylko po prostu - Ty robisz to, a ja tamto. Jak próbowałaś i nie działa, to rada jest ta sama - rozwiedź się, albo zaakceptuj i nie narzekaj.

              > I chyba najwiekszym moim problemem jest to,ze za
              > pomniam w tym calym kolowrocie o sobie :(

              Ależ skąd. Właśnie sobie przypomniałaś o sobie. Tyle tylko, że użalanie się nad sobą i szukanie przyczyny w mężu nic nie zmieni. Jak się dotąd nie domyślił, to się raczej nie domyśli. Albo mu powiedz wprost i bądź konsekwentna egzekwując podział obowiązków, albo przestań biednemu chłopu zatruwać życie.
              • rozalia7 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 12:49

                markutatojakuba ,jakbym czytała swojego męża ,super to wszystko nazwałeś . Chyba to jest problem naszych czasów ,ze kobiety sobie wymażą jaki ma być mąż,znam i nie jeden przypadek ,,,Generalnie prawda stoi po środku,nie jest jak że ktoś niewinny ,a ten mąż to beznadziejny ( w końcu jakieś zalety mieli skoro My takie "mądre",przewidujące ,skoro wybrałyśmy sobie na mężów .
                Nie zgadzam się z tym by nagle wszyscy mężowie naszych dzieci mieli autyzm ,może trzeba przyjrzeć się sobie ??
                • twins00 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 13:27
                  rozalia7 napisała:

                  >
                  > ,,,Generalnie prawda stoi po środku,nie jest jak że ktoś
                  > niewinny ,a ten mąż to beznadziejny ( w końcu jakieś zalety mieli skoro My taki
                  > e "mądre",przewidujące ,skoro wybrałyśmy sobie na mężów .
                  Ale ludzie się zmieniają, przestają się starać, robią się wygodni, łatwo przerzucają obowiązki na innych, wracają nawyki z czasów przedmałżeńskich, zamykają się w sobie. Miałam tak z pierwszym mężem, po urodzeniu dziecka stopniowo przestał wykonywać wszystkie obowiązki, a tych związanych z dzieckiem wcale nie podjął. Twierdził, że ja mam łatwiej, bo mam siedzącą pracę, a on fizyczną, jest zmęczony, musi odpocząć, więc nic nie będzie robił. Wg niego dziecko nie musiało jeść obiadu, wyjść na dwór, jak ryczy to niech ryczy, po co chodzić na zebranie do przedszkola, po co dziecku nowe buty. Po pięciu latach miałam dość, a dziecko zdrowe było. Na szczęście drugiego męża lepiej wybrałam i teraz nie mam takich problemów. Mamy podział obowiązków, chociaż on dużo pracuje, a ja jestem w domu nie ma tak, że po powrocie nic nie robi. Sam z siebie wie i widzi ile jest rzeczy do zrobienia przy dziecku i w domu. Nie trzeba go o nic prosić, po prostu sam chce brać udział w życiu domowym, nie wykręca się zmęczeniem, bo ja też jestem tak samo zmęczona po całym dniu.

              • xseniaw Re: nie daje rady(( 07.04.14, 12:52
                Marku no dokładnie z ust mi to wyjąłeś :D A raczej z palców ;)
                Yadrall po pierwsze to nikt ci niczego nie każe, ty tak samo jak twój mąż możesz, nic nie musisz. Kwestia tylko twojego sumienia, czy możesz sobie odpuścić czy nie.
                yadrall napisała:
                > A moim dzieciom nic nie grozi,bez obaw,wiec wyluzuj-masz dosc wlasnych problemow.
                Spokojnie wiem, że twoim dzieciom nic nie grozi, nie musisz na mnie napadać. A własne problemy rozwiązuję od razu, żeby się nie namnożyły.

                > Sorry,ale dla mnie dzieci maja dwoje rodzicow i razem powinni stawiac czolo tru
                > dnoscia jakie spotykaja ich na drodze wychowania dzieci. I zupelnie nie wiem dl
                > aczego ma byc taryfa ulgowa dla meza/ojca.

