Dodaj do ulubionych

Świr w Media Markt

22.05.08, 18:59
Temat nie dotyczy bezpośrednio autyzmu, ale jestem ciekawa Waszych opinii.

Pewnie część z Was słyszała o tej sytuacji - kamery w jednym ze sklepów Media Markt zarejestrowały kilkunastoletniego chłopaka, który postanowił sobie potańczyć przy wejściu - nagranie dostało się do netu, no i teraz tłumy internautów mają ubaw. :/
Potem niektórym miny zrzedły, kiedy okazało się, że chłopak jest upośledzony umysłowo. I nagle na śmiejących się z tańca posypały się gromy, że to nieludzkie wyśmiewać się z osoby upośledzonej.

Sytuacja trochę mi się skojarzyła z moją córką, która tak jak ten chłopiec nie ma specjalnie poczucia niestosowności niektórych sytuacji. W Święto Zmarłych stanęła na środku szerokiej alejki cmentarnej, którą płynęły tłumy ludzi, i zaczęła tańczyć do muzyki granej przez skrzypka. Fakt, że moja córka ma 7 lat, więc więcej jej w oczach społeczeństwa "ujdzie". Ale mimo wszystko tak samo jak bohater tamtego filmiku zrobiła coś, na co akurat miała ochotę. Fakt, że to było na cmentarzu i pewnie nie wypadało. :P

Ale nasuwa mi się takie pytanie: czy fakt, że chłopak z nagrania w MM jest upośledzony, aż tyle zmienia? Czy gdyby był przeciętnym nastolatkiem, można by się było śmiać do woli?
Czy bądź co bądź zabawny taniec (we mnie ten taniec wzbudził sympatię i coś na kształt rozczulenia, bo był taki nieporadny - typowo męski ;))) staje się niezabawny, bo wykonał go ktoś upośledzony?

Przypomina mi się fragment z "South Parku", gdzie chłopcy założyli sobie zespół heavymetalowy, do którego przyjęli niepełnosprawnego kolegę, Timmy'ego. Jedyne, co Timmy potrafił, to wykrzykiwać swoje imię - i takie właśnie miał zadanie w owym zespole. :) Chłopaki grali ciężką muzykę, a Timmy siedział na swoim wózku i co chwilę pokrzykiwał "Timmy!" z wielką radością. Nawiasem mówiąc te okrzyki świetnie się z muzyką komponowały. :)
Publiczność, która przyszła na koncert, była oburzona - no bo jak można wykorzystywać kalectwo Timmy'ego!
Nikogo nie interesował fakt, że Timmy po prostu się świetnie bawił i chyba w nosie miał to, co ktoś sobie pomyśli.

Chodzi mi o to, czy my nie wyrządzamy niepełnosprawnym krzywdy, widząc w nich najpierw ową niepełnosprawność? Tyle się trąbi o akceptacji, tolerancji, o traktowaniu niepełnosprawnych jak pełnoprawnych członków społeczeństwa. A jednocześnie wcale nie traktuje się ich normalnie...

Czy jeśli moje dziecko w wieku 15 lat zechce zatańczyć na ulicy, nie dbając o konwenanse, to czy trzeba na to patrzeć przez pryzmat Aspergera? Czy nie lepiej się zachwycić tą spontanicznością i brakiem spętania różnymi "nie wolno", "nie wypada"?

Bo mówiąc szczerze ja mam wobec tego chłopca z MM naprawdę pozytywne odczucia - i wcale nie dlatego, że jest niepełnosprawny umysłowo. Ja mu po cichu nawet trochę zazdroszczę tej spontaniczności - a z czego ona wynika, to dla mnie kwestia drugorzędna.
Usłyszał fajną muzykę, zatrzymał się i potańczył - wielkie rzeczy.

A co Wy na ten temat sądzicie?
Obserwuj wątek
    • joanna9920 Re: Świr w Media Markt 22.05.08, 19:13
      sądzę,że rozwiałas moje wątpliwości co do tego jak mam potraktować mojego
      Aspiego.zrobił coś czego nie powinien robić i teraz poniesie konsekwencje.
      myślę,ze masz rację,ja też się uśmiechałam jak widziałam ten filmik.
    • roggalique Re: Świr w Media Markt 22.05.08, 22:27
      gemmavera napisała:

      > Ale nasuwa mi się takie pytanie: czy fakt, że chłopak z nagrania w MM jest upoś
      > ledzony, aż tyle zmienia? Czy gdyby był przeciętnym nastolatkiem, można by się
      > było śmiać do woli?

      "Nie wolno się śmiać z czyjegoś kalectwa". Chyba każdy to kiedyś słyszał.
      Zgeneralizowane na "Niepełnosprawny - w ogóle nie wolno się śmiać". Z niczego.

      > Czy jeśli moje dziecko w wieku 15 lat zechce zatańczyć na ulicy, nie dbając o k
      > onwenanse, to czy trzeba na to patrzeć przez pryzmat Aspergera? Czy nie lepiej
      > się zachwycić tą spontanicznością i brakiem spętania różnymi "nie wolno", "nie
      > wypada"?

      Miałem takiego wykładowcę filozoficznych podstaw pedagogiki, bardzo
      inteligentnego faceta, który kiedyś, w trakcie dyskusji o podobnej tematyce
      rzekł coś takiego: "Obecnie z każdego monitora i z każdej okładki czasopisma
      krzyczy się do na: >>Bądź spontaniczny!<<. Spontaniczny to jest mój pies na
      spacerze, kiedy zachce mu się obsikać drzewko - to obsikuje".

      Jeśli o mnie chodzi, to Twoja córka może sobie tańczyć na środku ulicy wtedy,
      kiedy ma na to ochotę - mnie to nie przeszkadza.

      Czy przeszkadzało by Ci, gdybym podczas naszego spotkania w gabinecie
      terapeutycznym spontanicznie położył nogi na blacie? Czasem bolą mnie nogi,
      kiedy daję je wyżej - odczuwam ulgę. Co jest ważniejsze: konwenans, czy krążenie
      żylne?

      A jeśliby by Ci to przeszkadzało to dlaczego? Dlatego, że ja nie mam Z.A., a
      więc NIE MOGĘ uwolnić się od konwenansu, bo mam intelektualną możliwość
      rozumienia norm i konwencji społecznych? Czy wolność od konwenansu to w
      przypadku Z.A. - jego niezrozumienie? Czy niezrozumienie może być formą wolności?

      I wreszcie - co mogłoby podlegać spontaniczności. Taniec w markecie, fikołki w
      kościele - okej. Czy jeśli widzę przygłupa, to mogę mu powiedzieć, że jest
      przygłupem? Co ważniejsze - konwenans, czy prawda?

      Och, uwielbiam takie dyskusje:)

      pozdrawiam








      • eva93 Re: Świr w Media Markt 22.05.08, 22:52
        No właśnie, czy taniec w hipermarkecie to coś co musi budzić sensację? Jakie są
        granice naszej tolerancji?
        Co tam taniec... Ubierzcie sobie spodnie w różowe kwiatki (po 40-tce), a już
        spotka Was powszechna obmowa. Albo zróbcie cokolwiek innego niż wszyscy.
        Kładzenie nóg na biurko podczas rozmowy z pacjentem świadczyć może o złym
        wychowaniu, ale tylko wtedy, gdy sytuacja nie została inaczej zdefiniowana np.
        stwierdzeniem na temat bólu nóg.

        Znajomy ze Stanów narzekał w Polsce na to,że wszyscy się na niego gapią. W
        Stanach się gapić po prostu nie wypada. Za to można w spodniach w
        kwiatki.Różnorodność kultur i typów ludzkich znieczuliła na "inność".
        Mentalnie nadal tkwimy w wiejskich społecznościach (nie obrażając mieszkańców
        wsi) ze względu na stopień przyzwolenia na wyróżnianie się.
        Ja osobiście bardzo lubię i podziwiam odwagę, gdy ktoś robi coś
        niekonwencjonalnie. Niech więc tańczą w hipermarketach, śpiewają na ulicach i
        noszą różowe portki i... uczą innych tolerancji
      • gemmavera Re: Świr w Media Markt 23.05.08, 11:47
        roggalique napisał:

        > "Nie wolno się śmiać z czyjegoś kalectwa". Chyba każdy to kiedyś słyszał.
        > Zgeneralizowane na "Niepełnosprawny - w ogóle nie wolno się śmiać". Z niczego.

        No właśnie o to mi chodzi. Że my bardzo często przeginamy w drugą stronę.

        Ale odpowiadając na Twoje pytania o granice spontaniczności czy olewania norm społecznych, chciałam podkreślić jedno: ja tu nie próbuję bronić spontaniczności w ogóle, spontaniczności pojmowanej na zasadzie "mam ochotę obsikać drzewko, to po prostu to robię".
        Jeśli mówię, że zazdroszczę chłopakowi spontaniczności, to dlatego, że czasem mam ochotę krzyknąć czy podskoczyć z radości, ale mi "nie wypada". Albo czasem bardzo mnie bolą plecy, a jedyny sposób, żeby sobie pomóc, polega na za przeproszeniem wypięciu tyłka i przyciągnięciu głowy do kolan, dzięki czemu coś mi strzela w kręgosłupie i przestaje boleć. :)) Ale ponieważ to dość śmiesznie wygląda, staram się nie robić tego np. w centrum handlowym. ;)

        Mnie chodzi o tę konkretną sytuację, nagłośnioną przez telewizję TVN, ze świętym oburzeniem krytykującą wszystkich, którzy na widok tańczącego chłopaka się śmieją.
        Ale mnie się zdaje, że większość śmieje się nie z jego kalectwa (bo nawet o nim nie wie), tylko z samego tańca i okoliczności.
        Jeśli taniec jest zabawny, to dlaczego nie mamy się z niego śmiać - tylko dlatego, że wykonuje go ktoś upośledzony?

        Jeszcze raz mówię: oczywiście, że tu nie chodzi o popieranie zachowania zgodnego z pojętym absolutnie hasłem "róbta co chceta".
        Mowa o _konkretnym_ zachowaniu, nie robiącym nikomu niczego złego, niemoralnego, gorszącego itd. Zachowaniu, które wiele osób uznawała za zabawne, po czym dowiedziawszy się o niepełnosprawności jego autora nałożyła na twarz maskę powagi w imię równego traktowania niepełnosprawnych.

        Jestem zwolenniczką teorii, że normy społeczne były ustalane po to, żeby chronić członków danej społeczności - przed obrazą, zgorszeniem czy nawet mdłościami. ;) Niestety z czasem poszło to trochę za daleko - faux pas to już nie tylko publiczne siusianie, ale także jedzenie bezy widelcem (strzelam - nie mam pojęcia w jaki sposób je się bezy, nie oglądałam programu z panią prezydentową ;)).

        roggalique napisał:

        > Czy wolność od konwenansu to w
        > przypadku Z.A. - jego niezrozumienie? Czy niezrozumienie może być formą wolności?

        Heh, no to już trochę inna dyskusja. :) Nie chciałabym tego tematu rozwijać, bo cały czas mówię, że chodzi mi o konkretną sytuację z chłopcem w Media Markt.

        Tym niemniej bardzo mnie korci. ;)
        Powiem więc krótko: moim zdaniem niezrozumienie z założenia nie może być formą wolności, bo w moim przekonaniu wolność wiąże się z możliwością wyboru. Ale jeśli się nie rozumie, na czym ów wybór ma polegać, nie ma mowy o wolności.
        :)
        • roggalique Świr w Mediach (Marktach) 25.05.08, 14:20
          gemmavera napisała:

          > Jeśli mówię, że zazdroszczę chłopakowi spontaniczności, to dlatego, > że czasem m
          > am ochotę krzyknąć czy podskoczyć z radości, ale mi "nie wypada".

          A czy jemu wypada? Kiedy będziemy traktować go tak jak byśmy sobie tego życzyli:
          z akceptacją, szacunkiem? Wtedy kiedy przyzwolimy mu na jego "ekscentryczne"
          zachowanie, mówiąc - jemu "wypada", jest niepełnosprawny; czy wtedy, kiedy nie
          damy przyzwolenia na takie zachowanie - są przecież reguły, jeśli chcesz, żeby
          traktować cię na równi z nami, pełnosprawnymi, dostosuj się? Już wystarczająco
          dostosowujemy się do twoich specyficznych potrzeb, że w ogóle cierpliwie ci to
          tłumaczymy?

          > Mnie chodzi o tę konkretną sytuację, nagłośnioną przez telewizję TVN, ze święty
          > m oburzeniem krytykującą wszystkich, którzy na widok tańczącego chłopaka się śm
          > ieją.

          Poprawność polityczna - można pokazywać mózg na masce samochodu i jeszcze
          tłumaczyć to prawem społeczeństwa do informacji, a jednocześnie oburzać się na
          to, że ktoś śmieje się z zabawnej (subiektywnie) sytuacji. (Właśnie obejrzałem
          omawiany filmik, mnie tam on jakoś nie śmieszy specjalnie... ale rozumiem, że
          kogoś może).

          Przypomina mi to trochę sytuację z niejaką Madzią Buczek, która w Radiu Maryja
          prowadziła jakieś tam różańce, czy coś. Ktoś nazwał ją nawiedzoną oszołomką,
          moherem do kwadratu itp., a tu nagle BĘC - owa Madzia jest kaleką, jak pan
          śmiesz naigrawać się z chorej osoby.
          Tak jakby to miało coś do rzeczy...

          Mainstreamowe przekaziory zarezerwowały sobie rolę wyroczni - co jest, a co nie
          jest correct. Dlatego reagują alergicznie na tego typu wydarzenia.

          > Ale mnie się zdaje, że większość śmieje się nie z jego kalectwa (bo nawet o nim
          > nie wie), tylko z samego tańca i okoliczności.

          Można powiedzieć, że ten chłopak swoim tańcem zdemontował hasło reklamowe Media
          Marktu. "Media Markt? Od dzisiaj także dla idiotów. Telewizory LCD, 125 cali za
          jedyne 3999 złotych [syrena]":)))

          > Jeśli taniec jest zabawny, to dlaczego nie mamy się z niego śmiać - tylko dlate
          > go, że wykonuje go ktoś upośledzony?

          Taaa. Teraz mamy bardzo ciekawy przypadek Oskara Pistoriusa - gościa, który może
          kwalifikować się na IO w Pekinie ze swoimi protezami "Cheetah", z włókien
          węglowych.

          Zastanawiałem się parokrotnie nad kwestią sportu niepełnosprawnych. Czy
          organizowanie paraolimpiad to dyskryminacja, czy po prostu stworzenie
          niepełnosprawnym bezpiecznych warunków (uwzględniających ich potrzeby) do
          uprawiania sportowej rywalizacji?
          Może powinniśmy dopuścić do "normalnej" rywalizacji każdego, kto chce. Jeśli
          niepełnosprawny czuje się na siłach rywalizować z pełnosprawnymi - to czemu nie?

          (Pytanie, czy widok kalek w prime-time'ie nie odstraszyłby reklamodawców?)

          Chociaż ostatnio zaczynam odpuszczać sobie te dywagacje. Wziąwszy pod uwagę to
          co wyprawia się w dzisiejszym sporcie to chyba jednak mamy do czynienia z
          oglądaniem jakichś potwornych igrzysk ludzi dążących do samozagłady, tudzież już
          niepełnosprawnych. Facet ze sztucznymi nogami nie robi już takiego wrażenia,
          jeśli wyobrazimy sobie CO płynie w żyłach dzisiejszych wyczynowców...

          > Mowa o _konkretnym_ zachowaniu, nie robiącym nikomu niczego złego,

          Jasne, ale konkretne zachowanie zazwyczaj staje się punktem wyjścia do
          generalizowania... Czy będziemy rozpatrywać każdy przypadek osobno?

          > Jestem zwolenniczką teorii, że normy społeczne były ustalane po to, żeby chroni
          > ć członków danej społeczności - przed obrazą, zgorszeniem czy nawet mdłościami.

          Lub też po to, żeby mniejszość (elita jedząca bezę widelcem;) mogła sprawować
          władzę nad umysłami większości (motłoch, który nie wie co to beza).

          > bliczne siusianie, ale także jedzenie bezy widelcem (strzelam - nie mam pojęcia
          > w jaki sposób je się bezy, nie oglądałam programu z panią prezydentową ;)).

          Programy lajfstajlowe służą IMO tylko i wyłącznie realizacji celów sprzedażowych
          wielkich firm kosmetycznych, meblarskich, dizajnerskich itp. Robią ludziom
          papkę z mózgu.
          Pokłosiem tego jest moim zdaniem także takie a nie inne przedstawianie
          zagadnienia "autyzmu" w mediach. Przedstawia się "autyzm" w formie i treści
          atrakcyjnej dla pożeraczy lajfstajlowej papki: pokazuje się np. chłopca, który
          potrafi rachować w pamięci w zakresie miliona, albo takiego co potrafi podać
          jaki dzień był dowolnego dnia 100 lat do przodu i do tyłu - bo to jest medialne,
          to pozwala wytrwać gawiedzi do kolejnego bloku reklamowego.
          A nie ględzenie o kryteriach diagnostycznych, o dostępie do usług, o rodzajach
          terapii, o codziennych problemach rodziców dzieci z ASD - to jest nudne, to
          zalatuje, Boże zachowaj, niepełnosprawnością - zmieniamy kanał!

          Merytorycznie niezła audycja radiowa leci w alternatywnym radyjku w środku
          tygodnia o dwunastej w nocy, kiedy gawiedź zasypia przed telewizorem w rytmie
          "Jak oni śpiewają na lodzie"...

          pozdrawiam
        • cancer-as Re: Świr w Media Markt 16.06.08, 18:05
          świetny wątek :))))

          > Powiem więc krótko: moim zdaniem niezrozumienie z założenia nie
          może być formą
          > wolności, bo w moim przekonaniu wolność wiąże się z możliwością
          wyboru. Ale jeś
          > li się nie rozumie, na czym ów wybór ma polegać, nie ma mowy o
          wolności.
          > :)

          masz 100% racji.... wolność to możliwość dokonywania wolnych wyborów
          w różnych sytuacjach i wielu aspektach życia... doprecyzowałabym
          tylko - dokonywania wolnych wyborów ale takich, które nie
          ograniczają wolności innych ludzi...

          problem przysłowiowego "chłopaka z media markt" to świetna okazja,
          żeby się zastanowić nad ty

          ja nie mam problemu, żeby zatańczyć na środku ulicy czy marketu, nie
          boję się skakać na chodniku razem z 7-letnią siostrzenicą,
          spacerując w parku - potrafiię śpiewać wraz z dziećmi (wiekszymi czy
          mniejszymi), uważam się za osobę spontaniczną i wolną ale adekwatnie
          do sytuacji - moja wolność nie powinna krzywdzić, obrażać,
          ośmieszać... nabrałam dystansu ponieważ mój aspie nie zauważał
          granic wznoszonych przez normy, konwenanse i etykietę - nie
          dostrzegał ich wcale, więc musieliśmy mu je uświadomić i pomóc
          nauczyć się je szanować. uważaliśmy z mężem, że nasz dzieciak jest
          wyjątkowy a jego spontaniczność powinna pozostać jego zaletą a nie
          stać się wadą usuwającą go w przyszłości na margines "kulturalnego"
          społeczeństwa - nie tylko dlatego, że ważne jest aby swym
          zachowaniem nie ranić innych, ale przede wszystkim, żeby sam nie
          został wyśmiany i zraniony.
          nie raz zdarzyło mi się zachowywać jak dziecko - gdy razem
          spędzaliśmy czas w miejscach nieformalnych - takim miejscem jest dla
          mnie supermarket!!! tam nie jestem w pracy i skoro muszę już wydawać
          ciężko zarobione pieniądze - to chyba nie ma nic złego w tym, że
          zrobię to w duecie z synem, czasami podrygując w takt ulubionej
          piosenki wydzierającej się z głośników (nikt mnie nie pytał czy to
          mi przeszkadza czy nie:)... nie widzę nic złego by mój syn
          powiedział "dzień dobry" do zupełnie obcej osoby w tramwaju, czy
          zaczepił kogoś w nieskończenie długiej kolejce do kasy - on ma
          zawsze coś do powiedzenie i bardzo lubi ludzi - choć to ktoś
          powie "nie wypada" - mój syn zasze wyściskał na dzień dobry moojego
          promotora na uczelni - musielibyście to widzieć - wszyscy
          zgorszeni... Profesor za pierwszym razem zaskoczony, przy kolejnej
          okazji sam miał "błysk w oku" widząc miny innych wykładowców...

          ale od samego początku uczyliśmy młodego, że nie wszystko i wszędzie
          jest dozwolone. choć ZA zdecydowanie utrudnia naturalne wpasowanie
          się w świat konwenalsów, nie zwalnia chłopca o niezaniżonej normie
          intelektualnej z podjęcia próby poznania zasad rządzących
          otaczającym nas światem.
          szanowanie inności to nie tylko szanowanie odmienności osób z
          dysfunkcjami - to również sznowanie "skostniełej natury" osób bez
          dysfukcji.
          nasz aspie dziś ma 16 lat - nadal jest chłopakiem spontanicznym i
          wolnym od okowów pruderii... nie znaczy to wcale, że pielęgnowany
          przez nas "mały chłopiec" nie potrafi dziś się zachować - jest
          prawdziwym gentelmenem i nie boję się iść z nim na spotkanie, do
          znajomnych, ptrzedstawić dyrektowi w pracy.... ale w supermarkecie
          napewno ze mną zatańczy - i będzie trzpotał rękami, bo taka
          spontaniczność zawsze wywołuje w nim niepohamowaną radość :)

          pozdrawiam wszystkich wolnych uczetników forum !!!!
    • niebezpzwiaz strach przed piekłem i nie będzie problemów. 13.06.08, 14:35
      A jak taki aspie będzie bał się piekła to co z nim zrobić? Zapadł
      już na schizofrenię? Jak pomóc takiej osobie, która jest chora
      psychicznie i bardzo boi się wiecznych tortur?
      • niebezpzwiaz "Aspergerowski strach przed piekłem" 19.06.08, 13:22
        "Aspergerowski strach przed piekłem"

        A u tych Aspergerów to chyba prawdziwa "fala siarczystych,
        bezlitosnych mrozów" ("niewypowiedziane męki psychiczne") może
        zacząć się dopiero wtedy, kiedy zrozumieją, że potępienie i WIECZNE
        TORTURY (FIZYCZNE!!!) W PIEKLE są realne. Czy smutek wywołany z tego
        powodu jest prawdziwym szczytem depresji, jescze straszniejszą
        postacią niż ta, która często prowadzi do samobójstwa? Chyba
        normalni, albo i nawet wielu poważnie chorych psychicznie ludzi
        nawet nie potrafi sobie tego wyobrazić. Zdają sobie sprawę z tego,
        co źle robili. I nie uznają za przyczynę nieuleczalnych i bardzo
        poważnych uszkodzeń mózgu, tylko własną grzeszność. Nie czują się
        jak dzieci czy osoby z zaburzoną psychiką czy osobowością - tylko
        jak normalni grzesznicy. Argumenty, że autyści, schizofremnicy,
        aspergerowcy itp. są (i do końca życia pozostaną) jakby dziećmi
        (stwierdzenie z jednego z wcześniejszych postów).

        Taka sytuacja może jednak nastąpić w praktyce chyba tylko u
        takiego dziecka lub nastolatka, który:
        - nie ma zdiagnozowanej choroby (często jest ona ewidentna), co nie
        pozwala na reakcję otoczenia i zapobieganie rozwojowi depresji i
        choroby, uniemożliwia odpowiednią (jakąkolwiek) terapię
        - ma wysoki poziom inteligencji (żeby mógł sobie to wyobrazić), ale
        występowały u niego silne objawy (np. przewlekłe natręctwa,
        urojenia), osoby słabe i wrażliwe fizycznie są bardziej narażone,
        zwłaszcza urodzeni przedwcześnie, ryzyko zwiększają także zatrucia w
        dzieciństwie
        - nie zostało wychowane w atmosferze miłości (ciągłe prześladowania
        w szkole - muszą być bardzo długie - co najmniej kilka i
        charakteryzować się szczególną brutalnością - zwłaszcza psychiczną,
        ekstremalne postacie prześladowań w szkole - niszczą doszczętnie
        psychikę dziecka, nawet co zbierać nie ma z niej, tylko lodowaty,
        całkowicie zniszczony krajobraz, a chorzy na Zespół Aspergera są na
        to najwrażliwsi i szczególnie narażeni)
        - działa jakby "pod ciśnieniem" - wysokie wymagania,
        odpowiedzialność za oceny - kolejny powód, dla którego
        inteligentniejsi aspergerowcy są bardziej narazeni niż przeciętni
        czy np. autyści czy upośledzeni umysłowo, może to byc wywołane
        strachem rodziców przed przyznaniem się do choroby dziecka,
        pokładaniem w nim nadziei
        - choroba wywołała w nim zachowania negatywnie moralnie - bardzo
        ważna jest edukacja katolicka od początku, to dziecko ma duze szanse
        na uniknięcie takich zachowań
        • roggalique Tortury są TRENDY! 19.06.08, 13:55
          niebezpzwiaz napisał:

          [...]
          > kiedy zrozumieją, że potępienie i WIECZNE
          > TORTURY (FIZYCZNE!!!) W PIEKLE są realne.

          Łał. Byłeś, widziałeś - opowiedz więcej. Ja bardzo lubię słuchać opowieści o
          torturach i męczarniach. Zwłaszcza słodkie są dla mnie te prowadzące do
          spektakularnego zgonu, jak np. przybicie jelita do drzewa i prowadzanie tak
          przydźganego straceńca wokół, aż do nawinięcia na pień wszystkich organów
          wewnętrznych. Zatapianie w płynnym ołowiu także należy do moich ulubieńszych tortur.

          A czy w piekle, panie dzieju, praktykuje się także zmuszanie grzeszników do
          nieustannego słuchania cymbalstw w świetle 100-watowej żarówki?

          > ważna jest edukacja katolicka od początku, to dziecko ma duze szanse
          > na uniknięcie takich zachowań

          Ma duże szanse, ale pewności to jednak nie? Lecz, jak rozumiem, nie warto
          ryzykować... (te tortury...).

          Ech, kolego chyba przyjąłeś za dużą dawkę audycji w Radiu Maryja:D
          Posłuchaj czasem czegoś innego.

          pozdrawiam



    • niebezpzwiaz jest powód, aby pisać. 13.06.08, 14:44
      Znacie przypadek osoby o pseudonimie AKILL? Czy w tym wypadku osoba
      ta pójdzie do więzienia, czy nie ze względu na swoje zaburzenie? Ja
      bym go chyba nie karał. Nie wiem, czy to sprawiedliwe.
      • niebezpzwiaz Chyba na pewno efekt choroby i bullyingu 13.06.08, 14:56
        Owen Walker w wielu 13 lat uciekł od bullyingu w szkole. To zjawisku
        w osobie chorej dodatkowo na ZA mogło wywołać stan jeszcze mniejszej
        świadomości od tego, który posiadają np. chorzy na schizofrenię (ma
        podłoże mniej biologiczne od ZA, więc 'teoretycznie" łatwiej nad nią
        zapanować). W związku z tym winy moralnej (sumienia) nie należałoby
        zrzucać na W. (dodatkowo chorego na ZA).Najmniej uczciwe jest tu
        zachowanie szkolnych bullyingerów. To oni doprowadzili go do
        szkodliwej społecznie choroby.

        Ocenianie moralne (pod względem grzechu) chorych psychicznie -
        poważny problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka