iki2007 11.06.15, 11:20 szczepionkach z rtęcią i efektach odtruwania dzieci z rtęci, ponoć cofają autyzm może kogoś z Państaw zainteresuje www.youtube.com/watch?v=T3rfW30AOZE&feature=youtu.be Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tijgertje Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęcią, 11.06.15, 14:43 PONOC to wlasciwe slowo w tym miejscu. Autyzm nie ma nic wspolnego z zatruciem rtecia. To 2 zupelnie inne rzeczy. To tak samo, jakby standardowo leczyc wymioty pigulkami antykoncepcyjnymi: w koncu objawy w ciazy sa takie same. Odpowiedz Link
marika012 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęcią, 12.06.15, 13:38 >Autyzm nie ma nic wspolnego z zatruciem rtecia. Tego nie wiadomo, znamy tylko oficjalne stanowisko środowiska medycznego, które nijak może się mieć do rzeczywistości. To, że w Twoim przypadku autyzm w rodzinie jest dziedziczny to nie znaczy że nie mogą istnieć inne czynniki wywołujące go. Mojemu synowi szczepionki strasznie zaszkodziły i nie mam na myśli autyzmu ale czy nie miały i na to wpływu może się kiedyś wyjaśni. Odpowiedz Link
tijgertje Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 12.06.15, 13:57 Autyscie wszystko moze zaszkodzic. Jestes pewna, ze w szczepionkach twojego syna akurat byla rtec (malo prawdopodobne obecnie) i to akurat ona jest winna? Zatrucie rtecia w polaczeniu z autyzmem to tylko pobozne zyczenia rodzicow, ktorzy maja nadzieje, ze jednak autyzm da sie wyleczyc. Mozna wyleczyc rozne choroby wspoltowarzyszace, ale autyzm to autyzm, albo jest, albo nie i juz, a ze wierzyc w cos zupelnie innego, to juz twoj problem, ktory dla autyzmu dziecka i tak nic nie zmieni. Ponoc wira czyni cuda, tu jednak bylabym ostrozna, bo tego typu wiara autystycznym dzieciom nieraz znacznie bardziej szkodzi niz cokolwiek pomaga. Odpowiedz Link
marika012 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 12.06.15, 14:41 Ale ty też wierzysz, że szczepionki nie wywołują autyzmu. To tylko wiara, nic więcej. I nijak się ta wiara może nie mieć do rzeczywistości :) Odpowiedz Link
tijgertje Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 12.06.15, 16:13 To nie wiara. To wiedza o autyzmie i mnostwo badan, z ktorych ZADNE nie wykazalo takiego zwiazku. Odpowiedz Link
marika012 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 12.06.15, 17:55 Ha ha ha!!! Twoja WIARA w środowisko medyczne jest wielka!!! Przecież na oko widać że kręcą. Chyba tylko przez autystyczną sztywność myślenia tego nie dostrzegasz. A wiedza o autyzmie jest niestety w powijakach póki co :( Odpowiedz Link
0ldjoanna Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 13.06.15, 00:50 Moim zdaniem masz rację, lekarze g... wiedzą jak na razie o autyzmie. Zawsze przy okazji takich dyskusji przychodzi mi na myśl fenyloketonuria - przecież jeszcze stosunkowo niedawno nie było wiadomo, co powoduje te tak poważne objawy, m.in. głębokie upośledzenie umysłowe, a dziś wiadomo, że to choroba metaboliczna i w stosunkowo prosty sposób, stosując dietę, można im zapobiec. Wierzę, że i autyzm będzie kiedyś uleczalny - taak wiem, to nie choroba, tylko zaburzenie - ale w sumie co za różnica... Odpowiedz Link
tijgertje Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 13.06.15, 11:00 ja jestem niemal pewna, ze sposob, w jaki odbywa sie postep technologii dazy do tego, by autyzm stal sie dominujacy w spoleczenstwie. Wystarczy sie rozejrzec dookola. Spoleczenstwo staje sie coraz bardziej autystyczne, zwlaszcza w krajach wysoko rozwinietych. W historii w zasadzie wlasnie ludzie ze spektrum, choc bez diagnozy ( ale dziwni, ekscentryczni indywidualisci) dokonywali odkryc kierujacych ludzkosc w tym, a nie innym kierunku. Troche to jeszcze potrwa, ale kiedys to autyzm bedzie stanowic wiekszosc i norme spoleczenstwa. Odpowiedz Link
drop.s18 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 16.06.15, 16:47 tijgertje, ostatnio doszłam do tych samych wniosków, gatunek ludzki dąży do zagłady, natura nie może się nas chorobami pozbyć to wymyśliła autyzm, ludzie przestaną się rozmnażać, bo kontakt nie będzie im potrzebny albo będziemy się rozmnażać i porzucać młode. Trochę w formie żartu, ale nie do końca, jeśli ludzie się nie obudzą i nie wysuną oczu znad smartfona...czarno to widzę. Wystarcza spojrzeć co sie dzieje na placach zabaw; dzieci sobie, rodzice z komórkami... Odpowiedz Link
tata.po.30 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 14.06.15, 23:28 > Ha ha ha!!! Twoja WIARA w środowisko medyczne jest wielka!!! Przecież na oko wi > dać że kręcą. Chyba tylko przez autystyczną sztywność myślenia tego nie dostrze > gasz. Problemem tutaj jest nie tyle autystyczna sztywność myślenia jednych, co skłonność innych do wiary w teorie spiskowe. Odpowiedz Link
marika012 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 16.06.15, 17:14 >co skłonność innych do wiary w teorie spiskowe. Masz rację. Wszyscy ludzie są prawi i czyści. Nie kłamią, nie kradną, wolą żyć w ubóstwie niźli kogoś skrzywdzić. Przemysł farmceutyczny w szczególności brzydzi się kasą. A już lekarz to tylko primum non nocere. Posypuję głowę popiołem i idę się pobiczować :D Odpowiedz Link
marychna31 Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęc 17.06.15, 10:32 w teoriach spiskowych dotyczących związku autyzmu ze szczepionkami również uczestniczą lekarze a firmy farmaceutyczne produkują "leki homeopatyczne" i wszelkimi sposobami (również poprzez nieuczciwych lekarzy) próbują ten idiotyzm wciskać pacjentom. Cała pseudo medycyna, DAN! i inne bzdury to wymysły nieuczciwych pazernych lekarzy. Naprawdę, nikt tu nie twierdzi, ze wszyscy lekarze są uczciwi a firmy farmaceutyczne kryształowe. Odpowiedz Link
fik.sum.dyr Re: Film "Śladowe ilości" o zatruciu rtęcią, 12.06.15, 15:36 skąd ta pewność że autyzm nie ma nic wspólnego z rtęcią? żadne badanie nie wykluczyło jednoznacznie takiego związku przykład z wymiotami, ciążą i pigułkami nie jest dobry ani śmieszny, jest słaby i naciągany Odpowiedz Link
marychna31 rtęć 12.06.15, 17:10 O samej rtęci za bartem (blog de bart) "Szczepionki nie zawierają rtęci. Szczepionki zawierają organiczny związek rtęci o nazwie tiomersal (w dodatku te szczepionki, które obecnie go zawierają, można policzyć na palcach jednej ręki), który jest bardzo szybko wydalany z organizmu. Porównywanie go z rtęcią czystą czy występującą w innej postaci (np. groźnej dla człowieka metylortęci obecnej w mięsie ryb) to jak porównywanie chloru z solą kuchenną albo piwa z denaturatem. Szczepionka MMR, którą antyszczepionkowcy oskarżają o wywoływanie autyzmu, nigdy tego związku rtęci nie zawierała." I trochę dokładniej o rtęci w szczepionkach: blogdebart.pl/2014/07/17/rtec-w-szczepionkach-odcinek-setny/ Odpowiedz Link
marika012 Re: rtęć 12.06.15, 18:02 euvax b zawierał tiomersal w dawce przekraczającej 100 krotnie bezpieczeństwo. Szczepiono nim noworodki w pierwszej dobie życia do 2013 r. Kiedy moja córka w 2008 r się urodziła nie pozwoliłam jej tym zaszczepić. dostała engerix który miał tego związku 100 razy mniej (ale miał). Lekarz kręcił nosem zanim wypisał receptę. Komentarze był taki: "przecież to to samo". Buha ha ha ha. Ciekawe czemu wycofano ten cud engerix b szczepionkę. Gdyby kilka miesięcy wcześniej noworodek zaszczepiony tym gów.m nie zmarł chyba by mi recepty nie dali. Odpowiedz Link
tijgertje Re: rtęć 12.06.15, 19:14 W Holandii po Priorixie zmarly 2 niemowlaki. Czyli od razu mozna wyciagnac wniosek, ze to gowno? Jedna seria byla zanieczyszczona, do czego producent od razu zreszta sie przyznal. Masz w ogole pojecie ile lekow i produktow kazdego dnia jest wycofywanych z rynku? Najczesciej sa to wlasnie podobne przypadki, gdy jedna seria jest bledna. Zdaje sobie jednak sprawe, ze dla rodzicow szukajacych winnych autyzmu u dziecka kazdy taki przypadek to argument przeciw producentom. Najzabawniejsze, ze logika sie tu w ogole kupy nie trzyma, bo producentom znacznie bardziej oplaca sie dlugotrwale leczenie skutkow chorob niz stosunkowo tanie zapobieganie za pomoca szczepionek. Co zas do autyzmu, statystyki mowia same za siebie: zarowno w krajach, gdzie masowo szczepi sie "zlymi" szczepionkami, jak i w krajach, gdzie w ogole sie nie szczepi (z roznych powodow) wystepowanie autyzmu jest dokladnie takie samo. w niektorych miejscach "stezenie" autystow jest znacznie wyzsze, np w tubylczym Eindhoven szacuje sie, ze autyzm ma 1 na 30- 50 dzieci. Wynika to tylko i wylacznie z obecnosci uniwersytetu technicznego, gdzie wlasnie autystow jest stosunkowo bardzo duzo i genetyka zdecydowanie wygrywa tu z teoriami sposkowymi. Odpowiedz Link
eraz-lilipop Re: rtęć 15.06.15, 08:48 Ostatnimi czasy ludzie próbują udowadniac że COŚ jest gdzieś a tego tam być może nie ma , albo że CZEGOŚ NIE MA a to coś być moze tam jest. Nie mowie tu teraz tylko o szczepionkach. Tyczy to się wszystkiego. Teorie spiskowe ;) .Nie wiem czy wierzyć czy nie w złą rtęć. Zastanawiam się po co ludzie mieliby kłamać mówiąc o autyzmie odszczepiennym , wśród tych ludzi są lekarze i naukowcy. No po co? Maja jakąś korzyść z tego ? Czy o tak po prostu chcą nastraszyc rzesze ludzi ? Ale po co ? Odpowiedz Link
marychna31 Re: rtęć 15.06.15, 09:20 > Zastanawiam się po co ludzie mieliby kłamać > mówiąc o autyzmie odszczepiennym , wśród tych ludzi są lekarze i naukowcy. No > po co? Maja jakąś korzyść z tego ? Czy o tak po prostu chcą nastraszyc rzesze > ludzi ? Ale po co ? Dla pieniędzy. Żeby wytaczać procesy o odszkodowania. Dokładnie do tego przyznał się Andrew Winfield - że sfałszował wyniki badań, rzekomo udowadniające związek autyzmu z MMRII bo namówili go do tego prawnicy reprezentujący rodziny dzieci z autyzmem. Wszyscy się chcieli na tym oszustwie dorobić. Odpowiedz Link
eraz-lilipop Re: rtęć 15.06.15, 10:30 Ale to nie tylko jeden lekarz kłamie / kłamał . Jest cała rzesza która twierdzi ze dodatki do szczepionek szkodzą niektórym dzieciom , wszyscy maja ciśnienie na pieniądze z procesów ? Z drugiej strony to bardzo zastanawiające dlaczego liczba autystow cały czas rośnie. Tig widzi świat w przyszłości jako autystyczny. Halo !!!! Ile jest autystow niskofunkcjonujacych , średnio funkcjonujących i wysokofunkcjonujacych? Ile wysokofunkcjonujacych zakłada rodziny ? Jeżeli zeczywiscie świat kiedyś ma być autystyczny toż to będzie koniec świata. Odpowiedz Link
tratteolo Re: rtęć 15.06.15, 13:32 Dlaczego rośnie liczba autystów? Przede wszystkim rośnie liczba autystów wysokofunkcjonujących, gdyż ta dotycząca funkcjonujących niżej (autyzm kannerowski) pozostaje od lat na zbliżonym poziomie. 1. Większa świadomość społeczna - rodzice obserwują swoje dzieci i w razie wątpliwości zgłaszają się po poradę do specjalisty, podczas gdy jeszcze 30-40 lat temu autysta wysokofunkcjonujący dostałby etykietkę dziwaka lub nieznośnego bachora (i terapię biciem) a niskofunkcjonującego zakwalifikowano by jako głupka, którego się chowa w domu i obcym nie pokazuje. 2. Większa świadomość specjalistów. Widzą autyzm tam, gdzie jeszcze nawet 10 lat temu widzieliby co najwyżej porażkę wychowawczą rodziców (dotyczy to oczywiście zwłaszcza wysokofunkcjonującego autyzmu) 3. Dużo większa niż 10-15 lat temu przeżywalność wcześniaków i to z coraz wcześniejszych ciąż. To, że dziecko przeżyje, nie oznacza jeszcze automatycznie sukcesu, choć tak się o tym mów - "cud". Wcześniaki są bardzo mocno zagrożone występowaniem zaburzeń ze spektrum (oraz innych zaburzeń neurologicznych) ponieważ ich system neurologiczny jest mocno niedojrzały i wystawiony zbyt wcześnie na bodzce świata zewnętrznego, wykształca nieprawidłowe połączenia skutkujące powstaniem zaburzeń (to tak w uproszczeniu). Dziecko rodziców mających autyzm w genach urodzone o czasie ma dużo większe szanse rozwinąć się jako dziecko "standardowe", niż w sytuacji gdy jest urodzone przedwcześnie. 4. Dużo większa niż jeszcze 10-15 lat temu ingerencja w donoszenie ciąży. Ciąże, które kiedyś zostały by samoistnie poronione dziś są utrzymywane. Jeśli problem tkwi w matce to pół biedy; gorzej, jeśli jest problem z płodem i ciało w sposób naturalny chce się pozbyć płodu nie do końca "dopracowanego" (medycyna eliminuje selekcję naturalną). Podtrzymanie nie zawsze skutkuje aż do planowanego terminu porodu, rodzą się wcześniaki - wracamy do punktu 3. 5. Dużo mniejszy niż kiedyś nacisk na socjalizowanie dzieci od najmłodszych lat. Dużo jedynaków (brak rodzeństwa = brak towarzyszy zabaw), dzieciom od niemowlęctwa wciska się do zabawy tablety do grania (+ zabawy programami "edukacyjnymi"), bajki do oglądania, elektroniczne zabawki. Zabawa i nauka jest propagowana w formule "1 dziecko + 1 elektroniczny gadżet" zamiast kilkoro dzieci pod dyskretnym nadzorem osoby dorosłej. Tak obłożone elektroniką dzieci nie mają szans wyćwiczyć w sobie właściwych mechanizmów socjalnych. Czyli dzieci z autyzmem wysokofunckjonującym nie mają jak uczyć się funkcjonowania w społeczeństwie i zostają na swoim poziomie "wrodzonym", a dzieci zdrowe wykazują częściowe objawy ze spektrum, choć właściwie socjalizowane nie wykazywałyby ich. Do tego dzieci nie mają czasu na zabawę, która de facto jest dla nich socjalizacją. Są obłożone zajęciami dodatkowymi (angielski, piłka nożna, basen, balet, karate, robotyka, taniec towarzyski...) w których ideą jest słuchanie dorosłego i wykonywanie jego poleceń. Zabawa dzieci - zwłaszcza swobodna i we własnym gronie, tak niezbędna dla prawidłowego rozwoju dziecka - traktowana jest przez dorosłych jako marnowanie czasu, który można przeznaczyć na zajęcia "ułatwiające start w przyszłości". Odniosę się jeszcze do przyszłości widzianej przez Tig. Też uważam, że świat się zmienia i przyszłość będzie należeć do osób ze spektrum. Może to i będzie koniec świata - obecnego świata - ale zostanie on zastąpiony przez nowy, niekoniecznie tak zły jak się niektórym NT wydaje. Tak, jak kiedyś świat został zmieniony przez zastąpienie zbieractwa rolnictwem - cywilizacja uległa zmianie i tyle. I naprawdę autyści wysokofunkcjonujący dają sobie coraz lepiej radę we współczesnym społeczeństwie - choćby dzięki możliwości pracy zdalnej. Nie trzeba już odbijać karty na zakładzie o 7 rano, żeby móc zarabiać. Kwestie rodzinne - rodziny tradycyjnie rozumianej - też ulegają zmianie i to w sposób dla autystów lepszy. Ja rozumiem, że dla niektórych osób NT brak możliwości polowania w gronie przyjaciółek na wyprzedaże modnych ciuszków w galerii handlowej, albo picia piwa i wspólnego oglądania jak kilkunastu dorosłych facetów goni skórzaną piłkę po boisku to koniec świata, ale nam autystom coś takiego zupełnie nie jest do szczęścia potrzebne. ;) Odpowiedz Link
eraz-lilipop Re: rtęć 15.06.15, 14:19 Ok. Z numerem 5 nie zgadzam się , dzieci mogą być mniej rozwinięte społecznie ale daleko im do " autystycznego" braku , zaburzenia socjalizacji. Odpowiedz Link
tijgertje Re: rtęć 15.06.15, 14:23 Skadze, wiele dzieci, ktore nie chodzi do przedszkola w wieku 3-5 lat zachowuje sie dokladnie jak wysokofunkcjonujacy autysta :P Z tego samego powodu wiele zaburzen u dzieci wysokofunkcjonujacych rozpoznaje sie dopiero w wieku szkolnym. Odpowiedz Link
tijgertje Re: rtęć 15.06.15, 14:21 Tratteo, ludziom sie w glowie nie miesci, ze moze byc inaczej. Ale ja mam porownanie chocby miedzy bardzo NT Polska, a Holandia, w ktorej to "normalne" spoleczenstwo w sumie jest dosc autystyczne ;) Autystyczne w sensie, ze tubylcze normy i mentalnosc sprawiaja, ze jest to spoleczenstwo bardzo dla autystow przyjazne, nie tylko ze wzgledu na ogromna o nim wiedze. Holendrzy sa przewidywalni do bolu, regulki i zasady sa konsekwentnie przestrzegane (jak mnie ktos na ciaglej wyprzedzi, to szansa, ze jest to tubylcec jest bliska 0 ). Mimo, ze tubylcy sa zwierzetami wyjatkowo stadnymi, to szanuja swoja i innych prywatnosc, maja wieksza tolerancje na inny sposob zycia, inne myslenie, czesto po prostu ich to nie obchodzi, co robia inni, choc zawarte w przedszkolach czy przyjaznie utrzymuja do podeszlej starosci i uwielbiaja "stadne" aktywnosci. W tej chwili w zasadzie tylko paszport trzeba odebrac osobiscie, wszystko mozna zalatwic w ogole nie wychodzac z domu, z czego sama przez ostatnie 2 lata wrecz nadmiernie korzystalam. Ale dzieki temu nie martwie sie, ze syn za jakis czas nie bedzie wiedzial gdzie co zalatwic, bo nikt go z jednego pokoju do drugiego odsylac nie bedzie. System jest jasny i przejrzysty i osobiscie do Polski nie wroce, za duzy chaos na moje nerwy ;) Odpowiedz Link
tijgertje Re: rtęć 15.06.15, 14:10 Swiat w tej chwili i tak dazy do autodestrukcji :P ale jesli autyzm bedzie stanowic wiekszosc, to zmienia sie "normy spoleczne", ktore w tej chwili stanowia tak ogromna role w rozwoju dzieci z autyzmem. Dziecka z autyzmem nie da sie wychowac w ten sam sposob, jak "normalnego", bo zwykle metody nie dzialaja. Za to metody przyjazne dzieciom z autyzmem swietnie sprawdzaja sie w wychowywaniu nieautystycznych dzieci. Jesli autyzm bedzie stanowil wiekszosc, to nie bedzie koniec swiata, swiat stanie sie spokojniejszy i uporzadkowany, a dzieci autystyczne, nawet te niskofunkcjonujace beda miec znacznie wieksza szanse na duzo lepszy rozwoj. Mam porownanie miedzy synem a jego autystycznymi rowiesnikami. Funkcjonowal duzo gorzej, niz wielu z nich. Ale tylko dzieki temu, ze rozumiem jego sposob myslenia w tej chwili dawno ich wyprzedzil. Ma 11 lat, ogromne problemy w wielu obszarach, z ktorymi coraz lepiej sobie radzi. Jakims cudem nawet nie tylko nauczyl sie jezdzic na rowerze, ale bezblednie zdal egzamin (praktyczny jest w terenie, dzieciaki samodzielnie pokonuja ponad 3 km trase z ok 20 "trudnymi punktami", typu skrzyzowanie z bardzo ruchliwa ulica, rondo, wyjazd na droge ze sciezki rowerowej itp i upierdliwe skrety w lewo), choc rok temu nie byl w stanie utrzymac rownowagi na stacjonarnym. Jeszcze 3-4 lata temu nie bylo mowy, zeby mogl jechac na wycieczke szkolna bez indywidualnej obstawy, teraz nie tylko samodzielnie chodzi/ jezdzi do szkoly, ale po raz pierwszy byl na 3-dniowym biwaku z orkiestra, jako jeden z najmlodszych uczestnikow i poradzil sobie swietnie. Szczeny nam opadly, jak w 5 min po przyjezdzie zmienil pokoj, bo znalazl sobie do niego towarzystwo. Nie do pomyslenia jeszcze pol roku temu. Tymczasem jego koledzy nadal nie znaja adresu czy telefonu do domu, bo kroku bez asysty nie robia. Nie dlatego, ze nie potrafia, ale dlatego, ze "normalni" rodzice skupiaja uwage na tym, czego dziecko nie moze i ograniczaja jego rozwoj.Zal mi tych niektorych znajomych dzieciakow, bo widze, ze stac je na duuuuzo wiecej, ale w pewnym momencie ich rozwoj w zasadzie staje w miejscu, czasem wrecz sie cofa i kiedys wysokofunkcjonujace dzieciaki traca szanse na samodzielnosc. Nie przez autyzm, a przez nie rozumiejace go otoczenie. Nie twierdze, ze robia tak wszyscy rodzice, ale niestety znaczaca wiekszosc :( Rok temu nikt poza mna nie wierzyl, ze syn poradzi sobie w publicznej szkole (3 lata spedzil w specjalnej dla autystow). Nie tylko sobie radzi, ale ostatnio szkola nawet przestala marudzic o rozwazaniu sredniej szkoly specjalnej, za rok ma isc do szkoly w pobliskim miescie o najwyzszym poziomie w okolicy. Glownie dlatego, ze choc w innej lepiej opiekuja sie tego typu dziecmi, to ta jest mniejsza ("tylko" 1300 uczniow) przyjmuje dzieciaki o najwyzszym poziomie, ktore czesto i tak sa "dziwne", wiec akceptacja dla innosci jest wieksza. Poza tym klasy sa mniejsze i zdecydowanie mniej halasliwe (nie bez znaczenia przy jego nadwrazliwosciach), przy tym tez niezle cisna, co akurat mojemu mlodemu na pewno jest potrzebne, bo samodyscypliny jeszcze nie ma na tyle rozwinietej, zeby samemu sie motywowac i we wszystkim dopilnowac. Jeszcze niedawno kryterium bylo polozenie, bo do tej szkoly mozna dojechac bezposrednim autobusem, a nie jak do innych po kilkanascie kilometrow na rowerze niezaleznie od pogody. Choc zapewne mlody i tak bedzie na rowerze zasuwal. Ludzie, ktorzy syna przez rok nie widzieli, nie sa w stanie uwierzyc, ze to to samo dziecko. Co nie znaczy, ze dla nas jest to latwiejsze, bo nieraz dla wlasnej wygody wolalabym te "wytresowane malpki", zamiast pyskatego urwisa majacego wlasne zdanie i uzywajacego z coraz wieksza stanowczoscia. Przy autystycznym zacieciu bywa "interesujaco", ale cieszymy sie z tego, bo mimo wszystko jest to ogromny krok naprzod. Jeszcze rok czy 2 lata temu mlody koniecznie chcial byc taki jak inne dzieci. Cierpial, ze nie umie jezdzic na rowerze, ze nie potrafi tak szybko biegac i sie wspinac. Bal sie wysmiewania, chowal w kacie i plakal. Teraz nic sobie nie robi z tego, ze ktos komentuje jego czapki (ktore najchetniej nosilby caly rok na okraglo), czy moglby wysmiac, ze bierze na wyjazd ukochane przytulanki, bo on lubi i nikomu nic do tego. Gra na oboju i rowniez dzieki temu ogromnie zapunktowal wsrod rowiesnikow, za miesiac gra na sporym koncercie charytatywnym w pobliskim teatrze, choc tak duza scena i sala go przeraza, to nie dal sobie pomyslu wybic z glowy, bo chce pomoc innym dzieciom. Chodzi na judo i doskonale zdaje sobie sprawe, ze nigdy nie bedzie tak dobry jak inni, ale lubi to, cwiczy koordynacje, wiec ok. Zaczyna trenowac lucznictwo i juz wiem, ze tu ma szanse na sukcesy, zwlaszcza, ze klub malusienki, ale swietnie zdaja sobie sprawe, ze dziecko z autyzmem trzeba od poczatku inaczej podejsc i przy okazji odnosza spore sukcesy (ostatnio 4 uczestnikow zawodow wrocilo z 3 medalami, po raz trzeci z rzedu sa mistrzami kraju). Bo wlasnie o to chodzi : nie usilowac stac sie "normalnym" ale akceptujac ogolnie przyjete normy robic to co sie lubi, rozwijac nietypowe umiejetnosci, zamiast plakac nad tym, co wszystkim wychodzi, a samemu nie ma sie na to szans. I wlasnie "autystyczne" spoleczenstwo daje szanse na rowoj takiego indywidualizmu, gdzie kazdy ma szanse niezaleznie od zaburzen i problemow. Odpowiedz Link