                Masz 100% rację. Nie ma być taryfy ulgowej dla męża. On tak samo jak ty powinien przejąć część obowiązków, ale musisz z nim ustalić jakie to będą obowiązki i kiedy. On na pewno sam się tego nie domyśli, trzeba mu to pokazać i ustalić. Wrzaskami, czy też pretensjami nic nie osiągniesz. Zastanów się też czy gdyby ktoś od ciebie wymagał czegokolwiek w ten sam sposób jak ty od męża to czy ty byś to zrobiła? Wiem, że gdy człowiek ma dość życia, to nie zwraca uwagi na odczucia innych ludzi, ale może warto czasem zastanowić się jak ciebie odbiera ta druga strona.
                Ja nie piszę tego by ciebie wkurzyć, albo wytknąć ci jakiekolwiek błędy. Daję ci tylko rady, jak sobie radzić w sytuacji, kiedy masz wszystkiego dość. Możesz spróbować się do nich zastosować, albo możesz je olać, bo sama wiesz lepiej. To twoja i tylko twoja decyzja. Ja na pewno nie mam zamiaru zmuszać cię do czegokolwiek. Daleka też jestem od oceniania kogokolwiek.
                I wierzę, że zajmowanie się dwójką dzieci jest męczące (sama mam dwóch synów w tym jeden z ZA).

                > I chyba najwiekszym moim problemem jest to,ze zapomniam w tym calym kolowrocie o sobie :(
                TO JEST KOLOSALNY PROBLEM. W całym tym zwariowanym życiu nie można zapominać o sobie. Ja też przez to przeszłam. Nie miałam w ogóle czasu dla siebie. To też trzeba ustalić z mężem. Też chciałam być dobrą matką, żoną i kochanką. Ale chyba tylko święte dają radę temu sprostać. By być dobrym człowiekiem musisz też mieć trochę czasu dla siebie. Ustal, że w jeden dzień w tygodniu ty masz wieczór dla siebie. Mąż też niech ma jeden wieczór dla siebie i zobaczysz, że będzie lepiej. Tego ci naprawdę życzę :)
                • yadrall Re: nie daje rady(( 07.04.14, 13:44
                  Z tego co mi sie wydaje to watek nie mial byc o mnie i moim malzenstwie,a o autorce tematu. Ja swoje odczucia/doswiadczenia opisalam,zeby jej uswiadomoc,ze nie tylko w jej domu jest do d..y,a takich domow jest cala masa. Tyle,ze kazdy kto sie odwarzy napisac: u mnie tez nie jest super i hiper-od razu dostaje stek porad oderwanych od rzeczywistosci, zupelnie nie majacych szans na powodzenie...
                  No,ale na forum wszyscy maja super mezow, cudowne dzieci, zadnych problemow itp. Ciekawe skad w takim razi tak rozny jest swiat w kolo nas od swiata na forum...

                  Ps. od mojego meza nie oczekuje,ze bedzie idealem, oczekuje,ze bedzie partnerem w wychowaniu naszych dzieci-tylko i az tyle.
                  • rozalia7 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 14:34
                    może,jak podejdziesz do tego ze spokojem będzie łatwiej ...czasy są trudne dla wszystkich i każdego trzeba zrozumieć .Ja zrozumiałam jak mąż ma cięzką pracę jak zobaczyłam ją od środka ,(bo nie wydaje się ,patrząc z boku ),ze to co robi jest czasami ponad siły .Z partnerem trzeba rozmawiać ,by nim się stał ;-)
                  • xseniaw Re: nie daje rady(( 08.04.14, 12:47
                    > Z tego co mi sie wydaje to watek nie mial byc o mnie i moim malzenstwie,a o autorce tematu.
                    Ale w tym wątku się wypowiedziałaś, więc chyba mam prawo odnieść się też do twojego postu? Z tego co wiem to w Polsce jest wolność wypowiedzi.

                    > Tyle,ze kazdy kto sie odwarzy napisac: u mnie tez nie jest super i hiper-od razu dostaje stek porad oderwanych od rzeczywistosci, zupelnie nie majacych szans na powodzenie...

                    Oderwanych od rzeczywistości? Teraz mnie chyba obraziłaś. Nie jestem oderwana od rzeczywistości, a rady które daję stosowałam na własnym małżeństwie, więc mam wypróbowane. Każdy człowiek jest inny, na różnych ludzi działają różne metody. Te, co podaję działały na mojego męża, na twojego czy innych nie muszą. Ale wygodniej mieć pretensję do męża, świata, ludzi i forum niż poszukać problemów w sobie. I jak możesz skreślać jakąkolwiek radę skoro jej nawet nie spróbowałaś??

                    > No,ale na forum wszyscy maja super mezow, cudowne dzieci, zadnych problemow itp.

                    Prawie w każdej rodzinie są jakieś problemy. I czy nie uważasz, że właśnie po to jest forum? Po to by poszukać porad, jak dawać sobie radę w tym życiu? Skoro ty tego nie potrzebujesz, bo sama "wiesz najlepiej", to jeszcze nie oznacza, że dawane tu rady nikomu się nie przydadzą.
              • semihora Re: nie daje rady(( 12.04.14, 08:02
                > drugie doba jest za krótka, aby >wszystkie rodzinne obowiązki >zrealizowała jedna osoba

                Miliony kobiet to robią, łącząc z pracą zawodową, a jakiś facecik nie da rady i nie wolno mu na ten temat słowa powiedzieć?

                Jasne, kobiety muszą być perfekcyjne, kucharka, dama i dziwka w jednym, a na dodatek idealna matka. Facet może tylko chodzić do pracy i się jeszcze tym faktem frustrować, dzieci i dom to już nie jego brocha.
    • marektatojakuba Re: nie daje rady(( 06.04.14, 22:58
      Kobiety-matki często tak mają, że zapominają, że to nie za dziecko wychodziły za mąż.
      • rozalia7 Re: nie daje rady(( 06.04.14, 23:30
        Musimy juz teraz się starać , robić wszystko by się nie stało ;-)
      • twins00 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 13:30
        marektatojakuba napisał:

        > Kobiety-matki często tak mają, że zapominają, że to nie za dziecko wychodziły z
        > a mąż.
        A co jeśli to mąż sprowadza żonę do roli wyłącznie matki i robota domowego? Jeśli sam zrzuca na żonę wszystkie obowiązki domowe i dziecięce, jak ona ma mieć czas, siły, dobre samopoczucie by się zająć mężem?
        • marektatojakuba Re: nie daje rady(( 07.04.14, 13:34
          A co ma piernik do wiatraka?
          • drop.s18 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 18:57
            robiłam 10 wdechów, do czasu działało)))) teraz moja cierpliwośc jest na wyczerpaniu, rok nie byłam u fryzjera, bo albo nie ma kiedy, albo nie ma za co(( i jak słysze od niego że jak idę na 2 zmianę to mam chwile dla siebie, to mam wrażenie że z księżyca się urwał i nie wie ile zajmuje sprzątanie, gotowanie i zakupy i że czasem czasu mi nie starcza na to)))
            któraś z was napisała, co by było gdyby zona mojego synka kopnęła go w tyłek- tyle że ona wiedziałaby jaką ma diagnozę, a ja nie wiedziałam. w ogóle mam pecha do facetów i tyle- jeden mamusiowy synek, drugi alkoholik .... jestem ciekawa co wam obiecywali i mówili męzowie przed ślubem, bo jak mój się do mnie wprowadzał to mówił że jest samowystarczalny, że uprasuje, ugotuje))))) a teraz sie pyta jak sie makaron gotuje)))))
            • eraz-lilipop Re: nie daje rady(( 07.04.14, 19:56
              Sama takiego wybralam ( 17 lat temu a po 30 jestem ;). ) . Ludzie sie zmieniaja ja sie zmienilam i moj maz przez ten czas.Nie ma co zalowac wyborow bo przeciez gdyby nie ten maz to bym nie miala moich najcudowniejszych dzieciakow. Moj m nie umie rozmawiac , uwaza ze powinnam sie domyslic tego co mu w glowie siedzi. Wiec rozmowa tutaj za duzo nie zmieni, bo to bede ja mowila a on bedzie odbieral to jako atak. Jestem zmeczona, w czasie kiedy innosc synka wyplynela na wierzch nazbieraly nam sie tez inne problemy i ja sama ze wszystkim nie daje rady ( i nie chodzi tu o wynoszenie smieci) . Moj m uwaza ze jestem silna psychicznie i nic mnie nie zlamie , on uwaza sie za slabego i tutaj stany depresyjne ( olewanie wszystkiego) tlumaczone sa przez niego tym ze on ma prawo no bo taki nieporadny jest. Widze tutaj duzo bledow tesciowej w wychowywaniu syna, ale on juz jest przeciez dorosly i czas dorosnac tymbardziej ze czas leci do przodu.
              Czesto czuje sie jak samotna matka z mezem tylko na papierze.
              Pare razy bylam u psychologa, mialam czas na wygadanie sie.Psycholozka poradzila mi zadbac o. siebie, znalesc prace i nie wmawiac sobie ze dan ze wszystkim rade sama, bo nie musze, bo jestem tylko czlowiekiem.
              • xseniaw Re: nie daje rady(( 08.04.14, 12:53
                > nie wmawiac sobie ze dan ze wszystkim rade sama, bo nie musze, bo jestem tylko człowiekiem
                Świetnie to napisałaś. Każdy, czy każda z nas jest tylko człowiekiem, nie robotem, tylko człowiekiem, który po to by pracować wydajniej potrzebuje też odpoczynku. Dlatego tak ważne jest by mieć tą chwilę dla siebie. Wtedy naładowujemy akumulatory naszej wewnętrznej energii. A to ona daje nam siłę by wychować nasze dzieci, sprzątać, gotować i pracować.
            • rozalia7 Re: nie daje rady(( 07.04.14, 21:51
              nic nie obiecywał
            • twins00 Re: nie daje rady(( 09.04.14, 12:50
              drop.s18 napisał(a):

              jestem ciekawa
              > co wam obiecywali i mówili męzowie przed ślubem, bo jak mój się do mnie wprowad
              > zał to mówił że jest samowystarczalny, że uprasuje, ugotuje))))) a teraz sie py
              > ta jak sie makaron gotuje)))))
              Facetów jest mniej niż kobiet, do tego oni byli wychowywani inaczej, w duchu możesz pomóc, ale nie musisz umieć, bo mama, babcia, siostra zrobią to za ciebie szybciej. Dlatego nie każdej kobiecie trafi się fajny egzemplarz:) Współczuję Ci, bo wiem jak to jest kiedy z drugiej strony nie ma kompletnie zrozumienia, że nic się samo nie zrobi i nie da się dogadać.
              Mój pierwszy mąż mieszkał z rodzicami przede mną i chociaż pracował na siebie, miał wszystko zrobione przez mamę (ona pracował wtedy, ale jak miała dzieci w szkole jeszcze to nie pracowała - trzech synów i męża obsługiwała w pełni). Uczyłam go wszystkich prac domowych, jedynie z gotowaniem skapitulowałam. Zanim się zaręczyliśmy wszystko umiał, dziecko chciał mieć bardzo, miał się zajmować, chodzić na spacerki (specjalnie sobie wózek sprawił taki jak chciał), a jak się córka urodziła tylko mu przeszkadzała, do tego odeszła mu ochota na obowiązki domowe. Drugi mąż od 19 rż mieszkał sam z dala od rodziny, sam się utrzymywał w obcym mieście i do tego studiował zaocznie, miał mało czasu i mało kasy, musiał się nauczyć wszystko robić sam szybko i tanio. Jak go poznałam mieszkał sam, ale miał syna z poprzedniego małżeństwa. Dokładnie go obserwowałam, jaki ma stosunek do domu, co z dzieckiem robi. Wiedziałam, że on wie na co się pisze, decydując się na kolejne dziecko. Od początku mieliśmy podział obowiązków. On ma prostu inne spojrzenie, są rzeczy do zrobienia i trzeba je zrobić, im sprawniej tym lepiej, nie traktuje prac domowych jako katorgi, nie twierdzi że ja powinnam bo jestem kobietą.
              • drop.s18 Re: nie daje rady(( 09.04.14, 13:39
                mnie mój wkurza tekstem, że "coś się zrobi"))) samo niestety się jakoś nie chce samo zrobić. Jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem to bardzo mi pomagał, łącznie ze wstawaniem w nocy, nie lubi chodzić na spacery i od azu powiedział że nie będzie (na plac zabaw a i owszem).
                Niestety sam z siebie pewnych rzeczy nie widzi np ze trzeba odkurzyć i jak mu nie powiem że trzeba to nie zrobi(((
                • twins00 Re: nie daje rady(( 11.04.14, 21:16
                  drop.s18 napisał(a):


                  > Niestety sam z siebie pewnych rzeczy nie widzi np ze trzeba odkurzyć i jak mu n
                  > ie powiem że trzeba to nie zrobi(((
                  Tak ma wielu facetów, akurat mój mąż nie, ale naprawdę bardzo wielu robi tylko to co żona pokaże albo co wcześniej ustalili.
                  Pracujesz na zmiany, a mąż? Możecie na jakiś czas na próbę stworzyć sobie grafik obowiązków dla każdego z Was osobno (Ty odpowiadasz za obowiązek A, B i C, on za D, E i F i każdy pilnuje swojej działki) i na każdy tydzień osobno w zależności na jaką zmianę pracujesz.
    • rena.k Re: nie daje rady(( 11.04.14, 10:57
      Doskonale Cię rozumiem. Gdy zauwazyłam pierwsze cechy autystyczne u syna, to mąż uznał, że jest to efekt wychowania (mojego, on się raczej nie angażował). Uważał tak do 6 roku życia dziecka zresztą, dopiero wychowawczyni syna zwróciła mu uwage, że problem jest większy. Syn ma obecnie 8,5 roku, raczej większość niepokojących zachowań raczej minęło, mąż obecnie uważa, że żadnego autyzmu nie było, syn jest indywidualistą ;) Przynajmniej nie twierdzi już, że to moja wina ;)
      Mąż ma jak najbardziej cechy autystyczne, plus patologiczne dzieciństwo i złe wzorce.
      Dlaczego się nie rozwiodłam? Cechy autystyczne u dziecka zaczęły być widoczne w momencie dużych zmian w naszym życiu. Nie chciałam dziecku znowu burzyć swiata. Rozwód musiał by być związany z przeprowadzką do innej miejscowości.
      Obecnie staramy się (oboje, może nawet mąż bardziej) wszystko odbudować. Ja też chcę, żeby było ok, ale zdaję sobie sprawę z ograniczeń i z tego, że on na pewne rzeczy patrzy inaczej niż ja i pełnego zrozumienia w związku to mieć raczej nie będe nigdy;)
    • rycerzowa Re: nie daje rady(( 11.04.14, 11:59
      drop.s18 napisał(a):


      > któraś z was napisała, co by było gdyby zona mojego synka kopnęła go w tyłek- t
      > yle że ona wiedziałaby jaką ma diagnozę

      Drop, nie sądzisz chyba, że syn będzie machał każdej dziewczynie papierkiem z diagnozą, a to wszystko z przesłaniem - "bądź wyrozumiała, a skoro za mnie wyjdziesz, to widziały gały co brały, więc bez wymagań, proszę".
      Nie - chłopak idzie do przodu, terapia powinna pomóc, najprawdopodobniej będzie zwyczajnym chłopakiem. Jeśli się ożeni, będzie znaczyło, że jest zwyczajny, z wadami i zaletami, dziwactwami, jak każdy, ze swoim widzeniem świata, jak każdy.

      Nie będę pisać o obowiązkach domowych mężów, bo to powinno być ustalone i wdrożone od początku związku, na długo przed urodzeniem dziecka. Jeśli kobieta najpierw w pełni obsługuje męża, robi wszystko, a potem nagle żąda współdziałania, bo jest dziecko, w dodatku wymagające - to niech się nie dziwi, że to się raczej nie uda.

      Mnie chodzi o to, że mając dziecko z cechami autystycznymi, wiedząc, że różnie można widzieć świat, nie wyciągamy z tego ogólnych wniosków, nie przenosimy tego widzenia na innych.
      Ciągle w każdym nieodpowiednim zachowaniu ludzi dopatrujemy się złej woli.

      Nasze dziecko nie jest "głupie i niegrzeczne", chociaż czasem tak się zachowuje.
      Inni ludzie niekoniecznie są głupi, egoistyczni i chamscy, gdy zachowują się niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. (W pewnych granicach, oczywiście, bo pewne zachowania są naprawdę głupie, egoistyczne i chamskie).

      Jasne, że nie można traktować dorosłych, jak dzieci.
      Ale niekoniecznie za nieodpowiednią postawą innego człowieka stoi zła wola.
      Tylko inne widzenia świata, czasem wynikające z cech autystycznych (wiele osób je ma), czasem z płci, czasem z wychowania, charakteru, etc.

      Jeśli ci zależy, trzeba znaleźć drogę do tego drugiego człowieka. Do tego niepotrzebna jest diagnoza, tylko świadomość, że ten ktoś jest inny, inaczej myśli, inaczej czuje, inaczej cierpi, nawet jeśli to robi jak najbardziej "neurotypowo".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka